Komentarze do artykułu
Głowiński: Język polski - niepożądany
Kiedy czyta się wyprodukowany przez ciała doradcze Ministerstwa Nauki dokument "Karta oceny jednostki naukowej nauk humanistycznych i społecznych", nasuwa się momentalnie refleksja: jego autorzy nie orientują się w tym, czym są nauki humanistyczne i jaka jest ich społeczna rola, nie zdają sobie sprawy z tego, na czym polegają ich swoistości
Angielski - przymusowo i to dla kazdego uczonego
Ja osobiscie sie zgadzam ze humanistyka wychodzaca poza granice
kraju powinna byc promowana. Autor myli nauke z kultura, czy
ksztaltowaniem postaw. Cytowany na przyklad Gombrowicz, z tego co
wiem, nie byl profesorem.
Pisanie monografii, to nie pisanie podrecznikow. Jest to literatura
dla specjalistow. Czy to historia, literaturoznawstwo, czy
jezykoznawstwo polskie. Specjaisci powinni umiec czytac i pisac po
angielsku. Wlasciwie powinien to byc wymog dla kazdego kto chce
pracowac na uczelni jako pracownik naukowy. Dlaczego? Bo nauka
wymaga globalnego otwarcia, konkurencji i wymiany mysli, nawet
humanistyka. Trzeba promowac humanistow ktorzy chca dotrzec nie
tylko do humanistow w Polsce, ale rowniez do tych na swiecie, i
zarazem chca sie uczyc od humanistow w innych krajach.
Jezeli zas ktos chce pisac podreczniki, ksiazki dla szerokiej
publicznosci, prosze bardzo - i powinno to byc promowane, nie tylko
w naukach humanistycznych. Nie rozumiem dlaczego rozmowca nie uwaza
ze znajomosc fizyki jest tez czym wartosciowym dla narodu. O fizyce
tez mozna pisac wykwitna polszczyzna.
Niestety mam smutne wrazenie ze niektorzy humanisci chca byc
traktowani po macoszemu, nie chca wymiany mysli na poziomie
swiatowym. Zamiast byc uczonymi, autor chce by humanisci byli
dydaktykami, sumieniami, czy czyms tam, narodu. A ja wolalbym zeby
byli naukowcami nie bojacymi sie weryfikacji w skali calego swiata.