Podobnie jak w omawianym wczoraj artykule trudno i tu dopatrzyć się diagnozy konkretnych przyczyn recesji. Autor ogranicza się do wskazania na nadmierne zadłużenie obywateli oraz w sektorze finansowym. Jeszcze raz warto przypomnieć, powołując ma przykład AIG, że owo nadmierne lewarowanie wynika przede wszystkim z balastu nierozliczonych derywatów. Poziom potencjalnego zadłużenia z tytułu nierozliczonych derywatów nie został dotąd oszacowany, a próby rozwiązania problemu nie przyniosły pożądanych wyników. Amerykański FED poszedł niezwykle daleko i założył spółki zależne, które proponują wykup toksycznych instrumentów pochodnych z dyskontem przed terminem zapadalności. Potencjalni beneficjanci derywatów nie godzą się na taką sprzedaż, wierzą w ostateczne zyski. W końcu jak pokazała sytuacja AIG, jeśli duża instytucja finansowa nie byłaby w stanie ponieść kosztów powziętych zobowiązań, zastąpią ją podatnicy i rządy, które śpieszą nieodmiennie z pomocą. Niestety, beneficjenci pomocy uzyskują w ten sposób jeszcze raz tani kapitał do wątpliwych i ryzykownych operacji finansowych. Alarmować powinny raporty banków inwestycyjnych o krociowych zyskach z rynku obligacji i spekulacji na kursach walut bowiem lekarstwem na nadmierne lewarowanie nie może być przecież dalsze... nadmierne lewarowanie. Nie uregulowano niestety rynku instrumentów pochodnych. Próby napotykają na opór lobby finansowego. Nie znaleziono też sposobu na wczesne rozliczenie nawet najbardziej absurdalnych derywatów. Nawet jeśli recesja w USA zakończy się z technicznego punktu widzenia to kryzys nadal będzie trwał, a powrót do zrównoważonego wzrostu będzie możliwy dopiero, gdy zdefiniujemy prawidłowo przyczyny dzisiejszych kłopotów i w sposób rzeczywisty zdołamy im zaradzić. Sama kroplówka nie wystarczy, bowiem jak pokazują doświadczenia, środki pomocowe nie trafiają do realnej gospodarki, lecz wykorzystywane są do pompowania kolejnych baniek finansowych. Dobrym przykładem jest odbicie na giełdzie w Chinach, na której wskaźniki cena/zysk doszły do rekordowego poziomu - 30-razy. Również zagrożenie dla realnej gospodarki wzrostem inflacji i cen nośników energii wydają się wielce realne w średnim okresie.
W naszej ocenie świat znalazł się w jednej trzeciej drogi z kryzysu, przy czym ciągle błądzimy w poszukiwaniu nowego porządku na miarę Bretton Woods. Kluczem niewątpliwie jest wychwycenie nadużyć w bankowości inwestycyjnej i określenie nowych reguł gry w szczególności na rynkach instrumentów pochodnych. Więcej na:
unicreditshareholders.com/nowe_info_2009