Dodaj do ulubionych

Dwie trzecie aut w Polsce ma ponad dziesięć lat

26.08.09, 01:14
No to co ze stare, wystarczy ze poswiecone przez plebana i moga
jezdzic, a ze do nieba zawoza? to co,jeszcze lepiej, ten sam pleban
zarobi przy okazji.
Edytor zaawansowany
  • 26.08.09, 03:00
    Za takie śmieci to w UE i Ameryce dopłacają aby je wymienić na nowe,
    ale w koloniach takich jak kraje po transformacji, to tubylcy się
    cieszą jak dzieciaki.
  • 26.08.09, 09:29
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • 26.08.09, 12:22
    Wiek nie ma znaczenia - lizy się tylko poziom obsługi technicznej pojazdów.

    Czy redaktorzyna słyszał o naprawach głównych, okresowych o kalkulacji kosztów użytkowania???

    Chyba nie.

    Dobrze utrzymany 20 letni samochód jest czasami lepszym wyjściem niż niektóre 3 latki. Podkreślam "dobrze utrzymany". Sam miałem przygodę z popekanymi gumowymi przewodami paliwowymi, ale jak się dba i wykazuje kulturę techniczną to samochód pokula kilkanaście a moze i dziestiąt lat.

    Oczywiście wszystko zalezy - ktos kto robi 60-70tys km rocznie raczej znajdzie inne rozwiazanie (auto nowe) niż ktoś robiący ok 10tys km

    --
    Kliknij i przeczytaj co o tym myśli bogulo2
  • 26.08.09, 12:59
    "Niech państwo coś zrobi z tymi obrzydliwymi ludźmi, którzy zachowują
    się niezgodnie z moimi przekonaniami!" - inteligent
  • 26.08.09, 15:51
    Panie qublik

    Mało kto wierzy w Pańską bezstronność, panie prezesie Iberia Motor Company

    http://www.biznespolska.pl/ludzie/index.php?personid=93615
  • 29.08.09, 17:59
    To chyba zbieżność nazwisk. Porównaj zdjęcia.

    --
    A poza tym sądzę, że Piotr Semka to oszołom.
  • 26.08.09, 13:06
    I co z tego ze stare? Kogo to k... obchodzi ?

    Wypadki sa w duzo wiekszym stopniu powodowane przez glupote kierowcow i
    tragiczna jakosc drog.

    ARtykul wyglada na sponsorowany - po co - mozna sie domyslac - u nas tez jest
    grupa co az sie slini na wizje doplat z pieniedzy podatnikow...
    Albo blokade importu starych samochodow...

    Miejmy nadzieje ze nasz rzad nie jest rownie glupi(albo rownie zlodziejski) jak
    te z UE co doplacaja...

    Ja nie zycze sobie by z moich podatkow komus doplacali na samochod ...

    Tym bardziej ze jest to zupelny idiotyzm bo po skonczeniu sie doplat
    sprzedaz zalamie sie duzo bardziej....
  • 26.08.09, 13:12
    dobrze mówi, wódki mu dać :)
  • 28.08.09, 11:13
    junk92508 napisała:

    > I co z tego ze stare? Kogo to k... obchodzi ?
    >
    > Wypadki sa w duzo wiekszym stopniu powodowane przez glupote
    kierowcow i
    > tragiczna jakosc drog.
    >
    > ARtykul wyglada na sponsorowany - po co - mozna sie
    domyslac ...################## A Ty wyglądasz na zaślepionego przez
    tandetę ze złomu. Jak te starocie "opicowane" jak nowe trzymią się
    drogi? Jaką mają symetrię po koziołkowaniu i ciężkich wypadkach?
    Dlaczeg jest tyle czolowych zderzeń na prostej drodze, czy uderzeń w
    drzewo? Może to stare gruchoty ze zwichrowaną symetrią tak się
    zachowują? Pomyślałeś o tym? Chyba nie, a tak łatwo wygłaszasz
    opinie i oskarżenia.
  • 29.08.09, 18:01
    Weź sobie raport KGP na temat przyczyn wypadków drogowych. Zobacz jak wygląda
    statystyka dla wypadków spowodowanych złym stanem technicznym pojazdu.


    --
    A poza tym sądzę, że Piotr Semka to oszołom.
  • 30.08.09, 10:22
    >Jak te starocie "opicowane" jak nowe trzymią się drogi?
    Dobrze, jesli umiesz nimi jezdzic.

    >Dlaczeg jest tyle czolowych zderzeń na prostej drodze, czy uderzeń w drzewo?
    Dlatego ze debile nie umieja jezdzic. Stan aut ma znikomy wplyw.
  • 28.08.09, 11:05
    bogulo2 napisał:

    > Wiek nie ma znaczenia - lizy się tylko poziom obsługi technicznej
    pojazdów.
    >
    > Czy redaktorzyna słyszał o naprawach głównych, okresowych o
    kalkulacji kosztów
    > użytkowania???
    >
    ###################################################################
    A czy Ty słyszałeś jak te naprawy i obsługa wyglądają. Jak z
    gruchota (czy dwóch) po koziołkowaniu robi się prawie nowe cacko" po
    wyklepaniu , wyszpachlowaniu i "odpicowaniu". Jaką taki samochód ma
    symetrię podwozia? Jak pięknie go zosi na lewy pas przy silniejszym
    podmuchu wiatru? A słyszał Ty o czołowych zderzeniach, czy uderzeniu
    w drzewo po niespodziewanym zjechaniu z drogi? Może tu jest wlaśnie
    przyczyna? W starych gruchotach ze zwichrowaną symetyrią podwozia?
    Więc nie pieprz głupot jakie to starocie mogą być dobre. Ale nie po
    ciężkich wypadkach!!!
  • 29.08.09, 18:04
    OK, zgoda. Eliminować pojazdy, które nie spełniają wymogów technicznych. Ale od
    tego jest system diagnostyczny i jeśli nie spełnia powierzonej roli, to niech
    państwo się tym zajmie, a nie wymyśla podatki ekologiczne i niech nie nakłada
    idiotycznych ograniczeń.

    --
    A poza tym sądzę, że Piotr Semka to oszołom.
  • 30.08.09, 10:25
    skoncz czlowieku piep.rzyc o tych zwichrowanych symetriach, bo nudzisz. przede
    wszystkim trzeba umiec jezdzic, to ci wtedy symetria nie przeszkadza.
    jak cie tak symetrie niepokoja to se ksiazke do geometrii poczytaj.
  • 26.08.09, 06:36
    autor tego "artykułu" - kublik - od kilku miesięcy płodzi elaboraty o dopłatach do nowych samochodów, o zagrożeniu ze strony starych itd. Najwyraźniej sam jeździ jakimś polonezem zgnitym, że aż tak go podnieca wizja sponsoringu na nowe jeździdełko. Niech się lepiej do roboty weźmie, bo to co teraz robi to mocno żenujące jest.

    A każdy kto "ma mokro" na myśl o dopłatach niech poczyta sobie jak się skończyły dopłaty w niemczech i kto się na tych przekrętach najbardziej obłowił. Jak ludzie będą dobrze zarabiać to i samochody kupią nowsze. Jak ktoś zarabia 1000 zł to niby na co go stać?

    Żenujący ignoranci...
  • 26.08.09, 08:04
    h3atb3at napisał:

    > Jak ktoś zarabia 1000 zł to niby na co go stać?

    Na autobus.


    --
    LMB
    Motto Polaków: "Marudzę, więc jestem".
  • 26.08.09, 08:46
    No za 1000 zł to raczej autobusu nie kupi, nawet starego.

    PS. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi.
  • 26.08.09, 12:00
    > No za 1000 zł to raczej autobusu nie kupi, nawet starego.

    Nie wiem - glupi czy ma takie dziwne poczucie humoru?

    --
    Tylko wybitne jednostki maja swoich nasladowcow. Rzecz jasna, ma ich rowniez Kretynofil.
  • 26.08.09, 12:42
    Myślę że nie głupi, te statystyki wypadków i wieku samochodów wielu odczytuje
    jako podstawę do tezy że skoro Polacy są biedni to niech jeżdżą autobusami,
    furmankami lub łażą piechotą. Samochód to inwestycja, jak ktoś zarabia kafla to
    dzięki samochodowi może zarabiać więcej. Poza tym stan polskiej komunikacji
    kolejowej i komunikacji miejskiej wielu miast skutecznie zniechęca do rezygnacji
    z samochodu. Liczba wypadków drogowych to wynik przede wszystkim
    średniowiecznokomunistycznej infrastruktury drogowej a nie mentalności Polaków
    czy wieku samochodów. Takie jest moje zdanie jako kierowcy.
    Amen
  • 26.08.09, 13:16
    Liczba wypadków drogowych to wynik przede wszystkim
    średniowiecznokomunistycznej infrastruktury drogowej a nie mentalności Polaków
    czy wieku samochodów.
    Wiekszosc wypadkow to niestety wina mentalnosci Polakow i ich kiepskich
    umiejetnosci. A przede wszystkim braku rozsadku.
    Niewiele jest krajow, w ktorych tylu pijanych siada za kierownice.
    W Polsce boje sie jechac noca, bo doskonale wiem, ze prawie 30 procent jadacych
    pilo alkohol tego wiecoru.
    Ale najwiekszym problemem jest niedostosowanie predkosci do warunkow drogowych i
    stanu technicznego wlasnego samochodu.
    I to wyprzedzanie za wszelka cene. Polacy jezdza wyjatkowo agresynie i nierozsadnie.
  • 26.08.09, 13:29
    A czy zastanawiałeś się kiedyś dlaczego polak na drodze to polak zestresowany i
    nerwowy (jeżdżący jak wariat). Jeżeli masz do pokonania więcej niż 150 km na
    polskich drogach to umawiając się z kimkolwiek na godzinę aby być pewnym ze sie
    nie spóźnisz musisz wiąźć bufor czasowy > 30 min. Ja jakbym tak postępował
    traciłbym mnóstwo czasu. Efekt? Trafiasz raz na jakiś czas na ciągnik jadący 30
    km/h którego nie możesz wyprzedzić przez 15 km i ciśnienie skacze ci do
    niebywałego poziomu. Czy to moja wina ze jestem nerwowy? A może jakby były dwa
    pasy w każdą stronę nie musiałbym sie denerwować ze się spóźnię na spotkanie.
    Czy to moja wina, czy może otoczenia w którym się poruszam (czyt dróg). Z
    autopsji. Ostatnio jadąc do rodziny gdzie nie musiałem się stawić na umówioną
    godzinę nie przekroczyłem 110 km/h. Nie za często mi się to zdarza.
  • 26.08.09, 13:38
    chyba nie masz pojecia jak tloczno jest caly Bozy dzien na wspanialych
    niemieckich autostradach. Ciagnkow nie ma, ale albo roboty drogowe ablo korki
    przy wjazdach i wyjazdach z autostrad.
    Wspolczuje ci rodzaju pracy, ja na szczescie nie musze jezdzic od terminu na
    termin. Niemieccy przedstawiciele handlowi maja identyczny problem i czesto
    odebrane prawo jazdy za punkty.
    Moglbys byc naprawde mniej nerwowy i potem na zlosc ubezpieczeniu emerytalnemu
    dluzej zyc. A troche wiecej czasu trzeba po prostu wkalkulowac w plan dnia.
  • 26.08.09, 13:56
    Jazdy po pijaku oczywiście nie mam zamiaru tłumaczyć bo za to powinno się batem
    ćwiczyć i na sękaty palik wbijać ale... co do frustracji kierowców to zgadzam
    się z gorcu. Jeżdżę po Wrocławiu, który jest reklamowany jako niewiadomo co a w
    rzeczywistości jest strasznym, komunikacyjnym burdelem, korki, zwężenia, brak
    ścieżek rowerowych, parkingów itd. do tego nowe ulice remontowane za miliony
    są... zawężane. Nawet moja chrześcijańska pokora i miłosierdzie pęka jak
    codziennie muszę się wlec za autobusem czy traktorem z prędkością 30 km/h. albo
    jak przejeżdżam pod rondem Regana z tunelem zamiast dla aut to dla studentów aby
    łatwiej mogli przejść do galerii handlowej. Moim zdaniem Polacy to nie
    specyficzny gatunek pirata drogowego, nasza mentalność to efekt warunków w
    jakich jeździmy, jak jestem w mniejszych miejscowościach np. Jelenia Góra,
    Strzegom czy Lwówek, tam gdzie system komunikacji nie jest tak tragiczny ludzie
    jeżdżą znacznie spokojniej.
    Amen
  • 26.08.09, 16:54
    musisz zmienić pracę, bo do tej się po prostu nie nadajesz..

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
    na sam dół
  • 26.08.09, 20:52
    Na szczęście nie takim jak ty decydować czy się nadaje do mojej pracy czy nie.
  • 26.08.09, 23:35
    jasne :F
    zawsze jest szansa, że w jakiejkolwiek innej byłbyś jeszcze gorszy..

    --
    she's got everything she needs,
    she's an artist, she don't look back
    na sam dół
  • 27.08.09, 08:39
    Zgodnie z zasadą:
    Nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem,
    pisze
    by by
  • 27.08.09, 09:41
    gorcu napisał:

    > pisze
    > by by

    bye bye

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
    na sam dół
  • 27.08.09, 08:38
    Zgodnie z zasadą:
    Nie dyskutuj z idiotą bo sprowadzi cie do swojego poziomu i pokona doświadczeniem,
    pisze
    by by
  • 26.08.09, 12:56
    kretynofil napisał:


    > Nie wiem - glupi czy ma takie dziwne poczucie humoru?
    >
    Ja sie tylko dostosowałem do poprzednika dla którego wydaje mi się wszystko
    wygląda zbyt "zerojedynkowo"
  • 26.08.09, 11:50
    i to by było na tyle.

    Fura się bardziej opłaca,
    nawet jeśli to będzie maluch
    czy polonez na gaz
    to będziesz w robocie dwa razy szybciej
    i dwa razy taniej
    niż na miesięcznym.

    No i masz auto na zakupy w tanim supermarkecie i pikniki.

    Autobusy są dla tych, którzy nie mają wyjścia.
  • 26.08.09, 12:14
    dojezdzam do pracy codziennie 50 km tam i 50 km z powrotem.
    Bilet miesieczny (karta chipowa, zwiazeki komunikacyjny sam kazdego 1 miesiaca
    sciga oplate z mojego konta) jest wazny na autobus, kolej, lacznie z
    regionalnymi ekspresami i na tramwaje).
    Na pokonanie tych 50 km potrzebuje od drzwi do drzwi 50 min.
    Przed laty jedzilam samochodem: na droge od drzwi do drzwi potrzebowalam ponad
    godzine. Gdybym jezdzila dzisiaj to by mnie kosztowalo dziennie ponad 8 euro na
    benzyne. Nie liczac kosztow amortyzacji samochodu i miesiecznej oplaty za
    parking w miejscu pracy 40 euro. Bilet miesieczny kosztuje 80 euro.
    Przyznacie wiec panowie, ze Polska to dziwny kraj....
  • 28.08.09, 09:30
    mara571 napisała:

    > dojezdzam do pracy codziennie 50 km tam i 50 km z powrotem.
    (...)
    > Na pokonanie tych 50 km potrzebuje od drzwi do drzwi 50 min.

    Masz zatem rewelacyjne połączenie. Mi pokonanie autobusami ok. 15 km
    do pracy zajmuje średnio godzinę - czasami półtorej... Nie mogę się doczekać możliwości wskoczenia w autko - ale potrzebne jest kilka
    drobnych napraw, na które w tej chwili nie mam kasy :-/
  • 26.08.09, 14:37
    Zalezy gdzie.
    Mieszkam w Krakowie, pod domem autobusy i tramwaje, do miasta w 30 minut wjade(
    tramwajem, autobusem w rush hour z 50, bo stoi z "praktycznymi" furami w korku.
    Miesieczny na wszystkie linie kosztuje mnie 45 zl(znizkowy) i mam spokoj, bo nie
    musze szukac parkingu na zatloczonym osiedlu albo zastanawiac sie czy banda
    dresow przechodzacych ulica nie wytlucze mi zaraz szyby...
    A do artykulu: Dofinansowywanie zlomowania kosztem podatnikow jak np w Niemczech
    to poroniony pomysl z tej samej ligi co ratowanie bankow w USA grubymi
    miliardami, koncerny motoryzacyjne normalnie zaszantazowali rzad widmem masowych
    zwolnien...
  • 26.08.09, 16:01
    Jakbym mieszkał i pracował w ścisłym centrum
    i na dodatek przy jakimś ciągu komunikacyjnym
    to pewnie tramwaj byłby najlepszy
    albo metro czy kolej miejska.

    Ale ilu jest takich szczęściarzy?
    Cała reszta ma po x przesiadek
    i tyle samo biletów miesięcznych musi kupić.
  • 26.08.09, 16:55
    przecież sam wybrałeś miejsce pracy i miejsce zamieszkania chyba?
    a może masz z przydziału od rady narodowej??

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
    na sam dół
  • 26.08.09, 18:29
    Wiesz przecież dobrze
    bo przecież jesteś inteligentnym człowiekiem,
    że nie jest fizycznie możliwe
    żeby wszyscy mieszkali przy ciągach komunikacyjnych.

    Pewnie wiesz też,
    bo jesteś specjalistą od urbanistyki,
    że w centrach miast plasuje się usługi i urzędy
    (gastronomia, drobna działalnośc handlowa)
    a na obrzeżach miast
    fabryki, zakłady produkcyjne, laboratoria badawcze itp.

    I nie ma takiej siły, żeby wszyscy mogli mieszkać
    dokładnie tam gdzie chcą
    i co zmiana pracy to zmiana miejsca zamieszkania.

    No chyba, że ktoś jest sprzedawcą w warzywniaku
    i wybiera pracę blisko domu.
    Ja mam dojazd lepszy samochodem niż komunikacją.
    20% powierzchni miasta jest skomunikowana
    na tyle dobrze, ze opłaca się jeździć komunikacją miejską.
    W pozostałych przypadkach bardziej opłaca się samochodem.
  • 27.08.09, 09:51
    ależ owszem: w normalnych miastach wszyscy mieszkają przy ciągach
    komunikacyjnych, zwanych ulicami. a i gastronomia poza centrum w normalnych
    miastach również występuje..

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
    na sam dół
  • 27.08.09, 14:55
    Przypominam, że mówimy o Polsce
    a nie o kraju cywilizowanym i rozwiniętym.
    Oczywiście masz na myśli komunikację pieszą
    i taką zalecasz każdemu w celu zmniejszenia korków.
    Bo o takich traktach komunikacyjnych mówisz.

    Pod pojęciem gastronomia poza centrum
    ja nie mam tak jak ty
    na myśli budy z psiną.

    Argumenty ci się kończą i zaczynasz naciągać fakty
    tak żeby ci do głupiej teorii pasowały.
  • 27.08.09, 15:59
    to chyba o dwóch różnych polskach mówimy, bo właśnie mam na myśli kraj
    cywilizowany i rozwinięty..
    kolega pewnie z kongresówki?

    --
    she's got everything she needs,
    she's an artist, she don't look back
    na sam dół
  • 28.08.09, 11:16
    Stwierdziłeś, że z każdej ulicy
    można z łatwością dojechać na każdą.

    Mówisz, że na każdej ulicy jeździ superszybki i tani autobus,
    i że zawsze się to bardziej opłaca
    niż dojazd samochodem.

    Ja twirdzę, że albo kłamiesz celowo
    albo nie potrafisz właściwie ocenić rzeczywistości.

    Ewentualnie mówisz o jednoulicznym mieście
    po którym jeździ co 5 min w tą i spowrotem autobus.
    Wtedy faktycznie szybiej może być naewt pieszo.
  • 28.08.09, 21:47
    nie każdą ulicą jeździ komunikacja miejska. z każdej ulicy da się najdalej w 6
    minut dojść do przystanku komunikacji miejskiej.

    --
    she never stumbles,
    she's got no place to fall.
    na sam dół
  • 29.08.09, 16:38
    tymon99 napisał:
    (...)
    > z każdej ulicy da się najdalej w 6
    > minut dojść do przystanku komunikacji miejskiej.
    (...)

    Nieprawda.
    Wracamy do tego o czym już pisałem.
    W ścisłym centrum owszem, wszędzie sa przystanki,
    niestety nie oznacza to, że autobus będzie szybciej niż samochód.
    Dlaczego?
    Z prostej przyczyny, autobus zjeżdża z trasy
    bo jego zadaniem jest objechać zygzakiem wszystkie zakamarki
    a niestety w Polsce jeszcze autobusy nie mają swoich pasów
    tak jak na zachodzie (gdzie są często szybsze od auta).

    Znacznie lepiej jest tramwajem bo ma proste trasy, własny tor i pierwszeństwo w ruchu,
    lecz tramwaje nie w każdym mieście są.
    Podobnie jak metro czy kolej miejska.

    Znów wracamy do tego o czym pisałem,
    jeśłi mieszkasz przy tramwaju i miejsce pracy masz przy tramwaju
    a także przedszkole dla dziecka masz przy tramwaju
    i zakupy wszystkie zrobisz przy tramwaju
    to prawie napewno tramwaj będzie bardziej opłacalny niż auto.

    Wszyscy nie mogą mieszkać przy tramwaju
    i wszystkie miejsca pracy nie mogą być przy tramwaju.
    To tak jak dystrybucja energii i zasobów w komórce.
    Na brzegu masz daleko do środka
    ale za to w środku masz tłok.

    Mojej koleżance opłaca się bardziej jeździć tramwajem,
    mnie w obecnej sytuacji bardziej opłaca się autem.
    Po pierwsze dlatego, że taniej i szybciej.
    Po drugie mój czas jest bardzo cenny,
    bardziej niż samochód którym się poruszam.
  • 30.08.09, 11:07
    megasceptyk napisał:

    > Nieprawda.

    nieprawda? udowodnij. proszę o podanie adresu budynku mieszkalnego w normalnej,
    gęstej zabudowie wielorodzinnej, w normalnym mieście w cywilizowanym kraju, skąd
    do przystanku komunikacji publicznej idzie się dłużej. dłużej niż 6 minut
    normalnego marszu (1-1.5m/s).

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
    na sam dół
  • 30.08.09, 11:29
    Gdynia, Witomino, Narcyzowa, Naucycielska itd. -stare osiedle, gęsta zabudowa
    Gdańsk, Morenowe Wzgórza, Powstania Styczniowego (Morena) -nowe osiedle, gęsta zabudowa.

    Wszędzie masz powyżej 10min.
    Przesiadka 10min, druga przesiadka 10min,
    chyba że jest późno to i 30 min,
    dodreptać do przesiadki, niechby 5-10min.
    Tak tak, samochód 25 min, 200pln
    komunikacja miejska 1h 20min, 170pln

    Takich miejsc jest multum,
    przystanki komunikacji pod nosem masz w centrum miasta.

    Widzisz , to zależy od struktury miasta.
    Może mieszkasz w jakimś cudownym raju
    ale nie wierzę, że w Polsce.

    Znów wracamy do tego o czym pisałem,
    w centrum masz przystanki i korki,
    poza centrum masz mało przystanków
    i potem musisz się jeszcze przesiadać
    (jeśli masz fart to tylko raz).
  • 30.08.09, 12:52
    no dobra, przyznaję: z samego końca narcyzowej do przystanku na rolniczej jest
    te 9-10 minut spaceru. z drugiej strony: jaki procent mieszkańców zamieszkuje
    takie narcyzowe?

    --
    she's got everything she needs,
    she's an artist, she don't look back
    na sam dół
  • 30.08.09, 17:16
    Na witominie mieszka 40tys
    na takiej Morenie o wiele więcej,
    można by narysować mapkę z takimi kołami 10-minutowymi obszaru dookoła, trzeba by zrobić dwie wersje,
    jedna w jednym kierunku a druga w przeciwnym.
    Wtedy okaże się ile procent mieszkańców ma średnio 5 minut, ile 10min a ile 15 min do jakiegoś przystanku.

    Ale to jeszcze nie wszystko,
    nie wiadomo ile osób potrzebuje ilu przesiadek,
    nie każdemu po drodze poruszać się wzdłuż traktów komunikacyjnych.

    Dojazd z osiedla do centrum to te 10 minut plus 15-20 plus kawałek z buta do miejsca gdzie chcemy się dostać.
    Znam skrzyżowanie, na którym przechodzi się do przeciwległego jego rogu w 8-10min.
    Samochód niemal zawsze jest szybszy.
    Wolniejszy może być jedynie w gęstym centrum gdzie wszystko jest skumulowane i jest duży ruch i korki.
    Wtedy jest szansa, że tramwaj będzie szybszy.
    Tak jest np. w porannych godzinach szczytu w kierunku do Gdańska.
    Ludziom się opłaca jechać kolejką miejską jeśli akurat blisko mieszkają. Ale co dalej? Jeśli nie masz pracy w centrum?
    Kolejny bilet i dymanko na przesiadkę i dymanko pieszo z przystanku 10min średnio jak już ustaliliśmy.
    Robi sie wyprawa cała z tego 2x10min pieszo plus transport jeśli mamy bezpośrednie połączenie.

    Ja tak mam obecnie, pół godziny zatloczonym autobusem
    lub 10 minut autem w jedną stronę.
    Bilet autobusowy 90pln, diselek 90pln.
  • 30.08.09, 20:40
    ale całego witomina to nie licz..

    --
    but you will wind up peeking through her keyhole
    down upon your knees
    na sam dół
  • 27.08.09, 15:02
    wal w jednym miejscu.
    Powiem ci, ze jesli Polska bedzie naprawde nowoczesna, to bedziesz mniej wiecej
    raz na 5 lat zmienial prace.
    A i pracodawcy czesto zmieniaja swoje siedziby. Mam przyjsciolke, ktora w ciagu
    ostatnich 15 lat nie zmieniajac pracodawcy zmienila 3 razy miasto w ktorym
    pracuje...
  • 27.08.09, 16:00
    i do wszystkich tych miast musiała dojeżdżać, bo cały czas mieszkała z rodzicami????

    --
    she wears an egyptian ring
    that sparkles before she speaks
    na sam dół
  • 28.08.09, 09:32
    tymon99 napisał:

    > przecież sam wybrałeś miejsce pracy i miejsce zamieszkania chyba?
    > a może masz z przydziału od rady narodowej??

    Pamiętaj, że to też zależy od kasy, mądralo. Nie każdego stać na lokum
    w dobrej lokalizacji.
  • 26.08.09, 16:02

    ze niemiecki rzad zrobil i jedno i drugie?
    Abwrackpremie bedzie kosztowala cos kolo 5 mld euro, a banki dostaly juz ponad
    200 mld.
  • 28.08.09, 11:28
    megasceptyk napisał:

    > .......
    >
    > No i masz auto na zakupy w tanim supermarkecie i pikniki.
    >
    > Autobusy są dla tych, którzy nie mają wyjścia.
    ######### Ale nie na Zachodzie, gdzie tania(dofinansowywana) i
    dobrze funkcjonująca komunikacja zbiorowa jest alternatywą na
    likwidację korków i zanieczyszczenia powietrza. Tylko nie u nas, bo
    mędrcy na stołkach uważają że wszystko musi być dochodowe.
  • 30.08.09, 17:21
    Zgadzam się,
    bilety są zdecydowanie za drogie.

    W takim 300tyś angielskim mieście
    wsiadam 3 funty i śmigam po całym mieście
    (miesięczny ze 30 funtów maks)
    a za pół funta więcej ipo całym hrabstwie
    (moze lekko przesadziłem ale pozwiedzać okoliczne zameczki można :))
    To samo w Holandii.
    U nas proporcjonalnie powinno to kosztować maks 3zł
    a miesięczny z 30 no dobra, zaszalejmy, 50zł.
    Ale nie kuźwa 130 czy 200 jakiś metropolitarny.
    W mordę jeża.
  • 30.08.09, 17:30
    Ha, babol się wkradł,
    całodobowy 3 funty a jednorazowy 1.5. :)

    Czyli u nas w takim mieście powinien kosztować bilet jednorazowy 1.5pln.

    Szkoda pisać, wszyscy którzy byli na zachodzie Europy
    dobrze wiedzą o czym mowa.

    Samochód jest tańszy zawsze.
    No chyba że ktoś ma piątkę dzieci
    i każde potrzebuje dojechać gdzie indziej.
    Ech, jeszzce dziesiątki lat przed nami
    zanim społeczeństwo będzie
    miało dobre warunki do funkcjonowania i rozwoju.
    Trzeba się starać.

  • 26.08.09, 09:15
    Jezeli faktycznie zarabiasz tylko 1.000 PLN/miesiac, to tak naprawde
    nie powinienes myslec nawet o kupnie starego szrotu nawet za 500,00
    Euro,poniewaz powstanie pytanie , z czego zaplacisz
    ubezpieczenie,paliwo,naprawy?
    Albo wiec taki klient dorabia na czarno , albo w inny
    sposob "organizuje" pieniadze.
    Za 1000,00 PLN nie utrzymasz samochodu i rodziny.
  • 26.08.09, 09:32
    lewap.a napisał:

    > Jezeli faktycznie zarabiasz tylko 1.000 PLN/miesiac, to tak naprawde
    > nie powinienes myslec nawet o kupnie starego szrotu nawet za 500,00
    > Euro,poniewaz powstanie pytanie , z czego zaplacisz
    > ubezpieczenie,paliwo,naprawy?
    > Albo wiec taki klient dorabia na czarno , albo w inny
    > sposob "organizuje" pieniadze.
    > Za 1000,00 PLN nie utrzymasz samochodu i rodziny.
    Teraz tyle zarabia ,kupi samochód ,dojedzie do innej pracy i zarobi więcej .
    Wiele obecnie jest miejsc pracy ,do których autobusem za cholerę nie dojedziesz
    i możne to być w ogóle nieopłacalne,dojazd autobusem możne być droższy niż
    własnym autem !
  • 28.08.09, 09:35
    Nie do końca. Coś przecież trzeba jeść, za coś opłacić rachunki... 1000
    zł na to wszystko fizycznie nie wystarczy.
  • 30.08.09, 17:35
    Zgadzam się, lpeiej zacisnąć pasa na jakiś czas
    i zainwestować w auto.
    Dzięki niemu zostanie nam więcej czasu
    na dorabianie ,
    mamy większa miobilność żeby dojechać do dorywzcej pracy
    albo dodatkowego klienta.
    Po prostu mozna zrobić więcej.
    A w miesieczne to się topi kase bezpowrotnie.

    Oczywiście to jest specyfika krajów biednych i skorumpowanych
    jak Polska czy Rumunia.
    No i jeszcze grupa trzymająca władze nad prawem jazdy.
    Nominalnie 1500 a praktycznie 9 miesięcy i 3000pln.

    Kto normalny jeździ płynnie do tyłu?
    A taki test jest na prawku.
    Powinno się w szkole średniej w ramach zajęć z przysposobienia do życia w społeczeństwie takie kursy robić.
    Potem koleś umie płynnie zrobić pas ruchu a wyprzedza na pasach.
  • 26.08.09, 07:23
    wychodzi z tego, że Polacy kupują stare auta dla przyjemności są
    miłośnikami starych aut. Panie redaktorze Polacy sprowadzają stare
    bo ich nie stać na nowe!!! nawet na raty !!! nawet z dopłatami!!

    powiedzmy mam 25 tyś na zakup auta i w tej cenie mam do wyboru
    pasata r 2000 i fiat panda - nowy:) to co wybierasz Panie redaktorze?
  • 26.08.09, 08:32
    bo każdy passat jest po dziadku, 20 k przebiegu, jeździł tylko do
    kościoła...
  • 27.08.09, 11:50
    ... ma nowe opony lato i zima, wymieniony rozrzad, olej, filtry, zaraz po przegladzie :) nic tylko brac :D
  • 26.08.09, 08:37
    > powiedzmy mam 25 tyś na zakup auta i w tej cenie mam do wyboru
    > pasata r 2000 i fiat panda - nowy:) to co wybierasz Panie
    redaktorze?

    Fiata Pandę bo pojeździ mi kilkanaście lat przy dobrej opiece.
    Passat ma już sporo szpachli, 300K przebiegu i pali dwa razy więcej.
    2 razy jeszcze zmienisz auto a Panda będzie śmigać.

    Polacy długo się nie nauczą, że dziadostwo się nie opłaca
  • 26.08.09, 09:08
    miguell napisał:
    > Polacy długo się nie nauczą, że dziadostwo się nie opłaca

    Sz.P. buty w Tesco lub Biedronce kupują Ci, których nie stać na
    buty od Baty.
    Kto kupuje tzw. adidasy w Lidl? Ten, którego nie stać na inne
    (lepsze) naprawdę firmowe. Nogi będą śmierdzieć (pomimo mycia,
    mycia nóg oczywiście), będą pęcherze ale na inne buty tych ludzi po
    prostu nie stać :(
  • 26.08.09, 09:28
    Znowu błędne przeświadczenie.
    Mój dziadek zawsze powtarzał że "tanie mięso psy jedzą"
    a przed wojną było powiedzenie w Polsce, "Nie stać biednego na
    kupowanie tanich rzeczy"

    Odnośnie butów to raz ze stypendium studenckiego odżałowałem na buty
    zimowe. Drogie bardzo dla mnie były (relatywnie jak dla studenta)
    ale się uparłem, że kupię w końcu coś dobrego.
    Do teraz w nich chodzę (11 sezon) - są wygodne i wyglądają jak nowe

  • 26.08.09, 10:29
    Masz rację mówiąc, że "Nie stać biednego na kupowanie tanich
    rzeczy"! Ale jednocześnie w takim wypadku sugerujesz kupno
    najtańszego badziewnego Fiata jaki istnieje? Przeczysz sam sobie. Za
    25tys. zł za Odrą zdarza się kupić nawet trzy-czteroletniego polo
    czy corsę o przebiegu 40-60tys. z airbagami, ABSem i klimatyzacją!
    Taki samochód jeszcze wiele, wiele lat pojeździ, a jest jednak na o
    niebo lepszym poziomie bezpieczeństwa i komfortu jazdy niż panda...
  • 26.08.09, 10:51
    parweniuszom-saturator napisał: "w takim wypadku sugerujesz kupno
    najtańszego badziewnego Fiata jaki istnieje?"
    "za Odrą zdarza się kupić nawet trzy-czteroletniego polo czy corsę"

    Przeczytaj wcześniejsze posty - nie miałem do wyboru 3 letniej Corsy
    tylko wybór pomiedzy nową Pandą a 10letnim Passatem
  • 26.08.09, 11:11
    No to jeździj pandą .. ja zdecydowanie wolę takie coś:

    moto.allegro.pl/item722553045_1_9tdi_116km_xenon_navi_kolor_skora_highline.html
    albo takiego:

    moto.allegro.pl/item723543713_vw_passat_1_9_tdi_115_km_klima_6_biegow_esp.html
    A Ty jeździj sobie tym czymś:

    www.otomoto.pl/index.php?sect=show&id=C8725048
    Szczególnie polecam zdjęcia wnętrza ...

    A Twojej wyobraźni już polecam to jaki będzie
    skutek jak te 2 auta się zderzą ...

    A na koniec poczytaj sobie o nagrodach darwina
    - a ja i tak będę moje dzieci woził w bezpiecznym
    samochodzie
  • 26.08.09, 12:30
    hermilion napisał:
    > No to jeździj pandą .. ja zdecydowanie wolę takie coś:

    No i OK jeżeli lubisz auta zajeżdżone z floty i lubisz spędzać czas
    z mechanikami
    Widzę często takie wypasione auta jak stoją na poboczach, dym
    ulatuje facet z babką się na siebie wydzierają a dzieciaki płaczą na
    fotelikach.
    Poza tym za 5 lat będziesz musiał go wymienić bo Niemiec opchnął jak
    zaczął mu się sypać

    > A Twojej wyobraźni już polecam to jaki będzie skutek jak te 2 auta
    się zderzą ...

    To zdanie mówi wszystko o Tobie
    Nie szukam auta do zderzeń. Przejeżdżam rocznie ~50tysKM ale nigdy
    nie miałem kolizji


  • 26.08.09, 18:36
    Wolę lepszej klasy starsze auto niż nowe plastikpudło.
    Oczywiście potrzebne jest wypośrodkowanie.
    Oczywiście wolałbym nowe auto lepszej klasy
    niż nowe gorszej klasy.
    Zależy do czego ci auto,
    do długich czy krótkich podróży.
    Teraz na to nakładasz możliwości finansowe
    no i kompleks panicza czyli "bo ten ma ładniejszy lakier".

    Nie widziałeś chyba żadnego Niemca na oczy
    bo gadasz o samochodach szpachlowanych przez Turków
    a mówisz o nich Niemcy. Błąd.
    Na zachodzie wymieniasz auto dla prestiżu
    a nie dlatego, że się sypie.
    Na zachodzie usługi są drogie,
    taka jest kolej rozwoju cywilizacyjnego
    i mechanizacji produkcji masowej.
    Z tego powodu nie opłaca się tracić pieniędzy na naprawy,
    nawet na drobne.
    Dodając poziom dochodów 4-8razy większy niż w Polsce
    masz odpowiedź na pytanie
    "dlaczego niemiec wymienia 5letnie auto".
    Z tego samego powodu
    dla którego nie jesz najtańszych konserw
    gdy zaczyna cię być stać na droższe.
  • 26.08.09, 11:18
    no tak, to znaczy sam własnej inwencji to już nie posiadasz? zawsze
    tylko albo czarne albo białe, nawet gdy obie opcje są nieracjonalne -
    bo niby tak postawiono pytanie? żadnych pośrednich rozwiązań, które
    byłyby może o niebo lepsze? czy przeczyłoby to twojej doktrynie, de
    facto w efekcie wychwalającej technicznie beznadziejne pandy - ale
    za to nowe?

    głupich reguł się nie przestrzega, zmienia się je na mądre!
  • 26.08.09, 12:21
    O wszechwiedzący
    W dzieciństwie gdy mama pytała "mam ogórkową i rosołek co
    wybierasz?" odpowiadałeś z pewnością "pączki"

    Gratuluję nabytej inwencji
  • 26.08.09, 12:23
    Rozwiązanie problemu jest proste. Niech każdy sobie jeździ takim
    samochodem jakim chce. Jeden chce nową pandę niech kupuje, inny 10
    letniego passata - ok, ktos chce sobie jezdzic 30 letnim autem (jesli
    przejdzie badania i wszystko technicznie ok) - bardzo fajnie. I niech
    się żaden rząd nie wtrąca do tego jakim chcę jeździć samochodem. A
    dopłaty to czysty komunizm, dlaczego z moich podatków dopłacać komuś
    żeby kupił samochód?
    Apropos artykułu to strasznie tendenycyjny i nie zdziwiłbym się że
    jest sponsorowany.
  • 28.08.09, 09:41
    W kwestii "technicznie beznadziejnej Pandy"...

    Wiesz, czym po mieście porusza się James May, jeden z prezenterów
    brytyjskiego Top Gear? Pandą właśnie. Mimo, że obok niej w garażu ma
    Porsche Boxster.

    Inne założenia mają spełniac małe samochody, inne - komfortowe
    limuzyny, a jeszcze inne sportowe. Założenia małego, miejskiego autka
    Panda spełnia wyśmienicie.
  • 26.08.09, 11:31
    A ja kupiłem w Bacie buty które rozpadły się po sezonie. Niejeden woli nie
    ryzykować i kupić buty na jeden sezon.
  • 26.08.09, 11:39
    Nie wiem ile masz lat i czy masz pojecie ile miesiecznie
    kosztuje 'rodzina', nawet taka najmniejsza z jednym dzieckiem.
    Zeby dodatkowo kupic nowy samochod ta przecietna rodzina musi sie
    zapozyczyc.
    Konczy sie dlugotrwala splata kredytu i przez to drastycznym
    obnozeniem stopy zyciowej takiej rodziny.
    P!erdolisz cos o kupywaniu 'jakosci' [nowego samochodu] - ok, tyle
    ze w przypadku polskim konczy sie na tym, ze owa rodzina zaczyna
    jesc tzw 'gowno' zeby splacic ten samochod (gdzie tu jakosc?).
    Nie mowie o rodzinach ktore fakltycznie sdtac na taki samochod (5-
    10%?).
    Ludzi na nowy samochod jeszcze w tym kraju nie stac, dlatego jest
    tak duzo staroci. Mozna im dac owszem (jak sugeruje to ten debil
    Kublik) lepsze kredyty i doplaty, ale czy to rozwiazuje porblem?
    Nie!!!
    Tez bym chcial zeby bylo w Polsce tak pieknie: idz do salonu i
    wyboerz sobie nowy samochod... ale tak jeszcze nei jest i dlugo nie
    bedzie.
    Zakaz sprowadzania spwoduje ze bedziemy meili te obecne 10-
    15 letnie samochody na ulicach przez wiele, wiele lat, az nie
    same 'zdechna'. Bedzie tez kilka nowych samochodow oraz pewna liczba
    rodzin 'splacajaca' kredyty, na ktore ich nie stac...
  • 26.08.09, 13:06
    masz rację !!! tak własnie jest

    nowe auto na kredyty i po roku co robić jak przyjedzie płacić OC I
    AC ?
  • 26.08.09, 13:12
    > Nie wiem ile masz lat i czy masz pojecie ile miesiecznie
    > kosztuje 'rodzina', nawet taka najmniejsza z jednym dzieckiem.

    Wiem

    > Konczy sie dlugotrwala splata kredytu i przez to drastycznym
    > obnozeniem stopy zyciowej takiej rodziny.

    Nie zrozumiałem powyższego

    >owa rodzina zaczyna
    > jesc tzw 'gowno' zeby splacic ten samochod (gdzie tu jakosc?).

    Policzyłem kiedyś sobie koszty używanego:
    - pomnóż cenę przez 3 (moi kumple 3 razy zmieniali auto gdy ja
    użytkowałem to samo)
    - naprawy (ulubione ich rozmowy to gdzie dobrze naprawiają auto,
    wymiana katalizatora, elektronika, rozrząd, zawieszenie ...)
    - wyższe spalanie,
    - czas spędzony na dojazdach do mechanika, na awariach ...

    Oszczędzisz???

    > Nie mowie o rodzinach ktore faktycznie sdtac na taki samochod (5-
    > 10%?).

    Na Fiata Pandę 5-10% Polaków przy średnich dochodach >3000
    miesięcznie. Coś fantazjujesz.
    Nawet nasi "ubodzy" Rolnicy kupują najczęściej auta za dopłaty -
    Ople Frontery, Toyoty, Nissany ~15-~25K



  • 26.08.09, 13:51
    > Policzyłem kiedyś sobie koszty używanego:
    > - pomnóż cenę przez 3 (moi kumple 3 razy zmieniali auto gdy ja
    > użytkowałem to samo)

    A stare zlomowali, czy sprzedawali? Jak dlugo uzytkowales auto?

    > - naprawy (ulubione ich rozmowy to gdzie dobrze naprawiają auto,
    > wymiana katalizatora, elektronika, rozrząd, zawieszenie ...)

    Rozrzadu, zawieszenia czy katalizatora nigdy nie naprawiales robiac 50k rocznie
    przez kilka lat (jak wspominasz w innej odpowiedzi)? Pozazdroscic znajomosci w
    stacji kontroli pojazdow...

    > - wyższe spalanie,

    To akurat mocno chybione: Fiat Panda 1.1 bedzie mial spalanie podobne, jesli nie
    wyzsze, niz Passat 1.9 TDI.

    > - czas spędzony na dojazdach do mechanika, na awariach ...

    Ty swoim autem na przeglady jezdzisz 2 razy w roku, placisz za nie bez
    porownania wiecej, dojazdy tez sa wymagane.

    W domu posiadamy kilka aut, jedno bylo kupione jako nowe w salonie 4 lata
    temu(klasa srednia), inne to np golf III tdi sprowadzony z rzeszy przez nas
    samych z przebiegiem ponad 200k km. Sama utrata wartosci auta kupionego jako
    nowe to w naszym wypadku ponad 1000 zl miesiecznie! Utrata wartosci golfa...
    przez jakis czas po sprowadzeniu byla zwyzka jego wartosci. Golf ma niezle
    wyposazenie, nawet 4 poduszki powietrzne (dotychczas nie wiedzialem, ze w III
    byly boczne dostepne), to w miare dynamiczne auto, ktore jak dotad wymagalo
    wymiany... opon. Od Niemca dostalem komplet zimowek na drugich felgach, wszelkie
    dokumenty i pojazd naprawde zadbany. Przeglad bez problemu, rozrzad zmieniany
    10k km wczesniej itp. Powinienem zrobic gorne mocowania McPersona, bo podobno sa
    juz lekkie luzy, ale jeszcze ich nie slychac. No i to auto kosztowalo dokladnie
    polowe 25k zl. Wole je po stokroc od Pandy. Posiadanie nowego auta to naprawde
    kosmiczne koszty.
  • 26.08.09, 15:00
    średnie dochody >3000?
    Gdzie? Chyba w W-wie, Wroclawiu, Krakowie,Poznaniu itd...
    Ja mowie o wiekszosci Polakow: prowincja, dochody ok 1000-1500 zl na
    miesiac to srednia... obudz sie chlopie.
    Proste: jakie dochody - takie samochody. I nie zmienisz tego
    przepisami.

    Nie rozumiem czego ty nie rozumiesz w 'obnizeniu stopy zyciowej
    rodziny [wlasnie takiej przecietnej, z prowincji: 1000 - 15000 zl/m,
    takiej jakich jest wiekszosc w Polsce]splacajace co miesiac kredyt
    za samochod'... Po miesiecznej euforii kupna nowego samochodu
    zaczyna sie potem szara rzeczywistosc...

    Koniec dyskusji.
  • 26.08.09, 09:34
    ale pandą się nie pochwalisz sąsiadowi:) a 10 letnim passatem ale na
    alusach i w kolorze czarna perła to juz co innego:) - zawsze możesz
    mu powiedzieć, że jest młodszy i ma tylko 40 tys km (sam wczesniej
    przekrecajac licznik zeby miec lepsze samopoczucie)

    i koniecznie w dieslu:) tylko jak padną pompowtryski to będzie
    płacz:)

    w polsce przez ogromną większość społeczeństwa samochód traktowany
    jest jak fetysz i wyznacznik pozycji majątkowej - co jest dla mnie
    megaśmieszne bo bardzo przyzwoitą furę (co prawda nie nową ale 2-3
    letnią używkę) kupisz za 70-80 tys zł - i to już jest naprawdę
    wypasione auto

    a np dom w powiedzmy...gdyni, w dzielnicy nadmorskiej (orłowo,
    redłowo, kamienna góra) - to jest jakies 2 mln zł

    więc ta fura za 80 (nawet 100 tys) daje dość mgliste pojęcie o
    stanie majątkowym właściciela (duża ilość zresztą w leasingu czy
    kredycie) - no ale co przecietny zjadacz chleba może o tym wiedzieć
  • 26.08.09, 11:37
    r1111111 napisał:
    > Sz.P. buty w Tesco lub Biedronce kupują Ci, których nie stać na
    > buty od Baty.
    Nie stać ich na dobre buty bo kupuja badziew , który nie tylko śmierdzi ale
    rozsypuje sie p kilku dniach.Podobnie jest z samochodami:koszty eksploatacji i
    napraw starych samochodów moze uniemożliwić kupno czegos lepszego. Jak widzę co
    wydobywa się z rury wydechowej to dziwie sie ,że kogos stac na jeżdżenie czymś
    co pali tyle paliwa i oleju.
  • 26.08.09, 11:44
    tia, pewnie, proponuję jeszcze serwisować nowe auto w ASO, koszty eksploatacji i napraw na pewno będą znikome ;)
  • 28.08.09, 09:49
    g_m11 napisał:
    > Nie stać ich na dobre buty bo kupuja badziew , który nie tylko
    śmierdzi ale
    > rozsypuje sie p kilku dniach.Podobnie jest z samochodami:koszty
    eksploatacji i
    > napraw starych samochodów moze uniemożliwić kupno czegos lepszego.
    Jak widzę co
    > wydobywa się z rury wydechowej to dziwie sie ,że kogos stac na
    jeżdżenie czymś
    > co pali tyle paliwa i oleju.
    Co do butów - trudno kupić coś markowego za kilka stów, gdy po
    opłaceniu rachunków na przeżycie całego miesiąca zostaje 500 zł.
    Co do samochodu - trudno kupić coś lepszego, gdy nie ma się szans na
    jakikolwiek kredyt.
  • 26.08.09, 09:15
    Posmigaj sobie na rolkach, dobrze to robi na zdrowie........
  • 26.08.09, 09:34
    janusz990 napisał:
    "W Bawarii 5-letnie pandy sie juz zlomuje."

    Tak, tak Ty znafco
    Tak się składa, że sporo moich kumpli sprowadza auta z Włoch i
    Niemiec.
    U Niemca auto musi cenę odpracować.
    Przyjeżdża po wielu latach do Polski z małym przebiegiem, kilka
    blach wymienionych i kupi to Polski frajer bo auto co prawda wiekowe
    ale 2 lata stało w salonie a potem niewiele jeździło.

    A tacy frajerzy w to wierzą i potem muszę holować na drogach takich
    amatorów okazji
    Przed kumplami się pochwali "Nie wierzycie jak tanio udało mi się
    brykę kupić!" ale nigdy się nie przyzna, że auto połowę czasu u
    mechanika na parkingu stoi.
  • 26.08.09, 13:58
    @Miguel
    Przedstawiasz świat jako czarno- biały. Nie jest tak, że auta jeżdżące po Polsce
    to albo nówki, albo stare graty z dymiący silnikiem. OK - ty jesteś zwolennikiem
    nowego auta. I chwała Ci. Lubisz, stać Cię - brawo stary. Ale... czy zauważyłeś,
    że nie każdego stać na nowe auto? Przy twoim rozumowaniu i argumentowaniu, to
    znaczy, ze jeżeli nie kupię sobie nowego auta, to
    - jestem głupia
    - chcę imponować sąsiadowi
    - będę mieć same kłopoty na poboczu
    A to nie jest prawda
  • 26.08.09, 14:17
    Ależ Agnitz zupełnie nie to chciałem powiedzieć
    Zaczęło się od Tego, że odpowiedziałem Obywatelowix5 że rachunek nie
    jest taki prosty (cena używanego < cena nowego)

    Sytuacja jest taka, że Polacy kupują głównie używane auta a już
    najlepiej o dużych silnikach (Toyota, BMW, Audi, duże Ople, Fordy)
    ponieważ nigdy nie mieliśmy takich aut.
    Jeszcze do niedawna każdy jeżdził maluchem, Tico, Seicento, Felicią

    Tylko niech mi nie mówi mądrala jeden z drugim, że wychodzi mu
    taniej bo nie przedstawia całej prawdy.
  • 26.08.09, 10:29
    [b]A Ciebie to juz calkiem porabalo? masz jeszcze na zUR BO JEZDZISZ
    bma albo Merolem a konto przeciagniete do granic
    --
    cygan581
  • 26.08.09, 09:31
    miguell napisał:

    > > powiedzmy mam 25 tyś na zakup auta i w tej cenie mam do wyboru
    > > pasata r 2000 i fiat panda - nowy:) to co wybierasz Panie
    > redaktorze?
    >
    > Fiata Pandę bo pojeździ mi kilkanaście lat przy dobrej opiece.
    > Passat ma już sporo szpachli, 300K przebiegu i pali dwa razy
    więcej.
    > 2 razy jeszcze zmienisz auto a Panda będzie śmigać.
    >
    > Polacy długo się nie nauczą, że dziadostwo się nie opłaca

    a ja passata kmombi, bo do pandy nie zmieszcze wózka dziecięcego. do
    pandy nie zmieściłbym tobołków, które zabrałem ze sobą na urlop nad
    morze. w passacie moje dziecko napewno mialoby więcej miejsca z tyłu
    do wierzgania nogami niż w pandzie. a poza tym wybrałbym nubire
    kombi, bo tańsza a ja jestem polskim nacjonalistą, antysemitą,
    katolem i pedofilem w jednym :)

    --
    www.youtube.com/watch?v=YPnGPIMUnus&mode=related&search=
  • 26.08.09, 09:43
    Nie o to mi chodziło Stalin, że Ci się wózek do Pandy nie zmieści

    Napisałem do gościa, który tak zachwalał używane auta, że nie mówi
    całej prawdy.

    Używane auta dobre są dla tych którzy znają się dobrze na mechanice
    i elektronice, mają własny kanał i mają w dupie swoje dzieci (wolny
    czas wolą spędzać w garażu).

    U mojej znajomej poszła w używanym Nissanie elektronika i nawet
    autoryzwoana stacja nie potrafiła tego naprawić.
    Po 3 latach okazało się że to jakaś część za 30zł ale spalanie było
    2 razy wyższe niż normalnie.
  • 26.08.09, 10:11
    miguell napisał:

    >
    > Używane auta dobre są dla tych którzy znają się dobrze na
    mechanice
    > i elektronice, mają własny kanał i mają w dupie swoje dzieci
    (wolny
    > czas wolą spędzać w garażu).
    >

    chciałeś chyba napisać, że pandę kupują ci, którzy nienawidzą swoich
    dzieci - ciasne, niewygodne i niepraktyczne auto, którym nie da się
    niczego przewieźć, które nadaje się tylko do miasta i co równie
    istotne - też się psuje, więc kanału też potrzebujesz.

    pewnie dzieci jeszcze nie masz, więc nie wiesz o czym piszesz, ale
    już im wspólczuje podróży w ciasnocie z tobołami na kolanach, bez
    miejsca na nogi.

    a to wszystko w imię "nowoczesności" :)

    --
    www.youtube.com/watch?v=YPnGPIMUnus&mode=related&search=
  • 26.08.09, 10:57
    1.Wybór miałem miedzy nową Pandą a 10 letnim Passatem. Do zakupu
    Pandy nigdy kogoś kto ma dzieci nie zachęcałem

    2.Nie współczuj moim dzieciom bo podróżują w nowym choć niedrogim
    kombi z klimą
  • 26.08.09, 16:21
    > Nie współczuj moim dzieciom bo podróżują w nowym choć niedrogim
    kombi z klimą

    "Niedrogim" to pojęcie względne. Mam wrażenie że mówimy tu o kwotach od 60.000PLN w górę.
  • 26.08.09, 11:46
    miguell napisał:


    > Używane auta dobre są dla tych którzy znają się dobrze na mechanice
    > i elektronice, mają własny kanał i mają w dupie swoje dzieci (wolny
    > czas wolą spędzać w garażu).

    Niekoniecznie. Wystarczy znać kogoś kto się zna na samochodach i razem z nim iść kupować brykę.

    Zresztą każdy samochód kiedyś bedzie używany. Jeśli cię nie stać na zmienianie pojazdu co trzy lata to jeździsz używanym. Nawet mając samochód na gwarancji ponosisz ryzyko że serwis będzie przeciągał termin naprawy, zbywał cię, naprawiał pojazd na odczepnego i w końcu i tak będziesz go musiał zrobić za swoje.

    .
  • 26.08.09, 10:23
    Ja bym wybral Fiata bo mnie samochod jest potrzebny do wygody a nie
    do szpanu
    --
    cygan581
  • 26.08.09, 11:30
    KupionY 10 lat temu Matiz (1999r) będzie w stanie technicznym milon
    razy lepszym niż kupiony 10 lat temu Passat z 1989r. Takie VW to
    nawet w Polsce się na złom odwozi. Ale 10 lat temu pewnie sąsiadowi
    się podobał.
  • 26.08.09, 11:40
    obywatelx5 napisał:

    > wychodzi z tego, że Polacy kupują stare auta dla przyjemności są
    > miłośnikami starych aut. Panie redaktorze Polacy sprowadzają stare
    > bo ich nie stać na nowe!!! nawet na raty !!! nawet z dopłatami!!
    >
    > powiedzmy mam 25 tyś na zakup auta i w tej cenie mam do wyboru
    > pasata r 2000 i fiat panda - nowy:) to co wybierasz Panie redaktorze?

    Wygląda na to że jednak masz za dużo pieniędzy. Inaczej nie chciałbyś pięciokrotnie przepłacać za passata z 2000 roku.

    --
    .
  • 26.08.09, 08:27
    pozatym samochody sa w polsce o duzo drozsze niz np. w uk ;

    www.autotrader.co.uk/
    --
    Mały krok dla krowy, ale wielki krok dla bydła!
  • 26.08.09, 14:31
    Bo to wlasnie firmy (floty) dzieki mozliwosci odliczania VATu od osobowek i
    wrzucaniu wszystkiego w koszty napedzaly sprzedaz aut jako dodatkowych bonusow
    dla pracownikow. Teraz raczej im to przejdzie...
  • 26.08.09, 08:29
    Pan Kublik wiecznie żywy, ze swoją nagonką na używane auta.
    Pojedź pan w Polskę, dowiedz się ile ludzie zarabiają - zapewniam, że nie
    tyle, co dziennikarz w GW - i pomyśl, jaki samochód mogą ze te pieniądze kupić.
    Uwzględnij pan jeszcze, że ci ludzie też mają rodziny, dzieci, psy, wózki, też
    chcą wygodnie pojechać na wakacje... Skoro można mieć duże, wygodne i SPRAWNE
    auto za 10-20 tyś to po co przepłacać za małe g..no pokroju Seata, Skody czy
    Fiata...
  • 26.08.09, 10:03
    Nawet po roku capi jakby dopiero wyjechał z fabryki.
  • 26.08.09, 10:06
    wilczek1968 napisał:
    > Skoro można mieć duże, wygodne i SPRAWNE
    > auto za 10-20 tyś to po co przepłacać za małe g..no pokroju Seata,
    > Skody czy Fiata...

    Tak ale potem zawszę płaczę przy dystrybutorze bo całą kasę wydam na
    wachę do Jeep'a

  • 26.08.09, 10:45
    Wiesz 20 lat temu cieszyl bym sie <syrenka Ty wybrzydzasz teraz na
    Fiata Seata i inne chyba troche przesadziles , a moze chcesz byc
    Krolem szos bo to ze Ci zalezy zeby dzieci jezdzily w godnych
    warunkach domnie nie dociera mysle ze jestes zadufanym czlowiekiem
    ktory chce Swiatu pokazac zobaczcie naco mnie stac troche pokory
    prosze. Ja mieszkam 20 lat w Niemczech i niekupilem sobie Merola ani
    BMW dlatego ze mnie niestac tylko dlatego ze ja wiem do czego ja
    samochod potrzebuje. >Jezdze Toyota i jestem zadoeolony
    --
    cygan581
  • 26.08.09, 08:47
    No coz. Ludzie na zachodzie (szczególnie w miastach) moze i maja samochody ale
    tak naprawdę rzadko w czasie tygodnia je uzywaja. Wiekszosc jezdzi pociagami
    lub komunikacja miejska bo jest to rozwiazanie najlepsze i najszybsze.
    Ja gdybym mial jechac samochodem do pracy zajelo by mi to z 1,5h i jeszcze
    zaplacil bym za wjazd do centrum miasta. Poruszajac sie pociagiem i pieszo
    zajmuje mi to 45min i do tego (nie oklamujmy sie) zdrowo jest pospacerowac
    sobie przez 2 kilometry dziennie.
    Niestety dopóki problem komunikacji miejskiej w Polsce nie bedzie rozwiazany
    (spoznione autobusy, brudne pociagi, wiecznie psujace sie tramwaje) ludzie
    beda rzęchami jezdzic do pracy i przy okazji powodować wypadki nie mowiac juz
    o zatruwaniu powietrza!
    Pozdrawiam,
    trial
  • 26.08.09, 19:10
    MAsz całkowitą rację.
    Dodam jeszcze to, że kiedy na zachodzie trwa już etap postindustrialny, a co za
    tym idzie zmiana mentalności (oszczędzanie zasobów) to u nas mnóstwo osób wciąż
    marzy żeby mieć auto, pochwalić się przed znajomymi, dowartościować siebie.
  • 26.08.09, 08:52
    Ledwie 20 lat temu Polacy odzyskali wolność i możliwość decydowania, a teraz
    się już sugeruje, ze źle z tego korzystają i trzeba czegoś zabronić czy co ?
    Opanujcie się, Polska jest krajem biednym i niech nikt nie oczekuje, aby
    ludzie pakowali wszystkie pieniądze, albo nawet zapożyczali się aby kupić nowe
    samochodu skoro ich nie stać lub maja potrzebniejsze wydatki. Ja uważam, że w
    Polsce musi dość do poziomu takiego aby było tyle samochodów na osobę co w
    Niemczech, a potem wiek zacznie spadać, na razie trzeba nasycić popyt, potem
    przyjdzie czas na zamianę starszych samochodów na młodsze.
  • 26.08.09, 10:22
    zby decydowac trzeba miec troche oleju w glowie. niestety to nie u
    nas.
  • 26.08.09, 08:58
    a tam ludzie maja graty po 15 lat...i jest ich bardzo duzo.
    Przestancie pisac bajki o starych samochodach, napiszcie lepiej ze
    skoro mamy tyle samochodow co w innych krajach to dlaczego brak u
    nas autostrad- co jest glowna przyczyna wypadkow drogowych. Dlatego
    nie mamy autostrad bo mamy najprezniej w calej UE dzialajace
    organizacje ekologiczne, ktore pod pretextem ochrony zab i ptakow
    blokuja inwestycje drogowe - dzieki czemu ginie na drogach tak wielu
    Polakow.
  • 26.08.09, 16:48
  • 31.08.09, 04:36
    Żaby ich rozdeptały, czy ptaki osrały ? Nie pleć bzdur. Wypadki nie powstają na
    autostradach, bo ich jeszcze nie mamy. Będziemy mieli autostrady. Będzie wolno
    jeździć bardzo szybko, to wtedy będziemy mieli najwięcej wypadków na autostradach.
    Autostrad mamy za mało nie przez żaby, tylko przez pazernych Augustowian, którzy
    chcieli swój lokalny system komunikacyjny unowocześnić za budżetowe pieniądze.
    Polacy ginący na drogach, to potencjalni bandyci i to, że giną nie przynosi
    społeczeństwu straty. Wręcz przeciwnie. Robi się na drogach coraz bezpieczniej.
  • 26.08.09, 08:58
    duni1 napisał:

    > No to co ze stare, wystarczy ze poswiecone przez plebana i moga
    > jezdzic, a ze do nieba zawoza? to co,jeszcze lepiej, ten sam pleban
    > zarobi przy okazji.

    Paranoję i manię prześladowczą da się leczyć z powodzeniem...
  • 26.08.09, 08:59
    Dobrze, że w ogóle kupują, za zwyczaj za gotówkę. Mniej kredytów -
    silniejsza pozycja w czasie recesji. Niestety większość 'redaktorów'
    Gazety to ekonomiczni, zsowietyzowani, skomunizowani analfabeci.
  • 26.08.09, 09:03
    chciałbym kupić nowe auto, ale zarabiając na rękę 1500zł nie jestem nawet w
    stanie kupić go na raty, zostaje tylko 10latek z drugiej (trzeciej nawet) ręki


  • 26.08.09, 09:03
    Widać, że GW intensywnie przygotowuje grunt pod wprowadzenie przez
    rządy Tuska-Pawlaka podatku ekologicznego.
  • 26.08.09, 09:22
    >... Tymczasem Europejska Rada Bezpieczeństwa Transportu Drogowego w
    > ogłoszonym w czerwcu raporcie podkreślała, że jednym z
    > największych problemów w dziedzinie bezpieczeństwa drogowego w
    > państwach Europy Środkowej jest stary park aut używanych przez
    > tutejszych kierowców i napływ używanych aut. Pod tym względem
    > Polska zajmuje czołowe miejsce wśród nowych państw UE.

    Stan techniczny samochodu nie zależy tylko od wieku, ale głównie od
    tego, jak się dba o samochód i jak ostre są okresowe badania
    techniczne pojazdów. Jeżeli te ostatnie są za mało dokładne albo
    przeprowadzone nieuczciwie, to efekt jest taki, że po ulicach jeżdżą
    auta z łysymi oponami, z źle działającymi amortyzatorami czy słabymi
    hamulcami. I to jest niebezpieczne dla ruchu drogowego, a nie sam
    fakt, że auto ma ponad 10 lat.
  • 26.08.09, 09:19

    "Zamiast gonić europejską motoryzację, oddalamy się od niej"

    bzdurny tekst pisany pod zapotrzebowanie dilerów samochodowych. nowe
    samochody też stanowią zagrożenie dla kierowców bodajże nowe toyoty
    mogą sie zapalić, o czym pisano nawet we szmatławcu. niedawno
    pisaliście o kłopatach nabywcy nowego yairsa, który omal nie zatarł
    silnika z powodu ciągłych awarii pompy płynu chłodząceg, auto było
    na gwarancji i autoryzowany serwis nie mógł sobie z tym poradzić.


    pisanie o używanych samochodach, że stanowią zagrożenie to szczyt
    hipokryzji. zagrożenie stanowią przede wszystkim styl jazdy
    kierowców oraz stan dróg. dobrze utrzymany 11-latek jest w lepszym
    stanie technicznym niż 4-latek używany przez przedstawiciela
    handlowego, często ma też mniejszy przebieg. przeprowadzone testy
    wykazały, że boczne poduszki powietrzne montowane w "nowoczesnych"
    samochodach są bezradne wobec zderzeń bocznych. 10-letni samochód ze
    sprawnym katalizatorem i sondą lambda jest tak samo pro-ekologiczny
    jak współczesny samochód.

    a oprócz tego, jego cena to najwyżej 1/3 cena nowego modelu z
    uboższym wyposażeniem. trzeba być kretynem, zeby w tych warunkach
    kupować "nowe" auto.

    --
    www.youtube.com/watch?v=YPnGPIMUnus&mode=related&search=
  • 26.08.09, 09:32
    Jest dobra strona tej sytuacji. Z dróg znikają ostatnie maluchy.
    Najniebezpieczniejsze auta w Europie.
  • 26.08.09, 09:38
    I tylko my jacyś tacy dziwni w tej UE, ubzduraliśmy sobie by na
    złość producentom autek nowych nie kupować ,ciekawe czy mnie za
    bzdurną pracę zapłacą tyle bym mógł nowe auto kupić.
  • 26.08.09, 09:40
    wystarczy wprowadzic mozlowosc odliczenia 100%podatku VAT (dla firm
    i osob prywatnych) od nowego auta w momencie jego rejestracji w PL,
    a sprzedaz skoczy conajmniej o polowe, ale krotkowzroczni politycy
    myslacy kadencyjnie nie dadza rady:(
  • 26.08.09, 09:40
    Szanowny Pan Kublik nieustannie wypisuje swoje dyrdymały na łamach organu
    Michnika. Nic mądrego nie pisze, wku...a tylko swoimi tekstami ciężko
    pracujących za marne grosze rodaków. Jaśnie oświecony mądralo Kublik, tak
    krawiec kraje, jak mu materii staje. Tyle i aż tylko tyle w temacie. A ze
    swoimi głębokimi przemyśleniami idź Pan do Sejmu lub na posiedzenie Rady
    Ministrów. Tam niewątpliwie zostaniesz bardzo uważnie wysłuchany przez
    wybitnych wybrańców Narodu...
  • 26.08.09, 11:15
    luminarz napisał:

    > Szanowny Pan Kublik nieustannie wypisuje swoje dyrdymały na łamach organu
    > Michnika. Nic mądrego nie pisze, wku...a tylko swoimi tekstami ciężko
    > pracujących za marne grosze rodaków. Jaśnie oświecony mądralo Kublik, tak
    > krawiec kraje, jak mu materii staje. Tyle i aż tylko tyle w temacie. A ze
    > swoimi głębokimi przemyśleniami idź Pan do Sejmu lub na posiedzenie Rady
    > Ministrów. Tam niewątpliwie zostaniesz bardzo uważnie wysłuchany przez
    > wybitnych wybrańców Narodu...

    To może "ciężko pracujący za marne grosze rodacy" nie powinni tak się męczyć, czytając "organ Michnika" - jest cała masa innych periodyków, znacznie lepiej dopasowanych do poziomu IQ ww., jak np. Nasz Dziennik etc.

    Fuj, nienawidzę polactwa :(

    --
    "IV RP to implant, urodzony w najgorszym duecie:
    obsesji władzy i władzy obsesji." Kuba Wojewódzki
  • 26.08.09, 09:45
    Autor generuje mit że sprowadzony używany = stary grat co w przypadku aut do
    10 lat nie jest takie oczywiste.
    --
    'Miło jest być wśród najlepszych, ale to ja jestem najlepszy', Jack Nicholson,
    Gala Oskarów 2004.
  • 26.08.09, 09:47
    Jak zwykle przodujemy w statystykach tego rodzaju! Typowo polska cecha:
    ostatni grosz za zlom, z którego cieszyliby sie moze mieszkancy Afryki czy
    Europy pd-wsch.! Zenujace, ze statystycznie jestesmy na równi z Albania czy
    Rumunia?! Fura, skóra i komóra - duma przecietnego Polaka
  • 26.08.09, 10:01
    I bardzo dobrze. To pokazuje, że jesteśmy de facto oszczędni i nie będziemy przepłacać za coś co nie jest tego warte.
  • 26.08.09, 09:51
    jeśli do Polski sprowadza się 1 mln samochodów - niech będzie średnio za
    20.000 zł to kosztują one nasz naród 20 mld zł. Gdyby te auta chcieli kupić
    jako nowe to wydaliby ok 60 mld (cena auta ok 60.000 zł) wiec w kieszenie
    zastaje nam Polakom 40 mld zł na inne ważniejsze cele. Po pierwsze jak ktoś
    sprowadza auto nawet 10 letnie to nie oznacza automatycznie, że jest to złom,
    nowe auto też po kilku latach się też zestarzeje. Ważne jest aby było
    utrzymywane w należytym stanie a to zależy już od każdego indywidualnie. Auta
    sprzed 10 lat mają już katalizatory wiec ekologia też nie ucierpi (to dla
    ekoterorystów). Po drugie kupowanie auta co trzy lata (tak aby zawsze było
    traktowane jako nowe) nie ma sensu jeśli ktoś nie zarabia jak krezus a w
    dodatku wysysa pieniądze z naszej gospodarki - nie mamy przecież własnych
    producentów samochodów! Podsumowując, naród wie co jest dla niego dobre!
  • 26.08.09, 11:08
    Kupując samochód tak naprawdę kupujesz możliwość przejechania, powiedzmy, 200
    tys. km. Niestety, schemat płacenia za przejechanie tych 200 tys. jest taki, że
    za całość płacisz z góry. Przykładowo, jeśli rocznie robisz 10 tys. kilometrów,
    to Twoje auto zostanie zużyte w ciągu 20 lat, zatem ostatni kilometr zrobisz 20
    lat po zapłaceniu za niego! Odpowiednio, ostatnie 100 tys. km rozpoczniesz 10
    lat po zapłaceniu za nie! Gdyby połowę wartości auta trzymać na lokacie przez 10
    lat to zebrałoby się mniej więcej 60-70% więcej kasy!
    Alternatywnym sposobem płatności za samochód byłby system zbliżony do taxi,
    gdzie dostajesz nowe auto gratis, ale płacisz za każdy wyjechany kilometr.
    Oczywiście jest to utopia, bowiem producent i tak musiałby zapłacić pracownikom
    linii montażowej od razu, więc wziąłby kredyt a odsetki wliczał w stawkę za
    kilometr.
    Ogólnie zmierzam do tego, że osoba kupująca nowy samochód i jeżdżąca nim
    niewiele tak naprawdę za większość tego, co kupuje (czyli możliwość przejechania
    określonej liczby km) płaci na kilka, nawet kilkanaście lat do przodu!
    Kupując samochód wyjechany w 50%, czyli mający 100 tys. km przebiegu i płacąc
    za niego 50% ceny nowego nie musimy już "kredytować" pierwszych 100 tys. km.
  • 26.08.09, 09:51
    polaki nie maja pojecia o jezdzie samochodem, to oblakani furmani szarpiacy lejce i walacy batem na oslep
  • 26.08.09, 10:11
    Oni kupują nowe auta wyprodukowane np. w Polsce a my od nich kupujemy stare bo
    nie stać nas na nowe.... W ten sposób kupując używane auta zachowujemy swoje
    miejsca pracy :)
  • 26.08.09, 10:18
    ależ w Polsce prawie nie ma transportu zbiorowego. By się
    transportem zbiorowym przedostać z Berlina do Zielonej Góry, to
    dojeżdża suię kursująca co 30 minut koleją niemiecką nad polską
    granicę, idzie się z buta 4 km przez most i wsiada w autobus jadący
    3 razy wolniej niż niemiecki ekspres regionalny. Po polskiej stronie
    linie po których przed wojną pociągi grzały 160 km /h, jak linię
    Latającego Ślązaka, po prostu rozebrano na złom lub rozkradziono.
    Polska to przecież kraj buractwa, rządzony przez buraków. Samochody
    są proste, nieskomplikowane w technologii, to co że są droższe gdy
    zsumować wszystkie koszty, przede wszystkim te zewnętrzne? Buraków
    stać.
    --
    Lubuscy Zieloni- przystąp do nas! Mój zielony blog: zielonagora.blogspot.com
  • 26.08.09, 10:25
    Stała się rzecz straszna. Czerwoni, widocznie zagubieni w tempie wydarzeń, nie
    wprowadzili ograniczeń a lobbyści nie zdążyli dać łapówek. Polacy poczuli brak
    bata i z radością właściwą ludziom wolnym zapragnęli zrealizować swe marzenie
    - kupić samochód. Właściwa naszemu uciskanemu przez socjalistyczne wynalazki
    społeczeństwu zaradność sprawiła, że tempo importu przekroczyło wszelkie
    oczekiwania czerwonych i teraz nawet pan Kowalski z Koziej Wólki, zamiast
    grzecznie jeździć PKS-em, protestować o przywrócenie połączeń PKP po prostu
    wsiada w swojego 12-letniego Golfa i jedzie gdzie chce.
    Ludziom wolnym mogłoby się wydawać, że Polska zyskała ogromny potencjał -
    teraz miliony ludzi mogą wyrwać się z domu, pojechać na weekend za miasto, do
    pracy dojechać w pół godziny zamiast w półtorej. W skali kraju daje to
    olbrzymie oszczędności czasu, oznacza wzrost przedsiębiorczości, utrwalenie
    więzów rodzinnych (odwiedziny krewnych), lepsze możliwości wypoczynku.
    Cena, jaką Polska zapłaciła za te zupełnie realne korzyści jest minimalna -
    większość aut była kupiona za przysłowiowe grosze i wyremontowana w Polsce.
    Duży współczynnik awarii, wynikający z wieku tych samochodów generuje
    wprawdzie dodatkowe koszta, ale pieniądze wydane na naprawę zostają w rękach
    polskich zakładów mechanicznych, więc nie opuszczają kraju.
    Dopiero lewactwo i sponsorowane przez czerwoną finansjerę media tłumaczą
    ludziom, jak wielka tragedia spotkała nasze społeczeństwo. Otóż "Zamiast gonić
    europejską motoryzację, oddalamy się od niej". Zamiast grzecznie "wspierać"
    kupno nowych, ekologicznych samochodów, kupiliśmy stare. A dlaczego ? No jak
    to dlaczego, odpowie lewactwo - wskutek braku KONTROLI. Za starych, dobrych
    czasów, gdy partia decydowała o każdym aspekcie życia to było normalnie, a
    teraz się ludziom w głowach poprzewracało i zamiast wydać 60 tys. na nowe auto
    kupili sobie takie za 6 tys., które też jeździ. To przecież błąd! Należało
    wprowadzić EUROPEJSKIE dotacje na zakup nowych samochodów, aby ci, którzy mają
    kapitał kupili je taniej a ci co kapitału nie mają, mogli za to zapłacić w
    podatkach, dzięki czemu uzyskają chociaż częściową satysfakcję (bo przyczynili
    się do ochrony środowiska). Dodatkowo, pozwoli to koncernom samochodowym
    utrzymać stare, wysokie ceny a politykom zagwarantuje wdzięczność koncernów
    podczas finansowania kolejnych kampanii.
  • 26.08.09, 11:25
    BRAWO .. dokładnie tak.
  • 27.08.09, 01:26
    Świetny wpis - gratuluję i dziękuję, w imieniu 'wolnego
    kapitalizmu'!

    p.s.
    Te 'koncerny samochodowe' były by bardziej elastyczne, ale one
    powoli umierają na nowotwór (związki zawodowe)+ powikłania...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.