Dodaj do ulubionych

Polacy w Polsce, wstydzę się za Was!

05.01.09, 05:20
Polacy w Polsce, wstydzę się za Was!

Jestem porażony głupotą wielu Polaków, a przede wszystkim ich
antypalestyńskim rasizmem. Przebija on o głowę Wasz antysemityzm!

Głupota ta objawia się brakiem elementarnej wiedzy o Palestynie i
jej historii oraz historii powstania Izraela - sztucznie powstałego
państwa na OBCEJ ziemi - ziemi zamieszkałej od 2000 lat przez
Palestyńczyków.

Tę ziemię Zydzi izabrali m ZBROJNIE przy wydatniej pomocy Wielkiej
Brytanii i ONZ. Zabór ten całą swoją potęgą polityczno-wojskową
wspierają Stany Zjednoczone Ameryki, tylko dlatego, że lobby
żydowskie w tym kraju rządzi ojczyzną Waszyngtona! Wielka Ameryka
stała się moralnym karłem. I widać, że amerykańskie lobby żydowskie
rządzi również Polaką, która milczy albo wspiera Izrael i jego
brudne cele! Tymczasem prawdziwie polska Polska nie ma historycznego
i moralnego prawa wspierać jakąkolwiek wojnę zaborczą i okupację
czyjejkolwiek ziemi i zmuszanie milionów ludzi do życia w getcie. -
To wsprost porażające, że Zydzi, których niemieccy hitlerowcy
zamykali w gettach i trzymali w nieludzkich warunkach, dzisiaj sami
stworzyli wielkie getta dla Palestyńczyków! (i spodziewają się, że
Palestyńczycy ich wzorem z czasów wojny będą w nich cicho
siedzieć).

Głupotą jest również nazywanie przez Polaków palestyńskich żołnierzy
wolności - ludzi, którzy walczą o swoje niepodległe i suwerenne
państwo - terrorystami.

Jeśli są oni terrorystami, to sami Polacy robią z byłych żołnierzy
Armii Krajowej również podłych terrorystów! Tym bardziej, że AK-owcy
zabijali Niemców - tak żołnierzy jak i cywilów i to nie tylko na
okupowanych ziemiach polskich, ale także w głębi Niemiec jak np. we
Wrocławiu czy Berlinie (np. akcja dywersyjna oddziału "Osa-Kosa" w
kwietniu 1943)!

Konsekwentnie postępując, wszystkich pozostałych przy życiu AK-owców
powinniście sądzić jako zbrodniarzy, a Muzeum Powstania
Warszawskiego - jako sławiące terroryzm! - powinno być zrównane z
ziemią.

Przykre, że Polacy, których ojczyzna była okupowana przez 123 lata
przez Rosję, Niemcy i Austrię, dzisiaj popierają wyjątkowo krwawą i
brutalną okupację Palestyny przez Zydów.

Rasizm przez Was przemawia! Nienawidzicie Arabów za ich inność
etniczno-religijną. Tymczasem oni okazywali Polakom - polskim
żołnierzom i cywilom przebywającym w Palestynie podczas II wojny
światowej tyle życzliwości! Ale kto z Polaków w kraju o tym wie
(pamięta to jednak tysiące Polaków mieszkających na Zachodzie,
którzy z tą życzliwością się spotkali)? Jesteście bodajże jedynym
narodem na świecie nienawistnie odnoczącym się do historii w ogóle,
a przede wszystkim do historii Polski. Ostatnio podane informacje
w "Wirtualnej Plsce" mówią, że 90% młodych Polaków ma Polskę w d...!

Rozbiorą Was kruki i wrony. Rozbiorą! Bo człowiek, który nie zna
historii swego narodu i ma w d... swoje państwo nie jest wart
przyszłości i swojej ojczyzny.

Widać, że jesteście stworzeni do życia w niewoli.

Ale nie Palestyńczycy.

Naszym celem - celem całego świata (w tym i Polski!) nie powinno być
wspieranie imperialistycznej i antypalestyńskiej polityki Izraela,
ale doprowadzenie do powstania państwa palestyńskiego (obok
istniejącego już państwa żydowskiego) i przekonanie Palestyńczyków i
Zydów do pokojowego współżycia ze sobą.

Marian Kałuski, Australia
Obserwuj wątek
    • marian.kaluski Jest rozwiązanie konfliktu 05.01.09, 10:59
      Egipt zrozumiał, że lepszy pokój z Izraelem niż wojna.
      Tak samo może być z Palestyńczykami. Tylko trzeba chcieć - dążyć do
      tego aby tak było. Zachód (wraz z USA!) musi wreszcie przycisnąć do
      muru Izrael - zmusić do tego, aby Zydzi wycofali się z terenów
      okupowanych od 1967 roku. Jednocześnie państwo palestyńskie rządzone
      przez Palestyńczyków powinno być pod międzynarodową kontolą
      polityczno-gospodarczą przez co najmniej 10 lat. Granice palestyńsko-
      izraelskie powinny być strzeżone przez siły międzynarodowe pod
      auspicjami ONZ.
      I odpowiednimi akcjami i propagandą należy przekonywać
      Palestyńczyków, że na pewno lepszy dla nich będzie pokój z Izraelem
      od ciągnącej się przez sto la okupacji izraelskiej, że lepszy rydz
      jak nic (podawać im przykład powojennych Niemiec, które musiały się
      pogodzić na utratę terytoriów, ale za to zyskały pokój i dobrobyt).

      Marian Kałuski, Australia
    • czytelnik82 Szanowny Panie 05.01.09, 19:41
      Oddaj ziemie Aborygenom, wyjedź z Australii.

      Aborygeni byli tam wcześniej od Ciebie.

      Dziękuje za uwagę
      --
      "...bo w życiu są sprawy dużo ważniejsze niż spokój..."
      • marian.kaluski Co Pan wie o australijskich Aborygenach? 06.01.09, 06:52
        Co Pan wie o australijskich Aborygenach?
        Na pewno nic. Bo gdyby Pan coś wiedział, to nie pisałby bzdur.
        Nielicznych (ok. 300 000 w 1800 r.) Aborygenów australijskich
        spotkał okrutny los. Brytyjskie władze kolonialne i brytyjscy
        koloniści zdziesiątkowali ich w XIX w.
        Dzisiaj Aborygeni stanowią 1 -1,5% ogółu ludności Australii, i
        mieszkają z własnej woli głównie na - przepraszam - zadupiu, w
        rezerwatach, których ogólny obszar jest większy od powierzchni
        Polski (a więc mają gdzie latać za kangurami) i są na utrzymaiu
        podatnika australijskiego, gdyż większość z nich nic nie robi i nie
        chce robić! Mieszkam w Australii 45 lat i niewiele razy widziałem
        Aborygenów, szczególnie czystej krwi.
        Nie ma komu oddawać Australii. A poza tym po ponad 200 latach
        białego osadnictwa (ok. 20 mln ludzi), ziemia ta nie należy się już
        dzisiaj tylko Aborygenom, ale wszystkim jej mieszkańcom.
        A teraz ja mam do Pana pytanie: czy Polska przyjmie 21 mln
        australijskich uchodźców?! Przypuszczam, że tylko Izrael przyjąłby
        ok. 150 000 tutejszych Zydów.
        A gdyby tak się stało i biali mieszkańcy opuścili Australię, to jest
        więcej niż pewne, że kraj ten zajęłaby Indonezja czy Chiny lub
        Indie. Swiat jest przeludniony i nikt by nie tolerował istnienia
        bezludnej Australii. Wątpię by nowi osadnicy utrzymywaliby za darmo
        Aborygenów! A więc wpadliby oni z deszczu pod rynnę!

        Marian Kałuski, Australia
    • marian.kaluski Tego Wam w Polsce nikt nie powie 06.01.09, 12:42
      Tej informacji na pewno nie podadzą polskie media.

      Otóż dzisiaj media australijskie podały, że aż 112 prominentnych
      Zydów australijskich, w tym dwóch byłych ministrów rządu federalnego
      (pp. Cass i Cohen), opublikowało list otwarty, w którym potępili
      izraelską agresję zbrojną w Gazie, nazywając ją barbarzyńską!

      To sprawiedliwi Zydzi.

      Szkoda, że jest ich tak mało!

      Marian Kałuski, Australia
        • koham.mihnika.copyright MK jest parchem na zydowskim sumieniu!! 07.01.09, 07:36
          chcialem napisac wżut,ale nie mialem slownika pod reka.
          Po co Ci Manka dyplom? On samo tym, no, samo a.... ksztalceniem doszedl do
          epokowych przemyslen i utrwala to w pismie.

          1410_tenrok napisał:

          > maniek jest Zydem, który włazi na to forum, aby sobie popitolic w
          > celach naukowych, do czego sam sie kiedyś przyznał.
          > A do tego maniek na antypodach z lekka potracił szare komórki.


          --
          "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
          koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
    • olaboga3 Re: Polacy w Polsce, wstydzę się za Was! 07.01.09, 07:31
      Marian...a ja sie nie wstydze ze jestem Polakiem...ja nam Polakom
      wspolczuje, ze podobnie jak USA powodowani wspolczuciem poawolilismy
      zydom wejsc na nasze ziemie...zyd ma w genach podlosc i zlo , czego
      dowodem bylo zabicie Mesjasza przed wiekami, a wspolczesna Palestyna
      dzisiaj...
      Zydzi popelniaja w Palestynie zbrodnie ludobojstwa i za to powinni
      stanac przed miedzynarodowym trybunalem jako zbrodniarze ...
      A te antypalestynskie posty Marian...wychodza spod pior nie-
      polakow , badz pewien...nasz kraj zalala niestety zydostwo, ale do
      czasu...a ten czas jest krotki ....belve me....
    • darthmaciek Panie Marianie, prawda jest troche inna 07.01.09, 12:01
      gdy w 1948 roku ONZ podzielila Palestyne na dwa panstwa, zydowskie i
      palestynskie, sami Palestynczycy odmowili uznania tego podzialu i
      zaatakowali swoich zydowskich sasiadow, ufni w sile swoich zbrojnych
      oddzialow i zwlaszcza pewni poparcia wszystkich krajow sasiednich. I
      istotnie, na obszary zamieszkane przez Zydow spadla ofensywa wojsk
      Egiptu, Jordanii, Syrii, Libanu i Iraku, wspierana przez ochotnikow
      z innych krajow arabskich, glownie Arabii Saudyjskiej i Jemenu.
      Izrael odniosl jednak zwyciestwo, nie dzieki wiekszej sile swej
      armii, lecz glownie na skutek slabej koordynacji sil arabskiego
      sojuszu i wiekszej determinacji swych zolnierzy, ktorzy wiedzieli,
      ze uciekac nie ma gdzie, a jencow Arabowie wtedy nie brali... Tym
      samym Palestynczycy utracili swoje panstwo glownie na wlasne
      zyczenie, dokonawszy zlego wyboru, na skutek nienawisci i pogardy do
      Zydow. I gwoli scislosci - w czasie wojny o niepodleglosc w latach
      1948-49 Izrael nie byl popierany przez USA, zas Wielka Brytania
      popierala wrogow Izraela, glownie Egipt, Jordanie i Irak, zarowno
      poprzez dostawy broni jak i delegowanie oficerow do szkolenia wojsk
      jordanskich, irackich i egipskich. Zaden zachodni kraj nie pomogl
      Izraelowi w wojnie 1948-1949, przeciwnie, takie np. USA zakazaly
      sprzedawania broni delegacjom izraelskim (Zydom udalo sie tylko
      kupic od prywatnych posrednikow kilka samolotow przeznaczonych na
      zlom). Jedynie dwa kraje w ogole zgodzily sie sprzedac bron dla
      Izraela - Czechoslowacja i Jugoslawia.

      Panskie Slowa o pokoju i wspolistnieniu panstw zydowskiego i
      palestynskiego sa piekne i madre i zgadzam sie z nimi - wszelako
      sami Palestynczycy konsekwentnie zawsze odmawiali Izraelowi prawa do
      istnienia, zas samym Zydom nawet prawa do zycia. Bezapelacyjne
      zwyciestwo Hamasu w wolnych wyborach w Autonomii Palestynskiej w
      2006 roku jasno wykazalo, ze Palestynczycy nie zycza sobie pokoju z
      Izraelem, nie uznaja prawa Izraela do istnienia i nie sa w stanie
      zaakceptowac obecnosci Zydow w Ziemi Swietej. Bylo to juz skadinad
      po wycofaniu sie wojsk izraelskich ze strefy Gazy i ewakuacji
      wszystkich kolonii zydowskich z tego terytorium, ktore nastapily w
      2005 roku (wiekszosc kolonistow wyrzucila sila sama izraelska
      armia). Ten gest dobrej woli Izraela zostal odrzucony przez
      Palestynczykow z pogarda, czego najlepszym dowodem bylo zwyciestwo
      Hamasu w wyborach 2006 roku. To nieprzejednanie wrogie stanowisko
      Palestynczycy podkreslili nastepnie jeszcze dosadniej, popierajac
      masowo ostrzal Izraela ze strefy Gazy i ataki partyzanckie
      prowadzone z tuneli wykopywanych pod granica izraelska. Skoro wiec
      Palestynczycy swiadomie i dobrowolnie wybrali wojne z Izraelem nie
      nalezy sie dziwic, ze te wojne w koncu dostali.

      Z oburzeniem odrzucam Panskie porownanie mordercow z Hamasu lub
      Hezbollah (a wczesniej ich prekursorow z FLWP i Fatah) z Armia
      Krajowa. Jest to bluznierstwo. AK nie chciala unicestwic Niemiec i
      nie planowala wymordowania wszystkich Niemcow, nie atakowala szkol
      ani szpitali i nawet jesli sporadycznie zamachy bombowe mogly
      spowodowac straty wsrod cywilow, nigdy nie byli oni glownymi celami.
      AK-owcy byli zolnierzami i walczyli z silami zbrojnymi i aparatem
      bezpieczenstwa Trzeciej Rzeszy (a nastepnie ZSRR) - Hamasowcy sa
      mordercami atakujacymi prawie zawsze cywilow i tylko sporadycznie
      uzbrojonych przeciwnikow. Nie zasluguja na zaden szacunek, zadne
      poparcie, zadne zrozumienie - tylko na smierc z rak izraelskich
      zolnierzy.

      Niesmialo preypomne takze, ze Palestynczycy ponosza odpowiedzialnosc
      za liczne zamachy takze w Europie, wymierzone takze i w rdzennych
      Europejczykow, a nie tylko w interesy izraelskie. Ze Palestynczycy
      byli sprzymierzencami zbrodniczego imperium sowieckiego i wykonywali
      brudna robote dla Moskwy, od lat 60-tych, az do upadku ZSRR. Ze
      obecnie sa sprzymierzencami wrogiego wobec zachodu rezimu
      iranskiego - i ze gdy upadly wieze World Trade Czenter we wrzesniu
      2001, na ulicach miast palestynskich tlumy szalaly z radosci
      wiwatujac i wznoszac okrzyki pelne nienawisci do Amerykanow,
      Europejczykow i wszystkich "niewiernych psow". I rowniez obecnie
      Hamas jest czescia "miedzynarodowki" ekstremistow muzulmanskich,
      stawiajacych sobie za cel nie tylko zniszczenie Izraela, ale takze
      niesienia dzihadu dalej, az islam zdobedzie cala planete i
      unicestwi "syjonistow i krzyzowcow" - tzn. Zydow i chrzescijan.
      Biorac pod uwage wszystko co powyzsze, jako Europejczyk, Polak i
      katolik- narodowiec, jedyne co czuje wobec Hamasu to obawa, odraza i
      wrogosc - i sadze, ze sa to odczucia zrozumiale i sluszne. Hamasowcy
      sa wrogami nie tylko Izraela ale takze calego Zachodu -i jako tacy
      nie zasluguja na zaden szacunek, zadne poparcie, zadne zrozumienie -
      tylko na smierc z rak izraelskich zolnierzy.


      Palestynczycy moga w kazdej chwili przestac zyc w gettach -
      wystarczy, ze zawra pokoj z Izraelem. Dopoty dopoki ich celem jest
      zaglada Izraela i jego mieszkancow, beda mieli wojne. I zycze im
      smacznego.
      --
      Iran nie moze zdobyc broni atomowej. Delenda est Carthago...
    • marian.kaluski Bliżej prawdy: prof. M. Dziekan o konflikcie 07.01.09, 23:10
      29.12.2008 Trybuna, Zygmunt Słomkowski

      Chciałbym się mylić...
      Z prof. Markiem Dziekanem, arabistą z Uniwersytetu Łódzkiego,
      rozmawia Zygmunt Słomkowski
      "Po 60 latach rachunku samych krzywd nie ma żadnych szans na
      rozwiązanie tego konfliktu" - mówi prof. Dziekan.

      Obecna zbrojna konfrontacja Izraela z Palestyńczykami ogranicza się
      do radykalnego skrzydła palestyńskiego Hamasu. Dlaczego?

      Myślę, że Izrael działa – że tak powiem – trochę pod publiczkę. Otóż
      w wyniku demokratycznych wyborów w Autonomii Palestyńskiej tylko
      część tej demokracji została zaakceptowana przez świat zachodni,
      czyli ta demokracja, która wybrała ugrupowanie przychylne Zachodowi
      i bardziej liberalnie nastawione do samego Izraela (Fatah, a nie
      Hamas –ZS). Wiadomo więc, że za Hamasem niewiele państw, niewielu
      polityków się wstawi. Jest to ugrupowanie, choć może niesłusznie,
      uznawane za terrorystyczne. Dlatego tak łatwo uderzyć na obszarze,
      gdzie Hamas rządzi. To będzie łatwiejsze do przełknięcia i
      wytłumaczenia się choćby Stanom Zjednoczonym, które wszędzie bronią
      praw człowieka, demokracji itd.

      Taktyka Hamasu jest sprzeczna ze stanowiskiem Fatahu i prezydenta
      Mahmuda Abbasa – mam na myśli stosunek do Izraela, do rokowań i
      możliwości porozumienia. Z czego biorą się te różnice?

      Przede wszystkim z tego, że Hamas jest ugrupowaniem
      fundamentalistyczno-muzułmańskim i w dużo większym stopniu bierze
      pod uwagę uwarunkowania religijne. Są one ważne dla obu stron, ale
      Fatah jest ugrupowaniem świeckim i dlatego prowadzi nieco inną
      politykę. Hamas zaś kierując się religią broni nie tylko ziem
      palestyńskich, ale również muzułmańskich będących dla niego
      świętymi. Choć nie jest to powiedziane otwarcie, moim zdaniem,
      postawa Hamasu wiąże się z pewnymi zapisami prawa muzułmańskiego, że
      ziemie raz zdobyte dla islamu pozostają takie na zawsze. Tymczasem
      Fatah jest skłonny uznać Izrael i traktować go na równi z przyszłym
      własnym państwem, czego Hamas nie jest w stanie dziś zaakceptować.

      Po 60 latach konfliktu, to jest tego etapu, który rozpoczął się wraz
      z powstaniem na terenie Palestyny państwa żydowskiego, możemy
      powiedzieć, że niezależnie od oceny Hamasu i Fatahu konflikt ten
      jeszcze bardziej się zapętlił. Z drugiej strony, pokojowe deklaracje
      innych państw, które w jakiś sposób odpowiadają za ten konflikt, są
      w praktyce pustosłowiem, bo nie udaje się przeciąć tego wrzodu. Na
      czym polega błąd mocarstw, które nieraz decydują się w innych
      rejonach na radykalne kroki, by – jak głoszą – takie wrzody
      przeciąć. W sporze izraelsko-palestyńskim mamy do czynienia
      właściwie z bezruchem, bo jak się okazało, słowa nic nie oznaczają.

      Mamy do czynienia z bezruchem. Wrócę jednak do początku pytania, gdy
      mówił pan o "tym etapie konfliktu''. Otóż o innych etapach trudno
      mówić, ponieważ do powstania państwa Izrael poważniejszych sporów
      nie było. Jak na Bliski Wschód z wieloreligijnymi i wieloetnicznymi
      społeczeństwami można powiedzieć, że do 1948 r. panował tam spokój.
      To jest punkt wyjścia, bowiem wszyscy Arabowie traktują Izrael jako
      obcy twór, jako coś, co zostało stworzone przez państwa zachodnie i
      zaludnione głównie ludźmi nie z Bliskiego Wschodu, lecz
      Europejczykami. Takie są fakty historyczne.

      Zaś przez Zachód Izrael jest traktowany jako państwo tamtejsze, a
      jednocześnie niemal jako część Europy. Przecież nawet bierze ono
      udział w wydarzeniach kulturalnych, sportowych, czy politycznych,
      które w swojej nazwie mają określenie "europejskie''. Poza tym jak
      od dłuższego czasu zwracam uwagę, choć nikt się ze mną nie zgadza,
      widzę tło religijne tego konfliktu. Otóż w rzeczywistości jest to
      walka o sacrum, o świętą ziemię – z jednej strony obiecaną Żydom, a
      z drugiej od półtora tysiąca lat będącą ziemią muzułmańską. Powstało
      pytania: czy to sacrum da się podzielić? Który kawałek jest bardziej
      święty i dla kogo?

      Tymczasem sacrum jest na tym obszarze pomieszane i nie da się
      podzielić. W związku z tym nie ma szans na rozwiązanie tego
      konfliktu bez względu na to, na ile będą się mocarstwa światowe w to
      angażowały. Pomijam w tym momencie dwuznaczne zaangażowanie Stanów
      Zjednoczonych – tak naprawdę wyłącznie po stronie izraelskiej.
      Powołują się zresztą na to Arabowie z innych krajów robiąc różne
      rzeczy, które nie są do końca zgodne ze standardami
      międzynarodowymi. Wskazują, że Izrael nigdy tych standardów nie
      przestrzegał i zawsze był za to chwalony przez Stany Zjednoczone.

      Może jednak nacisk zewnętrzny mimo wszystko będzie korzystny.

      Interwencje mocarstw nie będą miały sensu, bo nie są obiektywne.
      Poza tym rozwiązywanie tego konfliktu tak, jakby był "nasz'',
      stanowi podstawowy błąd. Nakłada się bowiem nasze standardy na
      obszary, gdzie myśli się całkowicie inaczej i potem rodzi się
      zdziwienie, że nic to nie dało. I rzeczywiście nie da. Powtarzam,
      obecnie, po 60 latach rachunku samych krzywd nie ma żadnych szans na
      rozwiązanie tego konfliktu.

      Jest Pan absolutnym pesymistą.

      Przecież się wydawało, że coś się zacznie układać, ale załamało się.
      Czego więc oczekiwać?

      Dalej więc będą eksplodować bomby i pociski rakietowe, dalej ludzie
      będą ginąć.

      Moim zdaniem – tak. Obym się mylił i chciałbym z całego serca, by
      moje przewidywania okazały się kompletną bzdurą. Dziś jednak nie
      wydaje mi się, by tak się stało.

      Dziękuję za rozmowę.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka