Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Publicystyka   Publicystyka   Re: Napędzanie kasy ...

Komentarze do artykułu

Głowiński: Język polski - niepożądany

Kiedy czyta się wyprodukowany przez ciała doradcze Ministerstwa Nauki dokument "Karta oceny jednostki naukowej nauk humanistycznych i społecznych", nasuwa się momentalnie refleksja: jego autorzy nie orientują się w tym, czym są nauki humanistyczne i jaka jest ich społeczna rola, nie zdają sobie sprawy z tego, na czym polegają ich swoistości

Re: Napędzanie kasy wydawcom, wąski dostęp do dzi

Autor: skubi6 15.12.08, 03:37
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
Jestem informatykiem. Książek nie recenzowałem, ale artykuły w pisamch naukowych
i na kongresach - tak (przestałem pracować naukowo ładnych parę lat temu). Nie
dostałem za to żadnych pieniędzy i nie słyszałem, żeby moi koledzy coś dostawali
(może jestem jak ta prostytutka, co popełniła samobójstwo, jak się dowiedziała,
że jej kolezanki każą sobie płacić?).

Proces redakcyjny polega właśnie na braniu pod uwagę przez autora recenzji i
niczym innym (nie ma juz korekty, skladu drukarskiego). Owszem, proces
redakcyjny jest pracochłonny, ale nie wydawca za to płaci. Przynajmniej w tych
przypadkach, z którymi się spotkałem.

Camera ready copy, proceder, który zmniejsza niemal do zera koszt publikacji -
dla mnie to nie jest proceder związany z gorszymi publikacjami, tylko po prostu
proceder powszechny, co najmniej w aktach kongresów. Po prostu nie spotkałem się
z żadnym innym procederem (z wyjątkiem moich pierwszych artykułów, które
wspominam z rozżewnieniem, bo młodość zawsze wspomina się z rozżewnieniem - ale
wtedy, to jako autor nawet raz dostałem nadbitki; wtedy internet nie był
powszechny, jeśli komuś chciałem pokazać swój artykuł, to nie wysyłałem mailem,
tylko wysyłałem nadbitkę; wtedy rola wydawców była naprawdę duża).

Co do artykułów naukowych, to płatny dostęp do nich jest nonsensem jeszcze z
takiego punktu widzenia: z tych artykułów korzystają przede wszystkim uczeni
(ewentualnie studenci, czyli przyszli uczeni). A więc opłaty idą z kas
instytutów (głównie państwowych).

Zamiast płacić porządnie naukowcom i wymagać za to, by powszechnie udostępniali
swoje osiągnięcia, płaci im się marnie, potem dodatkowo płaci się za dostęp do
czasopism.

To miało jakiś sens przed internetem. Wtedy istnienie porządnej papierowej
biblioteki naukowej było po prostu konieczne (nie było rozwiązania
alternatywnego). Za druk czasopisma, za jego skład (zecerów) trzeba było
zapłacić w takiej czy innej formie. Dziś cały system płatnych czasopism z kodami
dostępu, z abonamentem opłacanym przez bibliotekę, jest po prostu ekonomicznie
zbędny.

Państwo powinno raczej promować eliminowanie tego systemu, a nie jego utrzymywanie.

Jedyną rzeczywiście użyteczną rzeczą jest tu recenzowanie. Trzeba oddzielić
recenzowanie od całej reszty, która dziś jest w dużym stopniu zbędnym balastem.

Nie jestem ekstremistą. Wcale nie chcę, zeby ktokolwiek zabraniał naukowcom
publikowania drogich monografii. Ale państwowy system po prostu nie powinien
tego promować.

Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-145
(101-145)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.