Dodaj do ulubionych

Co zrobić z hałaśliwym sąsiadem?

  • pnti 11.01.08, 18:35
    Rozumiem, że jakieś opory przed interwencją mogłaby mieć jakaś starsza osoba,
    delikatna kobieta, ale dla faceta sprawa jest jasna. Albo interweniuje sam albo
    dzwoni po służby porządkowe.

    Jest to zupełnie normalne i wszyscy normalni ludzie tak postępują. Przecież nie
    wzywa się batalionu ZOMO, tylko ludzi którzy za utrzymywanie porządku otrzymują
    pieniądze.

    Na moim osiedlu znudzona młodzież podpala śmietniki. Gdy to widzę bez wahania
    dzwonię po Straż Miejską. Przyjeżdzają od razu i problem dla wszystkich jest z
    głowy.

  • obcyastronom25 11.01.08, 18:49
    Odkąd pamiętam, mój sąsiad, rówieśnik bębnił całymi dniami i nocami. Nie lubię
    hałasu, ale jakoś strasznie mi to nie przeszkadzało. Ale kiedy byłem na czwartym
    roku studiów i pisałałem prace mgr na dwóch kierunkach, zacząłem się na poważnie
    irytować. Chciałem ciszy i postanowiłem ją wyegzekwować. Zrobiłem to skutecznie.
    Najpierw prośba, potem groźba, potem realizacja groźby - policja. Za każdym
    razem kiedy był hałas w godzinach wieczornych. Uzbierało się tego sporo. Po
    kilkunastej interwencji w ciągu roku, dzielnicowy oddał sprawę do sądu
    grodzkiego. Facet dostał niską grzywnę - ale zabolało. Ostrzegł mnie potem, że
    będzie grał całymi dniami. Udałem się do administracji, postudiowałem
    regulaminy, usłyszałem od prezesa że niby mam prawo do świętego spokoju, ale go
    w zasadzie nie mam...
    Wkurzyłem się i postanowiłem skorzystać z konsultacji u dobrego prawnika - speca
    od spraw lokatorskich. Szybko się okazało, że CISZA NOCNA OD 22 DO 6 TO MIT,
    POZOSTAŁOŚĆ PO SOCJALIZMIE. Teraz, zgodnie z prawem, każda osoba, która
    nagminnie utrudnia sąsiadom wypoczynek poprzez hałas, podlega karze grzywny. W
    skrajnym przypadku może być wręcz wykluczona z grona członków spółdzielni, co
    samo w sobie nie jest jeszcze tragedią, ale traci się sporo. Przed sądem, gdyby
    ktoś założył sprawę o eksmisję, nie byłaby strata członkostwa w spółdzielni
    okolicznością sprzyjającą hałaśliwemu sąsiadowi...
    Ja nie musiałem się procesować. Pomijając rzecz jasna sąd grodzki z inicjatywy
    dzielnicowego - nawet mnie na rozprawie nie było. A spokój ma. Wystarczyło, że
    dostarczyłem sąsiadowi ekspertyzę prawną z której wynika, że można wylecieć z
    mieszkania hałasując np. o 7:10 i 13:45, jeśli robi się to często i ma się na to
    dowody. Ja je miałem. Pewnie to zweryfikował, bo grać po prostu przestał. Może
    zainwestował w dobre słuchawki? Lepsze od tych, które mu kiedyś próbowałem
    podarować...
    Tak czy owak, ciszy nocnej nie ma. Nie znajdziecie tego w polskim prawie. Może
    tylko w niezgodnych z nim regulaminach lokatorskich. JEST CISZA DO KTÓREJ KAŻDY
    MA PRAWO WTEDY, KIEDY CHCE. Sąsiad może z kolei nawet grać całą dobę. Musi mieć
    jednak sąsiadów o cierpliwości anioła, albo wytłumić swoje mieszkanie tak, żeby
    nikt nie musiał się męczyć.

    Wszystkich namawiam do wyrozumiałości. Każdy ma raz w roku imieniny, bawi się na
    sylwestra. Ale jeśli ktoś nie może sobie poradzić z sąsiadem natrętem, który po
    powrocie ze szkoły rzuca plecak i bębni codziennie przez kilka godzin, to -
    zapewniam - nie musicie się męczyć.
  • mamamisiasia 11.01.08, 19:14
    nie wiem czy tak maja wszyscy mezczyzni. Jak jest jakas impreza czy remont, to
    zawsze ja musze isc do sasiada. Bo jak meza wysle, to on najpierw namierza
    (chociaz wie dobrze skad) a potem nie zapuka, bo mu latwiej zadzwonic na policje
    niz skonfrontowac sie z sasiadem .A w domu zawsze ma najwiecej do powiedzenia.
  • jaqbek2 11.01.08, 23:34
    obcyastronom25 napisał:
    > Tak czy owak, ciszy nocnej nie ma. Nie znajdziecie tego w polskim prawie. Może
    > tylko w niezgodnych z nim regulaminach lokatorskich. JEST CISZA DO KTÓREJ KAŻDY
    > MA PRAWO WTEDY, KIEDY CHCE.

    Dokładnie. Jest artykuł 51 KW. Nawet pewien policjant mi to potwierdził.
  • diffenbachiajudge 15.01.08, 21:36
    jaqbek2 napisał:

    > obcyastronom25 napisał:
    > > Tak czy owak, ciszy nocnej nie ma. Nie znajdziecie tego w
    polskim prawie.
    > Może
    > > tylko w niezgodnych z nim regulaminach lokatorskich. JEST CISZA
    DO KTÓREJ
    > KAŻDY
    > > MA PRAWO WTEDY, KIEDY CHCE.
    >
    > Dokładnie. Jest artykuł 51 KW. Nawet pewien policjant mi to
    potwierdził.


    Ale między 6 a 22 i tak ani policja ani straż miejska nie pofatyguje
    się na interwencję. Jedyne co zaproponują to złożenie wniosku do
    sądu grodzkiego. Uważam, że to skandal. Bo co za problem żeby
    policja przyjechała i na własne uszy usłyszała ten hałas, który
    zgłaszasz. A tak to jeszcze musisz urlop brać w pracy, żeby przez
    sąd grodzki sprawę załatwić.... więc koniec końców: w ciągu dnia
    sąsiad może Cię nerwowo wykańczać i możesz mu naskoczyć
  • skipper_ 11.01.08, 19:04
    za przeproszeniem, ja pieprze to, ze ktos ma malego bahora i niby z tego powodu
    mam byc cala dobe cicho... najlepiej nie oddychac...

    za to jesli zwroci sie takim mlodym rodzicom uwage na zachowanie ich "pociech",
    od razu agresja pod tytulem "przeciez to dziecko"...

    zaklocanie ciszy nocnej jest po prostu wykroczeniem, nie wiem na co koles czekal
    z dzwonieniem na policje...

  • leszek.st37 11.01.08, 19:12
    Są kraje ,gdzie zgłoszenie takiej swołoczy na policję nie
    jest żadnym donosem , tylko obowiązkiem obywatelskim.
    Rano ,dalej się sobie kłaniają , np.Niemcy.
    Kultury się pańskiego sąsiada nie nauczy , ale o mandacie
    będzie pamiętał.
  • 328i 12.01.08, 11:15
    weźcie mnie z tymi Niemcami nie rozsmieszajcie wiecej. Byles kiedys w tym kraju?
    Dostalbys pare razy po mordzie od Turasa, Jugola, czy Niemca w kapturze, to
    przestalbys gadac glupoty od mitycznej kulturze panujacej w tym kraju. Fakt, ze
    kilku porzadnych Niemcow sie znajdzie, ale normalnych Polakow tez nie brakuje.
  • perepalkin 12.01.08, 14:11
    Te wypowiedz pana 328i moge calkowicie potwierdzic. Mieszkam od
    ponad 30 lat w Niemczech i co sie tyczy stosunkow miedzysasiedzkich,
    to jest z reguly FATALNIE. Istnieja wprawdzie przepisy o
    niedozwolonych zachowaniach lokatorow ale malo kto ich przestrzega.
    Interwencja u policji to gra w ciemno. Czy przyjda i jak zareaguja
    zalezy od ich widzimisie. Czesto w ogole nie przyjda, a interwencja
    (pisemna)u ich przelozonych pozostaje bez odpowiedzi. Policja w
    Niemczech robi swa wlasna polityke! Przekonalem sie o tym wielekroc -
    rowniez w innych dziedzinach zycia. Pamietac nalezy, ze policja
    tamtejsza jest w ogromnej wiekszosci prawicowa, rasistowska,
    faszystowska i BANDYCKA !!! W Niemczech regula jest bezwzglednosc,
    nie liczenie sie z bliznim, nie liczenie sie z lokatorem, z kazdym,
    kto chce drugiemu czegos zabronic. Zwrocenie uwagi powoduje
    nasilenie agresji, wrecz zagraza bijatyka, a nawet zyciu !.Nie beda
    temu wierzyli wszyscy ci forumowicze, ktorzy idealizuja Austrie czy
    Szwajcarie. Ale niestety rzeczywistosc jest zupelnie inna niz oni to
    sobie przedstawiaja ! ("kultura protestancka" -to bajeczka, powstala
    w umyslach zakompleksionych Polakow).
    Wniosek ? -Czlowiek to czesto- niestety zbyt czesto - najgorsze
    stworzenie z tych, ktore kiedykolwiek zaludnialo ten padol placzu.
  • arturino 11.01.08, 19:15
    fajnie zaczal a zle skonczyl,palant pewnie w rodzinie mial
    ubeka>policja w polsce sluzy tylko do wlepiania mandatów a nastepnym
    razem jak zadzwonisz to wiesz co bedzie............
  • pitt66 11.01.08, 19:18
    tak, chyba nie dorosl do zycia w bloku / spolecznosci.

    Jesli to sie powtarza co noc, to nie jest to dobre.
    Ale od czasu do czasu - bez przesady, mieszkanie to nie wiezienie.
    A co ma powiedziec sasiad na calonocne krzyki jakiegos bachora?
    Ma czekac 3 lata nim dziecko podrosnie? Wtedy nastepny sasiad
    bedzie mial dziecko, i tak do usr* smierci.

    Chcesz miec spokoj i cisze - kup za miastem dom, wiekszosc mieszkan
    ma cene w miescie, wiec..... co za problem?
  • diffenbachiajudge 15.01.08, 21:42
    pitt66 napisał:

    > tak, chyba nie dorosl do zycia w bloku / spolecznosci.
    >
    > Jesli to sie powtarza co noc, to nie jest to dobre.
    > Ale od czasu do czasu - bez przesady, mieszkanie to nie wiezienie.
    > A co ma powiedziec sasiad na calonocne krzyki jakiegos bachora?
    > Ma czekac 3 lata nim dziecko podrosnie? Wtedy nastepny sasiad
    > bedzie mial dziecko, i tak do usr* smierci.
    >
    > Chcesz miec spokoj i cisze - kup za miastem dom, wiekszosc mieszkan
    > ma cene w miescie, wiec..... co za problem?

    Coś Ci się pomyliło. Chcesz robic co chcesz, kiedy chcesz, włącznie
    z gadaniem trzy razy głośniej niż to potrzebne, dudnieniem
    telewizorem i imprezami: kup za miastem dom.
    Przez taką mentalność jak Twoja jest problem z uciążliwym
    zachowaniem sąsiadów. Ludzie zapominają, że prawo do głośnego
    zachowania to dodatkowy komfort, którego nie można osiągać kosztem
    swoich sąsiadów!!!
    A tak przy okazji: na przystankach też pewnie dmuchasz ludziom pod
    nos dymem z papierosów i masz to gdzieś. Niech się odsuną dalej Ci,
    którym to przeszkadza... szkoda gadać z takim społeczeństwem
  • the_rest 11.01.08, 19:21
    ja takie atrakcje serwuje menelowi, który mieszka nade mną. Uspokoiło się
    ścierwo trochę, już nie przewraca mebli o trzeciej w nocy - widać terapia jest
    skuteczna, niestety trzeba ją co jakiś czas powtarzać.
  • kociatko_biusciaste 11.01.08, 19:21
    Ciszę nocną wiele osób respektuje, ale co z cisza dzienną? Przecież w dzień
    ludzie się uczą, pracują w domach, albo po prostu chcą mieć ciszę i spokój, by
    odpocząć. Nie może być tak, że ktoś napieprza muzyką przez pół dnia, bo to innym
    osobom może uniemożliwiać funkcjonowanie. Trzeba sie liczyć z innymi ludźmi. Co
    by to było, gdyby tak każdy w bloku zaczął hałasować?

    Ja obecnie mieszkam czasowo w bloku i zwracam uwage na to, by nie przeszkadzać
    sąsiadom. Rozumiem rozterki autora tekstu co do zwracania hałasującym uwagi,
    obawianie się zemsty - mnie też głupio jest iśc do ludzi i prosić o to, by
    przestali hałasować, bo dla mnie to jest tak, jakbym im mówiła, że są
    niewychowanymi chamami. Jednak chodzę i proszę, bo ludzie czasem nie zdają sobie
    sprawy, że coś słychać. A Policja bywa szybka i skuteczna.
    --
    ---
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
  • diffenbachiajudge 15.01.08, 22:02
    kociatko_biusciaste napisała:

    > Ciszę nocną wiele osób respektuje, ale co z cisza dzienną?
    Przecież w dzień
    > ludzie się uczą, pracują w domach, albo po prostu chcą mieć ciszę
    i spokój, by
    > odpocząć. Nie może być tak, że ktoś napieprza muzyką przez pół
    dnia, bo to inny
    > m
    > osobom może uniemożliwiać funkcjonowanie. Trzeba sie liczyć z
    innymi ludźmi. Co
    > by to było, gdyby tak każdy w bloku zaczął hałasować?
    >
    > Ja obecnie mieszkam czasowo w bloku i zwracam uwage na to, by nie
    przeszkadzać
    > sąsiadom. Rozumiem rozterki autora tekstu co do zwracania
    hałasującym uwagi,
    > obawianie się zemsty - mnie też głupio jest iśc do ludzi i prosić
    o to, by
    > przestali hałasować, bo dla mnie to jest tak, jakbym im mówiła, że

    > niewychowanymi chamami. Jednak chodzę i proszę, bo ludzie czasem
    nie zdają sobi
    > e
    > sprawy, że coś słychać. A Policja bywa szybka i skuteczna.

    Ale tylko w nocy jest skuteczna. W ciągu dnia nikt Ci nie pomoże -
    żaden stróż prawa. Powiedzą, że masz wniosek do sądu grodzkiego
    złożyć i tyle.
  • kociatko_biusciaste 11.01.08, 19:27
    wroclawska_akcja_przeciw_zulom napisał:

    > Wrocławska Akcja – zbudujmy slamsy dla studentów przyjezdnych
    >
    > Biorąc pod uwagę to że większość przyjezdnych studentów nie szanuje
    > współmieszkańców budynków w których mieszka i zachowuje się jak
    > prostaki na skraju marginesu społecznego proponuję utworzenie na
    > obrzeżach miasta slumsów dla studentów przyjezdnych.
    >
    > W tych slumsach będą mogli sobie bez problemu robić to co obecnie
    > robią w blokach czyli:
    > 1. Chlać całymi nocami
    > 2. Rżeć przez całą noc (nie mylić ze śmiechem)
    > 3. Puszczać głośno muzykę
    > 4. Wydzierać się o 12 w nocy z jednego pokoju do drugiego
    > 5. Rzygać przez okna
    > 6. Walić drzwiami od mieszkania jakby mieszkali w oborze
    > 7. Zapraszać 20 znajomych do kawalerki na całą noc, na libację
    > alkoholową.
    > itd...

    Chciałabym wysłać do tych slumsów mojego sąsiada z góry. Ja jestem studentką i
    duzo sie uczę, on mieszka tu od lat i napieprza "muzyką" co drugi dzień po kilka
    godzin, nie pozwalając mi uczyć się w domu. On jest bardzo zdziwiony tym, że ja
    coś od niego chcę, bo on mieszka tu tyle lat i nikt sie jeszcze nie skarżył.

    I może zrezygnujesz ze swoich stereotypów?

    --
    ---
    Czuję, że nick, jaki sobie wybrałam, jest odrobinę niepoważny..;)
    ---
  • pj.pj 12.01.08, 00:37
    kociatko_biusciaste napisała:
    > Chciałabym wysłać do tych slumsów mojego sąsiada z góry. Ja jestem studentką i
    > duzo sie uczę, on mieszka tu od lat i napieprza "muzyką" co drugi dzień po kilk
    > a
    > godzin, nie pozwalając mi uczyć się w domu. On jest bardzo zdziwiony tym, że ja
    > coś od niego chcę, bo on mieszka tu tyle lat i nikt sie jeszcze nie skarżył.

    Mam ten sam problem. Studiuje drugi kierunek, a poza tym muszę zarabiać na
    życie, więc potrzebuję być wyspana, żeby przez pół dnia uczyć się dalej, a przez
    drugie pół tłumaczyć teksty dla zarobku. Tymczasem na trzech piętrach bloku, w
    którym mieszkam (a jest to tzw. dom z ochroną w centrum miasta, nie na tanich
    osiedlach), ulokowali się przyjezdni studenci chyba jakiegoś wieczorowego
    zarządzania, którzy imprezy zaczynają ok. północy, a kończą ok. 5. Interwencje
    policji i strażników nic nie dają, rozmowy kończą się obietnicami, że to się już
    nie powtórzy - a jak się powtarza, to słyszymy "zapomniałem". I kolejne obietnice.

    Niby nie są to imprezy z muzą, ale za to z dużymi ilościami piwa, w związku z
    czym już o 2 w nocy oni nie rozmawiają, tylko się przekrzykują, trzaskają
    drzwiami i ogólnie robią niemuzyczny łomot, który niesie się po całym budynku.

    Kiedyś był tu sąsiad, który skierował sprawę do sądu grodzkiego i zrobił się
    spokój - do zmiany ekipy studenckiej. Sąsiad niestety się wyprowadził, a ja nie
    chcę, bo lubię to miejsce i mam ładne mieszkanko, które w pewnym sensie jest
    prezentem od dziadków, bo kupiłam je ze spadku. I co? Mam donieść na "kolegów"
    na policję i też skierować sprawę do sądu? Pewnie właśnie tak powinnam zrobić,
    tylko jakoś głupio.
  • annvandoren 12.01.08, 02:49
    ...ale na poczatek-placzace dziecko-takze szarga nerwy innym
    lokatorom.
    Zawsze wychodzilam z zalozenia, ze skoro mieszkam w bloku-to musze
    sie liczyc z takimi, badz innymi dzwiekami dochodzacymi z roznych
    stron..Poza tym ludzie zyja niekoniecnie zgodnie z moim zegarem
    biologicznym...Stad...w sobotnie przedpoludnia...powiedzmy godz 9 -
    kiedy ja mam zamiar sie wyspac...i spac conajmniej do 11 musze sie
    liczyc z tym, ze sasiadka z gory regularnie sprzata mieszkanie takim
    jakims urzadzeniem do dywanow..to sie chyba jakos Kasia nazywalo czy
    cos takiego...recznie jezdzi, odkurza i...skrzypi-piszczy...jak cos
    nienaoliwionego...(tak jest w kazda sobote).Dla odmiany sasiad za
    sciana-troszke chyba przygluchy staruszek-w kazda niedziele o 9 rano
    z radio puszcza msze-ja uwazam, ze w takim wypadku mam zaliczona juz
    obecnosc ;-) Sluchanie muzyki dosyc glosno przez sasiada z dolu i
    pijackie imprezy Jego rodzicow przez wiele lat, czy (niegdysiejsze)
    cwiczenia gry na pianinie przez sasiadka zza drugiej sciany.
    Przeszlam takze horror remontow 3 sasiadow (najdluzszy
    kilkumiesieczny) z kuciem wszystkiego..wierceniem..a potem
    gladzeniem scian.Do nikogo sie nie skarzylam.W ciagu dnia jestem w
    domu gosciem. Mieszkam generalnie sama (czasem z moim facetem).
    Przyjezdzam pozno. W domu nie gotuje. Pralke kupilam z
    programatorem, wiec nastawiam pranie wieczorem z godzina rozpoczecia
    taka, zeby skonczylo sie "jak wstane" (zaczyna sie kolo 9-10..na
    dodatek pralka nowej generacji, wszystkie drzwi pozamykane).
    Wszystkie imprezy staram sie robic w domu u rodzicow-przestrzen
    itp...Jakis czas temu zrobilam u siebie impreze z-jak sadze-10
    osobami...Nikt nie przyszedl zwrocic uwagi, tak tak..leciala
    muzyka...tak wlasnie-bawilismy sie...i nagle...sruuuu....Sasiad
    pobiegl do piwnicy WYKRECIC MI KORKI...Troszke mi sie chcialo
    smiac...bo w sumie moglismy sie dalej bawic, bo muzyka leciala z
    laptopa, ale...musialam biec powstrzymywac jednego z krewkich gosci,
    ktory chcial biec bic sasiadow...(pragne nadmienic, ze poprzednia
    impreze w tym mieszkaniu robilam...z okazji 18 urodzin-a od tego
    czasu minelo WIEEEEELE lat). Oczywiscie wiem, ktory to sasiad
    (chodzil ze mna do jednej klasy w podstawowce!!!!! czasem pomagalam
    mu w lekcjach) a wiem stad, ze wszystkim wokol wyzalal sie na swoj
    los i opowiadal jak to mial wzywac policje...
    Druga "atrakcje" przygotowali mi Ci sami sasiedzi, kiedy z 3
    kolezankami ogladalysmy Lige Swiatowa - Polacy grali w Argentynie i
    transmisja byla mocno pozna...Meczyk skonczyl sie kolo
    3.30...OGLADALYSMY MECZ...nie mowie ze bez slowa...ale no...
    i co sie stalo? Moje kolezanki wyszly ode mnie z mieszkania...i
    sasiadka mieszkajaca pietro pode mna-matka tamtego kolegi (ja
    mieszkam na pierwszym pietrze) otworzyla okno i walnela wiazaneczke
    w stylu "Wy kur*wy jedne!" itd itp...
    Niestety...sasiedzi odzwyczaili sie od tego, ze nad nimi ktos
    mieszka..i KAZDY dzwiek traktuja jak jakis niesamowity halas...
    Tak jak wspominalam na poczatku...co innego, gdyby Oni byli "swieci"
    ale...choc teraz tak nie imprezuja (mowie o rodzicach "kolegi") to
    imprezy ze spiewem byly niemal codziennie...a przy okazji jakis
    imienin to juz pijackie biesiady...
    Nie potrafie zrozumiec, jak to jest...cos prawdy jest w tym
    dostrzeganiu zdzbla w cudzym oku, a juz nie dostrzeganiu belki w
    swoim ;-)
    Zycze wszystkim, by zyli i dali zyc innym...
    Pozdrawiam :)
  • robsonrb 11.01.08, 19:29
    1.idziesz najpierw prosisz grzecznie o sciszenie muzyki - nie pomaga
    2. po godzinie ponawiasz prośbę (grzecznie) - nie pomaga
    3. dzwonisz po kolegów z podwórka (u mnie wystarczyło 5)
    4. idziesz ponownie juz z kolegami; otwierają się drzwi - wpadasz,
    spuszczacie wpier..l (ekipa już jest tak nawalona że możesz każdemu
    z ryja zrobić mielonego. UWAGA - koniecznie nie bijesz (przynajmniej
    nie za mocno tak aby wszystko widział) organizatora-sąsiada po czym
    grzecznie wychodzisz informując że jak się to jeszcze powtórzy to
    jego trzeba będzie zdrapywać ze ściany. GWARANTUJE TO DZIAŁA!!!
    większość to najczęściej przyjezdna wiocha co to przyjechala do
    miasta i zwyczajnie nie wie jak się zachować więc trzeba takich
    szybko wyprostować, a jak mieszkasz od lat na tym samym osiedlu to
    na pewno znajdzie się 4-5 kolegów którzy pomogą.
  • 328i 12.01.08, 11:19
    wspaniala historia, mam nadzieje ze jak koledzy ktorzy ci ja opowiadali zrobia
    tak drugi raz, to nadzieja sie na kogos z paralizatorem :)
  • swingo_26 11.01.08, 19:30
    Kilka lat temu wynajmowałem mieszkanie z tarasem w warszawskiej
    blokowni na Kabatach (sam jestem chłopak z W-wy, całe życie
    wychowywałem się na w innej blokowni na Jelonkach). Urządziliśmy
    imprezę dla znajomych, wszyscy pracujący, po studiach, część
    dzieciata wiek ok. 25-35 lat, polało się trochę piwka, wódeczki, był
    grill itp., sami nie zauważyliśmy że zrobiło się ok. 1.00 nad ranem,
    grała głośno muzyka itd. Daliśmy pewnie sąsiadom ostro do wiwatu.
    Kiedy wszyscy już wyszli przyszedł mój sąsiad z klatki naprzeciwko.
    Młody "chłopak z miasta" (o czym dowiedziałem się później) św. p.
    typ z czarnej bety, który dwa lata później dostał od kogoś 2 kulki w
    głowę przed tym samym blokiem. Opier.lił mnie po całości za to, że
    jego córka nie śpi a żona wydzwania do niego bo boi się do mnie
    pójść (a na policję przecież nie zadzwoni). Byłem już mocno pijany,
    przeprosiłem bełkotliwie. Nazajutrz po powrocie z pracy wparowałem
    do niego z kwiatkiem w doniczce dla żony i flaszką, z której
    strzeliliśmy sobie po lufie. Zostaliśmy pierwszymi sąsiadami, kórzy
    się sobie kłaniają, nie raz pacyfikowaliśmy wspólnie innych
    sąsiadów, którym zdarzyło się również zabalować (każdemu się zdarza).

    Każdy czasem przegnie, zdarzy mu się zachować niegrzecznie ale moim
    zdaniem to z tego kto uważa, że "trzeba cenić jego prywatność" i "ma
    prawo żeby policja wyręczyła go w jej egzekwowaniu" jest dopiero
    kawałwała. ;)
  • przyzwo.i.tosc 11.01.08, 19:42
    Wprowadzacie sie i wita was disco zebyscie sobie nie mysleli i troche boli bo wy
    akurat sobie nie mysleliscie albo wprowadzacie sie i nic i wy urzadzacie disko
    bo niby by bolalo ale przynajmniej by bylo wiadomo ze jest jakis policjant co
    czuwa atak go brak i ktos disco powinien umiec robic bo nie wiadomo kto jeszcz
    inny sie wprowadzi.
  • przyzwo.i.tosc 11.01.08, 19:48
    miła sąsiadka upomina ze jest zaglosno (a nie jest) i co sciszacie, a ona moze
    uscic swoja glosniej bo jet prowokatorka czy obiecujecie sciszyc a wlasnie
    puszciacie glosniej (bo moze to prowokatorka).
  • przyzwo.i.tosc 11.01.08, 20:25
    Niektorzy wybieraja sie indywidualnie na Slowacje podczas gdy domatorzy
    opowiadaja o szybkim wypadzie w Alpy (ktory sie nie odbyl) a domatorki atakuja
    tych co do term bo jak to samemu jezdzic a w Alpy by nie chcialy ale jak
    zaprosic domatorke do term zeby sie nie obrazila (jak uprzedzic jej atak) -
    niestety niektorym teraz spieszy sie bardziej niz innym.
  • anula_a 11.01.08, 19:44
    Kodeks Wykroczeń USTAWA z dnia 20 maja 1971 r.(Dz.U.71.12.114)
    Art. 51. § 1. Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym,
    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
    § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 ma charakter chuligański lub sprawca dopuszcza się go, będąc pod wpływem alkoholu,
    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
    § 3. Podżeganie i pomocnictwo są karalne.
  • pan_lear 11.01.08, 19:45
    Faktyczie jego postawa nie jest do końca zrozumiała - tak strasznie bać sie sasiada? Na mnie znacznie lepsze wrażenie robią sąsiedzi, którzy proszą o ciszę, a nie przysyłają policję.

    Z drugeij strony, niektórzy z moich przyjaciół wprost mówia że jakby przyszła babcia z dołu to by jej nawet nie otworzyli drzwi. Wiec rozumiem że niektórzy przysyłają strąz miejską.

    Z tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. I to mnie przeraża.
  • hiram 11.01.08, 19:47
    Moi sąsiedzi, to pokolenie "dzieci-kwiaty". Imprezy, tańce i popijawy, nawet z
    własnymi, aczkolwiek dorosłymi już dziećmi. Rozmawiałem z nimi 3 razy. Podczas
    ostatniej rozmowy o 2 w nocy usłyszałem, że tylko dlatego, że ja mam małe
    dziecko nie znaczy jeszcze, że oni nie mogą się pobawić. O 3 w nocy wezwałem
    policję. O 3:30 przyjechała policja i wszystkich oprócz gospodarzy stanowczo
    poprosiła o opuszczenie mieszkania. Od tego czasu imprez po 22 nie ma, a
    sąsiedzi pierwsi kłaniają mi sie na klatce. Następnym razem nie tylko wezwę
    policje, ale zawiadomie też spółdzielnię, a jeżeli trzeba skieruję sprawę do
    sądu grodzkiego. Czasy prywatek PRL-owskich minęły. Dzisiaj jest masę lokali,
    gdzie można się pobawić, napić i pośpiewać. Jeżeli ktoś nie rozumie tego, że we
    własnym mieszkaniu i w sąsiedztwie mamy prawo do spokoju, to niestety nie ma
    innego wyjścia, jak stanowcze uświadomienie tej prostej kwestii przez właście
    organa. Z własnego doświadczenia odradzam jednak straż miejską.
  • 2paco 11.01.08, 20:20
    a ja z kolei mam bardzo dobre doświadczenia ze strażą miejską, zarówno w
    zwalczaniu burakowatych sąsiadów, jak i oczyszczaniu klatki ze śmierdzących
    meneli czy pomaganiu zbłąkanym zwierzakom (po moim telefonie przemiły patrol
    damsko-męski zabrał śliczną sunię na palucha, skąd dzięki zdjęciu na stronie
    schroniska odebrała ją właścicielka :))) )
  • otis_tarda 11.01.08, 19:52
    Według prawa polskiego hałasowanie (takie w stylu "bas na full") jest
    niedopuszczalne o KAŻDEJ porze.
    Z prostej przyczyny: art 144 kc obowiązuje zawsze.
  • nunia01 11.01.08, 20:01
    "Zwłaszcza że przypominam sobie te balangi, w których brałem udział, te śmiechy,
    gdy sąsiad poprosił o ciszę."
    "Poza tym sam pamiętam, jak robiłem huczne imprezy i jak złościli mnie sąsiedzi,
    którzy wzywali policję."

    Wkurzają mnie tatusiowie, którzy dostrzegają problem dopiero wtedy, kiedy sami
    znaleźli się po drugiej stronie barykady. Samemu było fajnie hałasować i
    naśmiewać się z sąsiadów.
    Tak samo jak wkurzają mnie mamusie, które dopiero w ciąży dostrzegają, że nie są
    przepuszczane w kolejkach i nikt nie ustępuje im miejsca w środkach komunikacji,
    a dopiero po narodzinach dziecka spostrzegają, że zaparkowane na chodniku auto
    skutecznie uniemożliwia przejście.

    Teraz za to mają postawę roszczeniową - bo w końcu mają małe dziecko i im się
    należy.

    Proponuję zmienić postawę. Z pokorą przyjmować hałas i inne objawy buractwa jako
    karę za 'grzechy' młodości. A dziecko zamiast postawy roszczeniowej uczyć empatii.
    Może już za dwa pokolenia buractwo nie będzie normą.
  • pl2512 11.01.08, 20:20
    sąsiad dresiarz? W Polsce wezwanie policji to nadal jakiś ,,donos" czy ,,wstyd".
    Ludzie walcie to! Płacicie podatki na policję, płacicie czynsze za ciszę nocną,
    to nie dawajcie sobie niszczyć życia burasom. Buraki zjeżdżają sie z całej
    Polski C, wynajmują wspólnie mety i próbują żulować. Jak nie potraficie im stłuc
    łyse pały to nasyłajcie na nich policję, aż na komendzie komuś się to znudzi i
    dadzą burasom łomot.
    Nie żyjemy w PRL-u czy III rzeszy szwabskiej, wezwanie policji to nie jest jakiś
    zaściankowy ,,wstyd"!
  • gilzeusz 11.01.08, 20:32
    Ja najpierw poszedłem do sąsiadów, stukałem, pukałem i dzwoniłem do
    ich drzwi, aby prosić o przyciszenie cholernie głośnej muzyki (a
    było już po północy).
    Jednak sprzęt grający tak ryczał, że nikt mnie nie usłyszał.
    Wezwałem więc policję - dokładnie tak, jak kolega nam wszystkim
    radzi.
    Pierwsze co zrobili szeryfowie to przekazali imprezowiczom kto ich
    wezwał.
    Następnego dnia żona miała w windzie do czynienia z sąsiadem.
    Także policja to świetny pomysł - można liczyć na ich pełen
    profesjonalizm.
    Teraz załatwiam te sprawy sam.
    Teraz
  • 2paco 11.01.08, 20:58
    w klasie maturalnej, gdy już miałem rok szkolny z głowy, równo tydzień przed
    maturą, w środku nocy obudziło mnie dudnienie wyjątkowo tandetnego techno z
    parteru (mieszkam na 5. piętrze...).
    jak nie pomogło stukanie w drzwi, które w pewnym momencie wyewoluowało w
    walenie, zadzwoniłem po policję, poczekałem spokojnie przed blokiem na ich
    przyjazd, a jak podjechał nieoznakowany radiowóz, to panowie wydali z siebie
    tylko "ku..a ich pier..lona mać" i polecieli do drzwi. walenie oczywiście nie
    pomogło, więc wyjęli bezpiecznik przy drzwiach (cichuuutko się zrobiło jak
    makiem zasiał :D), wywalili go w krzaki i kazali wzywac za każdym razem gdy się
    historia powtórzy ;) do tych sąsiadów nie trzeba już było nawet pukać ;)
  • bamjozia 11.01.08, 20:24

    Przjeżdzam czasami na weekend do Suchego k Poronina tam samochody
    jadą w kierunku Zębu na wysokich obrotach śilnika a hałas jest w
    pomieszczeniu taki że zaśnięcie jest możliwe tylko ze stoperami
    hałasu w uszach.
  • blotto 11.01.08, 20:27
    bardzo przyjemnie sie czytalo :)
  • nessie-jp 11.01.08, 20:45
    Występuje też problem w odwrotną stronę, którego interwencją policji ani
    prośbami do rodziców rozwiązać się nie da.

    Otóż ludzie mieszkający pode mną mają dziecko. Dziecko się drze. Nie płacze --
    wrzeszczy, agresywnie i arogancko drze ryja na rodziców, jak mu się coś nie
    podoba. Dziecko ma obecnie chyba z 7 lat. Póki darło się niemowlę, trudno,
    myślałam, przetrzymam. Ale wydzieranie się urażonej smarkuli, która nie znosi
    się kąpać, to już chyba przesada. Dziecko drze się do ochrypnięcia. Matka traci
    cierpliwość i też zaczyna wrzeszczeć. Ja siedzę nad robotą albo śpię (taki mam
    rytm życia, że jak szczyl się szykuje do szkoły to ja akurat śpię), a tu
    ochrypły, gniewny wrzask. Dzień w dzień.

    No i co z tym zrobić? Przecież żadna straż miejska nie zainterweniuje, a rodzice
    nie umieją smarkuli uciszyć, bo gdyby umieli, toby już to zrobili... A poza tym
    wrzask się odbywa po 6 rano, więc...

    --
    "Don't put your trust in revolutions. They always come around again. That's why
    they're called revolutions. People die, and nothing changes." -- (Terry
    Pratchett, Night Watch)
  • 2paco 11.01.08, 21:03
    wezwij supernianię ;) karze się gó..arze drzeć tak długo, az jej żyłki na czole
    popękają - wtedy się pewnie nauczy, może rodzice przy okazji też ;)
    a tak na poważnie, to ładnego gangstera sobie ludzie w domu chowają, przy okazji
    zakłócając spokój innym.
    z doświadczenia wiem, że zwrócenie stanowczej uwagi przez osobę obcą pomaga, gdy
    rodzic ewidentnie sobie nie daje rady. kilka lat temu, miałem jeszcze naście
    lat, jechałem pociągiem w 8-godzinną podróż razem ze swoją mamą. dwa przedziały
    dalej, jeszcze zanim wyjechaliśmy z wawy, jakiś smród zaczął nawalac jak opętany
    drzwiami od przedziału, i tak dobre dwadzieścia minut. słychać było tylko
    "mateuszku, uspokój się... mateuszku uspokój się itd. itp".
    polazłem, stanąłem nad dzieciakiem, i powiedziałem stanowczo "BĘDZIE SPOKÓJ CZY
    NIE??". drugi raz nie musiałem zwracać uwagi, a matka patrzyła na mnie jak na
    zbawiciela ;) niestety, często matczyna czy ojcowska miłość działa przeciwko
    rodzicom, dzieciaki potrafią bezwzględnie wykorzystywać najmniejsze słabości w
    konsekwencji rodziców...
  • panistrusia 12.01.08, 00:01
    Nessie, a jakbyś zaprosiła "smarkulę" do siebie i tak dorośle ją traktując
    pokazała, że pracujesz w domu, pokazała, czym się zajmujesz, powiedziała, że tak
    samo musisz być skupiona, jak ona, gdy odrabia lekcje i jakoś płynnie zawarła z
    nią jakiś sąsiedzki pakt?

    Dzieciak może nie zdawać sobie jeszcze sprawy z tego, że nie jest sam na ziemi,
    jej świat kończy się na ścianach jej domu. Może ją jakoś "zawstydź" tym, że
    słyszysz jej wrzaski a przecież wydaje się być miłą dziewczynką...

    Mnie i mojemu facetowi bardzo w podobny sposób pomogli sąsiedzi(starsze
    małżeństwo), gdy zaczynaliśmy ze sobą mieszkać i "się docieraliśmy". Nawet jak
    mnie mój facet denerwował, to zachowywałam spokój wiedząc, że u góry "wujek"
    przeżywa nasze kłótnie i myśli, że nam ze sobą źle. A sąsiad z kolei, jak
    słyszał, że się efektownie spieramy, to brał winko i przychodził mediować;)
  • nessie-jp 12.01.08, 00:51
    > A sąsiad z kolei, jak
    > słyszał, że się efektownie spieramy, to brał winko i przychodził mediować;)

    :)) Niesamowite :)

    Jest to jakiś pomysł, żeby spróbować tę dziewczynkę skusić do właściwego
    zachowania rozmową... Nawet myślałam, czyby jej kiedyś nie zaprosić na wspólne
    wyjście na basen - bo ona tak wrzeszczy naprawdę głównie przy kąpieli,
    wodowstręt ma jakiś albo uraz :/

    Z drugiej strony, niezręcznie mi wchodzić w kompetencje rodziców i "cudze dzieci
    uczyć" -- tym bardziej, że nie jestem w bliskiej znajomości z tymi sąsiadami...
    Jeśli jednak mała będzie dalej wrzeszczeć, to trudno, przemogę się...!

    --
    ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
  • kuiluri 11.01.08, 20:45
    ale mi się w sam raz ten artykuł trafił, jak nie wiem co,
    też mam takich sąsiadów, juz nie raz w nocy chodziłam zwracać im uwagę, bo to co
    oni wyczyniali przechodziło wszelkie granice, teraz wolę ich unikać na schodach,
    bo jak zagroziłam kiedyś że zakręcę dopływ wody (zalali mi kuchnię) to od tego
    czasu zrobiło się niemiło
    nie rzebym się bała, ale postępuję zgodnie z zasadą - nie ruszaj gówna, bo
    będzie śmierdzieć.
    ale co zrobić jeśli hałasują w dzień?
    właśnie w tej chwili jak to piszę to ich słyszę...
    największą satysfakcję sprawiłoby mi nie wezwanie policji, ale naprawdę
    zrobienie im czegos na złość;)
  • diffenbachiajudge 15.01.08, 22:18
    kuiluri napisała:

    > ale co zrobić jeśli hałasują w dzień?
    > właśnie w tej chwili jak to piszę to ich słyszę...
    > największą satysfakcję sprawiłoby mi nie wezwanie policji, ale
    naprawdę
    > zrobienie im czegos na złość;)

    policja nie przyjedzie. Powiedzą Ci że możesz złożyć wniosek do sądu
    grodzkiego. A co do satysfakcji i robienia na złość... uważaj co
    wybierzesz, żeby się przez przypadek innym sąsiadom nie narazić...
    może utnij im kabel z kablówki..
  • obserwatore77 11.01.08, 20:47
    jak można myśleć że walka o swoje prawa obywatelskie
    we własnym domu jest zła i to nazywać donosicielstwem?
    a opisana koleżanka która przystawiała kolumny do
    ścian była psychicznie chora pewnie świetnie by się
    sprawdziła na Rakowieckiej w latach 50-tych albo w
    Guantanamo wogóle tak zwane imprezy w domu to chory
    pomysł pot są restauracje kawiarnie kluby by się
    spotykac z innymi...
  • kubus_ek 11.01.08, 21:02
    A co robic z sąsiadką która mieszka ponad moim mieszknaiem. rozmowa nic nie daje. O 23 w nocy poszedlem pogadac ze tupie i tv ryczy ze wstaje rano i nie moge spac.
    To babsko mi mowi ze chodzi w pantoflach i nie tupie. Tv przyciszyła. Pewnie znacie ten dzwiek ja ktos chodzi na piętach po mieszkaniu i to milion razy w tą i z powrotem przezd 24 w nocy. Ja nie wiem, Czy ona se jogging w domu uprawia. I co. Wewe policje do starszej baby co nie robi imprezy?
    ta sytuacja mnie wykancza. Spac nie moge, bo kladac sie zaczynam sie denerwowac ze baba tupie. Jest 23.30 ja nie spie a do pracy wstaje o 5.30. Wyglada to tak ze we srode wygladam juz jak zwloki.

    Poradzcie co mozna tutaj zadziałać. (Baba chyba wynajmuje mieszkanie ale nie jestem pewien).
  • kuiluri 11.01.08, 21:08
    a moi to nawet nie tupią, a chyba cegłami rzucają o podłogę
    niestety mieszkam pod nimi i nawet nie mam jak się mścić

    jak twoja sąsiadka tupie w nocy to zadzwoń na policję - może się zreflektuje,
    u moich sąsiadów policja już bywała, ale niczego ich to nie nauczyło
  • kubus_ek 11.01.08, 21:21
    No własnie nie ma sie nawet jak mscic. Tzn mam pewnien sposob. Wychodzac do pracy, a mam domofon, klikam sobie nr jej mieszkanie i daję połącz. system mamy taki ze do kiedy nie odbierzesz sluchawki to dzowni :) godzina jest dosc ranna bo wychodze okolo 5.45 :) Ja nie spie wieczorem, ona rano.

    Ale jak ja przekonac zeby szanowala cisze? ograniczyla tupanie i poczuła ze nie mieszka do cholery tutaj sama :/

  • maniakgieldowy 11.01.08, 21:33
    Mam dobrą i skuteczną radę jeśli baba wynajmuje mieszkanie. Idź do
    spółdzielni i dowiedz się kto jest właścicielem. Następnie wyślij
    list na ten adres gdzie mieszka baba ale z nazwiskiem właściciela na
    kopercie (jeszcze lepiej list polecony). W liście opisz jak baba
    jest uciążliwa i zawiadom grzecznie właściciela że jeżeli nic z tym
    nie zrobi to Ty zawiadomisz Urząd Skarbowy że on wynajmuje OD LAT
    mieszkanie i nie odprowadza z tego tytyłu należnych podadtków. Wierz
    mi to działa. Ludzie wynajmujący komuś mieszkanie w 99,99% nie płacą
    podatków a Urząd Skarbowy tylko czeka na takie donosy.
  • dalenne 11.01.08, 22:41
    Heh, też mnie zastanawia czy moi sąsiedzi nie wyrabiają jakiejś
    normy w łażeniu po domu. Szczególnie sąsiad, wali nogami jak słoń! :/
    Mieszkanie jest cholernie akustyczne, wieczorem słyszę nawet jego
    sikanie.
    Żałuję że się przeprowadziłam, okazuje się, że dorastające dzieciaki
    to nic... :(
  • babaloo 11.01.08, 21:08
    Ja wyniosłem sie na wieś
  • gyvunas 11.01.08, 21:35
    Moi sąsiedzi, wynajmujący mieszkanie nade mną, lubią imprezować w nocy. Kiedyś wykazali się swoistym poczuciem humoru, punktualnie o szóstej rano włączyli muzykę na pełny regulator. Za pierwszym razem, a było już nieźle po północy, poszedłem z nimi porozmawiać i ściszyli muzykę. Następnym razem powiedzieli, że nie jest za głośno, ale ściszyli. Za trzecim jeden z nich odrzekł, że moim sposobem odpoczywania jest cisza, a ich - głośna muzyka. Kolejny raz, wtedy kiedy jeden drugiego bił i rzucał ciężkim sprzętami, a tamten drugi płakał i krzyczał, zadzwoniłem, ale nikt nie otworzył. Sprawę zgłosiłem właścicielowi, który z nimi porozmawiał, jednak niedługo później znów zaczęli imprezować, a od czasu do czasu jeden bił drugiego lub na odwrót. Słowem, mam nad głową coś na kształt pijackiej meliny.
    Wezwałem policję: raz, drugi, trzeci. Po trzecim razie zgłosiłem się na komisariat. Będę świadkiem w sądzie grodzkim. Inni sąsiedzi też będą zeznawać, choć niektórzy się boją.
    Nie wiem, czy dętki w moim rowerze dziurawią się przez przypadek, czy szyba w samochodzie sąsiadki sama pękła, ale nie czuję się zniechęcony, choć sprawa w sądzie będzie mnie kosztowała trochę czasu i emocji. Liczę na polski charakter narodowy - nic nie jest dotkliwsze dla wielu Polaków, niż kara finansowa.
    A teraz ważna rzecz: policjant, który spisywał moje zeznanie, doradził, aby zgłaszać każdy przypadek naruszenia ciszy nocnej, natychmiast, tak aby policja miała pełną dokumentację. Nie należy się bać i zwlekać. Przypadki jakiegokolwiek zastraszania należy zgłaszać na policję, zastraszanie nie jest już wykroczeniem, lecz przestępstwem.
    Cała sytuacja trwa dość długo, kilka miesięcy decydowałem się na to, by doprowadzić do rozprawy sądowej, bo myślę, że najpierw trzeba wykorzystać wszystkie możliwości negocjacji. Teraz zamierzam konsekwentnie występować na drogę prawną.
    No bo jak sobie poradzić z brakiem dobrych obyczajów zwanych powszechnie chamstwem?
  • kubus_ek 11.01.08, 21:39
    gyvunas napisał:

    > Moi sąsiedzi, wynajmujący mieszkanie nade mną, lubią imprezować w nocy. Kiedyś
    > wykazali się swoistym poczuciem humoru, punktualnie o szóstej rano włączyli mu
    .......................




    BRAVO - popieram inicjatywę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.