Dodaj do ulubionych

Policjanci nie czują się winni

30.04.08, 11:34
Mówi się i pisze, ze w sprawie SP Krzysztofa Olewnika było bardzo
dużo błędów i zaniedbań i gdyby nie one to ŚP Krzysztof Olewnik
byłby uratowany.

To nie tak.

O głupocie można mówić jak dotyczy działania jednej lub dwu osób w
jednej sprawie. O zaniedbaniu, kiedy tej głupoty nie zauważyła
trzecia np. nadzorująca pierwszą i drugą, ale taka sytuacja nie
zachodzi w tej sprawie.

W sprawie ŚP. Krzysztofa Olewnika mamy tych „błędów i zaniedbań”
dziesiątki na dodatek popełnionych nie przez jednego „niedorozwoja”,
ale przez dziesiątki ludzi, od Ministrów poprzez wszystkie szczeble
władzy i nadzoru w dół w Prokuraturze i Policji.

Wskazuje to jednoznacznie, że wszystkie te „błędy i wypaczenia” były
działaniami sterowanymi i koordynowanymi w celu niewykrycia
sprawców.

Nie można przecież uznać za przypadek czy głupotę nie sprawdzenie
anonimu wskazującego z nazwiska porywacza i gdzie przetrzymywany
jest porwany. Z tą wiedzą jeden człowiek o inteligencji zbliżonej do
debila, a mający możliwość podejmowania decyzji w prokuraturze lub
policji doprowadziłby do uwolnienia porwanego. Co stało się z
inteligencja Ministrów i ich zastępców, generałów i komisarzy
Policji, Prokuratorów: Generalnych, Krajowych, Okręgowych,
Rejonowych?

Aby osiągnąć taki wynik niemożności jak w tej sprawie ośrodek
korelujący działania (sterowniczy) musiał znajdować się bardzo
wysoko w hierarchii oficjalnej władzy. Takiego efektu niemożności
nie mogła uzyskać głupota jednego czy drugiego prokuratora albo
policjanta, ale działania decydenta(ów) na samym szczycie władzy,
mającego możliwość specjalnego doboru ludzi do zespołu prowadzącego
tę sprawę, z klucza: ignorantów, przestępców i półgłówków.

Obraz władzy w Polsce.

Jeżeli popatrzymy na Polskę i jej wszystkie rządy po 1989 roku - to
widzimy dryfujący kraj z władzami, które nie są w stanie cokolwiek
zrobić pożytecznego dla Kraju, a jeżeli już podjęły się cokolwiek
zrobić, to i tak z jakiś tam przyczyn im to nie wyszło.

Oficjalna, ta widoczna władza jest nieskuteczna – każdy widzi.

W tym samym czasie baczny obserwator zauważył jednak, że w tym samym
czasie - kiedy oficjalna władza jest bezradna jak małe dziecko - z
wyjątkową sprawnością, wymagającą bardzo dobrej organizacji i
koordynacji, zarządza się Polską: niszczy uczciwych rzetelnych
ludzi, promuje miernoty i przestępców w strukturach oficjalnych
władz w tym w: policji, sądach, prokuraturach; sprzedaje za bezcen
fabryki, huty, banki itp., „znika”: 90% polskiej własności i 500mld$
zaciągniętych kredytów, pieniądze na budowę autostrad i dróg, giną
ministrowie i generałowie od strzałów w głowę bez wykrycia sprawców.

Te nieformalne działania, ich zakres oddziaływania i skuteczność –
podejmowane wbrew interesom Państwa Polskiego – świadczą, że
istnieje ośrodek koordynujący te działania – nazwijmy go chwilowo
WŁADZĄ UKRYTĄ. Zakres jej oddziaływania i skuteczność prowadzi do
wniosku, że to ta nieformalna WŁADZA w rzeczywistości sprawuje w
Polsce władzę, ponieważ jej zakres oddziaływania pokrywa się z
zakresem władzy oficjalnej, z tą jednak różnicą, że jej skuteczność
wielokrotnie przewyższa skuteczność oficjalnej.

Na przykładzie działań w sprawie ŚP. Krzysztofa Olewnika widać jak
na dłoni, że oficjalna władza przejawia dziwną niemoc, tak jakby
osoby ją sprawujące były w 100 % idiotami. To pozwala postawić tezę,
że oficjalna władza jest tylko POZORNĄ, a właściwy ośrodek władzy w
Polsce stanowi MAFIA, której oddziaływanie na władze oficjalną tj.
tą POZORNĄ tak jaskrawo widoczne jest w działaniach i zaniechaniach
tej władzy, a mających na celu nie odnalezienie porwanego SP.
Krzysztofa Olewnika i niewykrycie sprawców.

Pozostaje problem przyczyny takiego działania WŁADZY w sprawie
Krzysztofa Olewnika. Dlaczego takie działania i zaniechania podjęto?

Oceniając oficjalną wersję przyczyny jako nieudolność i głupotę
kilkudziesięciu ludzi, którzy popełnili kilkadziesiąt błędów w
toczącym się postępowaniu, począwszy od Ministrów po szeregowych
Prokuratorów i Policjantów - to wersja ta jest nie do przyjęcia. Z
przyjęciem tej wersji należałoby wszystkich mających związek ze
sprawą, w tym i mądrale takie jak R. Kalisz, uznać za debili i
natychmiast odsunąć od pełnienia jakichkolwiek funkcji w państwie.
Takiemu przyjęciu przeczą też fakty w sprawie K. Olewnika, np. ten,
że Prokurator chciał aresztować siostrę porwanego, Danutę Olewnik,
na podstawie sfałszowanego dokumentu – bilingu rozmów (ktoś musiał
mieć jakiś cel w jego sfałszowaniu).

Inaczej wygląda ta sama sytuacja, jeżeli te same działania WŁADZY
podjęte w celu nieodnalezienia porwanego i niewykrycia sprawców
porwania przypisze się WŁADZY UKRYTEJ – tj. MAFII. W tej sytuacji
przyczyna takiego a nie innego działania władzy zaczyna być
zrozumiała.

Najbardziej prawdopodobną przyczyną, znaczy celem MAFII było
zmiękczenie zamożnych ludzi, by nie opierali się w płaceniu tej
MAFII haraczu. Porwanie syna zamożnego człowieka prawie na oczach
całej Polski, pokazywanie udręczenia rodziny i niemożności WŁADZY w
uwolnieniu porwanego, następnie aresztowanie (nieudana próba)
siostry porwanego, mogło doprowadzić do całkowitego zniszczenia
Rodziny Olewników - mimo jej zamożności, jako przestroga dla innych
dla wymuszenia ich uległości.

Celem całej akcji mógł być pokaz możliwości tej MAFII (której
rzekomo nie ma), możliwości zniszczenia przez nią każdego kogo tylko
zechcą, przy wykorzystaniu do tego celu zarówno bandytów jak i
Policji i Prokuratury – POKAZ w celu zastraszenia innych
potencjalnych opornych.

W tej sytuacji jakiekolwiek przeprosiny osób z tzw. świecznika są
kpiną.
Niech oni lepiej pokażą społeczeństwu polskiemu, co zrobili z
własnej inicjatywy i we właściwym czasie by z rąk bandytów uwolnić
Krzysztofa Olewnika, ewentualnie, kto lub co, uniemożliwiło im
uwolnienie.

Nie zrobili NIC – latami mataczyli w sprawie by do jego uwolnienia,
a po zamordowaniu, i do wykrycia sprawców nie doszło (przeciętny
człowiek mając tylko anonim z nazwiskami sprawców porwania i
miejscem przetrzymywania porwanego uratowałby życie K. Olewnikowi, a
oni NIE).

To ICH zaniechanie jest wystarczającym do oskarżenia ICH o
przynależność do MAFII, do MAFII, która między innymi zamordowała i
Krzysztofa Olewnika.

Oby męczeńska śmierć Krzysztofa Olewnika, jego i jego rodziny
udręczenie było wystarczająco głośnym sygnałem POBUDKI: OBUDŹ SIE
POLAKU, OBUDŹ SIĘ zanim ze wszystkiego Cię okradną, obedrą z
godności a nawet skóry.

Henryk Kreuz

--
henrykkreuz.spaces.live.com/default.aspx

ps. najprawdopodobniej akta operacyjne odslonia fakt wspolpracy
porywacza -najprawdopodobniej Franiewskiego - z policją np. jako ich
informator.
zachowanie policjantow tylko potwierdza moja teze, ze
te "zaniechania" nie byly przypadkowe, czuli sie bezkarni tylko
dlatego, ze musieli miec przelozonych ktorzy ich zabezpieczali-
"kriszę". Nie zdziwiłbym się gdyby jednym z nich był były - podobno
zmarły w dwa miesiące po zabójstwie K. Olewnika - komendant
wojewódzki.
Obserwuj wątek
    • boguswi Re: Policjanci nie czują się winni 30.04.08, 13:32
      Panie Kazimierzu, zasadniczo zgadzam się z Pana wywodem: sprawa
      Olewnika ujawnia skalę degrengolady polskiego państwa. Jedne z
      najistotniejszych dziedzin dla funkcjonowania państwa: a więc
      policja, prokuratura i sądownictwo dotknietę zostały taka plagą
      degeneracji, że trzeba natychmiastowych działań, aby to rozkładające
      państwo zjawisko zatrzymać. Najbardziej przerażającym w tej historii
      jest, że być może sprawa Olewnika nigdy nie nabrała by takiego
      rozgłosu, gdyby nie samobójstwo jednego ze skazanych! Niestety,
      jestem pesmistą jeśli chodzi o naprawę państwa. Faszyzujące rządy
      Braci Mniejszych (ze śmiercią Barbary Blidy w tle)ukazują, że władzy
      zależy głównie na efektach propagandowych, a ludzie odpowiedzialni
      za policję (wówczas Ludwik Dorn - współodpowiedzialny za śmierć
      dwóch policjantów, którzy odwozili jego pijanego kumpla po libacji w
      MSWiA) oraz psychopatyczny Ziobro Zbigniew, dokładaja się tylko do
      gnicia państwa. Także niewiele sobie obiecuję po rządach
      oprotunistów z partii Pe Zero (PO). Pozostaje więc wiara w boską
      opatrzność. Smutne.
      purpura.blox.pl/html
    • emmel1 Re: Policjanci nie czują się winni 30.04.08, 14:08
      Oprócz powiązań "władzy" z przestępcami dużą rolę- moim zdaniem- odegrało zwyczajne nieróbstwo.Policji i prokuraturze nie chciało się po prostu "przemęczać".Wygodniej jest przecież siedzieć i nic nie robić (można ewentualnie rozwiązywać krzyżówki lub zapewnić sobie inne mniej "intelektualne" rozrywki),zamiast ganiać za porywaczami!
      Za to chyba Kalisz odznaczył R.Mindę - może to należałoby wyjaśnić w pierwszej kolejności!!!
      Kto popierał awanse i nagrody tego s...!!!
    • 1europejczyk Jest nieomal pewne, ze okup byl tylko medialnym 30.04.08, 15:03
      parawanem sluzacym do ukrycia prawdziwej przyczyny porwania.
      Jest wielce prawdopodobne, ze prawdziwa przyczyne zna rodzina Olewnikow ale z
      wielu powodow nie chce albo nie moze o niej mowic.
      To dlatego wszyscy, ktorzy uczestniczyli w sledztwie czuli sie bezpiecznie majac
      przekonanie, ze sa pionkami w tej grze i ze nie jest w ich interesie by ja
      wygral Olewnik.
      Wiedzieli, ze sprawa ich po prostu "przerasta" i "dali sobie spokoj" symulujac
      jedynie dzialania.
      Stad brak jakiegokolwiek zainteresowania istotnymi poszlakami.
      Poczucie niewinnosci i pokrzywdzenia oskarzonych wynika rowniez z faktu
      przynaleznosci do "ukladu", ktory byl dla nich calym swiatem.
      Wszyscy byli w tak zwanym prowincjonalnym lokalnym "ukladzie", ktore istnialy,
      istnieja i dlugo jeszcze beda istniec w calej Polsce: komendant policji, szef
      rejonowej prokuratury, sprawujacy wladze nad sadem rejonowym czy wojewodzkim,
      czasem dolacza do nich ten czy inny proboszcz, ten czy inny szef urzedu
      miejskiego albo skarbowego, ten czy inny skorumpowany lekarz, szef
      prowincjonalnego szpitala.
      Taka dokladnie byla i jest, czy tego chca czy nie polskie wyksztalciuchy,
      prowincjonalna ,i chcialoby sie napisac, i cale szczescie, nie tylko Polska.

      Wszystko, cale zawodowe zycie, zalatwiali nie poprzez realne lapanie
      przestepcow, sledztwa, szukanie dowodow ale "przez telefon" wsrod ludzi z ukladu
      od najwazniejszego poczawszy.
      To z powodu akceptowania takiego sposobu "pracy" tak dlugo zajmowali swoje
      "stanowiska".
      Ilez to mozna zaoszczedzic czasu i wszelkich pozniejszych klopotow na przyklad
      gdy dowody przemawiaja za kims z bezposredniego otoczenia ludzi z "ukladu" ?
      Tak robilo sie i robi "sledztwa" w calej Polsce.
      To dotyczace Olewnika nie bylo i nadal nie jest zadnym wyjatkiem.
      Dlatego miedzy innymi zamyka sie tygodniami w areszcie schwytanego za jazde na
      gape a pijanym bucom kierujacym samochodami pozwala sie na kontynuowanie
      bandytyzmu na drogach.

      Im (oskarzonym) sie po prostu swiat zawalil: oni nie znali zadnego innego:
      obowiazki zawodowe to dla nich nic innego jak "funkcja" w "ukladzie" a ta
      przeciez latami spelniali wysmienicie: dostawali nagrody, premie.


      Policjanci nie czują się winni
      • henrykkreuz Re: Policjanci nie czują się winni 01.05.08, 12:43
        Czy mogą być powazniejsze błędy jak np. te:
        1/ niepodsłuchiwanie kilkudziesięciu rozmów porywaczy i nieustalenie
        miejsca skąd dzwonią - mimo, że to dziecinnie proste.
        2/ zignorowanie anonimu wskazującego sprawców i miejsce
        przetrzymywania porwanego.
        3/ ukrycie kasety na której był zapis identyfikujący porywacza,
        który kupił telefon, potem z niego dzwonił, a następnie porzucił
        telefon. Zapis na taśmie był z kupna i porzucenia telefonu. Dlaczego
        nie zatrzymano tej osoby? Dlaczego nie próbowano zidentyfikowac jej
        głosu i porównać z nagraniami z rozmów porywaczy z rodziną Olewników.


        To są dowody współpracy policjantów z porywaczami, że należeli do
        bandyckiej grupy, tylko ich zadania w niej były nieco inne i
        przydzielone nie przez herszta bandytów, tylko przez ośrodek
        kierujący porwaniem - znajdujący się poza bezpośrednimi wykonawcami.

        To nie wszystko? Co z nadzorem? Nadzór nie może powiedzieć, że nie
        wiedział nic. Wiedział od Olewników i godził się na takie działanie
        policjantów. Znaczy że i oni wykonywali również swoje zadanie dla
        tej grupy przestępczej, chociaż nie wszyscy członkowie grupy mogli
        znać się nawzajem, to jest właśnie szczególna cecha zorganizowania
        mafii wschodniej jak i to, że wszystkich członków grupy
        przestepczej, zarówno gangsterów jak i policjantów, prokuratorów,
        nadzór znał ośrodek kierujący (korelujący działania) całej grupy.
        Bandytom zlecił czarną robotę, policjantom ich ochronę, wpływał na
        nadzór by nie przykładał się do nadzoru, innym zlecił dezinformację,
        a chcąc pokazać grupie, że wszystko kontroluje i potrafi wynagrodzić
        wpłynął na nagrodzenie Mendy i zapewne innych też np. awansami.
        Poszczególni członkowie grupy przestępczej nie byli ze sobą
        powiązani, a nawet nie znali się, znajomość bezpośrednia to
        najczęściej grupy trzyosobowe, ale tylko jedna z nich zna jedną
        osobę z wyższego stopnia organizacji.

        To jest właśnie organizacja mafii zorganizowanej na wzór wschodni.

        --
        henrykkreuz.spaces.live.com/default.aspx

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka