• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

węzły szyjne i nadobojczykowe Dodaj do ulubionych

  • 28.01.09, 13:11
    Trochę głupio mi tu pytać o radę, bo "jesteśmy" pod opieką Pani doktor
    hematolog, ale żyję w takim stresie, że każde dobre słowo będzie dla mnie
    niezmiernie cenne.
    Wkrótce minie rok od anginy mojego teraz 4 - letniego synka. W czasie wizyty,
    na której angina została zdiagnozowana dowiedziałam się ,że synek ma
    powiększone węzły chłonne szyjne i nadobojczykowe. Przyznam szczerze, że nie
    wiedziałam wtedy, że te nadobojczykowe węzły są takie niebezpieczne, więc nie
    przywiązałam do tego szczególnej wagi. Co jakiś czas (powiedzmy raz w
    miesiącu) dotykałam małemu szyjki i wyczuwałam bardzo płaskie fasolki, ale nie
    przejmowałam się nimi zbytnio, wiedząc, ze u dzieci mogą się otrzymywać nawet
    kilka miesięcy. W grudniu synek dostał wysoką gorączkę i zauważyłam (bez
    dotykania) powiększone węzły szyjne i nadobojczykowe. Poszukałam w literaturze
    i się załamałam tymi nadobojczykowymi :-(((. Z temperatury wykluło się
    zapalenie oskrzeli. Synek dostał ZINAT i choroba przeszła, ale węzły zostały.
    No i tu zaczyna się problem. Nie wiem czy te nadobojczykowe też ma od tamtej
    anginy, bo mu ich po prostu nie sprawdzałam, a przez skórę nie było widać.
    Zrobiliśmy synkowi USG jamy brzusznej - żadnych zmian i szyi - dużo odczynowo
    powiększonych z obu stron, większe z lewej strony - szyjne, podżuchwowe,
    nadobojczykowe. Największy 13 mm, ale w badaniu dotykowym - płaski.
    Wykluczona mononukleoza, toxoplazmoza, pasożyty. Mocz + posiew - OK.
    Morfologia OK, tylko w rozmazie ręcznym 1% limfocytów reaktywnych.
    Jedna pani dr. hematolog stwierdziła, że dalsza diagnostyka w szpitalu - m.
    in. biopsja szpiku. Inna kazała dać dziecku spokój na miesiąc - dała
    homeopatyczne kropelki limpho..., kazała mierzyć temp (zdarzały się 37,2 st.)
    i obserwować.
    W zasadzie zastosowała się do tego, nie dotykałam węzłów, ale wczoraj chciałam
    sprawdzić czy coś te kropelki pomogły (2 tyg. przyjmuje) no i niestety, węzły
    bez zmian :-(((( a ja znowu schizuję.
    Dziecko poza tym, ze jest blade od zawsze i jest niejadkiem odkąd odstawił się
    od piersi (stąd chudy), ma lekko podkrążone oczy i kolor skóry pod paznokciami
    bardziej różowy niż reszta ręki - nie ma żadnych innych objawów chorobowych.
    Nie choruje dużo (max.2 razy w roku). Sama już nie wiem co mam o tym wszystkim
    myśleć? Szukać innych lekarzy? Spokojnie czekać? tego chyba nie potrafię, bo
    cały czas myślę o najgorszym :-(((
    Może ktoś mi pomoże?
    Zaawansowany formularz
    • 28.01.09, 21:35
      wydaje mi się,żeby raz na zawsze uspokoić się warto skorzystać z hospitalizacji
      ew biopsji szpiku lub biopsji węzła.
      • 28.01.09, 21:53
        Witam,u mnie sytuacja wyglądała podobnie.Córka miała anginę,węzły chłonne na
        szyi miała wielkości kasztanów.Oczywiście antybiotyk,zmiany w gardle zeszły,ale
        węzły tylko nieznacznie się zmniejszyły.Minął miesiąc.Węzły nadal były spore.Dwa
        dni temu zobaczyłam,że ma czerwone gardło,sięgnęłam po Tantum verde w
        aerozolu.Na drugi dzień zauważyłam,że węzły się zmniejszyły.Więc "psikałam" jej
        dwa razy dziennie.Dziś rano sprawdzałam i znów mniejsze.Nie wiem czy to zbieg
        okoliczności,czy to tantum pomogło.Może wytworzył się jakiś stan
        przewlekły,zapalny.Nie wiem.Ale jestem pełna optymizmu,bo juz też od zmysłów
        odchodziłam.Myślę że skoro się zmniejszaja to dobry znak.Zdrowia życzę i
        wytrwałości.
      • 29.01.09, 09:24
        Dziękuję bardzo za odpowiedź. Nie wiem czy Pani doktor zagląda 2 razy do tego
        samego wątku, ale jeśli tak, to bardzo proszę bardzo napisać czy Pani widzi
        bezwzględne wskazania do biopsji szpiku w takim wypadku czy gdyby Pani była
        lekarzem mojego dziecka, zleciłaby Pani wcześniej jeszcze jakieś inne badania.
        Bardzo się boję o mojego synka, ale nie chciałabym go narażać na narkozę tylko
        dlatego, że ja panikuję.
        Czy to jest po prostu standardowe działanie w sytuacji, gdy wszystkie wyniki w
        normie, a węzły nadobojczykowe powiększone, to wykonuje się biopsję szpiku i
        wycięcie węzła? A jeśli tak, to ile węzłów się wycina? Wszystkie powiększone?
        Czy największy?
        Przepraszam za tyle pytań, ale piszę z małej miejscowości na południu, gdzie nie
        ma zbyt dużo lekarzy specjalistów. Gdyby faktycznie konieczne było położenie
        dziecka do szpitala będę musiała szukać czegoś na Śląsku.
    • 29.01.09, 17:27
      Pojechałabym na biopsję. Narkoza nie jest tak niebezpieczna jak nie
      leczona choroba. A rozwiąże to wszelkie wątpliwości. Nieleczona
      choroba jest o wiele niebezpieczniejsza niż pobranie szpiku do
      badania. A wierz mi wiem o czym piszę. Dobry oddział hematologii
      jest w Chorzowie, tam właśnie my się leczymy. Biopsja to ok. 2 dni
      pobytu w szpitalu, oczywiście jak nic nie wykryją. Głowa do góry.
    • 29.01.09, 22:11
      Przechodzilam niedawno powiekszony wezel szyjny ( 3cm!) u swojej
      6latki. Rozumem Twoj strach, ja boje sie ciagle, mimo ze wezel w
      koncu sie zmniejszył. Przyczyna był paciorkowiec, ktory rozpanoszyl
      sie w organizmie, a zaczelo sie od infekcji w cipce. Po antybiotyku
      wezel zmniejszyl sie do 8mm i lekarz kazal mi przestac juz o tym
      myslec. Mimo to pod skora ciagle czuje strach, mam nadzieje, ze
      irracjonalny, bo naczytalam sie strasznych rzeczy. Radze Ci z calego
      serca zrob jak najszybciej biopsje wezla i jesli dalej kaza to zrob
      tez biopsje szpiku. Mowie to nie dlatego, ze podejrzewam najgorsze,
      ale dlatego, ze jesli wyniki beda dobre ( w co wierze!) to
      przestaniesz sie zadreczac, a ja wiem jakie to wazne; natomiast
      gdyby cos bylo nie tak to im szybciej zaczniesz leczenie tym lepiej.
      Zrob to i daj znac jak wyszlo, bo towazne dla tych wszystkich
      dziewczyn, ktorym sie takie problemy przytrafia w przyszlosci. Jesli
      bedziesz chciala pogadac to dzwon do mnie smialo 0609046580.
      Rozumiem Cie doskonale.
    • 29.01.09, 22:44
      Podalam numer telefonu, bo nie mam konta na gadu-gadu. Pozdrawiam
      wszystkie zatroskane Mamy takie jak ja.
      • 30.01.09, 08:20
        Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady. Na 17 lutego mamy wyznaczoną kolejną
        wizytę w poradni hematologicznej. Zobaczymy jakie będą zalecenia. Jeżeli
        faktycznie biopsja (wycięcie węzła), to się zdecydujemy. Na wizytę mamy mieć
        powtórzone badania krwi oraz USG szyi. Chyba zacznę brać jakieś leki
        uspokajające, bo przeżyć ten stres "na trzeźwo" chyba nie jestem w stanie.
        Dzięki jeszcze raz.

        PS. Mąż jest na razie przeciwny biopsji, bo twierdzi, że dziecko nie miało
        jeszcze zrobionych wielu badań mniej inwazyjnych. Zobaczymy co powie lekarz.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.