Dodaj do ulubionych

"Jezus. I biel staje się jeszcze bielsza."

22.05.08, 19:59
Zobacz, jak to jest zrobione!

Na dniach ukazała się kapitalna książka włoskiego profesora
kulturoznawcy, zatytułowana "Jezus. I biel staje się jeszcze
bielsza", wyjaśniająca skuteczność propagowania się chrześcijaństwa
przez porównanie metod Kościoła do nowoczesnych metod marketingowych:


www.wab.com.pl/index.php?id=7&bid=680

Polscy hierarchowie domagali się dziś w kazaniach jeszcze większej
obecności religii w życiu publicznym.

Grzmieli o trwającej jakoby "zorganizowanej walce z Kościołem".

Nie wiem, czy takowa ma miejsce (ja działam niestety w pojedynkę:).

Wiem natomiast, że Polacy powinni walczyć o nowoczesne europejskie
społeczeństwo humanistyczne w swoim kraju. A to oznacza krytykę
chrześcijaństwa.


Walka z Kościołem nie jest żadną "zbrodnią", wbrew temu, w co tenże
Kościół chce, byśmy jako społeczeństwo wierzyli.

To normalny składnik życia publicznego, do którego Kościół wkroczył
jako jedna z sił.


I nie pozwólmy by trwał stereotyp (podtrzymywany przez stronę
kościelną z iście marketingowym sprytem), jakoby walka z Kościołem
równała się "komunizmowi" i była domeną byłych komuchów.

Jest wręcz przeciwnie - to pezetpeerowcy sprzedali kraj hierarchom.
I nawet dziś, kiedy SLD mówi o antyklerykalizmie, to zachodzi mocne
podejrzenie, że eksploatuje to hasło czysto instrumentalnie.


Walka z Kościołem i krytyka chrześcijaństwa rzeczywiście powinny,
zgodnie z obawami hierarchów, stać się - zorganizowane.


Oddolnie!



Uwolnijmy społeczeństwo od terroru "niewygodnych wymagań Jezusa",
którymi, ku zadowoleniu władzy kościelnej, szykanujemy siebie
nawzajem, umacniając w ten sposób panowanie religii nad nami.

W rzeczywistości, to wpajany ludziom od dzieciństwa strach
(przedstawiany jako "miłość do Jezusa"), a nie rzetelne przekonanie
o ich wartości sprawia, że uchodzą one potocznie za coś bardzo
wzniosłego.

Dzięki wyzwoleniu sie od tego terroru będziemy lepszymi (bardziej
akceptującymi, pokojowymi), a nie gorszymi ludźmi!


PS. Pomóż rozpropagować tę ważną dla polskiego społeczeństwa
książkę. Przynajmniej przez podniesienie tego wątku własnym postem:)

Edytor zaawansowany
  • moon5 22.05.08, 20:27
    Nick3 napisał:
    "Wiem natomiast, że Polacy powinni walczyć o nowoczesne europejskie
    społeczeństwo humanistyczne w swoim kraju. A to oznacza krytykę
    chrześcijaństwa."

    A nie oznacza to, cwaniaczku, krytyki wszelkich religii, również judaizmu,
    islamu i innych?

    --
    moon5.wordpress.com
  • nick3 22.05.08, 20:49

    Wiem, co sugerujesz (powiedziałbym nawet "insynuujesz", bo w twoich
    ustach jest to insynuacja:).

    To najprostszy i najszybszy (oprócz wspomnianego "komunizmu") black-
    piarowy sposób walki z przeciwnikami dominacji Kościoła i religii.



    Pisałem o chrześcijaństwie tylko dlatego, że jestem Polakiem i
    mieszkam w Polsce, gdzie dominacja religijna ma charakter
    chrześcijański.

    Znam liberalnych Irańczyków i z przekonaniem popieram ich walkę o
    uwolnienie swojego kraju od rządów dewocji muzułmańskiej.

    Choć nie jestem zwolennikiem segregacji kulturowej imigrantów,
    popieram walkę z przemocą, jakiej są poddawane kobiety w
    środowiskach muzułmańskich.

    Aaya Hirsi Ali jest dla mnie bohaterką.


    Gdybym żył w Izraelu, walczyłbym z zakusami prawicy ortodoksów
    religijnych, którzy zatruwają życie swoim współobywatelom pod
    pewnymi względami bardziej niż nam czynią to - Rydzyk i PiS (podobno
    nawet zdarzają się w Izraelu przypadki zrzucania kamieni z wiaduktów
    na samochody jadące w szabas).


    Tak więc - mylisz się:)


  • moon5 22.05.08, 21:06
    Tak, w moich ustach sugestia od razu staje się insynuacją... :)
    Ja nie wyznaję żadnej religii, nie było mnie na procesji, ale nie mogę tolerować
    robienia dyskotek tylko w byłych kościołach, omijając niezagospodarowane na cele
    rozrywkowe synagogi i meczety, chyba że wysiadywanie w synagodze to czysta
    rozrywka :)
    --
    moon5.wordpress.com
  • nick3 22.05.08, 21:38

    Nie jestem zwolennikiem całkowitej likwidacji (a już w żadnym
    wypadku - prześladowania) wyznań religijnych.

    Uważam tylko, że w nowoczesnym społeczeństwie powinny odgrywać rolę
    raczej marginalną.

    Mówię jasno: wszystkie wyznania.

    Dlatego, że wszystkie one (przynajmniej jeśli chodzi o trzy wielkie
    religie zachodnie: judaizm, chrześcijaństwo i islam) mają właściwość
    nieuchronnego dążenia do opanowania całokształtu życia publicznego.
  • moon5 22.05.08, 21:53
    Zgadzam się. Należy walczyć z wszelkimi "zabobonami" religijnymi, katolickimi,
    judaistycznymi i islamskimi. I należy to podkreślać, bo nie masz pewności, że
    kiedyś zamiast księży nie zaczną tu rządzić rabini.
    --
    moon5.wordpress.com
  • nick3 22.05.08, 21:57

    Jakoś nie obawiam się tego...

    Już prędzej mułłowie:)


    Ale, mimo wszystko, nie wierzę w scenariusz katastroficzny.

    Liczę na atrakcyjność zachodnich wzorów życia:)

    Pewna siebie cywilizacja powinna w to wierzyć!
  • moon5 22.05.08, 22:13
    Dobrze wiesz, że gdyby nie powstanie państwa Izrael, bylibyśmy krajem w którym
    rabini także mieliby sporo do powiedzenia... Czyli manipulujesz.

    Zachodnie wzorce życia są coraz mniej atrakcyjne. Nie taki globalizm, a inny...
    --
    moon5.wordpress.com
  • nick3 22.05.08, 22:26

    A w Europę wierzę.

    Oczywiście nie wolno myśleć, że "poradzi sobie bez naszego udziału".

    Jednak to nie powód, by rezygnować z fundamentalnej dla liberalnej
    demokracji uniwersalistycznej koncepcji społeczeństwa
    multikulturowego.

    Co do atrakcyjności kultury europejskiej - widać różnimy się opinią.

    Należeć do jakiejś kultury to wierzyć w jej atrakcyjność i
    uniwersalną misję (bez zbędnego patosu, ale jednak:).

    A ja właśnie czuję się człowiekiem Zachodu.

    I tyle.
  • moon5 22.05.08, 22:41
    Ja nie toleruję zarówno antysemityzmu, jak i syjonizmu, bo to jedyna możliwa dla
    rozsądnego człowieka opcja.
    --
    moon5.wordpress.com
  • maaac 23.05.08, 07:15
    Moon5 kobieto przeczytaj cały wątek.

    To Ty do niego wprowadziłaś sprawę Żydów, która kompletnie nie miała
    nic do tego co nick3 pisał. On starał się oderwać ze swoimi poglądami
    (z którymi nie całkiem się zgadzam, bo religia powinna mieć miejsce w
    świecie i to nawet duże ale inaczej się przejawiać niż to się dzieje w
    krajach teokratycznych) od konkretnej religii, a Ty ciągle wracałaś do
    Żydów i judaizmu.

    Obsesje masz? Czy jak będzie wątek o piłce nożnej to zaczniesz
    oceniać jakość piłkarzy po tym czy są obrzezani? Jak będzie dyskusja o
    architekturze to zamiast ocenić wygląd projektu np nowego stadionu we
    Warszawie zajmiesz się pochodzeniem/nazwiskiem architekta?
    --
    Grafika od nowego layout'u forum wywalić na zbity monitor!
  • nick3 24.05.08, 02:16
    Maaac,

    Wydaje się, że (jak przystało na wyborcę Platformy:) wierzysz w
    jednoznacznie dobroczynny charakter chrześcijaństwa i jego obecności
    w życiu publicznym i nie widzisz większej potrzeby poddawania tego
    stanowiska - rewizji. Jesteś ponadto jednak człowiekiem o
    cywilizowanym podejściu do ważnych kwestii społecznych i życiowych,
    które to podejście budzi we mnie niekłamany szacunek i sympatię.


    W przeciwieństwie do ciebie (oraz do "prounijnych konserwatystów"
    czyli do Platformy) sądzę, że istnieje niedająca się zasypać
    rozbieżność pomiędzy religią Nowego Testamentu a wrażliwością
    etyczną właściwą nowoczesnej cywilizacji europejskiej (i wszelkiemu
    humanizmowi, niezależnie od jego pochodzenia).


    Czytałem fragmenty Ewangelii, z wczorajszych czytań katolickich,
    które przytoczyłeś na innym wątku.

    Absolutnie nie zamierzam przeczyć, że niektóre wypowiedzi
    ewangelicznego Jezusa są naukami głęboko etycznymi i ludzkimi, a
    cały opis zachowań Jezusa otoczony jest przez narrację aurą
    sakralnego majestatu i życiowej powagi.

    W przeciwieństwie jednak do większości czytelników (zwłaszcza
    polskich) Nowego Testamentu nie poprzestaję na tym wrażeniu.

    Oprócz wzmożonego przez autorytet wieków tchnienia powagi
    wyczuwalnego w słowach i działaniach głównego bohatera Ewangelii,
    dostrzegam w nich liczne niejasności i sprzeczności, które chyba
    każą ochłonąć i zastanowić się krytycznie nad rzeczywistą wartością
    tej świętości.

    Czy można mieć za dowód czyjejś nadnaturalnej wielkości moralnej
    nagromadzenie wypowiedzi w rodzaju "Błogosławieni pokój czyniący", a
    chwilę później bez zakłopotania pochylać się przed tajemniczą głębią
    zdania "Nie przyszedłem przynieść pokoju lecz miecz"?

    W istocie, tu (i w wielu innych przypadkach) motywuje wierzących już
    nie wielkość etyczna przedstawionej postaci Jezusa, lecz sakralny
    strach przed zachodzącym w niej Niepojętym: wymieszaniem prawości i
    okrucieństwa.

    "Aka! Aka! M'zimu, aka!" - brzmi archaiczna reakcja na Niepojęte.


    Jeśli jednak kierować się bezkompromisowo sumieniem w ocenie
    przesłania Nowego Testamentu, to trzeba powiedzieć, że wzięte jako
    integralna całość, jest ono z humanistycznego punktu widzenia
    etycznie nieakceptowalne.

    Jest ono niezgodne ze spontaniczną niezafałszowaną wrażliwością
    moralną.

    Mozna przekonujaco pokazywać, że do działań okrutnych, do których w
    historii doprowadziło swoich wyznawców - doprowadziło nieprzypadkowo.

    Jak więc stało się możliwe w Ewangelii takie scalenie w jednej
    postaci spraw etycznie biegunowo różnych?

    Odpowiedź w szalonym skrócie widziałbym taką:

    Ewangelie są dziełem grecko-rzymskiej religii misteryjnej typu
    orfickiego, w której rolę Zbawiciela odgrywa palestyński rabbi.
    Religia ta (dla powstania której kluczową rolę odegrał Paweł)
    przeszła do historii pod nazwą - chrześcijaństwa.

    To w świetle wierzeń tej religii opisywali postac Jezusa autorzy
    Ewangelii.

    Sam Jezus jednak chrześcijaninem nie był, ani chrześcijaństwa nie
    nauczał.

    Był buddystą.

    Tyle że działającym w warunkach pojęciowości zupełnie innej kultury.


    Stąd - jego niezwykłe dla zachodniego ucha nauki i zachowanie
    życiowe, które zrobiły na słuchaczach na tyle wielkie wrażenie, że
    legendy o nim stały się inspiracją dla licznych sekt, które -
    stosownie do kategorii ówczesnej hellenistycznej religijności
    misteryjnej - nadały mu status istoty boskiej i czciły jako Zbawcę.


    To dlatego - uważam - w Ewangelii są fragmenty tak inspirujące
    etycznie, przemieszane z innymi, z którymi razem tworzą doktrynę,
    której adekwatnym wcieleniem życiowym było - Średniowiecze.


    Średniowiecza z humanizmem nowoczesnej demokracji - pogodzić się nie
    da.


    "Konserwatystom ugodowym" (a jest to postawa właściwa prawicy
    liberalnej, która wierzy, że "i wilk będzie syty i owca cała", a
    wszelkie konflikty są niepotrzebne) mam do zacytowania fragment na
    temat chrześcijaństwa, pióra klasyka liberalizmu, Johna Stuarta
    Milla.


    Jest to fragment mówiący o chrześcijanach, którzy są "normalnymi,
    nowoczesnymi i po ludzku dobrymi ludźmi".

    Tak, uważam, że tacy są możliwi i że nawet może być ich większość w
    kościelnej społeczności.

    Podobnie, w moim przekonaniu jest jednak i z islamem! (którego Koran
    jako żywo zawiera treści obce humanizmowi!)

    Tak! Większość muzułmanów to rozsądnie, lecz szczerze religijni
    ludzie, u których religijność wyraźnie rozwija szlachetne i etyczne
    strony ich osobowości.


    A jednak z islamem jest coś nie tak.

    Myślę, że z chrześcijaństwem (choć - co apologetyka tej religii
    nieustannie podnosi - Ewangelia nie zaleca kamieniowań) jest
    podobnie jak z islamem.

    Już przytaczam obiecanego Milla (zaznaczając, że "szlachetnych
    chrześcijan" nie mam za jednostki "otępiałe" ani
    uprawiające "samooszustwo wyćwiczonego rozumu", lecz podążające
    ścieżką bedącą czymś w rodzaju złotego środka pomiędzy owymi;)))



    >>Z pewnością da się (istnieje na to wiele przykładów) z oddaniem
    czcić jednego z dwóch Bogów, Boga Natury lub Boga Ewangelii, w żaden
    sposób nie zniekształcając uczuć moralnych; w tym celu jednak trzeba
    skupić się wyłącznie na tym, co piękne i dobroczynne - zarówno jeśli
    idzie o nakazy i ducha Ewangelii, jak i o wyroki Natury - a
    wszystko, co ma charakter odmienny, odsuwać na bok, jak gdyby w
    ogóle nie istniało. Jak już wspominałem, taka prosta i niewinna
    wiara może współistnieć jedynie z otępieniem i biernością władz
    umysłowych. Człowiek o wyćwiczonym umysle nie jest w stanie osiągnąć
    podobnego stanu, chyba że zwodząc i oszukując juz to własny rozum,
    już to sumienie.
    Zarówno o sektach, jak i o jednostkach, które wyprowadzają swoją
    moralność z religii, można powiedzieć, że im lepiej radzą sobie z
    logiką, tym gorzej sprawdzają się w roli moralistów.<<




    Niestety, we współczesnym, przypartym do muru przez nowoczesność
    chrześcijaństwie coraz wyraźniej zaczynają dominować te jego
    odmiany, które "lepiej radzą sobie z logiką":)

    np.


    www.fronda.pl/

  • maaac 24.05.08, 07:44
    1. "Wyborcą" Platformy byłem jedynie z musu. Czasem człowiek musi
    wybierać mniejsze zło od zła bardzo dużego. Mniejszym tym razem była
    Platforma. Gdyby alternatywą dla PiS były tylko LPR, Samoobroną czy
    jakaś nowa inkarnacja partii X z kimś typu Tymińskiego głosowałbym
    na PiS - choć obrzydzenie miałbym jeszcze większe. To są skutki
    wyborów większościowych. Gdy nie daj Boże PO nam zafunduje JOWy,
    takiego wyboru będziemy musieli dokonywać za każdym razem.

    2. Oczywiście że wierzę w dobroczynny charakter chrześcijaństwa i
    jego obecności w życiu publicznym. By w to nie wierzyć musiałbym być
    ateistą, a nie wyborcą tej czy innej partii. Jednak "obecność"
    jakiejkolwiek religii w życiu publicznym to dla mnie zupełnie co
    innego niż dla LPR, PiS czy nawet PO. Pokazywanie się w pierwszych
    ławkach na Mszach, branie ślubu kościelnego przed wyborami,
    przyjmowanie chrztu, przeznaczanie pieniędzy publicznych na cele
    religijne, czy próby regulowania spraw wiary przy pomocy kodeksu
    karnego to dla mnie faryzeizm, a nie zachowanie godne człowieka
    wierzącego. Obecność chrześcijaństwa powinna polegać na tym że
    człowiek wierzący nawet w polityce działa zgodnie z zasadami
    podanymi przez Chrystusa. Żadne "ciemny lud kupi", żadne "polityka
    jest brudna i tak musimy" i tym podobne zachowania, którymi politycy
    usprawiedliwiają swoje kłamstwa i świństwa robione na co dzień. Po
    prostu polityk chrześcijanin powinien tak postępować by każdy o nim
    mówił - "widać że on jest człowiekiem wierzącym". Idealizm? Może -
    ale chciałbym by tak żyć.

    3. Sprzeczności w Nowym Testamencie? Tyle że Chrystus mówił tam o
    zupełnie innych sprawach (podobnie co niektórzy zakłamują pojęcie
    dżichadu w Koranie). Zupełnie czym innym jest pokój między ludźmi, a
    czym innym burzenie wewnętrznego samozadowolenia ludzi. "Miecz" tak
    ale przeciwko pokojowi w duszach takich co myślą że jak rzucą trochę
    grosza na Świątynię (a dziś np. powieszą krzyż w Sejmie) to już są
    zbawieni. Dalej byśmy musieli wgłębiać się bardziej w teologię ale
    NIGDZIE w Nowym Testamencie nie ma nawoływania do
    mordowania "niewiernych" mimo pewnych "militarnych" porównań.

    4. Cd. Wybacz ale nie będe recenzował Twoich poglądów
    religijno/historyczno/filozoficznych.
    --
    Grafika od nowego layout'u forum wywalić na zbity monitor!
  • nick3 24.05.08, 23:11
    Hej, maaac.

    Pomyliłem się więc. Bo miałem cię za rasowego platformersa:)


    Ale nadal uważam, że wiele w twoim sposobie myślenia jest
    charakterystyczne dla "Konserwy z ludzka twarzą", w bycie którą
    wierzy Platforma.

    Przecież i HGW i Niesiołowski też wierzą w dobroczynny charakter
    obecności religii w życiu publicznym. I oczywiście żadne z nich nie
    uważa tak dlatego, że należy do konserwatywnej PO, tylko dlatego, że
    sądzą, iż "musieliby być ateistami, by myśleć inaczej"


    Po
    > prostu polityk chrześcijanin powinien tak postępować by każdy o
    nim
    > mówił - "widać że on jest człowiekiem wierzącym".


    Po pierwsze, obawiam się, że obecność w życiu publicznym, jakiej
    wymaga dla siebie religia - nie kończy się na tym.

    A po drugie: Czy nie chodziłoby raczej o to, by nie tyle każdy o
    owym polityku "mówił", co "widział" i nie "że jest człowiekiem
    wierzącym" (To akurat o wielu - widać. Tak - że wierzącym właśnie -
    a wcale nie tylko chodzącym do kościoła. O wielu fanatykach widać,
    że są wierzący szczerze. I pomimo tego, nie cieszy to.)

    Może lepiej, żeby było widać, "że jest człowiekiem głęboko etycznym"?

    (A tego, z jakiej religii czy wychowania to wynika - może tego już
    nie musi być widać?:)


    Zarys moich przekonań na temat poczatków chrześcijaństwa podałem
    tylko po to, byś się orientował, co myślę.

    Dyskusja nie jest tu więc potrzebna.

    Oczywiście wiem, że z tym "pokojem" chrześcijaństwo uprawia taką
    interpretację.

    Podałem tylko jeden drobny przykład.

    Prawdziwe niespójności w postaci ewangelicznego Jezusa widzę nie w
    sprzecznych sformułowaniach, lecz w sprzecznych postawach.


    Przykładowo: Jezus z Ewangelii zaleca żywienie dobrych uczuć wobec
    krzywdzicieli, troskę o potrzeby ludzi, którzy kompletnie lekceważą -
    nasze.

    Ale jednocześnie Bóg tego Jezusa grozi człowiekowi okrutnym gniewem
    w odpowiedzi na takie jego działania, które nie przynoszą nikomu
    zbyt wielkiej szkody (a Bogu przecież żadnej - no chyba, że jest
    bardzo czuły na punkcie swojego honoru, a wszelkie nieposłuszeństwo
    ma za śmiertelna zniewagę)

    Postawa Boga wobec "sług szatana" daleko odbiega od oddawania sukni
    napastnikowi, który żąda płaszcza.


    Moja interpretacja tłumaczy sytuacje dość dobrze:

    Wypowiedzi humanistyczno-mistyczne są słowami buddyjskiego mistyka,
    który słuchaczom chciał przekazać swoje doświadczenie
    nieograniczonej miłości do wszechświata.

    Wypowiedzi moralistyczne i apokaliptyczne (o Sądzie) są
    wypowiedziami religii wyznawanej przez autorów Ewangelii, należących
    do ruchu Pawła - chrześcijaństwa.


    To takie sprzeczności są sprzecznościami istotnymi.


    PS. A co myślisz o fragmencie Milla?


  • krytykantka07 25.05.08, 21:20
    nick3 napisał:

    > > Czy można mieć za dowód czyjejś nadnaturalnej wielkości moralnej
    > nagromadzenie wypowiedzi w rodzaju "Błogosławieni pokój czyniący",
    a > chwilę później bez zakłopotania pochylać się przed tajemniczą
    głębią > zdania "Nie przyszedłem przynieść pokoju lecz miecz"?

    A Ty tu widzisz jakąś sprzeczność? Jezus był filozofem i Jego
    wypowiedzi nie tłumaczy się dosłownie, a do tego fragmentami, nie
    rozumiejąc Jego nauki. Osiem błogosławieństw to najważniejsze
    przykazania w chrzescijaństwie.
    Natomiast słowa Jezusa: " nie przyszedłem przynieść pokoju lecz
    miecz " oznaczają, że NT jest zaprzeczeniem ST. Starotestamentowcy
    czyli wyznawcy Jehowy uczeni w piśmie będą walczyć mieczem, ale
    nowotestamentowcy czyli wyznawcy Jezusa nie mogą sie bronić i muszą
    odpowiadać miłością. Jezus mówił o przebaczeniu braciom, którzy
    wyznają wiarę w Jehowę. Jeśli w każdej rodzinie będzie taki
    chrześcijanin to wtedy Żydzi będą chrześcijanami i będą wolni.
    Powrót Pawła do ST był początkiem końca religii chrześcijańskiej.
    Jezus wyraźnie mówił o tym, że Jego wyznawcy mają być ofiarami. Nie
    wolno im być katami i prześladować innych. Paweł miał inny pomysł a
    powrót do ST i uznanie, że kobieta ma mniejsze prawa od mężczyzny
    ( czego Jezus nigdy nie powiedział ) sprowadziło zło do KK. Nawet
    mądrale zastanawiały sie, czy kobieta ma duszę ;). No i do tego
    Pawłowi wydawało sie, że nowych wyznawców trzeba zrobić. To już w
    ogóle było żydowskie starotestamentowe myślenie. Wyznawców nie
    trzeba było robić, tylko zdobywać miłością bliźniego. Narobić dzieci
    czyli nowych wyznawców to znaczy znaleźć sie na równi pochyłej bo
    wtedy muszą być wojny ;).
    >
    > W istocie, tu (i w wielu innych przypadkach) motywuje wierzących
    już > nie wielkość etyczna przedstawionej postaci Jezusa, lecz
    sakralny > strach przed zachodzącym w niej Niepojętym: wymieszaniem
    prawości i > okrucieństwa.

    W religii Jezusa nie ma okrucieństwa. Jest przestroga przez
    fałszywymi prorokami. A kler jest takim fałszywym prorokiem. Jest
    też określenie co jest grzechem. Jeśli grzeszy się myślą, mową
    uczynkiem i zaniedbaniem, to ta religia musi zmienić sposób myślenia
    ludzi. Nie wolno im pragnąc władzy i mamony jeśli chcą ją zdobyć w
    nieczysty sposób. A tak zdobył kler.

    >> Sam Jezus jednak chrześcijaninem nie był, ani chrześcijaństwa nie
    > nauczał. > > Był buddystą.

    Sam Jezus był chrześcijaninem, natomiast katolicy nic nie mają z
    chrześcijaństwem wspólnego. To tylko sekta prowadzona przez
    fałszywych proroków i wykorzystująca ukradzione symbole
    chrzescijaństwa. Ta sekta wymordowała chrześcijan oskarżając ich o
    czary i herezję, bo chrześcijanie widzieli co sie stało z tak
    wspaniałą ideologią miłości bliźniego, która miała szanse zawładnąć
    światem.
    >
  • nick3 26.05.08, 00:29
    Myślisz ściśle chrześcijańskimi kategoriami.

    (Pawła krytykujesz właściwie jego własnymi ideami!:)

    Dlatego nazwałem cię żartobliwie "heretyczką".


    Krytyk chrześcijaństwa musi zdobyć się na większą bezkompromisowość
    niż ta, na którą zdobywa się "heretyk".

    Nie możemy myśleć o Ewangelii w sposób życzeniowy - naciągając jej
    interpretację tak, by zawierała tylko te treści, które ustaliliśmy
    sobie z góry jako "prawdziwe chrześcijaństwo".


    Czy możesz zasadnie uważać przesłanie Jezusa ewangelicznego za
    wyjęte spod krytyki, skoro wiemy, że Ewangelię napisali członkowie
    kościoła Pawłowego?

    nick3 napisał:
    > >> Sam Jezus jednak chrześcijaninem nie był, ani chrześcijaństwa
    nie
    > > nauczał. > > Był buddystą.

    krytykantka07 odpowiedziała:
    > Sam Jezus był chrześcijaninem, natomiast katolicy nic nie mają z
    > chrześcijaństwem wspólnego.

    To za mało.

    To jest krytyka typu fundamentalistycznego, zdolna dostrzegać jako
    zło w religii - właściwie tylko niedostateczne przestrzeganie jej
    zasad przez "zepsutych kapłanów".

    Z takiej krytyki, jak to już gdzieś napisałem, rodzą się tylko
    rozmaite talibany i sekty, jeszcze gorsze od "zepsutego islamu
    mułłów", który krytykowały.

    Krytyka religii musi być humanistyczna.

    A to oznacza, że musi zdobyć się na odwagę znalezienia swojego
    punktu oparcia w samym naszym człowieczeństwie, a nie w
    rygorystyczniej niż zazwyczaj odczytanym Piśmie.


    Kiedy piszę, że uważam, że Jezus nie był chrześcijaninem, lecz że
    był 'buddystą' - to należy moje słowa traktować serio.

    Ja naprawdę tak myślę, na podstawie dostępnej mi wiedzy (a idiotą
    podobno nie jestem:)


    Sądzę, że Jezus słowami właściwymi religii żydowskiej
    (np. "Bóg", "zbawienie") opowiadał treści zupełnie jej obce!

    (Kto te treści zna, łatwo potrafi je rozpoznać.)

    Wtedy znaczne partie Ewangelii okazują się nałożonym przez autorów
    na znane im cząstkowo pierwotne przesłanie Jezusa - werniksem
    standartowych "prorockich porykiwań" stosownych dla hebrajskiego
    męża Bożego.

    Dlatego sprzeczności w postawie Jezusa ewangelicznego - występują.
    Jesteśmy jednak (jako całe społeczeństwo!) nauczeni przez naszą
    tradycję zupełnie ich nie dostrzegać.

    Osłuchaliśmy się z nimi.

    Dlatego trzeba ponownie nauczyć się je zauważać.


    To pomoże nam zrozumieć, jaka ewolucję przeszło pierwotne
    chrześcijaństwo.

    I kim w związku z tym - jesteśmy my.

    (tj. jak te niegdysiejsze przekształcenia chrześcijaństwa owocują w
    naszym dzisiejszym społeczeństwie i w naszej psychice)
  • krytykantka07 26.05.08, 01:33
    nick3 napisał:

    > Myślisz ściśle chrześcijańskimi kategoriami. >
    > (Pawła krytykujesz właściwie jego własnymi ideami!:)
    > > Dlatego nazwałem cię żartobliwie "heretyczką".

    Ja myślę chrześcijańskimi kategoriami i raczej intuicyjnie czuję, że
    coś w tej religii katolickiej mi się nie zgadza.
    > >
    > Krytyk chrześcijaństwa musi zdobyć się na większą
    bezkompromisowość > niż ta, na którą zdobywa się "heretyk".

    Nie jestem krytykiem chrześcijaństwa, jestem krytykiem katolicyzmu.
    >
    > Nie możemy myśleć o Ewangelii w sposób życzeniowy - naciągając jej
    > interpretację tak, by zawierała tylko te treści, które ustaliliśmy
    > sobie z góry jako "prawdziwe chrześcijaństwo".

    Prawdziwe chrześcijaństwo to praca nad sobą i tym różni się od
    pobłażania sobie, co jest uświęcone przez Sakrament Pokuty w
    katolicyźmie. Uważam, że to Sakrament Pokuty dodatkowo wypaczył tę
    religię, po tym jak już Paweł ją całkowicie zmienił przez powrót do
    ST.
    > >
    > Czy możesz zasadnie uważać przesłanie Jezusa ewangelicznego za
    > wyjęte spod krytyki, skoro wiemy, że Ewangelię napisali członkowie
    > kościoła Pawłowego?

    Tak, przesłanie Jezusa jest czytelne, ale co się stało, że Jego
    uczniowie Go nie rozumieli? No cóż oni myśleli, że wystarczy
    ewolucja kulturowa czyli na dotychczasowe wzorce nałożyć nowe. To
    błąd w myśleniu. Ewolucja tak, ale gdy ludzie są dojrzali
    emocjonalnie. Gdyby rozumieli naukę Jezusa to tacy byliby, ale już
    pierwsze doświadczenia wskazywały na to, że apostołowie słuchając
    Jezusa nie potrafili zrozumieć, bo między nimi trwały kłótnie o to,
    kto jest najważniejszy ;). Czyli nauka Jezusa to było " rzucanie
    pereł pod wieprze " ;). Wiesz, czytałam kiedyś dowcip, że Jezus był
    kobietą dlatego, bo usiłował nauczać facetów, a ONI NIC NIE KUMALI.
    Nauka Jezusa jest kobieca i jest zrozumiała dla kobiet ;). Dlatego
    ją rozumiem. Metody, które głosił Jezus zawsze stosowały kobiety, bo
    były słabsze, więc musiały używac inteligencji ;). Co do ewolucji
    kulturowej, skoro było widać, że ona nie przynosi rezultatów, to
    należało wprowadzić rewolucję kulturową i całkowicie wykluczyć ST.
    Bez tego nie dało się ocalić prawdziwego chrześcijaństwa, bo
    odtwarzanie wzorców ze ST powodowało, że była to zamiast ewolucji w
    myśleniu strategia błędnego koła ;). Czyli powrót do ST przez Pawła
    był postawieniem chrześcijaństwa na równi pochyłej.
    >
    > To jest krytyka typu fundamentalistycznego, zdolna dostrzegać jako
    > zło w religii - właściwie tylko niedostateczne przestrzeganie jej
    > zasad przez "zepsutych kapłanów".

    O nie, to jest religia z założenia wspaniała i kapłani w tej religii
    są niepotrzebni. Dlatego nieprzestrzeganie tej religii przez
    kapłanów jest jakimś nieporozumieniem. Ta religia kapłanów nie
    potrzebuje. Powód jest taki: ona zmienia duszę człowieka i prawo
    ludzkie można całkowicie wyeliminować, a Wymiar Sprawiedliwości
    wysłać na bezrobocie ;).
    >
    > Z takiej krytyki, jak to już gdzieś napisałem, rodzą się tylko
    > rozmaite talibany i sekty, jeszcze gorsze od "zepsutego islamu
    > mułłów", który krytykowały.

    Toteż religii sie nie krytykuje, ale wykorzystuje przeciwko jej
    kapłanom wykorzystując siłę tej religii przeciwko nim ;). Trzeba tak
    tłumaczyć to co wymyśli kler, żeby go pobić jego własną bronia i
    zawsze trzeba wychodzić od jego sposobu myślenia ;)

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=79943120
    >
    > Krytyka religii musi być humanistyczna.>
    > A to oznacza, że musi zdobyć się na odwagę znalezienia swojego
    > punktu oparcia w samym naszym człowieczeństwie, a nie w
    > rygorystyczniej niż zazwyczaj odczytanym Piśmie.

    Krytyki religii nie może być, bo wtedy traktowana jest jako zamach
    na Boga. To nie jest dobra droga. Zauważ co sie stało za czasów
    komuny, gdy został zamordowany Popiełuszko. To był największy błąd
    komunistów, bo wtedy kler wykorzystał tłum, który wywalczył władzę
    dla kleru.
    >
    >
    > Kiedy piszę, że uważam, że Jezus nie był chrześcijaninem, lecz że
    > był 'buddystą' - to należy moje słowa traktować serio. >
    > Ja naprawdę tak myślę, na podstawie dostępnej mi wiedzy (a idiotą
    > podobno nie jestem:)

    Jesteś bardzo mądry i to co piszesz to zwykła kokieteria ;).
    Wracając do Jezusa: był filozofem, czyli Jego słowa, które kierował
    do apostołów były kompletnie dla nich niezrozumiałe. On nawet nie
    umiał myśleć jak oni, żeby wiedzieć, co w Jego słowach jest
    niezrozumiałe, a oni udawali, że nie ma problemu i rozumieją ;)
    >
    >
    > Sądzę, że Jezus słowami właściwymi religii żydowskiej
    > (np. "Bóg", "zbawienie") opowiadał treści zupełnie jej obce!

    Tak dokładnie było. Jezus nie mówił o żadnej kontynuacji ST. Mam
    wrażenie, że On mówił o innym Bogu, ale Żydzi rozumieli co chcieli.
    Dlatego próbując zrozumieć naukę Jezusa, trzeba odrzucić ST. To
    całkiem inna religia.
    >
    >> Wtedy znaczne partie Ewangelii okazują się nałożonym przez
    autorów > na znane im cząstkowo pierwotne przesłanie Jezusa -
    werniksem > standartowych "prorockich porykiwań" stosownych dla
    hebrajskiego > męża Bożego.

    Zgadzam sie z tym. Ta religia, którą zapoczatkował Jezus nie była
    żydowska i była całkowicie niezgodna z mentalnością Żydów. Ale ta
    religia nie przetrwała, a w momencie gdy stała sie obowiązująca była
    tak samo pogańska jak judaizm. I była tylko religią, która jej
    kapłanom miała zapewnić władzę
    >
    > Dlatego sprzeczności w postawie Jezusa ewangelicznego - występują.
    > Jesteśmy jednak (jako całe społeczeństwo!) nauczeni przez naszą
    > tradycję zupełnie ich nie dostrzegać.

    Nie wiem jak można nie zauważyć, że NT i ST to zupełnie różne
    religie, a to, że ktoś wymieszał te religie i uznał NT za
    kontynuację ST świadczy o jego głupocie jak również o głupocie tych,
    którzy nie widzą sprzeczności. Jezus był aż do bólu konsekwentny, a
    w ST żadnej konsekwencji nie ma. Tam nie ma różnic pomiędzy dobrem a
    złem i pomiędzy prawdą i fałszem. To takie ludzkie i dlatego religia
    Jezusa nie mogła sie ostać. Szkoda tylko męczenników, którzy z
    miłości do Jezusa za nią oddali życie...
    >
    > Osłuchaliśmy się z nimi.
    > Dlatego trzeba ponownie nauczyć się je zauważać. > >
    > To pomoże nam zrozumieć, jaka ewolucję przeszło pierwotne
    > chrześcijaństwo. > > I kim w związku z tym - jesteśmy my.
    > > (tj. jak te niegdysiejsze przekształcenia chrześcijaństwa
    owocują w > naszym dzisiejszym społeczeństwie i w naszej psychice)

    Nie trzeba być specjalnie inteligentnym żeby wiedzieć, że
    chrześcijaństwa nie ma, a my w osobie kleru mamy Krzyżaków rodzimego
    chowu tak samo bezczelnych i gardzących ludźmi i tak samo łasych na
    władzę i zaszczyty. Gdyby im dać do ręki władze mielibyśmy krucjaty.
    A papież który wymyślił krucjaty i obiecał za to zbawienie - smaży
    sie w piekle...
  • piotrek410 01.06.08, 18:43
    Przypisywanie Jezusowi buddyjskich pogladow to powazny blad.

    Jezusowi, biednemu Zydowi z Galilei, nigdy na mysl nawet nie
    przyszlo. zeby wykraczac poza religie zydowska...

    Ani Jezusowi, ani jego uczniom Zydom, pilnie studiujacym hebrajskie
    skrypty...
  • nick3 01.06.08, 19:30

    Myślę, że poważnym błędem jest właśnie wyobrażać sobie, że w owych
    czasach nie mogło dochodzić do takiej nieprawdopodobnej migracji
    idei. I że ówczesny mieszkaniec Palestyny był tak odcięty od świata,
    że musiał karmić się wyłącznie wyobrażeniami religijnymi, które
    stereotypowo kojarzymy sobie z tym rejonem.

    W Ewangeliach znajdujemy wyraźne i liczne zbieżności z tekstami
    najrozmaitszych religii starożytnego świata (m. in.
    zaratusztrianizmu, religii egipskiej oraz buddyzmu).


    Buddyzm (a właściwie: wrażliwość charakterystyczna dla
    buddyjskiego 'oświecenia') wydaje się jednak stanowić
    najistotniejszy i charakterystyczny rys nauczania człowieka, którego
    postać stanowi osnowę opowieści ewangelicznych.

    To z tego źródła płyną owe pozostające w pamięci wypowiedzi
    ewangeliczne, które uderzyły świat antyczny swoją niezwykłością i
    przyczyniły się do sławy chrześcijaństwa:



    "Nie sprzeciwiajcie się złu."

    "Miłujcie nieprzyjaciół waszych."

    "Gdy kto chce zabrać twój płaszcz, oddaj mu i suknię."


    Sformułowania te (dla nas są one tylko frazesami, których sensu już
    nie potrafimy sobie serio uświadomić) stanowią wyraz odmiennego
    stanu świadomości.

    (w re-teizującej interpretacji ewangelistów: stanu łaski Boga)



    Czegoś takiego na Zachodzie (także u Żydów) wcześniej nie słyszano.

    A na Wschodzie owszem.
  • j.wierny 02.06.08, 13:35
    O pierwszych kontakty buddyzmu z cywilizacją helleńską, można
    poczytać w 22 wydaniu magazynu CyberSangha:
    www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/list.php?c=mag022
    Szczególnie interesujące jest również doszukiwanie się buddyjskich
    źródeł historii o Jozafacie:
    www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=864
    www.zwoje-scrolls.com/zwoje39/text23p.htm
    oraz książka "Pra-Jezus. Buddyjskie źródła chrześcijaństwa"
    www.racjonalista.pl/ks.php/k,1586

    jw
    =================================
    CyberSangha - buddyzm w Polsce
    www.buddyzm.edu.pl
  • nick3 03.06.08, 12:22
    Dziękuję ci za linki, j. wierny, które mogą komuś pomóc dostrzec
    sensowność tego, co probujemy powiedzieć.

    To ważne linki, bo dają zarys wyobrażenia o temacie.

    Wracając do kwestii:

    Dlaczego uważam, że Jezus był buddystą (nie w sensie członka grupy
    wyznaniowej, lecz raczej posiadacza pewnego typu stanu świadomości)?

    Ponieważ jeśli rzeczywisty Jezus naprawdę wypowiedział te słowa (te,
    które przytaczałem i inne egzystencjalnie pokrewne), to były to jego
    najważniejsze słowa.

    Zapewne nie były frazesami, bo w owym czasie nie były znane na
    Zachodzie jako otoczony nimbem ideał, więc wypowiedział je raczej
    ktoś, dla kogo były one rzeczywistym doświadczeniem.

    Otóż ten rodzaj doświadczenia (znany badaczom religii) jest stanem
    na tyle doniosłym, że jeśli w czyimś życiu wystąpił, należałoby w
    nim widzieć klucz do zrozumienia jego życia i osobowości.

    I dlatego to właśnie poprzez pryzmat takich wypowiedzi, jak te które
    przytoczyłem, należy czytać pozostałe wypowiedzi i działania
    przypisywane przez ewangelistów Jezusowi.

    Wśród których zresztą, co wiemy z obecnego stanu wiedzy
    historycznej, niewiele jest autentycznych. Jak się bowiem okazuje,
    ewangeliści traktowali swój przedmiot mniej więcej z podobną dozą
    realizmu, co malarz prawosławnych ikon - swój.

    Nie można więc ich nazwać "kłamcami" (co zarzucają apologeci
    chrześcijańscy, że krytycy czynią). Tak jak nie można nazwać kłamcą
    ikonopiścy za to, że namalował św. Mikołajowi bujną brodę (która
    dajmy na to realnemu pierwowzorowi nie rosła:)

    Jeśli mam rację, Nowego Testamentu nie należy czytać
    oczyma "potulnej owcy" (do czego przyucza nas konformizm ortodoksji
    chrześcijańskiej). Przynajmniej, jeśli się chce cokolwiek zrozumieć
    z tego, o co tam chodzi...



  • rccc 04.06.08, 01:30
    nick3 napisał:

    > Otóż ten rodzaj doświadczenia (znany badaczom religii) jest stanem
    > na tyle doniosłym, że jeśli w czyimś życiu wystąpił, należałoby w
    > nim widzieć klucz do zrozumienia jego życia i osobowości.

    teoria teorią a praktyka praktyką :)))

    Polecam ksiazke Thich Nhat Hanh
    pl.wikipedia.org/wiki/Thich_Nhat_Hanh

    pl.shvoong.com/books/401864-%C5%BCywy-budda-%C5%BCywy-chrystus/
    oraz po angielsku:
    www.amazon.com/Going-Home-Jesus-Buddha-Brothers/dp/1573228303
  • nessie-jp 24.05.08, 02:44
    > Czy jak będzie wątek o piłce nożnej to zaczniesz
    > oceniać jakość piłkarzy po tym czy są obrzezani?

    O! A czy będą pokazy przed meczem, żeby każdy mógł wybrać swojego faworyta?
    Sport zaczyna się robić ciekawy. :P

    --
    Every procedure for getting a cat to take a pill works fine -- once. Like the
    Borg, they learn... -- Terry Pratchett
  • maaac 24.05.08, 07:14
    Pewnie jakby na świecie było więcej osób takich jak Moon5 pewnie
    byś miała i takie atrakcje.

    Tak zupełnie off topic i w ramach żartów - dawno już odkryłem, że
    przynajmniej w zakresie sportów kobiecych rywalizacja powinna
    skłądać się z 2 etapów. Wpierw konkurs piękności potem zawody
    właściwe. Pierwszy etap byłby albo dopuszczającym albo o wynik
    końcowy ustalała by kombinacja obu etapów. Nie chodzi mi bynajmniej
    o kobiety brzydkie - nie każdemu Bóg dał urodę, a i kryteria piękna
    są różne. Tylko chciałbym by istoty startujące w sportach kobiecych
    jednak na kobiety wyglądały.
    --
    Grafika od nowego layout'u forum wywalić na zbity monitor!
  • ka12332 15.06.08, 12:46
  • adrem63 23.05.08, 09:58
    Chcesz zastąpić religie humanizmem ?
    Ja się pod tym podpisuję chociaż zdaję sobie sprawę, że jest to
    innego rodzaju wiara, jednak wiara, chociaż nie religia (jeszcze),
    jedynie słuszna z punktu widzenia rozumu, wiara racjonalna choć
    brzmi to niepokojąco.

    Krytyka chrześcijaństwa jest może potrzebna w aspekcie pewnych jego
    wynaturzeń, ale jest problem.
    Chrześcijaństwo ma w sobie niezwykle istotny rys humanistyczny.
    Jak to pogodzić ?
  • adrem63 24.05.08, 15:25
    Nieodparcie nasuwa mi się pewna alegoria.

    Ty nick3 próbujesz tak jak Mojżesz wyprowadzić lud z domu niewoli,
    przez Morze Czerwone, może po to, by zagubione owieczki błąkały się
    czterdzieści lat po pustynii karmione manną, której one jeszcze nie
    potrafią przyswajać.

    Do przejścia przez morze potrzebny był jednak cud.
    Prawdziwe cuda dokonują się w sporej jak na ludzkie wymiary
    przestrzeni czasowej, cud stworzenia człowieka pewnie coś ok.
    miliarda lat.

    Myślę, że z łatwością rozpoznasz wszystkie pozostałe elementy
    alegorii (ze złotym cielcem włącznie) w naszej rzeczywistości.
  • ka12332 06.06.08, 15:45
    książkę kupiłem ,przeczytałem i podałem dalej do przeczytania innym . polecam.
    a swoją drogą powinna on być bardzo szeroko rozpropagowana w mediach. chodzi mi
    o recenzje ,itp



    www.wab.com.pl/index.php?id=7&bid=680
  • xs550 24.05.08, 02:52
    Jezus Maryja zawsze dziewica! Co on goda!!!! Boj ty sie boga!!! Ide na pielgrzymke do obrazu jasnie panienki z jasnej gorki by sie wymodlic bo strasznie zgrzeszylam czytajac te herezje!!! Bede sie tam modlic do obrazu i czynic mu poklony. O boze, wybacz mi a zwlaszcza niech mi wybaczy panienka, zawsze dziewica!!!
    --
    "Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego" - Bertrand Russell.
  • clooney_g 24.05.08, 03:12

    Siedziało sobie dwóch ludzi i myślało, jakby tu zarobić bez wysiłku.
    Jeden rzucił pomysł: stwórzmy religię, to zawsze jest dobry interes.

    A że znali się trochę na psychologii, zaczęli myśleć, jaka powinna
    być owa
    religia, żeby zysk był jak największy.

    A: Najwięcej można zarobić na lęku przed śmiercią, trzeba tylko
    obiecać
    szczęśliwe życie pozagrobowe. Oczywiście jedynie tym, którzy spełnią
    nasze
    warunki...

    B: Niezłe jest też poczucie winy, bo dokuczliwe i ludzie dużo dadzą,
    by się od
    niego uwolnić.

    A: Masz rację, trzeba tylko je stworzyć, a potem ugruntować i
    wyolbrzymić, masz
    jakiś pomysł?

    B: Tak! To proste, należy ludziom zakazać akurat tego, co lubią
    najbardziej, od
    czego nie dadzą rady się powstrzymać.

    A: Czyli na początek na pewno seksu, ale nie całkowicie, bo skąd by
    się brali
    nowi wyznawcy? Wciśnijmy im ścisłą dożywotnią monogamię, nie nazywam
    się A jeśli
    w niej wytrwają.

    B: Poza tym, ludzie są z natury dumni, należy im owej dumy zakazać i
    zrobić z
    niej grzech.

    A: Lubią się też bawić, nie zakażemy im tego całkowicie bo nie
    znajdziemy
    wyznawców, ale trzeba wprowadzić dużo okresów, w których zabawa
    będzie
    zakazana.

    B: Ja dodałbym do tego jeszcze zakaz jedzenia i picia w tych
    okresach,
    przynajmniej częściowy.

    A: A jak już nagrzeszą, przyjdą do nas uwolnić się od poczucia winy,
    a wtedy ich oskubiemy do ostatniego grosza.

    B: Mam genialny pomysł! Niech mają obowiązek opowiadania swoich
    grzechów
    kapłanowi. Może nawet sami nam podpowiedzą, czego by tu jeszcze
    zakazać?

    A: Tak, a przy okazji będziemy mieli czym ich szantażować.
    Albo nie, to nie jest dobry pomysł, nie byliby szczerzy.
    Wystarczy samo upokorzenie, pomylą ulgę że już się skończyło
    z "odpuszczeniem
    grzechów".

    B: Żeby zwiększyć zyski, wprowadźmy dużo płatnych obrzędów. Śluby i
    pogrzeby na
    pewno, ale ja dodałbym jeszcze kilka.

    A: Coś takiego jak przyjęcie do nas powinno być bezpłatne, po co na
    samym
    początku odstraszać, skubnie się ich później.

    B: A teraz pomyślmy, co im tu zaoferować w zamian, oczywiście nie
    może to być
    nic materialnego.

    A: Da się zrobić, ale zainwestować i tak trzeba...

    B: No tak, w jakieś miejsce kultu, z dobrą akustyką i odpowiednimi
    dekoracjami.
    Niezłe będzie zbiorowe śpiewanie i modły, dobrze działa na ich
    psychikę. Przy
    okazji pozbiera się od nich kasę.

    A: Masz na myśli, że ludzie to zwierzęta stadne, więc lepiej czują
    się wspólnie
    coś przeżywając?

    A: Trzeba narzucić im jeszcze jakiś kodeks moralny, wiesz że są
    agresywni,
    a szkoda byłoby żeby się wybijali miedzy sobą, bo nam spadną
    dochody.
    Agresję ukierunkujemy na innowierców.

    B: A z rzeczy niematerialnych zaoferujmy im kontakt z Bogami przez
    modlitwę.
    Mogą nawet ich prosić, o co zechcą, z wyjątkiem rzeczy które uznamy
    za grzech.

    A: Tak, niektórzy wmówią sobie, że Bóg im odpowiada, a reszta będzie
    udawać,
    wstydząc się swej bezbożności. W efekcie nikt się nie połapie.

    B: Jeszcze jedną rzecz trzeba zrobić: wmówić im, że to jedyna
    prawdziwa wiara i
    mają obowiązek narzucić ją wszystkim ludziom.

    A: Genialne, w ten sposób sami będą odwalać za nas robotę,
    pozyskując nowych
    wyznawców.

    B: Wmówmy im też, że rzeczy materialne są bez znaczenia...

    A: Heheh, zwłaszcza pieniądze! Oczywiście, chętniej wtedy się ich
    pozbędą.
    Mało tego: wmówmy im, że pieniądze są przeszkodą w drodze do
    szczęśliwości
    wiecznej, wobec której ich ziemskie życie jest krótką chwilką.

    B: Postawmy też na strach, czym by ich tu postraszyć jeśli nie będą
    posłuszni?

    A: Może wiecznymi mękami, ogniem, czego jeszcze się boją? Węży.
    Postraszmy więc
    ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem.

    B: A co powiesz na zarabianie nawet na tych, którzy zmarli? Stwórzmy
    coś w
    rodzaju poczekalni, w której pomniejsi grzesznicy czekają na
    dopuszczenie do
    wiecznej szczęśliwości.

    A: Tak, a ich oczekiwanie będzie można skrócić opłacając za nich
    nasze modły.
    Niezłe źródełko dochodów.

    B: Wiesz co? Wydaje mi się, że lepszy będzie jeden Bóg.
    Mniejsze koszty niż stawianie świątyń dla kilkunastu, a nadrobić
    możemy to
    licznymi świętami. Poza tym, okoliczne kultury mają wielu bogów,
    więc napuścimy
    ich na nie właśnie.

    A: OK. No to do roboty, trzeba napisać dla nich jakąś odpowiednio
    skomplikowaną świętą księgę posługując się ogólnikami, tak, żeby w
    razie czego
    łatwo można było pozmieniać dogmaty, gdyby nauka poszła do przodu.

    B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i
    ziemię..."

    The End

    Wszelkie podobieństwo do powyższego jest przypadkowe i
    niezamierzone ;)
  • wanda43 24.05.08, 07:27
    Taka prawda. Paweł Szaweł nieźle to wszystko wykombinował, a następcy
    udoskonalają. Jako obywatel rzymski, a Zyd z urodzenia nieźle to sobie wykombinował.
    --
    mój osobisty diabeł stróż
    ------------------------------------------------------------
    J.Kaczyński w RM - kłam, kłam, kłam, a coś z tego zostanie.
  • paralela1 24.05.08, 07:29
    Wandziu a teraz pewnie twoje z młodości hasełko, ach jak miło wspominać dawne czasy:
    "Zamiast „bożego narodzenia” - dzień industrializacji i kolektywizacji."
  • paralela1 24.05.08, 07:30
    a to pamiętasz? Łezka sie w oku kręci nastojaszczej komunistki:
    Kontrrewolucyjnemu hasłu jedności narodowo-religijnej, głoszo­nemu przez
    księży i kułaków, przeciwstawmy hasło solidarności mas pracujących wszystkich
    narodowości w walce z elementami kapitalistycznymi.
  • paralela1 24.05.08, 07:31
    a i to słuszne:
    Kler walczy przeciwko pięciolatce. Wykonajmy ją w ciągu 3-4 lat.
  • nick3 24.05.08, 14:24

    No, dobrze, każde dziecko wie, że komunizm prześladował religie.


    Ale co stąd niby ma wynikać?


    Przez analogię: Hitler prześladował komunistów.


    Czy to jakoś uwaiarygodnia komunizm?


    Albo dyskredytuje WSZYSTKICH zwolenników walki z komunizmem?


    Oczywiście propaganda tak to przedstawiała.

    Dziś propaganda kościelna tak samo przedstawia krytykę
    chrześcijaństwa jak PRL-owska przedstawiała antykomunizm.

    Jako wspólnictwo z pokonanymi zbrodniczym ustrojem.



    Taka insynuacja pod adresem przeciwników jest właśnie
    charakterystyczna dla totalizmów.
  • abhaod 24.05.08, 19:01
    takie jak ty kochały jednego z wąsikiem...
    www.ffrf.org/fttoday/2002/nov02/nazibeltbuckle.jpg
    --
    Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i podziału, lepiej,
    gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby prawdziwym aktem religijnym.
  • krytykantka07 24.05.08, 18:52
    wanda43 napisała:

    > Taka prawda. Paweł Szaweł nieźle to wszystko wykombinował, a
    następcy > udoskonalają. Jako obywatel rzymski, a Zyd z urodzenia
    nieźle to sobie wykombin> ował.

    Masz rację. Dlatego Paweł wrócił do Starego Testamentu. A Nowy
    Testament jest zaprzeczeniem Starego Testamentu. Paweł to satanista
    i przez niego szatan zamieszkał w Kościele Katolickim.
  • krytykantka07 24.05.08, 23:15
    clooney_g napisał:

    czego jeszcze się boją? Węży.
    > Postraszmy więc
    > ich wężem, niech będzie on wrogiem naszych Bogów, Szatanem.
    > B: Już się za to biorę... "Na początku Bóg stworzył niebo i
    > ziemię..."
    >
    > The End
    >
    > Wszelkie podobieństwo do powyższego jest przypadkowe i
    > niezamierzone ;)

    Wszystko byłoby dobrze, ale w tej religii nie ma ST więc od tego nie
    mogło sie zacząć. Chrześcijaństwo zaczyna sie od przyjścia na świat
    Jezusa...I to była prawdziwa religia. Nie za pieniądze i władzę,
    których wyrzekł się Jezus. To co Ty napisałeś to ST, który nie ma
    nic wspólnego z nauką miłości bliźniego. Jezus zaprzeczył sensowi
    istnienia ST i wyśmiewał jego gorliwych wyznawców. Natomiast Paweł
    wrócił do ST i zbeszcześcił naukę Jezusa. Nauka Jezusa, która mówi o
    grzechach myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem nie wprowadza tylko
    kar za grzechy uczynkiem ;). A myślą zawsze i wszędzie grzeszą
    wszyscy, którzy nie rozumieją, że ta religia powoduje przemianę
    dusz. Przede wszystkim więc hierarchowie kościelni wyznają inną
    religię. I to właśnie jest błąd. To co napisałeś dotyczy
    wprowadzenia obowiązkowości religii... Tym kimś był cesarz
    Konstantyn. Więc to on z innymi Żydami zastanawiał się jak adaptować
    chrześcijaństwo dla swoich potrzeb. A pierwsi chrześcijanie byli
    męczennikami z miłości do bliźniego...


  • paralela1 24.05.08, 07:21
    1. Wytężoną pracą antyreligijną oczyścimy drogę do kolektywizacji.

    2. Wzmocnimy walkę z kułakiem, nepmanami i klerem.

    3. Precz z „bożym narodzeniem”, niech żyje ciągły tydzień roboczy.

    4. Zamiast „bożego narodzenia” - dzień industrializacji i kolektywizacji.

    5. Kler - najwierniejszy pomocnik kontrrewolucji.

    6. Jaskinie oszustwa i obłudy - kościoły, cerkwie i synagogi - zamieniamy na
    ogniska kultury socjalistycznej.

    7. Budujemy nowy świat na zasadach kolektywnej, prawdziwie komunistycznej pracy.

    8. Bojowym zadaniem Konlsomołu jest wzmocnienie walki z religią.

    9. Współzawodnictwo socjalistyczne jest klasowym orężem walki z religią.

    10. Walczcie z pojednawczym stosunkiem do religii.

    11. Wszyscy pracujący pod sztandar Związku Wojujących Bezbożników.

    12. Kler katolicki to najwierniejszy sługa polskich faszystów, kapitalistów i
    obszarników.

    13. Precz z kantyczkami i książeczkami do nabożeństwa - czytajcie i
    rozpowszechniajcie książki radzieckie i komunistyczne gazety polskie.

    14. Kontrrewolucyjnemu hasłu jedności narodowo-religijnej, głoszo­nemu przez
    księży i kułaków, przeciwstawmy hasło solidarności mas pracujących wszystkich
    narodowości w walce z elementami kapitalistycznymi.

    15. Radziecki nauczyciel polski winien stać w pierwszych szeregach wojujących
    bezbożników.

    16. Uczyńmy z każdej szkoły twierdzę walki o antyreligijne wychowanie dzieci i
    młodzieży. W każdej szkole polskiej winna być organizacja „Młodocianych
    Bezbożników”.

    17. Kler katolicki sieje nienawiść narodową i antysemityzm.

    18. Religia i wódka to dwie trucizny, które otumaniają umysł i osłabiają wolę
    mas pracujących do walki o socjalizm.

    19. Każde nasze zwycięstwo na froncie walki z niepiśmiennością ­ to nowy cios
    ciemnocie i zabobonom, na których żeruje religia.

    20. Pracująca młodzieży włościańska! Bądź przykładem dla starych! Nie chodź do
    kościoła, nie wpuszczaj do domu klechów i ich sługusów, nie wykonujcie obrzędów
    religijnych (chrztów, wesel religij­nych, pogrzebów religijnych).

    21. Kler walczy przeciwko pięciolatce. Wykonajmy ją w ciągu 3-4 lat.

    22. Uderzmy na kułaków i kler kolektywizacją i socjalistyczną przebudową wsi.
  • janusz990 24.05.08, 21:40
    ze az smieszne. Jestes malym czlowiekiem,nawet Ewangelii nie
    rozumiesz, a chcesz bredzic na temat jakiegos humanizmu bez Jezusa.

    Jestes zwyklym GNOJKIEM.
  • nick3 24.05.08, 22:25
    Oczywiście, że jest możliwy humanizm bez "Jezusa".

    Nie musisz mnie obrażać, nawet jeśli wydaje ci się to stwierdzeniem
    niecodziennym i skandalicznym.

    To tylko intensywne wychowanie religijne jakiemu poddawani są Polacy
    sprawia, że wszelkie Dobro utożsamiamy natychmiast z
    chrześcijaństwem, a za jego źródło mamy nauki Ewangelii.

    Tak jednak nie jest.

    Bardzo wartościowe (choć odmienne od europejskich) etyki o wyraźnych
    cechach humanistycznych powstały poza Europą bez najmniejszej
    styczności z kulturą biblijną.

    I funkcjonowały w swoich społeczeństwach.

    Europejski humanizm powstał bez wątpienia w ostrej konfrontacji z
    religią chrześcijańską i jako wyraz sprzeciwu wobec niej.

    Tego się nie powinno ukrywać.


    Dużo więcej nasza katechetyczna propaganda społeczna mówi zamiast
    tego - o tym, że również i ów humanizm wywodził się z
    chrześcijaństwa i bez niego nie byłby możliwy.

    Pewnie tak.

    Ale nie zmienia to jednak faktu, że przez 1700 lat oglądaliśmy w
    chrześcijańskich krajach publiczne tortury. Dzieci na rękach matek
    przyglądały się rozrywaniu przestępców końmi na rynkach miejskich, a
    przy wjeżdzie do miasta można było zobaczyć szczątki połamanych
    kołem.

    (W papieskim Rzymie - jeszcze w wieku XIX. Pisał o tym choćby
    Mickiewicz, który miał rządy papieskiego państwa za tyranię
    porównywalną z carską Rosją)


    I "Religia Miłości" nie zmieniła tu niczego.

    Tymczasem "zbrodnicze" oświeceniowe antychrysty uczłowieczyły
    zachodni świat i wprowadziły (pomimo zaciekłego oporu Kościoła!)
    demokrację i panowanie Praw Człowieka - w zaledwie 200 lat.

    ("Oczywiście zawdzięczają to tylko swoim chrześcijańskim Korzeniom":)


    Wiem, w tym momencie natychmiast pada "a Oświęcim, a Gułag, by nie
    wspomnieć Wandei?"

    Odpowiadam: Rewolucja Francuska to były dopiero trudne początki
    nowoczesności (należy też zwrócić uwagę, że wandejczycy również
    dopuszcili się ludobójstwa niewiele mniejszego)


    Za Oświęcim - humanizm oświeceniowy nie odpowiada, gdyż nazizm był
    ruchem odrzucającycm zarówno humanizm jak i "masońskie" ideały
    Oświecenia.

    To raczej właśnie przeciwnicy Oświecenia umożliwili nazizmowi
    dojście do władzy.

    To akurat Hiszpania Franco:

    www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/religia/nazizm/franco.php

    Ale i we Włoszech i w Niemczech zupełnie podobne siły były
    zainteresowane zniszczeniem liberalnej demokracji.


    Co do odpowiedzialności humanizmu oświeceniowego za Gułag, polecam
    tekst polskiego antykomunisty, mieszkającego od wojny w Londynie,
    piszącego w paryskiej "Kulturze", Juliusza Mieroszewskiego:


    wyborcza.pl/1,76498,5198300,Wypadlo_dno_ze_swiata_-_Mieroszewski_i_jego_Europa.html


    Gdyby bardzo skrócić: za zbrodniczość ustroju sowieckiego odpowiada
    zdaniem Mieroszewskiego nie ateistyczny humanizm Oświecenia, lecz
    właśnie... religia!

    (Zajrzyj do tekstu, bo tak powiedziane, brzmi może absurdalnie.

    Właśnie brak należytego przeorania fanatycznej religijnej
    mentalności przez racjonalistyczną kulturę Zachodu sprawił, że
    oświeceniowe idee Marksa stały się w Rosji zarzewiem morderczej
    mesjanistycznej sekty.


    W tym ujęciu: nazizm i bolszewizm byłyby produktami rozkładu religii
    (ostatnimi fanatycznymi mesjanizmami).


    Paranoiczna nadzieja moherów na domniemane przyszłe "zbrodnie
    Eurokołchozu" jest więc mało prawdopodobna (co widzi każdy, kto
    szuka prawdy w rzeczywistości postrzeganej oczyma, a nie w Księdze
    Apokalipsy czy w je-dy-nie-słusz-nej katolickiej doktrynie moralnej).


    Liberalna demokracja nie prowadzi do zbrodni.

    Natomiast zrównanie przez chrześcijan Dobra z posłuszeństwem
    czczonemu przez nich Objawieniu ("Jezusowi" - zmusza ich do walki z
    demokracją i właściwym jej pluralizmem (relatywizmem).

    W praktyce to zrównanie (Dobra z niekontestowaniem chrześcijaństwa)
    owocuje postawami faszystoidalnymi katoprawicy (znanymi jako moher
    czy PiS).


    Zatem wszystko wskazuje na to, że na naszych oczach Ewangelia
    została moralnie pokonana przez Oświecenie (tj. przez humanizm
    liberalnej demokracji).
  • krytykantka07 24.05.08, 23:10
    Z Kościoła katolickiego wywodzi się faszyzm i pseudokomunizm Więc to
    KK jest odpowiedzialny za całe zło tego świata.
  • nick3 24.05.08, 23:28

    Ej, krytykantka, nie wypowiadaj tak ostrych sądów bez uzasadnienia,
    bo to tylko dezawuuje krytyków religii w oczach potocznej opinii.

    Sowiecki styl totalitarnego komunizmu brałby się, w świetle tego co
    pisze Mieroszewski, już raczej z zakorzenionego w mentalności
    rosyjskiej antyświatowego radykalizmu prawosławia.


    Faszyzm, moim zdaniem, rzeczywiście ma filiacje duchowe z
    chrześcijaństwem (żeby nie być gołosłownym, jest o tym spora część
    znanej książki Ericha Fromma: "Ucieczka od wolności").

    Choć na pierwszy rzut oka dla ludzi widoczniejsze jest jego
    powiązanie z "neopogaństwem", w istocie, jak pokazuje Fromm,
    wyraziły się w nazizmie wiekowe pokłady chrześcijańskiego (głównie
    protestanckiego) autorytarnego doświadczenia Boga.


    Ale, chcę żeby było jasne: Z tą krytyką chrześcijaństwa nie chodzi
    mi o zbiorowe wyrażanie awersji do chrześcijaństwa.


    Ta krytyka powinna być przede wszystkim rzetelna (naprawdę uważam,
    że jest wystarczająco dużo uzasadnionych zarzutów wobec religii, by
    trzeba było wymyślać fikcyjne), powinna być spokojna i, gdyby
    oponenci stanęli na wysokości zadania, nawet - przyjazna!

    Nie jestem tu obłudnikiem - w każdym rozmówcy widzę potencjalnego
    partnera.

    Nie chcę chrześcijan zgnoić, lecz pokojowo przekonać ich, że to, w
    co wierzą, przynosi szkodę.


  • krytykantka07 24.05.08, 23:37
    Nie wiem, dlaczego piszesz o chrześcijanach, skoro ich już dawno nie
    ma. Powtarzam, katolicyzm i islam mają wspólne korzenie w judaiźmie.
    Jest tylko jedna religia i jest nią judaizm. Dlatego KK jest
    odpowiedzialny za całe zło tego świata. Z niego wywodzą sie jedynie
    słuszne ideologie takie jak faszyzm i pseudokomunizm. Z niego
    wywodzą sie fałszywi prorocy. KK to dzieło szatana, a Paweł to
    satanista, bo wrócił do ST. A tego nie wolno mu było zrobić, żeby
    prawdziwe chrześcijaństwo ocalało.
  • nick3 24.05.08, 23:51

    Sprawa jest chyba trochę bardziej zniuansowana;)

    Ale rozumiem niektóre twoje intuicje.


    W dobrej krytyce chrześcijaństwa ważne byłoby jednak to, by
    przekładała się na jego na współczesne funkcjonowanie.

    Trzeba starać się zrozumieć jakie założenia, postawy czy mechanizmy
    stoją za negatywnymi działaniami religii w naszym współczesnym
    społeczeństwie.

    Badanie początków chrześcijaństwa i powstałych wtedy podstawowych
    rysów tej religii jest ważne.

    Ale nie powinno się to przerodzić w antykwariat.

    Ani w wypominanie dawnych (rzeczywistych i wyimaginowanych) win tej
    religii.

    Po rozpoznaniu szkodliwych aspektów chrześcijaństwa należy szybko
    wrócić uwagą do kwestii, jak to szkodzi naszemu światu dzisiaj i co
    można z tym zrobić (np. z fundamentalizmem, z antynowoczesnym
    prawactwem), na jakie błędne założenia tej mentalności należy dziś
    nasze społeczeństwo uczulać.
  • krytykantka07 25.05.08, 00:04
    Jakie założenia? Co chcesz zmieniać drogą ewolucji? Już zmieniają od
    jakiegoś czasu i co z tego? Ciągle jest to strategia błędnego koła.
    Czyli zamiast ewolucji potrzebna jest rewolucja. Papież musi
    przeprosić za błędy i wypaczenia religii chrześcijańskiej i
    przyznać, że z tej wypaczonej religii wzięło sie całe zło tego
    świata. Uważasz, że KK nie jest dziełem szatana?. No to zmieńmy
    założenia. KK jest święty. Może z tym się zgodzisz ;).

    Teza: KK jest święty
    Dowód 1. Po śmierci Jezusa Jego uczniowie głosili Jego naukę i
    miłości bliźniego. Za głoszenie tej nauki byli torturowani, a nie
    wyrzekli sie Jezusa i Jego nauki, która głosiła, że wszyscy ludzie
    są braćmi.
    Dowód 2. Ludzie widząc postępowanie uczniów Jezusa nawracali się.
    Bogaci dzielili się swoimi majątkami, panowie wyzwalali niewolników
    i czynili ich sługami, których traktowali na równi ze sługami i
    okazywali im braterską miłość na każdym kroku.
    Dowód 3. Prześladowcy uczniów Jezusa i tych, którzy przyjęli tę
    religię, poprzez śmierć męczeńską swoich ofiar, pomni słów o
    przebaczeniu, które były ostatnimi słowami chrześcijan - nawracali
    sie.
    Dowód 4. Religia opanowała wszystkie dziedziny życia. Ludzi pomni
    nauki Jezusa: " nie sądźcie a nie będziecie sądzeni " zlikwidowali
    zawód sędziego i prawo ludzkie. Prawo Boskie wystarczyło, a jeśli
    ktoś popełnił jakikolwiek grzech po Rachunku Sumienia już żadnych
    grzechów nie popełniał. Pytania, czemu Rachunku Sumienia nie
    poczytał zanim popełnił grzech nie zadam.
    Dowód 5. Skoro zlikwidowano niewolnictwo i feudalizm to naturalną
    konsekwencją tego stanu był komunizm. I taki ustrój zapoczątkowany
    przez pierwszych chrzescijan trwa do dziś. Ludzie są zwyczajnie
    dobrzy, szanują siebie i pomni miłości bliźniego nie myślą o władzy
    i mamonie.
    Dowód 6. Skoro wszyscy sie nawracali i do tego z własnej woli, to
    nie było innych krucjat niż tylko oparte na miłości bliźniego, które
    powodowały, że chrześcijańska religia miłości podbiła świat i nie ma
    innej religii.
    Dowód 7. Kobiety dzięki nauce Jezusa, którą głosili wyznawcy tej
    religii ( nie ma kobiety ani mężczyzny - wszyscy jesteśmy kimś
    jednym w Jezusie ) mogły o sobie decydować już w czasach
    średniowiecza. Dostały dostęp do szkół, bo Jezus popierał naukę (
    przypominam, że zganił Martę, bo zachowywała sie jak typowa kura
    domowa ).
    Dowód 8. Mężczyźni pomni słów Jezusa o odpowiedzialności i
    szanowaniu żon traktowali je jak partnerki i w rodzinach nie było
    więcej dzieci, jeśli rodziny nie było na nie stać. To również jest
    zgodne z religią, bo każde dziecko to dar Boga, czyli ten dar ma być
    traktowany po królewsku. Kolejne dzieci tylko powodowałyby problem z
    dziedziczeniem. Dzięki temu na dworach królewskich tylko było więcej
    dzieci...Cholera co ja piszę? Skąd mi sie wzięły dwory królewskie
    skoro jest komunizm...
    Dowód 9. Nie ma alkoholizmu i narkomanii gdyż ludzie, którzy miłują
    bliźnich nie moga nie być sobą.
    Wniosek 1: Nie było wojen, a to co mówią o prześladowaniach i
    wojnach to nieprawda. Nie było żadnych obozów koncentracyjnych.
    Wniosek 2: W KK nie ma chierarchii no i nie ma zwierzchników czyli
    papieża i innych książąt Kościoła - nie ma. Są tylko zakonnicy...




  • nick3 25.05.08, 00:15

    Oj, ty widzę heretyczka jesteś;)

  • krytykantka07 25.05.08, 00:27
    nick3 napisał:

    > > Oj, ty widzę heretyczka jesteś;)

    Jaka heretyczka? Ja chcę doprowadzić kler do Boga, bo chcę razem z
    klerem być w niebie. Do tej pory to kler chciał być w niebie z
    wiernymi, ale widzę, że w taki sposób to on sie tam nie dostanie. A
    ja koniecznie chcę byc z klerem w niebie ;).
    >
  • nick3 24.05.08, 23:36

    Dlaczego uważasz, że "nawet nie rozumiem Ewangelii"? Czy tylko
    dlatego, że nie jestem chrześcijaninem?

    Dlatego że uważam, iż jej nauki nie zawsze są humanistyczne, a
    wzięta jako całość - Ewangelia jest etyką średniowiecza a nie
    współczesnego humanizmu Zachodu?


    Nie jestem małym człowiekiem.

    Wierz mi, że zasługuję na lepszą ocenę.
  • nick3 24.05.08, 21:14

    Pytanie, które chciałem postawić na tym wątku to mówiąc
    publicystycznie: czy naprawdę jedynym problemem z Kościołem jest ks.
    Rydzyk?

    Bo wszyscy w Polsce (oczywiście za wyjatkiem wiernych moherów)
    zgodnie najeżdżają na Rydzyka.

    Tylko że to zwalnia od pytania, skąd się coś takiego wzięło.

    (A odpowiedzi na to pytanie mogłyby już rodaków pokłócić, a tego za
    nic w świecie nie chcemy, bo wszak "my Sławianie lubim sielanki":)

    Tylko czy to naprawdę wystarczy usunąć Rydzyka, zastąpić go
    kardynałem Dziwiszem i już będzie super?

    Łagiewniki zamiast Torunia i OK?


    A może winna antydemokratycznej kulturze Ciemnogordu jest po
    prostu "rozpusta księży" (wiadomo: "chciwi władzy, pedofile, jeżdżą
    drogimi samochodami", więc muszą "tumanić lud")?


    Powinni wrócić do "prawdziwego głoszenia Ewangelii" i problemy by
    zniknęły?

    Ale jaki problem ma Polska?

    Bo ja uważam, że jest to problem z antydemokratycznymi,
    antytolerancyjnymi, antyliberalnymi i antypluralistycznymi postawami
    wprowadzonymi do polskiego życia publicznego w związku z religią.


    Postawami zwanymi potocznie "Ciemnogrodem", które w owocują
    politycznie państwem, co daje się nazwać 'para-wyznaniowym'.


    Czy rzeczywiście problem jest tylko z "nieewangeliczną" żądzą władzy
    czy może chciwością księży?

    A może jednak coś jest na rzeczy w tym, kiedy motywują
    swoje 'prawackie' postawy polityczne, mówiąc że oni tylko bronią
    tego, czego odwiecznie naucza ich religia?


    Pytanie.


    Czy nowoczesna kultura demokratycznego Zachodu i chrześcijaństwo są
    w konflikcie przejściowym i rozwiązywalnym? Czy też pryncypialnym i
    trwałym?


    Czy coroczne 11,2 mld euro od UE czyni zadawanie takich kłopotliwych
    pytań niewygodnym w oczach ludności Katolandu?


    "Wielka Nierządnica" z Apokalisy - ta Europa? Czy może to nasza
    hojna Matka Unia?

    A może zgodnie ze wskazaniami Wielkiego-Rodaka "schrystianizujemy
    Unię Europejską"?

    Czy ktoś w to wierzy?


    Więc czego właściwie chcemy?

  • abhaod 25.05.08, 11:34
    naturalnie, "wierzę", że ludzkość to nie zbiorowisko samobójców, tylko
    dojrzałych, "stworzonych na obraz i podobieństwo" :-)
    --
    Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i podziału, lepiej,
    gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby prawdziwym aktem religijnym.
  • krytykantka07 25.05.08, 13:53
    nick3 napisał:

    >
    > Pytanie, które chciałem postawić na tym wątku to mówiąc
    > publicystycznie: czy naprawdę jedynym problemem z Kościołem jest
    ks. > Rydzyk?

    Nie, problemem jest cały kler
    >
    > Bo wszyscy w Polsce (oczywiście za wyjatkiem wiernych moherów)
    > zgodnie najeżdżają na Rydzyka.

    Nie bardziej niż on na innych. To taka rydzykowa miłość bliźniego, a
    miłość bliźniego to temat przewodni tej religii. Klar tylko z
    miłości do ludzi, bo chce być z nimi w niebie postępuje tak jak
    głosi.
    >
    > Tylko że to zwalnia od pytania, skąd się coś takiego wzięło.

    Wzięło sie z podwójnej moralności i choroby zaprzeczen kleru. No i
    mamy rodzimej produkcji Krzyżaków.
    >
    > Tylko czy to naprawdę wystarczy usunąć Rydzyka, zastąpić go
    > kardynałem Dziwiszem i już będzie super?

    Nie wystarczy, między nimi jest taka sama różnica jak między PO i
    PiS. Czyli nie ma żadnej. Jest tylko parcie na stolec, a to w
    religii chrześcijańskiej jest zakazane.
    >
    > Łagiewniki zamiast Torunia i OK?

    No nie. Ani Łagiewniki ani
    >
    >
    > A może winna antydemokratycznej kulturze Ciemnogordu jest po
    > prostu "rozpusta księży" (wiadomo: "chciwi władzy, pedofile,
    jeżdżą > drogimi samochodami", więc muszą "tumanić lud")?

    No a jak inaczej mieliby władzę i kasę? Nie znasz baśni o nowych
    szatach cesarza? ;)
    >
    >
    > Powinni wrócić do "prawdziwego głoszenia Ewangelii" i problemy by
    > zniknęły?

    Oczywiście, bo mówiliby to, co Unia
    >
    > Ale jaki problem ma Polska?

    Problem sarmatów: " szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie "
    >
    > Bo ja uważam, że jest to problem z antydemokratycznymi,
    > antytolerancyjnymi, antyliberalnymi i antypluralistycznymi
    postawami > wprowadzonymi do polskiego życia publicznego w związku z
    religią.

    W związku z katolicyzmem
    >
    >
    > Postawami zwanymi potocznie "Ciemnogrodem", które w owocują
    > politycznie państwem, co daje się nazwać 'para-wyznaniowym'.

    Im niej wiary tym więcej oznak wiary ;)
    >
    >
    > Czy rzeczywiście problem jest tylko z "nieewangeliczną" żądzą
    władzy > czy może chciwością księży?

    Problemem jest odtwarzanie wzorców rodem z poprzednich epok
    >
    > A może jednak coś jest na rzeczy w tym, kiedy motywują
    > swoje 'prawackie' postawy polityczne, mówiąc że oni tylko bronią
    > tego, czego odwiecznie naucza ich religia?

    Tego religia miłości bliźniego nie naucza
    >
    >
    > Pytanie.
    >
    >
    > Czy nowoczesna kultura demokratycznego Zachodu i chrześcijaństwo
    są > w konflikcie przejściowym i rozwiązywalnym? Czy też
    pryncypialnym i > trwałym?

    Chrześcijaństwo jako religia miłości bliźniego nie jest w żadnym
    konflikcie. Katolicyzm tak, bo to religia wyzysku i mamienia ludzi
    >
    >
    > Czy coroczne 11,2 mld euro od UE czyni zadawanie takich
    kłopotliwych > pytań niewygodnym w oczach ludności Katolandu?

    Dla katolandu wszystkie pytania są kłopotliwe. To świadczy o
    słabości tej wiary i o tym jak daleko odeszła ona od
    chrzescijaństwa.
    >
    >
    > "Wielka Nierządnica" z Apokalisy - ta Europa? Czy może to nasza
    > hojna Matka Unia?

    Bez żartów. Wielka nierządnica to kler
    >
    > A może zgodnie ze wskazaniami Wielkiego-Rodaka "schrystianizujemy
    > Unię Europejską"?

    Unia nie chce cht
    rystianizacji przez księży pedofilów. Taką chrystianizację i nauke
    miłości bliźniego to ona odrzuca.
    >
    > Czy ktoś w to wierzy?

    No jak chrzescijaństwo wróci do swoich korzeni to problemów nie
    będzie. Wtedy kler nie będzie miał ani władzy ani kasy. Jezus
    przyszedł na świat w stajence, a nie w pałacu. A prawdy zostały
    objawione maluczkim. A uczonych w piśmie Jezus tylko się wyśmiewał.
    tak samo teraz wyśmiałby kler. Bo do zrozumienia nauki Jezusa nie
    potrzeba studiować pisma i wymyślić teologię ;)
    >
    >
    > Więc czego właściwie chcemy?

    Powrotu KK do chrześcijaństwa i rządów ekspertów zamiast demokracji.
    Demokracja to faszyzm z ludzką twarza, bo to rządy wiekszości
    sterowanej przez mniejszość. Demokracja pochodzi z KK. I jest złem.
    >
  • benek231 29.05.08, 05:34
    nick3 napisał:

    Postawami zwanymi potocznie "Ciemnogrodem", które w owocują
    politycznie państwem, co daje się nazwać 'para-wyznaniowym'.

    ==
    Drobna uwaga - jesli pozwolisz. Otoz ie ma roznicy jakim okresleniem uraczysz
    panstwo wyznaniowe, gdyz zarowno jaki "para-wyznaniowe" czy "krypto-wyznaniowe"
    i tak pozostanie ono panstwem wyznaniowym. "Para" czy "krypto" nie ujmuja az
    tyle z wyznaniowosci panstwa by istotnie zmienic jego charakter.
  • nick3 29.05.08, 21:36
    > "Para" czy "krypto" nie ujmuja az
    > tyle z wyznaniowosci panstwa by istotnie zmienic jego charakter.


    Zapewne nie.

    Ale gdyby nie zaznaczyć, że zauważa się tę różnicę, wyszłoby się w
    oczach potocznej opinii na histeryka mijającego się z oczywistością.

    No bo jak to, "przecież Iranem to jednak nie jesteśmy".

    Rzeczywiście, religia która zagościła na naszym kontynencie jest tu
    niezwykle przewidująca.

    Nawet w czasach, gdy nikt i nic na horyzoncie nie jawił się jako
    zagrożenie jej władzy, ona swoich przeciwników oficjalnie nie
    skazywała na śmierć, lecz "oddawała władzy świeckiej z prośbą o
    wyrok możliwie najmiłosierniejszy" (chodziło oczywiście o spalenie
    żywcem).

    W tym sensie "dobrze rozumiana laickość" czy "przyjazny rozdział
    Kościoła i Państwa" - rzeczywiście mają zakorzenienie w tradycji
    chrześcijańskiej.

    Są to pseudonimy krypto-wyznaniowości.


    Moim postem chciałem jednak zauważyć potrzebę czego innego niż tylko
    politycznej walki o realną neutralność światopoglądową państwa.


    Chodziło mi o potrzebę dyskusji z przekonaniami chrześcijańskimi,
    które, wpajane ludziom na masową skalę, w naturalny sposób czynią z
    nich siłę podtrzymującą Katolandu.

    Uważam, że potrzebna jest analiza chrześcijaństwa jako postawy
    życiowej i dyskusja z nim.


  • krytykantka07 29.05.08, 23:48
    nick3 napisał:

    > Moim postem chciałem jednak zauważyć potrzebę czego innego niż
    tylko > politycznej walki o realną neutralność światopoglądową
    państwa. > > > Chodziło mi o potrzebę dyskusji z przekonaniami
    chrześcijańskimi, > które, wpajane ludziom na masową skalę, w
    naturalny sposób czynią z > nich siłę podtrzymującą Katolandu.

    To ma być żart? Przekonania chrześcijańskie nie są siłą Katolandu
    tylko jego słabością. Siłą Katolandu są symbole chrześcijańskie
    ukradzione chrześcijanom. W chrześcijaństwie Bóg to ojciec i brat, a
    w Katolandzie kapłani to panowie i władcy dla wyznawców. Czy to nie
    paradoks? Jezus kazał sie nam modlić do Boga słowami: " Ojcze nasz "
    A kler wymyślił, żebyśmy sie zachowywali w stosunku do Boga jak
    słudzy. Pytanie do czego klerowi było potrzebne takie nastawienie
    dzieci Bożych?

    > Uważam, że potrzebna jest analiza chrześcijaństwa jako postawy
    > życiowej i dyskusja z nim.

    Analiza chrześcijaństwa jako postawy życiowej jest niemożliwa, bo
    chrześcijaństwa nie ma. W chrześcijaństwie władzy mnie ma i kleru
    też nie ma. Kler ma nawracać wyznawców innych religii. Jeśli kogoś
    nawrócił ( a w Polsce jest 99,9 % wyznawców ) to nie musi ich
    nawracać, czyli kler ma być na misjach np. u Chińczyków albo u
    Arabów ;). W Polsce kler nie ma nic do szukania, bo ludzie wierzący
    już są.
    >
    >
  • adrem63 30.05.08, 20:54
    zwłaszcza postać Jezusa wydaje mi się ciekawie postrzegana, mam
    podobne przemyślenia,
    ale powiedz skąd bierzesz wiedzę o Jezusie skoro on sam nie napisał
    rzekomo nic ( Czy umiał pisać? ), a to co wiemy o nim to tylko to co
    napisali o nim inni ludzie. Na ile wiarygodne jest to co napisali
    inni, zwłaszcza jeśli chodzi o cytaty ? A co z dokonywanymi cudami ?
    Wygląda na to, że budujemy tę postać wg. własnych wyobrażeń, takim
    jakim chcielibyśmy Go widzieć.
    Widać także, że Bóg starotestamentowy, mściwy i okrutny to nie ten
    Bóg ojciec Jezusa miłosierny, który jest miłością.
    Zatem chrześcijaństwo to idea Jezusa, którą później wielokrotnie
    wypaczono.

    Otwarte jednak pozostaje pytanie czy idea chrześcijańska była ideą
    spójną, zupełną,
    bo choć częściowo odmieniła świat to jednak nie pokonała siły zła w
    człowieku ?
  • nick3 30.05.08, 23:38

    ...może nawet nie tylko między sobą.

    Ja rozpocząłem wątek i trochę stanąłem z boku. Jakby ustąpiłem
    miejsca innym internautom. Bynajmniej nie z braku szacunku.
    Przeciwnie.

    (Jestem ponadto ciekaw, jak internaci potraktują kwestię i jak
    rozwinie się wątek.)

    Nie chcę na forum.gazeta.pl forsować żadnej swojej odpowiedzi
    na "pytanie o prawdę ostateczną", bo takowej odpowiedzi nie mam.

    Co nie zmienia faktu, że dyskusję uważam za ważną (np. ze względów
    społecznych).

    Może mam tylko jedną uwagę:

    Nie podważam znaczenia dociekań w kwestii tego, co zdarzyło się 2000
    lat temu.

    Ale może pytania te są ważne głównie o tyle, o ile pomagają nam
    zrozumieć, co sami ze sobą robimy - dzisiaj (jako społeczeństwo i
    jako jednostki).

    Zrozumieć, tak aby odtąd móc wybierać swoje postawy świadomie, a
    więc tworzyć swoje życie społeczne w ludzkim kierunku.
  • krytykantka07 31.05.08, 02:18
    nick3 napisał:

    > Ale może pytania te są ważne głównie o tyle, o ile pomagają nam
    > zrozumieć, co sami ze sobą robimy - dzisiaj (jako społeczeństwo i
    > jako jednostki).
    >
    > Zrozumieć, tak aby odtąd móc wybierać swoje postawy świadomie, a
    > więc tworzyć swoje życie społeczne w ludzkim kierunku.

    Nie oszukuj się. Jeśli zrozumiesz nie będzie odwrotu. Ten świat do
    którego przywykłeś przestanie istnieć. Ten oparty na sztuce
    uwodzenia świat nie ma wtedy racji bytu ;). Tworzenie życia
    społecznego w ludzkim kierunku to rządy ekspertów, a nie demokracja.
    Skąd więc weźmiesz tych ekspertów, skoro marketing czyli sztuka
    uwodzenia weszła na wyżyny? Nie trzeba być ekspertem, tylko sprawiać
    wrażenie, że nim się jest...
  • krytykantka07 31.05.08, 02:12
    adrem63 napisał:

    > zwłaszcza postać Jezusa wydaje mi się ciekawie postrzegana, mam
    > podobne przemyślenia, > ale powiedz skąd bierzesz wiedzę o Jezusie
    skoro on sam nie napisał > rzekomo nic ( Czy umiał pisać? ), a to co
    wiemy o nim to tylko to co > napisali o nim inni ludzie. Na ile
    wiarygodne jest to co napisali > inni, zwłaszcza jeśli chodzi o
    cytaty ? A co z dokonywanymi cudami ?

    Skąd biorę wiedzę? Hmmmmm z głowy ;). Czytam, co mówił i rozumiem.
    Jestem trochę filozofem, a trochę psychologiem ;). Na ile wiarygodne
    jest to co napisali? Na tyle, że byli zbyt głupi, żeby zobaczyć
    pułapki w myśleniu. Jezus postawił na głowie cały porządek świata,
    bo zauważył, że musi być sprawiedliwy podział dóbr, żeby nie było
    wojen. Musi zniknąć hierarchia, żeby nie było prześladowań innych
    ludzi i żeby nie było bałwochwalstwa. Wartości o których mówił Jezus
    są ponadczasowe. Ludzie jednak nie dorośli do takiej religii.
    Dlatego już na początku chrześcijaństwa zostało ono wypaczone i
    wrócono do kultu bożków, bo wtedy kapłani mieli władzę. Paweł też
    chciał tylko władzy...A co zapewniało władzę? Dużo wyznawców. A jak
    najprościej ich zdobyć? Narobić. A Jezusowi wcale nie chodziło o
    zrobionych wyznawców, tylko o nawróconych. Dlatego mówił o tym, że
    większa jest radość w niebie z jednego nawróconego niż z 10 - ciu
    sprawiedliwych, a co dopiero z 10 - ciu udających, że rozumie Jego
    religię ;). Pomysł więc z rodzeniem sie dużej ilości dzieci był
    starotestmentowy ;). Do tego stawiał świat na równi pochyłej, bo
    dzieci nie było potrzeba na wojny tak jak w ST ;).

    > Wygląda na to, że budujemy tę postać wg. własnych wyobrażeń, takim
    > jakim chcielibyśmy Go widzieć. > Widać także, że Bóg
    starotestamentowy, mściwy i okrutny to nie ten > Bóg ojciec Jezusa
    miłosierny, który jest miłością. > Zatem chrześcijaństwo to idea
    Jezusa, którą później wielokrotnie > wypaczono.

    Budujemy tę postać wg. Jego nauki, a nie własnych wyobrażeń. Jego
    nauka już była wyzwaniem z ludzkimi słabościami. Jezus przewidział,
    że ta nauka zostanie wypaczona, stąd Jego przypowieść o talentach
    daje do myślenia. Ci, co nie chcieli poznać Jezusa - nie mogli
    wypełniać Jego misji nawrócenia świata. Ale ci, co poznali Jego
    naukę i nie postępują według niej - zakopują talenty. Jezus nie
    pozwolił sie nikomu bogacić i nie pozwolił na to, żeby Jego nauka
    miłości bliźniego służyła innym do panowania nad ludźmi. Aby można
    było panować nad innymi trzeba było wrócić do ST. Ale tutaj już
    widać sprzeczność w tej religii. Jeśli Bóg starotestamentowy był
    Ojcem Jezusa to musiał zaiste przejśc metamorfozę, a to by znaczyło,
    że Bóg nie był zbyt mądry ;). Bóg starotestamentowy ustanowił
    hierarchię, a Jezus jego Syn zaprzeczył sensowi istnienia
    hierarchii. Odnoszę wrażenie, że nauka Jezusa to była inna religia,
    a wyznawcy nałożyli ją na ST i stąd wzięły się błędy rozumowania.
    Jezus nigdy nie wspominał o grzechu pierworodnym i o utraconym raju.
    Nigdy nie mówił, że kobiety są kimś gorszym od mężczyzn. Kazał im
    sie uczyć, a nie być kurami domowymi ;). A jeśli uczyć - to nie
    zakopywać talentów. Skoro Paweł wrócił do starotestamentowego
    postrzegania kobiet - to nic z tej religii nie zrozumiał. Wychodząc
    zaś z błędnych założeń nie można dojść do prawdy...
    >
    > Otwarte jednak pozostaje pytanie czy idea chrześcijańska była ideą
    > spójną, zupełną, > bo choć częściowo odmieniła świat to jednak nie
    pokonała siły zła w > człowieku ?

    Była spójna, ale zakładała podział dóbr i brak władzy. Zakładała
    rządy ekspertów zamiast demokracji ;). To samo zakładał komunizm.
    Dlaczego wg. Ciebie pseudokomunizm upadł? Bo " komuniści " chcieli
    być kapłanami, ale ludziom życia wiecznego nie umieli obiecać. Są
    tylko dwa sposoby, żeby ludzi odciągnąć od religii: stworzyć nową
    religię, korzystniejszą dla nich, ale opartą na tej religii, którą
    znają, lub zapewnić im na tym świecie dobrobyt. Jeśli chcesz ludzi
    okradać jak kler, to musisz dać im nadzieję na lepsze życie po
    śmierci. Zastanawia mnie coś jeszcze. Do czego klerowi służyło
    wprowadzenie hierarchii, na którą nie ma w chrześcijaństwie miejsca.
    Myślę, że tu jest klucz do tego co jest błędem w myśleniu. Ludzie
    dość specyficznie reagują na tytuły i to zostało wykorzystane...
  • adrem63 31.05.08, 17:29
    Jest sporo zbieżności w naszym myśleniu, o tym nie będę pisał.
    Co do postaci Jezusa i jego idei, mam nieco inny pogląd. Myślę, że
    nie wszystko co napisali czterej ewangeliści jest prawdą, może jest
    niecałą prawdą, albo upiekszoną.
    Tylko dwaj z nich znali i widzieli Jezusa, dwaj pozostali podobno
    nie żyli w tym samym czasie.
    W opowieściach o tym co się komuś śniło lub np. co się działo w
    czasie kuszenia Jezusa na pustynii musi być chyba wiele fantazji
    własnej autora tekstu.

    Do postaci Jezusa podchodzę bardziej dialektycznie. Był to czas
    pogardy człowieka, czas w którym liczyła się hierarchia, zwykły
    człowiek był niczym. mógł być zabity, torturowany. Czytałem kiedyś o
    pracach archeologów, którzy natrafili na takie znaleziska
    z tamtych czasów jak np. czaszka młodego człowieka z wbitym w głowę
    gwoździem.
    Jezus powstał jako ucieleśnienie antytezy kontekstu tamtych czasów.
    Miłosierdzie, wybaczenie, miłość, równość, obojętność wobec majątku
    i władzy, odwrotność tego co było.
    Musiało być ludziom bardzo ciężko skoro prorocy od wieków oczekiwali
    zbawiciela.
    Podobnie widzę pojawienie się K. Marksa ze swoją antytezą dzikiego
    kapitalizmu.

    Dlaczego pseudokomunizm upadł ?
    Dokładnie z tego samego powodu dla którego i pseudochrześcijanizm
    nie przyniósł zadowalających efektów. Ponadto człowiek nie jest
    doskonały. Człowiek w ogólnym procesie ewolucji zmierza do
    doskonałości, ale odbywa się to bardzo powoli z okresami poprawy
    i pogorszenia.

    Chrześcijaństwo mogę sobie wyobrazić jako masowy ruch społeczny,
    który jako symbol i wzór ma postać Jezusa, nie Boga, człowieka,
    który swoją mentalnością i rozumem wyprzedzał swoich współczesnych
    o kilka tysiącleci, ruch społeczny który ma na celu dobro człowieka,
    posiadający struktury poziome i demokratyczne zasady działania.
    Jesteś Człowiekiem – żyj jak Człowiek. Przestrzegaj jednego
    przykazania:
    Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.
    Człowieka należy rozumieć razem z jego środowiskiem naturalnym.
    Wtedy nie będą potrzebne religie nawet oferujące zbawienie i życie
    pozagrobowe w co już i tak niewielu wierzy. Do tego potrzeba jednak
    cudu oświecenia, ten cud nie stanie się szybko w każdym razie nie
    rewolucyjnie jak chce nick3.

    Człowiek potrzebuje ogólnego drogowskazu żeby wiedział dokąd ma iść,
    ale potrwa jeszcze jakiś czas zanim będzie umiał iść właściwą drogą
    ignorować fałszywych proroków i błędne drogowskazy.
    Gdy nie ma Boga w dotyczczasowym rozumieniu religijnym, nie ma
    podstaw do postawienia tego drogowskazu, wobec tego trzeba przyjąć
    arbitralne przekonanie, że sens naszej egzystencji polega na dążeniu
    do doskonałości człowieka w społecznej formie życia.
    Człowiek potrzebuje poczucia sensu życia, gdy go nie ma zbacza z
    drogi do doskonałości znajdując sobie bogów zastępczych (np. kult
    Mamony ).

    Rządy „ekspertów” zakładał zdaje się już Platon :-), ale nic z tego
    nie wyszło, a demokracje zawsze są czyjeś. Aktualnie mamy do
    czynienia z demokracją liberalną w której to panuje powszechna
    wolność werbalnie i rzeczywista dla posiadaczy kapitału.
  • krytykantka07 31.05.08, 21:09
    adrem63 napisał:

    >W opowieściach o tym co się komuś śniło lub np. co się działo w >
    czasie kuszenia Jezusa na pustynii musi być chyba wiele fantazji >
    własnej autora tekstu.

    Ale ta fantazja o dziwo jest skierowana przeciwko tym, którzy
    chcieli wypaczyć tę religię, czyli przeciwko samym ewangelistom.
    Jest więc odzwierciedleniem może i fantazyjnym myśli Jezusa. Sam
    zobacz: Jezus odrzucił władzę proponowaną mu przez szatana, bo mówił
    o braterstwie ludzi. On wiedział, że to szatan kusi ludzi obietnicą
    władzy, a więc to szatan daje władzę. To daje do myślenia. Nie
    uważasz? Skoro ktoś religię chrześcijańską wykorzystał dla zdobycia
    władzy, to znaczy, że jest sługą szatana i jemu oddał pokłon. Czyli
    zaparł się Jezusa...
    >
    > Do postaci Jezusa podchodzę bardziej dialektycznie. Był to czas
    > pogardy człowieka, czas w którym liczyła się hierarchia, zwykły
    > człowiek był niczym. mógł być zabity, torturowany.

    Każdy czas, gdzie władza ludzi czyni bezkarnymi jest czasem pogardy
    dla człowieka. Czy są to czasy starożytne czy nowożytne. Jezus to
    rozumiał, dlatego wprowadził naukę, która kończyła z władzą i z
    przemocą. Ale to była nauka dla ludzi myślących. Treści, które są w
    niej przekazane są ponadczasowe: ludzie, którym zapewni sie dobrobyt
    na tym świecie nie będą dążyć do wojen, bo ludzie z natury są
    dobrzy. Natomiast są źli, gdy potrzeba poczucia bezpieczeństwa jest
    niezaspokojona. To najwazniejsza potrzeba stojąca na samym dole
    hierarchii potrzeb wg. Maslowa. Widzisz, wszystkie książki o
    zarządzaniu a nie rządzeniu odnoszą sie do tej myśli Jezusa.

    > Jezus powstał jako ucieleśnienie antytezy kontekstu tamtych czasów.
    > Miłosierdzie, wybaczenie, miłość, równość, obojętność wobec
    majątku > i władzy, odwrotność tego co było. > Musiało być ludziom
    bardzo ciężko skoro prorocy od wieków oczekiwali > zbawiciela.
    > Podobnie widzę pojawienie się K. Marksa ze swoją antytezą dzikiego
    > kapitalizmu.

    No i paradoksalnie wyznawców Jezusa ta religia doprowadziła do braku
    miłosierdzia, trwania w nienawiści i gniewie, nierówności w podziale
    dóbr i zdobycia władzy i mamony. Dlaczego tak sie stało? Bo wrócono
    do ST. Nawet gdyby NT był kontynuacją ST to trzeba byłoby go
    rozpatrywać w kontekście tego, co wiemy o Jezusie, czyli odrzucając
    radosną twórczość autorów ST. I przede wszystkim odrzucając pomysł o
    nierówności mężczyzn i kobiet. Gdy pozwala sie na jakiekolwiek
    odstępstwa to dopuszcza sie i inne. Założeniem Jezusa było to, że
    kobiety i mężczyźni mają te same prawa do nauki i samostanowienia.
    Co więc sie stało, że każda religia odmawiała kobietom praw? Stało
    sie tylko to, że w założeniach religii była walka o władzę. Dlatego
    musiało być wiele dzieci. Kobiety to rozumiały. Ale zgodnie z nauką
    Jezusa walki o władzę miało nie być. No to dlaczego wierni mieli
    walczyć z niewiernymi? Tak naprawde to wtedy walczyli bogowie tych
    religii. Jezus walki nie chciał. Za duża ilość dzieci stawia świat
    na równi pochyłej. Jest problem z dziedziczeniem i jest problem ze
    zbyt małym czasem poświęcanym Bogu.
    >
    > Dlaczego pseudokomunizm upadł ? > Dokładnie z tego samego powodu
    dla którego i pseudochrześcijanizm > nie przyniósł zadowalających
    efektów. Ponadto człowiek nie jest > doskonały. Człowiek w ogólnym
    procesie ewolucji zmierza do > doskonałości, ale odbywa się to
    bardzo powoli z okresami poprawy > i pogorszenia.

    Człowiek zmierza do doskonałości tylko wtedy, gdy podstawowe jego
    potrzeby są zaspokojone w tym poczucie bezpieczeństwa. Jeśli tego
    nie ma nie ujawnią sie potrzeby wyższego rzędu. Na tym to polega.
    Więc jeśli jedni mają dużo inni nie mają nic zawsze będzie problem.
    Jezus nakazał sie dzielić bez przymusu.
    >
    > Chrześcijaństwo mogę sobie wyobrazić jako masowy ruch społeczny,
    > który jako symbol i wzór ma postać Jezusa, nie Boga, człowieka,
    > który swoją mentalnością i rozumem wyprzedzał swoich współczesnych
    > o kilka tysiącleci, ruch społeczny który ma na celu dobro
    człowieka, > posiadający struktury poziome i demokratyczne zasady
    działania.

    Akurat demokratyczne zasady działania doprowadziły Jezusa na
    Golgotę, więc demokracji to on raczej nie popierał ;)

    > Jesteś Człowiekiem – żyj jak Człowiek. Przestrzegaj jednego
    > przykazania: > Nie czyń drugiemu co tobie nie miłe.

    To nawet nie tak. Ty czyń bliźniemu to, co chcesz aby tobie
    czyniono. Takie jest chyba odbicie tej religii. Czyli każdy troszczy
    się o swojego bliźniego wczuwając sie w jego sytuację. Przyznasz, że
    wtedy byłoby niebo na ziemi ;)

    > Do tego potrzeba jednak > cudu oświecenia, ten cud nie stanie się
    szybko w każdym razie nie > rewolucyjnie jak chce nick3.

    Ten cud sie nie zdarzy, ponieważ ludzie jednak chcą wierzyć, że
    zmartwychwstaną i będą ze swoimi bliskimi. I wiesz co? Wydaje mi
    sie, że to byłaby kara dla tych ludzi. Czas leczy rany, ludzie
    zapominają, wchodzą w inne związki i na co komu być z kimmś, kto dla
    niego jest już obojętny, a nie daj Boże śmierć tego człowieka była
    dla niego wybawieniem? Gdybym była żoną jakiegoś alkoholika i
    awanturnika, czy chciałabym być razem w niebie dlatego, że mamy ślub
    kościelny? A na co mi tam go spotkać? Nawet na pogrzeb bym nie
    poszła, bo polityczna poprawność nie znaczy, że mam udawać
    osieroconą wdowę. Gdy widzę takie pogrzeby to zastanawiam sie
    dlaczego koniecznie te kobiety modlą się za swoich mężów, skoro one
    były chrześcijankami, a ich mężowie katolikami i do nieba i tak
    razem nie pójdą ;).

    > Człowiek potrzebuje ogólnego drogowskazu żeby wiedział dokąd ma
    iść, > ale potrwa jeszcze jakiś czas zanim będzie umiał iść właściwą
    drogą > ignorować fałszywych proroków i błędne drogowskazy.

    Ten drogowskaz może zapewnić tylko równośc szans, dlatego jeśli nie
    będzie zapewnienia potrzeby poczucia bezpieczeństwa nic sie nie
    zmieni. Ta religia gdyby była zrozumiała doprowadziłaby do tego, z
    enie byłoby rywalizacji i walki o byt. Tylko wtedy na świecie może
    być dobrze. A jeśli to ma zapewnić wiara w życie pozagrobowe, to
    dlaczego nie pozwolić ludziom w nie wierzyć? Ale fałszywych proroków
    trzeba pokonać własnie ich własną bronią. NT jest pod tym względem
    nieoceniony ;)

    > Rządy „ekspertów” zakładał zdaje się już Platon :-), ale nic z tego
    > > nie wyszło, a demokracje zawsze są czyjeś. Aktualnie mamy do
    > czynienia z demokracją liberalną w której to panuje powszechna
    > wolność werbalnie i rzeczywista dla posiadaczy kapitału.

    Rządy ekspertów, które zakładał Platon nie mogły przynieść
    rezultatów, bo wg. nauki Jezusa eksperci, to ci co z miłości dla
    bliźnich chcą sie dzielić swoimi talentami i rządy, a właściwie
    zarządzanie traktują jak misję. Nie dążą wtedy ani do osiągnięcia
    władzy ani do zdobycia mamony. Eksperci po prostu są pełni
    skromnosci, bo talenty otrzymane od Boga tylko pomnażają. I właśnie
    ci eksperci czyli ich potrzeba czynienia dobra, stoi na szczycie
    piramidy wg. Maslowa ;). Jeśli wszystko co napisałam odniesiesz do
    zakładu pracy, to zobaczysz kiedy ujawnią sie u ludzi potrzeby
    wyższego rzędu ;).
    " Potrzeby fizjologiczne łącznie z potrzebami bezpieczeństwa są
    określane mianem potrzeb egzystencji lub niższego rzędu. Każdy
    pracownik dąży do zapewnienia sobie maksymalnego poziomu
    bezpieczeństwa na stanowisku organizacyjnym, usunięcia subiektywnie
    nawet odczuwanych czynników zagrożenia. Z odczuwaną potrzebą
    stabilizacji łączy się dążność pracowników do stałości dochodów, do
    zapewnienia swojej rodzinie egzystencji materialnej. Dlatego też
    trzeba umiejętnie sterować poczuciem zagrożenia, ponieważ
    zmniejszenie stopnia bezpieczeństwa, prowadzi do ujemnych skutków,
    (jeżeli odczuwane subiektywnie zagrożenie staje się zbyt wysokie).
    Należą do nich: unika
  • adrem63 31.05.08, 23:29
    Twój tekst zdaje się obcięła maszyna. Odniosę się do niego później.
    Może chcesz uzupełnić.
  • krytykantka07 01.06.08, 00:12
    adrem63 napisał:

    > Twój tekst zdaje się obcięła maszyna. Odniosę się do niego później.
    > Może chcesz uzupełnić.

    Dziękuję :). A więc pod spodem cały cytat

    " Potrzeby fizjologiczne łącznie z potrzebami bezpieczeństwa są
    określane mianem potrzeb egzystencji lub niższego rzędu. Każdy
    pracownik dąży do zapewnienia sobie maksymalnego poziomu
    bezpieczeństwa na stanowisku organizacyjnym, usunięcia subiektywnie
    nawet odczuwanych czynników zagrożenia. Z odczuwaną potrzebą
    stabilizacji łączy się dążność pracowników do stałości dochodów, do
    zapewnienia swojej rodzinie egzystencji materialnej. Dlatego też
    trzeba umiejętnie sterować poczuciem zagrożenia, ponieważ
    zmniejszenie stopnia bezpieczeństwa, prowadzi do ujemnych skutków,
    (jeżeli odczuwane subiektywnie zagrożenie staje się zbyt wysokie).
    Należą do nich: unikanie ryzyka, asekuranctwo w podejmowaniu
    decyzji, zwlekanie z podjęciem decyzji, tłumienie inicjatyw,
    szerzenie się pochlebstw, organizowanie grup nieformalnych ".

    To co jest cytatem odnosi sie do miejsca pracy i w czasie pokoju.
    Jest jednocześnie usprawiedliwieniem dla ludzi w czasie wojny i
    niepewnej sytuacji. Zapewnienie ludziom realizacji tej potrzeby
    gwarantuje dopiero, że nie da sie nimi manipulować. I dopiero wtedy
    religia może zejść na dalszy plan, a kler zostanie zdetronizowany.
    Póki co na to sie nie zanosi, a im bardziej religia będzie
    krytykowana tym więcej ujemnych skutków. Ludzie muszą mieć chociaż
    po śmierci zapewnione bezpieczeństwo ;). Dlatego klerowi oddali
    władzę, bo on im je zapewnia.

  • adrem63 01.06.08, 11:50
    Z tego co piszesz wynika, że w zasadzie myślimy podobnie.
    Nie warto spierać się o szczegóły.
    Wyszczególnię tylko parę różnic.

    Przykładasz wielką wagę do problemu równości kobiet i mężczyzn,
    a ja muszę szczerze przyznać, że dotychczas nie widziałem tego
    problemu w taki sposób,
    ale ostatnio zmieniam już swój sposób widzenia.

    Ty zdajesz się obarczać całą winą za piekło na ziemi ST, a ja widzę
    to nieco inaczej.
    Człowiek wprawdzie ma jeszcze mentalność starotestamentową, ona się
    bardzo powoli zmienia, ale coś musi być jeszcze innego, coś
    specyficznego w systemie genetycznym człowieka. Myślę o instynkcie
    władzy, panowania, posiadania.
    Widać to u niektórych zwierząt stadnych. Naturalnie to nie dotyczy
    wszystkich osobników, ale może jest to tak, że te jednostki o
    silniejszej osobowości (wiedzą czego chcą:-) narzucają większości
    swoje reguły gry.
    Kiedyś nawet napisałem, że na świecie nic się nie poprawi dopóki nie
    nauczymy się usuwać z genomu ludzkiego genów chciwości i żądzy
    władzy.

    Ważnym czynnikiem jest słabość umysłu człowieka, który daje się
    wodzić za nos różnym fałszywym prorokom (ideologom), nie jest
    odporny na manipulację i socjotechnikę.
    To się także zmienia, ale bardzo powoli. Mówię, potrzebny jest cud
    oświecenia, ale ten cud jak wszystkie prawdziwe cuda na tym świecie
    będzie się dokonywał długo. Jak długo, trudno powiedzieć. Cud
    stworzenia człowieka trwał ok. miliarda lat, cudowne przejście
    rozumu od głupoty do mądrości może trwać jeszcze długo. Wtedy nie
    będzie potrzeba religii, a pytanie
    jak żyć, straci swoją aktualność.

    Zauważyłaś przytomnie, że Jezus cierpiał na krzyżu
    pod "demokratycznym" wyrokiem ludu, ale ta „demokracja” jak dotąd
    zawsze jest w czyichś rękach, jak i w tamtych czasach była
    w rękach kapłanów.
    Może o tym myślał JPII kiedy mówił, że demokracja w rękach złych
    ludzi może zamienić się w totalitaryzm, a raczej może o sytuacji
    współczesnej gdy ludziom się mówi o demokracji i wolności budując
    jednocześnie system powszechnej walki o byt w którym słabsi są bez
    szans.

    Tęsknota za rządami ekspertów to nic innego jak poszukiwanie
    dziesięciu sprawiedliwych.
    Wydaje się bez szans, tym bardziej, że musieliby być także mądrzy.
    Świat zbytnio oddalił się od właściwej drogi, a przybliżyć go do
    niej może chyba tylko silny wstrząs.

    Życzę przyjemnej niedzieli !
  • krytykantka07 01.06.08, 19:07
    adrem63 napisał:

    > Przykładasz wielką wagę do problemu równości kobiet i mężczyzn,
    > a ja muszę szczerze przyznać, że dotychczas nie widziałem tego
    > problemu w taki sposób, > ale ostatnio zmieniam już swój sposób
    widzenia.

    Cieszę się, bo ja to postrzegam tak: nie można na coś dać
    przyzwolenia i później zmieniać tak, żeby nie burzyć założeń. Nie da
    sie wtedy wiele zrobić. To tak jakby sąd niewłaściwie zakwalifikował
    sprawę i wszystkie sądy odwoławcze rozpatrywałyby sprawę wychodząc
    od założeń tego sądu. Nie zrobią wtedy nic. Gdyby zmieniły założenia
    i zakwalifikowałyby sprawę inaczej mogłoby się okazać, że sprawy nie
    ma i nie powinna trafić na wokandę ;). Ruchy pozorne i pozorna praca
    dają tylko pozorne rezultaty. Aby było inaczej trzeba zmienić
    założenia, żeby nie odtwarzać starych i " sprawdzonych " wzorców.

    > Ty zdajesz się obarczać całą winą za piekło na ziemi ST, a ja
    widzę > to nieco inaczej. > Człowiek wprawdzie ma jeszcze mentalność
    starotestamentową, ona się > bardzo powoli zmienia, ale coś musi być
    jeszcze innego, coś > specyficznego w systemie genetycznym
    człowieka.

    No cóż człowiek po naukach Jezusa nie mógł mieć mentalności
    starotestamentowej. Wtedy dopiero by mogło się coś zmienić, ale
    skoro wrócono do ST, to walka o władzę i stan posiadania została
    uświęcona pod warunkiem że dotyczy wyznawców właściwej religii.
    Z tym borykamy sie do dziś. Najpierw władza kościelna i świecka
    pochodziły od Boga, a teraz właściwe opcje polityczne mają monopol
    na mądrość a co za tym idzie na władzę ;). To wszystko wzięło sie ze
    ST. Dlatego należało go odrzucić. Bez tego niemożliwe było
    postrzeganie świata poprzez pryzmat nauki Jezusa.

    Myślę o instynkcie > władzy, panowania, posiadania.
    > Widać to u niektórych zwierząt stadnych. Naturalnie to nie dotyczy
    > wszystkich osobników, ale może jest to tak, że te jednostki o
    > silniejszej osobowości (wiedzą czego chcą:-) narzucają większości
    > swoje reguły gry.

    Tiaaaaaa gdyby jeszcze wiedziały czego chcą ;). Wiesz ja jestem
    kpiarzem i ubawiłam się ostatnio komentując ustawę o zakazie handlu
    w niedziele. Wyszło mi na to, że w takim razie należy zamknąć
    kościoły, aby wszyscy mogli odpoczywać. Przy tym zero wesel i
    komunii w niedzielę, bo matki czyli kucharki i kelnerki mają być ze
    swoimi dziećmi, zero kin, muzeów i innych przybytków, gdzie pracują
    ludzie. Zero prądu, gazu, wody i telewizji. Zero dyżurów w
    szpitalach i w policji i zero pracowników, którzy pracują w ruchu
    ciągłym. Wtedy możemy powiedzieć, że niedziela nie jest dniem
    handlowym ;). Ale za to będzie to jedyny dzień w tygodniu gdy
    wrócimy do czasów przedcywilizacyjnych ;).

    > Kiedyś nawet napisałem, że na świecie nic się nie poprawi dopóki
    nie > nauczymy się usuwać z genomu ludzkiego genów chciwości i żądzy
    > władzy.

    Nauczymy się rozumiejąc naukę Jezusa. Ale to jest możliwe tylko w
    jednym przypadku. Nie posądź mnie o wymądrzanie się, ale na jednym
    forum wywołałam burzę stwierdzając, że to papież jako głowa KK może
    zapobiec prześladowaniu Tybetańczyków. Miałam taki pomysł, żeby
    papież przeprosił Tybetańczyków za błędy i wypaczenia religii
    chrześcijańskiej w KK. W ten sposób wytłumaczyłby też Chiny
    stwierdzeniem, że to z KK wzięły się jedynie słuszne ideologie takie
    jak komunizm, z powodu którego cierpią teraz w Chinach.

    > Ważnym czynnikiem jest słabość umysłu człowieka, który daje się
    > wodzić za nos różnym fałszywym prorokom (ideologom), nie jest
    > odporny na manipulację i socjotechnikę. > To się także zmienia,
    ale bardzo powoli.

    Raczysz żartować przyjacielu. Właśnie teraz marketing i manipulacja
    święci triumfy, a dzięki temu świat zmierza do totalitaryzmu z
    ludzką twarzą.

    Cud > stworzenia człowieka trwał ok. miliarda lat, cudowne przejście
    > rozumu od głupoty do mądrości może trwać jeszcze długo. Wtedy nie
    > będzie potrzeba religii, a pytanie > jak żyć, straci swoją
    aktualność.

    Jak żyć? To nadal jest jasne i nic się w tej materii dla chrześcijan
    nie zmienia. Nie potrzeba tu żadnego cudu. Wystarczy, że zamiast
    marketingu politycznego i programów wyborczych będzie coś w rodzaju
    biznes planu ;). Przy tym analiza SWOT. Wtedy oszołomów nie będzie,
    bo zamiast manipulowania ludźmi będą musieli wyliczyć koszty ;)

    >Może o tym myślał JPII kiedy mówił, że demokracja w rękach złych >
    ludzi może zamienić się w totalitaryzm, a raczej może o sytuacji
    > współczesnej gdy ludziom się mówi o demokracji i wolności budując
    > jednocześnie system powszechnej walki o byt w którym słabsi są bez
    > szans.

    Hmmmmmmmmm ja całkiem inaczej tłumaczę sobie słowa JPII: " prawda
    nas wyzwoli " . On nie mógł mieć na myśli prawdy historycznej i
    niekończącego grzebania sie w przeszłości i prostowania ścieżek
    historii. Wyzwoli nas prawda o nas samych. Gdy każdy zda sobie
    sprawę z tego jakim naprawde jest człowiekiem i do czego tak
    naprawdę zmierza. Jeśli będzie sam siebie oszukiwał, to prawda o nim
    samym nigdy go nie wyzwoli, bo nie spojrzy prawdzie w oczy.

    > Tęsknota za rządami ekspertów to nic innego jak poszukiwanie
    > dziesięciu sprawiedliwych. > Wydaje się bez szans, tym bardziej,
    że musieliby być także mądrzy. > Świat zbytnio oddalił się od
    właściwej drogi, a przybliżyć go do > niej może chyba tylko silny
    wstrząs.

    Tak poszukiwanie 10 - ciu sprawiedliwych albo kogoś o mądrości
    Salomona. Wiesz kiedyś napisałam, że opozycja powinna nie walczyć z
    partią która jest u władzy tylko rozwijać jej pomysły. Wtedy nie
    będzie ważne, która partia rządzi, bo i tak pomysły będą
    udoskonalone przez jedną i przez drugą partię. Wtedy będą miały
    szanse być naprawdę najlepsze. Jak widzisz ja sie dobrze bawię
    rozwijając pomysły tych, którzy nie wiedzą czego chcą ;). Wracając
    do ustawy o zakazie handlu i zamkniętych sklepach doszłam do
    wniosku, że zgodnie z nakazem zamknięcia sklepów powinno
    się...wykastrować kler. Skoro lepiej zapobiegać niż leczyć, a ufać
    ludziom nie wolno, to nie można nikogo wodzić na pokuszenie. Później
    ci biedni księża pedofile mają tyle problemów, że nawet biskupi ich
    oskarżenie porównują do niesłusznego oskarżenia Jezusa.

    > Życzę przyjemnej niedzieli !

    Wzajemnie. Miło sie z Tobą rozmawia. Pozdrawiam :)
  • hakalele 19.06.08, 20:01
    > a w Polsce jest 99,9 % wyznawców

    A w kościołach na ostatnim zliczaniu owieczek było coś koło połowy z tego. Tak
    więc bliski już dzień, kiedy nie będziemy katolandem. (niestety nie jestem aż
    takim optymistą. "praca" u podstaw (przedszkola, szkoły) + konformizm itp. chyba
    jeszcze długo będą zapewniać klerowi godziwy zysk:/)
  • benek231 30.05.08, 02:38
    Witaj Nick3

    swoja uwage w zasadzie zaserwowalem "osobom postronnym" - nie spodziewlem sie
    bledu u Ciebie gdyz zbyt dobrze znasz zagadnienie. No i lubisz byc precyzyjny.

    Rzeczywiscie samo panstwo wyznaniowe prowokuje do protestow, "no bo Polska to
    przeciez nie Iran". Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze wiele jest odcieni
    wyznaniowosci panstwa, zroznicowana sila jego wiezi z religia oraz uzaleznienia
    od niej. A jeszcze nie tak dawno, bo za Chomeiniego, byla w Iranie teokracja (ta
    takze ma przerozne barwy).
    Generalnie jednak niezbednym i wystarczajacym warunkiem panstwa wyznaniowego
    jest preferencyjne traktowanie przez nie jednego z wyznan. A polski kosciol
    katolicki doi podatnika na miliardy dolarow rocznie przy czym prawo do
    powyzszego ma konstytucyjnie gwarantowane.
  • piotrek410 25.05.08, 15:26
    „Żaden poprzedni bóg nie zadowalał mnie w pełni. Dopiero Ten
    sprawia, że moja dusza jest uwznioślona, a sumienie czyste”. Gdyby
    pierwsze chrześcijanki posługiwały się językiem współczesnych
    reklam, zapewne tak mogłyby opowiadać o swoim nawróceniu. Bruno
    Ballardini popełnia oczywisty anachronizm. Kościół nie wynalazł
    marketingu, tak jak Sofokles nie wynalazł telewizji, a nieznany
    twórca z Lascaux - nowoczesnego malarstwa. Ale anachronizm ten jest
    popełniany świadomie, konsekwentnie i w wyraźnie określonym celu;
    dzięki temu staje się niezwykle pouczający. Główna teza autora jest
    następująca: Kościół po mistrzowsku operuje zasadą znaną w
    marketingu jako „cztery p” (product, price, place, promotion).
    Produktem jest koncepcja zbawienia i życia wiecznego. Istotnie,
    trudno znaleźć coś bardziej pokupnego pośród najrozmaitszych
    niebezpieczeństw codzienności - nawet naszej, a co dopiero tej
    sprzed wieków. Na akt zbiorowego marketingowego geniuszu zakrawa też
    skonstruowanie opartej na poczuciu winy relacji „sprzedawca –
    klient”, w której ten pierwszy oferuje objawienie, a drugi nabywa w
    nie wiarę. Ponadto świętemu Pawłowi i jego następcom - powiada
    Ballardini - udało się wykreować „markę” Kościoła i stworzyć
    poczucie, że jest najzupełniej wyjątkowa. Ta świetnie napisana
    książka jest fascynującym przewodnikiem po historii Kościoła, a
    zarazem przystępnym wykładem najważniejszych pojęć i technik
    marketingowych.

    Kościół katolicki jako pierwszy zdał sobie sprawę, że sama reklama
    nie wystarczy, by zadowolić wszystkich odbiorców. Jako pierwszy –
    zanim jeszcze Kotler sformułował swoje techniczne porady –
    zastosował w praktyce bardzo zaawansowaną formę communication mix, a
    była nią msza. To genialny multimedialny spektakl, w którym pieśni
    przeplatają się z monologami, muzyka z momentami ciszy, indywidualne
    pocieszenie z kontaktami pomiędzy wykonawcami a konsumentami.

  • abhaod 25.05.08, 15:29
    świetne :))))
    --
    Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i podziału, lepiej,
    gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby prawdziwym aktem religijnym.
  • sniegbielszy 25.05.08, 17:36
    Tak, koniecznie trzeba te siazke przeczytac.
    Co do moich przemyslen to powiem Wam, ze wystarczy po prostu wystarczy byc
    przyzwoitym czlowiekiem, aby zyc swoje zycie z umiarem i spokojnym sumieniem. Te
    zasady zostaly juz wypracowane wlasnie w naszej swietej Europie i to w glownej
    mierze w oparciu o zasady zycia chrzescijanskiego, starozytnej filozofii
    greckiej i mysli cywilizacyjnej Rzymian. Trzeba duzo wymagac od siebie, aby
    osiagac pewne stopnie poznania Boga i siebie, i kler ci w tym nie pomoze,
    niestety. Ta droga jest w pewnym sensie samotna, ale korzystasz z dorobku nie
    tylko poszczegolnych ludzi, ale calych kultur i cywilizacji , wiec w gruncie
    rzeczy Twoje zmagania z zyciem i problemami istnienia nie sa samotne - duchowo
    nigdy nie jestes sam. Mozna powiedziec, ze obracasz sie w doborowym
    towarzystwie. Mechanizmy urzedowej poboznosci nie maja z twoja droga duchowa nic
    wspolnego. Zasluga, natomist, urzedowych religii jest zachowanie i przechowanie
    przez wieki zasad wiary, dogmatow i mysli filozoficznej.
    Mechanizmy dzialania i manipulacje panstwowo - plemiennych religii sa uzyteczne
    w utrzymywaniu odrebnosci i przynaleznosci kulturowej poszczegolnych narodow.
    Religia jest to bardzo potezne narzedzie.
  • piotrek410 27.05.08, 22:41
    Stopnie poznania Boga???
    To takie "czary mary", wciaz wlokace sie za kims w dziecinstwie
    mocno zindokrynowanym...
  • nfao5 25.05.08, 20:01
    UP!
    --
    Jam Keller (nfao5), a nie Wieczorek (nfa05).
    Literka "o" to nie to samo co cyfra "0".
  • benek231 28.05.08, 04:48
    Wiara w te religijne idiotyzmy stoi bowiem w jawnej sprzecznosci z tym wszystkim
    co czyni nas ludzmi. Masturbowanie sie z uzyciem religii czyni nas ludzmi
    jedynie w tym samym stopniu co satysfakcjonowanie innych fizjologicznych potrzeb.

    Czesc Nick3. :O))

    Od dziesiecioleci skreca mnie ta kscielna skutecznosc w przekonywaniu do
    nienaruszalnosci sfery sacrum czlowieka religijnego. Cala masa ludzi wydawalo by
    sie intelientnych ochoczo polyka ten haczyk gdyz wyglada na bardzo humanitarny.
    Prawda jest jednak taka, ze kult kazdego zabobonu zyczylby sobie zaprezentowac
    sie w charakterze nietykalnej swietosci - bo to jest mu niezbedne do trwania i
    rozwoju. Pytanie tylko czy jest to i w moim interesie - co retorycznym jest
    pytaniem.
  • ginusia 30.05.08, 21:06
    Podnosze ten watek z calej sily!!!!
    Tak trzymaj :)
  • paralela1 31.05.08, 17:52
    Precz z „bożym narodzeniem”, niech żyje ciągły tydzień roboczy.

    Zamiast „bożego narodzenia” - dzień industrializacji i kolektywizacji.
  • benek231 31.05.08, 18:53
    nick3 napisał:

    Walka z Kościołem nie jest żadną "zbrodnią", wbrew temu, w co tenże
    Kościół chce, byśmy jako społeczeństwo wierzyli.

    ======

    Ba, walka z kk to obowiazek kazdego swiadomego i uczciwego Polaka -
    zdemoralizowany i zdehumanizowany parafianin nie jest w stanie zidentyfikowac
    zrodla wlasnej duchowej i intelektuanej mizerii.

    Podaje link do interesujacych obserwacji dot. moralnosci Polaka-katolika.


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6736235&s=0
  • piotrek410 01.06.08, 02:42
    Trzeba systematycznie pokazywac klamstwa i falszerstwa Kosciola, tak
    te historyczne, jak i wspolczesne.

    Wszystkie religie opieraja sie na klamstwie, ale chrzescijanstwo
    jest pod tym wzgledem szczegolne: przejelo cala zbieranine klamstw i
    fantazji z judaizmu i przescignelo je w tworzeniu nowych.
  • paralela1 01.06.08, 07:58
    a jakie oszołomstwo ty proponujesz?????
    Wiarę w prąd elektryczny czy robiernie bogów z postaci medialnych???? Widocznie
    masz małą wiedzę o chrzścijanstwie, powinieneś najpierw dobrze poznac ta
    religuię a potem powtarzac po starych zgniłych komuchach farmazony którymi i tak
    nie dało się zakrć ich obleśnych czerwonych zbrodniczych mord.
  • piotrek410 01.06.08, 10:21
    Proponuje, zebys zaczal, biedny katoliku, czytac wreszcie Biblie,
    zeby moze tak sie zorientowac o czym to jest i na czym polegaja te
    falszerstwa i klamstwa, ktorymi cie od dziecinstwa karmiono...

    Nie bez przyczyny Biblia byla w sredniowieczu zakazana do czytania
    dla takich jak ty prostaczkow ))))
  • paralela1 01.06.08, 10:34
    Czytam biblę, prostaczkiem nazywaj siebie
  • krytykantka07 01.06.08, 10:45
    paralela1 napisała:

    > Czytam biblę, prostaczkiem nazywaj siebie

    Samo czytanie nie wystarczy. Trzeba czytać ze zrozumieniem. A przede
    wszystkim nie czytać ST bo on dotyczy innej religii. Wystarczy
    czytać przypowieści Jezusa, a listy Pawła wyrzucić do śmieci, bo on
    cofnął chrzescijaństwo do judaizmu. I tak powstała nowa religia:
    katolicyzm. Paweł to satanista i szatan był jego mistrzem.
  • paralela1 01.06.08, 10:56
    Uwielbiam jak walczaca ateistka poucza co jest Biblii cacy a co be, choć tak
    naprawdę jedyne co czuje po lekturze to wielka wsechogarniajaca chęć zniszczenia
    religii, zajmij się wielbicielko elektryczności budową żarówki albo ciągnij
    druta to jest dla ciebie bliższe mentalnie
  • paralela1 01.06.08, 11:00
    krytykantka ty zgłoś się do psychiatry, ten chory słowotok może da się leczyć.
  • krytykantka07 01.06.08, 11:10
    paralela1 napisała:

    > krytykantka ty zgłoś się do psychiatry, ten chory słowotok może da
    się leczyć.

    A ja z kolei uwielbiam katolików. I nawet nie mam do ciebie
    pretensji, że uważasz mnie za ateistkę. Więcej. Jestem Ci wdzięczna.
    Sam Jezus powiedział: " błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam
    urągają, gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu.
    Cieszcie sie i radujcie, bo wielka jest wasza nagroda w niebie ". Ty
    jak widzę zakopałaś talenty, bo w Twoim przypadku ziarno padło na
    ziemię nieurodzajną. Tak to jest jak za religię biorą sie ludzie
    podli i tchórze. Wypaczyli wspaniałą ideologię miłości bliźniego i
    do tego dokonali spustoszenia w umysłach katolików. Gdyby nie
    sakrament pokuty byłabyś ateistką ;).
  • paralela1 01.06.08, 11:15
    Urągasz równie dobrze a nawet lepiej choć tego nie widzisz, jeżeli nie jesteś
    ateistka to kim, może trochę bliżej, bo o mnie wiesz już wszystko, jestem katoliczką
  • krytykantka07 01.06.08, 11:31
    paralela1 napisała:

    > Urągasz równie dobrze a nawet lepiej choć tego nie widzisz, jeżeli
    nie jesteś > ateistka to kim, może trochę bliżej, bo o mnie wiesz
    już wszystko, jestem katol> iczką

    Hmmmmmmmmm kim jestem. Też jestem katoliczką, bo do Kościoła
    Katolickiego należę, jako, że z niego sie nie wypisałam. Ale
    zaczęłam myśleć i zobaczyłam czym jest katolicyzm. Jest całkowitym
    zaprzeczeniem ideologii Jezusa. Ja rozumiem co on mówił na swój
    sposób. Odkąd przestałam chodzić do kościoła i stawiać kler na
    piedestale - wiele zrozumiałam. Przede wszystkim do czego klerowi
    był potrzebny sakrament pokuty. Jezus go przecież nie ustanowił.
    Gdyby to zrobił zaprzeczyłby swojej nauce. Nikt nie ma prawa
    odpuszczać grzechów, bo nikt nie może wykazywać próżności i pychy
    nawet posługując sie imieniem Jezusa. Nikt nie ma prawa grzeszyć
    ponownie, jeśli wie, że obraża Boga. Nie wystarczy sie więc
    wyspowiadać.
  • paralela1 01.06.08, 11:39
    Poddaję sie zakręcona kobieto, nie mam ochoty i siły na rozprawy na temat czy
    wystarczy Bogu spowiedz, żal za grzechy i postanowienie poprawy czy nie
  • krytykantka07 01.06.08, 11:50
    paralela1 napisała:

    > Poddaję sie zakręcona kobieto, nie mam ochoty i siły na rozprawy
    na temat czy > wystarczy Bogu spowiedz, żal za grzechy i
    postanowienie poprawy czy nie

    Zapewniam, że nie wystarczy. Ta religia zmieniała duszę człowieka i
    on sam będąc w pełni świadomy w obliczu pokus nie grzeszył, bo nie
    chciał. Inaczej ta religia nie miałaby sensu. Czy ktoś ponownie
    przychodził do Jezusa, gdy On go uzdrowił i powiedział: " idź i od
    tej pory już nie grzesz "?. Zastanowiło Cię dlaczego takie słowa
    Jezus wypowiadał? Równie dobrze mógł powiedzieć: " wiem, że jesteś
    tylko człowiekiem i będziesz grzeszył, ale spróbuj nie grzeszyć ".
    Tak powstałby sakrament pokuty. Bo spróbować nie znaczy, że się
    uda ;)
  • piotrek410 01.06.08, 11:22
    Nie wystarczy tylko czytac. Trzeba jeszcze rozumiec, to co sie
    czyta...
    Moze warto zaczac od poczatku Nowego Testamentu, tak bliskiego sercu
    kazdego katolika:
    ------------------

    Oto wedlug nieznanych tworcow ewangeli podszywajacych sie pod sw
    Mateusza, Jezus mial pochodzic z rodu krola zydowskiego Dawida, bo z
    tego wlasnie rodu mial urodzic się nowy krol zydowski, mesjasz,
    ktory mial wyzwolic lud zydowski z niewoli (“On zbuduje dom imieniu
    memu, a ja utwierdze tron jego krolestwa na wieki”, Druga Ksiega
    Samuela 7: 8-16).

    Prosze spojrzec na entuzjastyczne komentarze polskich biblistow w
    Biblii Tysiaclecia pod tym fragmentem z 2 Ks. Samuela, m. in.
    cyt: “Chrystus jest synem Dawida, Nowy Testament to stwierdza: Mt
    1,1 ; 22,41-45 par.; Łk 1,32; 3,31; Dz 13,22n; Rz 1,3; 2 Tm 2,8; Ap
    5,5; 22,16. W Nim tez slowa te nabieraja najpelniejszego znaczenia.”

    No tak, ale wpisujac jednoczesnie to tej ewangelii bajeczke o
    niepokalanym poczeciu Jezusa, na wzor starozytnych legend o
    pochodzeniu innych bogow, odebrano tym samym Jezusowi mozliwosc jego
    pochodzenia od krola Dawida. ))))

    Czytaj, czytaj Biblie katoliku. Najweselszy zbior glupot jaki
    kiedykolwiek zostal napisany, klamstw tak nieudolnie skleconych, ze
    chce sie plakac ze smiechu.

    Oto np poczatek ewangelii wg sw. Mateusza to litania nazwisk, jakoby
    praprzodkow Jezusa, krolow zydowskich, ulozonych w grupy po 14
    nazwisk w kazdej grupie, patrz Mt 1:1-17. „Tforcy” tego belkotu
    zaznaczyli na koncu, zeby czytelnik nie musial sie meczyc liczeniem:

    "Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń;
    od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od
    przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń. (Mt
    1:17).

    Historycy, na podstawie tekstow biblijnych sprawdzili, czy naprawde
    w tej zacytowanej linii przodkow bylo po czternastu krolow i latwo
    odkryli, ze „tforcy” ewangelii wg Mateusza wcale nie starali sie o
    oddanie prawdy historycznej. Otoz w drugiej grupie krolow pomineli
    sobie swobodnie az czterech krolow, po to zeby wyszla im „magiczna
    liczba czternascie”. Prosze porownac liste z ewangelii wg Mateusza z
    Pierwsza Ksiega Kronik 3:10-12. Wyrzucono z listy krolow Joasza,
    Amazjasza, Azariasza, ktorzy Kronikach wystepuja po Joramie, oraz
    Jojakima, ktory wg Kronik byl synem Jozjasza. Oczywiscie klamstwo to
    dokonczono podajac falszywych ojcow niektorych z listy krolow, np
    Jozjasza zrobiono ojcem Jechoniasza, zeby wypelnic zaistniala dziure
    w drzewie genealogicznym itd.

    Nasi dostojni biblisci od Biblii Tysiaclecia w przypisach przyznali,
    ze brakuje w ewangelii wg sw Mateusza niektorych nazwisk krolow ze
    Starego Testamentu, ale (bron panie Boze) nie nazwali tego
    oszustwem, tylko zasypali to klamstwo swoistym belkotem.

    Zachodzi oczywiscie podejrzenie, ze dla ideologow nowej sekty
    liczba „czternascie” musiala miec jakies bardzo wazne znaczenie
    magiczne, skoro posuneli sie tak daleko, aby tak prymitywnie
    falszowac Stary Testament.

    Okazuje sie, ze rzeczywiscie chodzilo o kolejna magiczna sztuczke,
    aby przekonac swoich czytelnikow o wielkosci i waznosci Jezusa. Oto
    Jezus mial zapoczatkowac siodma grupe siodemki nastepnych
    wladcow. „Siodemka” to magiczna liczba wyrazajaca „spelnienie”
    (siedem dni w tygodniu !!!), a „czternastka” to
    podwojne „spelnienie”. Malo tego, Hebrajczycy nie znali jeszcze cyfr
    arabskich i uzywali liter na oznaczanie liczb. Oto okazuje sie, ze
    liczbe „czternascie” mozna czytac jako „Dawid” (podaje za Catherine
    Murphy „The Historical Jesus for Dummies”, str. 132).

    Tak to magia liczb i slow miala swiadczyc o waznosci Jezusa, dla
    pozyskania jego nowych wyznawcow ))))

    ----------

    Tyle lekcji na dzisiaj. Idzcie w pokoju, wasza ofiara zostala
    spelniona...
  • paralela1 01.06.08, 11:33
    Piotrusiu wnikliwie studiujesz Biblie a wnioski jakieś takie upierdlwe, błache
    czepiasz się drobiazgów zamiast patrzec na przesłanie
  • krytykantka07 01.06.08, 11:37
    piotrek410 napisał:

    >> Czytaj, czytaj Biblie katoliku. Najweselszy zbior glupot jaki
    > kiedykolwiek zostal napisany, klamstw tak nieudolnie skleconych,
    ze > chce sie plakac ze smiechu.

    Ja czytam tylko przypowieści Jezusa. Reszta jest bez znaczenia, bo
    to tylko bełkot. Natomiast listy Pawła to objaw jego zaprzaństwa.
  • paralela1 01.06.08, 11:42
    Najlepszy dowód na to że jak nie będzie kościoła to jego miejsce zajmaą jacys
    nawiedzeni sekciarze i oni dopiero pokażą co można nawyrabiać, dlatego ja jestem
    za kościołem, bo jest to jakoś okiełznane i przewidywalne, w przeciwieństwie do sekt
  • krytykantka07 01.06.08, 11:45
    paralela1 napisała:

    > Najlepszy dowód na to że jak nie będzie kościoła to jego miejsce
    zajmaą jacys > nawiedzeni sekciarze i oni dopiero pokażą co można
    nawyrabiać, dlatego ja jeste> m > za kościołem, bo jest to jakoś
    okiełznane i przewidywalne, w przeciwieństwie do > sekt

    Czyżbyś uważała, że mamy na tyle głupich ludzi, że nawiedzeni
    sekciarze ich mogą zepsuć? To by tylko znaczyło jak wspaniałe
    podwaliny pod sekty stworzył KK.
  • paralela1 01.06.08, 11:48
    Oczywiście ze sekty niekontrolowane z silnym charyamatycznym przywódca potrafia
    narobić niezłego że tak powiem "gnoju". Znałam osoby zdwóch sekt i obie źle
    skończyły, a raczej członkowie tych sekt. Nie mówiac o znanych przypadkach
    masowych samobójstw itp
  • krytykantka07 01.06.08, 11:57
    paralela1 napisała:

    > Oczywiście ze sekty niekontrolowane z silnym charyamatycznym
    przywódca potrafia > narobić niezłego że tak powiem "gnoju". Znałam
    osoby zdwóch sekt i obie źle > skończyły, a raczej członkowie tych
    sekt. Nie mówiac o znanych przypadkach > masowych samobójstw itp

    Czyli jak sama widzisz te osoby chrześcijanami nie były. Mało tego
    wcale Jezusa nie znały. A wiesz co jest ciekawe? Mogły pochodzić z
    rodzin katolickich i podwójna moralność katolików doprowadziła ich
    na skraj przepaści. Jeśli ludzie nie są chrześcijanami to będąc
    katolikami są podatni na wpływy sekt. Ani jeden kochający Jezusa
    chrześcijanin na wpływ sekty i KK nie jest podatny. Za Jezusa ludzie
    oddawali życie i to wtedy gdy tylko kilka procent było chrześcijan a
    resztę stanowił zepsuty świat. Teraz proporcja jest podobno odwrotna
    i sekty zagrażają chrześcijanom? Czy to ma być żart? Sekty owszem
    zagrażają katolikom i to świadczy o słabości ich wiary.
  • paralela1 01.06.08, 12:18
    Idź z Bogiem dobra kobieto
  • krytykantka07 01.06.08, 12:28
    " Ślepcem nie jest ten, co nie widzi, ale ten co nie chce przejrzeć
    na oczy. Ślepiec " widzi " innymi zmysłami, a ten, co nie chce
    przejrzeć nie ma wyuczonych innych zmysłów ". Może dzięki takim jak
    Ty mamy sekciarzy? Czy wiesz w kogo Ty wierzysz? " Jezus jest mym
    przyjacielem, Jezus jest obrońcą mym, Jezus jest mym zbawicielem,
    zawsze chcę przebywać z nim " - tak śpiewamy w jednej z pieśni. Czy
    trzeba coś więcej? On jest naszym bratem. I zapewniam Cię, że to co
    stało sie z Jego religią wcale by mu sie nie spodobało. Religia
    która służy do zdobycia władzy i mamony, która ma tak słabe podstawy
    moralne, że boi sie sekciarzy? To paradoks.
  • ka12332 19.06.08, 18:50
  • paralela1 01.06.08, 08:03
    ludzi żyjacych w komunizmie karmieni lewackimi bredniami, zaczynaja z
    sentymemntem mówić o komunie, Stalinie i Mao. Mnóstwo takich wychowuje np szkoła
    im Kuronia gdzie dzieciaki sa indoktryniwane jak za czasów KPP, czy komunizm nie
    jest zakazany a chwalenie go i wychowywanie na wielbicieli Dzierżyńskiego
    Czerwonych Brygad i i nnych zbrodniarzy ścigane????? To skandal.
    zbrodnie.w.interia.pl/
  • nick3 01.06.08, 14:25

    Piętnowanie wszelkiego głosu krytycznego o religii pod
    zarzutem "komunizmu" ma bardzo długą tradycję.

    Religia demonizowała komunizm, jeszcze zanim zaistniał Marks ze
    swoim "Manifestem komunistycznym"!

    I to niemal dokładnie tymi samymi słowami i z tą samą emocją
    towarzyszącą, co trwa do dzisiaj ("toż to najgorszy czerwony
    komunizm").

    Dla przykładu Mickiewicz za swoją krytykę oficjalnego
    chrześcijaństwa (jak wiadomo założył z niejakim Towiańskim własną
    sektę;) został (po licznych wezwaniach do "nawrócenia")
    ekskomunikowany przez papieża jako heretyk i właśnie "communista".

    (Skądinąd założona przez Mickiewicza gazeta, w której głosił swoje
    poglądy, "Trybuna Ludów" rzeczywiście dawała powody do takiego
    określenia, bo była pismem lewicowym.)

    Mickiewicz nigdy swoich poglądów nie zmienił. Według prawa
    kościelnego - umarł ekskomunikowany.


    Nie jestem "dzieckiem komunistów".

    Do lewicy można dojść na drodze zrozumienia. A nie
    tylko 'dziedziczenia';)

    Uważam, że zafałszowujesz rzeczywistość (i uprawiasz kalumnię)
    zrównując swiatopogląd lewicowy z "wielbieniem Dzierżyńskiego".

    Nie tak łatwo wsadzić do pudła tych, którzy ci się nie podobają!:)


    Lewica to niekoniecznie to samo, co komunizm.

    A komunizm to wcale nie musi być od razu sowiecki totalitaryzm.

    Marksowska teoria wolnego społeczeństwa nie musi, wbrew potocznym
    polskim przekonaniom "zdroworozsądkowym", owocować zbrodniczą
    despotią.


    Podaję, godne chyba refleksji, świadectwo polskiego myśliciela
    politycznego z emigracji londyńskiej, Juliusza Mieroszewskiego:



    wyborcza.pl/1,76842,5198300,Wypadlo_dno_ze_swiata_-_Mieroszewski_i_jego_Europa.html


    Mieroszewski pisał:

    >>>Istotą zła ustroju komunistycznego nie jest sama doktryna, ale
    postawa kulturalna charakterystyczna dla świata wschodniego, z którą
    ta doktryna została zmieszana - "totalizm". Dopiero sakralizacja
    komunizmu, podporządkowanie ideologii każdej sfery życia tworzy
    system antagonistyczny wobec cywilizacji europejskiej: Rosjanie
    przemienili marksizm "w dogmatyczną pryncypialną doktrynę. Nie może
    być trwałego porozumienia między Wschodem i Zachodem (...), dopóki
    Rosjanie nie porzucą swego pryncypializmu w ideologii, w polityce, w
    sposobie myślenia. Dopóki wierzyć będą (...), że są narodem
    wybranym, który posiadł jedyną prawdę".

    Wschodniemu totalizmowi Londyńczyk przeciwstawia liberalizm i
    racjonalizm europejski - pojęte nie jako doktryny polityczne czy
    ideologie, ale jako "postawy kulturalne": liberalizm "w swej istocie
    jest postawą kulturalną człowieka Zachodu"; <<<

    (Byłoby aż tendencyjne z mojej strony, gdybym o tym wspomniał - ale
    faktem jest, że winną zbrodniczości rosyjskiego komunizmu jest
    według Mieroszewskiego mentalność typu religijnego - cechująca świat
    wschodni)

    Cały artykuł zresztą jest ogromnie ważny i wart przeczytania.

    Także dla ciebie, paralela!:)

  • krytykantka07 01.06.08, 16:41
    nick3 napisał:

    >
    > Piętnowanie wszelkiego głosu krytycznego o religii pod
    > zarzutem "komunizmu" ma bardzo długą tradycję.

    A co z Sienkiewiczem, Krasickim, Prusem i Reymontem? Oni też
    krytykowali religię katolicką ;). Ich twórczość to jedna wielka
    kpina z KK. Poza tym komunizm to ustrój wymarzony dla chrześcijan,
    ale wtedy kler nie ma władzy i kasy, bo musi sie podzielić.
  • adrem63 01.06.08, 18:55
    >>Wschodniemu totalizmowi Londyńczyk przeciwstawia liberalizm i
    racjonalizm europejski - pojęte nie jako doktryny polityczne czy
    ideologie, ale jako "postawy kulturalne": liberalizm "w swej istocie
    jest postawą kulturalną człowieka Zachodu";

    (Byłoby aż tendencyjne z mojej strony, gdybym o tym wspomniał - ale
    faktem jest, że winną zbrodniczości rosyjskiego komunizmu jest
    według Mieroszewskiego mentalność typu religijnego - cechująca świat
    wschodni)<<

    Gdy wcześniej wspomniałeś o Mieroszewskim domyśliłem się, że masz na
    myśli te zdania które teraz przytoczyłeś.

    Nie doktryny powiada Mieroszewski, a postawy kulturalne, a u nich to
    wschodni totalizm wyrosły na mentalności typu religijnego.

    To taki schemat myślenia jaki panował w PRL – my tworzymy kolektyw,
    a oni to klika :-).

    A ja twierdzę, że wszelkie ideologie w ogóle mają w sobie
    pierwiastek religijności, a czasami wręcz tworzą religijny kontekst.
    Także tendencyjnie wspomnę chociażby neoliberalizm :-).
    A zachodniego imperializmu to już mi się nie chce wspominać.
    Komu chciał się Mieroszewski przypodobać ? Domyślam się, że nie
    wschodnim satrapom.

    „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”
  • paralela1 01.06.08, 19:38
    Ja mówię o tym że w liceum im Kuronia wychowuja KOMUNISTÓW, i nie chodzi mi o
    religię ale o całokształt takiego wychowania. Ci młodzi wychowankowie starych
    KPP z sentymentem mówia o komunizmie "bo był porządek, "bo wy mieliście za
    komuny lepiej" a także fascynują się terrorystami z "czerwonych Brygad", jednak
    Michnik i Kuroń jaqk widać to KPP i zawsze to wychodzi Polakom bokiem
  • nick3 01.06.08, 23:01
    Jednym z najbardziej charakterystycznych znaków rozpoznawczych
    totalitaryzmu jest przypisywanie sprzeciwowi wobec głoszonej
    ideologii - rysów zbrodni.

    Totalitaryzm wpisuje sprzeciw w domenę jakiegoś "zła pokonanego i
    bezdyskusyjnego" (np. dla komunistów był to faszyzm, dla
    chrześcijan - Szatan, demoniczny władca z wierzeń persko-żydowskich)


    Chrześcijaństwo, by odmówić polemiki ze swoimi przeciwnikami
    posługuje się wobec nich (od długiego czasu, jak wspomniałem)
    demonizującą etykietą "komunistów".

    (Przy czym, co bardzo charakterystyczne, "komunistą" jest według tej
    logiki "w istocie" liberał, gej, demokrata, mason, nudysta i
    człowiek praktykujący tai-chi, natomiast o dziwo nie musi
    ów "antykomunizm" wcale czynić czymś karygodnym konszachtów (nawet
    całkiem niewymuszonych!) z realną władzą komunistyczną.

    Tak było też z "antykomunizmem" za Hitlera. Dla "prawego Niemca"
    każda choć trochę postępowa książka (pacyfistyczna, czy, dajmy na
    to, aprobująca rozwód) była "zarażona bolszewizmem".

    Ale uroczyste fetowanie dyplomatów z ZSSR przez Hitlera (z paradami
    z udziałem tłumów rozentuzjazmowanych Niemców) nie gorszyło w
    Niemczech nikogo.

    W istocie Hitler odwołał się do tradycyjnego chrześcijańskiego
    pseudo-antykomunizmu. I to czyni ten dziwny zakres "komunizmu" -
    zrozumiałym)


    O chrześcijańskim pseudo-antykomunizmie w dzisiejszej Polsce
    napisałem kiedyś na tym forum (w mrocznych czasach "IV-ej RP") dobry
    post, więc go przytoczę:




    >>Piszę o "antykomunizmie" prawaków w cudzysłowie, bo ten
    dzisiejszy "antykomunizm" po prostu... nie jest antykomunizmem!

    Dziś nawet antysemityzm nie jest w Polsce - antysemityzmem:)))


    To maski.

    Żar prawicowej gorliwości wyrażający się językiem antykomunizmu i
    antysemityzmu skądinąd płynie!:)

    Krótko?

    Źródłem prawicowej nienawiści jest totalitarny charakter r e l i g i
    i k a t o l i c k i e j.

    (Niech cenzor tnie! Zanim uznacie, że jestem pomylony, proszę,
    rozważcie uważnie, kogo "Ciemnogród" tak żarliwie egzorcyzmuje
    epitetem "lewactwa". I po co.)

    Moim zdaniem furia "antykomunistyczna" odżywająca 16 lat po
    komunizmie jest w istocie "terrorem prawomyślności religijnej".

    Służy napiętnowaniu i odsunięciu poza sferę publiczną wszelkiego
    oporu wobec forsowanej Nowej Prawomyślności państwa polskiego, którą
    mają być "Wartości".

    Popatrzcie:

    Kto jest tą trędowatą "komuną"?

    Czy szkodzi PiS-owi sojusz z Samoobroną, w której - wiele na to
    wskazuje - gnieżdżą się byli esbecy i która głosi hasła
    populistycznie socjalne?

    Nie.

    A może "antykomuniści" mają za złe Kaczyńskim
    przeszłość "profesjonalisty", prokuratora Kryżego?

    Nie.

    A może wszechpolacy krzywią się na przeszłość ojca Giertycha, który
    jeszcze w '89 w peerelowskim sejmie gloryfikował Jaruzelskiego i
    przyjaźń polsko-radziecką?

    Też nie.

    Mroczną nienawiścią "ciemnogrodu" objęta jest natomiast "Unia
    Wolności" (dziś PD) i "Gazeta Wyborcza", środowisko samej elity
    opozycji antypeerelowskiej. Kuroń, Michnik i KOR - najpoważniejsi
    przeciwnicy, jakich miał przez wiele lat peerel.

    Może więc choć antysemityzm jest u "Ciemnogrodu" prawdziwy?:))

    Też - nie!

    Czy którykolwiek, choćby najbardziej fanatyczny antysemita zająknął
    się coś przeciwko Wildsteinowi?

    Toż to przecież "Żydzi opanowali polską telewizję"!:)

    Może więc słyszeliście, by ktoś o pisowskiej TVP
    powiedział "polskojęzyczna"?:)))
    (Przecież wsród naszych rodaków zawsze znajdzie się ktoś, kto
    wytropi "Żyda":)

    Słyszeliście, pytam?:)

    Ja nie.

    Antysemityzm też jest maską!:)


    Prawda jest taka: za całą nienawiścią prawicową przybierającą maskę
    antykomunizmu i antysemityzmu stoi pragnienie wyeliminowania krytyki
    religii ze świata polskiego życia publicznego.

    "Antykomunizm" jest w istocie maską kreowanej na podstawę nowego
    ładu państwowego - chrześcijańskiej prawomyślności.

    Ale to - dokładnie to (gdy już zrealizowane) - jest totalitaryzmem.

    Nic tu nie przesadzam.

    Przeforsowanie w życiu politycznym jakiejś Jedynej Słusznej Idei i
    wykreowanie wszystkich jej przeciwników na "zbrodniarzy"
    ("faszystów", "stalinowców", "satanistów", "Żydów":)

    Tym jest - dokładnie - totalitaryzm.

    A czymże innym jest intencja z jaką "Ciemnogród" używa
    epitetu "lewactwa"?

    Niestety - rozważcie te słowa - postawy "Ciemnogrodu" są logicznie i
    moralnie dobrze zakorzenione w (ortodoksyjnej) religii
    chrześcijańskiej (analogicznie jest z islamem i z judaizmem).

    Wiek XXI będzie prawdopodobnie wiekiem zmagań z totalitaryzmem
    religii.

    Znajdźmy się w porę po stronie wolności:)

  • krytykantka07 01.06.08, 23:27
    nick3 napisał:

    > A czymże innym jest intencja z jaką "Ciemnogród" używa
    > epitetu "lewactwa"? > > Niestety - rozważcie te słowa -
    postawy "Ciemnogrodu" są logicznie i > moralnie dobrze zakorzenione
    w (ortodoksyjnej) religii > chrześcijańskiej (analogicznie jest z
    islamem i z judaizmem).> > Wiek XXI będzie prawdopodobnie wiekiem
    zmagań z totalitaryzmem > religii. >
    > Znajdźmy się w porę po stronie wolności:)

    Wiek XXI nie będzie wiekiem zmagań z totalitaryzmem religii.
    Totalitaryzmu religijnego nie można pokonać walcząc z nim. Można go
    pokonać jego własną bronią. W każdej religii i w każdej ideologii
    jest zapisana skłonność do samozagłady i wystarczy tylko wymagać,
    żeby założenia religii zostały respektowane przez jej najwyższych
    przedstawicieli. Absolutnie nie krytykować tylko rozbudowywać
    pomysły. Wtedy totalitaryzm religii straci na sile, bo będzie
    wymierzony przeciwko jej wyznawcom ;).
    >
  • nick3 01.06.08, 23:39

    Zupełnie nie potrafię przyłączyć się do twojego sposobu myślenia,
    krytykantka.

    Z tym "pokonywaniem jego własną bronią".


    Spójrz na taką Arabię Saudyjską.
    W XVIII wieku radykałom muzułmańskim nie podobało się, że "założenia
    religii nie są respektowane przez jej najwyższych przedstawicieli".

    Więc zrobili najbardziej zamordystyczną wersję islamu. I trwa do
    dziś.

    O Lutrze i jego gromach ciskanych na rozpustnych papieży, można bez
    mała powiedzieć, że uratowały istnienie chrześcijaństwa (także
    katolickiego).

    Gdyby nie on, Renesans by zatriumfował powszechnie jako zwycięski
    wzorzec kulturowy.

    Czy naprawdę myślisz, że taliban moralistycznych fanatyków to krok
    naprzód w stosunku do zwykłej klerokracji?
  • krytykantka07 01.06.08, 23:53
    nick3 napisał:

    >
    > Zupełnie nie potrafię przyłączyć się do twojego sposobu myślenia,
    > krytykantka.> > Z tym "pokonywaniem jego własną bronią".

    A to dlaczego? Zapominasz, że religia chrześciajańska to religia
    miłości bliźniego? Ona wyklucza totalitaryzm. Więc chodzi o to, żeby
    kler zachowywał sie z tym co głosi. Nic ponadto. Władzy i mamony sam
    musi sie wyrzec ;).

    > Spójrz na taką Arabię Saudyjską. > W XVIII wieku radykałom
    muzułmańskim nie podobało się, że "założenia > religii nie są
    respektowane przez jej najwyższych przedstawicieli".
    > > Więc zrobili najbardziej zamordystyczną wersję islamu. I trwa do
    > dziś.

    Ta religia nie kazała nastawiać drugiego policzka i miłować
    nieprzyjaciół. Tak na marginesie to powiem, że gdyby nie wypaczenia
    religii chrześcijańskiej to islam nigdy by nie powstał. O
    katolicyźmie nie wspomne.

    > O Lutrze i jego gromach ciskanych na rozpustnych papieży, można
    bez > mała powiedzieć, że uratowały istnienie chrześcijaństwa (także
    > katolickiego).

    Tiaaaaaaaa uratowały, ale co tak naprawdę? Gdyby ludzie wtedy
    myśleli to nie trzeba było niczego ratować. Po prostu katolicyzm by
    nie istniał, a chrześcijaństwo wróciłoby do korzeni. Ratowano władzę
    a nie religię w założeniach pozbawioną władzy.

    > Czy naprawdę myślisz, że taliban moralistycznych fanatyków to krok
    > naprzód w stosunku do zwykłej klerokracji?

    Taliban moralistycznych fanatyków to grzech pychy i grzech przeciwko
    Duchowi Świętemu, czyli grzech nieodpuszczony i śmiertelny. To
    trzeba tym oszołomom uświadomić. A nie walczyć z nimi. Ludzie mają
    chcieć iść do tego samego nieba co kler i muszą dbać o jego
    moralność. Na tym polega chrześcijańska miłość bliźniego ;). Trzeba
    więc się przyłączyć do wroga ;).
  • nick3 02.06.08, 00:15

    > A to dlaczego? Zapominasz, że religia chrześciajańska to religia
    > miłości bliźniego? Ona wyklucza totalitaryzm.

    Ja po prostu nie przystaję na to twierdzenie, bo uważam je za
    nieprawdziwe.

    Kiedy pytam, czym coś jest, nie interesuje mnie jego logo piarowe,
    tylko treść realnego zjawiska.

    (Nie przeczę, że w Ewangeliach - zapewne za sprawą realnego Jezusa,
    a może nie tylko - znajduje się trochę etyki wysokiej próby
    (przemieszanej z etyką próby znacznie niższej)

    Ale religią ewangeliczną jest religia Ewangelii wziętych w całości.

    A mówiąc ściślej: "religia ewangeliczna" poza chrześcijaństwem,
    realną religią wyznawaną przez realnych autorów Ewangelii - nie
    istnieje.


    Tak więc twoja "religia miłości bliźniego" "wykluczająca
    totalitaryzm" - nie istnieje.

    To fikcja do usypiania umysłów niezdolnych do odwagi rzeczywistej
    krytyki.

    "Święty Kościół grzesznych ludzi":)


    Realne chrześcijaństwo to chrześcijaństwo relane.
  • krytykantka07 02.06.08, 00:32
    Oczywiście, że chrześcijaństwo nie istnieje. Zastąpił je katolicyzm
    i dlatego ta religia musi wrócić do korzeni chrześcijaństwa. I w tym
    trzeba jej pomóc. Wtedy dopiero to będzie religia miłości bliźniego
    wykluczająca totalitaryzm. Ja jeszcze rozróżniam katolicyzm od
    chrześcijaństwa i wcale katolicyzmu nie popieram, tylko krytykuję
    ale inaczej niż Ty. Katolicyzm można pokonać tylko bronią, którą
    dostali pierwsi chrześcijanie. NT to najlepsza broń. Im bardziej
    będzie sie walczyć z katolicyzmem negując tę religię tym większy
    opór stawią wyznawcy odpowiednio sterowani przez kler. Wszak
    wiadomo, że KK będzie cierpiał prześladowania, aż w końcu
    Niepokalane Serce Maryi zatriumfuje. Czy rozumiesz co to znaczy?
    Wszelkie ataki na KK będą traktowane jak zamach na Królową Polski. A
    teraz jeszcze chcą oddać Polskę Chrystusowi.
  • benek231 02.06.08, 03:03
    >>Katolicyzm można pokonać tylko bronią, którą
    dostali pierwsi chrześcijanie. NT to najlepsza broń. Im bardziej
    będzie sie walczyć z katolicyzmem negując tę religię tym większy
    opór stawią wyznawcy odpowiednio sterowani przez kler. Wszak
    wiadomo, że KK będzie cierpiał prześladowania, aż w końcu
    Niepokalane Serce Maryi zatriumfuje.>>

    Podobny argument spotykalem za komuny: z komunizmem najlepiej jest walczyc z
    uzyciem mysli Marksa, Engelsa i Lenina. Nigdy tego nie kupilem i nie popelnilem
    bledu.

    Z katolicyzmem nalezy walczyc poprzez ustawiczne indywidualistyczne knucie -
    poprzez saczenie surowicy do zatrutych jadem umyslow. Aktualnie, nawet jak by
    sie chcialo, nie mozna przeciwstawic katolicyzmowi wroga wedlug tradycyjnych
    wzorcow - juz nie ma tak lekko. Polski katolicyzm nie cierpi dzis z tytulu
    przesladowan panstwowych czy otwartego zwalczania go poprzez inne grupy
    religijne. Dzisiejszym wrogiem katolicyzmu jest wolnosc slowa oraz poprawiajaca
    sie stopa zyciowa obywateli. Walka z tym iluzorycznym "wrogiem" to walka z
    cieniem, jako ze nie ma zorganizowanego ruchu antykatolickiego czy
    antyreligijnego. Poszczegolne opinie jednostek nie daja sie latwo podciagac do
    rangi czarnego luda, wroga narodu, itp. itd. - jak to bywalo kiedys, gdy z
    uzyciem Inkwizycji mogl kk robic co tylko chcial.

    Coz z tego, ze podniesie wielki wrzask jeden katabas lub drugi. Natychmiast
    pojawia sie pytanie o obiekt napasci - a tego nie widac. Coraz czesciej
    zaczynaja sie wiec pukac w czolo adresaci podnoszonego larum.
  • krytykantka07 02.06.08, 08:19
    benek231 napisał:

    > > Podobny argument spotykalem za komuny: z komunizmem najlepiej
    jest walczyc z > uzyciem mysli Marksa, Engelsa i Lenina. Nigdy tego
    nie kupilem i nie popelnilem > bledu.

    Bo to nie Ty miałeś kupić tylko kler. Miał sie połączyć z
    komunistami, bo ideologię mieli podobną. Dla chrześcijan nie ma
    lepszego ustroju niż komunizm. Ale nie taki pseudokomunizm jaki nam
    zafundowali nasi pseudokomuniści oparty na tych samych metodach co
    katolicyzm. Co z tego, że pokonaliśmy jeden totalitaryzm, skoro
    wpadliśmy w drugi? A demokracja to też totalitaryzm, bo o
    współdziałaniu mowy nie ma. Za demokracją stoją zwolennicy
    totalitaryzmu.

    > Z katolicyzmem nalezy walczyc poprzez ustawiczne
    indywidualistyczne knucie - > poprzez saczenie surowicy do zatrutych
    jadem umyslow. Aktualnie, nawet jak by> sie chcialo, nie mozna
    przeciwstawic katolicyzmowi wroga wedlug tradycyjnych
    > wzorcow - juz nie ma tak lekko.

    Jak to nie ma? Wrogami katolicyzmu są wartości prezentowane przez
    Europę. A sojusznikiem katolicyzmu jest władza, która nie popełnia
    tego błędu co komuniści tylko idzie pod rączkę z katolicyzmem. To,
    że wiara jest tylko na pokaz - nie ma znaczenia. Sączenie trucizny
    jest dobre, ale ludzie nie wierzą w to, że kler jest zły. Owszem
    wierzą, że są wyjątki i za nie się modlą, ale cały kler jest dobry.
    Dlaczego tak myślą? Ano dlatego, że mają sakrament pokuty. Oceniają
    więc kler jak zwykłych ludzi, którzy są ułomni. Co z tego, że się
    nawet i buntują? Nie rozumiesz co sie stało? Doszliśmy do takiego
    paradoksu, że jak ktoś żyje tak jak powinien żyć chrześcijanin czyli
    kochając Boga i bliźniego - jest jakimś ewenementem i jest wynoszony
    na ołtarze. Poczekaj aż KK zrobi jeszcze świętym JPII albo będzie
    nowy cud. A sączenie trucizny jest o tyle skuteczne wtedy, że jak
    ludzie są bombardowani sprzecznymi informacjami a przyznasz, że
    wolność słowa temu służy - nie ufają nikomu. Wtedy kler może nimi
    sterować, bo marketing to on ma opanowany do perfekcji. No i jeszcze
    jedna kwestia. Każdy chce mieć pogrzeb swój czy swojej rodziny.
    Oficjalnie nie wystąpi więc przeciwko KK. Ideologie jeśli są oparte
    na religii łatwiej pokonać ich własną bronią i zmusić wyznawców do
    respektowania swojej własnej nauki. Trzeba raz na zawsze skończyć z
    podwójną moralnością i chorobą zaprzeczeń.

    Polski katolicyzm nie cierpi dzis z tytulu > przesladowan
    panstwowych czy otwartego zwalczania go poprzez inne grupy >
    religijne. Dzisiejszym wrogiem katolicyzmu jest wolnosc slowa oraz
    poprawiajaca > sie stopa zyciowa obywateli.

    Akurat tego nie uznałabym za wroga katolicyzmu. Nie ma prześladowań
    państwowych, bo jest współpraca pomiędzy państwem a Kościołem. Na
    pokaz ale jest. Myślisz, że Tusk wygrałby wybory gdyby się nie
    zdeklarował jako katolik? Myślisz, że ktoś kto sie zdeklaruje jako
    ateista wygra wybory? Tusk tak pięknie mówi o miości jak kler i
    dokładnie tak samo pięknie przecedza komara, a połyka wielbłąda.

    > Coz z tego, ze podniesie wielki wrzask jeden katabas lub drugi.
    Natychmiast > pojawia sie pytanie o obiekt napasci - a tego nie
    widac. Coraz czesciej > zaczynaja sie wiec pukac w czolo adresaci
    podnoszonego larum.

    Ale to i tak nie odciąga ludzi od kleru. Adresaci mogą sie pukać w
    czoło, ale to, co zostało przekazane jest nie do wycofania i gdzieś
    tam w umysłach ludzi sie lokuje. W marketingu wszystkie sztuczki są
    dozwolone, a nawet te, które pozornie zdają sie nie przynosić
    efektów - efekty przynoszą. Aby walczyć z klerem trzeba sobie
    postawić pytanie: co nam przeszkadza w postępowaniu kleru i co
    chcemy osiągnąć. Jeśli na te pytania sobie nie odpowiemy, to niczego
    sie nie zmieni. Ludzie i tak nic konkretnego nie zrobią z lenistwa i
    wygodnictwa, no i z racji późniejszego katolickiego pochówku.
    Dlatego, aby pokonać kler trzeba wyjść od sposobu myślenia kleru i
    wiernych. Na tym polega myślenie strategiczne. Argumenty, które
    ludzi przekonają muszą być ich własnymi argumentami...Widzisz Benek
    co chwilę wspomina o powrocie chrześcijaństwa do korzeni. A to tylko
    oznacza większy totalitaryzm i brak oporu u ludzi.
  • benek231 03.06.08, 03:05
    > benek231 napisał:
    >
    > > > Podobny argument spotykalem za komuny: z komunizmem najlepiej
    > jest walczyc z > uzyciem mysli Marksa, Engelsa i Lenina. Nigdy tego
    > nie kupilem i nie popelnilem > bledu.
    >
    K. Bo to nie Ty miałeś kupić tylko kler.

    B. Nie zrozumialas. Ja odrzucilem podobna do twojej teze, ze (wtedy) komune
    nalezy zalatwiac z uzyciem jej wlasnej ideologii, tak jak tera odrzucam twoja
    teze, z najlepiej zalatwiac jest kk wywijajac orezem Nowego Testamentu. Jakos
    nie mam ochoty na ulepszanie religii.

    K. Co z tego, że pokonaliśmy jeden totalitaryzm, skoro
    wpadliśmy w drugi? A demokracja to też totalitaryzm, bo o współdziałaniu mowy
    nie ma. Za demokracją stoją zwolennicy
    totalitaryzmu.

    B. Dziwne rzeczy wypisujesz takze w powyzszym fragmencie. Teraz na serio
    zastanawiam sie po ktorej jestes stronie. Jak do tej pory jedynie goraco
    zaangazowana bylas w pacyfikowanie antyklerykalow. Teraz saczysz do glow
    antydemokratyczny jad, z ktorym takze kosciolowi po drodze.

    Ja widze sprawy bardzo prosto: jesli cos chodzi ja kaczka, kwacze jak kaczka,
    oraz wyglada jak kaczka to zapewne jest to kaczka. Ponadto na setki przeroznych
    przebierancow natknalem sie na tych forach.

    Mnie chodzi jedynie o to by pukac sie w towarzystwie w czolo na religijne
    kretynizmy; by z lekka natrzasac sie z duchowienstwa przy dzieciach, a silniej w
    obecnosci doroslych; by opowiadac sobie czesciej religijne dowcipy; by rozpuscic
    wiesc, ze mlodzez ostatnimi czasy pluje do kropielnic, co zreszta jest faktem.
    Widzisz, czasy triumfu polskiego kk juz minely. Teraz jest on w odwrocie i nie
    wolno dac mu chwili wytchnienia. A ty oslaniasz jego wycofywanie sie na z gory
    upatrzone pozycje.
  • krytykantka07 03.06.08, 12:11
    benek231 napisał:

    > B. Dziwne rzeczy wypisujesz takze w powyzszym fragmencie. Teraz na
    serio > zastanawiam sie po ktorej jestes stronie. Jak do tej pory
    jedynie goraco > zaangazowana bylas w pacyfikowanie antyklerykalow.
    Teraz saczysz do glow > antydemokratyczny jad, z ktorym takze
    kosciolowi po drodze.

    Nie wiem, czy zauważyłeś, ale to dzięki demokracji kler dorwał sie
    do władzy, bo ma swoich przedstawicieli w polityce.

    > Mnie chodzi jedynie o to by pukac sie w towarzystwie w czolo na
    religijne > kretynizmy; by z lekka natrzasac sie z duchowienstwa
    przy dzieciach, a silniej > w > obecnosci doroslych; by opowiadac
    sobie czesciej religijne dowcipy

    No i o tym samym mówię. Nic nie jest równie skuteczną bronią jak
    kpina. Ale właśnie NT jest kpiną z kleru, bo Jezus kpił z uczonych w
    piśmie i faryzeuszów, a kler to ich następcy. O tym należy
    przypominać.

    > Widzisz, czasy triumfu polskiego kk juz minely. Teraz jest on w
    odwrocie i nie > wolno dac mu chwili wytchnienia. A ty oslaniasz
    jego wycofywanie sie na z gory > upatrzone pozycje.

    To ma być żart? Pokonać kogoś jego własną bronią można
    najskuteczniej. Dlatego jak widzę pytania, które klerowi pozwalają
    błyszczeć zastanawiam sie co taki pytający chce osiągnąć. Pytania do
    kleru musza być formułowane tak: " wiem, że... no to w takim razie
    jak to się ma do nauki Jezusa, który o takim zjawisku mówił tak...
    Kler trzeba wprawiać w zakłopotanie, żeby sam przyznał, że dla
    władzy i mamony zmienił tę religię, a gniewu bożego sie nie boi, bo
    wie, że Boga nie ma. Przypowieści Jezusa to oręż do walki z klerem.
    No i oczywiście należy wyśmiewać wszelkie pomysły kleru ;).

    Z forum religia

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=79395886&a=79401841
    oj rozwija się nam papież...
    Autor: krytykantka07☺ 10.05.08, 20:48 Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz

    aż się boję, co będzie dalej ;). Jeszcze trochę i faktycznie cofnie
    Kościół do korzeni chrześcijaństwa ;). No to trochę mu pomogę
    zrozumieć, to co dla niego jest za trudne ;).

    l.george.l napisał:

    > Papież Benedykt XVI powiedział, że "uprawianie seksualności
    > przekształca się w narkotyk, gdy chce się podporządkować partnera
    > własnym pragnieniom i interesom, bez poszanowania kochanej osoby".

    Ach jakież życie byłoby piękne, gdyby nikt nie dążył do
    podporządkowania sobie innych dla własnych pragnień i interesów. A
    cóż innego KK robi? Podporządkowuje sobie wiernych i wcale ich nie
    szanuje, o miłości bliźniego nie wspominając. A dlaczego to robi? Bo
    ulega własnym pragnieniom i ma w tym własny interes. Czyż władza to
    nie narkotyk? Jezus wiedział co mówi, gdy nauczał: " Łatwiej
    wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz dostanie sie do
    Królestwa Bożego. Dlaczego? Bo oprócz pychy i dążenia do władzy za
    wszelką cenę będzie sobie podporządkowywał innych, co z miłością
    bliźniego niewiele ma wspólnego, czyli najważniejsze Boże
    przykazanie - przykazanie miłości - będzie lekceważył...

    A wracając do seksualności, to może Benio zrozumiałby, że to, co KK
    popiera czyli patologie w rodzinach to jest to samo. Czyli
    egzekwowanie swoich praw pod wpływem alkoholu i narkomanii i dzięki
    temu KK ma nowe owieczki. Czyli Benio musi na coś sie zdecydować.
    Jakoś do tej pory spowiednik wiedząc, że ma patologiczne rodziny, w
    których dochodzi do nieposzanowania praw partnera nic z tym nie
    robił. Ponieważ do kochania partnera trzeba być sobą, no to trzeba
    zakazać stosowania używek...



  • benek231 02.06.08, 02:46
    >>"Antykomunizm" jest w istocie maską kreowanej na podstawę nowego
    ładu państwowego - chrześcijańskiej prawomyślności.

    Ale to - dokładnie to (gdy już zrealizowane) - jest totalitaryzmem.

    Nic tu nie przesadzam.

    Przeforsowanie w życiu politycznym jakiejś Jedynej Słusznej Idei i
    wykreowanie wszystkich jej przeciwników na "zbrodniarzy"
    ("faszystów", "stalinowców", "satanistów", "Żydów":)

    Tym jest - dokładnie - totalitaryzm.>>

    ==
    Gratuluje dobrego wywodu. Istotnie jedynie totalitarne organizacje (umysly)
    podciagaja wlasnych krytykow do rangi bezdyskusyjnych wrogow - jak to czynil
    nazizm, stalinizm i czyni katolicki kontynuator identycznych tradycji
    chrzescijanskich.

    Totalitaryzm zazwyczaj charakteryzowal sie, ponadto, tendencja do
    podporzadkowania sobie ekonomii, zycia publiczno-politycznego, oraz religii.
    Polski katolicyzm doprowadzil do ustanowienia panstwa wyznaniowego, w ktorym
    zagwarantowal sobie ogromne wplywy w polityce a wiec takze na decyzje "czysto"
    ekonomiczne. Jest najwiekszym beneficjentem nowego systemu. Religie i wyznawcow
    kontroluje oczywiscie tak jak zwykle, przy czym nasilil ingerowanie w czysto
    prywatna sfere zycia swych wyznawcow. Katolicyzm, zwlaszcza ten polski, to
    ideologia totalitarna.
  • adrem63 02.06.08, 11:16
    nick3 napisał:
    > postawy "Ciemnogrodu" są logicznie i
    > moralnie dobrze zakorzenione w (ortodoksyjnej) religii
    > chrześcijańskiej (analogicznie jest z islamem i z judaizmem).
    Tak, tak, dobrze to opisałeś,
    ale lanie antyklerykalnej i antyreligijnej wody na takie kwiatki jak
    katolicyzm, islam czy judaizm może je tylko wzmocnić.
    Wszak woda ta cudownie przemienia się w ożywczy strumień walki
    z „Kościołem Świętym” płynącym ze żródła zbrodniczego
    komunizmu powodując powszechną mobilizację „sił służących Bogu”.

    Dlatego mówię już od dawna, nie lać tej wody, a kwiatki same uschną
    w słońcu nauki i oświaty, wspomaganych promieniowaniem z wybuchu
    bomby informatycznej.
    :-)

    > Wiek XXI będzie prawdopodobnie wiekiem zmagań z totalitaryzmem
    > religii.
    Tak, a apokalipsa tych totalitaryzmów zbliża się nieuchronnie i
    nazywa się - sekularyzacja.

    > Znajdźmy się w porę po stronie wolności:)
    Dobrze, ale wielu zada sobie jeszcze pytania doznając już mdłości:
    co nas czeka po stronie wolności, co nam z tej wolności i czy po
    tamtej stronie znajdziemy zbawienie.
    Dokąd pójdziemy ?
  • krytykantka07 02.06.08, 20:17
    adrem63 napisał:

    >lanie antyklerykalnej i antyreligijnej wody na takie kwiatki jak
    > katolicyzm, islam czy judaizm może je tylko wzmocnić.
    > Wszak woda ta cudownie przemienia się w ożywczy strumień walki
    > z „Kościołem Świętym” płynącym ze żródła zbrodniczego
    > komunizmu powodując powszechną mobilizację „sił służących Bogu”.

    Trudno nie zgodzić sie z tą opinią, tym bardziej, że piszesz to samo
    co ja używając innych słów. Wiadomo, że KK ma być prześladowany
    przez lanie wody antyklerykalnej. To może go tylko wzmocnić, bo
    prześladowanie ma prowadzić do triumfu Niepokalanego Serca Maryi.
    Czyli kampanie antyklerykalne i antyreligijne są drogą do większej
    władzy kleru. Nie można więc dać klerowi tej satysfakcji. Tylko tego
    brakuje, żebyśmy mieli kolejnych świętych męczenników za wiarę...

    > Dlatego mówię już od dawna, nie lać tej wody, a kwiatki same
    uschną > w słońcu nauki i oświaty, wspomaganych promieniowaniem z
    wybuchu > bomby informatycznej. > :-)

    Nie byłabym taka pewna. Zapominasz, że słońce nauki i oświaty oraz
    promieniowanie z wybuchu bomby informatycznej jest po obu stronach.
    Powiedziałabym nawet za dużo jest tego i dlatego ludzie nie
    opowiedzą się po żadnej stronie. A jeśli nie opowiedzą sie, to
    znaczy, że zgadzają sie z tym co jest do tej pory.

    > Tak, a apokalipsa tych totalitaryzmów zbliża się nieuchronnie i
    > nazywa się - sekularyzacja.

    O gdyby to było takie pewne. Benio chce wrócić do korzeni
    chrześcijaństwa. Co on przez to rozumie to nikt nie wie, ale na
    razie Benio mówi tylko to, co ludzie chcieliby usłyszeć. W Ameryce
    płacze nad losem dzieci molestowanych przez kler, a Polskę uwodzi za
    pomocą JPII. To nie wróży dobrze, bo jak widać Benio to polityk. Ale
    jego wpadki można wykorzystać np. tą z zatoką nieochrzczonych
    dzieci ;).

    > Dobrze, ale wielu zada sobie jeszcze pytania doznając już mdłości:
    > co nas czeka po stronie wolności, co nam z tej wolności i czy po
    > tamtej stronie znajdziemy zbawienie. > Dokąd pójdziemy ?

    Właśnie nie wolno zapominać, że katolicyzm to nie tylko ideologia.
    Gdyby tak było to zniszczenie jej nie byłoby wcale trudne. To przede
    wszystkim religia i nawet jak jest na pokaz to jest niebezpieczna. A
    do tego każdy pogrzeb chce mieć i miejsce pochówku na cmentarzu
    razem ze swoimi ( wierzącymi ) przodkami . Chyba, że ktoś ma pomysł
    gdzie chować ateistów. Nie wiem do kogo należą cmentarze...
  • adrem63 03.06.08, 12:06
    Moja apokaliptyczna wizja dla wymienionych religii spełni się może
    nie w najbliższych latach ale jestem tego pewny. Widzę to po
    zmianach jakie zachodzą w Europie.
    Właściwie to głównie w Polsce, może jeszcze częściowo we Włoszech
    wierzy się w Boga żywego. W pozostałej większości krajów religia to
    tradycja przodków,a Bóg to kwestia definicji.

    Zmiany te następują i w Polsce bo następować muszą.
    Śmiem twierdzić na podstawie moich obserwacji, że w Polsce gdzie
    liczy się katolików na 98% ludzi głęboko wierzących jest może 5%.
    Faktycznie przynależność do religii została sformalizowana
    przynależnością do Kościoła,
    a duchowo stała się fikcją ponieważ przykazań bożych i kościelnych
    niewielu traktuje poważnie poza może jednym „nie zabijaj”.

    Inna sprawa i ciekawy temat byłby z tego czy można te przykazania
    dotrzymywać, czy nie są to jak pisze nick3 „niewygodne wymagania
    Jezusa”, a pójdę dalej z prowokacją i powiem
    - może nawet nierealne ?
    Dzisiaj w Polsce ludzi przy kościele trzyma głównie tradycja,
    wychowanie dzieci, śluby i pogrzeby. Warto o tym odrębnie
    podyskutować.

    Ale to wszystko kurczy się i będzie się dalej kurczyło, być może do
    tych wspomnianych 5%.
    Kościół nie nadąża w swojej praktyce reformatorskiej za zmianami
    kulturowymi.To wyraźnie widać.
    W Niemczech zebrano miliony podpisów pod petycją do JPII w sprawie
    najpilniejszych reform, ale nic z tego nie wyszło.
    Wielkie zaniechania w tej sferze, powodują, że KK zamienia się w
    kulturowy skansen.
    Są wartości ponadczasowe w nauce Jezusa, ale te akurat nie są
    odpowiednio akcentowane.

    Coraz więcej ludzi dochodzi do przekonania, że spotkać „Boga”
    łatwiej na majówce w lesie niż w kościele.

    > Benio chce wrócić do korzeni chrześcijaństwa.
    „Deus caritas est” – zgoda,
    ale nie można tych zmian wprowadzać rewolucyjnie, a zaległości są
    ogromne.
    Coraz więcej ludzi kształci się, a to sprzyja sekularyzacji i nie
    pomogą tutaj Kościołowi wszelkie próby „połączenia nauki i wiary” w
    postaci produkcji pseudonaukowej sofistyki.

    Ja nie czuję nienawiści do chrześcijaństwa, widzę go potencjalnie
    pozytywnie jako światowy lewicowy ruch społeczny (Hallo Nick !;-)
    mający chrześcijańskie korzenie, humanistyczną etykę i działający
    dla dobra człowieka.
    Wszyscy ludzie dobrej woli całego świata łączcie się !

    Tylko, że do tego potrzebna jest nie hierarchia kościelna tylko
    ludzie o mentalności Jezusa, a tych jeszcze brak.
    Ten ruch stałby w naturalnej opozycji do religii neoliberalnej,
    kultu kapitału.
    Hierarchia kościelna nie pali się jakoś do walki z tą
    antychrystusową religią,
    pewnie z jednego powodu – pecunia non olet.
  • krytykantka07 03.06.08, 12:27
    Może troszkę odejdę od tematu i powiem, że dla chrześcijanina czyli
    człowieka o mentalności Jezusa nie ma różnicy pomiędzy komunizmem a
    kapitalizmem. Kiedyś znalazłam taki cytat: "Do pełnego triumfu zła,
    głupoty, idiotów, itp wystarczy żeby tzw. "dobrzy ludzie" nic nie
    robili". No dobrze, ale jeśli już nie będzie wiadomo co jest dobre,
    a co złe? Co jest prawdą, a co fałszem? Co jest mądre a co głupie?
    Co tzw. dobrzy ludzie mogą wtedy zrobić? Czyli to będzie triumf zła?
    A może dobra? ;)

    Poniżej odpisałam z książeczki do nabożeństwa prawa i obowiązki
    pracowników, które są prawami i obowiązkami ludzi i dotyczą również
    polityki.
    Prawo do własności. Każdy człowiek ma prawo do własności i dlatego
    nie wolno:
    • Przywłaszczać sobie cudze prace i cudze zasługi,
    • Uprawiać nieuczciwość i oszustwo,
    • Nieuczciwie i niesolidnie pracować, pozostawiać prace
    niedokończone, źle i niesolidnie wykonane,
    • Kombinować godziny nadliczbowe, a w godzinach pracy obijać się.

    Prawo do prawdy i wolności. Każdy człowiek ma prawo do prawdy i
    wolności, nie wolno odmawiać tych praw, dlatego nie można:
    • Kłamać, oszukiwać, tendencyjnie informować,
    • Milczeć z bojaźni lub wygodnictwa, gdy trzeba dać świadectwo
    prawdzie i sprawiedliwości,
    • Podchodzić do ludzi z obłudą i pochlebstwem,
    • Zmuszać kogoś groźbami, dyskryminacją, pozbawieniem premii do
    przyjmowania poglądów, podzielania ocen, spełnienia czynów,
    sprzecznych z jego sumieniem,
    • Trudnić się podsłuchiwaniem, podglądaniem i donosicielstwem,
    • Szargać opinię drugiej osoby przez obmowy, plotki, posądzenia,
    podejrzenia, oszczerstwa, oskarżenia, donosy, anonimy, sądzenie na
    podstawie jednostronnej informacji
    • Tworzyć kliki ludzi wspierających się wzajemnie bez względu na
    sprawiedliwość i kompetencje,
    • Wykańczać swoich przeciwników lub ludzi sobie niemiłych,
    wykorzystując zajmowane stanowisko, znajomości, przynależność do
    organizacji.

    Obowiązki zawodowe
    • Czy wypełniam solidnie obowiązki w pracy zawodowej? Czy nie
    marnuję czasu przeznaczonego na pracę?
    • Jak wygląda mój stosunek do podwładnych ( sprawiedliwość w
    rozdziale pracy, awansów, troska o ich zarobki, poszanowanie ich
    godności osobistej)?
    • Jak wygląda mój stosunek do przełożonych ( lojalność czy
    niesprawiedliwa krytyka, obłuda, schlebianie)?
    • Jaki jest mój stosunek do współpracowników (życzliwość czy
    zazdrość, szkodzenie czy nie spycham na nich swojej pracy)?

    I to chyba są odpowiedzi na to jak żyć wg. przykazań Jezusa. Kler
    wprowadzając sakrament pokuty uczynił ludzi bezkarnymi wmawiając im
    że sa słabi i grzeszni. Bo tak naprawde chciał w ten sposób
    usprawiedliwić swoje zepsucie...
  • adrem63 03.06.08, 22:47
    krytykantka07 napisała:

    > I to chyba są odpowiedzi na to jak żyć wg. przykazań Jezusa.
    Widzę, że masz poczucie humoru, albo rzeczywiście odbiegłaś, ale od
    swojego poprzedniego rozumowania.
    To co wypisałaś jest dokładnie to jak kler rozumie Jezusa.
    To jest właśnie myślenie starotestamentowe.
    Zamiast dotarcia do źródła budowanie tam.
    Zakazy i straszenie ogniem piekielnym.
    Czy myślisz, że gdyby nie odpuszczano grzechów to katolicy by nie
    grzeszyli ?
    Może to by się sprawdziło u tych wspomnianych 5%, ale i w to wątpię.
    Myślisz, że kobieta wierząca, rozwiedziona nie z własnej winy nie
    zwiąże się z innym partnerem bo religia tego zabrania ? To ona nie
    ma już prawa do szczęścia ( wiele kobiet łączy szczęście z udanym
    partnerstwem )

    Jak czytam ten wypis to zaraz przypominają mi się przepisy prawne
    z 2 księgi Mojżesza Exodus Rozdziały XXI-XXIII.
    Nie będę ich wypisywał bo szkoda czasu, ale jak chcesz się pośmiać
    to sobie przypomnij.

    Dlaczego człowiek czyni to co niemiłe byłoby jemu samemu ?
    Innymi słowy dlaczego ludzie robią sobie różne świństwa ?
    Czy to rodzaj hobby ? A może czynią tak bo pobłądzili ?
    Z podkuszenia diabła ?
    Jakie są źródła zła, takiego jakie my dzisiaj uznajemy za zło ?
    Jeśli masz zainteresowania psychologiczne to pogłówkuj proszę
    i podziel się swoimi przemyśleniami.
    Może wtedy dojdziemy do tego czego chciał nauczyć Jezus i odróżnić
    od tego
    co napisali ewangeliści myślący jeszcze starotestamentowo.
  • krytykantka07 05.06.08, 00:22
    adrem63 napisał:

    > Widzę, że masz poczucie humoru, albo rzeczywiście odbiegłaś, ale
    od > swojego poprzedniego rozumowania.
    > To co wypisałaś jest dokładnie to jak kler rozumie Jezusa.
    > To jest właśnie myślenie starotestamentowe.

    A nieprawda ;). To co napisałam to sposób na to jak powinien żyć
    kler. Skoro to jest w sakramencie pokuty, to do tego sam powinien
    sie stosować. Jest to jednocześnie zaprzeczenie przewodniej roli
    kleru i stosowania myślenia grupowego, bo nikogo nie wolno zmuszać
    do tego, żeby żył niezgodnie z tym, co dyktuje mu jego sumienie.
    Ingerowanie i ocenianie innych to grzech pychy... No i jest to
    równocześnie rozprawienie sie z marketingiem, który uprawia kler i
    wtrącaniem sie kleru do piltyki. Czyli są to nakazy skierowane
    przeciwko klerowi, a nie przeciwko zwykłym śmiertelnikom.


    > Czy myślisz, że gdyby nie odpuszczano grzechów to katolicy by nie
    > grzeszyli ? Może to by się sprawdziło u tych wspomnianych 5%, ale
    i w to wątpię.

    Wystarczy, że kler by nie grzeszył ;)

    > Myślisz, że kobieta wierząca, rozwiedziona nie z własnej winy nie
    > zwiąże się z innym partnerem bo religia tego zabrania ? To ona nie
    > ma już prawa do szczęścia ( wiele kobiet łączy szczęście z udanym
    > partnerstwem )

    Może uściślijmy coś. Kobieta wierząca może sie związać tylko z tak
    samo wierzącym człowiekiem. Wtedy o rozwodzie nie ma mowy. Religia
    nie zabroni się jej rozwieść z mężem, który jest innowiercą. Czyli
    jeśli jej mąż udawał, że jest jak ona chrześcijaninem to jest
    innowiercą, bo jest tylko katolikiem ;). Dlatego takie małżeństwa
    nie powinny być zawierane w kościele. A nawet jeśli są to jest to
    umowa obarczona błędem ;). Chrześcijaństwo ( to pierwotne ) to nie
    to samo co katolicyzm. Chrześcijanka wtedy wychodzi tak naprawde za
    mąż za poganina. Czy go nawróci na swoją religię? Niekoniecznie.
    Będzie to o tyle utrudnione, że ona będzie męczennicą za wiarę, a
    wsparcie dostanie od kleru jej katolicki mąż. Takich dramatów nie
    może być...
    >
    > Dlaczego człowiek czyni to co niemiłe byłoby jemu samemu ? >
    Innymi słowy dlaczego ludzie robią sobie różne świństwa ?
    > Czy to rodzaj hobby ? A może czynią tak bo pobłądzili ?
    > Z podkuszenia diabła ?

    Bo wmawia im się, że nie są źli. To taka choroba zaprzeczeń jak
    alkoholizm ;). Efekty są dokładnie te same. Ludzie sami sie przed
    sobą usprawiedliwiają, bo skoro dostali rozgrzeszenie, to nic złego
    nie zrobili, a inni są jeszcze gorsi, skoro za nich się modlą ;). No
    a człowiek taki słaby i podatny na pokusy ;)

    > Jakie są źródła zła, takiego jakie my dzisiaj uznajemy za zło ?

    Nie ma źródeł zła. Ludzie są po prostu przerażeni i niepewni. Boją
    sie stracić to, co już mają i potrzeby poczucia bezpieczeństwa są
    dla nich najwazniejsze. Jeśli tę potrzebę będą mieć zapewnioną - nie
    będa źli.

    > Może wtedy dojdziemy do tego czego chciał nauczyć Jezus i odróżnić
    > od tego > co napisali ewangeliści myślący jeszcze
    starotestamentowo.

    Czego chciał nauczyć Jezus? Tego, że nie może być żadnej
    dyskryminacji, że nie wolno sobie przyznawać praw, których odmawiasz
    innym, że nie wolno ci innych oceniać, bo nie masz do tego
    potrzebnej wiedzy, że musi być sprawiedliwy podział dóbr, a nikt nie
    ma prawa bogacić sie kosztem innych i tego, że nie ma być
    hierarchii. Jezus tak wiele miejsca poświęcił fałszywym prorokom i
    faryzeuszom oraz uczonym w piśmie, że do tej pory nie umiem pojąć
    skąd wziął sie kler hierarchiczny, który dąży do władzy i mamony
    kosztem swoich wyznawców. Wszak on lepiej ode mnie zna przypowieści
    Jezusa. Co do przypowieści. Na jednym z forum komentowałam
    przypowieść o robotnikach w winnicy. Ktoś wtedy stwierdził, że
    właściciel winnicy był bogatszy od robotników najemnych i to znaczy,
    że Jezus popierał kapitalizm ;). Nic bardziej mylnego. Właściciel
    winnicy to Bóg, a robotnicy w Jego winnicy to ci, co sie nawrócili
    na Jego religię. Dlatego ludzi nie wolno oceniać, bo ci co
    dobrowolnie są już w tej religii i ci co dopiero dobrowolnie będą -
    tak samo zostaną potraktowani. Nie będzi edla nich innego nieba ;).
    Natomiast ci, co wykorzystali nauke Jezusa, żeby sobie innych
    podporządkować zostaną rozliczeni z tego w jaki sposób nakarmili,
    napoili i przyodziali Jezusa...Przypowieści Jezusa zawsze odnoszą
    sie do Boga i królestwa Bozego i nie można rozumieć ich
    dosłownie ;).
  • adrem63 06.06.08, 10:29
    To co piszesz o rozwodach to niezupełnie tak jak ja to widzę, ale
    nie chcę wchodzić zbytnio w dygresję, mógłby to być nowy wątek do
    dyskusji.
    Powiem tylko, ze sprawa małżeństw religijnych, „nierozłącznych” to
    wielki problem etyczny, który nie ma na razie rozwiązania, a KK
    unieszczęśliwia ofiary nieudanych małżeństw,
    osoby które zachowują wiarę, traktując je jak pariasów.

    >> Jakie są źródła zła, takiego jakie my dzisiaj uznajemy za zło ?

    > Nie ma źródeł zła.
    > Ludzie są po prostu przerażeni i niepewni.
    Zaprzeczasz temu co twierdzisz. Zaprzeczasz sama sobie.
    Źródła zła z pewnością istnieją – nie ma skutku bez przyczyny.
    Aby dotrzeć do źródeł zła trzeba się cofnąć do czasów gdy zwierzę
    zaczęło stawać się człowiekiem i zaczęło cokolwiek myśleć i rozumieć.
    Jeśli uważasz, że człowieka stworzył Pan Bóg to zdaje się nie
    pogadamy.

    Źródła zła pochodzą z tamtych czasów a konsekwencje sa mocno
    zakotwiczone w naszej mentalności, a prawdopodobnie także i w
    genomie człowieka.
    Pierwotne źródła zła to strach, głód, popęd płciwy, z czego
    wykształcił się egoizm i chciwość, rzeczy związane z instynktem
    samozachowawczym czyli mniej wiecej to co na dole u Masłowa plus
    jeszcze coś.
    Strach - przede wszystkim aby nie dać się zabić lub okaleczyć,
    głód - aby zabić i zjeść.
    Człowiek człowiekowi wilkiem.
    W raju było wszystko cacy bo ludzie mieli
    „każdemu według potrzeb”:-). Po wypędzeniu z raju zaczęła się walka
    o byt i wtedy Kain zabija Abla.
    Jak widzisz twórcy starego testamentu już dużo wcześniej od Masłowa
    wiedzieli jak to działa :-).

    Bezwzględna walka o byt i rozwój kultury, albo „kultury”,
    wykształciły wiele świństw, które człowiek robił człowiekowi i robi
    do dzisiaj, bo z genetyką nie tak łatwo.
    ( taką samą genetykę, uwzględniając różnice osobnicze posiada też
    kler :-).
    Genetyka się zmienia, ale bardzo powoli, dlatego próbowano najpierw
    zmienić mentalność.

    Taką próbę podjął Jezus, który sięgnął do przyczyn zła.
    Nie bójcie się, nie zabiją was, bo duszy nie da się zabić, nie
    będziecie głodni, bo Stwórca was wyżywi, miłujcie się bo miłość to
    zbliżenie się do Boga który jest miłością, to życie (także wieczne).
    Nie musicie się bogacić bo to wam nie będzie potrzebne w drodze do
    Boga, a może tylko zaszkodzić.

    Dla mnie Jezus był pierwszym komunistą w dobrym znaczeniu tego
    słowa, zresztą osiedla pierwszych chrześcijan nazywano komunami,
    były społecznościami które łączyła miłość,
    wspólna praca i wspólne dobro. Potem wymyślono, że komuniści walczą
    z wiarą chrześcijańską, ale oni walczyli głównie z religiami, które
    tworzyły konkurencyjne struktury władzy (poprzez rząd dusz).

    Mentalność i charakter człowieka zaś można zmieniać, nie
    rewolucyjnie, ale stopniowo, na drodze wychowania, kształcenia,
    dobrobytu.
    Parę dni temu byłem rozczulony gdy po wyjściu z jakiegoś sklepu
    zobaczyłem dziewczynkę lat ok siedmiu, która podchodziła do ludzi z
    torebką cukierków i częstowała kogo się da cukierkami. Wszak dzieci
    uchodzą za egoistyczne.

    Dlatego gdy obserwujemy tendencje do recydywy i uświęcania takich
    kategorii jak własność (kapitał), egoizm, walka o byt, władza, przy
    jednoczesnym mydleniu ludziom oczu hasłem wolności,
    powinno to skłaniać nas do myślenia, przede wszystkim nad tym dokąd
    to prowadzi.
  • krytykantka07 06.06.08, 14:27
    ...chciałabym, żebyś przeczytał założony przeze mnie wątek na forum
    Religia. Myślę, że traktując w taki sposób kler dojdziemy albo do
    absurdu albo do wyjaśnienia co robić dalej...Ta religia zawiera w
    sobie tyle sprzeczności, że czas się jej przyjrzeć uważnie. Jeśli
    uznamy, że w religii potrzebne są ofiary i kaci to niepotrzebne jest
    prawo. W ten sposób Wymiar Sprawiedliwości nie ma prawa bytu...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=80499997
  • krytykantka07 08.06.08, 21:15
    adrem63 napisał:

    > Taką próbę podjął Jezus, który sięgnął do przyczyn zła.
    > Nie bójcie się, nie zabiją was, bo duszy nie da się zabić, nie
    > będziecie głodni, bo Stwórca was wyżywi, miłujcie się bo miłość to
    > zbliżenie się do Boga który jest miłością, to życie (także
    wieczne). > Nie musicie się bogacić bo to wam nie będzie potrzebne w
    drodze do > Boga, a może tylko zaszkodzić. >

    Myślę, że to niedokładnie tak. Jeśli już upieraasz sie przy źródłach
    zła to są to rywalizacja i zazdrość. One same w sobie złe nie są.
    Problem rodzi sie wtedy, gdy mamy do czynienia z fałszywymi
    prorokami. Przed tym ostrzegał Jezus. Najwięcej miejsca w swoim
    nauczaniu poświęcił właśnie fałszywym prorokom, bo dopóki ktoś
    ludźmi nie manipuluje nie poderwie ich do walki. Może i będą sie
    podgryzać ale to niegroźne, bo ludzie chcą żyć we wspołnocie. W tym
    celu trochę zrezygnują z własnych ambicji. Ale jak ktoś ich na
    siebie napuści wmawiając im, że są bezkarni - mamy problem. A jak im
    stworzy nową wspólnotę mamy drugi problem ;).

    > Dla mnie Jezus był pierwszym komunistą w dobrym znaczeniu tego
    > słowa, zresztą osiedla pierwszych chrześcijan nazywano komunami,
    > były społecznościami które łączyła miłość, > wspólna praca i
    wspólne dobro. Potem wymyślono, że komuniści walczą
    > z wiarą chrześcijańską, ale oni walczyli głównie z religiami,
    które > tworzyły konkurencyjne struktury władzy (poprzez rząd dusz).

    Nie bardzo wiem, co znaczy walczyli, bo z tego co wiem, to
    chrześcijanom walczyć nie było wolno. Ale wygląda na to, że Paweł z
    Tarsu zamiast głosić ewangelie Jezusa napisał własne. To on stał sie
    fałszywym prorokiem. Zastanawia mnie coś jeszcze. W Ewangeliach mówi
    sie o Żydach. Nie o innych Żydach, bo to w końcu Żydzi byli
    apostołami tylko o ŻYDACH ogólnie. To nie byłoby godne potępienia,
    gdyby pisano wtedy o zaletach. Ale w Męce Pańskiej jest takie
    zdanie: " i tak rozniosła sie ta pogłoska pomiędzy Żydami i trwa do
    dnia dzisiejszego ". Ktoś był na tyle patriotą, że sam sie
    dystansował od swojego narodu i swojego kraju? Dziwne.

    > > Mentalność i charakter człowieka zaś można zmieniać, nie
    > rewolucyjnie, ale stopniowo, na drodze wychowania, kształcenia,
    > dobrobytu. >

    Powiedzmy pozornego dobrobytu i pozornej wiedzy oraz pozornych
    autorytetów. Jednak nigdy nie dowiesz się, że to tylko pozory,
    dopóki nie zadasz pytań zaczynających sie od słowa : " dlaczego ".
    Ale wtedy rozpętasz wojnę. Ludzie lubią wierzyć w mit ukrytej
    harmonii, bo przecież nie ma między nimi konfliktu tylko
    nieporozumienie. No i wyjaśniają nieporozumienia, żeby sie lepiej
    zrozumieć. A chociaż sie lepiej rozumieją to i tak jest co
    wyjaśniać ;). Wpadają w pułapkę słów. Bo okazuje sie, że oni sie
    zwyczajnie nie zgadzają. A tu już wyjaśnienia nie wystarczą. Jezus
    to rozumiał i dlatego zakazał za dużo mówić ;). Czyli cała retoryka
    i dialektyka odpada ;). No niestety ludzie tego zrozumieć nie
    potrafią, że wyjaśnić można wszystko. Sztuka polega na tym, żeby nie
    trzeba było wyjaśniać. Na początku było słowo, a później człowiek
    nauczył sie gadać. No i do tego zaczął wykorzystywać zjawisko
    snobizmu intelektualnego ( u tych inteligentnych ) i zjawisko
    wdzięczności u tych mniej inteligentnych ;). Tak rodzą sie fałszywi
    prorocy, którzy zaczynają manipulować innymi. Tak doszło do zmiany
    religii chrześcijańskiej. Gdyby ludzie nauczyli sie odróżniać fakty
    od własnych lub podsuniętych wniosków fałszywi prorocy nie mieliby
    racji bytu. To też Jezus rozumiał i dlatego kazał tym, którzy są
    mądrzejsi wykorzystywać swoje talenty dla dobra innych wychodząc od
    miłości bliźniego. Ale to wtedy by nie przynosiło ani władzy ani
    mamony. Dla fałszywych proroków jest to nie do pojęcia. Nie wiem jak
    to sie stało, że słowa Jezusa: " nikt nie może dwóm panom służyć ",
    czyli nie można służyć Bogu i mamonie, są niezrozumiałe. Wygląda na
    to, że nigdy nie można być za bardzo bogatym i mieć za dużo
    władzy ;). Tak chyba rozumieją ci, co chcą władzy i mamony, bo całej
    władzy i całej mamony, której pragną jeszcze nie zdobyli - czyli
    służą Bogu ;). Zastanawiam sie, czy gdyby im dać władzę nad całym
    światem i tyle mamony ile nawet nie są w stanie sobie wyobrazić, czy
    przyznaliby sie, że nie służą Bogu ;).

    > Dlatego gdy obserwujemy tendencje do recydywy i uświęcania takich
    > kategorii jak własność (kapitał), egoizm, walka o byt, władza,
    przy > jednoczesnym mydleniu ludziom oczu hasłem wolności,
    > powinno to skłaniać nas do myślenia, przede wszystkim nad tym
    dokąd > to prowadzi.

    Tam gdzie zawsze prowadzą fałszywi prorocy. Jeden marketing zostaje
    zastąpiony drugim. A teraz z marketingu uczyniono sztukę. Zamiast
    wiedzy mamy marketing. Dlatego napisałam, że wiedza i dobrobyt są
    tylko pozorne. Bardziej są wynikiem propagandy...
  • krytykantka07 09.06.08, 21:43
    Adrem

    Z tematów, które miałam przerobić zostały trzy ;). Spróbuję sie do
    nich odnieść w świetle tego, co Ty napisałeś. Przyznam, że temat o
    nierozerwalności małżeństwa i o Kainie skłonił mnie do myślenia nad
    grzechem pierworodnym. Doszłam do wniosku, że to nie grzech
    pierworodny wszyscy dziedziczymy. My dziedziczymy tak naprawdę
    grzech Abla. To nie żart. Z biblii wiemy o grzechu Kaina. Ale co tak
    naprawde wiemy o Ablu? No ale po kolei ;). Najpierw zagadnienie
    nierozerwalności małżeństwa. Aby można mówić o nierozerwalności
    chrześcijańskiego małżeństwa, czyli dwóch wierzących w Boga ludzi
    musimy założyć, że oni rzeczywiście chrześcijanami są. Czyli to
    małżeństwo opiera sie na miłości bliźniego, jest w nim
    równouprawnienie i szacunek no i jest w nim doskonalenie sie i praca
    nad sobą każdej ze stron. Czyli w tym małżeństwie mąż i żona muszą
    sie doskonale uzupełniać i każdego dnia wzrastać w miłości do siebie
    i Boga. Jak widać z mojej definicji takich małżeństw nie ma.
    Dodatkowo jest sakrament pokuty, który nic nie znaczy. A jeśli
    sakrament pokuty zakłada możliwość grzechu to zakłada też
    rozerwalność małżeństwa. Gdyby założenia takiego nie było - to
    małżeństwo byłoby nierozerwalne. Jest jeszcze jedna sprawa: grzech
    cudzołóstwa opisany w ST to nic innego niż jeden z grzechów
    głównych: nieczystość. Ale takiego samego kalibru są grzechy: pycha,
    chciwość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew i
    lenistwo. Czyli nie ma sie co oszukiwać. Rozerwalność małżeństwa
    jeśli dopuszczalne są grzechy, które wymieniłam - jest fikcją. Bo te
    grzechy ( i do tego one są śmiertelne ) można popełnić tylko raz, a
    najlepiej wcale. A właśnie te grzechy rzutują na nierozerwalność
    małżeństwa.

    Temat drugi to źródła zła. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że człowiek
    pochodzi od małpy to rzeczywiście byłoby to, co napisałeś. Do tego
    efektem strachu jest rywalizacja. No ale gdzie tu zazdrość? Nie
    wiem, czy zwierzęta są o siebie zazdrosne...No i tu dochodzimy do
    tego co napisałeś o Kainie. Zastanawiałam sie dlaczego Bóg nie
    ukarał Kaina po tym jak Kain zabił swojego brata. Jeśli weźmiemy pod
    uwagę, że o Ablu tak naprawde nic nie wiemy, to trzeba przyznać, że
    mówiąc o grzechu Kaina opieramy sie na niepełnej informacji. Ale w
    biblii jest napisane, co Ablowi zarzucał Kain. Dwaj bracia ze sobą
    rywalizowali o miłość Boga. Nie wiem dlaczego Kain uznał, że Bóg
    bardziej kocha Abla, a Bóg nie widział co dzieje sie z Kainem. Mógł
    przecież powstrzymać Kaina, a tego nie zrobił. Czyżby zrozumiał, że
    Kain miał motyw, aby zabić swojego brata? A ten motyw dostarczył mu
    sam Bóg? To nie powiedzenie: " człowiek człowiekowi wilkiem " jest
    prawdziwe. Prawdziwe jest powiedzenie : " wszyscy jesteśmy
    dziećmi ". I wszyscy robimy wszystko, żeby zasłużyć na względy
    rodziców, zwłaszcza jeśli ktoś nie jest jedynakiem ;). Wtedy
    rywalizuje ze swoim rodzeństwem. Tak samo rywalizujemy z innymi
    ludźmi, żeby pokazać Bogu: " to ja Ciebie bardziej kocham niż
    inni ". Tak, wtedy przemawia przez nas pycha. Ale to nie wszystko
    czasami przemawia przez nas fałszywa skromność, a ona jest drugą
    stroną medalu. Jeśli nie możemy okazać w inny sposób miłości do Boga
    okazujemy cierpieniem. Bo nikt tak nie cierpi jak my dla Niego. To
    widać zwłaszcza u fanatyków religijnych. Albo pycha albo fałszywa
    skromność, a wręcz masochizm ;).
    Z grzechu Abla bierze się przeświadczenie o tym, że Bóg jest z
    nami...Wtedy grzeszymy pychą. Czyli Abel mógł czuć sie lepszy od
    Kaina i mógł mu okazywać swoją wyższość. A to by znaczyło, że Abel
    wcale swojego brata nie kochał. Zresztą rywalizacja wyklucza miłość.
    Dlatego Jezus tyle mówił o miłości. To nie Boga mamy kochać. mamy
    kochać swoich bliźnich. Bo kochając swoich bliźnich - wtedy kochamy
    Boga. Popatrz, co było w przypadku arcykapłanów i faryzeuszy. Oni
    skazując Jezusa na śmierć - chcieli pokazać Bogu, że kochają Go
    bardziej niż Jezus, bo inaczej rozumieli pisma i wydawało im się, że
    Bóg jest z nimi. Ale Bóg sobie zakpił z nich, stając po stronie
    tego, który powiedział do arcykapłanów: " ja znam mojego Ojca, wy Go
    nie znacie. Czyli każda interpretacja pisma dokonana przez tychże
    arcykapłanów była pomyłką ;). No i tak jest do tej pory. Każda
    interpretacja oparta na marketingu - jest pomyłką...
  • adrem63 11.06.08, 23:03
    Każdy z nich mógłby być tematem odrębnego wątku.
    Postaram się jeszcze krótko odnieść, a potem muszę kończyć.

    Nierozerwalność małżeństwa
    masz rację z punktu widzenia chrześcijanina.
    Z mojego punktu widzenia małżeństwo, a zwłaszcza jego
    nierozerwalność nie ma racji bytu.
    Bo człowiek jest jeszcze niedoskonały i zmienny. Miłość, a także
    nadzieja na jej trwanie znika bezpowrotnie po ujawnieniu się
    poważnych wad małżonków, z którymi nie potrafią sobie poradzić, a
    które zamieniają ich życie w piekło.
    Zamiast małżeństwa wykształci się model związku ludzi, którzy się
    rozumieją i którym jest ze sobą dobrze.
    Tutaj nasuwa się nastepne pytanie o różnice między miłością
    bliźniego, a miłością między dwoma ludźmi młodymi, którzy są w wieku
    odpowiednim do prokreacji. Czy w tym drugim przypadku nie jest to w
    istocie rzeczy pewne złudne uczucie, które Natura „podstępnie”
    stworzyła w celu zabezpieczenia zachowania gatunków na świecie ?

    Żródła zła
    Pojęcie grzechu, a zwłaszcza grzechu pierworodnego jest dla mnie
    abstrakcją, mistyką, bez związku z rzeczywistością, dlatego używam
    określeń niedoskonałość, wady charakteru i błędy. Ma to praktyczne
    znaczenie o tyle, że wady charakteru można naprawiać jeśli chcemy
    pracować nad sobą. Błędów się wprawdzie całkiem nie uniknie, są
    związane z z naszymi wadami i niedoskonałością, ale można je
    poważnie zredukować.

    > Nie wiem dlaczego Kain uznał, że Bóg
    > bardziej kocha Abla,
    Co do Kaina i Abla to spotkałem się z taką wykładnią, że Abel był
    pasterzem i składał Bogu ofiary z jagniąt które lubił Bóg. Natomiast
    Kain był producentem roślin i składał ofiary z podpłomyków ( produkt
    zbożowy ) czyli węglowodanów, których Bóg nie metabolizował. Dlatego
    brał ofiary Abla, a nie brał ofiar Kaina, stąd podejrzenie Kaina.
    ( włożyć między anegdoty).

    „Grzech Abla” – pycha - to ciekawe domniemanie.
    Pycha to chyba także twierdzenie lub przekonanie, że się wie kim
    jest i czego chce Bóg w znaczeniu religijnym ?

    Marketing i manipulacja
    mają miejsce na ziemi chyba od czasu gdy nauczono się mówić i
    przekazywać informacje.
    Celem jest zawsze osiągnięcie korzyści dla tego kto to stosuje,
    obojętne czy będzie to uzyskanie wysokiej ceny za ładnie opakowany
    śmieć, czy uzyskanie dostępu do żródeł
    surowców przez wywołanie i wygranie „słusznej” wojny.
    Metody m. i m. są ciągle udoskonalane, a poziom i skuteczność ich
    wzrasta szybciej niż przeciętna sprawność ludzkiego umysłu. Dlatego
    większość ludzi jest bezbronna wobec tych zjawisk.

    Systemy zwane demokratycznymi w tych warunkach stają się miejscami
    gdzie silne mniejszości realizują swoje cele kosztem bezwolnej
    większości, która nie wie co się wokół niej dzieje, a której wpaja
    się, że żyją w wolności i demokracji.
    Pozdrawiam !
  • adrem63 10.06.08, 21:00
    Na mnie już czas zakończyć tę dyskusję. Muszę coś ważnego dokończyć.

    Jak się zdążyłem zorientować po naszej wymianie pogladów,
    przykładasz wielką wagę do zjawiska „fałszywych proroków” i kleru
    któremu przypisujesz cechy warte potępienia.

    Ja na rzeczywistość patrzę bardziej dialektycznie uwzględniając
    podłoże, tło społeczne i poziom rozwoju.
    Zdaje się, że mnie niezupełnie rozumiesz. Dla mnie zarówno Biblia
    jak i Nowy Testament to tak jak „Harry Potter” i „Harry Potter 2”,
    z tym, że w NT można coś jednak wyczytać jakby „między wierszami”.
    Zakładam, że człowiek powstał „z prochu”, z istniejącej materii, ale
    nie poprzez ulepienie i chuch Bytu Absolutnego, tylko w drodze
    przypadku i ewolucji.
    Naszym stwórcą jest Natura rozumiana jako wszechświat.
    Jest przy tym parę pytań na które nie ma jeszcze dobrej odpowiedzi.

    Drugie założenie to przyjęcie zasady ciągłej zmiany i ciągłego
    rozwoju.

    Człowiek w swojej drodze od powstania pierwszych prymitywnych form
    życia poprzez ewolucję zmierza do doskonałości. Proces ten moze
    trwać miliardy lat, a linia rozwoju w czasie jest linią łamaną
    mającą swoje wzloty i upadki jednak stopniowo wznosi się na
    coraz wyższy poziom.

    Człowiek, Homo Sapiens, który dopiero niedawno zaczął myśleć,
    znajduje się w początkowej fazie swojego rozwoju, w końcowej fazie
    okresu walki o byt. Człowiek jest jeszcze słaby, ma tak wiele wad,
    ale rozwija się - posiada nieskończone możliwosci rozwoju.
    Ten proces rozwoju może zostać przerwany przypadkowo w wyniku
    jakiegoś kataklizmu.

    Na obecnym etapie rozwoju nie ma mądrych ludzi, nie ma wiedzy i
    prawdy absolutnej,
    a człowiek może kierować się tylko instynktownie dobrem człowieka
    wraz z jego środowiskiem, miłością bliźniego, pokojem.
    To jak mi się wydaje, wskazywał chyba jako pierwszy Jezus.
    Ludzi którzy kierują się takim drogowskazem nazywam ludźmi dobrej
    woli,
    a Ty chrześcijanami.

    Dziękuję za komentarze i wyjaśnienia z którymi w większości w
    zasadzie się zgadzam.

  • krytykantka07 11.06.08, 00:48
    adrem63 napisał:

    > Jak się zdążyłem zorientować po naszej wymianie pogladów,
    > przykładasz wielką wagę do zjawiska „fałszywych proroków” i kleru
    > któremu przypisujesz cechy warte potępienia.

    Niedokładnie tak ;). Ja szukam odpowiedzi skąd bierze sie
    manipulacja i marketing, bo teraz on zastępuje broń, którą kiedyś
    mieli ci, co mogli prześladować innych. Ta broń, którą jest
    marketing jest o wiele bardziej niebezpieczna bo człowiek sam dąży
    do samounicestwienia, czując sie gorszy od tych, którzy mają sie za
    tych lepszych. Ten problem dotyczy wszystkich zawodów. Marketing
    jest obecny w polityce w sądzie w handlu i wszędzie, gdzie zawód
    polega na sprzedawaniu swoich umiejętności. Proces rekrutacyjny to
    też sprzedawanie swoich umiejętności i wbrew pozorom rekruterzy
    sprzedają nie pracowników tylko swoją wiedzę. Ale tak naprawdę o
    czym? Powiem Ci, że oni wcale nie chcą pracwników takich którzy
    spełnialiby ich kryteria napisane w ogłoszeniu o pracę ;). Wiesz
    dlaczego? Bo oni wtedy nie utrzymaliby się na rynku pracy ;).
    Wypróbowałam to na sobie w pracy. Prośby o pisanie na forum firmowym
    potraktowałam poważnie. Pisałam to, czego nauczyłam sie na studiach
    wychodząc z założenia, że mamy model kapitału ludzkiego i firma
    oczekuje, że pracownicy będą sie rozwijać. I naraziłam sie samej
    górze. Zaczęli liczyć mój czas, który spędzałam w intranecie, o
    którym nic nie wiedzieli, bo pisałam w domu, a wklejałam tylko na
    forum ;). Nawet kiedyś napisałam tak na forum:

    " Spójrz, jakie to proste
    Wiele głosów podniosło się przeciwko moim wypowiedziom na forum.
    Odnoszę wrażenie, że ktoś poczuł się dotknięty a może coś więcej… Ja
    cytuję szkolenia: rozwój kompetencji kierowniczych dla kadry
    mistrzowskiej i efektywna komunikacja warunkiem rozwoju firmy Cytuję
    też zasady Deminga, TQM, EFQM, ISO/EIC17025, ISO 9001, więc skąd ten
    bunt? Sądząc po ogólnym zainteresowaniu, moje wypowiedzi to pewien
    rodzaj szkolenia. Opisałam przecież wszystkie cechy, które powinien
    posiadać pracownik identyfikujący się z Firmą. Oczywiście w koszty
    jest wkalkulowane niezrozumienie motywów jego postępowania. A
    zgodnie z SOOP „zawsze ma na celu szeroko pojęte dobro firmy,
    chociaż naraża się na złą ocenę ze strony innych lub sam traci;
    wykazuje szczególną dbałość o majątek Firmy, szuka oszczędności i
    dba o to, by czynili to inni”. Myślę, że pisząc na forum pokazałam,
    co to jest kreatywność, bo przy pomocy forumowiczów stworzyłam
    precedens (wątek: moja ostatnia uwaga). Do tej pory nikt nie
    traktował forum jako źródła informacji dla Firmy. Być może ze
    strachu, ale raczej z innych powodów. W wątku FMEA pokazałam, że
    laboratorium nie może być izolowane od twardych praw rynku.
    W ubiegłym roku przedstawiłam Kierownictwu propozycje poprawek do
    projektów, którymi się zajmowałam… Wiele osób znalazło też dodatkowe
    zajęcie(oprócz czytania i komentowania), polegające na przeliczaniu
    czasu mojej pracy, (bo niby, kiedy mam czas na pisanie, chyba, że
    nie wykonuję należycie moich obowiązków). Oczywiście niewielu
    zrozumiało, co znaczy wcześniej przychodzić do pracy i pisać w domu.
    Podziwiam tych, którzy liczą mój czas, a jeszcze bardziej tych,
    którzy to wykorzystują. Po tylu szkoleniach! Co za odporność na
    wiedzę. Czy o takich ludziach można powiedzieć, że uczą się zmian?
    Nie zapytam, kiedy mają czas żeby liczyć mój czas i jakie są
    podstawy tych obliczeń, bo to byłoby niegrzeczne. Dlaczego nie
    widzą, że postępują źle? Czyżby choroba zaprzeczeń? Wracając do
    forum. Odnoszę wrażenie, że niewielu ludzi wie, co to jest internet,
    (bo oglądają tylko interesujące ich strony) i jakie komputer stwarza
    możliwości. Dla ludzi, którzy mają dostęp do internetu, wśród nich
    kadra, (bo ja nie mam), „pisanie” na forum to parę minut pracy. Ale
    muszą chcieć. Inni radzą sobie, jak potrafią... Poza tym, czy się
    czyta , czy pisze, to i tak musi być na to czas i Firma na pewno się
    z tym liczyła, zakładając komputery. Bo niby, dla kogo jest
    intranet?

    Jak sie domyślasz moimi grzecznymi wypowiedziami rozpętałam
    burzę ;).

    Doszliśmy do absurdu, bo teraz wszystko polega na sprzedaży. Ale
    jeśli uznamy, że to tylko marketing i znajdzie sie dziecko, które
    zobaczy, że cesarz jest nagi - to będzie koniec naszego świata, do
    którego przywykliśmy. Ja nigdy nie walczę z zasadami. To mój oręż do
    walki i staram się wykorzystać siłę przeciwnika, żeby go pokonać ;)
    Pozdrawiam.
    PS. Mnie też sie z Tobą miło dyskutowało, ale podobnie jak Jezus
    przekazywałam inne treści. Też niebezpieczne i rewolucyjne, bo
    uznałam, że to tylko kwestia przypadku, że ktoś jest u władzy, a
    ktoś inny - nie. Bo ludzie sie niczym nie różnią ;). Przy
    dostępności wiedzy w XXI wieku niczym nie mogą sie różnić, więc
    zawody umysłowe nie mają prawa bytu ;). A Wydział Sprawiedliwosci to
    ostatni bastion komunizmu, ale zwykły człowiek taki jak ja z nim nie
    wygra, bo prawo człowieka do obrony, nie oznacza, że może bronić się
    sam w Sądzie Najwyższym . My tak naprawdę nie mamy kapitalizmu w
    świecie i w Unii ;). To nowy twór, który nazywa sie komunizm w
    kapitaliźmie i jest niebezpieczny ze względu na pozorną pracę, która
    była przekleństwem pseudokominizmu...A jest wszędzie tam gdzie jest
    marketing, a przede wszystkim w KK, bo stamtąd sie to wywodzi, a na
    straży stoi hierarchia...Komunizm w kapitaliźmie to fałszywi prorocy.
  • nick3 03.06.08, 19:28
    adrem63 napisał:

    > Moja apokaliptyczna wizja dla wymienionych religii spełni się może
    > nie w najbliższych latach ale jestem tego pewny. Widzę to po
    > zmianach jakie zachodzą w Europie.

    Tylko weź pod uwagę, że Europa nie stanowi już od pewnego
    czasu "centrum świata", za którym muszą podążyć inne kontynenty,
    jeśli chcą znaleźć się wśród krajów znaczących cywilizacyjnie.

    Nie twierdzę, że Europa jest "bocznicą historii".

    Trzyma się wbrew pozorom dobrze.

    Ale ze swoim światem oświeceniowych wartości jest w świecie
    kompletnie samotna.

    W innych kulturach święcą sukcesy nurty dokładnie przeciwstawne tym
    wartościom i nie wydaje się, by koniec tego procesu miał nastapić
    szybko.

    Oto USA:


    www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=25388


    Tak wygląda chrześcijaństwo w kraju, w którym z powrotem otworzyła
    się przed nim perspektywa na panowanie polityczne.


    Ty widzisz religię w sposób niepoprawnie ufny (by nie rzec
    bezkrytyczny):


    > Ten ruch stałby w naturalnej opozycji do religii neoliberalnej,
    > kultu kapitału.

    Twoje wyobrażenie o chrześcijaństwie spełnia może tylko latynoska
    teologia wyzwolenia (i polski misjonarz ksiądz Wrzesiński, którego
    teoria wyprowadzenia świata z biedy jest jedną z najpilniej
    studiowanych przez zachodnią lewicę).

    Szanuję teologów wyzwolenia.
    Tylko nikt nie jest z takim zacięciem zwalczany przez Kościół, jak
    właśnie teologia wyzwolenia:)
    Wielu ludzi w Polsce uwierzyło kościelnej propagandzie, że
    to "komuniści".
    Co nie jest prawdą (czytałem Leonardo Boffa i wiem, że nie jest).
    Oni tylko wzięli za dobrą monetę soborową ideę "Kościoła ubogich" i
    po prostu potraktowali ją serio.
    (Na pewno są lewicą, ale jeśli już - to należałoby ich nazwać
    alterglobalistami.)

    Nic nie mogło bardziej rozwścieczyć JPII niż teologia wyzwolenia, bo
    demaskowało pozorancki charakter jego pontyfikatu.

    Więc zaraz posypały się gromy i załamywanie rąk nad "Chrystusem z
    karabinem na ramieniu".
  • adrem63 03.06.08, 23:06
    nick3 napisał:
    > Ty widzisz religię w sposób niepoprawnie ufny (by nie rzec
    > bezkrytyczny):
    Albo mnie nie rozumiesz, albo przekręcasz aby mnie ukazać jako
    dewota.
    Trzeba tylko rozróżniać wiarę i religię, ideę od tego co nastąpiło w
    wyniku jej utylizacji, praktycznego działania i oddziaływania bardzo
    wielu czynników (różnica między Marksem a „marksistami” marksizmem a
    stalinizmem np.)

    W świetle argumentacji >krytykantki wyglądasz jak ci którzy np. chcą
    krytykować lewicowość opisując totalitaryzm Stalina lub Mao.
    Jeśli chcesz krytykować chrześcijaństwo musisz krytykować ideę
    Jezusa, a to nie jest łatwe.
    W przeciwnym wypadku mijasz się z celem.

    Nie wypowiadam się też agresywnym tonem o ludziach co do których mam
    wątpliwości co do ich złej woli lub przeświadczenie że działali w
    dobrej wierze i woli.

    > Twoje wyobrażenie o chrześcijaństwie spełnia może tylko latynoska
    > teologia wyzwolenia (i polski misjonarz ksiądz Wrzesiński, którego
    > teoria wyprowadzenia świata z biedy jest jedną z najpilniej
    > studiowanych przez zachodnią lewicę).
    Dzięki za ten typ ( ks. Wrzesiński ) postaram się coś poszukać bo
    nic o nim nie wiedziałem.
    Wydaje się, ze do moich teoretycznych rozważań przykładasz zbyt
    praktyczną miarę.

  • nick3 03.06.08, 23:28

    Nie chciałem cię urazić.

    Sądzę, że nie ma czegoś takiego jak "idea Jezusa".

    No chyba że wyciśniesz z Ewangelii coś takiego:

    "Ja jestem Synem Boga. Ludzie zawiedli oczekiwania Boga, czym czuje
    się on osobiście bardzo dotknięty i dlatego sprawiedliwie byłoby w
    zasadzie umieścić wszystkich w Wiecznym Obozie Koncentracyjnym. Co
    też spotkałoby ich wraz z nadejściem Końca Świata (a może on przyjść
    w każdej chwili). Jednak, jako się rzekło, jestem Synem Boga i
    jestem tu po to, żeby, ci którzy zostaną moimi czcicielami, uniknęli
    tego marnego losu. Oczywiście mój czciciel musi przestrzegać pewnych
    zasad...etc. etc."

    To skrytykować z punktu widzenia etycznego nie jest bardzo trudno.

    Co więcej: Ponieważ większość chrześcijan tak w zasadzie wierzy,
    należy pokazać, w jaki sposób ta chora etycznie wizja życia rodzi
    uporczywe szkodliwe postawy życiowe i polityczne.


    A księdza Wrzesińskiego po polsku nie znajdziesz.

    Szukaj w zachodnich wydawnictwach jako Wresinski :)
  • adrem63 04.06.08, 14:49
    Sądzę, że nie ma czegoś takiego jak "idea Jezusa".

    Po czym sądzisz, chyba po tym, że nie zostawił po sobie dzieł
    pisanych tak jak K. Marks ?

    Z pewnością nie potrafił pisać, może i czytać, bo mówił np.:
    „Słyszeliście iż powiedziano” zamiast np.: napisano w Piśmie.
    Mówił tylko, specyficznym obrazowym sposobem, bo taki najlepiej
    trafiał do słuchaczy.

    Jezus chciał naprawić świat poprzez naprawę człowieka (marzenie
    każdego poczciwego lewicowca :-)), dlatego podał bardzo wyraźnie
    kilka wskazówek:
    miłość bliźniego,
    wyrzeczenie się przemocy,
    odrzucenie bogactwa jako kryterium wartości,
    postulat dzielenia się z innymi,
    opieka nad słabszymi, chorymi i upośledzonymi,
    wyniesienie dzieci,
    potrzeba wiary,
    odrzucenie strachu,
    dawanie przykładu zamiast zakazów.
    Wszystko inne można można traktować jako starotestamentowe, bo już
    było i nie przyniosło dobrych rezultatów.

    To co „wycisnąłeś” z Ewangelii to właśnie starotestamentowe myślenie
    obce Jezusowi wg. mojego odczucia i dlatego „łatwo jest to
    skrytykować z punktu widzenia etycznego”.
    Ale łatwe zadania nie przynoszą satysfakcji osobnikom ambitnym,
    dlatego zalecam, warto się potrudzić i znaleźć odmienną od
    stereotypowej wykładnię.

    „kto może pojąć niech pojmuje”

    P.S.
    Księży Wrzesińskich jest więcej,
    jeden Edmund jest misjonarzem w Burundi,
    o tym nic nie mogę znaleźć,
    drugi Józef, nieżyjący założyciel światowego ruchu pomocy ATD
    Czwarty Świat,
    jest książka w języku polskim z jego pismami.
  • nick3 06.06.08, 01:53
    heh! Myślę, że w tym miejscu można tylko jeszcze raz przywołać
    cytowany fragment Johna Stuarta Milla (bardzo jest a propos!
    czytałeś może?)


    Każda epoka i każda grupa społeczna wyczytuje w Ewangelii swoje
    własne najszczytniejsze ideały i tym sposobem może ją czcić jako
    najgłębszą Prawdę, nie tracąc poczucia wierności sobie.

    Czytelnikowi, który zwróci uwagę na rozbieżności, zarzuci się brak
    dostatecznego wtajemniczenia (czy wręcz niedostatek wrażliwości
    humanistycznej!:) i wątpliwości zażegnane.

    Ta operacja jednak ma swoją cenę.


    Otóż uniemożliwia dostrzeżenie realnego "składnika aktywnego"
    Świetego Tekstu, tak jak on naprawdę w rzeczywistości oddziałuje na
    osobowości i na postawy społeczne.

    Rzeczy zamiecione pod dywan nie przestają jednak skutkować.

    To właśnie dzięki nieustającej "humanizującej" mistyfikacji
    przesłania Księgi, jej rzeczywiste ("skuteczne") emocjonalne
    przesłanie może pozostać wyjęte poza światło krytyki i bez żadnych
    przeszkód kształtować na modłę autorytarno-konserwatywną życie
    społeczeństwa.

    Być może autorytaryzm religii w ogóle może przetrwać tylko dzięki
    wykorzystywaniu fałszywej świadomości humanisty "sakralnego" (tj.
    takiego, który zamiast naruszyć sakrum, chce wierzyć, że ono mówi
    jego głosem)


    To właśnie ze szczytnych opinii 'szlachetnych muzułmanów' o Koranie
    tworzy się kulturowa fasada unieważniająca w oczach Arabów
    wiarygodność krytyków, którzy chcieliby ukazać jego realną (bo
    oddziałującą), a nie idealizująco zmistyfikowaną treść ("Islam jest
    religią pokoju.")


    Treść Ewangelii jest właśnie- mówiąc po waszemu - "starotestamentowa"

    (oboje z 'krytykantką' używacie tego słowa na określenie treści,
    która ze Starym Testamentem ma niewiele wspólnego. np. "Wieczny Obóz
    Koncentracyjny" to wynalazek Nowego Testamentu, w Starym go nie ma.
    Ewangelia jest pod wieloma względami znacznie bardziej autorytarna
    od Starego Testamentu, zwłaszcza od jego późnych ksiąg)


    Jeśli chcemy mówić o tym, co naprawdę afirmuje ktoś, kto przyjmuje
    Ewangelię w chrześcijańskim sensie tego słowa, to moje streszczenie
    jej przesłania jest tu rzetelniejsze od twojego.


    I jeszcze jedna sprawa:

    Religia przekonuje słuchacza, że nie powinien uwzględniać
    społecznego sensu swojego wyboru religijnego ("najważniejszy jesteś
    ty i Bóg")

    Społeczna wymowa tego wyboru ma być jakoby moralnie zupełnie
    drugorzędna ("Nie przyłączasz się do moherów tylko do Chrystusa.")

    (Podejrzewam, że Kościół składa się głównie z ludzi przekonanych, że
    większość ich współwyznawców to "reprezentanci myślenia
    starotestamentowego", którzy "nie zrozumieli Ewangelii naprawdę",
    czy coś w tym rodzaju:))) I tylko dzięki takiej świadomości swoich
    członków ten Kościół ich jeszcze posiada:)

    Czy jednak jest uczciwie wierzyć tu religii?

    Moim zdaniem nie.



  • adrem63 06.06.08, 20:01
    Jeśli wiemy, że prawda jest człowiekowi niedostępna, to wszystko
    jest tylko mistyfikacją. Możemy tylko posługując się własną logiką
    starać się pokazać zasadność swojego rozumowania i to się może
    jednemu spodobać, a drugiemu nie.
    Próbujesz obrzydzić moją wersję pisząc „mistyfikacja”, ty zaś niby
    patrzysz „realnie” według ciebie. Nie muszę chyba wyjaśniać, że to
    nazywa się pustosłowie drogi nick3.
    A ja po prostu chcę się podzielić z innymi swoimi myślami i nie mam
    zamiaru nikim manipulować, ani przekonywać.

    Co do fragmentu Milla, pełna zgoda, bardzo trafnie ujęte i
    przytoczone tutaj.
    W istocie tak jest, bo każdy myślący człowiek ma swoją własną
    wykładnię wiary.

    Dalej jednak piszesz tak jakbyś mnie nie rozumiał.
    Krytykujesz religię i Pismo Święte (co i ja dość często czynię),
    zapominając, że tutaj wypowiadam się o Jezusie i jego domniemanej
    (przeze mnie) idei.

    > Treść Ewangelii jest właśnie- mówiąc po waszemu –
    > "starotestamentowa"
    Tak właśnie twierdzę i w tym wątku napisałem to chyba ze dwa albo
    więcej razy.
    Jezus nie został dobrze zrozumiany, a kronikarze, ewangeliści
    wypaczyli jego idee.
    To jest, jak mniemam, niezbyt powszechny pogląd zwłaszcza wśród
    ludzi KK.

    Ty nie bierzesz się za krytykę postaci Jezusa, bo wiesz, że niewiele
    o nim wiemy, poza przekazem w NT, który nie jest w tej mierze
    wiarygodny.
    Krytykantka może twierdzić, że my nie rozumiemy jakie myśli zawiera
    Ewangelia.

    Spodziewałem się, że pomyślisz i napiszesz coś swojego, własne
    przemyślenia o osobie Jezusa, że podejmiesz krytykę.
    No, śmiało, napisz jakie masz watpliwości, może to że nie potrafisz
    nadstawić drugiego policzka jak ci przyłożą w jeden ?
    A może boisz się, że nie przejdziesz przez ucho igielne :-).

    Myślę, że w głębi ducha sam nie wątpisz w „sakralny humanizm” Jezusa
    i nie wiesz jak podejść do krytyki, bo nie potrafisz wykazać
    sprzeczności pomiędzy humanizmem „sakralnym”, a świeckim.
  • nick3 12.06.08, 10:42

    Nie chcę wchodzić w spory typu teologicznego, ponieważ za
    najważniejszą sprawę w tej dyskusji uważam pytanie, jakie religia
    kształtuje postawy w społeczeństwie (i ich konsekwencje polityczne),
    a nie to, "czy istnieją i jacy są bogowie".

    Wątek, który założyłem, nie miał być też rozważaniem o postaci
    Jezusa (pomimo obecności jego imienia w nagłówku).


    Nie mogę się jednak powstrzymać od uwagi na temat zbyt łatwego
    przechodzenia nad "usakralnieniem" humanizmu.

    Zawsze wydawało mi się, że humanizm znaczy również to: Człowiek nie
    ma Właściciela.

    I nie ważne, jak "ludzki" byłby to pan.

    Albo "zupełnie inny niż wszyscy inni" (coś o takich chwytach jest w
    książce Ballardiniego).

    Albo jak bardzo by się poświęcał.


    Nie mieć właściciela znaczy nie mieć właściciela.

  • adrem63 12.06.08, 23:33
    Tytuł własności dawałby akt stworzenia.
    Jest jeszcze sporo ludzi którzy w to wierzą i trudno jest im odmówić
    dobrej woli, albo traktować ich jak kogoś gorszego.
    Religia jest dla nich sacrum, ale także drogowskazem moralnym.
    Daj im coś w zamian, postaw im nowy, lepszy drogowskaz jeśli
    potrafisz
    i przekonaj, że wiedzie w dobrym kierunku.

    Dyskusja może nie była całkiem „po linii”, jak sobie założyłeś,
    ale chyba ciekawsza niż gdybyśmy wspólnie biadolili tylko nad
    zgubnymi skutkami religijności.
  • nick3 12.06.08, 23:54
    adrem63 napisał:

    > Tytuł własności dawałby akt stworzenia.


    Dokładnie dlatego w oczach humanisty idea Stworzenia jest moralnie
    nieakceptowalna.


    > Daj im coś w zamian


    Czyżby? Można sobie wyobrazić, jaki podniósłby się rwetes, że jestem
    totalitarystą. I zresztą słusznie, bo jeśli miałby to być jakiś nowy
    absolut etyczny, to automatycznie oznaczałoby to apodyktyczny sposób
    wdrażania go przez ludzi serio doń przekonanych (a indoktrynować do
    tego, w co sam bym nie wierzył, nie zamierzam).


    Nie.

    Raczej zapytajmy, dlaczego uwazamy, że ludziom mielibyśmy
    coś "dawać".

    Czy jesteśmy od nich mądrzejsi w kwestii prawdy ich własnego życia!?

    Nie o "dawanie" idzie, lecz wprost przeciwnie - o ODBIERANIE.


    Trzeba im odebrać łańcuchy, gorsety i klapki na oczach, tak żeby
    mogli sami sobie świadomie swoje wartości wybrać i TWORZYĆ.


    Tak i tylko tak.


    > chyba ciekawsza niż gdybyśmy wspólnie biadolili tylko nad
    > zgubnymi skutkami religijności.


    My nie mamy nad nimi "biadolić". My je mamy (aż i tylko) rzetelnie
    zauważyć.

    To jest bardzo trudne.


  • adrem63 13.06.08, 14:21
    Jeśli chcesz ludziom odbierać ich złudzenia, które oni mogą uważać
    za coś bardzo ważnego w ich życiu nie dając nic w zamian, to jesteś
    przegrany.
    Ludzie są bardzo różni, jedni mogą żyć bez tych złudzeń inni nie.
    Religie zaspokajają jakieś ludzkie potrzeby.

    > Trzeba im odebrać łańcuchy, gorsety i klapki na oczach, tak żeby
    > mogli sami sobie świadomie swoje wartości wybrać i TWORZYĆ.
    No proszę, proszę, jaki dobrodziej !
    A może lepiej poczekać, aż oni sami te łańcuchy, gorsety i klapki
    świadomie odrzucą, wtedy jeśli uświadomią sobie istnienie innych
    wartości dla których warto żyć, pracować, cierpieć i umierać.
    Może warto zdać się na ewolucję.

    Jeśli im te klapki odbierzesz nagle, będą oślepieni,
    zdezorientowani.
    I co wtedy wybiorą ?
    Nie wiesz ?
    Może coś gorszego od tego co mógłbyś im teraz zaproponować.
    Odwagi nick3 !
    Spójrz w przyszłość !
  • krytykantka07 13.06.08, 00:44
    Człowiek zawsze będzie miał właściciela i nie ma sie co oszukiwać. W
    demokracji też tak jest. To tylko pozory wolności. Ale właścicielem
    nie może być kler, który decyduje wspólnie z politykami i na sznurku
    prowadzi polityków, którzy potrzebują poparcia kleru. Władza i
    mamona. Nic więcej sie nie liczy w religiach. Ale nie w tej religii,
    która przyznawała każdemu prawo do tego, aby sam zdecydował, czy
    chce należeć do Jezusa. Trzeba rozróżnić, to co było w tej religii
    na początku, od tego co kler, aby ludźmi manipulować - wymyślił. Tu
    nie chodzi nawet o religię. Ale co do religii to tylko nauka Jezusa
    likwidowała różnice pomiędzy panami i sługami. Ta religia
    likwidowała wszyskie dyskryminacje. To, co kler nam narzucił to
    wcale nie jest religia, którą głosił Jezus. To tylko judaizm, który
    ma symbole chrześcijańskie. Dekalog był przeznaczony dla
    zdegenerowanych Żydów. Przyjmując Dekalog udowadniamy, że jesteśmy
    jak tamci Żydzi. Czyli trzeba zlikwidować szkoły, skoro myśleć nie
    potrafimy i jesteśmy jak tamci czciciele cielca. Może zamiast
    walczyć z religią Jezusa trzeba doprowadzić do tego, żeby kler ją
    realizował w praktyce. Nie walczy sie z zasadami tak jak nie walczy
    sie z czyimiś poglądami. Na poglądach oponenta trzeba zbudować
    strategię przekonywania. W religii chrześcijańskiej kler nie ma
    prawa bytu, kler hierarchiczny nigdy nie powinien powstać. Kler nie
    ma prawa mieć ani władzy ani mamony i nie powinien mieszać się do
    polityki. Nie było w chrześcijaństwie mowy o chrzcie niemowlaków, a
    tym bardziej o tym, że dziecko nieochrzczone idzie do piekła, bo
    grzech pierworodny dopiero zmywa chrzest. Sakrament pokuty jest
    kpiną z nauki Jezusa. Nierozerwalność małżeństwa dotyczy tylko
    chrześcijan, którzy sami chcą kochać Boga i siebie nawzajem. Czyli
    są to małżeństwa dojrzałych emocjonalnie ludzi i wtedy nie ma
    problemów pt. aborcja, zdrady, alkoholizm, homoseksualizm itp. Nie
    ma żadnych patologicznych rodzin. Czyli żadnych małżeństw katolików
    z chrześcijanami. Jeśli to sie ludziom uświadomi, to nie będzie
    zgubnych skutków religijności. Kiedyś Nick3 napisał, że Jezus był
    buddystą. Ja uważam, że był psychologiem i filozofem. I właśnie z
    tego założenia trzeba wyjść, żeby skrócić samowolę kleru. Przede
    wszystkim zgodnie z tym co KK głosi trzeba znieść konkordat. Tego
    nie zrobi się poprzez krytykę konkordatu, raczej trzeba wykorzystać
    to, że tylu jest chrześcijan ;). Konkordat ich obraża...
    Aby poznać wroga dobrze byłoby czytać forum Religia ;). Ja sie na
    nim bardzo dobrze bawię. Nawet niektórzy uznali, że biblię znam na
    pamięć, a ja nigdy jej nie przeczytałam ;). Czasami za dużo wiedzy
    szkodzi. Ja czytałam tylko przypowieści Jezusa i je rozumiem.
    Zrozumienie tych przypowieści to klucz do tego, żeby kler przestał
    mieć władzę...
  • nick3 13.06.08, 01:07

    krytykantka07 napisała:

    > Człowiek zawsze będzie miał właściciela


    Miałem na myśli Właściciela de iure (kogoś, kto mógłby za takiego
    uchodzić prawowicie), a nie de facto.

    (W języku prawa rozróżnia się pojęcia 'właściciela' i 'posiadacza'.
    Złodziej jest posiadaczem skradzionej rzeczy. Ale nie - jej
    właścicielem.)


    A tak do ciebie krytykantka: skąd wiesz, co będzie "zawsze"?:)


    A jeśli nie o wiedzę tu chodzi, lecz o twoją obawę (lub nadzieję:),
    to czy nie mówi aby ona więcej o tobie, niż o owym 'człowieku'?





    Humanizm oznacza uznanie, że człowiek nie może być niczyją
    własnością, ponieważ tak naprawdę redukowałoby go to do statusu
    przedmiotu (i to pomimo maskujących ten fakt przydawanych
    jednocześnie przez religię tak urzeczowionemu człowiekowi określeń
    sprzecznych ze statusem rzeczy, jak myślenie, odpowiedzialność,
    wolność, etc.)

    Humanizm mówi tu tylko tyle: człowiek nie jest rzeczą.
  • abhaod 15.06.08, 18:37
    www.racjonalista.pl/kk.php/s,4301
    --
    Jeśli religia staje się przyczyną nieprzyjaźni, nienawiści i
    podziału, lepiej, gdyby nie istniała i odejście od niej byłoby
    prawdziwym aktem religijnym.
  • krytykantka07 22.06.08, 19:45
    Co do całej dyskusji o religii. Powiem tak. Broń przeciwko KK to
    sakrament pokuty. Jak wielkim trzeba być ignorantem, żeby w czasach
    gdy ludzie potrafią myśleć napisać taki rachunek sumienia. Toż to
    samobójstwo ;). To wykorzystaj do walki z KK, a nie szukaj innej
    broni. KK można pokonać tylko jego własną bronią! Wtedy nie wylewasz
    dziecka z kąpielą. Szczególnie polecam : " grzech przeciwko V
    przykazaniu". Lektura rachunku sumienia dostarczyła mi niemało
    rozrywki, bo jeden punkt wyklucza drugi ;). Czyli unikając jednego
    grzechu - popełniamy inny, albo unikając jednego punktu,
    charakteryzującego dany grzech popełniamy ten sam grzech ale z
    innego punktu. Ale tak to jest jak ludzie interpretują prawo Boskie
    i czują się pośrednikami Boga ;).

    www.rodzinapolska.pl/dok.php?art=religia/archiwum/2004/421_1.htm

    Pozdrawiam
  • benek231 01.06.08, 19:58
    literacka, to czy mozesz spodziewac sie mniej klamstw, mataczenia, oszczerstw
    itp. w dalszym jego ciagu(?)


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=314505&a=314505

    Za komuny i w postkomunistycznej Polsce ub. wieku, slyszalem cala mase
    argumentow na rzecz chrzescijanstwa i kk, w ktorych rozwoj religii
    przeciwstawiny byl poczatkom i umacnianiu sie komunizmu. Zatem, po krotce, w
    przeciwienstwie do chrzescijanstwa ktore przyjmowane bylo dobrowolnie, komunizm
    zaistnial jedynie dzieki morzu przelanej krwi oraz milionom ofiar ludzkich.
    Piewcy tych piesni najwyrazniej liczyli na kiepska pamiec historyczna adresatow
    przekonywan. Ta naprawde bylo jednak "nieco" inaczej.

    Co do komunizmu - zgoda. Ustanawiany byl z uzyciem terroru, zbrodni, klamstwa,
    manipulacji, grabiezy... Problem w tym, ze - za wyjatkiem trzech wiekow
    poprzedzajacych wyniesinie chrzescijanstwado godnosci religii Rzymu, czyli ok.
    400 lat - chrzescijanstwo nurzalo sie w krwi prze nastepnych 1400 lat wcale nie
    gorzej niz wczesniej ow slynny z okrucienstwa Rzym.

    Cale narody wycinane byly w pien - jesli tylko nie rozplaszczyly sie
    wiernopoddanczo przed chrzescijanstwem. Pozniej, w detalach wdrazane bylo ono
    dzieki wybijaniu zebow spozywajacym mieso w post, wieszaniu par uprawiajacych
    seks z kobieta na gorze, publicznym ponizaniu zwanym pokuta, wydlubywaniu oczu
    ktore "zbyt duzo widzialy", ucinaniem jezykow i dloni, z podobnych powodow,
    wystawianiem na tygodniami trwajace publiczne meki niepokornych wobec kleru,
    paleniem na stosach, np. czarownic, choc chodzilo glownie o zastraszenie
    terrorem pozostalych i wymuszenie na nich skrajnie uleglych postaw, ktore
    nastepnie podnoszone byly do rangi milosci do religii i Jezusa.

    Tak naprawde wygladala historia sukcesu kk oraz olsnienie chrzescijanstwem
    tlumow nawracajacych sie na nowa religie.

    O wartosc religii opartej na takich wlasnie moralnych podstwach nawet nie bede
    probowal pytac...
  • scolopetarius 06.06.08, 20:13
    Musicie sobie to wszysy uświadomić, nie da nic zwalczanie Dobra, bo
    i tak wygra Bóg.

  • piotrek410 09.06.08, 01:37
    Juz na nic nie zda sie przywlaszczanie sobie na swoj wlasny uzytek
    takich pojec jak Dobro , Piekno, Milosc, a nawet Matematyka, jak to
    zdarzylo sie pewnemu zaklamanemu szubrawcowi w sutannie udajacemu
    naukowca....
  • drop.2 09.06.08, 09:00
    kosciol jest taka sama machina jak komunizm i stalin, partie,
    globalizacja, bush itd itd, MANIPULACJA, zorganizowana sekta.
  • lady_66 11.06.08, 12:51
    podnosze, bo ciekawe
    pozdr
  • ka12332 11.06.08, 14:56
    książkę kupiłem w Salonie Kolportera ,przeczytałem i polecam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka