Dodaj do ulubionych

Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki

    • flyssss Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 12:56
      Wszystko to prawda ale to nie świadczy najlepiej że w ogóle koleś
      może czuć się lepszy czy gorszy z powodu pleśniowego sera! O co
      chodzi? Przecież to tylko normalny produkt spożywczy, paranoja jakaś
      że taki koleś może być postrzegany jako konsument nie wiem, wyższej
      kategorii. Takie rzeczy powinny być normalne. Oczywiście w Polsce
      przedsiębiorczość nie jest wystarczająco stymulowana, a jeszcze z
      tym państwem coś załatwić.... To taka ukryta reglamentacja, nie?
      Tania siła robocza-niska siła nabywcza gospodarstw domowych. Za
      niskie płace minimalne. Przedsiębiorcy wolą ulokować na lokacie niz
      inwestowac w nowe miejsca pracy bo to ryzyko, a państwo ma pazernego
      fiskusa. To długo potrwa, za długo....
    • kokain Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 13:55
      I ludzie dziwią się, że uciekamy za granicę? Mam prawie 30 lat, po studiach, bardzo wymagających i dobrze obiecujących okazało się, że pracy NIE MA i razem z chłopakiem podjęliśmy decyzję zostawić w |Polsce to wszystko czego tu nie zdobyliśmy (pracując w czasie studiów za 500zł miesięcznie) na to co może być nasze za granicą.

      I oto nasza przeciętna lista zakupów. Nie podam przybliżonych cen, bo nie pamiętam i szczerze mówiąc oduczyłam się już patrzeć na każdą cenę po 100 razy.
      chleb, bułki, ziemniaki, marchew, cebula, zielona sałata, 2 gruszki, worek mandarynek, ogórek zielony, masło, mleko, actimel, 5-10 jogurtów, ser zółty w kostce i plasterkach, salami, szynka, parówki frankfurterki, ryba w panierce, łosoś w dzwonkach do zamrażalnika, 3kg makaronu w torbie, 3kg ryżu, sos do makaronu, przyprawa, sok do rozrabiania z wodą, cistka, cukier, herbata, kawa rozpszczalna, papier toaletowy, środki czystości, paczka gąbek do mycia, skarpetki dla niego, płyta dla mnie, szampon, pasta do zębów, mokre chusteczki, zapach do pokoju i kilka innych drobiazgów.
      Wszystko razem- 40 funtów. Zakupy na dwie osoby na 2,3 tygodnie. W międzyczasie chleb czy szynka jak się kończy. 40 funtów. Zarabiam 1000. On też 1000. Inne zakupy robimy przez internet.

      Jesteśmy młodą parą u podnóża wielkiej góry zwanej życiem. Stać nas będzie na dziecko, bo to co dla maluchów MUSI być tanie, żeby wszystkie dzieci miały równy start. Doliczając hipotetyczne dziecko: kurteczka-6 funtów, portki 5, buciki jesienne do 10, majtki, skarpetki w 5-ciopakach 2,5 funta.

      Stać nas jest na samochód, 5letnią Lagunę, którą kupiliśmy za gotówkę po roku pobytu tutaj. A odkładaliśmy na nią 3 miesiące. Bez odejmowania czegokolwiek z listy zakupów.

      Stać nas. I nie ważne, że na Zielonej Wyspie. Nie mam stresu, nie martwię się, śpię spokojnie i nigdzie nie wracam. Nawet jak mi zaoferują złotą kaczkę w Polsce, podziękuję.

      • sankanda Re: Dzieci nie zabieram, bo patrzą na półki 17.10.07, 15:26
        no to fajnie, tylko ja nie wiem gdzie wy te funty wydajecie, bo
        czesto bywam w Anglii i powiem ci, ze chetnie wydawalabym mniej niz
        wydaje :) ale co tam... kawa kawie nie rowna, spodenki dla dziecka
        tez inne sprzedaja na bazarku, a inne u Harrods'a, nie ? no i
        istnieja setki posrednich mozliwosci...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka