Dodaj do ulubionych

Dzień z życia pośrednika

26.07.11, 21:54
Zainspirował mnie mail, jaki dziś otrzymałem od swojego pracownika. Pracownik solidny i dochodowy, ale od 2-ch m-cy mu nie idzie. Zdawał raport szefowi z dzisiejszego dnia. Załączam tekst:
"Przesyłam fotki dzisiejszego urobku. Jestem bardzo zły, bardzo. Najpierw zadzwonił facet o KEN małe 2 pokoje i dowiedziałem się, ze koleś wstrzymuje sprzedaż do września, zadzwoniłem więc na Rybałtów, a tam wyłączność , więc na Czerską a tam (oba) sprzedane, więc kombinuję coś do 450 tysięcy dla syna gościa z Lublina, a w dodatku ma być w nowym.
Potem zadzwonił cymbał, który tydzień temu plótł jaką prowizję wezmę za Nalewki - te za 840tys. - bo podzwonił po innych biurach, a ja wcześniej powiedziałem, ze możemy negocjować. zaproponował mi 6 tysięcy i ja się w rozpaczy zgodziłem! (Sorki szefie). Dzwonię na Nalewki {oferta ma nie całe 3 tyg. - dopisek mój} zeby oglądać jutro, a tam słyszę, że właśnie sprzedane. Cymbał zaniemówił - bo targował prowizję, a w międzyczasie sprzedali mu mieszkanie. A mnie trafił szlag. Bo jakieś 20 tysięcy poszło w cholerę!
Życie to nie jest bajka to jest bitwa!!! A wczoraj tak mi smakował gruziński koniak :-)
Nie powinienem odbierać ani dzwonić dzisiaj nigdzie!!!"
Edytor zaawansowany
  • lic_po 27.07.11, 09:25
    wniosek - nie ma żadnego kryzysu, a mieszkania idą w Warszawie jak ciepłe bułki.

    jedna rzecz przykuła moją uwagę - 840tys i 6tys. prowizji, czyli ok. 0,7 % . a pewno jakby Cymbał (cyt.) przycisnął twojego agenta to jeszcze by z tysiąc urwał. Ja wiem, że taki rynek, że jak nie ten agent to inny zejdzie z prowizji, a że mieszkanie jest w tysiącu innych agencji to nie ma wyjścia i trzeba opuszczać, ale...

    Ma rację jeep z przewidywaniem przyszłości naszego zawodu.
    pozdro
  • j666 27.07.11, 18:17
    Dlaczego nie liczycz klientom za godzinę pracy?
    Powiedzmy 50-120 zł/godz.?
    (+ VAT)
  • decort 27.07.11, 22:00
    :-D pracownik przestrzelił z tymi 6-ma tys. I wie o tym. Wie też, że wybaczyłbym Mu. Wyleczyłem się już z trzymania fasonu dla dobra rynku. Trzymam fason dla siebie. I pracownik wie, że godząc się na takie warunki bez uzasadnionej przyczyny (a to jest ten wypadek) - nie otrzyma wynagrodzenia, w tym wypadku od Kupującego. Zgodził się, bo ma na utrzymaniu rodzinę, po 2-ch m-cach bez transakcji wybrał obcję optymalną: biuro będzie zaspokojone, a On dostanie prowizję (swoją część) ze strony Sprzedającego.
    I, oczywiście, że dobre rzeczy w dobrej cenie sprzedają się prawie na pniu. Zawsze tak było. Kryzys czy nie.
    A , wyliczyć klientom za godzinę - świetny pomysł. Pracuję nad tym.
  • decort 29.07.11, 00:28
    Wiecie co, moje biuro ma chyba jakąś falę! Czerwone światło i czerwone. Dziś dla odmiany inny pracownik przekazywał lokal, już po sprzedaży. Z miesięcznym opóźnieniem, ponieważ .... zresztą nie ważne. I .... sprzedająca znów .... się popisała. Przyniosła 1/4 prowizji, bo "nie ma pieniędzy, zbiera. Będzie miała na koniec sierpnia." Tj. tak mówi, tak mówi ... Nie jest to uboga staruszka - od takowej pewnie nie wziąłbym ani grosza, różne są sytuacje, co rozumiem. Ta kobieta wszystkie terminy przesuwała, nawet gdy znała je na tydzień (a bywało i dłużej) naprzód; wiecznie coś się jej nie podobało - a rozmowy z nią żadnej (od momentu znalezienia kupca, bo wcześniej wszystko było OK); tak bo tak lub nie bo nie. Gdy już w końcu doszło do transakcji, a kupujący w traumie (bo na Niego też działała toksycznie, co wyznał szczerze i życzył sobie obecności pośrednika przy każdej z Nią rozmowie; maila własnego nie udostępniał, telefonu także - tak długo jak się tylko dało) złożył podpis pod aktem notarialnym, okazało się, że Pani chce negocjować prowizję, ponieważ kurs franka poszedł w górę ... hmmmm... . Oki, coś tam ugrała, w końcu człowiek ma serce :-) Ale teraz okazuje się, że bidulka zainkasowała kupę kasy i nie ma .... no na prowizję nie ma..... Serce się kraje. Kraje mi się .... Wracam z urlopu, bo idzie ku złemu :-))) a jak tak daje pójdzie to z tobołkiem trzeba będzie .... a nade mną kto się ulituje? przecież nie ta pani raczej.
  • bezpocztyonline 29.07.11, 07:12
    decort napisał:

    > bidulka zainkasowała kupę kasy i nie ma .... no na prowizję nie ma.....

    No cóż, tacy się też zdarzają.
  • zegmarek 01.08.11, 21:16
    Czy nigdy was nie zastanowiło dlaczego takich problemów nie mają inne wolne zawody.
    To pośrednicy sami są sobie winni.
    Marek Obtułowicz
  • decort 02.08.11, 00:48
    oczywiście, że sami pośrednicy winni sa przede wszystkim. Tylko, jak teraz to odmienić po 20-latach zaniedbań (postępujących w dodatku) ? Absolutnie nie oczekuję odpowiedzi czy też recepty na ten stan od pośredników na tym forum. Wręcz Wam zakazuję odpowiedzi na to pytanie tutaj. Choćby nie wiem jak kusiło. Tego też musimy się nauczyć!
    WSPON stworzył forum na swoim serwerze, ale tam o ile pamiętam trzeba się było przy logowaniu identyfikować imieniem, nazwiskiem i nr lic. - ponieważ w takiej wersji to nie działało, postulowałem zmianę; by aż tak dalece idąca identyfikacja nie była konieczna. Jak jakiś czas temu sprawdzałem, ten system jednak tak działał, tj. takie były zasady, więc nie działało - może inni też powinni postulować większą anonimowość. Same nicki, jak tu, by wystarczyły przecież, by ludzie swobodniej się wypowiadali. Z takich wypowiedzi może się coś zrodzić, oprócz idei także liderzy, którzy w końcu by się ujawnili. Taki system może dotyczyć, zostać stworzony dla innych regionalnych stowarzyszeń w Polsce.
    Pozdr.
    W miarę ciekawszych epizodów "z życia" będę zamieszczał.
  • decort 02.08.11, 01:16
    A teraz, moja własna odpowiedź na powyższe. Będzie kłopot, bo środowisko jest nasze, narodowe, polskie, i po naszemu sobie nie ufa. Z tego też należy się wyleczyć! Gdy kupowałem dla siebie lub sprzedawałem własne nieruchomości - podpisywałem umowy pośrednictwa z pośrednikami, w których zobowiązywałem się do płacenia prowizji, a oni po pierwsze do netu - tam imię, nazwisko - "namierzyli" pośrednika, i afera! Kilka razy grożono mi KOZą z tego powodu, że nie ujawniłem statusu zawodowego. A po co, na litość (!).... miałem ujawniać, skoro chciałem tylko sprzedać coś własnego lub kupić coś dla siebie i zapłacić prowizję? To nie jest normalne, moi drodzy. Lekarz do lekarza pacjenta, czy prawnik do prawnika klienta - nie mają pretensji, gdy tamci nie zdradzają swojej profesji zwracając się do kogoś o pomoc. Natomiast takie pretensje mają być może (dość prawdopodobne np. komisy, albo raczej handlarze samochodami - bez obrazy na wszelki wypadek, chodzi o model zachowań) - to gdzie, koledzy sami się plasujemy? Sami sobie wystawiamy pozycję i "laurkę" (-: Sami sobie wystawiamy świadectwo traktując samych siebie tak jak podejrzewam również klientów, i jak wielu klientów nas); bo ta choroba dotyka obie strony. Zupełnie nie potrzebnie, ponieważ mimo wszystko: oszustów i osób niekompetentnych jest dużo mniej niż sobie wszyscy (po obu stronach) wyobrażamy.
  • bezpocztyonline 02.08.11, 09:18
    zegmarek napisała:

    > Czy nigdy was nie zastanowiło dlaczego takich problemów nie mają inne wolne z
    > awody.

    A kto Panu powiedział, że nie mają?
    Proszę popytać projektantów, wykonawców, kierowników budów itp.
  • decort 04.08.11, 22:31
    Transakcja, prawie samodzielna, przeprowadzona przez klientów, co zawsze budzi niepokój w sercach pośredników. Otóż klienci zawarli akt notarialny 3 tyg. przed terminem (zawarli wczoraj), i zadzwonili dziś (obie strony) - że właśnie sa po akcie i rozliczyć by się chcieli. Trochę byłem zniesmaczony, że tak mnie pominięto i nic nie mam już do zrobienia, ale z drugiej strony - w tym wypadku nie byłem potrzebny (a i oni nie czuli potrzeby bym jakoś uczestniczył), więc OK. Na przekazanie Faktury/zapłaty za nią - się umówiłem. Bywa i tak. Pozdrawiam bractwo.
  • decort 11.08.11, 21:25
    Dzis spotkanie z klientami, którzy chcieli obejrzeć konkretne mieszkanie. Znaleźli w necie. Przyjechali do W-wy 300km żeby obejrzeć 3 wybrane przez siebie mieszkania, w różnych biurach. Spotkanie z nimi w lokalu, który sobie wybrali z mojego biura. Nie to. Porażka, choć tego nie powiedzieli. Rozmowa: o co chodzi, co jest potrzebne; ustalenie jaki mają gry-plan na ten dzień. Powrót do biura. Sprawdzenie bazy pod ich kątem. Jest parę propozycji, ale .... nie, nie .... jedna jest droższa nieco, i ciut nie tam ... (ale tylko ciut!), za to wygląda, że ideał, którego po prostu nie przewidzieli. Tel. do właściciela czy może tak ad hoc pokazać mieszkanie, może - tel. do poszukujących, jeżeli jeszcze nie wyjechali to jest coś jeszcze do obejrzenia. I to jest to! Bardzo się podoba, wszystko odpowiada. Cena, no stać ich, ale woleliby coś uszczknąć. Kupują. Charakterystyczne pytanie poszukujących w pewnym momencie: ta oferta jest w internecie? [jest wszędzie!], bo nie znalazłam. Właśnie! "Nie znalazłam"! Od tego jest właśnie pośrednik. Który znajdzie, zna tło, wie o co chodzi obu stronom i ma oczy dookoła głowy w sprawie nieruchomości.
  • jeepwdyzlu 12.08.11, 09:48
    ta oferta jest w internecie? [jest wszędzie!], bo nie znalazłam. Właśnie! "Nie znalazłam"! Od tego jest właśnie pośrednik. Który znajdzie, zna tło, wie o co chodzi obu stronom i ma oczy dookoła głowy w sprawie nieruchomości.
    ----------
    pochlebiasz sobie
    niestety
    czas płacenia wysokich prowizji za czynność, którą opisałeś (refleks właściwie) już się skończyła...
    Niedobitki kupujących trafiają do biur - może 20%
    za rok to będzie 10%
    Koledzy - zacznijcie sobie szukać nowych pól zawodowej działalności
    Tak naprawdę - już się spóźniliście...
    Pozdrawiam
    były jeep
  • yon_dramahore 12.08.11, 22:10
    Ależ sobie "wlewacie" i sobie "słodzicie"! A czytając o Waszych troskach i nieszczęściach, aż by się chciało zaproponować Wam "działkę" 5% (+VAT) od obu stron, ofkozzz!
    Z tych Waszych 2,9% + VAT, to faktycznie z glodu zdechnąć można...
    I te "logiki" w postach decorta... To sprzedane, to poszło, to natychmiast uciekło, tu spóźniłem się o 10 min, itp, itd... A jednocześnie: dobry, dochodowy "naganiacz" NICZEGO nie sprzedał przez dwa miesiące i z desperacji "nieomalże" zaczyna działać "ku zgubie" biura decorta. No ale cóż... "idą jak cieple bułeczki", więc robimy discount markt... A zadajcie pytanie byle agentowi od nieruchów: jak tam idzie w Wawie, w Pozku, w Krakowie? To każdy powie, że roboty (sprzedaży/transakcji), tyle, że nie wiedzą w co najpierw "ręce włożyć!".
    Nie da się czytać tych wątków towarzystwa wzajemnej adoracji. Za cholerę!
    Spadam stąd!
    Buona notte!
  • decort 12.08.11, 22:47
    no to SPADAJ WŁAŚNIE. Ja mam się świetnie. Od lat i teraz też. Uwielbiam pośrednictwo w nieruchomościach. To moje hobby. A to, jakie sa motywacje i zachowania moich pracowników to inna rzecz. Że czasem ich ponosi? Tak. Bo nie każdy w tej branży zawsze jest na fali. Ja to rozumiem. I rozumiem tez ludzi, którym daję pracę. Oni wiedzą o tym, że wolno im czasami zaszaleć, ale znają też konsekwencje takiego szaleństwa. I tyle.
  • jeepwdyzlu 13.08.11, 13:51
    Robisz się nerwowy..
    Zaraz spadać?
    Naprawdę lubisz lizanie się po fiutach?
    Masz realny, może krytyczny głos kogoś z boku i zaraz cieszysz się, że spada?
    Martw się.
    były j.
  • yon_dramahore 13.08.11, 21:15
    decort napisał:

    > no to SPADAJ WŁAŚNIE. Ja mam się świetnie. Od lat i teraz też. Uwielbiam pośre
    > dnictwo w nieruchomościach. To moje hobby. A to, jakie sa motywacje i zachowani
    > a moich pracowników to inna rzecz. Że czasem ich ponosi? Tak. Bo nie każdy w te
    > j branży zawsze jest na fali. Ja to rozumiem. I rozumiem tez ludzi, którym daj
    > ę pracę.
    Oni wiedzą o tym, że wolno im czasami zaszaleć, ale znają konsekwe
    > ncje takiego szaleństwa. I tyle.


    Chryste Panie! Ależ Ty jesteś Wielki! I Wspaniały! No Dobry Pan, po prostu! Patrzajta ludziska! Pracę ludziom daje!

    "si tacuisses, philosophus mansisses"
  • decort 15.08.11, 00:21
    Cóż, tak mam i już. Może dlatego ci sami ludzie są ze mną od lat, a ci którzy przychodzą i odchodzą pozostają w koleżeńskich stosunkach z moim stałym zespołem i ze mną; albo odwrotnie: dlatego, że tak się układa - to ja tak mam.
    Masz rację jeep poniosło mnie bez powodu. Może i robię się nerwowy. Właśnie lekarz mi powiedział, że mam nadciśnienie - to pewnie stąd to wkurzenie bez sensu (-; Nabuzowany byłem przez parę dni jak idiota.
  • decort 15.08.11, 01:17
    W tym wątku nie zauważyłem by ktoś komuś "wlewał" (co to w ogóle za określenie!) lub "słodził". Opisuje różne sytuacje szczerze. Czasem komuś "nie idzie", a czasem odwrotnie.
    - Te nasze 2,9%+VAT? - ciekawe; a ja na mieście wciąż słyszę (incognito; także uszami przyjaciół) z ust klientów biur, że stawka warszawska to jest obecnie 1%. Oczywiście tak nie jest. Ani tak, ani tak. Ale Ty przywołujesz na forum najwyższy procent dla efektu, podobnie jaki oni najniższy w prywatnych rozmowach.
    - "te logiki" w postach decorta: opisane są prawdziwe sytuacje. Tak wygląda nasza praca.
    - ten dobry "naganiacz": to jest facet bliski 50-tki, prawnik pracujący w tym charakterze w przez wiele lat, w tym Urzędzie Gminy W-wa Centrum w wydziale spraw lokalowych i w geodezji; pośrednik z licencją; i wciąż autor wielu artykułów o tematyce historycznej w czasopismach, które zapewne czytasz (jest o to proszony, bo świetnie zna pewne segmenty historii i ma niezłe pióro) - więc w życiu nie nazwałbym Go naganiaczem; raczej fachowcem; Nigdy nie działałby na zgubę mojego biura, zresztą ja tak tego nie ująłem przecież :-) .
    Ludzie wiedzą co się dzieje w biurze, czy są transakcje i kasa, czy nie. On wiedział, że są. Co poradzę! i ....
    - Nie jest tak, że "idą jak ciepłe bułeczki". No, nie jest. Ale transakcje są i ruch jest. I moi pracownicy rzeczywiście mają dużo pracy, choć nie zawsze ta praca kończy się transakcją. Może ci w Krakowie, Pozku (?), W-wie nie mają co robić; u mnie w biurze jest duży ruch. Fakt, że mamy wiele ofert, których nie ma u innych pośredników, ale zapytania są także o te nieruchomości, które znajdują się w kilku biurach.
    - Nie bardzo rozumiem więc to powszechne narzekanie: jeżeli ma się pewną strategię, da się żyć z pośrednictwa w obrocie nieruchomościami. Ja nie muszę się z tego utrzymywać, ale utrzymuję się na niezłym poziomie. Nie muszę ruszać innych aktywów, które napłynęły z innej zupełnie strony (raz musiałem, ale to była chwila).
    Mam ludzi od lat działających na tym rynku, którzy sami stanowią markę; większość ich klientów nie wie nawet jak się nazywam, korzystają z usług moich współpracowników, a nie biura. U mnie nie ma rotacji co 2 m-ce. Dla odświeżenia, raz na jakiś czas zatrudniam kogoś nowego, młodego, wykształconego kierunkowo lub takiego, który chwyta o co chodzi, jest szkolony przeze mnie, zaopiekowany przez starszych kolegów; czasem zostają, częściej po kilkunastu, kilkudziesięciu miesiącach opuszczają nas. Zazwyczaj zatrudniają się potem w dużych sieciowych firmach w branży (lub innych jako spece od pozyskiwania lokalizacji) na stanowiskach kierowniczych. I bardzo dobrze. Zyskujemy nowych przyjaciół.
    Mam dobre samopoczucie? Tak. Nie mogę mieć innego. Jest mi dobrze. Z wielu powodów.
    I w biurze mogę być dobrym szefem.
    - "aż by się chciało zaproponować Wam "działkę" 5% (+VAT) od obu stron" - czasem by należało! Słowo daję, niektórzy klienci są tak trudni i toksyczni, że nawet więcej to nie byłoby zbyt wiele!
  • jeepwdyzlu 16.08.11, 09:55
    decort
    szczerze się cieszę, że u Ciebie ok, bo Cię lubię :-)
    Ale - branża ma się tragicznie.
    Czemu? Odwrócili się Klienci. I mieli/mają rację.
    Spieprzyliśmy - jako środowisko - wszystko co było do spieprzenia.
    Zajmowaliśmy się pierdołami, zamiast zbudowaniem nowoczesnego systemu pobierania opłat (tylko od sprzedającego), porządnych MLS'ów, budowaniem prestiżu zawodu. Tolerowaliśmy - zwłaszcza w skandalicznie działających stowarzyszeniach bandę niedouków.
    Niby nie nasza sprawa. Nasza. I mamy owoce. Zgniłe...
    I powtórzę - ta tendencja się pogłębia. A ludzie - nie cierpią nas. Jak komorników...
    I nie dziw się.
    System licencji okazał się fikcją, a właściwie narzędziem ograniczania konkurencji - a Kienci mieli i mają do czynienia z "maklerami". Czyli ludźmi, których wiedzy NIKT nie weryfikuje.
    Do tego jak sobie przypomnisz przyjmowanie ofert bez umów, podbijanie cen, brak aktualizacji, skandaliczne opisy, zdominowanie portali, ZA DUŻE (nie bójmy się być wobec siebie szczerzy) wynagrodzenia - będziesz mieć obraz sytuacji. Inny od tego co opisujesz...
    Pozdrawiam
    były jeep
  • alejaja202 16.08.11, 15:47
    Nie mogę się zgodzić ze stwierdzeniem ,że pobieranie wynagrodzenia od kupującego jest powodem niechęci klientów do pośredników. Kupujący polujący w internecie na oferty jest najgorszym klientem pośrednika.Dlaczego? Bo jest zupełnie nie przygotowany do nabycia czegokolwiek. Przykłady z życia pośrednika :30-latka przyprowadzająca mamę o lasce na 4 piętro bez windy"bo mieszkano jest super- widziałam w internecie, n ie myślałąm ,że mama nie da rady wejść"; domek jest super ale najpierw muszę sprzedać mieszkanie,na pytanie a kiedy finalizuje Pan transakcję:" jeszcze nie zacząłem sprzedaży bo najpierw muszę coś znaleźć dla siebie", sprzedający poczekam ale proszę 15 % zadatku , "przecież nie mam takiej kasy" itd .
    Internet wszystkiego nie załatwi; każdy z pośredników ma w zanadrzu opowieści jak to "siłą" pakował klienta do samochodu i wiózł "na" nieruchomość , której nie brał pod uwagę kupujący ale po oglądnięciu do transakcji dochodziło.
    Po wielkich ogłoszeniach ,że kupujący nie płacą , rozpoczęło się bieganie od biura do biura a może cos sie trafi.
  • jeepwdyzlu 17.08.11, 00:21
    Powodów upadku zawodu jest mnóstwo. Ale burdel z prowizjami to jeden z ważniejszych czynników...
    Bj
  • decort 17.08.11, 20:43
    no tak, burdel z prowizjami jest; zwłaszcza, że małe często jednoosobowe "biura" godzą się na wszystko; ale cokolwiek byśmy ustalili, nawet w/g nas korzystnego dla klientów, to będzie to "zmowa cenowa".
    Masz jakiś pomysł, który pod to nie podpadnie?
  • jeepwdyzlu 18.08.11, 09:33
    ustalenia?
    nie
    10 lat temu trzeba było FORSOWAĆ, sugerować pobieranie wynagrodzenia TYLKO od sprzedających. Nie jako wymóg, tylko rozwiązanie, które sprawdziło się na wielu rynkach. Plus umowa na wyłączność, MLS i podzielenie się połową prowizji z biurem, które znajdzie kupującego.
    Do tego rezygnacja z licencji - które odbiły się nam rykoszetem, zamknęły rynek, wzmocniły beton, wykreowały "specjalistów", którzy od lat niczego nie sprzedają, za to "uczą".
    Mamy zatem martwą ustawę - bo pośrednictwem zajmuje się tysiące podmiotów bez licencji - patrz prawnicy czy księgowi, czy wręcz ludzie mający w dupie regulacje, 10 tysięcy pośredników, którzy powiedzmy, ze mają kwalifikacje, ale i tak z klientami rozmawiają ich pracownicy, których nikt nie weryfikuje, większość biur nie przestrzega żadnych standardów pracy - nie tylko opisanych w UoGN, ale wręcz nie przestrzega zasad zwykłej ludzkiej uczciwości - patrz artykuł w Rzeczpospolitej z wtorku o burdelu na warszawskim rynku (brak umów, podbijanie cen, oferty bez elementarnej wiedzy, bez zdjęć).
    Za to wynagrodzenia 3% od każdej strony każdy bierze chętnie.
    Niestety - to koniec. U potencjalnych kupujących coś pękło. Zaufanie. Uważają nas za krwiożerczą, pazerną, nieuczciwą bandę, która chce forsę za nic...
    Co z tego, ze pewnie 30% pośredników pracuje rzetelnie?
    Giniecie Drodzy Koledzy w morzu syfu, na który nie reagowaliśmy przez lata.
    Jest za późno. Klienci nie wrócą, technologie informatyczne, które lada moment za grosze zaimplementuje jakiś groupon realestate, facebook czy gratka powodują, że nie mamy INFORMACJI. A wiedza i bezpieczeństwo? Mozna je kupić taniej - nie oszukujmy się. Za kilkaset złotych a nie za kilka procent od setek tysięcy..
    Najpoważniej i najżyczliwiej radzę - szukajcie nowej roboty.
    ciao
    były jeep
  • decort 18.08.11, 16:54
    tia .... czyli recepty brak i pora brać de... w troki! U nas raczej prowizja tylko od Kupujących. Wciąż od lat, jest to rynek popytowy, mimo wszystko. Więc, nie da się tak jak wszędzie. To specyficzny kraj. To jest problem. Ludzie nas nie lubią, nawet gdy płacą, bo są uczciwi. Zobowiązali się i płacą, większość z nich to boli bardzo. Nie widzą co realnie dla nich zrobiliśmy by zarobić to co jest na fakturze. Rewolucja jest widzę potrzebna. Bo, że pośrednictwo zniknie - nie wierzę. Ani w nieruchomościach ani w innych dziedzinach. Będzie zawsze. Pytanie tylko jakie, ile warte? Technologie informatyczne nie zastąpią człowieka. Są narzędziem, którym posługujemy się zarówno my jak i nasi klienci, ale to tylko narzędzie. Są mniej lub bardziej sprawni, po obu stronach, w posługiwaniu się tym narzędziem. Pojawią się zapewne jeszcze lepsze narzędzia. Tak już jest. A my, nie żeby istnieć, ale by móc z tego wszystkiego korzystać i być dla klientów podporą musimy mieć autorytet. I budowanie tegoż jest wyzwaniem. Otóż, ostatnio Stowarzyszenie pośredników i zarządców nieruchomości zasłużyło się Polakom, członkom Wspólnot Mieszkaniowych, ale ani widu ani słuchu o tym w mediach. Owszem, w Rzepie jest artykuł na ten temat, ale bez informacji, że to właśnie te stowarzyszenia zawalczyły o korzystne dla ludzi uregulowania prawne, pozwalające im ponosić mniejsze koszty na utrzymanie nieruchomości we wspólnotach mieszkaniowych i płacić niższe czynsze. Jest informacja, że Min Infrastruktury wydał Rozporządzenie, ale nie ma informacji na czyj wniosek, w związku z czyimi pismami w tej sprawie, kto to zauważył i żądał zmian. Takich rzeczy jest więcej. Przecież to my wiemy co jest nie tak, co można zrobić by obywatelom ulżyć i Stowarzyszenia starają się działać w tym kierunku, ale nic .... o tym do mediów. Więc, nie wiem co ten nasz piar, na który płacimy składki, robi. Artykuły sponsorowane jacy to jesteśmy świetni jako pośrednicy? to nikogo nie przekonuje. Ble....ble.... ble.....; to co robimy dla ogółu powinno być nagłaśniane a nie jest! No, Jeep - ruszyłeś mną!
  • j666 19.08.11, 08:58
    Fajnie, bo nie istnieje takie stowarzyszenie.
    A co do meritum: sprawa VAT nie ma nic wspólnego z pośrednikami, a ministrowi finansów się parę miesięcy temu "przefajnowało" z wystawianiem faktur przez wspólnoty, ot coraz bardziej zarozumiały minister, a coraz głupsze akty wydaje.

    -----
    > Stowarzyszenie pośredników i zarządców nieruchomości
  • jeepwdyzlu 19.08.11, 09:25
    Bo, że pośrednictwo zniknie - nie wierzę. Ani w nieruchomościach ani w innych dziedzinach. Będzie zawsze. Pytanie tylko jakie, ile warte?
    ------
    jakbym wiedział jaką serwować receptę byłbym lekarzem :-)
    wracając do meritum. Tak - masz rację - pośrednictwo nie zniknie. Sam też nie kupuję benzyny w rafinerii, pieczywa w piekarni ani zeszytów w papierni.
    Ale - przyznaj, że za dość banalne czynnosci brać 6% prowizji to przesada. Gruba. Stworzyliśmy mit o niezwykłej wadze naszego zawodu, kolosalnej wiedzy, którą jakoby trzeba posiadać, w jakiejś mierze - przynajmniej na początku - uwierzyliśmy w to nawet sami.
    Tymczasem codzienna praktyka wykonywania zawodu - i to na długo przed kryzysem - jest odmienna choćby od ustalonych przez nas samych zasad. Poza tym - świat się zmienia a prowizje za pośrednictwo maleją.
    Policz sam: lepiej jest obsługiwać 20% rynku za prowizję efektywną (łączną - dla obu stron - około 4%, czy 80% rynku za prowizję 2% ???
    Braliśmy i chcemy dalej brać za dużo.
    Nie my jedni - adwokaci, notariusze...
    Tak - ale ich eldorado też się kończy. Jeszcze tego nie widza, albo się łudzą - ale jest pozamiatane. I słusznie - Drodzy Koledzy, bo przecież też jesteście konsumentami...

    Decort - taki model zawodu jaki był - skończył się.
    Pośrednictwo będzie. Gdzie? w Openfinancach i innych pośrednikach kredytowych. W bankach - zwłaszcza typu Getin. Tam gdzie ludzie przyjdą po kredyt. Kompletnie zlaliśmy ten kanał dystrybucji - powinniśmy silnie byli tu wejść lata temu. Poszczególni ludzie to robili - np ja sam :-) ale jako korporacja popełniliśmy ogromne zaniedbanie...
    Za kilka lat - będą to robiły kancelarie prawne - już to robią np we Wrocławiu.
    Tak - pośrednictwo nie zginie. Ale się przesunie w inne miejsce. Nie skompromitowane. Do prawników, księgowych i bankowców. Czy będzie lepiej - pewnie nie. Ale to nie ma znaczenia. Będzie taniej i pod pozorem kompleksowości usług opłata gdzieś zniknie..
    Co robić? Jeśli jesteście prawnikami - nie ma się co martwić. Jeśli księgowymi - też nie.
    Macie obok głównego biznesu ekspozyturę franszyzową agresywnego banku? jeszcze lepiej. Żadne z powyższych - zacznijcie zwijać manatki.
    Naprawdę...
    Nie chcecie tego zobaczyć - sam przez lata się oszukiwałem. Dziś - widzi to każdy - tylko nie pośrednicy.
    jeep

  • j666 19.08.11, 11:39
    Ale co ma księgowy do pośrednictwa?
    Zero związku (podatki PIT i PCC??).

    -----
    > Jeśli księgowymi-też nie.
  • jeepwdyzlu 19.08.11, 14:32
    Ale co ma księgowy do pośrednictwa?
    > Zero związku (podatki PIT i PCC??).
    ------
    we Wrocławiu i Szczecinie - na rynkach które znam - liczne biura księgowe/cosultingowe - biorą się za biznes plany, aplikacje unijne i NIERUCHOMOŚCI.

    to nie ma nic wspólnego z podatkami, po prostu branża księgowa jest nieskompromitowana, mniej pazerna a wcale niegłupsza...
    jeep
  • alejaja202 18.08.11, 16:55
    jeep co do umów otwartych to zgadzam się. Zawieranie takich umów to kuriozum.
    Tylko umowy na wyłaczność dają możliwośc odpowiedniego, odpowiedzialnego zajęcia się nieruchomością i pewność ,że zamawiający nie będzie kombinował . System wymiany ofert w MLS to jest to , ale pozostanę przy swoim- każdy kasuje swego. Taki system działał bardzo efektywnie w moim województwie. Transakcji prowadzonych dla obu stron było niewiele - reprezentowało się kupującego lub sprzedającego , ale skończyło się wobec akcji ..kupujący nie płaci.
    Jeśli chodzi o nadzór nad pracownikami przez pośrednika to fikcja - możesz jako pośrednik zatrudnić 30 osób i jest super.Ale szkolić/prowadzić warsztaty możesz tylko dla 4. albo 5. czyli - masz rację - lobby naukowe w organizacjach działa.
    Przez lata nie było i nie ma "reklamy" profesji pośrednika. Pracownik biura/ asystent nie zna ustawy, standardów, kodeksu etyki ........co ja piszę ;pośrednik nie zna więc dajmy spokój pracownikom. Jak więc nasz klient ma wiedzieć jakie mamy obowiązki, zasady, o co chodzi w pośrednictwie ?
    Jeśli dojdzie do zniesienia licencji to ubezpieczyciele podniosą stawki, bo zanim zdefiniowano pośrednictwo był bardzo duży kłopot aby znaleźć ubezpieczyciela.
    Wykonuje zawód posrednika od lat ale faktycznie nie jest dobrze.A może to tylko kryzys?
  • decort 16.08.11, 20:48
    jeep ....
    masz wiele racji. Ja jednak od kilku lat to olałem. Kiedyś miałem zacięcie społecznikowskie. Byłem też wielkim orędownikiem MLSu (gdy miał powstać w W-wie; bo w Poznaniu lub Wrocławiu już działał - nie pamiętam; byłem wtedy bardzo młody, a mój pracodawca - jeden z największych w W-wie wykazywał sceptycyzm; przekonywałem go /prawie walczyłem/ wtedy by w to wszedł; i wygrałem - wszedł jako jeden z pierwszych). A teraz sam nie korzystam z MLS. Dlaczego? Bo się rozczarowałem. Przeszło mi; nie, nie dlatego, ze opór materii był zbyt duży (chociaż duży był), z powodów osobistych wyhamowałem. Teraz działam tylko na swoją rzecz. Staram się nie psuć tzw. rynku, tj. wspólnych interesów, ale zdarza mi się popsuć, bo nie mogę się zgodzić na korporacyjne zarządzenia wbrew rozsądkowi. Licencje to idiotyzm. Jestem przeciw. Miały podnieść nasz prestiż - takie było założenie. Prestiżu nie podniosły, a stały się biczem na nas, wręcz bronią klientów przeciw nam. Prowizje: po tylu latach mam ambiwalentne odczucia jakie powinny być, na jakim poziomie. Wiem, dlaczego zostały tak ukształtowane jak obecnie, ale nie wiem co z tym zrobić. Każda ze stron transakcji w Polsce uważa, że płacić to powinna ta druga strona. Nie zajmuję się tym tematem. Mam to wszystko gdzieś. I robię swoje. A problem jest to, że w ogóle nie jesteśmy chronieni prawem. Tak twierdzi moja partnerka, prawniczka, chyba ma rację.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.