Dodaj do ulubionych

Salmonella u 3-latka !

20.10.08, 01:49
Najpierw dłuzszy opis (ku przestrodze innych mam) a na końcu pytania
do doktora.
Moja córka (3,3 lata)przechodzi teraz salmonelle. nie wiem czy ma to
poczatek od 4 wrzesnia (miała wówczas wysoką goraczkę,zwymiotowała
przedszkolny obiadek, bóle brzucha, silne rozwolnienie)czy od 16.09
(nawrót objawów). Poczatkiem wrzesnia rozwolnienie trwało 4 dni.
pediatra leczył ją na zatrucie, nie zlecono posiewu kału.Jadła
lakcid;dieta. poszła do przedszkola po tygodniu, i juz drugiego dnia
dostała wysokiej goraczki. Nadal leczona była na zatrucie. do
lekarza chodziłam 2 razy dziennie, bo objawy - silne rozwolnienie
(woda tryskała z pupy po ścianach), pierwszy raz przy wysokiej
goraczce (40 st) miała dreszcze) bardzo mnie niepokoiły. Kazano
zrobić badanie moczu. oczywiście trudno było oddzielić mocz od tego
co z dziecka wychodziło. Zapisano profilaktycznie Bactrim, dano
nawet skierowanie do laryngologa. Drugiego dnia poprosiłam o
skierowanie do szpitala i skierowanie na posiew kału. usłyszałam że
można zrobic posiew. w nocy goraczka nie dała się zbic.
przekroczyłam limit czestotliwości podowania Panadolu i innych
syropów.Kolezanka zadzwoniła do swojego pediatry i opisała objawy.
diagnoza była szybka-salmonella. Ale szpital na Niekłańskiej nie
przyjął dziecka. Przed wyjazdem z domy zbiłam dziecku temperature
(4o st.). W szpitalu miała 37,7 i wygladała "za dobrze". szpital nie
przyjmie jej, "bo nie jest odwodniona"!dla mnie szok. Przepisano
Enterol, odradzono Bactrim. wróciłyśmy do domu, temperatura znowu 40
st, silne rozwolnienie.Po kilku dniach byłam w przychodni-
podejrzenie salmonelli. Gdyby nie moja inicjatywa z posiewem dziecko
leczone byłoby nadal w kierunku zatrucia, grypy żołądkowej
(równolegle po 2 dniach pojawił się silny duszacy kaszel w nocy i
katar spływający tylko po gardle). Gdy okazało się, że jest
podejrzenie Salmonelli pediatra wprowadził na nowo Bactrim, zły ze
przerwałam leczenie (Bactrim zapisany był bez poznania przyczyny
ciężkiego stanu zdrowia dziecka, profilaktycznie, no i żeby coś
zapisac, bo za często przychodziłam do przychodni).Bactrim podawany
był 10 dni (Salmonella Enteritidis, wrażliwa na Ampicylinę i Trim-
Sulfametoksazol),potem posiew i okazało się że salmonella jest
nadal. Udałam się już do prywatnego gabninetu. Tam przynajmniej pani
dr zważyła po ponad roku moje dziecko, przepisała Trilac 2razy dz.,
Enterol 1 raz dz., diete - wszystko przez 14 dni. potem posiew.
jeśli bedzie nadal salm. to prawdopodobnie Ampicylina.
Małą pobolewa brzuszek-kilka razy dziennie (dostała od prywatnego
pediatry Debridat), kupki ma juz od dawna ładne, ma apetyt, nie
goraczkuje, nie wymiotuje, jest ruchliwa, energiczna.
I tu pytanie do doktora.
- dlaczego większość lekarzy odradza Bactrim przy leczeniu
Salmonelli?
- jeśli wyjdzie w następnych wynikach salmon. to czy podawac od razu
antybiotyk, czy powtórzyc poprzednie leczenie, dając tym samym
organizmowai szanse i czas na naturalne wyleczenie
- jak długo może trwac leczenie salmonelli i czy nie jest
niebezpieczne przedłużanie tego stanu u dziecka (tzn. czy w trakcie
leczenia nie powtórzy się nawrót gorączki i silnego rozwolnienia)
- czy sanepid zgłasza się do rodziny z chorym na salmon. (pierwszy
pediatra na każde moje pytanie o salmonelle odpowiadał - zgłosi się
do pani Sanepid i pania poinstruuje)Wyniki dostałam 24 września i
nikt się do mnie nie zgłosił.
nie wiem czy mam sama pójśc do sanepidu i opisać sytuacje? Moge
prorosic dodatkowo o przebadanie dzieci w przedszkolu? wylecze
córke, pójdzie do przedszkola i przyniesie z powrotem salmon! Nie
chce żeby nasze przejścia sie powtórzyły!

Bardzo prosze o odpowiedź na moje pytania.i z góry bardzo dziękuje.

(a mamom nadmieniam, że zmieniam mojego pediatre. Salmonella go
przerosła)
Edytor zaawansowany
  • 20.10.08, 09:16
    moj synek jak miał 2 latka tez przechodził salmonelle.dostał
    wysokiej goraczki,srzelajacej biegunki...(objawy jak u twojej
    córeczki)trafilismy na odział dzieciecy...diagnza pewnie:wirus
    jakis.dostał Zinat dozylylnie, kroplówki....po 3 dniach było ciut
    lepiej,gorczka zeszła....ale juz 4 dnia od nowa, biegunka(no moze
    mniejsza ale tez lejaca z krwia, goraczka...porobili wszytkie
    badania...kał-ok...zmienili antybiotyk na jakis inny...stwierdzili
    ze ma czerowne gardło...po tygodniu dziecko było słabe, tzn nie miał
    siły chodzic, był smutny,"zywy trup"Lekarze stwierdzili ze jest po
    tych antybiotykach osłabiony i dojdzie do siebie...Dziecko raz
    dziennie nadal robił lejaca biegunke.Wypisali do domu...(ja tez juz
    tam nie chiałam dłuzej zostac)w domu mały zaczał kasłac...nie
    wróciłam juz tam pojchałam na izbe przyjec do miata oddalonego 100km
    (mieszkam w małej miejscowosci)tam przyjeli nas od razu.trafilismmy
    na odział ch.zakaznych dziec.Podano nifuroksazyt(syrop cena ok 8zł)
    przez pompe infuzyjna Biodacyne, duzo kroplówek, lakcid.synek po 2
    dniach powrócił do normalnosci,...pobrano mu badania w kier.
    salonelle(przez 3 dni)lezelismy tam tydzien.scisła dieta, zero
    wychodzienia z sali(w mojej miejscowsci dzieci jadły na jedenej z
    całego odziału)...po tygodniu wrocilismy do domu,po 2 dniach od
    wyjscia zadzwoniłam dowiedziec sie o wynik kału:diagnoza:salmonella!!
    Pani w szpitalu powiedziała ze zgłosiła to w sanepidzie.Przyszła
    pani z sanpizdu, przeprowadział wywiad,dała probki do zbadania kału
    dla wszytkich domowników....(bylismy ujemni)mały jescze prawie 3 tyg
    był na diecie:zero mleka,owoców,dawałam mu 3 razy dzienne
    lakcid...jadł krupnik,gotowane miesko, ziemniaki, ryz, jakbłko
    gotowane, chrupki, paluszki...zero mleka(namnaza ta bakterie)
    zrobilismy badanie kału z sanepidu, synek był juz ujemny,,,,z tego
    co mi wiadmo dziecko moze byc juz zdrowe tzn nie miec zadnych
    objawów ale byc nosicielem i zarazac poprzez swój kał,bakterie
    przeniesie na raczakach z ubikacji i ktos moze zachorowac., dlatego
    bardzo wazna jest higiena.
  • 20.10.08, 11:32
    koszmar jakiś, boże drogi opisze ci jak było u nas mały 4 lata był u
    babci dwa dni wrócił do domu na drugą noć zbudził się z płaczem że
    boli brzuch i wiadomo nie zdążył do łazienki,rano lekarz dziwnie się
    przyglądał ( ja zresztą też bo jelitówki, wirusówki mamy w małym
    palcu)a tu objawy zupełnie inne takie jak u was gorączka 40st. od
    razu szpital nie było żadnych problemów z przyjęciem po opisaniu
    objawów nawet skierowanie było zbędne (ja byłam w 12tyg ciąży i cały
    czas byłam z małym nikt więcej nie zachorował mieliśmy osobną salę(
    fakt płatną ale w takiej syt, nie pieniądze są ważne)lekarz bez
    badań wiedział, od razu kroplówki antybiotyk zbijanie temperatury
    dodatkowo badania w koerunku sepsy po 4 dniach było ok. ale ja
    jestem fanatykiem diety w takich syt. więc może dlatego , po 5
    dniach wyszliśmy do domu z antybiotykiem na w sumie14 dni tydzień po
    antybiotyku przyszła pani z sanepidu wywiad i próbki ,nas nie
    badano , kazała 2 tyg po antybiotyku zrobić badania na szczęście
    wyszły ok a dzidzia urodziła się zdrowiutka ale się rozpisałam
    sanepid powinien się do ciebie zgłosić jeżeli masz wątpliwości
    zadzwoń d nich i dopytaj się o diete higiene badania u nas są baddzo
    pomocne panie, jeżeli chodzi o zarażnie enteritis to salmonella od
    kurczaka dziecko nie musiało przynieść jej z przedszkola ( jeżeli
    żadne inne dziecko nie chorowało to raczej nie tu trzeba szukać
    higiena i jeszcze ra higiena ja nawet mam teraz osobną deske i nóż
    do mięsa szklaną acha dobry do dezynfekcji jest płyn milton zdrówka
    życzymy szkoda że diagnoza był tak późno dziecko mogłoby już o
    wszystkim dawno zapomnieć a tak długa droga przed wami
  • 20.10.08, 12:57
    Dziekuje bardzo za odpowiedzi mam! naprawde dużo się dowiedziałam.
    Też trzymam od poczatku diete. Nie iwedziałam tylko, że nie wolno
    pić mleka. Mała pije 2 razy dziennie 200ml mleka (Nestle).Odstawiam.
    Z higienia nigdy nie było na bakier.Mam na tym punkcie hopla.ale
    zrobię większy pożądek przy obróbce mięsa-osobna deska, nóż. Ciesze
    się, że ktoś mnie rozumie. Przeszła w ostatnim miesiącu wileki
    koszmar. Nie mogłam pomóc swojemu dziecku!Nie miałam wsparcia w
    pediatrze!Wszyscy znajomi i poleceni lekarze prywatni nie mogli
    wówczas nas przyjąć!Nikt nie chciał do nas przyjechać. Po prostu
    jakies fatum.Dadatkowo wychowuje dziecko sama. Przyjechała siostra,
    zeby pomóc i wesprzeć-chwała jej za to! po otrzymaniu kilka dni temu
    wyników posiewu kału (po odbytym leczeniu Bactrimem),gdy okazało się
    ze nadal jest salmonella pediatra nie chciał nas przyjąć. Na
    nastepny dzień - lista ptzyjęć zamknieta, a póżniej weekend. Kazano
    nam więc udac się na dyżur nocny! to był prawdziwy koszmar! Teraz
    musze wybrać nową przychodnię. Celowo unikam podania nazwiska
    przychodni i lekarza, ale byc może powinnam podac? może inna mama
    majac i dziecko skorzystałoby na tym. Nie wiem. Mam nadzieje, że
    nowy pediatra będzie odpowiedzialny i godny zaufania i szacunku. To
    pediatrze oddajemy bez mrugnięcia oka nasz największy skarb, nasza
    największa miłośc, i źle jest gdy kttoś taki nie szanuje naszych
    uczuć, nie dba o życie i zdrowie małego człowieczka.
    A ja nie chce nawet mysleć o ewntualnym nawrocie choroby, Już nie
    dam rady.Muszę myslec pozytywnie.
    Dziekuje za odpowiedzi. czekam jeszcze na pana doktora.
  • 20.10.08, 13:30
    rozumien Cie doskonale.tez czułam sie bezadna,nawet w odziale,
    dziecko tydzień miało biegunke a oni nic z tego sobie nie
    robili.dzis juz nie byłabym taka głupia...i pokornie słcuhała co oni
    mówią...za duzo sie słyszy w tv np.ze dziecko umarło bo nie chcieli
    go przyjac bo nie miało skierowania...Paranoja!a przypomniałam sobie
    ze po wyjsciu ze szpitala mały dostawał ten syrop nifuroksazyd...on
    jest na recepte....na ulotce pisze ze jest własnie od
    salmonelli...nie dawaj małej mleka i jego przeworów...jogurów to
    szybciej pozbedziesz sie tego swinstwa....no i podawaj cały czas
    priobiotyki...bo "jelitka sa wyniszczone" pozdrawiam
  • 21.10.08, 10:46
    dziękuje za pomoc. szkoda, że lekarz nie odpowiedział na moje
    pytania. Zapytam nowego pediatre. dzisiaj idziemy do niego.
    Pozdrawiam wszystkie mamy
  • 26.10.08, 14:13
    Biegunka salmonellozowa, tak jak zdecydowana większość biegunek u dzieci ma tendencję do ustąpienia samoistnego. Antybiotykoterapię zaleca się tylko w przypadkach biegunki krwotocznej lub bardzo ciężkiego przebiegu infekcji (uważa się, że antybiotykoterapia może przedłużać nosicielstwo salmonelli). Można wówczas stosować bactrim/biseptol. Jeżeli objawy ustąpiły to nawet jak wyjdzie w posiewie salmonella nie ma potrzeby leczenia. Dziecko powinno z czasem wyeliminować bakterię. Sanepid się zgłosi, pod warunkiem, że ktoś go poinformował o zakażeniu (jest to obowiązek lekarza).
  • 26.01.09, 14:12
    Witam. Czytam tu co Panie napisały - głowa do góry, jesteście bardzo
    dzielne,sama zachwilke do głowy dostane. I też nie mam żadnego
    wsparacia, sama sie z tym wszystkim musze uporać.
    Napiszę jak moje dziekco przechodziło salmonelle i mam juz dość bo
    nadal ją ma.
    W listopadzie po przyjściu z przedszkola to był piątek córeczka (
    wtedy miała 3 latka i 8 miesiecy) zrobiła sie taka apatyczna.
    Wieczorem zrobiła pierwszy raz bardzo żadką kupkę i wydawalo sie że
    to jakieś zwyczajne zatrucie.
    O 19.00 zjadła kolacje i poszła spać. W nocy obudziła się cała ....
    płacząca, z gorączką. Potem doszły wymioty. I w zasadzie co zjadła
    to zwymiotowała.No i ta gorączka. Zbiłam gorączkę, dostawała nonsopt
    pić ( wode mineralna przygotowana) i zanseła.
    Rano powtórka, wkońcu pojechałam z nia na pogotowie. Lekarz
    oczywiście stwierdził ze to zatrucie, dostała zastrzyk i po
    kłopocie. Nawet jej porządnie nie zbadał. Postawił szybką diaagnoze.
    Jesli do poniedziałku nie przejdzie to mam isć z małą do poradni
    dzieciecej do której chodzę.
    Ale w niedziele zamaist lepiej było coraz gorzej. wkońcu pojechałam
    z nia do szpitala bo nie przyjmowala żadnych płynów, jedzenia nic.
    Do tego gorączka. W szpitalu podano jej korplówke i miała badana
    temepraturę co 3 godziny. bo z zegarmkiem w ręku co 3 godizny miała
    38,5 lub 38,7. I jak dostała od gorączki syrop tak zwracała jak
    dostała czopki to wydalała. I tak przez tydzień. I nie jadła nic.
    Schudła za ten czas 3 kilo. a wogóle jest bardzo drobna . Na drugi
    dzień pobrali kupke i mocz do badania. oczywiście że ma salmonelle
    dowiedziałam sie w ostanti dzień - bo wiecznie oni nie sa pewni. Aha
    oprócz salmonelli ona załapala reto wirus, do tego doszla chwilowa
    anemia. Porpostu paranoja. Jedynie chwała pielegniarkom bo one
    naprawdę bardzo mi pomogły. Jedyne wsparcie dostałam od
    pielegniarek.
    Po tygodniu została wypisana do domu, z dietą: prosze nie podawac
    jje tych garmażeryjnych przetowrów sprzedawanych w supermarektach.
    czy moze pić mleko: oczywiście. i wypis.
    wyszłyśmy ze szpitala w poniedziałek a w sobote powtórka z rozrywki.
    Mała niedojż że miala rozwolnienei to wymiotowała jakąś żółcią.
    Zadzwoniłam więc na oddzial i prosze z lekarką: a ona prosze dawac
    jej wodę mineralną niegazowaną i obserwowac. obserwacja skończyła
    się ponowną wizytą w szpitalu. ale do tego stopnia wymiotowała że w
    drodze do szpitala byłam cala brudna a była tak slaba że zasypiała
    przy tych wymiotach. tym razem byłyśmy 3 dni tylko w szpitalu.
    oczywiście dostałam zalecenia: dieta i priobiotyki. Mleko oczywiście
    że tak.
    Oczywiście odwiedził nas sanepid w domu. zostawili takie pałeczki do
    pobierania próbek kału. Miałam pobierać co 2 dni i na świeżo z tym
    jeździć.
    Pierwszy wynik - salmonellea nadal jest,.
    2 i 3 - jest ok, przeszlo. no to ja cała uradowana. Poszłam do
    lekarki dziecka w przychodzni dostała zalecenie, wkońcu podała mi
    niby na diete.
    Efekt był taki, że wkońcu się wkużyłam i zadzwoniłam do szpitala,
    diecięcego z innego miasta. Tam przełożona pielęgniarek wkońcu
    podała mi szczeógłową diete: żadnych jajek,żadngo mleka, żadnych
    tłustych potraw typu rosół z okiem. I wszytko było dobrze.
    zrobiłyśmy ponownie badanai w sanepidze bo taka jest polityka że
    trzeba je powtórzyć jesli chociaż jeden wynik jest dodatni.
    w między casie mała czula się bardzo dobrze, posłałam ją do
    rpzedszkola ( mała od wrzesnia mi choruje). Dzisiaj odebrałam
    wszystkie wyniki i wicie co: nadal ma salmonelle - od listopada do
    stycznia. Poprostu ręce opadają. Mało tego zakichane ubezpieczenei
    nie zwróci mi peiniedzy za pobyt w szpitalu bo taka choroba jak
    napisali: brak odpowiedzialność ubzepieczyciela, pobyt nie stanowi
    podstawy do wypłaty odszkodowania.
    Także głowa dziewczyny do góry. Jak długo ona będzie się meczyć, do
    teog dochodiz jeszcze makabryczny kaszel, gorączka, oslabienie, brak
    apetytu. Tak jak wspomnialam we wrzesniu zapisałam ja do pzrdszkola
    i była zaledwie kilka razy. Czy wasze pociechy też tak chorują. I
    jak ja mam w tkaiej sytuajci podjąć pracę na etacie? utrzymuję sie z
    300zł alimentów plus 700zł za opiekę nad schorowana babcią.Ja
    nigdzie nie wychodzę bo wiecznie cos.Nie mam z kim małej zostawić a
    zreszta co to za wyjscie wiedząc że maął w domu chora. zastanawiam
    się czy nie udać się do psychologa bo zachwilke sama wyląduję w
    psychiatryku. Pozdrawiam. Marysia
  • 10.02.09, 08:25
    ...słuchajcie mamy!
    większość lekarzy to gó...zjady!!
    Moja córka ma dzisiaj 15 lat a zachorowała mając 3 latka.
    Nie chcę mówić o przebiegu choroby i o leczeniu.Było to dawno i nie
    pamiętam jakimi lekarstwami ją leczyli ale wylądowała w szpitalu
    Bielańskim w Warszawie.Nie było żadnego sanepidu,żadnego dochodzenia
    przyczyny.Ale nie to jest istotne...Po przebytej chorobie dziecko ma
    zniszczony UKŁAD WCHŁANIANIA.Zachwiany jest rozwój fizyczny,innymi
    słowy dziecko nie przyswaja prawidłowo składników odżywczych.
    To tak jakby było niedożywione.Bardzo ważna jest konsultacja z
    dobrym dietetykiem.Układ wchłaniania jelitowego musi się odbudować.
    Moja córka dziś w gimnazium zbiera prawie same szóstki i jest o
    głowę niższa od najniższej dziewczynki w klasie.
    Nikt z lekarzy nie zadał sobie trudu na dociekaniem,chociaż gdy się
    zorientowałem trafiliśmy do Centrum Zdrowia Dziecka.Wykonano badania
    pod kątem hormonu wzrostu,mierzono i ważono.I tyle!
    Dla lekarzy dziecko nieumierające to dziecko prawie zdrowe.
    Dziś to wszystko wiem tylko córka od dwóch lat ma okres i jej wzrost
    wychamowuje.Nic jej nie dolega.Jest liliputkiem i ma kompleksy na
    tym punkcie.Wiele drzwi zamknęło się przed nią,a mnie dręczy
    sumienie,że byłem za głupi aby jej pomóc i za mało naciskałem na
    zakichanych panów doktorów,którzy bagatelizowali fakty.
    Nie dajcie się mamy zbywać.Oni biorą za to pieniądze to ich psi
    obowiązek.Walczcie o właściwą i należną opiekę dla swoich dzieci,one
    mogą polegać tylko na waszej determinacji,bo lekarze z powołania
    wygineli jak mamuty.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.