Dodaj do ulubionych

Męskie partie nie przeżyją

27.07.09, 16:27
Boże i jeszcze ta czerwona zaraza z swoimi postulatami z PRL.

"Kobiety na Traktory"

Jak mówiłem to nie wina facetów że mniej kobiet idzie na politechnike, to nie wina facetów że mniej kobiet anagażuje się w polityke. Niby dlaczgo kobiety miały by mieć łatwiej. Nikt im niczego nie zabrania. Feministki niech lepiej zaczną namiawiać dziewczynki aby szły na studja techniczne bądz zaczynały działać w partiach politycznych.
--
czarnysadov.salon24.pl
Edytor zaawansowany
  • czarnysadov 27.07.09, 16:33
    Zresztą uważanie za niższą reprezentacje w zawodach którymi bardziej intersują się męzczyźni świadczy o komplesie niższości. Na jakiej podsatwie feministki uważają że zawody w których jest większa rperezentacja kobiet są gorsze ? Być może są lepsze. Mamy tu raczej do czynienia z kompleksiem braku członka. I ja zpowodu posiadania członka nie zamierzam być dyskryminowany. :)

    --
    czarnysadov.salon24.pl
  • nick3 27.07.09, 17:39

    > Na jakiej podsatwie feministki uw
    > ażają że zawody w których jest większa rperezentacja kobiet są
    > gorsze ?


    Nie uważają, że wszystkie te zawody są gorsze.

    Lecz, że są nierówne prestiżem zawodom bardziej "męskim".


    A także, że różnią się czynnikiem bardzo wymiernym (a ważnym): dają
    mniej kasy i władzy.

    A tak się składa, że te brzydkie sprawy nikogo nie powinny w
    społeczeństwie omijać (lub oddalać się od niego za sprawą jego
    przynależności do jakiejś grupy społecznej).

  • barry.the.babtist 28.07.09, 08:53
    ...i nie potrafią same sobie wywalczyć miejsc w parlamencie?

    Wiek XXI jest ostatnim wiekiem triumfu demokracji...
  • priller 28.07.09, 10:03
    jakim "pięknym" umysłem trzeba być, żeby tak pomyśleć.
  • piotr228 28.07.09, 10:17
    Kobiety mają coraz częściej problem z alkoholem.
  • szuwarek75 28.07.09, 10:22
    Na fotce ilustrującej tekst na jakimś plakacie (kalendarzu?) widnieje
    napis "Więcej koleżanek mniej kolesi"

    Kto na to pozwolił?

    A gdyby było ""Mniej babskiego paplania, więcej rzeczowej rozmowy" na
    analogicznym plakacie mężczyzn???
  • zdanka1 28.07.09, 11:14
    > A gdyby było ""Mniej babskiego paplania, więcej rzeczowej rozmowy"
    na
    > analogicznym plakacie mężczyzn???

    A mezczyzni walcza o to, zeby było ich 100 % na listach , skoro jest
    80 % ? Bo tylko wtedy ten plakat miałby sens, skoro "babskiego
    paplania" ma byc jeszcze mniej
  • gyubalwahazar 28.07.09, 11:46
    Droga zdanko,
    Zrozum proszę że nikt nie ma nic przeciwko mądrym i kompetentnym kobietom na
    wysokich stanowiskach. Niestety ale dotychczasowa praktyka sugeruje, że mądre i
    kompetentne panie nie pchają się na świecznik. Jest tam za to Jakubowska, która
    wraz z dwiema koleżankami nakręciła aferę "lub czasopisma". Żaden facet takiego
    numeru nie wyciął jak dotąd.
  • aniorek 28.07.09, 13:13
    A skad wiesz, ze sie nie pchaja? Moze probuja, tylko im sie to skutecznie
    uniemozliwia. Az boje sie myslec, co Jakubowska musiala zrobic, zeby sie na ten
    swiecznik dopchac.
  • zdanka1 28.07.09, 16:15
    >Niestety ale dotychczasowa praktyka sugeruje, że mądre i
    > kompetentne panie nie pchają się na świecznik

    To zupełnie tak, jak madrzy i kompetentni panowie.
  • nadala 28.07.09, 22:58
    Statystyczna mądra i kompetentna kobieta zajmuje się zazwyczaj: dziećmi, domem,
    pracą. Statystyczny kompetentny i mądry mężczyzna zajmuje się zazwyczaj:
    ...pracą. Ona nie pcha się na świecznik bo zajmuje się ich wspólna rodziną, on
    pcha się na świecznik i chwali że ma rodzinę - żonę i dzieci, które ona mu
    urodziła i wychowuje.
  • zdanka1 29.07.09, 09:13
    No, warto jeszcze dodac, ze on, zbija kapitał polityczny na swojej
    rodzinie i tzw. wartosciach chrzescijańskich, któtre utozsamia z
    rodziną , dopóki mu to odpowiada strategicznie - vide:
    Marcinkiewicz, Gosiewski, Dorn i szereg pomniejszych.

    Sweoją dorga Marcinkiewicz to chyba najlepszy przykład do czego
    zdolna jest andropauza u męzczyzn.
  • komentator4 29.07.09, 09:32
    zdanka1, jesteś żywą ilustracją, dlaczego wielu mężczyzn z niechęcią
    myśli o obecności kobiet w swoim otoczeniu zawodowym, nawet jeśli
    uznają wszystkie zasady równouprawnienia. My, mężczyźni, kiedy
    dyskutujemy, to przedstawiamy argumenty. Na głupie wypowiedzi po
    prostu nie odpowiadamy. Wy, typowe kobiety, paplacie w
    nieskończoność, najczęściej bez związku z tematem i bez żadnej
    logiki, za to z bombą emocji. Wydaje się wam, że jeśli będziecie
    mówić dużo i głośno, i odezwiecie się po każdej wypowiedzi oponenta,
    to zwyciężycie w dyskusji. W ten sposób możecie co najwyżej zamęczyć
    go i zniechęcić do zabierania głosu, ale to nie ma nic wspólnego z
    udowodnieniem waszej racji.
  • zdanka1 29.07.09, 12:25
    >Na głupie wypowiedzi po
    > prostu nie odpowiadamy

    No cóz, zastosuję zatem tę meską zasadę w Twoim wypadku, gdyż
    twoja wypowiedz charakteryzuję się wszystkimi kobiecymi kryteriami.
  • gyubalwahazar 29.07.09, 17:37
    Podane przykłady pijaczek, oszustek i złodziejek na wysokich stanowiskach
    dowodzą że rządy kobiet nie byłyby i nie są lepsze niż rządy mężczyzn. Koniec
    kropka!!!
  • nadala 29.07.09, 20:22
    Tu nie chodzi o to kto jest lepszy.
    Chodzi o "równość szans i możliwości, nie tylko równość praw".
    Jak za teoria nie idzie praktyka to nic taka teoria
  • koham.mihnika.copyright 28.07.09, 12:17
    barry.the.babtist napisał:

    > ...i nie potrafią same sobie wywalczyć miejsc w parlamencie?
    >
    > Wiek XXI jest ostatnim wiekiem triumfu demokracji...


    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
  • a.k.traper 28.07.09, 09:06
    Jeżeli nie będzie az tyle chętnych do kandydowania zrobia łapankę?
    Przy urnach będa sprawdzać czy głosuję "parytetowo"?
    Bolszewicka "urawniłowka" i tyle
  • elsby 27.07.09, 16:51
    bo kobiece przehulają kasę.
  • pantera01 27.07.09, 20:13
    Ta kobitka nacpala sie czegos. Niech meskie partie podejma to ryzyko i
    zobaczymy czy nie przezyja. Jakos przezyly tyle to i przezyja nastepne tysiac
    lat. Swoja droga nigdzie nie widzialem jeszcze meskiej partii no ale autorka
    wie lepiej.
  • pekarpe 28.07.09, 08:14
    Parytet: 1/2 kobiet, w tym 1/48 marynarzy, 1/198 pielęgniarek, 1/598 kiboli,
    1/11189 piłkarzy ...
  • nadala 29.07.09, 15:53
    Kobiety w Polsce są jedyną niemniejszościową grupą społeczną dyskryminowaną tak
    powszechnie. Nie można tego powiedzieć o marynarzach czy kibolach.
    Dlatego właśnie parytet na listach wyborczych dotyczyć ma kobiet nie kiboli.
  • nikodem_73 30.07.09, 02:47
    Nieprawda. Największą grupą dyskryminowaną są katolicy. Najlepiej świadczy o tym
    fakt, że Polska nie jest jeszcze krajem wyznaniowym, pomimo, że ponad 90% ludzi
    jest ochrzczonych. Domagam się parytetu dla katolików - minimum 90% (dotyczy
    także partii komunistycznych). Do tego każdy z nich musi przedstawić
    zaświadczenie od proboszcza o regularnym uczęszczaniu do kościoła.

    PS. Tak. To sarkazm.
  • misiu-1 28.07.09, 08:19
    To znaczy, że szwedzki parlament przynajmniej w połowie wypełniony jest
    miernotami, które znalazły się tam tylko i wyłącznie dzięki "punktom za
    pochodzenie".
  • zdanka1 28.07.09, 08:29
    W takim razie i tak ma przewagę nad polskim parlamentem, który
    posiadał w swoich szeregach ludzi z wyrokami sądowymi, ktorzy
    znalezli sie tam tylko i wyłacznie, aby chronic swój tylek i po
    wygasnieciu immunitetu ladowali w pierdlu.

    Warto jeszcze wymienic miernoty wybijajace sie, jak np. tę, która
    ogłosiła amnestie maturalną czyli precedens, który nie miał
    odpowiednika w historii Polski pt. nie zdałeś, a jednak zdałeś.
  • fundrive 28.07.09, 08:53
    > W takim razie i tak ma przewagę nad polskim parlamentem, który
    > posiadał w swoich szeregach ludzi z wyrokami sądowymi, ktorzy
    > znalezli sie tam tylko i wyłacznie, aby chronic swój tylek i po
    > wygasnieciu immunitetu ladowali w pierdlu.
    Ale dlaczego wprowadzenie parytetów miałoby nas przed tym uchronić.
    Jeśli oceniasz polski parlament tak jak oceniasz to wprowadzenie parytetów spowoduje jedynie tyle, ze będą tam nadal ludzie "ktorzy znalezli sie tam tylko i wyłacznie, aby chronic swój tylek i po
    wygasnieciu immunitetu wylądują w pierdlu" natomiast połowa z wyżej wymienionych będzie tam w wyniku sztucznego mechanizmu t.j. parytetu.
    Nie widzę w tym żadnych zalet.
  • zdanka1 28.07.09, 09:05
    >Jeśli oceniasz polski parlament tak jak oceniasz to wprowadzenie
    parytetów spow
    > oduje jedynie tyle, ze będą tam nadal ludzie "ktorzy znalezli sie
    tam tylko i w
    > yłacznie, aby chronic swój tylek i po
    > wygasnieciu immunitetu wylądują w pierdlu"

    Nie zauwazyłam, aby to wiezniowie i skazani domagali sie
    wprowadzenia parytetu - chyba, z e coś ostatnio sie zmieniło w tej
    kwestii.
    Nie widze więc zadnego zwiazku.

    A co do reszty - cąłkiem niedawno wreszcie przeszła ustawa,
    zabraniajaca osobom majacym wyrok sadowy kandydowania w wyborach
    parlamentarnych, zbey nie uciekały w immunitet - warto wiedziec o
    czym rozmawiamy.
  • aqualung_my_friend 28.07.09, 09:24
    Było kilka posłanek z wyrokami, wybranych po sfałszowaniu list z podpisami,
    skazanych za długi i nie tylko.
  • zdanka1 28.07.09, 10:19
    No to coś niewiele...Tutaj pierwsza 10-tka( takich pierdól jak
    falszowanie podpisów na listach wyborczych w ogóle nie
    uwzględniłam)


    Henryk Długosz
    Andrzej Jagiełło
    Zbigniewi Sobotka
    Stanisław Łyzwiński
    Waldemar Borczyk
    Andrzej Peczak
    Marek Kolasiński
    Ryszard Bonda
    Jan Widacki
    Andrzej Lepper
  • fundrive 28.07.09, 10:26
    No to się zgadza, bo kobiety stanowią ok 20% parlamentarzystów, więc proporcje są zachowane :-)
  • gyubalwahazar 28.07.09, 11:13
    Chodzi o to że kobiety na świeczniku wcale nie są lepsze od mężczyzn. Fotyga (to
    kobieta jest) omal nie zamordowała polskiej dyplomacji. Była jedynym złym
    ministrem spraw zagranicznych po 1989r. Pijana posłanka Kruk to też ewenement,
    który nie miał męskniego odpowiednika. Pijany poseł płci męskiej raczej by się
    schował gdzieś i wstydu nie robił. Posłanka Kruk przeciwnie. Stanęła z
    podniesioną przyłbicą ziejąc telewidzom i wyborcom wódą prosto w nos.
  • zdanka1 28.07.09, 11:33
    Pijana posłanka Kruk to też ewenement,
    > który nie miał męskniego odpowiednika. Pijany poseł płci męskiej
    raczej by się
    > schował gdzieś i wstydu nie robił.

    Jasne, na pewno taki ewenement jak posłanka Kruk nie miał
    odpowiednika..., bo miał takie zestawy , ktore przewyzszyły go
    kilkukrotnie i wstydu nie czuły

    Wystarczy przypomnieć goscinne występy Gabiela Janowskiego, posła,
    który okupował mównice sejmową, az w nocy wyniosła go straz
    marszałkowska przez trybuny, a ten wrzeszczał Zdrada! Ponad to
    zostawił na mównicy woreczek, mówiąc, iż jest to "wąglik, rózgi na
    prezydenta i premiera, lista z nazwiskami zdrajców ojczyzny i setki
    listów od osób z informacjami o rozkradaniu majątku narodowego" a
    nastepnei rozpoczał serię dzikich poskoków w korytarzach sejmowych i
    poklepywania po plecach i całowania mezczyzn w rece? Doczekal się
    nawet tego, ze Maleńczuk napisął o nim tekst piosenki..."Gabriel
    Janiowski, pzredawkował proszki, śmiesznie podskakuje, wszystkich
    dziś całuje"

    A moze wystarczy pijany poseł Marian Curyło, który pozdrawiał z
    mównicy sejmowej premiera po arabsku ?


    Moze poseł Witolf Firak, który tak sie swietnie zaprawił, ze
    zapomniał, z e jest prosłem sprawozdawcą i wytoczył sie z sejmu tuz
    przed sprawozdaniem, które miał czytac? ( moz ei lepeij, bo bywały
    juz takie występy na mównicy, z e nic z tego bełkotu nie mozna było
    zrozumieć)

    A moze pijany poseł Grzegorek spiący na korytarzu hotelu sejmowego?


  • gyubalwahazar 28.07.09, 11:49
    Widzisz zdanko! Wszyscy i tak pamiętamy tylko posłankę Kruk!!
  • zdanka1 28.07.09, 16:14
    > Widzisz zdanko! Wszyscy i tak pamiętamy tylko posłankę Kruk!!

    Szkoda zatem, ze wszyscy nie pamiętacie Aleksandra Kwasniewskeigo.
    Kazdy pamieta to, co chce.
  • fundrive 28.07.09, 10:21
    > Nie zauwazyłam, aby to wiezniowie i skazani domagali sie
    > wprowadzenia parytetu - chyba, z e coś ostatnio sie zmieniło w tej
    > kwestii.

    Więźniowie się nie domagają.
    Domagają się feministki a Ty to pochwalasz argumentując, ze to lepsze niż przestępcy w sejmie.
    Pewnie i lepsze tylko nie bardzo widzę w jaki sposób wprowadzenie parytetów miałoby spowodować zmniejszenie się ilości karanych posłów.
    > Nie widze więc zadnego zwiazku.
    I słusznie.
    Bo nie ma żadnego związku pomiędzy wprowadzeniem parytetów a ilością kryminalistów w sejmie.
    Nie wiem więc po co wskazujesz ew. przewagę parlamentu z parytetami nad parlamentem z przestępcami.
    Jeśli u nas będą parytety to będziemy mieli parlament z przestępcami wybranymi wg parytetów.

    > A co do reszty - cąłkiem niedawno wreszcie przeszła ustawa,
    > zabraniajaca osobom majacym wyrok sadowy kandydowania w wyborach
    > parlamentarnych, zbey nie uciekały w immunitet - warto wiedziec o
    > czym rozmawiamy.
    Doprawdy?
    A ja myślałem, ze ludziom karanym zamyka się dostęp do parlamentu poprzez wprowadzenie parytetów :-)

    Notabene - nie ma takiej ustawy o jakiej piszesz. Jak chcesz się silić na protekcjonalizm i ton wyższości (vide: "warto wiedziec o czym rozmawiamy") to sprawdź sobie fakty.
  • alfalfa 28.07.09, 14:36
    Podziwiam Twoją spokojną odpowiedź. Jak na komentowanie tekstu
    koleżanki w którym trudno doszukać się sensu wykazałeś się
    niezwykłym opanowaniem/
    ;)
    A.
  • adeinwan 28.07.09, 09:03
    > pt. nie zdałeś, a jednak zdałeś.

    Na tym właśnie polega idea parytetów czy akcji afirmatywnej.
  • zdanka1 28.07.09, 09:07
    Nie, na tym polegała prawicowa, narodowa idea edukacji polskiej w
    wykonaniu ministra Romana Giertycha.
  • adeinwan 28.07.09, 09:28
    I na tym polega lewicowa idea odgórnego decydowania o tym, kto będzie w polityce
    czy zarządach spółek.
  • zdanka1 28.07.09, 10:23
    Nie widzę związku z matura, której ktoś nie zdał, ale minister
    jednak uwaza, ze prawie zdał, więc ja ma.
  • adeinwan 28.07.09, 10:38

    > Nie widzę związku z matura, której ktoś nie zdał, ale minister
    > jednak uwaza, ze prawie zdał, więc ja ma.


    Kobieta się nie dostała, ale się dostała, bo feministki dały jej parytet...
    Murzyn nie zdał na studia, ale zdał, bo miał punkty za rasę.
  • fundrive 28.07.09, 10:47
    Giertych niewątpliwie jest (był) politykiem narodowo-katolickim i wiele jego decyzji pozostawało pod wpływem narodowo-katolickiego światopoglądu. Niemniej jednak decyzja o "abolicji" maturalnej miała charakter typowo lewicowy. Co zresztą nie powinno dziwić bo u nas większość partii to lewica co z kolei wynika z tego, ze większość wyborców ma poglądy lewicowe. Prawicowo-katolickie podejście obejmuje przeważnie tylko sferę obyczajową.
  • zdanka1 28.07.09, 11:11
    > Kobieta się nie dostała, ale się dostała, bo feministki dały jej
    parytet

    Bardzo ciekawa koncepcja - problem w tym, ze w ogóle nie ma nic
    wspólnego z parytetem. Kobiety nie dostaj parytetu po tym, jak
    glosujacy na nie zagłosowali tak nisko, z e sie nie dostały i nie
    wchodza do sejmu, ale dzieki parytetowi w ogóle są na liscie w 50% -
    reszta to sprawa głosujących . Widze, ze trudno to pojąć niektórym...


  • fundrive 28.07.09, 11:30
    A jeśli jakaś grupa obywateli będzie chciała założyć partię w której miejsca na listach wyborczych będą obsadzane poprzez wewnętrzne wybory i na skutek tych wewnętrznych wyborów okaże się, ze kobiety nie dostały się na listy lub są tam w skromnej mniejszości?
    Zabronisz im?
  • zdanka1 28.07.09, 11:39
    Niech zakładają. Ich prawo. Moga nawet załozyć Polską Partię TYLKO i
    WYLACZNIE MEZCZYZN MAJACYCH w ZYCIU 120 kochanek i uwazającej, z e
    kobiety to kompletne kretynki. Tez ich prawo i nie wiem dlaczego
    ktoś miałby zabraniac - to wolny kraj.

    Pewna jestem natomiast jednego - ZADNA NOWA partia zakałdana
    przez "jakaś grupę obywateli" przy obecnej ordynacji i dotacji
    finansowej nie dostanie sie do sejmu na pewno.
  • fundrive 28.07.09, 12:19
    W takim razie partie , które chcą wprowadzenia parytetów mogą sobie je same wewnętrzne wprowadzić.
    Ale niech nie narzucają tego innym partiom.

    A dotacje do partii mogłyby zniknąć.Gdyby tylko na prawdę przeszkadzały wyborcom :-)
  • nikodem_73 28.07.09, 12:23
    Ależ dokładnie - jak partia chce sobie zrobić parytet - niech robi. O ile wiem
    to nie ma prawa zabraniającego tego rodzaju zachowań.
  • adeinwan 28.07.09, 12:28

    > Ależ dokładnie - jak partia chce sobie zrobić parytet - niech robi. O ile wiem
    > to nie ma prawa zabraniającego tego rodzaju zachowań.

    Jest zakaz dyskryminacji, a parytet jest formą dyskryminowania facetów.
  • nikodem_73 28.07.09, 12:33
    Nie podciągniesz. W statusie można zapisać tego rodzaju dyskryminację a sąd to
    przyjmie. Tak samo jak w Polskiej Partii Przyjaciół Piwa możesz zapisać, że
    kandydat na posła musi pić i lubić piwo, chociaż dyskryminuje to abstynentów.
  • adeinwan 28.07.09, 11:52

    > Bardzo ciekawa koncepcja - problem w tym, ze w ogóle nie ma nic
    > wspólnego z parytetem. Kobiety nie dostaj parytetu po tym, jak
    > glosujacy na nie zagłosowali tak nisko, z e sie nie dostały i nie
    > wchodza do sejmu, ale dzieki parytetowi w ogóle są na liscie w 50% -
    > reszta to sprawa głosujących . Widze, ze trudno to pojąć niektórym...

    Kobieta się nie dostała, bo przegrała wewnątrzpartyjne wybory.
  • boykotka 28.07.09, 15:06
    chodzi. Bo co prawda słowo "miernota" jest rodzaju żeńskiego ale nie
    ma swojego męskiego odpowiednika

    misiu-1 napisał:

    > To znaczy, że szwedzki parlament przynajmniej w połowie wypełniony
    > jest miernotami, które znalazły się tam tylko i wyłącznie
    > dzięki "punktom za pochodzenie".


    --
    /
  • stawrogin19 28.07.09, 08:44
    zbaczać z tematu i wywgadywać androny, gdy została zagadnięta, czy państwo ma nakładać parytety na prywatne firmy, zmuszając je do zatrudniania określonej ilości kobiet. Bo nie można pogodzić prawa do prywatności, w tym do samorządnego zajmowania się własnym przedsiębiorstwem z ideologią feministyczną. Feministki powielają manierę swojego mentora, Włodzimierza Lenina, który twierdził, że "nie ma nic prywatnego; wszystko jest dla nas rzeczą publicznoprawną". Dlatego już nie tylko państwo, czyli rzecz publiczna, powinno stosować parytety, ale także przedsiębiorstwa prywatne, które ideologii państwowej muszą się podporządkować. System proponowany przez te kobiety to system w istocie totalitarny, system permanentnego zniewolenia jednostki przez państwo, a zatem te totalitarne ciągoty byłyby podstawą do zdelegalizowania w Polsce takiej partii, gdyby się ona pojawiła, z powołaniem na art. 13 Konstytucji RP. Te kobiety nie rozróżniają między sferą publiczną a sferą prywatną, w której panują inne zasady, w tym kluczowe dla społeczeństwa otwartego i wolnego - zasada autonomii woli i swobody umów. To ja - jako pracodawca - decyduję czy zawrzeć umowę z pracownikiem i jaką treść nadać tej umowie. Nie decyzja administracyjna (co jest charakterystyczne dla gospodarki nakazowo-rozdzielczej, totalitarnej), ale swobodna wola strony.

    Precz z faszyzmem!
  • adeinwan 28.07.09, 09:04
    Mądrze gadacie, stawroginie. Ciekaw jestem, jak się ustosunkują do tego feministki?
  • koham.mihnika.copyright 28.07.09, 12:15
    a jednak.
    czerwona zaraza, jak Hydra, podniosla nastepny leb.
    Dlatego proponuje 50% parytetu w wiezieniach, 50% przy piecach hutniczych. 50%
    na kutrach rybackich, nie przeciez one beda sledzie wypuszczac do wody, to jest
    ekologiczne.
    Kazda kobieta - 50% zarobkokw mezczyzny!!!
    Popieracie? ;D
    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
  • nadala 29.07.09, 15:36
    Chodzi tylko o parytet na listach wyborczych. NIE w parlamencie, firmach,
    instytucjach itd.
    Warto wiedzieć na jaka temat się wypowiada. Szczególnie jeśli się kogoś nazywa
    faszystą.
  • nikodem_73 30.07.09, 02:49
    Warto:

    "Z krajów skandynawskich najdalej w dekretowaniu równości płci poszła Norwegia,
    która nawet zarządom i radom nadzorczym prywatnych spółek narzuca wymóg, że co
    najmniej 40 proc. muszą w nich stanowić kobiety. Czy uważa pani, że to dobry pomysł?

    - Chcieliśmy to rozwiązanie wprowadzić w Szwecji, ale straciliśmy władzę. Jeśli
    ją odzyskamy, doprowadzimy do tego. "
  • lernakow 28.07.09, 08:56
    Parytet min. 40% jednej płci w zarządach spółek jest bez sensu.
    Nie da się przy nim wyłonić trzyosobowego zarządu. Do dziewięcioosobowych
    zarządów włącznie jeśli odchodzi osoba z płci mniejszościowej (lub dowolna
    przy zarządach o parzystej liczbie członków) musi zostać zastąpiona osobą tej
    samej płci, co o połowę redukuje liczbę potencjalnych kandydatów. Zarządy
    stają się zakładnikami parytetu, bo minimalne pole manewru uzyskują od
    dziesięciu członków w górę, ale kto by utrzymywał taki zarząd?

    Kobiet jest więcej niż mężczyzn. Zwłaszcza w wieku, gdy ma się prawa wyborcze,
    bo żyją dłużej. Mogą swobodnie kandydować, głosować, wstępować do partii.
    Gdyby były zainteresowane polityką proporcjonalnie do swojej liczebności - już
    by w niej były, bez żadnych parytetów. Wprowadzanie ich to trochę
    uszczęśliwianie na siłę, a trochę wymuszanie miejsc dla tej gromadki, która
    jednak polityką się zajęła, ale nie ma wystarczającego poparcia, bo okazuje
    się (chociażby po wyniku wyborczym Partii Kobiet), że same kobiety w
    większości nie chcą na nie głosować.

    --
    Sigillum Diaboli - mój blog na
    czarownice
  • zdanka1 28.07.09, 09:13
    bo okazuje
    > się (chociażby po wyniku wyborczym Partii Kobiet), że same kobiety
    w
    > większości nie chcą na nie głosować.


    No, akurat tutaj bardzo bym sie zastanawiała nad formułowaniem
    takiego uogólnienia. Zastanów się KIEDY w polskim parlamencie
    znalazła sie nowa partia od lat 90-tych ? Nowa, nie przekształcona
    ze starej, zasiedziałej zmianą nazwy. Podpowiem ci. NIGDY. Tak wiec
    utopia jest wierzyc, ze jakakolwiek nowa partia wejdzie do
    polskiego parlamentu przy obecnych metodach finansowania - tak samo
    nie znajdzie się tam ponownie UPR.
  • fundrive 28.07.09, 11:07
    Samoobrona, LPR.
  • zdanka1 28.07.09, 16:20
    Chyba wyraznie powiedziałam NOWE.

    LPR to dawne ultrakatolickie ogniwo ZCHN-u i część AWS-u, a
    Samoobrona to rozłam PSL-u i równeiż częsc AWS-u.
  • nikodem_73 28.07.09, 17:20
    A Endrju był w PSL, czy w AWSie? A ta od k*rwików w oczach (jak jej tam było)?

    Samoobrona to był kapitalny przykład oddolnej inicjatywy - taki wyprysk
    skumulowanego niezadowolenia przeciw elitom politycznym. I zauważ, że
    Andrzejkowi "żarło" dopóki krytykował rządzących.
  • zdanka1 28.07.09, 18:56

    > A Endrju był w PSL, czy w AWSie?

    A my mówimy o liderach parii czy o czlonkach partii? Ta partia
    składała sie z dwoch osób? Poza tym, o ile wiem istniała od 1992
    roku .

    Andrju skumulował wszystkich tych rolników, którym nie odpowiadało
    to co robił Pawlak w PSL i sam PSL, wiec twierdzenie, ze TO NOWA
    PARTIA ludzi, którzy wzieli sie znikąd i załozyli sobie inicjatywe
    oddolną, jest po prostu nonsensowne. Kiedy Andrju wysypywał zboze,
    stało za nim poparcie jednej z najwiekszych sił w tym kraju -
    wkurzonych rolników, którzy uwazali, z e PSL im szkodzi. To nie bez
    powodu popracie dla Lepera poleciało na łeb na szyję po dotacjach
    unijnych dla wsi i ich zagospodarowaniu, a nie wczesniej -
    poprawiło sie tej czesci narodu, która go popierala. Nie wział sie
    znikąd i pewnego dnia nie postanowił załozyć partii w 2001 roku;/
  • nikodem_73 30.07.09, 02:40
    A to coś przeszkadzało np. pani Gretkowskiej zrobić to samo co Endrju?

    A może (taka mała herezyjka ;)) kobietom nie jest tak źle jak było rolnikom
    zanim dostali kasę unijną?
  • strangeday 28.07.09, 09:45
    >wymuszanie miejsc dla tej gromadki, która
    >jednak polityką się zajęła, ale nie ma wystarczającego poparcia, bo >okazuje
    >się (chociażby po wyniku wyborczym Partii Kobiet), że same kobiety >w
    >większości nie chcą na nie głosować.

    W sumie... celne!
  • nadala 29.07.09, 16:04
    lernakow napisał:

    > Gdyby były zainteresowane polityką proporcjonalnie do swojej liczebności - już
    > by w niej były, bez żadnych parytetów.

    Właśnie. To jest jeden z podstawowych błędnych poglądów.
    Gdyby kobiety znacznej części swojego życia nie spędzały na roli kucharki i
    sprzątaczki dla ich ambitnych mężów, gdyby ułatwiono im powrót do pracy po
    okresie urodzenia i wychowania dzieci (czasem nawet kilkanaście lat), gdyby ich
    mężowie proporcjonalnie zaangażowali się w pracę domowa i z dziećmi - wtedy
    kobiety mogłyby bardziej skupić się na kierowaniu swoją karierą i z pewnością
    byłoby ich więcej w polityce i wszelkich innych dziedzinach życia publicznego i
    sektorach rynku pracy.
  • nikodem_73 30.07.09, 02:51
    To jak wytłumaczysz, że kobiety chętniej angażują się w różnego rodzaju akcje
    charytatywne i wolontariaty (znacznie częściej niż mężczyźni), a nie w politykę?
    Na wolontariat czas mają, a na politykę nie?
  • nadala 30.07.09, 15:09
    Niezależnie od tego na co go spożytkują, czasu mają mniej niż mężczyźni. I to
    jest podstawowa niesprawiedliwość.
  • vermiculus 28.07.09, 08:57
    "Liga rządzi, liga radzi, liga nigdy Cię nie zdradzi"
  • g.r.a.f.z.e.r.o 28.07.09, 09:06
    A ile miejsca na listach wyborczych w Szwecji zarezerwowanych jest dla ludzi
    innego wyznania, innej orientacji seksualnej, innego koloru skóry, czy
    leworęcznych.

    Bo przypominam że konstytucja ZAKAZUJE dyskryminacji pod każdym względem wiec
    jeśli zrobimy idiotyczny parytet dla kobiet, to będziemy MUSIELI wprowadzić
    jeszcze bardziej idiotyczny parytet dla innych "dyskryminowanych mniejszości".

    A w ostateczności znowu okaże się że jedyną dyskryminowaną grupą społęczną
    jest biały heteroseksualny mężczyzna, uczciwie pracujący i zarabiający na rodzinę.
    --
    Usta me ogrzej...
  • shaman2 28.07.09, 09:17
    To może zróbmy też parytety przy położnych - co druga powinna być mężczyzną. I
    dla ortopedów (dlaczego co drugi nie może być kobietą)? I dla dyrektorów
    przedszkoli (dlaczego większość to kobiety) i dla budowlańców (znów zawód
    pełen dyskryminacji).

    Dlaczego płeć ma decydować o czyiś szansach na zostanie posłem? Bo parytety to
    tylko ładnie nazwana dyskryminacja.
    witold.blox.pl/2009/07/Rownouprawnienie-dla-idiotow.html
  • aqualung_my_friend 28.07.09, 09:18
    Polska dyplomacja nie przeżyje drugiej Fotygi! Po co nam druga Jakubowska
    reprezentująca grupę trzymającą władzę. Po co nam druga niekompetentna
    Gilowska z doktoracikiem a akademii rolniczej. Po co nam druga Sawicka
    nieumiejąca odrzucić pokus łóżkowo biznesowych. Mamy też przykłady
    skorumpowanych pań sędzin, pijanych lekarek itp itd. Wniosek jest bowiem taki,
    że osoba która robi karierę postępuje w taki sposób aby osiągnąć maksymalne
    korzyści dla siebie. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia. Mówi się jedynie że
    kobiety (dbając o swoje interesy) są bardziej bezwzględne.
  • mmena 28.07.09, 09:29
    We wladzach, nie ma znaczenia czy chodzi o wladze ustawodawcza czy
    zarzad w prywatnej firmie, powinni zasiadac ludzie madrzy. Tacy,
    ktorzy potrafia rzadzic, tacy, ktorzy mysla, tacy, ktorzy dbaja o
    dobro tzw. ogolu. Nie istotne jest czy to kobiety, mezczyzni,
    czarni, czerwoni, homo czy hetero.
    Prywatna firma rzadzi wlasciciel, jego pieniadze, jego sprawa. To on
    decyduje czy zatrudni kogos do poprowadzenia dzialalnosci czy zajmie
    sie tym sam.
    Parlament finansowany jest z pieniedzy nas wszystkich. Wszystkim
    powinno zalezec na tym by byli w nim ludzie madrzy. Nie kobiety czy
    mezczyzni, ale osoby myslace.
    Wymuszanie udzialu procentowego jakiejkolwiek grupy jest bzdurne.
    Jesli chcemy miec w parlamencie kobiety to trzeba na nie glosowac, a
    nie wpychac na sile kogos tylko dlatego, ze jest takiej a nie innej
    plci.
  • litestep 28.07.09, 09:36
    Chce żeby minimum 50% kandydatów na listach wyborczych było inteligentnych.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 28.07.09, 10:24
    litestep napisał:

    > Chce żeby minimum 50% kandydatów na listach wyborczych było inteligentnych.

    Jeśli już ktoś nie może żyć bez parytetu, to ja proponuję całkiem inny: Niech w
    szkołach podstawowych i gimnazjach 50% nauczycieli muszą stanowić mężczyźni. Gdy
    dziewczęta nie będą wychowywane wyłącznie przez sfrustrowane, źle opłacane,
    konserwatywne kobiety, to nauczą się same dbać o własne interesy i potem nie
    będą już potrzebowały żadnych parytetów w życiu dorosłym.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • zdanka1 28.07.09, 16:22
    > dziewczęta nie będą wychowywane wyłącznie przez sfrustrowane, źle
    opłacane,
    > konserwatywne kobiety

    Dawno nie spotkałaś zadnych nauczycielek, a młodych to juz na pewno.
  • watcher11 28.07.09, 11:50
    A skąd tylu inteligentnych w kraju znajdziesz?
  • komentator4 28.07.09, 09:36
    Jeśli ma być parytet, to wszędzie. Feministki chcą dla siebie
    chapnąć te prace, o których wyobrażają sobie, że są łatwe, czyste,
    nie męczące i dobrze płatne. A dlaczego nie upominają się, żeby było
    50% kobiet w kopalniach węgla na przodku, wśród kierowców tirów,
    maszynistów kolejowych czy operatorów dźwigów? Też dobrze płatne
    prace, nawiasem mówiąc.

    Z drugiej strony, żądajmy 50% mężczyzn wśród pielęgniarek i
    dentystek - stomatologia jest skrajnie sfeminizowana, a to jest
    zawód, w którym zarobki są super-wysokie. Również 50% mężczyzn wśród
    wychowawców żłobków i przedszkoli - żeby uchronić dzieci przed
    niebezpieczeństwem feministycznego prania mózgów.

    W fizyce teoretycznej kobiet jest jak na lekarstwo. W Polsce jeden
    doktorat na kilka lat. Nie ma żadnej dyskryminacji. Jeśli pojawi się
    jakaś doktorantka, to jest traktowana jak perełka i wszyscy odnoszą
    się do niej życzliwie. Jeśli napisze dobry doktorat, wszyscy wpadają
    w entuzjazm. Ale widocznie inne przyczyny decydują o tym, że panie
    NIE CHCĄ uprawiać tej dziedziny. Nawet nie startują. W fizyce
    doświadczalnej - owszem, jest znacząca reprezentacja kobiet i
    stopniowo rośnie z czasem (wśród studentek jakieś 30%). Widocznie ta
    dziedzina bardziej im odpowiada. Po co zmuszać ludzi na siłę, żeby
    robili coś, czego nie lubią?

    Niski procent kobiet w większości zawodów to jest zaszłość
    historyczna - ślad po dawnej dyskryminacji, który stopniowo zanika i
    kiedyś zniknie do końca. Dziś już nie wolno kobiecie powiedzieć "Nie
    przyjmiemy pani do pracy, bo nie chcemy kobiet". Ale w niektórych
    zawodach (na przykład w nauce) o awansie decyduje rywalizacja, w
    której ktoś musi odpaść - także mężczyźni. W tych zawodach kobiety
    muszą po prostu sięgnąć po swoje prawa, bo na papierze już je mają.
    W polityce na przykład, zamiast domagać się, żeby z urzędu były
    dopisywane do list wyborczych, powinny postarać się o poparcie wśród
    wyborców. Niech jeżdżą na spotkania i przekonują ludzi do swoich
    programów politycznych. Jeśli któraś w ten sposób stanie się
    popularna, nie będzie musiała prosić o miejsce na liście - koledzy-
    cwaniacy sami je wpiszą, dla dobra partii.
  • joanelle 28.07.09, 12:21
    Nie rozumiesz idei parytetu. Parytet jest ważny, ponieważ chodzi tu o ludzi,
    którzy podejmują decyzje dotyczące nas wszystkich. W Polsce kwestie i aspekty
    dotyczące przede wszystkim kobiet są spychane na margines jako mniej ważne (dla
    mężczyzn, którzy przecież rządzą), tymczasem kobiety to PONAD połowa narodu! I
    żeby te ważne dla PONAD POŁOWY narodu kwestie zyskały wreszcie należytą wagę,
    musi ona mieć odpowiednią reprezentację wśród decydentów. Proste?
    Uwarunkowania historyczno-kulturowe sprawiają, że władzę dostają przede
    wszystkim mężczyźni. Gadanie, że wystarczy, żeby kobiety były pracowite i
    kompetentne, to mydlenie oczu. Koledzy-cwaniacy prędzej je zniszczą, niż
    pokierują się dobrem partii! Te same uwarunkowania (a nie jakieś różowe neurony
    w mózgu) sprawiają, że kobiety i mężczyźni wybierają inne zawody. Jednak tutaj
    wystarczy uświadamianie ludziom, że mogą wybrać dowolny zawód, jaki im się
    podoba, niezależnie od tego co mają między nogami, a kwestia ile dokładnie
    procentowo płci wykonuje dany zawód nie jest istotna.
    Swoją drogą, to, że dziewczyny preferują obecnie fizykę doświadczalną, to bardzo
    ciekawe :)
  • nikodem_73 28.07.09, 12:23
    Powiedz mi - kto wybrał tych facetów?
  • arme 28.07.09, 13:10
    PONAD POŁOWA społeczeństwa ;)
    Najciekawsze jest to, że partia kobiet przy swoich "próbach wyborczych" uzyskała
    dość marny rezultat. Można by się zastanowić czy może problem nie leży w samych
    kobietach, a konkretnie w tych, które w swoich predyspozycjach zawodowych mają
    karierę polityczną. Słuchając wypowiedzi kobiet-polityków wcale się temu nie
    dziwię, szczególnie konfrontując to z poziomem kobiet-wyborców (dość wysokim).
    --
    "Miłość jest tylko usprawiedliwieniem pożądania."
    Lump Anonim
  • strangeday 28.07.09, 12:59
    > W Polsce kwestie i aspekty
    > dotyczące przede wszystkim kobiet są spychane na margines jako mniej ważne (dla
    > mężczyzn, którzy przecież rządzą), tymczasem kobiety to PONAD połowa narodu! I
    > żeby te ważne dla PONAD POŁOWY narodu kwestie zyskały wreszcie należytą wagę,
    > musi ona mieć odpowiednią reprezentację wśród decydentów. Proste?

    Ani trochę!
    Głosujesz na osoby lub partie, które deklarują realizację określonego programu - tego co jest dla Ciebie istotne.
    Płeć jest przy tym drugorzędna.

    Twój argument jest takiej samej klasy, jak gdyby powiedzieć, że np. ginekologami mogą być tylko kobiety, bo tylko one wiedzą co jest naprawdę dobre dla kobiet.
  • alfalfa 28.07.09, 14:50
    joanelle napisała:

    > Swoją drogą, to, że dziewczyny preferują obecnie fizykę
    doświadczalną, to bardz
    > o
    > ciekawe :)

    Tak, faktycznie taki sens miało to co kolega napisał, aha...
    Gratuluję rozumienia tekstu.
    A.
  • ichmordy 28.07.09, 09:36
    Cugier-Kotkę pobili za poglądy polityczne , może lepiej że jest mniej kobiet to mniej ucierpią i nie będą na pierwszej linii ognia.
    Zamiast do polityki aktorka jest zmuszona do emigracji , a przecież miała wiele do powiedzenia na tematy polityczne.
    POlityka w POlsce jest bardzo stresująca a wiele kobiet zachodzi w ciążę i takie stresy mogłyby doprowadzić do poronienia lub zasłabnięcia. POlityka w obecnym wydaniu nie bardzo jest dla kobiet, chociaż te które się dostały dobrze sobie radzą lub kompromitują np. Sawicka którą oskarżyli o branie łapówek oraz Beger oskarżona o fałszowanie głosów wyborczych. Parytet byłby tutaj szkodliwy dla kobiet , zmuszając je do braniu udziału w tej szopce . Niech idą te które chcą , przecież stworzyły partie kobiet i nikt prawie na nie nie głosuje. To wyborcy decydują o parytecie :) Ale czy same kobiety chcą pchać się do polityki ? Szczerze wątpię , zwabione pieniędzmi i władzą nie zawsze zdają sobie sprawę jakie niebezpieczeństwa na nie czekają . Liczba kobiet w sejmie z roku na rok zwiększa sie więc nie potrzeba parytetu bo dyskryminuje to wybitne osoby płci męskiej. Podobny parytet trzeba byłoby wprowadzić w każdej firmie bo niby dlaczego tylko w sejmie kobiety miałyby takie przywileje ? Myśle że na kobiety głosowalibyśmy bo są ładniejsze od facetów , bo to płeć piękna.
    www.tuskwatch.pl/wp-content/fgallery/platforma-oszustow/casting.jpg
    Może dla oka byłoby wskazane ale w rządzie powinny liczyć sie umiejętności i kwalifikacje. Niż tylko robienie dobrego wrażenia jak w przypadku PO.
    --
    Od cudów jest Bóg
    od czynów Prezydent
    od plag jest plemiel
  • arsen44 28.07.09, 09:47
    Z kilkudziesięciu zaprzyjaźnionych ze mną kobiet żadna nie głosowała
    na Partię Kobiet! Dlaczego???? Czy Panie feministki chcą kuchennymi
    schodami dostać się do sejmu? A może wprowadzić parytet dla gejów?
  • malwina666 28.07.09, 09:48
    Nalin Pekgul, która chce wszędzie wprowadzić kwoty, choćby w prywatnych
    firmach, jest kretynką, która propaguje faszyzm i bolszewię. Hanne Kjoller
    natomiast rozumie, że trzeba walczyć ze źródłami problemu, a nie jego
    przejawami. Tak samo jak u mężczyzn, u kobiet bywają ludzie nieprawdopodobnie
    durni i całkiem mądrzy. A wyłączny mandat do odróżniania jednych od drugich
    mają WYBORCY, do jasnej cholery, a nie jakieś parytety!!!
  • toniejestlogin 28.07.09, 10:35
    Ale śliczne to dziewczę na zdjęciu...
    --
    W swoim środowisku cieszę się nienaganną opinią...
  • ireneuszdziura 28.07.09, 10:42
    no i to zdanie>>>uwaga cytuje!!!!>>" - To przede wszystkim kwestia
    demokracji. Kobiety stanowią połowę populacji, więc powinny mieć odpowiednią
    reprezentację polityczną"


    o jakiej demokracji ona mowi??.....w demokracji ludzie glosuja na kogo chca nie
    patrzac sie na plec wiek kolor skory itd.:).....a ona ma tak nawalone w glowie
    jak ich sedziowie odbierajacy dziecko rodzinom za klapsa w tylek:/

    doczytalem tylko do tego momentu bo dalej juz mi sie tych komunistycznych
    wypocin nie chcialo czytac......

    i nadal powtarzam!!....lesby zieloni feminy i inni bardziej sobie szkodza takim
    NARZUCANIEM sie w spoleczenstwie niz mialoby to przechodzic "bezstresowo" a nie
    manifestacyjnie!!!

    robicie sobie wrogow gdzie tylko mozecie a potem mowicie ze jestescie
    dyskryminowani......nauczyliscie sie tego ze slow "rasista" ergo "nazista" ergo
    "antyzyd"...dosc dobry PR i wtedy krzyczycie ze jestescie nietolerowani......

    ja was tolerowalem ... mam znajomych i gejow i lesbijki....feministki
    takze.....ale z checia walne takiemu w leb palka bejsbolowa(mimo ze slucham
    gothic rock i nie mam karku zrosnietego z pietami) za takie mataczenie w
    spoleczenstwie!!!!!!!!


  • bosman_plama 28.07.09, 10:47
    A to nie Szwecja jest tym krajem, w którym wymyślono, że w TV nie
    powinny występować same ładne prezenterki, bo to obraża te mniej ładne,
    no i nie oddaje rzeczywistego obrazu społecznego? To nie ze Szwecji
    uciekali przed podatkami pisarze i reżyserzy? Naprawdę musimy kopiować
    wszystkie durne pomysły?
  • kordzio1 28.07.09, 11:39
    największa głupota, to wpadanie w orgazm na dźwięk słów demokracja i wolność
    wyboru, a z drugiej strony robić odgórne przymusowe przydziały.
    Ponoć w społeczeństwie jest mniej więcej równa liczba kobiet i mężczyzn ze
    wskazaniem na kobiety, głosów każdy ma tyle samo, więc w czym problem?
    --
    Obelgi- to argumenty tych, co nie maja argumentów
  • marekrz 28.07.09, 11:57
    wprowadzmy parytety także według wieku - dlaczego tylko stare dziady zajmują się rządzeniem a 20-to latków w ogóle w polityce nie uświadczysz?
  • koham.mihnika.copyright 28.07.09, 12:26
    wiecej mlodych.
    W zasadzie chodzi o to, zeby kilka czerwonych przywodczyn reprezentowalo
    ucisnieta wiekszosc plci odmiennej od normalnej. W jej imieniu beda spijac
    szampana (Tak, to stary dowcip).
    Teraz polaczcie to parytetowe towarzycho z zielonymn zaglebiem umyslowym
    globalnego ocipienia i 21 wiek zakonczy sie w jaskiniach. Cywilizacja w
    odstawke, zaczynamy od nowa.
    W ramach parytetu, nastepnym razem na krzyzu zawisnie jakas Magdalena.
    --
    "Power is the ultimate aphrodisiac" - prezes JK za Henry Kissingerem.
    koham.mihnika© - alter ego koham.mihnika
  • xaliemorph 28.07.09, 12:02
    Parytet? Owszem intencje dobre ale nie za wszelką cenę? Dlaczego? Bo
    wymuszanie parytetu oznacza w pewnym sensie ochronę praw słabszych, ochronę
    praw gorszych. A my nie chcemy tych 50% gorszych tylko chcemy samych
    najlepszych ludzi obojętnie czy baba czy facet. Mnie to kompletnie nie
    obchodzi. Zarówno facet potrafi być debilem jak i kobieta idiotką. Jeżeli już
    ktoś naprawdę chce liczbowego wymuszenia to starczy w zupełności przynajmniej
    nie mniej niż 1/3 osób musi mieć odrębną płeć od większości. Po prostu wtedy
    ową 1/3 będą chronieni mężczyźni a lepsze kobiety zajmą całe 66% jakie mogą. I
    tak będzie zarówno dobra kadra najlepszych jak i trochę innego punktu widzenia
    drugiej płci.

    Wymuszanie na siłę parytetu jest bzdurą. Dlaczego? Gdyż jest to
    DYSKRYMINACJA POZYTYWNA Kobiety mają coraz to więcej praw i środków
    ochrony. A to ciąża, a to kobiece przypadłości itd. itp. Faceci wcale tak
    szybko nie zyskują takiej ochrony i de facto okazuje się iż faceci zaczynają
    być dyskryminowani. Przykład z odpowiednio sformułowanym przepisem. Jest
    olbrzymia różnica pomiędzy "przynajmniej 50% muszą objąć kobiety" a
    "przynajmniej 50% musi objąć płeć przeciwna (czyli de facto po połowie)" Bo w
    pierwszym przypadku kobiety mogą mieć 50% i więcej a w drugim zawsze
    sprawiedliwie. Ale to właśnie to owej NIESYMETRII dążą feministki.
  • keradk 28.07.09, 12:03
    podobnego steku bzdur juz daaawno nie widzialem.

    równie dobrze - jak nie umozliwisz kibolom awansu to ich zdolnosci
    sie nie ujawnią!

    Niestety to działa zupełnie odwrotnie - najpierw trzeba ujawnić
    zdolności, a potem dopiero awans... Może zróbmy wszytkich prezesami -
    a nóz wszyscy ujawnia jakies cudowne zdolności?
  • boykotka 28.07.09, 12:05
    Uważam się za feministkę, lecz gdy czytam podobne wywody, to
    niedobrze mi się robi. Feminizm powinien walczyć o równouprawnienie
    w inny sposób, mamy przecież takie potężne oręże w posiadaniu - to
    my kobiety wychowujemy przyszłe pokolenia i to od nas zależy jak je
    wychowamy. Tu widzę naszą moc i władzę. Powinnyśmy tak wychowywać
    nasze dzieci, by mężczyźni "byli zazdrośni" o to wychowanie i sami
    bez przymusu angażowali się w nie.
    Ustanowienie sztucznego przymusu w niczym nie pomoże, może w
    stworzeniu sztucznego świata - a ja już w takim żyłam i mogę
    zaręczyć, że na dłuższą metę nie zdaje on egzaminu, nawet przy
    najlepszych założeniach.
    Osobiście już widzę ogromną róznicę w wychowaniu mojego pokolenia i
    pokolenia moich dzieci. W pokoleniu moich dzieci nie istnieje coś
    takiego jak męski szowinizm lub isnieje już w niewielkim stopniu.
    Coraz mniej jest przypadków wykorzystywania kobiet ( młodych ) a te
    które ulegają nierównemu traktowaniu czynią to niejako na własne
    żądanie - czego też kobietom nie można zabronić.
    --
    /
  • nikodem_73 28.07.09, 12:25
    Dokładnie. Siłą niczego nie można dać. A parytet to zaprzeczenie idei
    równouprawnienia.
  • 7reason 28.07.09, 14:30
    Otóż to!!! Właśnie chciałem dać taką uwagę - że kobiety mają obiektywnie o wiele
    większy wpływ na losy świata (przez wychowanie dzieci) niż mężczyźni, ale Pani
    mnie ubiegła. I tu dwie uwagi:

    1)Płeć ani żadne inne biologiczne różnice (których jest NIESKOŃCZENIE wiele),
    nie determinują poglądów politycznych. Nie istnieje więc coś takiego jak "prawa
    kobiet". Papież przewodzi katolikom, generał - żołnierzom, Wielki Mistrz Loży
    Masońskiej przewodzi swoim współbraciom - gdyż są to struktury hierarchiczne
    oparte na wspólnocie poglądów. Ale żadna kobieta, grupa kobiet nie miała, nie ma
    i mieć nigdy nie będzie prawa do ogłoszenia się reprezentantką kobiet. Inaczej:
    feministki reprezentują kobiety o tyle, o ile LPR reprezentuje Polskę i Polaków,
    Partia Łysych - łysych, a np. Adam Michnik - jąkających się

    2)Poglądy skandynawskich feministek są NATURALNĄ DROGĄ ROZWOJU FEMINIZMU. Gdy
    polskie feministki osiągną swoje minimum, to będą mówiły (Dunin i Keff już
    mówią...) to samo, co ich siostry z północy! Proszę zrozumieć, że pewne
    podstawowe założenia feminizmu: kobiece zajęcia - min. wychowanie dzieci - są
    "be", a męskie - min. zarządzanie "cacy"; że jeśli w jakiejś instytucji nie ma
    połowy kobiet, to jest to dyskryminacja; że pełna realizacja kobiecości to
    małpowanie we wszystkim mężczyzn, wymuszają takie poglądy. Nie było, nie ma i
    nie będzie innego feminizmu niż ten reprezentowany przez Skandynawki...
    Powtarzam: to jest nieunikniona konsekwencja feministycznych założeń.

    Powiedziawszy to wszystko wierzę w to, że Pani nie jest (tfu, tfu!!!)
    feministką. Pani uwaga o wychowaniu dzieci jest zbyt zdroworozsądkowa,
    inteligentna i świadczy o tym, że nie samo oślepia się Pani tak, jak to gorliwie
    robią feministki...
  • boykotka 28.07.09, 14:57
    7reason napisał:

    > Powiedziawszy to wszystko wierzę w to, że Pani nie jest (tfu,
    > tfu!!!) feministką.

    Myślę, że jestem feministką ale nie na wzór tej szwedzkiej, czy
    wykrzywionego obrazu Kaliny ze Złotopolskich ( powinno się ten
    serial obowiązkowo puszczać wszystkim radykalnym feministkom )ale
    zdroworozsądkowej. Boli mnie, gdy na podobnym stanowisku mężczyzna
    zarabia więcej ode mnie ale z kolei doskonale sobie zdaję sprawę, że
    jeżeli sama nic nie zrobię w tej sprawie - nikt mi skutecznie nie
    pomoże.
    Feminizm w formie szwedzkiej przypomina mi nasze związki zawodowe,
    które uważają, że mają jakieś nie znane mi przywileje nabyte drogą,
    krzyków, protestów itp. historii. Tymczasem zarówno wielu członków
    związków zawodowych jak i wiele kobiet po prostu nie posiada
    odpowiednich kompetencji.
    --
    /
  • 7reason 28.07.09, 16:19
    Uwaga ogólna: postęp ma to do siebie, że na jego drodze nie istnieje "Meta"; nie
    ma punktu, po którego osiągnięciu można powiedzieć: Stop!, osiągnęliśmy to, co
    chcieliśmy, dalej już nie idźmy!!! Zawsze jest tak - również w procesach
    społecznych - że po zdobyciu kolejnego przyczółka pojawiają się ludzie, dla
    których to za mało i którzy postulują kolejny "krok naprzód" - i tak bez końca...

    Jeśli więc uznaje Pani, że postulaty skandynawskich feministek to przegięcie -
    nie jest Pani feministką. Powtarzam: ich postulaty to NIEUNIKNIONA konsekwencja
    podstawowych feministycznych założeń, które wymieniłem w punkcie 2 poprzedniego
    postu. Jeśli będzie się Pani upierała, że Skandynawki poszły za daleko, to przez
    feministki (prawdziwe) uznana zostanie Pani za"relikt patriarchalnego
    społeczeństwa uwięziony w prymitywnych, konserwatywnych, przestarzałych
    poglądach", albo coś w tym guście... Feminizm to wiara: więc ALBO popiera Pani
    wszystko, ALBO nie jest Pani feministką.

    Ale, rzecz jasna, nikt nie ma prawa mówić, że reprezentuje kobiety... (z
    przyczyn które wymieniłem w poprzednim poście).

    Co do tych nierównych płac... To musi być załatwiane w każdym przypadku z osobna
    - nie można sobie wyobrazić jakiegoś rozwiązania systemowego, bo nie ma i być
    nie może reprezentantów kobiet, mogących za nie cokolwiek postulować. Jeśli w
    jakiejś firmie mamy do czynienia z nierównymi płacami kobiet i mężczyzn na tych
    samych stanowiskach (których zakres obowiązków jest identyczny), to trzeba się
    po prostu powołać na prawo pracy itd.

    Z tym, że: kobieta w większości JEST GORSZYM pracownikiem. Może zajść w ciąże,
    zwalniać się na badania lekarskie, urlop macierzyński, logika i abstrakcyjne
    myślenie to dla niej czarna magia, i - co najgorsze - ma comiesięczne zmiany
    nastroju, bardzo gwałtowne, niestety... To ZAWSZE będzie ją czyniło gorszym od
    mężczyzny... i nawet jeśli pełni to samo stanowisko co mężczyzna, to wcale nie
    oznacza, że pracuje tak samo efektywnie... a więc niekoniecznie nalezą się jej
    identyczne apanaże. Podkreślam - jeśli jest tak samo efektywna, to powinna
    zarabiać tyle, ile mężczyzna!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka