Dodaj do ulubionych

Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki

16.10.07, 17:03
Pomysł na artykuł skopiowany z Time - How the World Eats (Summer Journey). Ale
nawet dobrze wyszło :D
Obserwuj wątek
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Na ile reprezentatywny ten reportaż? 17.10.07, 12:25
        Ciekawa jestem, na ile reprezentatywny jest ten reportaż. Występuje w nim więcej
        osób niezamożnych, a wręcz ubogich, niż zamożnych. W tym jeden z bodajże dwóch
        zamożnych nie chce się przyznać do dochodów... z obawy przed złodziejami. Mam
        wrażenie, że jest to artykuł pod założoną z góry tezę. W supermarketach w
        Krakowie o wiele częściej widzę ludzi z pełnymi wózkami, kupujących bez
        obracania każdego grosza, niż ludzi cierpiących niedostatek i kupujących rzeczy
        najtańsze z najtańszych. Jasne, że tacy też są, ale ta artykułowa statystyka
        troszkę się chyba nie zgadza. Ja mam wrażenie, patrząc po sklepach, że w
        ostatnich latach Polakom powodzi się coraz lepiej (choć przyczyny tego to temat
        na inną dyskusję).

        --
        Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
    • bonzo44 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 17:48
      ''Ludzi często nie stać na połowę tego, co dziś kupiłem. Czuję z tego powodu dyskomfort. Mnie się udało, ale co mają powiedzieć inni?''--no gość mnie powalił tym tekstem.Dorobkiewicz cieszy sie na tym zdjęciu jak głupi do sera bo Vive kupił he he.
      • kaaolin Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 18:15
        I czemu szydzisz. Czy to taka zbrodnia, że komuś się powodzi dzięki
        uczciwej pracy? Poza tym, facet stwierdza wprost, że zdaje sobie
        sprawę, że innych nie stać na takie zakupy i nie czuję się z tego
        powodu zbyt dobrze. Typowo polska zawiść - komuś się powodzi, to
        trzeba my dokopać, zamiast myśleć co zrobić, żeby sobie poprawić
        byt. Cieszy się na zdjęci bo pracuje i się dorobił. Pracą a nie
        kradzieżą. Jak tak zazdrościsz to rozkręć własny biznes i za parę
        lat też będziesz tak się cieszył. Ale przecież łatwiej i przyjemniej
        opluwać innych. Bolszewicka mentalność.
        • mariuszdd Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 19:40
          > I czemu szydzisz. Czy to taka zbrodnia, że komuś się powodzi dzięki
          > uczciwej pracy? Poza tym, facet stwierdza wprost, że zdaje sobie

          O to właśnie chodzi ,myślę że gość myśli że nie powinien tyle zarabiać:)Robota
          załatwiona ,kogoś tam wygryzł ,albo coś innego.
          Spotkałem się z takimi sytuaciami,wykształcenie dziwne a stanowisko wysokie
          ,jeszcze udaje specjalistę ;)
            • aleks_1976 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 08:43
              Zgadzam się, sfrustrowani i zawistni ludzie, którzy potrafią tylko krytykować i
              narzekać. Sami załóżcie działalność gospodarczą, zapierniczajcie i dorabiajcie
              się. Przez 10 lat pracowałem za kiepskie pieniądze, ale w tym czasie myślałem co
              zrobić by poprawić swoją sytuację finansową. Dzisiaj już jestem na swoim i idzie
              całkiem dobrze. Pozdrawiam wszystkichi radzę, więcej działać, mniej narzekać i
              biadolić.
            • skiskiski Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 10:59
              Sorry, dyskusja na poziomie dzieci. Za chwilę dojdziemy do wniosku, że "gość się
              cieszy, bo kogoś wygryzł".
              Czy nie umiecie sobie wyobrazić pracy w studio fotograficznym i redakcji?
              Fotograf mówi: proszę się uśmiechnąć, a teraz smutno. Potem redakcja dostaje te
              zdjęcia i jakiś redaktor mówi: bierzemy tę uśmiechniętą, bo lepsze wrażenie
              robi. Albo: nie będziemy przysmucać w numerze. I idzie taka fotka. A Wy od razu,
              że się cieszy, bo jest głupi. Nie sądziłem, że czytelnikiem "wyborczej" tak
              łatwo manipulować.
              • pga.77 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 13:37
                Co racja to racja, od razu widać, że z tego co się nie mylę urzędujemy w
                redakcji i "po wlaniu" ustalamy ostateczny kształt ramówki. Nie ma to jak
                tworzenie przez nasze społeczeństwo wrażenia drugiego dna, którego nie ma.
                Przecież każdy jest kowalem własnego losu.
        • labirynt Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 21:08
          masz rację - zawiść przez niago przmawia. ja życzę każdemu duuużego
          domu z ogromnym ogrodem, super auta i własnej dużej firmy. oraz
          wtrwałości i pomysłowości, żeby uczciwą pracą to wszystko
          utrzymać... łatwo zazdrościć majątku patrząc na ludzi z boku, kiedy
          nie wie się, ile ciężkiej pracy - i wcale nie 8 godzin na dobę - to
          wszystko kosztuje.
        • bova Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 21:34
          Chyba przesadzasz trochę... zresztą te jego zakupy... jak ktoś ma trochę więcej
          kasy to od razu piwsko musi kupić i trenować potem przed tv mięsień piwny
          czytając zakupioną również Vivę. Może i sie dorobił ale czy reprezentuje soba
          jakiś wyższy poziom kultury i stylu życia? Na serach się zna - to wszystko
          • kwiat_gruszki Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 12:49
            bova napisała:

            > Chyba przesadzasz trochę... zresztą te jego zakupy... jak ktoś ma
            trochę więcej
            > kasy to od razu piwsko musi kupić i trenować potem przed tv
            mięsień piwny
            > czytając zakupioną również Vivę. Może i sie dorobił ale czy
            reprezentuje soba
            > jakiś wyższy poziom kultury i stylu życia? Na serach się zna - to
            wszystko

            Diagnoza na podstawie tak szczątkowych informacji?
        • magam5 Re: Brawo Kaolin !!! 16.10.07, 22:21
          Każdy jest kowalem własnego losu !!! Nie od wczoraj wiadomo, ze w
          naszym kraju (niestety!) żeby zapewnić sobie życie na przyzwoitym
          poziomie trzeba: skończyć przynajmniej szkołę średnią (a jeśli
          warunki domowe na to nie pozwalają, to zrobić ją wieczorowo i iść do
          pracy często mając 16-17 lat- wiem co mówię znam to z autopsji! )
          potem najlepiej zrobić jakieś studia i to najlepiej zaocznie, zeby
          tez móc na nie zarobić !!! A potem już tylko działać, pracować,
          dokształcać się, zdobywać doświadczenie itd. itd. Jesli ktoś swoje
          ambicje życia dorosłego zakończył na stworzeniu rodziny
          wielodzietnej począwszy od 18-tego roku życia to nie moze mieć teraz
          pretensji do całego świata, że trudno mu sie utrzymać w naszej
          rzeczywistości ... Niestety tu nie socjal niemiecki (i chwała
          Bogu !), żeby tak sobie lekkomyślnie zaplanować życie. Współczuję
          bezradności i bierności!
          • ml130676 Z tą polską biedą to jest dziwnie... 17.10.07, 12:31
            ...tak się składa, że nie jestem "tłukiem", jak tu niektórzy
            opisują, może nie ukończyłam Uniwersytetu Harvarda, ani nawet
            państwowej uczelni, ale realia w Warszawie w czasie, kiedy
            podejmowałam studia zaoczne były takie, że o połowę taniej było
            opłacać naukę na prywatnej uczelni, obecnie to się trochę wyrównało.
            Wiem, że absolwenci warszawskiej SGH w W-wie i tak na mnie nie
            pozostawią suchej nitki, bo szczególnie oni umiłowali sobie podział
            na "lepsze" i "gorsze" studia i swego czasu wręcz kultywowali
            segregację na zaocznych (debili) i dziennych (geniuszy), a wśród
            dziennych jeszcze dzielili się na grupy tych z lepszą i gorszą
            średnią, bufony...więc pewnie wielu z nich uwielbia na forum
            dokopywać innym i nazywać ich nieudacznikami. Oczywiście, człowiek
            jest kowalem własnego losu, w dużej mierze, reszta to łut szczęścia,
            przypadek, różnie bywa. Ja wraz z mężem plus 2 córki stanowimy
            rodzinę, która ma w optymistycznym założeniu po 1000 złotych na
            głowę. Wynajmujemy mieszkanie w Warszawie, nasze dzieci zaś były
            planowane w czasach, kiedy ja zarabiałam bardzo dobrze w
            zagranicznej firmie, ale było, minęło, nic nie trwa wiecznie. Dużo
            pomaga nam rodzina (głównie pod względem opieki nad dziećmi), a my
            wracamy do domu późnymi wieczorami. Nasze firmy nie uznają urlopów
            (w mojej firmie 70% tego, co wypracowane zależy ode mnie, to mały
            biznes, ale można się rozwijać pod względem kreatywności, nie ma
            siedzenia i syndromu biurwy, tylko troska o każdy kolejny dzień i
            utrzymanie interesu). Moją jedyną ekstrawagancją są codzienne wypady
            do osiedlowego klubu fitness - karnet kosztuje 120 złotych, więc
            skoro i tak nie wyjeżdżam nigdzie na wakacje, to chyba jeszcze nie
            grzech z mojej strony, że po 12 godzinach wpadnę na siłownię albo
            aerobic, żeby się odstresować. Ubrania kupuję w zaprzyjaźnionych
            lumpeksach, w których czasem zdarzają się "cuda" i w ręce wpadają mi
            markowe, prawie nowe rzeczy za 1-2 złote. Buty kupuję zawsze po
            sezonie, staram się nie przekraczać 100 PLN za zimowe, albo 50 PLN
            za letnie. Trudno uwierzyć, ale nawet "w stolycy" można trafić takie
            okazje. Kurtkę na zimę marki Cropp "utrafiłam" na wyprzedaży za 120
            złotych, bieliznę kupuję na aukcjach internetowych i nie jest to ani
            używane, ani badziewne. Traktuję to jako rodzaj sportu, żeby nie
            popaść w niepotrzebne kompleksy, jak to mawia mój ojciec - jedynym
            moim kompleksem powinny być niedostatki intelektu i wykształcenia,
            co w drugim przypadku można zawsze nadrobić. Dlatego nie marzę o
            nowym samochodzie, tylko o kolejnych studiach, tym razem związanych
            z zainteresowaniami, a nie czystą ekonomią, co zresztą w moim
            przypadku i tak nie wypaliło, bo w ciągu 5 lat wiele się zmieniło na
            rynku pracy (dodam, że nie skończyłam marketingu). Nie żałuję za to
            na jedzenie, ale nie mam dużych wydatków, bo nie piję wódki, nie
            przejadam się mięsem i nie jestem stałym klientem fast-foodów, które
            nie są wcale takie tanie. Mąż dzięki temu (a raczej z konieczności -
            ma prawie 2 metry wzrostu) ubiera się w markowych sklepach, ale też
            staramy się wypatrywać okazje. Płacąc za mieszkanie (nie swoje
            przecież), utrzymanie dzieci (przedszkole funduje nam babcia, dzięki
            jej za to), jeżdżąc samochodem z małym silnikiem (tylko, kiedy to
            konieczne) oraz korzystając w 90 % z pracy nóg, potrafimy pochylić
            się nad losem biedniejszej i wydawałoby się, mniej zaradnej części
            społeczeństwa. Jeszcze wierzymy, że warto komuś pomóc. Bo tak
            naprawdę do tej pory w większości napotkanych przypadków tzw. biedy
            bardzo się sparzyliśmy. Po jakimś czasie bowiem ta bieda okazywała
            się zwykłym lenistwem lub po prostu stylem życia i tworzeniem
            image'u biednego umęczonego Polaczka, którego wszyscy kopią w tyłek.
            Przypadek nr 1: on bezrobotny, ona pracująca w przedszkolu za 1000
            zł, dziecko, narzekanie, że bieda. Ja oddałam im ładne ubranka po
            dzieciach plus akcesoria (wanienka etc.), ktoś inny dał wózek,
            łóżeczko. Podziękowanie tych biednych ludzi: "wolelibyśmy jakieś
            pieniądze". Sorry, ale ja tego dziecka nie poczęłam. To był kopniak
            nr 1. Kopniak nr 2: on - pracownik marketu (1000 PLN netto), ona
            pracownica marketu (1000 zł netto) - wynajmujmujący mieszkanie za
            1000 zł, dziecko w drodze, biadolenie. Przynoszę górę ubranek dla
            dziecka, akcesoria, oferuję wózek. Niestety niemarkowy. Słyszę jej
            odpowiedź:"ja się takim wózkiem będę wstydziła pokazać". Wózek był
            nowy, nie mieścił się do samochodu, więc nie oddawałam chłamu.
            Przypadek 3: on pracuje jako złota rączka, ona sprząta, jadą na
            zasiłkach, psuje im się komputer (no dobra, nie wypominajmy,dzieciom
            potrzebny), a konkretnie monitor. Proponuję, że im załatwię używany,
            ale sprawny za 100 złotych (a może nawet dałoby się za darmo uprosić
            od znajomego informatyka) - oni kupują nowy, płaski za nie wiem ile
            (bo biorą na raty), więc jak do cholery jest z tą biedą? To ja
            zaliczając się do tzw. wykształciuchów mogę mieć rzeczy używane,
            tanie, jeść nawet suchy chleb, jak źle obliczę sobie budżet, a inni
            latają po zasiłki, a w domu mają większy luksus ode mnie? Nie
            potępiam bogatych, niech sobie zarabiają, jeśli tylko taki odkłania
            mi się na dzień dobry, to nie mam pretensji, jest miło i tyle. Ale
            coraz częściej mam wrażenie, że polska bieda to zwykłe lenistwo i
            kombinowanie na lewo i prawo, jak tu wyciągnąć kolejny zasiłek,
            kolejną dotację na dziecko, kolejny darmowy obiad w szkole,
            najmniejsze dofinansowanie, bo "się należy". Wiem, bo moja teściowa
            jest takim typem, a kiedy pytam ją, czy się nie wstydzi takiego
            stylu życia odpowiada, że ja to dopiero jestem głupia, frajerka,
            naiwna, bo przecież państwo i inni są po to, żeby ich doić. Czemu na
            Zachodzie ludzie mają coś takiego jak etos pracy, a u nas ten jest
            gość, kto umie wyciągnąć jak najwięcej z "socjala"?
            • xapur Bieda jest, ale nie taka znów wielka. 17.10.07, 16:00
              Gdzie się człowiek nie obejrzy słychać lament jak to się ciężko żyje
              i brakuje tego czy tamtego. Jednocześnie wystarczy wyjrzeć na ulicę
              i zobaczyć jakie jeżdżą auta. OK., przeważnie nie są to nówki
              nieśmigaczki jak w Bawarii, ale kilkuletnia Vectra czy Focus to
              jeszcze daleko do badziewia. Błyszczące SUVy też nie są wyjątkiem, a
              trochę trzeba zarabiać, by je sobie sprawić.
              Przejdźmy się do galerii handlowych. Ceny ubrań czy Espresso w
              kafejce przyprawiają o ból głowy. Skoro tyle kosztują tzn. że KTOŚ
              TO KUPUJE, czyż nie?
              Jasne, że biednych też nie brakuje, ale mam wrażenie, iż zapominamy
              o proporcjach. Dzisiejsza bieda w porównaniu z tą sprzed 20 lat to
              spora różnica. Pamiętam dobrze, że pomarańcze i szynkę mogłem sobie
              obejrzeć na święta, a jedyny na dzielnicy Volkswagen Passat sąsiada
              ściągał zazdrosne spojrzenia.
              Rzecz w tym, że wtedy człowiek się cieszył, że w ogóle ma co jeść,
              czy co na siebie włożyć. Nikt nie myślał o wakacjach w Hiszpanii
              (także z innych niż finansowe powodów). Teraz nieustanny atak
              wszędobylskiej reklamy wmawia nam, że musimy mieć wszystko i
              natychmiast. Jak telewizor to wielka Plazma, jak telefon to taki, co
              ma wszystko oprócz lodówki, itd. Do tego te wspaniałe slogany
              typu "Jesteś tego warta...". W efekcie zasówa się 6 albo i 7 dni w
              tygodniu składając grosz do grosza i łudząc się, że kiedyć, może już
              niedługo, nie będę musiał liczyć ile wydałem w sklepie i kupię sobie
              co tylko zechcę.
              Nic bardziej mylnego.
              Nigdy nie kupisz wszystkiego, zawsze będą bogatsi, największa nawet
              ilość forsy nie zapewni ci szczęścia.
              Inna sprawa, że bez forsy trudno jest być szczęśliwym...
              --
              "Ci, którzy mają ideę wciąż w gębie, mają ją zazwyczaj i w pobliskim
              nosie."
    • juliuszko4 Tej 28letniej dziewczyny szkoda 16.10.07, 18:02
      ma rację że ludzie zaraz oceniają po wyglądzie i liczbie dzieci, a kto miał
      zapłacić im za antykoncepcję????? kościół przeciwny a a Państwo boi się
      kościoła. Myślę że ktoś rozsądny mający firmę blisko nich winien tego chłopaka
      zatrudnić za ok 1500zł - ona sama stwierdziła że 2000 to byłby luksus - Ludzie
      miejcie serce !!!!!
      • jasmina_tdi Re: Tej 28letniej dziewczyny szkoda 16.10.07, 18:16
        Jajca sobie robisz? Tabletki czy gumki wychodzą o niebo taniej, niz
        kolejny dzieciak (jak juz myslimy w tych kategoriach).


        juliuszko4 napisał:

        > ma rację że ludzie zaraz oceniają po wyglądzie i liczbie dzieci, a
        kto miał
        > zapłacić im za antykoncepcję????? kościół przeciwny a a Państwo
        boi się
        > kościoła.
        • iluminacja256 Re: Tej 28letniej dziewczyny szkoda 16.10.07, 18:39
          Wydasz co miesiąc 30 zł na tabletki, jesli masz 1000zl do wydania
          na siebie , faceta, czwórkę dzieci i mieszkanie i dostajesz to w
          sumach po 40 zł tygodniowo? To jest tanio? Dla niej to jest
          cholernie drogo- a z drugiej strony tez mi jej cholernie zal , bo
          zaczyna naprawde zycie , a to wygląda jakby je kończyła. Kurka,
          marzyć o wózku - no moze by ktoś tak podarował uzywany? ja niestety
          nie posiadam na składzie;.
          • pszeszczep666 Re: Tej 28letniej dziewczyny szkoda 16.10.07, 20:52
            iluminacja256 napisał:
            > Wydasz co miesiąc 30 zł na tabletki, jesli masz 1000zl do wydania
            > na siebie , faceta, czwórkę dzieci i mieszkanie

            to może powinny być refundowane przez państwo. sa kraje gdzie tak jest, ale u nas tak nie bedzie jeszcze długo i cierpiec będą na tym nie bogaci i wykształceni ale właśnie ci niezamozni.

            poza tym naprawdę 30 pln a kolejne dziecko, to chyba jest dobry interes, bo nie wiem jak wy ale ja na dziecko wydaje miesięcznie więcej niz 30 pln i ta pani na pewno też. ale ta kobieta skąd ma o tym wiedziec, jeśli wiedzę o antykoncepcji czerpie od rodziny katolickiej i sąsiadek katoliczek, którzy wcisaja jej farmazony ze od tabletek dostanie raka i pójdzie do piekła.

            a mimo to to własnie ci niezamozni niewyksztalceni, mieszkający z dala od duzych miast sa podsatwowym elektoratem tych partii przez które tak dostaja po dupie. błędne koło. tak jak ja to widze, to wyjściem jest przede wszystkim edukacja.
      • zdzisiek66 Re: Tej 28letniej dziewczyny szkoda 17.10.07, 08:13
        Uwaga nieszczęśliwi właściciele firm budowlanych. Ci co płaczą, że
        nie mogą znaleźć ludzi do pracy za 5000 na rękę. Nie musicie
        sprowadzać Chińczyków. Młody budowlaniec z doświadczeniem, solidny,
        wódki niepijący, przyjmie pracę za 2500 brutto. Kontakt redakcja DF.
        Lepiej się pospieszcie, zanim ktoś mu powie, że może wyjechać na
        kilka miesięcy na budowę do Anglii i zarobi tam 2000 zł na rękę
        tygodniowo.
    • smutnybelg A ja lece w marcu na wakacje do Brazylii 16.10.07, 18:50
      sam jeden na dwa tygodnie i cala podroz ( wszystko planuje sam) bedzie mnie
      kosztowala okolo 10 tys.zl... Oczywiscie duzo pracuje ( rowniez nadgodziny).
      Oczywiscie nie pracuje w Polsce tylko w UK, bo w Polsce jako nauczyciel
      zarabialem netto AZ 818 zl!!!!!!!!

      Zycie jest jakies pokrecone!!!!! Dlaczego miejsce urodzenia ma taki cholerny
      wplyw na cale zycie???

      A tak na marginesie. Moze ktos chetny na ow wspolny wypad?

      Smutas.
      • babaqba Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 19:18
        :))) Byłem sympatycznym sąsiadem w starutkim samochodziku. Pracowałem,
        oszczędzałem, kupiłem nowy. Duży, błyszczący. Poza rysą na karoserii i
        wrogim milczeniem sąsiadów-emerytów chodzi za mną opinia podejrzanego:
        jak można uczciwie zarobić na taki samochód? Nie można! Znaczy -
        ukradł.
        • cinekk1 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 19:27
          Jestem pracownikiem dużego sklepu ze sprzętem elektronicznym. Nie mamy niczego,
          bez czego człowiek, nie może się obejść. Nie mamy chleba ani mleka. Tak
          właściwie, to tylko drogie duperele. W czwartek otwarcie. Jak myślicie, co
          będzie? Sami najbogatsi z miasta przyjdą? To po co te kordony i barierki?
    • wampirrr ja bym chciał napisać artykuł u zakupach w UK 16.10.07, 19:26
      scenariusz w skrócie zaobserwowany 15 minut temu:
      2 tłuściochy 3 razy w tygodniu pchają pełny wózek do którego wrzucają wszystko co popadnie, połowę z tego dadzą radę w siebie wepchnąć, drugą połowę będą musieli wyrzucić żeby zrobić miejsce na półkach na następne zakupy za 3 dni.
      Obok przechodzą wychudzeni polacy z niezmytymi po pracy resztkami cementu na twarzy, w koszyku niosą kilka towarów w jednolitym deseniu tesco value: mleko, jogurt, chińska zupka, w drugiej ręce zgrzewka piwa Tyskie.
    • miron14 Chce kupic dziecku zabawki głosuje na UPR 16.10.07, 20:14
      własnie , PiS PO SlD zabieraja nam 70% naszych pienędzy i dlatego
      ludzi nie stac na porzadne zakupy czas to zmienic i głosowac na UPR
      który pogoni ta sitwę polityków pasibrzuchów. wybieram wolność
      gospodarczą i polityczną dla polski głosuje na UPR
      • pszeszczep666 Re: Chce kupic dziecku zabawki głosuje na UPR 16.10.07, 21:23
        znam paru typów, którzy będa glosować na upr, dawni koledzy z osiedla i ze szkoły. każdy jest biedny, jeden to nawet w wieku 35 lat mieszka z rodzicami, a drugiego wywalają z każdej pracy. poczytałem sobie badania i okazuje się, że taki jest własnie elektorat korwina mikke, kolesie, którzy, gdyby nie płacili podatków zarabiali by 500 pln więcej, ale musieli by płacic za wszystko. ok wódka była by tańsza bo bez akcyzy i benzyna też, ale za to musiałbyś placic za przejazd każdą uliczką bo jak infrastruktura została by sprywatyzowania i utrzymywana przez własciciela, który musiałby mieć pieniadze na remonty i pewnie cos by na tym jeszcze chciał zarobić. wszystko prywatne drogo chodniki, lasy jeziora, nadmorskie plaże. tego chcemy?
        tak jak napisalem już w tym wątku: ci którzy najgorzej dostaja po dupie popieraja tych przez których dostają
        założę się koleżko, że ty tez nie jestes właścicielem dobrze prosperujacej firmy, tylko jakims nawiedzonym nieudacznikiem. nie obraź się, tylko zacznij mysleć
        • darr.darek kupic dziecku zabawki głosuje na UPR..LEWI w akcji 17.10.07, 15:19
          pszeszczep666 napisał:
          >znam paru typów, którzy będa glosować na upr, dawni koledzy z
          >osiedla i ze szkoły. każdy jest biedny (..) taki
          >jest własnie elektorat korwina mikke (..)
          >musieli by płacic za wszystko. ok wódka byłaby
          >tańsza bo bez akcyzy i benzyna też, ale za to musiałbyś placic za
          >przejazd każdą uliczką (..)
          >wszystko prywatne drogo chodniki, lasy jeziora, nadmorskie plaże.
          >tego chcemy?

          A coś jeszcze głupszego jesteś w stanie napisać ?

          Mnie zachwyca tylko poziom fanatyzmu zwolenników Czerwonej Hołoty (oczywiście,
          większość z nich zastrzega, że nie są lewicowcami).
          A żyjcie sobie wg ideologii stworzonej przez Czerwonych. Płaćcie na siebie swoje
          podatki, byle zawężone do dobrowolnej grupy zwolenników Czerwonych.
          Zastrzegajcie notarialnei, że nie chcecie surowo karać przestępców - swoich
          winowajców.
          Tylko, lewacy, wara wam ode mnie, od mojej rodziny i od milionów mnie podobnych.

          Ja chcę żyć w warunkach WOLNOŚCI a nie w socjalistycznym niewolnictwie. I chcę,
          aby to szanowano.


      • zdzisiek66 Re: Chce kupic dziecku zabawki głosuje na UPR 17.10.07, 08:21
        Głosuj, głosuj na UPR, niedawnego pisowskiego sojusznika Giertycha,
        znanego zwolennika wolnego rynku, dostaniesz w pakiecie gratis.
        Szczerze podziwiam jego zasługi ministerialne zasługi dla rozwoju
        prywatnego szkolnictwa. Na pewno chciał zgodnie z programem UPR
        sprywatyzować wszystkie szkoły, tylko zły pis mu nie pozwolił. Ale
        dał dobry przykład, swoją córkę posłał do szkoły prywatnej.
    • nessie-jp Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 20:21
      Artykuł trochę bez sensu. Jakie tu właściwie przyświeca przesłanie? Przybliżyć
      przedziwny i hermetyczny świat kupujących w hipermarketach? Użalić się nad losem
      Polaków? Czy może coś innego? Nie lubię takich rzeczy robionych bez tezy i
      zamysłu. Strata czasu. Jak będę chciała poznać kilkoro ludzi kupujących w
      hipermarketach, to porozmawiam ze znajomymi.

      Może ciekawszy byłby artykuł o ludziach, którzy w hipermarketach z zasady nie
      kupują?

      --
      ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
      • pszeszczep666 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 21:28
        masz taki szeroki przekrój znajomych i rozmawiasz z nimi o tym co kupili jak byli w tesco?. ten artykuł jest faktycznie bez nachalnej tezy, ale ja to np lubie, bo wole pomyśleć i wyciągnac wnioski samemu, niz zeby ktoś to robił za mnie i przedstawiłał mi gotowa interpretację do zaakceptowania
        • nessie-jp Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 23:45
          Teza nie jest mi potrzebna do szczęścia, ale w tym artykule brakuje mi chociażby
          myśli przewodniej. Czegokolwiek, co uzasadniałoby jego powstanie. Można
          oczywiście napisać artykuł o tym, że ludzie używają papieru toaletowego, albo o
          kwitnieniu maków we Włoszech. Tylko że -- jak już mam czytać pogadanki typu
          'notatki z podróży', to wolę podróż do Italii, a nie do hipermarketu...

          Jako następną sążnistą wiadomość proponuję obiektywny opis ludzi jeżdżących do
          pracy tramwajem... też bez żadnego przesłania, za to ze starannym podsumowaniem
          zawartości kieszeni i miesięcznych zarobków.

          --
          Więc tu trzeba by zalecić - w czasie deszczu nie mieć dzieci!
          • pszeszczep666 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 11:00
            > Jako następną sążnistą wiadomość proponuję obiektywny opis ludzi jeżdżących do
            > pracy tramwajem... też bez żadnego przesłania, za to ze starannym podsumowaniem
            > zawartości kieszeni i miesięcznych zarobków.
            >
            myśle, że dla czytelników to byłoby równiez interesujace, nie mówiąc juz o tym, że dla socjologa byłaby to kopalnia wiedzy
    • pszeszczep666 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 20:36
      mikro_ekonomia napisał:

      > Pomysł na artykuł skopiowany z Time - How the World Eats (Summer Journey). Ale
      > nawet dobrze wyszło :D

      "Przekrój" to przedrukował z "Time" chyba z pól roku temu i miało to nieco imna formułę. otóz kazda rodzina (z afryki, eskimosi, niemcy, afroamerykanie, biedni meksykanie tyle zapamietałem) ustawiła sobie wystawke z tego co zjada w ciągu miesiaca. od uchodźców z darfuru, którzy mieli pare jakis bulw i ze dwa woreczki jakiegoś ziarna po rodzinę amerykanską, którą ledwo było widać zza kolorowych opakowań. do tego "Przekrój" dodał rodzine polską.
      tak więc był to nieco inny pomysł, ale faktycznie najmocniejsza jest tu sama koncepcja żeby sfotografowac ludzi i produkty. i faktycznie dobrze to wyszło. naprawdę współczuję tej pani z czwórką dzieci
    • mieczyslawww paradoks rodzi paradoks 16.10.07, 21:05
      Aby zabierać dzieci na zakupy musi być stać człowieka .
      Trzeba zadać se pytanie jakiego człowieka ,jaki sektor zatrudnienia nie stać na
      życie normalne.Politycy od 18 lat zdają se sprawę że życie w ubóstwie rodzi
      patologie.Jeśli niewiedzą niech się zapytają pani psycholog.PRACUJE ZA GRANICA
      MNIE TO NIE TYCZY .Ale żal mi obywateli cierpiących ubóstwo.To przynosi wstyd
      emigrantom .Oglądamy polską telewizje satelitarną jak i zagraniczna .I mało co
      słychać chluby o polskim prawie .Kraje europy zachodniej maja styl życia obrany
      od dziesiątek lat.Rządy przejmie nowa ekipa i przez 4 lata nic nie zrobi. Bo
      powie ze musieliśmy sprzątać syf po poprzednikach.Dla mnie to chore .Obrazi sie
      wiele osób ale polscy politycy zmusili polaków do emigracji.Polacy kiedyś
      musieli emigrować bo byli w niewoli a teraz wziento polaków głodem .Co lepsze
      wybór zostawiam wam.Dla mnie to bez znaczenia.
    • bova Pani Dagmara - po co Gazeta mydli oczy ludziom? 16.10.07, 21:18
      3 kg jabłek za 3,99 - ciekawe gdzie? Jabłka bardzo zdrożały i 3-4 zł to kosztuje
      1kg!!! Chyba że kupiła jakieś przecenione zgniłki w supermarkecie... Polędwica
      za 4zł z groszami - chyba 10dag - nie wiem czy starczy na kolacje dla niej i dla
      dzieci... Zresztą te zakupy wcale nie są jakies wielkie choć pokazują jak dużo
      pieniędzy idzie na takie rzeczy podstawowe, codzienne i to wcale nie są luksusy
      • iluminacja256 Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 16.10.07, 21:51
        A ja myslę, z e takie artykuły mają ogromny sens. Wczoraj np. szlam
        sobie za dwoma facetami ulicą, mieli moze po jakieś 40-45 lat i
        przyznam szczerze, ze tak mnie zafrapowała ich rozmowa, ze zaczełam
        się przysłuchować.

        Otóż jeden drugiemu referował , ze w ramach oszczędności wody
        najpierw w wannie kąpie się Bożena ( domniemuję, ze żona), a potem
        on kąpie się w tej wodzie, w której wykąpała się Bożena. Drugi bez
        mrugnięcia okiem, stwierdził, ze to bardzo dobry sposób ...No i w
        sumie mogłabym powiedzieć, ze całe to moje przysłuchiwanie sie
        rozmowie o Bożenie nie miało sensu, ale taszczyłam w plecaku
        własnie szampon i odzywkę , bo ja codziennie myję włosy ...I tak
        sobie pomyslałam, ze to co dla mnie normalne, to neikoniecznie
        moze dla tych Bozen normalne...w XXI WIEKU W KRAJU W CENTRUM
        EUROPY!!!
    • crichton1 Piwo Paulaner za 4,49 zł? 16.10.07, 23:15
      Ktoś wie co to za market? Ja to tylko w markecie Piotr i Paweł widziałem, ale
      koło 6 zł.

      Poza tym artykuł bardzo fajny. Daje do myślenia. I to zdjęcie tego gościa z
      piwem Paulaner powala. :-) Żal mi tylko tej kobiety z dzieckiem. Mam nadzieję,
      że im się będzie w końcu lepiej powodzić. W budowlance pensje rosną i miejsc
      pracy przybywa.
    • kris2day Precz z socjalizmem 16.10.07, 23:21
      Czemu taki artykul ma sluzyc, udowodnieniu ze wszyscy maja takie
      same potrzeby? Ze trzeba im pomagac? Kto to zrobi i jak? Mam sie
      uzalac nad ludzka bieda?

      Nie dajcie sobie robic wody z mozgu. Kiedy w zyciu sa problemy, brak
      forsy,ludzie przyjmuje dwie postawy wobec problemu
      1. Ograniczenie wlasnych wydatkow do minumum
      2. "Ucieczke do przodu" czyli szukanie nowych mozliwosci
      zarobkowania. Moze to byc wyjazd za granice,zdobycie nowych
      kwalifikacji, szukanie nowej pracy.

      Przestancie tez narzekac ze musicie ciezko pracowac w UK czy
      zachodniej Europie. Tam sie nikt z tubylcow nad soba nie uzala.
      Przez lata elity plakaly ze chca "do Europy", otworzyc granice,
      pozwolic pracowac. Teraz kiedy to jest mozliwe, slychac glosy ze to
      wina politykow ze musicie pracowac zagranica. Tusk pieprzy glupoty
      ze bedzie ludzi sprowadzal z UK, Po co ? zeby wzroslo ponownie
      bezrobocie?
      • iluminacja256 Re: Precz z socjalizmem 17.10.07, 08:46
        2. "Ucieczke do przodu" czyli szukanie nowych mozliwosci
        > zarobkowania. Moze to byc wyjazd za granice,zdobycie nowych
        > kwalifikacji, szukanie nowej pracy.
        >


        Tak, a co z tych rzeczy ma zrobić ta matka 4-rki, która marzy o
        wózku? Skoro, precz z socjalizmem, to w tych najcudowniejszych
        pomysłach o prywatyzacji oswiaty i słuzby zdrowia ta kobieta ma już
        czwórkę analfabetów bez zebów;/
      • 19790222x Nie rozumiem takich debili jak ty 17.10.07, 00:22
        Widac, zes w Anglii, ale nie Anglik, bo ci nawet jak wyprowadza sie
        do Hiszpanii to nie osyfiaja swojego kraju i krajanów na forum.
        Żal mi twojej matki, ze powila takiego łosia obnoszacego sie ze
        swoim autorasizmem na polskich forach. Obrazasz sam siebie, swoj
        kraj i swoja rodzine, matke, babke i prababke. Zmywaku angielski :)
        Straszny kompleks, ile ci tak Polska krzywdy narobila. zes musial
        wyjechac, o jeju jeju, nikt ci nie powiedzial. ze po niepełnym
        podstawowym wykształceniu to tylko w England na zmywaku? Biedaku.
    • kukuryku20 A ja nie czuję żadnego dyskomfortu 17.10.07, 08:23
      Pewien hipokryta mówi: "Ludzi często nie stać na połowę tego, co
      dziś kupiłem. Czuję z tego powodu dyskomfort". Nie zgadzam się z
      nim. Nie jesteśmy z żoną bogaci, ale też nie jesteśmy najbiedniejsi.
      Stać nas na w miarę spokojne życie, nie musimy sobie odmawiać
      wszystkiego. W miarę naszych możliwości korzystamy z życia:
      przytulne, spłacone i urządzone mieszkanie, samochód bez ograniczeń,
      długie wakacje i wyjazdy, czasem obiad w restauracji no i zakupy bez
      zbytnich oszczędności. Absolutnie nie mam z tego powodu wyrzutów
      sumienia. Ciężko pracujemy na takie życie. A że inni mają gorzej?
      Nic na to nie poradzę. Uważam, że każdy jest kowalem swojego losu,
      do tego oczywiście trzeba trochę szczęścia - nam się udało. I tyle.
      Ani myślę kajać się z tego powodu.
      • szoszan Re: przecież po to zarabiamy... 17.10.07, 09:48
        Zaimponowała mi ta kobieta z czwórką dzieci swoją asertywnością i
        skromnością. Ma rację gdy nie zabiera do marketu dzieciaków, mi tej
        asertywności czasem brakuje gdy córka jęczy o 25-ego kucyka pony za
        ok.20-30zł(udało mi się jej wytłumaczyć,że te za 60zł są za drogie,
        więc te dostaje w prezencie na urodziny, a w związku z tym dzień po
        urodzinach pyta kiedy ma urodziny i czy kupię jej tego z balonikiem,
        bo chce następnego).Ja uważam, że to sztuka wychować dzieci w myśl
        przykazania "nie pożądaj" i zasady"nie muszę mieć wszystkiego
        teraz,zaraz". Kiedyś żyłam tak jak ta pani(pochodzę z rodziny
        wielodzietnej-7-ro dzieci) i to nie było złe życie. Umiałam się
        obywać bez wielu niepotrzebnych rzeczy, dziś ukąsił mnie nadmierny
        konsumpcjonizm i trapiąca mnie skłonność do gromadzenia rzeczy,
        czasem na zapas.Ale to częsta przypadłość ludzi wychowanych w
        spartańskich warunkach, takie nieracjonalne wygłodzenie.
    • al_magra Ot Polska cała-ale na wybory co dwa lata nas stać 17.10.07, 10:10
      Płakać się chce.Wczoraj kolegi córka spadła w szkole ze schodów -
      dwie złamane nogi- dyrektorka wezwała karetkę ale pielęgniarka
      odmówiła wysłania karetki bo powiedziała że wysyłają tylko przy
      otwartych złamaniach. Poradziła aby sobie
      je /czytaj:dziecko/ "jakoś" zawieźć. Rodzice ubodzy nie stac na
      taksówkę, a szpital dzieciecy 25 km od szkoły. Mój mąż ją zawiózł,
      ale szlag mnie trafia..Polska nasza...
      Albo jak widzę reklamę gdzie jest wyliczanka "entliczek pentliczek
      raz, dwa, trzy dziś obiadu nie zjesz ty /i tu lektor mówi, o
      niedożywionych dzieciach w Polsce /oczywiscie/". !!!!!!!!!!!!! Gdzie
      jest państwo pytam?! Stać nas na kolejne wybory, a dzieci glodują?
      Sponsorujemy partie polityczne, a nie mamy prawdziwych, mądrych
      polityków.Bo czy ktoś widział w Niemczech, aby 80% czasu antenowego
      zajmowały durne pseudopolityczne szczekanie. Wstyd mi przed
      znajomymi z zagranicy, czy to Niemcy, Francja czy Austria- każdy ze
      zdumienia przeciera oczy.Wsyd mi, że poseł może sie połasic na 150
      tys łapówki.Co to dla mnie za przykład gdy czytam, że zadłużenie
      posłów jest ogromne? W rządzie powinni zasiadac ludzie, którzy
      swoimi dokonaniami we własnym życiu pokazali, że są
      odpowiedzialni,którzy potrafią sie gospodarowac swoim majatkiem, są
      kreatywni,którzy potrafia korzystac z funduszy, które umozliwia nam
      Unia. Tymczasem nasz rząd to improwizacja,niegospodarność, zajmują
      się warczeniem na siebie bo najzwyczajniej nie potrafią nic innego.
      Bo co powiedziec o kimś, kto nie zainwestował własnej zlotówki, a
      bierze sie za zarządzanie pieniędzmi publicznymi.
      Niedawno był w tv program o kilkuletniej dziewczynce, która urodziła
      sie bez nóżek. Program był w celu pozyskania funduszy na protezy.Żal
      dziewczynki. Ale znów pytam :GDZIE JEST PAŃSTWO? Państwo nas
      upokaża, robi z nas nędzarzy i żebraków.
      Becikowe... Ilez to becikowe polepszy byt dziecka gdy rodzice żyją w
      nędzy, z drugiej strony ilez to ludzi decyduje sie na dziecko tylko
      dlatego, aby dostac becikowe. Becikowe głodujace dzieci w szkołach?
      O to Państwu chodzi? żałosne
      • emilly4 Jedzcie do Irlandi!!! 17.10.07, 11:09
        Na 100 klientow ktorzy wydali srednio 150 euro za zakupy tylko kilka
        osob wyda 50-pewnie z tego powodu,ze mieszkaja sami,nie chce im sie
        gotowac wielkich obiadow itp. A w Polsce 10 osob na kilkadziesiat
        moze sobie pozwolic na wedzonego lososia,zgrzewki sokow i wytrawne
        winko. SZOK!
        P.S
        6-pak Zywca 0,33l kosztuje jakies 12 EURO.
        Poza tym wiekszosc robotnikow od razu po skonczonej pracy,w lachach
        idzie na zakupy i sa to najczesciej najtansze i najmniej
        skomplikowane rzeczy do przygotowania. Wszyscy na wyspach chodza w
        swoich uniformach. :/
        --
        NASZ Aniolek: Emilka 12.06.2006
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,557853,2,1.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka