Dodaj do ulubionych

Spotkamy się pod drzewem ombu

20.08.09, 16:07
warto to czytać? Autor: Santa Montefiore.
Obserwuj wątek
    • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 20.08.09, 17:42
      Jeśli kto lubi brazylijskie telenowele, bo to podobne klimaty wink Kiedyś
      spróbowałam, odpadłam po kilkudziesięciu stronach. Płytkie, ckliwe i irytująco
      napisane. Ale może to tylko moje subiektywne odczucia - zależy, co komu odpowiada.
    • stokrotka238 Przeczytaj ją koniecznie!!! 23.09.09, 21:11
      Ksiązka jest wspaniała, bardzo wzruszająca, wprawdzie początek
      jest nudny ale dalej robi się bardzo ciekawie... Nie mogłam sie
      oderwać od tej ksiązki. Poleciłam tą ksiązkę ok 10 osobom i
      wszystkim się podobała! Przeczytaj koniecznie!
    • joanka-r Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 04.01.10, 21:43
      Lubię ksiażki tej autorki , co ciekawe, nie golądam telenowel brazylijskich, ale domyślam się, ze to krzywdzace porównanie. Dla Montefiore, rzecz jasna.
      Czytałam ''Szkatułkę.... ''Ostatnią podróż Valentiny'', ''Cygańska Madonnę'', ''Morze utraconej miłości'', wszystkie były do przyjecia, nie były mdłe, ani nudzące. Niektore z nich przeczytałam dwa razy, jak ''Spotkajmy się pod ...''
      --
      ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
      • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 04.01.10, 22:25
        Ja zgodze sie z Joanka,
        tym bardziej, ze ostatnio skonczylam jednak "Ostatnia podroz
        Valentiny" i choc podobala mi sie mniej niz "Spotkamy sie pod
        drzewem ombu", to uwazam, ze porownanie jej ksiazek do brazylijskich
        klimatow to duze nieporozumienie.
        To nie sa typowe romansidla, to nie D. Steel.
        --
        hmm, co by tu napisac?
        • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 04.01.10, 23:04
          maniaczytania napisała:

          > porownanie jej ksiazek do brazylijskich
          > klimatow to duze nieporozumienie.
          > To nie sa typowe romansidla, to nie D. Steel.

          Z tego, co mi wiadomo, pani ta pochodzi z Brazylii oraz z Argentyny, więc
          "brazylijskie klimaty" są tu jak najbardziej na miejscu wink
          A czy typowe romansidło? Dla mnie typowe... Długie, nudne i egzaltowane. Z
          mojego punku widzenia to są książki o niczym. Sama w sobie miłość to żaden
          temat, nie mam cierpliwości do śledzenia cudzych westchnień przez tysiąc stron.
          Ale to już rzecz gustu.
          • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 04.01.10, 23:16
            no widzisz, to zalezy, ktora czytalas, bo w niektorych milosc jest
            tylko watkiem pobocznym, jak zreszta w prawie kazdej ksiazce.
            Co do klimatow, to rodzina jej matki pochodzi z Argentyny, ona sama
            urodzila sie i mieszka w Anglii, wiec?
            --
            hmm, co by tu napisac?
            • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 04.01.10, 23:28
              Pochodzi z Ameryki Południowej, sprawdziłam - Argentyna, Brazylia, Chile.
              Ogólnie ten sam krąg kulturowy. Więc?... Nie wiem, co więc. To akurat żaden
              zarzut. Generalnie uwielbiam literaturę iberoamerykańską, więc... nie w tym
              rzecz. A co czytałam? Kilka lat temu koleżanka wcisnęła mi "Spotkajmy się..." -
              zaczęłam i rzuciłam w połowie, tak mnie zmęczyła. Potem ta sama znajoma
              nalegała, żebym spróbowała przeczytać jeszcze "Szkatułkę z motylem" (czy jakoś
              tak), ale przez tę już nawet do połowy nie zdołałam przebrnąć. Jak widzisz, z
              literaturą jest jak z miłością: musi zadziałać chemia. Na każdego działa
              widocznie co innego wink
              • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 11:31
                No dobra co do koncowki Twojego posta - to sie zgadzam, musi
                zadzialac chemia.
                Ale co do kregow kulturowych absolutnie nie masz racji. Nie wiem,
                gdzie sprawdzalas, bo ja na jej oficjalnej stronie miedzy innymi.
                Urodzila sie w 1970r. w Anglii, wychowala sie w hrabstwie Hampshire,
                w wieku 12 lat poszla do szkoly dla dziewczat, potem studiowala w
                Exeter. Z kregami iberoamerykanskimi ma tyle wspolnego, co napisalam
                juz wczesniej (rodzina jej matki pochodzi z Argentyny), no i to, ze
                spedzila tam pare lat w latach 90tych. Potem wyszla za maz za
                angielskiego historyka (nawiasem mowiac tez pisarza) i od dnia slubu
                mieszkaja w Londynie.
                A napisalam to dlatego, zebysmy nie szerzyly tu nieprawdziwych
                informacji.
                --
                hmm, co by tu napisac?
                • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 14:12
                  Bardzo proszę, jeśli to aż tak istotne, czy Brazylia czy Argentyna wink Wikipedia
                  (zarówno polska, jak angielska):
                  "Urodziła się 2 lutego 1970 roku w Anglii, ale rodzina... pochodziła z Ameryki
                  Południowej (Argentyna, Brazylia, Chile). Bajkowe dzieciństwo wiodła w
                  idyllicznym, wiejskim zakątku, otoczona miłością rodziny..."

                  • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 14:25
                    ojuciasan, bo ja juz powoli odpadam - przeciez jest wyraznie
                    napisane, ze jej rodzina, a nie ona. Poza tym, cytat z jej
                    oficjalnej strony:

                    "Born in England in 1970 Santa Montefiore grew up on a farm in
                    Hampshire and was educated at Sherborne School for Girls. "

                    Ona spedzila w Argentynie tylko 1 rok swojego zycia, cala reszte w
                    Anglii. W Brazylii podejrzewam nie byla wink

                    --
                    hmm, co by tu napisac?
                    • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 14:39
                      maniaczytania napisała:

                      > ojuciasan, bo ja juz powoli odpadam - przeciez jest wyraznie
                      > napisane, ze jej rodzina, a nie ona. Poza tym, cytat z jej
                      > oficjalnej strony:
                      >
                      > "Born in England in 1970 Santa Montefiore grew up on a farm in
                      > Hampshire and was educated at Sherborne School for Girls. "
                      >
                      > Ona spedzila w Argentynie tylko 1 rok swojego zycia, cala reszte w
                      > Anglii. W Brazylii podejrzewam nie byla wink
                      >

                      Dajże spokój, przecież to Ty zaczęłaś tę absurdalną dyskusję o pochodzeniu smile
                      Potraktowałaś dosłownie i strasznie serio coś, co naprawdę nie jest
                      najważniejsze. Ja tylko odpowiadam na Twoje pytania. Czy ja mogę nie być
                      wielbicielką talentu Santy Montefiore?...
                      • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 14:55
                        Z tego, co pamietam, to Ty pierwsza napisalas, ze pani ta pochodzi z
                        Brazylii oraz Argentyny, wiec na miejscu jest Twoje porownanie
                        do "brazylijskich klimatow". Ja tylko chcialam wykazac, ze w tym
                        konkretnym przypadku racji nie masz.

                        Konczac - oczywiscie, ze nie musisz byc jej wielbicielka, co wiecej -
                        ja tez nie jestem wielbicielka jej tworczosci, chociaz w
                        przeciwienstwie do Ciebie uwazam, ze jest ona jednak troche wyzej od
                        romansidel, harlequinow itp.
                        --
                        hmm, co by tu napisac?
                        • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 15:37
                          maniaczytania napisała:

                          > Z tego, co pamietam, to Ty pierwsza napisalas, ze pani ta pochodzi z
                          > Brazylii oraz Argentyny, wiec na miejscu jest Twoje porownanie
                          > do "brazylijskich klimatow". Ja tylko chcialam wykazac, ze w tym
                          > konkretnym przypadku racji nie masz.
                          >

                          Ja napisałam, co uważam (i wyraźnie zaznaczyłam, że jest to moja prywatna
                          opinia). A co do tego nieszczęsnego pochodzenia południowo-amerykańskiego: każdy
                          nosi w sobie pewne cechy, powiedzmy, kulturowe. I bardzo dobrze. W twórczości
                          pani Santy czuję je silnie, choć akurat nie w tym sensie, który lubię.

                          > Konczac - oczywiscie, ze nie musisz byc jej wielbicielka, co wiecej -
                          > ja tez nie jestem wielbicielka jej tworczosci, chociaz w
                          > przeciwienstwie do Ciebie uwazam, ze jest ona jednak troche wyzej od
                          > romansidel, harlequinow itp.

                          Może i jest. Nie porównywałam jej do harleqinów, bo jeszcze żadnego w życiu nie
                          czytałam. Pozwól więc, że nie będę tego mierzyć wink
                          • maniaczytania Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 15:48
                            hmm, co do tych cech kulturowych, to moze jednak nie bede sie
                            wypowiadac, bo jak juz pisalam, przeczytalam tylko dwie jej ksiazki.
                            W "Spotkamy sie ..." rzeczywiscie jest duzo, powiedzmy -
                            latynoskiego klimatu, natomiast druga "Ostatnia podroz Valentiny"
                            dzieje sie tylko w Anglii i we Wloszech, wiec tych cech kulturowych
                            nie wyczuwam wink
                            --
                            hmm, co by tu napisac?
                            • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 16:54
                              Mnie raczej chodziło o coś innego, nie tylko o konkretne odniesienia kulturowe:
                              o taką swoistą słodycz, ckliwość, nadmierną emocjonalność, ostentacyjny
                              przesadny romantyzm - dla mnie graniczący z egzaltacją, rodzaj latynoskiej
                              zmysłowości (nie wiem, jak to inaczej ująć). To chyba po prostu temperament smile
                  • joanka-r Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 22:17
                    czy to gdzie urodziła się autorka , lub gdzie toczy się akcja książki ma jakieś znaczenie? Jeśli dobrze napisana..... to chyba nie. Argentyna i Brazylia to piękne miejsca.... , ze ktoś ulokował tam akcje wszelakich głupawych i mało ambitnych filmów (25 minutowych), to juz nie nasz problem. Proszę nie myśleć schematami....
                    • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 22:43
                      joanka-r napisała:

                      > czy to gdzie urodziła się autorka , lub gdzie toczy się akcja książki ma jakie
                      > ś znaczenie? Jeśli dobrze napisana..... to chyba nie. Argentyna i Brazylia to p
                      > iękne miejsca.... , ze ktoś ulokował tam akcje wszelakich głupawych i mało ambi
                      > tnych filmów (25 minutowych), to juz nie nasz problem. Proszę nie myśleć schema
                      > tami....

                      Ale zupełnie nie o to chodzi smile Starałam się wyjaśnić powyżej, co mam na myśli.
                      Pzdr.
          • joanka-r Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 11:38
            ''A czy typowe romansidło? Dla mnie typowe... Długie, nudne i egzaltowane''
            ale nie powinnas wydawać tak krzywdzacych opinii, nie przeczytawszy jej do konca. Czasami ksiażka na początku jest nudnawa a pozniej akcja rozwija sie w takim tempie, ze nie mozemy przestac czytac...Najpierw przeczytaj do konca a potem wystawiaj opinię, opinie obiektywną.
            --
            ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
            • ojuciasan Re: Spotkamy się pod drzewem ombu 05.01.10, 14:15
              joanka-r napisała:

              > ''A czy typowe romansidło? Dla mnie typowe... Długie, nudne i egzaltowane''
              > ale nie powinnas wydawać tak krzywdzacych opinii, nie przeczytawszy jej do konc
              > a. Czasami ksiażka na początku jest nudnawa a pozniej akcja rozwija sie w takim
              > tempie, ze nie mozemy przestac czytac...Najpierw przeczytaj do konca a potem w
              > ystawiaj opinię, opinie obiektywną.

              Nie ma opinii obiektywnych w przypadku książek. Natomiast ja wiem, czy książka
              jest dla mnie strawna najczęściej już po pierwszych zdaniach - po próbce stylu smile
              • horpyna1978 Opinia o książce obiektywna? 06.01.10, 11:51
                Ja co prawda nie znam ani książki, która wywołała taką ciekawą
                wymianę zdań, ani jej autorki, ale pozwolę sobie zabrać głos w
                dyskusji dotyczącej opinii czytelnika.
                Otóż zgadzam się w zupełności z OJUCIASAN!
                W przypadku książki (jak również filmu, dzieła sztuki, wszystkiego,
                co oddziałuje na nasze zmysły i wyobraźnię) nie może być mowy o
                opinii obiektywnej.
                Wszelka opinia odbiorcy, w naszym przypadku - czytelnika, jest tylko
                i wyłącznie opinią SUBIEKTYWNĄ i tylko taką być może.
                Przecież piszemy o swoich odczuciach i wrażeniach, a nie o
                wrażeniach ogółu.

                Co o tym sądzicie?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka