Dodaj do ulubionych

Sikorski dla GW: Rosja musi sprzedawać gaz

09.01.09, 19:40
Rząd PiS zawetował rozpoczęcie negocjacji z EU w sprawie nowej umowie o
partnerstwie. Był to jeden z największych prezentów jaki bracia Kaczyńscy
zrobili Putinowi.
Edytor zaawansowany
  • abba15 09.01.09, 20:16
    Karzeł moralny opluwa Wałęsę

    Radosław Sikorski: Po upadku Jaruzelskiego WSI rozpoczęły poszukiwania za nowym patronem. Równolegle Lech Wałęsa, nowo wybrany prezydent Polski, rozpoczął rozglądać się za nową silną bazą. Obecnie Wałęsa odsunął od siebie większość swoich byłych kolegów - najpierw starych dysydentów, następnie nową Prawicę, która pomogła mu zdobyć fotel prezydenta. Ujrzał on, że parlament jest słaby, a administracja państwowa nieudolna. Zobaczył wreszcie skłóconych polityków i powstającą drobną burżuazję. Nikt według niego nie przedstawia realnej siły, za wyjątkiem starej gwardii. Zamiast prób budowania nowej zgody, Wałęsa wszedł na łatwiejszą drogę. Uważał, że ci ludzie mogliby mu pomóc w utrzymaniu władzy, dostarczając mu informacje o ministrach i o potencjalnych przeciwnikach. Dlatego wolał nie naruszać ich struktur. Nie ma w tym wielkiej tajemnicy, wszystko było zbyt oczywiste. Nawet dla mnie, obserwatora z bliska, wydawało się to nie do uwierzenia. (...) Określiłem go wtedy [w wypowiedzi dla The Spectator] jako człowieka "nieokrzesanego, nieobliczalnego, nieodpowiedzialnego, pustego w wypowiedziach, o zapędach dyktatorskich, skłonnego do manipulacji". Jednakże człowieka, którego po oswojeniu instytucyjnym uda się opracować jasny program i przystąpi do jego realizacji z właściwym mu uporem. Ale posiadanie moralnego autorytetu Prezydenta to dla niego za mało. Będąc w głębi duszy chłopem, Wałęsa chce fizycznego sprawowania władzy, chce wydawać dekrety, rządzić ludźmi, wyznaczać i obalać premierów według własnego upodobania. Zamiast czynić wysiłki w kierunku opracowania jasnego programu, Wałęsa dąży do uzyskania władzy dla samego siebie. Nikt lepiej nie rozumie tego, aniżeli komuniści i nikt nie jest lepiej od nich przygotowany do udzielania mu pomocy. (...) Wałęsa został pozbawiony swojej prywatnej sieci szpiegowskiej [WSI] i wściekł się.

    To obszerne fragmenty artykułu Radka Sikorskiego dla The Spectator opublikowanego po obaleniu rządu Olszewskiego (za blogiem Michała Rachonia, pisze też o tym Foxx). Gdy słyszę takie wypowiedzi jak wczorajsza o "karłach moralnych" nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Radek Sikorski po prostu odbywa pokutę za czasy kiedy się "karłom moralnym" wysługiwał, uczestnicząc w dwóch ich rządach i głosząc takie herezje jak te wyżej. Dlatego dzisiaj aby się wkupić w łaski "moralnych gigantów" u których aktualnie służy musi się pozbyć pozy dżentelmena i walić na odlew, inaczej nowi koledzy nie uwierzą, że się naprawdę nawrócił. Zresztą wątpię czy i teraz wierzą ale w końcu nie chodzi o szczerość nawrócenia ale o jego widoczne pozory. A te widoczne są aż nadto bo Sikorski dwoi się i troi, żeby udowodnić swoją lojalność i użyteczność. A my się nigdy nie dowiemy co dzisiaj sądzi Sikorski o swojej ówczesnej analizie osoby i polityki Wałęsy, podtrzymuje czy odszczekuje? Nikt go o to nie zapyta a szkoda bo ta analiza jest porażająca i tak jednoznaczna, że Sikorski miałby spory problem z wytłumaczeniem się z niej. A przecież musiałby się jakoś wytłumaczyć bo nawet jeśli zdania nie zmienił to dzisiaj nie może sobie na nie pozwolić. Przynajmniej nie publicznie, bo kto go tam wie jakie rzeczy opowiada po kątach. Oczywiście z niesmakiem, jak ten żart o Obamie.

    Ciekawa jestem czy Wałęsa w swoim zadufaniu ma świadomość, że ta miłość jest czysto koniunkturalna i jak trzeba będzie - a jeśli Wałęsa sobie zamarzy start w wyborach prezydenckich to będzie trzeba - wszystko to wróci. Może w trochę innej formie bo jego dzisiejszym hołdownikom nie będzie wypadało walić w Wałęsę osobiście ale zawsze przecież można zadaniować jakiegoś Palikota. I krzywić się z niesmakiem, że "Janusz znowu trochę przesadził".

    Czasami, coraz rzadziej, a od dłuższego czasu wcale, miewałam przebłyski sympatii do Wałęsy i było mi go wtedy zwyczajnie żal. Wałęsa jest otoczony przez fałszywych przyjaciół, którzy żyją z jego strachu i bynajmniej nie zależy im, żeby się przestał bać bo wtedy nie byliby mu już potrzebni. Gdyby w 1992 roku Wałęsa zdradził Bolka, miałby może jeszcze szansę na uratowanie swojej prezydentury, a na pewno byłby dzisiaj w innymi miejscu, nie musiałby tak bardzo bać się o swoją legendę bo po prostu nie byłaby zagrożona. To nie Bolek jej najbardziej zaszkodził ale wszystko to co Wałęsa robił, robi i będzie robił aby Bolka osłaniać. Gdyby miał prawdziwych przyjaciół, pomogliby mu z tego wybrnąć. Klakierzy którzy się koło niego kręcą, także ci nowi, z odzysku, jak Sikorski, zbijają polityczny kapitał na Bolku wcale nie mniej niż ci, którzy Wałęsie Bolka wypominają. I wcale nie jest im na rękę, żeby Wałęsa przestał mieć z Bolkiem problemy bo wtedy spadnie mu motywacja, żeby atakować Kaczyńskich, na których przerzucił całą swoją frustrację. A tylko Wałęsa atakujący Kaczyńskich jest swoim przyjaciołom potrzebny, tylko takiego się słucha i cytuje, konia z rzędem temu kto przytoczy jakąś ważną merytoryczną wypowiedź Wałęsy z ostatnich lat. Na tym polega dramat Wałęsy. I jeszcze przez wiele lat będą mu o Bolku przypominać nie tylko jego wrogowie (co zrozumiałe) ale także sojusznicy bo im się to po prostu opłaca. Tak jak przypomnieli mu wczoraj w swoich przemówieniach Tusk i Sikorski, choć przecież wielka gala z międzynarodowymi gośćmi, którzy wcale nie muszą wiedzieć o problemach jakie mamy z Wałęsą a Wałęsa z Bolkiem, to nie jest najlepsze miejsce, żeby bohaterowi wieczoru publicznie przypominać, że ma problemy z przeszłością. Można się było taktownie powstrzymać, ze względu na Wałęsę właśnie. A tak, goście którzy wysłuchali tych przemówień pewnie zechcieli się potem w kuluarach dowiedzieć o co właściwie chodziło tym miłym panom i jeśli przyjechali do Polski nieświadomi kontrowersji wokół przeszłości Wałęsy to na jego gali zostali uświadomieni. Przez jego nowych "najlepszych przyjaciół".

    Cytowane tu wspomnienia Sikorskiego kończą się wzmianką o powołaniu rządu Pawlaka.

    Radosław Sikorski: Teraz prezydent Wałęsa mianował na stanowisko premiera 32-letniego rolnika, lidera partii chłopskiej - Waldemara Pawlaka. Pawlak - przywódca b. ZSL, lojalnego w stosunku do partii komunistycznej w b. marionetkowym parlamencie. W czasie obrad "okrągłego stołu", które przyczyniły się do obalenia starego reżimu, siedział on po stronie komunistów. Nareszcie Wałęsa ma obok siebie człowieka, z którym dobrze się czuje, premiera pochodzącego z obozu komunistycznego, który będzie miał swobodę doboru ludzi mu odpowiadających. Tak zakończyła się nasza walka.

    Kto mógł przypuszczać (na pewno nie Sikorski bo by się ugryzł w pióro), że kiedyś wszyscy wylądują w jednym obozie a Sikorski będzie ministrem u Pawlaka w rządzie, którego Wałęsa jest patronem. Może kiedyś będzie okazja przepytać Sikorskiego o jego dzisiejszą ocenę swojej ówczesnej oceny Wałęsy. Może być całkiem zabawnie.
  • red_adidas 10.01.09, 01:06
    abba15 napisał:

    > Karzeł moralny opluwa Wałęsę
    >
    > Radosław Sikorski: Po upadku Jaruzelskiego WSI rozpoczęły poszukiwania za nowym
    > patronem. Równolegle Lech Wałęsa, nowo wybrany prezydent Polski, rozpoczął roz
    > glądać się za nową silną bazą. Obecnie Wałęsa odsunął od siebie większość swoic
    > h byłych kolegów - najpierw starych dysydentów, następnie nową Prawicę, która p
    > omogła mu zdobyć fotel prezydenta. Ujrzał on, że parlament jest słaby, a admini
    > stracja państwowa nieudolna. Zobaczył wreszcie skłóconych polityków i powstając
    > ą drobną burżuazję.

    Wałęsa to dinozaur epoki komunistycznej,
    po komunie nie miał już nic do powiedzenia ponieważ na żadną
    logiczną i mądrą wypowiedż go nie było stać,tj. Kaczyńskich na moralność.
    Trzeba mieć nie po kolei w głowie,
    by wierzyć na słowo polskim politykom.
    Na ogół nasi "bohaterowie" przynajmniej rozmijają się rzeczywistością,jak nie
    "generują" jej całkowicie.
    A potem o niej zapominają tzw. pomroczność jasna.
  • aron2004 09.01.09, 20:30
    Rosja wcale nie musi sprzedawać gazu. Powinna zakręcić kurek
    wszystkim krajom UE. Tak będzie najlepiej i dla Rosji i dla UE.

    --
    Dziś Mamo kocham Ciebie jeszcze więcej,
    Za to, że chodzisz w MOHEROWYM BERECIE!
    kolejlublin.blox.pl/html
  • kaliforniczyk 09.01.09, 22:02
    Ty maly czlowieczku udajacy Ministra Spraw Zagranicznych . W
    Waszyngtonie smiano sie z ciebie w glos po twoim "madrym" oredziu "
    co to Polska, che, moze i musi". A teraz chcesz grac z Putinem ...w
    co ? w warcaby ? Rosjanie chca sprzedawac , EU chce kupowac, po
    drodze stoi Ukraina, ktorej, tak samo jak i Polsce, wydaje sie, ze
    jest mocarstwem, i probuje zmusic Putina zeby z jednej strony
    traktowal ich jak braci slowian i sprzedawal im gaz po 1/3 ceny
    rynkowej, a z drugiej strony chce byc w Unii i NATO . Kolego
    Juszczenko - albo jedno albo drugie , i dlatego zaplacisz cene
    rynkowa za gaz nawet gdyby EU peklo ze zlosci, a caly cyrk sie
    skonczy po wybudowaniu rurociagu pod Baltykiem ( czego i Niemcy
    chca), i wowczas Juszczenko bedzie blagal na kolanach o co kolwiek.
    No tak, ale pan, jako Minister Spraw Zagranicznych tego nie
    rozumie ...lol....kon by sie usmial.


    Wlodzimierz Rawa
  • ethebor 09.01.09, 23:14
    Cena rynkowa w przypadku gazu jest umowna. To funkcja cen ropy z ostatnich 9
    miesięcy. W tej chwili w gazie płacimy za lipcowe ceny ropy. Jeśli Rosja będzie
    sama chciała tego trzymać swoich reguł to za kilka miesięcy ceny sama powinna
    obniżyć cenę do 1/3.
    Wątpię czy powstanie rurociąg pod Bałtykiem, wszyscy teraz widzą że z Rosją
    handlować nie warto, bo zamiast gazu można dostać po pysku.
  • lubat 09.01.09, 22:31
    Rosja musi sprzedawac gaz w takim samym stopniu, w jakim np. Niemcy muszą
    sprzedawac mercedesy, a USA obligacje państwowe. Jeśli jednak do gazu ustawia
    się kolejka tak długa, że nie dla wszystkich wystarcza, to z obligacjami jest
    pewien kłopot. Nawet skośnoocy Azjaci już w nich nie gustują.

    Co do Nabucco, to czarno widzę jego przyszłośc. Po pierwsze jest on z
    nieprawego, bo amerykańskiego łoża. Nasi wielcy bracia chcieli zamieszac i
    zagrac na nosie tak Rosji jak i UE, ale to było by możliwe przy cenach gazu w
    Azji Środkowej 2x niższej, niż z Gazpromu. Ale Gazprom to firma zatrudniająca
    także amerykańskich specjalistów (m.in.) i odkupiła zasoby środkowo-azjatyckie
    po cenach światowych i u Nabucco d.pa blada. Co prawda byłaby dla niego szansa
    zaistnienia, gdyby sięgnąc po złoża irańskie, ale już widzę entuzjazm Wuja
    Sama. Chociaż nie wiadomo jeszcze, czy przyciśnięty bidą i nędzą łolstritowych
    eksmiliarderów nie pokaja się przed ajatollahami. Przecież już ktoś kiedyś
    powiedział, że Paryż wart jest mszy, więc tym bardziej gaz i ropa warte są
    pejsów.
  • ethebor 09.01.09, 23:21
    Rożnica miedzy Rosją a Niemcami czy USA jest taka, że Niemcy prócz mercedesów
    mogą sprzedać jeszcze volkswageny albo ople... co do USA do pojedyncze firmy
    mają obroty podobne jak Rosja PKB. Przypomina mi się dowcip o żabie co się
    chciała podkuć. Co do skośnookich póki co nie ma do nich gazociągu. A jak już
    będzie to nie radzę go zakręcać przy byle okazji bo oni naprawdę się wkurzą i
    wezmą sobie sami ten gaz razem z Syberią jako karą umowną.

    lubat napisał:

    > Rosja musi sprzedawac gaz w takim samym stopniu, w jakim np. Niemcy muszą
    > sprzedawac mercedesy, a USA obligacje państwowe. Jeśli jednak do gazu ustawia
    > się kolejka tak długa, że nie dla wszystkich wystarcza, to z obligacjami jest
    > pewien kłopot. Nawet skośnoocy Azjaci już w nich nie gustują.
  • borrka 09.01.09, 23:26
    Mercedesy nie stanowia 70% dochodow niemieckiego budzetu.

    Nie probowano ich uzywac, jako narzedzia w polityce.
    Niemcy, oprocz samochodow, wytwarzaja mase innych rzeczy
    i produkuja zywnosc w nadmiarze.
    Rosja NIC, poza eksportem surowcow i broni.
    A zoladki takie same.

    --
    "Rura nie powstanie."
    Borrka.
  • red_adidas 10.01.09, 00:54
    Nic nowego pan min.Sikorski nie wymyślił.
    Istnieje pewna więż między kupującym a sprzedawającym
    a tą więzią są pieniądze.:))
    Cena na cokolwiek jest "wielkością" umowną.
    Rosja musi sprzedawać ponieważ kupuje "światowe" dobra min.
    "mercedesy" za walutę wymienialną.
    Sprzedaje na zachód ponieważ tak ma rozwiniętą infrastrukturę przesyłową.
    Mogła by sprzedawać na południowy wschód do np.Chin gdyby miała
    rurociągi w tamtym kierunku.:))
    Szybciej Gazprom wybuduje rurociągi do Chin niż Polska i Europa
    uniezależni się choćby częściowo od Rosyjskiego gazu.
    Tym bardziej iż Gazprom wykupuje min.europejskie pola .
    Za jakieś 5-ć dni Gazprom odkręci kurek i Europa odetchnie.
    I UE dalej będzie płacić ku obupulnemu zadowoleniu.
  • cajmero 10.01.09, 13:25
    Było i jest aktualne powiedzenie"musi to na Rusi a w Rosji, jak kto chce".
    Pan Sikorski zapomina, że Rosja to duży kraj i silny, z dużym rynkiem zbytu,
    wyedukowanym społeczeństwem i "chcenia", że Rosja coś musi są tylko
    życzeniami. Sami, polscy politycy, daliście przykład, że akceptujecie
    złodziejstwo /to wasza cecha narodowa/, że popieracie polityków, którzy Polski
    i Polaków jakoś nie lubią, ale cóż, pochodzenie zobowiązuje. Rosja to
    priorytet i sąsiad.
  • aramba 10.01.09, 15:19
    Tak, tak. A świstak...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka