Dodaj do ulubionych

Spacery po Londynie. Hampstead Heath Park

IP: *.bethere.co.uk 04.09.09, 20:10
A co to autor zapomnial jakie atrakcje czekaja w krzakach na Hampstead
Heath? George Michael na przyklad....
Edytor zaawansowany
  • Gość: DEBRA IP: 212.180.156.* 05.09.09, 10:47
    Jest jeszcze jedna, niezwykle wazna cecha tego miejsca - tu wszystkie psy
    biegaja bez smyczy, witaja sie przyjaznie z innymi psami, a wlasciciele
    wymieniaja grzeczny small talk. Przez 4 lata moj pies i ja cieszylismy sie ta
    swoboda i kultura relacji miedzyludzkich. Powrot do ukochanej ojczyzny to bylo
    cos wiecej niz szok. Trudno opisac slowami jaka nadal istnieje przepasc miedzy
    nami a Stara Europa. I jeszcze jedno - w lecie wieczorami na scenie blisko
    Kenwood House odbywaly sie cudnie nastrojowe koncerty - audytorium na trawie z
    lampka wina..... eh, szkoda słów, inny swiat.
  • Gość: asd IP: 213.185.212.* 08.09.09, 15:58
    Trudno opisac slowami jaka nadal istnieje przepasc miedzy nami a
    Stara Europa...

    Dokladnie, ale zrozumie to tylko ten kto spedzil tam dluzszy czas.
    Dla sezonowych roboli z Polski - dumnych z tegoz e ni epotrafia ani
    slowa po angielsku - Londyn to jest ciagle miasto brzydkich(sic!)
    kobiet i raj dla zlodzieji...
  • jacggg 08.09.09, 16:33
    Za chwilkę dowiemy się, że angielskie pieski są także wegetarianami i sikają
    wyłącznie do misternie ulepionych z chińskiej porcelany urynałów, podczas tego
    ceremoniału same uprawiając smalk talk w Simple English, ściśle przestrzegając
    wrodzonych, angielskich reguł political correctness.
  • Gość: podatnik IP: 94.75.67.* 09.09.09, 11:39
    jacggg napisał:

    > Za chwilkę dowiemy się, że angielskie pieski są także wegetarianami
    i (...)

    Obśmiewanie ci nie pomoże. Angielskie pieski w parku nie zjadają
    dzieci i staruszek, jak polskie. Przyznasz, że to jakaś różnica?
    Spotkanie z mieszańcem amstaffa w lasku bielańskim przeżyłem mocno.
    Psów za naszą zachodnią granicą się nie boję.
  • jacggg 09.09.09, 11:54
    Polskie psy zjadają dzieci i staruszki??? Mało sobie nie zaparskałem herbatą
    papierów na biurku... :))))

    Wolę nie wiedzieć, co wyprawiają polskie koty!
  • Gość: DEBRA IP: 212.180.156.* 13.09.09, 21:10
    Nie badz taki doslowny - moze nie od razu zjadaja, ale napewno nigdy nie wiesz
    co spotka Cie ze strony wiekszych rozmiarow psa. Nie wszystkie sa agresywne, moj
    chociaz bardzo duzy jest wielkim miskiem, ale na zapas boja sie go wszyscy. W
    Anglii nikomu nie przyszlo do glowy, ze biegajacy wolno wielki czarny pies moze
    byc niebezpieczny.
    Wysterylizowane, wychowane, wyszkolone w pewnym sensie uprawiaja swoj psi small
    talk - ciesza sie bawia razem, nawet jesli naraz jest ich 5, czy 6. Zero
    agresji. Znasz taki widok z polskiego parku?

  • Gość: rt IP: *.aster.pl 09.09.09, 08:58
    nie Stara Europa, tylko British Empire

    Londyn to nie jest kochanieńka jeszcze jedna Lizbona czy Marsylia
  • Gość: vict0rio IP: *.nycmny.east.verizon.net 05.09.09, 11:11
    londyn to syf nie wazne jak bardzo wszyscy na sile straja sie go promowac :/
  • Gość: A tablice z napise IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 17:28
    A tablice z napisem "Nie szcz..." pod karą grzywny=30 srebrników
  • Gość: zmywak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.09, 21:39
    a na zdjęciu do artykułu jest jezioro i polana buahahaha
  • Gość: bjoss IP: 93.95.81.* 08.09.09, 19:41
    czywiscie fajne miejsce ale chyba jestem robolem z polski bo mimo fajnych miejsc
    Londyn jako calosc jest raczej niemilym zjawskiem. Ciekawym owszem ale nie milym
    a gadanie dla gadania z wlascuicielami psow w parku mnie nie podnieca.
    Niepolecam kapieli w stawach w hampsted heat u mnie skonczylo sie bakteryjnym
    zapaleniem ucha. niedaleko jest basen pod golym niebem moze lepiej tam kilka lat
    temu jakis anonimowy sponsor mieszkajacy w okolicy dal kilkaset tys na
    uratowanie tego basenu przed zamknieciem
  • Gość: ben IP: *.kol.tke.pl 08.09.09, 21:17
    czy się komuś podoba londyn czy nie to i tak jesteśmy kilka pokoleń
    do tyłu w rozwoju, a najbardziej zacofani są ludzie w polsce z tak
    zwanych elit, nie prości normalni ludzie ciężko pracujący za
    śmieszne pieniądze, tylko nowobogaccy oraz polscy urzędnicy także ci
    bogaci szczególnie pracujący w sądach i instytucjach typu gmina
    itp - im wyżej na stołku tym większy debil - OCHYDA ...ja tam wracam
    do tego przaśnego londynu z tej cudnej polski
  • jacggg 08.09.09, 23:03
    Trudno nie być gospodarczo do tyłu wobec wysepki, która miała to szczęście, że
    do czasu wybudowania tunelu nie dało się czołgiem przejechać kanału La Manche
    (wcześniej Wielką Armadę hiszpańską zatopił sztorm, Szkotów i Irlandczyków udało
    się niemal całkowicie zblatować w kilka stuleci, pohasać nieco w konkurencyjnej
    Francji - poniszczyć nieco, ostatniemu w kolejce Hitlerowi udało się raptem parę
    rakiet i bomb spuścić na kilka miast - a zasłonili ich m.in. lotnicy polscy,
    których kraj nieco później sojusznicy brytyjscy sprzedali drugiemu wielkiemu
    przyjacielowi i dobroczyńcy Polski - Stalinowi).

    Wysepki, która odkryła pokłady ropy i gazu oraz węgla na morzu nieopodal, gdy
    węgiel pod jej ziemią już wykopała - a wcześniej nieprawdopodobnie wręcz
    obłowiła się, eksploatując co popadnie w koloniach na wszystkich istniejących
    kontynentach poza Antarktydą. Nadal eksploatuje, tylko sprytniej, w bardziej
    zawoalowany sposób (m.in. surowce na całym świecie poprzez gigantyczne koncerny,
    największe spośród istniejących gdziekolwiek, drenuje mózgi - o ile jej USA nie
    wyprzedzi, importuje woły robocze). Chciałaby jeszcze, żeby teraz imigranci za
    nich nie tylko pracowali, ale i dzieci rodzili...

    Oni zaś będą sobie winko sączyli i smalk talk uprawiali prowadzając pieski
    przyodziane w kubraczki i kraciaste czapeczki z pomponikami, lepiej odżywione od
    większości ludzi na planecie. Eventy pseudokulturalne dla niejednokrotnie
    beztalenci pacykujących bohomazy i płodzących mulitmedialne banialuki z nudów
    urządzali. Imponujące, zaiste. Polecam jeszcze British Muzeum, sam byłem - ilość
    nakradzionych, wyszabrowanych zabytków przeszłości całego świata niewątpliwie
    przyprawia o zawrót głowy... Ermitaż może się schować.

    Gdyby Ci mocno zadufani w sobie wyspiarze (a poznałem ich trochę, mieszkając w
    Londynie) nagle znaleźli się w tym miejscu, co my - mokra plama by z nich nie
    została (są bardzo bezczelni wskutek swojego położenia, nie mają pojęcia o życiu
    na otwartej przestrzeni wśród różnych kultur i potężnych zagrożeń - szybko
    obudziliby krwiożercze instynkty nawet wśród Czechów!:).

    Lubię Anglików, ale pojedynczych - nie w kupie. To szowiniści, nawet jeżeli się
    z tym dosyć kryją ostatnio.

    Nawet obozy koncentracyjne wymyślili Brytyjczycy (no, Hiszpanie dołożyli jeszcze
    swoją cegiełeczkę na Kubie 4 lata wcześniej, ponadto USA - na Filipinach, w tym
    samym czasie co UK), nie zaś Niemcy (ci dopiero przed I WŚ zastosowali to
    rozwiązanie, także w Afryce). Dla Burów (potomków głównie holenderskich i
    francuskich osadników), broniących swej niezależności wobec ówczesnego imperium
    brytyjskiego, które najechało m.in. Afrykę południową, gdzie mieli swoje
    państewka (także zresztą kolonialne - Burowie najeżdżali tubylców i w ciężkich
    walkach zabierali im ziemię - m.in. już do spółki z Brytyjczykami rozwalili w
    XIX w. państwo Zulusów, w ten sposób ukształtowała się ich nacjonalistyczna
    tożsamość - prowadząc do stworzenia ideologii apartheidu w późniejszym RPA).
    Chodziło o złoto i diamenty Transwalu i Oranii...
  • jacggg 08.09.09, 23:23
    Reasumując mój elaborat - Anglicy to ciągle bardzo często hipokryci do szpiku
    kości, mający dwóch bożków: mamonę i monarchię, ze wskazaniem na to pierwsze.
    Zaś wyznanie, co w danej chwili czują sprawia im niemal fizyczny ból...

    Poza tym potrafią być całkiem sympatyczni... :)
  • jacggg 08.09.09, 23:34
    Polacy w środkowoeuropejskim kotle wywalczyli sobie spore państwo (większe od
    UK), nie żerujemy na nikim i posuwamy się do przodu, póki co - i to w bardzo
    niełatwej sytuacji (wolny Zachód przez pół wieku akumulował sobie kapitalik - a
    my w tym czasie mieliśmy PRL). Nie mamy najmniejszych powodów do kompleksów, co
    oczywiście nie zwalnia nas od autokrytycznej refleksji oraz w ogóle - od
    myślenia. Pozostaje nam gonić króliczka, podobno Polak potrafi.
  • myslacyszaryczlowiek1 09.09.09, 04:42
    łagodne zimy i lata z duzymi opadami deszczu.
    Zobaczymy co poczna jak ich przestanie grzac "kaloryfer" Europy.
    A tak w ogole to oni prawie wszyscy mieszkaja w domkach jak dla krasnoludkow.
    Podłoga zagłębiona jest w nich ponizej gruntu dlatego sprawiają takie wrażenie.
    Mamy największe domy jednorodzinne w Europie. Pod wsględem nie mamy czego się
    wstydzic
  • Gość: marklar IP: *.tktelekom.pl 09.09.09, 11:14
    dodam ze jak mroz ich przycisnie to w 90% tych domkow wywali kanalizacja i woda.
    W domku w którym mieszkałem w Londynie - świeżo wyremontowanym - ścieki z
    kuchennego zlewu i pralki wylewały sie z rury na zewnatrz i po korytku wplywaly
    do studzienki w ogródku, przeżyłem szok jak to zobaczyłem... 5 stopni mrozu i po
    'kanalizacji'
  • jacggg 09.09.09, 14:00
    Mają tak przeraźliwie drogie usługi, że na hasło hydraulik lecą do kibelka na
    ekstra posiedzenie - a następnie próbują sami łatać, a złotych rączek tam
    niewiele...

    Podobnie reagują np. na hasło: dentysta, a za najmniejsze autko małolitrażowe
    płacą krocie ubezpieczycielom, za MOT (przegląd techniczny), najdrobniejsze
    naprawy, itd. Same autka - w tym zajebiste paruletnie, srebrne merce coupe -
    stoją po targowiskach takich samych jak nasze i proszą się o kupca, kosztując
    raptem kilka pensji - ale finansowe schodki zaczynają się później (o problemach
    z zaparkowaniem w szeroko rozumianym śródmieściu Londynu gdziekolwiek czegoś
    większego od malutkiego peugeocika nie wspominając, podobnie jak korkach ulicznych).

    O cenach nieruchomości w Londynie, tychże budek (kurnych chatek) także nie ma co
    gadać.

    Londyn ma swoje niewątpliwe zalety i blaski, ale całe połacie - to wioska
    jest
    - szeregi, szeregi malutkich zlepionych ze sobą domków z "ogródkami", w
    których możesz sobie co najwyżej bonzai pielęgnować. A spróbuj grilla zrobić na
    tyłach domu... Tylko czynsze i opłaty za media są tu dosyć duże...

    Jest zaskakująco mało kawiarni w stylu kontynentalnym, gdzie można sobie
    posiedzieć i gazetę poczytać - a w restauracji każą Ci zamówić wcześniej jakiś
    meal. Przy czym dobre jadło na co dzień mają Turcy (wyjątkowo duży wybór),
    pizzameni różnego autoramentu (z całego świata), Anglicy nieco mniej...

    Spróbuj w banku coś załatwić osobiście, otwartym zwykle od 11 am na kilka godzin...

    Żaden więc taki miodzio, jak by się zdało. Nie ma raju na tym padole łez i na
    wszystko trzeba sobie nawet w sławnej Anglii zapracować.
  • Gość: DEBRA IP: 212.180.156.* 13.09.09, 21:04
    Alez nie chodzi o historyczne uzasadnienia - to oczywiste. Polska ucierpiala
    wiele, stracila elity, 'schamiala' w komunizmie, wszystko to prawda. Niestety
    nie zmienia to faktu, ze polska codziennosc, polskie chamstwo, agresja w
    relacjach miedzyludzkich jest faktem. Nie idealizuje Anglikow, bo znam ich
    bardzo dobrze. W sumie spedzilam w Anglii (nie Wielkiej Brytanii) z przerwami
    ponad 10 lat.Ale tez pomimo to wole ich wspanialy dystans, nawet jesli podszyty
    pogarda i szowinizmem, ich kulture w relacjach z drugim czlowiekiem, nawet jesli
    to tylko kurtuazja, bo tak jest po prostu milej. Na co mi polska szczerosc,
    jesli po krotkiej wymianie zdan w parku na spacerze s psem w Polsce, kilka
    godzin dochodze do siebie, bo jestem chora z obrzydzenia po dawce chamstwa i
    prymitywizmu.
    A co do wydarzen kulturalnych - ich skala jest tak ogromna, ze kazdy znajdzie
    cos, co mu wlasnie odpowiada. Twoja krytyka wlasnie swiadczy o braku tolerancji
    i zrozumienia, ze Twoja opinia, niekoniecznie jest tozsama z opinia innych.
    Kolekcje British Museum, szczegolnie starozytnosci, powstawaly w czasach, gdy
    obowiazywaly inne zasady podczas wykopalisk - zaden szaber. My mamy piekne
    freski z Faras - nie okradlismy Sudanu, wrecz przeciwnie, ocalilismy te
    malowidla i dlatego czesc mamy w Warszawie.
    Jakze mi brak tolerancji i tej wielowiekowej kultury w tym co piszesz, takie to
    typowo polskie....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Booking.com
Nakarm Pajacyka