puzonik48 napisała:
>>>Zapomniałeś co z czym miałeś porównać ?<<<
Nie kręć. Dwa posty wyżej, publikując linkę do źródeł statystycznych, sama napisałaś:
Czy dostrzegasz zmiany na lepsze w naszym kraju? Czy może na gorsze? Więc po prostu odpowiadam na twoje pytanie.
>>>Przestępczość w Polsce i w krajach o których pisaliśmy ,gdzie nie istnieje indoktrynacja religijna.<<<
Porównujemy? Bardzo proszę. Dla większej czytelności, pozwoliłem sobie z zalinkowanej przez ciebie strony dotrzeć do trzech stron źródłowych z danymi EUROSTAT, które nazywać tu będziemy dla ułatwienia
źródło 1,
źródło 2 oraz
źródło 3. Jest tu zresztą pewien problem, bo z jakichś tajemniczych przyczyn – może właśnie po to by utrudnić obiektywne porównania? – podawane są tylko liczby bezwzględne przestępstw, co w zasadzie nic czytelnikowi nie mówi przy porównaniu sytuacji w krajach o tak krańcowo odmiennej liczbie mieszkańców jak np. Luksemburg i Rosja. Wskaźnik per capita podany jest tylko w przypadku zabójstw i tylko dla dwóch wybranych lat. No ale od czegóż kalkulator i pewien zasób ogólnej wiedzy – a zatem do dzieła :)
Zacznijmy od państw, które z jakiejś nieznanej przyczyny uznałaś za najwłaściwsze punkty odniesienia do Polski, tj. Czech, Szwecji, Danii, Norwegii i Finlandii.
1.) Na początek wskaźnik liczby zabójstw w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców , bo najłatwiej ;) Mamy tu dane z lat 2007 (źródło 2, str. 3) i 2009 (źródło 3, str. 8). Wskaźniki i ich dynamika są w tym przypadku następujące: Polska – spadek z 1,37 do 1,29; Czechy – spadek z 1,99 do 1; Szwecja – 1,05 (constans); Norwegia – spadek z 0,69 do 0,65; Dania – wzrost z 1,17 do 1,42; Finlandia – wzrost z 2,23 do 2,36. A zatem widzimy, iż w Norwegii wskaźnik zabójstw był dużo niższy niż w Polsce (jest ona zresztą pod tym względem liderem w świecie), w Szwecji nieco niższy, w Czechach i Danii porównywalny (tyle, że w Czechach spadał, a w Danii rósł), a w Finlandii dużo wyższy (i rośnie). Jeśli zaś porównać wskaźniki dla samych stolic (odpowiednio, w okresach 2005-2007 i 2007-2009), to widzimy: Warszawa – spadek z 2,16 do 1,85; Praga – spadek z 3,25 do 2,74; Sztokholm – brak danych; Oslo – 1,61 (constans); Kopenhaga – spadek z 2,13 do 1,81; Helsinki – spadek z 1,96 do 1,76. A zatem Warszawa jest pod tym względem na poziomie stolic skandynawskich, a nad Pragą zdecydowanie góruje na korzyść.
2.) Same zabójstwa jednak oczywiście niewiele nam mówią, więc przejdźmy do wskaźnika liczby przestępstw ogółem na 100 tys. mieszkańców (źródło 2, str. 2; źródło 3, str. 6; tu już kalkulator i osobne dane demograficzne państw są niezbędne). W latach 2007 i 2009, mamy tu: Polska – spadek z 2.995 do 2.934; Czechy – spadek z 3.404 do 3.170; Szwecja – wzrost z 13.897 do 14.953; Norwegia – wzrost z 5.434 do 5.542; Dania – wzrost 8.096 z 8.942; Finlandia – wzrost z 6.487 do 8.143. A zatem
we wszystkich państwach porównywanych z Polską przestępczość jest dużo wyższa. Przy czym analiza źródła 1 pozwala zauważyć pewne charakterystyczne trendy – po krótkim okresie stabilizacji w latach 2005/2006, przestępczość w Polsce i w Czechach systematycznie spada, zaś w państwach skandynawskich – rośnie; ze źródeł 2 i 3 można wywnioskować, że dotyczy to prawie wszystkich kategorii przestępstw.
Tym samym twoja teza, jakoby wysoki poziom religijności społeczeństwa sprzyjał w jakiś tajemniczy sposób – z pomięciem najistotniejszych cech, takich jak np. liczebność i poziom zamożności społeczeństw – wzrostowi przestępczości, okazuje się być niestety całkiem do bani, bo wygląda raczej na to że jest dokładnie na odwrót; przynajmniej w przypadku wskazanych przez Ciebie państw.