• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Benedykt XVI widzi Antychrysta

  • 16.02.09, 00:59

    "Wielkie debaty wsparte na profetycznych wizjach mają to do siebie, że w
    wykonaniu obskurantów niczego nie wyjaśniają, lecz wszystkich usiłują
    wyprowadzić na manowce."

    ***********************************

    Wizji wzlotów i upadków kościoła oraz towarzyszących im antychrystów było już
    sporo. Zazwyczaj jako wytłumaczenie własnych błędów i nieporadności kościoła.

    Nihil novi sub sole.



    Edytor zaawansowany
    • 16.02.09, 10:37
      "Z pozoru brzmi pięknie, bo wydaje się możliwa powszechna
      asymilacja orędzia Jezusa. Rodzi się jednak wątpliwość: kto powie
      nam, czym jest sprawiedliwość, co przyczynia się do jej zapanowania
      i jak należy zaprowadzić pokój?" a prawa naturalne? z definicji nie
      potrzebuja uzasadnienia i kazdy je moze w sobie odnalesc. proste!
      nie?
      • 18.02.09, 20:59
        > a prawa naturalne? z definicji nie
        > potrzebuja uzasadnienia
        > i kazdy je moze w sobie odnalesc.
        > proste! nie?

        Otóż nie, wręcz przeciwnie.
        Problem polega na tym, że dla każdego "prawa naturalne" są inne - jedni nie
        dopuszczają transfuzji krwi, inni dopuszczają fizyczną eliminację ludzi w imię
        takiej czy innej "słusznej sprawy".

        Dlatego należy unikać wykorzystania "praw naturalnych" jako punktu odniesienia
        dla prawa obowiązującego w kraju.
    • 16.02.09, 14:42
      Autor ma wiele racji, ale też często się myli. Ratzinger bardzo zaangażował
      się rozwiązanie problemu pedofilii. Wykroczenia tego rodzaju są rozpatrywane
      przez najwyższą instancję w Kościoła, a wiąc nie przez dykasterię
      odpowiedzialną za dyscyplinę i administrację (ds. duchowieństwa, czy ds.
      biskupów), ale przez dykasterię doktrynalną, dawne Swięte Oficjum, wcześniej
      Inkwizycję. Trudno o nadanie wyższej rangi sprawie i ze strony Rzymu trudno
      sobie wyobrazić brdziej radykalne działania. Tymczasem JP2 sam w tej sprawie
      nic nie robił, po prostu zdał się na Ratzingera, powiadając nawet po cichu:
      "zrobimy tak, jak nam kardynał Ratzinger pozwoli". Nie czuł się w tej sprawie
      kompetentny, a jego sekretarz Dziwisz brał udział w tuszowaniu skandali
      pedofilskich, relatywizował je przed Papieżem. Można zatem odwrócić tezę
      Autora i powiedzieć, że to JP2 czuł się zgorszony i zdruzgotany grzechem
      Kościoła, do tego stopnia nawet, że udawał, że go nie widzi, tymczasem
      Ratzinger, dzisiaj B16 mocniej wierzył w jego świętość, skoro tak energicznie
      wziął się do roboty.
      Podobnie mają się sprawy z ekumenizmem. Bilans jest taki, że dzięki
      inwerwencjom JP2 za tego "ekumenicznego papieża" odłamów w chrześcijaństwie
      przybyło (lefebryści stali się schizmatykami), a za B16 (całkiem
      nieekumenicznego) pojawiły się widoki, że tych odłamów ubędzie, bo lefebryści
      do Kościoła wrócą, pewna część anglikanów także. No więc terminach realnych to
      B16 jest bardziej ekumeniczny niż JP2. Ekumenizm, zaznaczam, nie polega na
      nawracaniu na swoje wyznanie innych braci i sióstr, polega jednak na wzajemnym
      poznawaniu się, a ono ma często taki skutek, że różnice okazują się pozorne i
      moża żyć jednością w całej pełni. Tu B16 ma lepsze wyniki.
    • 16.02.09, 15:21
      to co się nie udało zrobić.
      No bo taki antychryst tylko siedzi, jak ten świstak i zawija. Zawija same złe
      rzeczy.
      Człowiek musi pracować nad sobą, kierowanie niewodzeń na Boga czy antychrysta
      jest wymówka. mamy taki świat jaki sobie stworzyliśmy, teraz nie biadolmy nad
      rozlanym mlekiem tylko do roboty.
      Kosciół z siedzibą w Watykanie niech się najpierw sam zreformuje i oczyści,
      potem niech prawi morały. Już dużo czasu prawią te morały a u siebie belki w oku
      nie widzą.
      Świat się i tak zmieni, te 2000 lat od Jezusa to jedynie wycinek czasu. Przed ni
      było wiele. Wiele jeszcze przed nami.
      Na antychrysta nie zwalajmy. Szkoda czasu.

      --
      --------------------------------------------------------------
      "Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo
      nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia." Alfred Korzybski.
      • 16.02.09, 16:37
        Moze by "zejsc" z tego antychrysta, bo zaledwie jedna piata czy
        szosta swiata uznaje filozofie chrzescijanska. Ja oczywiscie nic z
        tego nie rozumiem i smieszy mnie. Dla mnie najwazniejsze jest to,
        zeby kazdy czlowiek mogl zyc godnie i w miare uczciwie. A ludzie sa
        niedoskonali, byli tacy i beda. Teraz troche bardziej zwraca sie
        uwage na humanitaryzm, juz np.nie pali sie na stosie roznych
        antychrystow. Czyzby to pierwszy krok do powrotu oreznwej walki z
        antychrystem? "Antychryste" 95% wyznawcow zrozumie doslownie, zaczna
        go szukac po wioskach, miastach tez, przepedzac, nie tolerowac
        innych - bo antychryst.
        A dlaczego to ma byc taka jednosc w kk - tej najbardziej feudalnej
        wspolczesnej strukturze. Chodzi o rzad nad duszami? Przeciez nie o
        ich zbawienie wg regul ustalonych przez okrutnych, ograniczonych
        ludzi.
        • 17.02.09, 12:28
          Śmieszyć to mogą twoje poglądy...
          • 18.02.09, 19:31
            Bądź łaskaw, swoje ujawnić...
            --
            w każdej wiosce jest pochodnia - nauczyciel, i gaśnica - ksiądz...
            i wioskowy głupek - ...
            • 21.02.09, 11:56
              dlaczego wioskowy głupek jest zwykle synem
              wioskowego nauczyciela?
    • 16.02.09, 21:55
      • 17.02.09, 12:17

        W praktyce nie ma żadnego problemu, bo antychrystem jest każdy wróg kościoła.
        Kościół nie może oceniać swojego wroga pozytywnie, ale... nam nic nie przeszkadza.

      • 17.02.09, 21:54
        Nick,Twoje pytanie ma sens.
      • 18.02.09, 05:10
        Stawiając tezę, że Antychryst jest postacią pozytywną, stawiasz jednocześnie, że Chrystus nią nie był. Jeśli ktoś jest anty- znaczy, że jest przeciwieństwem. Więc weź postać Chrystusa z Biblii odwróć ją o 180st. Na pewno nie otrzymasz pozytywnej osobowości.

        --
        "...żadne krzyki nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne." Jarosław Kaczyński, Warszawa 2006
        • 18.02.09, 08:25
          Chrystus to Bóg według wyznania chrześcijan.
          Wyznanie że Jezus jest Bogiem wcale jeszcze nie musi oznaczać, że
          jest to prawda ?

          Ja uznaje Jezusa za Mędrca pozytywnego, który pokazał jakim jest
          człowiek głupcem i nim nadal jest.
          • 21.02.09, 12:02
            Chrystus pokazał, że człowiek jest cierpiącym
            niewolnikiem nieobecnego boga.

            Mojżesz pokazał, że człowiek może zrozumieć plan
            boga i żyć godnie bez cierpienia.


        • 18.02.09, 20:14

          "Chrystus" to chrześcijańskie rozumienie osoby Jezusa.

          Takie, zgrubsza, jakie zostało przedstawione w ewangeliach.


          Pomimo istnienia bardzo uroczystych etycznie wypowiedzi Chrystusa w
          tych księgach, wcale nie jest oczywiste, czy zaprezentowana postać
          chrześcijańskiego bóstwa jest, jako całość, pozytywna.


          Można zupełnie zasadnie sądzić, że wyjście poza ten obraz boskości i
          jego etyczną bezdyskusyjność (czyli mówiąc
          mitologicznie: "zwycięstwo Antychrysta"), byłoby dobrem.
          • 18.02.09, 21:10
            nick3 napisał:


            > "Chrystus" to chrześcijańskie rozumienie osoby Jezusa.

            To wiara w Boga osobowego.


            > Takie, zgrubsza, jakie zostało przedstawione w ewangeliach.
            > Pomimo istnienia bardzo uroczystych etycznie wypowiedzi Chrystusa
            w
            > tych księgach, wcale nie jest oczywiste, czy zaprezentowana postać
            > chrześcijańskiego bóstwa jest, jako całość, pozytywna.

            Jako całość jest tragiczna dla ludzkiej godności.

            > Można zupełnie zasadnie sądzić, że wyjście poza ten obraz boskości
            i
            > jego etyczną bezdyskusyjność (czyli mówiąc
            > mitologicznie: "zwycięstwo Antychrysta"), byłoby dobrem.

            Oczywiście, że tak - jestem niemal przekonany.


            --
            andrzej369
    • 17.02.09, 08:30
      Jako że w tej bajce o Antychryście kobiety nie występują (łącznie z Antychrystem), rozumiem, że ponad połowy ludzkości rozważany problem nie dotyczy...

      I obawiam się, że dodanie gdzieś tam na końcu, po krótkiej przerwie na oddech "i siostry" niewiele pomoże.

      P.S. Czy ktoś mi zdradzi, dlaczego nowy konfesjonał (bez rzeźbień czy innych ozdóbek) musi kosztować 20 000,00 zł ???? Podczas gdy za 5 000,00 można kupić szafę wielką jak stodoła i to z naturalnego drewna ? Czemu nie wystarczą stare konfesjonały, tylko trzeba kupić dwa nowe w ww. cenie? I pewnie nie skończy się na zakupie dwóch, bo w sumie w kościele stoi ich chyba z pięć ...
      • 21.02.09, 12:08
        religia to sprawa facetów od początku do końca świata.
        to wynika z anatomii jąder pnia mózgu.

        co do konfesjonałów to sprawa jest banalna - szafy produkuje
        się w tysiącach egzemplarzy, konfesjonały na sztuki.

        spowiedź może się odbyć w dowolnym miejscu, ale kościół musi
        być pełen złoconych błyskotek - inaczej żadna kobieta by do
        niego nie przyszła. To też wynika z anatomii.
    • 17.02.09, 10:04
      • 17.02.09, 12:12

        Przecież nie ma problemu: możesz polemizować na każdy temat, jakiego Czech się
        podejmie i wykazać mu nieuctwo.

        Poza tym, oceniając wachlarz zainteresowań Czecha sam uważasz się autorytet od
        wszystkiego. Masz ku temu jakieś podstawy? Bo z treści posta nic takiego nie wynika.

    • 17.02.09, 21:50
      Jestem za człowieczeństwem i godnością człowieka i z tego powodu
      zostałem nazwany Antychrystem.

      Religia chrześcijanska jest przeciwko godności ludzkiej, ja jestem
      za godnością i człwieczeńtwem, a więc w "oczach" chrześcijan jestem
      Antychrystem.
    • 17.02.09, 22:05
      "Katolik głosi godność Boga i Jego Chwałę, kto głosi godność
      człowieka jest antychrystem" - to nie moje, to katolików
      (chrześcijan).
      • 18.02.09, 06:26
        Hmmm... Skąd ty wytrzasnąłeś taki tekst? Wpisałem całą frazę w gugla i znalazł ją tylko w jednym miejscu - na blogu Jana Turnaua jakiś prowokator o bardzo dyskusyjnym nicku "najlepszy katolik" napisał coś takiego. Dyskusyjnym dlatego, że podaje tam kilka faktów i sformułowań, które zgoła katolickie nie są. janturnau.blox.pl/2009/02/Kto-napisal-Piecioksiag-Ewolucja-proboszcza-z-Ars.html

        Nie sądzę, żeby to było katolickie, to największa bzdura jaką słyszałem, ponieważ sam Chrystus głosił wiele prawd na temat godności człowieka. "Czcij ojca swego i matkę swoją" nie jest niczym innym jak przykazem ludzkiej godności. Całe Prawo jest prawem godności ludzkiej. Tylko na podstawie tego Prawa można zbudować jakąś wyższą cywilizację, inaczej każda upadnie. Wystarczy spojrzeć na Żydów - przeżyli Babilończyków, Asyryjczyków, Greków, Rzymian, Egipcjan i wiele innych edomitów, amorytów, hetytów, hurytów, itp., przeżyli wypędzenie na XIX wieków ze swej ojczyzny, przeżyli Holocaust. Żyją i cieszą się swoją kulturą i wiarą, a zabytki asyryjskie wydobywamy dziś w pocie czoła z bliskowschodnich pustyń.

        Mimo wszystko, chciałbym cie jednak prosić o źródło z którego wnioskujesz, że to katolicka odezwa.

        --
        "Ratujcie mnie!!! Biją mnie Niemcy!!!" Jan Maria Rokita, Monachium 2009
        • 18.02.09, 19:37
          Ejże!
          To: "czcij ojsa swego i matkę swoją", to nie z Mojżeszowych tablic,
          przypadkiem???
          --
          rozsypała się "czwarta" PiSpolita,
          rozpłakała się Szczypińska w głos....
          • 18.02.09, 20:12
            Owszem i podałem ten przykład na zaprzeczenie tezy, że Bóg nie każe nam szanować godności ludzkiej. Chrystus miał swoje przykazanie: "Będziesz miłował (...) bliźniego swego jak siebie samego".

            --
            "Ratujcie mnie!!! Biją mnie Niemcy!!!" Jan Maria Rokita, Monachium 2009
            • 18.02.09, 20:53
              Tu nie chodzi o wynajdywanie podniosłych cytatów, tylko o rzetelne
              przyjrzenie się wymowie całości.

              Pomysł na utwierdzenie godności człowieka przez wyobrażenie, że jest
              on niewolnikiem wielkiego niewidzialnego Właściciela, był może jakąś
              propozycją w epoce brązu.

              Można wierzyć, że jak zapewnia Adam Michnik, człowiek, który klęczy
              przed Panem w niebie, nie bedzie klęczał przed tyranami widzialnymi.


              Ale to nie jest wcale takie oczywiste.



              Człowiek, który nie widzi nic niestosownego w Niewolnictwie jako
              etycznej zasadzie wszechrzeczy, może pewnego pięknoego dnia pomylić
              Słuszną Despotię (Wieczną) z Niesłuszną Despotią (Doczesną)
              (zwłaszcza, że ta Wieczna musi mieć przecież jakąś widzialną
              ambasadę, a ta Doczesna nierzadko powołuje się na dobre stosunki z
              wiecznością - trudno się połapać, jeśli jest się tylko zwykłą Owcą,
              a nie żadnym Pyszałkiem-Wywrotowcem)


              I wtedy zamiast "Gott ist mein Fuhrer" można zaśpiewać "Mein Fuhrer
              ist Gott".

              Herezja - wiadomo:) Zdrada? Nie wiem (trzeba zapytać Piusa XII).


              Ale czy to przypadek, że ta Herezja częsta jest właśnie wśród ludzi
              o duszach Sług?


              Może więc jednak Michnik nie ma racji.



              Apologeci chrześcijaństwa powiedzą nam zaraz, że ich Pan jest Panem
              w Zupełnie Inny Sposób niż docześni Panowie.


              Ale czy trzeba im wierzyć?


              Dlaczego w takim razie za najstosowniejszy obraz relacji człowieka
              do Boga uznało Słowo Boże właśnie relację niewolnictwa wziętą z
              życia starożytnej bliskowschodniej monarchii despotycznej?


              Jeśli w Zupełnie Inny Sposób, to dlaczego właściwie "Pan", a nie
              np. "Mała Dziewczynka"?


              Więc może jednak w Niezupełnie Inny Sposób.



              "Modlitwa chrześcijańska" z niezastąpionych Monty Pythonów ("Sens
              Życia"):


              "Oh, Lord, You are so big!"


              www.youtube.com/watch?v=eBqe5xvYnNc



              Po prostu chcę zwrócić uwagę, że nie to mamy na myśli, kiedy
              mówimy "godność".
              • 18.02.09, 21:30
                nick3 napisał:

                > Tu nie chodzi o wynajdywanie podniosłych cytatów, tylko o rzetelne
                > przyjrzenie się wymowie całości.

                Tu chodzi o przyjrzenie się na rzeczywistość postępowań człowieka,
                wynikających z wymowy Pisma.

                > Pomysł na utwierdzenie godności człowieka przez wyobrażenie, że
                jest
                > on niewolnikiem wielkiego niewidzialnego Właściciela, był może
                jakąś
                > propozycją w epoce brązu.

                Dzisiaj niewidzialny Włściciel nadal guruje - dbają o to Autorytety.

                > Można wierzyć, że jak zapewnia Adam Michnik, człowiek, który
                klęczy
                > przed Panem w niebie, nie bedzie klęczał przed tyranami
                widzialnymi.

                Michnik doskonale wie co mówi.


                > Ale to nie jest wcale takie oczywiste.

                > Człowiek, który nie widzi nic niestosownego w Niewolnictwie jako
                > etycznej zasadzie wszechrzeczy, może pewnego pięknoego dnia
                pomylić
                > Słuszną Despotię (Wieczną) z Niesłuszną Despotią (Doczesną)
                > (zwłaszcza, że ta Wieczna musi mieć przecież jakąś widzialną
                > ambasadę, a ta Doczesna nierzadko powołuje się na dobre stosunki z
                > wiecznością - trudno się połapać, jeśli jest się tylko zwykłą
                Owcą,
                > a nie żadnym Pyszałkiem-Wywrotowcem)
                >
                >
                > I wtedy zamiast "Gott ist mein Fuhrer" można zaśpiewać "Mein
                Fuhrer
                > ist Gott".
                >
                > Herezja - wiadomo:) Zdrada? Nie wiem (trzeba zapytać Piusa XII).
                >
                >
                > Ale czy to przypadek, że ta Herezja częsta jest właśnie wśród
                ludzi
                > o duszach Sług?
                >
                >
                > Może więc jednak Michnik nie ma racji.

                Ależ oczywiście, że doskonale potrafi ściemniać.


                > Apologeci chrześcijaństwa powiedzą nam zaraz, że ich Pan jest
                Panem
                > w Zupełnie Inny Sposób niż docześni Panowie.
                >
                >
                > Ale czy trzeba im wierzyć?

                NIE !

                > Dlaczego w takim razie za najstosowniejszy obraz relacji człowieka
                > do Boga uznało Słowo Boże właśnie relację niewolnictwa wziętą z
                > życia starożytnej bliskowschodniej monarchii despotycznej?

                Bo było to wygodne i nadal jest.

                > Jeśli w Zupełnie Inny Sposób, to dlaczego właściwie "Pan", a nie
                > np. "Mała Dziewczynka"?

                "Pan" - rodzi respekt dla innych (jest to niemal równoważne z
                Bogiem).

                > Więc może jednak w Niezupełnie Inny Sposób.
                >
                >
                >
                > "Modlitwa chrześcijańska" z niezastąpionych Monty Pythonów ("Sens
                > Życia"):
                >
                >
                > "Oh, Lord, You are so big!"
                >
                >
                > www.youtube.com/watch?v=eBqe5xvYnNc
                >
                >
                >
                > Po prostu chcę zwrócić uwagę, że nie to mamy na myśli, kiedy
                > mówimy "godność".

                Ludzie wyznający i wierzący w Boga mówiąc godność - mają na myśli
                tylko chwałę Pana, czyli Boga. Wystarczy dobrze obserwować ludzką
                rzeczywistość, aby stwierdzić, że ludzie tronowi podszyli się pod
                Boga i chwała ma być nie dla niewidzialnego, ale właśnie dla ludzi
                tronowych (widzialnych) - to majstersztyk ale na zasadzie
                podświadomości, a nie Świadomości.


                --
                andrzej369
          • 21.02.09, 12:25
            to przykazanie powinno brzmieć:

            "czcij ojca swego i matkę swoja, bo inaczej cię zagryzą"

            Świat byłby piękniejszy, gdyby sam Bóg pokazał
            w tak brzmiącym przykazaniu, jakimi zwięrzętami
            potrafią być ludzie.
    • 18.02.09, 10:04
      Antychrystem na tej Ziemi są Żydzi- codziennie to widać,słychać i czuć.
      • 18.02.09, 12:28
        Chojowaty!

        Czuć i słychać, że nie szanujesz swojej godnosci, a zatem jakże możesz szanować godnosć i człowieczenstwo Żydów ?
      • 21.02.09, 12:17
        Zydzi nie są antychrystem, oni po prostu dbają,
        żeby ich dzieci nie zostawały chrystusami.

        antychrystem jest matka chrystusa - zawsze dziewica i
        jego nieobecny ojciec.

        chrystus to niechciane przez matkę dziecko nieobecnego ojca.

        wkoło nas pełno chrystusów.
    • 18.02.09, 20:05

      Biedna diabelska demokracja, choćby i pragnęła pokoju, nie będzie
      bez pomocy Nieomylnego Autorytetu wiedziała, czym ów pokój jest -
      twierdzi Benedykt, zapewniając tym samym o własnej nieodzowności.


      W jaki sposób mogłaby wyglądać pomoc ze strony Autorytetu?


      Spróbujmy to sobie wyobrazić.


      Sytuacja, w której taka pomoc byłaby konieczna, to zapewne taka, w
      której wszyscy (lub zdecydowana większość) chcieliby pokoju, nie
      wszyscy jednak mieliby to samo zdanie na temat tego, czym ów pokój
      powinien być.


      I oto wkracza zbawienny Autorytet.

      Tadam!


      I mówi: ci mają rację, a ci nie (albo zgoła: "nikt nie ma racji,
      tylko ja").


      Co się w tedy dzieje?


      No cóż, chyba nie wszyscy automatycznie padają plackiem na twarz.

      Co w części społeczeństwa wiernej Autorytetowi wywołuje oczywiście
      słuszny święty gniew.


      Dyskusja o tym, czym jest pokój, nabiera z miejsca rumieńców!:)



      Jak to się kończy?


      "Wojny ni byńdzie - powiedział baca - ino tako walko o pokój, co
      kamień na kamieniu nie łostanie"


      Autorytet (nawet Wieelki) nie jest w żaden sposób pomocny demokracji
      jako mediator.

      Zasada Autorytetu tylko zaognia podziały.
      • 18.02.09, 20:54
        "Zasada Autorytetu tylko zaognia podziały".

        Odkryłem to dawno i powiem więcej: "Autoryrytety" są wygodne i
        zwalniają ludzi od samodzielnego myślenia - zagroda wielkiej
        owczarni, której jest wygodnie jak myślą "wilki".
        • 18.02.09, 21:09
          > "Zasada Autorytetu tylko zaognia podziały".


          Myślę, że to dość przekonująca teza.



          O wiele bardziej uporczywy będzie spór pomiędzy ludźmi, z których
          choćby część uważa, że reprezentuje w tym sporze Nieomylną Prawdę,
          niż pomiędzy ludźmi, którzy muszą przyznać publicznie, że
          reprezentują swoje własne, może bardzo przekonujące i ważne, może
          podzielane przez wielu, ale przecież omylne punkty widzenia.


          Dialog społeczny i uzgadnianie stanowisk o wiele lepiej posuwa się w
          społeczeństwie, w którym facet mówiący "to jest Nieomylna Prawda, od
          której nie mogę odstąpić" jest rzadkością i taki sposób mówienia nie
          brzmi dla ogółu na tyle wiarygodnie, by jakakolwiek strona w
          polityce go stosowała bez ryzyka marginalizacji.
          • 18.02.09, 21:43
            Nick, często się wsłuchuje w Twoje wypowiedzi i powiem Tobie jasno i
            zrozumiale - to jeszcze nie ten etap ludzkiej Świadomości.

            Obecnie tronowi głoszą tak jak głosili obskurantyzm(na wzór i
            podobieństwo przeszłości)- wiesz przecież dobrze, że głowami
            betonowego muru nie rozwalimy.

            Ludzie muszą zrozumieć, że czas przyszedł aby pomyśleć nad pracą nad
            sobą - jak do tej pory, pracują tylko nad pracą dla materializmu.
            • 18.02.09, 22:02
              Moje ostateczne stanowisko.

              Gdyby Adam Michnik był bardziej Świadomy to nigdy by w taki sposób
              nie pozwalał mieszać w ludzkich umysłach. Jemu się wydaje, że cel
              osiągnął, a mnie się wydaje, że dopiero teraz zaczyna uświęcać
              środki i ośrodki, swej wielkiej próżności - "GW" nie
              jest "Autorytetem", Autorytetem jest dla mnie mój własny Rozum,
              który prowadzi do wyższego poziomu Świadomości.
              • 21.02.09, 11:50
                andrzej369 napisał:

                > Autorytetem jest dla mnie mój własny Rozum,
                > który prowadzi do wyższego poziomu Świadomości.

                To ja Ci GRATULUJĘ!!!
                Nikt na świecie nie ma TAKIEGO Autorytetu.
                • 22.02.09, 18:52
                  1. Parafialny bełkot.
                  2. Wymuszanie opłat.
                  3. Walka z aborcją, ale martwego wcześniaka nikt nie pochowa z kościelnym obrządkiem.
                  4. Chcesz chrztu dla dziecka? to masz problem bo proboszcz stawia warunki.
                  znudziło mi się, proponuję: uzupełnijcie listę swymi doświadczeniami:
    • 22.02.09, 22:33

      --
      Gazeta Wyborcza = Maleszka
      • 23.02.09, 10:03
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.