Komentarze do artykułu

Wózkowe baby - medialny sukces, filozoficzna porażka [list]

Ta dyskusja niczego nie zmieni i niczego nie wniesie. Kłody dalej będą leżały i przeszkadzały kobietom-matkom. Nie sądzę też, aby pod wpływem tego ładunku pogardy jakakolwiek "dzika wózkowa baba" wysubtelniała

Wózkowe baby - medialny sukces, filozoficzna po... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Takie wzruszające mowy jak ta powyzej , jeszcze z uderzeniem w rynnę mozna usłyszeć w sądzie gdy chodzi o wyzucie faceta np z praw rodzicielskich.Sędzia/sędzina płacze jak bóbr. Polki wszystko intstrumentalizują , manipulują i odcinają kupony....Mistrzynie swiata. A najlepiej robią z siebie ofiary.
    • Odezwała się ofiara wyrzucona z praw rodzicielskich. A wystarczyło być od czasu do czasu przynajmniej wózkowym tatusiem, a dzieciak mówiłby tato i w sądzie nikt by się nie czepiał.
    • Cóż, wiele grup zawodowych i społecznych ma swoją specyfikę i niejeden artykuł można by o tym napisać. Widocznie teraz kolej na "wózkowe".
      Rozwinę poboczny wątek drogowy, poruszony w powyższym liście. Młode matki zauważalnie często faktycznie wykazują się bezmyślnością, roszczeniowością, egocentryzmem itd. Ich nastawienie bywa nie mniej niebezpieczne niż te same cechy kierowców. Nauczony doświadczeniem wiem już, że matka z wózkiem w okolicy jezdni to podwyższone zagrożenie dla bezpieczeństwa. Czasem myślę, że takie albo wożą wyobraźnię i rozum w wózku, albo chcą uśmiercić swoje dziecko. Wielokrotnie taka młoda (prawie zawsze) matka, bez zatrzymywania się na krawężniku, próbowała mi z marszu wturlać swój wózek prosto pod koła. Po ostrym hamowaniu tuż przed pasami zwykle jeszcze należy zebrać od takiej op**dol. No ale im bezwzględnie należy się pierwszeństwo, a odpowiedzialnością niech się martwi kierowca. Nawet starsi ludzie, zmęczeni życiem i pod każdym względem mniej sprawni, nie stwarzają większego zagrożenia.
      Parę tygodni temu jechałem samochodem i przystanąłem przed skrzyżowaniem, które chciałem przejechać. Po chwili do ulicy (brak pasów dla pieszych) w miejscu w którym stanąłem i czekałem na wolny przejazd doturlała się "wózkowa" i z marszu przejechałaby swoim pojazdem, gdyby nie ja. Zebrałem "życzenia" za to, że zajechałem jej drogę (!!) i ogólnie uprzykrzam jej życie.
      Strzelam w ciemno, że takie ich podejście nie ujawnia się wyłącznie na drodze. Nie byłem i nie będę nigdy młodą matką, więc nie wiem, co je (niektóre) takimi kształtuje. Jednak fakty faktami, co ośmielam się zauważyć.
      • Powinieneś zostać opierdzielony z góry na dół za krytyczne uwagi wobec wózkowych.
        • powinien wymuszac pierwszenstwo na przejezdzie kolejowym. gdyby mu lokomotywa wtargnela na jezdnie nie byloby dyskusji.
          --
          The creatures outside looked from pig to man, and from man to pig, and from pig to man again; but already it was impossible to say which was which.
        • A niby dlaczego wlasnie za to? Czemu nie za nieznajomosc prawa drogowego na ten przyklad, ktora jest w jego wypowiedzi o wiele bardziej karygodna?

          Ciebie natomiast chetnie opierdziele za to, co wlasnie piszesz. A to dlatego, ze nie widze w Twojej wypowiedzi intencji czy sensu innego, niz proba udowodnienia ze "przeciwnik" jest glupi, bo prezentuje postawe, ktorej w rzeczywistosci wcale nie zaprezentowal, ale Ty sie tego wlasnie po nim spodziewasz, bo myslisz, ze jest glupi.

          Przedmowca przynajmniej trzymal jakis poziom, przekonywal, to ze mnie nie przekonal to juz sprawa marginalna, szacunek do niego mam. A Ty, zamiast przekonac do swoich racji, probujesz osoby o innych pogladach niz Twoje osmieszyc, dokopac im. Wedlug mojej oceny reprezentujesz tym samym poziom pana Mikolejki, osoby nie potrafiacej dyskutowac ani jasno wyrazac i potem bronic swoich pogladow.
          • Zabawne, ile błędnych wniosków potrafisz wyciągnąć z jednego krótkiego zdania.

            Dla twojej informacji - to była ironia związana z paniczną i neurotyczną reakcją "dzikich, wózkowych bab" na krytykę profesora M, odpierających niezadane ciosy w sposób np. "takie rzeczy można zarzucić wszystkim, a profesor przyssał się tylko do matek z dziećmi". Analogicznie zachowanie na drodze nie cechuje wyłącznie "dzikich, wózkowych bab".

            Że nie widzisz intencji czy sensu innego, niż napisałaś, to widzę.Nie wiem skąd się to bierze, nie wiem skąd pomysł bym przedmówcę traktował jak "przeciwnika" i dlaczego miałbym myśleć, że jest głupi. Nie wiem jak w jednym zdaniu udało mi się zawrzeć swoje poglądy, próbę ośmieszenia i dokopania komukolwiek, tym bardziej osoby, z którą się zgadzam - przynajmniej w pierwszym akapicie. O twoją ocenę mojej osoby się nie martwię, podobnie jak o moją ocenę twojego stanu emocjonalnego.

      • wnuk-swojego-dziadka napisał(a):

        > Cóż, wiele grup zawodowych i społecznych ma swoją specyfikę i niejeden artykuł
        > można by o tym napisać. Widocznie teraz kolej na "wózkowe".

        Rozumiem wiec, ze uwazasz, iz przywary opisane przez Mikolejke a spotykane wsrod matek z wozkami wynikaja wlasnie z bycia mloda matka? Sa specyficzne wlasnie dla nich? Dobrze rozumiem?

        > Rozwinę poboczny wątek drogowy, poruszony w powyższym liście.
        > Młode matki zauważalnie
        > często faktycznie wykazują się bezmyślnością, roszczeniowością,
        > egocentryzmem itd.

        I z cala pewnoscia wykazuja sie tymi cechami czesciej niz pozostale grupy spoleczne? Mozesz podzielic sie faktami lub sposobem rozumowania, ktore Ci do takiego wniosku doprowadzily?
        Czy tez "zauwazalnie czesto" nie oznacza "zauwazalnie czesciej", a zatem zarzuty odnosza sie tak samo do wszystkich ludzi, bez wzgledu na fakt bycia kobieta i prowadzenia wozka?

        > Nauczony doświadczeniem wiem już, że matka z wózkiem w okolicy jezdni to
        > podwyższone zagrożenie dla bezpieczeństwa. Czasem myślę, że takie albo
        > wożą wyobraźnię i rozum w wózku, albo chcą uśmiercić swoje dziecko.
        > Wielokrotnie taka młoda (prawie zawsze) matka, bez zatrzymywania się na
        > krawężniku, próbowała mi z marszu wturlać swój wózek prosto pod koła. Po
        > ostrym hamowaniu tuż przed pasami

        > zwykle jeszcze należy zebrać od takiej op**dol. No ale im bezwzględnie
        > należy się pierwszeństwo, a odpowiedzialnością niech się martwi kierowca.

        Szok!!!
        Szok i jeszcze raz szok. Oczywiscie, ze na przejsciu dla pieszych pieszy ma pierwszenstwo!
        No ale ja mieszkam w normalnym kraju, gdzie wszystkie samochody zatrzymuja sie przed przejsciem dla pieszych o ile tylko widza w poblizu pieszego, ktory moglby przez nie miec zamiar przejsc. Bez wzgledu na wiek, plec, stan zdrowia pieszego, czy tez fakt kierowania przez niego wozkiem dzieciecym.

        Calkiem mozliwe, ze matki na lamanie prawa narazajace zycie i zdrowie takze ich dzieci reaguja gwaltowniej, niz wiekszosc spoleczenstwa. Czy to jest moze wlasnie ta pietnowana dzikosc i roszczeniowosc?

        > Nawet starsi ludzie, zmęczeni życiem i pod każdym względem mniej sprawni,
        > nie stwarzają większego zagrożenia.

        W powyzszej sytuacji zagrozenie stworzyl kierowca, nie pieszy.
        W razie watpliwosci polecam ponowne zapoznanie sie z kodeksem drogowym.

        > Parę tygodni temu jechałem samochodem i przystanąłem przed skrzyżowaniem,
        > które chciałem przejechać. Po chwili do ulicy (brak pasów dla pieszych) w
        > miejscu w którym stanąłem i czekałem na wolny przejazd doturlała się
        > "wózkowa" i z marszu przejechałaby swoim pojazdem, gdyby nie ja. Zebrałem
        > "życzenia" za to, że zajechałem jej drogę (!!) i ogólnie uprzykrzam jej życie.

        A mnie sie zdarzylo, ze na przejsciu dla pieszych wyskoczyla z samochodu baba i mnie ochrzanila, ze weszlam na pasy, chociaz ona jechala! W Polsce oczywiscie.
        Tylko jakos nie przyszlo mi do glowy tworzyc na podstawie jednego przypadku "kategorii" ludzi, ktorzy do tego cechuja sie takimi przywarami, jak na przyklad nieczytanie ksiazek... Po prostu pomyslalam sobie, ze nie zna prawa, a sytuacja byla dla niej stresujaca i wyszlo jak wyszlo.

        > Strzelam w ciemno, że takie ich podejście nie ujawnia się wyłącznie na drodze.
        > Nie byłem i nie będę nigdy młodą matką, więc nie wiem, co je (niektóre) takimi
        > kształtuje. Jednak fakty faktami, co ośmielam się zauważyć.

        Ano wlasnie, strzelasz w ciemno. W dodatku kategoryzujesz, bez uzasadnienia. Co to znaczy "ich podejscie"? Co tak naprawde wynika z tego, ze niektore mlode matki czasami zachowuja sie nieodpowiedzialnie, lub czasami zachowuja sie agresywnie? Przeciez zdarza sie to w kazdej grupie spolecznej. A czasami zdarza sie tak naprawde kazdemu.

        Doswiadczenie zyciowe i odrobina wiedzy o ludziach mowi mi, ze stres, nadmiar obowiazkow i zmeczenie moze kazdego sklonic czasem do nieuwaznych, nieostroznych zachowan. Podobnie jak do chamstwa, irytacji, zlosci. I ze na ogol bywaja to pojedyncze zachowania, a nie uksztaltowanie charakteru.
        Wiesz, co to takiego "blad atrybucji"? Jest to blad logiczny, polegajacy na nieuzasadnionym, wynikajacym jedynie z naszej konstrukcji psychicznej przyjmowaniu, że przyczyną działań innych ludzi jest raczej ich osobowość niż czynniki zewnętrzne.
        I cos mi sie wydaje, ze ten wlasnie blad logiczny lezy u podstaw tego czegos, co poplenil "profesor" Mikolejko. Pisze w cudzyslowiu, bo dla mnie na tytul profesora logiki to on juz po czyms takim nie zasluguje, nie po tym, jak jeszcze idzie w zaparte nie potrafiac przyznac sie do bledu i przeprosic osoby, ktore (slusznie!) mogly sie poczuc urazone jego tekstem. Zamiat tego imputuje obrazanym przez siebie osobom, ze sa glupie, bo nie rozumieja, co taki madry czlowiek pisze.
        • Droga smartho,
          Dziękuję za ten obszerny odpowiedzio-komentarz. Nie będę grał w bierki na poziomie logiczno-filozoficznym, bo pisanina mnie męczy. Opisałem swoje spostrzeżenia, które podtrzymuję - młode matki na drodze ZAUWAŻALNIE CZĘSTO bywają bezmyślne, egocentryczne, roszczeniowe itd, podczas gdy odpowiadając za siebie oraz dziecko swoje i swojego chłopa powinny chyba być bezwzględnie rozsądne i absolutnie ostrożne.
          Przyjmuję z pokorą fakt wyższości nad Polską twojego tajemniczego "normalnego kraju", w którym mieszkasz. I chyba nie jesteś kierowcą, jeśli pozwalasz sobie tak drwić z opisywanych, niebezpiecznych sytuacji. Jako polski kierowca znałabyś bezwzględnie obowiązujące (także matki z wózkami) przepisy Prawa o ruchu drogowym: art.13.1 i art.26.1 w związku z art.2, a przede wszystkim cały art.14.
    • Ależ ten list to właśnie argument przemawiający za opinią pana profesora. Z wózkowej robi się tu świętą krowę nie do ruszenia - cokolwiek nie wywinie, skrytykować jej nie wolno, bo człowiek się dowie, że jest a to antyfeministą, a to mizoginem, a to kimś tam. Nic z tego, matka też człowiek, więc i ją można skrytykować za głupotę. Gorzej! Zbluzgać można ją tak samo, jak studenta, kierowcę, czy bezdzietną chamkę. Kończy się epoka, kiedy kobietę traktowano jak lalkę, kończy się i mit uświęconego macierzyństwa.
      • > Ależ ten list to właśnie argument przemawiający za opinią pana profesora.

        Moze i argument, ale nie logiczny i malo przekonujacy. Sadze, ze przekonuje tylko tych, ktorych juz sa przekonani, wiec bezuzyteczny.

        > Z wózkowej
        > robi się tu świętą krowę nie do ruszenia - cokolwiek nie wywinie, skrytyk
        > ować jej nie wolno, bo człowiek się dowie, że jest a to antyfeministą, a to miz
        > oginem, a to kimś tam.

        Ja czegos takiego nie zauwazylam. Wiec konkrety poprosze, moze cos przeoczylam. W przeciwnym przypadku pozostaje przy przekonaniu, ze bzdury pleciesz.

        Matka tez czlowiek. Jak kazdego, mozna ja skrytykowac, oby konstruktywnie. Natomiast krytyka bezsensowna, bezpodstawna, niezrozumiala, niekonstruktywna sluzyc moze jedynie poprawie samopoczucia krytykujacego i jako taka zasluguje na krytyke.
        Zbluzgac nie mozna. Matka, jak kazdy czlowiek, zasluguje na szacunek. Wynikajacy z faktu, ze jest czlowiekiem. Ktos, kto bluzga na innych sam sobie wystawia swiadectwo. I nie ma to nic wspolnego z polityczna poprawnoscia czy tez jej brakiem - to po prostu kwestia kultury osobistej.
        • A ja sądzę, że uparcie nieprzekonanych nic nie przekona. Dla takich nic nie będzie konstruktywne, zasadne, sensowne, zrozumiałe - ot, zupełnie jak krytyka świętej krowy w Indiach. I tak sobie myślę, że nie w krytyce leży problem nieprzekonania i niezrozumienia, ale w obiekcie krytyki. Mimo wszystko ;).
    • a ja się z powyższym listem zgadzam z całego serca. przykro było czytać słowa pana mikołejko, pełne jadowitej żółci. Chamstwo jest chamstwem i jeśli kobieta przed ciążą była idiotką, to po ciąży też będzie. nie sądzę, żeby panie wózkowe, które tak irytują pana mikołejko, przed urodzeniem dzieci były bardziej ludzkie, prawdopodobnie były równie gburowate i chamskie,
      Równie dobrze mógłby napisać o roszczeniowych staruszkach w kolejkach do sklepów i wymuszających zwolnienie miejsca w tramwaju, albo o gburowatych karierowiczach po 30 z pierwszym kryzysem wieku średniego,
      chamstwo to chamstwo. płeć nie ma tu nic do tego ani hormony czy stan cywilny. A ni wykształcenie jak po słowach pana M. widać.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.