Dodaj do ulubionych

prawa agenta nieruchomości

17.02.12, 19:18
Witam;
chce kupic dzialke budowlana ,zadzwonilem do agencji posrednictwa ,wyznaczono mi spotkanie z >pokazujacym< ,spotkalem sie z nim na parkingu pod jakims przydroznym barem_
pytanie;
czy Pan mógl zażadac ode mnie i osoby, z która bylem dowodów tożsamosci?
czy zgodne z prawem(?) jest >spisanie< przez tę Osobe z naszych dowodow wszystkich danych (adres .pesel ,nr.dowodu ,imiona rodzicow_)?
dane te wpisal na >umowie<(?)
Osoba ta odmówila wylegitymowania sie i okazania uprawnien do prowadzenia dzialalnosci ,tlumaczac to tym ze znajduja się na >umowie<
Prosze o jakies wskazówki na przyszłość: Pozdrawiam >torek.pl<
Edytor zaawansowany
  • kot.pik 17.02.12, 21:42
    Przedstawiciel agencji zawsze powinien mieć przy sobie upoważnienie do zawierania umów pośrednictwa, podpisane przez licencjonowanego pośrednika z tejże agencji i powinien je pokazywać na każdą prośbę swojego klienta. Do tego fajnie by było, żeby miał też ksero licencji.
    No i na życzenie klienta w zasadzie mógłby w jakiś sposób się wylegitymować. Moim zdaniem - o ile miałby upoważnienie, to dla kogoś, kto nie szuka dziury w całym, wizytówka by starczyła.
    Ale teraz - jeśli chodzi o spisanie z dowodów osobistych do umowy pośrednictwa Ciebie i osoby towarzyszącej, to jak najbardziej było to w pełni profesjonalne działanie. Kiedy idziesz do banku po kredyt albo do notariusza, to nie liczysz chyba, że ktoś na piękne oczy wpisze do umowy kredytowej albo aktu notarialnego te dane, które podasz, tylko tez poprosi Cię o dowód osobisty.


    --
    Z życia agenta
  • al_gon 18.02.12, 14:44
    Upoważnienie od właściciela firmy plus upoważnienie od pośrednika z licencją. Bo mogą to byc dwie osoby, chociaż do końca nie jestem przekonany czy muszą one być. Jeśli zatrudniam Cie do pracy na danym stanowisku to jest to jak by oczywiste, że w zakresie obowiązków i uprawnień masz też podpisywanie umów w zakresie, które przewiduje dane stanowisko jeśli coś więcej to wtedy pełnomocnictwo.
  • kot.pik 18.02.12, 15:56
    Paragraf 35 jednego z najgłupszych aktów prawnych, jakie powstały w tym kraju, czyli Standardów Zawodowych mówi, że
    Pośrednik zapewnia, aby osoby te posiadały jego pisemne oświadczenie o wykonywaniu czynności pomocniczych pod jego nadzorem.
    Więc nie upoważnienie, ale oświadczenie pośrednika, który jest ujęty w umowie pośrednictwa jako odpowiedzialny za daną transakcję, pracownik agencji mieć przy sobie musi.

    --
    Z życia agenta
  • kmfnieruchomosci 15.05.12, 08:59
    Witam.
    Czy pośrednik ma prawo zażądać dowodu osobistego-NIE pośrednik ma prawo poprosić o dowód osobisty.
    Biuro nieruchomościspisuje dane oglądających z przyczyn:
    -Zabezpieczenie biura (pokazując nieruchomość i spisując dane Oglądający należy do biura)
    -Biuro nieruchomości tworzy listę oglądających dla Klienta
    -Kontrola (czy chcielibyśmy aby odwiedzano naszą nieruchomość bez jakiejkolwiek kontroli?)
    Więc czy dowód pokazać czy nie każdy decyzję podejmuje sam.
  • mer29 22.06.12, 16:47
    witam,
    wlasnie interesuje mnie ta lista ogladajacych dla klienta. Tez srzedaje mieszkanie, ale moj posrednik odmowil mi pokazania tej listy. NIe chce mnie rowniez poinformowac w jakich gazetach i jak czesto pojawia sie moje mieszkanie. Ostatecznie nawet stwierdzil w swoim emailu, ze na tym konczy nasza korespondencje ze mna, bo tak bedzie "zdrowiej" dla obu stron. Umowa wygasa dopiero za dwa tygodnie. Czy ma prawo nie pokazac mi tej listy, mimo moich kilkakrotnych prosb.
    Co robic?
  • jeepwdyzlu 22.06.12, 19:21
    Co robic?
    -------
    poczekać 14 dni i zmienić biuro albo sprzedawać samemu...
    jeep
  • mer29 22.06.12, 20:08
    Dzieki za szybka odpowiedz. Ciesze sie, ze to wlasnie Ty odpowiedziales, bo siedze ostatnio na tych forach i doksztalcam sie. W wiedze frustrujaca a niepotrzebna, bo mam podobno od tego fachowca, ktoremu chce zaufac i zaplacic, ale nie chce, zeby mnie traktowal przy tym jak smiec.
    Tak zamierzam zrobic, tzn. samodzielnie nie moge sprzedawac, bo nie mieszkam w Polsce, wiec mam cokolwiek zwiazane rece. Ale i tak chce wiedziec, czy posrednik lub agent ma prawo odmowic mi pokazania tej listy.
  • jeepwdyzlu 23.06.12, 10:37
    No tak - przykra sytuacja...
    A pośrednik - on nie odmawia
    on po prostu tej listy nie ma
    gdyby miał - dawno byś ją dostała...
    Wniosek: nikomu Twojego mieszkania nie pokazał.
    Moim zdaniem - sytuacja kwalifikuje się do natychmiastowego rozwiązania umowy, ale...
    Bez analizy umowy pośrednictwa - lepiej poczekać.
    14 dni to nie problem - w międzyczasie szukaj innego pośrednika.
    Powodzenia!
    jeep
  • mer29 23.06.12, 11:05
    Dzieki za odpowiedz.
    Tez mysle, ze nie bylo zadnego ogladajacego. Ale nie bede sie szarpac dla tracic nerwow dla dwoch tygodni. Cztery miesiace w plecy... najgorsza jednak jest ta bezsila.
    Dzieki raz jeszcze, pozdrowka.
  • bezpocztyonline 18.02.12, 19:15
    torek21 napisał:

    > czy Pan mógl zażadac ode mnie i osoby, z która bylem dowodów tożsamosci?

    Żądać nie mógł, ale potrzebował ich do przepisania tych danych do umowy pośrednictwa.
    A bez umowy pośrednictwa nie miał prawa pokazać działki.
    Czyli skoro Panowie nie zgodziliście się okazać dokumentów tożsamości to i pokazywanie nie doszło do skutku - prawda?
    Nikt nikogo mam nadzieję do niczego nie zmuszał.

    > czy zgodne z prawem(?) jest >spisanie< przez tę Osobe z naszych dowodow
    > wszystkich danych (adres .pesel ,nr.dowodu ,imiona rodzicow_)?
    > dane te wpisal na >umowie<(?)

    Tak

    > Osoba ta odmówila wylegitymowania sie i okazania uprawnien do prowadzenia dzial
    > alnosci ,tlumaczac to tym ze znajduja się na >umowie<

    To może lepiej było się umawiać w biurze pośrednika, a nie na parkingu pod przydrożnym barem? Rozumiem, że tak Panom było wygodniej, ale pośrednik czy agent nie wozi ze sobą najczęściej wszystkich dokumentów firmowych.
    W zasadzie dowód osobisty mógłby ewentualnie sam też okazać, upoważnienie, czy jak ktoś z kolegów zwrócił uwagę - oświadczenie - pośrednika o upoważnieniu do podpisywania umów, ksero licencji pośrednika, który nadzoruje jego pracę, ale pewnie też i ksero ubezpieczenia OC pośrednika, pewnie też dokumenty rejestrowe firmy - ciekawa jestem, kto z kolegów pośredników i ich asystentów wozi to wszystko na spotkanie z klientem, który chce zobaczyć działkę? I który pośrednika czy jego asystenta prowadzącego daną ofertę nazywa pogardliwie "pokazywaczem"? Sama nie wiem, czy w takiej atmosferze byłabym chętna się legitymować dwóm niegrzecznym jegomościom na parkingu przydrożnym, co to niby działkę zobaczyć chcieliby.
  • decort 18.02.12, 22:40
    pośrednicy mają legitymacje ze zdjęciem; ich pracownicy zgodnie ze Standardami powinni mieć Oświadczenie pośrednika (ja to Oświadczenie mam zawarte w treści Umów - każdy pracownik bez licencji ma taką Umowę ode mnie imienną - tylko dla Niego) - choć służbiści niektórzy posuwają się do wystawiania takich oświadczeń vel upoważnień z podpisem notarialnie poświadczonym /przesada i przede wszystkim rzecz zbędna/. Natomiast nie widzę przeszkód, żeby "legitymowany" (tak to odbierający - sa tacy ludzie) klient zwrotnie nie "wylegitymował" pracownika biura - nie ma to żadnego znaczenia, a dla samopoczucia klienta bezcenne.
  • kot.pik 19.02.12, 03:58
    U mnie w firmie takie oświadczenia są wystawiane w formie osobnego dokumentu, ale bez notarialnego poświadczenia podpisu, nie przesadzajmy ;))
    Ale każdy agent ma obowiązek mieć to oświadczenie + ksero licencji na każdym spotkaniu z klientem. To dwa papiery tylko, a ile spokoju :)

    --
    Z życia agenta
  • bezpocztyonline 19.02.12, 12:22
    decort napisał:

    > ja to Oświadczenie mam zawarte w treści Umów - każdy pracownik bez licencji ma taką
    > Umowę ode mnie imienną - tylko dla Niego)

    To może to był twój pracownik? Przecież autor wątku pisze, że "pokazywacz" odmówił okazania uprawnień do prowadzenia działalności twierdząc, że "wszystko jest w umowie".
  • decort 19.02.12, 22:13
    wątię :-)))) - moi pracownicy się tak nie zachowują. Mam tylko dwóch bez licencji, więc doskonale ich kontroluję.
  • time.is.over 19.02.12, 18:32
    Chwila..., nie rozumiem!
    bezpocztyonline napisała: A bez umowy pośrednictwa nie miał prawa pokazać działki.
    Czy znajdując ofertę sprzedającego ZA pośrednictwem biura (pośrednika) muszę podpisywać UMOWĘ??? Jaką umowę? Czego dotyczącą?
    A jeśli nie podpiszę? Pośrednik/agent mi nie zaprezentuje tej oferty, to co? Chyba działa na szkodzę sprzedającego!!!
    Świat zwariował!!!
    Pozdrawiam,
    Tomek

  • bezpocztyonline 19.02.12, 18:50
    time.is.over napisał:

    > Chwila..., nie rozumiem!
    > bezpocztyonline napisała: A bez umowy pośrednictwa nie miał prawa pokazać dział
    > ki.
    > Czy znajdując ofertę sprzedającego ZA pośrednictwem biura (pośrednika) muszę po
    > dpisywać UMOWĘ??? Jaką umowę?

    pośrednictwa

    > Czego dotyczącą?

    Tego, co w umowie. Trzeba ją przeczytać

    > A jeśli nie podpiszę? Pośrednik/agent mi nie zaprezentuje tej oferty, to co?

    To nic. Nie zaprezentuje, rozejdziecie się w przeciwne strony i tyle.

    > Chyba działa na szkodzę sprzedającego!!!

    ??? Jeśli się nosisz z zamiarem nabycia nieruchomości, to chyba cię nie dziwi, że będą potrzebne twoje dane osobowe.

    Jeśli szukasz nieruchomości oferowanej przez pośrednika, to spodziewasz się, że trzeba będzie coś podpisać. Umowę pośrednictwa czy potwierdzenie zapoznania się z adresem nieruchomości za pośrednictwem tego pośrednika - zależy, w jakiej formie daną nieruchomość dane biuro oferuje.

    Jeśli chcesz tylko sobie popatrzeć, bo tak naprawdę wcale niczego do kupna nie szukasz, to szkoda i twojego czasu, i czasu pośrednika, i czasu sprzedającego - jeśli i jego trzeba w to angażować.
  • jeepwdyzlu 20.02.12, 09:18
    nie ma umowy nie ma pokazywania
    to nieprawda
    powiem więcej - jak masz umowę ze sprzedającym a pokazanie nieruchomości UZALEŻNIASZ od podpisania umowy przez oglądającego - działasz na NIEKORZYŚĆ swojego klienta sprzedającego.

    Oczywiście - praktyka jest taka, że biura są pazerne i chcą wynagrodzenia a obu stron a jeszcze częściej pokazuję NIESWOJE nieruchomości (tylko współpracujących biur) więc bez umowy podpisanej na śmietniku nie miałyby żadnej gwarancji wynagrodzenia.
    Bezpoczty - Twoje posty wskazują na to, że w środowisku nie tylko nie widać refleksji nad sytuacją - gorzej - wracacie na pozycje sprzed lat. Pozycje na których tylko Wy jesteście. Bo klientów tam nie ma...
    jeep
  • bezpocztyonline 20.02.12, 09:55
    jeepwdyzlu napisał:

    > nie ma umowy nie ma pokazywania
    > to nieprawda
    > powiem więcej - jak masz umowę ze sprzedającym a pokazanie nieruchomości UZALEŻ
    > NIASZ od podpisania umowy przez oglądającego - działasz na NIEKORZYŚĆ swojego k
    > lienta sprzedającego.

    "Umowę lub potwierdzenie zapoznania się z ofertą. Zależy w jakiej formie dane biuro daną nieruchomość oferuje." - tak napisałam.

    W każdym bądź razie dane osobowe osoby, która chce zobaczyć ofertę będą niezbędne, podobnie, jak jej podpis. Inaczej, jak udowodnię sprzedającemu, że kupujący się zapoznał z ofertą za moim pośrednictwem? Że w ogóle komukolwiek ofertę prezentowałam?

    "No, oglądał taki jeden pan, taki w ciemnym płaszczu, tu gdzieś nawet zapisałam sobie do niego numer, dwa tygodnie później oglądało takie małżeństwo, około 50-tki, a jeszcze tydzień później tacy państwo około 30-tki z dzieckiem"?

    Muszę wiedzieć, komu prezentowałam nieruchomość!

    Co to za ludzie, czego tak naprawdę szukają, bo tak naprawdę oni się do mnie zgłaszają, bo im się podobają zdjęcia i opis, a nie rzeczywista oferta, bo jej nie znają jeszcze.

    Czasami jeszcze w trakcie rozmowy okazuje się, że planują coś, co nie jest możliwe, na przykład w osiedlu mieszkaniowym urządzić warsztat czy w ogóle jakąś bardziej uciążliwą działalność. Wtedy wiem, ze to, na co się zgłosili, nie ma sensu im prezentować, za to mogę im zaproponować coś innego bardziej pasującego pod ich faktyczne potrzeby.

    Ale jeśli wiem, kim są i co szukają, a dana nieruchomość jest zgodna z ich potrzebami, to mogę tym bardziej uświadomić im to i wyeksponować rzeczy, na które być może nie zwrócili by sami uwagi przy prezentacji oferty.

    Nie, naprawdę nie wyobrażam sobie prezentowania nieruchomości "panu w granatowym płaszczu". Nawet przy wyłączności.
  • alejaja202 20.02.12, 10:33
    jeepwdyzlu napisał"pokazują NIE SWOJE nieruchomości.
    A czy to przestępstwo. A co jeśli mam umowę z kupującym z zastrzeżeniem ,że mogę tylko jego reprezentować?
    Po co więc systemy MLS -ów jeśli nie mogę pokazywać ofert innych pośredników?
    Jeśli mam, umowę na pośrednictwo w KUPNIE to co mam zrobić ?
  • jeepwdyzlu 20.02.12, 14:48
    Kochani
    co innego poprosić Klienta o potwierdzenie odebrania adresu
    Co innego - ŻĄDAĆ umowy.
    A MLS?
    Powinny pracować jak w stanach czy GB
    czyli mowy wyłączne, 3-5 % TYLKO od sprzedającego, agencja która ma podpisaną umowę - w razie sprzedania przez inną firmę z MLS'u - dzieli się prowizją w proporcjach pi razy oko pół na pół (częściej 60/40)
    Efekt? Kupujący NIE podpisuje żadnej umowy i nie płaci żadnej prowizji.

    ciao
    jeep
  • alejaja202 20.02.12, 15:47
    Ale u nas nie Usa zzy GB.
    Ustawa o gospodarce nieruchomościami mówi: pośrednik podejmuje czynności zmierzające do zawarcia umów zycia, NABYCIA , wynajmu,Najmu.......
    Czyli pośrednik podpisuje umowę na sprzedaż LUB na kupno nieruchomości.
    I jak sprzedaje winien mieć potwierdzenie , kto oglądał bez względu na to czy sam delikwent przyszedł czy z innym pośrednikiem.
    Jak kupuje pokazuje nieruchomość innego pośrednika lub jakąkolwiek inną jaka jest na rynku ito też żąda potwierdzenia adresu .Może się zdarzyć ,że pokazuje swoją nieruchomość.

    Ustawa nie mówi nic o tym ,że przy wyłączności pośrednik winien się dzielić z innym pośrednikiem wynagrodzeniem .Tak w ogóle wyłączność nie ma nic wspólnego z wyłącznością.
  • alejaja202 20.02.12, 15:52
    Oczywiście" Wyłączność nie ma nic wspólnego z wynagrodzeniem"
  • jeepwdyzlu 20.02.12, 16:20
    alejaja
    jestem byłym pośrednikiem więc wiem
    nie udawaj Greka
    nie ma zapisów w ustawie o podziale wynagrodzenia???
    a mają być?
    bez nich nie można się dogadać?
    tak - u nas nie usa
    dlatego tam 90% transakcji robią pośrednicy
    a u nas 10 może 15
    jeep
  • alejaja202 20.02.12, 16:37
    To Ty nie udawaj Greka.
    Umowa o współpracy pośredników - dzielimy się wynagrodzeniem - to pośrednictwo ,które bierze ubezpieczenie? Czy wobec kupującego- którego reprezentuję- odpowiadam za szkodę skoro nie mam z nim umowy?
    Takie pytania pojawiają sią właśnie z powodu takich a nie innych uregulowań prawnych.

    Może w końcu ktoś rozróżni kasowanie kupującego , który przychodzi na konkretną ofertę od kupującego ,który przychodzi aby mu szukać nieruchomości .
    A tak na marginesie w Niemczech każdy kasuje swego i jakoś funkcjonują.
  • kot.pik 19.02.12, 22:34
    Tomek, a czy idąc do banku po kredyt dziwisz się, że bank chce z Tobą podpisać umowę regulującą warunki udzielenia tego kredytu?

    Tak, sprzedający sprzedaje nieruchomość za pośrednictwem agencji. A Ty, dzwoniąc do agencji, też decydujesz się na korzystanie z usług agencji. Nie chcesz agencji, nie chcesz podpisywać umów i płacić prowizji - nie dzwoń do agencji, tylko szukaj bezpośrednio.

    Borze wszechlistny, czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że jeśli dzwoni się do jakiejś firmy w sprawie oferty tej firmy, to za skorzystanie z tej oferty trzeba będzie płacić????!!!
    --
    Z życia agenta
  • time.is.over 20.02.12, 21:18
    Szanowny "kot.pik" (uwielbiam koty!)
    Szok...szok..szok... To w pierwszych słowach na Pani/Pana odpowiedź.
    Uzasadniam.
    Przykład z Bankiem to jak strzelenie sobie w stopę. Bank NIE jest pośrednikiem. Oferuje swój produkt a zamim dojdzie do podpisania umowy (jakielkolwiek) trzeba spełnić określone warunki. SAMO zapoznanie się z ofertą kredytową nie jest POPRZEDZONE podisywaniem "umów" - wielkie pudło.
    1. Reagując na OGŁOSZENIE biura nieruchomości, zapoznaję się z OFERTĄ nieruchomości.
    2. Twierdzisz Pani/Pan i bezpoczty..., że bez umowy NIE MA OKAZANIA nieruchomości. Pytam się! Jakiej umowy? Pośrednictwa? Okazywania? Wzajemnych Uprzejmości? Wysyłania Kartek?
    Nie chcę korzystać z pośrednictwa kupując OFEROWANĄ publicznie nieruchomość. Intuicja podpowiada mi, że nie ma co liczyć na sprawne i wiarygodne reprezentowanie interesów sprzedającego i kupującego przez jednego pośrednika - czy mam rację? Czy mogę mieć takie uczucie? Co pośrednik (oprócz kasy - of course) ma mi do zaoferowania przy realizacji transakcji?
    3. Publiczna prezentacja przez pośrednika oferty nosi przesłanie, że pośrednik ma podpisaną umowę ze sprzedającym oraz, że nieruchomość jest gotowa do sprzedaży. A więć koleje pytanie... czego ma dotyczyć umowa ze mną (kupującym).
    4. Jako świadomy obywatel, korzystajacy ze wszelkich dobrodziejstw firm usługowych dam się pośrednikowi, agentowi wylegitymować, więcej za jego fatygę na POKAZANIE nieruchomości mogę zabrać swoim samochodem lub zapłacić koszty godzinowe pośrednika, czemu nie! Ale wymagać i wymuszać umowę pośrednictwa...SKANDAL.
    5. Postuluję aby, jeśli ma być tak jak pisze "kot.pik" (ciekawi mnie rasa....) i jednocześnie błagam wszystkich pośredników zamieszczajcie przy swoich ofertach informację: POKAZYWANIE nieruchomości wiąże się z podpisaniem umowy pośrednictwa w kupnie nieruchomości, wzór w załączeniu. I PO SPRAWIE. Na oferty z taką adnotacją, żeby mnie kroili - nie odpowiem. Stwierdzam, że Wy Pośrednicy nie jesteście WIARYGODNI.
    Tomek
  • kot.pik 20.02.12, 22:01
    Zgadzam się - prawie - z jedną tylko rzeczą. Kiedy ktoś dzwoni do agencji i chce oglądać jakąś nieruchomość, od razu powinien zostać poinformowany o tym, że będzie podpisywał papiery, np. umowę. Taki dokument powinien być mu przesłany mailem.
    Dobry pomysł z udostępnieniem na stronie www agencji wzorców umów.

    Ale poza tym. Dokładnie tak, bank nie jest pośrednikiem, tylko co to zmienia? Podpisujesz umowę w chwili, kiedy zaczynasz korzystanie z usługi banku, czyli np. zaciągasz kredyt lub zakładasz rachunek. Wcześniej oczywiście, możesz zadzwonić na infolinię albo przyjść do oddziału i uzyskać informacje o warunkach usługi.
    W agencji jest dokładnie tak samo. Możesz zadzwonić i zapytać o warunki. Możesz przyjść do biura agencji i porozmawiać o warunkach, zapoznać się z ofertą agencji. Ale - Z OFERTĄ USŁUGI POŚREDNICTWA, NIE Z OFERTĄ NIERUCHOMOŚCI. Przedstawienie Ci oferty nieruchomości z adresem itd. jest już usługą świadczoną Ci przez tę agencję. Więc zanim nie podpiszesz umowy na świadczenie tej usługi, nikt, kto nie chce sobie strzelać w stopę, nie będzie Ci jej świadczył.

    Rasa? Main coon ;)
    --
    Z życia agenta
  • time.is.over 20.02.12, 22:35
    Oj, kot piękny chyba... Mój, zwykły dachowiec.
    Nie przekonałaś/eś mnie!
    Odwracasz KOTA ogonem!
    To jakiś nonsens!
    Zgadzasz się - prześlesz umowę... ALE JAKĄ: pośrednictwa? (sam znalazłem, nie zlecałem).
    ZA jaką cenę?
    Unikasz tematu...
    NIEWIARYGODNI pośrednicy...
    Tomek
  • kot.pik 21.02.12, 15:14
    Ładny. I duży ;)

    No ok. Po kolei.
    Nie wiem, gdzie nonsens.
    Tak, umowę pośrednictwa w zakupie nieruchomości.
    Pośrednik zgodnie z prawem nie może świadczyć usługi pośrednictwa bez umowy zawartej na piśmie pod rygorem nieważności. Co w umowie - zależy od agencji.
    Za jaką cenę? Zależy od agencji i Twoich zdolności negocjacyjnych.
    Unikam tematu? Gdzie?
    Niewiarygodni pośrednicy? Jakiś konkret? Unikasz tematu...

    Dzwoniąc do agencji możesz zapytać się o to, jakie mają nieruchomości do sprzedaży, jaka jest cena ich usługi pośrednictwa. Wszystkiego tego się dowiesz, choć w kwestii nieruchomości otrzymasz tylko informacje podstawowe, na podstawie których sam nie będziesz mógł jej zlokalizować. Przekazanie Ci adresu nieruchomości przez agencję JEST częścią świadczonej przez nią usługi pośrednictwa. Żeby ten adres dostać, musisz zdecydować się na skorzystanie z usługi - czyli również podpisać umowę.
    Nie chcesz - oczywiście nie musisz. Korzystanie z usługi pośrednictwa jest w tym kraju dobrowolne.
    Nikt Cię do niczego nie zmusza. Nie chcesz korzystać z usług agencji, szukaj sobie bezpośrednio. Możesz przecież.
    --
    Z życia agenta
  • jeepwdyzlu 21.02.12, 17:33
    Nikt Cię do niczego nie zmusza. Nie chcesz korzystać z usług agencji, szukaj sobie bezpośrednio. Możesz przecież.
    ----
    ech ile razy to czytałem
    arogancja w czystej formie
    ale masz rację
    nikt nikogo nie zmusza
    a ponieważ pośrednicy działają tak jak Ty
    to też ludzie wybierają
    NIEKORZYSTANIE z usług arogantów
    tak zawód któremu poświeciłem kilka lat życia
    zamienia się w zanikający nie w skali lat
    ale miesięcy...
    Kilka lat próbowałem walczyć z takimi jak Ty kot
    Poległem.
    Przy milczeniu tysięcy kolegów którzy woleli "się nie wtrącać" i tolerowali utrzymywanie status quo przez władze korporacji
    Ale nie wtrącanie kończy się tragicznie
    Jaka korporacja - taki też i jej koniec.
    Zapaść rynku hipotecznego - a ten już za rogiem - pogrąży takich jak Ty kot ale i niestety kilka kolejnych tysięcy kolegów, którzy się nie wtrącali.
    Dograliście się drodzy państwo
    (piszę już wy nie my, tym razem celowo)
    Zostaliście sami
    Bez klientów
    Ci nieliczni - odpłyną to innych podmiotów które was zastąpią - zwłaszcza po likwidacji licencji - co jest kwestią kwartału, góra dwóch...
    I żeby było jasne - bo mam w środowisku wielu znakomitych kolegów - bez satysfakcji t stwierdzam.
    bez odbioru
    jeep
  • kot.pik 21.02.12, 22:21
    Tak, Jeep, potrafię być arogancki, kiedy ktoś na to zasłuży. Ale tutaj? Gdzie Ty widzisz arogancję?
    Równie dobrze można powiedzieć:
    - nie chcesz korzystać z usług kawiarni, parz sobie kawę w domu.
    Co innego można powiedzieć człowiekowi, który przychodzi do kawiarni i chce się napić dobrej kawy, ale nie chce za nią płacić, ewentualnie mówi
    - mogę zapłacić foodcost
    Mówi się - Nie. Cennik jest ustalony, tu wisi, o! Albo się decydujesz i płacisz według cennika (w kawiarniach nawet nie można cen negocjować, to ci dopiero arogancja, c'nie?) albo dziękujemy i do widzenia, prosimy nie zajmować stolika.

    Dla niektórych takie zachowanie pracownika kawiarni też może być aroganckie. Ale nie jest. Jest tylko stwierdzeniem - tu jest zakład usługowy, albo korzystasz z usługi i za nią płacisz, albo nie korzystasz z usługi. Proste. Trzeciej drugi - płacę ale nie korzystam - nie ma.
    Więc gdzie Ty tu widzisz arogancję?

    Dwa. Mówisz
    > Kilka lat próbowałem walczyć z takimi jak Ty kot
    To znaczy z jakimi?

    > Poległem.
    Nie dziwię się. Skoro stwierdzenie - korzystasz to płać, nie płacisz, to nie skorzystasz - jest dla Ciebie zbyt aroganckie, żeby powiedzieć klientowi, to zrozumiałe, że poległeś.

    > Przy milczeniu tysięcy kolegów którzy woleli "się nie wtrącać" i tolerowali utr
    > zymywanie status quo przez władze korporacji
    To również o mnie? Teraz to poplynąłeś, nie ma co ;)

    > Zostaliście sami
    > Bez klientów
    Heh.

    > bez odbioru
    Tu jest forum, jeśli mam ochotę odpowiedzieć Ci na takie bezsensowne z lekka zarzuty, to będę to robił.

    I na koniec. Ile razy Cię nie czytam, to Ty zawsze jesteś były. Ale zawsze masz tak wielu kolegów z branży, którzy cośtam cośtam. I za każdym razem przypomina mi się bajka (w sumie bardziej dla dorosłych, niż dla dzieci) sprzed nie wiem 10, może 12 lat, która zaczynała się słowami
    To zdarzyło się naprawdę. Koledze mojego znajomego.

    --
    Z życia agenta
  • jeepwdyzlu 22.02.12, 11:18
    kot bez urazy
    nie chciałęm Cię dotknąć
    t nie tyle było do Ciebie personalnie, ale do pośredników z opisany przez Ciebie stosunkiem do Klientów..
    co do tej wypowiedzi:
    I na koniec. Ile razy Cię nie czytam, to Ty zawsze jesteś były. Ale zawsze masz tak wielu kolegów z branży, którzy cośtam cośtam.
    ---
    to nie wiem w czym zarzut
    dwa lata temu odszedłem z zawodu, zamknąłem biuro i jestem tylko obserwatorem
    Nie ukrywałem tego wcześniej, nie ukrywam dziś.
    A kolegów z branży mam, wielu dobrych, widujemy się prywatnie, mamy też kilka spraw wspólnych bo mam kilka nieruchomości.

    Napisz więc wprost o co Ci chodzi....
    ciao
    jeep
  • kot.pik 22.02.12, 16:16
    Do klientów stosunek mam całkowicie właściwy, dlatego nie mam potrzeby zamykania biura.
    Ale nie nazywam nigdy klientem kogoś, kto chce skorzystać z mojej usługi, tylko nie chce za nią płacić. Ten ktoś nie jest i nie będzie moim klientem.
    Z resztą - co napisałem nie tak? Przedstawiłem Ci przykład z kawiarnią. To jest dokładnie to samo. Jeśli ktoś nie chce płacić za kawę w kawiarni, może ją sobie samemu zaparzyć w domu.
    Z pośrednictwem jest tak samo - jeśli ktoś nie chce płacić pośrednikowi, może przecież szukać sobie bezpośrednio i radzić sobie samemu. Co za problem? Gdzie tu widzisz arogancję i niewłaściwe podejście? To jest moim zdaniem jedyne właściwe podejście kogoś, kto chce na swoim biznesie zarabiać. Jak ktoś nie chce mojej firmie zapłacić za usługę, to mu tej usługi moja firma nie świadczy, proste chyba.

    A co do ostatniego - nie, właściwie nic konkretnego. Tylko tyle, że od kiedy pamiętam, jesteś byłym, a starasz się budować swój wizerunek osoby, która jest największym autorytetem na rynku.


    --
    Z życia agenta
  • jeepwdyzlu 23.02.12, 09:47
    Tylko tyle, że od kiedy pamiętam, jesteś byłym, a starasz się budować swój wizerunek osoby, która jest największym autorytetem na rynku.
    ----
    a.bo jesteś krótko na tym forum
    b.nie buduję żadnego wizerunku, od czasu do czasu piszę na tym forum z sympatii do środowiska
    i na marginesie:
    biuro zamknąłem nie dlatego, że miałem zły stosunek do KLientów, ale dlatego, że zarobiłem w ciągu kilku lat tyle pieniędzy, żeby o nic się nie martwić do końca życia...
    Koniec, bo nie chcesz widzieć moich argumentów
    ciao
    eep
  • kot.pik 23.02.12, 13:23
    Dobra, nie ma co się spierać ;)
    Na forum wbrew pozorom nie jestem aż tak krótko, ale ok, pewnie krócej, niż wiele innych osób tutaj.

    Mówisz, że nie chcę widzieć Twoich argumentów. Bardzo chętnie je zobaczę, może nawet dam się przekonać. Ale Ty nie używasz argumentów, tylko rzucasz tezy.

    --
    Z życia agenta
  • time.is.over 22.02.12, 17:30
    Szanowny "kot.pik"

    Twoje porównanie pośrednictwa w nieruchomościach do kawiarni to kolejne PUDŁO!
    Kawiarnia to OBIEKT. Kawiarnia nie świadczy usług posrednictwa w czymkolwiek.
    Do kawiarni idę bo wiem co mnie tam czeka i nie planuję przeznaczyć w kawiarni (na kawę i ciacho) prawie wszystkich moich oszczędności
    plus pobrać na tę wizytę kredytu hipotecznego bądź innego.
    Dalej, kawiarnia nie jest stroną ani kupującą ani sprzedającą. Owszem, świadczy usługi dla ludności, w postaci
    wytworzonego już produktu, który widzę, oceniam i kupuję. Pewno, że można zamówić kawę i uciec. Ale ucierpi na tym WŁAŚCICIEL obiektu czyli kawiarni.
    Zgodnie z ustawą o gos. nier. praca pośrednika polega na zawodowym wykonywaniu czynnosci ZMIERZAJĄCYCH do zawarcia przez inne osoby umów nabycia lub zbycia praw
    do nieruchomości. Zgodnie z tym przepisem pośrednik pozyskał nieruchomość do sprzedaży i jego dalsze działanie na RZECZ i W IMIENIU sprzedającego są właśnie czynnościami
    zmierzającymi do itd.
    Nigdy na świecie nie zgodzę się z tym, że aby zobaczyć nieruchomość (przeze mnie wyszukaną) muszę podpisać umowę pośrednictwa.
    Jest to wielce nierówne usiłowanie potraktowania hipotetycznych stron transakcji, powiem więcej jest to po prostu nie fair!
    Pośrednik pozyskując nieruchomość do sprzedaży nie widzi jeszcze potencjalnego kupującego, ale już na wstępie poznaje wszelkie słabe i mocne strony nieruchomości oraz
    osoby sprzedającej. trudno mi sobie wyobrazić sytuację aby pośrednik informował kupującego, że bardzo poleca ten dom - szczególnie,
    że były w nim 3 morderstwa w ogrodzie zakopany jest szadron uśpionych nutrii a szczury w domu to norma.
    Ale proszę Pana proszę podpisać umowę pośrednictwa i od tego momentu JA POŚREDNIK będę reprezentował Pana interesy.
    Przyznacie, że kupy się to nie trzyma. Podobnie jak adwokat na rozprawie raz byłby po lewej stronie broniąc powoda a potem hyc na prawą stronę broniąc pozwanego. Paranoja!
    Nie mam nic przeciwko temy aby pośrednik mnie wylegitymował, albo zarządał potwierdzenia oglądania nieruchomości.
    Piszesz, że klienci którzy tobie nie płacą nie są Twoimi klientami. A dlaczego nie płacą? Dlaczego nie chcą zapłacić?
    Chcesz przykładu NIEWIARYGODNOŚCI pośredników? Patrz wyżej. Dwa przykłady (Banku i kawiarni) są dowodem na Twoją ignorancję w stosunku do klientów.
    Oczywiście zakładają, że jesteś pośrednikiem w obrocie nieruchomościami. Gęsią skórę dostaję jak czytam w ogłoszeniach:
    - BIURO licencjonowane i ubezpieczone,
    - Mieszkanie bezczynszowe,
    podpisane pośrednik lic. nr ...
    Takie kwiatki to wstyd dla środowiska.
    Tomek
  • kot.pik 22.02.12, 17:56
    time.is.over napisał:

    > Szanowny "kot.pik"
    >
    > Twoje porównanie pośrednictwa w nieruchomościach do kawiarni to kolejne PUDŁO!
    > Kawiarnia to OBIEKT. Kawiarnia nie świadczy usług posrednictwa w czymkolwiek.
    > Do kawiarni idę bo wiem co mnie tam czeka i nie planuję przeznaczyć w kawiarni
    > (na kawę i ciacho) prawie wszystkich moich oszczędności
    > plus pobrać na tę wizytę kredytu hipotecznego bądź innego.
    Agencja nieruchomości to też obiekt.
    Tak, w kawiarni wiesz, co Cię czeka i jeśli chcesz za to zapłacić, to tam idziesz. Ale jak jesteś w zupełnie innym mieście, wchodzisz do kawiarni, której nie znasz, to patrzysz na menuboard. Widzisz ceny. I podejmujesz decyzję. Albo menu i ceny Ci odpowiadają, wtedy korzystasz z usługi, albo Ci nie odpowiadają, wtedy wychodzisz. Nie ma trzeciej drogi, pt. wy mi dajcie kawę a ja wam nie dam pieniędzy. Nikt Ci nie da kawy albo ciastka, żebyś je zjadł a potem zdecydował czy Ci smakowało i czy zapłacisz. Możesz co najwyżej popatrzeć na ciasta przez szybkę i zobaczyć.
    Tak samo jest z agencją nieruchomości - wchodzisz lub dzwonisz, dowiadujesz się o usługę i jej cenę i decydujesz się korzystać i zapłacić, albo nie płacić i nie korzystać.


    > Dalej, kawiarnia nie jest stroną ani kupującą ani sprzedającą. Owszem, świadczy
    > usługi dla ludności, w postaci
    > wytworzonego już produktu, który widzę, oceniam i kupuję. Pewno, że można zamów
    > ić kawę i uciec. Ale ucierpi na tym WŁAŚCICIEL obiektu czyli kawiarni.
    > Zgodnie z ustawą o gos. nier. praca pośrednika polega na zawodowym wykonywaniu
    > czynnosci ZMIERZAJĄCYCH do zawarcia przez inne osoby umów nabycia lub zbycia pr
    > aw
    > do nieruchomości.
    Dokładnie tak. I pośrednik nie może żadnych takich czynności wykonywać bez umowy w formie pisemnej i bez wynagrodzenia. A zgodzisz się chyba, że pokazanie Ci jakiejkolwiek nieruchomości jest już pierwszym etapem czynności zmierzających do tego, żebyś nabył nieruchomość. Więc wchodzi już w zakres pośrednictwa. Więc nikt nie może tego dla Ciebie zrobić bez umowy i bez wynagrodzenia.

    > Zgodnie z tym przepisem pośrednik pozyskał nieruchomość do sp
    > rzedaży i jego dalsze działanie na RZECZ i W IMIENIU sprzedającego są właśnie c
    > zynnościami
    > zmierzającymi do itd.
    > Nigdy na świecie nie zgodzę się z tym, że aby zobaczyć nieruchomość (przeze mni
    > e wyszukaną) muszę podpisać umowę pośrednictwa.
    Nie musisz podpisywać umowy. Możesz szukać wyłącznie ogłoszeń bezpośrednich.

    > Jest to wielce nierówne usiłowanie potraktowania hipotetycznych stron transakcj
    > i, powiem więcej jest to po prostu nie fair!
    > Pośrednik pozyskując nieruchomość do sprzedaży nie widzi jeszcze potencjalnego
    > kupującego, ale już na wstępie poznaje wszelkie słabe i mocne strony nieruchomo
    > ści oraz
    > osoby sprzedającej. trudno mi sobie wyobrazić sytuację aby pośrednik informował
    > kupującego, że bardzo poleca ten dom - szczególnie,
    > że były w nim 3 morderstwa w ogrodzie zakopany jest szadron uśpionych nutrii a
    > szczury w domu to norma.
    > Ale proszę Pana proszę podpisać umowę pośrednictwa i od tego momentu JA POŚREDN
    > IK będę reprezentował Pana interesy.
    > Przyznacie, że kupy się to nie trzyma. Podobnie jak adwokat na rozprawie raz by
    > łby po lewej stronie broniąc powoda a potem hyc na prawą stronę broniąc pozwane
    > go. Paranoja!
    A to już nie do pośredników pretensje, tylko do ustawodawcy i korporacji zawodowych. Gdyby to zależało ode mnie, zmieniłbym ustawę. Ale póki jest, jaka jest, muszę się jej trzymać niezależnie, czy mi się to podoba, czy nie.

    > Nie mam nic przeciwko temy aby pośrednik mnie wylegitymował, albo zarządał potw
    > ierdzenia oglądania nieruchomości.
    > Piszesz, że klienci którzy tobie nie płacą nie są Twoimi klientami. A dlaczego
    > nie płacą? Dlaczego nie chcą zapłacić?
    A dlaczego niektórzy, ja również, wchodzą do kawiarni, patrzą na menuboard i wychodzą? Bo nie odpowiada im oferta kawiarni, proste. Dlaczego nie chcą mi zapłacić? Nie każdy, kto do mnie zadzwoni lub przyjdzie, musi zostać moim klientem. Niektórzy oczekują innej formy usługi, niektórzy oczekują czegoś, czego nie mogę im zapewnić, chcąc pozostać w zgodzie z prawem i etyką zawodową, dla jeszcze innych moje usługi są po prostu zbyt drogie. Ale nikt, kto do mnie przyjdzie nie proponuje mi tego, czego Ty byś chciał - czyli żeby firma wykonała swoją usługę, ale żeby jej nie płacić.


    > Chcesz przykładu NIEWIARYGODNOŚCI pośredników? Patrz wyżej. Dwa przykłady (Bank
    > u i kawiarni) są dowodem na Twoją ignorancję w stosunku do klientów.
    > Oczywiście zakładają, że jesteś pośrednikiem w obrocie nieruchomościami. Gęsią
    > skórę dostaję jak czytam w ogłoszeniach:
    > - BIURO licencjonowane i ubezpieczone,
    > - Mieszkanie bezczynszowe,
    > podpisane pośrednik lic. nr ...
    > Takie kwiatki to wstyd dla środowiska.
    Rozumiem, że wolałbyś, żeby w ogłoszeniach podpis brzmiał - biuro bez licencji i ubezpieczenia. Pobieramy 200zł za listę nieaktualnych adresów.
    ZAPRASZAMY!
    ????
    > Tomek

    Powiem raz jeszcze - nie chcesz płacić wynagrodzenia agencji? Nie chcesz podpisywać umów pośrednictwa? Nie musisz. Przecież nikt Cię nie zmusza do tego. Wystarczy, że będziesz szukał ogłoszeń bezpośrednich i jakiekolwiek kontakty z agencjami Cię ominą.


    --
    Z życia agenta
  • blaszka52 06.10.15, 21:41
    Myślę, że masz poważne problemy ze zrozumieniem podstawowych pojęć (polecam encyklopedię albo leksykon) i w cale się nie dziwię, że nie prowadzisz już biura, to dobrze, bo tylko psujesz rynek a swoją indolencją starasz się nadrobić braki w wykształceniu.
  • bezpocztyonline 21.02.12, 09:00
    time.is.over napisał:

    > Przykład z Bankiem to jak strzelenie sobie w stopę. Bank NIE jest pośrednikiem.
    > Oferuje swój produkt a zamim dojdzie do podpisania umowy (jakielkolwiek) trzeb
    > a spełnić określone warunki. SAMO zapoznanie się z ofertą kredytową nie jest PO
    > PRZEDZONE podisywaniem "umów" - wielkie pudło.

    No dobrze, jak pośrednik, to pośrednik. Przyjmijmy zatem pośrednictwo kredytowe.
    Gdyby Pan jednak na przykład chciał usłyszeć, jakie banki oferują kredyty, może Pan zapytać bez okazywania dokumentów i usłyszeć dość ogólnie brzmiąca odpowiedź. Gdyby Pan jednak chciał konkretnie wiedzieć, czy naprawdę ma Pan szansę na jakiś kredyt, to zapewniam Pana, że nawet pośrednik kredytowy nie udzieliłby Panu odpowiedzi od razu: najpierw poprosiłby Pana o dokumenty i to nie tylko dowód osobisty, ale i inne dokumenty dotyczące uzyskiwanych dochodów, prowadzonej działalności, posiadanych nieruchomości etc. Wpisałby te wszystkie dane do wniosków i oświadczeń, które powinien Pan podpisać, by móc uzyskać odpowiedź na swoje pytanie, a na odpowiedź czekałby Pan kilka dni co najmniej. A to ciągle tylko forma zapytania o kredyt! To przecież jeszcze nie sama umowa kredytowa! I tez pośrednik (kredytowy).

    Może Pan zapytać w biurze pośrednictwa, jakie oferty mają i nikt nie będzie żądał od Pana okazywania dokumentów. Odpowiedź Pan uzyska, jednakże bez dokładnego podania adresu.

    Proszę się na moment postawić w sytuacji sprzedającego, który zlecił biuru pośrednictwo w sprzedaży nieruchomości. Zgłosił się do Pana ktoś bezpośrednio i chce Pan wiedzieć, czy przypadkiem nie był klientem pośrednika, któremu zlecił Pan pośrednictwo w sprzedaży. Bo jeśli tak, to będzie Pan zobowiązany zapłacić pośrednikowi prowizję. Pyta Pan zatem swojego pośrednik, komu pokazywał dotychczas nieruchomości i uzyskuje Pan odpowiedź. Nie "Iksiński, Igrekowska, Zetowicz", tylko "jeden pan w granatowym płaszczu, jedna pani w jasnobeżowym, małżeństwo z małym dzieckiem". Tak musiałaby wyglądać odpowiedź, gdyby pośrednik okazywał nieruchomość nie pobierając wglądu do dokumentów osoby, której okazuje.

    > 1. Reagując na OGŁOSZENIE biura nieruchomości, zapoznaję się z OFERTĄ nieruchom
    > ości.

    Oferta sprzedaży nieruchomości nie jest ofertą w rozumieniu kodeksu cywilnego.
    Żeby taką była, musiałaby być w formie aktu notarialnego i odpowiedź na nią też musiałaby być w formie aktu notarialnego. A jest to tylko zwykłe ogłoszenie: prasowe, baner, internetowe, a odpowiedź jest zwykle w formie maila lub telefonu.

    > 2. Twierdzisz Pani/Pan i bezpoczty..., że bez umowy NIE MA OKAZANIA nieruchomoś
    > ci. Pytam się! Jakiej umowy? Pośrednictwa? Okazywania? Wzajemnych Uprzejmości?
    > Wysyłania Kartek?

    Umowy pośrednictwa. Pisałam przecież.

    > Nie chcę korzystać z pośrednictwa kupując OFEROWANĄ publicznie nieruchomość.

    Kopiuj - wklej:
    Oferta sprzedaży nieruchomości nie jest ofertą w rozumieniu kodeksu cywilnego.
    Żeby taką była, musiałaby być w formie aktu notarialnego i odpowiedź na nią też musiałaby być w formie aktu notarialnego. A jest to tylko zwykłe ogłoszenie: prasowe, baner, internetowe, a odpowiedź jest zwykle w formie maila lub telefonu.

    Jeżeli nie chce Pan korzystać z usług pośredników, proszę uprzejmie w wyszukiwarce zaznaczyć opcję "bezpośrednie".
    Wtedy powinny się Panu wyświetlić tylko oferty bezpośrednie.

    > A więć koleje pytanie... czego ma dotyczyć umowa ze mną (kupującym).

    Tego, co w danej umowie pośrednictwa jest. Każdy pośrednik ma inaczej sformułowaną umowę pośrednictwa, na dodatek bywa ona modyfikowana w zależności od formy, w jakiej się oferuje daną nieruchomość, ponadto podlega negocjacjom z klientem (zamawiającym).
    Nie wiem zatem, co dokładnie było w umowie oferowanej Panu przez pośrednika czy agenta, to wie tylko Pan i tamto biuro pośrednictwa.

    > więcej za jego fatygę na POKAZANIE nieruchomości mogę zabrać swoim samochodem

    Boże, co za łaska! Agent będzie Jaśnie Panu dozgonnie wdzięczny.

    > lub zapłacić koszty godzinowe pośrednika, czemu nie!

    Jakim tytułem? Na to też musiałaby być umowa. I faktura.

    > Ale wymagać i wymuszać umowę pośrednictwa...SKANDAL.

    Jeśli coś na Panu wymuszono - zgadzam się, skandal. Agent posługiwał się bronią palną czy białą? A może szantażował? Wezwał policję czy Rutkowskiego? Obezwładnili Pana?

    Proszę to zgłosić na policję natychmiast.

    Uprzejmie też proszę przeczytać załączone w linkach w moim wcześniejszym poście akty prawne. To one mówią o umowach pośrednictwa, o zawieraniu umów w ogóle, o formie świadczenia usług na terenie RP, o danych osobowych wpisywanych w umowach przed świadczenie usług.
  • fertighaus 19.02.12, 08:50
    spotkania przy barze na parkingu, podpisywanie umów na masce samochodu, na klatce schodowej, na sąsiedniej ulicy, kiedy wieje wiatr a klienci nie mają okularów, żeby przeczytać umowę, a spotkanie najpierw w biurze jest zbyt uciążliwe i agenci zgadzają się na to stąd takie posty.....ale jak nie było kryzysu nie było z tym problemu:)
  • alejaja202 19.02.12, 12:43
    Fertigfaus
    ma racje .
    Pośrednik: zapraszam do biura,podpiszemy, ustalimy itp
    Klient: ale wie Pan nie po drodze mi, z pracy muszę się urawć itp
    a potem: podpisywałem pod śmietnikiem, na masce samochodu, na stacji benzynowej itp pokazywacz nie wiem kto, co to za praktyki,itp

    Czyli co by pośrednik zrobił jest źle. I tyle w temacie.
  • torek21 20.02.12, 14:30
    Witam;
    Dziękuje za te wszystkie >branzowe< dywagacje :-)
    chodziło mi o przepisy prawne, na podstawie których jestem zobowiązany do legitymowania sie przed kimś kto >niby cos ,tam dla kogos<
    i podstawę prawną do legitymowania przez tego kogos Osób mi towarzyszących;
    Pozdrawiam >torek.pl<
  • bezpocztyonline 20.02.12, 15:40
    torek21 napisał:

    > chodziło mi o przepisy prawne

    Generalnie:

    isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19971150741
    isip.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU20100470278
    isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093
    isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19971330883
    1. Pośrednik działa na podstawie umowy
    2. W umowie musi zawrzeć dane nie tylko swoje, ale i osoby, która z nim tę umowę zawiera (czyli na rzecz której działa)
    3. Pośrednik zbiera dane osobowe niezbędne do realizacji tej umowy
    4. Ma do tego prawo.
    5. Można się na to nie zgodzić = można nie zawierać umowy z pośrednikiem = można nie korzystać z usługi pośrednika.

    Nie ma pojęć: "muszę", "żąda", "zmusza".
    No chyba, że wezwał policję, by Panów wylegitymowała.
  • torek21 23.02.12, 22:35

    Witam;
    Dziękuje :-)
    wiem juz czym AGENT NIERUCHOMOŚCI powinien odróżniac sie od >pokazywacza<
    jednak nadal nie wiem na podstawie jakiego >paragrafu< moze/powinien legitymować Osoby mi towarzyszace skoro ze mna podpisuje umowe?
    Pozdrawiam >torek.pl<
  • lic_po 24.02.12, 09:16
    "...jednak nadal nie wiem na podstawie jakiego..."

    a mi się wydaję, że wiesz doskonale (wszystko a nawet dużo więcej zostało ci już ty wytłumaczone), ale odnoszę wrażenie że bardzo ci zależy, żeby twój wątek był na topie.

    może w kolejnych postach usunął byś tą żenującą reklamę i podpisał się imieniem/nickiem zamiast nazwy swojej firmy, bo chyba nie rozmawiasz z nami jako zawodowy "wyprowadzacz psów i zbieracz g...wna po pupilach" a jako klient zainteresowany zakupem nieruchomości.
    mimo wszystko podpiję ci ten wątek, a co mi tam.
    pozdro
  • bezpocztyonline 24.02.12, 10:12
    torek21 napisał:

    > jednak nadal nie wiem na podstawie jakiego >paragrafu< moze/powinien l
    > egitymować Osoby mi towarzyszace skoro ze mna podpisuje umowe?

    Na podstawie dokładnie tego samego, jak w przypadku umowy z tobą.

    Osoby doradzające czy towarzyszące częstokroć same się decydują na zakup nieruchomości, który to zakup odradziły osobom, które je o doradztwo poprosiły.

    "Kolega budowlaniec" czy "specjalista od remontów" może - widząc w zakupie "ruiny" interes - zniechęcić osobę, która ją o doradztwo prosiła ("co ty, człowieku, tu wszystko jest do wymiany, to wszystko się nadaje tylko do wyburzenia"), a potem sam się zgłosić do pośrednika czy właściciela z propozycją kupna.

    Zatem z punktu widzenia pośrednika czy właściciela twój doradca to taki sam potencjalny kupujący, jak i ty.
  • decort 24.02.12, 16:40
    lub po prostu ogląda nieruchomość para, poszukiwaniem i kontaktami z agencjami zajmuje się panna, a kupującym będzie kawaler (towarzyszący przy oglądaniu). Kiedy nie ma problemu (co do intencji), obie te osoby podpisują umowę z pośrednikiem - potem prowizję płaci ten, kto rzeczywiście był kupcem. Zresztą możliwości można mnożyć. Jakby nie było - wszystkie obecne na spotkaniu osoby towarzyszące potencjalnemu kupcowi powinny nie tyle podpisać umowę jako taką, ale wszystkie powinny być z imienia i nazwiska wymienione jako osoby, które nieruchomość obejrzały i wszystkie one powinny złożyć swój podpis pod odbiorem adresów (a imię i nazwisko stwierdzamy na podstawie dokumentów).
  • time.is.over 24.02.12, 21:07
    decort napisał:

    > lub po prostu ogląda nieruchomość para, poszukiwaniem i kontaktami z agencjami
    > zajmuje się panna, a kupującym będzie kawaler (towarzyszący przy oglądaniu). Ki
    > edy nie ma problemu (co do intencji), obie te osoby podpisują umowę z pośrednik
    > iem - potem prowizję płaci ten, kto rzeczywiście był kupcem. Zresztą możliwości
    > można mnożyć. Jakby nie było - wszystkie obecne na spotkaniu osoby towarzysząc
    > e potencjalnemu kupcowi powinny nie tyle podpisać umowę jako taką, ale wszystki
    > e powinny być z imienia i nazwiska wymienione jako osoby, które nieruchomość ob
    > ejrzały i wszystkie one powinny złożyć swój podpis pod odbiorem adresów (a imię
    > i nazwisko stwierdzamy na podstawie dokumentów).
    Chyba się Pani/Pan delikatnie mówiąc zapędził.
    Nikt mi nie zabroni oglądania wszelakiej nieruchomości z osobą towarzyszacą.
    To Z WASZEJ STRONY - mysle o pośrednikach jest brak zabezpieczenia w postaci podpisywania umów na sprzedaż lub wynajem NA WYŁĄCZNOŚĆ, wtedy czy koś oglada sam czy z plutonem wojska nie ma dla posrednika znaczenia, legitymuje tylko osobę dla raportu dla właściciela. Wasza (posrednicza) wiarygodność i siła przekonywania na uowy wyłączne chyba spadła do zera! Niestety inaczej sprzedaje i wynajmuje sie nieruchomości w Stanach!
    Tomek
  • time.is.over 24.02.12, 20:45
    Szanowny "torek21"

    Nie spodziewaj się, że otrzymasz odpowiedź od "pośredników".

    1. Żaden z tych: "bezpocztyonline", "lic-po", "decort", "kot.pik" nie mają na tyle twardych i przekonywujacych argumentów
    i odwagi CYwilnej aby swoje lub nie swoje twierdzenia podpisać imieniem i nazwiskiem lub numerem licencji ZAWODOWEJ pośrenika w
    obrocie nieruchomościami. A przecież krzyczą, że działają zgodnie z uogn. A więc czego się wstydzą?
    2. Do dzisiaj nikt mi nie odpowiedział - czy TO JEST FAIR oraz czy to jest etyczne reprezentować w tej samej transakcji dwie strony
    przy czy jedna ze stron (oczywiście - kupujący) został ZMUSZONY do podisania umowy posrednictwa...bo bez tego nie pokazuję! (czy sprzedający o tym wie?)
    3. Do dzisiaj nikt mi nie odpowiedział - dlaczego pośrednicy reklamują swoje biura jako "biuro licencjonowane i ubezpieczone". Jest to ewidentne kłamstwo. Licencję i ubezpieczenie może mieć tylko osoba fizyczna,
    czyli pośrednik. "kot.pik" usiłował odpowiedzieć ale...szkoda gadać!
    4. Do dzisiaj nie uzyskałem odpowiedzi, co autorzy reklamy nieruchomości (posrednicy) rozumieja pod pojęciem "mieszkanie bez czynszowe" (reklamując, of course nieruchomość lokalową).

    Jestem przekonany, że pośrednik w nieruchomościach ma sens, ale na miły Bóg niech dostrzeże sens klientów z których przecież żyje.

    PS Doceniam cenne rady "bezpocztyonline", ale ton, sposób odpowiedzi, napastliwość uważam, że może zniechęcić do skorzystania z usług pośredników,
    chociaż jak wskazałem w pkt. 1 nie wiemy czy z takimi mamy do czynienia!

    A więc "torek21" nie przejmuj się, do przodu...
    Tomek
  • kot.pik 24.02.12, 22:25
    time.is.over napisał:
    > Jestem przekonany, że pośrednik w nieruchomościach ma sens, ale na miły Bóg nie
    > ch dostrzeże sens klientów z których przecież żyje.
    > Tomek

    Odniosę się tylko do tego. Owszem, widzę sens w klientach. W tych klientach, z którymi mam podpisaną umowę pośrednictwa. Z tymi, dla których pracuję i od których na koniec otrzymuję wynagrodzenie. Nikt, z kim nie mam podpisanej umowy pośrednictwa nie jest moim klientem, wiec wybacz, ale nie będę - jako przedsiębiorca prowadzący firmę, której celem, jak każdej innej firmy, jest ZARABIAĆ - przejmował się tym, że jakiś mój nieklient jest bardzo obruszony tym, że nie chcę dla niego nic zrobić za darmo.

    --
    Z życia agenta
  • bezpocztyonline 24.02.12, 22:36
    time.is.over napisał:

    > 4. Do dzisiaj nie uzyskałem odpowiedzi, co autorzy reklamy nieruchomości (posre
    > dnicy) rozumieja pod pojęciem "mieszkanie bez czynszowe" (reklamując, of course
    > nieruchomość lokalową).

    "Czynszem" potocznie określa się opłaty eksploatacyjne płacone zarządcy lub spółdzielni.
    Składają się na nie zwykle:
    - fundusz remontowy
    - opłata za wodę (prognozowana, potem jest rozliczenie)
    - opłata za gaz (prognozowana,, potem jest rozliczenie)
    - opłata za ogrzewanie (prognozowana, potem jest rozliczenie)
    - opłata za prąd zużywany w częściach wspólnych nieruchomości (oświetlenie klatki schodowej, oświetlenie przed wejściem, na parkingu wspólnym etc.)
    - opłata za sprzątanie części wspólnych (klatka schodowa, piwnice, wejście, chodnik przed budynkiem)
    - opłata za konserwację windy
    - opłata za zieleniec
    - opłata dla zarządcy za zarządzanie
    - opłata za monitoring
    - opłata za ochronę
    - i za dodatkowe urządzenia i usługi, jeśli są

    "Mieszkanie bezczynszowe" oznacza, że jest ono w niedużej wspólnocie mieszkaniowej (dwa, trzy mieszkania) i w związku z tym każdy z właścicieli osobno zawiera umowy z dostawcami mediów i usług (prąd, woda, gaz, TV, monitoring, ochrona, sprzątanie, ogrodnik - jeśli chce, jeśli nie, to sprząta sam, pielęgnuje ogródek sam), windy nie ma, są za to spore konflikty w przypadku konieczności poważniejszych remontów. Bo właściciel na parterze nie uważa za konieczne wymiany dachu, właściciel na poddaszu nie spieszy się z wymianą pionów kanalizacyjnych, a nieszczelne drzwi wejściowe do budynku w ogóle mu nie przeszkadzają. Funduszu remontowego, jak pamiętamy, nie było, więc trzeba teraz nagle wyłożyć większą kasę.

    Mieszkanie bezczynszowe może mieć ten swój urok, że nie płaci się co miesiąc na utrzymanie jakiegoś zarządcy, nie płaci się też za rzeczy, które de facto można wykonać samemu (zamieść schody i korytarz, skosić trawkę, zadbać o kwietnik. Nie płaci się prognoz za wodę czy c.o., ale płaci się według zużycia.

    Minus jest taki, że trzeba pamiętać, że nie ma żadnej administracji, na którą można sobie ponarzekać: wszystko w razie czego trzeba zrobić samemu.

    I trzeba się umieć dogadać z sąsiadem.
  • time.is.over 25.02.12, 21:25
    "bezpocztyonline" napisała:
    "Mieszkanie bezczynszowe" oznacza, że jest ono w niedużej wspólnocie mieszkaniowej (dwa, trzy mieszkania) i w związku z tym każdy z właścicieli osobno zawiera umowy z dostawcami mediów i usług (prąd, woda, gaz, TV, monitoring, ochrona, sprzątanie, ogrodnik - jeśli chce, jeśli nie, to sprząta sam, pielęgnuje ogródek sam), windy nie ma, są za to spore konflikty w przypadku konieczności poważniejszych remontów.

    Jak zwykle brak u Pani/Pana precyzji.
    Nie ma NIEDUŻEJ wspólnoty. Wspólnoty są do 7 lokali (mała wspólnota) i od 7 lokali (duża wspólnota). Bez względu jaka duża jest wspólnota OPŁATY EKSPLOATACYJNE muszą być wnoszone. Hasło "bezczynszowe" jest tanim i prostackim zabiegiem marketingowym uprawianym przez biura nieruchomości.
    A może ujawi Pani/Pan numer swojej licencji posrednika w obrocie nieruchomości?
    Pozdrawiam
    Tomek
  • bezpocztyonline 25.02.12, 22:01
    time.is.over napisał:


    > Bez względu jaka duża jest wspólnota OPŁATY EKSPLOATACYJNE muszą być wnoszone.

    W przypadku dwóch czy trzech mieszkań w jednym budynku opłaty eksploatacyjne to mogą być:

    - umowa z dostawcą wody zawierana przez każdego z właścicieli z osobna plus rachunki otrzymywane imiennie przez każdego z właścicieli z osobna od dostawcy wody na podstawie jego zużycia

    - umowa z dostawcą energii elektrycznej zawierana przez każdego z właścicieli z osobna plus rachunki otrzymywane imiennie przez każdego z właścicieli z osobna od dostawcy energii elektrycznej na podstawie jego zużycia

    - umowa z dostawcą gazu zawierana przez każdego z właścicieli z osobna plus rachunki otrzymywane imiennie przez każdego z właścicieli z osobna od dostawcy energii elektrycznej na podstawie jego zużycia

    - ogrzewanie bywa albo gazowe albo na własny kocioł w piwnicy koksowy lub na ekogroszek. Jeśli gazowe, to koszty ogrzewania po prostu są zawarte w rachunkach za gaz w okresie grzewczym.
    Jeśli koks czy ekogroszek: właściciel danego mieszkania musi sobie sam zapewnić opał.
    Każdy z właścicieli we własnym zakresie.
    Nie ponosi żadnych comiesięcznych opłat za ogrzewanie w okresie letnim, jak w mieszkaniach "nie bezczynszowych" zwykle to bywa.


    Nie ma comiesięcznej zrzutki na fundusz remontowy: po prostu, jak zaczyna cieknąć dach, to sąsiad "z góry" schodzi do sąsiada "z dołu" i tłumaczy, że trzeba się zrzucić i zlecić naprawę/wymianę. Jak się sąsiad z dołu nie chce dorzucić, to sąsiad "z góry" opłaca wszystko sam, a potem szuka ewentualnie sprawiedliwości w sądzie.

    Nie ma opłat za sprzątanie, po prostu: panowie sąsiedzi sami biegają z łopatami i odgarniają śnieg, panie sąsiadki same zamiatają i myją schody.

    Nie ma opłat za ogrodnika, po prostu: sąsiedzi sobie ustalają, czyj kawałek ogródka jest w czyim władaniu i sadzą sobie sami kwiatki, iglaczki, drzewka, sieją trawniczki, potem je podlewają i koszą, sami grabią liście jesienią.

    Kablówki najczęściej nie ma, bo usługodawcom nie opłaca się oferować kablówki w takich budynkach: bywają na przedmieściach, daleko od centrum i są to ledwie dwu- czy trzymieszkaniowe domki. Jak ktoś z mieszkańców chce mieć zatem dodatkową ofertę telewizyjną, to sam osobno zawiera sobie umowę ze swoim dostawcą i tylko ten dostawca nalicza mu opłaty. Żadnej administracji nie ma.

    Jest tylko sąsiad Kowalski z sąsiadem Nowakiem.

    Trochę jak w domku, tyle tylko, że jednak ma się sąsiada. Czasem dwóch.
  • time.is.over 25.02.12, 22:38
    Koniec świata!

    "bezpocztyonline" KOMPROMITUJESZ sie tym wykładem!
    TO NIE NA TEMAT!!!
    Brniesz..
    NIE MA mieszkań BEZCZYNSZOWYCH!
    A co z podaniem nr licencji?
    UNIKASZ?
    Tomet


  • kot.pik 25.02.12, 23:06
    To Ty się kompromitujesz coraz bardziej.
    --
    Z życia agenta
  • bezpocztyonline 25.02.12, 23:21
    time.is.over napisał:

    > Koniec świata!
    > NIE MA mieszkań BEZCZYNSZOWYCH!

    To powiedz to tym, którzy w takich mieszkają.

    Na dodatek jest to zgodne z prawem:

    "USTAWA z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali

    (...)

    Art. 19.
    Jeżeli liczba lokali wyodrębnionych i lokali niewyodrębnionych, należących nadal
    do dotychczasowego właściciela, nie jest większa niż siedem, do zarządu nieruchomością
    wspólną mają odpowiednie zastosowanie przepisy Kodeksu cywilnego i Kodeksu
    postępowania cywilnego o współwłasności.

    Art. 20.
    1. Jeżeli lokali wyodrębnionych, wraz z lokalami niewyodrębnionymi, jest więcej
    niż siedem, właściciele lokali są obowiązani podjąć uchwałę o wyborze jednoosobowego
    lub kilkuosobowego zarządu. Członkiem zarządu może być wyłącznie
    osoba fizyczna wybrana spośród właścicieli lokali lub spoza ich grona."

    Najczęściej wspólnoty powyżej 3 mieszkań powołują jakiś zarząd. Zdarzają się jeszcze 4-mieszkaniowe budynki z mieszkaniami bezczynszowymi, natomiast 5-mieszkaniowe już moim zdaniem by raczej miały utrudnione funkcjonowanie. I jakoś przez lata mojej działalności nigdy na takie nie trafiłam.

    Wspólnoty większe niż siedmiomieszkaniowe powoływać zarząd - bo tak im nakazuje ustawa. Te mniejsze: mogą, lecz nie muszą. Te dwu czy trzy mieszkaniowe po prostu najczęściej tego nie robią. Część takich budynków to jeszcze przedwojenne budynki z dwoma czy trzema mieszkaniami: po jednym na każdym piętrze, w którym od powojnia mieszkają ci sami ludzie, ewentualnie coś tam było sprzedawane, w każdym bądź razie nauczyli się sobie zarządzać sami i jakoś to funkcjonuje. Część to mieszkania powydzielane w domkach, gdzie było jakieś spadkobranie i w każdym z tych mieszkań mieszka rodzeństwo lub inna dalsza rodzina. Bywa, że są rodzice, a za ścianą mają dorosłe dzieci.

    Inna sytuacja, to domki podzielone po wojnie pomiędzy obce sobie rodziny, który poprzydzielano mieszkania i jakoś musiały tak funkcjonować. Mieszkania te w dzisiejszych czasach nie zostały by uznane za samodzielne lokale mieszkalne, ale w latach 60-tych czy 70-tych za takie je uznawano, księgi wieczyste rozdzielano. Teraz się tego już nie cofnie.

    Inna sytuacja to mieszkania w budynkach, które zostały umiejscowione nie na zasadzie góra-dół, tylko rozmieszczone pionowo. Trochę podobnie, jak w bliźniakach, czy szeregówkach, tylko, że takich mieszkań bywa trzy lub cztery i są one umiejscowione w czterech różnych stronach budynku. Budynek stoi na jednej geodezyjnie działce. A jednak każdy właściciel jest praktycznie niezależny.

    Nic na to nie poradzę, że nie potrafisz pojąć tego, czego nie widzisz na swoim blokowisku.

    Numeru licencji nie widzę powodu podawać. Nie świadczę tu usług, tylko w moim biurze.
  • lic_po 26.02.12, 00:08
    > Brniesz..
    > NIE MA mieszkań BEZCZYNSZOWYCH!

    time.is.over - mądralo, wszystkie mieszkania i domy są bezczynszowe, oprócz oczywiście tych wynajmowanych, za które najemca musi płacić właścicielowi czynsz.
    oczywiście ty to wiesz, ale w swym przemądrzałym tonie "wymksnęło" ci się to zdanie wykapslokowane.

    po co ci nr licencji? prowadzisz jakąś krucjatę? naprawiasz świat? no to mój nr licencji to 666. chcesz mnie skropić wodą święconą czy wolisz wbić osinowy kołek w serce?
    i nie ciskaj się tak, wrzuć na luz nieraz.
    pozdro


    PS fajny wątek nam się zrobił :-)
  • decort 27.02.12, 15:03
    tak, brak precyzji "bezpoczty..." owszem, ale "Bez względu jaka duża jest wspólnota OPŁATY EKSPLOATACYJNE muszą być wnoszone. Hasło "bezczynszowe" jest tanim i prostackim zabiegiem marketingowym uprawianym przez biura nieruchomości. "
    Bezczynszowe: czyli bez opłat ponoszonych na zarząd i najczęściej także fundusz remontowy, a także w większości przypadków bez opłat na ogrzewanie ryczałtem (bo jest własne w lokalu: gazowe lub elektryczne) - reasumując bez opłat do jakiejś administracji. Znaczy gospodarujemy się sami i darmozjadów nie utrzymujemy; co oznacza niższe co miesięczne opłaty ponoszone na lokal.
    I nie jest to żaden chwyt marketingowy pośredników, tylko stwierdzenie faktu, stanowiącego element opisu lokalu. W innych przypadkach pośrednicy podają wysokość miesięcznego czynszu (opłat eksploatacyjnych) dla danego lokalu.
  • decort 27.02.12, 16:24
    a nr licencji nie podam, ponieważ formuła tego forum jest inna. Podanie przeze mnie takich danych na tym forum mogłoby być odczytane np. jako autoreklama, a to tu zwalczamy. Ja, zresztą, nie oczekuję od Ciebie podania imienia, nazwiska, adresu zamieszkania i wykształcenia (a takie dane ujawnia nr licencji pośrednika). I wielu pośredników tutaj, ostatnio zwłaszcza "bezpoczty...." udziela anonimowo porad i cennych dla forumowiczów informacji, całkowicie bezpłatnie i bez własnej reklamy; i są to porady profesjonalne, nie wprowadzające w błąd. Musi to robić ? Nie. Chce. Dzieli się swoją wiedzą za bez durno. Może gdyby nie chciała, ona i jej podobni - to pytacze z tego i tym podobnych forów jednak trafialiby do specjalisty czyli pośrednika lub prawnika? Więc nie narzekaj człowieku. Niektórzy z nas mogą być pomocni i to często bez zobowiązań.
  • al_gon 28.02.12, 12:25
    decort napisał:
    > I nie jest to żaden chwyt marketingowy pośredników, tylko stwierdzenie faktu, s
    > tanowiącego element opisu lokalu. W innych przypadkach pośrednicy podają wysoko
    > ść miesięcznego czynszu (opłat eksploatacyjnych) dla danego lokalu.

    A wg mnie jest. Bo albo jesteśmy precyzyjni w tym co podajemy albo dalej będziemy robić tak jak robimy tzn tak jak robicie. Czyli tam gdzie trzeba podajemy czynsz i wymądrzamy się czym on jest albo w dalszym ciągu mówcie, że mieszkanie może być bezczynszowe. Co to znaczy? Robicie durni z Klientów - mówicie im, że mieszkanie jest bezczynszowe czyli...i tu wymieniacie co macie na myśli. Kpina! My mamy opierać się o prawo i je stosować a nie definiować na nowo! Wynajmujesz mieszkanie placisz czynsz - jesteś włascicielem nie płacisz czynszu tylko opłaty za zarzad, opłaty administracyjne, opłaty na rzecz spółdzielni - tu nazywajcie to sobie jak tylko chcecie. I miejcie odwagę powiedzieć, że jak ktoś łże na temat mieszkań bezczynszowych to łże a nie tłumaczcie jego słów, nie definiujcie tego co miał na myśli autor kłamliwej reklamy. Jak pisze bezczynszowe to kłamie! I nazywajmy rzeczy po imieniu!
  • bezpocztyonline 28.02.12, 17:25
    al_gon napisał:

    > My mamy opierać się o prawo i je stosować a nie definiować na nowo! Wynajmujesz
    > mieszkanie placisz czynsz - jesteś włascicielem nie płacisz czynszu tylko opła
    > ty za zarzad, opłaty administracyjne, opłaty na rzecz spółdzielni - tu nazywajc
    > ie to sobie jak tylko chcecie. I miejcie odwagę powiedzieć, że jak ktoś łże na
    > temat mieszkań bezczynszowych to łże a nie tłumaczcie jego słów, nie definiujci
    > e tego co miał na myśli autor kłamliwej reklamy. Jak pisze bezczynszowe to kłam
    > ie! I nazywajmy rzeczy po imieniu!

    Napiszę jaśniej:

    Dom wolnostojący na jednej działce. Własność. W domu są dwa osobne lokale mieszkalne. Bo mieszkali kiedyś tylko rodzice, ale tak przebudowali, by było dla córki osobne mieszkanie z osobnym całkiem wejściem. Osobne dwie księgi wieczyste (na mieszkania) plus jedna na grunt. Rodzice zmarli, córka chce się przeprowadzić. Co ona chce sprzedać? Albo dom z dwoma mieszkaniami, albo dwa lokale mieszkalne. Bezczynszowe, bo komu by i niby jaki czynsz nowy właściciel miał płacić?

    Ma dbać o nieruchomość - to jego obowiązek właściciela, ma utrzymywać porządek na posesji i ma sprzątać chodnik przed posesją, ma płacić za światło, wodę, gaz, wywóz śmieci. Jak każdy właściciel domku.

    Ale jaki czynsz, do @&%?!

    Zaczynam rozumieć, skąd dziwne pomysły jakiegoś gościa około 50-tki i to ledwie kilka lat temu. Chodził po osiedlu domków jedno-, dwu-, trzyrodzinnych z lat częściowo przedwojennych, częściowo powojennych i dopytywał się, gdzie tu jest administracja, która tym osiedlem zarządza. Nie mógł pojąć prostej odpowiedzi: Nie ma i nigdy nie było żadnej administracji, każdy tu sobie zarządza sam.
  • al_gon 29.02.12, 09:26
    bezpocztyonline napisała:
    > Napiszę jaśniej:

    Zapytam jaśniej - czy jeśli oddamy zarząd do spółdzielni, zarządcy to będę płacił czynsz?
    Nie będę płacił. Jak wynajmę ów lokal mieszkalny to ten co go ode mnie najął będzie płacił czynsz. Rozumiesz? Czy dalej będziesz brnąć w te zakłamane tezy?
  • bezpocztyonline 29.02.12, 09:51
    Pojęłam. Chodzi wam o to, by zamiast "bezczynszowe" pisać "bez opłat za zarządzanie" czy "bez ustanowionego zarządcy".
    Nawet logiczne i zgodne z prawem, tylko, że 85% czytających takie ogłoszenia nie będzie rozumiało, o czym mowa. Raczej zrozumieją, ze czegoś tu brak i coś dopiero trzeba załatwiać. Jakieś formalności. Albo, ze jest niejasny stan prawny.

    Przy krótkim "bezczynszowe" wszyscy jakoś rozumieją, w czym rzecz.

    A dla mnie jest najważniejsze, by czytający ogłoszenie właściwie rozumiał jego treść.
  • alejaja202 29.02.12, 10:32
    Nie da się ukryć ,że to szukanie dziury w całym. Są utarte sformułowania zrozumiałe dla wszystkich i często się ich używa .Przykłady można mnożyć np. mieszkanie "hipoteczne" przecież nie ma czegoś takiego powinniśmy pisać :lokal mieszkalny stanowiący odrębną nieruchomość .
  • al_gon 01.03.12, 13:36
    Pisz jak chcesz. Prędzej czy później wylądujesz za to w kozie - tylko nie proś o kawę bo mają ohydną ;-P

    Chodzi o to, że treści jakie przekazujemy potencjalnym nabywcą czy klientom mają być spójne, wiarygodne i prawdziwe. A to co piszesz nie jest prawdziwe. Na takich ja Ty reaguję alergicznie - moja koleżanka z innego biura mówi mi dokładnie to samo. Ale kiedyś sama upomniała swojego klienta, że on jej nie płaci prowizji tylko wynagrodzenie. Nie wytrzymałem i mój smiech ogarnął całe biuro. No po prostu nie mogłem. Przecież mówiąc prowizja wszyscy wiemy o co chodzi?
  • bezpocztyonline 01.03.12, 21:38
    al_gon napisał:


    > Chodzi o to, że treści jakie przekazujemy potencjalnym nabywcą czy klientom

    To się zdecyduj, czy przekazujesz takie treści "nabywcą", czy "klientom"

    Skąd w ogóle taka moda na błędne końcówki?
  • al_gon 02.03.12, 15:50
    Skąd moda na oszukiwanie? Na kursach i studiach tego nie wykładają.
  • torek21 26.02.12, 22:59
    ;->
    no tak :-)))
    i w wiekszości jesteście tak żenujacy, jak pokazywacz, który bedac meżczyzną na spotkaniu ze mna pod barem okazal sie >umowa posrednictwa<(?) wystawioną na Kobietę ;-/
    i dla zainteresowanych Osoba która ze mna wtedy byla to >temida-zoo.pl<
    Pozdrawiam >torek.pl<
  • bezpocztyonline 27.02.12, 06:29
    torek21 napisał:

    > który bedac meżczyzną na spotkaniu ze mna pod barem okazal sie >umowa posrednictwa<(?)
    > wystawioną na Kobietę ;-/

    Umowę pośrednictwa zawiera z tobą licencjonowany pośrednik. To jego nazwisko i jego numer licencji widnieje na umowie, to on jest twoją drugą stroną umowy pośrednictwa.
    W tym wypadku: ona.

    Pośrednik (w tym wypadku: pani pośrednik) może wykonywać swoje czynności korzystając z pomocy swoich asystentów (potocznie zwanych agentami). Najczęściej taki agent zajmuje się klientem przez cały czas transakcji, jednakże pod czujnym okiem pośrednika, który jego pracę kontroluje i istotnych momentach transakcji wkracza osobiście.
    Nawet, jeśli agent się zmieni, nadal będziesz klientem pośrednika (w tym wypadku: pani pośrednika), z którym (-ą) zawierałeś umowę.

    Jeśli zawierasz umowę z firmą, to owszem, dobrze jest, jeśli masz swojego konsultanta "przy okienku", ale tak naprawdę twoim partnerem jest firma. I nie dziwi cię, że na umowie masz wskazane nazwisko prezesa czy prokurenta, albo jakiegoś kierownika, po którego podpis twój konsultant z tą umową biegnie. Albo jeśli sam podpisuje, to z upoważnienia. Bo nie zawierasz umowy z pracownikiem Kowalskim przy okienku, którego firma może jutro zwolnić, tylko z firmą.

    Podobnie jest z umową pośrednictwa: zawierasz ją z pośrednikiem. W tym wypadku: z panią pośrednik.
  • torek21 28.02.12, 09:44
    ;->
    Dziekuje za merytoryczną odpowiedz;
    nie polemizujac_ mój pokazywacz nie chcial sie okazać/wylegitymowac niczym co by swiadczyło kto zacz :-/
    czy sa oprócz stawek % za usługe jakies >znormalizowane< stawki kwotowe?
    tzn. jest ustawowy % od wartości transakcji, ale na umowie jest on z zastrzeżeniem, ze stawka kwoty naleznej za usluge jest nie mniejsza niż_?
    i czy jest okreslony prawnie jakis czas na moje rozliczenie sie z POŚREDNIKIEM?
    Pozdrawiamy >Temida-zoo.pl<
    >torek.pl<
  • al_gon 28.02.12, 12:11
    Nie ma znormalizowanej stawki za usługę - jest stawka umowna, która masz w umowie. A jak jej nie masz to masz stawkę zwyczajowo przyjętą (z Kodeksu Cywilnego). możesz się też umówić, że płacisz X% ale nie mniej niż yPLN. Czasu na rozliczenie masz dokładnie tyle, ile masz napisane na fakturze - jak się nie rozliczysz w terminie to masz później problem z komornikiem i to z nim ew. ustalasz terminy przymusowego ściągnięcia należności.
  • bezpocztyonline 28.02.12, 12:13
    torek21 napisał:

    > czy sa oprócz stawek % za usługe jakies >znormalizowane< stawki kwoto
    > we?

    Nie ma. No chyba, że w tamtym akurat biurze akurat takie stawki przewidziano i w cenniku są.

    > tzn. jest ustawowy % od wartości transakcji, ale na umowie jest on z zastrzeże
    > niem, ze stawka kwoty naleznej za usluge jest nie mniejsza niż_?

    Nie ma ustawy, która by w jakikolwiek sposób regulowała wynagrodzenie pośrednika.

    Jeśli wynagrodzenie nie zostało określone w umowie, to stosuje się "zwyczajowo przyjęte w danych stosunkach". Co do zwyczajowo przyjętych w razie czego sąd zapyta stowarzyszenie pośredników albo kilka biur po prostu. Na podstawie uzyskanych odpowiedzi zdecyduje, ile ma to być.

    Zwyczajowo się przyjęło 3% ceny transakcji, potem doszedł do tego VAT, potem UOKiK nakazało liczyć od razu brutto z VATem, więc teraz zwyczajowo bywa 3,69% brutto. Tak przynajmniej na pytanie sądu najpewniej odpowie stowarzyszenie.

    Zwykle jednak pośrednicy dają klientom upusty od tej zwyczajowej stawki, więc pewnie i Panowie macie z jakimś upustem.

    Żaden akt prawny nie reguluje cen pośredników. Ani ustawa ani rozporządzenie. Ani nic.
    Jeśli wysokość wynagrodzenia pośrednika została określona w umowie (procentowo czy kwotowo) , to ona obowiązuje. Wysokości wynagrodzenia za usługę podanego w umowie nigdy żadne UOKiK nie kwestionuje. Wysokość kar najprzeróżniejszych - zdarza się. Ale nie wynagrodzenia za usługę.

    > i czy jest okreslony prawnie jakis czas na moje rozliczenie sie z POŚREDNIKIEM?

    ?

    Termin płatności najpewniej jest określony w umowie. Jeśli nie, to rozporządzenie w sprawie faktur określa, że fakturę powinno się wydać w terminie 7 dni od wykonania usługi. Za datę wykonania usługi pośrednik najpewniej przyjmie termin zawarcia aktu notarialnego sprzedaży nieruchomości, którą Panom wskazał. W fakturze wówczas określi termin płatności.

    Tak czy siak pieniądze mu się należą w przypadku zakupu wskazanej przez pośrednika nieruchomości i nie da się tego odkładać na "do świętego Nigdy".
  • jasniepaninieprzyjmuje 29.02.12, 14:31
    pan pytający i udający naiwnego chce się wymigać od płacenia za cudzą pracę, nie może ścierpieć, ze gdzieś leży sobie super działeczka a on nie ma do niej dostępu. Poza tym byle kto nie będzie GO!!! legitymował. Przy okazji reklamuje darmo jakieś kocie żarcie. Szkoda czasu dla niego. Przykład z kawiarnią bardzo dobry, właścieciel kawiarni sprzedaje kawę kupującemu , nie w cenie producenta lub w cenie hurtowej, lecz w cenie uwzględniającej jego koszty i oczywiście zysk. Jest więc pośrednikiem między producentem tej kawy a kupującym ją. Nie stać kogoś na dobrą kawę wypitą w kawiarni, to kupuje zajzajera w Biedronce i parzy sobie sam. Mnie nie stać na kupowanie drogiej karmy w sklepie, który ZA DARMO lub w cenie producenta na pewno jej nie sprzedaje, sklep ten oczekuje, że mu jego zysk zapłacę, dlatego mój kot je żarcie domowe i nie biadolę na forach jaka krzywda spotyka mojego kota. Idzie bieda, takich mądrych będzie coraz więcej, w końcu za 3000 zł można już kuchnię umeblować, / to cytat niedokładny z wypowiedzi na którymś z forów o nieruchomościach. Eh...
  • torek21 29.02.12, 22:15
    ;->
    _albo 10,000zł. płatne przed podpisaniem umowy notarialnej pomiędzy kupującym a sprzedającym;
    i zapis że agent ma być obecny przy podpisywaniu tej umowy -absurd_
    >torek.pl<
    >temida-zoo.pl<

  • decort 02.03.12, 21:29
    ja tam na karmie i żwirku dla swojego kota staram się nie oszczędzać, choć czasem muszę. Ale np. 25 zł za 5 kg tzw. super chłonnego żwirku (starcza max. na 2 tyg.) - to też absurd za coś co i tak wywalam do kosza lub sedesu. A na utrzymanie tego kota mieć muszę: żwirek; karma - ok. 500-600 zł/m-c (i kotu nie powiem, że facet, który sprzedaje mu karmę mi nie zapłacił za pośrednictwo); + na weterynarza, bo kotek wiekowy już i schorowany nieco (ok. 500-600 zł / m-c); + na mieszkanie, bo mieszkanie co prawda moje, ale mieszka w nim także mój kot, być może nie mieszkałbym tu a pod mostem gdy nie ten kot (no, policzmy np. 700 zł / m-c). To daje 2.200-2.400 zł / m-c tylko z powodu kota. A ja czasem też bym coś zjadł, zadzwoniłbym gdzieś lub obejrzał TV, że nie wspomnę o prądzie i gazie; o środkach czystości i lekarzach (bo mogą być "państwowe") i receptach; o paliwie do samochodu itp ekstrawagancjach nawet nie śmiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.