Dodaj do ulubionych

prowizja pośrednika... za wysoka?

22.09.09, 12:02
3 procent plus vat od ceny
od każdej ze stron..
oczywiście - często mniej - wiekszość Klientów negocjuje.
Efekt? Wrocławscy notariusze twierdzą, że przez pośredników
przechodzi ok 30% transakcji. Z roku na rok mniej..
Klienci się od nas odwracają. To fakt z którym nie sposób dyskutować.
Powodów jest mnóstwo - ani nie jesteśmy tak profesjonalni jak
chcielibyśmy uchodzić, ani specjalnie mili (to efekt zatrudniania
tysięcy ludzi z ulicy jako maklerów)

Stawiam pytanie - głównie potancjalnym Klientom - jaki poziom
wynagrodzenia byłby przez Was akceptowalny?
Czy oczekujecie od pośrednika wyłącznie prezentacji,kontaktu z
właścicielem i sprawdzenia stanu prawnego, czy pomocy w
negocjacjach, asystowania przy aktach, wydaniu, przepisywaniu umów
na media..?
Zachęcam do merytorycznej dyskusji.
jeep
Edytor zaawansowany
  • pmuser 22.09.09, 22:51
    Ja nie lubię płacić za pośrednictwo, gdy kupuję nieruchomość.
    Są koszty notarialne, często koszty kredytu, później inne wydatki np. na remont, meble, więc jeśli dojdzie do tego prowizja dla pośrednika i już uzbiera się duża kwota podwyższająca cenę nieruchomości. Nie jest, więc niczym dziwnym, że kupujący często stara się dotrzeć do "źródła" - do sprzedającego bez pośrednika.
    Byłoby lepiej gdyby całość prowizji pokrywał sprzedający. To przecież dla niego pośrednik poświęca najwięcej czasu, pracy i pieniędzy (marketing).
    Kupowałem i sprzedawałem z udziałem pośredników jak również sam.
    Zdarzało się, że płaciłem prowizję lub też sprzedający pokrywał całość prowizji (kupno od developera przy udziale biura pośrednictwa).
    Sprzedawałem też działkę ostatnio i sam zaproponowałem pokrycie kosztów
    pośrednictwa (tzn. podwójna stawka wynegocjowana, na 4% jako, że nie była to jedyna transakcja).
    Podsumowując, jako kupujący nie lubię mieć dodatkowych DUŻYCH kosztów kupując.
    A jako sprzedający nie przeszkadza mi zapłacić dobrze za dobrą robotę zwłaszcza, że duża sztuką jest dobrze sprzedać, nie jest to zawsze łatwe. A zwłaszcza bardzo trudno jest sprzedać nieruchomość na odległość np. mieszkając za granicą.
  • zegmarek 23.09.09, 10:25

    Od kiedy jestem pośrednikiem to pośrednicy nie realizowali więcej niż 30-40%
    rynku. Problem w tym ,że kiedy zakładałem biuro w Poznaniu była 13 biur. Teraz
    jest ich około 60.
    Brak kultury i profesjonalizmu to problem marginalny rozdmuchany na forach
    internetowych.
    Oczywiście lepiej było by rynek ucywilizować na wzór amerykański. Płaci tylko
    sprzedający prowizja do 6% w zależności od nakładu pracy i to on opłaca
    partnera współpracującego.
    Przydałby się jednolity system MLS - platforma wymiany , który naprawdę służyłby
    pośrednikom a ni jest firmą komercyjną.


    Marek Obtułowicz
  • ernest31 23.09.09, 12:52
    zastanwia mnie ciągłe powoływanie się na Amerykę i to w bardzo wielu
    dziedzinach gospodarki, kiedy często tuż za miedzą są lepsze i
    bardziej przyswajalne na polskim rynku rozwiązania,
    tak, tu się zgadzam, płacić prowizję powinien tylko sprzedający pod
    warunkiem, że pośrednik będzie tylko i wyłącznie jego reprezentował,
    kupujący jest zwykłym klientem jak w każdym sklepie, cena sprzedaży
    powinna zawierać prowizje, którą zapłaci sprzedający jak w normalnym
    handlu, pośrednik powinien dbać o to aby uzyskać najkorzystniejszą
    cenę dla sprzedającego bo od tego zależeć będzie jego zysk,
    6% powinno być standardem ale max 10000 euro przy wyższych cenach
    ale za to trzeba dużo robić tzn. całkowita obsługa transakcji od
    przyjęcia nieruchomości do sprzedania, sprzedający powinien jedynie
    być przy podpisaniu aktu końcowego sprzedaży, pisałem o tym
    wielokrotnie przy innych okazjach
  • maglinka 23.09.09, 14:19
    zegmarek napisała:


    > Przydałby się jednolity system MLS - platforma wymiany , który naprawdę służyłby
    > pośrednikom a ni jest firmą komercyjną.

    Skąd założenie że firma tfu! komercyjna nie może zapewnić dobrej platformy
    wymiany ofert
    Nawet jeśli MLS jest kiepski, to choćby pojawił się inny system tańszy czy
    lepszy to trudno mu się będzie przebić póki w MLS jest więcej ofert.

    Z ciekawości jak się rozliczacie za MLS?
  • maglinka 23.09.09, 15:02
    jeepwdyzlu napisał:

    > Czy oczekujecie od pośrednika wyłącznie prezentacji,kontaktu z
    > właścicielem i sprawdzenia stanu prawnego, czy pomocy w
    > negocjacjach, asystowania przy aktach, wydaniu, przepisywaniu umów
    > na media..?

    Z punktu widzenia kupującego oczekuję:
    - wyszukiwania i przesiewu ofert
    - prezentacja-obecność przy oglądaniu niekonieczna, kontakt z właścicielem -tak
    - sprawdzenie stanu prawnego, zameldowania, ukrytych wodociągów, gazociągów - tak, jeśli dotyczy
    - pomoc w negocjacjach, asystowanie przy aktach, wydaniu - w razie trudności
    - przepisywaniu umów na media - raczej nie

    Wynagrodzenie w tym wypadku nie jako % od ceny, tylko za świadczone usługi. Jak pośrednik zorganizuje notariusza i kompetentnego rzeczoznawcę budowlanego to +

    Pośrednik musi ręczyć finansowo za swoje informacje
    Nie dałabym całego wynagrodzenia przy umowie przedwstępnej, oczekuję że pośrednik w moim interesie użyje całej swojej wiedzy czyli np. ostrzeże mnie że przeceniam swoje możliwości finansowe, albo że sprzedający jest niepewny ale nieruchomość warta ryzyka

  • jeepwdyzlu 23.09.09, 16:14
    dzięki za ciekawe wpisy
    nasuwa sie pytanie:
    DLACZEGO w Polsce nie możemy - od 20 lat - dopracowac się systemu, w
    którym koszt posrednictwa pokrywa sprzedajacy?
    Naprawdę tego nie rozumiem..
    I druga sprawa - widac juz pierwsze ruchy - żeby wynagrodzenia nie
    budowac prowizyjnie - tylko kwotowo..
    Tak jest jasno, klarownie - i co najwazniejsze - odcinamy sie od
    efektu umowy przedwstępnej..
    Maglinka - a co myslisz o płaceniu posrednikowi w dwóch transzach
    (niekoniecznie równych) - przy przedwstępnej i końcowej?
    Zegmarek - w Poznaniu macie co najmniej 200 biur. U nas jest ze 300.
    I jestem zdziwiony, że nie widzisz, jak szlag trafia standardy
    pracy, które przed laty sobie wymarzylismy.. I których nie
    przestrzegamy..
    jeep
  • pmuser 23.09.09, 17:14
    "I jestem zdziwiony, że nie widzisz, jak szlag trafia standardy
    > pracy, które przed laty sobie wymarzylismy.. I których nie
    > przestrzegamy.."

    Pośrednicy często mówią, że u Polsce jest inaczej, że jest inny
    rynek, że nie da się pobierać opłaty za usługę tylko od
    sprzedającego.
    Ci którzy tak mówią, nie wierzą, że można działać inaczej...
    Ale widać parcie na zmiany i mam nadzieję, że za kilka lat
    pobieranie prowizji od kupującego nie będzie już normą ale raczej
    wyjątkiem.

    Pozdrawiam

    PM
  • decort 24.09.09, 21:04
    No, tak pobieranie wynagrodzenia tylko od sprzedającego - pełna zgoda, ale jest
    pewne "ale ....": w Polsce prawo jest tak skonstruowane, że dla większości
    sprzedających Pośrednik jest do niczego nie potrzebny. Wszystko jest nakierowane
    na ochronę interesów kupującego, i to kupujący jest zagrożony przy transakcji.
    Chyba, że w czasie kryzysu, jak teraz, kiedy jest kłopot ze sprzedażą, to
    sprzedający chwyta sie każdej możliwości i nawet dla pośrednika łaskawszy jest.
    W kwestii samego pośrednictwa: u nas twórcy naszych Standardów i innych
    uregulowań, w tym w ramach podnoszenia naszego statusu poszli w te kwestie
    prawne, na to położyli nacisk, a nie na umiejętność handlowania (mówiąc w
    skrócie), nie na to że możemy ludzi zastąpić i wyręczyć, zresztą to jest nasze
    prawdziwe działanie. Zrobiono z nas "prawników" bez prawniczych uprawnień.
    Oczywiście, jakoś to rozumiem, naród ciemny był, na prawie się nie znał i
    wszystkiego się bał, dostęp do kompetentnych prawników żaden (zresztą nadal) i z
    tej flanki najłatwiej było "zaatakować" by do siebie przekonać, ale czasy się
    zmieniły. A nowe przepisy są jakąś próbą nadążenia za tym, ale w/g mnie
    nieudaną. Dodatkowo nas ograniczają.
    Wiecie, ja mam czasem dyskomfort, przy wyłączności z wynagrodzeniem tylko od
    sprzedającego, gdy przed transakcją to jego właśnie zaczynam "punktować": a to
    jeden papier, a to drugi, a to jeszcze dowód na coś tam; a kupującego, który mi
    nie płaci jeszcze pouczam o konsekwencjach zgody na to czy tamto; i od niego nie
    wymagam właściwie niczego (ewentualnie zadatku i to najlepiej w gotówce - dla
    jego bezpieczeństwa!, a nie osoby która mnie wynagradza), dowodu osobistego i
    umowy kredytowej. A jeszcze staram się uzyskać jak najniższą cenę, żeby do
    transakcji doszło. To na rzecz kogo, ja .... (przepraszam za wyrażenie) działam?
    I kto mi powinien zapłacić?
    W ogóle dziwię się, że sprzedający godzą się na wyłączność, choć fakt, że to
    robią. Z tego potem tylko często nieporozumienia wychodzą, niekonieczne
    korzystne w rostrzygnięciach dla pośredników. Ludzie u nas w ogóle nie rozumieją
    idei wyłączności. I jak się uda, zawsze starają się ją ominąć gdy przychodzi co
    do czego, nie rozumieją, że sprzedaż nieruchomości sąsiadowi czy bratu, z którym
    pośrednik w ich mniemaniu nie miał nic do czynienia zobowiązuje do zapłaty
    prowizji. Pytają czemu?
    Jeden facet z regionu Świetkrzyskiego (poza moim zasięgiem) chciał kupić dom,
    prosił o poradę (prawną), skierowałem go do miejscowego pośrednika celem analizy
    dokumentów i ewentualnej umowy przedwstępnej - a on na to: ale za co ja mam
    pośrednikowi zapłacić skoro sam ten dom znalazłem; OK; skierowałem go więc do
    miejscowego notariusza - a on, ale dlaczego ja mam notariuszowi zapłacić taksę
    także za umowę przedwstępną? Facet potrzebował pomocy, ale nie chciał za nią
    zapłacić. To jest właśnie Polska.
  • fredek_bez_kredek 24.09.09, 22:12
    mylisz się,
    pośrednik podpisuje umowę pośrednictwa ze sprzedającym,
    usługą jest pomoc w sprzedaży nieruchomości,
    sprzedający godzi się na to, że w zamian za nieruchomość otrzyma pieniądze,
    wynagrodzenie dla pośrednika do uzgodnienia, np. prowizja od ceny sprzedaży,
    natomiast kupujący nie przychodzi do pośrednika po usługę,
    przychodzi do "nieruchomości", a że sprzedający "wynajął" pośrednika.......
    jak dealer w salonie samochodowym wyjaśnia kupującemu zawiłości techniczne sprzedawanego samochodu,
    to w tym wypadku jest uprawniony do pobrania, ponad marżę zawartą w cenie sprzedaży,ekstra prowizji za to, że raczył oświecić klienta wiedzą?
    że raczył "powymądrzać" się i pokazać dobre cechy sprzedawanego towaru?
  • jeepwdyzlu 25.09.09, 09:49
    decort Twoje refleksje - zwłąszcza dotyczące standardów pracy i
    specyfiki naszej pracy - bardzo celne (niestety)
    Co do zgody na umowy na wyłaczność - mam podobne zdanie. Sam dążę do
    takich umów WYŁĄCZNIE gdy mam wpływ na cenę. Po co przyjmować
    nieruchomość z zawyzona cena na umowę z klauzulą wyłączności?
    Niestety - żeby Klient za miesiąc dwa pękł i zszedł z ceny.
    A umowa zostaje. To klasyczne nieetyczne działanie.
    Co do niepobierania wynagrodzenia od kupujacego - mam identyczne
    zdanie jak fredek. mamy ofertę. jak w salonie. ZA CO kupujacy ma nam
    dodatkowo płacić???
    jeep
  • maglinka 25.09.09, 10:50
    jeepwdyzlu napisał:
    > Maglinka - a co myslisz o płaceniu posrednikowi w dwóch transzach
    > (niekoniecznie równych) - przy przedwstępnej i końcowej?

    Pierwsza transza powinna pośrednikowi rekompensować już poniesione koszty, a zysk dopiero w drugiej - ale ja chcę pośrednika tak dobrego, żebym się bała że dalej nie będzie chciał współpracować :)

    Dla kupujących jakiś orientacyjny cennik usług, bez narzucania całego pakietu każdemu.

    Kto ma mało kasy, a dużo czasu, sam przegląda portale i przychodzi jak do sklepu woli 0 prowizji, ale może chcieć zapłacić, aby nie zostać po wydaniu ciężko pożyczonych pieniędzy z lokatorem w mieszkaniu albo aby w ogóle dało się kupić np. działkę z zawikłaną sytuacją - nie mogą to być szalone kwoty (prawnik u nas bierze ok. 200 zł za założenie sprawy)
  • warsiawiak-jeden 24.09.09, 21:57
    jeep najlepiej to niech "ta druga strona płaci" :D - śpiewka każdej strony.
    Jak pośrednik bierze 3 % wynagrodzenia to już bardzo dużo, bo za samo pośrednictwo, tyle kasy itp. itd.
    Ci marudzący na "marżę", "prowizję" zapewne wszystkie zakupy żywności robią tylko bezpośrednio u producentów, samochody kupują wyłącznie w fabryce, tankują je czystą ropą naftową dostarczaną bezpośrednio z Emiratów, domy budują z materiałów wyprodukowanych przez nich samych na budowie, odzież kupują tylko w fabryce itp. itd. i nigdzie, ale to nigdzie nie płacą za pośrednictwo ;).
    Dużo ludzi w naszym pięknym kraju, musi się jeszcze oduczyć zawiści o cudze pieniądze.
    Za trzy pokolenia powinno być lepiej ;)
    --
    kłaniam się
    warsiawiak
  • finansista79 25.09.09, 10:49
    Pracuje od ponad 4 lat, nie oceniam czy długo czy krótko, ale...

    Jak zaczynałem pracować było fajnie i miło. 2 pokojowe mieszkanie we
    Wrocławiu kosztowało 120 tys. zł prowizja 2% wynosiła 2400 zł i było
    fajnie-nikt nie marudził. Problem się zaczął gdy to samo mieszkanie
    podrożało prawie 3 krotnie to i prowizja poszła trzykrotnie do góry,
    tyle że Kowalski kupujący mieszkanie dalej zarabia tyle samo?

    Druga sprawa, jestem absolutnym przeciwnikiem wymuszania prowizji na
    kupujących (bo tego inaczej się nie da nazwać).
    Kupujący w żadnym wypadku nie powinien płacić, no chyba że za
    sprawdzenie stanu prawnego i za gwarancje.
  • maglinka 25.09.09, 10:56

    finansista79 napisał:

    > Pracuje od ponad 4 lat, nie oceniam czy długo czy krótko, ale...
    >
    > Jak zaczynałem pracować było fajnie i miło. 2 pokojowe mieszkanie we
    > Wrocławiu kosztowało 120 tys. zł prowizja 2% wynosiła 2400 zł i było
    > fajnie-nikt nie marudził. Problem się zaczął gdy to samo mieszkanie
    > podrożało prawie 3 krotnie to i prowizja poszła trzykrotnie do góry,
    > tyle że Kowalski kupujący mieszkanie dalej zarabia tyle samo?

    O to to
    Przed boomem też było 3%, tylko była to zupełnie inna kwota (znaczna, lecz nie zdzierstwo) i jakoś pośrednicy potrafili za to żyć

  • ernest31 25.09.09, 18:51
    czytam te wypwiedzi i nic mi innego nie przychodzi do głowy,
    dziecinada a zawód wyglada na poważny,
    robicie postępy ale to ciągle obracanie się w pierwszej
    klasie "szkoły podstawowej", jeśli zawód ma być traktowany poważnie,
    należy zacząć od ograniczenia dostępu do zawodu czyli podnieść
    wysoko poprzeczkę wymagań i uwarunkowań tak, żeby inżynier czy muzyk
    po konserwatorium nie mógł być pośrednikiem nieruchomości, ma to być
    zawód wyspecjalizowany a nie dzieło przypadku, tylko wówczas tak
    sprzedający jak kupujący będą mogli mieć zaufanie,
    jak pisałem, 6% prowizji jest normą w EU, starym EU ale w niektórych
    krajach, max. prowizji jest ograniczona do około 10 000 euro od
    transakcji, płaci tylko sprzedający ale i pośrednik tylko jego
    reprezentuje, kupujący jeśli nie czuje się pewny musi mieć swojego
    adwokata, że zawyża to koszty ? tak ale daje gwarancje, że wszystko
    odbędzie się zgodnie z prawem, przy prywatnym rynku nieruchomości,
    Polacy muszą zrozumieć, że usługa kosztuje i nauczyć się płacić za
    usługi, ten co sprzedaje nieruchomość nie jest już człowiekiem
    biednym, ten co ją kupuje nie będzie "biednym" w perspektywie no bo
    kiedyć bądzie ją sprzedawał, wiem to musi najpierw trafić do
    mentalności Polaka ale trafić musi, czym wcześniej tym lepiej
  • decort 25.09.09, 19:58
    no, wiesz, sorry, ale jeszcze wieksze podwyzszanie poprzeczki to jest doktorat z
    prawa rzeczowego (i prawu innych praw; czyli kilka doktoratow). Czy Ty wiesz
    czlowieku ile ja ustaw i rozporzadzen musze znac i byc z nimi na biezaco? (a u
    nas co i rusz cos sie zmienia; podatki od nieruchomosci dla przykladu w
    ostatnich 6-ciu latach 3x, i wszystkie te przepisy obowiazuja rownolegle), ze
    nie wspomne o ustawach pobocznych, ze tak powiem (GIODO; GIIF; UOKiG itp).
    Zreszta teraz jest nieco latwiej uzyskac licencje, ale za to wymaga to
    ukonczenia studiow wyzszych kierunkowych, a jesli nie sa to studia kierunkowe to
    jeszcze zrobienia studiow podyplomowych. To w/g Ciebie niska poprzeczka? To ile
    ja w/g ciebie kierunkow i stopni naukowych mam uzyskac by zostac posrednikiem w
    obrocie nieruchomosciami?! Bo moze bedzie prosciej zostac np. kardiologiem?
  • zegmarek 25.09.09, 19:06
    Nieszczęściem tego forum jest fakt ,że nad systemem pracy pośrednika dyskutują
    osoby , które nigdy w tym zawodzie nie pracowały.
    Oczywiście , jestem jak najbardziej za tym by prowizję płacił sprzedający ale to
    jest niestety uzależnione od wysokości prowizji. By system taki zadziałał
    prowizja nie może być niższa nisz 4 %. Dlaczego ? Po prostu 90 % pośredników
    działa w sieci wymiany. Co to znaczy ? Nad jedną nieruchomością pracuje wielu
    niezależnych agentów jeden pozyskał ofertę a drugi nabywcę. W układzie płaci
    tylko sprzedający , agent prowadzący musi się podzielić wynagrodzeniem. Tak to
    funkcjonuje w np w USA.
    Oczywiście ktoś zaraz powie przecież można się podzielić 3 % bo to dużo
    pieniędzy. Zapewne można by było ,gdyby pośrednik sprzedawał co miesiąc np 1
    mieszkanie za 400.000 zł. Prawda jest jedynak taka , pośrednicy posiadają około
    30 % rynku. Wystarczy zaglądnąć do rocznika statystycznego bo zobaczyć , że
    wypada to jakieś 1 mieszkanie na cztery miesiące. To daje przychód miesięczny
    brutto 3000 zl. Oczywiście piszę tu o pośredniku a nie właścicielu agencji.
    Ktoś napisał , że pośrednicy powinni zrobić by płacił tylko zbywca . A ja się
    pytam jak ? Może ktoś napisze jakiś sensowny pomysł. Chociaż wątpię przecież
    wszystkie fora są pełne malinek , które najlepiej wiedzą kto złodziej i kanciarz.

    Marek Obtułowicz
  • decort 25.09.09, 19:44
    ernest! nie pierwszy raz (choć zdarza Ci się różnie), dziś napisałeś coś
    sensownego, tyle że nadal z intencji Twego postu wynika, że zwracasz się do
    pośredników, a powinieneś do klientów pośredników; no, przynajmniej z taką
    treścią jaką podałeś.
  • buka14 25.09.09, 20:37
    Właśnie, osławiona „Rewolucja”, czym jest i na czym polega?


    AP: „Rewolucja” – tak nazywamy naszą nową ofertą dla klientów kupujących,
    powstała jako odpowiedź na sytuację rynku nieruchomości, na drastyczny spadek
    zawieranych transakcji, czyli sprzedawanych nieruchomości. Nie możemy zawieść
    naszych klientów, którzy powierzają nam nieruchomości do sprzedaży, oczekują od
    nas skutecznego działania. Wszystkie statystyki mówią, że zainteresowanie
    nieruchomościami analogicznie do okresu poprzedniego spadło o ok. 80%. Jest to w
    dużej mierze spowodowane kryzysem na rynkach finansowych i zaostrzeniem
    kryteriów przyznawania kredytów przez banki, a nie nagłym spadkiem potrzeb w
    społeczeństwie. Postanowiliśmy wyjść naprzeciw klientom chcącym kupić
    nieruchomość, których sytuacja z dnia na dzień stawała się trudniejsza.
    Doszliśmy do wniosku, że najwyższy czas wprowadzić najlepsze wzorce z innych
    krajów, gdzie usługi pośrednictwa w obrocie nieruchomościami są w pełni
    dojrzałe, gdzie standardem jest, że klient kupujący nie płaci tzw. zwyczajowej
    prowizji uzależnionej od wartości nieruchomości. Zabezpieczamy interesy
    kupującego oraz ograniczamy jego koszty związane z zakupem nieruchomości do
    absolutnego możliwego minimum, na tym polega „Rewolucja”.


    Mówi Pan o dużej rewolucyjnej oszczędności, jakie korzyści uzyskuje klient
    nabywający nieruchomość?


    AP: Zabezpieczamy transakcję, oszczędzamy klientom ogrom czasu oraz pozwalamy
    zaoszczędzić niemałe kwoty pieniędzy. W obecnej sytuacji, dzięki naszej
    rewolucyjnej ofercie, poszukiwanie nieruchomości na własną rękę wydaję się być
    całkowicie pozbawione sensu. Kupujący potrafią liczyć. Korzystając z usług
    INDEPRO mogą średnio zaoszczędzić około 10 000 zł kosztu zakładając, że
    standardowa prowizja pobierana od kupującego wynosi 3%, a średnia wartość
    nieruchomości około 300 000 zł, łatwo policzyć, że nie płacąc tzw. zwyczajowej
    prowizji klient zaoszczędza 9 000 zł netto, czyli ponad 10 000 zł brutto!.
    www.nportal.pl/artykuly/776p1pos30/Rewolucja_w_sprzedazy.html
  • decort 25.09.09, 20:54
    tia .... bardzo ładnie; ale czy nie jest to aby darmowa reklama niezgodna z
    regulaminem? Bo rozumiem, że artykuł był sponsorowany, ale nie na tym forum,
    tylko na nportal? I sorry, ale nie wierzę, że w ciągu 2-ch lat uzyskaliście i
    utrzymujecie w ofercie wciąż aktualnych ponad 1tys ofert, z umowami i z
    wynagrodzeniem tylko ze strony sprzedającego. I to na południu Polski (cokolwiek
    to znaczy).
  • buka14 26.09.09, 07:57
    Nie jest reklama. Jestem osobą która usiłuje wynająć mieszkanie. Bez
    pośredników, co wyraźnie zaznaczam w ogłoszeniach. A pośrednicy zachowują się
    tak, jak już wielokrotnie opisywano na tym forum. W ciągu trzech dni zadzwoniło
    i napisało do mnie 16 agencji. 5 ukradło moje ogłoszenie ze zdjęciami i
    umieściło jako swoje podpisując swojego agenta i namiary. Gdy proponowałam, że
    chętnie zapłacę prowizję gdy znajdą mi chętnego ale nie podpiszę umowy ogólnej
    to zabijają mnie śmiechem. NIKT z dzwoniących nie pofatygował się spytać o
    szczegóły mieszkania, o oglądnięciu nie wspomnę. Rozmowa kończy się na: niech
    pani przyśle zdjęcia!(sic!)Chciałabym wiedzieć jakąż to tajemną wiedzą dysponuje
    pośrednik, że wynajmie moje mieszkanie? Gdy o to pytam odpowiadają, że dają
    ogłoszenia (na swój koszt ;-)) Ja też daję. I jak was tu lubić i cenić, o
    szacunku już nie mówię?
  • zegmarek 26.09.09, 09:15
    Buka musisz się zdecydować raz reklamujesz nie legalnie na forum . Drugi raz
    jesteś już pokrzywdzonym właścicielem mieszkania.
    Oburzasz się na pośrednika lub raczej na pracownika agencji , że ośmielił się
    zadzwonić. A cóż w tym takiego okropnego. Zadzwonił zaproponował usługę. Nie
    chcesz mówisz przepraszam nie skorzystam
    . W przypadku drugim składasz skargę sprawę do Komisji Odpowiedzialności
    Zawodowej. Myślę jednak , że problem jest gdzie indziej. Ty chcesz pośrednika
    tylko jak większość oferujących pragniesz by prowizję zapłacił najemca.
    Reasumując chciałabyś by ktoś dla ciebie pracował za darmo chociaż z jego pracy
    uzyskasz profity. I jak cię tu lubić

    Marek Obtułowicz
  • jeepwdyzlu 26.09.09, 11:17
    No cóż...
    Wynagrodzenia tylko od sprzedającego - absolutnie tak
    Ale w wysokości 6 czy 5%
    ??
    Nie. Moim zdaniem to nie zmieni postrzegania nas na rynku jako
    ogniwa moze i ułatwiającgo transakcję, ale zbyt drogiego.
    Nasze wynagrodzenia są - powiedzmy to sobie po męsku w końcu - dla
    WIĘKSZOŚCI Klientów - zbyt wysokie.
    Dlatego spada nasz udział w rynku.
    1.Nie powinny być prowizyjne tylko umowne - prowizja to anachronizm
    2.Powinny wrócić do poziomu akceptowalnego przez większość - czyli
    do poziomu sprzed 4 lat.
    Czyli - powinniśmy brać POŁOWĘ tego co dziś.
    Zwaracam uwagę szanownych dyskutantów również na to, że czasy się
    zmieniają. Raz - w domu każdego z naszych Klientów są komputery.
    Dwa - dotychczas banki finansowały wszystko jak leci. Równiez zbyt
    wysokie koszty transakcji. Dziś - marże poszybowały w górę a ludzie
    zaczynają liczyć każdą złotówkę. Jesli na to nie zareagujemy -
    zginiemy.
    To samo zresztą dotyczy notariuszy... Przy całym szacunku - to grupa
    ludzi pobierająco dramatycznie zawyżone opłaty za banalne i proste
    czynności. Korzystająca wyłącznie z prerogatyw zbyt silnej
    korporacji.
    Ernest - nie można dalej podnosić poprzeczki.
    Po pierwsze - to niezgodne z unijnymi regulacjami - wszystko
    wskazuje że druga tura tzw dyrektyw usługowych w ogóle zakaże
    licencjonowania pobocznych (sory koledzy) zawodów. Po drugie -
    pośredników - w stosunku do nasycenia w innych krajach - i tak jest
    za mało. Dalsze ograniczanie ich ilośći tylko spotęguje patologie.
    Ustawa robi z nas mini prawniko - budowlano - podatkowo pseudo
    specjalistów... Obowiązek szkolenia - to fikcja (spotkania to
    popijawy, połowy płacących za szkolenia nie ma ale i tak odbierają
    zaświadczenia o obecności, tematy są idiotyczne itd)
    Tak jest wszędzie, gdy ustawa pozwala na zamykanie korporacji. W
    Polsce święte krowy nieroby to komornicy, adwokaci, radcy prawni...

    Jedno jest pocieszające - przynajmniej potrafimy o tym podyskutować.
    Pozdrawiam
    jeep
  • buka14 26.09.09, 17:44
    Znów nie doczytałeś. Napisałam wyraźnie - chętnie zapłacę prowizję.
    Tyle, że państwa nie interesuje wykonanie uczciwej pracy a jedynie złapanie
    jelenia. A gdy coś się trafi samo to wtedy kasujemy pieniążki.
    Insynuacje o reklamie, jako że mania prześladowacza jest dotkliwą jednostką
    chorobową - pomijam.
  • zegmarek 28.09.09, 12:33
    Ja każdą wypowiedź czytam do końca.
    O to cytat twojej wypowiedzi " Gdy proponowałam, że
    chętnie zapłacę prowizję gdy znajdą mi chętnego ale nie podpiszę umowy ogólnej
    to zabijają mnie śmiechem. " A jak mają reagować.
    1. Słowo Polaka nie jest za bardzo w cenie.
    2. Pośrednikowi nie wolno pracować bez zawarcia pisemnej umowy. W przypadku
    braku zapłaty nie tylko nie może się o nią starać ale za takie działanie może
    zostać ukarany przez KOZ.
    3. Brak konsekwencji w działaniu albo chcesz współpracy albo mówisz dziękuję.


    Marek Obtułowicz
  • placek358 27.09.09, 21:36
    Zwracam się do jednego z warszawskich pośredników handlu
    nieruchomościami. Określam swoje warunki. Mokotów, do 500000,
    wykończone, kilkuletnie, wyposażone, itd, itp, ble, ble, ble...
    Pośrednik przygotowuje ofertę: 4 propozycje - Ursus, Białołęka,
    Mokotów kamienica r. 1950 za 550000, Okęcie...
    Nosz qu..a mać! Problemy z czytaniem?
    Po kilku dniach - jest Mokotów !!!! Mieszkanie do remontu.... R.B.
    1990... spółdzielcze, choć prosiłem o własność!
    Po kilku dniach - rewelacja! Jest oferta! Tyle, że ja jestem już po
    rozmowie z właścicielem, bo kilka dni wcześniej "namierzyłem" ofertę
    jako pierwotną na gratce, czy innej domiporcie...
    A do dupy z takimi pośrednikami!
    Mam wrażenie, że oni są tylko dla bogatych rolników z daleeeekiej
    prowincji, którzy drogo sprzedali tegoroczną pszeniczkę lub 200 szt.
    świnek, nie bardzo umieją klikać w internecie, córka za kilka dni
    zaczyna zajęcia na UW, albo za trzy miesiące rodzi, a "narzeczony"
    jest z Wawy, tylko, że gołodupiec, a gdzieś mieszkać muszą....
    Pośrednicy!!! Życzę Wam tysięcy takich klientów! Ale nie bądźcie
    źli jeśli trafiają się "inni", którzy nie chcą tracić kilkunastu
    tysięcy PLN za Wasz "profesjonalizm".... sorry, ale , generalnie,
    raczej "porażka"... !!
    --
    Pinus albicaulis - gdzie kupić ?
  • jeepwdyzlu 28.09.09, 11:49
    smutne
    rynki poza warszawą wyglądaja nieco lepiej
    pozdrawiam
    jeep
  • happy075 28.09.09, 15:54
    Gdzie indziej też nie ma lepiej.Słowo.
    To my-potencjalni klienci bylibyśmy lepszymi specami od tych rzeczy.
    Kojarzy mi się to z niekompetencją i brakiem wiedzy u panienek z salonów
    telefonii komórkowej.A to nie wiedzą,a to nie słyszały o czymś takim,a na koniec
    Ci powiedzą,że wszystkie informacje znajdzie pan w internecie!Powiedziałem
    kiedyś jednej,że w internecie wyczytałem,że wszystkie potrzebne informacje
    uzyskam w salonie sprzedaży,haha.
    Pozdrawiam.
  • jeepwdyzlu 28.09.09, 16:42
    happy w kraju działa 10 tys biur
    jakaś część pracuje źle
    większość - nieźle

    pewnie - znamy główne problemy:
    -brak pracy TYLKO na umowach wyłącznych
    -niska jakość pracy personelu pomocniczego
    -brak wydajnych MLS'ów
    -za wysokie wynagrodzenia (to moja prywatna hipoteza)

    Próbujemy o tym dyskutować
    ale z całym szacunkiem happy - niewiele do tej debaty wnosisz..
    a szkoda
    Pozdrawiam
    jeep
  • decort 28.09.09, 20:30
    OK, OK - są tacy szybcy, napaleni, zgoda. Widziałem paru, 3/4 biura się z nich
    śmiało, ale wcale nie jest tak, że są tacy beznadziejni. Dla profesjonalisty
    proponowanie komuś kto chce mieszkać na Żoliborzu Ursusa to plama na honorze,
    ale ci nieprofesjonaliści osiągają sukcesy niejednokrotnie! Dlaczego? Bo często
    sami klienci nie wiedzą czego chcą. Mój pracownik ostatnio poświęcił ponad
    miesiąc na wyszukiwanie i pokazywanie kolesiowi mieszkań na Ochocie (1-2 pok.,
    lepiej 1, do 45 m2 na pracownię artystyczną), w końcu facetowi coś się spodobało
    i przyszedł z żoną, i : "absolutnie "Henryku" żadnej kawalerki i na żadnej
    Ochocie, wyłącznie 4 pokoje na Saskiej Kępie". Po kolejnym miesiącu może już
    znów być kawalerka na Ochocie lub 3-4 pok. na S. Kępie. Mój pracownik jest nadal
    pełen entuzjazmu i proponuje 2-torowo, a ja przyznam, ze nie wiem po co traci na
    to czas.
  • happy075 28.09.09, 15:43
    Witam,jestem właśnie takim potencjalnym klientem.Wydaje mi się,z szacunkiem,i
    ukłonem w stronę Twoich kompetencji-że zle postawiłeś pytanie.Sądzę,że kupa
    ludzi gotowa by była bez szemrania zapłacić te 3%prowizji,gdyby tylko mieli
    pewność,że pośrednik faktycznie zna się na swojej robocie.Na nic zda się
    piętnowanie nieuczciwych czy też mało obeznanych z zawodem
    "pośredników",przecież nie osądzamy ich,tylko całe biura z nazwy!Słusznie
    zauważyłeś,że być może sito przy naborze nowej kadry powinno być o mniejszych
    oczkach...Naprawdę,tacy łapańcy z ulicy mogą wam porządnie popsuć oblicze
    branży.Przekonałem się sam,i kilku moich znajomych.Ale co tam,nie będę nikogo
    uświadamiał.Każdy powinien się przekonać osobiście o urokach szukania domu czy
    mieszkania.podziękujecie mi potem,że z powodu braku mojej rady każdy z was
    przeszedł jeden temat z cennej szkoły życia,hehe.
  • finansista79 28.09.09, 19:30
    jeepwdyzlu czy mi się wydaje czy jesteś z Wrocławia? (bo chyba gdzieśto wyczytałem)

    happy075 piszesz że tak chętnie wszyscy płacą 3% - kompletna bzdura. Wyglada to tak że kupujący chce żeby sprzedający zaplacił prowizje (co jest logiczne) ale często sprzedający teżchce żeby prowizje pokrył kupujący.

    Prowizji powinny byćzdecydowanie niższe oscylujące nawet w okolicach 2000 zł za sprzedaż mieszkania i nie byłoby problemu. Wtedy i tak każdy pośrednik wyszedłby na swoje. Problem polega na tym że przez biura pośrednictwa przewija się ułamek klientów (bo prowizje są za wysokie) i tutaj biura powinny obnizyć prowizje.
  • decort 28.09.09, 20:34
    no, może i tak (choć 2tys tylko od 1-nej strony jakoś mało mi się wydaje) - ale
    OK jaka by to kwota nie była, jednakże pod warunkiem, że będzie to systemowe
    działanie, obejmujące nas wszystkich. Bo to, że jakieś biuro bierze mniej lub
    tylko od jednej strony tylko bałagan na rynku powoduje. I niczego nie zmienia.
  • maglinka 29.09.09, 16:16

    Czemu większość uważa że istnieje jakaś jedynie słuszna wysokość prowizji 3,4,6% przy sprzedaży
    To powinno zależeć od trudności sprzedania

    Czyli nie 2tys zamiast 3%, ale zamiast 0zł, żeby chodliwe mieszkania zaczęły być sprzedawane przez pośredników
  • jeepwdyzlu 29.09.09, 16:21
    to nieprawda że wszyscy uważają , że istnieje jedynie słuszna
    wysokość
    sam stawiam tezę, że to w ogóle nie powinna byc prowizja tylko
    ustalone - KWOTOWE wynagrodzenie. Na poziomie akceptowalnym przez
    kupujących kilka lat temu - przed podwyzka cen - czyli - w stosunku
    do cen dzisiejszych - nie 3 ale ok 1,5 % ceny. KWOTOWO jednak, nie
    procentowo. I w zaleznosci od obowiązków pośrednika - moze nawet
    mniej....
    ale należę do nielicznych pośredników tak myślących..
    jeep
  • decort 29.09.09, 19:45
    hmm... jeep.. a co masz do powiedzenia w kwestii inflacji? Nie jestem przeciwny
    wynagrodzeniu kwotowemu, sam je czasem stosuję bez oporu, ale % jako zasada,
    jest odzwierciedleniem sytuacji na rynku. Jeśli nieruchomości (jak i inne
    rzeczy) drożeją znaczy to, ze społeczeństwo się bogaci (w tym pośrednicy), jeśli
    tanieją - jest dekoniunktura, i wszyscy ubożeją. Wynagradzanie nas procentowe
    jest adekwatne do takich ruchów cen. Raz zarabiamy więcej raz mniej. Podobnie
    jak inni. Te 2 lata szaleństwa na rynku, sztucznie, zresztą napędzone, niczego
    tu nie zmienia, poza faktem, że w pewnym okresie nieruchomości były bardzo
    drogie, a teraz tanieją. Procent jest o tyle uczciwy, że jeśli ceny jeszcze
    bardziej spadną, proporcjonalnie spadną i nasze zarobki. Przy wynagrodzeniu
    wyłącznie kwotowym ta zależność nie zachodzi.
  • maglinka 30.09.09, 11:01

    W ciągu ostatnich 10 lat:
    - nieruchomości poszły w górę 3 razy, gdzieniegdzie więcej
    - inflacja na oko góra 1,5 raza

    - mocno staniały komputery i telefony
    - internet trafił pod strzechy
    - pojawiły się lokalizatory i portale aukcyjno-nieruchomościowe
    - dla niektórych okolic w necie można znaleźć plany zagospodarowania przestrzennego, granice działek na zdjęciach satelitarnych

    Ergo informacje którymi handlujecie są dużo bardziej dostępne niż kiedyś

    % od sprzedającego wydaje mi się w porządku, nawet z premią za dokonanie cudów, tu interesy pośrednika i klienta są podobne
  • decort 30.09.09, 21:00
    uhm ... skoro wzięłaś pod uwagę 10-letni okres to muszę to sprawdzić w wolnej
    chwili, ale tak na szybko: Jeśli w tym okresie nieruchomości zdrożały 3krotnie;
    komputery w tym okresie staniały; - to o ile w tym samym czasie wzrosły płace?
    Bo coś mi się zdaje, że znacznie. Społeczeństwo znacznie się wzbogaciło w ciągu
    ostatnich 10-ciu lat, stąd więcej gotówki na rynku i więcej prywatnych
    inwestycji w towary dotąd niedostępne z racji ceny (nawet niewysokiej) i w
    towary luksusowe.
  • jeepwdyzlu 01.10.09, 09:52
    Od 2005 roku nieruchomosci podrożały o 100, 130 %
    Inflacja była kilkuprocentowa, wynagrodzenia podskoczyły o -
    powiedzmy 30, 40%

    Zapytam jednak grzecznie - gdzie jest powiedziane, że
    skoro "społeczeństwo" sie bogaci, to jest gotowe płacić KILKA
    procent od ceny, sięgającej kilkaset tysięcy złotych za usługę wartą
    maksymalnie kilka tysięcy.
    Tu jest drodzy koledzy pies pogrzebany. Dlatego ludzie nas unikają.
    Nie dlatego, że ludzi nie stac na nasze usługi, tylko dlatego, że
    pobieramy zbyt wysokie wynagrodzenia. Naturalną reakcją zdrowego na
    umysle klienta jest próba uniknięcia zbędnych wydatków.
    Zbędnych i za wysokich.
    Sam ustalam wynagrodzenia kwotowo i nie będę tego ukrywał - obniżam
    je. Zwłaszcza w stosunku do osób fizycznych - firmy ciagle inaczej
    wydaja pieniądze.
    Szukam akceptacji? Absolutnie nie. A już na pewno nie na tym forum.
    Raczej próbuję Wam uzmysłowić, że tkwimy - jako środowisko - w
    chocholim tańcu.
    jeep
  • maglinka 01.10.09, 15:47
    decort napisał:

    > komputery w tym okresie staniały; - to o ile w tym samym czasie wzrosły płace?
    > Bo coś mi się zdaje, że znacznie. Społeczeństwo znacznie się wzbogaciło w ciągu
    > ostatnich 10-ciu lat, stąd więcej gotówki na rynku i więcej prywatnych
    > inwestycji w towary dotąd niedostępne z racji ceny (nawet niewysokiej) i w
    > towary luksusowe.

    Decort ty rozumujesz jak urząd skarbowy.

    Z mojej pozawarszawskiej perspektywy nie widać by płace wzrosły nad inflację. Owszem zarabiam więcej niż przed 10 laty, ale na wyższym stanowisku. Zwykle ludzie z doświadczeniem dostają więcej niż absolwenci, ale też pozwalają sobie wtedy na luksus posiadania dzieci, niani bądź niepracującej żony.

    Wydaje mi się też, że teraz jest trudniej wystartować niż w latach 90-tych. Polski początek normalnej gospodarki rynkowej nakładał się na światową prosperitę. Młodzi szybko zaczynali dobrze zarabiać bo wskakiwali na miejsce importowanego menagementu zamiast starszych skażonych PRLem
  • decort 01.10.09, 22:06
    ja, jak US? - no w życiu! Raczej jak socjolog. Choć to też zboczenie :-)
    Niestety, nie mam czasu przeprowadzić szczegółowej analizy w podanym przez
    Ciebie okresie, więc nie będę wchodził zanadto w temat. Ostatnio robiłem to do
    2004/2005 r.
    Natomiast cieszę się, chodź dziwię, że nikt nie porusza kwestii VATu. 22% do
    prowizji biura pośrednictwa, zwłaszcza dla osób fizycznych to granda. Ani my
    tego nie skonsumujemy ani klient szczęśliwy nie jest. A jakoś nasze "lobby" w
    tej kwestii za słabe jest. Nie sądzicie, że to znacznie, bo prawie o 1/4 (22%)
    podnosi koszt naszych usług?
  • maglinka 02.10.09, 19:59
    decort napisał:

    > ja, jak US? - no w życiu! Raczej jak socjolog.

    Jasne, jak socjolog , z licencją na pobieranie % od zamożności społeczeństwa do własnej kieszeni :)

    > Natomiast cieszę się, chodź dziwię, że nikt nie porusza kwestii VATu. 22% do
    > prowizji biura pośrednictwa, zwłaszcza dla osób fizycznych to granda. Ani my
    > tego nie skonsumujemy ani klient szczęśliwy nie jest. A jakoś nasze "lobby" w
    > tej kwestii za słabe jest. Nie sądzicie, że to znacznie, bo prawie o 1/4 (22%)
    > podnosi koszt naszych usług?

    Czyt. zejdźmy z drażliwego tematu wynagrodzeń pośrednika, lepiej zintegrujmy się jojcząc na podatki?
  • decort 02.10.09, 21:02
    trochę tak :-) A co, wolisz płacić od przeprowadzonej przez siebie transakcji
    dodatkowe koszty na UE? Czy też wolisz mnie obniżyć wynagrodzenie o te 22%?
    Oczywiście wolisz obniżyć mój przychód. No, jasne!
  • maglinka 03.10.09, 12:11
    Załóż inny wątek na podatki, zamiast ten sprowadzać na manowce
  • maglinka 05.10.09, 22:15
    decort napisał:

    > A co, wolisz płacić od przeprowadzonej przez siebie transakcji
    > dodatkowe koszty na UE? Czy też wolisz mnie obniżyć wynagrodzenie o te 22%?
    > Oczywiście wolisz obniżyć mój przychód. No, jasne!

    Obniżyć TWOJE wynagrodzenie, przychodu CIEBIE pozbawić!

    Jakie wynagrodzenie, ty jeszcze nie dostałeś tej roboty.
    I nie dostaniesz jeśli nie przekonasz, że mi się to opłaci

    Więc proszę lepsze argumenty niż
    - min. 3% (netto) mi się należy, tak obiecują ci z Polskiego Związku Pośredników za każdym razem jak się z nimi konsultuję
    - dać mniej, toż to zubożyć mnie najokrutniej, a moje dziatki skazać na śmierć głodową
    - istnieją ważkie przyczyny, dla których tyle bierzemy, ale ty ich nie pojmiesz
  • decort 05.10.09, 22:26
    niczego nie pojmuje, z tego co piszesz. To jakichś chaos jest.Chętnie się do
    tego odniosę, gdy zrozumiem co do mnie piszesz.
  • decort 07.10.09, 19:28
    cóż, nie oczekuję od ciebie "tej roboty" - nie szukam tu klientów. Zastosowałem
    tę formułę by ułatwić zrozumienie sprawy poprzez odniesienie się do swojej, tj.
    twojej osobistej postawy/kieszeni :-)
    Wynagrodzenie za pracę mi się należy, to ile będzie wynosić zależy od
    indywidualnych ustaleń. Jeśli oboje (ja i mój klient) działamy fair i mamy wolę
    współpracy, a nie wyszukiwania błędów po obu stronach to zawsze się dogadamy.
    Oprócz przypadków gdy ktoś do mnie przychodzi i z góry mówi: chcę to i to, ale
    prowizję to niech płaci ta druga strona. Doceniam wówczas szczerość i jasność
    postawienia sprawy, i stawiam ją równie jasno: "Nie". I to bez obrazy, po
    prostu. Oczywiście dla jasności sytuacji wolałbym, żeby nasze wynagrodzenie było
    jakoś uregulowane, nawet prawnie (a niechby!). Jako stawki minimalne raczej. Nie
    jestem pewien na jakim poziomie i czy tylko od 1-nej strony transakcji. To co
    się dzieje obecnie to wolna amerykanka i bzdura zaśmiecająca rynek. Nawet jeśli
    brałbym 1% prowizji lub 1000zł - nikt tego nie zauważy. Poza ewentualnie
    konkurencją, która zaraz na mnie napadnie.
  • jeepwdyzlu 08.10.09, 08:48
    To co
    się dzieje obecnie to wolna amerykanka i bzdura zaśmiecająca rynek.
    Nawet jeśli
    brałbym 1% prowizji lub 1000zł - nikt tego nie zauważy. Poza
    ewentualnie
    konkurencją, która zaraz na mnie napadnie.
    ----------------
    Nie zachęcam do brania 1000 zł
    ale co Ciebie obchodzi konkurencja?
    a.jej interesy są całkowicie inne niz Twoje
    b.konkurencja i tak obniża swoje wynagrodzenia - nie konsultujac
    tego z Tobą
    c. o Klientów sie nie martw. Zauważą Twój ruch..
    jeep
  • maglinka 09.10.09, 11:42

    decort napisał:

    > cóż, nie oczekuję od ciebie "tej roboty" - nie szukam tu klientów.

    "Ta robota" to nic osobistego. Wyraziłam swoją opinię w postaci historyjki, ale jak widać przekaz informacji mi nie wyszedł

    Innymi słowy:

    Lobbing w sprawie podatków to sprawa na którą można stracić masę energii i czasu i nic nie wskórać.
    Wpływ jednostki prawie żaden.

    Patrz z czego żyjesz.
    Odp. Pieniądze, które do agencji przynosi klient.
    Na to co się dzieje w twoim biurze masz bardzo duży wpływ.

    Wprawdzie wątek nazywa się "Wynagrodzenie pośrednika za duże?", ale to aby skłonić klienta do wypowiedzi. Wersja dla pośrednika brzmiałaby "Jak zwiększyć dochody"
    Nikt również jeep nie chce zarabiać mniej. Chodzi o to by poznać potrzeby klientów > realizować więcej transakcji > zarobić więcej ( dodatkowo w lepszej atmosferze)

    Jeśli w kwestii płacenia VATu wdajesz w takie utarczki z klientem jak pisałeś w przyjaznym państwie, to jednorazowo wygrywasz wyższą prowizję, ale na dłuższą metę tracisz. Taki klient do ciebie już nie wróci, nie poleci znajomym, gorzej może przedstawić cię jako pazerną świnię. Ogólna opinia o pośrednikach też się wtedy minimalnie pogorszy, co nie zwiększa szansy na klienta z ulicy.

    Podawanie ceny brutto jest niepisaną regułą społeczną. Dlatego przeciętny klient jest wściekły gdy pośrednik ją łamie

    A osobiście wolałabym usłyszeć "3,22% prowizji" od "3% prowizji + VAT", choć kwota niby ta sama. Pośrednik stawiający sprawę jasno lepiej rokuje na współpracę :)


    > Wynagrodzenie za pracę mi się należy, to ile będzie wynosić zależy od
    > indywidualnych ustaleń. Jeśli oboje (ja i mój klient) działamy fair i mamy wolę
    > współpracy, a nie wyszukiwania błędów po obu stronach to zawsze się dogadamy.

    Mamy bardzo podobne odczucia, zwłaszcza "działanie fair i wola współpracy" wydają mi się kluczowe

    > Oczywiście dla jasności sytuacji wolałbym, żeby nasze wynagrodzenie był
    > o
    > jakoś uregulowane, nawet prawnie (a niechby!). Jako stawki minimalne raczej. Ni
    > e
    > jestem pewien na jakim poziomie i czy tylko od 1-nej strony transakcji. To co
    > się dzieje obecnie to wolna amerykanka i bzdura zaśmiecająca rynek. Nawet jeśli
    > brałbym 1% prowizji lub 1000zł - nikt tego nie zauważy. Poza ewentualnie
    > konkurencją, która zaraz na mnie napadnie.

    Nie rozumiem tego upodobania do gospodarki regulowanej. Przecież jeśli inni biorą więcej, to dla klienta jesteś atrakcyjniejszy. Chwalić się przed innymi pośrednikami nie musisz

    Czy w W-wie za nie przestrzeganie standardów cenowych grozi eliminacja z zawodu i życia przy pomocy mafii?


  • jeepwdyzlu 09.10.09, 11:53
    maglinka pisze:
    Podawanie ceny brutto jest niepisaną regułą społeczną. Dlatego
    przeciętny klient jest wściekły gdy pośrednik ją łamie

    A osobiście wolałabym usłyszeć "3,22% prowizji" od "3% prowizji +
    VAT", choć kwota niby ta sama. Pośrednik stawiający sprawę jasno
    lepiej rokuje na współpracę :)
    ----------
    nic dodać nic ująć
    100% racji
    Jestem pewien, że my pośrednicy popełniamy CIĘŻKI błąd nie
    przestrzegając zasady o której pisze maglinka podawania kwoty BRUTTO.

    co do regulacji - np minimalnych wynagrodzeń (?!) - jestem
    zwolennikiem LIKWIDACJI licencji i w ogóle likwidacji zapisów UoGN
    dotyczących zarządców i pośredników. A REGULOWANIE wynagrodzeń?
    decort jak pisałes to miałeś chyba cięzką migrenę...
    Pozdrawiam
    jeep
  • decort 09.10.09, 20:19
    migrenę, owszem, mogłem mieć /dzięki za ten eufemizm :-D/. Jeep... jesteś za
    wolnym rynkiem, ja też. I im mniej regulacji tym lepiej. Ale, niestety, nie
    zauważam ich zmniejszenia. My sobie tu gadamy, a jak zauważa słusznie maglinka -
    wpływ jednostki żaden (ona mówiła o podatkach; a dotyczy to także wolności
    gospodarczej i w tym naszego pośrednictwa). Co do konkurencji, nie martwię się,
    ani tym że jest, ani specjalnie tym, że ta tzw "legalna" zarzuci mi czyny
    nieuczciwej konkurencji; ale wiem, bo sprawdziłem, że na klientów poszukujących
    nie działa obniżona prowizja lub nawet od niej odstąpienie (w reklamie). Tylko
    systemowe i całościowe działanie wszystkich pośredników może tu coś zmienić, a
    nie działanie pojedynczego pośrednika, który takim postępowaniem tworzy jedynie
    chaos na rynku, a głównie w necie.
    A co do polecenia mnie i mojej firmy znajomym - maglinka, nie mam z tym żadnego
    problemu, głównie z tego żyję. Raz mi się zdarzyło, że klient oznajmił, że nie
    będzie naszej firmy polecał, bo jest niezadowolony (choć transakcję zawarł);
    następnie po ok. 6-ciu m-cach, zadzwonił z prośbą o pomoc przy kupnie mieszkania
    dla swojej córki.
  • maglinka 10.10.09, 19:25
    Reklamy jako wabik są nieskuteczne, bo nie sposób zweryfikować ich prawdziwości
    Może mają sens typu wbić w pamięć nazwę firmy

    decort napisał:

    > A co do polecenia mnie i mojej firmy znajomym - maglinka, nie mam z tym żadnego
    > problemu, głównie z tego żyję. Raz mi się zdarzyło, że klient oznajmił, że nie
    > będzie naszej firmy polecał, bo jest niezadowolony (choć transakcję zawarł);
    > następnie po ok. 6-ciu m-cach, zadzwonił z prośbą o pomoc przy kupnie mieszkania
    > dla swojej córki.

    a) Choleryk? Taki wścieknie się i zapomni o sprawie
    b) uznał,że inni pośrednicy mogą być jeszcze gorsi wszak to jedno wielkie bagno (ogólnie ludzie wolą znane od nowego)

    To co pisałam o polecaniu dotyczyło tylko klientów, z którymi dochodzi do potyczek o VAT, pewnie niewielka część.

    Gratuluję zadowolonej klienteli
  • zegmarek 29.09.09, 20:23
    Ta dyskusja to jakaś paranoja.Mlinka wypowiada się na temat , o którym nie ma
    zielonego pojęcia. Mam tu na myśli pracę pośrednika. Jepp rozpacza , że nie może
    brać ustalonej kwot około 5000 zł. Tak jak by ktoś mu zabraniał.
    Największą wadą Polaków jest to , że znakomicie wiedzą , co powinien robić drugi
    Polak by było dobrze.
    Od kiedy internet stał powszechny stale czytam wypowiedzi typu będę brał 1% i
    .............. i czas mija i nikt nie zmienia stawek. Albo to pazerność albo po
    prostu ekonomia. Stawiam na to drugie.



    Marek Obtułowicz
  • maglinka 30.09.09, 11:03
    Jestem tu jako świeże spojrzenie z zewnątrz :)
    a nie ekspert od pośrednictwa
  • jeepwdyzlu 30.09.09, 12:53
    Ta dyskusja to jakaś paranoja.Mlinka wypowiada się na temat , o
    którym nie ma
    > zielonego pojęcia. Mam tu na myśli pracę pośrednika. Jepp
    rozpacza , że nie moż
    > e
    > brać ustalonej kwot około 5000 zł. Tak jak by ktoś mu zabraniał.
    > Największą wadą Polaków jest to , że znakomicie wiedzą , co
    powinien robić drug
    > i
    > Polak by było dobrze.
    > Od kiedy internet stał powszechny stale czytam wypowiedzi typu
    będę brał 1% i
    > .............. i czas mija i nikt nie zmienia stawek. Albo to
    pazerność albo po
    > prostu ekonomia. Stawiam na to drugie.
    ---------------------------------------
    zegmarku po pierwsze nie rozpaczam
    założyłem wątek w celu wysłuchania opinii nie tylko pośredników
    zakładam, że nie tylko mi brakuje na tym forum wymiany opinii i
    rzetelnej dyskusji..
    po drugie - sam stosuję wynagrodzenie kwotowe od lat. I Klienci -
    dobrze na to reagują..
    Twoja teza, że "nikt nie zmienia stawek" jest a.nieprawdziwa
    b.naiwna

    Czasy sie zmieniają, ludzie omijają pośredników, próby cywilizowania
    korporacji spełzły na niczym, dalej jesteśmy źle odbierani i mylisz
    sie zegmarku, sądząc, że skoro Ty działasz dobrze - to Ciebie to nie
    dotyczy...
    A to, że Twój post jest po prostu niegrzeczny - świadczy raczej o
    Twojej bezradności i braku argumentów..
    jeep
  • zegmarek 01.10.09, 17:49
    Nie widzę tu merytorycznej dyskusji.
    Twoją recepta na trudny rynek to obniżka wynagrodzenia.
    A ja do znudzenia powtarzam. Wynagrodzenie lub raczej dochód biura musi wynikać
    ze stosunku obrotu do kosztów.
    Jeżeli jakiś pośrednik ( piszę pośrednik nie biuro ) sprzeda jedną nieruchomość
    miesięcznie ( mało komu się ta szuka udaje ) za powiedzmy 400.000 zł. to
    kwotowo 7000 zł. było by ok. Jeżeli jednak sprzeda raz na dwa miesiące to jest
    to już przychód tylko 3500 zł. Podkreślam to jest tylko przychód.
    10 lat wstecz robiłem miesięcznie 2 lub 3 transakcje teraz rocznie robię około
    10. Dlatego , że jestem drogi nie. Po prostu 10 lat temu miałem mniejsza
    konkurencję. I chociaż powiem nieskromnie , że w tym co tobie jestem dobry , to
    przecież przybyło mi również wielu dobrych kolegów i koleżanek.
    Zresztą dotyczy to również innych form handlu. Posiadam sklepy spożywcze ,
    których obroty też relatywnie spadły do tych sprzed 10 lat.
    Oszukiwanie pośrednika to nie kwestia wysokości wynagrodzenia a mentalności.
    Cześć narodu pracuje na czarno, wynajmuje mieszkania na czarno. W mentalności
    część społeczeństwa jest fakt ,że oszustwo nie jest naganne. Oszustów to
    przedsiębiorczość. Dlatego wielu wypowiadających się na forum praktycznie wcale
    się tego nie wstydzi.
    Osobiście nie widzę by przybyło mi klientów oszustów. Oni byli zawsze . Kiedy
    prowadziłem umowy otwarte to oceniałem to 50 na 50. Teraz jest zresztą podobnie
    tylko , że umowa na wyłączność utrudnia tego typu działanie. Zapewne odezwą się
    głosy gdybyś nie brał z dwóch stron. Nie biorę , informuję o tym nabywców. A oni
    i tak docierają do właściciela i kuszą .
    Dlatego właśnie a nie przez brak kultury powiedziałem ,że ta dyskusja to paranoja.
    Czy paranoją nie jest fakt ,że ktoś z czystego lenistwa idzie do pośrednika a
    kiedy ten wykona swoją pracę to potem leń mówi sory jesteś za drogi muszę cię
    wystawić do wiatru.
    I nie przekonują mnie argumenty , że pośrednicy opanowali rynek. Większość ofert
    wciąż jest ofertami otwartymi. Można więc wykonać pracę pośrednika swoimi siłami
    i za własne środki. Ale to praca a malkontent pracy nie lubi. On jest
    przedsiębiorczy wyśle do pośrednika kolegę , szwagra i.t.p. lub po prostu po
    wykonaniu zlecenia obrazi się na pośrednika bo był nie profesjonalny i nie
    wiedział , że mieszkanie ma 31,40 m2 a w ogłoszeniu było 32m2.
    Dlatego powtarzam , nie bronię pośredników. Jak w kazdym zawodzie są dobrzy ,
    wspaniali i oszołomy z łapanki. Sam parę razy dałem ciała i sam doświadczyłem
    nieprofesjonalności agentów zatrudnionych również w dużych agencjach.
    Jadnak transakcji na rynku pośrednictwa w skali roku są tysiące , postów
    negatywnych na forach kilkadziesiąt i to też często od tych samych osób.
    I to skłania mnie do powiedzenia - jestem pośrednikiem i jestem z tego dumny.

    Marek Obtułowicz
  • willesden 29.09.09, 18:12
    "Chodliwe" mieszkanie może być przecież z łatwością sprzedane bezpośrednio przez
    właściciela.
  • finansista79 02.10.09, 12:48
    7000 zł za sprzedaż mieszkania to zdecydowanie za dużo, marzy mi się normalny rynek, gdzie człowiek zgłasza do biura zapotrzebowanie na mieszkanie i czeka (nie płacąc za to, nie czyta portali ogłoszeniowych i gazet, poprostu sobie czeka)

    ludzie sprzedający nie mając telefonów od kupujących zgłaszają mieszkania do biur sami

    pośrednik nie jeździ setek kilometrów próbując zdobyć ofertę, nie wydzwania tysięcy minut itd. itp.

    prowizja spokojnie może wynieść 2-3 tys. zł, przecież mieszkania by się wtedy sprzdawały przez biura bardzo dobrze

    kolejna sprawa to wywalenie większości pseudo pracowników biura, może każdy z właścicieli napisze że ma super pracowników, ale to bzdura

    często spotykam na mieszkaniu osoby nie mające pojęcia co mówią

    a szczytem było ostatnio czytanie KW przez "pomocnika pośrednika"
    WRK1 xxxxxx tylko osoba pierwszy raz widząca księge na oczy może tak ją przeczytać

    pozdrawiam i życzę sobie i Wam normalności na rynku
  • warsiawiak-jeden 02.10.09, 19:20
    proponuję pić albo palić mniej, nie będziesz miał nierealnych wizji ;)
    --
    kłaniam się
    warsiawiak
  • decort 02.10.09, 21:04
    pogadamy jak będziesz SPRZEDAJąCYM :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.