• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Zastrzyki Zinacef u 21-no miesięcznego dziecka Dodaj do ulubionych

  • 07.06.13, 13:30
    Witam.

    Córka miała zlecone zastrzyki Zinacef na zapalenie oskrzeli. Przychodząca do domu pielęgniarka z ośrodka robiła je jednak w sposób, który bardzo mnie niepokoił. Najpierw wbijała Małej igłę w pupcię, a dopiero wtedy mieszała lek, nabierała, dopinała strzykawkę do wbitej igły i wstrzykiwała. Wbijając igłę łapała ją palcami za grot - tuż przy tym plastiku, który zapina się na strzykawkę. W strzykawce były bąbelki powietrza, których nie usuwała. Wszystko trwało parę minut, Młoda cały czas wyła, aż do wybroczyn na buzi, biła mnie po twarzy ze strachu i bólu. Po trzech dawkach kategorycznie odmówiłam dalszego leczenia, znalazłam innego lekarza (prywatnie), który nie tylko stwierdził, że szkoda, że w ogóle od razu tamta lekarka zaleciła antybiotyk, ale też - skoro antybiotykoterapię już rozpoczęto - natychmiast zmienił Córce lek na Ceclor.

    Czy tylko mnie tak się wydaje, czy taki sposób podania zastrzyku małemu dziecku jest zwykłym sadyzmem tego babsztyla? Może ktoś na forum zna się na sprawie na tyle dobrze, by oszacować działania tej pielęgniarki? Bo ja nigdy nie spotkałam się z takim podaniem zastrzyku! A ta kobieta robi przecież zastrzyki całemu osiedlu w razie potrzeby! Czy ja mogę gdzieś to zgłosić, czy mylę się i nie mam racji? Dodam, że jedno z zajść widział także Mąż, który akurat był w domu.
    Edytor zaawansowany
    • 07.06.13, 22:45
      Moje dziecko jak było maleńkie też dostawało zastrzyki ale tylko dlatego ,że nie przyjmowała doustnie antybiotyku.Ale nigdy żadna piguła nie robiła tego w taki sposób wpuszczać trzeba powoli ale żeby montować strzykawkę w igłę już wbitą???? przecież to wiercenie świadomie igłą w ciałku dziecka!!! Wywaliłabym ja za drzwi i jeszcze napisała skargę ,że się pastwi chyba ,że o czymś nie wiem i przepisy i technologia się zmieniła w co szczerze wątpię.
    • 07.06.13, 23:26
      Wpuszczała lek to ona akurat jednym naciśnięciem tłoka. Ale wymieszanie leku trwało, a Dziecko płakało przestrasznie, myślałam, że babsko z miejsca rozszarpię. Jeszcze się śmiała, że ją Mała znienawidzi chyba, a w sumie młoda babka, koło 40-tki może. A teraz mam wielką ochotę napisać skargę do ośrodka i do izb pielęgniarskich tylko nie do końca jestem pewna, czy mam rację. Moja matka jest pielęgniarką z 50-cio letnim, czynnym stażem w zawodzie i omal nie padła, gdy to usłyszała, ale też do końca nie jest pewna, czy cokolwiek poza dotykaniem grotu igły i nieodpowietrzeniem strzykawki jest nieprawidłowe. Bywają różne szkoły różnych procedur. Po trzecim wstrzyknięciu wywaliłam babę z domu z hukiem.
    • 08.06.13, 06:39
      Witam,
      w ten sposób nie robi się zastrzyków domięśniowych, należy wymieszać przed podaniem, szybkie wkłócie, można dla pewności sprawdzić czy nie jest się w naczyniu i podanie leku,
      pozdrawiam serdecznie
      • 08.06.13, 08:32
        Metody rodem z epoki PRL :/ jak widac wciaz zywe w Pl. Zapalenie oskrzeli rzadko wymaga antybiotyku bo najczesciej jest wirusowe. Fakt w pl zazwyczaj "leczy" sie to antybiotykami plus sterydami i innymi lekami na astme, niestety zazwyczaj ciezkiego kalibru i nienowoczensymi.
        Zastrzyki dla dziecka to dla mnie kosmos. Trauma, ryzyko zakrzepow i zrostow w miesniach. Sposob podawania to jaoich koszmar, gdzie ta pielegniarka sie szkolila? Jesli dziecku nie mozna podac leku doustnie to robi sie to dozylnie w szpitalu, w tym celu zaklada sie wenflon.
        Ogolnoe jestem w szoku, naprawde. ;/
        • 08.06.13, 15:58
          Mój synek już dwa razy przechodził ale zapalenie płuc, raz w szpitalu przez wenflon, a za drugim razem, żeby go nie katować w domku dostawał zastrzyki w pupe, na pewno nie wyglądało to w ten sposób, pani pielęgniarka wszystko sobie przygotowała zanim w ogóle ją dziecko zobaczyło, żeby się nie przestraszyło, wkłucie trwało kilka sekund, później ja uciskałam miejsce i tuliłam małego zapłakał chwileczkę a ona od razu dla niego naklejki miała albo balony czy nawet korone dzielnego pacjenta, a on malutki szybko się uspokajał 1,5roku miał i robił jej ładnie papa i kiwał główką, że może jeszcze przyjść. Tak to powinno wyglądać z malutkim dzieckiem!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.