Dodaj do ulubionych

Rok temu w Osetii Południowej

08.08.09, 12:24
Guzini urądzili sobie zabawę w strzelanie do rzutków. Przez parę
godzin ostrzeliwali z dział stolicę Cchinkwali zabijając cywilów i
żołnierzy sił rozjemczych. Potem przekroczyli granicę i rozpoczęli
regularny najazd na bezbronne terytorium. Zdobyli Cchinkwali z
wyjątkiem posterunku rosyjskiego, który obronił się do końca wojny.
Dopiero po kilkunastu godzinach Rosjanie zaczęli organizować odsiecz
kontratakując z powietrza.
I tak to wyglądało od strony faktów a fabuły dopisuje się różne,
najbardziej śmieszne w Gruzji i w Polsce.
Edytor zaawansowany
  • dar61 08.08.09, 13:05
    ... żałuje, że w kanikułę gdzieś w świecie znów nie wybuchła jakaś
    większa strzelanina warta sprzedania na gazetowych łamach...

    Jedyna nadzieja na rąbankę - Polska.
  • kpix 08.08.09, 21:14
    Rosjanie urządzili sobie z Gruzji przedmiot ekspansji imperium.
    Pod piękną nazwą "sił rozjemczych" powchodzili we władze Osetii
    Południowej, będącej wewnątrz międzynarodowo uznanego terytorium
    gruzińskiego, sponsorując tę władzę finansowo. Minister spraw
    zagranicznych imperium zapowiedział pół roku przed wojną, że "za karę"
    za postawę krajów zachodnich w sprawie Kosowa, doprowadzi do oddzielenia
    Południowej Osetii i Abchazji od Gruzji - czytaj Rosja dokona rozbioru
    suwerennego państwa. Mówił to przedstawiciel tego samego państwa, które
    10 lat wcześniej "za karę" za naruszenie swojej suwerenności przez Czeczenów
    w Dagestanie, wymordowało w 1 rok 50 tysięcy Czeczenów i zrównało ich
    stolicę z ziemią. Już kilka dni przed wojną, zanim jeszcze Gruzini wdarli
    się w pojedynki i zgromadzili wojska, osetyjska bomba przydrożna raniła 6
    gruzińskich policjantów.

    Odbijając Cchinwali i wchodząc do Gruzji wewnętrznej, zabito 215 gruzińskich
    cywili - zgrubsza tylu samu, co Gruzini Osetyjczyków, przy czym śmierć
    Osetyjczyków propaganda rosyjska nazwała ludobójstwem, ale śmierć Gruzinów
    nie była już żadnym problemem. Użyto również bomb kasetowych - tego samego,
    o co Gruzinów oskarżano. Gdy wojska rosyjskie zajęły Południową Osetię,
    pozwoliły na czystkę etniczną na 20 tysiącach Gruzinów żyjących tam od
    stuleci.

    Jednocześnie korzystając z konfliktu, wojska rosyjskie weszły do Abchazji
    i wypchnęły Gruzinów z ostatnich miejsc, mimo to że nie padł tam ani jeden
    strzał gruziński, i pomimo, że 15 lat wcześniej dokonano masowej czystki
    etnicznej na 200 tysiącach Gruzinów.

    I tak to państwo które żądało od świata szanowania własnej suwerenności,
    haniebnie uczestniczyło w rozbiorze innego kraju. Ale jest to państwo duże,
    a dużemu wolno.
  • alakyr 09.08.09, 10:27
    Doskonały przykład zmanipulowania opinii. To że w Osetii i Abchazji
    żyją Rosjanie, których Gruzini chcą wyrżnąć a w najlepszym wypadku
    wypędzić to już Cie nie interesuje.
    Jeżeli nie widzisz różnicy że ostrzał i napaść Gruzinów na ludność
    cywilną to ludobójstwo a odwet rosyjski na regularnej armii
    gruzińskiej który spowodował ofiary to coś nie tak u Ciebie z logiką.
    Co do chęci zawładnięcia Gruzją to Rosjanie nie mają na to
    najmniejszej ochoty. Dla nich wygodniej jest panować w regionie
    politycznie i pokazywać światu: popatrzcie jakich bandytów,
    ludożerców mamy u granic, musimy bronić swoich ludzi.
    I to przynosi efekty, Bidden w czasie wizyty w Tibilisi zapowiedział
    że Gruzja w Stanach może kupować tylko broń policyjną, żadnego
    wyposażenia dla armii. To Ci nie daje do myślenia?
  • tymulu 09.08.09, 16:57
    zgadzam się z alakyrem-takie są fakty, a tą wojnę zaczął prezydent Saakaszwili, co nawet zarzucają mu jego rodacy.Obecny prezydent, zamiast wyczekiwanego przywódcy w pełni respektującego prawa demokracji, okazał się tyranem-satrapą, zamykającym usta opozycyjnym mediom i tłumiącym demonstracje. Ta wojna miała na celu odwrócenie uwagi od właśnie tych problemów-temat zastępczy, zakończony niestety z krwawym skutkiem po obu stronach.Przypomnijmy: tę wojnę rozpoczął Saakaszwilij w pierwszy dzień igrzysk olimpijskich w Pekinie (jak nawet sam przyznał nie spodziewał się w związku z tym reakcji Moskwy)Zastanówmy się czy mający tak złą famę, oskarżany o łamanie praw człowieka i imperializm, kraj jak Rosja ( a jednocześnie uczulony na krytykę)mógłby sobie pozwolić na agresję na niepodległe państwo w czasie igrzysk olimpijskich na których reprezentanci tego kraju zajmują pierwsze miejsca, nie tracąc przy tym reputacji???!!!
    Jeśli miałaby to być prowokacja Moskwy to chyba wybrali sobie zły termin. Saakaszwili wiedział, że atak z zaskoczenia to jego jedyna szansa
  • kpix 09.08.09, 22:54
    Doskonały przykład manipulowania dalej.
    Powinieneś doskonale
    wiedzieć, że nikt na świecie za wyjątkiem rosyjskiej prokuratury
    nie dał się nabrać na bajki o rzekomym gruzińskim ludobójstwie.
    Znajdź sobie raport HRW o tym - wyczerpująco wini obie strony
    konfliktu, żeby być uznanym za bezstronny, a jednocześnie dobitnie
    odbija wszelką rosyjska propagandę tego typu.

    No właśnie Alakyr. Zabicie 200 cywili osetyńskich - to ludobójstwo,
    a zabicie 200 cywili gruzińskich to collateral damage. Otóż alakyr,
    jeżeli konflikt odbywa się w strefach niemiejskich, a obie armie są
    doskonale oznakowane, to stosunek ofiar cywilnych do militarnych
    215:144 świadczy dobitnie, że coś z twoją argumentacją nie gra.

    Samoloty zrzucające bomby na bloki w Gori nie mogły nie wiedzieć,
    na co zrzucają bomby, a świadkowie mówią, że nawracały 2 razy.

    Jeżeli Rosja sponsoruje rozbiór czyjegoś kraju w 2 miejscach, to nie
    może się na jotę dziwić, że się tam jej nie lubi.

    Działania gruzińskiej armii miał miejsce na ICH WŁASNYM,
    międzynarodowo uznanym terytorium i nawet jeżeli założyć, że
    Saakaszwili dał się sprowokować Rosjanom i zeskalował konflikt,
    to miał do tego prawo, bo to rebelia w JEGO KRAJU. A już ostatnim
    krajem, który powinien mieć inną interpretację jest Rosja, która w
    przypadku rajdu Basajewa na Dagestan zastosowała lustrzaną interpretację
    co Gruzini. W tym momencie w zasadzie Unia Europejska powinna
    podburzyć
    Finów karelskich do separatyzmu w Wyborgu i powiedzieć że
    rosyjskie suwerenne terytorium nie ma znaczenia, bo to historycznie
    fińskie tereny - i to po jakiej czystce!
  • dontworry 10.01.10, 13:08
    Zastanów się durna pało: Osetyjczycy nie chcą być Gruzinami.
    Wolą z dwojga złego być Rosjanami.
    Co kogo obchodzi integralność terytorialna Gruzji, zresztą wątpliwa, w świetle
    prób uczynienia wielkiej Gruzji bez mniejszości. Integralność to papier, a
    papier nie czuje i nie żyje. Liczą się ludzie. Nie widzisz tu analogii do
    Serbii, palancie? Jesteś ŚLEPY?

    Osetyjczycy NIE CHCĄ być Gruzinami i nie chcą, żeby Osetia była częścią Gruzji.
    Tak jak Polacy nie chcą być częścią Rosji.
    Dotarło?!
    Chyba, że kompleksy narodowe uniemożliwiają Ci zdolność do logicznego myślenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka