Dodaj do ulubionych

Sprawa Ultimo: Beata K. skazana na 25 lat

21.07.05, 15:22
Ta sprawa to jedna z największych hańb naszego wymiaru niesprawiedliwości -
ciągnęła się prawie 10 lat, w ciągu których zapadały kompromitujące wyroki.
Nareszcie sprawiedliwości stało się zadość.

G.

--
Prawy prosty - o polityce bez ściemniania
Edytor zaawansowany
  • norge 21.07.05, 15:25
    No w końcu niedoszła ofiara lepiej niż sąd wie kto do niej strzelał,
    nieprawdaż?
  • meylec 21.07.05, 17:16
    Może zrobić w końcu losowanie i sprawę zakończyć?
  • july.29 21.07.05, 15:30
    tyle lat czekania na sprawiedliwość.
    Chociaż wyrok nie przywróci życia zabitemu, ale mam nadzieję, że przyniesie
    odrobinę spokoju jego żonie i córce.
    Pamiętam tę triumfującą minę oskarżonej, gdy została uniewinniona.
    Swoje na wolności już pobyła.

    To było faktycznie strasznie dziwnie i niedbale prowadzone śledztwo, a potem
    proces. Oskarżona sama przyznała się swojemu narzeczonemu, który potem zmienił
    zeznania. Dopiero wydzielenie tej sprawy i traktowanie jej odrębnie od reszty
    zeznań, pozwoliło sprawiedliwie osądzić morderczynię.





  • junkier 21.07.05, 15:46
    >>Ta sprawa to jedna z największych hańb naszego wymiaru niesprawiedliwości

    Zgadzam sie, chociaz takich hanb jest duzo wiecej.


    > Nareszcie sprawiedliwości stało się zadość.

    Sprawiedliwosci staloby sie zadosc wtedy, gdyby ta zlodziejka i morderczyni
    zawisla na szubienicy.
  • wanda43 21.07.05, 15:50
    Dla mnie,to kolejny proces poszlakowy.
    Uwazam,ze lepiej uniewinnić 10 osób,gdy nie ma pewnosci winy,niz skazac 1 tylko
    na podstawie poszlak.
    Tak,ta sprawa,to kompromitacja.10 lat dręczenia rozprawami obu stron i teraz
    wyrok 25 lat wiezienia.
  • mazen17 21.07.05, 16:31
    Jesli sa swiadkowie i dowody, jak w tej sprawie, to nie jest "proces poszlakowy".
  • losiu4 21.07.05, 20:32
    jest zszokowany w momencie popełnienia morderstwa świadek i pare dowodów
    poszlakowych. I tyle.

    Pozdrawiam

    Losiu
  • samentu 21.07.05, 22:33
    Rzecz w tym że nie ma świadków poza ofiarą, której zeznania przez szok
    pourazowy nie muszą być zgodne z prawdą i zeznań których nie da się
    sfalsykikować
    nie ma tez żadnych dowodów
    bo dowód zapachowy na podstawie psiego nosa nie jest dowodem a poszlakom
  • czarnalista.com 21.07.05, 16:24
    > Ta sprawa to jedna z największych hańb naszego wymiaru niesprawiedliwości -
    > ciągnęła się prawie 10 lat, w ciągu których zapadały kompromitujące wyroki.
    > Nareszcie sprawiedliwości stało się zadość.

    hm..
    mam jakieś takie mrowienie, coś jakby poczucie zaniepokojenia, że chyba są
    jeszcze inne hańby wymiaru sprawiedliwości; co więcej one nadal przebywają na
    wolności :o

    www.czarnalista.com - czarna lista symboli polskiego sądownictwa
  • jerry21 21.07.05, 16:26
    ten tzw. wymiar sprawiedliwosci to jedna wielka hanba - przede wszystkim
    ciagly gwalt na ludzkim rozumie - ewolucja wsteczna
  • elfhelm 21.07.05, 19:52
    to raczej dobrze świadczy o środowisku - zresztą ono się oczyszcza (w Gdańsku
    usunęli i P. i S., Cz. z listy też odszedł)
    --
    forum.demokraci.pl/index.php
    tu się dobrze rozmawia :)
  • czarnalista.com 21.07.05, 21:07
    nr 1 na liście dotyczy całego Zrzeszenia Prawników Polskich, a tam jest cała
    grupa sędziów-kolegów o podobnych zainteresowaniach i podobnych przejściach.
    Wspólnie orzekają w sprawach, z których Zrzeszenie i powiązane z nim firmy
    czerpią korzyści materialne. Więcej na
    www.czarnalista.com/1dariuszczajka.html Warto przeczytać.

    To tylko początek. Lista opublikowana została kilka dni temu. W przyszłym
    tygodniu dopisane zostaną kolejne pozycje.

    Zresztą gorąco zapraszamy sędziów do zgłaszania swoich kandydatur :))
  • swiatlowski 21.07.05, 17:03
    Sprawa jak sprawa - takich są miliony. Korupcja goni korupcję, mówi się o
    politykach, policjantach - ostatnio wzięto się mocno w mediach za lekarzy.
    Ciągle się zapomina o wymiarze "sprawiedliwości", chociaż sami wiemy jak jest.
    Czy adwokat, mający całą wiedzę o sprawstwie swojego "klijenta" ma prawo do
    jego obrony - DLACZEGO W ŚWIETLE PRAWA JEST ON CZYST (nawet moralnie)-
    oczywiście chodzi mi o tego pana który korzysta ze swojej wiedzy dla obrony
    sprawcy, jak można przed wymiarem sprawiedliwości łgać i pomijać prawdę?.
    Rozumię - winę należy udowodnić, ale szczytem HHHHamstwa jest, przy posiadanej
    wiedzy o faktycznej winie, obalać dowody, lżyć z ofiary, dowodzić nieprawdy.Co
    to za instytucja prawa gdzie mamona przysłania oczy i
    gloryfikuje "mecenasiunia" co za skradzioną, zrabowaną czy wręcz pochodzącą ze
    zbrodni kasę szuka kruczków aby "sprawiedliwość" oszukać. Czym różni się
    zbrodnia lekarza, który nie udzieli pomocy lub jej udzieli w postaci PAVULOVU
    od zbrodni pana mecenasiunia, który udowadnia fałsz OSOBIE (niedoszłej ofierze)
    tracącej na jej własnych oczach najbliższą jej osobę. Uważam ,że jest to
    powielenie zbrodni, ten który tak postępuje jest współwinien. Morduje na sali
    rozpraw nie tylko PRAWDĘ, ale również niszczy - MORDUJE - ludzi szukających
    sprawiedliwości. Owszem rodzi się pytanie - czy tak można. Moim zdaniem NIE -
    obrona jest konieczna, ale w przypadku poewności winy swojego klijenta "pan
    mecenasiunio" winien odmówić obrony GADA, w przypadku obrony z "urzędu" nie
    ripostować (podwarzać środków dowodowych).
    Na wizerunku TEMIDY w naszej polskiej rzeczywistości nie powinno się pokazywać
    chusty zasłaniającerj oczy lecz największego nominału banknot, zamiast wagi
    powinien znaleźć się "mecenasiunio" z walizką pieniędzy od oskarżonego, zamiast
    miecza "sprawiedliwości" ofiara przestępstwa powieszona na pętli "tejże" -
    co tu gadać - "SPRAWIEDLIWOŚCI"
  • mr.bond 21.07.05, 17:16
    Poza epitetami (zdrobnieniami), dziecinnym, naiwnym idealizmem i dlugoscia
    wywodu niczym sie kolego nie wyrozniles.
  • swiatlowski 21.07.05, 17:24
    OK - może masz rację - ale ? może coś więcej !?
    Krytykowć to u NAS w Polsce 100% POTRAFI.
  • dean08 21.07.05, 18:57
    Właśnie stwierdziłeś, że o winie oskarżonego ma zadecydować adwokat. A serio-
    czy sądzisz, że przy takich regułach oskarżony powie adwokatowi cokolwiek ???
    Czyli prawo do obrony staje się fikcją, jeśli nie można już ufać własnemu
    obrońcy...
  • co.ty.powiesz 21.07.05, 20:02
    dean08 napisał:

    > A serio-
    > czy sądzisz, że przy takich regułach oskarżony powie adwokatowi cokolwiek ???

    A dlaczego nie miałby powiedzieć? Jeśli jest niewinny, to nie ma przecież
    niczego do ukrycia. A jeśli jest winien, to powinien być skazany, a nie
    wyłgiwać się przy pomocy kruczków prawnych.
  • michalng 21.07.05, 20:07
    Czy jest winny czy nie winny ma prawo do obrony. To co ty proponujesz miało miejsce podczas Stalinowskich procesów. Obrońcy oskarzali na równi z prokuratorami wrogów ludu i przeciwników partii.
  • co.ty.powiesz 22.07.05, 00:56
    Nigdzie nie napisałem, że adwokat powinien oskarżać swojego klienta - jak to
    miało miejsce w tamtych czasach. Wystarczy, że nie będzie kłamał i nie będzie
    nakłaniał do kłamstwa swojego klienta - jak to często ma miejsce obecnie.

    Proces sądowy nie jest po to, by pokazać, kto najlepiej potrafi kłamać, ale po
    to, by dojść do prawdy. Każdy, nawet największy przestępca ma prawo do obrony,
    owszem, ale obrona nie powinna polegać na tym, żeby dążyć do sądowego
    uniewinnienia kogoś, kto popełnił przestępstwo. W ten sposób bowiem z sądu robi
    się jury, które decyduje, kto jest lepszym krasomówcą i kto zna więcej kruczków
    prawnych: prokurator czy adwokat. No i oczywiście - w takim wypadku - o winie
    lub niewinności oskarżonego decydowałyby pieniądze (im lepsza papuga, tym
    droższa), a nie sam fakt popełnienia przestępstwa.

    Dlatego też uważam, że adwokat, oprócz odpowiedniej wiedzy, powinien też
    posiadać kręgosłup moralny. Tylko gdzie takiego znaleźć???
  • swiatlowski 21.07.05, 20:13
    Nie i nie - ja tylko wskazywałem na odpowiedzialność obrońcy (adwokata) który
    ma świadomość winy sprawcy (jest tak, że adwokat najczęściej chce znać stan
    sprawy zanim się jej podejmie - najczęściej). Z tego się biorą przedawnienia
    czy sprawy umożone. A najlepsze - korupcjogenne( wzięte żywcem z USA) sprawy
    zwolnień za kaucją czy dobrowolne poddanie się karze.
    Masz kasę - jesteś niewinny, ZBIERASZ BUTELKI (masz dług) siedidzisz i to na
    koszt podatnika.
    Chciałem tylko wskazać na TEMIDĘ, jeżeli tam jest korupcja (a - JEST !!!!!!!)
    to nic nam nie pomoże, będziemy zawsze płacić i na nic się niezda nawet
    najlepsza KONSTYTUCJA czy GWARANCJE PRAW CZŁOWIEKA, to tylko ciemne okulary z
    filtrem dla wybranych.
  • babariba-babariba 21.07.05, 17:18
    ...polskiego wymiaru sprawiedliwości. Bo jeżeli ta sama osoba, na podstawie tych samych 'dowodów' skazywana była i uniewinniana, to zaorać ten cyrk tylko trzeba.
  • mn7 21.07.05, 17:25
    Oczywiście. A sprawy karne będa rozstrzygać tacy jak ty w drodze głosowania sms-
    owego.
  • deavers 21.07.05, 17:27
    Po cyrku, jaki nam zgotowal "Wymiar Sprawiedliwosci" przyszla kara-25 lat!!!!!
    Zgroza bo proces byl typowo poszlakowy a glownym swiadkiem oskarzenia byla
    p.Jazwinska, ktora chyba nie dokonca wie jak to bylo naprawde. Istnieje cos
    takiego jak "domniemanie niewinnosci" i tym sad powinien sie kierowac bo nie ma
    zadnych dowodow na to ze Beata to zrobila. Przez ta cala sprawe ma zlamane
    zycie choc jest niewinna. BRAWO DLA NASZYCH SADOW!!!!!
  • co.ty.powiesz 21.07.05, 20:07
    deavers napisał:

    > Zgroza bo proces byl typowo poszlakowy
    [...]
    > Przez ta cala sprawe ma zlamane
    > zycie choc jest niewinna.

    A skąd wiesz, że jest niewinna? Nie sądzę, by było więcej DOWODÓW na to, że
    jest niewinna, niż na to, że winna. A raczej wręcz odwrotnie. To raczej proces,
    w którym należałoby wykazać niewinność pani B. byłby procesem poszlakowym, a
    nie ten, który właśnie się zakończył. Bo w tym ostatnim jednak jakieś dowody
    były.
  • mn7 21.07.05, 20:22
    co.ty.powiesz napisała:

    > deavers napisał:
    >
    > > Zgroza bo proces byl typowo poszlakowy
    > [...]
    > > Przez ta cala sprawe ma zlamane
    > > zycie choc jest niewinna.
    >
    > A skąd wiesz, że jest niewinna? Nie sądzę, by było więcej DOWODÓW na to, że
    > jest niewinna, niż na to, że winna.

    Orzekanie w sprawie karnej nie polega na porównywaniu, których dowodów jest
    więcej. Abuy kogoś skazać, musi być absolutna pewność jego winy. Jeśłi nie ma
    tej pewności, to musi nastapić uniewinnienie.
    Tak jest i u nas i w innych systemach prawnych.

  • co.ty.powiesz 22.07.05, 00:58
    mn7 napisała:

    > Abuy kogoś skazać, musi być absolutna pewność jego winy. Jeśłi nie ma
    > tej pewności, to musi nastapić uniewinnienie.

    Widocznie pewność była.
    A moje rozważania na temat ilości były odpowiedzią na podobne ilościowe
    rozważania.
  • 1966p 21.07.05, 17:55
    To nie komedia- to dramat. Dramat kobiety,na której PT Sedziowie, PT
    Prokuratorzy przez tyle lat prowadzili wiwisekcje. Dramat Państwa, w którym
    jakość orzekania Sądów sięgnęła dna. Wreszcie Dramat ludzi, którzy w sprawach
    cywilnych, karnych, i innych- mają uzasadnione prawo do domniemania,że stając
    przed Polskim Sądem mogą spodziewać się prawie wszystkiego. Ten wyrok, to
    najlepszy dowód, że wreszcie czas zrobić coś z Ustawą o ustroju sądów
    powszechnych, że trzeba wprowadzić Ławę Przysięgłych, że trzeba wprowadzić
    zaostrzone rygory w kwestii kwalifikowania ludzi uprawnionych do zakładania
    sobie łańcucha z Orłem na szyję. Mam szczerą nadzieję,że w tej sprawie jeszcze
    dojdzie do apelacji...
  • mn7 21.07.05, 20:24
    1966p napisał:

    > To nie komedia- to dramat. Dramat kobiety,na której PT Sedziowie, PT
    > Prokuratorzy przez tyle lat prowadzili wiwisekcje. Dramat Państwa, w którym
    > jakość orzekania Sądów sięgnęła dna.

    Czemu tak sądzisz?

    > Ten wyrok, to
    > najlepszy dowód, że wreszcie czas zrobić coś z Ustawą o ustroju sądów
    > powszechnych, że trzeba wprowadzić Ławę Przysięgłych

    Co ty nie powiesz? Ława przysięgłych poprawi jakość orzekania? Zamienienie sali
    sądowej w cyrk i teatr będzie korzystne?

    > że trzeba wprowadzić
    > zaostrzone rygory w kwestii kwalifikowania ludzi uprawnionych do zakładania
    > sobie łańcucha z Orłem na szyję.

    A teraz sa złagodzone?

    > Mam szczerą nadzieję,że w tej sprawie jeszcze dojdzie do apelacji...

    A dlaczego miałoby nie dojść? Co to ma wspólnego z jakąś nadzieją?

  • 1966p 21.07.05, 21:08
    mn7 napisała:

    > 1966p napisał:
    >
    > > To nie komedia- to dramat. Dramat kobiety,na której PT Sedziowie, PT
    > > Prokuratorzy przez tyle lat prowadzili wiwisekcje. Dramat Państwa, w któr
    > ym
    > > jakość orzekania Sądów sięgnęła dna.
    >
    > Czemu tak sądzisz?
    >
    > > Ten wyrok, to
    > > najlepszy dowód, że wreszcie czas zrobić coś z Ustawą o ustroju sądów
    > > powszechnych, że trzeba wprowadzić Ławę Przysięgłych
    >
    > Co ty nie powiesz? Ława przysięgłych poprawi jakość orzekania? Zamienienie
    sali
    >
    > sądowej w cyrk i teatr będzie korzystne?
    >
    > > że trzeba wprowadzić
    > > zaostrzone rygory w kwestii kwalifikowania ludzi uprawnionych do zakładan
    > ia
    > > sobie łańcucha z Orłem na szyję.
    >
    > A teraz sa złagodzone?
    >
    > > Mam szczerą nadzieję,że w tej sprawie jeszcze dojdzie do apelacji...
    >
    > A dlaczego miałoby nie dojść? Co to ma wspólnego z jakąś nadzieją?
    >
    Kolega Prawnik... jak miło;))))

    Odpowiadam.
    1/ Jakośc orzekania sięgnęła dna, ponieważ procedura awansu PT Sędziów na
    terenie tego Państwa, nie ma reguł kompetencyjnych. Np. za wiele w SO mamy do
    czynienia z Sędziami delegowanymi z SR. Czesto jakość wyroku- wyroku
    stanowiacego zlecenie mocodawcy- decyduje o awansie, co bezspornie skutkuje
    utratą tzw"niezawisłości" Sądów powszechnych.

    W Przypadku Beaty K- powstało roszczenie odszkodowawcze z Kk - generowane
    wprost z tej Ustawy. Panstwo Polske - orzeczonym wyrokiem, naraziło sie na
    poważne konsekwencje- i byłbym zdziwiony postawą obrońców BK, gdyby powyższej
    okoliczności nie wykorzystali, jesli nie z uwagi na uchronienie od ujemnych
    skutków prawnych oskarzonej, to z uwagi na własną kariere. Jeśli chodzi o dno
    jakości orzekania- to , wymaga to dłuzszego wywodu prawnego, ale skracając-
    Polskie Sądy działają w imieniu i na rzecz- instytucji wysoko kapitalizowanych,
    lub w imieniu interesów własnych/ albo instytucji majacych bezposredni wpływ na
    kariere poszczególnych PT Sędziów..

    Korupcja w Sądach powszechnych nie może być inaczej zatrzymana, jak tylko
    wprowadzeniem Ławy PRZYSIEGŁYCH. SEDZIA- PRZYNAJMNIEJ -I Instancji w naszych(
    korupcyjnych) warunkach- moze być jedynie administratorem rozprawy.
    Równoczesnie, należy zwiększyć uprawnienia adwokatów w kwestii , procedury
    prowadzenia obrony.

    Jesli dojscie do własciwego orzeczenia nazywasz cyrkiem...to moze czas na
    wakacje
  • tkuprian 21.07.05, 21:36
    orzeczenia?

    Pod jakim względem właściwego? Zaspokajającego oczekiwania społeczeństwa?
    Takiego społeczeństwa, które do sejmu wybiera bohaterów reality show?

    O.J. Simpson by się uśmiał.

    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu.
  • 1966p 21.07.05, 21:42
    tkuprian napisał:

    > orzeczenia?
    >
    > Pod jakim względem właściwego? Zaspokajającego oczekiwania społeczeństwa?
    > Takiego społeczeństwa, które do sejmu wybiera bohaterów reality show?
    >
    > O.J. Simpson by się uśmiał.
    >
    Spałeś dziś????
  • tkuprian 21.07.05, 21:50
    tylko z telewizji.

    Tak sobie myślę, ż tego co czytałem/widziałem, że tozły wyrok, zwłaszcza w
    części mówiącej o tymczasowym aresztowaniu, ale nie zmienia to faktu, że
    wprowadzenie ławy przysięgłych uważam za błąd.

    Doprowadziłoby to do sytuacji, w ktorej majętni byliby w jeszczelepszej
    sytuacji niż są teraz, bo więcej zależałoby od talentu adwokata. A ci
    najbardziej utalentowani nie mieli by czasu zajmować się sprawami maluczkich.
    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu.
  • tkuprian 22.07.05, 13:00
    Wydaje mi się, że uważasz ten wyrok za hańbiacy. Jednocześnie mówisz, że
    wprowadzenie ławników to dobry pomysł.

    Wiedz wiec, że o takim, a nie innym werdykcie zadecydowały głosy ławników, gdyż
    przwodnicząca była przeciwna skazaniu.

    Co by zmieniła sytuacja, w której o winie od poczatku decydowaliby ławnicy.
    Mielibyśmy jeden proces miast trzech. Czy wyrok byłby wówczas słuszniejszy?

    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
    Najwyższa pora stanąć po stronie rozumu.
  • mn7 22.07.05, 22:23
    tkuprian napisał:

    > Wydaje mi się, że uważasz ten wyrok za hańbiacy. Jednocześnie mówisz, że
    > wprowadzenie ławników to dobry pomysł.
    >
    > Wiedz wiec, że o takim, a nie innym werdykcie zadecydowały głosy ławników,
    gdyż
    >
    > przwodnicząca była przeciwna skazaniu.
    >
    > Co by zmieniła sytuacja, w której o winie od poczatku decydowaliby ławnicy.
    > Mielibyśmy jeden proces miast trzech. Czy wyrok byłby wówczas słuszniejszy?


    Mała prośba - nie myl ławników z przysięgłymi (jurors), bo to dwie zupełnie
    różne instytucje.
    Merytorycznie oczywiście masz 100% racji. Wprowadzenie ławy przysięgłych bez
    wątpienia spowodowałoby pojawienie się znacznej liczby "dziwnych" wyroków.

  • mn7 21.07.05, 21:48
    1966p napisał:

    > Odpowiadam.
    > 1/ Jakośc orzekania sięgnęła dna, ponieważ procedura awansu PT Sędziów na
    > terenie tego Państwa, nie ma reguł kompetencyjnych. Np. za wiele w SO mamy do
    > czynienia z Sędziami delegowanymi z SR.

    A więc awans nie jest pochopny lecz po dokładnym przyjrzeniu się awansującemu.

    > Czesto jakość wyroku- wyroku
    > stanowiacego zlecenie mocodawcy-

    jakiego "mocodawcy"?



    > W Przypadku Beaty K- powstało roszczenie odszkodowawcze z Kk - generowane
    > wprost z tej Ustawy.

    Z kk? Coś bliżej?

    , to z uwagi na własną kariere. Jeśli chodzi o dno
    > jakości orzekania- to , wymaga to dłuzszego wywodu prawnego, ale skracając-
    > Polskie Sądy działają w imieniu i na rzecz- instytucji wysoko
    kapitalizowanych,

    O tak....


    > Korupcja w Sądach powszechnych nie może być inaczej zatrzymana, jak tylko
    > wprowadzeniem Ławy PRZYSIEGŁYCH. SEDZIA- PRZYNAJMNIEJ -I Instancji w naszych
    (
    > korupcyjnych) warunkach- moze być jedynie administratorem rozprawy.
    > Równoczesnie, należy zwiększyć uprawnienia adwokatów w kwestii , procedury
    > prowadzenia obrony.
    >
    > Jesli dojscie do własciwego orzeczenia nazywasz cyrkiem...to moze czas na
    > wakacje

    Cyrkiem nazywam sąd przysięgłych i mam do tego podsatwy, bo trochę się na tym
    znam.

  • 1966p 21.07.05, 22:10
    mn7 napisała:

    > 1966p napisał:
    >
    > > Odpowiadam.
    > > 1/ Jakośc orzekania sięgnęła dna, ponieważ procedura awansu PT Sędziów na
    >
    > > terenie tego Państwa, nie ma reguł kompetencyjnych. Np. za wiele w SO mam
    > y do
    > > czynienia z Sędziami delegowanymi z SR.
    >
    > A więc awans nie jest pochopny lecz po dokładnym przyjrzeniu się
    awansującemu.
    >
    > > Czesto jakość wyroku- wyroku
    > > stanowiacego zlecenie mocodawcy-
    >
    > jakiego "mocodawcy"?
    >
    >
    >
    > > W Przypadku Beaty K- powstało roszczenie odszkodowawcze z Kk - generowane
    >
    > > wprost z tej Ustawy.
    >
    > Z kk? Coś bliżej?
    >
    > , to z uwagi na własną kariere. Jeśli chodzi o dno
    > > jakości orzekania- to , wymaga to dłuzszego wywodu prawnego, ale skracają
    > c-
    > > Polskie Sądy działają w imieniu i na rzecz- instytucji wysoko
    > kapitalizowanych,
    >
    > O tak....
    >
    >
    > > Korupcja w Sądach powszechnych nie może być inaczej zatrzymana, jak tylko
    >
    > > wprowadzeniem Ławy PRZYSIEGŁYCH. SEDZIA- PRZYNAJMNIEJ -I Instancji w nas
    > zych
    > (
    > > korupcyjnych) warunkach- moze być jedynie administratorem rozprawy.
    > > Równoczesnie, należy zwiększyć uprawnienia adwokatów w kwestii , procedur
    > y
    > > prowadzenia obrony.
    > >
    > > Jesli dojscie do własciwego orzeczenia nazywasz cyrkiem...to moze czas na
    >
    > > wakacje
    >
    > Cyrkiem nazywam sąd przysięgłych i mam do tego podsatwy, bo trochę się na tym
    > znam.
    >
    To sie dobralismy, bo ja tez sie znam;))) I chyba nie tylko trochę.
  • 1966p 21.07.05, 22:23
    1966p napisał:

    > mn7 napisała:
    >
    > > 1966p napisał:
    > >
    > > > Odpowiadam.
    > > > 1/ Jakośc orzekania sięgnęła dna, ponieważ procedura awansu PT Sędz
    > iów na
    > >
    > > > terenie tego Państwa, nie ma reguł kompetencyjnych. Np. za wiele w
    > SO mam
    > > y do
    > > > czynienia z Sędziami delegowanymi z SR.
    > >
    > > A więc awans nie jest pochopny lecz po dokładnym przyjrzeniu się
    > awansującemu.
    > >
    > > > Czesto jakość wyroku- wyroku
    > > > stanowiacego zlecenie mocodawcy-
    > >
    > > jakiego "mocodawcy"?
    > >
    > > Instytucji/ osoby fizycznej lub prawnej zlecajacej Sądowi wyrok i
    uzasadnienie
    > >
    > > > W Przypadku Beaty K- powstało roszczenie odszkodowawcze z Kk - gene
    > rowane
    > >
    > > > wprost z tej Ustawy.
    > >
    > > Z kk? Coś bliżej?

    Jak sie znasz- to wiesz/ ale wstepnie zarzuciłbym SĄdowi DRASTYCZNE NARUSZENIE
    wobec Beaty K art 160&1 Kk
    > >
    > > , to z uwagi na własną kariere. Jeśli chodzi o dno
    > > > jakości orzekania- to , wymaga to dłuzszego wywodu prawnego, ale sk
    > racają
    > > c-
    > > > Polskie Sądy działają w imieniu i na rzecz- instytucji wysoko
    > > kapitalizowanych,
    > >
    > > O tak.... TU SIE ZGADZAMY- WYGRAJ NP W SADZIE ZE SKARBEM PAŃSTWA;)))
    > >
    > >
    > > > Korupcja w Sądach powszechnych nie może być inaczej zatrzymana, jak
    > tylko
    > >
    > > > wprowadzeniem Ławy PRZYSIEGŁYCH. SEDZIA- PRZYNAJMNIEJ -I Instancji
    > w nas
    > > zych
    > > (
    > > > korupcyjnych) warunkach- moze być jedynie administratorem rozprawy.
    >
    > > > Równoczesnie, należy zwiększyć uprawnienia adwokatów w kwestii , pr
    > ocedur
    > > y
    > > > prowadzenia obrony.

    Istotnie- Panie z łańcuchem na piersi- nie pozwalają adw
    na swobodne prowadzenie post. dowodowego.Powszechnie ograniczane jest prawo do
    obrony roszczenia.
    > > >
    > > > Jesli dojscie do własciwego orzeczenia nazywasz cyrkiem...to moze c
    > zas na
    > >
    > > > wakacje
    > >
    > > Cyrkiem nazywam sąd przysięgłych i mam do tego podsatwy, bo trochę się na
    > tym
    > > znam.
    > >
    > To sie dobralismy, bo ja tez sie znam;))) I chyba nie tylko trochę.
  • dereks 21.07.05, 17:25
    to głupot nie gadaj
  • kawamarago 21.07.05, 17:34
    Oglądałem w TV migawkę z odczytania wyroku i odniosłem wrażenie, że.... sprawy
    mają się nieco inaczej. To były chyba rozgrywki osobiste, a strzelał ktoś inny.
  • deavers 21.07.05, 17:37
    Niewatpliwie cos jest miedzy Paniami!!!
  • wanda43 21.07.05, 17:55
    Moje wrazenie jest podobne.Pani Anna,po ogloszeniu wyroku zaniemowiła,odnioslam
    wrazenie,ze sie przestraszyla.W oczach lód i wyrachowanie.Osobom o takim
    spojrzeniu nie potrafie uwierzyc.
    Jak wiekszosc,sprawę znam z relacji prasowych.Nie dala bym wiary zeznaniom
    osoby,ktora przez dluzszy czas byla nieprzytomna.Osobę sprawcy policjanci mogli
    jej wmowic.To częsty przypadek.Biegli na ogól potwierdzają to,czego sobie zyczy
    prokuratura albo sąd.Przeciez stamtąd dostają kase.Slad zapachowy na kasetce nie
    dziwi,skoro w sklepie pracowala i bywala.
    A Beata,no coz,nalezalo ją skazac,bo inaczej panstwo musialoby zaplacic jej
    ogromne odszkodowanie za niesluszny areszt i straty moralne.Jestem pewna,ze sąd
    wyzszej instancji zwolni ja z aresztu i zwroci sprawe do ponownego rozpatrzenia.
    I sprawa bedzie ciągnela sie nastepne kilka lat.
    Nie wiem,czy po wydaniu tak wysokiego wyroku opartego na tak lichych dowodach
    sędzia bedzie mogla spac spokojnie.
  • co.ty.powiesz 21.07.05, 20:12
    wanda43 napisała:

    > Nie dala bym wiary zeznaniom osoby,ktora przez dluzszy czas byla nieprzytomna.

    Hmmm... to według Ciebie, jeśli morderca nie dobił świadka, a ten miał
    nieszczęście być nieprzytomnym, to nie należy brać pod uwagę jego zeznań?
    Zaiste ciekawa koncepcja, wszelkiej maści przestępcy z pewnością byliby
    zachwyceni, gdyby wprowadzono taką zasadę w życie. Pani B. przytomności nie
    raczyła stracić, więc według Ciebie osobą wiarygodną, pani A. zaś nie - bo,
    głupia, przytomność straciła.
  • wanda43 21.07.05, 20:36
    Zle zinterpretowales moje slowa.Pani Anna byla przez kilka bodaj dni
    nieprzytomna.Po odzyskaniu przytomnosci byla przesluchiwana,nie ma zadnej
    pewnosci czy rzeczywiscie widziala Beate strzelającą,czy tylko tak jej sie
    wydawalo.A moze jej zasugerowano,ze to Beata.Ona moze byc przekonana,ze ma
    rację,ale niekoniecznie musi ją miec.Uwazam,ze Beata zostala skazana na zbyt
    krychych dowodach.A przeciez istnieje domniemanie niewinnosci i wszelkie
    niejasnosci powinno sie interpretowac na korzysc obwinionego.A co,jesli Beata
    jest rzeczywiscie niewinna?Czy jestes sobie w stanie wyobrazic siebie niewinnego
    skazanego na 25 lat wiezienia?
  • co.ty.powiesz 22.07.05, 01:09
    wanda43 napisała:

    > Zle zinterpretowales moje slowa.

    Może interpetacja była przesadzona, ale jeśli tak, to tylko trochę. Teza
    bowiem, że jeśli istnieją wątpliwości, to należy oskarżonego uniewinnić ("A
    przeciez istnieje domniemanie niewinnosci i wszelkie niejasnosci powinno sie
    interpretowac na korzysc obwinionego") nie może być traktowana w sposób
    absolutny, tak jak i nigdy nie można mieć absolutnej pewności. Bo przecież
    nawet jeśli 10 świadków (bez utraty przytomności!) zeznałoby, że widzieli jak
    pani B. strzelała, to zawsze można byłoby podważyć takie zeznanie twierdząc, że
    np. zmówili się, że im się przywidziało, że była to inna osoba itd. Nawet gdyby
    na broni były odciski palców oskarżonego, to też można taki dowód podważyć
    twierdząc, że przecież linie papilarne są powtarzalne (bo są! niesamowiecie
    rzadko, ale są). I tak dalej, i tak dalej.

    Dlatego też sędziowie kierują się nie absolutnym przekonaniem, że ktoś popełnił
    przestępstwo, tylko przekonaniem normalnym: mając takie a nie inne dowody i
    poszlaki, kierując się ludzkim i sędziowskim doświadczeniem uważają, że ktoś
    jest winien lub nie.

    > Czy jestes sobie w stanie wyobrazic siebie niewinnego
    > skazanego na 25 lat wiezienia?

    Niech się cieszy, że na 25 lat (teoretycznie, praktycznie o wiele, wiele
    mniej), bo mogłoby to być absolutne dożywocie (albo np. 2575 lat, jak w USA),
    mogłaby też to być kara śmierci - a ta jest nieodwracalna...
  • wanda43 22.07.05, 06:52
    > Niech się cieszy, że na 25 lat (teoretycznie, praktycznie o wiele, wiele
    > mniej)
    I tu sie mylisz.Osoba skazana, ktora nie przyznała się do zarzucanego czynu nie
    ma prawa ubiegania się o przedterminowe zwolnienie,poniewaz nieprzyznanie
    uznawane jest za niepoddanie sie resocjalizacji.
  • co.ty.powiesz 22.07.05, 22:14
    Obawiam się, że źródło Twojej wiedzy nie jest zbytnio wiarygodne: przyznanie
    się lub nie do winy nie ma wiele wspólnego z przedterminowym zwolnieniem. Gdyby
    tak było, to zdecydowana większość skazanych, którzy nie przyznali się do winy,
    siedziałaby do końca, podczas gdy to wyjątki zaliczają całą karę. Przykładem
    mogą być na przykład zabójcy Popiełuszki (wprawdzie jeden odsiedział chyba całą
    karę, ale tylko dlatego, że przed posiedzeniem sądu penitencjarnego chlapał na
    lewo i prawo, co myśli na temat swojego bohaterskiego czynu).
    Niestety, nasze sądy i sądy penitencjarne są przesiąknięte lewacką
    poprawnością, według której przetępców należy raczej nagradzać niż karać. A
    jeśli karać, to ofiary przęstępstw. Przykładem może być ostatnia sprawa, gdy
    społeczeństwo, nie chronione przez policję i sądy, samo oczyściło się
    eliminując zagrażającego mu przestępcę.
  • mn7 22.07.05, 22:21
    co.ty.powiesz napisała:

    > Niestety, nasze sądy i sądy penitencjarne są przesiąknięte lewacką
    > poprawnością, według której przetępców należy raczej nagradzać niż karać.

    Taaaa, te 60 000 osadzonych i 30 000 w kolejce to pewnie sami się skazali, co?


  • co.ty.powiesz 23.07.05, 00:12
    mn7 napisała:

    > co.ty.powiesz napisała:
    > Taaaa, te 60 000 osadzonych i 30 000 w kolejce to pewnie sami się skazali,
    co?

    A czy ja napisałam, że sądy nie skazują??? Nie, wsadzają do więzienia, tylko
    nie przestępców. Dwa przykłady z brzegu: przypadek sprzed kilku miesięcy, gdy
    trzymano za kratkami gościa za "przestępstwo" posługiwania się ponoć
    sfałszowaną legitymacją szkolną - w tym samym czasie tysiące złodziei i
    bandytów przedwcześnie zwalnia się z więzień lub ich się po prostu nie wsadza,
    bo ... brak miejsca w więzieniach. Drugi przypadek: wypuszcza się na wolność
    recydywistę, bandytę terroryzującego kilka wsi, a gdy napada na ludzi, to nawet
    go się nie zatrzymuje - po kilku zaś dniach ochoczo zamyka się w areszcie kilku
    obywateli, któzy zmuszeni zostali przez aparat policyjny i sądowniczy do
    wyeliminowania śmiecia ze społeczeństwa, chroniąc w ten sposób zdrowie i życie
    własne i najbliższych. Kto więc w Polsce jest pod ochroną? Czyż nie właśnie
    najgroźniejsi przestępcy? Owszem, od czasu do czasu sądy skazują i prawdziwych
    morderców (jak w tym wypadku) lub złodziei, ale na ogół zadowalają się drobnicą
    oraz prześladowaniem ofiar przemocy.
  • prinsik 21.07.05, 17:55
    BRAWO

    SPRAWIEDLOWOSC JESZCZE JEDNAK ISTNIEJE

    PO PROSTU BRAWO
  • commonsense1 21.07.05, 18:12
    sluchajac obu w TV: Beata - prawda, Anna - klamstwo
  • remik.bz 21.07.05, 18:19
    commonsense1 napisała:

    > sluchajac obu w TV: Beata - prawda, Anna - klamstwo

    No to domagajmy sie skazania Anny na 25 lat - pewnie sama do sobie dla "jaj"
    strzelala.
  • duino 21.07.05, 18:51
    sprawę znam tylko z mediów, ale więcej mi nie trzeba, na podstawie fałszywych
    zeznań mściwej zimnej suki, która jednej łzy nie uroniła po tak "ciężkiej
    stracie" niewinna dziewczyna, niezależnie od końcowego wyniku sprawy ma
    zniszczone życie. Ciesz się żmijo póki masz czas, ja wierzę , że los i tak ci
    odpłaci za krzywdę tej biednej dziewczyny ...
  • 1966p 21.07.05, 19:06
    ....wskazuje na to,że albo dziennikarż nie własciwie zredagował relacje, albo
    Sąd w składzie , który wydał wyrok, powinien dostać dożywotni zakaz orzekania.
    Hańba to za mało..;(((
  • paulie_gualtieri 21.07.05, 19:17
    Przedmiotowy wyrok jest nieprawomocny - w Sądzie Apelacyjnym a później ewentualnie w Sądzie Najwyższym wszystko może się zdarzyć
  • 1966p 21.07.05, 19:29
    paulie_gualtieri napisał:

    > Przedmiotowy wyrok jest nieprawomocny - w Sądzie Apelacyjnym a później
    ewentual
    > nie w Sądzie Najwyższym wszystko może się zdarzyć
    Ale życie Beaty K jest prawomocne i jedno, a Rzeczpospolita Polska- wyrokami
    Sądów sobie z tego kpiny robi!
  • mlodygniewny1 21.07.05, 19:35
    zimna żona jedynym świadkiem - zbyt mało aby skazać
    brak innych świadków.
    kasetka żadnym dowodem.
    wszystko przemawia za uniewinnieniem oskarżonej.
    apelacja/kasacja to potwierdzi.
  • r202 21.07.05, 20:43
    Znam osobę z miejscowości, w której mieszka p. Beata. Miejscowi wiedzą jak to było - pamietają, jak
    Beata przyjechała z Warszawy, wiedzą co i komu opowiedziała i tak dalej - bo to niewielka dziura jest.
    Oczywiście nie mają żadnego interesu w tym, by zeznawać przeciwko niej - w sumie przecież samego
    zdarzenia nie widzieli, więc adwokat oskarżonej zrobiłby z nich wiatrak a poza tym rodzina Beaty mieszka
    obok. Po co robić sobie wrogów do końca życia, po co ryzykować, że następną ofiarą będzie ktoś z ich
    bliskich - wystarczy nic nie pamiętać. Ale po cichu wszyscy kibicują sądowi. I dziwią się, że Beata jeszcze
    nie siedzi...
  • 1966p 21.07.05, 22:35
    ....i tworzenie od nowa Sądu Okręgowego w Warszawie staje sie potrzeba chwili
  • m512 21.07.05, 20:13
    Beata jest winna, zabila. dlaczego? oto fragment procesu ze strony:

    www.karasmierci.info.pl/ultimo1997.html
    na tej stronie jest cala historia procesu krok po kroku. przeczytajcie ja i i
    dopiero wtedy wypowiadajcie sie na forum...

    czy jej konkubent, ktory wiazal z nia przyszlosc, nawet zmuszany i bity przez
    policje obciazalby ja? moze go torturowali? jak w ameryce lacinskiej lub cia w
    guanta namo? bez przesady. polska policja jaka jest taka jest ale nie wymusza
    biciem zeznan. przynajmniej o tym nie slyszalem. niezle by musieli go
    przycisnac..., no nic, oto ponizszy fragment:

    Na ławie oskarżonych zasiadają - obok Beaty K. - jej konkubent Piotr N., jego
    matka - Halina K. oraz ojczym - Andrzej K. Prokuratura oskarża ich o składanie
    fałszywych zeznań, chroniących Beatę K. We wtorek sąd nie uwzględnił wniosku
    prokuratora o wyłączenie ich sprawy do osobnego postępowania.
    Piotr N. również nie chciał składać wyjaśnień przed sądem, wobec czego
    odczytane mu zostały zeznania ze śledztwa. W jednym z nich, N. stwierdził, że
    Beata K. mu wyznała, że to ona "dokonała tego przestępstwa". "Prosiła, żebym
    mówił, że byłem z nią tego wieczora, a gdyby policja pytała, to żebym mówił, że
    byliśmy u rodziców" - zeznał w grudniu 1997 r. Piotr N.
    "To były wymuszone zeznania. Policjanci bili mnie, wyzywali. Policjant mówił, a
    ja przytakiwałem. Podpisałem protokół obciążający Beatę, bo powiedziano mi, że
    wtedy mój koszmar się skończy" - mówił we wtorek przed sądem Piotr N.
    Swoje zeznania z grudnia 1997 r. Piotr N. odwołał dopiero trzy miesiące po
    złożeniu zeznań obciążających Beatę K. Na pytanie, dlaczego tak późno, skoro
    dotyczyły osoby, z którą wiązał swoją przyszłość, Piotr N. odpowiedział, że
    próbował wcześniej, ale policja nie chciała go słuchać, a z prokuratorem nie
    dał rady się skontaktować. "A czy w ciągu tych trzech miesięcy próbował pan
    chociaż ubiegać się o widzenie z Beatą K." - pytał prokurator. "Nie" - padła
    odpowiedź. "Ja byłem załamany psychicznie; do tej pory tak jest" - dodał Piotr N

    co myslicie?
  • wanda43 21.07.05, 20:45
    przypadki wymuszania zeznan biciem i szantazem wcale nie są wymysłem.Przypominam
    sprawę utopienia malego Michalka i wymuszania zeznan obciążających samą siebie
    przez bieglego psychologa przesluchującego matkę chlopca.Mowil do niej,ze jak
    sie przyzna-dostanie tylko 25,jezeli nie,to dozywocie.Czyz to nie byl szantaz?
  • m512 21.07.05, 21:44
    Droga Wando. przypadek wymuszania zeznan biciem ktory opisujesz - dotyczy
    oskarzonego. Wynika czasem z bezsilnosci policji, z jednej strony ma pewnosc ze
    ktos jest winny ale z drugiej nie ma dowodow.

    Ja jasno napisalem o biciu swiadka. jezeli gosc twierdzi, ze od poczatku chcial
    jej bronic - ale policja go zmusila biciem - w takim razie mam pytanie Wando:

    Czy nie wystarczyloby mu przedstawic, ze za skladanie falszywych zeznan w
    sprawie o zabojstwo (dokladnie krycie mordercy) grozi bardzo wysoka kara?
    Po co go bic?

    Pomysl o tym Wando, i ogolnie przemysl po co bronisz tej Beaty? Twoja
    przyjaciolka? Przeciez to od razu widac ze to banda cwaniakow - ona, jej
    rodzice i konkubin. Banda cwiercinteligentow ktorzy zmieniaja zeznania
    wielokrotnie na kompletnie odwrotne, gubia sie nie w szczegolach (to mozna
    zrozumiec) ale ogolnie myslac ze uda im sie "oszukac" sad. naiwni frajerzy
    powinni pojsc siedziec za falszywe zeznania.Bo skoro sad przyjal zabojstwo za
    prawde - myslac logicznie jesli p to q, to oni klamali dajac jej alibi.

    pozdrawiam

  • samentu 21.07.05, 22:46
    m512 napisał:

    > Droga Wando. przypadek wymuszania zeznan biciem ktory opisujesz - dotyczy
    > oskarzonego. Wynika czasem z bezsilnosci policji, z jednej strony ma pewnosc
    ze
    >
    > ktos jest winny ale z drugiej nie ma dowodow.

    Jak nie ma dowodów to skąd jest pewny???????
    jemu co najwyżej wydaje się że jest winny

    > Ja jasno napisalem o biciu swiadka. jezeli gosc twierdzi, ze od poczatku
    chcial
    >
    > jej bronic - ale policja go zmusila biciem - w takim razie mam pytanie Wando:
    >
    > Czy nie wystarczyloby mu przedstawic, ze za skladanie falszywych zeznan w
    > sprawie o zabojstwo (dokladnie krycie mordercy) gro

    Osoba pozostająca w związku z oskarżonym nie musi mówić prawdy

    >
    > Pomysl o tym Wando, i ogolnie przemysl po co bronisz tej Beaty? Twoja
    > przyjaciolka? Przeciez to od razu widac ze to banda cwaniakow - ona, jej
    > rodzice i konkubin. Banda cwiercinteligentow ktorzy zmieniaja zeznania
    > wielokrotnie na kompletnie odwrotne, gubia sie nie w szczegolach (to mozna
    > zrozumiec) ale ogolnie myslac ze uda im sie "oszukac" sad. naiwni frajerzy
    > powinni pojsc siedziec za falszywe zeznania.Bo skoro sad przyjal zabojstwo za
    > prawde - myslac logicznie jesli p to q, to oni klamali dajac jej alibi.
    >
    > pozdrawiam
    >
    No własnie po co
    a słowo sprawiedliwość coś Tobie mówi? a sumienie? a uczciwość??
    to realne życie kolego a nie okazja do politycznej agitki!!!!
  • wanda43 22.07.05, 07:07
    Ani mi ona przyjaciolka,ani ją znam.Poznalam za to az za dobrze jak dziala
    policja,prokuratura i sądy.Wiem,jak robi sie sprawy dla statystyki.Wiem,ze mozna
    sądzić czlowieka przez kilka lat za czyn,ktorego nie tylko nie popelnil,ale
    ktory,jak wskazują dowody,wogole miejsca nie miał.Wiem,jak robi się
    tzw.okazania.Wiem,ze dla nich liczy się sztuka zaliczona do
    wykrywalnosci.Zamknąc w areszcie mozna kazdego i nikt nie wnika,ze aresztowano
    niskiego zamist wysokiego,raste z warkoczykami,zamiast łysego czy brodatego i
    wąsatego zamiast takiego bez zarostu.Ja to wiem i na to co piszę mam
    dowody.Dlatego uwazam,ze dowody w tej sprawie dowody byly zbyt kruche,aby
    skazac.Bardzo łatwo wyrządzić czlowiekowi ogromną krzywde.I nie ma
    odszkodowania,nie ma takiej kwoty,ktora zrekompensowalaby wyrządzoną krzywdę i
    utracone zdrowie osobie falszywie oskarzonej.
  • losiu4 21.07.05, 20:29
    ciężka sprawa... współczuje sędziom

    Pozdrawiam

    Losiu
  • samentu 21.07.05, 20:47
    y do I instancji
    to co robi Sąd Okręgowy to woła o pomste do nieba!
    1. zgodnie z polskim prawem aby kogos skazać na najwyższy wymiar kary
    to należy mu udowodnic popełnienie zbrodni w sposób wykluczający wszelkie
    wątpliwości
    tj. nie mozna nikogo skazać w procesie o zabójstwo jedynie na podstawie poszlak
    a w tej sprawie są tylko i wyłącznie poszlaki
    2. juz samo zdanie sędzi cyt. wydaje nam się że motywem mogła być zemsta lub
    chęć zysku kopniec cyt.
    jest powodem do dyscyplinarnego usuniecia pani sędziny z zawodu
    mnie się moze wydawać ale nie sędziemu w wyroku w sprawie o zabójstwo!!!!
    3. w sprawie jest masa niejasności a jak widzę sąd stanął po stronie
    dysponującej dostępem do mediów
    - skoro zabijała w zemscie (zapewne w stanie silnego wzburzenia) to dlaczego
    męża a nie Jaźwińską?? przypomnę że poszczelony Jaźwiński został dobity
    - jeżeli zabijała z zimną krwią to znaczy że ma skłonności psychopatyczne, a
    nie przeprowadzono żadnych badań by udowodnić że Beata K takie skłonnosci
    posiada
    - w jaki sposób weszła w posiadanie broni w dwa dni? ekspedientka w butiku!!
    co się stało z bronią??
    - czy wykluczyć mozna konfabulację po stronie Jaźwińskiej? wersja z romansem
    męża i zemstą za ten romans
    - zupełny brak swiadków,
    - nieustalono motywów,
    - nie znaleziono narzędzia zbrodni,
    - jedynym motywem jest ślad zapachowy, osoby która pracowała tam
    nawet jak była w tym skle[pie tego dnia to jeszcze nie jest to dowód w/s o
    zabójstwo
    I teraz do zwolenników tezy że tam gdzie nie ma winnych lub nie mozna ich
    znaleść muszą być przynajmniej ukarani
    nawet jeżeli Beata K zabiła Jaźwińskiego to przy takim wyglądzie dowodów
    absolutnie nie mozna jej skazać za zabójstwo tylko dlatego bymieć uspokojone
    sumienie że ktoś został ukarany
  • mn7 21.07.05, 21:02
    samentu napisał:

    > y do I instancji
    > to co robi Sąd Okręgowy to woła o pomste do nieba!
    > 1. zgodnie z polskim prawem aby kogos skazać na najwyższy wymiar kary
    > to należy mu udowodnic popełnienie zbrodni w sposób wykluczający wszelkie
    > wątpliwości

    to akurat nie jest najwyższy wymiar. Poza tym taki wymóg jest w każdej sprawie -
    nawet jeśli ktoś miełby dostać 100 złotych grzywny.

    > tj. nie mozna nikogo skazać w procesie o zabójstwo jedynie na podstawie
    poszlak
    > a w tej sprawie są tylko i wyłącznie poszlaki

    Nie ma takiego przepisu.

    > 3. w sprawie jest masa niejasności a jak widzę sąd stanął po stronie
    > dysponującej dostępem do mediów
    > - skoro zabijała w zemscie (zapewne w stanie silnego wzburzenia) to dlaczego
    > męża a nie Jaźwińską?? przypomnę że poszczelony Jaźwiński został dobity
    > - jeżeli zabijała z zimną krwią to znaczy że ma skłonności psychopatyczne, a
    > nie przeprowadzono żadnych badań by udowodnić że Beata K takie skłonnosci
    > posiada

    Co ty nie powiesz? W sprawie tego typu nie była w ogóle badana?

    > - w jaki sposób weszła w posiadanie broni w dwa dni? ekspedientka w butiku!!
    > co się stało z bronią??
    > - czy wykluczyć mozna konfabulację po stronie Jaźwińskiej? wersja z romansem
    > męża i zemstą za ten romans
    > - zupełny brak swiadków,
    > - nieustalono motywów,
    > - nie znaleziono narzędzia zbrodni,
    > - jedynym motywem jest ślad zapachowy, osoby która pracowała tam
    > nawet jak była w tym skle[pie tego dnia to jeszcze nie jest to dowód w/s o
    > zabójstwo

    To akurat rzeczywiście powazne watpliwości.

  • m512 21.07.05, 22:11
    MOTYW to intencje, powody, motyw odpowiada na pytania dlaczego?, po co? z
    jakiej przyczyny?

    Slad zapachowy to DOWOD. (namacalny jak odciski palcow lub zapachowy jak ten)

    A SWIADKIEM jest niedoszla ofiara. tak samo wzny swiadek jak kazdy inny.

    a ZEZNANIA SWIADKA to nie POSZLAKI tylko ZEZNANIA.
    nie myl pojec!

    POSZLAKA to niezupelny, nie bezposredni dowod winy.

    co za idioci sie tu wypowiadaja na tym forum. Skonczyles przynajmniej
    podstawowke?
  • samentu 21.07.05, 22:24
    Ja szukam prawdy, a Ty jak widzę ofiary na stos
    zappewne powodowany ideologią
    zeznanie 1 świadka to mało bo nie pozwala na falsyfikację,
    dowód z zapachu nie jest takim samym dowodem jak odciski palców,
    ofiara niedoszła może nie być świadkiem obiektywnym,
    tu w ogóle nie mażadnych dowodów
    no własnie motywy - czyli intencje muszą też być udowodnione a nie domniemane
    nawet sędzi się wydaje
    mnie np, może się wydawać że jesteś psychopatą, terrorysta lub podobnym
    czy jest to podstawa do skazania Ciebie?
  • jonnek 21.07.05, 21:40
    Kilka osób powyżej wyraziło pogląd na podstawie krótkiej transmisji
    telewizyjnej, że Pani Anna jest niewątpliwie kłamczynią i zimną suką, natomiast
    oskarżona niewinną ofiarą.
    Gratuluję pewności osądu.
    Tak się składa, że mamza soba kilka spraw sądowych. Moje spostrzeżeni jest
    takie, że jest mnóstwo ludzi którzy kłamią bez mrugnięcia okiem, odgrywaja całe
    sceny, komedie na użytek sądu i postronnych obserwatorów. Są tak
    przekonywujący, że nawet dokładnie znając fakty sprawy zaczynałem wątpić we
    własną albo ich poczytalność.
    Jak można nie zwątpić, gdy człowik patrzy ci prosto w oczy i zaklina się co
    faktów, o których wiesz, że były dokładnie odwrotne, a on wie, że ty wiesz...
    A zimny wzrok poszkodowanej? A jak ma niby patrzeć na morderczynię swego męża,
    która przez tyle lat umyka sprawiedliwości? Z ciepłym uśmiechem?
  • m512 21.07.05, 21:56
    zgadzam sie. z reszta po co mialaby oskarzac niewinna osobe? nawet jesli za
    soba nie przepadaly, musialaby jej beata nie wiem co zrobic by teraz ja tak
    krzywdzic. gdzies ktos cos mowil ze niby zemsta zdradzanej zony? ale w takim
    razie kto strzelal? kochanka chce zabic swojego kochanka i jego zone? a moze
    wynajety jurek kiler?

    sad na szczescie na pewno w ciagu tych 8 lat nie raz odpowiadal sobie na te
    pytania.

    MOTYW to tak samo wazny element jak inne dowody. dlatego wielu idiotow nie
    rozumie dlaczego taki wyrok.

    a MOTYW beaty + dowod w postaci zapachu + Brak MOTYWU anny zeby klamac +
    falszywe zeznania konkubina i rodzicow zmieniane kilka razy o 180 stopni =
    DECYZJA sadu.

    Madra decyzja. Lepiej pozno niz pozniej.

    pozdro
  • czarnalista.com 21.07.05, 22:19
    > sad na szczescie na pewno w ciagu tych 8 lat nie raz odpowiadal sobie na te
    > pytania.

    gratuluje wiary w sprawność i obiektywność sędziowską.
    śmiem twierdzić, że w sądach pracuje wielu buców i pół-inteligentów
    zatrudnianych przez kolegów tylko po to, aby byli dyspozycyjni. To co dzieje
    się w szczególności w warszawskich sądach to koszmar.

    W przedmiotowej sprawie bezsporne jest to, że było i jest wiele wątpliwości. A
    waży się tu czyjeś życie.
  • m512 22.07.05, 03:21
    no wiesz. generalnie 90% prawnikow to buce i polinteligenci.
    znam srodowisko wydzialu prawa na uw, wiec wiem jak tam sie rekrutuje.
    nie bede przytaczal historii anegdot itd to po prostu bagno.
    powiem wrecz ze wiekszoscia prawnikow sie brzydze. skoro zaczyna sie tak na
    studiach - to jak mozna konczyc kariere?

    natomiast sad w wawie. mialem okazje odbywac praktyki w wydziale karnym
    (cywilny) studiujac administracje. przede wszystkim brak systemu komp.
    dlaczego nikomu nie zalezy na nim> odp zeby sprawy niewygodne ciagnac latami.
    na 1 sedziego wypada tam 1000 spraw wiec jak oni maja pracowac. porazka.

    z sadownictwem w polsce jest jak ze sluzba zdrowia. lapowki, kolesie,
    przekrety, obluda.

    lepiej nie chorowac i byc ostroznym.
  • wanda43 22.07.05, 07:14
    I tu napisałeś prawdę.
  • doomsday 21.07.05, 22:21
    Mieszkalem w kilku zachodnich krajach ,obecnie w Ameryce , i nigdy nie
    slyszalem o tej psiej metodzie .Jedynie w Polsce Psy prowadza sledztwo (tzw.
    dowody zapachowe ).Qu...wa o tych sledczych psach poprostu nie da sie czytac .
    Zawsze jest tak ,ze kiedy brakuje jakiegokolwiek powaznego dowodu w danej
    sprawie , a pan lub pani sedzia za wszelka cene chce udupic oskarzonego , siega
    sie wtedy do dowodu zapachowego . Jest to czyste przestepstwo popelniane przez
    tzw. wymiar sprawiedliwosci .Latwo skazac osobe z dolow spolecznych (polsierota
    z ojczymem i konkubentem) , bo takiej osobie trudniej o dobrego adwokata ,
    rodzina nie ma zadnych wplywow itd.
    W prawie jest tez tak , ze zaklada sie ,ze lepiej jest uniewinnic dziesieciu
    winnych , niz skazac jednego winnego (tzw. zasada domniemania niewinnosci ).
    Ten ostatni wyrok , to skandal .
  • kerebron 21.07.05, 22:22
    Przypomnę, co o tym śladzie zapachowym dowiadujemy się z "Wyborczej":

    "Podczas wcześniejszych procesów twierdzono, że został on zabezpieczony
    wewnątrz kasetki - obrona twierdziła, że mógł zachować się na pieniądzach lub
    kopercie, których K. pracując jeszcze w sklepie, dotykała. W ostatniego procesu
    ustalono, że został zabezpieczony na zewnątrz kasetki - jak podkreślał
    prokurator mógł więc zostać pozostawiony jedynie w dniu zabójstwa."

    Jak rozumiem, policjant, który zabezpieczał ten ślad, przez osiem lat sądził,
    że zrobił to wewnątrz kasetki. Teraz, po ośmiu latach nagle doszedł do wniosku,
    że jednak na zewnątrz, czy tak?
  • czarnalista.com 21.07.05, 22:34
    > Jak rozumiem, policjant, który zabezpieczał ten ślad, przez osiem lat sądził,
    > że zrobił to wewnątrz kasetki. Teraz, po ośmiu latach nagle doszedł do
    > wniosku, że jednak na zewnątrz, czy tak?

    a nad wszystkim czuwa sędzia - czyli ktoś na wzór i podobieństwo człowieka.
    Ktoś, kto kieruje się nieziemską intuicją i inteligencją, lecz przede wszystkim
    jest to osoba wręcz bosko nieomylna (oczywiście tylko do czasu, gdy złapie się
    takiego nadczłowieka w todze za rękę na tym że kradł rowery, albo coś w tym
    stylu). Wtedy nagle okazuje się, że sędzia po prostu "się pomylił" a
    poszkodowany powinien rżeć z radości że żyje, bo sędzia przecież mógł się
    bardziej pomylić. Tymczasem rozprawy przeciwko sędziom-przestępcą, to wręcz
    popis kurtuazji i skamlejącej służalczości sądownictwa wobec sędziego-
    przestępcy.
  • samentu 21.07.05, 22:43
    dodam tylko że w latach 90 w Indianie wprowadzono testy DNA jako obowiązkową
    procedurę we wszyskich sprawach o zabójstwo
    prześwietlono wszystkie sprawy w których zapadły wyroki skazujące na śmierć od
    lat 50
    w prawie 50% przypadków okazało się że skazano i stracono ludzi niewinnych! (o
    innym DNA niz sprawcy)
    ale społęczeństwo tradycyjne domagało sie krwi domagało się winnych
    więc sądy żyjące w tym społeczeństwie znajdowały im winnych by zaspokoić
    tą "cywilizowaną" żądzę mordu
  • r202 21.07.05, 22:54
    pierdu, pierdu, urban legends. No pomyśl sam - w sprawie którą komentujesz. Co miałoby wykazać
    badanie DNA?
  • samentu 21.07.05, 22:58
    cóż za intelektualiznm:((
    jeżeli znaleziono by na ciele ofiary takowe ślady to byłby to dowód na obecność
    oskarzonej na miejscu zbrodni
    podkreslam dowód jeżeli dna z materiału biologicznego zdagdzałoby się z jej DNA
    rzecz w tym że wy nie chcecie poznać prawdy
    wy chcecie wsadzić kobietę (10 lat temu powiesic najlepiej publicznie)
    tak dla hecy:((
  • r202 22.07.05, 06:24
    samentu napisał:

    > cóż za intelektualiznm:((
    > jeżeli znaleziono by na ciele ofiary takowe ślady to byłby to dowód na obecność
    >
    > oskarzonej na miejscu zbrodni

    Nie mów:) A w jaki sposób taki slad miałby się tam znaleźć, jeśli zabójczyni po prostu strzeliła do
    ofiary? No i jak to z tymi badaniami amerykanskimi jest? Możesz podać jakiś link?
  • jakeww 21.07.05, 22:44
    tak sobie myślę, czy nie można by poddać dwóch zdecydowanie obstających przy
    swojej prawdzie osób badaniu na wariografie za ich zgodą

    wiem że to nie jest dopuszczalny dowód w sensie prawnym, lecz przeciez w tak
    niezwykłej i dramatycznej sprawie wynik badania mógłby wszystkim
    zainteresowanym pomóc jakoś
  • kor.nick 21.07.05, 22:10
    Przy obecnych procedurach sprawa ta moze toczyc sie do bez przeszkod do
    przedawnienia. Sady apelacyjne moga bez zadnych przeszkod uchylac wyrok sadu
    pierwszej instancji i kierowac sprawe do ponownego rozpatrzenia!!!
    Czy to nie jest szczyt glupoty???
    Czy jezeli sad apelacyjny ma jakies watpliwosci to powinien sprawe rozpatrzyc w
    sposob definitywny (z mozliwoscia apelowania jeszcze do sadu najwyzszego)?
    Ale tak nie jest. W sadach apelacyjnych siedza ludzie ktorzy bez brania na
    siebie odpowiedzialnosci moga kazac sprawe rozpatrywac ponownie i tak w
    nieskonczonosc.
    Lepsze procedury bylby w stanie wymyslec chyba sredniointeligentny szympans.
    No ale coz taki stan jest super wygodny dla sadow apelacyjnych
    bo nie musza robic zupelnie nic...
    A potem wielkie niesamowite zdziwiwienie ze cos sie przedawnia...
    Chory i głupi kraj...
  • mn7 21.07.05, 22:22
    kor.nick napisał:

    > Przy obecnych procedurach sprawa ta moze toczyc sie do bez przeszkod do
    > przedawnienia. Sady apelacyjne moga bez zadnych przeszkod uchylac wyrok sadu
    > pierwszej instancji i kierowac sprawe do ponownego rozpatrzenia!!!
    > Czy to nie jest szczyt glupoty???

    Nie, jest to prawidłowo działający system dwuinstancyjny.

    > Czy jezeli sad apelacyjny ma jakies watpliwosci to powinien sprawe rozpatrzyc
    w
    > sposob definitywny (z mozliwoscia apelowania jeszcze do sadu najwyzszego)?

    Nie. Może to zrobić wtedy, gdy nie ma żadnych watpliwości. Wtedy, gdy ma
    uzasadnione watpliwości, przekazuje sprawę do ponownego ropoznania.

    > Ale tak nie jest. W sadach apelacyjnych siedza ludzie ktorzy bez brania na
    > siebie odpowiedzialnosci moga kazac sprawe rozpatrywac ponownie i tak w
    > nieskonczonosc.

    To nie jest branie na siebie odpowiedzialności? No no no....

    > Lepsze procedury bylby w stanie wymyslec chyba sredniointeligentny szympans.

    Pewnie dlatego nie proponujesz niczego konkretnego.

  • kor.nick 21.07.05, 22:45
    Prawidlowo dzialajacy sytem dwuinstancyjny powinien polegac na tym ze jezeli sad
    wyzszej instancji ma watpliwosci co do slusznosci wyroku w instancji pierwszej
    to sam ja rozpatruje. W ten sposob unika sie blednego kola. Znam sprawy ktore w
    ten sposob zostaly uwalane po 5 razy. Czy wiesz moze ile czasu trwa
    przeprowadzenie 5 razy tego samego przewodu sadowego w tej samej instancji ???

    Uzasadnone watpliwosci to w praktyce bujda na resorach i UTOPIA. Jest to
    genialny sposob aby sad apelacyjny UNIKAL odpowiedzialnosci na zasadzie "mi sie
    to nie podoba no wiec niech zajmnie sie tym ktos inny". Spychologia na calego!

    Jezeli to co napisalem nie jest propozycja zmiany tego to chyba masz jakies
    problemy z czytaniem lub jest dla ciebie zbyt pozno.

  • mn7 21.07.05, 22:50
    kor.nick napisał:

    > Prawidlowo dzialajacy sytem dwuinstancyjny powinien polegac na tym ze jezeli
    sad
    > wyzszej instancji ma watpliwosci co do slusznosci wyroku w instancji pierwszej
    > to sam ja rozpatruje.

    Istnieją na świecie różne modele i nie jest tak, że jeden jest dobry a wszelkie
    inne złe.

    > W ten sposob unika sie blednego kola.

    Za cenę prowadzenia postepowania dowodwego w II instancji, czego się u nas
    unika. To jest coś za coś.

    > Znam sprawy ktore w
    > ten sposob zostaly uwalane po 5 razy.

    Aż 5? Wybacz, ale chyba przesadzasz.

    > Uzasadnone watpliwosci to w praktyce bujda na resorach i UTOPIA. Jest to
    > genialny sposob aby sad apelacyjny UNIKAL odpowiedzialnosci na zasadzie "mi
    sie
    > to nie podoba no wiec niech zajmnie sie tym ktos inny". Spychologia na calego!

    Nie twierdzę, że tak czasem nie jest.

    I klasyczny system apelacyjny ma zalety, i rewizyjny, i hybrydowy. To jest
    kwestia pewnego wyboru.

  • kor.nick 21.07.05, 22:59
    Modele sa rozne ale niestety z tego co widze praktyka taka jaka opisalem.
    Wlasciwe stosowanie tego co jest nie byloby zle lecz postawa "kombinowania tak
    zeby sie tylko nie napracowac" zdecydowanie zwycieza i to jest bardzo zle, bo
    powoduje ze w jednej sprawie masz 2 wyroki uniewinnialace i 1 skazujacy (co
    bedzie dalej, czy ktos przyjmuje zaklady???) oraz wlasciwie w sopsob ograniczony
    tylko przedawinieniem wydluza cala procedure a chyba chodzi o cos zupelnie
    innego prawda???


  • mn7 21.07.05, 23:09
    Gdyby sąd drugiej instancji prowadził posteowanie dowodowe, to to dopiero
    wydłużałoby całą procedurę, tym bardziej, że wówczas kasacja byłaby de facto
    apelacją. A jeśli SN uchyli taki wyrok?
    Jak widzisz, nie jest to takie proste, jak Ci się wydaje.
  • samentu 21.07.05, 23:12
    w dodatku wtedy sąd I instancji nagminnie wymigiwałby się od przeprowadzania
    postepowania dowodowego bo i tak sąd apelacyjny musiałby się tym zająć
    inną sprawą jest to że juz to robi i dlatego mamy to co mamy w tej sparwie
    tu trzeba uczciwie powiedzieć dziennikarzom i hordom moralistów
    albo mocne dowody i skazanie
    albo brak dowodów i warunkowe umorzenie sprawy
    nie ma innego wyjścia
  • mn7 21.07.05, 23:15
    samentu napisał:

    > w dodatku wtedy sąd I instancji nagminnie wymigiwałby się od przeprowadzania
    > postepowania dowodowego bo i tak sąd apelacyjny musiałby się tym zająć
    > inną sprawą jest to że juz to robi i dlatego mamy to co mamy w tej sparwie
    > tu trzeba uczciwie powiedzieć dziennikarzom i hordom moralistów
    > albo mocne dowody i skazanie
    > albo brak dowodów i warunkowe umorzenie sprawy

    Rany Boskie! Jakie "warunkowe"?
    Warunkowe umorzenie sprawy może nastąpic wyłącznie wtedy, gdy jest pewność co
    do winy - tak jak przy skazaniu.

    I oczywiście nie w sprawie o zabójstwo!

    Poza tym masz oczywiście rację.


  • samentu 21.07.05, 23:18
    słuszna uwaga z warunkowym:)
    umorzenie z braku dowodów umozliwiających skazanie naturalnie
  • mn7 21.07.05, 23:21
    samentu napisał:

    > słuszna uwaga z warunkowym:)
    > umorzenie z braku dowodów umozliwiających skazanie naturalnie

    Też nie. Jeżeli już przed sądem - oczywiście uniewinnienie. Jeśli na etapie
    postępowania przygotowawczego (śledztwa) - umorzenie.

  • kor.nick 21.07.05, 23:30
    ... tak zeby rozwiac swoje watpliwosci. Do ponownego rozpatrzenia kierowac tylko
    wowczas kiedy wszystko byloby spieprzone ale wtedy i sedzia w I instancji
    powinien dostac po tylku...

    dobranoc :)
  • mn7 21.07.05, 23:34
    kor.nick napisał:

    > ... tak zeby rozwiac swoje watpliwosci. Do ponownego rozpatrzenia kierowac
    tylko
    > wowczas kiedy wszystko byloby spieprzone

    a jeśli nie wszystko? Wchodzić w rolę sadu I instancji? Co wtedy z odwołaniem?
    Trzecia instancja? I to by miało być sprawniej?

    > ale wtedy i sedzia w I instancji
    > powinien dostac po tylku...

    I owszem, dostaje. Odsetek uchyleń jest podstawowym kryterium oceny sędziego.
  • jagnieszkaa 21.07.05, 22:26
    Jeśli sąd apelacyjny zwracał sprawę do ponownego rozpatrzenia, to jego wyroki
    nie były uniewinniające.
  • 1966p 21.07.05, 22:42
    Sąd II instancji( wbrew wykładni Prawnika MN7 może nie tylko przekazac sprawe
    do powtórnego rozpatrzenia, ale także orzec co do istoty... dziwne, że nikt o
    tym nie mówi
  • kor.nick 21.07.05, 22:46
  • mn7 21.07.05, 22:57
    Art. 454. § 1. Sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, który został
    uniewinniony w pierwszej instancji lub co do którego w pierwszej instancji
    umorzono lub warunkowo umorzono postępowanie. (...)
  • kor.nick 21.07.05, 23:02
  • mn7 21.07.05, 23:07
    Nie ma żadnej możliowsci wprowadzenia systemu trójinstancyjnego. Cały system
    mozolnie odkopuje się spod zaległości i walczy ze wzrastającym z roku na rok
    wpływem spraw. Proponowane przez Ciebie danie możliwości sądowi
    drugoinstancyjnemu orzekania na niekorzyść oznaczałoby konieczność p
    przekształcenia kasacji do SN w trzecią instancję, co jest absolutnie
    niemożliwe.

  • kor.nick 21.07.05, 23:26
    Sad Apelacyjny powinien DZIAŁAĆ w ten sposob ze w razie watpliwosci powinien
    sprawe "pociagnac dalej" tzn. przeprowadzic czynnosci w sprawie i na tej
    podstawie zadecydowac a nie nazbyt czesto pod byle pretekstem cofac sprawe do
    ponownego rozpatrzenia bo jaki ma sens przeslychiwanie po kilka razy tych saych
    swiadkow?
    Chyba tylko po to aby zniechecic ludzi do wymiaru sprawiedliwosci a zreszta kto
    co pamieta po 5 czy 10 latach.
    Nie wiem jakich to zmian wymaga ale jezeli ktos mowi o usprawnieniu pracy sadow
    i skroceniu czasow oczekiwan to powinien od tego zaczac.
    Milo sie gawedzilo ale czas na mnie. pozdr
  • mn7 21.07.05, 23:32
    kor.nick napisał:

    > Sad Apelacyjny powinien DZIAŁAĆ w ten sposob ze w razie watpliwosci powinien
    > sprawe "pociagnac dalej" tzn. przeprowadzic czynnosci w sprawie

    Sąd II instancji nie prowadzi postępowania dowodowego co do istoty sprawy.
    Zadaniem sądu II instancji jest rozpoznanie środka zaskarzenia. Sąd II
    instancji nie bada więc sprawy "od poczatku" ani "w dalszym ciągu" lecz bada
    zasadność zarzutów podniesionych w środku zaskarzenia.

    i na tej
    > podstawie zadecydowac a nie nazbyt czesto pod byle pretekstem cofac sprawe do
    > ponownego rozpatrzenia bo jaki ma sens przeslychiwanie po kilka razy tych
    samych swiadkow?

    Jeśli uchybienie sądu I instancji nie dotyczyło danego dowodu, to oczywiście
    nie przeprowadza sie go po raz drugi. Jeśłi natomiast dotyczyło - sens ten jest
    zupełnie oczywisty.
    Uważam że mieszanie ról sądu orzekającego i sądu, który kontroluje prawidłowość
    tego orzekania nie jest dobrym pomysłem.
    Pozdrawiam

  • mn7 21.07.05, 22:55
    1966p napisał:

    > Sąd II instancji( wbrew wykładni Prawnika MN7 może nie tylko przekazac sprawe
    > do powtórnego rozpatrzenia, ale także orzec co do istoty...

    Dlaczego fałszywie sugerujesz, że coś takiego napisałem?
    Art. 437. § 1. Po rozpoznaniu środka odwoławczego sąd orzeka o utrzymaniu w
    mocy, zmianie lub uchyleniu zaskarżonego orzeczenia w całości lub w części.
    Dotyczy to odpowiednio rozpoznania środka odwoławczego od uzasadnienia
    orzeczenia.
    § 2. Jeżeli pozwalają na to zebrane dowody, sąd odwoławczy zmienia zaskarżone
    orzeczenie, orzekając odmiennie co do istoty, lub uchyla je i umarza
    postępowanie; w innych wypadkach uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę sądowi
    pierwszej instancji do ponownego rozpoznania; przepis art. 397 stosuje się
    odpowiednio.
  • 1966p 22.07.05, 00:13
    mn7 napisała:

    > 1966p napisał:
    >
    > > Sąd II instancji( wbrew wykładni Prawnika MN7 może nie tylko przekazac sp
    > rawe
    > > do powtórnego rozpatrzenia, ale także orzec co do istoty...
    >
    > Dlaczego fałszywie sugerujesz, że coś takiego napisałem?
    > Art. 437. § 1. Po rozpoznaniu środka odwoławczego sąd orzeka o utrzymaniu w
    > mocy, zmianie lub uchyleniu zaskarżonego orzeczenia w całości lub w części.
    > Dotyczy to odpowiednio rozpoznania środka odwoławczego od uzasadnienia
    > orzeczenia.
    > § 2. Jeżeli pozwalają na to zebrane dowody, sąd odwoławczy zmienia zaskarżone
    > orzeczenie, orzekając odmiennie co do istoty, lub uchyla je i umarza
    > postępowanie; w innych wypadkach uchyla orzeczenie i przekazuje sprawę sądowi
    > pierwszej instancji do ponownego rozpoznania; przepis art. 397 stosuje się
    > odpowiednio.






    --------------------------------------------------------------------------------

    Copyright © Agora SA˙•˙O nas˙•˙Reklama˙•˙Ochrona prywatności˙•˙Mapa
    serwisuPoleć stronę znajomym | Zgłoś problem lub błąd

    --------------------------------------------------------------------------------





    Przede wszystkim niczego nie sugeruje/ jesli jesteś prawniem to w cyt odp
    art. nie wystarczy oznaczenie, ale także powoływany przepis konkretnego
    Kodeksu.Dlatego ( mimo,że domyslam sie, o co Ci chodzi, to może warto,
    uzupełnić treść przepisu). W całej tej"debacie" pozwoliłem sobie wziąć udział
    dlatego,że Sąd Okregowy WAW, dopuscił sie ( moim zdaniem) do drastycznego
    naruszenia- prawa procesowego,Prawa Materialnego, prawv obywatelskich,
    Konstytucji RP. To samo dotyczy działań Prokuratury. To co sie stało jest
    skandalem, ale zarówno polem do popisu dla PT adw. oskarżonej i może
    precedensem wskazujacym,że jest czas najwyższy,żeby w tzw wymiarze
    sprawiedliwości zrobic ostateczny porządek. pozdrawiam

    A poza tym szczerze mi żal dziewczyny, która pada ofiarą arogancji własnego
    Państwa
  • ksartan 21.07.05, 23:58
    Annę zwolennicy teorii o zdradzanej i perfidnie mordującej męża żonie i
    wrabianej w morderstwo kochance byliby zachwyceni oraz Beatę(+tą całą jej
    rodzinną menażerią)za zabójstwo z niskich pobudek.
  • t-800 22.07.05, 12:08
    A ja jakoś od początku nie mam zaufania do p. Jaźwińskiej.
    --
    kataryna.blox.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.