Dodaj do ulubionych

pośrednicy - nieuczciwe oferty

03.04.11, 15:14
Niedawno kupiłam mieszkanie za pośrednictwem jednego z największych biur w Warszawie. To samo mieszkanie było oczywiście w innych 5 agencjach i jest tam zresztą do dziś pomimo tego że już jest sprzedane! Pominąwszy fakt że (niemal) za nic nie robienie - a nawet za kompletny brak fachowości - zainkasowali kupę kasy, to jeszcze informacje dotyczące lokalu miały, delikatnie rzecz ujmując, niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zacząwszy od piętra na którym lokal się znajduje, poprzez rok budowy domu, przeprowadzone w kamienicy i samym mieszkaniu remonty (oczywiście w ofercie było wyremontowane wszystko a w rzeczywistości dużo mniej), az do ukrywania pewnych faktów mogących wpłynąć na moją decyzję. Oczywiście można powiedzieć że sama powinnam sie wsyzystkiego dowiedzieć, wezwać własnego fachowca do oględzin, porozmawiać ze wspólnotą, administracją itd - czyli po co mi pośrednik? Żeby umówić spotkanie u notariusza? Ponieważ nie jest to mój pierwszy kontakt z agencjami mogę powiedzieć, ż pośrednicy to "mafia" która zmonopolizowała rynek i do nieczego, poza braniem kasy, nie jest wobec klienta kupującego zobowiązana!
Edytor zaawansowany
  • edimerc 03.04.11, 18:43
    Skoro jak piszesz "nie był to twój pierwszy kontakt z agencjami" to po jaką cholerę tam znowu poszłaś? Korzystanie z pośrednika, w przeciwieństwie np. z notariusza nie jest obowiązkowe. Albo jesteś, delikatnie mówiąc, mało rozumna albo piszesz tę prowokację (też mało rozumną) bo np. nie możesz ścierpieć, że sąsiad-pośrednik kupił sobie nowe auto. Obstawiam zdecydowanie drugą wersję.
  • lucagt 04.04.11, 15:10
    Nie takiego poziomu dyskusji oczekiwałam - musiałam skorzystać z pośrednika, bo inaczej nie mogłam kupić mieszkania o jakie mi chodziło (oczywiście, nie mowię o deweloperach, tylko o rynku wtórnym) Może faktycznie jestem pozbawiona rozumu, ale to nie zwalnia pośredników od minimalnej choćby rzetelności w wykonywaniu pracy!
  • roxy361 06.04.11, 22:44
    Niestety musze napisac, ze masz sporo racji-jest wielu nieuczciwych pośredników na rynku ale moze na usprawiedliwienie dodam, ze zdarza sie to w kazdym zawodzie.
    Czasem denerwuje mnie, jak czytam, ze pośrednicy biora pieniądze za nic, ja bardzo cięzko pracuje na prowizję.Zaczynam zawsze od sprawdzenia nieruchomosci pod względem formalno-prawnym i zakres tych czynnosci jest uzalezniony od rodzaju nieruchomosci.W przypadku tz. dobrej oferty pracy jest troche mniej ale uwierz nie tak prosto jest sprzedac cos co polozone jest "w polu" a cena sprzedajacego odpowiada centrum metropolii.
    Schody zaczynaja się jak jest obciążona a teraz rzadko która nie jest.Potem zaczyna się załatwianie kredytu kupujacego i milion dokumentow z tym związanych a uwierz jest tego jeszcze wiecej jak wchodzi w gre rynek pierwotny.Często trzeba wyjasniac jakies zaszlosci. Umowienie notariusza i przygotowanie dokumentów do sprzedazy to tylko wisienka na torcie.
    Kazdemu życze takich łatwych pieniedzy.
  • gagawa56 10.04.11, 21:39
    Niestety ,ale to prawda o nieuczciwosci biur pośredniczących ,w Łodzi jest biuro Estate,, sp. z o.o. właścicielka żona byłego ministra Pani B. . Więc robi co chce . Ma w umowach klauzule niedozwolone , jej dyrektor nie jest umocowany prawnie do podpisywania umów i nie daj Boże ,jeśli nawet z przyczyn niezależnych od sprzedającego czy kupującego do umowy nie dochodzi ,to prowizję i tak trzeba zapłacić . A na dodatek pani B. dzięki takiemu nazwisku sprawy w sądach wygrywa ,to numer dopiero ,co ? Takie polskie prawo . Ostrzegam przed tym biurem .
  • tost70 15.04.11, 20:25
    Coś z dnia dzisiejszego: właśnie wróciłem ze spotkania z (po)średnikiem. Znalazłem w necie ogłoszenie o sprzedazy mieszkania, które spełnia właściwie wszystkie moje oczekiwania: lokalizacja (10/10), powierzchnia, ilość pokoi, rozkład itp (10/10), wygląd na podstawie zdjęć (10/10), cena (do zaakceptowania). Minus tylko jeden - przez agencję. Ale cóż, zważywszy na plusy - zaryzykowałem i umówiłem się na spotkanie. Pani podała adres budynku, przyszła punktualnie, wyklikała na domofonie numer mieszkania zasłaniając wyświetlacz - pełna profeska. Po czym otwierając drzwi wejściowe na klatkę schodową zapytała znienacka: "czy któreś z państwa (byłem z małżonką) na przy sobie dowód osobisty?" I tu nastąpiła tzw. "kopara" - po cóż pani nasze dowody? Czy wyglądamy na niecnych zbójców, którzy czychają na właścicieli mieszkania by przy pierwszej okazji ich obrobić? Ależ skąd, pani pośrednik (czka?) odpowiedziała z miną nieznoszącą sprzeciwu, że w celu podpisania umowy :) JAKIEJ K..A UMOWY??!! A takiej, że jeżeli w ciągu pół roku kupiłbym to mieszkanie, to pani należy się prowizja! Czy to jakiś p...y Matrix? - zaczynam się zastanawiać w myślach, bo nieskory jestem do głośnego bluzgania w towarzystwie dopiero co poznanej osoby płci odmiennej. Ależ ja tylko chciałbym obejrzeć lokal. Nie szkodzi, umowę trzeba podpisac :) No to niech pani ze swoją ofertą spada na drzewko przed Giełdą Papierów Wartościowych!! Ja się Was drodzy moi pytam - czy ja jestem z Marsa??
    ps. dla zainteresowanych - służę nazwą agencji (towarzyskiej?) i numerem licencji tej pani. Pozdrawiam.
  • edimerc 16.04.11, 21:48
    Wiedziałeś że pośrednik? Wiedziałeś. Myślałeś że pośrednik pracuje za darmo? No to się myliłeś (a czy ty pracujesz za darmo?). Zdziwiony że trzeba podpisać umowę? Tak wymaga ustawa (i zdrowy rozsądek). Po co właściciel zgłosił mieszkanie do agencji? M.in. po to żeby jakiś niezidentyfikowany tost70 z jakąś niezidentyfikowaną damą nie węszył mu po mieszkaniu, bo choć jak sam uważa nie wygląda na zbójcę, to większość zbójców nie wygląda na to kim są. A jak z mieszkania coś zginie przy okazji oglądania to przynajmniej wiadomo u kogo szukać (oj było już takich przypadków).
    > No to niech pani
    > ze swoją ofertą spada na drzewko przed Giełdą Papierów Wartościowych!!
    > ps. dla zainteresowanych - służę nazwą agencji (towarzyskiej?) i numerem licenc
    > ji tej pani. Pozdrawiam.
    No to niech tost70 spada na drzewko. I "nie strasz bo się zesrasz", ta pani działała zgodnie z przepisami, natomiast ty przez swoją chciwość być może straciłeś interesującą ofertę.
    Natomiast pani pośrednik teraz zrozumie, że spora część "klientów" cwaniakuje jak autor posta więc umowę podpisuje się w agencji, a nie na klatce schodowej lub masce samochodu. Po pierwsze co na to właściciel mieszkania, który być może zamiast iść na obiecującą randkę czekał na klienta? Po drugie większość cwaniaków udaje tylko głupich, a potem wyciągają przepisy i pytają "a masz umowę NA PIŚMIE? Nie to spadaj na drzewo". Po trzecie były już przegrane sprawy gdy klient przekonał sąd, że nie miał możliwości zapoznania się z umową np. w ciemnej klatce schodowej. I po czwarte, najważniejsze - należy się szanować. Ale większość dzisiejszych "pośredników" tego nie rozumie.
  • fertighaus 17.04.11, 09:36
    ...a prawda lezy pewnie po srodku...Agent boi sie , ze klient go wydyma (stad podpisywanie na masce), a klient boi sie , ze agent bedzie domagal sie pieniedzy za nic. Nikt nie jest winien, ani klient ani agent, winien jest zle wypracowany system (jak to kiedys jeep na forum ladnie wytlumaczyl) i tak sie konczy, ze strony traktuja sie jak zlodzieje:) i tak bedzie jeszcze bardziej szczegolnie gdy koniunktura marna. Postawa rodwailera, jaka przyjmuja niektorzy agenci nie pomoze w przyjaznym stosunku ludzi do naszej profesji, a tylko odstrasza.
  • j666 19.07.11, 23:33
    I to jest ta fantastyczna wiadomość.
    Szukasz mieszkania na Białołęce, a agencja z Ursynowa.
    Proponuję więc pani_bardzo_leniwej_pośrednik pojechanie do siedziby kupującego.
    Ciekawe, czy pisemnie poinformuje kupującego o możliwości odstąpienia od umowy w przeciągu 10 dni.
    I czy wcześniej przy przyjmowaniu oferty informowała sprzedającego, że będzie oferować jego mieszkanie wyłącznie tym kupującym, którzy podpisza osobną umowę i zapłącą osobną prowizję.

    -----
    > umowę podpisuje się w agencji, a nie na klatce schodowej lub masce samochodu.
  • marcin_gtm 20.05.11, 11:54
    No wina pośrednika, że nie wytłumaczył, iż przy oględzinach dowód osobisty jest wymagany. Nie każde biuro musi podpisywać z kupującym umowę, ale powinno zażądać podpisania "lojalki" potwierdzającej, że klient o takich to a takich danych widział tę nieruchomość.
    Rozumiem jednak kupującego, który chce wykorzystać biuro do namierzenia nieruchomości, a potem żegnajcie frajerzy, kupię sam.
  • jeepwdyzlu 18.04.11, 17:02
    1.oferta w necie to zaproszenie do rokowań
    2.info przekazywane potencjalnym klientom pochodzi od właściciela
    3.dopiero po wykazaniu zainteresowania - sprawdza się dokumenty

    co nie zmienia faktu, ze model współpracy polegający na podpisywaniu umów z KUPUJACYMI jest chory i tylko generuje konflikty
    wszyscy o tym wiedzą i co?
    i nic
    Dlatego ten zawód zniknie. Prorokowałem, że za 5 lat, ale wszystko wskazuje na to, ze prędzej..
    ciao
    były jeep

  • nikkoz 18.04.11, 23:06
    Chory to jest model że kupujący płaci prowizję, z tym się każdy zgodzi. Za wyjątkiem dinozaurów, dlatego mamy jak mamy tj. pośrednicy stracili rynek a dinozaury żyją (jeszcze) ze szkoleń, praktyk i ogólnie "działaczowania", mogą nic nie sprzedawać. Natomiast umowa z kupującym, nawet gdy prowzji nie płaci, być powinna:
    - żeby była jasność że jedyna czynność jaką dla niego pośrednik wykonuje "za darmochę" to pokazanie adresu, a jak chce coś więcej to się za to płaci.
    - żeby sprzedającemu można było udowodnić, że to klient znaleziony przez pośrednika.
    - żeby w sytuacjach nieprzewidzianych (np. z mieszkania w trakcie oglądania coś ubyło) sprzedający miał kogo wskazać (oprócz pośrednika) mundurowym.
    - żeby pośrednika chroniło ubezpieczenie, gdyby jakiś sąd stwierdził jednak, że mimo iż darmocha, to jednak usługa (wadliwa) dla kupującego była.
    I jeszcze z dziesięć powodów by się znalazło, większość ze wspólnym mianownikiem - ostrożność procesowa. Nie wspominając o porządku, solidności i szacunku dla klienta, samego siebie i zawodu.
    Ale zdaję sobie sprawę, że obecny dominujący model (przynajmniej w Wawie) to niby-prywatne ogłoszenie, żeby zwabić kupującego. Zwabionemu podsuwa się przed blokiem do podpisania umowę prowizyjną, bo oferta jest ctrl-c ctrl-v czyli pośrednik nie ma żadnej umowy ze sprzedającym, więc o prowizji od niego mowy nie ma. Potem jakieś małe zamieszanie i spoufalanie w mieszkaniu "jestem dobrym wujkiem". A na końcu w zależności od rozgarnięcia klienta wyrwać ile się da, "co łaska", a jak nic się nie da - to trudno, do następnego razu.
    A wystarczyło popatrzeć jak to jest od ponad 100 lat na najbardziej rozwiniętym rynku nieruchomości, że to się sprawdza, że klienci są zadowoleni a pośrednicy zarabiają, że nawet internet branży nie zagroził itd. Mało tego, za składki pośredników niektórzy działacze nawet tam latali, podziwiali... i niczego się nie nauczyli. Odwrotnie, uparli się że my mądrzejsi jesteśmy i tu kupujący płacić będą. A jeśli nawet nie będą, to trzeba ich za każdym razem ostrzegać, że i tak zapłacą - bo sprzedający prowizję doliczył do ceny. A jak nie zostanie ostrzeżony to pośrednika pod sąd! I kto zostanie ukarany? Jakiś biedny pionek, bo prezes czy tym bardziej właściciel sieciowej agencji śmieje się z tego. A dokładniej cieszy, bo pośrednicy sami mu konkurencję utrącają.
    Ciekawe że nieprzestrzeganie tego nakazu jest najbardziej tępione przez "górę". Poza niekorzystaniem ze $zkoleń oczywi$cie :-) I nieważne że najgorszą opinię pośrednikom robią te niby-prywatne ogłoszenia, oszukańcze po prostu. Tego "góra" nie widzi. Środowej Wyborczej nie prenumerują im?
    Wiem, że ta praktyka wzięła sie i z tego, że "nie masz cwaniaka nad warszawiaka" i ominięcie a najlepiej oszukanie pośrednika to powód do dumy, wystarczy poczytać na tym forum. Ale można było chociaż próbować wychować i ucywiliować klientów (innym branżom się udało) a nie dostosowywać się do powszechnego oszukaństwa. I wtedy być może, po latach, wykształtowałyby się podstawy, żeby z kupującym nie podpisywać umowy.
  • jeepwdyzlu 19.04.11, 09:18
    Pozwolę si nie zgodzić z Tobą...
    Nie ma umowy z kupującym. Nie ma wynagrodzenia, nie ma odpowiedzialności..
    Może powinno być potwierdzenie odebrania adresu - ale dla celów umowy ze sprzedającym - czyli dowodowych :-)
    Nie można podpisywać umowy a potem NIE pobierać wynagrodzenia. To powinno być jasne - pośrednik reprezentuje tylko jedną stronę.
    Ale tak sobie gdybamy bo ten model jest wszędzie tylko nie u nas.
    Smutne.
    Pozdrawiam
    były j.
  • alejaja202 21.04.11, 15:00

    Istnieje jakieś dziwne nie mające pokrycia w praktyce przekonanie ,że kupujący to tacy oblatani w rynku nieruchomości ludzie ,że nie potrzebują żadnego doradztwa, pomocy.
    Jeśli kupujący przychodzi na konkretna ofertę i chce nieruchomość kupić to umawiamy cenę termin zawarcia umowy przedwstępnej, przyrzeczonej, wydania. Wydajemy dokumenty do banku i koniec.
    Ale proza życia: zadatek? a co to takiego? koszty nabycia ? a to ja muszę przecież kupujący nie płaci?, a umowę przedwstępną to może by tak pośrednik napisał , bo jako kupujący nie płacę; a notariusza to by pośrednik umówił, a jakby z banku zadzwonili to niech pośrednik wyjaśni, powie; a mąż jest za granicą i pełnomocnictwo do sprzedaży przyśle ale proszę powiedzieć co w tym pełnomocnictwie ma być itd itp.A może by tak pośrednik powiedział co zrobić z kasą którą daje babcia, żeby było bezpiecznie przed fiskusem.
  • jeepwdyzlu 22.04.11, 09:16
    Istnieje jakieś dziwne nie mające pokrycia w praktyce przekonanie ,że kupujący to tacy oblatani w rynku nieruchomości ludzie ,że nie potrzebują żadnego doradztwa, pomocy.
    ----------
    oczywiście że potrzebuje
    ale jak kupujący NIE chce płacić, a chce mieć dostęp do oferty, to musi mieć świadomość, że pośrednik reprezentuje NIE jego, ale sprzedającego interesy.

    były jeep
  • alejaja202 26.04.11, 14:17
    No to jak mam doprowadzić do transakcji , jeśli nie udzielę tych informacji kupującemu? Umowy przedwstępne obecnie tylko w niewielkim stopniu potrzebne są sprzedającym to dlaczego mam je sporządzać/ jestem prawnikiem więc mogę/ , odesłanie do notariusza kończy się : "ale to ja muszę zapłacić 2 razy?"
    W krajach ,które powołują się zwolennicy "kupujący nie płaci..." żaden szanujący się obywatel nie kiwnie palcem bez konsultacji z prawnikiem .U nas pośrednik to planista/urbanista/ prawnik/ doradca podatkowy/ budowlaniec/ geodeta i na końcu wreszcie handlowiec. I wszystko to winien robić charytatywnie.
    Z ustawy wynika ,że pośrednik podejmuje czynności zmierzające do zawarcia umów zbycia, NABYCIA........ czyli należy nam się wynagrodzenie też od kupującego czyli nabywcy.
    Nie rozumiem dlaczego standardy zawodowe każą wypisywać w ogłoszeniach np. kto ponosi koszty pośrednictwa. Czy mogę napisać ,że tylko kupujący ponosi koszty pośrednictwa w ogłoszeniu o tym ,że poszukuję mieszkania dla nabywcy?
  • jeepwdyzlu 27.04.11, 09:51
    jest ryzyko - jest zabawa
    jeśli kupujący wie od początku, ze pośrednik reprezentuje tylko sprzedającego - niech sam się martwi o konsultacje prawnika
    a udostępnianie danych?
    na podstawie umowy ze sprzedającym..
    Doszukujesz się niepotrzebnych trudności - to proste jest.
    ciao
    bj
  • alejaja202 27.04.11, 11:00
    Ty ostatnio chyba nie robiłeś żadnej transakcji ,skoro uważasz ,że wszystko jest proste.
    Jak nie udzielisz informacji kupującemu to nie sprzedasz proste jak drut.Raz był z kupującym prawnik-niestety nie miał zielonego pojęcia o obrocie nieruchomościami. I tak musiałam wszystko zrobić sama.
    Nie odpowiedziałeś czy mogę reprezentować tylko kupującego , to Ci odpowiem ,że nie bo KOZ uważa ,że ze sprzedającym muszę mieć umowę /z wyjatkiem współpracy z innym posrednikiem/. Czy to nie są jakieś absurdy .Jak napiszę / zgodnie ze standardami/ ,że kupujący nie płaci ,bo płaci sprzedający to ok, ale odwrotnie nie , a zgodnie ze standardami mam napisać kto płaci a nie że sprzedający płaci.
    We wszystkich umowach pośrednicy wpisują,że zamawiający godzi się na reprezentowanie obu stron transakcji.Mam pytanie ilu pyta klienta czy faktycznie się godzi?
    "Udostępnianie danych" ok ale czy mam wyjaśniać kredytowcowi co kupuje ich klient? bo było inaczej niż zawsze.
    Takich różnych spraw jest wiele i zapewniam ,że nie jest szukanie niepotrzebnych trudności.
  • jeepwdyzlu 27.04.11, 13:15
    ale jaja
    jestem BYŁYM pośrednikiem
    dlatego mam obiektywne spojrzenie.
    Tak - wszystko jest proste.
    Musisz mieć umowę ze swoim Klientem.
    JEDNĄ
    Nieprawda, ze musisz mieć umowę ze sprzedającym - jeśli szukasz nieruchomości.
    Możesz nie mieć - wiesz mi, ze KOZ dziś to nie to samo co 5 lat temu - jednak rynek się zmienił.
    Niemniej - taka sytuacja to rzadkość.
    NAJCZĘŚCIEJ masz ofertę. A kupujący NIE CHCE płacić.
    MUSI?
    To nie przyjdzie do pośrednika.
    To proste jak drut, ale dlatego, ze pośrednicy brali forsę z OBU stron - na zawsze popsuli rynek. Szkoda, że tego nie widzisz...
    ciao
    jeep

  • alejaja202 27.04.11, 13:42
    Niestety pozostanę przy swoim: najgorszy klient to kupujący co nie płaci prowizji.
    Przychodzi na moją nieruchomość i po rozmowie wiem ,że to nie dla niego ale wiem ,że u innego pośrednika jest coś co powinno spełnić jego potrzeby no ale muszę mieć umowę , zagwarantowane wynagrodzenie ale nie odmawia dalszej współpracy.
    Po pół roku przychodzi na inną moją nieruchomość .........bo jeszcze nie trafił na właściwą.
    Czy o takie pośrednictwo Ci chodzi.? Mam zawierać setki umów na sprzedaż ,żeby zaspokoić potrzeby kupujacego.?
  • jeepwdyzlu 27.04.11, 16:10
    Czy o takie pośrednictwo Ci chodzi.? Mam zawierać setki umów na sprzedaż ,żeby zaspokoić potrzeby kupujacego.?
    --------------
    nie rozumiesz
    Twoje wrażenie nie mają nic do rzeczy. Rynek się zmienił i ludzie NIE BĘDĄ płacić za skandalicznie prowadzone usługi wiele tysięcy złotych. Dlatego pośrednicy działajacy tak jak do tej pory - znikną z rynku.
    Właściwy model jest w GB albo w USA.
    Kupujący nie płaci nic - dzięki temu od razu masz powiększony rynek - kupujacemu jest wsio rawno..
    A ze sprzedającym umawiasz się na WYŁĄCZNOŚĆ.
    I umów możesz mieć 5, 10 albo 20
    A nie setki pseudoumów o których nawet nie wiadomo czy są aktualne...
    Niestety - pośrednicy w większości - co dowodzi dyskusja z Tobą - nie wiedzą co myślą o rynku ich Klienci...
    Pozdrawiam
    były jeep
  • alejaja202 28.04.11, 11:44
    To Ty chyba nie rozumiesz. Wyłączność praktykuję od ok.8 lat. Mamy system MLS zmałpowany z USA. I co z tego. Z mojego normalnego wynagrodzenia nie zapłacę współpracującemu pośrednikowi bo mnie na to nie stać.
    Czyli zmałpowaliśmy kawałek .Współpraca po akcji "kupujący.." siadła.
    Ale w tej chwili rosną znacząco moje przychody z obsługi kupujących co to nie płacą prowizji ale szukają pomocy jak sobie coś tam znajdą sami nawet u pośredników.

    A jaka jest opinia o pośrednikach wiem, choćby czytając posty poniżej: z jednej strony Pani ma pretensje ,że pośrednicy nie dzwonią , nie informują ,aby zaraz napisać ,że się opędzić od nich nie może, są namolni , głowę zawracają...
    Tak więc pozostańmy przy swoim.

    I
  • alexxx 28.04.11, 13:56
    wiesz, dziwi mnie niepomiernie Twoja interpretacja mojego postu ponizej. Jeszcze raz w takim razie postaram sie wylozyc jasno i klarownie o co mam pretensje:
    1) o to, ze kiedy posrednik nie widzi łatewgo i szybkiego pieniadza, to nie pofatyguje sie z informacja (przyklad z nieaktualnymi ofertami, ktorych nikomu nie chce sie aktualizowac, a jak juz zaktualizuja, to nikomu nie chce sie zadzwonic zeby powiedziec, ze sa nieaktualne)

    2) o to, ze dzwonia tabunami, bez wzgledu na pore dnia i okolicznosci (dziwnym trafem nie sa wtedy akurat w banku/na poczcie/na spotkaniu/w sklepie), kiedy zobacza w necie bezposrednia oferte sprzedazy/wyjamnu, bo to wlasciwie zadna dla nich robota - postoja chwile przy kliencie i kasa wpada za free.
    Jesli dalej nie rozumiesz o co mi wlasciwie chodzi, to ja sie poddaje.
  • gracuszek 21.04.11, 22:54
    Zapraszam tutaj www.opodal.pl/blog/2010/07/27/Mia%C5%82es-zle-doswiadczenia-z-biurem-nieruchomosci.html i tutaj www.opodal.pl/blog/2010/08/25/Reportaz-o-tym-jak-biura-nieruchomosci-pozyskuja-klientow-i-ogloszenia.html

    lucagt napisała:

    > Niedawno kupiłam mieszkanie za pośrednictwem jednego z największych biur w Wa
    > rszawie. To samo mieszkanie było oczywiście w innych 5 agencjach i jest tam zre
    > sztą do dziś pomimo tego że już jest sprzedane! Pominąwszy fakt że (niemal) za
    > nic nie robienie - a nawet za kompletny brak fachowości - zainkasowali kupę ka
    > sy, to jeszcze informacje dotyczące lokalu miały, delikatnie rzecz ujmując, nie
    > wiele wspólnego z rzeczywistością. Zacząwszy od piętra na którym lokal się znaj
    > duje, poprzez rok budowy domu, przeprowadzone w kamienicy i samym mieszkaniu re
    > monty (oczywiście w ofercie było wyremontowane wszystko a w rzeczywistości duż
    > o mniej), az do ukrywania pewnych faktów mogących wpłynąć na moją decyzję. Oczy
    > wiście można powiedzieć że sama powinnam sie wsyzystkiego dowiedzieć, wezwać w
    > łasnego fachowca do oględzin, porozmawiać ze wspólnotą, administracją itd - czy
    > li po co mi pośrednik? Żeby umówić spotkanie u notariusza? Ponieważ nie jest to
    > mój pierwszy kontakt z agencjami mogę powiedzieć, ż pośrednicy to "mafia" któr
    > a zmonopolizowała rynek i do nieczego, poza braniem kasy, nie jest wobec klien
    > ta kupującego zobowiązana!


    --
    www.opodal.pl - nie daj się agencjom robić w przysłowiowego... wuja
  • alexxx 27.04.11, 12:08
    Dorzuce i ja kamien, zeby dac upust swojemu zniesmaczeniu.
    Ja oczywiscie rozumiem, ze za prace nalezy sie placa i w pelni to akceptuje, z tym, ze jesli idzie o roznej masci posrednikow/agencje, to przede wszystkim nalezaloby w umowie zdefiniowac slowo PRACA.
    Z moich obserwacji wynika, ze ogolna definicja slowa PRACAnie zostala przyswojona przez warszawskich agentow i moge smialo powiedziec, ze dotyczy to 90% warszawskich agencji, bo chyba obdzwonilam wiekszosc. Zero profesjonalizmu, lenistwo, nastwienie na szybki zysk bez wkladu jakiejkolwiek pracy i cwaniactwo.Przyklady? Bardzo prosze:

    1) Jak zdazylam sie zorientowac 99% ogloszen z data aktualizacji np. dzisiejsza czy tez wczorajsza albo nawet sprzed miesiaca jest nieauktualna od...kilku miesiecy, roku, czasami nawet dluzej (wniosek: NIKT, ale to absolutnie NIKT nie zadaje sobie trudu aktualizacji baz przynajmniej raz na kilka miesiecy - bo i po co? Klient - jak sobie juz cos tam znajdzie w internecie- i tak SAM do nich zadzwoni. Agencja najpierw nie moze znalezc ogloszenia, potem znajduje i okazuje sie, ze nie zgadza sie np. cene podana w ogloszeniu z cena faktyczna, nie zgadza sie lokalizacja, nie zgadza sie metraz itd. Jak juz cos tam sie zgodzi, to agent informuje, ze sprawdzi czy oferta jest aktualna i ze oddzwoni. Oczywiscie NIE oddzawania (bo i po co, skoro z reguly okazuje sie, ze oferta nie jest aktualna), tak wiec klient dzwoni ponownie do agenta. Agent nie moze rozmawiac, bo: jest na spotkaniu/jest akurat w banku/ jest akurat w sklepie/jest akutat w samochodzie - i znowu mowi, ze oddzwoni. Nie oddzwania oczywiscie. Klient dzwoni znowu. Agent - przepraszajacym glosem informuje, ze oferta jest nieaktualna. Cala procedura trwa klika dni:) Jesli dochodzi wreszcie do znalezienia jakiejs nieruchomosci - smialo mozna uznac to za cud:) Oczywiscie klient ta nieruchomosc SAM sobie znalazl, SAM wydzwonil agenta, SAM ublagal go o wyznaczenie spotkania - no i w efekcie SAM musi za taka "usluge" zaplacic. Pytanie tylko GDZIE jest ta USLUGA??? skoro klient zrobil wszytko SAM? Za co mamy placic kilka/kilkanacie, a czasami kilkadziesiat tysiecy??? Tego nie pojmuje...za podanie adresu? bo pracy tu zadnej nie bylo, skoro sama musze sie upominac o telefony i informacje.
    W moim odczuciu agent powinien DBAC o klienta: przede wszytskim oddzwaniac, przesylac mu oferty, proponowac spotkania, jednym slowem opiekowac sie. I za to jak najbardziej jestem w stanie kase zaplacic. Nigdzie nie placi sie za krecenie palcami młynka i dotyczy to takze agentow nieruchomosci.

    2)Agentka dzwoni i namawia mnie goraco na obejrzenie domu, ktorego nie chce ogladac. W koncu zgadzam sie i umawiamy sie na konkretny dzien. Konkretnego dnia ma zadzwonic i podac dokladna godzine i ten TAJEMNICZY adres. Oczywiscie nie dzwoni. Dzwonie ja. Pani jest nie do zlokalizowania, wiec dzwonie bezposrednio do biura i mowie, ze czekam jakos tak bezskutecznie na informacje. Po jakims czasie pani agentka oddzawania i mowi, ze nieaktualne jest to ogloszenie, no to ona w takim wypadku nie dzwonila, bo i po co. No to powiedzialam jej, ze chociazby po to, ze:
    a) tego wymaga kultura
    b) nie mialabym zablokowanego dnia na ogladanie
    c) moglam umowic sie gdzie indziej w tym czasie
    Byla co najmniej zdziwiona. Wniosek: skoro ogloszenie jest nieaktualne, to po co wydawac pieniadze na zbedne telefony do upierdliwego klienta skoro i tak z niego kasy nie bedzie. Logiczne w sumie:) Agencje tna koszty:)

    3) radosna agentka do ostatniej chwili nie chce podac adresu:). Podaje go pol godziny przed spotkaniem. Smieszne nieco, bo gdybym chciala nie pojechac i wyludzic tylko adres, to i pól godziny przed spotkaniem moglabym to zrobic (dla chcacego nic trudnego) - w efekcie poczulam sie jak cwiercinteligent przy "przebieglej" pani agentce (ale co tam). Przez cala wizyte paniu agentka grala role slupa (oprowadzali wlasciciele), po czym pod koniec wizyty pani agentka poduwa do podpisania umowe. Niby naturalne, ale: nie podpisuje sie umow, z ktorymi nie ma sie mozliwosci wczesniejszego zapoznania:) Tak przy telefonicznym kontakcie z agencja, jak i przy umawianiu spotkania nie bylo w ogole mowy o np. prowizji. Prowizja nie jest rzecza oczywista, tak samo jak jej wysokosc i chyba naturalnym byloby poinformowanie o niej PRZED wykonianiem uslugi (czescia ktorej jest pokazanie nieruchomosci przed ewentualna transakcja) , a nie PO, bo moze np. w mojej opinii prowizja jest nieakceptowalna i gdybym wiedziala wczesniej, to nie skorzystalabym z uslug tej konkretnej agencji. I co? Szarpac sie z baba i robic awanture, ze sie nie podpisze? Jakos tak chyba niezrecznie - ale z drugiej strony jak wykorzenic takie zachowania? Moje wrazenie jest takie, ze agent zastosuje KAZDA metode zeby podpisac umowe, liczac na takt uslugobiorcy i jego zaskoczenie sytuacja.

    I taki mam apel:
    Drodzy agenci,
    Klient nie jest taki glupi na jakiego wyglada, -> jak uprze sie oszukac, to i tak oszuka:) (czemu specjalnie sie nie dziwie, bo przy tak swiadczonej usludze, to chyba agent powinien doplacic klientowi za nerwy, stracony czas itp. Wiec albo wezcie sie do roboty, albo zajmijcie sie czyms innym, bo przy takim podejsciu do PRACY nie dziwcie sie, ze nie chca Wam placic. Na zaplate trzeba zapracowac.

    Reasumujac moje doswiadczenia:
    Usluga Agenta nie jest mi kompletnie do niczego potrzebna, bo:
    - nie oszczedza czasu poszukiwan (wrecz go wydluza), bo i tak musze dlubac po setkach stron zasmieconych dokladnie tymi samymi nieruchomosciami w dokladnie roznych cenach;)
    - naraza na dotatkowe koszty telefonow do nicnierobiacych agentow, bo de facto moje informacje z netu sa zblizone do tych ktore na agent. Jedyne czego nie mam to adres, ale jego cena robi sie kompletnie nieadekwatna do reszty.Tak wiec tym ktorzy maja czas, radze szukac na wlasna reke. Wyjdzie taniej:) a efekt ten sam.
  • alejaja202 27.04.11, 13:25
    Ja powiem tak :z usług posredników trzeba umieć korzystać:1. wybierasz konkretnego pośrednika/ nie biuro/ 2. idziesz do jego siedziby na rozmowę, 3.uzgadniasz warunki współpracy 4. ustalasz wysokość wynagrodzenia,5. podpisujesz umowę pośrednictwa, 6. określasz swoje potrzeby i za jaką kasę te potrzeby możesz zrealizować, 7. podajesz dni, godziny kiedy możesz oglądać, po zobaczeniu 2-3 nieruchomości MÓWISZ co Ci się nie podoba,. całą robotę z aktualizacjami, telefonami, umawianiem robi za ciebie posrednik. I tyle.

    A jeśli chodzi o aktualizację, wielość tych samych ofert to jeśli staniesz po drugiej stronie czyli będziesz sprzedawać to na sugestię zawarcia umowy posrednictwa w sprzedaży z klauzulą wyłączności napiszesz zjadliwy komentarz o pośrednikach .
  • alexxx 27.04.11, 14:21
    Ubawilas mnie:) Serio:)
    Korzystanie z uslug (jakichkolwiek) nie wymaga studiowania manuala i habilitacji:)
    Otoz posrednik/agent, czy jak tam go nazwiesz, ma ogolnie klopot z kojarzeniem faktow i przyswajaniem informacji. Oni zyja w swoim matrixie. Jesli mowie, ze szukam czegos do wynajecia za mniej wiecej 8 tysiecy to dostaje kilka ofert (jesli w ogole) za np. 20 tysiecy albo 30 tysiecy. Jesli szukam w konkretnej dzielnicy - to dostaje oferty z innej (bo cena byla do zaakceptowania wg agenta/agencji), Kiedy MOWISZ, ze chcesz miec max 3 pokoje, to agent proponuje ci 5 - bo tak jest ladniej i lepiej wg niego. I kiedy taki agent sie dowiaduje, ze klientowi sie nie podoba, to sie jeszcze potrafi obrazic;)I to jest warszawski standard, Wiec o czym my rozmawiamy? I przez ostatnie kilka tygodnu spotkalam TYLKO JEDNEGO posrednika, ktory wykazuje jakas dobra wole i cos tam robi. Slownie ->JEDNEGO. Cala reszta obija gruchy i czeka na manne z nieba.

    Jesli chodzi o aktualizacje, to wydaje mi sie ona podstwowym dzialaniem, jesli chce sie miec pojecie o tym, co sie dzieje na rynku. I chyba sie ze mna zgodzisz, ze dzialaniem niezbednym. Moze przydaloby sie, w tym nicnierobieniu, chociaz raz na kwartal ustalic czy potencjalny wynajmujacy jeszcze zyje, a nieruchomosc jeszcze stoi? Ale wlasciwie po co? Klient sam sie w sumie moze obsluzyc, a prowizje zaplacic od tej samoobslugi wlasnie. Bilans agenta/posrednika sie zgodzi, czyli min. wkladu i max. zysku:)

    Aaaa i jeszcze - sprzedawalam dwa mieszkania i i kupowalam jedno - bez posrednikow tego dokonalam:):):) fakty byly takie, ze opedzic sie od tych nierobow jest baaardzo trudno. Codziennie po kilkanascie telefonow od czapy, z propozycjami uslug, ktorych kompletnie nie rozumialam i dalej nie rozumiem, bo: do notariusza trafie sama, ogloszenie moge tez dac sama, wiec gdzie ich praca??? Kilka procent od wartosci transakcji za "słupowanie" przy kliencie, to przyznasz, nieco wygorowana stawka.
  • decort 12.05.11, 20:40
    coż, czytam ten wątek i widzę, że wszyscy macie po trochu rację. Klienci są oczywiście wrodzy i oszustni, a agenci nieruchomości beznadziejni. Sam jako Pośrednik tego doświadczam. Teraz np od tygodnia usiłuję dowiedzieć się od innych biur (2-ch; bo w 2-ch interesująca moich klientów oferta jest), czy oferta jest aktualna i jakie jest blizsze położenie nieruchomości. NIC. Ja dzwonię, agenci prowadzący ofertę obiecują oddzwonić, bo akurat sa poza biurem i nie sa w stanie nic mi powiedzieć. Zadzwonią jutro. Już wiem, po takich gatkach, że pojęcia nie mają co sprzedają. Nie wiedzą nawet o co pytam, a ponoć opiekują się daną ofertą. Jutro - oczywiście nie dzwonią. Dzwonię ja i te same teksty. Co mam zrobić? Nie mam wyboru, tylko te 2 biura oferują daną nieruchomość. Moja klientka sama wynalazła te oferty - jak mam Jej wytłumaczyć, że nie mogę przebrnąć przez inercję kolegów po fachu? Koszmar. To oczywiście nie moje pierwsze takie doświadczenie. I też mnie wkurza, że kiedy w końcu wycisnę z nich potrzebne informacje, umówie spotkanie, a moja klientka np. kupi ich ofertę: to oni wezmą prowizję od sprzedającego /nie ja/, ale to ja bedę musiał wszystko przeprowadzić, bo oni się do niczego nie nadają.
    Z potencjalnymi kupującymi nie mam ostatnio złych doświadczeń, poza wrażeniem, ze nie wiedzą czego chcą. Bo jeżelich dostarczy dokumentów; ktoś szuka mieszkania na Starym Mokotowie, do remontu i z potencjałem do przeróbek, a żąda ode mnie pokazania mieszkania na Sadybie, po generalnym remoncie, bez potencjału i grubo powyżej budżetu - i mimo moich sugestii, ze to bez sensu, upiera się. Ogladamy - oczywiście jest bez sensu. I znów klient mi tłumaczy, że chce coś do remontu na Mokotowie. No, przecież wiem! Ręce opadają. I też parę takich przypadków pod rząd.
    Oferty - kupujący nie płaci prowizji. OK. Mam i generalnie popieram, ale faktycznie jest cos w tym co pisze "alejaja" - nie płacą, ale oczekują pełnej obsługi, łącznie z umową cywilną, bo za notarialną nie chce sie płacić, a pośrednikowi się przecież nie płaci; niech doradzi; dostarczy dokumentów itp. Radzę sobie z tym, ale dlaczego mam sobie radzić? Powinno być oczywiste, że nie płacisz nie wymagasz. Dobrze, ze toczą się takie dyskusje. Może taka dyskusja wyrobi odpowiednie postawy po bu stronach.
    I jeszcze jedno: nie rozumiem, dlaczego w polskiej mentalności podpisywanie umów, zobowiązań budzi opór, ponieważ kojarzy się z brakiem zaufania, lub nawet gorzej - traktowaniem kogoś z kim chcemy podpisać umowę jako oszusta. Kontrakt w interesach jest normalną relacją. Nie mam takich problemów z obcokrajowcami ani z prawnikami, ani przedsiębiorcami. Ci ludzie rozumieją, że sa pewne wymogi, których należy dopełnić. Kontrakt można negocjować, ale powinien być i powinien być na piśmie.
    Pozdrawiam
  • bezpocztyonline 13.05.11, 08:41
    decort napisał:

    > Sam jako Pośrednik tego doświadczam. Teraz np od tygodnia usiłuję dowiedzieć się od
    > innych biur (2-ch; bo w 2-ch interesująca moich klientów oferta jest), czy oferta jest ak
    > tualna i jakie jest blizsze położenie nieruchomości. NIC. Ja dzwonię, agenci pr
    > owadzący ofertę obiecują oddzwonić, bo akurat sa poza biurem i nie sa w stanie
    > nic mi powiedzieć.

    Biura podkradają oferty: kopiują i tekst i zdjęcia. Nie od właściciela - od innego pośrednika!
    I przyłapani zwlekają z modyfikacją.

    Nie "firmy krzak". Licencjonowani pośrednicy! Działający po paręnaście lat! A ściślej mówiąc ich asystenci, ale to przecież wszystko jedno.

    Może dlatego nie wiedzą, czy ogłoszenie jest aktualne czy nie. Liczą na swoich klientów kupujących, wtedy będą dzwonić do tego, od którego ogłoszenie ukradli. Jeśli zaś do nich dzwoni inne biuro, to im się to całkiem nie kalkuluje.
  • decort 13.05.11, 21:46
    a ja jednak myślę, że nie ukradli oferty innemu pośrednikowi /bo na tego innego pośred. przecież bym trafił/ - jeżeli coś ukradli to właścicielowi, który przestał się ogłaszać i kontakt jest tylko przez te łachudry. Coś okropnego. Współczuję poszukującym czegoś do kupienia, którzy na coś takiego trafiają. Ja, zresztą, jestem w tym wypadku, w takiej samej sytuacji jak oni.
  • bezpocztyonline 15.05.11, 04:42
    To jakieś sieciówki? To do nich podobne... Albo lekceważą cię, bo czekają na bezpośredniego klienta.
  • decort 16.05.11, 20:38
    a skąd! wyjątkowo nie sieciówki. Nie wiem co to w ogóle jest. Aż z takim idiotyzmem przez 18 lat pracy nie miałem do czynienia, a już wiele widziałem w tym zawodzie. Ludzie, z którymi się kontaktuję, nazwijmy ich "opiekunami oferty" - to nieporozumienie; jeden to jakiś (konkretnie jakaś) niewydarzony osobnik, w dodatku bezczelny i nieuprzejmy, który zazwyczaj dopiero po chwili się mityguje; a drugi to pośrednik z licencją, bladego pojęcia nie mający o ofercie, pod którą jest podpisany i musi zapytać szefa czy ich biuro w ogóle współpracuje z innymi biurami. Oboje wiecznie w terenie nigdy w biurze.
  • alejaja202 17.05.11, 14:22
    I dlatego marzy mi się ,że nadają takie czasy, że klient/zamawiający fatyguje się do biura nieruchomości i mówi:1/ chcę sprzedać mieszkanie/dom/działkę , pośrednik mówi: umowa pośrednictwa - pokazuje wzór umowy, wynagrodzenie ....., dokumenty nieruchomości, oględziny , podpisanie umowy i handlujemy.
    2/ chcę kupić mieszkanie/dom/ działkę , pośrednik mówi: umowa pośrednictwa- pokazuje wzór umowy, wynagrodzenie, zdolność kredytowa, oczekiwania, oglądanie i kupujemy

    I tylko umowy na wyłączność ;system MLS czy inny propagujący WSPÓŁPRACĘ pośredników

    OJ chyba poniosły mnie marzenia .
  • marcin_gtm 21.05.11, 11:06
    Alexxx, masz jakieś problemy umysłowe. Jeśli masz pretensje co do pracy biura lub pośrednika, mów to adresatowi swoich pretensji. Forum poświęcone pośrednikom nie jest do tego najlepszym miejscem. Większość polskich klientów chce usług o super jakości, ale za darmo. Jako pośrednik mogę przeprowadzić transakcję nie za 4000 zł, ale za 1500 zł. Pod warunkiem, że klient płaci z góry za czynności, które faktycznie wykonam. Gwarantuję, że pośrednik, który zaproponowałby Ci coś takiego, zostałby przez Ciebie zbluzgany, że śmie chcieć od Ciebie pieniądze za konkretną usługę.
    Z utęsknieniem czekam na czasy, kiedy w Polsce zapanuje prawdziwy wolny rynek.
  • alexxx 19.07.11, 19:21
    to raczej ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem i kojarzeniem faktow. Pczecztaj tytul tego watku, to moze cie oswieci. A najlepiej przeczytaj dwa razy.
    I powodzenia w szukaniu wariata, ktory zaplaci z gory za jakiekolwiek "czynnosci". Ty placisz z gory za usluge hydraulika albo fryzjera? Poza tym skoro "czynnosc" kosztuje 4.000 zl, to dlaczego mozesz wziac za nia 1.500??? Rozumiem, ze tyle wlasnie jest warta...chyba, ze sie myle;)
    Rynek jest juz wolny i oczywiscie mozesz zadac 1.500 i to nawet z gory za hmmm "czynnosci". Powodzenia;)
  • marcin_gtm 20.05.11, 11:27
    Kolejny post typu "za co ci pośrednicy biorą tak łatwe pieniądze". Zapraszam do swojego biura wszystkich chętnych, którzy chcą popracować (a raczej mało pracować) i zarobić "kokosy" :)
  • rixonss 24.05.11, 13:21
    napisz jakie to biuro powinno sie pietnowac takie zachowania.
    --
    Biura Nieruchomości Rzeszów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka