Dodaj do ulubionych

Czy wpadki pośrednika to tylko jego wina .........

20.10.09, 09:44
Dużo napisano gorzkich słów na temat pośredników.Zapewne część nich dotyczyła
agentów biura co jednak nie zmienia faktu , że pośrednik odpowiada za ich pracę.
Należy się jednak spokojnie zastanowić gdzie tak naprawdę leży przyczyna.
Pragnę od razu zaznaczyć ,że nie roszczę sobie monopolu na rację. Przedstawiam
tylko swoje obserwacje i doświadczenia.

Przyjęcie oferty
80% zawieranych umów pośrednictwa zbycia lub wynajmu zawieranych jest na
zasadach umowy otwartej. Czym się taka umowa charakteryzuje ? Zlecający
zawiera ją z wieloma pośrednikami , może również sprzedawać sam.
I tu moim zdaniem zaczyna się problem.
By pośrednik działał naprawdę profesjonalnie powinien ofertę opracować.
- Sporządzić schemat nieruchomości lub zeskanować schemat jeżeli istnieje.
- zapoznać się ze stanem technicznym a w przypadku jakiś wątpliwości
zasięgnąć opinii odpowiedniego specjalisty .
- sprawdzić stan prawny na podstawie udostępnionych dokumentów a w przypadku
koniecznym zweryfikować stan faktyczny w KW , współdzieli lub administracji.
- Przedstawić klientowi plan działania w zakresie realizacji zlecenia.

Wykonanie jednak tych czynności po pierwsze wymaga czasu . Po drugie rodzi
koszty , których szansa na zwrot w przypadku umowy otwartej ma się jak x
do ilości zawartych umów.
Uwzględniając ,że przynajmniej część agentów nie będzie sobie takimi"
drobiazgami " zawracała głowy, sumienny pośrednik musi pozostać tylko z kosztami.
Dlatego przy tego typu umowie istnieje tylko tzw wyścig szczurów.
Nie liczy się żadna jakość a tyko szybkość.
Taki system działania przynosi najmniejsze szkody dla zleceniodawcy. On
osiągną swój cel. Chociaż rodzi się pytanie czy na pewno nie ma szkody ?
Myślę ,że jest.
Po pierwsze taki system działania powoduje konieczność prezentowania
nieruchomości wielu " oglądaczom " . Biorący udział wyścigu agent pokazuje
nieruchomość każdemu w nadziei ,że może zdąży przed konkurencją.
Po drugie - Zapewne czasami można by uzyskać lepszą cenę gdyby pośrednik
naprawdę promował ofertę a nie starał się sprzedać szybciej jak konkurencja.

Jednak na takiej formie umowy najbardziej cierpi potencjalny nabywca.
Przegląda dziesiątki stron i portali gdzie czyta te same oferty.
Często oferty różnią się w opisie i klient jedzie oglądać tę samą nieruchomość.
W przypadku domów i działek problem się kumuluje. Na stronach biur podane są
bardzo ogólnikowe dane w zakresie lokalizacji i architektury budynku.
Powoduje to konieczność oglądania niejednokrotnie oferty zupełnie
odbiegającej od poszukiwanej.
W przypadku działek jak również domów po za obszarem zurbanizowanym dochodzi
również obawa , że wyścig spowoduje brak rozeznania co do planu
zagospodarowania otoczenia i najbliższej okolicy.

W mojej ocenie jednak największe straty ponosi przy takich umowach pośrednik.
Dlaczego ponieważ to on a nie sprzedający jest obwiniany za wszystkie skutki
tego typu działania.

Obecnie do sprawy włączył się Urząd Ochrony Konsumenta na , którego wniosek
umowę na wyłączność uznano za niedozwoloną. W ten sposób Urząd kolejny raz
pokazał , że pojęcie działania na korzyść klienta może być różnie pojmowane .
Czy jednak te postanowienie działa na korzyść osobiście uważam ,że nie.

Na koniec mam prośbę ( pewnie nie do zrealizowania ) zamiast wymyślać mi od
idiotów i komuchów postarajcie się przedstawić wasze merytoryczne spojrzenie
na problem.
Przecież udowodnienie mi , że jestem pasożytem czy też niedouczonym pseudo
profesjonalistom , problemu nie rozwiąże.

Również powoływanie się na zarobki pośrednika nie rozwiąże problemu. Wysokość
wynagrodzenia to umowa dwóch stron i to one przed podpisaniem umowy powinny tę
sprawę rozwiązać między sobą.


Marek Obtułowicz
pośrednik licencja zawodowa 2006

Edytor zaawansowany
  • jeepwdyzlu 20.10.09, 10:48
    masz rację od A do Z
    niestety
    jeep
  • airjanek82 22.10.09, 13:28
    Na zachodzie np w USA prowizję płaci tylko sprzedający, a umowy sa
    właściwie tylko na wyłączność to naprawdę rozwiązuje mase problemów,
    jakie występuja np u nas.
  • jin18 03.11.09, 09:27
    Przepraszam, ale czy możesz coś konkretnego napisać ? W 2007 roku
    byłem w USA, na Florydzie. Tam wzdłuż autostrady lokalny MLS
    prowadził kampanię reklamową - "zgłoś ofertę, a zapłacisz u nas 1.5
    % prowizji".
    Może skończymy z tym amerykańskim snem i stańmy twardo na ziemi.
  • jeepwdyzlu 03.11.09, 10:09
    No prosze - pogrzebałem na stronach posredników na Florydzi i ....

    For Sale By Owner (FSBO) saves sellers the expense of listing with a
    real estate broker and paying 6% or even 7% commission. In the
    seller's market of 2000-2004, selling For Sale By Owner was a
    successful strategy.

    In the buyer's market of 2005-2009, FSBO sellers need more marketing
    than just a FSBO yard sign and an advertisement on craigslist.

    Today, For Sale By Owner sellers are turning to another FSBO
    alternative which is flat fee MLS. Listing flat fee is similar to
    selling FSBO except the seller is offering the buyer's agent
    (Realtor®) a commission. Typically, flat fee sellers offer a 3%
    buyer's agent commission…but some do offer 2% or even 4%. The flat
    fee broker receives just the flat fee which ranges from $199-$500
    depending on which service you use to list your property in the MLS
    -----------
    krótko mówiąc - rzeczywiście 6% od sprzedajacego - to melodia
    PRZESZŁOŚCI....
    Do namysłu kolegom bujającym wciąż w obłokach....

    jeep
  • maglinka 20.10.09, 12:50

    Moim zdaniem uokik czepia się nie "umowy na wyłączność" lecz "co oznacza, że ... zobowiązuje się uiścić ...wynagrodzenie ..bez względu na to w jaki sposób doszło do skojarzenia stron"

    Czyli może być umowa na wyłączność, jeśli oprócz zobowiązania klienta do rezygnacji z innych agencji, pośrednik zobowiąże się w niej wyraźnie do zrobienia tego, tego i tego (muszą to być łatwe do sprawdzenia konkrety) a nie jakieś reklamowo-organizacyjne blablabla, bez żądania wynagrodzenia za nic



  • zegmarek 20.10.09, 12:55
    Maglinka naucz się czytać tematy i spróbuj chociaż raz wypowiedzieć się na temat.
    Temat klauzul jest w innym poście.

    Marek Obtułowicz
  • maglinka 21.10.09, 10:44
    Kiedy on zdecydowany

    nadciśnienie, zawał, zgon

    R.I.P
  • zegmarek 21.10.09, 20:11
    Pocieszać należy osoby smutne ja do takich nie należę.

    Marek Obtułowicz
  • jeepwdyzlu 20.10.09, 12:57
    dokładnie identycznie to sobie zinterpretowałem
    :-)
    jeep
  • azzurrina 27.10.09, 20:43
    zegmarek napisał:
    pośrednik (...) powinien
    - Sporządzić schemat nieruchomości lub zeskanować schemat jeżeli istnieje.
    - zapoznać się ze stanem technicznym a w przypadku jakiś wątpliwości
    zasięgnąć opinii odpowiedniego specjalisty .
    - sprawdzić stan prawny na podstawie udostępnionych dokumentów a w przypadku
    koniecznym zweryfikować stan faktyczny w KW , współdzieli lub administracji.
    - Przedstawić klientowi plan działania w zakresie realizacji zlecenia"


    No rzeczywiście masa pracy....:
    - zeskanowanie istniejącego planu, ewentualnie zrobienie go w prostym programie
    graficznym (10-20 min)
    - zapoznanie się ze stanem technicznym - wręczenie sprzedającemu ankiety
    (ewentualnie wypełnienie jej razem) dotyczącej mediów i ich stanu (góra 15 min)
    - spisanie podstawowych danych z KW lub umowy nabycia lokalu (5 min), bo każdy
    sprzedający ma jakieś dokumenty potwierdzające własność a ostatecznie weryfikuje
    je notariusz
    - przekazanie klientowi gotowego schematu działania i roztoczenie wspaniałych
    wizji (na to pewnie najwięcej czasu by zeszło)

    Czyli w czasie godziny zrobione...
    W przypadku umowy nie na wyłączność i tak te czynności trzeba (powinno się)
    wykonać. Chociaż nie - nie spotkałam się z "zapoznawaniem ze stanem technicznym"
    a "schemat nieruchomości" tez zwykle agenci chcą gotowy...

    Ja jako sprzedająca nie widzę w Polsce ŻADNYCH korzyści z umowy na wyłączność.
    Dlaczego?

    - jest zbyt wiele agencji - nigdy nie wiadomo jak ewentualny nabywca szuka.
    Sprzedający musi więc obstawić i duże i małe agencje. W krajach zachodnich
    istnieje zazwyczaj kilka a nie kilkadziesiąt biur na danym obszarze. Zwykle mają
    one swoje "specjalności".
    - poziom agentów jest dramatycznie nierówny - zdarza się, ze w renomowanych
    agencjach jeden agent nie robi NIC a jego kolega okazuje się naprawdę
    zaangażowany w sprawę (spotkałam się z taką sytuacją). A panienka prowadząca
    "jednoosobową działalność" na głowie stanie żeby sprzedać. Tu widzę problem po
    stronie właścicieli biur, którzy nie wymagają utrzymania jakiś standardów w
    swoich agencjach. Dwa razy (!)zdarzyło mi się, ze mojej oferty nie wprowadzono
    do bazy - co wychodziło na jaw gdy dzwoniłam z informacją o zmianie ceny...
    - nie wiadomo która agencja ilu ma klientów, ile sprzedaje. Jak mi ktoś wciska
    tekst, że chce 0.5 % więcej prowizji niż inne agencje bo ma 2 biura w mieście to
    ręce mi opadają... Bo prawdopodobnie ze względu na wysokie prowizje ma tez mniej
    kupujących w bazie (a w biurach, jak widziałam, wiatr hula).

    Tak to - w skrócie i bez obrazy - wygląda z mojej, sprzedającego strony.
    Może w niektórych punktach nie mam racji - jeśli tak uważacie spróbujcie mnie
    przekonać używając faktów i argumentów.




    --
    Jaś 14.02.2008
  • decort 27.10.09, 21:40
    hmm... na prawdę nie wiem jak Cię przekonać. Moi klienci sprzedający, zdarzają
    się z "łapanki", ale szukamy rzeczy konkretnych (specjalizujemy się w
    określonych nieruchomościach, a czasem ktoś nam zleci coś innego), ale większość
    jest z polecenia. Są to ludzie, którzy nie mają czasu lub możliwości sprzedaży
    indywidualnej, lub czują się w tym zagubieni (w tym także prawnicy). Wśród
    kupujących także ludzie z polecenia, czasem przypadkowi, wszyscy oni nie chcą
    sobie zaprzątać głowy ślęczeniem w internecie i nad ogłoszeniami prasowymi.
    Płacą za to nam. Czasem proszą o dokumenty przed transakcją by je przeanalizować
    ze swoim prawnikiem. Nie widzę problemu. Są też klienci zniechęceni obsługą
    przez inne biura, niestety. Konkludując niektórym osobom pośrednik nie jest
    potrzebny, innym tak. I tyle.
  • azzurrina 28.10.09, 06:12
    Ależ ja korzystam z usług pośredników
    Ale nie pospisuję umowy na wyłączność - bo nie widzę z tego dla siebie
    żadnych korzyści.

    Wstawiłam mieszkanie do kilku agencji, reszta mailowo dostała ode mnie dane
    (zdjęcia, plany i opis)...

    Także szukając teraz mieszkania - dzwonię tam, gdzie widzę ciekawą ofertę +
    jestem w bazie kilku osób, z którymi współpraca (przy sprzedaży i kilka lat temu
    przy kupnie) była przynajmniej poprawna.

    --
    Jaś 14.02.2008
  • zegmarek 28.10.09, 09:31
    Jak w każdej wypowiedzi masz i nie masz racji.
    Skanowanie to minuta , lecz by coś ze skanować musi taki plan lub szkic
    istnieć. Na rynku wtórnym takie plany najczęściej nie istnieją a właściciel
    podaje metraż pokoju na oko.
    Po drugie nawet jak plan istniej to w oryginale , czyli nie da się go skopiować
    na miejscu. A czas dojazdu to już nie 5 czy 10 minut.

    Zapoznanie się ze stanem technicznym to już na pewno nie 5 minut chyba ,że
    opieramy się tylko na oświadczeniu sprzedającego.

    Przekonanie sprzedającego do planu sprzedaży to rozmowa na co najmniej godzinę .
    Oczywiście pomijam sytuację kiedy agent mówi " Proszę mi tylko podpisać umowę
    sprzedam na pewno "

    Piszesz notariusz sprawdzi - tak sprawdzi masz rację.
    A teraz zostań na chwilę pośrednikiem

    Przez np. trzy miesiące starasz się sprzedać nieruchomość . Przez te trzy
    miesiące wykonałeś wiele różnych czynności i poniosłeś rożne koszty . Masz
    odrobinę szczęścia i właśnie tobie udaje się znaleźć potencjalnego nabywcę.
    Udajesz się z klientami do notariusza a ten stwierdza wady prawne.
    W najlepszym przypadku nie dochodzi do transakcji i pozostajesz z kosztami. W
    troszkę gorszym ktoś na forum internetowym pisze ,że jesteś palant. W najgorszym
    - po twojej miejscowości idzie fama , by nie korzystać z usług kretyna , który
    nawet nie potrafi sprawdzić czy oferowane nieruchomość nie ma wad prawnych.
    Co do wyłaczności
    To nieraz już podawałem swoją argumentację.
    Teraz mogę tylko dodać.
    Proszę iść do lekarza i powiedzieć ,że zapłacisz tylko temu , który cię wyleczy.
    Proszę zatrudnić 30 prawników informując ich grzecznie , że wynagrodzenie
    dostanie tylko jeden.



    Marek Obtułowicz
  • jeepwdyzlu 28.10.09, 11:28
    jest zbyt wiele agencji - nigdy nie wiadomo jak ewentualny nabywca
    szuka.
    Sprzedający musi więc obstawić i duże i małe agencje. W krajach
    zachodnich
    istnieje zazwyczaj kilka a nie kilkadziesiąt biur na danym obszarze.
    Zwykle mają
    one swoje "specjalności".
    ------------
    to nie jest prawda
    w większości rozwiniętych krajów - biur nieruchomosci jest o wiele
    więcej niz w Polsce. Np w 40 milionowej Hiszpani - około 60 tys, w
    Niemczech - około 30 tys
    U nas - jest 12 tys licencji i może z 6,7 tys biur
    Za mało. Dlatego licencje mają średni sens. Rynku nie ucywilizowały,
    korporacja jest słaba, podzielona, wiekszość posredników pracuje w
    niedostatecznych standardach...

    Co do pracy agentów - masz dużo racji..
    Co do zakresu niezbędnych prac - nie masz... Najwazniejszym zadaniem
    biura jest eskpozycja nieruchomosci. to nie jest wyrzucenie oferty
    na gratkę czy danie ogłoszenia. To POMYSŁ na nieruchomość. Ciekawy
    opis. Niestandardowe działanie.
    Na to jest czas i znajdą sie pieniądze - jeśli umowa jest wyłączna.
    Kiedy umowa na wyłączność ma sens?
    1.Biuro intensywnie wymienia sie ofertami z dziesiatkami innych z
    okolicy (mls), ma pewna wielkość i potencjał (finansowy i
    intelektualny)
    2.Kupujący BIERZE pod uwagę wskazówki pośrednika dotyczące ceny..

    jesli nie ma współdziałania - szkoda czasu.. Obu stron.

    Pozdrawiam
    jeep
  • azzurrina 28.10.09, 12:18
    jeepwdyzlu:
    "Najwazniejszym zadaniem biura jest eskpozycja nieruchomosci. to nie jest
    wyrzucenie oferty na gratkę czy danie ogłoszenia. To POMYSŁ na nieruchomość.
    Ciekawy opis. Niestandardowe działanie.
    Na to jest czas i znajdą sie pieniądze - jeśli umowa jest wyłączna."

    Kiedy pytałam kilku pośredników proponujących mi umowę na wyłączność co dostanę
    ekstra w zamian odpowiadali tylko, że "stracę mniej czasu na bieganie po
    biurach" i ewentualnie, że "zamieszczą w prasie ofertę ze zdjęciem...
    Zablokowanie możliwości sprzedaży na pół roku, jeśli agent okaże się
    nieudacznikiem (sami wiecie jak to czeste) - to zbyt duże ryzyko w tej sytuacji.

    jeepwdyzlu:
    Kiedy umowa na wyłączność ma sens?
    1.Biuro (...) ma pewna wielkość i potencjał (finansowy i
    intelektualny) (...)

    No właśnie, jak to ocenić?? Z moich skromnych doświadczeń wynika, że duże biura
    są w Polsce całkowicie bierne. SAMA znalazłam w internecie mieszkanie, które
    chcę kupić (odpowiada ono opisowi, który zostawiłam w dziesiątkach biur!).
    Nikt mi tej oferty nie przysłał!! Przysłano mi za to inne, absurdalne
    propozycje, całkowicie nie spełniające brzegowych oczekiwań. Albo nie przysyłano
    NIC... A "moje" (miejmy nadzieję) mieszkanie jest we wszystkich bazach...

    zegmarek:
    A teraz zostań na chwilę pośrednikiem. (,,,). Proszę iść do lekarza i powiedzieć
    ,że zapłacisz tylko temu , który cię wyleczy.
    Proszę zatrudnić 30 prawników informując ich grzecznie , że wynagrodzenie
    dostanie tylko jeden. (...)

    Z całym szacunkiem - prawnicy i lekarze studiują po 8 lat, żeby wykonywać swój
    fach. Agentami zostają w zdecydowanej większości ludzie bez innej pracy, fachu.
    Nie stoi za nimi żadne doświadczenie a jak się zorientowałam pracodawców
    zmieniają co 2-3 lata co też dobrze o branży nie świadczy. Każdy, żeby zarobić,
    musi pracować. Agenci są pośrednikami i tylko tym. Tak jak sprzedawca w sklepie
    maja "wypożyczony" towar i jeśli chcą go sprzedać muszą się trochę natrudzić bo
    nikogo nie zmusisz do kupowania w jednym sklepie.


    --
    Jaś 14.02.2008
  • jeepwdyzlu 28.10.09, 13:23
    Z całym szacunkiem - prawnicy i lekarze studiują po 8 lat, żeby
    wykonywać swój
    fach. Agentami zostają w zdecydowanej większości ludzie bez innej
    pracy, fachu.
    Nie stoi za nimi żadne doświadczenie a jak się zorientowałam
    pracodawców
    zmieniają co 2-3 lata co też dobrze o branży nie świadczy. Każdy,
    żeby zarobić,
    musi pracować. Agenci są pośrednikami i tylko tym. Tak jak
    sprzedawca w sklepie
    maja "wypożyczony" towar i jeśli chcą go sprzedać muszą się trochę
    natrudzić bo
    nikogo nie zmusisz do kupowania w jednym sklepie.
    -------------------------
    No widzicie koledzy:
    tak nas właśnie ludzie postrzegają..
    Bez bełkotu o specjalnych umiejętnosciach, tajemnej wiedzy,
    nadzwyczajnym bezpieczeństwie..
    Mamy sklepy z ofertami. Pośredniczymy. A nie odbywamy rytuały
    tajemne..
    Dlatego:
    -licencje znikną
    -nasze usługi potanieją
    -korporację szlag trafi juz niedługo (kto wie co się działo na
    radzie krajowej PFRN wie o czym piszę)
    -wzmocni się rola MLS (nie tylko na umowach wyłącznych) i porozumień
    lokalnych
    -dla klientów atrakcyjne będą agencje duże i niestandardowo
    pracujące...

    czekam aż mnie znowu ktoś kopnie w dupę..
    śmiało!
    jeep
  • airjanek82 28.10.09, 14:00
    Rozsądek podpowiada żeby zmienic prawo i usługi pośrednictwa mogły
    swiadczyć tylko osoby z licencją , ale wierzcie , że nierzadko osoby
    bez licencji sa bardziej kompetentne i sumienne niż Ci z papierkiem.
  • jeepwdyzlu 28.10.09, 14:18
    ale w Polsce mamy system z licencjami
    wyzsze wykształcenie kierunkowe
    lub podyplomowe studia
    6 miesięczna pratyka
    obrona pracy

    a wcześniej nie było wymogu wyzszego wykształcenia - za to trudny
    (naprawdę) egzamin
    W większośc krajów licencji (państwowych) nie ma..
    I jakoś żyją...
    jeep (z licencją, a jakże)
  • decort 28.10.09, 21:18
    a właśnie: żeby w Polsce zostać pośrednikiem w obrocie nieruchomościami trzeba
    co najmniej ukończyć studia magisterskie (5 lat) + 6 m-cy praktyk zawodowych. A
    jeśli te magisterskie nie są kierunkowe to jeszcze 2 lata studiów podyplomowych.
    Razem 5,5 roku do 7,5 roku. Następnie w ciągu każdego roku aktywności zawodowej
    obowiązkowo min. 24h szkoleń. Ktoś tu wspomniał o 8-mioletnich studiach lekarzy
    i prawników. No, cóż ... bez komentarza. Starsi pośrednicy, z dużą praktyką
    zawodową (i b. często wykształceniem prawniczym) nie musieli się wykazywać
    dyplomami, ale za to ogromną wiedzą na egzaminie państwowym, 3-stopniowym. 3
    prace pisemne; egzamin pisemny i egzamin ustny. Jest też część, niewielka,
    pośredników, którzy uzyskali licencje z automatu, bez żadnej weryfikacji, to ci
    pierwsi na rynku - oni jednak są przedsiębiorcami wyłącznie, i klient prawie
    nigdy nie widzi ich na oczy. Zresztą, nie ma potrzeby - zatrudniają sztab
    licencjonowanych praktyków.
  • zegmarek 29.10.09, 09:56
    czekam aż mnie znowu ktoś kopnie w dupę..
    śmiało!

    To znowu ja.

    Jedna dwie czy 200 złych wypowiedzi to jeszcze nie opinia całego społeczeństwa.
    W zeszłym roku były przeprowadzone badania sondażowe na temat pracy
    pośredników. Nawet zakradając ,że takie badania nigdy nie pokazują całej prawdy
    to i tak opinia o pracy jest daleko lepsza niż wynika z tych nielicznych
    krytycznych postów pisanych często przez te same osoby.

    A teraz mój kopniak - Jak człowiek sam się nie szanuje to dlaczego mają go
    szanować inni.


    Marek Obtułowicz
  • jeepwdyzlu 29.10.09, 13:32
    A teraz mój kopniak - Jak człowiek sam się nie szanuje to dlaczego
    mają go
    szanować inni.
    -------
    mylisz szacunek do samego siebie z pobnieraniem zbyt dużych
    wynagrodzeń...
    Ja - wystawiając ZBYT wysokie w stosunku do wartości faktury - nie
    czuję sie komfortowo - dlatego SAM często proponuje negocjacje
    finansowe. Może zarabiam mniej niz mógłbym. Ale zachowuję szacunek
    do samego siebie...
    jeep
  • zegmarek 29.10.09, 09:42
    Z całym szacunkiem - prawnicy i lekarze studiują po 8 lat, żeby wykonywać swój
    > fach. Agentami zostają w zdecydowanej większości ludzie bez innej pracy, fachu.
    > Nie stoi za nimi żadne doświadczenie a jak się zorientowałam pracodawców
    > zmieniają co 2-3 lata co też dobrze o branży nie świadczy. Każdy, żeby zarobić,
    > musi pracować. Agenci są pośrednikami i tylko tym. Tak jak sprzedawca w sklepie
    > maja "wypożyczony" towar i jeśli chcą go sprzedać muszą się trochę natrudzić
    bo nikogo nie zmusisz do kupowania w jednym sklepie

    Tylko sprzedawcą - brzmi to trochę obraźliwie.
    Bycie dobrym sprzedawcą to duża sztuka. Taki sprzedawca to skarb warty naprawdę
    dużych pieniędzy. Niestety skarb ten jest trudny do pozyskania.
    Dlatego nie należy mylić sprzedawcy z osoba stojącą za ladą.
    Ja zawsze z dumą podkreślałem ,że jestem sprzedawcą . Potrafię sprzedać wszystko
    i kupić wszystko a najważniejsze potrafię doradzić.
    Piszesz ,że prawnik uczy się osiem lat . Nie znam takich studiów .
    A jeżeli chodziło ci o dokształcanie to ja robię to już dwadzieścia siedem lat
    . I dlatego tak jak prawnik, lekarz, zarządca czy też inny specjalista nie
    pracuję za darmo.
    A co do porównania ze sklepu to już argument całkiem chybiony. Sklepie mam
    towar który ja sprzedaję. I nie może do niego wejść inny sprzedawca z klientem
    i sprzedać towar z mojej półki a mnie pozostawić koszty.

    W wypowiedziach większości dyskutantów przewija się zdanie tylu pośredników i
    żaden......... . A może jednak lepiej znaleźć jednego dobrego niż 30 słabych.
    Tylko , że dobry niestety nie będzie pracować za darmo. Tak to jest już w życiu.

    Marek Obtułowicz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka