Dodaj do ulubionych

Kierowcy: Autobusy wciąż będą łamać zakaz

24.07.07, 07:36
Nie mogę czytać tych bredni, co to za chore gadki, że znak to tylko znak i
nigdy kierowca nie liczył ile ich tam jest. Skoro stoi znak z zakazem wjazdu
dla autobusów to należy się do niego dostosować, bo widocznie jest ku temu
przyczyna, a nie tłumaczyć się, że inni też tak jeżdża. Kretyni nie
kierowcy!!!!

--
Poprzyjcie rodzinną opiekę zastępczą zamiast domów dziecka!!!

www.gazetawyborcza.pl/0,82020.html
Edytor zaawansowany
  • k_r_m 24.07.07, 07:38
    arogancja typowa dla kierowców autobusów, w polskich górach też miałem
    nieprzyjemność zjeżdżać po zakrętach z dużą prędkością, pasażerowie bluźnili
    na kierowcę, ten co chwilę łapał pobocze ale jechał szybko bo ścigał się z
    kolegą z drugiego autobusu, po prostu debile, na koniec się obraził na pasażerów
  • ewamj 24.07.07, 07:48
    Większość kierowców autobusów i tirów to przekleństwo naszych dróg, łamią
    nagminnie przepisy nie licząc się z cudzym życiem, bo przecież im się nic nie
    stanie w ich ogromnych samochodach
  • login.gazeta1 24.07.07, 07:54
    zaraz cienko zaśpiewasz...
  • znajomy_jennifer_lopez 24.07.07, 08:34
    Już się zaczęło
    Polaczek proponuje przy każdym TIRowcu postawić żandarma (ITD), może obligatoryjnie wstawić "obserwatora" do kabiny?
    PiSowi na młyn, ulubiona śpiewka zaostrzenie przepisów dla kierowców autobusów
    we Francji policja będzie urządzać łapanki na jadących tamtedy kierowców,
    do tego trauma kilkuset ludzi po palanctwie młokosa
    Skarb Państwa, PZU (państwowe) też dorzuci do tego
    Jeszcze Kaczyński każe nam sie umartwiać 3 dni, w sumie bardzo słusznie. Akurat 3 dni to taki okres kiedy (każdego praktycznie tygodnia!) ginie 25 osób na polskich drogach. Wprowadzimy żałobę całoroczną?
    Chłopaszek sie popisał a teraz bedzie polowanie na czarownice.
    Współwinę ponosi też pan Caban, zapakować do autobusu z 50 ludzmi dwudziestolatka z półrocznym prawem jazdy i wysłać na serpentyny? Trzeba mieć niezdrowo pod sufitem.
  • husyta 24.07.07, 08:54
    Katolicko-polska religijność zachęca do omijania i łamania róznych przepisów.
    No bo jakim grzechem jest łamanie przepisów ruchu drogowego? Najwyżej lekkim, a
    gdy obok siedzi ksiądz, z którego reki zaraz po powrocie może zjeść hostię i
    otrzymać rozgrzeszenie, to w czym problem?

    Iluż to polskich katolików w niedzielę rano idzie na mszę, a potem na piwko, a
    potem siada za kierownicę?

    I katolicy raczej nie zadają sobie pytania, czy w tym momencie popełniają jakiś
    grzech, bo rozgrzeszenie otrzymuje się tak łatwo - zje się hostię i po
    problemie.


    --
    Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko,
    abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim
    Bogiem. (Micheasz 6,8)
  • b-a-lau 24.07.07, 14:01
    Katolicko-polska religijność tak się towarzystwo namodliło że się aż
    przemodliło i sądziło iż wszystkie matki boskie z wszystkich sanktuariów będą
    nad nimi czuwać To zachęca do omijania i łamania róznych przepisów.
    No bo jakim grzechem jest łamanie przepisów ruchu drogowego? Najwyżej lekkim, a
    gdy obok siedzi ksiądz, z którego reki zaraz po powrocie może zjeść hostię i
    otrzymać rozgrzeszenie, to w czym problem? Iluż to polskich katolików w
    niedzielę rano idzie na mszę, a potem na piwko, a potem siada za kierownicę? I
    katolicy raczej nie zadają sobie pytania, czy w tym momencie popełniają jakiś
    grzech, bo rozgrzeszenie otrzymuje się tak łatwo - zje się hostię i po
    problemie.
  • szymek_idiota_z_tvn 25.07.07, 16:14
    Co za żabojadzki głupek
    zaplanował ten piekielny zjazd !!!
    14 % spadku na odcinku 7 kilomerów !
    Toż to pomysł wariata !!

    I jedna niewielka tablica skąpo informujaca
    w megalomańskim żabojadzkim dialekcie !

    Agdzie przewężenie dla autobusów,
    gdzie zapory z kontrolą pozwolenia na przejazd,
    gdzie tablice ostrzegwcze co 500 metrów !

    zwłaszcza, że tubylcze autobusy dają przykład
    i jeżdżą mimo wielu tragicznych wypadków
    pojazdów z niezorientowanymi cudzoziemcami !
  • maureen2 25.07.07, 16:30
    tu się zgadzam,Francja to piękny kraj ale język mają koszmarny,stresujący,nic
    nie można zrozumieć,ani napisów,bo do niczego nie podobne,ani mowy,nie wiadomo
    w jakim języku pytać,a i tak nic nie można zrozumieć jak odpowiedzą.Ja nawet w
    sklepie samoobsługowym czułem się idiotycznie.
  • prok32 26.07.07, 12:44
    Znak zakazu wjazdu autobusów i zakaz wjazdu pojazdów o ciężarze powyżej 8 ton
    to są normalne znaki drogowe, do których czytania nie trzeba znajomości żadnego
    języka obcego. A jeśli mimo tego wjedzie się na tę drogę, to tablice z
    informacją, żeby hamować przy pomocy skrzyni biegów są nie tylko po francusku,
    ale jeszcze po niemiecku, po włosku i po angielsku ku zadowoleniu również i
    frankofobów. I nie należy brać przykładu z tubylczych zachowań i na obcym
    terenie stosować się do tamtejszych przepisów (w tym znaków drogowych). Owi
    tubylcy znają swój teren i wiedzą, jak się w nim poruszać. Tym zjazdem kursują
    m.in. autobusy regularnej lokalnej linii z La Salette do Grenoble. Z tym, że na
    tym odcinku mają włączony ogranicznik szybkości do 40 km/h. Stan techniczny
    tych autobusów jest rygorystycznie i często kontrolowany, kierowcy jeżdżący tą
    trasą przechodzą specjalne szkolenie itd, itd.
  • felinecaline 26.07.07, 12:57
    przyjedz z walcem i wyrownaj...alpy - trzeba byc idiota, zeby cos takiego
    napisac.
    przepisy sa przepisami, niezaleznie od kraju w ktorym obowiazuja.
    Znaki sa piktogramami opracowanymi tak, by byly do zrozumienia niezaleznie od
    jezyka.
    Zreszta nauka jezyka nie boli, chcac gdziekolwiek wyjechac ze swojego wypi..wa
    dobrze jest sie przygotowac geograficznie i jezykowo.
    Ale po co to polskim pielgratymom - piesni maryjne im wystarcza!.
  • wujekjurek 24.07.07, 16:28
    Gdy takie brednie to zaczynam wątpić w przyszłość tego kraju.


    --
    "... it's a lot easier and safer to pick on some rich old lady in a fur coat
    than a biker in a leather jacket."
  • migiem_migiem 25.07.07, 15:52
    ALe tragedia równie wielka- 26 żyć. Natomiast rekereacyjnie wybrali się do
    Francji do burdelu. Czy wtedy również mielibyśmy trzydniową żałobę, czy krzywda
    byłaby trochę mniejsza? bo wkońcu zginęli 'zboczeńcy'..
  • aga999929 24.07.07, 08:57
    Rzeczywiście jest tak że wiele nieszczęść pozostaje bez echa i nic sie nie robi
    żeby im zaradzić bo one nie dają kapitału medialnego. Na moim podwórku (mam
    syna z wadą nerki) jest tak że dzieci z ubogich rodzin, często spoza miasta i
    mające młode matki są niedostatecznie leczone mimo że są zapisane do poradnii
    nefrologicznej. Kwestia jest w braku świadomości ich matek i oczywiście w
    pieniądzach. Stwierdziłam że te dzieci po porstu po cichu umierają i mój
    pediatra mi przyznał racę. I nikogo to nie wzrusza. Jak mi się spaliło
    mieszkanie to mimo że mam chore dzieci tez nikt mi nie pomógł ani fiansowo ani
    lokalu nie dostałam. po prostu kasa idzie tam gdzie politycy wietrzą interes.
    Przecież zawsze powina działać opieka społeczna na przykład, od tego ona jest i
    są zapisy w ustawie o pomocy społecznej. Jak jest okazja to jest schow.

  • slwy 24.07.07, 09:12
    ten od razu kaczyńskiego miesza do wszystkiego... weź się opanuj człowieku. nie
    jestem i nigdy nie byłem ani nigdy nie będę jego fanem, ale biadolenie na niego
    przy każdej okazji jest poniżej jakiegoś poziomu. zastanów się chłopie
  • modelorz 24.07.07, 22:19
    Eeee tam, zwyczajnie się chłopaki z rządu lansują, tak jak to czynili w
    przypadku zawalonej hali w Chorzowie (pamiętacie malutkiego prezydencika w
    ogromnym strażackim chełmie? buahahaha), czy w przypadku zasypanych górników w
    Halembie?

    Żałosne... I taki śmie później opowiadać Francuzom o "pobożnym polskim
    narodzie". Im więcej takich akcji tym większym antykatolikiem i antyPiSowcem się
    staję!
  • maly_rowerek 24.07.07, 15:23
    Kierowcy TIRow, to zwyczajni bandyci. Majac sklad kilkudziesiecu ton uprawiaja
    drogowa chamowe. Przed miesiacem jeden z takich bandytow skasowal drugiego i
    pozbawil kilkanascie tysiecy ludzi pradu na dobe. Zniszczyl transforamtor i siec
    energetyczna.
    Gdyby musial zaplacic za setki tysiecy zl szkod, ktore spowodowal, nieczynne
    zaklady uslugowe, wytworcze, oganiczona sprzedaz w sklepach, nieczynne pralnie,
    wymianie uszkodzonych slupów itp, to moze jeden z drugim kretynem pomyslalby na
    przyszlosc. Jednak widzac jak jezdza nie podejzewam ich o myslenie.

    Policja nie raz juz obiecywala, ze bedzie tepic bandytow w ciezarowkach ale nic
    nie robi.

    O tym, ze kierowcy autobusow, autokarow, TIRow maja gdzies przepisy wiedomo nie
    od dzis. Potwierdzaja to tez ci krtyni, ktorzy wypowiadaja sie w gazecie. To, ze
    ryzykuja swoje zycie nie inetersuje mnie. Ale to, ze inni moga przez nich zginac
    nie jest juz bez znaczenia.

    Polcija francuska przez pol roku, powinna lapac kierowcow i dawac mandaty po
    1000 EUR. Tyle moga. Nam i Hiszpanom, bo polski tumiwisizm i hiszpanska maniana,
    to to samo.

    Mam wszystkich i wszystkie przepisy gdzies.
    Bandytyzm drogowy zaczyna sie od przechodzenia w niedozwolonym miejscu, pozniej
    jezdzi sie rowerem po chodnikach i przejsciach dla pieszych, nastepnie
    samochodem na czerwonym swietle, przekracza szybkosc, parkuje gdzie sie da.
    Efekt? Tysiace niepotrzebnych ofiar i tlumaczenie kierowcy - "myslalem", ze sie uda.

    --
    ===================
    Jestem drobiazgowy.
    Podczas nudnego seksu poprawiam zmarszczki na prześcieradle
  • konsulus 24.07.07, 14:04
    ewamj napisała:

    > Większość kierowców autobusów i tirów to przekleństwo naszych dróg, łamią
    > nagminnie przepisy nie licząc się z cudzym życiem, bo przecież im się nic nie
    > stanie w ich ogromnych samochodach

    Głupoty opowiadasz. Kierowcy samochodów ciężarowych mają dużo więcej kultury niż
    kierowcy samochodów osobowych.
  • hardy01 24.07.07, 14:18
    Doprawdy? Zwłaszcza jak zajeżdżają drogę osobówkom, które właśnie wykonują
    manewr wyprzedzania? (droga Warszawa - Ostrów Mazowiecka - Łomża)
  • konsulus 24.07.07, 22:29
    hardy01 napisał:

    > Doprawdy? Zwłaszcza jak zajeżdżają drogę osobówkom, które właśnie wykonują
    > manewr wyprzedzania? (droga Warszawa - Ostrów Mazowiecka - Łomża)

    Może po prostu schowałeś się w tym swoim małym samochodziku kilka metrów za
    ciężarówką i nie miałeś na tyle wyobraźni by wiedzieć że jeśli jedziesz bardzo
    blisko za ciężarówka to jesteś dla kierowcy dużego samochodu praktycznie
    niewidoczny i nie zauważył że chciałeś go wyprzedzić.
  • pasj 25.07.07, 10:11
    Nie będę komentował twojej wypowiedzi, bo chyba sam czujesz że nie masz racji.
    Wyobraź sobie co by było gdybym ja nie jechał małym samochodem osobowym, lecz
    ciężarówką podobnej wielkości. Wdług Ciebie kto wtedy powinien wyhamować?
    Ja uważam że problem nie tkwi w ciężarówce, które są co przecież coraz bardziej
    doskonałe i w wielu czynnościach są w stanie bardzo pomóc kierowcy, tylko
    problemem jest brak wyobraźni kierowcy.
    Chciałby Ci przypomnieć że to nie samochód jest odpowiedzialny za powodowanie
    zagrożenia ruchu innych kierowców.

    Pozdrawiam
    PASJ
  • konsulus 25.07.07, 13:46
    pasj napisał:

    > Nie będę komentował twojej wypowiedzi, bo chyba sam czujesz że nie masz racji.
    > Wyobraź sobie co by było gdybym ja nie jechał małym samochodem osobowym, lecz
    > ciężarówką podobnej wielkości. Wdług Ciebie kto wtedy powinien wyhamować?
    > Ja uważam że problem nie tkwi w ciężarówce, które są co przecież coraz bardziej
    >
    > doskonałe i w wielu czynnościach są w stanie bardzo pomóc kierowcy, tylko
    > problemem jest brak wyobraźni kierowcy.
    > Chciałby Ci przypomnieć że to nie samochód jest odpowiedzialny za powodowanie
    > zagrożenia ruchu innych kierowców.
    >
    > Pozdrawiam
    > PASJ


    Właśnie ją komentujesz więc nie pisz że nie będziesz komentował. Nie pisz co ja
    czuje bo ja to wiem lepiej i wiem że mam rację. W ciężarówkach praktycznie nie
    widać tego co jest bezpośrednio za nimi, jeśli masz możliwość to siądź za
    kierownicą ciężarówki i sprawdź czy w lusterkach widzisz to co jest bezpośrednio
    za ciężarówką. A wielu kierowców jedzie samochodami osobowymi tuż za ciężarówką.
  • pasj 24.07.07, 14:22
    No właśnie kierowcy tirów są wzorem kultury.
    Sam się o tym przekonałem wczoraj jak to jadąc sobie w niekulturalnym fiaciku
    musiałem uciekać na pobocze przed wyjątkowo kulturalnym kierowcą tira.
    Ten wyjątkowy Gentelman zbliżając się do rowerzysty stwerdził że nie warto
    używać hamulca żeby wyhamować przed rowerzystą i bezpiecznie go wyminąć. W
    wyjątkowo kulturalny sposób zajął cały mój pas ruchu i z przyjacielskim
    uśmiechem patrzył jak świetnie sobie radzę na poboczu.
    Pewnie widząc mój wyraz twarzy miał prawo pomyśleć sobie o mnie że jestem
    wyjątkowo niekulturalnym typem.



  • onioni 24.07.07, 17:21
    > Ten wyjątkowy Gentelman zbliżając się do rowerzysty stwerdził że nie warto
    > używać hamulca żeby wyhamować przed rowerzystą i bezpiecznie go wyminąć.

    Nie jestem kierowcą TIRA :) ale znam takich kierowców!
    I prawda jest taka, że wiozą oni często płynne czy ruchome/ciezkie ładunki i
    nagłe hamowania, czy nagłe wymijanka sa dla nich koszmarem! A nawet wyjazd z
    kolein może być ryzykiem! Może tył zarzucić i ruszać nim przez 200 m potrącając
    inne auta, lub nawet wywalic tira!
    Więc jesli nawepnym razem zobaczysz że TIR nie jest łaskaw nagle zwolnić z 80
    na 20 km/h lub w ciągu 1 sek wyminąc cię łykiem na 3 m, to zastanów się, czy to
    aby koniecznie chamstwo, czy też może coś innego. Gdyby cię nagle miną, lub
    zaczął szybko chamowac, tył może mu zarzucić i trafić w nadjeżdzjace auta, lub
    nawet w ciebie gdy będzie cie mijał.

    Każdy myśli o swojej du pie i chyba taka jest prawda!
    Ty jako biker nie masz pojęcia, że kierowca TIRa może miec problemy, a on może
    nie ma tyle wyopbraźni, że za zakrętem może jechac wolno biker.

    pzdr
    zobacz.xx.pl
  • andrzejb8 29.07.07, 09:58
    Jeżdżę po naszym kraju dosyć dużo i widzę jak jężdżą kierowcy TIRów i
    autobusów. Najpierw łamią wszystkie przepisy głównie prędkości. Na nikogo nie
    uważają, bo to oni są królami szos i oni są przecież "najbardziej doświadczeni".
    Potem omijają ITD i mają wszystko w d...
    Jak zwrócisz takiemu uwagę na CB to zaraz się dozywają jego kumple w jego
    oczywiście obronie. Uważam że powinno być więcej inspekcji na drogach żeby nie
    można było ich tak łatwo omijać.
  • konsulus 24.07.07, 22:23
    pasj napisał:

    > No właśnie kierowcy tirów są wzorem kultury.
    > Sam się o tym przekonałem wczoraj jak to jadąc sobie w niekulturalnym fiaciku
    > musiałem uciekać na pobocze przed wyjątkowo kulturalnym kierowcą tira.
    > Ten wyjątkowy Gentelman zbliżając się do rowerzysty stwerdził że nie warto
    > używać hamulca żeby wyhamować przed rowerzystą i bezpiecznie go wyminąć. W
    > wyjątkowo kulturalny sposób zajął cały mój pas ruchu i z przyjacielskim
    > uśmiechem patrzył jak świetnie sobie radzę na poboczu.
    > Pewnie widząc mój wyraz twarzy miał prawo pomyśleć sobie o mnie że jestem
    > wyjątkowo niekulturalnym typem.
    >
    >
    >
    >

    A jechałeś kiedyś samochodem ciężarowym? Masz trochę wyobraźni? Manewrowanie
    samochodem ciężarowym nie jest tak banalne jak osobówką, zwłaszcza jeśli
    wieziesz spory ładunek. Onioni już ci to mniej więcej wytłumaczył (chociaż jeden
    zdobył się na myślenie). No ale tak to w Polsce jest - jedzie sobie taki "jeden
    z drugim" rowerkiem i ma [za przeproszeniem] w dupie jadącą zanim ciężarówkę. A
    co mnie ona obchodzi - nie będę przecież rowerkiem zjeżdżał na pobocze bo moja
    duma zostanie urażona. Tak to mniej więcej w Polsce wygląda. A później wszyscy
    piszą jakie to chamy z truckerów.
  • lukask73 25.07.07, 09:42
    > jedzie sobie taki "jeden
    > z drugim" rowerkiem i ma [za przeproszeniem] w dupie jadącą zanim
    > ciężarówkę. A
    > co mnie ona obchodzi - nie będę przecież rowerkiem zjeżdżał na pobocze

    Powinien zjeżdżać każdy pojazd mniejszy od TIR-a. Po 10 sekundach niezjeżdżania
    TIR powinien mieć prawo przyspieszyć niezależnie od tego czy zjechał czy nie.
  • arek140 24.07.07, 15:47
    Tak...Jasne.A wszyscy inni to oczywiście same aniołki.święty Krzysztof
    przyklejony na tablicy rozdzielczej i znak ryby na bagażniku.Wszyscy są
    kulturalni uprzejmi i nawet nie myślą o łamaniu przepisów.Tylko te cholerne
    ciężarówki i autobusy przeszkadzają i ciągle łamią przepisy.Masz wogóle prawo
    jazdy??Czy na pewno jesteś taki święty??Może zacznij najpierw wymagać od
    siebie.. swoich znajomych.Sam świeć przykładem i kulturą.A dopiero później
    wymagaj od innych.Za dużo takich "świetych " widzę na co dzień!
  • arek140 24.07.07, 15:50
    ewamj napisała:

    > Większość kierowców autobusów i tirów to przekleństwo naszych dróg, łamią
    > nagminnie przepisy nie licząc się z cudzym życiem, bo przecież im się nic nie
    > stanie w ich ogromnych samochodach
    Tak...Jasne.A wszyscy inni to oczywiście same aniołki.święty Krzysztof
    przyklejony na tablicy rozdzielczej i znak ryby na bagażniku.Wszyscy są
    kulturalni uprzejmi i nawet nie myślą o łamaniu przepisów.Tylko te cholerne
    ciężarówki i autobusy przeszkadzają i ciągle łamią przepisy.Masz wogóle prawo
    jazdy??Czy na pewno jesteś takia święta??Może zacznij najpierw wymagać od
    siebie.. swoich znajomych.Sama świeć przykładem i kulturą.A dopiero później
    wymagaj od innych.Za dużo takich "świetych " widzę na co dzień!
  • betterman77 25.07.07, 10:49
    Nie możecie generalizować. Zgadzam się że są kierowcy ciężarówek czy autobusów
    bez wyobraźni ale duża większość to naprawdę kulturalni kierowcy. Oczywiście
    nie raz zdarza mi się poprzeklinać na kolegę za kółkiem ciężarówki ale dużo
    częściej używam słowa dziękuję przez CB. Nie mam najmniejszej wątpliwości że w
    tym wypadku zawinił kierowca. Zaufał nawigacji a nie znakom drogowym, jechał
    szybciej niż powinien, ale zapytajcie samych siebie kierowcy samochodów
    osobowych jak często Wy przekraczacie prędkość wioząc pasażerów w swoim
    samochodzie i to pasażerów Wam najbliższych, Wasze dzieci, żonę czy rodziców.
    Wtedy nie myślicie o tym że łamiecie przepisy i stwarzacie niebezpieczeństwo
    dla swoich pasażerów ale jedynie o tym aby dojechać na miejsce i to jak
    najszybciej. Podobnie jak ten nieszczęsny chłopak. Pozdrawiam.
  • pasj 25.07.07, 11:10
    Oczywiście masz racje, jestem przekonany że każda z osób wypowiadających się na
    forum pewnie nie raz złamała jakiś przepis drogowy.
    Dlatego najważniejszą problemem jest to aby każdy siadając za kółkiem miał
    świadomość że to właśnie on jest odpowiedzialny za życie innych osób. Jeśli
    sobie to uświadomimy wtedy może przestaniemy stwarzać takie zagrożenia na
    drodze.
  • eti.gda 25.07.07, 13:43
    ewamj napisała:

    > Większość kierowców autobusów i tirów to przekleństwo naszych dróg, łamią
    > nagminnie przepisy nie licząc się z cudzym życiem, bo przecież im się nic nie
    > stanie w ich ogromnych samochodach

    Jak widać, nie zawsze mogą czuć się bezpiecznie w swoich ogromnych samochodach.
  • adas313 24.07.07, 07:50
    > Skoro stoi znak z zakazem wjazdu dla autobusów to należy się do niego
    > dostosować, bo widocznie jest ku temu przyczyna, a nie tłumaczyć się, że inni
    > też tak jeżdża.

    Takie są skutki stawiania kretyńskich ograniczeń gdzie popadnie (w rodzaju
    stawiania znaku "teren zabudowany" na dwukilometrowym odcinku drogi w lesie) -
    kierowcy się nauczyli, że przestrzeganie przepisów jest po prostu pozbawione sensu.
  • a39dam 24.07.07, 08:07
    W tym jest istota...kierowca patrzac na mapę starał sie wybierac droge
    bezpieczna i mało stresujacą. Żółte drogi to czesto masakra w górach Włoch czy
    Francji. Tu jednak było odwrotnie...Sądzę, że chciał dobrze... A
    wyszło...fatalnie. Jazda w górach jest zawsze trudna, hamulce nie wytrzymuja
    obcizenia i konieczna jest jazda na bliskim biegu..czasem z chwilowymi
    postojami. Autobusem jednak nie powinni jezdzic tak młodzi kierowcy. Pewnych
    rzeczy , widac nie da sie nauczyc na kursie. Doswiadczenia trzeba nabyć..lepeij
    na mniejszych cięzarówkach a autobus to powinien byc dostepny dla elity
    kierowców. Ale nasze elita szoferaków obsługuje linie Peeny Line...i
    truskawkowe pola
  • adas313 24.07.07, 08:13
    > Sądzę, że chciał dobrze... A wyszło...fatalnie.

    Na to wygląda. Ale przecież znaki drogowe były wyraźne - tak przynajmniej
    wynikałoby ze zdjęć tej drogi.

    No i od czegoś jeszcze jest pilot.

    Nie wiem jak to wygląda w wypadku wycieczek międzynarodowych, ale w wypadku
    wycieczek autokarowych prowadzonych w górach to przewodnik decyduje ktorędy jechać.

    Choć czasami kończy się to zabawnie (słyszałem o jeździe 2 km na wstecznym).
  • klein4400 24.07.07, 08:38
    Autobusem jednak nie powinni jezdzic tak młodzi kierowcy. Pewnych
    > rzeczy , widac nie da sie nauczyc na kursie. Doswiadczenia trzeba
    nabyć..lepeij na mniejszych cięzarówkach a autobus to powinien byc dostepny dla
    elity
    > kierowców.

    Ale bzdury. Niedługo w tym populiźmie niektórzy dojdą do wniosku że autobus to
    prawie jak jumbo jet. Paranoja. Wypadki po prostu się zdarzają.
    Niedoświadczenie tego kierowcy to też tylko hipoteza, bardzo wątła zresztą bo
    opiera się na stereotypach a nie na dowodach i faktach.
  • a39dam 24.07.07, 12:32
    Nie moge sie z toba zgodzic. mam firme trasportu miedzynarodowe. Nie mam 24
    tonowek ale max 12 ton całkowitej.I mam kierowców ktorzy mogliby isc na duze
    auta bo maja doswiadczenie i staz.jedna nie chca..Boja sie
    odpowiedzialnosci.Jeszcze nie teraz.wsiasc i powiozic kazdy umie. Na motorze
    jezdza goscie ktorzy sa technicznie wsapniali.Zamykaja gumy na zakretah , trą
    podnózkami i niestety oni czasem gina..Nie z powodu nieumiejetnosci jazdy, ale
    z powodu nieprzewidywania co sie moze stac .A to sie nabywa z wiekiem i
    doswiadczeniem. Dlatego kierowca młody nie bedzie miał nigdy takich umiejetnoci
    w wieku 22 lat.Tego sie nie da nauczyć. trzeba troche zobaczy , przezyc na
    mniejszych sprzetach ,żeby wziac odpowiedzialnosc za zycie innych. ja na motorze
    jezdze sam bez problemu. Ale pasazerów nie woze.Pomimo ze mam 40 lat z kawałkiem
    i pewnie ze dwa miliony km.
  • maureen2 24.07.07, 12:54
    ten człowiek zjechał autokarem z trudnej wysokogórskiej drogi,gdzie trzeba
    kręcić niekiedy piruety na nachylonych zakrętach 110 stopni,a "walnął się"
    na prostej nizinnej drodze.
  • hardy01 24.07.07, 14:35
    Zjazdy są właśnie najniebezpieczniejsze - i to był wysokogórski bardzo długi
    zjazd :P Gdyby droga była krętą serpentyną, to ten wypadek by się nie zdarzył.
  • maureen2 24.07.07, 15:30
    to nie był typowy wysokogorski zjazd,może tylko stałe nachylenie stoku,natomia-
    st były to proste odcinki,szerokie i bez ostrych zakrętów,droga prawie nizinna.
    Drogi wysoko w gorach wyglądają zupełnie inaczej.
  • caerme 24.07.07, 16:33
    Witam:)
    sam dopiero "robie" kat C, a jezdze duzo i osobowka i 3,5t dmc [doladowane ile
    sie da].
    co do drog masz racje - nie trzeba jechac do francji takze u nas w kraju wiele
    drog oznaczonych jako wojewodzkie jest pomylka a wykrecenie sie na nich czesto
    graniczy z cudem, bywa ze i wyminiecie sie nawet dwoch dostawczych a jednego
    dostawczego i jednego nawet 12t dmc, bywa ze konczy sie utrata lusterek...
    ... kiedys prawie stracilem zawieszenie bo droga krajowa na mapie stala sie
    szeroka droga w lesie - asfaltu nie bylo, dobrze ze hamowalem glownie silnikiem
    i biegami...
    ... kiedys jadac z towarem w gorach, droga ktora dobrze znalem i jezdzilem
    wczesniej, tez zaladowany - zamiast 1. dalem 2. skonczylo sie postojem w
    polowie gory, zagrzanymi hamulacami itp atrakcjami. co sie najadlem to moje
    [chwalic boga ze ktos tam zrobil wjazd do lasu by sciagac drzewo].
    takich rzeczy i wyczucia nie ucza na zadnym kursie, zadnych jazdach
    doszkalajacych a kazdy zjazd jest inny, kazde auto reaguje inaczej. tylko
    doswiadczenie pozwala nauczyc sie samochodu i jego mozliwosci w ciagu
    kilkudziesieciu kilkuset najwyzej kilometrow. 22 lata i 3 lata moze 2 kategorii
    d czy c to jest w sumie niewiele.
    jazda z ludzmi to ogromna odpowiedzialnosc ale i tego by nie popelniac bledow i
    nie szarzowac lepiej 10 minut pozniej a u celu. jezeli slady sa z jednej strony
    to na moj gust oznacza ze jedna strona byla do cna spalona, a pedal powolutku
    pelzl do podlogi tracac "luz" do podlogi - potem juz nie bylo co.
    masz swieta racje kolego. to wcale nie jest takie proste.
    pozdr
  • arct 24.07.07, 14:14
    jaka hipotezą? 22 lata i prawko na autobus od 10 miesięcy? wielu tam jeździ
    ciągle ale tylko on się rozbił, kolejny dowód na "doswiadczenie".
  • hardy01 24.07.07, 14:22
    To Ty piszesz bzdury.

    Nie można nazwać "doświadczonym" kierowcę, który ma 22 lata i od 8 miesięcy
    posiada prawo jazdy na autobus. Jeśli jego nazwiesz doświadczonym, to kimże
    jest 40 kierowca z 16 latami za kierownicą autobusu?
    Superhipermegadoświadczonym? To jest właśnie doświadczenie, a 22 latek - to
    zwykły młokos ze świeżymi papierami na busy. Samochodem może jeździć
    znakomicie, ale nie ciężkim pojazdem - inna technika jazdy, inne warunki jazdy,
    ogromna masa i całkiem inne wyposażenie.
  • grzybpsi 25.07.07, 00:39
    > Niedoświadczenie tego kierowcy to też tylko hipoteza, bardzo wątła
    > zresztą bo opiera się na stereotypach a nie na dowodach i faktach.

    Ale dureń! A już największym bucem jest przedstawiciel prawny firmy Caban.
    Stwierdził, że jak ktoś dostał prawo jazdy, to znaczy, że potrafi jeździć. He
    he :) Ktoś z was przypomina sobie ile umieliście tuż po kursie??
    No dobra. Kierowca był po kursie parę miesięcy. Akurat taki czas, w którym
    odbija palma i wydaje się człowiekowi za kierownicą, że wszystkie rozumy zjadł!
  • forresty 24.07.07, 09:00
    > W tym jest istota...kierowca patrzac na mapę starał sie wybierac droge
    > bezpieczna i mało stresujacą. Żółte drogi to czesto masakra w górach Włoch cz
    > y
    > Francji

    o czym ty mówisz? jak widzisz zakaz wjazdu w polsce to też wjeżdżasz na taką
    trasę bo weygodniej? mi tu bardziej pachnie typowym polactwem. bez kolejki,
    wbrew zakazom, jakoś to będzie. w alpach, kaukazie nie mówiąc o własnych tatrach
    jesteśmy najgorszymi turystami którzy nie stosują się do przepisów bo polak
    potrafi i polakowi się nic nie stanie.co do namawiania kierowcy do łamania
    przepisów... mój boże... pielgrzymi, ksiądz.
  • nroht 24.07.07, 09:21
    to co, włosi i hiszpanie też chorują na polactwo??
  • ready4freddy 24.07.07, 10:28
    jest tylko jedna mala roznica: kazdy, absolutnie kazdy wloski kierowca
    (zawodowy, bo jesli ktos mieszka akurat na rowninie padanskiej i nigdy nie
    ruszyl sie dalej niz 10 km za miasto, to inna historia) ma doswiadczenie w
    jedzie w gorach. tu po prostu wszedzie sa gory, i wcale nie musza byc wysokie.
    wystarczy kilkusetmetrowe wzgorze, typu Sacra di San Michele, praktycznie na
    przedmiesciach Turynu. jesli ktos uczyl sie jazdy tylko w Polsce, ma male szanse
    na poznanie prawdziwych serpentyn.
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • cynik.pl 24.07.07, 09:22
    forresty napisał:

    > o czym ty mówisz? jak widzisz zakaz wjazdu w polsce to też wjeżdżasz na taką
    > trasę bo weygodniej?

    W Polsce nie ma aż takich tras, ale jest kilka gdzie pekaesy kursują tylko latem.

    Wracając do tematu, jeżeli ktoś olewa sobie kilkanaście znaków zakazu to znaczy,
    że ma nasrane we łbie i powinien jeździć hulajnogą po placu zabaw.
  • hanni 24.07.07, 09:38
    cynik.pl napisał:

    > Wracając do tematu, jeżeli ktoś olewa sobie kilkanaście znaków zakazu to znaczy
    > ,
    > że ma nasrane we łbie i powinien jeździć hulajnogą po placu zabaw.

    Swieta racja. Az strach pomyslec, ze wiekszosc tych pozal sie Boze "kierowcow"
    ma wlasnie "nasrane we lbie".
  • dorsai68 24.07.07, 12:05
    cynik.pl napisał:

    > Wracając do tematu, jeżeli ktoś olewa sobie kilkanaście znaków zakazu to
    > znaczy, że ma nasrane we łbie i powinien jeździć hulajnogą po placu zabaw.

    Popieram.
    Z polskich dróg i ulic natychmiast zniknęłyby korki.
  • wielki_czarownik 24.07.07, 15:52
    Nie to, żebym tłumaczył kierowcę, ale u nas często znaki zakazu i ograniczeń są stawiane zupełnie bez pomyślunku. Ot szeroka droga, żadnych zakrętów i... ograniczenie do 30. Czemu? Nikt nie wie. Może kiedyś był tam remont albo drogę przebudowano, a znak został?
    Możliwe, że kierowca pomyślał, że we Francji tak jak w Polsce - znaki sobie a rzeczywistość sobie. A tu klops.
    --
    "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko źle przesłuchani."
    FELIKS DZIERŻYŃSKI
  • a39dam 24.07.07, 12:35
    sadze że te znaki postawiono po wypadku belgijskiego autobusu dla sw spokoju.
    jesli spadna z tamtej drogi to tez zakaza wjazdu. w polsce jak zdarzy sie
    kilka wypadkow to stawuiaja 60km/h i maja w d... Nie przebuduja drogi , nie
    wytna drzew tylko znaczek koło znaczka.
  • hardy01 24.07.07, 14:37
    Nie każda droga jest przeznaczona dla autobusu czy ciężarówki, czy tak trudno
    to pojąć?
  • maly_rowerek 24.07.07, 15:36
    a39dam napisał:

    > W tym jest istota...kierowca patrzac na mapę starał sie wybierac droge
    > bezpieczna i mało stresujacą. Żółte drogi to czesto masakra w górach Włoch czy
    > Francji.

    Nie wiem skad masz takie inforamcje, ale masakra sa wlasnie czerwone drogi,
    nawet czesto dla samochodow osobowych.

    > Tu jednak było odwrotnie...Sądzę, że chciał dobrze... A
    > wyszło...fatalnie.

    Mysle, ze chcial zaoszczedzic...bez znaczenia co...

    > Jazda w górach jest zawsze trudna, hamulce nie wytrzymuja
    > obcizenia i konieczna jest jazda na bliskim biegu..czasem z chwilowymi
    > postojami. Autobusem jednak nie powinni jezdzic tak młodzi kierowcy. Pewnych
    > rzeczy , widac nie da sie nauczyc na kursie. Doswiadczenia trzeba nabyć..

    Nie zaluje kierowcy, bo kogos, kto podejmuje tak kretynskie decyzje, nigdy nie
    zalowalem. Nie ma znaczenia, co nim kierowalo. Zal mi ofiar i ich rodzin i z
    nimi lacze sie w bolu...

    > lepeij
    > na mniejszych cięzarówkach a autobus to powinien byc dostepny dla elity
    > kierowców. Ale nasze elita szoferaków obsługuje linie Peeny Line...i
    > truskawkowe pola

    Moim zdaniem kierowca autokaru, tak jak zaznaczyles, powinien nalezec do elity
    kierowcow. Nie powinien byc karany w zaden sposob, a za wykroczenia drogowe tym
    bardziej. Przynajmniej 10 lat stazu na pojazdach ciezkich. Nie wystarczy biala
    koszula o dobre checi/

    Niestety, w naszym kraju coraz wiecej jest amatorow, a zawodowcy wszelakiego
    autoramentu znikaja poza granicami.
  • guru133 24.07.07, 17:00
    Jeżeli wiezie się ludzi, trzeba znać trasę którą się jedzie. Dla kierowcy to
    jest praca a nie wycieczka i ma on obowiązek, niezależnie od tego co jest na
    mapie, wiedzieć która droga jest bezpieczna a która nie. Jeżeli tego nie wie, to
    niech sobie jeździ prywatnym autem na wycieczki krajoznawcze a nie autobusem,
    którym ma bezpiecznie przewieźć ludzi, bo za to mu płacą.
  • bjaniak1 24.07.07, 08:34
    Słuszna uwaga, nie wiem tylko czy tak kretyńsko jak u nas ustawiwa się znaki w
    reszcie europy.
  • adas313 24.07.07, 08:44
    > Słuszna uwaga, nie wiem tylko czy tak kretyńsko jak u nas ustawiwa się znaki w
    > reszcie europy.

    Zdecydowanie nie.

    Niesetety nawyki nabyte w kraju (co tam, ograniczenia!), niestety mogą zostać.

    Dzisiejszy "Dziennik" pubilkuje rozmowę z jednym z pasażerów autokaru. Mówi, że
    pasażerowie przekonywali kierowców by pojechali tamtą drogą mimo zakazów...
  • hanni 24.07.07, 09:09
    bjaniak1 napisał:

    > Słuszna uwaga, nie wiem tylko czy tak kretyńsko jak u nas ustawiwa się znaki w
    > reszcie europy.

    Jesli ograniczenie do 50 na szerokiej 2-4-pasmowej drodze w miescie jest
    "kretynskie" to tak i to niemal w kazdym wiekszym miescie w Niemczech,
    Szwajcarii, Holandii.

    I ci miejscowi "kretyni" nie maja problemow z tymi "kretynskimi" znakami.
    I mimo, ze maja takie "kretynskie" znaki jakos potrafia respektowac znaki zakazu
    w Alpach.

    Acha, i na swoich drogach z "kretynskimi" znakami zabijaja sie 4-krotnie mniej
    niz czynia to nasi "miszczowie" olewajacy znaki i ograniczenia bo takie
    "kretynskie".
  • swoboda_t 24.07.07, 10:42
    A widziałaś kiedyś w Niemczech, Szwajcarii, HOlandii ograniczenie do 50km/h na
    czteropasmowej, dwujezndiowej drodze pośrodku pól?? Bo ja takie w Polsce
    widuję. Nie usprawiedliwiam kierowcy, ale faktem jest, ze z Polski wynosi się
    nawyk selektywnego traktowania znaków - tu co i rusz są idiotyczne
    ograniczenia, czasem znaki wzajemnie się wykluczające.

    --
    Sprzedam

    www.chorzow.schronisko.com/
  • maly_rowerek 24.07.07, 15:42
    swoboda_t napisał:

    > A widziałaś kiedyś w Niemczech, Szwajcarii, HOlandii ograniczenie do 50km/h na
    > czteropasmowej, dwujezndiowej drodze pośrodku pól?? Bo ja takie w Polsce
    > widuję. Nie usprawiedliwiam kierowcy, ale faktem jest, ze z Polski wynosi się
    > nawyk selektywnego traktowania znaków - tu co i rusz są idiotyczne
    > ograniczenia, czasem znaki wzajemnie się wykluczające.

    Idiotycznych ograniczen jest bez liku w calej Europie. Idiotycznych tylko w
    naszym mniemaniu, bo tam za takie nie uchodza.
    W miastach czesto na 4 pasmowych drogach, nie autostradach, ktore tam czesto
    wbiegaja do miast, tez sa takie ograniczenia...
    Rzadko bywa tak, ze ktos postawil znaki bez uzasadnienia. Nawet w Polsce, tylko
    my mamy we krwi olewanie przepsiow wszelakich, vide wiwiad z kierowcami z
    dzisiejszej gazety...
  • wielki_czarownik 24.07.07, 15:56
    U nas na dodatek znaków takie zatrzęsienie, że kierowca powinien mieć 3 pomocników - właśnie do czytania znaków. To powoduje, że u nas przestaje się zwracać uwagę na znaki.
    Ja sam mogę wskazać kilkanaście bezsennwnych znaków w promieniu 3 minut jazdy od mojego domu. Np. mój ulubiony zakaz zatrzymywania się z zaznaczeniem "nie dotyczy pobocza". Fajnie, ale kilka lat temu pobocze zamieniono na chodnik :)
    Ale to jest Polska.
    --
    "Dajcie mi człowieka a ja znajdę teczkę."
  • romulus_remulus 24.07.07, 09:21
    dokładnie to samo miałem napisać, winne jest debilne stawianie idiotycznych
    znaków zakazu jak popadnie i gdzie popadnie, dzięki temu kierowcy uczą się, że
    znaki są często stawiane totalnie bez sensu i nie przejmują się niemi co
    powoduje, że ignorują również te postawione z sensem.

    Podam taki przykład, jadę sobie kiedyś, droga zapchana ale jeden za drugim
    jedzie ok. 80 i tak cały czas tą prędkością, a po drodze idiotyczne ograniczenia
    a to 50, a to 40 i ja się pytam po co te znaki ???? skoro nikt (a jechało wtedy
    naprawdę dużo samochodów, jak na chwile stanąłem widziałem nawet jadącą policję
    - w sznurku, również ok. 80) ich nie przestrzega.
    Już nie mówię, że na szczęście nikomu do głowy nie przyszło zwolnić do 40 bo
    wtedy wiadomo, każdy chciałby takiego wyprzedzić i dopiero zagrożenie.
  • adas313 24.07.07, 09:25
    > dzięki temu kierowcy uczą się, że znaki są często stawiane totalnie bez sensu
    > i nie przejmują się niemi co powoduje, że ignorują również te postawione
    > z sensem.

    Do tego dochodzi jeszcze podejście policji. Słyszałem w lokalnym radiu
    policjanta mówiącego wprost "ograniczenie w tym miejscu jest do 60, łapiemy
    powyżej 80".

    Ręce mi opadły.
  • romulus_remulus 24.07.07, 09:30
    adas313 napisał:

    > Do tego dochodzi jeszcze podejście policji. Słyszałem w lokalnym radiu
    > policjanta mówiącego wprost "ograniczenie w tym miejscu jest do 60, łapiemy
    > powyżej 80".

    no i przynajmniej tyle dobrze robią, wyobraź sobie, że po b. dobrej drodze ktoś
    zaczyna jechać te 60, za chwile kilku jadących za nim zaczyna coś trafiać i na
    siłę chcą go wyprzedzić i co ... ano i zagrożenie gotowe. Tacy jadący za wolno
    kierowcy to dopiero prawdziwe zagrożenie.
  • hanni 24.07.07, 09:35
    zwazywszy, ze w malo ktorym kraju w Europie zabija sie tylu ludzi co w Polsce a
    tacy "debilni" Niemcy w Hamburgu np. jada o 7 rano pusciutenka autostrada do
    lotniska 50 km/h. bo tyle im tam wolno i nie maja o dziwo z tym zadnych problemow.
  • adas313 24.07.07, 09:43
    Bo też ograniczenie do 50km/h na autostradzie _jest_ kretyńskie.

    Co nie znaczy, że nie należy go przestrzegać - jak najbardziej należy.
  • hanni 24.07.07, 09:57
    adas313 napisał:

    > Bo też ograniczenie do 50km/h na autostradzie _jest_ kretyńskie.

    Z tymi "kretynskimi" ograniczeniami przestrzeganymi przez "kretynskich" Niemcow
    zabija sie tam rocznie mniej ludzi niz w Polsce, choc jezdzi tam 4-krotnie
    wiecej pojazdow niz w Polsce.

    Nie wiem, kto tu jest wiekszym "kretynem".
  • romulus_remulus 24.07.07, 10:06
    hanni napisał:

    > Z tymi "kretynskimi" ograniczeniami przestrzeganymi przez "kretynskich" Niemcow
    > zabija sie tam rocznie mniej ludzi niz w Polsce, choc jezdzi tam 4-krotnie
    > wiecej pojazdow niz w Polsce.

    to może porównaj najpierw niemieckie i polskie drogi, później niemieckie i
    polskie samochody a później napisz ile kto robi wypadków.

    No i przypomnę ci, że w takich Niemczech NIE MA ograniczenia prędkości na
    autostradach, większość znaków jest postawiona logicznie (wiadomo czasami trafi
    się debilny ale to jest powiedzmy 1 na 10 tymczasem w Polsce ten stosunek jest
    odwrotny).
    To uczy kierowców, że jeżeli stoi znak to trzeba się do niego zastosować, bo
    większość znaków jest mądrze postawionych więc ten pewnie też, tymczasem w
    Polsce jest dokładnie odwrotnie więc znaki są powszechnie ignorowane. zresztą
    nie tylko w Polsce tak jest.
  • facio60 24.07.07, 10:12
    kolejna bzdura.TEORETYCZNIE w Niemczech nie ma ograniczeń prędkości na
    autostradach,ale coraz trudniej znależć odcinki, gdzie nie ma ograniczeń rzędu
    120, 130 czy 140 km/h.
    I mało kto tego przestrzega,ale mają lepsze samochody, obycie z dużymi
    prędkościami i są kulturalniejsi od naszych kierowców- głównie chodzi tu o
    wyobraznię.To i mniej wypadków, bo i jezdnie mają lepsze.
    A co do umiejętności polskich kierwowców, najlepiej świadczą olbrzymie płachty
    wiszące z estakad na trasach o dużym udziale Polaków z napisami po
    polsku "kierowco zwolnij, tu tworzą się korki".Takie tam mają zaufanie do
    naszych umiejętności.
  • hanni 24.07.07, 10:17
    1. Nie drogi zabijaja tylko kierowcy za glupi na to, zeby na czas zatrzymac
    samochod przed przeszkoda.

    2. Na autostradach niemieckich SA ograniczenia szybkosci. Tylko na okolo polowie
    autostrad nie ma ograniczen ale obowiiazuje tzw. szybkosc zalecana 130 km/h
    powyzej ktorej realizowanych jest tylko kilka procent lacznego przebiegu.
    Autostrady stanowia lacznie bodajze niespelna 2% calej sieci drog w niemczech.

    3. Jesli wedlug ciebie "logiczne" jest ograniczenie do 50 km/h na miejskiej
    autostradzie to dlaczego masz takie problemy z takim ograniczeniem w terenie
    zabudowanym w Polsce?
  • romulus_remulus 24.07.07, 10:24
    > 1. Nie drogi zabijaja tylko kierowcy za glupi na to, zeby na czas zatrzymac
    > samochod przed przeszkoda.

    tylko, że na dobrej drodze tak jakby łatwiej się zatrzymać, nie sądzisz ?????


    > 2. Na autostradach niemieckich SA ograniczenia szybkosci.

    no pewnie że SIĘ ZDARZAJĄ, przecież nie napisałem, ze wszędzie na autostradzie
    można jechać ile się chce, ale generalna zasada jest taka, że ograniczeń nie ma
    (ale nawet gdy są to akurat na autostradach niewielu ich przestrzega)


    > 3. Jesli wedlug ciebie "logiczne" jest ograniczenie do 50 km/h na miejskiej
    > autostradzie to dlaczego masz takie problemy z takim ograniczeniem w terenie
    > zabudowanym w Polsce?

    no przecież napisałem ci, że i tam pojawiają się debilne ograniczenie, sęk w
    tym, że pojawiają się one sporadycznie (odwrotnie niż w Polsce, gdzie debilne
    znaki stanowią większość i to uczy kierowców ignorowania znaków w ogóle)
  • hanni 24.07.07, 10:35
    romulus_remulus napisał:

    > tylko, że na dobrej drodze tak jakby łatwiej się zatrzymać, nie sądzisz ?????

    Nie bardzo rozumiem co trudnego ma byc w zatrzymaniu samochodu przed przeszkoda?
    Sluzy do tego pedal hamulca, w wiekszosci samochodow na dole z lewej strony.
    Wystarczy go tylko w odpowiednim momencie nacisnac.


    > no pewnie że SIĘ ZDARZAJĄ,

    "ZDARZAJA"???? Na polowie lacznej dlugosci "sie zdarzaja"?
    To troche chyba tak jakbys powiedzial, ze "zdarza sie" ze pracujesz bo spedzasz
    w pracy 1/3 doby.

    > ale generalna zasada jest taka, że ograniczeń nie ma

    Bzdura. Tylko na okolo polowie autostrad nie ma ograniczen szybkosci ale
    OBOWIAZUJE tzw. szybkosc zalecana. 130 km/h.

    > (ale nawet gdy są to akurat na autostradach niewielu ich przestrzega)

    Mylisz sie. Wedlug danych ADAC tylko znikomy procent lacznych przebiegow
    realizowanych jest z szybkosciami powyzej 130 km/h. tendencja malejaca.

    > no przecież napisałem ci, że i tam pojawiają się debilne ograniczenie, sęk w
    > tym, że pojawiają się one sporadycznie (odwrotnie niż w Polsce, gdzie debilne
    > znaki stanowią większość i to uczy kierowców ignorowania znaków w ogóle)

    I tu sie wlasnie mylisz. Ale to juz zupelnie inny temat. Wlasnie dlatego, ze w
    Polsce dominuje taki sposob myslenia jak twoj, ciagle zabija sie u nas
    kilkakrotnie wiecej ludzi
    niz w takich krajach jak Niemcy Holandia, Szwajcaria albo Austria.
  • romulus_remulus 24.07.07, 10:48
    hanni napisał:

    > romulus_remulus napisał:
    >
    > > tylko, że na dobrej drodze tak jakby łatwiej się zatrzymać, nie sądzisz ?
    > ????
    >
    > Nie bardzo rozumiem co trudnego ma byc w zatrzymaniu samochodu przed przeszkoda
    > ?
    > Sluzy do tego pedal hamulca, w wiekszosci samochodow na dole z lewej strony.
    > Wystarczy go tylko w odpowiednim momencie nacisnac.
    >

    jeżeli nie rozumiesz, że na dziurawej drodze, drodze z koleinami, przy braku
    autostrad (gdzie zasadniczo nie trzeba hamować), na drogach za śniegiem (ogólnie
    na gorszych drogach) hamuje się trudniej to może skończmy ten temat bo nie ma
    sensu go kontynuować


    > Bzdura. Tylko na okolo polowie autostrad nie ma ograniczen szybkosci ale
    > OBOWIAZUJE tzw. szybkosc zalecana. 130 km/h.
    >
    > > (ale nawet gdy są to akurat na autostradach niewielu ich przestrzega)

    ogólnie mówiąc, na wielu odcinkach ograniczeń nie ma a nawet jak są to prawie
    nikt ich nie przestrzega (sam jeździłem po niemieckich autostradach dosyć dużo
    to wiem), zresztą nie tylko ja piszę ci o tym ale ty dalej swoje.


    >
    > I tu sie wlasnie mylisz. Ale to juz zupelnie inny temat. Wlasnie dlatego, ze w
    > Polsce dominuje taki sposob myslenia jak twoj, ciagle zabija sie u nas
    > kilkakrotnie wiecej ludzi
    > niz w takich krajach jak Niemcy Holandia, Szwajcaria albo Austria.

    no a ja ci tłumaczę od dłuższego czasu CZEMU taki sposób myślenie dominuje ale
    ty widać jesteś bardzo ciężko kapujący: "w Polsce debilne znaki stanowią
    większość i to uczy kierowców ignorowania znaków w ogóle" a tam, gdzie debilne
    znaki stanowią znikomą mniejszość ludzie uczą się żeby ich przestrzegać, co w
    tym ciężkiego do zrozumienia ?????
  • hanni 24.07.07, 11:11
    romulus_remulus napisał:

    > jeżeli nie rozumiesz, że na dziurawej drodze, drodze z koleinami, przy braku
    > autostrad (gdzie zasadniczo nie trzeba hamować), na drogach za śniegiem (ogólni
    > e
    > na gorszych drogach) hamuje się trudniej to może skończmy ten temat bo nie ma
    > sensu go kontynuować

    Nie. Nie rozumiem. Jesli jade gorsza droga (a takie a nawet duzo gorsze sa
    chocby w krajach alpejskich jak Austria, Szwajcaria, Francja) to tak samo musze
    moc zatrzymac samochod przed przeszkoda jak gdziekowliek indziej.
    Statystyczny Austriak czy Szwajcar jezdzacy czesto duzo gorszymi drogami niz w
    plaskiej Polsce mimo to wielokrotnie mniej jest za glupi na to, zeby na czas
    zatrzymac swoj samochod.

    > ogólnie mówiąc, na wielu odcinkach ograniczeń nie ma

    Ile razy bede musial jeszcze powtorzyc, ze ograniczen nie ma tylko na okolo
    polowie autostrad?


    > a nawet jak są to prawie
    > nikt ich nie przestrzega (sam jeździłem po niemieckich autostradach dosyć dużo
    > to wiem),

    Ja jezdze nimi codziennie i wiem, ze przestrzega ich wiekszosc kierowcow, czesto
    nawet zbyt gorliwie. Dzien w dzien jezdze autostrada z ograniczeniem do 100 km/h
    i jadac z ta szybkoscia naleze do najszybszych.


    > > I tu sie wlasnie mylisz. Ale to juz zupelnie inny temat. Wlasnie dlatego,
    > ze w
    > > Polsce dominuje taki sposob myslenia jak twoj, ciagle zabija sie u nas
    > > kilkakrotnie wiecej ludzi
    > > niz w takich krajach jak Niemcy Holandia, Szwajcaria albo Austria.
    >
    > no a ja ci tłumaczę od dłuższego czasu CZEMU taki sposób myślenie dominuje

    Nie moj drogi. Ty REPREZENTUJESZ sposob myslenia, przez ktory w Polsce zabija
    sie kilkakrotnie wiecej ludzi niz w innych krajach.
    Moglbym ci to wytlumaczyc ale watpie, czy na cokolwiek sie to zda.

  • romulus_remulus 24.07.07, 11:26
    > Nie. Nie rozumiem. Jesli jade gorsza droga (a takie a nawet duzo gorsze sa
    > chocby w krajach alpejskich jak Austria, Szwajcaria, Francja) to tak samo musze
    > moc zatrzymac samochod przed przeszkoda jak gdziekowliek indziej.
    > Statystyczny Austriak czy Szwajcar jezdzacy czesto duzo gorszymi drogami niz w
    > plaskiej Polsce mimo to wielokrotnie mniej jest za glupi na to, zeby na czas
    > zatrzymac swoj samochod.

    no właśnie, niewiele rozumiesz, np. tego, że OGÓLNIE drogi w Niemczech są lepsze
    i dzięki temu bezpieczniejsze ale widać nie jestem ci w stanie tej oczywistości
    wytłumaczyć bo to ciebie przerasta.

    > Ile razy bede musial jeszcze powtorzyc, ze ograniczen nie ma tylko na okolo
    > polowie autostrad?

    no właśnie piszę ci to po raz 10 NIE WSZĘDZIE nie ma ograniczenia, ograniczenia
    są, ale generalna zasada jest taka, że ograniczeń nie ma EOT, bo widzę, że zaraz
    powtórzysz to samo co w kilku poprzednich postach jeszcze 10 razy

    > Ja jezdze nimi codziennie i wiem, ze przestrzega ich wiekszosc kierowcow

    nie wiem jak to jest poza autostradami bo faktycznie bardzo rzadko tak jeżdżę
    ale, na autostradach te zakazy są powszechnie ignorowane i nie wmówisz mi że
    jest inaczej bo sam wiele razy byłem i widziałem (zresztą nie tylko ja tu o tym
    piszę a ty jako jedyny się przy tym upierasz)


    > Nie moj drogi. Ty REPREZENTUJESZ sposob myslenia, przez ktory w Polsce zabija
    > sie kilkakrotnie wiecej ludzi niz w innych krajach.
    > Moglbym ci to wytlumaczyc ale watpie, czy na cokolwiek sie to zda.

    to akurat tłumaczenie tobie czegokolwiek na niewiele się zdaje (np. nie
    potrafisz zrozumieć że stan dróg wpływa na bezpieczeństwo ) no ale cóż powtórzę
    po raz ostatni : jeżdżę tak bo idiotycznie postawione znaki drogowe nauczyły
    mnie by je ignorować. Ty oczywiście zawsze jeździsz przepisowo LOL :) sorry żeby
    ktoś jeździł 50 po mieście to może raz na miesiąc widzę (to pewnie ty)

    no ale kończę tą dyskusję bo jak nie potrafisz pojąć, że jakość drogi wpływa na
    bezpieczeństwo to ja raczej nic nie jestem ci w stanie wytłumaczyć.

    EOT
  • adas313 24.07.07, 11:29
    > ktoś jeździł 50 po mieście to może raz na miesiąc widzę (to pewnie ty)

    50 w terenie zabudowanym ma trochę sensu.

    Przy założeniu że teren zabudowany to nie jest las, łąka ani bagno.
  • maly_rowerek 24.07.07, 15:26
    adas313 napisał:

    > Przy założeniu że teren zabudowany to nie jest las, łąka ani bagno.

    Gdybys znal przepisy, to wiedzialbys co to jest teren zabudowany.
    Na pewno nie sa nim wymienione przez ciebie elementy. Ale to dla takich jak ty
    nie ma znaczenia, bo i tak nie znasz przepisow...

    --
    ===================
    Jestem drobiazgowy.
    Podczas nudnego seksu poprawiam zmarszczki na prześcieradle
  • adas313 24.07.07, 15:59
    > Gdybys znal przepisy, to wiedzialbys co to jest teren zabudowany.

    Żeby się upewnić (takie dictum jak Twoje zawsza skłania do refleksji)
    pogooglałem. I oto co znalazłem:

    Artykuł 2. pkt 15 Prawa o ruchu drogowym:

    "obszar zabudowany - obszar oznaczony odpowiednimi znakami drogowymi;"

    > Na pewno nie sa nim wymienione przez ciebie elementy.

    Też mi się tak wydawało. No, ale skoro takie tereny bywają oznaczone
    odpowiednimi znakami drogowymi (patrz powyżej cytowany przepis) to zapewne jest
    inaczej.
  • hanni 24.07.07, 11:45
    romulus_remulus napisał:

    > no właśnie, niewiele rozumiesz, np. tego, że OGÓLNIE drogi w Niemczech są lepsz
    > e
    > i dzięki temu bezpieczniejsze ale widać nie jestem ci w stanie tej oczywistości
    > wytłumaczyć bo to ciebie przerasta.

    Nie. Nie rozumiem dlaczego lepsza droga mialaby byc bezpieczniejsza.
    Najtragiczniejsze wypadki w Niemczech zdarzaja sie na drogach lokalnych,
    swietnych, szerokich, nakomicie utrzymanych. Natomiast duza czesc drog w Austrii
    albo Szwajcarii to koszmar w porownaniu z plaskimi polskimi drogami a zabitych
    jest tam mimo to kilkakrotnie mniej niz w Polsce.

    > no właśnie piszę ci to po raz 10 NIE WSZĘDZIE nie ma ograniczenia,

    Najpierw napisales, ze WCALE nie ma ograniczen. Tym czasm ograniczen nie ma na
    kilku promilach niemieckich drog.

    > ograniczenia
    > są, ale generalna zasada jest taka, że ograniczeń nie ma EOT,

    Kolejny nonsens i najzwyklejsze klamstwo.


    > nie wiem jak to jest poza autostradami bo faktycznie bardzo rzadko tak jeżdżę
    > ale, na autostradach te zakazy są powszechnie ignorowane

    Bzdura. No chyba ze +10, +20 to dla ciebie juz ignorowanie. Dotyczy to moze
    30-50% kierowcow.

    i nie wmówisz mi że
    > jest inaczej bo sam wiele razy byłem i widziałem

    ja widze to na codzien.


    > to akurat tłumaczenie tobie czegokolwiek na niewiele się zdaje (np. nie
    > potrafisz zrozumieć że stan dróg wpływa na bezpieczeństwo )

    Dlaczego na kretych, waskich stromych i o wiele czesciej oblodzonych i
    osniezonych drogach Austrii lub Szwajcarii zabija sie kilkakrotnie mniej ludzi
    niz na plaskich, prostych polskich drogach?
  • romulus_remulus 24.07.07, 12:04
    > Nie. Nie rozumiem dlaczego lepsza droga mialaby byc bezpieczniejsza.
    > Najtragiczniejsze wypadki w Niemczech zdarzaja sie na drogach lokalnych,
    > swietnych, szerokich, nakomicie utrzymanych. Natomiast duza czesc drog w Austri
    > i
    > albo Szwajcarii to koszmar w porownaniu z plaskimi polskimi drogami a zabitych
    > jest tam mimo to kilkakrotnie mniej niz w Polsce.

    jeżeli nie rozumiesz, że lepsza droga to bezpieczniejsza droga to ja już nic na
    ten temat nie napiszę.



    > Najpierw napisales, ze WCALE nie ma ograniczen.

    pokaż gdzie to napisałem !!! już któryś raz zostałeś złapany na KŁAMSTWIE,

    > Tym czasm ograniczen nie ma na kilku promilach niemieckich drog.
    >
    to może się zdecydujesz bo w poprzednim poście napisałeś "Bzdura. Tylko na okolo
    polowie autostrad nie ma ograniczen szybkosci"

    :))))) to połowa czy promile LOL,


    > Kolejny nonsens i najzwyklejsze klamstwo.

    to ja raczej tobie przed chwilą pokazałem 2 kłamstwa w twoich postach a poniżej 3


    > > nie wiem jak to jest poza autostradami bo faktycznie bardzo rzadko tak je
    > żdżę
    > > ale, na autostradach te zakazy są powszechnie ignorowane
    >
    > Bzdura. No chyba ze +10, +20 to dla ciebie juz ignorowanie. Dotyczy to moze
    > 30-50% kierowcow.
    >

    i proszę kolejne kłamstwo, nie tak dawno pisałeś "Mylisz sie. Wedlug danych ADAC
    tylko znikomy procent lacznych przebiegow realizowanych jest z szybkosciami
    powyzej 130 km/h. tendencja malejaca."

    a teraz okazuje się, że jednak +10, +20, +30 to ok 30% do 50% przekracza to może
    ustal jedną wersję albo "znikomy procent" albo 50%

    > Dlaczego na kretych, waskich stromych i o wiele czesciej oblodzonych i
    > osniezonych drogach Austrii lub Szwajcarii zabija sie kilkakrotnie mniej ludzi
    > niz na plaskich, prostych polskich drogach?

    widzisz ty piszesz o sytuacjach ekstremalnych a ja o normie, wąskie kręte i
    strome drogi w tych krajach stanowią znikomy procent (i ruch na nich to bardzo
    mała część ruchu), pozatym są autostrady nawet w górach (i to po nich głównie
    się jeździ). A tak poza górami to drogi w tych krajach są w bardzo dobrym stanie
    co w oczywisty sposób wpływa na bezpieczeństwo.

  • hanni 24.07.07, 12:18
    romulus_remulus napisał:


    > jeżeli nie rozumiesz, że lepsza droga to bezpieczniejsza droga to ja już nic na
    > ten temat nie napiszę.

    No i bardzo dobrze.

    > > Najpierw napisales, ze WCALE nie ma ograniczen.
    >
    > pokaż gdzie to napisałem !!! już któryś raz zostałeś złapany na KŁAMSTWIE,

    Acha, gdzie to przylapales mnie pierwszy raz? A gdzie drugi?
    Tutaj: "No i przypomnę ci, że w takich Niemczech NIE MA ograniczenia prędkości
    na autostradach"
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=66385314&a=66391703

    > > Tym czasm ograniczen nie ma na kilku promilach niemieckich drog.
    > >
    > to może się zdecydujesz bo w poprzednim poście napisałeś "Bzdura. Tylko na okol
    > o
    > polowie autostrad nie ma ograniczen szybkosci"
    >
    > :))))) to połowa czy promile LOL,

    Jak odroznisz pojecie "droga" i "autostrada" to moze dokonasz wielkiego odkrycia
    LOL.
    Napisalem, ze ograniczenia sa na polowie niemieckich AUTOSTRAD. A autostrady
    stanowia znikomy odsetek DROG.

    Czaisz?


    > i proszę kolejne kłamstwo, nie tak dawno pisałeś "Mylisz sie. Wedlug danych ADA
    > C
    > tylko znikomy procent lacznych przebiegow realizowanych jest z szybkosciami
    > powyzej 130 km/h. tendencja malejaca."

    Czy ty rozumiesz w ogole to, co czytasz? Odnosze wrazenie, ze nie jestes w
    stanie odroznic pojec "kierowca przekraczajacy szybkosc" i "laczny przebieg".

    > a teraz okazuje się, że jednak +10, +20, +30 to ok 30% do 50% przekracza to moż
    > e
    > ustal jedną wersję albo "znikomy procent" albo 50%

    Moze najpierw sprobuj zrozumiec, co oznacza pojecie "laczny przebieg" i to, ze
    nie ma ono nic wspolnego z kierowcami przekraczajacymi szybkosc?



    > widzisz ty piszesz o sytuacjach ekstremalnych a ja o normie, wąskie kręte i
    > strome drogi w tych krajach stanowią znikomy procent

    Ze co prosze????? Gorskie drogi stanowia "znikomy procent" grog w Szwajcarii
    albo Austrii? Czy ty wiesz czlowieku, co ty w ogole piszesz?

    >(i ruch na nich to bardzo mała część ruchu)
    ?????? W krajach zyjacych z turystyki, gdzie wiekszosc hoteli i miejscowosci
    narciarskich polozona jest bardzo wysoko w gorach, gdzie rok w rok przyjezdzaja
    milibny turystow na drogach dojazdowych odbywa sie "bardzo mala czesc ruchu"???



  • romulus_remulus 24.07.07, 12:24
    kończę już bo nie chce mi się już pisać przed chwilą udowodniłem ci 3 kłamstwa a
    ty dalej motasz, kręcisz i kłamiesz że niby co innego poeta chciał przekazać LOL

    odpiszę tylko na jedno
    NIE napisałem że ograniczeń nie ma napisałem "generalnie ograniczeń nie ma" a to
    mała różnica ale dla ciebie to pewnie zbyt trudne po pojęcie podobnie jak to, ze
    dobre drogi to bezpieczniejsze drogi.

  • hanni 24.07.07, 12:31
    romulus_remulus napisał:

    > kończę już bo nie chce mi się już pisać przed chwilą udowodniłem ci 3 kłamstwa

    Szkoda, ze nie moglem sie dopatrzyc ani jednego dowodu tych "kalmstw"

    > NIE napisałem że ograniczeń nie ma napisałem "generalnie ograniczeń nie ma"

    Napisales: "w takich Niemczech NIE MA ograniczenia prędkości na autostradach"

  • romulus_remulus 24.07.07, 13:49
    > Szkoda, ze nie moglem sie dopatrzyc ani jednego dowodu tych "kalmstw"

    co akurat mnie nie dziwi :) ale każdy logiczny i myślący może sobie przeczytać
    tutaj
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=66385314&a=66399195
    i niech sam osądzi a później zobaczy jak w następnym poście ładnie mącisz,
    kombinujesz i obracasz kota ogonem :) LOL
  • tkuprian 24.07.07, 14:07
    raczej piszę i wnioski sa takie, że na polskich kierowców narzeka kazdy, czy to
    Skandynaw, czy to Niemiec, czy Anglik.

    Myślicie, że robią to z zazdrości, bo jesteśmy takimi super kierowcami???

    Ja nie sądzę.

    A na pocieszenie dodam, że na wschód od Polski jeżdża jeszcze niebezpieczniej.
    I tak moim zdaniem, to nie jest winny stan dróg ani klasa samochodów.

    Decyduje wyobraźnia i uprzejmośc na drodze.

    A z mojego doświadczenia wynika, że polak za kólkiem statystycznie rzecz biorąc
    to cham wychodzacy z załozenia, że jemu nic nie będzie.

    Jak juz mówiłem na wschodzie jeszcze gorzej i to dużo.

    --
    Sądy kategoryczne niezwykle są dogodne,
    dorodne i poniekąd modne,
    gdy mówisz do tłumu.
  • konsulus 24.07.07, 15:55
    romulus_remulus napisał:

    > > Nie. Nie rozumiem. Jesli jade gorsza droga (a takie a nawet duzo gorsze s
    > a
    > > chocby w krajach alpejskich jak Austria, Szwajcaria, Francja) to tak samo
    > musze
    > > moc zatrzymac samochod przed przeszkoda jak gdziekowliek indziej.
    > > Statystyczny Austriak czy Szwajcar jezdzacy czesto duzo gorszymi drogami
    > niz w
    > > plaskiej Polsce mimo to wielokrotnie mniej jest za glupi na to, zeby na c
    > zas
    > > zatrzymac swoj samochod.
    >
    > no właśnie, niewiele rozumiesz, np. tego, że OGÓLNIE drogi w Niemczech są lepsz
    > e
    > i dzięki temu bezpieczniejsze ale widać nie jestem ci w stanie tej oczywistości
    > wytłumaczyć bo to ciebie przerasta.
    >
    > > Ile razy bede musial jeszcze powtorzyc, ze ograniczen nie ma tylko na oko
    > lo
    > > polowie autostrad?
    >
    > no właśnie piszę ci to po raz 10 NIE WSZĘDZIE nie ma ograniczenia, ograniczenia
    > są, ale generalna zasada jest taka, że ograniczeń nie ma EOT, bo widzę, że zara
    > z
    > powtórzysz to samo co w kilku poprzednich postach jeszcze 10 razy
    >
    > > Ja jezdze nimi codziennie i wiem, ze przestrzega ich wiekszosc kierowcow
    >
    > nie wiem jak to jest poza autostradami bo faktycznie bardzo rzadko tak jeżdżę
    > ale, na autostradach te zakazy są powszechnie ignorowane i nie wmówisz mi że
    > jest inaczej bo sam wiele razy byłem i widziałem (zresztą nie tylko ja tu o tym
    > piszę a ty jako jedyny się przy tym upierasz)
    >
    >
    > > Nie moj drogi. Ty REPREZENTUJESZ sposob myslenia, przez ktory w Polsce za
    > bija
    > > sie kilkakrotnie wiecej ludzi niz w innych krajach.
    > > Moglbym ci to wytlumaczyc ale watpie, czy na cokolwiek sie to zda.
    >
    > to akurat tłumaczenie tobie czegokolwiek na niewiele się zdaje (np. nie
    > potrafisz zrozumieć że stan dróg wpływa na bezpieczeństwo ) no ale cóż powtórzę
    > po raz ostatni : jeżdżę tak bo idiotycznie postawione znaki drogowe nauczyły
    > mnie by je ignorować. Ty oczywiście zawsze jeździsz przepisowo LOL :) sorry żeb
    > y
    > ktoś jeździł 50 po mieście to może raz na miesiąc widzę (to pewnie ty)
    >
    > no ale kończę tą dyskusję bo jak nie potrafisz pojąć, że jakość drogi wpływa na
    > bezpieczeństwo to ja raczej nic nie jestem ci w stanie wytłumaczyć.
    >
    > EOT


    @romulus_remulus

    Stan dróg w Polsce jest jaki jest i nikt tego nie zmieni. Należy jednak pamiętać
    że najsłabszym ogniwem nie są drogi czy samochód lecz kierowca. Widzę że ty
    jednak tego nie rozumiesz. Przy tej samej prędkości droga w lepszym stanie jest
    bezpieczniejsza co nie usprawiedliwia jednak kierowców którzy jadą z taką samą
    prędkością na drogach lepszych i gorszych. To kierowca powinien dostosować
    prędkość do stanu drogi i aktualnie panujących warunków, ty piszesz tak jakbyś
    tego nie potrafił zrobić i/lub jeździł cały czas z tą samą prędkością
    niezależnie od tego na jakiej drodze się akurat znajdujesz. I to Cię może kiedyś
    zgubić. Nie usprawiedliwiaj się stanem dróg bo dobry kierowca powinien jechać
    odpowiednio do panujących warunków i stanu drogi. A jeśli jedziesz za szybko i
    spowodujesz wypadek to nie usprawiedliwiaj się stanem drogi bo widziałeś jaka
    była i trzeba się było do tego odpowiednio przygotować.
  • pancwynar 24.07.07, 16:13
    romulus_remulus napisał:

    > ktoś jeździł 50 po mieście to może raz na miesiąc widzę (to pewnie ty)

    czytam tę dyskusję od początku i powoli narasta we mnie furia:/

    a słyszałeś może "Wieki Doświadczony Kierowco" jak zmienia się droga hamowania wraz ze zmianą prędkości z 50 km/h do 60km/h? nie?
    a słyszał może "Szanowny Interlokutor" o tym ile pojazd przejedzie m przy prędkości 50, a ile przy 60 zanim W OGÓLE kierowca zareaguje? pojęcie czasu reakcji znane? wiesz iel wynosi przeciętny czas reakcji? czas reakcji wypoczętegi i sprawnego kierowcy? czas reakcji przemęczonego, niewyspanego czy pijanego? nie? nie dziwię się...
    więc przestań p.... o tym, że znaki zakazu i ograniczenia do 50 są "głupie" i stawiane przez "facetów zza biurka" "nie mających pojęcia o tym czym jest kierowanie pojazdem" (no, bo Ty masz jak widać - we własnym mniemaniu, ale masz)
    Podziwiam twoich adwersarzy, którzy w ogóle ciągną dyskusję z Tobą;
    przecież widać, że jesteś z gatunku tych opornych, któzy wiedzą lepiej;
    dla takich jak Ty winno się zakładać ograniczniki prędkości bo dyskusja z nimi jest stratą czasu...
    finito
  • crame 24.07.07, 11:17
    Brak ograniczenia predkosci na autostradach w Niemczech, dotyczy tylko 17%
    dlugosci autostrad. Na pozostalych 83% predkosc jest ograniczana lub regulowana
    poprzez automatyczne systemy analizujace sytuacje na drogach. W Niemczech jest
    jeszcze tzw predkosc zalecana. to 140km/h. [Przy kazdym przejsciu granicznym
    niebieski kradratowy znak.]
  • crame 24.07.07, 11:23
    Sprostowanie; Richtgeschwindigkeit 130! Sorry.
  • hanni 24.07.07, 11:49
    crame napisał:

    > Brak ograniczenia predkosci na autostradach w Niemczech, dotyczy tylko 17%
    > dlugosci autostrad.

    No to nawet znacznie mniej, niz sam podalem. To niesamowite, z ajkim uporem
    utrzymuja sie mity o niemieckich autostradach "bez ograniczen".

    > Na pozostalych 83% predkosc jest ograniczana lub regulowana
  • wujekjurek 24.07.07, 16:40
    romulus_remulus napisał:

    > to może porównaj najpierw niemieckie i polskie drogi, później niemieckie i
    > polskie samochody a później napisz ile kto robi wypadków.

    Może właśnie dlatego w Polsce jest tak dużo debilnych (Twoim zdaniem) znaków
    drogowych.


    --
    "... it's a lot easier and safer to pick on some rich old lady in a fur coat
    than a biker in a leather jacket."
  • hanni 24.07.07, 17:29
    wujekjurek napisał:

    > romulus_remulus napisał:
    >
    > > to może porównaj najpierw niemieckie i polskie drogi, później niemieckie
    > i
    > > polskie samochody a później napisz ile kto robi wypadków.
    >
    > Może właśnie dlatego w Polsce jest tak dużo debilnych (Twoim zdaniem) znaków
    > drogowych.
    >
    >
  • facio60 24.07.07, 10:07
    nie wiem o czym Ty mówisz.Od nastu lat jestem w Niemczech i co jak co,ale
    znaków ograniczających prędkość zwykle się tam nie przestrzega.
    Nie raz są poustawiane znaki zakazujące 80 km/h a są 3 pasy i żadnego zakrętu.
    Poczytaj sobie ADAC.Niemal w co drugim biuletynie są artykuły na ten temat,że
    znaki ograniczające prędkość w Niemczech są ustawiane często bez sensu.
    A co do ichniejszych policjantów jadących niezonakowanymi podjazdami
    kontrolującymi prędkośc,to też reagują na przekroczenia o min.15-20 km/h.
    A wymądrzają się tu niektórzy , że aż hej!
  • hanni 24.07.07, 10:21
    facio60 napisał:

    > nie wiem o czym Ty mówisz.Od nastu lat jestem w Niemczech i co jak co,ale
    > znaków ograniczających prędkość zwykle się tam nie przestrzega.

    Moze powinienes przestac swoj styl jazdy utozsamiac ze stylem jazdy innych?
  • facio60 24.07.07, 10:28
    chopie, czy Ty tam jezdzisz, czy tylko przy okazji wypadu na zakupy?
    Już nie będę Ci opowiadał jak to przez pierwsze 2 lata pobytu w RFN
    przestrzegałem ich znaków ograniczających prędkość.
    Kończyło sie to na tym,że jadące za mną TIR-y mrygały na mnie światłami i
    wyprzedzały.
    W TV na Kabel 1 są często reportaże z kontroli prędkości na autostradach.
    Policjanci w cywilu jadący samochodami z radarami opowiadają, że gdyby
    reagowali na przekroczenia prędkości rzędu do 20 km/h, to w Niemczech trzeba by
    wyelimonować ponad połowę kierowców.
    Podobne są artykuły w prasie o kontrolach radarami stacjonarnymi prowadzonymi
    znuienacka.Jak myślisz, czemu w RFN jest tak rozbudowana sieć lokalnych stacji
    radiowych, w których na porządku dziennym są informacje kierowców o wykrytych
    radarach?
    A może po prostu nie znasz niemieckiego i to co sobie wyobrażasz o tym kraju
    bierzesz za rzeczywistość?
  • hanni 24.07.07, 10:47
    Sluchaj czlowieku. Moje doswiadczenia sa diematralnie odmienne od twoich.
    Nawet ludzie nie zyjacy na stale w Niemczech przyznaja, ze nikt tam nie
    wyprzedza na trzeciego, z prawej, ze na drogach panuje o wiiele wieksza
    dyscyplina, ze ruch jest duzo bardziej plynny...
    Sam nie moge sobie przypomniec, zebym na szerokiej, dobrej drodze lokalnej,
    ktora jezdze codziennie widzial kiedykolwiek kogos jadacego szybciej niz 130.

    W takim Berlinie (2 razy wiekszym od Warszawy) ginie 4 razy mniej ludzi niz w
    Warszawie! I ty twierdzisz, ze w Niemczech ludzie jezdza tak jak w Polsce...

    P.S. jak to zrobiles, ze akurat po przyjezdzie z Polski na poczatku jezdziles
    przepisowo????
    U wszystkich, ktorych znam ze mna wlacznie bylo akurat na odwrot.
  • facio60 24.07.07, 11:02
    przekręciłeś moją argumentację.Nigdzie nie napisałem,że w Polsce ludzie jadą
    bezpieczniej.OK?
    Nigdzie nie napisałem,że na drodze lokalnej w RFN ktoś jezdzi ponad 130 km/h,
    OK?
    Nigdzie nie napisałem,że w RFN ktoś wyprzedza na trzeciego, OK?
    ZACYTUJ TAKĄ MOJĄ WYPOWIEDZ, a masz piwo.
    Ja napisałem jedynie,że:
    w RFN gremialnie nie przestrzega się ograniczeń prędkości.
    Klasycznym przypadkiem są autostrady i o tym napisałem.
    A nie przestrzega się m.in. dlatego,że Niemcy mają zwykle dobre samochody i
    bezpieczne.Część znaków ograniczających prędkość jest ustawiona bez sensu.
    Poza tym lubią szybko jezdzić i wszelkie próby generalnego ograniczenia
    prędkości na autostradach są jak dotąd blokowane skutecznie przez ADAC i lobby
    producentów samochodowych.
    Nie wiem jak jest dokładnie w Berlinie,ale wiem jak to jest na
    A1,A2,A3,A4,A7,A10 czy A12.
    Zgadzam się z ADAC,że pojawia się ostatnio trend polegający na wolniejszej
    jezdzie.I sam też tak robię.Ale nie chodzi tu raczej o jazdę zgodną ze znakami
    drogowymi jeśli chodzi o pedkość.Paliwo po prostu tak zdrożało,że ludzie
    oszczędzają, jadąc właśnie wolniej.
  • hanni 24.07.07, 11:16
    facio60 napisał:

    > przekręciłeś moją argumentację.Nigdzie nie napisałem,że w Polsce ludzie jadą
    > bezpieczniej.OK?
    > Nigdzie nie napisałem,że na drodze lokalnej w RFN ktoś jezdzi ponad 130 km/h,
    > OK?
    > Nigdzie nie napisałem,że w RFN ktoś wyprzedza na trzeciego, OK?

    Ale cala ta dyskusja kreci sie wlasnie wokol tego, ze kultura jazdy w krajach
    zachodnich (Niemcy, Holandia, Austria, Szwajcaria) diametralnie odbiega od
    kultury jazdy w Polsce.
    Nastepnym razem jak sie wlaczysz do dyskusji sprobuj wyczaic o co chodzi.


    > Ja napisałem jedynie,że:
    > w RFN gremialnie nie przestrzega się ograniczeń prędkości.

    Bzdura. Tak jak wszedzie jest wielu, ktorzy ograniczen nie przestrzegaja ale
    wiekszosc kierowcow ograniczen przestrzega lub nieznacznie je przekracza
    (maksymalnie 10- 20 kmh). Ludzie jadacy szybciej to zdecydowana mniejszosc.


  • facio60 24.07.07, 11:27
    hanni napisał:

    > facio60 napisał:
    >
    > > przekręciłeś moją argumentację.Nigdzie nie napisałem,że w Polsce ludzie j
    > adą
    > > bezpieczniej.OK?
    > > Nigdzie nie napisałem,że na drodze lokalnej w RFN ktoś jezdzi ponad 130 k
    > m/h,
    > > OK?
    > > Nigdzie nie napisałem,że w RFN ktoś wyprzedza na trzeciego, OK?
    >
    > Ale cala ta dyskusja kreci sie wlasnie wokol tego, ze kultura jazdy w krajach
    > zachodnich (Niemcy, Holandia, Austria, Szwajcaria) diametralnie odbiega od
    > kultury jazdy w Polsce.
    > Nastepnym razem jak sie wlaczysz do dyskusji sprobuj wyczaic o co chodzi.

    Kolego, różne bzdury ludzie tu wypisują, a jedną z tych bzdur jest to,że Niemcy
    przestrzegają ograniczeń prędkości.Więc po raz ostatni mówię Ci,że nie.A
    udowdniłem wystarczająco w poprzednich postach

    > > Ja napisałem jedynie,że:
    > > w RFN gremialnie nie przestrzega się ograniczeń prędkości.
    >
    > Bzdura. Tak jak wszedzie jest wielu, ktorzy ograniczen nie przestrzegaja ale
    > wiekszosc kierowcow ograniczen przestrzega lub nieznacznie je przekracza
    > (maksymalnie 10- 20 kmh). Ludzie jadacy szybciej to zdecydowana mniejszosc.

    Widzisz, i tu Cię mam. Jednak przekraczają! I to niemal wszyscy.A wiesz
    dlaczego o te max 20 km/h?
    Zeby nie mieć punktów karnych! Bo dopiero powyżej tej prędkości
    wlepiają.Kiedyś, jak MWST w RFN wynosił 16%, mówiło się; "jadę max prędkość
    dozwolona + MWST.
    A dużo szybciej (często 30km/h ponad limit)jeżdżą na autostradach,tam gdzie nie
    ma radarów. Szaleńców jest coraz mniej co prawda,ale to ma związek z ceną
    paliwa.
    Dzskusję uważam za zakończoną, z różnych względów.Ja tu jeżdże od 12 lat, po 50
    tys km rocznie,więc nie muszę udowadniać,że wielbłąd ma garba.
  • hanni 24.07.07, 11:55
    facio60 napisał:

    > przestrzegają ograniczeń prędkości.Więc po raz ostatni mówię Ci,że nie.A
    > udowdniłem wystarczająco w poprzednich postach

    Niczego niczym nie udowodniles. Stwierdzenie "Niemcy przstrzegaja" lub "nie
    przestrzegeja" jest i tak pozbawione sensu.


    > Widzisz, i tu Cię mam. Jednak przekraczają! I to niemal wszyscy.A wiesz
    > dlaczego o te max 20 km/h?

    Nic nie "masz" czlowieku. Jesli +10, +20 przy 100-130 kmh to dla ciebie dowod,
    ze Niemcy nie przestrzegaja ograniczen to twoj problem. Takie odchylki w obu
    kierunkach to koniecznosc zeby utrzmac pklynnosc ruchu. Ty dorabiasz do tego
    swoje panszczyzniane teorie ze "sie boja" szybciej....


    > Zeby nie mieć punktów karnych! Bo dopiero powyżej tej prędkości
    > wlepiają.

    Bzdura. Dzien w dzien jezdze autostrada, gdzie jeszcze nigdy nie widzialem
    kontroli szybkosci i prawie nikt nie jedzie szybciej bo to mu nic nie daje i
    tylko powoduje burdel!

    Ale kazdy widzi to, czego go nauczono.
  • facio60 24.07.07, 12:33
    Nie ja Ci udowodniałem,tylko powtarzałem, to co mówią sami kontrolerzy ruchu w
    RFN, ADAC, czy programy TV.A moje obserwacje też to potwierdzają. Pojedz sobie
    na Bawarię czy do NRW i potem zabieraj głos.Tam mieszka większość Niemców i to
    ta bogatsza.
    Radarów na autostradach jest sporo,jeśli tego nie widziałeś to jesteś kierowcą
    teoretykiem.
    Tu ludzie wypowiadali się,że w Polsce przekracza się prędkości o 20 km na
    godzinę bez reakcji policji, a ja mówię,że podobnie jest w RFN, a i Ty sam
    potwierdzasz to przy każdej niemal okazji.
    Czyli Niemcy nie przestrzegają ograniczeń prędkości.Negujesz to ciągle,ale
    wszędzie mówisz,że tak jest, tylko że o 10- 20 km/godz, czasem więcej.
    Wynika z tego, że dla Ciebie jazda o 10-20 km więcej niż pozwalają znaki nie
    jest jazdą szybszą niż dozwolona.Przecież to nie trzyma się kupy
  • hanni 24.07.07, 12:47
    facio60 napisał:

    > Nie ja Ci udowodniałem,tylko powtarzałem, to co mówią sami kontrolerzy ruchu w
    > RFN, ADAC, czy programy TV.

    Okay, masz racje. Wiele o tym mowia, dobrze, ze o tym mowia, bo kierowcy
    przekraczajacy ograniczenie i lamiacy przepisy istnieja i zawsze istniec beda.
    Mnie jednak chodzi o to, ze skala tego problemu w takich krajach jak Niemcy
    Austria, Szwajcaria czy Holandia jest bez porownania inna niz w Polsce.


    > Tu ludzie wypowiadali się,że w Polsce przekracza się prędkości o 20 km na
    > godzinę bez reakcji policji, a ja mówię,że podobnie jest w RFN, a i Ty sam
    > potwierdzasz to przy każdej niemal okazji.

    Ale mi nie chodzi tyle o te 20 km/h, ktore w Polsce przakraczaja prawie wszyscy
    a w Niemczech czesc tylko o to, ze w Polsce nagminnie prekracza sie o duzo
    wiecej podczas gdy w Niemczech to juz stosunkowa rzadkosc.


  • facio60 24.07.07, 13:01
    W Holandii,Belgii, Szwajcarii czy Austrii faktycznie kierowcy jeżdżą zwykle tak
    jak nakazują znaki drogowe, bo:
    1.jest silna kontrola w postaci czy to radarów stacjonarnych czy policji w
    pojazdach.
    2.kary za przekroczenia prędkości są dużo wyższe niż w RFN
    3.w takiej Szwajcarii trudno jest poza tym mówić o szybkiej jezdzie, bo jest
    mnóstwo tunelów,niebezpiecznych zakrętów,zwężeń.Poza tym ich autostrady często
    nie zasługują na taką nazwę
    Ostatnio jednak muszę powiedzieć,że poziom jazdy bardzo tam mnie
    rozczarował,zmieniło się na gorsze.Sporo kierowców jedzie dużo ponad
    limit,czego kiedyś nie spotykało się wręcz
    4.patrzę na kierowców niemieckich po przekroczeniu granicy z Belgią czy
    Holandią,jak zmieniają się w aniołków.Trzymają się prawej strony,a w RFN
    nagminnie jezdzi się środkowym pasem gdy są trzy, a lewym - gdy są dwa.
    Jadą góra 10 km ponad limit, bo kary!!!!!!!!!
    5.w Polsce tragedią są:
    -kiepskie i wąskie drogi
    -słaby stan techniczny pojazdów
    -jazda po mieście w stylu ostro gazu i po hamulcach.Często gościu taki wlatuje
    mi przed maskę,kiedy wolniej podjeżdżam, bo jest czerwone światło.
    -b.słabe wyczucie prędkości i zagrożeń z tym związanych
    Ale są też pewne plusy.Mnóstwo kierowców ciężarówek zjeżdża na lewą stronę jak
    chce ich wyprzedzić, wskazują, że mam wolną drogę.
  • maureen2 24.07.07, 13:09
    w Polsce kierowcy tirów i ciężarówek potrafią pokazać kierunkowskazami wolną
    drogę,ale nie zwalnia to z obowiązku sprawdzenia też,potrafią pokazać w czasie
    ich wyprzedzania,że trzeba odbić w lewo,bo sami wyprzedzają rowerzystę czego
    nie widać z tyłu i potrafią dobrze się ustawiać,jeżeli odpowiednio wcześniej
    pokaże im się zamiar skrętu.Natomiast cżesto pchają się na trzeciego,że trzeba
    jechać poboczem i jeszcze trąbią,żeby szybciej zjeżdżać im z drogi.
  • jony.mario 24.07.07, 13:11
    ja nie wiem jak jest w niemczech ale chodzi o sens nigdzie ograniczenia
    predkosci nie sa zmniejszane i to jest problem bo kary tu nie pomoga tu
    potrzeba czegos w rodzaju zakazu parkawania w czechach np. nigdzie nie ma znaku
    ale kraweznik jest tak wysoki ze nie ma szans zeby na niego wjechac i moim
    zdaniem tak powinno byc jezeli gdzies jest zakaz wjazdu autobusow czy
    ciezarowek to trzeba wymyslec cos takiego zeby taki samochod nie mial
    mozliwosci wjazdu
  • facio60 24.07.07, 13:15
    ale wiesz przecież, że ludzka głupota nie zna granic,że każda akcja rodzi
    reakcję.No i że Polak.........potrafi!!!!!!!
  • jony.mario 24.07.07, 13:19
    i to wlasnie jest nasz polski problem narodowy bo polak jak ma cos zlego zrobic
    to autobusem przez igielne ucho igielne przejedzie. i wlasnie o to chodzi
    jezeli wiem ze ktos czegos nie zrobil to ja sprobuje a noz mi sie uda a czasami
    trzeba poprostu sobie darowac ta nasza polska dume bo to ona nas gubi
  • adas313 24.07.07, 13:33
    > -jazda po mieście w stylu ostro gazu i po hamulcach.Często gościu taki wlatuje
    > mi przed maskę,kiedy wolniej podjeżdżam, bo jest czerwone światło.

    I zamiast zwalniać hamując silnikiem - a nuż się zmieni światło i będzie można
    startować z 20km/h a nie z 0 - dojeżdża 50 i ładuje hamulec w podłogę.

    A potem taki rajdowiec rusza 3 sekundy po zielonym świetle.
    Kolejny - 5 sekund po nim.

    Itd. aż do zmiany świateł.

    W efekcie zamiast 10 samochodów przejeżdża w najlepszym razie 6, a wszyscy
    narzekają że na drogach jest tłoczno.

    Liczby zgadywane, ale myślę że całkiem prawdopodobne.
  • facio60 24.07.07, 13:40
    chciabym powiedzieć,że nie masz racji, ale niestety taka jest prawda.
    Nawet mój brat, gdy przyjeżdżam do niego z Niemiec,gdy jestem jego pasażerem,
    stosuje taką taktykę.Podjeżdża na ścisk do poprzedzającego pojazdu,żeby ktoś
    kto chce wjechać albo zwęża się jezdnia, nie mógł tego przed nim zrobić.
    No bo jak to tak, on, polski szlachcic i przed niego KTOŚ się wepcha???
    I taki styl jazdy uprawia większość Polaków.
    Gdy to wyśmiewam,słyszę, że Niemcy to idioci, nie umieją jezdzić i w takiej
    Warszawie zakorkowali by cały ruch.
    A jednak w dużych miastach niemieckich jezdzi się płynniej.
    Ale co tam, MY POLACY WIEMY NAJLEPIEJ,nawet jak nigdy nie byliśmy za granicą.
  • adas313 24.07.07, 10:13
    Tak się składa, że jeździłem trochę w Niemczech.

    I mam (nie tylko ja) wrażenie, że ograniczenia tam są dużo bardziej rozsądne niż
    w Polsce.

    Jest natomiast inna kultura korzystania z dróg, nie spotkałem się z
    wyprzedzaniem na trzeciego, wymuszaniem pierwszeństwa, wyprzedzaniem z prawej
    strony, nie widziałem zataczających się pieszych. Jazda jest jakby szybsza, ale
    i jakby bardziej spokojna.
  • hanni 24.07.07, 10:26
    adas313 napisał:


    > I mam (nie tylko ja) wrażenie, że ograniczenia tam są dużo bardziej rozsądne ni
    > ż
    > w Polsce.

    Mozliwe. Ale sam przeciez napisales, ze ograniczenie do 50 kmh na autostradzie
    miejskiej jest bez sensu. Osobiscie mam inne mniemanie na ten temat ale to juz
    inny temat.

    > Jest natomiast inna kultura korzystania z dróg, nie spotkałem się z
    > wyprzedzaniem na trzeciego, wymuszaniem pierwszeństwa, wyprzedzaniem z prawej
    > strony, nie widziałem zataczających się pieszych. Jazda jest jakby szybsza, ale
    > i jakby bardziej spokojna.

    Zgadza sie. I jest tak wlasnie dlatego, ze ludzie nie tylko biora na siebie
    wiekszy wzglad ale tez jezdza w sposob o wiele bardziej zdyscyplinowany.
    Jesli wszyscy jada dobra droga lokalna 100 km/h to z reguly malo kto wyprzedza.
    Jazda jest plynna i szybka.
    W Polsce zaczyna sie wolna amerykanka, wyscigi malych wiesiow, z ktorych kazdy
    chce pokazac drugiemu jaki to z niego "miszcz". Skutki sa takie jakie sa.
  • adas313 24.07.07, 10:32
    > Mozliwe. Ale sam przeciez napisales, ze ograniczenie do 50 kmh na autostradzie
    > miejskiej jest bez sensu. Osobiscie mam inne mniemanie na ten temat ale to juz
    > inny temat.

    Nie za bardzo rozumiem, co to jest "autostrada miejska". Autostrada jest
    "eksterytorialna" - bez przejść dla pieszych, kolizyjnych skrzyżowań, świateł etc.

    Logiczne jest że autostrady średnicowe, obwodnice itp. mają ograniczenia do
    100-110 - takie ograniczenia są w Europie Zachodniej praktycznie wszędzie. Ale 50?

    > Jazda jest plynna i szybka.

    I o to chodzi. Można jeździć w miarę szybko i bezpiecznie. I taką jazdę ma
    umożliwić _mądra_ "regulacja" ruchu. Czyli właśnie mądrze poustawiane
    ograniczenia i inne znaki.

    > W Polsce zaczyna sie wolna amerykanka, wyscigi malych wiesiow, z ktorych kazdy
    > chce pokazac drugiemu jaki to z niego "miszcz".

    Polski styl jazdy gaz-hamulec, wyprzedzanie dla samego wyprzedzania to koszmar.
  • hanni 24.07.07, 10:39
    adas313 napisał:


    > Nie za bardzo rozumiem, co to jest "autostrada miejska". Autostrada jest
    > "eksterytorialna" - bez przejść dla pieszych, kolizyjnych skrzyżowań, świateł e
    > tc.

    Zgadza sie. Dwupasmmowa droga bez zadnych przejsc i kolizyjnych skrzyzowan ale w
    obrebie miasta, w tym wypadku prowadzaca do lotniska.

    > Logiczne jest że autostrady średnicowe, obwodnice itp. mają ograniczenia do
    > 100-110 - takie ograniczenia są w Europie Zachodniej praktycznie wszędzie. Ale
    > 50?

    Tak jest na drodze dojazdowej do lotniska. I domyslam sie nawet dlaczego.


    > Polski styl jazdy gaz-hamulec, wyprzedzanie dla samego wyprzedzania to koszmar.

    Zeby tylko to. Duzo gorsze (w skutkach) sa wyscigi malych wiesiowi i notoryczne
    lamanie przepisow bo kazdy uwaza, ze jest bardziej cawny od "urzedasow". To jest
    wlasnie to, co powoduje tak straszliwe zniwo w ofiarach.
  • lefigaro.fr 24.07.07, 11:05
    adas313 napisał:

    > Bo też ograniczenie do 50km/h na autostradzie _jest_ kretyńskie.
    >
    > Co nie znaczy, że nie należy go przestrzegać - jak najbardziej należy.

    Ograniczenie do 50 kph na autostradzie COS oznacza - np. ze nawierzchnia jest w
    przebudowie, bedzie zwezenie, etc. Przekroczenie tej predkosci powoduje
    zwiekszenie ryzyka wypadku. Pojedz kiedys niemiecka czy belgijska autostrada -
    nawet jesli jest ograniczenie, MALO ktory kierowca decyduje sie na
    przekroczenie go nawet o 10 kph - wszyscy jada grzecznie, wezykiem, nawet
    jesli - jak ktos to okreslil - "cos" ich trafia
  • adas313 24.07.07, 11:09
    > Ograniczenie do 50 kph na autostradzie COS oznacza - np. ze nawierzchnia jest w
    > przebudowie, bedzie zwezenie, etc.

    Ok, ale z tego co pisał hanni wynika, że to "zwykła" autostrada.

    > Pojedz kiedys niemiecka czy belgijska autostrada -
    > nawet jesli jest ograniczenie, MALO ktory kierowca decyduje sie na
    > przekroczenie go nawet o 10 kph - wszyscy jada grzecznie, wezykiem, nawet
    > jesli - jak ktos to okreslil - "cos" ich trafia

    Jeździłem, widziałem.
  • hanni 24.07.07, 11:32
    adas313 napisał:

    > Ok, ale z tego co pisał hanni wynika, że to "zwykła" autostrada.


    Okay no wiec wyluszcze o co chodzi.
    50 kmh o 7 rano moze wydawac sie rzeczywiscie nonsensem. Jeszcze wiekszym
    nonsensm moga wydawac sie samochody jadace tam z taka szybkoscia. W Polsce
    byloby nie do pomyslenia.

    Jednak - od 9-20 ta autostrada jest przepelniona. 50 kmh to idealny kompromis
    mozliwiajacy jak najbardziej plynny ruch. Pod warunkiem, ze zdecydowana
    wiekszosc ludzi sie go trzyma!
    I tak wlasnie jest bo ci "kretynscy" Niemcy jezdza tam nawet o 7 rano 50 kmh ,
    gdy jest calkiem pusto.

    Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Zachowanie na drodze - jak i kazde inne
    zachowanie - to forma komunikowania z innymi, forma jezyka, forma
    SAMOORGANIZACJI. Swoim wlasnym zachowaniem komunikuje tresci. Jadac o 7 rano 50
    km/h dojezdzam do celu 1,5 minuty pozniej ale przez caly czas komunikuje innym
    uzytkownikom drogi - "trzymam sie regul i oczekuje od was, ze tez sie ich
    bedziecie trzymac zeby ruch odbywal sie sprawnie i bezpiecznie".

    Podobne rzeczy obserwuje (i ciagle jeszcze sie dziwie!) np. na pusciutkim
    skrzyzowaniu gdzie przy czerwonym swietle stoi grupka mlodych Niemcow idacych na
    impreze! Z lewej i prawej zero samochodow a ci "kretyni" stoja! BO respektuja
    zasady tej "gry", bo wiedza jak fatalne byloby przejscie przez skrzyzowanie,
    gdyby widzialo to jakies np. dziecko, bo tych pare sekund niewiele znaczy jesli
    chodzi o te wartosciowe reguly.

    Tego rodzaju komunikacji w naszym kraju niestety nie ma. Kazdy jest przekonany,
    ze "mozna" i zaczyna sie wylamywanie regul coraz bardziej, coraz bardziej az w
    koncu juz nic z nich nie zostaje. Panuje powszechny burdel i bezholowie jakie
    wszyscy dobrze znamy.
    I znoe niestety jedyna metoda okazuje sie bat policji.
  • rihi 24.07.07, 12:06
    Brawo adas!!!!
    bardzo slusznie napisales o dawaniu przykladu,trzymaniu sie regul itd. Jedynie
    nie rozumiem ; atostrada w niemczech,50km/h,przejscie dla pieszych. Jezeli
    autostrada to niema na niej zadnego przejscia dla pieszych i obowiazuje zakaz!
    jazdy ponizej 60km/h. Mysle ze pisales chyba o normalnej miejskiej ulicy. Tak,
    w niemczech za szybkosc mozna szybko prawko stracic: jezeli w miescie jedziesz
    o 30km/h za szybko a na autostradzie o 40km/h za szybko, lub (rzadkosc)jezeli
    jedziesz na autostradzie upierdliwie ponizej 60km/h.

    pozdrawiajac

    Richard Fuhrmann
  • hanni 24.07.07, 12:27
    rihi napisał:

    > Tak,
    > w niemczech za szybkosc mozna szybko prawko stracic: jezeli w miescie jedziesz
    > o 30km/h

    Nieprawda. 60 euro kary + 25,60 oplaty + 3 punkty

    > za szybko a na autostradzie o 40km/h za szybko,

    Nieprawda. 75 euro kary + 25,60 oplaty + 3 punkty


  • tw52 25.07.07, 14:03
    czytam ten watek od poczatku, jeszce nie dotarlem do najnowszych postow, ale
    musze wyrazic moje poparcie dla Hanni. sam mieszkam w UK gdzie wypadkowosc i
    smiertelnosc jest najnizsza w Europie, nawet okol 30% jest bezpieczniej niz w
    Niemczech. drogi w UK sa znacznie gorsze iz w Niemczech, ale to oczywiscie nie
    ma znaczenia - kierowca ma sie dostosowac do drogi.
    w tym roku jechalem samochodem do Polski. w Niemczech spotkalem 3 czy 4
    przyklady bardzo niskiej kultury jazdy. zgadnijcie jaka byla rejestracja tych
    pojazdow? wszystkie polskie.
  • facio60 24.07.07, 11:17
    w Belgi - zgoda, w RFN już nie, chyba że kierowcy wiedzą,że stoi radar.
    A wiesz dlaczego?
    Bo w RFN kary za przekroczenie prędkości są małe.Jest parokilometrowa
    tolerancja urządzeń radarowych.A poza tym, przekroczenia prędkości o 5km/h
    radary stacjonarne nie podają.Chyba,że chodzi o ograniczenie do 30km/h, to
    czasem tak. I to wie w Niemczech każdy, kto tam sporo jezdzi, bądz dostał
    punkty karne i się tym zainteresował.
    A w Belgii kary za przekroczenia prędkości są drakońskie.Przy ponad 20- 30 km&
    przekroczenia, mogą Ci nawet skonfiskować auto.
    W Luxemburgu zaś, samo posiadanie antyradaru może zakończyć się karą więzienia
    nawet do 10 lat! I o takich rzeczach trzeba wiedzieć zanim usiądzie się za
    kierownicą.
  • hanni 24.07.07, 11:36
    facio60 napisał:

    > w Belgi - zgoda, w RFN już nie, chyba że kierowcy wiedzą,że stoi radar.

    Nie piernicz czlowieku! Dzien w dzien robie po kilkadziesiat kilometrow roznymi
    drogami i widze na codzien, ze wiekszosc ludzi jedzie 50-60 tam gdzie wolno
    jechac 50 (nawet przez las!) 30 i MAKSYMALNIE 50 tam gdzie wolno jechac 30, 100
    km/h w kolumnie tam gdzie wolno jechac 100 i maksymalnie 120, jesli droga jest
    pusta. Na autostradzie to samo. Wiekszosc trzyma sie ograniczenia, paru jedzie
    maksymalnie +20 i MALO KTO jedzie szybciej.

    Jesli sam jezdzisz inaczej to twoja sprawa. Pewnie wsrod twoich znajomych
    uchodzi to jeszcze za przejaw "meskosci".
  • facio60 24.07.07, 11:48
    chopie,facet pisze o AUTOSTRADZIE a nie drogach lokalnych.
    Trzymaj się faktów.A co do reszty, napisałem Ci wyżej już i nie mam zamiaru
    więcej.
  • nipoch 24.07.07, 15:59
    romulus_remulus napisał:

    > no i przynajmniej tyle dobrze robią, wyobraź sobie, że po b. dobrej drodze ktoś
    > zaczyna jechać te 60, za chwile kilku jadących za nim zaczyna coś trafiać i na
    > siłę chcą go wyprzedzić i co ... ano i zagrożenie gotowe. Tacy jadący za wolno
    > kierowcy to dopiero prawdziwe zagrożenie.

    No widzisz! To jest wlasnie polski kierowca!!! Zagrozeniem dla ruchu nie jest
    ten, ktory jedzie zgodnie z przepisami, tylko idiota usilujacy go wyprzedzic.

    Przczytaj to dokladnie, a moze zrozumiesz, gdzie tkwi blad w twoim rozumowaniu.
    Choc nie sadze, abys to pojal.

    Nikt jadacy za wolno nikomu nie zaszkodzi. Badz tego pewien!
  • maciejg7 24.07.07, 16:54
    Co za logika pokrecona, i tak mysla kierowcy, tzn. znaki winne sa wypadkom wg.
    ciebie.. to jesliby te znaki zostaly usuniete to wypadki by tez odeszly? tobrze
    ze tacy ludzie nie decyduja gdzie i jaki znak ma byc. To ze ty nie widzisz celu
    czy potrzeby jakiegos znaku wcale nie znaczy ze taki cel czy potrzeba nie
    isntieje.
  • sothis666 24.07.07, 09:38
    > Takie są skutki stawiania kretyńskich ograniczeń gdzie popadnie (w rodzaju
    > stawiania znaku "teren zabudowany" na dwukilometrowym odcinku drogi w lesie)

    co to za bzdurny argument?
    NIE mowimy o znaku 40km tam gdzie sie da 60 czy 'zabudowanym' w lesie.
    to jest ZAKAZ WJAZDU.
    jak masz na mostku napisane ze zakaz powyzej 5ton to tez sie wpierniczasz tirem?
    bo przed chwila ci sie 40km w lesie nie podobalo, tak?

    'zawodowi' kierowcy, fck.
    naprawde trzeba dopisac tym młotom zero z tylu do wszystkich mandatow.
    we wrocku juz 3 raz zmieniaja drewniana nawierzchnie tymczasowego mostu bo cwoki
    gdzies maja zakaz wjazdu pow 8ton. a moglby ktorys wreszcie skonczyc w odrze,
    skoro nic innego za rozum nie pomaga.
  • adas313 24.07.07, 09:39
    Zaczyna się od małych rzeczy.

    Najpierw prędkość dozwolona +10, potem +20, potem +30, potem zakazy wjazdu.
  • diora 24.07.07, 10:13
    jest jeszcze jeden problem przy wjazdach na mostki. jadąc całym zestawem o
    zakazie wjazdu na mostek dowiadujesz się gdy do niego dojedziesz. wyobrażasz
    sobie, cofać kilka kilometrów całym zestawem? bo ja nie. albo druga sytuacja:
    nie ma innej drogi, aby objechać taki zakaz. wiele takich jest u nas w kraju.
    ale Ty pewnie wiesz wszystko o jeździe samochodami ciężarowymi i autobusami. ja
    nie bronię kierowców ciężarówek czy autobusów, bo i wśród nich są kretyni, ale
    nie uogólniaj. kierowcy osobówek też nie są bez winy i prowokują niektóre
    zachowania kierowców ciężarówek. wyobraź sobie jedziesz całą noc i co jakiś czas
    trafia Ci się debil, który sobie jedzie na halogenach oślepiając Cię dokładnie.
    następna sytuacja jedziesz zestawem z pełnym ładunkiem, wyprzedza Cię osobówka i
    tuż przed maską Ci hamuje, bo jej kierowca nagle sobie przypomniał, że ma tu
    skręcić - wiesz ile wynosi droga hamowania tak obciążonego auta? i życzę Ci abyś
    Ty musiał kiedyś zapłacić kilka mandatów, które oni muszą płacić - i nie czepiam
    się tych, które im się należą, ale takich wydumanych, ot kierowca zawodowy to
    dobrze zarabia, może dać w łapę. a wracając raz jeszcze do kretyńskich znaków.
    dojeżdżasz do skrzyżowania (trzy pasy w jedną stronę) jesteś na lewym, bo w lewo
    byłoby Ci najbliżej, dojechałeś a tu okazuje się że znak Ci wstawili zakaz
    skrętu i teraz przedostań się proszę na prawy w godzinach szczytu - nawet
    osobówką Ci się to nie uda.
  • sothis666 24.07.07, 17:03
    Ja sie odnioslem do konkretnych sytuacji - te 8ton o ktorym pisalem jest dobrze
    i wyraznie oznaczone (chodzi o remont mostu szczytnickiego we wroclawiu) i jesli
    ktos wjezdza tzn ze olal znaki i kropka. nb zeby nie wepchac sie tranzytem w
    rozkopany wroclaw wystarczy sluchac znakow ustawionych 50km przed miastem. ale
    kogo to obchodzi. zas we francji przed feralnym zakretem naliczono JEDENASCIE
    znakow jeden za drugim.

    facet byl madrzejszy i zabil 26 osob.
    no comment.

    nigdzie tez nie twierdzilem ze kretynow w osobowych nie nalezy takze eliminowac.
    naturalnie nalezy.
  • lefigaro.fr 24.07.07, 10:59
    adas313 napisał:

    > Takie są skutki stawiania kretyńskich ograniczeń gdzie popadnie (w rodzaju
    > stawiania znaku "teren zabudowany" na dwukilometrowym odcinku drogi w lesie) -
    > kierowcy się nauczyli, że przestrzeganie przepisów jest po prostu pozbawione
    > sensu.

    Adasiu, FYI (i dla Tobie podobnym) :

    Gdy tylko opuscisz granice Najjasniejszej w kierunku zachodzacego slonca,
    kazdy, ale to KAZDY znak drogowy stoi w danym miejscu, gdyz jest ku temu
    istotna przyczyna. Ograniczenia predkosci nie sa z zalozenia stawiane na
    bezdurno ; jesli znak ogranicza predkosc do 40 kph to znaczy, ze wieksza
    predkosc faktycznie jest niebezpieczna, a nie ze urzednik mial zly dzien i taki
    znak wybral.

    A wiesz z czego to wynika ? Po prostu jest tam NORMALNIE, a nie tak jak nad
    Wisla - wszystko na opak. Szkoda, ze tym razem przez te polska "opaCZnosc"
    zgoneli ludzie ...
  • adas313 24.07.07, 11:01
    Toć o tym w tym wątku już pisałem :o)
  • ready4freddy 24.07.07, 17:16
    Gdy tylko opuscisz granice Najjasniejszej w kierunku zachodzacego slonca,
    > kazdy, ale to KAZDY znak drogowy stoi w danym miejscu, gdyz jest ku temu
    > istotna przyczyna. Ograniczenia predkosci nie sa z zalozenia stawiane na
    > bezdurno ; jesli znak ogranicza predkosc do 40 kph to znaczy, ze wieksza
    > predkosc faktycznie jest niebezpieczna, a nie ze urzednik mial zly dzien i taki
    >
    > znak wybral.

    niekoniecznie. np. we Wloszech istotnie jest tak, jak piszesz, z wyjatkiem..
    remontowanych autostrad. tam ograniczenia predkosci stawiane sa z rozpedu, w
    wielu przypadkach naprawde nie maja wielkiego sensu, za to dlugi "zywot".

    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • thegreatone 24.07.07, 16:06
    aleś dowalił, jakby przestrzegali przepisów to wypadków byłoby o wiele mniej, przykład to właśnie wypadek z Francji! Jest zakaz to nie jedź, pojechał i co!?
  • mppmpp 24.07.07, 07:51
    narażenia życia pasażerów i to w warunkach recydywy! Ciekawe ile im grozi? 5-10lat? A swoją drogą, to porażająca głupota...
  • xj220 24.07.07, 07:51
    Nie no, aż się nóż w kieszeni otwiera, co to za debile z tych kierowców??
    Totalni kretyni!! Przecież jakbym miał takich pracowników to bym ich
    dyscyplinarnie zwolnił! Nosz ku..., i taki ćwok pieprzony mówi, że "nie ma dużej
    tablicy"!? Może jaśnie panu hrabiemu von dupensztajn postawić tablicę wielkości
    boiska piłkarskiego i przyozdobić ją lampkami na choinkę??!?! Weźcie zostawcie
    tę pracę, wy palanty! Strach z wami jechać! I za wami, i przed wami. Wy się
    nazywacie "zawodowcami"? Zawodowo to ja bym wam nie dał trawnika skosić! Szkoda
    słów normalnie...:/
  • anarcho-emeryt 24.07.07, 07:59
    jako "pdsumowanie" polecam blog Passenta "Smutne refleksje"
    passent.blog.polityka.pl/P.S
    Ciekaw jestem czy jakby w autobusie jechala grupa mlodziezy powracajacej z
    koncertu "muzyki satanistycznej" to Kaczory tez by lekka pletwa wybecalowaly po
    110k zl na glowe?
  • anarcho-emeryt 24.07.07, 08:05
    sorry bylo typo
    jako "pdsumowanie" polecam blog Passenta "Smutne refleksje"
    passent.blog.polityka.pl/

    P.S
    Ciekaw jestem czy jakby w autobusie jechala grupa mlodziezy powracajacej z
    koncertu "muzyki satanistycznej" to Kaczory tez by lekka pletwa wybecalowaly po
    110k zl na glowe?
  • roman.szymczyk 24.07.07, 08:02
    i co wam przychodzi z takiego toku myslenia ze bedziecie tamtedy jezdzic nie
    szkoda wam pasazerów nie lepiej nadłozyc pare kilometrów dla mnie to czysty
    debilizm i po co chodziliscie na prawo jazdy jak nie myslicie o tym co oznaczają
    znaki
  • krzychobis 24.07.07, 08:07
    Ręce i nogi opadają czytając wypowiedzi panów "kierowców"... Mam nadzieję, ich
    szef również przeczytał owe rewelacje, umożliwiając im zmianę pojazdu z
    autobusu, na bezpieczniejszą i dla nich i dla innych ludzi - na hulajnogę.
    PS.
    Panowie Krzysztofie i Rafale - taka okrągła tabliczka z czerwoną obwódką to się
    nazywa znak drogowy pionowy i zazwyczaj jest to znak zakazu, a takie lampki na
    skrzyżowaniu to sygnalizacja świetlna - światełko czerwone oznacza "STÓJ". Nie
    wierzycie? Spytajcie pana policjanta.
  • pan.dyrektor 24.07.07, 08:18
    wszystkie zakazy i nakazy maja gleboko w du...
    i nie wazne czy kierowcy ciezarowek, autokarow, czy tez samochodow osobowych,
    ale oczywiscie beda glownie swiete glosy oburzenia ze ten kierowca naraza
    pasazerow.
    --
    Pie... sygnaturkę.
  • naprawdetrzezwy 24.07.07, 08:26
    ...wypadku:


    debilne i przez debili wykonywane, ustawiania znakow drogowych.
    Czego uczy się polski kierowca? Że jeśli w mieście, na 4-pasmowej dla ruchu w jednym kierunku, z
    szerokimi poboczami, z betonową barierą oddzielającą pasy dla ruchu w przeciwne strony stoi znak
    "50", to znaczy to jedną z dwóch możliwych rzeczy:
    -ustawił go debil, który sądzi, że na terenie administracyjnym miasta nie wolno jeździć szybciej
    lub
    -ustawił go debil, który PoRD czytał w latach 60. ubieglego wieku, gdy ten (kodeks ruchu drogowego)
    był tworzony, a kiedy to samochody ledwo co rozwijały prędkości międzu 50 a 90 kliometrow na
    godzinę...

    I taki kierowca uczy się, że znaki kłamią. Że nie mówią prawdy. Że są postawione pro forma.
    I kiedy wyjedzie do kraju, gdzie znaki postawiono z rzeczywistej przyczyny, to mamy ZONK...


    A! To coś dla debili mowiących, że kierowca feralnego autobusu z wycieczką, jeżdzącą oddawać cześć
    fałszywym bożkom, był młody i niedoświadczony:
    facet miał papier, urzędowy, potwierdzający jego umiejętność prowadzenia takiego pojazdu.
    Jeśli twierdzicie, że nie miał umiejętnośći, to znaczy, że egzaminator wziął łapówkę za wydanie takiego
    papierka...


    albo...


    znaczy to, że NIKT nie ma umiejętności, gdy kończy kurs, więc KAŻDY jest potencjalnym mordercą w
    tak młodym wieku...


    To ile lat ma Kubica?
    ;>>>
  • klein4400 24.07.07, 08:48
    POPIERAM W 100% !!!!!!!!!!!!!!!

    Ten kierowca wskazał na barzo ważny fakt będący przyczyną wielu wypadków. Dużą
    ilość znaków stawiają debile, nieadekwatnie do sytuacji. jeżeli kierowca po raz
    10 widzi znak ustawiony bez sensu i na wyrost to przy 11 zaczyna myśleć że to
    po prostu ściema i podpucha.
    Sam tak miałem. Jechałem sobie po górach. Minąłem kilka znaków ograniczających
    prędkość ustawionych zupełnie bez sensu, bez potrzeby - nie wiem może dla jakiś
    ciotek które jeżdzą do kościoła z trzęsącymi się rękoma 40 km/h z mordką
    przyklejoną do przedniej szyby, dla których kosmiczna prędkość 90 km/h
    uniemożliwa już wykonywanie jakikolwiwek manewrów. No więc przy którym z
    kolejnych typu znaków pomyślałem: PODPUCHA. No niestety tym razem znak miał
    sens bo droga zakręcała pod kątem prawie 180 stopni. Ledwo się wyrobiłem.
    Tak więc baranki - nie krytykujcie tego kierowcy bo on tylko wskazał na pewnien
    psychologiczny mechanizm. Człowiek okłamywany 10 razy za 11 pomyśli ze to też
    kłamstwo mimo że może to być akurat w tym przypadku prawda.
  • jony.mario 24.07.07, 10:16
    a moim zdaniem mylisz sie bo kierowca powinien sie dostosowac do kazdego znaku
    ale skoro jest ich tam tak wiele to sa pewnie [a sa] tablice informacyjne z
    opisem zagrozenia i odleglosci od miejsca i od tego jest piolot zeby
    przetlumaczyc co jest napisane a wiem ze tablice sa w 4 jezykach i sa
    wielkosci polskich czarnych punktow
  • smokolmt 24.07.07, 10:22
    I co, nic cie Twoja przygoda nie nauczyla??!!! moze jakbys sie jednak nie
    wyrobil i wyladowal najpierw na drzewie a potem na wozku inwalidzkim, to bys
    wreszcie zaczal myslec? To zadne tlumaczenie, ze 'inni tak jezdza',
    ze 'wiekszosc znakow jest debilna'!! Niemcy stosuja sie do swoich 'debilnych'
    przepisow i dzieki temu dluzej i zdrowiej zyja. Moze my tez bysmy zaczeli???
  • adas313 24.07.07, 08:56
    > debilne i przez debili wykonywane, ustawiania znakow drogowych.

    Święte słowa.

    Dopisałbym:

    - długi na 2km odcinek dobrej jakości dwupasmowej jednojezdniowej drogi w lesie
    z dwoma bezpiecznymi skrzyżowaniami (jedno bezkolizyjne a drugie ze światłami)
    oznaczone jako teren zabudowany, a więc 50

    - idąca uboczem miasta niezła droga pt. obwodnica, brak pieszych, małe
    natężenie, na jednym odcinku stoi 70, na drugim zapomnieli (teren zabudowany)

    - przy zwężeniu drogi z czterech pasów do dwóch i oznakowaniu tyczkami dwóch
    pasów ograniczenie do 40 (w Szwajcarii w takiej samej sytuacji widziałem
    ograniczenie do 90)

    To działa też w drugą stronę: sam mało kiedyś nie wyleciałem z pewnej drogi
    w Beskidzie Wyspowym mimo że jechałem dobre 5-10km/h poniżej prędkości
    dozwolonej a były bardzo dobre warunki. Nie było znaku uprzedzającego o ostrym
    zakręcie, w miejscu gdzie taki znak bezwzględnie powinien był stać (układ terenu
    i drzew był bardzo mylący - dość ostry zakręt wygladał na dużo bardziej
    łagodny). Dzień wcześniej jechałem równoległą, porównywalną drogą w deszczu, po
    ciemku i nie mialem żadnych problemów.

    > Jeśli twierdzicie, że nie miał umiejętnośći, to znaczy, że egzaminator
    > wziął/łapówkę za wydanie takiego papierka...

    Niekoniecznie. Egzamin na prawo jazdy sprawdza umiejętność "obsługi" pojazdu
    (zazwyczaj w ruchu miejskim) oraz stosowania się do przepisów. I... tylko tego.
  • hanni 24.07.07, 09:03
    Ciekawe, ze na wielu szerokich czteropasmowkach w Niemczech, Szwajcarii,
    Holandii tez stoja znaki z ograniczeniem do 50 ustawione przez "debili" i
    wiekszosc kierocow nie ma jakos problemow ani z poruszaniem sie z taka
    szybkoscia ani nie nabiera nawykow, ze te znaki "klamia" i trzeba je olewac.
  • quebec4 24.07.07, 09:35
    Ciekawe, w Belgii, czyli kraju o największej gęstości sieci autostradowej na 1
    km2 organiczenie do 50km obowiązuje naprawdę jedynmie na wąskich i
    miejskich/wiejskich uliczkach, natomiast wszystkie (WSZYSTKIE) przelotówki,
    nawet jak prowadzą przez wiochy mają 70km (wyjątki to przy szkołach gdzie jest
    30), a na wiekszości tras dwujezdniowych w mieście jest 90km.

    Dużo łatwiej jest przestrzegać przepisy, gdy są rozsądne. Ale nie w kraju gdzie
    obywateli traktuje się jak debili, zakładając, że mają w naturze łamanie
    przepisów i że skoro łamią 50 jadąc 70tką, to gdy będzie 70tka to będą jechać
    120km... no comment.

    PS:
    Nie wiem czy też zrwóciliście uwagę na swego rodzaju rozdzielenie funkcyjne.
    Gdy mowa o drogach, to zawsze mówi się o niekreślonych 'kierowcach', tak jak
    gdy mowa o internecie, używa się określenia 'internauci', tak jak by stanowili
    oni osobną grupę obok społeczeństwa, które dzieli się wzajemnie roznejmne grupy:
    - MY (czyli bliżej nieokreślone prawożądne 'społeczeństwo')
    oraz inne grupy napiętnowane:
    - kierowcy
    - internauci
    - kobiety
    - homoseksualiści
    - wyborców PIS / PO / SLD
    - emeryci
    - słuchacze Radia Maryja
    - lekarze / górnicy / stoczniowcy / nauczyciele itp
    - politycy (złodzieje)

    gdzie żadna grupa nie ma ze sobą nawzajem nic wspólnego. Przez to następuje
    wyraźnie rozgraniczenie i wskazanie winnego (wroga publicznego). Jesteśmy MY i
    są ONI. Gdy mowa o wypadkach, to MY (czyli 'społeczeństwo')
    napiętnuje 'kierowców', których trzeba trzymać krótko i doić poprzez
    najróżniejsze podatki. Każdy najpierw denerwuje się na debilnych kierowców,
    którzy łamią przepisy... poczym zasiada do swoje Skody fabii i traci nerwy
    stojąc w korku przed kolejnym ograniczeniem prętkości do 50km na 3-pasmowej
    arterii czy też płacąc za paliwo... I tak naokrągło hipokryzji końca nie widać.
  • dyrman 24.07.07, 09:47
    naprawdetrzezwy napisał:A!
    To coś dla debili mowiących, że kierowca feralnego autobusu z wycieczką, jeż
    > dzącą oddawać cześć
    > fałszywym bożkom, był młody i niedoświadczony:
    > facet miał papier, urzędowy, potwierdzający jego umiejętność prowadzenia takieg
    > o pojazdu.

    Mieć papier a umieć jeździć to 2 różne rzeczy. Kiedyś, gdy jak mówisz "samochody
    ledwo co rozwijały prędkości międzu 50 a 90 kliometrow na godzinę", by dostać
    prawo jazdy na autobus trzeba było mieć udokumentowany przebieg pracy jako
    kierowca ciężarówki, a po zdobyciu kat. D i tak nie można było samodzielnie
    wozić ludzi.

    znaczy to, że NIKT nie ma umiejętności, gdy kończy kurs, więc KAŻDY jest potenc
    > jalnym mordercą w
    > tak młodym wieku...

    Tu nie chodzi o wiek, tylko o staż za kółkiem. Przecież osoba kończąca kurs nie
    wozi autobusem kartofli, lecz żywych ludzi i od umiejętności tej osoby zależy
    ludzkie życie. Warto zatem umożliwić mu jak najlepsze przygotowanie do przewozu
    osób wielotonowym pojazdem.

    To ile lat ma Kubica?
    22 lata, tyle że przynajmniej 12 za kółkiem. Tu nie o wiek chodzi, tylko o
    doświadczenie.
  • digidigidongdigidigidongdong 24.07.07, 10:16
    naprawdetrzezwy napisał:

    > ...wypadku:
    >
    >
    > debilne i przez debili wykonywane, ustawiania znakow drogowych.
    > Czego uczy się polski kierowca? Że jeśli w mieście, na 4-pasmowej dla ruchu w
    j
    > ednym kierunku, z
    > szerokimi poboczami, z betonową barierą oddzielającą pasy dla ruchu w
    przeciwne
    > strony stoi znak
    > "50", to znaczy to jedną z dwóch możliwych rzeczy:
    > -ustawił go debil, który sądzi, że na terenie administracyjnym miasta nie
    wolno
    > jeździć szybciej
    > lub
    > -ustawił go debil, który PoRD czytał w latach 60. ubieglego wieku, gdy ten
    (kod
    > eks ruchu drogowego)
    > był tworzony, a kiedy to samochody ledwo co rozwijały prędkości międzu 50 a
    90
    > kliometrow na
    > godzinę...

    Albo ustawił go debil, który wie, ze dla danej geometrii przekroju jezdni przy
    bardzo dużym natężeniu ruchu przy prędkości ok. 40-50 km/h uzyskuje się
    najpłynniejszą jazdę.
    Ale ty i tak tego nie wiesz bo jedziesz 100 kmph, wyprzedzasz z tobie podobnymi
    jadących płynnie i na najbliższych światłach razem z twoimi kolegami tworzycie
    korek zaburzając cały potok ruchu.
  • facio60 24.07.07, 10:19
    niestety, ale smędzisz.Kubica i inni kierowcy rajdowi to tylko dowód,że ludzie
    młodzi mają lepszy refleks ale i to nie zawsze.Mają mniej wyobrazni i nie boją
    się ryzyka.Stąd grzeją swoimi bolidami i nie myślą co się może stać.W starszym
    wieku człowiek ma większą wyobraznię i coś już przeżył.Zdaje sobie sprawę co
    się może wydarzyć jadąc 250 czy więcej na torze wyścigowym, więc podświadomie
    minimalizował będzie ryzyko.
    To podobna sprawa jak z żołnierzami.Małolaci i młodzi żołnierze to najlepsze
    mięso armatnie.Ale spróbuj namówić do szturmu już choćby 30 latków.
  • adas313 24.07.07, 10:23
    Jest jeszcze trochę inna kwestia: bolidy F1 to najbardziej bezpieczne samochody
    świata.

    O czym sam Kubica miał okazję się przekonać kilka tygodni temu.
  • jony.mario 24.07.07, 10:41
    Co do znakow dam przyklad bez sensu ale tak odbiram toje pomysly: dojezdzasz do
    przejazdu kolejowego widzisz znak stop i sie zatrzymujesz ale nic nie jedzie
    jedzioesz dalej kilka razy to samo a w koncu mowisz ten znak klamie tendy nic
    nie jezdzi jedziesz nie zatrzymujesz sie i zabija cie pociag na tym polegaja
    znaki o ktorych mowisz one nie stoja bez sensu moze twoim zdaniem tak ale moze
    w tym miejscu istnieje ryzyko ze na drodze pojawi sie czlowiek lub zwierze i
    nie wychamujesz i co wtedy??a co do kubicy podales przyklad jak nie przytomny
    czlowieku kierowca autobusu nie ma mozliwosci nabycia doswiadczenia do tras
    gorskich bedac kirowca autobusu szkolnego a tak szczerze to kurs uczy cie tylko
    podstaw bo nie nauczysz sie zachowania w trudnej sytuacji i kierowca autobusu
    nie ma treningow jak kubica
  • arct 24.07.07, 14:17
    i co wynikło z tego papieru poza wypadkiem znawco? a jeśli dał łapówkę żeby go
    kupic to co tez świadczy o jego doświadczeniu w kierowaniu autobusem? czy może
    świadczy o tym 10 miesięczny staż chłopaka?

    Myśl co piszesz a nie pisz co myslisz.
  • jhbsk 24.07.07, 08:27
    Co tam zakazy (powtórzone wielokrotnie). Pan "kierowca" wie lepiej.
    --
    JS
  • akrytas 24.07.07, 08:32
    No oczywiście. Polskich kierowców zakazy nie obowiązują. Zakazy są dla
    ciemniaków.
    Przecież każdy z nas może podać z życia codziennego wiele przypadków nagminnego
    łamanie przepisów przez kierowców (także zawodowych). Dlaczego ci sami ludzie
    za granicą mieliby się stosować do przepisów?
  • dobrotka06 24.07.07, 08:50
    Wypadki będą zawsze, ale ich ilość można zmniejszyć. Po pierwsze przestać się
    wygłupiać ze stawianiem ograniczeń tam, gdzie są nielogiczne na tzw wszelki
    wypadek. Było już tu podanych kilka przykładów jak nasi drogowcy dbają o
    uczenie kierowców nie reagowania na znaki.
    Po drugie przestać się wygłupiać z kamerami na egzaminach na prawo jazdy i
    innymi bzdetami. Ograniczyć idiotyczne, zbędne manewry w centymetrach a zacząć
    naprawdę uczyć myśleć za kierownicą. To prawda, że dostając prawo jazdy do ręki
    nie umie się naprawdę nic, chyba, że ktoś już wcześniej, nielegalnie ćwiczył.
    Na moim kursie ani słowa nie było na temat używania lusterek (pewnie są bo ktos
    tak sobie wymyślił) w czasie jazdy, poza momentami zmiany pasa ruchu, ani słowa
    o hamowaniu silnikiem, które powinno być jedną z podstawowych umiejętności.
    Pokonywanie "górki" z użyciem nożnego hamulca w przypadku niesprawności
    ręcznego (a taki mi się samochód trafił) wywoływało święte oburzenie. I jeszcze
    mnóstwo takich "drobiazgów", które wychodzą w praniu jest
    pomijanych. "Drobiazgów", które mogą uratować tyłek i samochód. Jak to, że
    stojąć na skrzyżowaniu, zamiast zaciągać ręczny (jakaś najnowasza moda)
    spojrzyj w lusterko wsteczne i sprawdź czy ten co jedzie za tobą wyrobi sie z
    hamowaniem. Mam znajomą, której taki nawyk co najmniej dwukrotnie pozwolił
    uratować samochód przed "zwiedzaniem bagażnika".
    Nic dziwnego. Jak świeżaka po takim "kursie" wrzuca się na taką trasę to potem
    są efekty....
    --
    Moja strona
    www.trzebiska.prv.pl
  • adas313 24.07.07, 09:08
    > Na moim kursie ani słowa nie było na temat używania lusterek (pewnie są bo
    > ktos tak sobie wymyślił) w czasie jazdy, poza momentami zmiany pasa ruchu, ani
    > słowa o hamowaniu silnikiem, które powinno być jedną z podstawowych
    > umiejętności.

    Otóż to.

    Było natomiast "jak ten słupek zobaczyszym w tylnym oknie to skręcaj do oporu
    w prawo".

    Hamowania silnikiem nauczyłem się dopiero parę lat po uzyskaniu prawa jazdy.
    I jest to moim zdaniem jedynie słuszny sposób wytracania prędkości (poza
    sytuacjami awaryjnymi, lub gdy trzeba się zatrzymać).

    Podobnie było z ruszaniem ze świateł równiutko z tym przede mną. Do łez
    doprowadzają mnie kierowcy, którzy stoją 3 sekundy po tym jak mogą jechać,
    a potem cisną gaz do oporu, żeby "nadrobić" - na nadrabianie już jest za późno,
    ktoś następny nie zdąży wjechać na skrzyżowanie.

    O jeździe po "śliskim" nawet nie piszę - tu też niestety w grę wchodziło tylko
    samokształcenie. Hamowanie na śliskiej nawierzchni ćwiczę przy zimowym każdym
    powrocie do domu (przez kilkaset metrów rozpędzam się do +-30 i hamuję). Dzięki
    temu przynajmniej dwa razy zdołałem się zatrzymać w dość podbramkowej sytuacji.
  • klein4400 24.07.07, 09:14
    Po drugie przestać się wygłupiać z kamerami na egzaminach na prawo jazdy i
    > innymi bzdetami. Ograniczyć idiotyczne, zbędne manewry w centymetrach a
    zacząć
    > naprawdę uczyć myśleć za kierownicą.

    A wystarczy tylko zrezygnować z nauki jazdy na placu - po gó.. te parkowanie
    przodem, tyłem, równoległe i inne bzdury. Parkowanie wcale nie jest ważne -
    tego można się samemu nauczyć jak ktoś już będzie jeździł; ktoś kto tego nie
    potrafi po prostu będzie dłużej szukał "szerokiego" miejsca do
    parkowania,dłużej sobie pojeździ i tyle. Nie wspominam już że to i tak fikcja
    bo rzadko który świeżo upieczony kierowca parkuje "na styk". Cały kurs powinno
    spędzić się na nauce samej jazdy. A tu nasi wspaniali egzaminatorzy podniecają
    się tym że ktoś nie zaparkował równolele do lini albo za blisko pachołka i
    robią z tego koniec świata.

    To prawda, że dostając prawo jazdy do ręki
    >
    > nie umie się naprawdę nic, chyba, że ktoś już wcześniej, nielegalnie ćwiczył.

    To logiczne że doświadczenie zdobywa się jeżdząc i paranoją byłoby sądzić żeby
    ktoś kto ma prawko 2 miesiące jeździł tak jak ktoś kto ma prawko 20 lat. To
    oczywiste. Z tym nielegalnym ćwiczeniem to też kolejny polski absurd. Mnie,
    zanim poszedłem na kurs, uczył na placu (publicznym) jeździć mój ojciec. było
    to nielegalne ale rozsądne. Dzięki temu nie bałem się dotknąć samochodu.
    Podobne jest w USA. Bardzo dobre rozwiązananie ale w tym popie..nym kraju,
    wszystko co przekracza wyobrażenie jakiegoś urzędaska lub jest po prostu zbyt
    proste i łatwie więc musi być nielegalne. No bo trzeba maksymalnie wszystko
    skomplikować i zaostrzyć. (Dodam ,że prawko zdobyłem jak miałem skończone 17
    lat - kiedyś to było możliwe, przez 1 rok jeździłem tylko z ojcem; teraz prawko
    mam od 10 lat ponad i najmnejszej stłuczki na koncie - przy czym nie zawracam
    sobie głowy absurdalnymi przepisami i nie jeżdzę non-stop 60km/h).
  • aga999929 24.07.07, 09:15
    Akurat mam bardzo dobrych instruktorów na moim kursie na prawko. Ale już wiem
    że tak jak oni uczą nikt potem nie jeździ. Dyskutuję z kierowcami i wynika z
    tego że przepisy swoje a realne jeżdzenie swoje. Kierowcy jeżdżą zupełnie
    inaczej niż powinno się jeżdzić. Poprostu na drodze są inne zwyczaje ale o tym
    także mówi się na moim kursie i dobrze.
  • rnorfinka_12 24.07.07, 08:36
    tak bardzo nalegał na wynajęcie 7-letniej scani od firmy p. Cabana, w której
    ponoć kombinują przy tacho, zamiast wziąć nówkę z biura turystycznego jak mu
    oferowali?
  • yrzyk 24.07.07, 08:40
    ...szkoda, że nie mają nawet wiadomości o obsłudze zamochodu i ruchu drogowym. A
    22 latek nie powinien prowadzić autobusów i jeszcze w dodatku w Alpach. Człowiek
    w tym wieku nie jest w pełni odpowiedzialny.To widać nawewt na ulicy.
  • nroht 24.07.07, 09:30
    jak ja uwielbiam takie cholerne generalizowanie. puknij sie w łeb zanim
    następnym razem napiszesz taką bzdurę. Wg. ciebie pewnie każdy staruszek słucha
    radia z ryjem, każdy z dużym brzuchem jest piwoszem, a każdy ubrany na czarno to
    satanista...
  • lampy_happy 24.07.07, 12:47
    To nie generalizowanie, to statystyka baranie. Cala nauka (czyt. cywilizacja)
    sie na tym opiera, bo to jedyna BEZPIECZNA PRAWDA! Jezeli np. 15-latkowie
    byliby lepszymi kierowcami niz 35-latkowie, to od wielu lat wlasnie 15-latkowie
    by smigali autubosami z pielgrzymkami po Alpach.
  • nroht 24.07.07, 13:02
    barana to sobie zrób bo to jedyne co mozesz splodzic patrzac na to jak
    zrozumiales mojego posta.
    a statystycznie ty i twoj pies macie po trzy nogi.
  • toporowa 24.07.07, 08:41
    Autobusy można zobaczyć na wszystkich alpejskich przełęczach drogowych, choć
    niektore z tych przełęczy mają grubo ponad 2000mnpm i wiodą z nich ostre serpentyny.
    Autobusy jeżdżą tam legalnie.
    Stopien trudności technicznych jakie musi tam pokonywać kierowca autobusu jest,
    nawet przy suchej jezdni, przy pogodzie bez mgły, znacznie wyższy niż na tej
    drodze gdzie polski autobus miał wypadek.
    Istota problemu nie do końca polega na respektowaniu lub nie, znaków
    informacyjnych tylko polega prawdopodobnie na tym, że niewielu kierowców w
    nizinnej Polsce posiada doświadczenie konieczne do jazdy w górach.
    To tak jak z trasami narciarskimi.
    Jeśli nowicjusz narciarski zechcialby zjechać trasą dla zawodników, to
    prawdopodobnie zrobi sobie krzywdę.
    Problemem jest to, czy nasi kierowcy posiadają wystarczającą świadomość, że
    wielu z nich nie miało okazji nauczyć się jazdy po górskich trasach.
    Wniosek: kierowcy udający sie w Alpy powinni, w interesie pasażerów, których
    wożą, postarać się o wzbogacenie swojego doświadczenia w jeździe górskimi trasami.

  • salmon 24.07.07, 09:06
    Pani Toporowa - mysle, ze twoje przemyslenia sa najblizsze prawdzie.
    Ten mlody kierowca "nizinny" nie mial po prostu doswiadczenia w prowadzeniu
    autokaru w gorach.

    Pozostaje jeszcze tylko pytanie: czy podczas tej pielgrzymki (badz
    wczesniejszych wyjazdow jakie mial jako kierowca), juz prowadzil autobus po
    gorach. bo przeciez do sanktuarium trzeba dojechac - i mimo, ze to jest na
    gorce, to sporo zjadzow w dol w miedzyczasie tez na pewno jest. bo moze jednak
    prowadzil juz autokar po gorach i wiedzial jak to sie robi, ale tym razem
    zawiodly po prostu mechanizmy..... to wszystko musi wyjasnic francuska i polska
    policja.

    pzdr.
  • aga999929 24.07.07, 09:06
    Racja! Wreszcie ktoś coś rozsądnego napisał.
  • max_marcin 24.07.07, 08:47
    Nie ma wytłumaczenia dla złamania znaku zakazu. Częściowo przyczyn można szukać
    w wielu miejscach. Może to być problem wielu znaków zakazu, które stoją w
    Polsce a są całkowicie bez sensu.
    Inna sprawa to nauka jazdy - na kursach uczą jak zdać egzamin a nie jak
    jeździć. Mnie w 97 roku uczono o hamowaniu silnikiem w terenach górzystych i
    nie uważam tego za jazdę w jakichś szczególnie trudnych warunkach.
    Osobiście uważam, że aby spalić hamulce ceramiczne trzeba być ...
    Jest dowcip o 2 administratorach:
    - Wiesz wczoraj przyszedł do mnie praktykant i w 3 minuty rozwalił serwer.
    - Taki zdolny???
    - Nie, debil!!!

    Trzeba myśleć
    Pozdrawiam
  • dyrman 24.07.07, 09:35
    max_marcin napisał:
    Mnie w 97 roku uczono o hamowaniu silnikiem w terenach górzystych i
    > nie uważam tego za jazdę w jakichś szczególnie trudnych warunkach.

    Co poniektórzy dziennikarze ośmieszają się poziomem zadawanych pytań i podłapują
    to potem internauci. Chodzi mi dokładnie o pytanie czy jechał na luzie. Szczyt
    elementarnej niewiedzy. 22-latek na pewno nie miał doświadczenia, to żadna
    hipoteza, jak ktoś napisał, to fakt - prawo jazdy kat. D miał najwyżej od roku,
    ale posądzanie go o głupotę jest znacznym nadużyciem.
  • net_friend 24.07.07, 08:52
    Kilka lat pilotowałem wycieczki, m.in. Alpiny Tour i moge powiedziec, ze
    kierowcy to wyjątkowa, trudna instytucja obłożona sporymi kompleksami. Bardzo
    szybko zapominają, ze sa tylko kierowcami. Potrafią usztywnić całą impreze bo
    własnie wstali lewą nogą. Mają swoją własną interpretacje przepisów, które na
    drogach lokalnych łamią nagminnie. Zmieniają sie bez zatrzymywania, stają na
    poboczach autostrad i wiele innych grzechów. Pamietam przejazd drogą
    krajobrazową we Włoszech gdzie łamiąc zakaz i spychając innych pod ściane
    przeciskali sie po skraju urwiska. Ludzie trąbili, pukali sie w głowe a w zamian
    slyszeli ze są Makaronami co wojne przegrali. Wszyscy panikowali co kierowcow
    bawilo, a na koniec uslyszelismy 'Tak sie jezdzi'. Sugestia pilota co do trasy
    przejazdu zawsze jest okazją do przepychanki 'kto kogo'. Biegle posluguja sie
    zwrotami 'Senkju' i 'Bondżorno' i stąd pewnie te kompleksy.
    --
    "Milo jest byc wsrod najlepszych ale to ja jestem najlepszy", Jack Nicholson,
    Gala Oskarow 2004.
  • aga999929 24.07.07, 09:09
    Osobiście znam sytuację, gdy jako kierowca zagranicznych wycieczek jest
    zatrudniony czynny alkoholik który po prostu sobie na czas wycieczki robi
    przerwy w piciu a że pije od lat nawet na trzeźwo nie grzeszy refleksem i
    koordynacją (powiedziałabym, że tym bardziej na trzeźwo)
  • hanni 24.07.07, 08:58
    Cwaniactwa, olewania wszystkiego i wszystkich a zwlaszcza jakichs tam przepisow.

    I jak zwykle na koniec najbardziej wycwanionymi jestesmy my sami. Ale czy ten
    wypadek cokolwiek zmieni?
  • a-siek 24.07.07, 09:01
    czeka nas bolesna seria wzmożonych kontroli układu hamulcowego w autokarach,
    kontroli drogowych, pryncypialnego przestrzegania przepisów, opóźnień w
    kursowaniu komunikacji autobusowej, a tak za 3-4 tygonie wszystko wróci
    do "normy".

    Jak z hala MTK - w poniedziałek po tragedii wszystkie obiekty publiczne były
    obowiazkowo odśnieżane, nawet te ze spadzistym dachem, po roku wszyscy mieli
    gdzieś zalegajacy na dachu śniezek.


    --
    Muzyka, wobec której nie można przejść obojętnie
  • dyrman 24.07.07, 09:27
    Proponowane przez Polaczka zmiany niewiele zmienią. Co z tego, że prawo jazdy
    kat. D będzie można mieć kilka lat później i na 5 lat, jak nikt nie myśli o
    zdobywaniu doświadczenia przez kierowcę. Nie może być tak, że świeżo upieczony
    kierowca może uczyć się prowadzenia autobusu (nie oszukujmy się - kurs
    przygotowuje jedynie do zdania egzaminu) już z ludźmi w środku. Niech ziemia
    lekką będzie temu 22-latkowi, winni, jak zawsze, są urzędnicy.
  • bah77 24.07.07, 09:19
    > To na mapie czerwona droga - czyli krajowa, wiadomo - przejezdna. A objazd
    > wytyczony dla ciężarówek i autobusów jest na mapie zaznaczony na żółto. Można
    > się domyślać, że jest węższy i bardziej niebezpieczny niż droga z zakazem.

    Pieprz... kotka za pomocą...

    Aż strach się bać, czytając takie brednie na temat domyślności kierowców. :-((((
    Przecież ta droga w końcowym odcinku przed Vizille, w dobrym atlasie
    samochodowym Francji (czyli Michelin'a) oznakowana jest nie czerwono, tylko na
    biało-czerwono, jako bardzo niebezpieczna!!!
    Natomiast żółty objazd - nie.

    > Ale nie wiemy, nigdy objazdem nie jeździliśmy.

    No właśnie!

    Pilotka układała trasę bez mapy, czy zdała się na domyślność brawurowego
    kierowcy, który ma gdzieś znaki drogowe???

    bah77
  • bah77 24.07.07, 11:09
    No cóż, przeczytałem także drugi artykuł, a w nim:

    > Robert Caban potwierdza, że w podróżach zagranicznych jego kierowcy
    > korzystają z nawigacji satelitarnej GPS. Systemy nawigacji satelitarnej,
    > które sprawdziliśmy z La Mure do Grenoble wskazują drogę przez Vizille...

    I wszystko jasne - po co pilotka miała studiować mapy i układać bezpieczną
    trasę, skoro kierowca ma nawigację?
    A kierowca - po co miał myśleć i patrzeć na jakieś tam znaki, skoro miał
    nawigację?

    > - Ta droga wygląda na główną i najkrótszą do Grenoble - mówi Andrzej Sidor z
    > centrum nawigacji satelitarnej Grupa Paragraf z Wrocławia - Nie można do
    > końca wierzyć nawigacji. Te urządzenia nie uwzględniają zakazów wjazdu dla
    > autobusów.

    Czy Caban, pilotka, kierowcy dalej ślepo wierzą w nawigację?

    bah77
  • tw52 25.07.07, 14:23
    w Anglii w tym roku jedna kobieta, kierujac sie nawigacja, a nie znakami,
    wjechala LandRoverem do rzeczki (droga tam kiedys istniala) i samochod
    odplynal, sama sie uratowala z pomoca innej osoby.
  • okha 24.07.07, 09:34
    Płomienie! Pisk hamulców! Trupy! - zupełnie jak w kinie. Ludzie to kochają.
    Więcej o tym na monokukurydzaslonecznika.blogspot.com
  • dorsai68 24.07.07, 09:36
    Wszyscy, jak jeden mąż piszą dziś "Skoro stoi znak z zakazem wjazdu
    dla autobusów to należy się do niego dostosować", "Większość kierowców autobusów i tirów to przekleństwo naszych dróg"...

    Później, jeden z drugim wsiada do swojej osobówki i gna przez miasto znacznie przekraczając obowiązujące ograniczenie do 50 km/h bo to "kretyńskie ograniczenie" i "pan kierownik" wie lepiej.
  • amelia_n 24.07.07, 09:36
    nie próbuje tutaj przypisywac nikomu winy, ale stwierdzenie "a po co mieliby
    protestować", albo wypowiedź wczoraj w telewizji, że nikt nie ma prawa
    powiedziec kierowcy, jak ma jechac, to bzdura! za trase odpowiada pilot, a nie
    kierowca. kierowca ma bezpieczenie dojechać na miejsce. to pilot pokazuje,
    gdzie ma skręcić i którędy jechac. w koncu jest pilotem, a nie maskotką dla
    pasażerów. tak przynajmniej mnie uczono. problem w tym, ze to własnie kierowcy
    maja sie za bogow i sa przekonani o tym, ze o to oni o wszystkim decyduja. I w
    rzeczywistości piloci czesto zdaja sie na kierowców. w każdej jednak sytuacji
    pilot ma prawo zaprotestowac.podobnie jak pasazerowie, jesli widza, ze cos jest
    nie tak. to logiczne. jesli widzisz, ze kierowca jest pijany, nie wsiadasz do
    autokaru. jesli kierowca szarżuje na drodze, zwracasz mu uwage. i masz do tego
    prawo! nawet z zwykłym PKS. tu chodzi o życie.
  • vaterlandnl 24.07.07, 09:37
    Wiec juz wszystko wiemy. Winna jest Matka Boska. Co ona myslala jak sie
    objawiala w gorach? Nie mogla na parkingach przy autostradach?
  • luki.wawa 24.07.07, 09:45
    Na wstępie chciał bym zaznaczyć że współczuje rodzinom i znajomym, wszystkim tym
    co ucierpieli w tym zdarzeniu.
    Na droga - jazda samochodem, wymaga nie wiarygodnego skupienia, i analizy wielu
    czynników i informacji, przewidywanie zdarzeń. Tylko jeżeli tak by było to
    kierowca, miał by bardzo ciężko. Był by tak obciążony psychiczne, że każdy
    przejazd był by ciężkim przeżyciem. Więc większość kierowców: idzie w rutynę,
    wyuczenie wielu czynności (w sposób pożądany, a nie raz w sposób karygodny),
    wiara w swoje umiejętność, zła analiza otoczenia, przyzwyczajenie, są często w
    czasie drogi mało skupieni, leniwi - ułatwiają sobie życie. Tyczy się to każdego
    kierowcy , nawet często ci mniej doświadczeni - bardziej się przykładają do
    swojej jazdy. Wypowiedzi tych kierowców są może szczere, nie bardzo pasują do
    sytuacji. Ale wiadomo że będą tam tedy jeździli, może tylko bardziej ostrożnie .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka