• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Cel szczepienia odra/świnka/różyczka? Dodaj do ulubionych

  • 21.06.07, 11:55

    Pani Doktorze,
    Mam niespełna trzynastomiesięczną córeczkę. Wiem, że teraz przypada termin kolejnego szczepienia (odra/świnka/różyczka).

    Zastanawiam się dlaczego teraz robi się szczepienie na te choroby? Czy faktycznie często zdarza się ciężki ich przebieg? Po prostu pamiętam z własnego dzieciństwa, że ja sama i rodzinne oraz znajome dzieci chorowały na te choroby, ale nie przypominam sobie, żeby wynikło z tego coś poważnego.

    Czy nie jest to czasem efekt tendencji szczepienia na wszystko co się da?

    Pozdrawiam i czekam na odpowiedź
    Magda

    --
    Zosieńka już jest na tym świecie
    Edytor zaawansowany
    • 22.06.07, 19:59
      Odra potrafi mieć śmiertelne powikłania - najgorsze z nich podostre
      stwardniejące zapalenie móżgu, prawie w 100% przypadków kończyło się zgonem
      dziecka, dzięki szczepieniom w Polsce praktycznie nie ma zachorowań na odrę.
      Świnka - zdarzają się powikłania w postaci zapalenia trzustki, najądrzy, jąder,
      opon mózgowo-rdzeniowych.
      Różyczka jest szczególnie niebezpieczna dla kobiet w ciąży gdyż powoduje
      nieodwracalne uszkodzenia płodu.
      Stąd pomysł szczepienia na te choroby nie jest taki zły...
      • 26.06.07, 00:03

        Powikłania (czasem poważne) zdarzają się przecież także po szczepieniach...

        Odra - jak często zdarzają się te poważne powikłania, o których Pan pisze?

        Świnka - te powikłania dotyczą także dzieci? Bo owszem słyszałam do tej pory, że świnka może być niebezpieczna dla dorastających chłopców i dorosłych mężczyzn.

        Powikłania związane z różyczką dotyczą WYŁĄCZNIE dorosłych kobiet (a właściwie płodów, które w sobie noszą) - po co więc szczepić na nią roczne dzieci (i po co W OGÓLE chłopców?). Dodatkowo z tego co wiem różyczka ma raczej łagodny przebieg...

        Czy zna Pan może wiarygodne wyniki badań/statystyki? Gdzie mogłabym je przeczytać? Jak do nich dotrzeć?

        Pozdrawiam serdecznie
        Magda

        --
        Zosieńka już jest na tym świecie
        • 26.06.07, 14:33
          Nic takiego nie znajdziesz niestety w literaturze polskiej. Odpowiednie
          instytucje bardzo sie starają aby nie rezygnowac ze szczepien bo jest z tego
          ogromna kasa. Nawet powikłania sa niechetnie odnotowywane a najczesciej wcale.
          Przestudiowałam sporo na ten temat i nie szczepie dzieci. Przynajmniej sa zdrowe
          i nie chorują. Starszy 2 latek miał tylko raz katar, szkoda niszczyc odpornosc
          maluchom.
        • 26.06.07, 17:23
          Najczęstsze powikłania odry: zapalenie ucha środkowego - 5-15%; zapalenie krtani z dusznością wdechową - 5-25%; zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie płuc - 4-8%; zapalenie mózgu, drgawki - 0,5-1% (do 10% śmiertelności przy zapaleniu mózgu); podostre stwardniające zapalenie mózgu - 1-2/100000 zachorowań (prawie 100% zgnów) - szczepienie MMR napewno jest obarczone mniejszą częstością i lżejszymi powikłaniami, szczepienie to jest przeciwwskazane u dzieci uczulonych na jaja kurze lub neomycynę - może u nich wystąpić reakcja anafilaktyczna (b. rzadko), częściej skórne reakcje alergiczne.
          Powikłania świnki - aseptyczne zapalenie opon mózgowych, uważa się już obecnie nie za powikłanie, lecz za jeden z objawów choroby - występuje u ok.50-60% chorych; głuchota może być powikłaniem u ok. 4 % dzieci, zapalenie jąder faktycznie występuje najczęściej w wieku pokwitania u ok. 20% chłopców. Zapalenie stawów, tarczycy, jajnika - są zdecydowanie rzadsze.
          Co do różyczki, to prawdą jest, że przebiega ona u dzieci łagodnie i szczepienia mają na celu głównie ochronę ciężarnych. Szczepienie dziewcząt odbywa sie w Polsce od 1987r, wszystkie dzieci podlegają szczepieniu od 1996r. Dlatego dąży się do szczepienia całej populacji, aby wyeliminować źródło zakażenia wirusem.
      • 26.06.07, 14:29
        Panie doktorze w zeszłym roku na odre było chorych 11 osób 6 z nich bylo
        szczepionych a 20% osób było hospitalizowanych byc moze rowniez i te szczepione
        (nie mam dokładnych danych). Świnka daje powikłania tylko u starszych chłopców i
        dorosłych u dzieci do 5 roku zycia jet nieszkodliwa wiec po co szczepic
        niemowleta chyba tylko po to aby ktos na tym zarobił bo do okresu dojzewania i
        tak odpornosc wygasnie. Na rózyczke tez jak juz ktos chce to niech sie szczepi
        przed ciążą.

        • 26.06.07, 15:32
          Agawa5 a jak załatwiłaś sprawe szczepieńw przychodni, przecież oni jak sie już połapią, że szczepin brak to ścigają.Pisałaś jakieś oświadczenie.
          • 26.06.07, 16:18
            Dostałam juz 3 ponaglenia ale nie reaguje na nie. Były wysłane listem zwykłym
            wiec nie mają zadnego dowodu ze do mnie dotarly. Mój dwulatek ostatnią
            szczepionke dostal w wieku 6 miesięcy. Mimo ze była to dobra płatna szczepionka
            maly dostał tak silnej alergii ze powiedziałam koniec. Drugiego synka (3,5
            miesiąca) nie szczepie wcale. Pediatra pytala mnie ostatnio czy chce szczepic,
            powiedziałam ze nie i na tym sie skonczyło. Lekarka stwierdziła ze teraz połowa
            "jej dzieci" nie jest szczepiona. Pewnie dlatego ze ostatnio 3 szczepionki
            wycofano ze względu na powikłania poszczepienne nikt sie nie czepia.
            Zobacz tu: www.gif.gov.pl/wstrz_w_obrot.html
            • 26.06.07, 16:20
              Wycofano HIB, DTP i Euvax
              • 26.06.07, 16:38
                Do agawa.Gdzie masz dane epidemiologiczne?Czy osoby szczepione mialy powiklania
                po odrze?Zwykle jest tak, ze jesli zaszczepiona osoba zachoruje to choroba
                przebiega lagodniej.
                • 26.06.07, 17:36
                  A to w przychodni rejonowej masz taka wyrozumiala lekarke? Jestes z Wawy?
                  Jesli to mozliwe, to poprosze o odpowiedz na priva.

                  A tak swoja droga, to dla mnie paranoja szczepienie tak malych dzieci na swinke
                  i rozyczke, szczegolnie, ze do wieku dojrzewania wiele z tych osob straci
                  odpornosc.
                  Przeciez czeste sa przypadki braku odpornosci u kobiet w naszym wieku, a
                  wszystkie byly szczepione w wieku 14 lat, a nie 14 miesiecy :-(

                  A pan doktor, to juz po wielu watkach widac, jest slepym zwolennikiem szczepien
                  i trudno oczekiwac obiektownej odpowiedzi :-(

                  Pozdrawiam i zycze zdrowia wszystkim dzieciom
                  • 26.06.07, 18:44
                    irka15 napisała:


                    >
                    > A pan doktor, to juz po wielu watkach widac, jest slepym zwolennikiem
                    szczepien
                    > i trudno oczekiwac obiektownej odpowiedzi :-(
                    >
                    > Pozdrawiam i zycze zdrowia wszystkim dzieciom

                    Niestety wielu lekarzy jest zwolennikami szczepien.A jesli lekarze wg Was w tej
                    sprawie tak sie myla, to moze sie myla w innych tez.Wiec proponuje leczycz sie
                    samemu.
                    • 26.06.07, 21:44
                      Niestety zdarza sie, ze to pacjent wie wiecej niz lekarz...

                      Poza tym medycyna caly czas sie rozwija. I co bylo kiedys uwazane za
                      nieszkodliwe, obecnie uwaza sie za bardzo szkodliwe i niewskazane. Np. promienie
                      Roentgena. Jakis czas temu bylo to normalne badanie na kobietach w ciazy, teraz
                      wiadomo. Podobnie z lekarstwami teratogennymi. Owszem wydaje sie, ze nauka
                      poszla do przodu i firmy moga lepiej przebadac swoje produkty, ale nie wiemy,
                      jakie metody zostana wynalezione za 20 czy 40 lat, ktore potwierdza, ze dzisiaj
                      stosowane np. szczepionki byly szkodliwe...

                      We wszystkim trzeba zachowac zdrowy rozsadek. Zastanow sie Goska215, jak sie
                      zachowuje uklad immunologiczny dziecka, gdy dostaje 6 chorob na raz? W pewnym
                      momencie juz sam nie wie, przeciwko komu ma walczyc i obraca sie przeciwko
                      wlasnemu organizmowi. Powstalo sporo prac na temat podloza chorob
                      autoimmunologicznych w szczepionkach :-( niestety.

                      Pozdrawiam i zycze zdrowia twoim dzieciom.
                      • 26.06.07, 22:06
                        Mysle ze te szczepienia sa ustalane przez fachowcow, ktorzy maja troszke
                        wieksza wiedze niz Ty i ja.
                        Trzeba zachowac zdrowy rozsadek.Niebezpieczne sa powiklania po szczepieniach i
                        zdarzaja sie niestety, ale po chorobach zakaznych zdarzaja sie czesciej.
                  • 27.06.07, 01:40
                    irka15 napisała:

                    > A pan doktor,to juz po wielu watkach widac, jest slepym zwolennikiem szczepien
                    > i trudno oczekiwac obiektownej odpowiedzi :-(

                    A Ty, to już po wielu wątkach widać, jesteś ślepą przeciwniczką szczepień i
                    trudno oczekiwać od Ciebie obiektywnych wypowiedzi. :((

                    S.
                    --
                    Najpierw przyszli po komunistów, ale nie protestowałem bo nie byłem komunistą.
                    Potem przyszli po Żydów, ale nie protestowałem bo nie byłem Żydem. Potem
                    przyszli po związkowców, ale nie protestowałem bo nie byłem związkowcem. Potem
                    przyszli po katolików, ale nie protestowałem bo byłem protestantem. Potem
                    przyszli po mnie i nie było już komu protestować. Pastor Martin Niemoeller.
                  • 27.06.07, 08:42
                    Nie jestem z Warszawy :) a lekarka az tak wyrozumiałą nie jest. Musze przyniesc
                    oswiadczenie do kiedy odraczamy szczepienia dzieci i napisac jakies uzasadnienie
                    zeby im sie sanepid nie czepiał.
                • 27.06.07, 08:40
                  na stronie PZH sa dane na temat zachorowan i osobno o powikłaniach
                  poszczepiennych. Te o zachorowaniach sa aktualizowane co 2 tygodnie a te o
                  powikłaniach sa dosyc stare. Ostatnie opracowanie dotyczy chyba roku 2005
                  • 27.06.07, 08:59
                    Masz jakiegos linka pod reka, zebym nie musiala szukac ?

                    Druga strona jest taka: rzadko kiedy lekarz sugeruje, ze reakcja byla
                    poszczepienna, w Niemczech lekarz w zasadzie ma obowiazek zgloszenia - rzadko
                    kiedy to robia. Do takich reakcji nalezy np. dlugotrwaly pyskliwy placz
                    dziecka - to zdarza sie dosyc czesto. Gdyby to sie zglosilo w takim wymiarze, w
                    jakim wystepuje, to byc moze firmy nie moglyby tak 'latwo' (bo pewnie latwo nie
                    jest) wprowadzic swoje produkty.
                    Poza tym czesto sie nie uznaje, ze autyzm dziecka jest taka reakcja, bo to sie
                    powoli rozwija, pierwsze oznaki sa ignorowane - tak tez wygodniej dla firmy.
                    Pewnie i trudno cokolwiek udowodnic, bo zadne statystyki tu nie dzialaja.
                    • 27.06.07, 21:09
                      Bardzo proszę:

                      www.pzh.gov.pl/epimeld/index_p.html
            • 26.06.07, 17:37
              "Drugiego synka (3,5
              > miesiąca) nie szczepie wcale. Pediatra pytala mnie ostatnio czy chce szczepic,
              > powiedziałam ze nie i na tym sie skonczyło. Lekarka stwierdziła ze teraz połowa
              > "jej dzieci" nie jest szczepiona".
              Dlatego pewnie niedługo możemy się spodziewać epidemii odry, polio, krztuśca, błonicy - młodsi lekarze będą mogli na własne oczy zobaczyć te legendarne choroby zakaźne... To smutne.
              • 26.06.07, 18:28
                Dlatego pewnie niedługo możemy się spodziewać epidemii odry, polio, krztuśca, b
                > łonicy - młodsi lekarze będą mogli na własne oczy zobaczyć te legendarne chorob
                > y zakaźne... To smutne.

                Mysle ze nie doktorze, patrząc na statystyki od 1900 roku do około 1950-1960
                notuje sie 90-95% spadek zachorowan na choroby zakaźne, potem czyli po
                rozpoczeciu masowych szczepien ten spadek jest juz maleńki. A jesli bez
                szczepien zapadalnosc spadła tak drastycznie to znaczy ze nie one sa przyczyną
                małej ilosci zachorowan a wzrost higieny zycia. Nawet Pasteur twórca teorii
                przeciwciał na łozu śmierci przyznał ze sie pomylił (twierdził ze przeciwciała
                daja nam ochronę co jest udowodniona nieprawdą ale dzisiejsza medycyna nadal sie
                tej teorii trzyma)
                • 26.06.07, 20:26
                  agawa5 napisała:

                  > Dlatego pewnie niedługo możemy się spodziewać epidemii odry, polio, krztuśca, b
                  > > łonicy - młodsi lekarze będą mogli na własne oczy zobaczyć te legendarne
                  > chorob
                  > > y zakaźne... To smutne.
                  >
                  > Mysle ze nie doktorze, patrząc na statystyki od 1900 roku do około 1950-1960
                  > notuje sie 90-95% spadek zachorowan na choroby zakaźne, potem czyli po
                  > rozpoczeciu masowych szczepien ten spadek jest juz maleńki. A jesli bez
                  > szczepien zapadalnosc spadła tak drastycznie to znaczy ze nie one sa przyczyną
                  > małej ilosci zachorowan a wzrost higieny zycia. Nawet Pasteur twórca teorii
                  > przeciwciał na łozu śmierci przyznał ze sie pomylił (twierdził ze przeciwciała
                  > daja nam ochronę co jest udowodniona nieprawdą ale dzisiejsza medycyna nadal si
                  > e
                  > tej teorii trzyma)

                  Sugerujesz że spadek zachorowań na polio, czy ospę prawdziwą był minimalny po wprowadzeniu szczepień na te choroby???!!!! Wzrost poziomu higieny życia w miernym stopniu wpływa na przenoszenie chorób rozprzestrzeniających cię drogą kropelkową (odra, grypa, różyczka, świnka). Czemuż więc inne wirusówki, tak nas nękają np.: grypa??
                  Sugerujesz, że przeciwciała to ściema, w którą nie wiedzieć czemu wierzą doktory, w tym immunolodzy???
                  Czy to jest Twoje prywatne zdanie, czy gdzieś to można wyczytać, a jeżeli tak to gdzie???
                  • 27.06.07, 09:05
                    Z tego co ja czytałam prawda jest ze organizm wytwarza przeciwciała ale one nie
                    udowodniono ich związku z odpornoscią na choroby zakaźne.

                    British Medical Council opublikowało w maju 1950 roku wyniki badan
                    przeprowadzonych przez 9 lekarzy w celu ustalenia poziomu przeciwciał u chorych
                    na błonicę i tych którzy nie chorowali lecz mieli kontakt z ta chorobą (lekarze,
                    pielegniarki, rodzina) Gdyby teoria przeciwciał była prawdziwa pacjenci
                    chorujacy na błonice mieliby niski poziom przeciwciał w organiźmie a osoby
                    kontaktujace sie z chorymi ale nie chorujace miałyby wysoki poziom przeciwciał w
                    organiźmie. W rzeczywistosci było odwrotnie. Wielu pacjentów chorych na błonice
                    posiadało wysoki poziom przeciwciał , a osoby, które miały kontakt z chorobą -
                    małą ich ilość. Wyniki te pokazuja ze nie ma zwiazku pomiedzy poziomem
                    przeciwciał a zachorowalnością na blonicę.

                    Ja osobiscie np. nie przechodziłam nigdy rózyczki i specjalnie jako dorosla
                    kobieta wystawiałam sie na kontakt z chorymi dziecmi aby sie zarazic i
                    przechorowac ją. To byłoby uodpornienie na wypadek ciązy. Niestety mimo
                    zajmowania sie chorymi dziecmi poziom przeciwcial mialam 0 !!! i nie zaraziłam
                    sie. Szczepiona nigdy nie byłam. Tak naprawde to kondycja organizmu ma wpływ na
                    to czy sie zarazimy i zachorujemy a nie przeciwciała.
                    • 27.06.07, 14:55
                      agawa5 napisała:

                      > Z tego co ja czytałam prawda jest ze organizm wytwarza przeciwciała ale one
                      nie
                      > udowodniono ich związku z odpornoscią na choroby zakaźne.
                      >
                      > British Medical Council opublikowało w maju 1950 roku wyniki badan
                      > przeprowadzonych przez 9 lekarzy w celu ustalenia poziomu przeciwciał u
                      chorych
                      > na błonicę i tych którzy nie chorowali lecz mieli kontakt z ta chorobą
                      (lekarze
                      > ,
                      > pielegniarki, rodzina) Gdyby teoria przeciwciał była prawdziwa pacjenci
                      > chorujacy na błonice mieliby niski poziom przeciwciał w organiźmie a osoby
                      > kontaktujace sie z chorymi ale nie chorujace miałyby wysoki poziom
                      przeciwciał
                      > w
                      > organiźmie. W rzeczywistosci było odwrotnie. Wielu pacjentów chorych na
                      błonice
                      > posiadało wysoki poziom przeciwciał , a osoby, które miały kontakt z chorobą -
                      > małą ich ilość. Wyniki te pokazuja ze nie ma zwiazku pomiedzy poziomem
                      > przeciwciał a zachorowalnością na blonicę.

                      I naprawdę taki wniosek wysnuto z tych badań?? Przecież to wręcz potwierdza
                      teorię przeciwciał. Organizm zarażony, chory, z czasem produkuje przeciwciała -
                      jest to mechanizm obronny, niestety wytworzenie przeciwciał swoistych dla
                      danego drobnoustroju zajmuje trochę czasu, co wynika z mechanizmów
                      imunologicznych. Zakażenie jest w rozkwicie, więc tworzone przeciwciała nie
                      dają rady już go zwalczyc. Ale cały czas są produkowane - stąd wysoki ich
                      poziom. Na wykrywaniu wysokiego miana przeciwciał opiera się diagnostyka wielu
                      chorób zakaźnych.
                      Po szczepieniu natomiast ilość przeciwciał, początkowo wysoka, z czasem spada,
                      ale organizm zachowuje w pamięci immunologicznej zdolność szybkiego wytworzenia
                      swoistych przeciwciał, dzięki temu, że w szczepionce miał podaną niewielką
                      ilość antygenu danego drobnoustroju, niezdolną wywołać chorobę, ale
                      wystarczającą do wytworzenia odporności.

                      > Ja osobiscie np. nie przechodziłam nigdy rózyczki i specjalnie jako dorosla
                      > kobieta wystawiałam sie na kontakt z chorymi dziecmi aby sie zarazic i
                      > przechorowac ją. To byłoby uodpornienie na wypadek ciązy. Niestety mimo
                      > zajmowania sie chorymi dziecmi poziom przeciwcial mialam 0 !!! i nie zaraziłam
                      > sie. Szczepiona nigdy nie byłam. Tak naprawde to kondycja organizmu ma wpływ
                      na
                      > to czy sie zarazimy i zachorujemy a nie przeciwciała.

                      Ponad 20% zakażeń różyczką przebiega bezobjawowo - stąd ciężko powiedzieć czy
                      faktycznie nie chorowałaś.
                      • 27.06.07, 21:12
                        Ponad 20% zakażeń różyczką przebiega bezobjawowo - stąd ciężko powiedzieć czy
                        > faktycznie nie chorowałaś.

                        Sprawdzałam IGE i IGG wyszło zerowe, czyli nie chorowałam.
                • 27.06.07, 01:45
                  agawa5 napisała:

                  > twierdził ze przeciwciała daja nam ochronę co jest udowodniona nieprawdą

                  A któż to udowodnił ? Hulda Clark ? Czy może ślusarz Kazimierz Piotrowicz ? Jak
                  można takie brednie wypisywać ???

                  S.
                  --
                  Najpierw przyszli po komunistów, ale nie protestowałem bo nie byłem komunistą.
                  Potem przyszli po Żydów, ale nie protestowałem bo nie byłem Żydem. Potem
                  przyszli po związkowców, ale nie protestowałem bo nie byłem związkowcem. Potem
                  przyszli po katolików, ale nie protestowałem bo byłem protestantem. Potem
                  przyszli po mnie i nie było już komu protestować. Pastor Martin Niemoeller.
                  • 27.06.07, 18:07
                    Niestety, agawa, czytajac Twoj post o przeciwcialach widze ze nie masz pojecia
                    o medycynie.Ciezko jest dyskutowac z taka osoba, poniewaz wierzysz slepo w
                    rozne niesprawdzone teorie.
              • 26.06.07, 18:45
                tak jak w niemczech ubieglym roku.
        • 26.06.07, 17:33
          Po każdym szczepieniu może się tak zdarzyć, że organizm nie odpowie na podaną szczepionkę, w przypadku szczepienia przeciw odrze może to dotyczyć nawet 5% szczepionych. Przed erą szczepień rejestrowano kilkaset tysięcy zachorowań rocznie, ostatnia duża epidemia odry w Polsce miała miejsce w 1998 - 2255, co prawdopodobnie było związane z najniższym od kilku lat wskaźnikiem dzieci zaszczepionych w II roku życia wynoszącym ok. 77%.
          Powikłania świnki mogą występować również u dziewczynek, chociaż u chłopców występują częściej. Zapalenie jąder faktycznie dotyczy chłopców w wieku pokwitania. "wiec po co szczepic
          > niemowleta chyba tylko po to aby ktos na tym zarobił bo do okresu dojzewania i
          > tak odpornosc wygasnie" - aby uniknęły tych powikłań, nie stanowiły źródła zakażenia dla innych, nieszczepionych m.in.: dorosłych; unika się wygaśnięcia odporności doszczepiając dzieci w 10 r.ż.
          • 28.06.07, 23:50
            Ludzie nie wiedzą, że jest coś takiego jak efekt populacyjny. Im większa część
            populacji jest odporna na chorobę (czytaj: zaszczepiona lub przechorowała) tym
            mniejsze jest ryzyko epidemii, bo zarazki z nosiciela nie znajdą kolejnego
            nosiciela w otoczeniu. Jest jakiś obliczony próg dla tego efektu, ale nie
            pamiętam już szczegółów.

            Jeśli tylko nieliczni się nie zaszczepią, to nic nikomu nie grozi, bo ryzyko
            kontaktu z odrą lub błonicą w Polsce jest niskie. Im więcej rodziców przestanie
            szczepić, tym większe ryzyko dla wszystkich nieszczepionych dzieci.
            No cóż, przy kolejnej epidemii odry (albo błonicy) powinni dostać zbiorową
            Nagrodę Darwina. Będziemy chyba losować, kogo podłączyć do respiratora, bo nie
            wystarczy w Polsce OIOMów.

            Nie podoba mi się takie nonszalanckie traktowanie ospy wietrznej albo świnki.
            Coraz częściej zapadają dorośli, którzy nie chorowali w dzieciństwie, a u
            dorosłych przebieg jest znacznie cięższy i więcej powikłań.
            • 29.06.07, 08:37
              > Coraz częściej zapadają dorośli, którzy nie chorowali w dzieciństwie, a u
              > dorosłych przebieg jest znacznie cięższy i więcej powikłań.

              Czytalam, ze takie przesuniecie chorob na czas doroslosci to m.i. jeden z
              efektow szczepien, bo juz ludzie nie zarazaja sie 'naturalnie' bo wirus nie
              krazy. Choc w przypadku ospy wietrznej to az mi sie nie chce wierzyc, ta
              szczepionka pojawila sie przeciez niedawno.
              • 29.06.07, 11:51
                Jest szansa, ze pewne choroby przestana istniec.Tak jak bylo z ospa prawdziwa i
                zaczynalo byc z polio.Jesli pewna grupa osob przestanie szczepic to nastapia
                epidemie, tak jak w innych krajach juz bylo.A tzeba dodac ze nie wszyscy moga
                byc szczepieni z uwagi na wspoistniejace choroby i oni sa szczegolnie narazeni.
    • 26.06.07, 17:58
      Bardzo ciekawa strona o problematyce to tutaj:

      www.impfschaden.info/
      i polecana na niej ksiazka:

      www.amazon.de/exec/obidos/ASIN/3426872420/impfschadenin-21
      Niestety po niemiecku.
      • 26.06.07, 18:36
        dlaczego szczepi sie male dzieci-bo u nich te choroby moga rowniez groznie
        przebiegac.Rowniez u doroslych.Dlatego niektorzy uwazaja ze powinno sie
        doszczepiac.
      • 27.06.07, 09:14
        po polsku tez jest "szczepienia - ukrywane fakty" poszukaj w sieci, pewnie mozna
        ja kupic przez internet.
        • 27.06.07, 11:23
          Nawet ja mam, ale nie podoba mi sie sposob pisania, jest dosyc krzykliwy.
          Wymieniona pozycja po niemiecku jest spokojna, a przede wszystkim jest podana
          literatura fachowa, odsylacze do oficjalnych pism itd. Brakuje takiej ksiazki na
          polskim rynku.
    • 27.06.07, 09:20
      wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4222131.html

      • 27.06.07, 09:53
        • 27.06.07, 11:29
          Pewnie masz na mysli ten link:
          www.medizin.uni-koeln.de/projekte/gfv/Masern0406.pdf
          Akurat takie prezentacje laikowi sie ciezko czytaja. Nie oddaje ona tez cala
          problematyke szczepien. Naprawde polecam wyzej podana ksiazke po niemiecku,
          skoro znasz jezyk.
          • 27.06.07, 13:20
            moze laikowi ciezko, a lekarz troche rozumie...
            A publikacje antyszczepieniowe tez znam, dlatego budza moje kontrowersje.
            Uwazam ze nie mozna szczepic na wszystko na co sa szczepionki.Ale nie szczepic
            w ogole to jest krok w tyl.
            • 27.06.07, 18:23
              Oj chyba niektorzy postanowili wrocic do sredniowiecza i skrocic statystyczna
              dlugosc zycia. Ja proponuje tym Paniom, ktore nie szczepia z premedytacja
              swoich dzieci o leczenie je ziolkami w wypadku ciezkiej choroby. Skoro
              podejmuja taka decyzje, to niech pozniej poniosa konsekwencje swoich dzialan i
              nie prosza wyksztalconych lekarzy o pomoc. Niech absolutnie nie wzywaja
              karetki, kiedy dziecko zacznie sie dusic. Moj synek w wieku 2 lat trafil na
              OIOM z pseudokrupem i dopiero potem lekarze zasugerowali szczepienie na
              pneumokoki. Niestety ja nie wiedzialam wczesniej o tej szczepionce, bo
              szczepilam tylko na to co bylo obowiazkowe. Pozniej zaszepilam rowniez na
              meningokoki i ospe, bo spojrzalam w kalendarz szczepien w Stanach i okazalo
              sie, ze tam jest wiecej szczepionek obowiazkowych. Nie wyobrazam sobie, zeby
              ktos nie szczepil dziecka na odre. Nie zycze nikomu takich przejsc jakie ja
              mialam, ale mysle, ze wiele mam szybko zmieniloby zdanie, gdyby zycie ich
              dzieci bylo zagrozone. Dodam jeszcze, ze synek urodzil sie z 10 pkt, wazyl
              ponad 4 kg i nie chorowal kompletnie przez pierwszy rok zycia. Generalnie
              wszystko sie moze zdarzyc i nie ma co pisac, ze moje dziecko jest zdrowe wiec
              nie bede go szczepic - bo po prostu nigdy nic nie wiadomo.
              Jesli ilosc mam, ktore nie szczepia dzieci bedzie rosla to faktycznie dorobimy
              sie epidemii w krotkim czasie. Tak jak napisal Pan Doktor - straszne to i
              smutne. Od siebie dodam - to glupota i brak wyobrazni. A jesli chodzi o
              powiklania - to mozna je miec po srodkach przeciwbolowych, wiec to kipski
              argument.
              Uff ale sie wkurzylam normalnie.
              • 28.06.07, 07:54
                Ale czy nie popadasz w druga skrajnosc ? Szczepic na ospe to wdlg. mnie
                kompletnie nie potrzebne (no chyba ze dziecko w skrajnym przypadku).

                I fakt, ze w Stanach jest wiecej szczepien obowiazkowych dla mnie nie swiadczy o
                tym, ze to jest sensowne. Ma jedynie ten efekt uboczny, ze oni tez sa pierwsi
                jesli chodzi o procesy sadowe.

                Twoja argumentacja z tym co przeszlas dziala rowniez w druga strone: znam
                dziewczynke, ktora bo szczepieniu nabawila sie autyzmu. Oczywiscie 'naukowo' nic
                nie udowodnisz, jednak matka porownujac i te dziewczynke i siostre blizniacza
                dokladnie czula, ze cos po tym szczepieniu zaczelo sie dziac. Zaden lekarz w to
                nie chcial wierzyc, az po roku stwierdzono autyzm. I na tym nie koniec.
                Proponowane 'naukowe leczenie' dziewczynki mialo polegac na podaniu mocnych
                lekow, ktore jedynie ograniczaja przykre objawy - nic wiecej. Matka poszla inna
                droga, bardziej 'alternatywna' - w ten sposob osiaga juz pierwsze efekty. W CZD
                jednak wrecz jej grozono, ze ma tego nie robic.
                Juz nie wspominam tu o kosztach.

                Dla mnie jedynym wnioskiem jest, ze decyzja o szczepieniu powinna byc
                indiwidualna i powinno sie mowic otwarcie o wszystkich za i przeciw. Powinno sie
                mowic o tym, na ile sa robione badania - albo raczej na ile sie badan NIE
                robilo. No juz nie bede sie domagac informacji o powiazaniach firm
                farmaceutycznych ze srodowiskiem lekarskim i rzadowym, bo to juz kompletnie
                nierealne. Ciekawe byloby jednak znac zyski z akcji szczepieniowych.

                Nie chce lekcewazyc smutne skutki niektorych chorob, jednak obecnie wiedza
                wiekszosci matek zbudowana jest na ogromnym leku przed chorobami, i to sie mocno
                wykorzystuje.
                • 28.06.07, 18:58
                  No coz ospa to bardzo nieprzyjemna w skutkach choroba, a znajac moje dziecko
                  wiem, ze drapalby sie okropnie. Poza tym ma rowniez wiele skutkow ubocznych i
                  jesli sie ja juz zlapie, to bardzo obniza odpornosc.
                  A propos Stanow i ich kalendarza szczepien - to tam panuje zasada jak w
                  wiekszosci krajow europejskich - lepiej zapobiegac niz leczyc, bo leczenie jest
                  bardzo kosztowne. Owszem maja wiele procesow sadowych ale zwykle dotycza one
                  leczenia a nie profilaktyki jaka sa szczepionki. Zauwaz, ze w wielu krajach
                  Europy zachodniej jest wiecej szczepien obowiazkowych niz w Polsce.
                  Nie znam sie na autyzmie, ale wydaje mi sie, ze teraz nastala moda na szukanie
                  przyczyn tej choroby w szczepionkach.
                  Jesli chodzi o podejmowanie decyzji o nie szczepieniu dziecka to trzeba
                  pamietac jak napisal Pan Doktor, ze to sie moze wkrotce skonczyc epidemia
                  chorob, ktore zostaly juz opanowane.
                  Nie wiem czemu tez wszyscy wieszaja koty na firmach produkujacych szczepionki -
                  przeciez kazdy inteligentny czlowiek wie, ze wyprdukowanie szczepionki i
                  przeprowadzenie testow jest bardzo kosztowne i ktos musi placic zespolom
                  badawczym. Czasami proces taki trwa latami a niektorzy chcieliby dostawac je za
                  darmo - no nie rozumiem takiej naiwnosci.To, ze w kraju mamy chory system
                  ubezpieczen zdrowotnych nie znaczy, ze jest tak wszedzie i trzeba raczej
                  zapytac ZUS'u dlaczego nie refunduje wielu szczepionek lub przynajmniej do nich
                  nie doplaca - ale to juz zupelnie inny temat.
                  Reasumujac - ja ne popadam w przesade ja tylko staram sie zapobiec powaznym
                  chorobom korzystajac z dobrodziejstw medycyny w XXI wieku.
                  • 29.06.07, 08:31
                    Co do ospy - bez komentarza, kazda choroba dziecka jest niewygodna.

                    Co do zasad zapobiegania w Stanach i krajach europejskich - zapobieganie
                    chorobom zaczeloby sie wdlg. mnie od zdrowego stylu zycia i zdrowego naturalnego
                    odzywiania. Sama pewnie wiesz, ze ogolna tendencja mimo masowego powstania
                    sklepow ekologicznych jest inna. I to sie zaczyna od pierwszych lat zycia:
                    gotowe sloiki, gotowe kaszki, pozniej batoniki na kazdym rogu, dodatki,
                    wzacniacze smaku, barwniki, zageszczacze - czy ty np. czytasz etykietki w
                    sklepie, jak kupujesz cos do jedzenia ? Bo ja tak, az ciarki przechodza. Wiec to
                    co piszesz nie jest cala prawda.

                    > leczenia a nie profilaktyki jaka sa szczepionki. Zauwaz, ze w wielu krajach
                    > Europy zachodniej jest wiecej szczepien obowiazkowych niz w Polsce.

                    Zauwaz, ze to nie polskie firmy produkuja szczepionki i sa byc moze inne procedury ?

                    > Nie wiem czemu tez wszyscy wieszaja koty na firmach produkujacych szczepionki
                    > przeciez kazdy inteligentny czlowiek wie, ze wyprdukowanie szczepionki i
                    > przeprowadzenie testow jest bardzo kosztowne i ktos musi placic zespolom

                    To prawda, to kosztuje. Dlatego musi im sie oplacac i jak maja szczepionke to
                    chca ja sprzedac - i tu zaczynaja dzialac zasady rynku, zeby sprzedawac ile sie
                    da. To zrozumiale, ale dlaczego moim kosztem ?

                    Chora sluzba zdrowia to zupelnie inna kwestia - swoja droga, kompletnie nie
                    rozumiem podejscia 'za darmo', przeciez my za to placimy skladkami i podatkiem,
                    czasem i zdrowiem.
                • 29.06.07, 00:21
                  Kerstink pisze, że decyzja dotycząca szczepienie powinna być indywidualną sprawą rodzica, nie mogę się z tym zgodzić. Wprowadzenie szczepień obowiązkowych ma na celu również ograniczenie rozprzestrzeniania się drobnoustrojów chorobotwórczych w całej populacji z czasem wyeliminowanie ich - co udało się z ospą prawdziwą i prawie się udało z polio, gdyby szczepienie na te choroby zależało od widzimisie rodzica w życiu do tego by nie doszło.
                  Związek MMR z autyzmem ogłoszony przez Wakefielda w 1997 roku,(co spowodowało w Wlk.Brytanii epidemię Odry, gdyż odstąpiono na chwilę od tego szczepienia) został wykluczony przez późniejsze badaniam, poza tym udowodniono że badanie na którym się oparł Wakefield zostało fatalnie, tendencyjnie przeprowadzone.
                  Czas wystąpienia Iych objawów autyzmu u dzieci zwykle ma miejsce właśnie w czasie kiedy przypada szczepienie MMR - stąd czasem kojarzenie szczepienia z wystąpieniem choroby.
                  Swego czasu w Japonii, Szwecji, W. Brytanii, RFN i ZSRR (lata 80te), odstąpiono od obowiązkowego szczepienia DTP, uznając że że krztusiec już nie stwarza zagrożenia, a jego rzadsze występowanie jest rezultatem postępu medycyny i poprawy warunków bytowych - dość szybko zaobserwowano wzrost zachorowań do tego sprzed ery szczepień.
                  Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nie ma co się szczepić na wszystko jak leci, rezygnowanie jednak ze szczepień podstawowych przy braku przeciwwskazań do nich jest nieodpowiedzialne zarówno w stosunku do swojego dziecka jaki i społeczeństwa.
                  • 29.06.07, 08:15
                    W takim razie jestesmy roznego zdania. Odpowiedzialnosc za dziecko ma rodzic, on
                    ponosi (czasem trudne) konsekwencje roznych dzialan i w zwiazku z tym
                    poinformowany rodzic powinnien miec prawo do wlasnej decyzji. Oczywiscie trudno
                    pogodzic takie stanowisko z celem szczepien masowych i one w tym momencie
                    rzeczywiscie moga tracic sens, jesli sie okazuje, ze szczepienia bywaja
                    niebezpieczne dla zdrowia mojego dziecka i nie ma badan dlugoletnich nad dana
                    szczepionka, badz jesli czuje sie malo poinformowany i mam watpliwosci.
                    W Niemczech np. szczepienia nie sa obowiazkowe (choc sa srodowiska, ktore by
                    chcialy), szczepiac swoje dziecko tam rodzic musi podpisac zgode i przechodzi
                    rozmowe z lekarzem, dostaje rowniez do reki kartki informacyjne.

                    Wakefield tak czy nie - opisany przypadek dziewczynki jest realny i
                    kompromitujace w tej sytuacji jest pozostawienie przez sluzbe zdrowia rodzice
                    dziecka w takiej sytuacji bez pomocy, tym bardziej ze szczepienie bylo obowiazkowe.
                    Czy moze pan odnosic sie do badan wykluczajacych zwiazek pomiedzy szczepieniem
                    MMR i autyzmem ? Gdzie ogloszono wyniki, jakie metody badania, na jakiej grupie
                    ludzi - o ile to badania statystyczne, kto finansowal badania ? Skad wiem, ze to
                    badanie bylo wiarygodne ? Czy bylo to badanie dlugoletnie (takie badania sa
                    bardzo kosztowne i robi sie ich za malo, jesli w ogole) ?
                    Zlosliwie mozna by stwierdzic, ze szczepienie MMR robi sie wlasnie w takim
                    momencie, gdy 'naturalnie' wystepuje autyzm u dzieci, aby to zatuszowac -
                    dlaczego sie ten termin nie przesuwa ?

                    I jak to jest z mozliwymi mniej spektakularnymi efektami ubocznymi jak np.
                    alergie ? Dlaczego tyle szczepien obowiazkowych w momencie, gdy uklad
                    odpornosciowy i nerwowy dziecka jeszcze nie jest w pelni rozwiniety ? Nie
                    wystarczyloby mniej ? Dlaczego sie szczepi bez kontroli przeciwcial - niektore
                    dzieci mogly przeciez uzyskac odpornosc niezauwazalnie ? Dlaczego firmy
                    produkujace szczepionki nie maja 'nakazu' produkowac oddzielne szczepionki,
                    dlaczego chlopca musze szczepic na rozyczke ?

                    Nie oczekuje tu oczywiscie odpowiedzi na te wszystkie pytania od Pana.

                    • 29.06.07, 10:15
                      Podstawowa sprawa która trzeba sobie uzmyslowic zastanawiajac sie nad
                      zaszczepieniem to fakt iz szczepionki nie działaja z bardzo prostej przyczyny:
                      to nie wirusy i inne drobnoustroje powodują rozwój choroby zakaźnej ale zawalony
                      toksynami organizm człowieka. Nieprawidłowa dieta (szczególnie groźny jest
                      nabial i mleko), brak świezego powietrza, leki powodują powstawanie w organiźmie
                      złogów toksyn które sa fantastyczna pożywką dla drobnoustrojów wirusów i
                      bakterii. No i choroba rozwija sie świetnie. Zdrowy człowiek przy kontakcie z
                      wirusami itd nie zachoruje bo nie beda sie one miały na czym rozwijac. To prawda
                      stara jak świat szkoda ze o tym sie zapomina.

                      Ostatnio czytam fajna ksiązke o odzywianiu i jest tam dobry przykład dotyczacy
                      spożywania lodów u dzieci. Nawet nie wiecie ile trucizn jest w tanich lodach
                      produkowanych na skale przemysłową. Przy duzym nadmiarze takiego koktajlu toksyn
                      u dzieci pieknie rozwija sie ........Polio. Były na ten temat badania.
                      Poczatkowo winiono za ten stan słodycze ogólnie, ale poniewaz choroba atakowała
                      latem naukowcy stwierdzili ze winne sa lody. Dodam iz dzieci te oczywiscie były
                      szczepione a wirusy uaktywniły sie w odpowiednich warunkach. I tak jest z
                      wszystkimi chorobami zakaźnymi.
                      • 29.06.07, 11:43
                        A ja sie zgadzam w 100% z komentarzem dra.
                        Ciekawe dlaczego kiedys tak szalaly choroby zakazne, a bylo swieze powietrze i
                        toksyn mniej?
                        Skad bierzesz informacje, ze to nie drobnoustroje nie powoduja chorob?
                        • 29.06.07, 13:29
                          > A ja sie zgadzam w 100% z komentarzem dra.
                          > Ciekawe dlaczego kiedys tak szalaly choroby zakazne, a bylo swieze powietrze i
                          > toksyn mniej?

                          Nie zapomnij ze ludzie kiedys nie dbali o higiene tak jak teraz, nie kazdy miał
                          dostep do czystej wody. Pozatym nieprawidłowo zestawione pozywienie daje
                          toksyczne produkty przemiany materii. Dzisiaj ludzie dbaja o higiene za to zyja
                          w stresie i spozywaja przetwozone produkty spożywcze.

                          > Skad bierzesz informacje, ze to nie drobnoustroje nie powoduja chorob?

                          Wszedzie mozesz na takie trafic. Wejdz do ksiegarni medycznej i otwórz jakas
                          ksiazke o odzywianiu lub cokolwiek o odpornosci czy chorobach. Pozatym wystarczy
                          logicznie pomyslec. Np. Ktos zostal zarazony opryszczka. No i nosi w sobie tego
                          wirusa nawet o tym nie wiedzac. Ten wirus bedzie sobie spokojnie siedział
                          dopuki nie zaistnieja warunki do jego rozwoju czyli np. silny stres,
                          przemarznięcie, osłabienie podczas upału. Wtedy dopiero wyskocza nam objawy
                          choroby a nie po kontakcie z osobą chorą. Tak samo jest z wszystkimi chorobami
                          zakaźnymi.

                          A np. rinowirusy, wirusy paragrypy, koronawirusy, adenowirusy, wirusy coxackie
                          (są to wirusy powodujace przeziębienie). Kiedy spowodują u czlowieka objawy
                          przeziębienia?. Tylko i wyłącznie wtedy kiedy beda miały warunki do rozwoju
                          czyli podczas nagłego przechłodzenia ciała spowodowanego wiatrem przeszywającym
                          odzienie, przemoczenie deszczem – to typowe okoliczności, w czasie któreych
                          słabnie odporność na wirusy przeziębienia i grypy. Najbardziej odpowiada im
                          temperatura 33–34°C,

                          Przechłodzenie organizmu wywołuje blokadę osłon odpornościowych .
                          Pod wpływem zimna naczynia odsłoniętej skóry i błony śluzowej kurczą się.
                          Nadmierny skurcz naczyń, trwający dłużej, niż to jest niezbędne dla ochrony
                          przed utratą ciepła – powoduje niedokrwienie naczyń włosowatych błony śluzowej
                          nosa i górnych dróg oddechowych. Konsekwencją jest silne upośledzenie funkcji
                          obronnych, np. spowolnienie czynności aparatu śluzowo-rzęskowego ( w nosie) i
                          tempa wydalania wirusów złapanych w pułapkę lepkiego śluzu, spowolniony alert i
                          napływ drogą krwi komórek odpornościowych, przeciwciał i inych substancji
                          obronnych. A to oznacza znakomite ułatwienie rozwoju przeziębienia czy grypy.
                          Nawet letnie dłuższe przechłodzenie, czy przemoczenie deszczem może osłabić
                          osłony fizjologiczne i reakcję immunologiczną na atak wirusów. To zwykle
                          wystarcza, aby mikroorganizmy wykorzystały swą niezwykłą zdolność przenikania do
                          komórek nabłonka śluzówki nosa i gardła. Początkowo drobnoustroje namnażają się
                          w komórkach grudek chłonnych, aby następnie zaatakować komórki nabłonka
                          urzęsionego wyściełającego drogi oddechowe. Atak umożliwiają odpowiednie
                          rece­ptory błonowe ułatwiające wnikanie wirusów do wnętrza komórki nabłonka. W
                          ich wnętrzu wirusy intensywnie się mnożą, wykorzystując w tym celu mechanizm
                          genetyczny człowieka.
                          Wirusy zdolne są zniszczyć dużą liczbę komórek śluzówki nosa i gardła.
                          Skutkiem niszczenia komórek nabłonka jest ostry stan zapalny śluzówki, a w
                          konsekwencji obfite wydzielanie substancji drażniących - zwanych mediatorami
                          zapalenia – np. bradykininy, tachikin, w mniejszym stopniu histaminy i
                          prostaglandyn. Mediatory wywołuja rozszerzanie się drobnych naczyń krwionośnych
                          (włośniczek) oraz zwiotczenia ścian naczyń żylnych, przy ich obfitym napełnieniu
                          się krwią. Następstwem chorobowym jest przesączanie się osocza krwi z włośniczek
                          oraz ból i świąd błony śluzowej. W następstwie inwazji wirusów część komórek
                          nabłonkowych ulega martwicy i złuszczeniu. Uszkodzeniom ulegają ponadto komórki
                          rzęskowe usuwające śluz z wirusami i zanieczyszczeniami wpadającymi do nosa oraz
                          komórki kubkowe wytwarzające ważne substancje obronne.
                          Rośnie temperatura – pojawia się gorączka
                          Zapalenie błony śluzowej sprowadza liczne komórki odpornościowe, w tym
                          „śmieciarki” na zarazki – makrofagi wchłaniające je do swego wnętrza i tam
                          niszczące wirusy. Pobudzone makrofagi zaczynają jednak wydzielać tzw. pirogeny
                          endogenne – substancje wywołujące wzrost temperatury ciała – czyli gorączkę.

                          To fragment książkowego opisu. Jak wyleczyc przeziębienie? oczywiscie duzo
                          odpoczywając, grzejac sie w łóżku itp, a nie łykając garsc tabletek typu
                          rutinoscorbin i biegając do pracy. Bo potem dziwimy sie ze przeziębienie sie nam
                          powikłało, doszlo do nadkażenia bakteryjnego i łykamy antybiotyki. Albo lecimy
                          po szczepionke na grypę która odpornosc moze nam tylko dodatkowo osłabic ale
                          napewno nie pomoze, bo kontakt z wirusami to nie prawdziwy powód zachorowania.
                          • 29.06.07, 15:55
                            dlugi Twoj post Agawa, ale Ameryki nie odkrylas.To kazdy wie, nie trzeba
                            ksiazek czytac.Wirus opryszczki i ospy sa wirusami latentnymi , wiec beda
                            uaktywniac sie w razie spadku odpornornosci.Jednak czlowiek choruje w tym
                            przypadku z powodu drobnoustroja a nie przewiania.
                            Mowi sie tez ze nadmiar higieny tez nie jest taki dobry.Wystepuje wiecej
                            alergii.
                            Niestety niektorzy maja slaba odpornosc dzieki wadom genetycznym.Im higiena i
                            brak toksyn nie tyle pomoze, co brak mozliwosci zakazenia sie od osoby chorej
                            na jakas chorobe przenoszona droga kropelkowa, pokarmowa czy przez krew.
                            A zeby eliminowac te choroby pomagaja nam szczepienia.
                            Niestety nie wszyscy dbaja o higienie i wystarczy pojsc do dentysty lub
                            kosmetyczki zeby zakazic sie wzw tybu B, ale mozesz ochronic sie, szczepiac sie
                            wczesniej.
                            • 29.06.07, 22:07
                              Ile osób ma slaba odpornosc dzieki wadom genetycznym? przypuszczam ze odsetek
                              procenta, a nie cała populacja szczpionych. Co do WZW przyznasz ze niemowle
                              raczej do dentysty ani do kosmetyczki nie pojdzie wiec nie jest w grupie
                              ryzyka. Po co w takim razie mu szczepienie?
                              • 30.06.07, 16:46
                                nie tylko wady genetyczne, tez rozne choroby powoduja, ze dziecka nie mozna
                                szczepic a zarazic sie moze.Jesli chodzi o wzw-niestety zarazic sie mozna
                                podczas kazdej procedury medycznej z naruszeniem ciaglosci tkanek.Np.podczas
                                pobierania krwi.Zdarzaja sie nadal niestarannosci w placowkach medycznych i
                                wystarczy ze pielegniarka rekawiczek nie zmieni.A znam kilkoro niemowlat-
                                dziewczynek z przeklutymi uszami...
                          • 01.07.07, 13:05
                            agawa5 pięknie przytoczyła książkowy opis patofizjologii przeziębienia, natomiast z wnioskiem końcowym się zgodzić nie mogę.
                            Prawdą jest, że mamy różną odporność, zależy to od stylu życia, wrodzonych predyspozycji, diety, przebytych chorób, miejsca w którym żyjemy. Banalnym stwierdzeniam jest, że ten kto ma gorszą odporność jest bardziej podatny na infekcje. Jednak infekcje te są spowodowane przez wirusy/bakterie. Jeżeli dzięki szczepieniu nasz organizm będzie szybko rozpoznawał chorobotwórczą paskudę i reagował wytworzeniem swoistych przeciw niej przeciwciał - łatwiej sobie z nią poradzi i albo niedopuści do choroby, albo będzie miała ona łagodniejszy przebieg.
                            Acha i pozazdrościć możemy wszyscy agawie końskiego zdrowia u dzieciaka. Oby tak dalej:-)!
                    • 01.07.07, 12:54
                      Droga kerstink!
                      Co do opisanego przypadku dziewczynki, całkowicie się z Tobą zgadzam, że pozostawienie chorego dziecka bez pomocy jest kompromitujące. Zgadzam się również, że rodzice powinni być uzyskać pełną informację na temat możliwych działań nieporządanych szczepienia, chociaż nie uważam za zasadne straszenie rodziców niepotwierdzonymi teoriami.
                      Jeszcze co do samego autyzmu, często się zdarza, że pierwsze jego objawy zaczynają się po jakimś traumatyzującym dla dziecka zdarzeniu, jakim może być uraz fizyczny lub psychiczny, infekcja, również i szczepienie, nie znaczy to że to zdarzenie jest przyczyną autyzmu.
                      Badania nie potwierdzające autyzmu z MMR są badaniami retrospektywnymi, polegającymi na porównaniu danych epidemiologicznych występowania autyzmu u dzieci szczepionych i nieszczepionych. Podaję kilka takich badań:
                      N Engl J Med. 2002 Nov 7;347 (19):1477-82
                      A population-based study of measles, mumps, and rubella vaccination and autism.
                      Kreesten Meldgaard Madsen , Anders Hviid , Mogens Vestergaard , Diana Schendel, Jan Wohlfahrt , Poul Thorsen , Jørn Olsen , Mads Melbye
                      JAMA. 2001 Mar 7;285 (9):1183-5 11231748 [Cited: 7]
                      Time trends in autism and in MMR immunization coverage in California.
                      L Dales , S J Hammer , N J Smith
                      BMJ. 2002 Feb 16;324 (7334):393-6 11850369 [Cited: 7]
                      Measles, mumps, and rubella vaccination and bowel problems or developmental regression in children with autism: population study.
                      Brent Taylor , Elizabeth Miller , Raghu Lingam , Nick Andrews , Andrea Simmons, Julia Stowe
                      BMJ. 2001 Feb 24;322 (7284):460-3
                      Mumps, measles, and rubella vaccine and the incidence of autism recorded by general practitioners: a time trend analysis.
                      J A Kaye , M del Mar Melero-Montes , H Jick
                      Badania te dotyczą od kilkuset do prawie 500000 (bad. duńskie) przeanalizowanych dzieciaków.
                      Co do sponsorów, w żadnym z badań nie uwidoczniono konfliktu interesów, poza tym jako badania retrospektywne nie wymagały dużych nakładów, więc wątpię aby wciągano w to firmy farmaceutyzne.
                      Zupełnie rozwiewającym wątpliwości badaniem byłoby takie gdybyśmy wzięli 2 grupy po kilka tysięcy dzieciaków przypadkowo dobranych, jedną szczepili MMR, drugą nie i przez kilka lat obserwowali. Obawiam się, że takie badanie nie przejdzie jednak przez komisję bioetyczną...
                      Przyjmując Twoją spiskową teorię, nie powinniśmy brać żadnych leków, również preparatów homeopatycznych, gdyż wszystkie one są produkowane przez firmy, które liczą na zysk, w każdym przypadku więc jakieś straszne działania uboczne mogą być ukryte przed światem. Co pewnie niestety czasem się zdarza. Dotyczy to również każdego produktu (łącznie z żywnością, zabawkami i wszystkim innym).
                      > I jak to jest z mozliwymi mniej spektakularnymi efektami ubocznymi jak np.
                      > alergie ?
                      Chodzi Ci o odczyny alergiczne po szczepieniach? - mogą występować jak po wszystkim innym.
                      >Dlaczego tyle szczepien obowiazkowych w momencie, gdy uklad
                      >odpornosciowy i nerwowy dziecka jeszcze nie jest w pelni rozwiniety?
                      Dlatego, że to dzieci są najbardziej podatne na zakażenie tymi chorobami.
                      >Dlaczego sie szczepi bez kontroli przeciwcial - niektore
                      > dzieci mogly przeciez uzyskac odpornosc niezauwazalnie ?
                      B.Rzadko się zdarzają poronne, niezauważalne zakażenia chorobami "szczepionkowymi" i taniej jest zaszczepić wszystkich, niż wyłapywać pojedyncze dzieciaki, które mogły się uodpornić.
                      >Dlaczego firmy
                      >produkujace szczepionki nie maja 'nakazu' produkowac oddzielne szczepionki,- jak na razie nie było wiarygodnych doniesień, że poliwalentne szczepionki są szkodliwe, a perspektywa mniejszej ilości ukłuć jest kusząca.
                      > dlaczego chlopca musze szczepic na rozyczke ?
                      Żeby nie zaraził ciężarnej nieuodpornionej.
                      Uff... wystarczy póki co.
                      • 01.07.07, 21:22
                        Wow! Panie Doktorze jest Pan Wielki.
                      • 01.07.07, 21:59
                        Panie Doktorze!
                        Czapki z głów... Pełen profesjonalizm. Jestem magistrem farmacji i naprawdę
                        przerażają mnie tego typu opinie.
                        Przy całym szacunku dla poglądów innych osób- jeśli nie zamierzamy szczepić
                        naszych dzieci "dla dobra całej populacji" może powinniśmy zrezygnować z
                        bezpłatnej służby zdrowia? My robimy coś dla państwa i państwo robi coś dla
                        nas... Ktokolwiek nim "zarządza".
                        Jeśli mogłabym prosić o jeszcze jeden aspekt sprawy: właśnie społeczny i
                        "globalny"- może jakaś hipoteza, co by było, gdyby większa ilość osób przestała
                        szczepić dzieci? Czy w razie epidemii zagrożone są tylko osoby niezaszczepione,
                        czy wirusy będą "dzięki" nim mutować, zagrażając tym samym reszcie ludzi?
                        Przyznaję, że tak daleko moja wiedza nie sięga i chętnie skorzystam z Pańskich
                        informacji-pacjenci wiedząc, że mam małe dzieci często pytają o szczepienia. Z
                        góry dziękuję!
                        --
                        Ola Kuba i Natalka
                      • 02.07.07, 09:26
                        Widze, ze zagadnienie dzieli sie juz w rozne kwestie. Co do badan przytocze
                        cytat z ksiazki (w swoim luznym tlumaczeniu bez podania zrodel):

                        www.amazon.de/exec/obidos/ASIN/3426872420/impfschadenin-21
                        'Po ogloszeniu badan Wakefielda lobby stala na glowie. Prawnicy
                        najwiekszych producentow szczepionek probowali uniemozliwic dalsze
                        badania nad dotknietymi dziecmi (Sandall). ...
                        Rozpoczela sie akcja opublikowania przeciwstawnych wynikow watpiacych w
                        zaleznosc pomiedzy sczepieniem i autyzmem. Ukazaly sie statystyki
                        Peltola i B. Taylora. Pierwsza praca byla sponsorowana przez firme Merck
                        i posiada powazne bledy metodologiczne, poniewaz brano pod uwage jedynie
                        dzieci, ktore zwracaly uwage efektami ubocznymi przez pierwsze 3
                        tygodnie po szczepieniu. Badanie Taylora byla finansowana przez
                        brytyjska sluzbe zdrowia, ktora jest bardzo zainteresowana dalszymi
                        szczepieniami, to badanie rowniez ma braki metodologiczne (Yazbak). M.i.
                        w niej nie brano pod uwage dzieci autystyczne , ktore byly szczepione po
                        15 miesiacu zycia (Sandall). ...
                        W miedzyczasie opublikowano caly szereg badan, ktore przeciwstawia sie
                        zaleznosci pomiedzy szczepieniem na odre/MMR i autyzmem. ...
                        Najwieksze badanie robiono w Danii na danych 500 000 dzieci (Madsen).
                        Wszystkim badaniom brakuje jednak statystycznej precyzji, bo zadne nie
                        porownuje dzieci szczepione z nieszczepionymi.
                        Niektorym naukowcom opublikujacym wyniki badan majace udowodnic
                        niezaleznosc pomiedzy szczepieniami i autyzmem, mozna bylo udowodnic
                        zaleznosc od prezmyslu badz manipulacje danymi. W gre wchodzi bardzo
                        duzo pieniedzy, i zaufanie ludnosci. Autorzy dunskiego badania np.
                        podlegaja ogromnemu konfliktowi interesu:
                        " ... poniewaz Staten Serum Institute nie tylko jest dunska wersja CDC
                        (Center of Desease Control) i czesto z nim wspolpracuje, ale rowniez
                        najwiekszym producentem szczepionek tego kraju ... Mamy tu sytuacje, ze
                        autorzy badan byc moze tak publikuja, zeby nie tracic prace" (Bernhard)

                        O brakach metodologicznych i konfliktach interesow mozna przeczytac u
                        Yazbak. D. Weldon mogl w statemencie przed Institute of Medicine pokazac
                        w detalu, jak przez presje na naukowca i odpowiednia selekcje i
                        manipulacje danych osiagnac chciane wyniki.'

                        -----
                        > Zupełnie rozwiewającym wątpliwości badaniem byłoby takie gdybyśmy wzięli 2 grup
                        > y po kilka tysięcy dzieciaków przypadkowo dobranych, jedną szczepili MMR, drugą
                        > nie i przez kilka lat obserwowali. Obawiam się, że takie badanie nie przejdzie
                        > jednak przez komisję bioetyczną...

                        Mysle raczej, ze takie badanie nie przejdzie z powodu przymusu szczepien w Polsce.

                        Cytat z powyzszej ksiazki:

                        "W. Spitzer prowadzi obecnie wspolnie z miedzynarodowa grupa badaczy badania nad
                        czestotliwoscia autyzmu w osmiu krajach, w ktorych czesciowo sie szczepi dzieci,
                        a czesciowo sie nie szczepi. Ciekawe, ze nie znalazl sie nikt, ktory chcialby
                        wspierac badania. Spitzer, ktory o sobie mowi jako o zwolenniku szczepien ...
                        uwaza, ze zwiazek pomiedzy szczepieniami i autyzmem jest mozliwy. Wdlg. niego
                        kompletnie brakuje punkt odniesienia: jak czesto wystepuje autyzm u dzieci
                        nieszczepionych:" Wyniki badan laboratoryjnych pokazuja, ze jest zwiazek
                        pomiedzy szczepieniami MMR i autyzm jest mozliwy". '

                        Mysle, ze nie trzeba tu szukac zadnej teorii spisku. Slyszalam kiedys, ze zyski
                        firm farmaceutycznych przekraczaja zysku przemyslu zbrojeniowego. Nawet jesli to
                        nie jest prawda, to mysle, ze farmacja grubo zarabia. Owszem, leki sa potrzebne.
                        Nie mam jednak zludzen, ze taki interes dziala analogicznie jak kazda inna firma
                        na rynku: brak rozwoju to stagnacja i smierc. Jest to naturalne.
                        Mysle tez, ze nie bez powodu powstaja zrzeszenia lekarzy odgraniczajace sie
                        celowo od reklam i prezencikow firm farmaceutycznych.

                        Co do alergii mam na mysli to:

                        'W reprospektywnym badaniu 10000 dunskich uczniow ryzyko neurodermitis bylo po
                        szczepieniu MMR powiekszylo sie o wiecej niz o 1,8 razy (Olesen).'

                        Nie mam na myslu chwilowych odczynow, choc one tez sa wazne.

                        Na razie ten post wysle, bo jeszcze mi sie skasuje i wszystko trace.
                        • 06.07.07, 00:12
                          Droga kerstink!
                          Książka na której się opierasz, napisana przez wielkiego zwolennika homeopatii i medycyny alernatywnej, nie jest dla mnie obiektywnym źródłem informacji. Wszak oczywiste jest, iż zasianie wątpliwości w medycynę konwencjonalną zwraca pacjentów w stronę tej alternatywnej, przynosząc ludziom i firmom z nią związanym krociowe zyski. Również jest to ogromny rynek, gdzie w grę wchodzą nie małe pieniądze.
                          Wakefield, od którego doniesień faktycznie wszystko się zaczęło został skompromitowany udowodnionym przyjmowaniem regularnej pensji od kancelarii/firmy prawniczej zajmującej się sprawami o odszkodowania od koncernów farmaceutycznych. Myślę, że też im zależało na znalezieniu jakiegokolwiek punktu zaczepienia wróżącego spore zyski.
                          Cytowane przez Martina Hirte, komentarze i arykuły dr E. Yazbak negujące zasadność każdego szczepienia, również nie budzą mojego zaufania. Ten emerytowany pediatra, poświęcił się szukaniu winnych autyzmu od czasu gdy jego wnuczek zapadł na tą chorobę. Opublikowane przez niego i Goldmana badania mające zaprzeczyć tym zrobionym przez Mudsena, są mocno naciągane. Wzrost zachorowalności na autyzm obserwowany jest w krajach rozwiniętych od lat 80tych, niezależnie od szczepień. Wiązanie przez Yazbaka autyzmu, rozpoznanego w wieku 5 lat z MMR podaną rocznemu dziecku to nadużycie (w ogóle nie rozpatrywał czynników mogących mieć wpływ przez 4 lata życia dziecka). W latach 80tych wiele szczepionek zostało wprowadzonych do obowiązkowych kalendarzy szczepień, dlaczego akurat tak się wszyscy na MMR uwzięli? Etiologia autyzmu cały czas pozostaje nieznana i jak do tej pory nie udowodniono jego związku ze szczepieniami.
                          Co do zatajania niekorzystnych wyników badań przez firmy farmaceutyczne, wydaje mi się, że obecnie jest to coraz rzadszy proceder, ze względu na olbrzymie straty, jakie mogłoby firmie przynieść ujawnienie oszustwa. Ostatnie lata pokazują, że nawet bardzo wątpliwe doniesienia opóźniają wprowadzenie leku na rynek,(Tak np. było ze szczepionką przeciw wirusom rota, doniesienia o wzroście częstszym występowaniu wgłobienia jelita u dzieci nią szczepionych opóźniły jej wprowadzenie o jakieś 10lat, pomimo że powiązanie wgłobienia ze szczepieniem wykracza poza wyobraźnię nawet najbardziej przeciwnych szczepieniom doktorów), lub powodują wycofanie go z rynku przynosząc firmom ogromne straty (np. Vioxx).
                          Zarzucanie każdemu lekarzowi, autorowi publikacji, popierającemu używanie leków i szczepionek, bycia skorumpowanym przez firmy farmaceutyczne, to trochę przesada.
                          Co do powikłań poszczepiennych jak i po chorobach zakaźnych, to statystycznie po tych drugich występują częściej. Ale, jak mawiał jeden z moich profesorów "statystyka jednostki nie tyka". Rozumiem więc, że mówić matce dziecka, które w krótkim okresie po szczepieniu zatrzymało się w rozwoju psychoruchowym, że bardzo dobrze zrobiła szczepiąc bo dzięki temu jej pociecha uniknie np. świnki i jej powikłań, jest chamstwem, mimo że nie ma żadnej gwarancji, że zatrzymania rozwoju nie spowodowałaby również najbliższa cięższa infekcja.
                          Ale sama przyznasz, że przekonywanie matki dziecka zmarłego na posocznicę meningokokową, że dobrze zrobiła nie szczepiąc NeisVakiem (szczepienie którym wcale nie wydaje mi się konieczne u wszystkich dzieci), bo mały mógłby mieć alergię, również jest nieeleganckie, delikatnie mówiąc. A niestety zdecydowanie więcej dzieci umiera na zakażenia menigo czy pneumokokiem o ciężkim przebiegu, z odwodnienia przy biegunce rotawirusowej, czy w końcu kobiet na raka szyjka macicy, wywołanego przez HPV (kolejna nowa szczepionka - o zgrozo!), i spróbuj im powiedzieć, że szczepienia są szkodliwe i niepotrzebne.
                          Aż się boję pomyśleć jakie powiązania mi zaraz wytkniesz. (wszak Agora napewno ma jakieś związki z koncernami farmaceutycznymi...)
                          • 06.07.07, 09:53
                            Drogi Panie Doktorze,

                            szczerze mowiac nie wpadlam jeszcze na to, by Pana wyszukac Googlem :-)

                            Nie wychodze z zalozenia, ze kazdy lekarz jest powiazany z jakas firma
                            farmaceutczyna tylko bo uzywa te leki w codziennej praktyce, lub bo ma swoje
                            ugruntowane i przemyslane zdanie na temat danej terapii. Takie powiazania
                            istnieja na innym szczeblu, i sa naturalne. Mysle, ze pojecie 'teoria spisku' to
                            idealne narzedzie, zeby uciszyc dyskusje, przeciez nikt nie lubi gdy jest
                            osmieszany.

                            Rozumiem, ze cytowana ksiazka nie jest miarodajna dla Pana z powodu
                            'srodowiska', z ktorego sie wywodzi autor. Jest to jednak - moim zdaniem - jedna
                            z najlepszych krytycznych ksiazek, poniewaz zawiera pelna liste bibliografii.
                            Oczywiscie mozna teraz obrocic cala sprawe i powiedziec, ze taka ksiazka daje
                            tej 'innej' medycynie przewage i odpowiednia kase i tylko dlatego zostala
                            napisana. No, mozliwe. Mimo to warto zaznajomic sie z argumentacja, bo jednak
                            sie opiera na dokumentach, i to nie tylko pediatry szukajacego zrodlo problemu
                            swojego wnuczka.
                            Niech Pan zauwazy, ze sam Hirte przedstawia za i przeciw, i wcale nie neguje
                            zasadnosc wszelkich szczepien.
                            I nie przytocze tu przeciez stwierdzenia lekarzy stosujacych metody typu
                            elektroakupunktury, wdlg. ktorych zrodlem problemow u pacjentow to szczepienia.
                            Moglby sie Pan naprawde zrazic.

                            Ciesze sie z tego, ze coraz trudniej zatajac niekorzystne wyniki badan.

                            >'Co do powikłań poszczepiennych jak i po chorobach zakaźnych, to statystycznie
                            po tych drugich występują częściej.'

                            Zauwazylam u krytycznie nastawionych autorow zarzuty co do statystyk dot.
                            powiklan. W przypadku zachorowan np. na odre nie wymienia sie, czy dana osoba
                            byla szczepiona na odre czy nie. Do niedawna takich informacji nie zbieraly
                            odpowiedne instytucje w Niemczech. Czytalam takze, ze w przypadku ostatnich
                            zachorowan w Niemczech juz zbierano takie informacje, natomiast jako osoba
                            nieszczepiona zaliczyla sie rowniez taka, ktora byla tylko raz szczepiona. Jesli
                            takie rzeczy nie sa jasne, to trudno wyciagnac wnioski. Rowniez czytalam w wielu
                            miejscach, ze powiklania po chorobie wystepowaly tam gdzie byly juz inne
                            problemy - na ile taka informacja weszla do statystyki ?
                            Krytycy zarzucaja firmom, ze prowadzono badania za krotko - srednio ok. 3
                            tygodnie od terminu szczepienia, w innym miejscu czytalam, ze do pol roku.
                            Powiklania moga wystepowac pozniej - choc nie mowie tu o odstepie 4 lat.

                            Konsekwentnie bybylo teraz z mojej strony gdybym sie wglebila w te przez Pana
                            wymienione statystyki, aby je zrozumiec. Nie wiem, czy sie podejme.

                            Zastanawia mnie argumentacja krytykow, ze poprzez szczepienia niektore choroby
                            przenosza sie na ludnosc w innym wieku, na niemowleta i starszych ludzi.
                            Wczesniej niemowleta byly chronione przez matki, ktore same przechodzily dana
                            chorobe i przekazaly odpornosc dzieciom. Szczepione matki takiej odpornosci nie
                            daja. Pewnie mozna tu argumentowac, ze nalezy w takim razie wytepic chorobe -
                            tylko jak szczepic 95% calej ludzkosci ? Przeciez zyjemy w czasach coraz
                            wiekszych 'wedrowek' ludzi, wiec zarazenie sie na drugim kontynencie moze byc
                            codzienna sprawa. Jesli chodzi o argument finansowy - czy to napewno byloby
                            taniej ?

                            Niezaleznie od tego, nadal jestem zdania, ze skoro moga byc powiklania i po
                            chorobie, i po szczepieniu, to decyzja o szczepieniu powinna nalezec do
                            rodzicow. W zasadzie od tego zaczela sie dyskusja.
                            • 06.07.07, 12:28
                              Kerstink-nikt nie mowi ze szczepionka daje 100% pewnosc, ze na dana chorobe
                              sie nie zachoruje.Jednak na terenie Rumunii, gdzie bylo 10 zgonow w 2005 roku,
                              wiekszosc dzieci bylo niezaszczepionych.Tutaj, gdzie mieszkam, w Nadrenii-
                              Polnocnej Westfalii bylo niedawno rowniez wiele zachorowan.I tez sie podaje ze
                              wiekszosc dzieci bylo niezaszczepionych.Znam osobiscie jeden tragiczny
                              przypadek, dziewczynki -letniej, uprzednio zdrowej, ktora nie byla zaszczepiona
                              p/ko odrze.Odradzil jej, jak mowi, lekarz.Dziecko zachorowalo, dostalo
                              zapalenia mozgu i niestety zmarlo.Tutaj w Niemczech, gdzie jest wysoka higiena,
                              medycyna na niezlym poziomie, ale niestety szczepienia nie sa obowiazkowe, za
                              to istnieje duza grupa proekologow, ktora dzieci nie szczepi w ogole.
                              Powiedz mi Kerstink, bo do konca nie rozumiem:
                              Czy Twoje dziecko w ogole nie bylo szczepione?
                              Czy Ty jestes przeciwnikiem wszelkich szczepien czy tylko uwazasz, ze niektore
                              szczepienia sa potrzebne?
                              Niestety nie wszystkie matki maga przekazac przeciwciala w mleku matki, bo nie
                              wszystkie karmia.
                              Przeczytalam cala dyskusje i powtarzamy w kolko te same argumenty.
                              Nie o wszystkim moga decydowac tylko rodzice.Ale o tym juz bylo.


                              • 06.07.07, 13:01
                                W dyskusji z Fugito pisalam, jak jest z moimi dziecmi. Jestem przeciwna przymusu
                                szczepienia, a zwolenikiem bardziej osobistej decyzji - na co szczepic, i w
                                ktorym momencie zycia dziecka. Powinno sie wyjasnic rodzicom nie tylko mozliwe
                                komplikacje po przebyciu chorob, ale rowniez po szczepieniu.

                                Krytycy proponuja, zeby szczepic na odre dzieci albo w wieku przedszkolnym ok. 4
                                roku zycia lub najpozniej w wieku ok. 10 lat o ile odry nie przeszly wczesniej.
                                Pozniej rzeczywiscie zachorowanie jest zwiazane z komplikacjami, jakby
                                potwierdza to wymieniony przez ciebie przypadek.

                                Ciekawe slowo: proekolog.

                                Tak, zapetlamy sie.

                                > Nie o wszystkim moga decydowac tylko rodzice.

                                Hmm. Przeraza mnie takie stwierdzenie.
                                • 06.07.07, 13:35
                                  nie wiem co ciekawego w slowie proekolog?
                                  Nie wiem czy wiesz ale sa ludzie ktorzy nie podaja kri wlasnemu dziecku w
                                  stanie bezposredniego zagrozenia zycia i odbiera im sie wladze
                                  rodzicielska.Oczywiscie nie odnosza tego do szczepionek, bo tu jest tylko
                                  teoretyczne zagrozenie.
                                  Powinno sie wyjasniac rodzicom jkie moga byc powiklania po szczepieniach a
                                  takze po wszelkich podawanych lekach-to oczywiste.
                                  Komplikacje odry moga zdazyc sie takze u niemowlat, tak jak bylo w Niemczech
                                  ostatnio.

                            • 07.07.07, 19:01
                              > Niezaleznie od tego, nadal jestem zdania, ze skoro moga byc powiklania i po
                              > chorobie, i po szczepieniu, to decyzja o szczepieniu powinna nalezec do
                              > rodzicow.
                              I w zasadzie decyzja o szczepieniu należy do rodziców. Na każde działanie medyczne opiekun prawny pacjenta musi wyrazić zgodę. Chociaż nie zawsze jest to dobre rozwiązanie...
                              • 07.07.07, 20:43
                                Mysle, ze Kerstink chodzi o to, ze szczepienia sa obowiazkowe, a jak ktos
                                dziecka nie zaszczepi to ''sciga''go sanepid.
                                • 08.07.07, 14:11
                                  no coz, dyskusja jak dla mnie pozbawiona sensu.

                                  no ale co czlowiek, to opnia.
                                  przeraza mnie, ze w dzisiejszychc zasach rodzice wiedza lepiej od lekarzy, tak
                                  samo z ciezarnymi - przychodza na wizyty i rzucaja zestawem badan, ktor chca
                                  miec, czy wynikami badan i normami.

                                  to ja sie pytam, po co namlekarz? zeby dal skierownie do innego, do ktroego
                                  chcemy, bo uwazamy, ze trzeba?

                                  powiem wam jednow temacie nie szczepienia dzieci - szczegolnie jesli chodzi o
                                  matki chlopcow - nie szczepiac dziecka na swinke, prawie na pewno skazujecie
                                  syna na problemy z plodnoscia lub bezplodnosc. bo tak jak ospe, tak swinke
                                  przechodza prawie wszystkie dzieci.
                                  a czestym powilkaniem po swince jst wlasnie problem z plodnoscia, ktory pojawia
                                  sie w malzenstwie i jest blednie odbierany jako problemy lezace po stronie
                                  kobiet.

                                  owszem, system szczepienia w naszym kraju moze i nie jest najlepszy, vide ost
                                  problemy z wycofanymi szczepionkami, ale na Boga - nie bedzmy madrzejsi od
                                  lekarzy.

                                  mieszkam w Niemczech, kalendarz szczepien jest podobny z jedym podstawowym
                                  wyjatkiem - nie szczepi sie niemowląt tuz po urodzeniu, bodajze na zoltaczke.
                                  chodiz mi o to szczepienie co jest w dwoch ratach, tuz po narodzinach i kilka
                                  mcy pozniej.
                                  badania dowiodly, ze sa to rpzestarzale szczepionki, uzywane juz tylko w
                                  niewielu krajach i nie przynoszace efektu, bo po zaszcepieniu dzieci nadal
                                  chorowaly.

                                  mi nawwet przez mysl nie rpzeslzo, bynie zaszczepic dzieci wg kalendarza
                                  szczepien.

                                  troche pokory dziewczyny i dajcie sobie powiedziec, ze nie jestescie
                                  wszystkowiedzace,m zostawcie lekarzom to co nalezy do ich pracy
                                  --
                                  Days go by
                                  Ja, szefowa!
                                  Usmiechne sie znowu do Ciebie, Mamusiu
                                  • 08.07.07, 15:36
                                    kalendarz szczepien niem.
                                    www.dgk.de/web/dgk_file/d-010-02-15_impfkalender_rgb_gr.jpg
                                    W Niemczech nie szczepi sie p-ko gruzlicy.Ta szczepionka dawala mala
                                    odpornosc.P-ko zoltaczce B sa raczej dobre szczepionki.
                                    Ale trzeba dodac, ze jest coraz przypadkow gruzlicy w Niemczech.
                                    Szczepi sie za to bezplatnie p-ko pneumo i meningokokkom
                                  • 09.07.07, 07:38
                                    Ja tam uwazam, ze lekarze nie sa 100% bogami i tyle. I dlatego dobrze, gdy
                                    pacjent ma wlasna wyobraznie i zdanie.
                              • 09.07.07, 07:42
                                > I w zasadzie decyzja o szczepieniu należy do rodziców.

                                Nie bede Pana prosila o dalsze rozwiklanie tej idei ...
                      • 02.07.07, 09:59
                        Co do braku donosien o ew. powiklaniach szczepionka potrojna (cytuje):

                        'Problematyczne jest podanie szczepionkow zawierajace wiecej niz jednego
                        zyjacego wirusa, poniewaz w rozny sposob moze dochodzic do interakcji.
                        Mieszanina tez oslabionych wirusow poprzez mozliwosc wymiany materialu
                        genetycznego zawiera w sobie wysokie ryzyko zmiany wlasciwosci wirusow. Moze
                        dojsc do nowych chorob (Javier, De Long, Odent).'

                        Co do szczepienia chlopca aby uchronic ciezarna: moim zdaniem jest to malo
                        logiczne, logiczne natomiast byloby szczepic kazda dziewczynke w wieku 14-16
                        lat, o ile nie przeszla rozyczke. Wydaje mi sie nawet, ze to byloby tansze.
                        Mysle, ze rozyczka nie jest choroba, ktora nalezy wytepic.

                        Z tego co czytalam w wyzej wymienionej ksiazce to nawet przedsiewziecie
                        wytepienia odry na swiecie stoi pod znakiem zapytania, i to w zasadzie nie tylko
                        z powodu niechetnych w naszych szerokosciach, lecz z w powodu braku srodkow
                        finansowych na programy w krajach 'biedniejszych': Na calym
                        swiecie coraz mniej sie szczepi: szczepi sie od 50 - 72 % ludnosci w
                        azji, w krajach rozwijajacych sie ponizej 60%, w Afryce centralnej 40%.
                        W co piatym kraju nie ma drugiego szczepienia na odre. Nawet niektore
                        kraje w Europie nie maja wystarczajaco duzo srodkow na szczepienia na
                        odre. Wirus odry mimo szczepien krazy i moze byc przenoszony
                        z szczepionego na szczepionego, co w erze przemieszczen ludnosci na calym
                        swiecie jest dosyc istotne - nie wystarczy np. szczepic ludzi w Unii
                        Europejskiej w 95%. Kolejnym problemem jest, ze coraz wiecej jest zarazen wsrod
                        niemowlat i doroslych - grupa u ktorej moze dojsc do komplikacji. Niemowletom
                        brakuje odpornosc przekazana przez matke (Dawniej u dzieci w wieku 6 miesiecy
                        ochrona byla wystarczajaca, teraz mozna juz tylko u 4% dzieci w tym wieku
                        znalezc przeciwciala (Kamat, Moldonado, Papania, del Buono) .) Jednak nie mozna
                        jeszcze wczesniej szczepic, poniewaz szczepienia w wieku 6-9 miesiecy nie daje
                        wystarczajacej odpornosci (Gans). Przypuszcza sie, ze efektem programow
                        szczepien jest brak naturalnego wystepowania wirusa wsrod ludzi, i w regularnych
                        odstepach beda wystepowac epidemie wlasnie w grupach najwiekszego ryzyka, czyli
                        niemowleta i dorosli (Levy).

                        Jeszcze wyczytalam ze swojej 'madrej' ksiazki, ze jednym z efektow przechodzenia
                        odry moze byc grozne zapalenie mozgu (zapalenie opon mozgowych ?).
                        Okazuje sie, ze np. w Finlandii co prawda zapalenie z powodu odry sie
                        zmniejszylo, jednak rosla liczba zapalen z innych powodow, tak ze ogolna
                        liczba zostala taka sama. Jako przyczyne widzi sie inne wirusy lub
                        bakterie (Koskiniemi). Wypelnialy wiec tzw. nisze, ktora powstala w
                        wyniku znikniecia wirusa odry.

                        --

                        Oczywiscie nie uwazam, ze taka jedna ksiazke powinna byc biblia dla matek.
                        Jednak zawarte mysli daja mocno do myslenia. Autor proponuje rodzicom szczepic
                        dzieci nie w drugim roku zycia, ale dopiero gdy zaczna chodzic do przedszkola,
                        szczepic oddzielna szczepionka na odre - nie MMR, a w przypadku zarazenia sie
                        odra szczepic w ciagu 72 godzin. Jesli rodzice decyduja sie na razie nie
                        szczepic, to szczepic najpozniej w wieku 10 lat. Badanie przeciwcial pomaga w
                        decyzji, czy szczepic drugi raz - choc nie jest to precyzyjne badanie.


                      • 03.07.07, 08:23
                        Znalazlam jeszcze cos bardzo ciekawego:

                        www.impfschaden.info/impfungen-allgemein/stiko.html
                        O powiazaniach czlonkow STIKO (Staendige Impfkomission - komisja ktora daje
                        ogolne zalecenia dot. szczepien przy Instytucie Roberta Kocha dbajaca o zdrowie
                        obywateli) z firmami. Powiazania maja rozna postac, mysle, ze te strone rozumie
                        sie bez tlumaczenia.
                        • 03.07.07, 11:01
                          znasz świat uczelni? tak po prostu jest-każdy szuka sponsorów gdzie się da. Na
                          mojej uczelni klimatyzację w głównej sali wykładowej zasponsorowało Glaxo. Czy
                          jak coś będzie nie tak z ich produktami, mamy na znak protestu przestać jej używać?
                          --
                          Ola Kuba i Natalka
                          • 03.07.07, 11:13
                            Masz racje, tak po prostu jest, jednak nie kazdy wie.

                            W przypadku klimatyzacji nie potrzebujesz niezaleznej opinii, sama decydujesz
                            czy ja uzywac czy nie. Znasz za i przeciw. Niebezpiecznie sie robi, gdy
                            (przesadzam oczywiscie jesli uzywam przyklad klimatyzacji) klimatyzacje musisz
                            wylaczyc albo jej nie dostajesz, bo produkujesz niewygodne wyniki dla firmy.

                            W wyzej wymienionym linku chodzi o 'niezalezna' komisje ustalajaca kalendarz
                            szczepien masowych w danym kraju o ogromnej wartosci finansowej.

              • 03.07.07, 11:02
                a mój syn miał też 4kg i 10pkt i po szczepieniu 3w1 wycofał się do swojego
                świata, więc spójż w oczy matce dziecka z takimi powikłaniami i powiedz, że
                masz rację, bo przecież autyzm czy alergia to tylko powikłanie.
                • 03.07.07, 11:05
                  bardzo mi przykro.Nigdy nie polece zaszczepic dziecko jesli bede wiedziala, ze
                  jest to wywolane szczepieniem.
                  Ale jak spojrzec matce w oczy, ktorej dziecko zmarlo na odre lub tezec?A tak
                  sie nadal dzieje.
                  • 03.07.07, 11:14
                    Dlatego decyzja powinna nalezec do rodzica znajacego za i przeciw.
                    • 03.07.07, 11:17
                      dlaczego w Niemczech bylo w tamtym roku tyle zachorowan na odre?Rodzice
                      decydowali o szczepieniu.
                      • 04.07.07, 17:40
                        Ale mowilismy o tym, ze jako lekarz chcesz jeszcze moc patrzec rodzicowi w oczy
                        - to osiagasz tylko jesli pozwolisz mu decydowac sam, wyjasniajac wszystkie za i
                        przeciw. Gdzies juz wymienilam, ze oczywiscie takie wyrazanie wlasnej woli nie
                        da sie pogodzic z przymusem szczepien i w zwiazku z tym trzeba brac pod uwage
                        pojawienie sie pewnych chorob.

                        Troche nie rozumiem, dlaczego jako lekarka szukasz informacji na forum dla
                        rodzicow - przeciez znajac problem od strony medycznej mozesz sie informowac w
                        innych zrodlach. Na twoim miejscu zapoznalabym sie rowniez z glosami 'przeciw',
                        a noz jest tam jakas racja.
                        • 04.07.07, 19:48
                          zapoznalam sie z glosami przeciw szczepieniu.Nie jestem pediatra ani
                          wszechwiedzacym lekarzem, dlatego czytam posty na tym forum.Zawsze cos nowego
                          moge sie dowiedziec.
                          Mam nadzieje ze Ty jestes obczytana w literze fachowej medycznej i podejmujesz
                          sluszne decyzje.Czas pokaze.
                          • 04.07.07, 19:51
                            Chyba sie obrazilas. Na to nie ma rady.
                            • 04.07.07, 21:24
                              Widze ze kolejny raz znasz mnie lepiej ode mnie samej.Nie obrazilam sie.Niby
                              dlaczego.Jest forum to dyskutujemy.
            • 27.06.07, 18:28
              mi sie wydaje ze to jest prawda kazdego z nas indywidualnie nie chcesz szczepic
              to tego nie rob ja osobiscie jestem zwolennikiem szczepien poniewaz mimo iz nie
              znam sie na medycynie wierze w badania naukowe ktore dowodza ze zachorowania na
              choroby zakazne spadaja a z czasem wymieraja wlasnie dzieki szczepionka wiec
              zgadzam sie z Panem doktorem ze szczepic sie powinno.
              • 28.06.07, 10:08
                badania naukowe w zdecydowanej większości są sponsorowane przez koncerny
                farmaceutyczne, nie muszę dodawać, że im BARDZO zależy na tym żeby szczepić,
                najlepiej na wszystko:)
                --
                fotoforum.gazeta.pl/3,0,397116,2,1.html
                • 03.07.07, 11:07
                  badania w ogole sa sponsorowane przez firmy farmaceutyczne, zjazdy, szkolenia,
                  sympozja.W ogole przestanmy uzywac lekow.Takze homeopatycznych.
                  • 03.07.07, 11:16
                    Popadasz w druga skrajnosc, swiat nie jest czarno-bialy.
                    • 03.07.07, 11:19
                      no ale dlaczego to ma sie tyczyc tylko szczepionek.
                      • 04.07.07, 16:59
                        Przeoczylam wczoraj twoja odpowiedz.

                        Jest zasadnicza roznica pomiedzy szczepionkami i lekami: czas podania,
                        uzasadnienie podania i liczba przyjmujacych.

                        Ciekawostka, wlasnie znalazlam dzisiaj:

                        www.impfkritik.de/upload/pdf/download/roll-gesund-ohne-impfung.pdf
                        Autor robi prosty rachunek: gdy rodzi sie million dzieci i wszystkie maja byc
                        szczepione na polecane przez Stiko choroby (DiTePer, Polio, HIB, wzwB,MMR)
                        mozliwy jest roczny obrot powyzej 620 Mill Euro.

                        Swoja droga, po pierwszych zlych doswiadzceniach u dzieci ograniczam do minimum
                        leki konwencjonalne w przypadku zwyklych chorob. Goraczke staram sie zbic
                        metodami naturalnymi. Nie uzywam Eurespalu, Mucosolvanu. Stosuje cebule i
                        czosnek. Dbam o diete. Stosuje natomiast homeopatie - taki moj wybor.
            • 28.06.07, 07:34
              A, to nie wiedzialam, ze podalas link dla pana doktora.
    • 28.06.07, 12:04
      Witam!
      Moja córka w grudniu ubiegłego roku przechodziła odrę. Miała wtedy 12 m-cy, a
      więc była przed szczepieniem obowiązkowym. Pomimo to lekarz zalecił szczepienie
      jej. Odra, pomimo że rzadko występuje przytrafiła się nam i gdybym się nie
      uparła, że to odra (potwierdzone przez sanepid)to pediatra nie rozpoznałby jej,
      bo jak się sam przyznał widział jej objawy tylko w książkach medycznych.
      Dlatego należy brać pod uwagę możliwość zachorowania na odrę i jej ewentualne
      konsekwencje. U nas, na szczęście, skończyło się bez powikłań, lecz jej
      przebieg był poważny (szczególnie u męża). Pozdrawiam
      • 29.06.07, 09:59
        Zazwyczaj do powikłan dochodzi podczas nieprawidłowego leczenia choroby. Wirus
        odry ginie w wysokiej temperaturze wiec nie wolno zbijac gorączki. To niestety
        podstawowy błąd lekarzy bo po obnizeniu gorączki organizm przestaje sie bronic,
        a wirusy odry zaczynają szalec na calego i wtedy dochodzi do powikłan. Podczas
        odry nie wolno tez kąpac dzieci a przeciw powiklaniom stosuje sie duze dawki
        witaminy E lub A (przepraszam ale juz nie pamietam jaka to była dokładnie)
        • 29.06.07, 11:31
          u dzieci tez nie obnizac goraczki?
          • 29.06.07, 11:36
            a czy jak juz bedzie 40C to mozna obnizac... czy czekac do 60C. Sorki za
            ironie, ale chyba zaczynamy wylewac dziecko z kapiela.
            • 29.06.07, 12:46
              To zalezy od dziecka. Sa takie które kiepsko znoszą wysoką temperaturę i trzeba
              ją zbic bo występują drgawki gorączkowe. Ale tez u tych dzieci wystepuje
              najwiecej powikłan związanych z odrą. U mojego 2 letniego synka nie zbijamy
              gorączki nawet jak jest 40 stopni, bo on znosi ja bardzo dobrze, w zasadzie
              wygląda jakby mu nic nie bylo. Biega, broi i jest w dobrym humorze, tylko
              odmawia jedzenia co jest normalne jak organizm mobilizuje sily do walki z
              chorobą. Dzieki temu ze pozwalamy aby organizm malego sam sobie poradził jeszcze
              nigdy nie dostal antybiotyku. Raz tylko mial katar i kaszel. Skonczyło sie na
              syropie z cebuli. i oklepywaniu plecków :)
              • 29.06.07, 14:56
                U nas temeratura przekraczała 40 st. i zbijaliśmy ją. Tak kazał lekarz. Mąż też
                miał prawie 40 st. i zbijaliśmy temperaturę, chociaż w jego przypadku było to
                bardzo trudne. Temperatura spadała do 38-39 st. i rosła. A 40 st. u dorosłego
                to nie to samo co u malucha. Mąż był w znacznie gorszym stanie
              • 29.06.07, 15:42
                ktora matka bedzie ryzykowac, czy dziecko dostanie drgawek?
                • 29.06.07, 22:09
                  Wiekszosc matek nie chce równiez ryzykowac powikłaniami. trudno czasem
                  zadecydowac trzeba obserwowac dziecko.
                  • 30.06.07, 16:42
                    na szczescie wiele matek nie chce ryzykowac powiklaniami po chorobach zakaznych
                    • 01.07.07, 23:29

                      > na szczescie wiele matek nie chce ryzykowac powiklaniami po chorobach
                      >zakaznych

                      I takie wlasnie matki mysla ze jak zaszczepia dziecko na wszystko na co sie da
                      (czesto placac gruba kase za szczepienia platne) - to beda bezpieczne i
                      szczesliwe.
                      A wcale tak latwo nie ma.
                      Zadne szczepienie nie chroni w 100 %, nie zaszczepisz dziecka na wszystko.
                      Jakze czesto zaszczepienie na cos (o ironio!) opoznilo postawienie prawidlowej
                      diagnozy - bo przeciez dziecko zaszczepione, nie moze na to chorowac.

                      Dla mnie, po tym co przeszlam z dzieckiem, znacznie wiekszym zagrozeniem dla
                      niego sa niekompetentni lekarze niz jakiekolwiek choroby zakazne.
                      Lekarze bagatelizujacy objawy, zwalajacy wszystko na alergie, nie potrafiacy
                      rozpoznac sztandarowych objawow groznych chorob.
                      Niestety - szczepienia na majacych gdzies swoich malych pacjentow lekarzy nie
                      istnieja :(
                      Moje dziecko bylo szczepione z usmiechem na ustach lekarza majac wrodzona
                      cytomegalie, grzybice jelit, chora cala skore na ciele oraz silne obrzeki.
                      Okaz zdrowia normalnie.
                      Co mogli mu zrobic szczepieniami?
                      Wole nie myslec.





                      --
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Agnieszka Mockałło
                      www.kocia-stronka.republika.pl/
                      • 01.07.07, 23:35
                        I takie wlasnie matki mysla ze jak zaszczepia dziecko na wszystko na co sie da
                        > (czesto placac gruba kase za szczepienia platne) - to beda bezpieczne i
                        > szczesliwe.


                        Dlaczego uwazasz, ze matki sa takie glupie!Ale maja szanse, ze dziecko nie
                        zachoruje np.na wzw B przy kontakcie z ta choroba, a dziecko nieszczepione moze
                        sie zarazic z wysokim prawdopodobienstwem.
                        • 01.07.07, 23:59
                          goska215 napisała:

                          > Dlaczego uwazasz, ze matki sa takie glupie!

                          Glupie?
                          Gdzie ja tak napisalam?
                          Ja bym uzyla sformulowania - nieswiadome.
                          Bo na kazdym kroku im sie wmawia ze szczepienia to jedyna gwarancja niemal
                          przezycia dla ich dzieci.
                          Slysza to w reklamach, z ust lekarzy.
                          Ktory lekarz mowi o ewentualnych powiklaniach? (Pewnie sie jacys zdarzaja, ale
                          to promil)
                          Szczepi sie dzieci jak leci, chyba ze maja naprawde ewidentne objawy jakiejs
                          choroby, to ewentualnie sie odwleka szczepienie czy jakims cudem dziecko z
                          niego zwalnia.
                          Po co sie szczepi noworodki na tezec?
                          Ktora reklama mowi o procentowej skutecznosci reklamowanej szczepionki?
                          W zamian sie slyszy - chcesz uniknac czegos tam? Zaszczep!

                          >Ale maja szanse, ze dziecko nie
                          > zachoruje np.na wzw B przy kontakcie z ta choroba, a dziecko nieszczepione
                          > moze sie zarazic z wysokim prawdopodobienstwem.

                          A co z tezcem, rozyczka, ospa wietrzna?
                          Czy naprawde jest koniecznosc szczepienia na nie malenkich dzieci?
                          Po co przywala sie noworodkom szczepionke na tezec?
                          Z milosci do dzieci?




                          --
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Agnieszka Mockałło
                          www.kocia-stronka.republika.pl/
                          • 02.07.07, 07:30
                            "A co z tezcem, rozyczka, ospa wietrzna?
                            > Czy naprawde jest koniecznosc szczepienia na nie malenkich dzieci?
                            > Po co przywala sie noworodkom szczepionke na tezec?"

                            Kiedy dziecko wychodzi ze szpitala, nie przebywa do ukończenia 2, 3, 4 lat w
                            namiocie tlenowym, ani w szklarni, ale w świecie pełnym wirusów, bakterii itd.
                            Jeśli ktoś w sklepie, tramwaju, rodzinie, ma ospę, często w pierwszym etapie
                            choroby, kiedy jeszcze może nie być wysypki, albo jeszcze nie została zauważona,
                            właśnie wtedy nią zaraża. Niestety, wirusy nie wiedzą, że mają omijać niemowlęta
                            (a szkoda, prawda?). Tężec? Nigdy Ci się nie zdarzyło żeby raczkujące niemowlę o
                            coś się "zahaczyło" i np. otarło sobie naskórek? A piaskownica? Plac zabaw?
                            Jeśli chodzi o pytanie o sens szczepienia na różne choroby "wieku dziecięcego"
                            jeśli chorują na nie dorośli- może nie chorowali by i nie było by u nich
                            ciężkich powikłań i przebiegów gdyby wszystkie dzieci były zaszczepione na
                            świnkę. Chciałabyś narazić swoją ciążę przez to że czyjeś dziecko nie zostało
                            zaszczepione i "łagodnie przechodzi różyczkę"? Myślisz, że wtedy obchodziło by
                            Cię, że jego matka chciała, żeby "naturalnie" się uodporniło? W dalszej rodzinie
                            mam osobę, która jest dzieckiem z takiej właśnie ciąży- z lat 70, moja
                            rówieśniczka, nie słyszy, słabo mówi, jest opóźniona w rozwoju. Łatwo pisać
                            teoretycznie, kiedy na co dzień nie spotykasz się z takimi przypadkami. A lekarz
                            spotyka się, dlatego zaleca szczepienia.
                            --
                            Ola Kuba i Natalka
                          • 02.07.07, 14:50
                            na tezec szczepi sie w 2 mz.Tezec jest choroba smiertelna.
                            szczepienie na ospe wietrzna jest szczepieniem zalecanym, dlatego ze ospa
                            stosunkowo rzadko daje ciezkie powiklania
                            rozyczka jest niebezpieczna dla plodu.

                            Nikt nikomu nie wmawia ze szczepionka jest gwarancja na przezycie, tylko ze ma
                            sie wieksza szanse, ze dziecko nie zachoruje, lub gdy zachoruje, to przejdzie
                            chorobe lzej.
                      • 01.07.07, 23:41
                        bardzo współczuję. Tu cały problem-jak pogodzić interesy "publiczne", całej
                        populacji, z dobrem jednostki... Tylko dobry lekarz chyba potrafiłby trochę
                        "rozjaśnić" sytuację.
                        A 100% gwarancji nie daje nikt, ani na leki, ani na szczepionki, ani na nic
                        innego. Czasami jest prościej powiedzieć: dany lek działa tak i tak niż
                        wyjaśniać, że jest grupa osób u których nie zadziała...
                        Pozostaje tylko mieć nadzieję, że w Waszym przypadku szczepionki przyniosą
                        więcej korzyści niż szkód-tego życzę.

                        --
                        Ola Kuba i Natalka
                      • 02.07.07, 08:24
                        Wiecej wiary w czlowieka. Ja zawsze bylam informowana o ewentualnych
                        powiklaniach po szczepionkach. Nigdy tez nie widzialam zadnej reklamy
                        szczepionki w telewizji. No i oczywiscie nie uwazam, ze szczepionka zabezpieczy
                        na 100%. Jesli twoje dziecko bylo chore i lekarz mimo wszystko zdecydowal o
                        szczepieniu, to trzeba bylo wyjsc z gabinetu i pojsc do innego lekarza. W koncu
                        po to mamy rozum, zeby go do czegos uzywac.
                        A propos "grubej kasy" wydawanej na szczepionki - to chyba lepiej wydac ja na
                        profilaktyke chorob niz na alkohol i papierosy. Jak sie ostatnio okazalo nasze
                        biedne spoleczenstwo ma duuuuzo pieniedzy na uzywki - ale tu zapewne kwestia
                        priorytetow. A w Polsce chyba zdrowie nie jest na pierwszym miejscu ani u
                        rzadzacych ani u samych pacjentow, ktorzy truja siebie i innych na potege.
                  • 01.07.07, 22:22
                    Agawa mam takie same zdanie jak Ty na temat chorób i ich leczenia. Gdybym
                    słuchała we wszystko co mówią lekarze to moje dzieci byłyby już zatrute lekami,
                    a tak nigdy nawet nie spróbowały antybiotyku. Szkoda jednak że tyle ludzi się
                    nie zna i nieświadomie szkodzi sobie i dzieciom. Pozdrawiam pa
                    • 01.07.07, 22:51
                      hmmm, jak sądzisz, jakie są szanse, że osoby które studiowały wiedzę z danej
                      dziedziny kilka lat, zrobiły specjalizację, wiec w gruncie rzeczy "siedzą w
                      temacie" ok.10 lat, znają się na tym trochę lepiej niż laik który przeczytał
                      kilkanaście-kilkadziesiąt artykułów, książek? Znasz taką prawdę, ze im więcej
                      wiesz z danej dziedziny tym większą masz pokorę...?
                      --
                      Ola Kuba i Natalka
                    • 01.07.07, 23:11
                      Masz szczescie , ze Twoje dziecko ngdy powaznie nie zachorowalo.Na pewno czes
                      lekarzy przepisuje zbyt szybko antybiotyki i inne lekarstwa.Ale nie mozna
                      generalizowac.Ja sama biore antybiotyk w ostatecznosci i nikomu nie
                      zalecilabym, gdybym nie widziala wskazan.Jestem przeciwnikiem podawania garsci
                      lekow przy byle przeziebieniu.Przeciwko nadmiernej ilosci reklam lekow w
                      mediach.ALE trzeba zawsze rozwazyc czy podanie leku nie przyniesie wiekszej
                      korzysci niz ewentualne objawy uboczne.Tak jest ze szczepionkami.Ja sama
                      szczepiac dziecko myslalam nad tym dlugo, czy podac te wszystkie
                      szczepionki.Znam powiklania poszczepienne.Ale jest ich nieporownywalnie mniej
                      od grazacych powiklan po chorobach zakaznych.Niestety nie kazde dziecko
                      zaszczepione wytworzy przeciwciala uodparniajace na dana chorobe.I wtedy moze
                      zakazic sie dana choroba.Wlasnie od dzieci nieszczepionych.
                      Byc moze musi dojsc do epidemii jakiejs choroby, zeby zrozumiec dlaczego
                      szczepic.Oby tak nie bylo.
                      Mysle ze do niektorych osob zadne argumenty nie dotra, chociazby te osoby byly
                      z 5 specjalizacjami, profesorami itd.
                      • 02.07.07, 10:03
                        > Mysle ze do niektorych osob zadne argumenty nie dotra, chociazby te osoby byly
                        > z 5 specjalizacjami, profesorami itd.

                        Wiesz, bo sumie brakuje otwartej dyskusji i przedstawienia wszystkich za i
                        przeciw. To jest problem.
    • 02.07.07, 20:33
      Moja córka właściwie nie chorowała ostatnie połtora roku, nie dostawała w tym
      czasie żadnych leków (ma na chwilę obecną niecałe 2 latka)

      3 tygodnie temu została zaszczepiona PRIORIXEM na odre/sw/rózyczke ze względu
      na opoznienie spore z kalendarzem szczepień (próbowaliśmy uniknąć tego
      szczepienia) ale już miałam sporo wezwań i nieprzyjemności z podowodu
      niezaszczepienia na odrę więc już poszłam z nią na szczepienie w wieku 21
      miesięcy (inne szczepienia infanrixem znosiła bardzo dobrze)

      Po priorixie wydawało się wszystko Ok
      Dostała biegunki ale poza tym nic złego się nie działo przez 1 szy tydzień
      po 7 dniach dostała takiej gorączki ( POWYŻEJ 40 stopni) że padała
      nieprzytomna, ledwie to zniosła trwało to chyba ze 4 dni, dziecko było jak
      nieżywe, zbijanie gorączki było nieskuteczne, gorączka bardzo wycieńczyła małą,
      teraz mimo że minęły już 3 tygodnie mała nic prawie nie je i ma zaparcia, tak
      jak to było opisywane w najgorszych scenariuszach dot dzieci z autyzmem
      poszczepiennym, na szczęscie mówi normalnie i nawet z każdym dniem dużo nowych
      słowek przyswaja więc nie zamartwiamy się aż takl bardzo chociaż uważam że
      szczepienie bardzo jej zaszkodziło.

      Naszym problemem był zawsze kiepski przyrost wagi a teraz ważyła już 11 kg i
      schudła od szczepienia ponad kilogram, przestała też jeść i nie może się
      wypróżnić a nigdy nie miała problemów z zaparciami, praktycznie nigdy dotąd od
      urodzenia ani razu nie miała zaparcia a teraz ma już ten problem kilkanaście
      dni :-(
      Uważam że to szczepienie jej zaszkodziło i potwierdziły się moje obawy że tyko
      szkodzi dzieciom
      • 02.07.07, 21:43
        • 04.07.07, 16:30
          Goska215,powiedzenie " przykro mi " do matki która patrzy na swpoje cierpiące dziecko i pluje swobie w twarz, że je zaszczepiła to chyba zbyt mało jak na pocieszenie. Bambi współczuje, domyslam sie co czujesz, ja też stoję, przed szczepieniem córeczki na MMR i nie raz łzy w oczach mi stoją ja sobie pomyślę, ze zaszczepię a potem dziecko bedzie się meczyć Ale głowa do góry malutka musi z tego wyjść, wiem, że żadne wypowiedziane przeze mnie słowa nie pomogą Ci, ale duchem jestem z Tobą i z Twoją córeczką, pomodlę sie za nią, mam nadzieję , że Bóg mnie wysłucha.. Ten cholerny świat i Ci mało douczeni lekarze. szlag człowieka trafia jak widzi co sie dzieje z biednymi dziećmi,to prawda, że lekarze w ogóle nie zwracają uwagi na stan dziecka w trakcie szczepienia. W moją córeczkę też walili szczepionki jak popadnie, a nikt nie martwił sie, że dziecko jest wysypane, mało przybiera na wadze, ma gronkowca i na dodatek lamblie, moja córka też po jednym szczepieniu padła kompletnie, nie jadła schudła, to był koszmar ale wyszlismy z tego, a co bedzie po MMR az boje sie pomyśleć, narazie odwlekam szczepienie Ja nie jestem za tym by w ogóle nie szczepic, ale na Boga ludzie, dlaczego nie skorygują tego kalendarza, nie powinnien wyglądać tak jak teraz. A w ogóle kto w padł na taki idotyczny pomyśł tego MMR nie mogło być jak dawniej pojedyńczo z tym, że różyczka i świnka troszkę póżniej a nie na roczek. Ale lekarze i w ogóle nikt sie tym nie martwi, wsród lekarzy to już w ogóle panuje jakiś trend- szczepić i szczepić na co popadnie, może by tk troszę z sercem podeszli do każdego dziecka- przyjżeli sie mu, i przemyśleli czy w tym momemcie powino być szczepione czy nie, czasem miesiąc czy dwa zwłoki może wiele u takiego dziecka zmienić. Ale nie oni twardo jest termin to trza ładować szczepionkę. Ach ręce opadają. Jeszcze raz Bammbi, trzymam kciuki za twoją niunię, tak sobie pomyślałam, może jakiś mądry lekarz by Ci coś doardził na podniesienie odporności u dzieciątka i probiotyki, ja tak uratowałam dziecko po nieszzcesnym szczepieniu ( tym z lambliozą ) ale trwało to pół roku, nim dziecko staneło na nogi. Jak chcesz pogadać to napisz na priva.Pozdrawiam
          • 04.07.07, 16:41
            Jest mi bardzo przykro jak widze kazde chore dziecko.I wierz mi widzialam ich
            bardzo duzo, dzieci, dla ktorych nie ma juz ratunku.Nie bede sie licytowac
            tutaj kto ma wiecej wspolczucia dla innych.Nie o to chodzi.Przeczytalas co jest
            w linkach ktore podalam?Co powiedziec matkom, ktore nie zaszczepily dzieci
            przeciw odrze i ktorych dzieci juz nie ma.
            Matka dziewczynki, ktora po odrze zachorowala na podostre stwardniejace
            zapalenie mozgu(wiesz co to znaczy) powiedziala, ze zaraz szczepi pozostale
            rodzenstwo.
            Bardzo przykro mi, ze dziecko Bambi jest chore.Ale badania przecza, ze
            szczepionka MMR wywoluje autyzm.
            Mozna dyskutowac nad tym czy szczepic szczepionkamim poliwalentnymi, kiedy
            szczepic, ale wiele osob jest calkowicie przeciwnych jakimkolwiek szczepieniom
            i z tymi osobami jest powyzsza polemika.
            --
            Goska
            • 04.07.07, 16:43
              widze, ze wyslalam post z innego konta.gmart2=goska215
            • 04.07.07, 16:47
              Ale może gdyby, te szczepienia były inaczej rozłożone, a MMR zastapione pojedyńczymi szczepionkami - rozdzielonymi w czasie, to może wtetdy nie było by w ogóle tak zacietej polemiki na temat szczepień. I może wtedy nie byłoby tak wielu przeciwników szczepień.Szczególnie przeciwników szczepienia MMR2.Pozdrawiam/.
              • 04.07.07, 16:51
                Moze.Ale z tego co sie naczytalam na roznych forach(mam male dziecko),
                przeciwnkom szczepionek nie chodzi o MMR, ale w ogole o szczepienia.
                • 04.07.07, 19:46
                  Dziękuję bardzo za miłe słowa, ale jestem pewna że z tą szczepionką PRIORIX nie
                  wszystko jest w porządku, bo moje dziecko nie jest typem o obniżonej
                  odporności, praktycznie ostatnie 1,5 roku nie chorowało w ogóle, i nie brało
                  żadnych leków.

                  I teraz zmagamy się z ZAPARCIAMI, od podania Priorixu, których nota bene nigdy
                  nie było. MOja córka nigdy nawet będąc niemowlaczkiem nie miała ZAPARCIA. Teraz
                  ma je cały czas i w dodatku nie chce nic jeść. Cieszę się tylko że ruszyła
                  jakiś czas temu z mową bo wszystkie jej objawy są identyczne jak opisuja mamy
                  dzieci z autyzmem poszczepiennym. Młoda biega po domu z płaczem i
                  krzyczy "dupka" nie mogąc zrobic kupy i to samo co 2 dzień, a żadne dietetyczne
                  specyfiki na zaparcia nie pomagają. I tak cieszę się że nie zachorowała na
                  zapalenie oskrzli czy płuc czy anginę jak to często bywa po tej szczepionce.
                  Nie wiem co będzie z tymi zaparciami.

                  Co do niezbędności tej szczepionki to nie zgadzam się.
                  W czasach mojego dzieciństwa (lata 70 i 80) a wtedy był wyż demograficzny i
                  wszelkie epidemie byłyby nasilone gdyby sie zdarzały bo przedszkoli było dużo i
                  były przepełnione a większość dzieci przebywała w przedszkolach - nie
                  szczepiono przeciw tym chorobom, z wyjątkiem ODRY. I to było w zupełności
                  wystarczające. Świnka i różyczka daje powikłania BARDZO RZADKO, są to lekkie
                  cchoroby wieku dziecięcego i ich przechorowanie w tym czasie daje duże
                  korzyści, powikłania występują w przypadku gdy zapadnie osoba dorosła a do tego
                  zmierzają szczepienia w wieku dziecięcym - do przesunięcia potencjalnych
                  zachorowań na wiek póżniejszy co wówczas bywa niebezpieczne. Choroby wieku
                  dziecięcego (oprócz odry) są to lekko przechodzone przez dzieci wirusówki i nie
                  powinno się na nie szczepić. Przechorowanie różyczki daje odporność przeciwko
                  rakowi jajnika, jest to udowodnione naukowo, także nie tragizujmy z
                  powikłaniami.

                  No ale oczywiscie gdzieś trzeba te szczepionki sprzedać, bo za tym stoi
                  gigantyczna kasa

                  • 04.07.07, 20:07
                    swinka nie jest lekka choroba :
                    www.pzh.gov.pl/przeglad_epimed/60-1/601_14.pdf
                    • 04.07.07, 20:21
                      Typowy artykuł sponsorowany na zamówienie producenta szczepionki (WNIOSEK nr 2
                      z artykułu), a poza tym cały artykuł napisany w kontekście udowadniania
                      koniecznosci szczepień (która widać nawet w opiniach samych lekarzy jest
                      wątpliwa)

                      we wszystkich publikacjach naukowych i encyklopediach zdrowia świnka jest
                      zaliczana do łagodnych wirusowych chorób wieku dziecięcego a były one pisane
                      przez niezależnych lekarzy z tytułami naukowymi a nie grupę wybranych przez
                      sponsora osób zatrudnionych w jakimś instytucie którzy nawet nie wiadomo kim są
                      (lekarzami ? czy osobami zbierajacycmi i podliczającymi jakieś dane ?)
                      , a powikłania w tej chorobie zdarzają się statystycznie BARDZO RZADKO, w
                      przeciwieństwie do POWIKŁAŃ pO SZCZEPINNYCH po MMR. Kto to wogóle napisał 4
                      osoby o nieznanej pozycji naukowej
                      • 04.07.07, 20:32
                        to czy podalas dziecku syrop lactulosum? U nas zawsze dziala.
                      • 04.07.07, 20:34
                        Przyklad:

                        www.szczepienia.pl/mmw/porady.php?id=58
                        Na pytania odpowiada dr Ewa Duszczyk - pediatra z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku
                        Dziecięcego AM w Warszawie.

                        Jest to strona GSK Commercial Sp. z o.o. promujaca szczepionki firmy
                        GlaxoSmithKline:

                        www.szczepienia.pl/dla_lekarzy/index.php
                        Dalej juz nie ma co szukac ...
                        • 04.07.07, 20:39
                          wystarczy wrzucic w wyszukiwarke i w kazdej wymieniane sa - zapalenie opon
                          mózgowych, niepłodność u chlopcow i gluchota. Jak dla mnie to wystarczy, zeby
                          szczepic dziecko.
                          • 04.07.07, 20:50
                            Ok, mozesz przeciez.
                            • 04.07.07, 20:56
                              moge i zaszczepilam :) Jestem tylko zadziwiona, ze ktos moze narazac dziecko
                              na takie ryzyko.
                              • 04.07.07, 21:01
                                Tez kiedys tak myslalam.
                                • 04.07.07, 21:20
                                  Kerstink, nie znalazlam w twoich postach nic co mogloby byc powaznym powodem do
                                  odrzucania szczepionek poza oczywiscie cytatami z ksiazek opartymi na spiskowej
                                  teorii dziejow. Zakladam, ze jstes matka i zakladam, ze nie chcialabys narazic
                                  dziecka na zapalenie opon mozgowych pomijajac inne "drobniejsze" powiklania.
                                  Niestety w naszej rodzinie zdarzyl sie smiertelny przypadek po zapaleniu opon
                                  mozgowych w latach kiedy tych szczepionek nie bylo. Sadze, ze otarcie sie o
                                  smierc bardzo zmienia punkt widzenia i przestaja sie liczyc takie duperele -
                                  przepraszam za slownictwo - jak kto wyprodukowal szczepionke i za ile ja
                                  sprzedal. Swiat czeka na szczepionke przeciwko wirusowi HIV i ten kto ja
                                  wyprodukuje napewno zarobi mase kasy, ale czy to bedzie wtedy najwazniejsze.
                                  • 04.07.07, 21:28
                                    Posluchaj, przeciez nikt ci nie zabroni szczepic. Ja nie moge sie pogodzic z tym
                                    przymusem, bo zbyt mocno sie trywializuje efekty uboczne, zbyt jednostronnie sie
                                    to przedstawia.

                                    Informacje zawarte w linkach wskazuja na fakty i rowniez sie odnosza do badan
                                    naukowych.
                                    • 04.07.07, 21:54
                                      Problem polega na tym, ze twoja postawa i jej podobne stwarzaja zagrozenie
                                      powrotu ciezkich chorob zakaznych, ktore wielokrotnie koncza sie smiercia
                                      zarazonych.
                                      Jesli masz dzieci - bo ciagle nie wiem czy masz, a zaczynam sadzic, ze raczej
                                      nie - to nic mnie to nie obchodzi, czy zachoruja na odre czy polio z powodu
                                      przekonan wlasnej matki. Jesli jednak twoje zarazone dzieci stana sie
                                      zagrozeniem dla innych dzieci w tym np. mojego syna to wybacz mi ale nie jest
                                      to juz tylko twoja sprawa.
                                      Twoja postawa jest niebezpieczna i chyba tylko brak wlasnego potomstwa moze byc
                                      jej wytlumaczeniem.
                                      Siedzac dzisiaj przed komputerem znalazlam mase artykulow, ktore bezwzglednie
                                      zalecaja szczepienia, jako najlepszy sposob wyeliminowania chorob zakaznych
                                      jednoczesnie podajac infomacje o ewentualnych skutkach ubocznych. Nie wklejam
                                      nic, bo kazdy ma wyszukiwarke i znajac wiecej niz jeden jezyk moze dotrzec do
                                      najnowszej literatury swiatowej.
                                      A przymus jest - jak widac na twoim przykladzie - konieczny, bo tylko poprzez
                                      zaszczepienie wszystkich dzieci mozna uwolnic populacje od niebezpiecznych
                                      chorob zakaznych.
                                      • 05.07.07, 08:12
                                        Mozna tez argumentowac inaczej: nie zamykam oczy przed niewygodna informacja,
                                        ktora sie rowniez znajdzie uzywajac google - tylko trzeba chciec ja zobaczyc. W
                                        tym sensie moj udzial w dyskusji jest 'niebezbieczny', bo zakloca slodkie
                                        przekonanie, ze wszystko jest ok.

                                        Co do uwolnienia populacji swiatowej od odry pisalam tu:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=907&w=64592989&a=65198572
                                        Jest to jednak nie tylko jedyna sporna kwestia w calej dyskusji.

                                        Prawda jest tez, ze czasami lepiej nie wiedziec.
                                        • 05.07.07, 10:44
                                          Kerstink, twoj udzial w dyskusji nie jest niebezpieczny, bo jesli chodzi o mnie
                                          to nic mi nie zakloca:) Umiem czytac i jestem wystarczajaco inteligentna, zeby
                                          miec swiadomosc ewentualnych powiklan po szczepionkach. Jednak caly czas
                                          uwazam, ze powiklania po chorobach zakaznych moga byc smiertelne i ja swiadomie
                                          nigdy bym nie narazila na nie swojego dziecka.
                                          Jesli jestes matka, to ryzykujesz zyciem wlasnych dzieci nie szczepiac ich.
                                          Choc wydaje mi sie, ze niektore szczepienia musilas wykonac.
                                          • 05.07.07, 11:06
                                            Wczesniej pisalas, ze postawa moja stwarza zagrozenie.
                                            Dobrze, ze przemyslalas sprawe szczepien, o to przeciez chodzi, ze sama decydujesz.
                                            Dobrze wnioskujesz, ze niektore szczepienia musialam wykonac. Wtedy bylam o nich
                                            przekonana na (prawie) 100% z braku lepszej wiedzy. Jednak trudno w tej chwili
                                            dochodzic, czy problemy alergiczne mojego syna nie byly wlasnie spowodowane
                                            szczepieniami. Nie zmienie juz tego, tez nie rozpaczam. Na przyszlosc bede
                                            jednak chciala wiedziec, na co sie decyduje lub nie decyduje. Zawsze sie ponosi
                                            konsekwencje swoich decyzji, nie tylko w kwestii szczepien.
                                            • 05.07.07, 11:23
                                              Tak, twoja postawa caly czas stwarza zagrozenie - to znaczy brak ewentualnych
                                              szczepien obowiazkowych. Skoro jednak szczepilas dzieci na obowiazkowe
                                              szczepienia to wlasciwie nie mam sie czego czepiac. A samo gadanie na forum
                                              niewiele moze zaszkodzic, bo zakladam, ze kazdy madry poslucha rad lekarza,
                                              ktory sie juz wczesniej wypowiedzial.
                                              Ja nie przemyslalam na nowo sprawy szczepien - caly czas mam takie samo
                                              zdanie :) Wlasnie z powodu duzej dawki wiedzy wykonujemy szczepienia
                                              obowiazkowe i dodatkowe.
                                              • 05.07.07, 11:38
                                                No czyli jednak 'niebezpieczna' ? No bo zaczelam szczepic a moglabym nie
                                                dokonczyc. Przy calym szacunku do pana dr tego forum i do pracy ktora wlozy w
                                                forum - doceniam to - to czesc prac ktore cytowal jest wlasnie krytykowana.
                                                • 05.07.07, 12:04
                                                  Zawsze znajdzie sie ktos kto krytykuje - to zaden argument. Krytyka jest
                                                  wpisana w istnienie ludzkosci :)
                                                  • 05.07.07, 12:16
                                                    No to nasza dyskusje mozna na tym zakonczyc.
                            • 04.07.07, 21:22
                              swinka nie jest choroba tak grozna jak inne wirusowe dzieciece, ale powiklania
                              nie sa b.rzadkie.W ok.5 % dochodzi np. do zapalenia opon mozg-rdzeniowych.A co
                              z innymi szczepieniami:wzwB, krztusiec, tezec?Tez nie szczepic?
                      • 04.07.07, 20:37
                        • 06.07.07, 13:40
                          nie bardzo wiem o co Ci chodzi w tych linkach.to ze jakis lekarz promuje
                          szczepienia, to nie znaczy, ze promuje dlatego ze jest przez nia oplacany.moze
                          ta pani jest przekonana o koniecznosci szczepien dlastego dla tych firm
                          pracuje.nie sadzisz?
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.