Dodaj do ulubionych

pytanie do posredników

10.01.09, 15:50
Cześć.
Chcę zmienić pracę. (obecna jest nudna i nie przynosi satysfakcji - za to jest
pewna i spokojna) czy warto ryzykować i spróbować od zera jako pośrednik
nieruchomości (nie mam żadnego doświadczenia - czeka mnie więc dużo nauki i
pewnie półroczne studia podyplomowe) ? Czy dam sobie radę - dodam że nie
jestem leniem :) Boję się tak dużej zmiany bo mam rodzinę na utrzymaniu.
Mieszkam w mieście ok 250-300 tys gdzie jest już spora konkurencja :(

Dzięki za pomoc :)
Edytor zaawansowany
  • irma223 10.01.09, 16:23
    operator1234 napisał:

    > czy warto ryzykować

    Chwilowo to nie jest dobry moment.

    Podzwoń zresztą do pośredników w twoim mieście i popytaj, czy nie
    potrzebują asystentów.

    Jak masz stałą dobrą pracę i rodzinę na utrzymaniu to poczekaj
    spokojnie z rok.

    Wtedy już powinno z powrotem wszystko hulać.

    Gdy rynek jest rozbujany, wtedy nie ma obawy, że mogą być puste
    tygodnie czy nawet miesiące bez sensownego zarobku.

    A rodzinę utrzymać trzeba.
  • operator1234 10.01.09, 16:45
    mam zadecydować do wtorku czy rzucam stara robotę, bo propozycję pracy już
    dostałem (właśnie jako asystent pośrednika).
    Zaproponowali mi 2,5 tys brutto podstawy i telefon, nie ma zwrotów za paliwo -
    mam używać własny samochód (a prowizja od sprzedaży to 40% od procentów). Czy ma
    to sens skoro pewnie na samo paliwo wydam z 500 - 1000 zł. więc jeśli nic nie
    sprzedam to będę miał coś koło tysiaka na miesiąc na rękę.
    powiedz czy to uczciwa propozycja z ich strony a jeśli nie to jaka była by ok?
  • irma223 10.01.09, 19:24
    operator1234 napisał:

    > powiedz czy to uczciwa propozycja z ich strony

    Aż nadto.

    Bardzo wysoka podstawa, jak na warunki w biurach pośrednictwa +
    przyzwoita powizja.

    Skoro aż tyle Ci proponują to znaczy, że albo mają jednak ruch, albo
    też sądzą, że za chwilę znów rynek się rozkręci.

    Może być jednak tak, że mimo Twoich starań naprawdę może być kiepsko
    i zostaniesz na początek wyłącznie na tej - powtarzam bardzo
    wysokiej - podstawie.

    Jeżeli masz oszczędności na wszelki wypadek to możesz spróbować.

    Jeśli perspektywa początkowych miernych miesięcy może być dla Ciebie
    zbyt ryzykowna to spróbuj później.

    Ale podstawę Ci zapropnowali naprawdę wysoką.
  • kredytygih 17.03.09, 21:05
    za rok bedzie prawdopodobnie jeszcze gorzej... takie wpisy swiadczą,
    że już jest źle. Rynek nieruchomości napędzały kredyty, o które jest
    coraz trudniej. Jeszcze rok temu wielu Kowalskich mogło ubiegać sie
    o kredyt na 100% i wiecej wartości nieruchomości. Kolejny rok bedzie
    próbą dla wielu isniejących agencji i niestety wiele upadnie.
  • steady_at_najx 11.01.09, 10:01
    >Wtedy już powinno z powrotem wszystko hulać.

    brawo za optymizm, ile bedzie trzeba jeszcze zastoju zebys zrozumial ze zlote czasy 2006/2007 nie powroca szybko ? Przy nadpodazy (i raczej nie mow o wielkim glodzie 2 mln mieszkan, prosze bo to smieszne by bylo) bedziecie sie bic o klienta a tu juz krok do licytowania sie marzami.

    --
    Deweloperski ogrodek :tnij.com/ogrodek
    Banka nieruchomosci : tnij.com/dwagrosze
  • satorianus 03.03.09, 11:39
    "poczekaj spokojnie z rok. Wtedy już powinno z powrotem wszystko hulać."

    A co się stanie za rok?
    --
    "Największym problemem tego świata jest to, że głupcy są absolutnie pewni, a
    mędrcy pełni wątpliwości."
  • investbogdan 10.01.09, 17:39
    2500 brutto to chyba niecałe 2000 tyś netto.
    Paliwo , telefony , utrzymanie samochodu . . . zarobek oceniam jako 0 lub bliski
    zero.

    Jeśli nie masz oszczędności to nie wchodź w to bo możesz nie mieć co do garnka
    włożyć :) Oczywiście to pesymistyczny scenariusz. Tak jak powiedziałem firma Ci
    nie gwarantuje nawet min wynagrodzenia. Tyle , że nowicjuszowi nikt nie da
    więcej bo może finalnie tylko koszty wygenerować.

    Jeśli naprawdę Ci zależy na pracy w tym zawodzie i jest to świetny moment do
    startu i inwestujesz w siebie z rok , zanim poznasz zawód - traktujesz to jako
    staż , jeśli zarobisz na rękę pieniądze jak na każdym stażu to jest wszystko ok.
    Więc kluczowe jest to czy masz odpowiednie oszczędności bo nie masz 22 lata jak
    typowy stażysta :)

    Jeśli zaczynał byś w dobrej koniunkturze to faktycznie o finanse byś się nie
    musiał martwić , gorzej z profesją wykonywania Twojego nowego zawodu - efekty
    widać teraz w co drugiej agencji ....

    Ważne , jest też to jaki ma ta agencja produkt dla klienta , jaką ofertę. Mój
    znajomy pracował na podobnej zasadzie 5 miesięcy , znam go dobrze i wiem jakie
    ma możliwości i wiem , że się starał - NIC NIE SPRZEDAŁ . Poza nędzną pensją 0
    dochodu.
  • operator1234 10.01.09, 17:57
    2500 brutto to jakieś 1700 zł netto, jeśli nic nie sprzedam przez powiedzmy 2
    miesiące to mnie pewnie zwolnią :( więc chyba lepiej dać sobie spokój z tą całą
    zabawą.

    Jeśli jednak agencja zgodzi się na np. pracuję w swojej starej robocie a o 15
    zjawiam się u nich i jadę w teren to chyba miało by to sens - tylko czy agencja
    na to pójdzie ?. Oczywiście wszystkie telefony, umawianie spotkań, wyszukiwanie
    ofert itp. załatwiał bym w czasie 7-15 bo jak już pisałem tam siedzę przez 8 h a
    tylko przez 4 pracuję - takie stanowisko pracy :)
    Na czas nauki zawodu powiedzmy zabrał bym 10 dni roboczych wolnego w starej
    pracy i pewnie to na początek - wprowadzenie w zawód coś by dało.

    Czy coś takiego w ogóle ma sens dla pracodawcy jakim jest agencja ?
    pytam o taki system pracy?

  • irma223 10.01.09, 19:31
    operator1234 napisał:

    > Jeśli jednak agencja zgodzi się na np. pracuję w swojej starej
    > robocie a o 15 zjawiam się u nich i jadę w teren

    Kiepsko to widzę. Ale zapytać możesz.

    Wyszukiwanie i przygotowywanie ofert to mozolna praca, nie mając
    czasu między 7.00 a 15.00 niczego w żadnym urzędzie nie załatwisz,
    nie stawisz się do notariusza, nie wyślesz oferty do klienta z
    firmowej skrzynki, nie będziesz miał dostępu do firmowej bazy danych
    (chyba, że bazę danych mają dostępną z każdego serwera byle przez
    odpowiednie hasło).
  • operator1234 10.01.09, 19:47
    no to zimna dupa :(
    sam nie wiem co zrobić jeśli się na taki system pracy nie zgodzą. Nie mam już
    sił i ochoty siedzieć w nudnej pracy bez szans na jakąś odmianę.

    Czy któryś z Was żałuje że został pośrednikiem ?
    Zaczynając tę prace po jakim czasie sprzedaliście pierwsze mieszkanie, dom,
    działkę ?
  • irma223 10.01.09, 20:32
    operator1234 napisał:

    > no to zimna dupa :(
    > sam nie wiem co zrobić jeśli się na taki system pracy nie zgodzą.

    Najpierw porozmawiaj z nimi rzeczowo. Powinno im się spodobać, że
    rozsądnie i z kalkulatorem w ręku podchodzisz do sprawy.

    Naiwni hurra-optymiści wykruszają się po miesiącu-półtora.

    > Czy któryś z Was żałuje że został pośrednikiem ?

    Wątpię, by ktoś z licencjonowanych pośredników żałował.
    Ale agenci (asystenci pośredników) odchodzili już nieraz.

    > Zaczynając tę prace po jakim czasie sprzedaliście pierwsze
    > mieszkanie, dom, działkę?

    Każdy pewnie inaczej - zależy w jakim okresie zaczynał.

    Bywają okresy lepsze i gorsze.

    W tej chwili jest ten gorszy.
  • operator1234 11.01.09, 08:25
    Możesz mi powiedzieć czym się różni praca agenta-pomocnika pośrednika od
    pośrednika nieruchomości (prócz tego że pośrednicy maja większa wiedzę) ?
    Czy agent może podpisywać jakieś umowy i umawiać spotkania u notariusza,
    reprezentować firmę u notariusza itp. ? czego mu nie wolno ?
  • irma223 11.01.09, 09:50
    operator1234 napisał:

    > Możesz mi powiedzieć czym się różni praca agenta-pomocnika
    > pośrednika od pośrednika nieruchomości (prócz tego że pośrednicy
    > maja większa wiedzę) ?

    Hm... wszystkim. Agent to pomocnik, asystent pośrednika.
    Za jego wszelkie czynności odpowiada pośrednik.

    > Czy agent może podpisywać jakieś umowy

    Umowy pośrednictwa zawiera pośrednik i to on reprezentuje biuro
    wobec klienta. Agent jeśli posiada odpowiednie upoważnienie od
    pośrednika może się podpisać z upoważnienia na umowie, może się
    kontaktować z klientem, może umawiać spotkania itp. ale robi to w
    imieniu pośrednika i pod nadzorem pośrednika..


    Bywają biura, w którym taki nadzór jest luźniejszy, czyli pośrednik
    dowiaduje się o pewnych rzeczach dopiero, gdy dostaje wezwanie do
    Komisji Odpowiedzialności Zawodowej, ale bywają biura, gdzie
    pośrednik naprawdę monitoruje pracę agenta i udziela odpowiednich
    instrukcji, poleceń i wskazówek.

    Jako agent początkujący na pewno będziesz takich wskazówek
    potrzebował.

    > i umawiać spotkania u notariusza,

    Może.

    > reprezentować firmę u notariusza itp. ? czego mu nie wolno ?

    U notariusza spotykają się dwie strony: kupujący i sprzedający.

    Pośrednik jest tam po to, by słuchać zapisów aktu notarialnego i
    pilnować, by były one zgodne z ustaleniami stron, o których przecież
    wie najlepiej. Strony często nie słuchają zapisów umowy, nie
    analizują ich, jak im się zgadza adres nieruchomości i cena
    sprzedaży, to już są zadowolone.

    Ponadto często pośrednik właśnie po akcie notarialnym rozlicza się
    ze stronami tranksacji za usługę pośrednictwa.

    Agent może być u notariusza (zwłaszcza w celach szkoleniowych to
    wskazane), ale pośrednik nie powinien dopuszczać do sytuacji, gdy
    agent idzie sam - agent może nie znając przepisów i praktyki
    przeoczyć ważne zapisy w umowie notarialnej, a skutki takiego
    przeoczenia dla stron mogą być opłakane. Za takie niedopilnowanie
    sprawy pośrednik może ponieść odpowiedzialność.

    Zdarza się jednak (rzadko, ale się zdarza), że pośrednik posyła do
    notariusza samego agenta, o ile ten agent jest dobrze wyuczony i
    doświadczony. Taki pośrednik robi to na własne ryzyko.
  • operator1234 11.01.09, 15:56
    Dzięki za podpowiedzi co i jak :)
    muszę sprawę dokładnie przemyśleć co nie będzie łatwe.
    Z wypowiedzi Waszych wnioskuje że na razie nie warto pakować się w tą robotę -
    hm... szkoda bo jest to bardzo fajne zajęcie
  • www.posrednicy.org 01.02.09, 23:31
    Operator - są dwie strony medalu. Jedna to taka, że w tej chwili sprzedaż nieruchomości praktycznie nie występuje w przyrodzie, więc masz szansę nauczyć się tej pracy w najtrudniejszym dla pośrednika czasie. Za wejściem teraz na rynek, przemawia również fakt, że jak przyjdzie następny kryzys to będziesz miał świadomość, że minie :). Dodatkowo jak się teraz nie zniechęcisz, to na pewno zostaniesz w branży jak zaczniesz porządnie zarabiać po nadejściu normalnego rynku.
    Druga strona medalu, to możesz się narobić jak dziki osioł i nic nie sprzedać i załapać doła. Chociaż jak byś się miał zajmować również wynajmem, to coś niecoś do podstawy by pewnie doszło.
    Warunki które napisałeś są bardzo, bardzo dobre.
    Mało firm proponuje tak wysoką podstawę, w połączeniu z tak wysoką prowizją - także warunki początkowe masz super.
    IMHO spróbuj - najwyżej po miesiącu/dwóch znowu zmienisz pracę :), a skoro obecna Cię nie bawi, to zmień - szkoda czasu na nudną robotę ;)
    --
    Pośrednik
    www.Posrednicy.org
  • next.blue 01.03.09, 14:44
    Zaczynać w obecnej chwili taką profesję to totalna pomyłka. Nic się nie sprzedaje, banki są głuche na wołania klientów. Każdy otwiera internet i szuka samodzielnie, ofert jest od diabła i trochę. Jeśli masz silną motywacje to próbuj. Praca jest fajna ale pamiętaj że na 10 osób 2 zostają na dłużej. Nie każdy jest w stanie przeżyć za parę złotych od 2 do 3 miesięcy(wersja optymistyczna)a w obecnej sytuacji jest to czas raczej od 3 do 5 miesięcy zanim coś sprzedasz. Sytuacja jest trochę inna dla osób z doświadczeniem w branży ale Ciebie to nie dotyczy. Pozdrawiam.
  • decort 03.03.09, 00:19
    dobry agent buduje swoją pozyjcję ok. roku. Wcześniejsze transakcje
    jeśli są to są genaralnie przypadkowe , ale to czy agent "wysiąga z
    nich coś" co mogłobny zaowocować w przszłości. To inna sprawa.
    Budowanie realcji i swojego wizerubku. To procentuje, ale na to
    trzreba mieć czas. I przywolenie pacodawcy. Chuchill pięknie do ujął
    w podniesieniniu do inny sppaw, ale pasuje jak ulał: sukces to jest
    podążanie o porażki do porażki, bez utaty enuzjazmy, ". Jest wiele
    firm oferyjących różne warunki wynafrodzeń i współpracy; są małe ,
    średnie i duże. Sprawdź się każdej nich. Wtedy będziesz miał
    rzeczywisy wybów na swoje wybobry.
  • satorianus 03.03.09, 12:09
    "banki są głuche na wołania klientów"

    Jak to? Wczoraj sprawdzałem czy dostanę 200tys przy zarobkach rzędu 4-5k miesiąc
    przy 20% wkładzie własnym(nieruchomość warta 240tys). Bez problemu niemal w
    każdym banku. Skąd się bierze to wołanie, że banki nie dają kredytów?

    --
    "Największym problemem tego świata jest to, że głupcy są absolutnie pewni, a
    mędrcy pełni wątpliwości."
  • al9 03.03.09, 14:22
    Wczoraj sprawdzałem czy dostanę 200tys przy zarobkach rzędu 4-5k
    miesiąc
    przy 20% wkładzie własnym(nieruchomość warta 240tys). Bez problemu
    niemal w
    każdym banku. Skąd się bierze to wołanie, że banki nie dają
    kredytów?
    ------
    po pierwsze nic nie sprawdzałeś
    tylko sobie pogadałeś z pracownikiami banku nie mającymi nic do
    gadania
    po drugie - tylko kretyn nie wie, jakie dziś obowiązuja marże..
    Ja mam 0,8, ciekawe ile tobie dadzą :-))
    papa
    al
  • satorianus 03.03.09, 15:01
    > tylko sobie pogadałeś z pracownikiami banku
    Ach... Znaczy się kłamali mówiąc, że na 99% dostanę zgodę?

    > po drugie - tylko kretyn nie wie, jakie dziś obowiązuja marże..
    marże da się za rok, dwa lub pięć lat renegocjować. Tylko kretyn nie widzi tego,
    że lepsze tanie mieszkanie na drogi kredyt niż drogie na tani...

    --
    "Największym problemem tego świata jest to, że głupcy są absolutnie pewni, a
    mędrcy pełni wątpliwości."
  • satorianus 03.03.09, 15:06
    A napisałem to bo bardzo wiele osób sieje lament z tego powodu, że nie ma już
    prawie(i byc może nie będzie w ogóle)kredytów na 100% i więcej zupełnie jakby to
    była taka sama zdobycz cywilizacyjna jak elektryczność i silnik spalinowy.
    --
    "Największym problemem tego świata jest to, że głupcy są absolutnie pewni, a
    mędrcy pełni wątpliwości."
  • operator1234 12.03.09, 12:05
    witam po przerwie.
    sytuacja jest nieco inna niż ta opisywana kilka tygodni temu. Prostuję więc.
    Zrezygnowałem z oferty pracy w biurze nieruchomości (na cały etat - nawet nie
    próbowałem tego), wybrałem ofertę innego biura, pracuję wtedy gdy mam czas.
    Nadal pracuję w mojej starej robocie a dorabiam w biurze. Moim zadaniem jest
    znajdywanie i podpisywanie umów ze sprzedającym. Na tym moje zadanie się kończy
    i dobrze bo i tak nie mam czasu na więcej. Oczywiście moje wynagrodzenie jest
    adekwatne do tego co robię. 25% z procentów ale tylko od sprzedającego i 900 zł
    netto (umowa o dzieło) podstawy. Tak jak podejrzewaliście w lutym zero
    sprzedanych mieszkań (z moich zebranych ofert a mam ich ok 40-stu), po
    potrąceniach za tel i samochód dostałem 450 zł. Tragedia i jeszcze raz tragedia.
    Dodatkowo muszę wysłuchiwać od sprzedających że prowizja 3 % to dużo i schodzą
    do 1,5% max 2% netto więc jeśli sprzedam 1 mieszkanie za 200 tys dostanę za nie
    na czysto 750 zł netto. Licząc szybko, w miesiącu gdy uda się sprzedać 1 moje
    mieszkanie zarabiam z podstawą 1200zł do ręki. gdybym teraz chciał od tego
    odprowadzić zus zostało by 800 zł. Chyba bez podyplomówki i własnego biura nie
    ma sensu wchodzić w ten interes !!! Puki co działam dalej (daję sobie jeszcze
    2-3 miesiące jeśli coś się nie ruszy odpuszczam)
    Cieszę się ze nie zrezygnowałem z roboty w firmie bo bym chyba wsuwał teraz
    płyty chodnikowe.
  • decort 12.03.09, 14:06
    hmm... wcale mnie to nie dziwi. Zawsze sprzedawane było dużo mniej
    nieruchomości niż przyjmowane (w ramach 1 biura; 1 agenta). To
    normalne. W obecnych czasach ta dysproporcja jeszcze się zwiększa.
    Obecnie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek pracę w nieruchomościach
    traktować należy jako inwestycję długofalową. To nigdy nie był łatwy
    chleb. Jeśli ktoś tę pracę tak traktował, to nawet jeśli miał jakieś
    sukcesy (np. w okresie ostatniego boomu) - to teraz albo będzie w
    głębokim kryzysie albo zniknie z rynku. Pisząc "inwestycję" mam na
    myśli własny czas i zaangażowanie pracownika, sumę ilości i jakości
    pozornie pustych kontaktów z klientami a także transakcji
    przeprowadzonych wcześniej. To wszystko procentuje dopiero w pewnej
    perspektywie czasowej. Czasem pomaga przypadek, ale przypadkowi
    trzeba umieć pomóc, a przede wszystkim go wykorzystać. Dobitny
    przykład z ostatnich tygodni: mój pracownik pojechał przyjąć do
    sprzedaży dom i mieszkanie klienta, który przeprowadzał przez nas
    transakcję 2 lata temu (zresztą nieudaną). Pracownik "stracił" na to
    prawie cały dzień. Wieczorem raportował: "Wiesz, nie wiem po co tam
    pojechałem. Nieruchomości fajne, pogadaliśmy, obiad zjedliśmy, ale
    on nie chce tego sprzedawać, tak się tylko orientował". Ja na
    to "Nie martw się. To jest inwestycja. Wcześniej czy później w jakiś
    sposób zaowocuje". Nie minęły 3 tyg, a mamy przedwstępną umowę
    sprzedaży mieszkania tego klienta. Oferta nie zdążyła na rynek
    wypłynąć. Bo klient się namyślił, a do kogo miał zadzwonić jak nie
    do agenta, który wcześniej stracił dla niego czas? Agent
    ten "stracił" czas także przy trudnej, czasochłonnej i w końcu
    nieudanej transakcji 2 lata wcześniej (tyle, że stracił go wtedy z
    wdziękiem i bez utraty profesjonalizmu); "stracił" też czas dla
    klientów kupujących, bo miesiącami "nie wiedzieli czego chcą".
    Do czego zmierzam? Jeśli Jesteś dostatecznie długo na rynku i
    umiesz "tracić czas" oraz budować swoją pozycję to żaden kryzys Ci
    nie straszny, a nawet odwrotnie. To jest wspólna inwestycja
    pracownika i firmy, ale zawsze wygrywa na tym przede wszystkim
    pracownik - bo w momencie zmiany firmy na inną, pracownik swoją
    pozycję zabiera ze sobą, a zadowoleni z agenta klienci zawsze wrócą
    do niego a nie do firmy, w której on pracował.
    Twoja sytuacja jest bardzo zła z tego punktu widzenia. Ponieważ: 1.
    tylko przyjmując oferty nie masz kontaktu z klientami poszukującymi
    ani szansy na samodzielną sprzedaż; 2. przy takim trybie pracy nie
    masz kontaktu z rynkiem ani w związku z tym tak na prawdę z klientem
    sprzedającym oraz niczego nie możesz dla niego zrobić; 3. z punktu
    widzenia sprzedającego Jesteś człowiekiem, który pojawia się i
    znika - nie ma między Wami dalszych relacji; 4. Nie masz czasu dla
    swoich klientów; 5. nie masz wpływu na to co się dzieje z przyjętymi
    przez Ciebie ofertami; 6. nic się nie dzieje i nic się nie stanie,
    bo nawet jeśli ktoś sprzeda przyjętą przez Ciebie nieruchomość - to
    ten ktoś w tym będzie a nie Ty, to głównie ten ktoś zarobi, to także
    tego kogoś obie strony zapamiętają i ewentualnie do tego kogoś a nie
    do Ciebie w przyszłości wrócą lub polecą go swoim znajomym; 7. Ty
    nie pracujesz w nieruchomościach, niczego nie wnosisz ani nie
    wyniesiesz - jesteś człowiekiem, który dorabia sobie do stałej
    pensji: firma ma z Ciebie pożytek, Ty masz dodatkowy dochód. I tyle.
    Nic tu więcej się nie wydarzy, a jeśli - to będzie to przypadek,
    który niczego nie zmieni w Twojej sytuacji, poza tym, że jednorazowo
    zarobisz ciut więcej. Choćbyś nie wiem jaki miał talent do tej
    pracy - przy takim systemie jej wykonywania - po prostu nie masz
    szansy na nic więcej. Ta praca to nie taśma produkcyjna. To czas,
    zaangażowanie, emocje, relacje, żywy kontakt z klientami. Zawsze, a
    w obecnym czasie po prostu widać to wyraźniej. W tym co Ty robisz
    brak tych podstawowych elementów.
  • al9 12.03.09, 15:16
    ale nie do końca prawdziwie
    żebys nie wiem jak był profesjonalny - ilośc transakcji spadła do
    poziomu 10-20% ILOŚCI transakcji z przełomu 2007/2008
    Ceny są inne w ślad za tym spada strumień pieniędzy płynacy do
    pośredników..
    Poza tym ludzie oglądaja każdą złotówkę - rzadziej więc decydują się
    na zatrudnienie pośrednika.
    Powiem Ci szczerze - żyję z wynajmowania własnych nieruchomości a
    przychód w biurze nieruchomosci mam z klientów komercyjnych..
    Kto nie ma takiego zaplecza - gorzko zapłacze...
    Jak nie w marcu czy kwietniu - to za 6 miesięcy..
    a moze za rok..
    Nie mamy ŻADNEJ pewnosci, że widać swiatło w tunelu..
    pozdr
    al
  • decort 13.03.09, 17:31
    Al ... nie dramatyzuj.
  • quenin 30.04.09, 14:33
    1,5% za zamieszczenie oferty w internecie to i tak sporo za dużo.
    Gdyby ten zawód nie był ustawowo licencjonowany to posrednictwo
    kosztowało by 0,1% max.
    Bo prawda jest taka, że posrednicy biorą kasę za NIC. To banda
    cwaniaków i tyle.
  • operator1234 13.03.09, 08:48
    oczywiście że czuje się bardziej jak na taśmie produkcyjnej a mój kontakt ze
    sprzedającym kończy się na kilku telefonach, po podpisaniu umowy. Żałuje że nie
    mam większego kontaktu z nim i z kupującym, dlatego kto wie może za jakiś czas
    będę zmuszony zmienić biuro na takie gdzie będę miał większy wpływ na cały
    proces sprzedaży. Inwestycja w siebie owszem, ale bez pomocy finansowej
    właściciela nie ma co o niej myśleć (mówię o jakiejś w miarę normalnej
    podstawie). Coś za coś, poświęcam się nauce zawodu, robię podyplomówkę i np.
    zobowiązuję się na pracę w biurze przez np 2-lata po tym jak zdobędę licencję.
    To było by uczciwe ale na taki układ moje biuro nie pójdzie, dziwię się temu
    trochę bo właściciel biura powinien inwestować w przyszłą kadrę (biuro zatrudnia
    ok 15 osób i planuje rozwój). Pozostaje na razie cieszyć się z tego co mam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.