Dodaj do ulubionych

Wałęsa przejdzie badania w amerykańskiej klinic...

  • anna-76 27.02.08, 07:06
    Moje pytanie : dlaczego nie w Polsce ?
    Tu mamy wielu wspaniałych lekarzy !
    Oni też czasem coś potrafią !
  • jacek2235 27.02.08, 07:24
    Wałęsa coś nie ma zaufania do polskiej służby zdrowia, skoro sam
    osobiście woli leczyć się w USA, i to pomomo zapewnień Tuska o
    cudzie. Stata zasada, są równi i równiejsi.
  • nobull 27.02.08, 07:26
    Wszczepcie Bolkowi serce Jaruzelskiego!

    Ono jest bardziej patriotyczne, a po za tym lepiej ulokowane!

    A Bolek nie potrzebuje czasem przeszczepu mózgu?
  • nobull 27.02.08, 07:29
    APOKALIPTYCZNY CIEN LECHA WALESY

    NASZA POLSKA
    NR 32 (459), 10 VIII 2004

    Z Anna Walentynowicz Rozmawia Zbigniew K. Rogowski

    ZKR - Pani nazwisko pojawialo sie i pojawia czesciej w zachodnich analizach
    wspólczesnej polityki polskiej niz we wlasnym kraju. Jest Pani bez watpienia
    jedna z najwazniejszych postaci w naszej nowozytnej historii. Fakt ten
    sankcjonuje obiegowe stwierdzenie, ze "w stoczni gdanskiej wszystko zaczelo sie
    od Anny Walentynowicz...". Owszem, utrwalono Pania w dokumentacji filmowej,
    pojawila sie Pani w sztuce "Relacje", w której na scenie warszawskiego Teatru
    Malego wcielila sie w Pani postac znana aktora Zofia Kucówna. Bywala Pani
    przyjmowana przez szefów rzadów, w Holandii ogloszono Pania Kobieta Roku, a w
    amerykanskim miescie Buffalo osrodkowi dla uchodzców politycznych wladze
    municypalne nadaly Pani imie.

    W Polsce Pani solidarnosciowy mit jest mocno tuszowany, w najlepszym razie
    sytuuje sie Pania na drugim planie. A przeciez byla Pani takze sygnatariuszka
    sierpniowych porozumien. I czy przestalo miec wieksze znaczenie to, ze swoje
    zapasy z komunistycznym rezimem okupila Pani 19-miesiecznym wiezieniem? Czym
    Pani tlumaczy owo wymazywanie Pani z historii wspólczesnej Polski ?

    AW - Jest to m.in. wynik dzialan sluzb specjalnych, no i samego Lecha Walesy.
    Wspomnial Pan o uhonorowaniu mnie w Holandii tytulem Kobiety Roku. Niemalo czasu
    minelo, nim sie o tym dowiedzialam. Ale nawet wiedzac o tym wyróznieniu, nie
    moglabym wyjechac po odbiór dyplomu, gdyz nie wypuszczono by mnie z kraju, a
    nawet z Gdanska! Stanowila o tym uchwala nr 33 wladz Regionu, podjeta na
    prezydium I zjazdu "Solidarnosci", który odbyl sie 1 wrzesnia 1981 roku.

    ZKR - Wyrugowano Pania z szeregów "Solidarnosci"...

    AW - Zostalam usunieta karnie [italics ->jako niegodnie reprezentujaca Zwiazek.
    <- italics] W podtekscie - za przeciwstawianie sie Walesie. Postanowiono sie
    mnie pozbyc z ruchu solidarnosciowego, gdyz bylam niepokorna, nieprzekupna,
    bezkompromisowa. I uwazalam, ze z rzadem komunistycznym nalezy rozmawiac z
    pozycji sily. Taka charakterystyke mej osoby moglam niedawno znalezc w
    dokumentach, do których dotarl Instytut Pamieci Narodowej. Dlatego podejmowaly
    przeciw mnie dzialania m.in. sluzby specjalne.

    Zycie Anny Walentynowicz zagrozone...

    ZKR - Dzis wiemy, ze zagrozone bylo Pani zycie...

    AW - Tak. Potwierdzaja to dokumenty IPN. Zaplanowano otrucie mnie srodkiem o
    nazwe furosemidum, silnie odwadniajacym, który podany samodzielnie wywoluje
    zawal i jest nie do wykrycia, bo organizm wydala go w ciagu kilku godzin. Miano
    mi go podsunac z jedzeniem, gdy bede nocowac w jednym z domów w Radomiu, do
    którego pojechalam na posiedzenie zarzadu tamtejszego Regionu. Opatrznosc nade
    mna czuwala, gdyz niemal w ostatniej chwili postanowilam nie nocowac, lecz
    powrócic do Gdanska. Zadanie pozbawienia mnie zycia przygotowywal niejaki
    Szczepanek z MO w Radomiu, a wykonawca miala byc radomianka, pracownica zarzadu
    Regionu, sympatyk... KOR-u.

    ZKR - Owo zagrozenie zostalo wysledzone w dokumentach IPN, ale czy Pani sama
    miala swiadomosc, ze moze pasc ofiara politycznego zabójstwa ?

    AW - Owszem. Bylo tak, kiedy przed sierpniem 1980 roku bezpieka zaproponowala mi
    wspólprace, a ja oczywiscie odmówilam. Wtedy uslyszalam, iz moze sie zdarzyc
    nieszczesliwy wypadek... Odparlam, iz wiem, ze SB zamordowala krakowskiego
    studenta Pyjasa, pozorujac to wypadkiem. Lecz [italics -> moja smierc nie
    przysporzy wam korzysci. Chodzicie za mna, ale za wami chodza inni, wiec moze
    nie byloby wam latwo mnie zabic. <- italics] I to byl koniec jakichkolwiek tego
    rodzaju propozycji ze strony ubecji.

    ZKR - Czy na tych przypadkach zakonczylo sie owo zagrozenie Pani zycia ?

    AW - Ono mnie wlasciwie nie opuszczalo, gdyz mialam swiadomosc roli tak zwanych
    "nieznanych sprawców". Ale wspomne jeszcze o jednej sytuacji, w której miano
    chetke wyprawienia mnie na tamten swiat, i to przez snajpera. Mialo do tego
    dojsc podczas strajku w Stoczni Gdanskiej w 1970 roku, kiedy to nasz zaklad
    otoczyly czolgi. Dowództwo garnizonu oglosilo wtedy w koszarach alarm,
    obwieszczajac zolnierzom, ze maja wyruszyc w kierunku Gdanska, do którego
    podazaja Niemcy... Gdy uslyszalam te piramidalna bzdure, przemówilam do
    robotników stoczni. Na moje wystapienie zareagowal przybyly tam wiceminister
    bezpieki Franciszek Szlachcic. Widzac moje wystapienie, zapytal stojacego obok
    pulkownika Rypalskiego, czy ma dobrych snajperów. Gdy ten przytaknal, Szlachcic
    powiedzial: [italics -> - Zdejmijcie ja ! <- italics] Swiadek tej sceny, gen.
    Antos, stanowczo odmówil. Nawiasem mówiac, sprawa tego alarmu wywolanego
    rzekomym ruszeniem Niemców na Gdansk znalazla swoje echo w toczacym sie procesie
    Jaruzelskiego.

    ZLR - Byla Pani obecna na czerwcowym pogrzebie Ryszarda Kuklinskiego. Kim byl
    dla Pani Pulkownik ?

    AW - Tak jak dla milionów Polaków - wielka postacia. Brakuje mi slów, by
    wyrazic, co czuje, gdy mysle o jego samotnej, heroicznej walce. Postawil na
    jedna karte zycie swoje i swojej rodziny. Uratowal Polske ! Pokonal sowieckie
    Imperium Zla. Polska nie stala sie polem atomowego kataklizmu !

    ZKR - Lech Walesa jako prezydent uznal Pulkownika za zdrajce, wiec odrzucil
    wniosek o rehabilitacje i ulaskawienie, co musialo cieszyc Jaruzelskiego. Czy
    nie sadzi Pani, ze Lech Walesa powinien zlozyc spózniony hold Ryszardowi
    Kuklinskiemu ?

    AW - Oczywiscie, ze powinien ! Z drugiej strony uwazam, iz nie nalezy o to
    zabiegac równiez dlatego, ze on sie na to nie zdobedzie. Znam Walese od podszewki.

    ZKR - Lech Walesa pokazal sie na uroczystosci pogrzebowej Kuronia przed blokiem
    na Zoliborzu, gdzie zmarly mieszkal. A dlaczego Pani nie pojawila sie na
    ceremonii zalobnej ?

    AW - Byc na pogrzebie pulkownika Kuklinskiego, a niemal zaraz potem na pogrzebie
    Kuronia ? To biegunowo rózne postacie. O zmarlym Kuroniu zle nie chcialabym
    mówic, a dobrze mówic bym nie mogla... Wiec raczej zamilkne.

    ZKR - Jak Pani wytlumaczy obecnosc ksiedza Bonieckiego, redaktora naczelnego
    "Tygodnika Powszechnego", na pogrzebie Kuronia, który byl przeciez stalinowcem i
    zatwardzialym ateista ?

    AW - No cóz, przychodza mi na mysl niegdysiejsi "ksieza patrioci"... Krakowski
    tygodnik podawano sobie z rak do rak jeszcze w 1980 roku, byl zaczytywany. Potem
    stal sie bliskim kuzynem "Gazety Wyborczej". Nie bylam wiec zdziwiona obecnoscia
    redaktora "Tygodnika Powszechnego" na Powazkach.

    Jak zrodzilo sie ziarno konfliktu z Walesa

    ZKR - 7 sierpnia 1980 roku zwolniono Pania z pracy, co bylo reakcja wladz na
    aktywnosc w jawnych, ale nielegalnych Wolnych Zwiazkach Zawodowych WZZ, których
    byla Pani wspólzalozycielka. Tydzien po Pani zwolnieniu wybuchl strajk z
    zadaniem przywrócenia do pracy Pani oraz wczesniej zwolnionego Walesy. Domagano
    sie takze podwyzki plac i budowy Pomnika Ofiar Grudnia 1970 roku. Na czele
    protestu stanal elektryk Lech Walesa i Pani, operator dzwigu. Po spelnieniu
    postulatów przez dyrekcje stoczni, Lech Walesa przerwal strajk juz trzeciego dnia...

    AW - Tak. Przekonywal ludzi, ze strajk zakonczony, wiec zeby sie rozeszli do
    domów. Razem z Alina Pienkowska, wspólzalozycielka WZZ, z zawodu pielegniarka,
    udalo mi sie podtrzymac strajk, gdyz rysowala sie szansa zalegalizowania WZZ.

    ZKR - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Pania, Aline Pienkowska i duza
    liczbe stoczniowców wygaslyby strajki w Trójmiescie ?

    AW - Gdyby wtedy strajk zostal wygaszony, pewnie niepredko doszloby do sytuacji,
    w której narodzilaby sie przyszla "Solidarnosc". Jesliby sie w ogóle narodzila.
    Tu wspomne, ze strajk protestacyjny w mojej i Walesy obronie zainicjowal Piotr
    Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, mlody robotnik z
    Lidzbarka Warminskiego, w czym mu dopomógl stoczniowiec Bogdan Felski. To nie
    byl Walesa! On sie wlaczyl dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk zakonczyl.
    Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Walesy o
  • nobull 27.02.08, 07:33


    ZKR - Czy w przypadku zaprzestania strajku przez Pania, Aline Pienkowska i duza
    liczbe stoczniowców wygaslyby strajki w Trójmiescie ?

    AW - Gdyby wtedy strajk zostal wygaszony, pewnie niepredko doszloby do sytuacji,
    w której narodzilaby sie przyszla "Solidarnosc". Jesliby sie w ogóle narodzila.
    Tu wspomne, ze strajk protestacyjny w mojej i Walesy obronie zainicjowal Piotr
    Maliszewski, którego nazwiska nigdzie Pan nie zobaczy, mlody robotnik z
    Lidzbarka Warminskiego, w czym mu dopomógl stoczniowiec Bogdan Felski. To nie
    byl Walesa! On sie wlaczyl dopiero trzeciego dnia i zaraz strajk zakonczyl.
    Owego trzeciego dnia, po pokrzykiwaniach Walesy o rozejsciu sie do domów,
    dostrzeglam go siedzacego na wózku akumulatorowym. Podeszlam do niego i
    powiedzialam, ze strajk ma trwac dalej. Pachnialo oden alkoholem, którym
    wczesniej uraczyl go dyrektor stoczni Gniech. Moze nie tyle moje slowa, co widok
    powracajacych stoczniowców, którzy zareagowali na mój i Aliny Pienkowskiej apel,
    sprawil, ze Walesa poprosil (tak, poprosil!), by mógl kontynuowac strajkowy
    protest. Powiedzial:[italics -> - Jak sie nie bede nadawal, to mnie wyrzucicie.
    <- italics]

    ZKR - Czy wlasnie wtedy powstalo zarzewie Pani ostrego konfliktu z Lechem Walesa ?

    AW - Tak, potegujace sie jeszcze tego samego sierpniowego dnia na skutek jego
    poczynan. Tamtego trzeciego dnia strajku stoczniowcy pokrzykiwali, zeby Walesa
    nie skladal w dyrekcji ugodowego podpisu, bo otwierala sie szansa
    zalegalizowania WZZ, ale on ludziom nawymyslal od glupców, argumentujac, iz
    dyrekcja [italics ->dala wiecej niz zadalismy, <- italics] a wiec przywrócenie
    do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Walesy oraz przyznanie podwyzki (tzw.
    drozyznianej - przyp. Rog.); w pewnej chwili zanucil [italics ->Jeszcze
    Polska... <- italics] i ludzie zaczeli spiewac hymn. Tak oto Walesa postaral sie
    o [italics ->patriotyczna oprawe. <- italaics] Nadmienie, ze poprowadzeniem
    strajku owego sierpniowego dnia nic nie ryzykowal, bo zwolniony z pracy dostawal
    od stoczniowców piec tysiecy zlotych miesiecznie tytulem zapomogi i tylez od KOR-u.

    ZKR - A jednak okazala sie Pani wobec Lecha Walesy lojalna, bo kiedy byla Pani
    osadzona w obozie dla internowanych w Goldapi w 1982 roku i SB podrzucila Pani
    dokumenty kompromitujace Walese, Pani je zniszczyla, mimo iz nie przestala Pani
    go obwiniac o zdrade idealów Sierpnia. Co sie znajdowalo w tych dokumentach ?

    AW - Byly to 4 strony maszynopisu, w których ujawniono Walese jako
    wspólpracownika SB o pseudonimie "Bolek", za co otrzymywal pieniadze. Esbecy
    chcieli, zebym to rozglosila, a - w mysl ich intencji - oni mnie wtedy
    skompromituja jako wystepujaca przeciw Walesie. Spalilam ten esbecki maszynopis
    wspólnie z aktorka Halina Mikolajska, a resztki wrzucilysmy do muszli
    klozetowej. Sprawa "Bolka" i tak wyszla na jaw, co odnotowano takze w archiwach
    partii, konkretnie jako przedmiot rozmowy niemieckiego towarzysza Ullmana z
    kierownikiem wydzialu bezpieczenstwa i organów panstwowych KC PZPR towarzyszem
    Atlasem. Wynikalo z tego dokumentu, ze Lech Walesa zostal zwerbowany przez SB
    jako tajny wspólpracownik 29 grudnia 1970 roku przez inspektora KWMO w Olsztynie
    kapitana Graczyka...

    Nie skok Walesy, lecz desant od morza...

    ZKR - Wygaszanie strajku w obronie Pani owego sierpniowego dnia wedlug gloszonej
    przez Pania opinii bylo dla Walesy zadaniem zleconym. Czy tak ?

    AW - Zgadza sie. Pózniej dowiedzialam sie, ze cala rzecz zaaranzowal
    kontradmiral Janczyszyn! Walesa zostal przywieziony z cala dyskrecja motorówka
    Marynarki Wojennej. A wiec nie dostal sie do stoczni przez rzekoma dziure w
    plocie czy tez przez jego przesadzenie !

    ZKR - Tymczasem do dzisiaj funkcjonuje mit o tym plocie miedzy pierwsza a druga
    brama stoczni.

    AW - W stosownym czasie sprawdzilam ten teren. Tam nie bylo ani plotu, ani
    dziury, bowiem na wolnej przestrzeni znajduje sie budynek Ubezpieczalni i baza PKS.

    ZKR - Skad ta pewnosc, ze to Janczyszyn zaaranzowal przerzucenie Walesy do stoczni ?

    AW - Tak sie zlozylo, ze w dwudziesta rocznice Sierpnia u ksiedza pralata
    Henryka Jankowskiego spotkalam bylego pierwszego sekretarza PZPR i
    przewodniczacego Wojewódzkiej Rady Narodowej Tadeusza Fiszbacha, który w pewnej
    chwili podszedl i powiedzial:[italics -> - Musze sie przywitac z bohaterka
    Sierpnia. <- italics] Kiedy wspominalismy w obecnosci ksiedza Jankowskiego tamte
    wydarzenia, przypomnialam, jak to w 1980 roku przyjechalam do Fiszbacha w nocy z
    prosba, by cofnal zakaz odprawiania Mszy swietej. Po czym zasugerowalam:
    [italics -> - Skoro juz jestesmy mysla przy tamtych dniach, to najwyzszy czas na
    obalenie owej obiegowej historyjki o przeskoczeniu przez Walese plotu, gdyz to
    klamstwo na zawsze urosnie do legendy. Przeciez Lecha przywieziono motorówka na
    polecenie admirala Piotra Kolodziejczyka... <- italics] Na to Fiszbach: [italics
    -> - Nie na polecenie admirala Kolodziejczyka, a na polecenie kontradmirala
    Janczyszyna ! <- italics] Wtedy zwrócilam sie do ksiedza Jankowskiego:
    [italics-> - Slyszysz, kaplanie ? To trzeba sprostowac ! <- italics] Do dzisiaj
    nikt tego nie sprostowal. Mit zyje wiec nadal swoim zyciem...

    ZKR - ... nawet utrwalony tabliczka w miejscu publicznym.

    AW - Wlasnie. Przed sala BHP w stoczni ustawiono fragment jakiegos plotu z owaz
    tabliczka, na której zwiedzajacy moga przeczytac, ze nikomu nieznany elektryk
    Lech Walesa przeskoczyl przez plot i obalil komunizm... Powiedzialam obecnemu
    prezydentowi Gdanska Adamowiczowi, ze któregos dnia obale ten "zabytek".

    ZKR - Prosze powiedziec, kiedy Lech Walesa obrósl w pyche, stal sie zarozumialy,
    arogancki ?

    AW - On niemal "od zawsze" byl taki. Teraz rzecz ma sie jeszcze gorzej, bo
    uwierzyl w swój geniusz. Te jego ciagle "ja", "ja", "ja"...

    ZKR - Jak Pani odbierala polityke Lecha Walesy, który jak tylko potrafil
    wspieral "lewa noge" ?

    AW - Jak najgorzej ! Przeciez to doprowadzilo miedzy innymi do obalenia rzadu
    Jana Olszewskiego - [italics -> notabene <- italics] z takim wnioskiem wystapil
    puszacy sie dzis Jan Rokita - a wczesniej umozliwilo desygnowanie na premiera
    Tadeusza Mazowieckiego, inicjatora nieszczesnej "grubej kreski". W efekcie nie
    doszlo do lustracji i dekomunizacji. A esbecy, ubecy, kaci Polaków zyja dzis
    wolni i sa czesto ludzmi zamoznymi, bo swobodnie wlaczyli sie w biznes i
    koligacje z gangsterami.
  • nobull 27.02.08, 07:35
    ZKR - Czy podtrzymuje Pani poglad, ze przy "okraglym stole" zaprzepaszczono
    szanse na prawdziwa niepodleglosc Polski wskutek konformistycznego stanowiska
    Lecha Walesy ?

    AW - On taka postawe przyjal wczesniej. Przez cale szesnascie miesiecy po
    powolaniu "Solidarnosci" dogadywal sie z komunistycznym establishmentem! Byl
    taki dluzszy czas, kiedy Walesa raz w tygodniu jezdzil do Warszawy, o czym w
    zarzadzie Regionu nie wiedzielismy. O tym fakcie dowiedzialam sie jakos dopiero
    po wydarzeniach w Bydgoszczy, kiedy to pobito dzialacza "Solidarnosci".
    Przycisnelam go wtedy do muru, wiedzac juz o wypadach do Warszawy. Zapytalam
    stanowczym glosem: [italics -> - Po co wczoraj byles w Warszawie ? <- italics]

    ZKR - Prosze wybaczyc te dygresje: byla Pani z Walesa po imieniu ?

    AW - Mówilam do niego per [italics ->ty, <- italics] on do mnie per pani. Bylam
    od niego czternascie lat starsza, no i moze ten przywilej kobiety. Wracam do
    postawionego Walesie pytania - po co byl w Warszawie, i o czym rozmawial z
    premierem Rakowskim? Odpowiedzial wymijajaco i chcial wyjsc. On stosowal szkole
    Kuronia: [italics -> Jak ci stawiaja trudne pytania, to wyjdz, trzaskajac
    drzwiami ! <- italics] Znajac ten obyczaj, zastapilam mu droge i lekko
    wepchnelam do pomieszczenia. Huknelam: [italics -> - Siadaj ! Oczekuje
    odpowiedzi. <- italics] Inni mnie poparli. Wtedy usiadl i powiedzial: [italics
    -> - Tak, bylem wczoraj w Warszawie na rozmowie z Rakowskim. I premier
    oswiadczyl, ze realizacja porozumien sierpniowych bedzie uzalezniona od tego,
    kto zasiadzie we wladzach "Solidarnosci". <- italics] No cóz, Walesa kupczyl
    nami caly czas. Nawiasem: na posiedzeniu "Solidarnosci" z komisja rzadowa
    Andrzej Gwiazda widzial, jak Walesa przekazywal pod stolem karteczki z uwagami i
    takie same odbieral. Nigdy sie nie dowiedzielismy, jaka byla ich tresc. Pelna
    konspiracja !

    ZKR - Przy "okraglym stole" zabraklo tych przedstawicieli sierpniowej
    "Solidarnosci", którzy podobnie jak Pani byli w opozycji do Walesy. Pani tam nie
    zaproszono, gdyz byla Pani juz pozbawiona mandatu czlonka prezydium, czlonka
    Zwiazku w ogóle. Czy tak ?

    AW - Tak. Od lipca 1981 roku uznano mnie za prywatna osobe. Wiec jak moglabym
    sie znalezc w Magdalence ? Ale i tak nigdy bym tam nie pojechala. Tam doszlo do
    zdrady ! Zreszta Magdalenka to bylo zwykle haslo wywolawcze.Spotykano sie w
    lesniczówce w Wilanowie, w Palacu Namiestnikowskim i w innych miejscach.
    Kiszczak serwowal mnóstwo alkoholi, byly bankiety, rozmiekczal delegatów. Esbecy
    krecili potajemnie film, by miec na nich haka. Nie dotrzymacie zobowiazan,
    pokazemy tasme publicznie i ludzie sie do was dobiora.

    Wariackie papiery dla Anny Walentynowicz

    ZKR - W PRL-u przypisywano pani chorobe psychiczna, by zmusic pania do wspólpracy...

    AW - Rzeczywiscie. Chciano mnie w to wrobic, wykorzystujac perfidnie pewne
    papiery. Otóz, kiedy w 1971 roku, mój maz byl umierajacy, ja bedac w glebokiej
    depresji, zwrócilam sie do lekarza psychiatry o odpowiednie leki uspokajajace,
    co zostalo odnotowane w przychodni. Gdy siedzialam w wiezieniu na Rakowieckiej w
    Warszawie, tamtejsze lekarki, panie Poniatowska i Mazurowa na podstawie notatki
    z przychodni zazadaly, bym przyjela tak zwane zólte papiery, krótko mówiac:
    papiery wariackie... Kategorycznie domagalam sie zbadania i te panie okazaly sie
    na tyle rzetelne, ze potwierdzily, iz jestem w pelni przy zdrowych zmyslach! Ich
    ubeccy szefowie musieli byc wsciekli.

    Geremek: "Solidarnosc" bez Matki Boskiej w klapie

    ZKR - Przy "okraglym stole" pierwsze skrzypce gral Bronislaw Geremek, który w
    PRL nalezal do betonu partyjnego, byl chwalca sowieckiego ustroju i samego
    Stalina. Ta jego przeszlosc wplynela na role hamulcowego, gdy szlo o realizacje
    postulatów zwiazkowych i niepodleglosciowych.

    AW - Zgadza sie... Jaruzelski z Kiszczakiem naslali na nas Geremka i
    Mazowieckiego w charakterze doradców samolotem rzadowym. Z miejsca udali sie do
    wojewody i ustalili taktyke, jaka maja wobec nas stosowac. Obaj, podobnie jak
    Kuron, nie chcieli sie godzic na zalegalizowanie WZZ, ale wbrew nim Andrzej
    Gwiazda i Krzysztof Wyszkowski powolali takie zwiazki w kwietniu 1978 roku, ów
    zaczyn przyszlej "Solidarnosci". Pózniej KOR-owcy obsiedli "Solidarnosc" jak
    muchy plaster miodu...

    ZKR - Czy kiedykolwiek dowiedziala sie Pani o tresci poufnego telegramu
    ambasadora NRD, w którym depeszowal on do Berlina na temat stosunku Geremka do
    tej pierwszej sierpniowej "Solidarnosci" ?

    AW - Nie, nie znalam jego tresci.

    ZKR - Ambasador enerdowski informowal Berlin, cytujac wypowiedz Geremka:
    "Solidarnosc" w obecnej formie jest nie do pogodzenia z realnym socjalizmem. Po
    zlikwidowaniu obecnej wersji "Solidarnosci" moglaby ona powstac na nowo, ale
    jako rzeczywisty zwiazek zawodowy, bez Matki Boskiej w klapie, bez programu
    gdanskiego, bez siegania po wladze. Byc moze zostana zachowane umiarkowane sily,
    takie jak Walesa".

    AW - No cóz, tresc depeszy potwierdza, ze Geremkowie i Kuroniowie nie chcieli
    sie godzic na niezalezne samorzadne zwiazki zawodowe zgodnie ze stanowiskiem rzadu.

    ZKR - Jak by Pani okreslila role Geremka w "Solidarnosci" ?

    AW - Oceniam go w tej roli jako wielce negatywna postac. Dam przyklad jego
    zachowania: gdy Joanna Gwiazda przedstawiala na prezydium zarzadu Regionu
    "Solidarnosc" referat na temat taktyki i strategii juz zalegalizowanych WZZ,
    Geremek wtracil sie, mówiac, jakim prawem porusza ona to zagadnienie, bo to on
    jest od tego. Odpowiedzielismy, ze o meritum to my bedziemy decydowac, a on moze
    byc tylko doradca. Byl nachalny, obrzydliwie nachalny, uzbrojony, podobnie jak
    wszyscy KOR-owcy w koncept, ze oni maja monopol na wladze. Wiec i zwiazki
    zawodowe chcieli sobie podporzadkowac !

    ZKR - Czym róznila sie "Solidarnosc" sprzed i po stanie wojennym ?

    AW - Po stanie wojennym zarejestrowano Zwiazek pod ukradzionym szyldem! Poza
    nazwa niewiele mial wspólnego z tym Sierpniowym z roku 1980.

    ZKR - Plodem nowego ukladu byl Sejm kontraktowy...

    AW - Nastepstwem tego, co powtarzal Andrzej Gwiazda, mózg i motor tej pierwszej
    "Solidarnosci" - dlatego Walesa wyeliminowal go z pierwszego planu - byla
    kapitulacja. Gwiazda stale przypominal, ze kompromis z komunistami zawsze konczy
    sie kapitulacja. Gdy obserwowalam, co dzieje sie w naszym parlamencie,
    powiedzialam któregos dnia do Michnika: [italics -> - Dlaczego nie reagujesz w
    Sejmie na te wszystkie ograniczenia narzucane nam na drodze ku wiekszej wolnosci
    ? <- italics] On na to: [italics -> - Nie mozemy sie stawiac, bo jestesmy w
    mniejszosci. <- italics] Wtedy mnie ponioslo: [italics -> - Ty draniu, to w
    Magdalence nie wiedziales, ze liczba trzydziesci piec jest mniejsza od liczby
    szescdziesiat piec ?! <- italics]

    ZKR - Jak Pani ocenia Michnika ?

    AW - Absolutnie negatywnie ! Zreszta jak prawie caly KOR. W IV Rzeczypospolitej,
    a ta powinna szybko nastac, KOR-owcy beda zyc w nieslawie. Michnik wiele zlego
    wyrzadzil równiez swoja "Gazeta Wyborcza".

    ZKR - Niejednokrotnie bronila Pani ksiedza pralata Jankowskiego przed zarzutem
    antysemityzmu. Czym w ogól zasluzyl na taki epitet ?

    AW - Odwaga mówienia prawdy !

    ZKR - W swojej ksiazce "Cien przeszlosci" pisze Pani, jak to prezydent Lech
    Walesa zatelefonowal do Pani - bodaj w 1993 roku - i do innych czlonków
    pierwszej "Solidarnosci" z oferta wspólpracy. Pani podobno otrzymala propozycje
    objecia teki ministra spraw zagranicznych, która to propozycje Walesa okreslil
    pózniej w wywiadzie jako "oczywisty zart"...

    AW - To byla próba "unieszkodliwienia przeciwnika", bo przeciez nie mialam
    stosownych kwalifikacji. Powiedzialam Walesie doslownie tak: [italics -> -
    Niedouczony prezydent próbuje dobrac niedoswiadczonych ministrów, czym wystawi
    polski rzad na posmiewisko. <- italics] On ta nonsensowna propozycja chcial sie
    uwiarygodnic: Patrzcie, Walentynowicz, która odnosi
  • nobull 27.02.08, 07:40
    ZKR - W swojej ksiazce "Cien przeszlosci" pisze Pani, jak to prezydent Lech
    Walesa zatelefonowal do Pani - bodaj w 1993 roku - i do innych czlonków
    pierwszej "Solidarnosci" z oferta wspólpracy. Pani podobno otrzymala propozycje
    objecia teki ministra spraw zagranicznych, która to propozycje Walesa okreslil
    pózniej w wywiadzie jako "oczywisty zart"...

    AW - To byla próba "unieszkodliwienia przeciwnika", bo przeciez nie mialam
    stosownych kwalifikacji. Powiedz

    ialam Walesie doslownie tak: [italics -> - Niedouczony prezydent próbuje dobrac
    niedoswiadczonych ministrów, czym wystawi polski rzad na posmiewisko. <-
    italics] On ta nonsensowna propozycja chcial sie uwiarygodnic: Patrzcie,
    Walentynowicz, która odnosi sie do mnie tak krytycznie, teraz dla mnie pracuje.
    Nie przystalam takze na zaproszenie do Belwederu, wiedzac, ze Walesa bedzie
    chcial sobie zrobic ze mna zdjecie...

    ZKR - Skoro juz jestesmy przy MSZ: ostatnio Lech Walesa zostal uhonorowany na
    Zamku Królewskim w Warszawie, wlasnie przez ten resort, dyplomem za promowanie
    Polski w swiecie. W uroczystosci uczestniczyl Cimoszewicz i byli ministrowie MSZ
    - Geremek i Olechowski, a Skubiszewski nadeslal list gratulacyjny...

    AW - ... osobliwy zbieg okolicznosci. Wszyscy ci czterej politycy znalezli sie
    na "liscie Macierewicza" - choc w przypadku Geremka Macierewicz uznal, iz nie
    posiadal na to wystarczajacych dowodów - jako tajni wspólpracownicy SB,
    wzglednie wywiadu PRL.

    ZKR - Jak Pani przyjela ów fakt uhonorowania Lecha Walesy przez tych
    postkomunistycznych dygnitarzy ?

    AW - Nie byl on dla mnie zaskoczeniem. Walesa dobrze sie przysluzyl takze tym
    panom, torpedujac lustracje i dekomunizacje. Sa mu wdzieczni. Jak wyglada Polska
    - spuscizna po Walesie - sami widzimy. Nobla dostal za utracenie radykalnego
    skrzydla "Solidarnosci", a to skutkowalo zaniechaniem rozprawienia sie z
    tyranami Polaków.

    Walesowe u Papieza

    ZKR - Zdarzylo sie jednak, ze bylo Pani z Lechem Walesa po drodze... Mam na
    mysli wspólna wizyte z delegacja "Solidarnosci" u Papieza.

    AW - Bylo to dwukrotne spotkanie w ciagu dwóch lat z Ojcem Swietym w styczniu
    1981 roku. Ale i tam zaiskrzylo miedzy Walesa i mna. O tym dalej. Pierwszego
    dnia audiencji na czele naszej grupy szedl Walesa i on jako pierwszy przekroczyl
    próg papieskiej biblioteki. Na zapraszajacy znak sekretarza Jana Pawla II ostro
    oderwal sie od naszej grupy, nie baczac na dosc glosne zawolania: - Leszek,
    Leszek - zony Danuty, która zapewne chcialaby mu towarzyszyc. Po kwadransie
    zaproszono do biblioteki reszte naszej grupy. Tak sie zlozylo, ze bylam na jej
    przodzie i po wejsciu na widok Ojca Swietego z wrazenia ugiely sie pode mna
    nogi. Wówczas Jan Pawel II wyszedl mi naprzeciw, przytuliwszy, powiedzial: -
    Papiez takze co nieco czytal i slyszal...

    ZKR - Czy do tego Walesowego faux pas doszlo wlasnie tego dnia ?

    AW - Tak. Oto w pewnej chwili podeszlam do Ojca Swietego z ksiazka o tematyce
    sakralnej, jedna z tych, które dla nas przygotowano i poprosilam o wpisanie
    blogoslawienstwa dla mojej ciezko chorej przyjaciólki. Wtedy Walesa wyskoczyl z
    grupki i stanawszy bezceremonialnie miedzy Papiezem a mna, powiedzial: - Pani
    jest bezczelna, jak Pani smie ?! Ja mam pierwszenstwo do takiego
    blogoslawienstwa, ja mam dzieci. Lzy naplynely mi do oczu, a Jan Pawel II
    wyprostowal sie i glosem mocnym jak dzwon rzekl: - Panie Walesa, porozmawiacie o
    tym pózniej, dobrze ? W czasie drugiego spotkania z Ojcem Swietym ksiadz Dziwisz
    posadzil mnie podczas sniadania po lewej stronie Jana Pawla II. Wspomnienie na
    cale zycie ! Po tym incydencie z Walesa powiedzialam sobie, ze nigdy wiecej nie
    pokaze sie z nim publicznie. W slubie jego córki Magdy uczestniczylam na jej
    zaproszenie jako matka chrzestna.

    ZKR - Pani Anno, czy Pani glosowala za akcesja do Unii Europejskiej ?

    AW - Nie ! To oczywiste ! Unia stanowi zbyt wielkie zagrozenie dla Polski. Kazdy
    dzien to potwierdza. Wspomnialam o tym ostatnio ambasadorowi USA Christopherowi
    Hillowi, zaproszona na przyjecie pozegnalne w zwiazku z zakonczeniem jego misji
    w Polsce.

    ZKR - Czesto bywala Pani gosciem ambasadora ?

    AW - Dosc czesto. Szczególnie polubilam jego zone i córke. Z zona Patrycja bylam
    zaprzyjazniona. Obie mówily, ze beda tesknic za Polska.

    ZKR - Obecnie coraz wiecej polskich polityków i zwyklych obywateli chcialoby
    wystapienia z Unii. Wobec tych glosów zdecydowanie protestuje Lech Walesa.
    Ostatnio oswiadczyl: "Bede sie sprzeciwial wszystkim, którzy nawoluja do
    wystapienia Polski z Unii. Dostarcze argumentów, by nie podejmowac takich
    niedobrych decyzji". Co Pani na to ?

    AW - To caly Walesa. Pewnie mu sie marzy prezydentura Europy.

    ZKR - Pani Anno, na koniec naszej rozmowy wróce jeszcze do owego sierpniowego
    dnia 1980 roku, kiedy to Lech Walesa zostal potajemnie dowieziony motorówka
    Marynarki Wojennej do stoczni w celu wygaszenia strajku. Trzeba przypomniec, ze
    przeciez na tej jego akcji nie zakonczyly sie strajki w Trójmiescie.

    AW - Skadze ! Walesa wygasil strajk w stoczni i tylko na jeden dzien, czyli w
    sobote szesnastego sierpnia. Wspólnie z Alina Pienkowska oglosilysmy bowiem
    strajk solidarnosciowy z Trójmiastem, które nadal stalo. W niedziele
    siedemnastego sierpnia zostala odprawiona Msza swieta, po której stoczniowcy,
    blisko 16-tysieczna zaloga, podjela strajk ! Tym naszym dzialaniem zostalo
    ostatecznie wymuszone podpisanie porozumien sierpniowych w dniu 31 sierpnia...
    Alina Pienkowska okreslila nasza akcje jako dzialania solidarnosciowe - w tym
    przypadku takze z Trójmiastem - i to okreslenie stalo sie inspiracja do
    przyjecia dla Samorzadnych Niezaleznych Zwiazków Zawodowych szyldu "Solidarnosc".

    ZKR - Od Pani, od zywiolowego protestu w jej obronie - a szybko potem Pani i
    Aliny Pienkowskiej akcja solidarnosciowa z Trójmiastem - mialy sie stac zaczynem
    "Solidarnosci" owego najgoretszego miesiaca w najnowszej historii Polski. Czy
    wobec znanego stosunku Lecha Walesy do Pani, nigdy nie da on swiadectwa
    prawdzie, iz to casus Walentynowicz zapoczatkowal wydarzenia na Wybrzezu ? I tym
    samym nie uzna Pani historycznej roli w najnowszych dziejach Polski ?

    AW - Bylo tak, jak Pan przypomina. Ale Walesa zaklamuje historie, wiec trudno,
    by sie zdobyl na uznanie, o którym Pan mówi.

    papurec.org

    papurec.org/history/h42.html

    papurec.org/history/h42a.html
  • hannasolo 28.02.08, 16:30
    Bardzo dobrze, że zamieszczasz ten wywiad z moherową wielbicielką Jankowskiego.
    Więcej prawdy mówi o niej samej, niż o KOR-ze.
  • kwicolek 27.02.08, 08:32
    Co tak wszyscy się zacieli?
    Nie ma pochwał Bolka?
  • heraldek 27.02.08, 10:59
    ....mu juz jakos nie przybywa....a to bylo jego jedyne
    udokumentowane osiagniecie zawodowe.....Viagra juz nie dziala...????

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka