Dodaj do ulubionych

Walka z nieuczciwymi agentami nieruchomości

13.11.12, 13:40
Witam Wszystkich.
Apel do korzystających z agencji nieruchomości:
Ostatnio mam do czynienia z wieloma agentami nieruchomości, którzy nie zawsze uczciwie podchodzą do wykonywania swojego zawodu.
Proponuję w tym miejscu wpisywać nazwiska i także firmę dla której pracują nieuczciwi agenci.
Z moich obserwacji wynika, że najczęściej są to ludzie, którzy parają się tym zawodem dla własnego zysku, na domiar złego - bez licencji.
Licencję można sprawdzić:
www.transport.gov.pl/2-482c0defdb3dc.htm
Edytor zaawansowany
  • drcarlisle 13.11.12, 22:16
    Mój poprzedni wpis wymaga parę słów wyjaśnienia.
    Szukam nieruchomości do kupienia. Przeglądam Internet wzdłuż i wszerz i stwierdzam przykrą prawdę: ok 98 % ogłoszeń podają agencje, na dokładkę nieprofesjonalne.
    Dlaczego tak się dzieje?
    Bo ci ludzie zbierają wszystkie prywatne oferty - w tym celu dzwonią, przekonują, nawet zastraszają sprzedających.
    Wiem, bo rozmawiałam z paroma prywatnymi ogłoszeniodawcami.

    Po złowieniu "przynęty", takiemu "agentowi", pozostaje już tylko czekać na telefony, podpisywać umowy z klientami i brać pieniądze właściwie za nic, bo napisanie oferty nie wymaga teraz nawet znajomości HTMLa, a inne obowiązki, które powinien wykonać taki agent, są pokryte sprytem i w większości - wylewną lub kwiecistą mową. Zaznaczam, że nie chcę ani nie mam zamiaru tu obrażać profesjonalistów, którzy rzeczywiście znają swój zawód.

    Czym charakteryzuje się spryciarz-dyletant?
    Przede wszystkim - rwie się do podpisania umowy i przeważnie nie posiada własnej licencji, tylko działa "w imieniu",
    bo profesjonalista wie, że tego mu nie wolno robić, ponieważ:

    „Zmuszanie” klientów do podpisywania umowy w sytuacji, w której uzyskali oni informację o nieruchomości w wyniku upublicznienia jej przez pośrednika, może prowadzić do jego odpowiedzialności zawodowej przewidzianej przez ustawę o gospodarce nieruchomościami.”

    Takie zachowanie pseudo-pośrednika godzi w interes sprzedającego nieruchomość, bo z pewnością by miał więcej oglądających i szybciej znalazł by się kupujący, gdyby agent ich dopuścił, nie mając przede wszystkim na względzie własnego interesu.
    Ale takiemu agentowi się nie spieszy. Dla niego ważna jest przede wszystkim jego prowizja, a kiedy ona "wpadnie", to już nie jest ważne. Na pewno (w tej sytuacji) ją otrzyma - nie dziś to za rok, może za pięć. A gdzie tu interes sprzedającego?

    Stąd mili Państwo mój apel.
    Sprzedający powinien upewnić się, czy agent przed przyprowadzeniem klienta, kazał mu podpisać umowę zabezpieczającą agenta, bo nie jest to na pewno zabezpieczenie dla Państwa. Jeśli tak, to już dokładnie wiadomo, z kim mają Państwo do czynienia i takiego"agenta" trzeba wywalić na "zbity pysk", bo nie działa dla dobra Państwa, a tylko na szkodę.
    Napiętnowanie takich "..." ukróci ten proceder i przywróci trochę zwyczajnej uczciwości na codzień.
    Na mój adres e-mailowy proszę przesyłać też ewentualne oferty sprzedaży swoich nieruchomości - interesuje mnie Warszawa i okolice wschodnio-południowe do 40 km. Być może poza agencjami szybciej i efektywniej dojdziemy do consensusu.

  • drcarlisle 14.11.12, 08:26
    mój priv: drcarlisle@o2.pl
  • drcarlisle 28.11.12, 14:32
    Żeby wszystko było jasne:
    Dla mnie
    1. pośrednik powinien pokazać ofertę i nie mieć pretensji, że mi się nie podoba.
    W naszym klimacie, locum kupujemy na całe życie i mamy prawo wybrzydzać, jeśli wśród ofert danej agencji nie ma tego, co nam potrzeba.

    2. pośrednik powinien dysponować odpowiednim wykształceniem (prawnik, budowlaniec, notariusz, itp), by móc "prześwietlić" ofertę sprzedaży i przygotować całą dokumentację tak, by obie strony czuły się bezpiecznie.

    Za pieniądze niemałe (!) z prowizji, to chyba nie za wiele?
    Inny pośrednik jest mi zbędny.

  • irmina.q 07.01.13, 09:30
    no i tak bez dwóch zdań być powinno...
  • annodominno 16.11.12, 09:30
    licencja licenją to że poseł jest posłem nie znaczy że dobrze robi dla Ciebie dla Nas.... to że lekarz ma uprawnienia do leczenia nie znaczy że robi to zawsze rzetelnie chyba że dostanie papier pod stołem. To że serwis ASO ma "wiedze" uprawnienia nie znaczy że lepiej naprawi samochód niz Pan Zbyszek z 20letnim stażem pracy w nieautoryzowanym serwisie jednej marki. Takich przykladow moge podawac i podawac i podawac.

    Osobiście uwazam ze tak jak i z Biurami Nieruchomościami tak i ze wszystkim najlepiej poczytać opinie, posłuchac znajomych rodziny przecież napewno ktoś w gronie najbliższych miał doczynienia z rzetelnym biurem nieruchomosci dlatego nie uwazam aby licencja cos tu zmieniala... owszem biuro z licencja to biuro z licencja zawsze ma jakas wieksza odpowiedzialnosc
  • drcarlisle 17.11.12, 22:37
    Dziękuję Wszystkim za odzew na priva.
    Już nie czuję się tak osamotniona.

    Do annodominno:
    Nie musi Pan/i spamować tego tematu. Już wszyscy wiedzą, że reprezentuje Pan firmę "P...".
    Ta odpowiedź nie jest na temat.
    Proszę dokładnie zapoznać się z wątkiem.
    Pozdrawiam.
  • jeepwdyzlu 19.11.12, 11:55
    Drodzy Pśrednicy!
    Byli koledzy!
    Pomijam, że autor teoretycznie nie ma racji - bo pośrednik może obsługiwać obie strony i od obu pobierać wynagrodzenie.
    Ale jak klient czyta ogłoszenie - to zmuszanie go do podpisania umowy - standardowa praktyka - jest skandalem. I powoduje takie jak wyżej wypowiedzi.
    JEDYNYM sposobem na uniknięcie niezadowolenie kupującego - jest nie pobieranie od niego nigdy pieniędzy. Czyli prowizja tylko od sprzedającego.
    I umowy wyłączne - a oferta powielana w licznych biurach tylko na zasadzie kontaktu z biurem wprowadzającym. Czyli rozwiązanie anglosaskie.
    Wiemy o tym od lat.
    I co? I gów no.

    KOZ - najpierw za szantażowanie klientów nie karała, teraz ostatnio ukarała...
    Przy tych samych standardach.
    Dlatego za 2 miesiące nie będzie licencji.
    Mniejsza o licencje - z przedpotopowym sposobem działania - pośrednicy jak repasacja pończoch, albo napełniania zapalniczek....

    Z pokorą powyższe przeczytajcie...
    Były pośrednik
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • drcarlisle 24.11.12, 18:50
    Autor ma rację nie tylko teoretycznie.
    "Pośrednik może obsługiwać obie
    strony i od obu pobierać wynagrodzenie."
    Brakuje tu słowa NIEUCZCIWY.

    Ciągle spływają do mnie podpisane kopie "umów" na oglądanie nieruchomości.
    Wszyscy Szanowni Pośrednicy, którzy ostatnio żądali podpisywania takich umów,
    mogą spodziewać się wezwania do KOZ.
    Uczciwych pozdrawiam serdecznie


  • jeepwdyzlu 26.11.12, 11:02
    nie
    mogą to robić

    pytanie - czy mogą szantażować - nie podpiszesz - nie obejrzysz
    Jeśli bez umowy nie ma oglądania - to jest to działania na niekorzyść sprzedającego..
    Aż dziw, że 20 lat taka praktyka nikomu nie przeszkadzała...
    j.
    --
    YCDSOYA
  • drcarlisle 26.11.12, 15:33
    Mogą żądać podpisu, bo nikt im tego nie zabrania.
    Na szantaż jest sposób - ja zbieram umowy i dostarczam do KOZ
    A szantażują od paru lat, kiedy namnożyło się paru spryciarzy w tym zawodzie,
    ale nie od 20-stu.
  • bezpocztyonline 26.11.12, 19:29
    drcarlisle napisał(a):

    > ja zbieram umowy i dostarczam do KOZ

    A dostarczaj sobie.
    KOZ ich pochwali, że pracują zgodnie z UoGN i zgodnie ze standardami.

    Pośrednik nie ma prawa wykonać czynności pośrednictwa bez umowy.
    Takie przepisy.
  • drcarlisle 26.11.12, 22:20
    To chyba znasz inne przepisy.
  • drcarlisle 26.11.12, 22:22
    - te korzystne dla pośredników
  • jeepwdyzlu 27.11.12, 10:17
    KOZ ich pochwali, że pracują zgodnie z UoGN i zgodnie ze standardami.
    ---------
    nie
    KOZ zmieniłą orzekanie
    Jakieś 3, 4 lata temu

    Owszem - musisz mieć umowę.
    JEDNĄ
    Niekoniecznie dwie.

    bezpoczty
    Jesteś niereformowalna. Aż dziw, bo stoisz na zupełnie straconej pozycji - pomijając regulacje (które Ty nadinterpretujesz) - to KLIENCI pokazali co myślą o pobieraniu dwóch prowizji (i dwóch umowach)
    SAMI UPIŁOWALIŚCIE sobie gałąź.
    Nie widzisz tego?
    Najserdeczniej i jak zawsze z sympatią
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • drcarlisle 28.11.12, 01:36
    Dzięki za odsiecz jeepwdyzlu.
    Trzeba tu wreszcie coś zmienić.
  • bezpocztyonline 28.11.12, 01:39
    jeepwdyzlu napisał:

    > KOZ ich pochwali, że pracują zgodnie z UoGN i zgodnie ze standardami.
    > ---------
    > nie
    > KOZ zmieniłą orzekanie
    > Jakieś 3, 4 lata temu

    I co? Teraz karze za umowy? Wątpię.

    > Owszem - musisz mieć umowę.
    > JEDNĄ
    > Niekoniecznie dwie.

    No fakt.
    Jeśli jednak obsługuję obie strony, powinnam mieć umowę z obiema.

    > bezpoczty
    > Jesteś niereformowalna. Aż dziw, bo stoisz na zupełnie straconej pozycji - pomi
    > jając regulacje (które Ty nadinterpretujesz) - to KLIENCI pokazali co myślą o p
    > obieraniu dwóch prowizji (i dwóch umowach)

    "Umowa" niekoniecznie znaczy "prowizja".
    To jedno.

    A drugie: nie jestem niereformowalna, przetestowałam wersję z "kupujący nie płaci prowizji".

    Jest to niekorzystna wersja także dla sprzedającego, bo kupujący nie wraca do biura, "skacze" sobie po różnych biurach, więc jeśli się nie zdecyduje zaraz po prezentacji na daną ofertę, to już nie utrzymuje kontaktu z biurem i nawet nie ma praktycznie możliwości podjęcia decyzji po dłuższym namyśle (teoretycznie oczywiście może, ale praktycznie kontakt się urywa).

    Jeśli kupujący jest związany z biurem umową pośrednictwa w wyszukaniu, to kontakt zostaje zachowany i kupujący po zaprezentowaniu mu także innych ofert spokojnie podejmuje decyzję. Może też wrócić do pierwszej oferty.
  • drcarlisle 28.11.12, 08:04
    > Jeśli kupujący jest związany z biurem umową pośrednictwa w wyszukaniu, to konta
    > kt zostaje zachowany i kupujący po zaprezentowaniu mu także innych ofert spokoj
    > nie podejmuje decyzję. Może też wrócić do pierwszej oferty.

    Aaj, fe, bezpocztyonline!
    Z twoich słów wynika, że nie interesują cię życzenia klienta ani jego dobro, tylko twój osobisty zarobek!
    Dla ciebie nieważne jest, JAK kupujący (i czy w ogóle dobrze) się będzie czuł w nowych warunkach zamieszkania.
    Ważne są tylko pieniądze zgarnięte od klienta, a reszta się nie liczy.
    Trochę więcej empatii dla kupującego - proszę.
    Należy mu się to choćby ze względu na płaconą prowizję.

  • alejaja202 28.11.12, 13:47
    Nie wiem dlaczego tak pomstujesz na bezpocztyonline?
    Nie podoba Ci się,że chce zarobić- za podejmowanie czynności zmierzających do zawarcia umów zbycia,NABYCIA nieruchomości/../ należy się wynagrodzenie.
    Piszesz, że nie ważne jest dla niej jak kupujący będzie się czuł w nowych warunkach zamieszkiwania.. a bezpocztyonline pisze '" po zaprezentowaniu mu także INNYCH ofert , SPOKOJNIE podejmie decyzję."
    Żądasz empatii bo płacisz prowizję- no przecież sama odmawiasz mu prawa do wynagrodzenia.
    Podsumowując: czegokolwiek by pośrednik nie zrobił będzie żle.
    Praktyka pośrednictwa w obrocie nieruchomościami nijak się ma do uregulowań prawnych. Standardy dotyczą posredników, natomiast przedsiębiorca ma je gdzieś. Pośrednicy są chyba jedyną grupą przedsiębiorców, którzy się chwalą ,że pracują za darmo.
    Co jakiś czas ktoś stwierdza ,że gdzieś.....kupujący nie płaci , ale "gdzieś" nie ma umów "otwartych" .Ale np. w Niemczech płacą obie strony i to sporo.
    "Gdzieś" pośrednik ma sprzedać/ kupić nieruchomośc, u nas musi jeszcze zabawić się w prawnika, urbanistę, budowlańca, itp. I od kupujacego usłyszy: co za działkę mi podsunął nie mogę wybudować bungalowu . Jak zapytałeś oto pośrednika? Nie. Posrednik nie był mi przecież potrzebny.
  • drcarlisle 28.11.12, 14:34
    Re: Walka z nieuczciwymi agentami nieruchomości
    drcarlisle 14.11.12, 08:26 Odpowiedz
    mój priv: drcarlisle@o2.pl
    Re: Walka z nieuczciwymi agentami nieruchomości
    drcarlisle 28.11.12, 14:32 Odpowiedz
    Żeby wszystko było jasne:
    Dla mnie
    1. pośrednik powinien pokazać ofertę i nie mieć pretensji, że mi się nie podoba.
    W naszym klimacie, locum kupujemy na całe życie i mamy prawo wybrzydzać, jeśli wśród ofert danej agencji nie ma tego, co nam potrzeba.

    2. pośrednik powinien dysponować odpowiednim wykształceniem (prawnik, budowlaniec, notariusz, itp), by móc "prześwietlić" ofertę sprzedaży i przygotować całą dokumentację tak, by obie strony czuły się bezpiecznie.

    Za pieniądze niemałe (!) z prowizji, to chyba nie za wiele?
    Inny pośrednik jest mi zbędny.
  • bezpocztyonline 29.11.12, 13:53
    drcarlisle napisał(a):

    > Żeby wszystko było jasne:
    > Dla mnie
    > 1. pośrednik powinien pokazać ofertę i nie mieć pretensji, że mi się nie podoba
    > .
    > W naszym klimacie, locum kupujemy na całe życie i mamy prawo wybrzydzać, jeśli
    > wśród ofert danej agencji nie ma tego, co nam potrzeba.
    >
    > 2. pośrednik powinien dysponować odpowiednim wykształceniem (prawnik, budowlani
    > ec, notariusz, itp
    ), by móc "prześwietlić" ofertę sprzedaży i przygotować całą
    > dokumentację tak, by obie strony czuły się bezpiecznie.
    >
    > Za pieniądze niemałe (!) z prowizji, to chyba nie za wiele?
    > Inny pośrednik jest mi zbędny.

    Droga Pani, żaden budowlaniec ani notariusz nie byłby zainteresowany pracą pośrednika.
    Czasami niektórzy prawnicy się w to bawią, ale o notariuszu nie słyszałam, o budowlańcu też nie.

    Każdy prawnik się specjalizuje w pewnym zakresie prawa (może nieformalnie, ale tak jest). Jeden częściej się zajmuje np. wierzytelnościami, inny np. sprawami spadkowymi.
    Mało który zajmuje się aspektami prawnymi dotyczącymi nieruchomości, kwestie np. związane z planem i zagospodarowaniem przestrzennym etc. mało którego interesują.

    Budowlańcy znają się na technologii budownictwa, ale nie interesują się najczęściej aspektami prawnymi (jaki urząd, jaka decyzja, jakie możliwości, jakie formy odwołania, jakie skutki prawne nawet może mieć błędny czy nieprecyzyjny wpis w dzienniku budowy). A co dopiero o czytaniu umów i możliwych konsekwencjach prawnych sformułowań w nich zawartych!

    Pośrednik natomiast to jest całkowicie odrębny zawód, który wymaga uzyskania osobnego wykształcenia.

    Pośrednik zna się na przepisach dotyczących kwestii związanych z nieruchomościami i obrotem nimi. W tym - z konieczności - na przepisach podatkowych związanych z nieruchomościami i obrotem nimi. Oprócz tego musi się też znać na marketingu i sprzedaży. Bo pośrednik de facto jest handlowcem, na którym jednak ciąży ogromna odpowiedzialność (w tym materialna) związana z obrotem nieruchomościami, w którym pośredniczy.

    Ponadto ciekawa jestem, jaką to "niemałą" prowizję Pani wypomina pośrednikom, skoro uważa Pani samą chęć podpisania umowy pośrednictwa (czyli formę zlecenia wymaganą prawem, nawiasem mówiąc) za oszustwo?
    Bez umowy pobrać prowizji w ogóle nie wolno, nawet jeśli wszystkie czynności pośrednictwa zostały wykonane i transakcja pomiędzy stronami została szczęśliwie zawarta.

    Bez umowy z kupującym (lub chociaż potwierdzenia przeprowadzenia przez pośrednika prezentacji kupującemu z pełnymi danymi kupującego) pośrednik może zostać w ogóle bez prowizji ze strony sprzedającego w przypadku zakupienia nieruchomości przez tego kupującego - i to nawet jeśli ma umowę ze sprzedającym na wyłączność.
    Wiem, że brzmi to dziwnie, ale takie aktualnie mamy przepisy, a pośrednik przepisy musi znać.

    Musi też umieć bronić swoich elementarnych praw (do wynagrodzenia za wykonaną usługę na przykład), bo jeśli tego nie umie, to tym bardziej nie będzie potrafił bronić praw swoich klientów.
  • bezpocztyonline 28.11.12, 22:50
    drcarlisle napisał(a):

    > „Zmuszanie” klientów do podpisywania umowy w sytuacji, w której
    > uzyskali oni informację o nieruchomości w wyniku upublicznienia jej przez pośre
    > dnika, może prowadzić do jego odpowiedzialności zawodowej przewidzianej przez u
    > stawę o gospodarce nieruchomościami.”

    >
    > Takie zachowanie pseudo-pośrednika godzi w interes sprzedającego nieruchomość,
    > bo z pewnością by miał więcej oglądających i szybciej znalazł by się kupujący,
    > gdyby agent ich dopuścił, nie mając przede wszystkim na względzie własnego inte
    > resu.

    Powyżej wskazałam na podstawie praktyki nie tylko własnej, ale i biur współpracujących, że wcale tak to nie działa.

    Klient, który "skacze" po biurach w zależności od tego, na ogłoszenie akurat którego biura trafia, ogląda jedno mieszkanie czy inną nieruchomość, koniecznie to z "kupujący nie płaci prowizji" po kilku takich oglądaniach nawet nie kojarzy i nie pamięta, który pośrednik co oferował, co gdzie było, jakie było i ile kosztowało.

    Owszem, w czasie prezentacji i po niej zadaje ileś pytań szczegółowych, ale gdy pośrednik czy asystent pośrednika oddzwania i mailuje z pełną odpowiedzią, kontaktu już brak.

    Na maila brak odpowiedzi jakiejkolwiek, telefonu taki ktoś nie odbiera, nie oddzwania.

    Owszem, tacy oglądacze się zdarzają także wśród tych, którzy podpisali umowę prowizyjną, ale jest ich statystycznie daleko mniej.

    Przy zasadzie "kupujący nie płaci prowizji" trudniej i doprowadzić do szczęśliwego finału dla sprzedającego, ale też trudniej dogodzić kupującemu, jeśli zjawia się on praktycznie jednorazowo, a potem znika i unika kontaktu.


    > Ale takiemu agentowi się nie spieszy. Dla niego ważna jest przede wszystkim jeg
    > o prowizja, a kiedy ona "wpadnie", to już nie jest ważne. Na pewno (w tej sytua
    > cji) ją otrzyma - nie dziś to za rok, może za pięć.

    No, chyba żartujesz. Pośrednikowi zależy na możliwie szybkiej, (ale i bezpiecznej sprzedaży).

    Na możliwie szybkiej, bo obsługa oferty to koszty, ponoszone stale wciąż na nowo (koszty ogłoszeń - stale ponoszone i wcale nie małe, benzyna, telefony, koszty związane z pozyskiwaniem dokumentów urzędowych dotyczących tej oferty, koszty związane nieraz z prostowaniem stanu prawnego nieruchomości, bo dla sprzedającego "drobne nieścisłości" w dokumentach mogą nie mieć znaczenia, ale dla kupujących lub dla notariusza czy dla sądu mogą mieć znaczenie), koszty związane z pracą pośrednika i jego asystentów zajmujących się tymi ofertami, koszty związane z działaniem biura).

    Sprzedającemu zależy na szybkiej sprzedaży, kupującemu zależy, by wybrać najlepiej pod swoje potrzeby, a ponadto, by zakup był bezpieczny, pośrednikowi zależy, by obie strony - i sprzedający i kupujący - były zadowolone.

    Nikt nie będzie chętnie ponosił stale zwiększających się kosztów związanych z ofertą, które sprzedaż się wydłuża. Jeśli jednak jest to konieczne dla bezpieczeństwa transakcji, to się koszty ponosi. Nie zaprowadzę każdego człowieka z ulicy na którąś z moich ofert, nie sprawdziwszy choćby jego danych, bo wprowadzam na czyjeś mieszkanie człowieka nieznanego właścicielowi, a właściciel ma do mnie zaufanie - że sprawdzam najpierw, kogo mu przyprowadzam.

    Jeśli ktoś faktycznie jest zainteresowany możliwością zapoznania się z daną ofertą, jeśli ktoś faktycznie poszukuje nieruchomości, to nie będzie się dziwił, ani oburzał, że biuro najpierw podpisuje z nim umowę, sprawdza jego dane. Samo podpisanie umowy, nawet prowizyjnej, samo obejrzenie nieruchomości do niczego nadal danego człowieka nie obliguje. Prowizję przecież zapłaci - jeśli do tego dojdzie - dopiero na końcu, czyli po nabyciu nieruchomości zaoferowanej mu przez danego pośrednika, zgodnie z umową prowizyjną, która podpisał. Jeśli do tego nabycia dojdzie. Przecież wcale nie musi. Praktycznie prawie zawsze każdą nieruchomość ogląda wieeelu klientów, zanim faktycznie się sprzeda.

    Także kupujący - jeśli faktycznie jego motywacją jest znalezienie sobie czegoś do kupna, a nie po prostu zwiedzanie czyichś domów/mieszkań - ogląda wieele nieruchomości, zanim naprawdę dojdzie do tego, co mu się podoba, co nie, co byłby w stanie zaakceptować, a co nie, które z obejrzanych nieruchomości mu się podobały, które nie i właściwie dlaczego.

    Jeśli te wieele nieruchomości oferuje mu jeden czy dwóch pośredników czy ich asystentów, to są oni w stanie po pewnym czasie, w miarę pokazywanych i odrzucanych przez klienta ofert, lepiej trafić z kolejnymi ofertami w oczekiwania klienta kupującego. Mogą też w każdej chwili przypomnieć mu wcześniej oferowane nieruchomości, które być może początkowo "odłożył na bok", by je porównać z innymi.

    Natomiast w przypadku klientów "skaczących" po biurach i po ofertach, ci już o wcześniej oglądanych ofertach nie będą pamiętali po piątym czy po dziesiątym obejrzeniu stale czegoś nowego. Nie będą pamiętali, co było z jakiego ogłoszenia, co czym się charakteryzowało, nie będą wiedzieli, który to pośrednik czy który "agent" prezentował im jaką ofertę, nie będą wiedzieli, które to biuro za nimi wydzwania i czego znowu chce. Taki klient np. wypytuje np. o lany remontowe, o szczegółowe składniki czynszu, o sposób ich naliczania, o przeprowadzone wcześniej w budynku remonty - co i dokładnie kiedy. Ma prawo, ale kiedy pośrednik czy jego asystent dzwoni takiemu klientowi z odpowiedzią następnego dnia, to taki klient już nawet nie wie, o co chodzi, o które mieszkanie, jakie biuro? I najczęściej unika kontaktu po prostu.

    Wożenie zatem takiego klienta na nieruchomość to czysta strata czasu i pośrednika czy jego asystenta i sprzedającego, jeśli jest on przy takiej prezentacji konieczny.

    Owszem, kilku takich klientów zdecydowało się na zakup zaoferowanej nieruchomości, ale procentowo w porównaniu do klientów obsługiwanych w sposób stały przez biuro, którzy nabyli przez biuro nieruchomość, to był niewielki procent. Bardzo niewielki.

    > A gdzie tu interes sprzedającego?

    Na tym, co wykazałam powyżej.

    > Z twoich słów wynika, że nie interesują cię życzenia klienta ani jego dobro, ty
    > lko twój osobisty zarobek!

    Z moich?

    > Dla ciebie nieważne jest, JAK kupujący (i czy w ogóle dobrze) się będzie czuł w
    > nowych warunkach zamieszkania.

    ???

    Znasz mnie lepiej niż ja sama?

    > Ważne są tylko pieniądze zgarnięte od klienta, a reszta się nie liczy.
    > Trochę więcej empatii dla kupującego - proszę.
    > Należy mu się to choćby ze względu na płaconą prowizję.

    Nawet jeśli prowizji mi nie płacą, to i tak mi zależy, by dobrać najlepiej do nich ofertę.
    Jeśli jednak nie życzą sobie tego, nie widzę powodu, by ich obsługiwać na siłę.

    Urocza jesteś z tym"zmuszaniem" sprzedającego do podpisywania umowy, "zastraszaniem", "zmuszaniem" kupującego do zakupu nieruchomości, której on wcale nie chce.

    Jeśli masz wiedzę o takich praktykach - leć z tym do prokuratury!
  • al_gon 29.11.12, 11:03
    bezpocztyonline dziwie się trochę Tobie. Podajesz argumenty, które nie trafiają do kupującego a skoro nie tafiają to po cholere się z nimi targasz?

    Ja jakieś dwa miesiące temu zrobiłem tak, że skontaktowałem się ze wszystkimi sprzedającymi i zaproponowałem im umowy z opcją 0% - sprzedający pokrywa całe wynagrodzenie. Na efekty nie czekałem zbyt długo - rozdzwoniły się telefony dla ofert, które taką umowe posiadały. Teraz zaczynam powoli podpisywac wszystkie umowy z taką opcją i nie mam problemu z kupującymi.

    Zrobiłem też tak, że jak ktoś chce obejrzeć moją ofertę to zapraszam do biura, pospisuje wskazanie adresowe i może obejrzeć - jak chce coś więcej to musi podpisać umowę - dla ofert, które nie mają oferty z 0%.

    Żeby było śmiesznie - miałem ofertę mieszkania za 160 tys zł. Zainteresowanie średnie, żeby nie powiedzieć, że małe. Aneksem do umowy zmienilismy jego formę i cene na 175 tys zł i dodałem logo 0%. Telefon się rozdzwonił bo oferta atrakcyjna - mieszkanie sprzedane. Druga oferta w podobny sposób - zmiana ceny ze 115 na 125 i 0% - sprzedana szybciej, niż można pobrąc odspis z KW. Nie maco walczyć z imbecylami i udowadniać im, że są debilami - trzeba się dostosować, robić swoje i zarabiac.
  • lic_po 29.11.12, 12:20
    brawo al_gon, ja tak robię od dawna - po prostu nie obsługuję kupujących. nie wyszukuję im ofert, nie sporządzam (za darmo) umów przedwstępnych, nie dzwonię po wspólnotach i spółdzielniach jeśli mają jakieś pytania odnośnie nieruchomości itp.

    Rynek na nas wymógł, żeby kupujący nie płacił prowizji. Ja to rozumiem i prowizji od kupującego nie pobieram, ale nic też dla niego nie robię. Np. na pytanie kiedy będą/były wymieniane piony odsyłam do administracji ("nr telefonu jest na tablicy ogłoszeń, proszę zadzwonić do administratora").
    Powiem więcej - bardzo mi taka forma współpracy odpowiada, ponieważ nie podpisuję z kupującym standardowej umowy pośrednictwa, a więc też i unikam odpowiedzialności od odpowiedzialności cywilnej na wypadek gdyby sprzedawana nieruchomość okazała się miną z opóźnionym zapłonem (np. powstanie autostrada za oknem, niekorzystny mpzp, budynek w złym stanie technicznym itp.).
    i to jest uczciwe dla mnie i dla kupującego. kupujący nie płaci prowizji, ale też nic nie może ode mnie w zamian oczekiwać, ani wymagać obsługi, którą dostałby płacąc prowizję.
  • bezpocztyonline 29.11.12, 13:28
    al_gon napisał:

    > bezpocztyonline dziwie się trochę Tobie. Podajesz argumenty, które nie trafiają
    > do kupującego a skoro nie tafiają to po cholere się z nimi targasz?

    ??? Z kupującymi się targam? Argumenty do moich kupujących nie trafiają?

    Jak na razie argumenty nie trafiają do autorki wątku, ale ona moją klientką szczęśliwie nie jest.

    Z nikim się nie targam.

    > Ja jakieś dwa miesiące temu zrobiłem tak, że skontaktowałem się ze wszystkimi s
    > przedającymi i zaproponowałem im umowy z opcją 0% - sprzedający pokrywa całe wy
    > nagrodzenie. Na efekty nie czekałem zbyt długo - rozdzwoniły się telefony dla o
    > fert, które taką umowe posiadały. Teraz zaczynam powoli podpisywac wszystkie um
    > owy z taką opcją i nie mam problemu z kupującymi.
    >
    > Zrobiłem też tak, że jak ktoś chce obejrzeć moją ofertę to zapraszam do biura,
    > pospisuje wskazanie adresowe i może obejrzeć - jak chce coś więcej to musi podp
    > isać umowę - dla ofert, które nie mają oferty z 0%.
    >
    > Żeby było śmiesznie - miałem ofertę mieszkania za 160 tys zł. Zainteresowanie ś
    > rednie, żeby nie powiedzieć, że małe. Aneksem do umowy zmienilismy jego formę i
    > cene na 175 tys zł i dodałem logo 0%. Telefon się rozdzwonił bo oferta atrakcy
    > jna - mieszkanie sprzedane. Druga oferta w podobny sposób - zmiana ceny ze 115
    > na 125 i 0% - sprzedana szybciej, niż można pobrąc odspis z KW. Nie maco walczy
    > ć z imbecylami i udowadniać im, że są debilami - trzeba się dostosować, robić s
    > woje i zarabiac.

    Każda zmiana formy opisu czy prezentowania oferty powoduje nagły wzrost kontaktów, telefonów i zainteresowanie. To normalne.
    Telefon się rozdzwonił, bo zmieniliście coś w ofercie, a nie dlatego, że akurat 0%.
    Pomysł z lekkim podwyższeniem ceny akurat całkiem sensowny.

    Wszyscy liczą, że jeszcze może będzie dalej tanieć, a tutaj lekka podwyżka do sensowniejszej kwoty. Zawsze jakaś nowość.

    Popróbuj z tym "0%" trochę dłużej, zobaczysz, że jeżdżenie na prezentacje wprawdzie wzrośnie, ale nie przełoży się to na szybkość sprzedawania ofert.
  • al_gon 29.11.12, 15:44
    bezpocztyonline napisała:

    > Popróbuj z tym "0%" trochę dłużej, zobaczysz, że jeżdżenie na prezentacje wpraw
    > dzie wzrośnie, ale nie przełoży się to na szybkość sprzedawania ofert.

    Mylisz się i to mocno. Wole jeździć na prezentacje niż kisić cztery litery w swoim wygodnym fotelu. Wskazałem dwa przykłady, gdzie oferty wisiały w biurze i pomimo mocnej kampanii reklamowej były nieatrakcyjne dla potencjalnego kupca - bo musiał płacić dodatkowo za pośrednictwo. Wiec po co mam się szarpać z kupującym jak mogę te same pieniądze zarobić od strony sprzedającej? Dziś agencji byli na dwóch różnych prezentacjach mieszkań z 0% - jeden podpisał kwit z adresem i da znać, bo rozważa kupno a drugi chętnie obejrzy inne mieszkania - i przyjechał do biura podpisać umowę pośrednictwa. Warto? Chyba tak, bo największym błędem jest siedzieć i okopywać się w oparach prestiżu zawodu i nie ruszania 4 liter za mniej niż 3,67%.

    U mnie w mieście na 40 agencji tylko 2 stosują te typy umów - reszta dalej jedzie na 2-3% za ogłaszanie nieruchomości do sprzedaży bo Klienci sami trafiają do sprzedajacego bo "taniej". I dziwią się, że można. Dziwią się też jak to robię, że potrafie przekonac Klienta na 5,6,7%. No ale niech się dziwią.
  • bezpocztyonline 29.11.12, 15:52
    Człowieku, piszesz o dwóch klientach.

    Z czego jeden "ma dać znać".

    A drugi podpisał umowę na wyszukanie, bo faktycznie szuka.

    Daj znać, jak da ci znać ten klient, co się namyśla...
  • drcarlisle 29.11.12, 23:32
    Oj rozpisałaś się, bezpocztyonline,
    jednak ilość tekstu nie świadczy w żadnym stopniu, że masz rację.
    "Pośrednicy „wymuszający” od klientów zawarcie umowy w opisanej sytuacji muszą mieć świadomość naruszania zasad Standardów Zawodowych. Standardy te są zasadami obowiązującymi wszystkich pośredników w obrocie nieruchomościami. nie mogą pozostawać w sprzeczności z paragrafami 19, 20, 25, 26 czy 29 tych Standardów. Klienci podejrzewający taki stan rzeczy mogą skierować do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego przez Komisję Odpowiedzialności Zawodowej.”

    Jeśli przyznajesz się do swej nieudolności w zakresie zapewnienia kupującemu bezpieczeństwa zakupu, to powinnaś dostosować się do poniższego:
    "Kto rezygnuje z usług pośrednictwa, nie musi podpisywać żadnej umowy (jedynie potwierdzenie wskazania adresu) oraz płacić wynagrodzenia bez względu na to czy dana oferta oznaczona jest „znaczkiem 0%” czy nie."
    Dysponuję paroma umowami, czytający ten wątek też podali mi trochę namiarów na NIEUCZCIWYCH agentów.
    Dobry pomysł - zawiadomię też prokuraturę.
    Albo się jest dobrym i wykształconym pośrednikiem, jak nie, to żeruje się na klientach.
    Chętnie zapłaciłabym prowizję za dobrą jakość usług i pewność dokonanej transakcji.
    Ale na pewno nie zapłacę za to, że ktoś mi podaje adres, który zdobył w nieuczciwy sposób od sprzedającego, a takich przypadków jest najwięcej.
    Czy nie lepiej, pośredniku, zająć się jakąś uczciwą profesją, zamiast liczyć na łatwy zysk?
  • bezpocztyonline 30.11.12, 13:30
    drcarlisle napisał(a):


    > Jeśli przyznajesz się do swej nieudolności w zakresie zapewnienia kupującemu be
    > zpieczeństwa zakupu

    A gdzie ty to wyczytałaś?

    Zajmuję się pośrednictwem od wieelu lat, transakcji miałam dotychczas naprawdę wiele i to dość trudnych (z reguły zresztą tylko takie mi się trafiają) i jak na razie nie miałam ani jednego przypadku transakcji, w której by nie zostało zapewnione bezpieczeństwo którejkolwiek ze stron.

    Ani jednego!


    > to powinnaś dostosować się do poniższego:
    > "Kto rezygnuje z usług pośrednictwa, nie musi podpisywać żadnej umowy (jedynie
    > potwierdzenie wskazania adresu) oraz płacić wynagrodzenia bez względu na to czy
    > dana oferta oznaczona jest „znaczkiem 0%” czy nie."

    Jeśli ktoś rezygnuje z usług pośrednictwa, to oczywiście umowy podpisywać nie musi.
    To logiczne. A skoro nie podpisał, to i płacić nie musi. To też logiczne i wynikające z przepisów.

    Oczywiście dotyczy to sytuacji kiedy klient rezygnuje z usług pośrednictwa przed ich wykonaniem, ale to wynika już z odrębnych przepisów.

    > Chętnie zapłaciłabym prowizję za dobrą jakość usług i pewność dokonanej transak
    > cji.
    > Ale na pewno nie zapłacę za to, że ktoś mi podaje adres, który zdobył w nieuczc
    > iwy sposób od sprzedającego
    , a takich przypadków jest najwięcej.

    Robiłaś jakieś badania pod tym kątem?
    Bo z mojej wiedzy wynika, że takie przypadki się owszem zdarzają, ale jest to nikły procent.

    No chyba, że jesteś z Warszawy.

    > Czy nie lepiej, pośredniku, zająć się jakąś uczciwą profesją, zamiast liczyć na
    > łatwy zysk?

    ???

    Pracuję uczciwie i moi klienci na mnie nie narzekają.
    Ba, wracają do mnie nawet po iluś latach od transakcji, by przeprowadzić kolejną transakcję. Reklamacji nie miałam ani jednej.

    Ty zaś po prostu nie szukasz pośrednika, który by cię obsłużył, nie szukasz też nieruchomości do kupna, po prostu wylewasz swój jad na forum "Pośrednicy", jak zapewne i na innych forach.

    A propos licencji: nie wiem, czy wiesz, ale politycy kilka lat temu postanowili je znieść.
    I końcu to zrobią.

    Wtedy nie odróżnisz pośrednika-profesjonalisty z licencją, wieloletnim doświadczeniem i wiedzą od "pana Kazia" po podstawówce, który uwierzył w łatwy zarobek na rynku nieruchomości.
  • drcarlisle 30.11.12, 23:19
    Nie mieszaj tematów.
    Naprawdę szukam nieruchomości do kupienia i rzeczywiście jestem z Wawy.
    Tu trafiłam po zaistnieniu przedziwnego przypadku,
    kiedy agentka chciała mnie rozjechać samochodem - PRAWDA!!!
    bo nie chciałam jej podpisać umowy napisanej drobniusieńkim druczkiem
    i po przejechaniu 40 km zrezygnowałam z oglądania nieruchomości.
    Wtedy zaczęłam szukać w Internecie, co robić w takich przypadkach
    I znalazłam.
    A teraz wypowiedziałam prywatną wojnę nieuczciwym agentom.
    Zapytam jeszcze ciebie - bezpocztyonline,
    skąd bierzesz oferty dla klientów?
    Bo gros ofert proponują agencje.
    Tych prywatnych jest b. mało.
    Nie wiesz dlaczego?
    A mnie wielu sprzedających opowiada, do jakich sztuczek posuwają się agenci, by zdobyć następną ofertę. I nie są to uczciwe sposoby.
    Być może jesteś "gwiazdą" na tym rynku - nie znam cię, więc przy okazji oberwałaś,
    ale w tym zawodzie trzeba chyba mieć wyjątkową bezczelność,
    żeby stosować tak mafijne systemy działania.
  • bezpocztyonline 03.12.12, 17:02
    drcarlisle napisał(a):


    > Zapytam jeszcze ciebie - bezpocztyonline,
    > skąd bierzesz oferty dla klientów?
    > A mnie wielu sprzedających opowiada, do jakich sztuczek posuwają się agenci, by
    > zdobyć następną ofertę. I nie są to uczciwe sposoby.
    > żeby stosować tak mafijne systemy działania.

    No, to już -jak widzę - wiesz, skąd.

    Wynajmuję ruską mafię z kałasznikowem i zajeżdżam pod dom, który by się - być może! - mógł spodobać moim klientom...

    Ech, niektórzy to się filmów naoglądają, a potem maja problemy z odróżnieniem ich od rzeczywistości...
  • alejaja202 04.12.12, 11:36
    A jak ruska mafia nie pomaga to należy wysłać łeb konia , takiemu wrednemu sprzedającemu.
    Działa!! Sam stosuję od lat.
  • luki201 05.12.12, 16:06
    No dobra niby nie może a co z ubezpieczeniem ? Nie płacę pośrednikowi to nie ja jestem klientem. Mnie się wydaje, że pośrednik powinien obie strony reprezentować a nie tylko interes właściciela.
  • lic_po 05.12.12, 19:18
    > No dobra niby nie może a co z ubezpieczeniem ? Nie płacę pośrednikowi to nie ja
    > jestem klientem. Mnie się wydaje, że pośrednik powinien obie strony reprezento
    > wać a nie tylko interes właściciela.


    słuszna uwaga.
    logiczne jest, że nie biorąc od kupującego prowizji i nie podpisując z nim umowy pośrednictwa, nie jest on naszym klientem a więc wara mu od nas i naszego ubezpieczenia oc.

    logiczne jest , że nie obchodzi nas interes osoby, która nie płaci nam wynagrodzenia. z tym się chyba zgadzają wszyscy, tak?

    podpisując umowę TYLKO ze sprzedającym logiczne jest także, że "walczę" TYLKO o interes sprzedającego, a w związku z tym i mój własny (zazwyczaj interes sprzedającego sprzeczny jest z interesem kupującego i nie dotyczy to przecież tylko nieruchomości).

    "nie interesuje" mnie zatem czy za oknem powstanie autostrada, spalarnia śmieci, czy budynek się sypie, a za ścianą trwają libacje od 23 do 8. nawet jeśli przypadkiem się o tym niechcący dowiem (a robię wszystko, żeby się tego nie dowiedzieć) to szybko zapominam bo przecież gdybym to powiedział kupującemu to jest duże prawdopodobieństwo, że wycofa się on z transakcji, co godziłoby bezpośrednio w interesy mojego klienta (a więc także i moje).

    powiem więcej - informowanie w omawianym przypadku kupującego o wadach nieruchomości, lokalizacji itp. jest działaniem na niekorzyść mojego zleceniodawcy, a więc także i moją. :-)
    jako profesjonalista "uczę" nawet sprzedającego co ma mówić, a o czym lepiej zapomnieć przy prezentacjach. przecież i jemu i mi zależy na sprzedaży.
    druga strona niech się martwi sama, a jak ma z tym problem to niech zatrudni specjalistę. mi to obojętne czy będzie to księgowy, prawnik czy inny pośrednik.

    wierzę, że kupujący to rozumieją. a może nie? :-)

    ps. trochę to przejaskrawiłem, ale celowo. co wy na takie podejście do pośrednictwa?

  • jeepwdyzlu 06.12.12, 16:46
    lic_po ma rację

    to nie pośrednictwo
    to pomoc w sprzedaży
    a kupujący - wie że ma do czynienia z kimś reprezentującym nie jego interesy
    co robi? zatrudnia fachowca. I płaci mu nie 3% ale kilkaset złotych

    Pośrednictwo w stylu lat dziewięćdziesiątych - nie ma już sensu. Rynek to poukłada - rynek na którym nie będzie licencji, standardów i innych nie działających mechanizmów...
    Bo że nie działały i nie działają to wszyscy jesteśmy zgodni...
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • 0106kons 02.12.12, 22:17
    Jakoś z postu nie wynika, na czym polega ta nieuczciwość Agenta/Pośrednika !
    Z mojego doświadczenia wynika, że to Pośrednicy wygrywając w Sądzie udawadniają nieuczciwość Kupców.
    Osoba która wpisała ten post pisze, że ma do czynienia z wieloma Agencjami, a po co, po co z wieloma, niech wybierzę sobie tego osobiście wybranego Agenta / Pośrednika, a nie pisanie bzdur, bo nie ma co robić i woli pomyje wylewać nie na siebie.
    Pozdrawiam
  • drcarlisle 04.12.12, 01:28
    Super!
    Tu są prawie sami pośrednicy/agenci!
    Nie mamy co dyskutować, bo ten temat jest założony dla zwyczajnych ludzi, którzy chcą kupić dla siebie jakiś dom lub mieszkanie i nie być nabijanymi na jakieś dodatkowe opłaty i prowizje przez żądnych "krwi tygrysów", czyli pośredników pożądających czyichś pieniędzy.
    Ludzie - nie dajcie się zwariować!
    Przypominam:
    W dalszym ciągu czekam i przyjmuję wymuszone przez pośredników umowy na oglądanie w celu przekazania ich do Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej.
    Przypominam, że wymuszanie podpisów pod takim dokumentem jest BEZPRAWNE, więc sami też możecie wybrać się i złożyć te umowy, by się nimi zajęła KOZ.

  • al_gon 04.12.12, 10:25
    drcarlisle napisał(a):

    > Przypominam, że wymuszanie podpisów pod takim dokumentem jest BEZPRAWNE

    Wskaż mi paragraf z ustawy, który o tym mówi.
  • jeepwdyzlu 04.12.12, 13:27
    Ci, co bronią umów z dwóch stron - działają na niekorzyść swojej własnej profesji.
    I są cyniczni
    @Bezpoczty - umowa z kupującym gwarantuje, że klient WRÓCI :-)
    Nie - że działasz na korzyść sprzedającego - masz go i sprzedasz mu COKOLWIEK.
    I ok, ale gdzie tu widać działanie korzystne dla SPRZEDAJĄCEGO?
    Nie - dotychczasowy model - jest - a raczej był - korzystny TYLKO dla pośredników.
    Gorzej bezpoczty i tacy jak Ty (czyli większość) - że nie zauważyliście - że rynek ma w dupie wasze praktyki.
    I jest coraz gorzej - kupujący będą was coraz bardziej unikać.
    To czysta głupota - siedzisz na gałęzi, którą sama piłujesz i jeszcze wmawiasz wszystkim - że dobrze robisz...
    Poczytaj wypowiedzi Twoich kolegów - tu na tym wątku - działających mądrze i bez oglądania się na resztę środowiska.
    Tak drodzy państwo - ostał się wam jeno sznur.
    Jak zawsze - bez satysfakcji ale ze smutkiem - jeep


    --
    YCDSOYA
  • bezpocztyonline 04.12.12, 18:14
    jeepwdyzlu napisał:

    > @Bezpoczty - umowa z kupującym gwarantuje, że klient WRÓCI :-)

    Nie gwarantuje, niestety, ale zwiększa tę szansę w sporym stopniu.

    > Nie - że działasz na korzyść sprzedającego - masz go i sprzedasz mu COKOLWIEK.

    ???

    Chyba nie zrozumiałam.

    Sprzedającemu sprzedam cokolwiek?
    Sprzedający ci się z kupującym pomylił?

    Nie sprzedam kupującemu cokolwiek, ale to, co będzie mu odpowiadało.

    Nie sprzedam starowince chodzącej o lasce mieszkania na 4 piętrze bez windy w kamienicy z piecami węglowymi, nawet jeśli takie akurat mam w ofercie.
    Bo takie mieszkanie byłoby najwyżej dla ludzi młodych, skłonnych do wyremontowania go sobie, być może pod wynajem być może z widokiem na powiększenie o strych, ale też sprawnych fizycznie.

    Dla starowiny o lasce trzeba znaleźć coś stanowczo niżej i to z windą.
    I bez konieczności remontów - chyba, że jej polecam od razu sensowną ekipę, która jej od razu zrobi mieszkanie na gotowo.

    > I ok, ale gdzie tu widać działanie korzystne dla SPRZEDAJĄCEGO?

    Znalezienie klienta na nieruchomość, to nie jest działanie korzystne dla sprzedającego?
    To co nim jest?

    > Nie - dotychczasowy model - jest - a raczej był - korzystny TYLKO dla pośrednik
    > ów.
    > Gorzej bezpoczty i tacy jak Ty (czyli większość) - że nie zauważyliście - że ry
    > nek ma w dupie wasze praktyki.
    > I jest coraz gorzej - kupujący będą was coraz bardziej unikać.
    > To czysta głupota - siedzisz na gałęzi, którą sama piłujesz i jeszcze wmawiasz
    > wszystkim - że dobrze robisz...
    > Poczytaj wypowiedzi Twoich kolegów - tu na tym wątku - działających mądrze i be
    > z oglądania się na resztę środowiska.
    > Tak drodzy państwo - ostał się wam jeno sznur.
    > Jak zawsze - bez satysfakcji ale ze smutkiem - jeep

    Hm..

    Przykro mi, że tobie jest przykro, że - wbrew twoim czarnym wizjom - nadal działamy i mamy klientów.
  • jeepwdyzlu 05.12.12, 10:22
    bezpoczty miałem nie odpowiadać, ale...

    sama napisałaś:
    przetestowałam wersję z "kupujący nie płaci prowizji".

    Jest to niekorzystna wersja także dla sprzedającego, bo kupujący nie wraca do biura, "skacze" sobie po różnych biurach, więc jeśli się nie zdecyduje zaraz po prezentacji na daną ofertę, to już nie utrzymuje kontaktu z biurem i nawet nie ma praktycznie możliwości podjęcia decyzji po dłuższym namyśle (teoretycznie oczywiście może, ale praktycznie kontakt się urywa).
    ----------
    to hipokryzja
    wprost piszesz, że wersja dwie umowy dwie prowizje jest korzystna DLA CIEBIE
    Tymczasem dyskutowaliśmy o dobru KLIENTA.
    Dwa - to, że działasz i masz KLientów - to mało.
    Bo branża w której pracujesz upada a autorytet pośrednika - leży na ziemi.
    I to wina Twoja, moja, nas wszystkich. Zepsuliśmy wszystko co było do zepsucia.
    Zapewne nie dotyczy to aktywnych na tym forum pośredników, choć grzech braku działania i pozwoleniu władzom korporacji przez lata na wszystko - właśnie się mści...
    Lata temu, a już na pewno w 2008 - trzeba było zacząć egzekwować standardy i wymusić na środowisku umowy wyłączne (przynajmniej) i pobieranie prowizji tylko od sprzedającego.
    Teraz - sama się przekonasz - jest za późno.
    Wieszczyłem dwa lata temu upadek zawodu w skali 5 czy 10 lat.
    Teraz widać, że to potrwa szybciej.
    Powtórzę: ludzie nie będą płacili 4 czy 6 procent transakcji za informację. Internet zmienił wszystko.
    TYlko mi nie pisz "doradztwie" i bezpieczeństwie prawnym.
    Raz - to iluzja - większość klientów biur obsługują "maklerzy" bez żadnej wiedzy.
    Dwa - w to miejsce już wchodzą banki, księgowi i prawnicy.
    I będą "chronić" klientów tak samo dobrze albo lepiej.
    Nie oszukuj się bezpoczty - odwagi Ci życzę. Nawet jesli chcesz zostać w zawodzie - to chociaż bądź szczera wobec siebie.
    z życzliwością - jeep

    --
    YCDSOYA
  • jeepwdyzlu 14.12.12, 10:28
    www.nieruchomosci.beck.pl/index.php?mod=m_aktualnosci&cid=33&id=1495
    wesołych świąt!
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • bezpocztyonline 14.12.12, 14:57
    jeepwdyzlu napisał:

    > www.nieruchomosci.beck.pl/index.php?mod=m_aktualnosci&cid=33&id=1495


    Rzucam, rzucam:
    www.pfrn.pl/page/1407
    "4. Komunikat dotyczy wyłącznie (!) sytuacji, w której pośrednik po zawarciu umowy ze sprzedającym ogłasza ofertę, po jej przeczytaniu zgłasza się do tegoż pośrednika klient, który chce obejrzeć nieruchomość, lecz nie zamierza korzystać z usługi pośrednictwa świadczonej przez pośrednika. Komentarz (link poniżej) sugeruje, że w takich sytuacjach pośrednik dla bezpieczeństwa sprzedającego, którego obsługuje i zabezpieczenia własnych interesów, powinien zidentyfikować osobę chcącą oglądnąć daną nieruchomość i uzyskać potwierdzenie wskazania adresu nieruchomości np. w dokumencie potocznie zwanym „potwierdzeniem wskazania nieruchomości”;

    5. Komunikat nie zabrania (!) podpisywania umowy pośrednictwa z „kupującym”. Nie zabrania również obsługi dwóch stron tej samej transakcji pod warunkiem wypełnienia wymogów wynikających ze standardów zawodowych. Jednocześnie w żaden sposób nie sugeruje wykonywania czynności pośrednictwa bez zawartej na piśmie (pod rygorem nieważności) umowy pośrednictwa;

    6. Jeśli tylko klient poszukujący chce, aby pośrednik wykonywał jakiekolwiek czynności na jego rzecz (choćby wyszukanie i wskazanie odpowiedniej nieruchomości) czynności te zgodnie z ustawą muszą być wykonywane na podstawie zawartej na piśmie umowy pośrednictwa;

    7. Komisje w swoim komunikacie (potwierdzając istniejące orzecznictwo) informowały, że w sytuacji opisanej w pkt. 5 warunkowanie wskazania nieruchomości zawarciem umowy pośrednictwa przez kupującego może (!) być działaniem na jego szkodę (działaniem na szkodę klienta sprzedającego, którego obsługuje ten pośrednik) i może (!) prowadzić do odpowiedzialności zawodowej; "

    Czyli generalnie to, co pisałam wcześniej.

    Jeśli cokolwiek się wykonuje na rzecz kupującego (a autorka wątku oczekiwała pełnej obsługi pośrednika z pełną jego odpowiedzialnością, tylko, że gratis), to kupujący ma podpisać umowę.

    Jeśli kupujący akceptuje, że pośrednik palcem nie kiwnie na jego rzecz, tylko co najwyżej pokaże mu nieruchomość, którą ma w swojej ofercie, to ma podpisać potwierdzenie, że nieruchomość mu okazano i ma się dać spisać z dowodu.

    Jeśli pośrednik odmówi jednorazowego okazania nieruchomości pomimo akceptacji przez kupującego tych warunków, to może być, że działa niezgodnie z interesem sprzedającego.

    Czy tak jest naprawdę, wie tylko sprzedający, a nie arbitralnie Wysoka Komisja.
    Jeśli sprzedający uzna, że pośrednik działa na jego niekorzyść, to się może poskarżyć, a Wysoka Komisja pośrednika ukarać. Jeśli sprzedający zastrzeżeń nie ma, to i Wysoka Komisja także nie.

    Pośrednik może działać na rzecz obu stron, o ile obie strony o tym wiedzą i wyrażają na to zgodę (a zwykle wiedzą i wyrażają, co jest zawsze ujęte umowie pośrednictwa).

    > wesołych świąt!
    > jeep


    Wzajemnie!

    bezpocztyonline
  • jeepwdyzlu 14.12.12, 16:19
    ech
    jesteś zbyt inteligentna, żeby nie wiedzieć o co chodzi
    ZMIENIŁO się orzecznictwo.
    Wiesz dobrze, że WIĘKSZOŚĆ pośredników ŻĄDA umowy - w przeciwnym wypadku nie pokazuje nieruchomości.
    KOZ takie działania uznaje za szkodzące sprzedającemu .
    Koniec i kropka.
    Nie mozna szantażować.
    Tak - można mieć dwie umowy.
    Ale nie można UZALEŻNIAĆ pokazanie nieruchomości - od zgody na wynagrodzenie i pełną usługę.
    Wiesz, że to fundamentalna zmiana, o której KUPUJĄCY jeszcze nie wiedzą...
    jeep


    --
    YCDSOYA
  • drcarlisle 16.12.12, 10:14
    Mądre słowa, jeepwdyzlu!
    > nie można UZALEŻNIAĆ pokazanie nieruchomości - od zgody na wynagrodzenie i
    > pełną usługę.
    Więcej:
    uważam, że samo pokazanie nieruchomości nie upoważnia do pobierania opłat za usługę sprzedaży tej nieruchomości.

    A większość pośredników tak uważa.

    To od klienta powinno zależeć, czy chce być obsłużony przez agencję i zapłacić za usługę, której agent często nie potrafi (ze względu na swoje zbyt małe wykształcenie) solidnie wykonać.

    Jeszcze raz:
    NIE MAM NIC PRZECIWKO OPŁACIE ZA USŁUGĘ POŚREDNICTWA SPRZEDAŻY Z PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚCIĄ POŚREDNIKA
    ale
    To ja decyduję, CZY CHCĘ SKORZYSTAĆ z takiej usługi !!!
  • lic_po 18.12.12, 10:21
    > ech
    > jesteś zbyt inteligentna, żeby nie wiedzieć o co chodzi
    > ZMIENIŁO się orzecznictwo.
    > Wiesz dobrze, że WIĘKSZOŚĆ pośredników ŻĄDA umowy - w przeciwnym wypadku nie po
    > kazuje nieruchomości.
    > KOZ takie działania uznaje za szkodzące sprzedającemu .
    > Koniec i kropka.
    > Nie mozna szantażować.
    > Tak - można mieć dwie umowy.
    > Ale nie można UZALEŻNIAĆ pokazanie nieruchomości - od zgody na wynagrodzenie i
    > pełną usługę.
    > Wiesz, że to fundamentalna zmiana, o której KUPUJĄCY jeszcze nie wiedzą...
    > jeep
    >
    >


    jeep, trochę cię poniosło. To, że jakaś tam federacja wydała opinię, że "nie pokazanie bez umowy to działania na szkodę ..." to nie znaczy, że KOZ tak samo orzeka. A zresztą nawet ta wcześniej powołana federacja już się z tego wycofuje.

    Przypomnę jeep tobie i innym - pośrednictwo to działalność gospodarcza. Jak każda działalność gospodarcza ma na celu przynosić dochód. To nie jest działalność charytatywna. Jeśli ktokolwiek nie chce przed obejrzeniem nieruchomości podpisać umowy pośrednictwa to jest to jego prawo i może z niego korzystać do woli. Nikt mu przecież siłą długopisu do ręki nie wciśnie.
    Oczywiście, logicznie myślący człowiek jest chyba w stania zaakceptować fakt, że tak jak jemu przysługuje prawo odmowy podpisania się po jakimś dokumentem, tak drugiej stronie (w tym wypadku pośrednikowi) przysługuje prawo odmowy wykonania usługi (gdzie częścią tej usługi jest prezentacja nieruchomości). Nad czym tu jeszcze więcej deliberować? Wolny kraj...

    I żeby nie było, ja z kupującymi nie podpisuję umów, ale wkurza mnie że komuś się narzuca, że tak mają robić wszyscy. NIE. Każdy niech robi tak, jak uważa za stosowne. KOZ nie ma tu nic do rzeczy.
    A zamiast obrażać się na pośrednika podtykajągo pod nos umowę do podpisania, należy grzecznie podziękować i poszukać pośrednika , który mu tej umowy nie będzie podtykał. Proste?

    A że inny akurat pośrednik nie będzie miał interesującej nas nieruchomości? Trudno, alby rybki albo....
  • jeepwdyzlu 18.12.12, 12:16
    witam serdecznie!
    PFRN to nie jakaś tam federacja
    ale największa i będąca jedynym partnerem dla ministra

    to raz
    Dwa - w zasadzie - masz 100% rację
    Dlatego BŁEDEM jest takie konstruowanie relacji z Klientem - która mu się nie podoba i skłania go do unikania usługi.
    JEDYNY sprawdzony sposób - to umowy wyłączne - likwidują burdel, powodują, że kupujący ogląda nieruchomość z agentem który ją zna, nie ma nieporozumień pomiędzy biurami, łatwo prowadzić MLS
    Jak do tego dodasz pobieranie JEDNEJ prowizji TYLKO od sprzedającego - kupujący będą walić drzwiami i oknami.
    To nie mój pomysł, tylko sprawdzona w krajach anglosaskich od wielu lat metoda.
    CZEMU nie działa w Polsce?
    Bo my pośrednicy BYLIŚMY i niestety dalej jesteśmy IDIOTAMI.
    Zaprzeczysz?
    jeep


    --
    YCDSOYA
  • lic_po 18.12.12, 15:54
    jeep,
    PFRN to jest właśnie jakaś tam federacja, nic więcej. Dla klienta nie ma znaczenia do jakiej federacji należysz (tak mi się przynajmniej wydaje :-) ).

    W jakiejkolwiek działalności gospodarczej, w tym także w pośrednictwie w o.n. wystarczy i należy przestrzegać prawa. Nikt nie musi się stosować do zaleceń tej czy jakiejkolwiek innej federacji. W ogóle znaczenie takich federacji jest moim zdaniem marginalne, a będzie jeszcze mniejsze.

    "sprawdzona w krajach anglosaskich " - jeep, jesteś podróżnikiem, bywasz w świecie i zdajesz sobie doskonale sprawę, że nie jesteśmy i nigdy nie będziemy czymś nawet podobnym do nich.
    I to nie tylko w kwestii pośrednictwa, umów na wyłączność czy kultury biznesowej.

    My Polacy mamy całkowicie inne problemy i nie tkwią one w prawodawstwie, rządzie, podatkach czy wysokim zusie. To problem raczej mentalny. My Polacy uważamy, że jesteśmy cwaniakami największymi w świecie (przynajmniej tak nam się wydaje), oszukujemy pośredników, urząd skarbowy, zus (lewy krus) i wszystkich wokół. U nas oszukać innego rodaka, nie zapłacić mandatu, łamać przepisy wszelakie, dostawać dopłaty na lewo itp. to powód do dumy. W krajach anglosaskich wręcz odwrotnie. Tak po prostu jest i długo tak będzie.

    My pośrednicy, nie jesteśmy od naprawiania świata. My po prostu dostosowujemy się do aktualnie panujących warunków biznesowych, podobnie zresztą jak każda inne profesja. Wszyscy wiemy jak być powinno w każdej branży, wiemy jakie powinny być przepisy, jakie podatki, jakie ograniczenia prędkości czy jakie dopuszczalne normy spalin. Polacy(w tym ja) wiedzą wszystko. "Bo tutaj jest jak jest, po prostu. I każdy o tym wie" (czy jakoś tak to leciało).
    I w tym jest problem (tak mi się przynajmniej zdaje, ale mogę się mylić) :-)
    pozdro
  • jeepwdyzlu 18.12.12, 12:19
    A zamiast obrażać się na pośrednika podtykajągo pod nos umowę do podpisania, należy grzecznie podziękować i poszukać pośrednika , który mu tej umowy nie będzie podtykał. Proste?
    ---------
    niestety trudne
    Takich jak TY - jest niewielu
    A szkoda...
    Pozdrawiam
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • luki201 18.12.12, 15:57
    To skoro nie podpisuje umowy z agencją a pokazują mi mieszkanie to mogę z powrotem wrócić do właściciela i dogadać się z właścicielem. Dostanę zniżkę o prowizje a agencja nie ma jak udowodnić, że właśnie mnie przedstawili...
  • jeepwdyzlu 18.12.12, 18:52
    My Polacy uważamy, że jesteśmy cwaniakami największymi w świecie (przynajmniej tak nam się wydaje), oszukujemy pośredników, urząd skarbowy, zus (lewy krus) i wszystkich wokół.
    ------------
    wiesz co
    mam firmę od 92 roku i jakoś uważam inaczej
    jak nie płacimy zus czy podatków - to może są za wysokie?
    Jak unikamy pośredników - to może ich usługi są za drogie a poziom usługi za niski?
    Nie ma się co obrażać na rynek - tak uważam.

    Co do NIEPODPISYWANIA umów.
    Pokwitowanie odbioru adresu - w celach dowodowych (dla Sprzedającego) - to nie to samo co umowa pośrednictwa. I tyle.
    Pozdrawiam serdecznie dziękując za sympatyczną wymianę zdań - nawet kiedy nie ze wszystkim się zgadzamy :-)
    Najweselszych Świąt!
    jeep

    --
    YCDSOYA
  • decort 29.12.12, 22:04
    hmm... "„Zmuszanie” klientów do podpisywania umowy w sytuacji, w której --- uzyskali oni informację o nieruchomości w wyniku upublicznienia jej przez pośrednika====, może prowadzić do jego odpowiedzialności zawodowej przewidzianej przez ustawę o gospodarce nieruchomościami.” - w ogóle nie rozumiem tego tekstu! No, nie wiem o co chodzi.

    "Takie zachowanie pseudo-pośrednika godzi w interes sprzedającego nieruchomość, bo z pewnością by miał więcej oglądających i szybciej znalazł by się kupujący, gdyby agent ich dopuścił, nie mając przede wszystkim na względzie własnego interesu.
    Ale takiemu agentowi się nie spieszy. Dla niego ważna jest przede wszystkim jego prowizja, a kiedy ona "wpadnie", to już nie jest ważne. Na pewno (w tej sytuacji) ją otrzyma - nie dziś to za rok, może za pięć. A gdzie tu interes sprzedającego?" - no, też niezłe.
    Po 1 pośrednikowi zależy przede wszystkim na szybkiej transakcji (zgodne z interesem sprzedającego) , właśnie dlatego, że zależy mu na prowizji / zarobku - tu i teraz a nie za ileś-tam miesięcy. W czym zresztą nie ma chyba nic nagannego - choć twórca wątku głównie chęć zarobku napiętnuje u pośredników. PO 2: "dopuszczenie potencjalnych kupujących" - zakres tego dopuszczenia zależy także od sprzedających. Moje biuro oferuje sprzedającym 3 rodzaje umów. Na wyłączność + 2 otwarte: a) 3,5% prowizji brutto - przy czym kupujący nie płaci prowizji - i jest to w reklamie; b) prowizja do ustalenia - i kupujący także płaci. Jak sądzicie, którą wersję współpracy wybierają sprzedający - pomijając oczywiście umowy wyłączność?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.