Re: Modlitewna wpadka z ciemną skórą
Witam
Niestety tylko w niewielkiej części mogę zgodzić się z przedmówcą.
Pozwolę sobie na poniższy tekst.
(za słownikiem języka polskiego (PWN)
rasizm: pogląd oparty na przekonaniu o nierównej wartości biologicznej,
społecznej i intelektualnej ras ludzkich, łączący się z wiarą we wrodzoną
wyższość jednej rasy
Dlaczego chłopiec wypowiada słowa "Szkoda, że modlitwa nie rozjaśnia także
skóry"? Ma powody aby sądzić, że będąc "rozjaśniony" będzie jak inni
"rozjaśnieni". Słowo "szkoda" sugeruje, że "niebycie rozjaśnionym" nie jest na
tyle wartościowe (przynajmniej w jego światopoglądzie), co "bycie rozjaśnionym".
Krócej: "rozjaśnieni stanowią wyższość" (wyższość oparta na światopoglądzie
chłopca). A teraz małe przekształcenie. Obrazek nie posiada świadomości w tym
sensie, że nie potrafi samodzielnie oceniać siebie i świat, tedy w dymku
sentencję chłopca musiał umieścić autor (autorzy) obrazka (a może grafik czy
ktoś tego pokroju, co pozwoliłoby na tłumaczenie, że to "pomyłka", ale o tym
dalej - załóżmy bez zmniejszania ogólności rozważań, że autor). Autor sądzi, że
"niebycie rozjaśnionym" nie jest tak wartościowe jak "bycie rozjaśnionym". A to
już zakrawa na rasizm.
Część radosna rozważań ;)
W powrocie do grafika. Pomyłka lub sabotaż.
1.Czy "ktoś" musiał widzieć obrazek w fazie pomiędzy drukiem a dostarczeniem
obrazka? Jeśli redaktor wydania (czy ktokolwiek inny z redakcji, kto powinien to
zrobić) nie skontrolował ostatecznej wersji, mamy do czynienia z brakiem
kompetencji.Jeśli widział i puścił w obieg - mamy do czynienia bądź z rasizmem
bądź z oszczędnością, z której de facto wynika akceptacja rasizmu (nie drukujemy
jeszcze raz, nie mamy na to funduszy, idzie tak jak jest, powie się, że to pomyłka).
2.Załóżmy brak kompetencji redakcji (brak przez nią weryfikacji puszczanych w
obieg treści).
2.a. Ten, kto rozdawał, przeczytał tekst w dymku (zakładam, że był to człowiek).
I z pewnych powodów machnął na to ręką (bądź po zawiadomieniu "góry" o dymku, na
dymek machnęła ręką "góra", patrz 1.). Zatem rasizm bądź obojętność akceptująca
rasizmu.
2.b. Ten, kto to rozdawał (w zasadzie grupa rozdających) mógł przez
roztargnienie, pospiech (itp) nie spojrzeć na obrazek. Rachunek
prawdopodobieństwa musi rozważać zajście takiego zdarzenia. Taki ciąg zdarzeń
(osób) rzeczywiście dowodzi zakrojonego na szerszą, niż można by przypuszczać do
tego miejsca rozważań, braku kompetencji. Ten przypadek dowodzi, że pomyłka
mogła nastąpić (w skutek braku kompetencji szeregu osób). Nie będę oceniał
jakości wydawnictwa, za które odpowiada "brak kompetencji". Pozostaję w sferze
domysłów, jakiego to napisu w dymku lub obrazka (innego od rozważanego) grafik
omyłkowo nie wstawił.
Wniosek.
Nie mam prawa moralnego do wydawania wniosków.
Pozdrawiam