Dodaj do ulubionych

Pośrednicy, właściciele biur

03.02.09, 13:44
Dlaczego większość właścicieli biur nieruchomości nie płaci podstaw
swoim agentom; oczekują wyższego wykształcenia, doświadczenia,
znajomości języków obcych, dyspozycyjności, własnego samochodu,
założenia działalności gospodarczej w zamian oferując max. 50%
prowizji którą zarobi agent czyli oczekują że agent będzie
inwestował swoje piniądze w ich interes. Przy obecnym spowolnieniu w
tej branzy niedługo w biurach pozostaną sami właściciele .... ale
moze sie mylę.
Edytor zaawansowany
  • al9 03.02.09, 14:36
    pokaz mi takiego właściciela biura, które teraz - w czasie zapaści
    na rynku - zatrudni na wysoki etat maklera zmianiajac proporcje
    części stałej i ruchomej (na korzyść stałej)...
    samobójca jakiś...
    al9
  • m.north 03.02.09, 17:37
    racja tylko co ma mnie zachęcic do podjęcia współpracy z biurem, do
    tej pory pracowalem w systemie częśc stała + prowizja, obecnie
    jestem na etapie poszukiwania nowego miejsca pracy, max prowizja z
    jaką mi zaoferowano to 50% przy wymaganiach jw. Do tego akcja
    reklamowa wielu pośredników pt. "kupujący nie płaci" tnąca nasze
    zarobki i spora grupa "mobilnych pośredników" oferujących
    konkurencyjne wnagrodzenie za usługę pośrednictwa, psują rynek
    nieruchomości a tym samym sznase na utrzymanie w tym zawodzie
    pośredników "nie właścicieli biur".
  • investbogdan 03.02.09, 22:47
    north ,

    Z tym zawsze będzie problem. Postaw się w sytuacji - masz super etat , mniejszą
    prowizje i nagle zaczyna się prosperity - i co ? Jesteś stratny - zaraz powiesz
    , że źle w drugą stronę.

    Moim zdaniem z jednym masz racje - nie powinno być tak , że pracownik biura
    wręcz napędza komuś biznes. Uważam, że prowizja mogła by być jeszcze mniejsza -
    a zagwarantowana , że faktycznie idzie do kieszeni pracownika a nie na zusy ,
    paliwo itp. Do tego sprawna weryfikacja doświadczonego pośrednika czy osoba się
    nadaje , rozwija itp . Teraz niekompetentne osoby są trzymane , bo niby
    dlaczego nie - zawsze coś zrobią , czasem odejdą bo nie zarobią ale ktoś po nich
    coś sprzeda itd.

    Jeśli taki układ , moim zdaniem najlepszy Ci nie odpowiada pozostaje założyć
    własną , nawet mobilną agencje i " trzepać kasę " , pod jednym małym warunkiem -
    jesteś dobry i na tyle świadom , że nie potrzebujesz wariantu tego o którym
    mówiłem.
  • www.posrednicy.org 03.02.09, 23:34
    Gdzieś widziałem powiedzenie: dobry pośrednik to głodny pośrednik. Coś w tym jest.
    Dobry pośrednik powinien walczyć o klienta i transakcję, a mając podstawę pojawia się ryzyko odpuszczenia, bo przecież zawsze jest podstawa.

    Tak jak napisał ktoś wcześniej w obecnej sytuacji utrzymanie pracowników z dużą podstawą, którzy nic nie zarabiają to samobójstwo.

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Załóż własną firmę, kup wyposażenie, sprzęt, oprogramowanie, opłać co miesiąc biuro, ogłoszenia, telefony, składki, szkolenia, ubezpieczenia, codzienne zwykłe koszty działania biura, ZUS, podatki, pensje pracowników itp itd, PRZEŻYJ miesiąc z tego co zostanie i odłóż coś (po to właśnie pracujesz, żeby ZAROBIĆ, a nie opłacić wszystkie faktury). Przychodzi kryzys zaczynasz dokładać, przy małym biurze powiedzmy po 10.000 zł miesięcznie. Jeden miesiąc, drugi, trzeci. Wtedy zatrudnij kogoś na powiedzmy 2.000 zł podstawy, czyli 3000 zł i obserwuj jak nic nie sprzedaje przez dwa miesiące.
    Miłej zabawy, lepsze niż skok na bungee :)

    --
    Pośrednik
    www.Posrednicy.org
  • piko6 04.02.09, 17:00
    Pracownik to też człowiek ,ma swoje potrzeby.Teraz w dobie kryzysu
    gdzie transakcji jak na lekarstwo znikoma podstawa lub jej brak
    powodują zwątpienie , a przez co odchodzenie agentów/ pomocników
    itp. z biur. Tak jak ktoś napisał niedługo pośrednicy- właściciele
    będą pracować w pojedynkę jeżeli nie zmienią swojej polityki
    personalnej.Czasami lepiej się zastanowić czy nie zainwestować w
    człowieka , bo przecież puste stanowisko pracy dochodu,nowej oferty,
    klienta nie przyniesie.A w pojedynkę pośrednik zostanie zjedzony
    przez konkurencję bardzo szybciutko.
  • www.posrednicy.org 04.02.09, 17:55
    Nikt nie mówi, że nie człowiek. Jasne, że jakakolwiek minimalna chociaż podstawa daje spokój (dyskusja akademicka co to jest minimalna :D ).
    W czasie kryzysu tniesz koszty, np. po co dawać 40 ogłoszeń do gazety skoro nikt nie dzwoni, dajesz 5 i też nic nie dzwoni (ale koszty już mniejsze).
    Następnymi cięciami kosztów są niestety pensje pracowników. Jasne, że tych dobrych będziesz trzymać i czekać aż kryzys minie (szukania i szkolenie na jego miejsce nowego, to przecież też pieniądze), ale tych średnich i złych po prostu zwolnisz, bo nie będziesz mógł/mogła ich utrzymać.
    W pewnym momencie możesz stanąć przed dylematem: zapłacić za wynajem biura i rachunki za telefony, czy (średniego albo złego) pracownika zwolnić.
    Myślę, że już dla niektórych agencji nadszedł ten czas. Zauważyłem, że część średnich biur z kilkoma oddziałami zaczęło kasować dodatkowe biura i zostawiać wyłącznie najlepszych swoich pracowników, resztę niestety zwalniając.

    --
    Pośrednik
    www.Posrednicy.org
  • m.north 04.02.09, 17:56
    każdy przedsiebiorca, który decyduje sie na rozpoczęcie działalności
    musi liczyć sie z tym że bedzie ponosić pewne stałe koszty, nie może
    przenosić ich na współpracowników, opłaty za wynajem, reklamę, ZUS
    ponosi każdy pracodawca. Podstawa w granicach 2000-3000 to
    faktycznie samobójstwo nawet w okresie prosperity i jest chyba
    niewielu pośredników którzy otrzymują takie podstawa, ja
    otrzymywałem podstawę pozwalajacą na opłacenie kosztów związanych z
    pracą i uważam że taki układ jest fair. nie jest chyba normalne że
    właściciel biura wymaga inwestowania moich środków w koszty jego
    biura.
  • www.posrednicy.org 04.02.09, 23:06
    > nie jest chyba normalne że
    > właściciel biura wymaga inwestowania moich środków w koszty jego
    > biura.
    możesz rozwinąć myśl ? w co musisz inwestować ?

    Znałem firmę w której pracownicy płacili co miesiąc właścicielowi za korzystanie
    z biura. Im więcej płacili tym większy % prowizji dostawali. Jak ktoś był dobry
    szybko wybierał największą kwotę którą płacił właścicielowi bo i tak zwracało
    się szybko z powodu wysokiej prowizji. Wszyscy byli zadowoleni :)

    --
    Pośrednik
    www.Posrednicy.org
  • m.north 05.02.09, 09:23
    w podstawowe koszty które każdy inny przedsiebiorca sam ponosi
    mianowicie zus, koszty rozmów telefonicznych, nie wspomne
    amortyzacji pojazdu i kosztach ewnetualnych napraw. Uważam, ze
    uczciwy pracodawca te podstawowe kozty powinien pokrywać skoro ma
    pewne wymagania wobec pracownika.

    Ja pracowałem w biurze, gdzie grupa pośredników pracowała pod jedną
    firmą dzieląc wszystkie koszty między siebie, każdy działał w ramach
    własnej firmy, spółka partnerska w tej branzy jest rozwiązaniem
    prawie idealnym:)
  • www.posrednicy.org 05.02.09, 09:52
    Co do kosztów napraw samochodu to bym podyskutował. Jak pracownikowi psuje się samochód to właściciel firmy miałby za to płacić ? Tak samo amortyzacja samochodu. Sam decydujesz się na jakieś auto i ponosisz koszty jego eksploatacji, napraw itp. Jakoś tego nie widzę :(
    Przecież na większość spotkań możesz pojechać komunikacją miejską albo taksówką, a że wybierasz wygodę i jedziesz własnym samochodem to tylko Twój koszt.
    a co do reszty wymienionych kosztów to się z Tobą zgadzam.

    za spółki - dziękuję. Sprawdziłem na własnej skórze powiedzenie o jaskółkach :(

    --
    Pośrednik
    www.Posrednicy.org
  • decort 07.02.09, 19:10
    Właśnie - prawie idealnym. Też miałem kiedys taki pomysł, ale przy
    takim układzie trzeba zatrudniać kogoś do obsługi (i oby był dobry,
    czyli sprawny i znający się na wszystkim, bo inaczej trzeba go
    zmieniać co chwilę, na kogoś nowego). I czemu już tam nie pracujesz?
  • zegmarek 05.02.09, 09:55
    Pracuję w tym zawodzie 16 lat. Z doświadczenia wiem ,że na prawdę dobry
    pośrednik zarabia zawsze dobre pieniądze. I to nie zależnie od kryzysu. Powiem
    więcej zarabia lepiej w kryzysie. Przecież to właśnie jest okres prawdziwych
    wyzwań dla prawdziwych fachowców. W bazie biura jest więcej ofert , ponieważ już
    nie wystarczy jedno ogłoszenie by zbyć nieruchomość. Stała podstawa rozleniwia ,
    dlatego też w mojej kancelarii obowiązuje zasada podstawa 500 zł. + do 50%
    prowizji. Zatrudnienie - umowa o pracę. Wypowiedzenie umowy o pracę jeżeli
    średnie sześciomiesięczne wynagrodzenie nie przekracza 2000 zł.
    Ktoś powie straszna zasady , ja mówię każdy zawód ma swoją specyfikę i wymaga
    odpowiednich predyspozycji. Pośrednik to handlowiec i albo potrafi sprzedawać
    albo innej odpowiadającej jego predyspozycją pracy. Problem polega też na tym
    ,że legenda o bajońskich zarobkach pośredników przyciąga do zawodu ludzi nie
    posiadających żadnych do tego predyspozycji.
    Tak zresztą dzieje się z wieloma zawodami. Lekarz lekarzowi nie równy ,prawnik -
    prawnikowi, murarz - murarzowi. Dlatego też są agencje , które obchodzą kolejne
    jubileusze działania i sa biura , które znikają po roku działania.


    www.doradca-rynku.pl
  • m.north 05.02.09, 11:00
    w moim przypadku akurat wygodniej poruszać sie środkami komunikacji
    publicznej:) w jednym biurze powiedziano mi że samochód
    niezbędny, "wie Pan umawiamy spotkania z klientami w biurze,
    zabieramy kllienta i jedziemy z nim na adres, -nie posiadają
    Państawo firmowego auta??? -posiadamy ale nie udostępniamy innym
    pracownikom, wie Pan w tych czasach prawie każdy ma samochód,
    pozatym samochód jest niezbędnym narzędziem w pracy pośrednika"
    zagmarek uczciwie podchodzi do sprawy, w tej branży żyjemy przecież
    z prowizji a nie z podstawy:) pozdrawiam
  • raszcz78 05.02.09, 22:01
    Zgadzam się z zegmarkiem. Zasada jest prosta. Jest sprzedaż, jest
    płaca. W tym zawodzie nie da sie zorganizować pracy tak jak np. w
    sklepie. Aktywność agentów, ich własna inwencja i zdolności decyduje
    o sukcesie. Poza tym ja wyznaję zasade, że jeśli dzielimy się
    zarobkami, to podzielmy sie i ryzykiem. Dlaczego ja mam za wszystko
    płacić jako właściciel biura, a agent oczekuje, że co miesiąc
    dostanie ładną podstawe niezależnie od wyników. Proponuję często
    układ, że wyższa prowizja za udział w moich kosztach. I co? Ludzie
    raczej rezygnują. Bo o wielkich pieniądzach fajnie się mówi, gorzej
    wychodzi robienie biznesu w praktyce i nadstawianie własnego karku
    (i kieszeni). Poza tym np. układ z własna działalnością dla młodych
    ludzi jest korzystny, można rozliczyć koszty (telefon, zus,
    samochód, paliwo), a nie oszukujmy się, wszyscy używają tych rzeczy
    też prywatnie. Jak ktoś marzy o pensyjce, to niestety, rynek
    nieruchomości nie jest dla niego. Zreszta popatrzmy na bankowość,
    tam są kolosalne pieniądze, i co? Wiekszość przedstawicieli
    bankowych pracuje na skromniutkiej podstawie, a reszta to czysta
    prowizja, i trzeba się nieżle napracować, żeby uzbierać wiekszy
    zarobek co miesiąc.
  • decort 06.02.09, 19:45
    u mnie najlepiej zarabiają współpracownicy, którzy nie mają podstawy, przynoszą
    też mnie największy dochód; Ci z podstawą kosztują mnie jak diabli, są nawet
    niby pracowici lecz jakoś mniej skuteczni od tych pierwszych, oraz: chorują
    (sami lub ich dzieci, lub reszta rodziny = nieobecność w pracy); urlopy i
    wszystkie wolne weekendy wykorzystują na maksa. Ci pierwsi jakoś nie mają tego
    problemu w takiej skali. Ci pierwsi też b. często nie chcą służbowych komórek na
    wynos /:-)/, nawet gdy pracują ze mną kilka lat. Testuję to parę lat i ten
    schemat wciąż się powtarza.
  • decort 07.02.09, 17:43
    Kiedyś tez byłem pracownikiem i przez wiele lat zależało mi by mieć
    umowę o pracę, nawet kosztem wysokości prowizji. I ogólnie byłem
    dość zadowolony, choc w pewnym momencie zorientowałem się, ze
    koledzy tylko na prowizji zarabiają dużo lepiej, choć robią często
    mniej transakcji. Przyszedł moment kiedy potrzebowałem szybko sporej
    gotówki, a firma, w której pracowałem była w marnej kondycji, więc
    zmieniłem firmę. Wybrałem taką, która nie żałowała na reklamę, ale
    oni proponowali tylko prowizję, za to wysoką. Zaryzykowałem. A po 3
    miesiącach pomyślałem, że gdybym przez te wszystkie poprzednie lata
    nie miał pensji, a jedynie prowizję - byłbym już dość zamożnym
    człowiekiem. To jest nie tylko motywujące, ale po prostu opłacalne.
    Prowizje są wysokie właśnie dlatego, że pracownik ponosi koszty
    telefonów, dojazdów i ubezpieczenia. Jesli ma działalność to
    wpuszcza sobie to w koszty i jest dodatkowo do przodu. Jeżeli się do
    tej roboty nadaje to zawsze na tym wygra, bo ponoszone przez niego
    koszty są dużo mniejsze niż zarobek. Mój 1 pracownik w tym miesiącu
    (mamy 7.02!) zarobił 28tys na rękę. Fakt, że w XII i I nic nie
    zarobił, ale i tak średnią z 3 m-cy ma 9.300. Zapewniam, że jego
    koszty łącznie przez te 3 m-ce to max. 5tys. Zysk - 23tys; średnia
    7.600. Jestem też pewnien, że jeżeli czasem weźmie się taksówkę z
    fakturą na firmę - właściciel firmy zwróci koszty.
  • roxy 16.02.09, 22:57
    Witam,
    ja znam agencję, gdzie podstawa tylko przez pierwsze 2 miesiące to
    800 zł brutto /w tym podatek i koszt telefonu słuzbowego:około 200
    zł/i po odjęciu "kosztów" pozostaje miesięcznie >400zł i prowizja...
    20% :)
    I umowa o dzieło, a pracę wykonuje się pod nadzorem w biurze, a w
    terenie jeżdząc nie ma się ubezpieczenia...

    Koleżanka tam pracowła 4 miesiące, sprzedała nieruchomość /gdzie
    CAŁOŚĆ transakcji musiała zgrać,załatwić dokumenty/ i jeszcze
    poszukali okazji, by jej nie zapłacić 2 części prowizji / w sumie
    byłoby tego aż 2000 zł brutto minus podatek...
    Podać namiary???
    pozdr
  • posredniczka 16.02.09, 15:07
    Jako właściciela biura zastanawia mnie dlaczego agenci myślą, że ich utrzymanie nic nie kosztuje, że są tanią siłą roboczą.
    Ja muszę każdego nowego agenta wyszkolić i zajmuje mi to na początku około tygodnie nauki. Jest to czas, który ja poświęcam tylko nowemu pracownikowi. Potem czas prawników, którzy szkolą dalej. Cykliczne szkolenie organizowane dla pracowników firmy. Nadzorowanie pracy nowych agentów, przecież to nie oni odpowiadają tylko pośrednik - czyli ja. Koszty utrzymania działów pomocniczych księgowość, prawnicy, stanowiska pracy, komputery oprogramowania, ogłoszenia!!!, telefony!!!. To idzie w grube tysiące.
    Jak miałabym jeszcze do tego płacić pensję Agentowi, bez żadnego doświadczenia, który nie wiem jak długo u mnie popracuje to nie wiem jak przetrwałabym na rynku. Natomiast jak okaże się, że trafiłam na dobrego agenta to on sam zamiast pensji wybiera wyższą prowizję. Normalna sprawa. Na początku ryzykujemy wszyscy,a potem wszyscy sprawiedliwie zarabiamy.
  • m.north 19.02.09, 09:46
    posredniczko z tym o czym piszesz boryka sie każdy uczciwy
    przedisębiorca nie tylko właściciele biur nieruchomości, jest to
    przeciez coś normalnego, rozpoczynając ten temat chciałem sie
    dowiedzieć skąd wziął się ten chory standard bo nie jest normalne że
    przediębiorca przerzuca część kosztów prowadzenia firmy na
    pracowników-współpracowaników. Wg mnie to zwykłe CWANIACTWO!!!
    właścicieli. Poredniczko skoro wkładasz tyle pracy w preszkolenie
    nowego agenta, to czy w przypadku kiedy przyjmujesz do pracy agenta
    z doświadczeniem wys. jego prowizji jest wyższa od tego pierwszego?
  • raszcz78 19.02.09, 21:18
    Ale w czym problem m.north? Jak ci takie warunki nie odpowiadają, to
    nie pracuj dla takich biur, proste. Znam ludzi, którzy pracują na
    czystej prowizji i sobie chwalę. Tobie to nie pasuje, ok, ale nie
    nazywaj wszystkich od razu cwaniakami. Piszesz jednoczesnie,
    że "każdy uczciwy przedsiebiorca" ma te same problemy, sugerując
    znowu, że posrednicy sa nieuczciwi. Każda branża ma swoją specyfikę,
    czy to tak ciężko pojąć, co innego warsztat samochodowy, co innego
    bank, co innego produkcja lizaków. Wkurza mnie juz to powszechne w
    tym kraju obrzucanie wszystkich błotem wyzywanie od złodzei,
    cwaniaków itp. Jak jesteś taki super, to załóż swoje biuro, daj
    ludziom podstawę 3000 zł i jeszcze prowizję 50% - tak jak każdy
    uczciwy przedsiebiorca. Przezyj na rynku rok lub dłużej i napawaj
    sie swoją wyższścią moralna i uczciwością. Bo przecież wkoło sai
    krętacze, którzy chcą ciebie biednego wykorzystać. Jak mi coś nie
    odpowiada, to po prostu w taki układ nie wchodzę, a nie trąbię jaki
    to jestem super a inny fe.
  • roxy 20.02.09, 20:06
    A ja się zgodzę z p.north - bo znam sytuację z realu.
    W biurach posrednictwa jest duża rotacja "agentów", dlaczego ?
    Jak można proponować komuś pracę, oszukując go "wysokimi
    zarobkami" /w wielu ogłoszeniach się spotkałam/, a jak już frajera
    się złowi, by za free wprowadzał nowe produkty / np. 40 opisanych
    ofert ze zdjęciami i dokumentacją/ do bazy - nie oszukujmy
    się, "szkolenie" nie trwa miesiace, najwyżej 2 tygodnie , i jeżdził
    do klienta i z klientem, w soboty i niedziele, mając za
    to "obietnicę wysokich zarobków" ???
    Dodam, ze koszt bezyny, napraw samochodu oraz koszt telefonu
    słuzbowego /który właściciel agencji wprowadza sobie w
    koszty,potrącając agentowi z "pensji" !/ ponosi nowicjusz...
    Przy dzisiejszym rynku, gdzie w agencjach dublują się oferty, a
    właściciele nieruchomości dodatkowo ogłaszają się "bezpośrednio",
    taki agent ma małe szanse na klienta i osławioną "prowizję", której
    nie ma w umowie o dzieło, więc można poszukać pretekstu i nie
    zapłacić.
    Właściciel agencji, w której pracowała kolezanka, jeżdzi Viperem :)
    a ludziom płaci grosze,"nowi" są tylko po to, by wprowadzać nowe
    oferty i żeby lobby miało czym handlować...To nie jest bajka, tylko
    rzeczywistość i wyzysk człowieka przez człowieka.
    I nadaje się do zgłoszenia w odpowiednie miejsce.
  • decort 22.02.09, 20:06
    Sam sobie przeczysz. Albo nowicjusz jest wykorzystywany bo
    wprowadza "nowe produkty, by lobby miało czym handlować", albo sam
    jest dopuszczany do handlowania skoro spotyka się z klientami.
    Podejrzewam, że jednak jedno i drugie. I mylisz się - szkolenie trwa
    kilka miesięcy, a nadzór jeszcze dłużej. Najbardziej podstawowe
    tydzień-dwa (obsługa bazy danych, obieg dokumentów, pierwsze
    kontakty z klientami), ale potem trzeba mieć oczy dookoła głowy,
    monitorować każdy krok nowicjusza, być cały czas czujnym i do
    dyspozycji; i stopniowo wprowadzać nowe informacje, przekazywać
    wiedzę. Wracając do wprowadzania "nowych produktów" - to jest
    obowiązek każdego.
  • roxy 22.02.09, 23:21
    decort napisał:
    "Sam sobie przeczysz. Albo nowicjusz jest wykorzystywany bo
    wprowadza "nowe produkty, by lobby miało czym handlować", albo sam
    jest dopuszczany do handlowania skoro spotyka się z klientami"

    A jak inaczej to nazwać ???
    Żeby wprowadzić "nowe produkty" do bazy danych nowicjusz musi
    zainwestować swoje pieniądze, samochód i czas...za to jest mu
    zwracane 400 zł miesiecznie /tylko przez 2 miesiące/, grubo poniżej
    poniesionych kosztów...
    A gdzie pensja na przeżycie ?, ubezpiecznie w razie choroby ?

    "Dopuszczanie do handlowania" to czysta utopia w niektórych biurach,
    weżmy jeden przykład z realu /a sądzę, ze jest ich więcej/:
    - nowy agent wprowadza nieruchomość do bazy, robi zdjecia, podpisuje
    umowę i wprowadza wszystkie dane sprzedającego do bazy
    - lobby z agencji / kilku starszych agentów oraz właściciel/ mają
    kontakty z innymi biurami posrednictwa /fakt sprawdzony/
    - nieruchomość "sprzedaje się", nie przez biuro, w którym
    pracuje "nowy" ,ale przez inne, więc i prowizji swojej nie zobaczy
    - prowizja do podziału pod stołem, dla tych, co wiedzą :)

    Fajne, nie ? FAKT PRAWDZIWY i SPRAWDZONY - niestety...

    Szkolenie kilka miesięcy ??? żaden nowy agent nie wytrzymałby
    finansowo takiego okresu, chyba, ze miałby bogatych rodziców :)
    Jesli wykonuje się dla kogoś pracę i jest to "obowiązek", to i
    trzeba za to komuś zapłacić - dziwić nie powinno.
    Stąd nowi pracują 2 miesiące i odchodzą, a w ich miejsce łowi się
    następnych łosi, obiecując złote góry, dopóki ...nie przejrzą na
    oczy.

    Pozdr


  • m.north 23.02.09, 09:43
    widze, że punkt widzenia na sprawy związane z wynagrodzeniem zależy
    od punktu siedzenia, właściciele - pośrednicy nie widzą nic dziwnego
    w tym systemie wynagradzania, cóż życzę powodzenia. Cieszy mnie
    fakt, że obecna sytuacja zaczęła oczyszczać rynek nieruchomości
    z "przedsiębiorców" proponujących układ zarób dla mnie 20000 a coś
    ci z tego odpale.
  • roxy 23.02.09, 09:55
    Mnie też cieszy - nie do pomyslenia, by agencja zarabiała na małej
    transakcji kilkanaście tysięcy spisując tylko umowę przedwstępną w
    biurze, a całą operację kupna-sprzedaży prowadzi do końca agent,
    poprzez załatwienie wszystkich odpisów, dokumentów, umówienie
    notariusza i bycie na akcie...

    pozdr
  • al9 23.02.09, 10:30
    zarób dla mnie 20000 a coś
    ci z tego odpale.
    --------
    przyhód z faktury jest przez półinteligentów maklerów zawsze mylony
    z dochodem...
    ciekawe, ze te same agenciaki nie pamietaja o rachunkach za promocje
    oferty, za biuro, za łacza, serwer i tysiące innych..
    Nie - 20 tys jest zarobione a oni dostaja "ochłap"
    Pewnie - wszystko powinni dostać..
    szkoda gadać
    al
  • al9 23.02.09, 10:31
    przychód
    wiem wiem
    al
  • decort 23.02.09, 11:11
    no, dobra: to ile chcecie zarabiać, może jeszcze jakieś dodatki (?)
    i co zamierzacie za to dać? Jakie gwarancje dobrej pracy dajecie?
    Jak weryfikować Waszą pracę byście nie czuli się wykorzystywani? Jak
    długo w handlu (sic!) mam tolerować (=płacić i głaskać po głowce)
    leniwe beztalencia z roszczeniową postawą (uogólniam celowo), którym
    się wydaje, że praca w nieruchomościach jest stosunkowo łatwa i
    przynosi szybki dochód. Zaznaczam - dobry agent przynajmniej rok w
    sposób ciągły i aktywny buduje swoją pozycję i kontakty, zanim
    zacznie to przynosić profity. Dobry, bo zły zawsze będzie
    wyrobnikiem, nawet jak jakąś transakcję co jakiś czas zrobi. A moja
    (nasza) inwestycja w Was to także, a może przede wszystkim kontakty
    i pozycja wśród klientów. To zawsze zabierzecie ze sobą. Wasi,
    dobrze obsłużeni przez Was klienci nie wrócą do mojej firmy, pójdą
    za Wami, do Was wrócą, po kilku miesiącach, latach; sami lub
    polecając Was innym. Bo klient nie będzie wnikał, że za Waszymi
    plecami stoi ktoś kto Wam pomaga, podpowiada i pilnuje. On zna Was.
    Chodzenie na akty: 1) jest to element uczenia się: a)macie patrzeć,
    słuchać i uczuć się; b) dowód zaufania ze strony pracodawcy oraz
    poważne traktowanie Was i Waszych relacji z klientami, to procentuje
    potem (ja bym niechciał prowadzić jakiejś sprawy, żeby na koniec,
    ten najprzyjemniejszy moment został skonsumowany przez mojego
    szefa). Ale to wszystko się liczy tylko dla tych, którzy chcą w tym
    zawodzie zostać i potrafią to wykorzystać, a nie dla nastawionych na
    szybki i łatwy zysk.
    To ile chcecie zarabiać?
  • m.north 23.02.09, 11:29
    czasy kiedy był to łatwy i szybki pieniądz juz minęły, teraz zostaną
    w branży Ci co chcą w niej pracować. decort nie chodzi mi o podstawę
    w wys. 3 000, wynagrodzenie TYLKO prowizyjne, + zwrot kosztów zw. z
    pracą, czy to aż tak dużo?
  • decort 23.02.09, 11:32
    A, i obowiązek "wprowadzania nowych produktów" nie jest żadnym
    widzimisię wlaścicieli biur! Ten "obowiązek" jest jednocześnie
    prawem i podstawą działania. Nie masz ofert - nie masz klientów -
    nie ma cię. Jak ktoś kto chce pracować w biurze nieruchomości może
    tego nie rozumieć i traktować to jako wykorzystywanie? Korzystasz z
    ofert swoich i swoich kolegów, także tych starszych. Pośrednik
    chcący być pośrednikiem nie może bez tego istnieć. Musi się tego
    nauczyć, polubić i traktować jako podstawę działania, jak zakładanie
    spodni przed wyjściem z domu. To nie jest najważniejszy element
    naszej pracy, ale PODSTAWOWY, to jest pierwszy krok, jeśli go nie
    zrobisz, nie zrobisz i następnych.
    Moi najlepsi agenci sami przygotowują sobie oferty i potem je
    promują (oczywiście kiedy to jest płatne, płacę ja) i prowadzą. I do
    głowy im nie przychodzi myśl, że ktoś im to narzuca. Sami sobie to
    narzucają. Zależy im żeby mieć ofertę, znać ją, mieć dobry kontakt z
    właścicielem; potem sprzedać i otrzymać wynagrodzenie.
    Różne biura mają różne systemy podziału prowizji. U mnie jest tak,
    że za profesjonalnie przyjętą ofertę agent ma zagwarantowane
    wynagrodzenie od strony właściciela (gdy sprzeda kolega); ale
    dodatkowo klienci zainteresowani taką ofertą w pierwszej kolejności
    trafiają do tego agenta, więc zwiększa to jego szansę na sprzedaż
    oraz powiększa "jego" bazę poszukujących.
  • m.north 23.02.09, 11:20
    wiekszośc tych kretynów, musi dorabiac sobie na boku zeby wyjśc na
    swoje przez co traci właściciel biura, agenci pracujący tylko na
    prowizji często sprzedają pomijając biuro ale muszą z czegoś żyć.
    Załózmy ze po 3 m-cach pracy agenta dochodzi do jego pierwszej
    trasakcji, jeżeli otrzyma prowizję w wielu przypadkach jest na
    minusie. I jeszcze jedna sprawa: nieruchomośc przyjęta do sprzedazy
    zanjduje sie np. 25 km od siedziby biura czyli 50 km trzeba
    przejechać aby dokonac 1 prezentacji, wys. prowizji którą otrzyma
    agent obniża się wraz ze wzrostem ilości prezentacji (koszty
    dojazdu) natomiast częśc prowizji biura bedzie zawsze stała. Więc
    smiać mi sie chce z biznesmenów którzy nie są w stanie pokryć
    kosztów pracy swojego pracownika, nie masz kasy na biznes bierz sie
    za cos innego. Ktos gdzieś napisał, ze posrednicy nie działaja no-
    profit więc dlaczego agenci mają pracować no-profit, czasy kiedy
    sprzedaż nieruchuchomości nie był problemem już mineły i długo nie
    wrócą. Na szczęscie sa jeszcze biura które działja na normalnych
    warunkach: podstawa 1200zł, prowizja 20%, wiec chyba mozna grac
    fair.
  • decort 23.02.09, 11:42
    "Na szczęscie sa jeszcze biura które działja na normalnych
    warunkach: podstawa 1200zł, prowizja 20%, wiec chyba mozna grac
    fair. " - obawiam się, że już nie długo :-(
    Co do Twojego poprzedniego postu: właśnie dałem ogłosznie, że
    poszukuję pracowników - zgłoś się, pogadamy. Oczywiście jeśli Jesteś
    z W-wy i aktualnie nie pracujesz, bo jeśli pracujesz i jednoczesnie
    klikasz tutaj, to dziękuję :-)))
    Mam właśnie jednego takiego /1200 zł + 35% + komórka/, który w
    godzinach pracy czyta książkę w komputerze, a ostro zasuwa gdy
    akurat patrzę; poprzedni robił podobnie - siedział na allegro i
    portalach z dowcipami oraz sportowych. Wciąż się zastanawiam czemu
    takich rzeczy nie robią ludzie bez pensji.
  • www.posrednicy.org 23.02.09, 22:55
    > Wciąż się zastanawiam czemu
    > takich rzeczy nie robią ludzie bez pensji.
    bo wtedy marnują swój czas i pieniądze, a nie Twoje.
    decort popieram w 100 %, też mam do czynienia z takimi ludźmi, co to mają wyobrażenia o naszej pracy nie wiadomo jakie.
    Przychodzi takie całkiem zielone, tłumaczysz kilka dni na czym polega praca, pokazujesz program, pokazujesz zasady panujące w firmie, po czym panienka/koleś po tygodniu pracy już nie przychodzi albo rezygnuje "bo ja myślałem że to wygląda inaczej. No i nic nie udało mi się sprzedać". Najgorsze chamstwo to nie przyjście w ogóle do pracy, no może jeszcze przesłanie smsa (tacy też się zdarzają !).
    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. A ten "zły pracodawca pośrednik" musi poświęcić następnej osobie następne kilka dni - normalnie czysty zysk.

    Aha i jeszcze jedno, drodzy nasi potencjalni pracownicy, pamiętajcie, że: 20.000 zł wpłacone przez klienta to zawiera VAT, podatek dochodowy, WASZE WYNAGRODZENIE, ZUS, ma również pokryć koszt funkcjonowania biura, dać chleb naszej rodzinie i pozostała dopiero część (o ile coś zostanie) stanowi nasz ZYSK.
    W przypadku jeżeli nic nie odłożymy w jakimś miesiącu to jesteśmy na zero, czyli daliśmy na chleb wszystkim dookoła nic nie mając dla siebie. Każdy ryzykuje, moi pracownicy wkładają swój czas, ja wykładam na całą resztę. Jeżeli miałbym płacić dużą podstawę to już dawno bym poszedł z torbami i zajmowałbym się czymś innym.
    W nieruchomościach najlepszą formą wynagrodzenia jest wysoki procent od dochodu wypracowanego przez agenta - przekonuję się o tym od lat.

    Prawdą jest, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    --
    Pośrednik
    dla Pośredników: www.Posrednicy.org
  • m.north 24.02.09, 09:38
    "przedsiebiorca" oferujący "pracę" bez wynagrodzenia do której
    trzeba jeszcze dołożyć z własnej kieszeni, czy osoba której nie
    odpowiada ten system "pracy" a może największym kretynem jest AL
    który tego nie rozumie?
  • www.posrednicy.org 24.02.09, 10:27
    Zrozum, każdy ma swój punkt widzenia. Z Twojego - podstawowa rzecz to wysoka
    podstawa. Z naszego (pracodawców na tym rynku) - podstawowa rzecz to wysoka
    prowizja dla kogoś kto potrafi zarabiać.
    Płacenie wysokiej podstawy obibokowi piszącemu w godzinach pracy na allegro, czy
    n-k to zwykłe wyrzucanie pieniędzy za okno.

    Nie podoba Ci się system wynagradzania - zmień branżę albo załóż własną firmę i
    przetrwaj 12 miesięcy. Wtedy pogadamy o wysokiej podstawie którą powinieneś
    płacić swoim pracownikom.

    Argumęty [pisownia zamierzona ;)] jakie tu padają w stosunku do innych
    uczestników dyskusji nie pomagają w normalnej rozmowie.

    Wróciłem jeszcze do Twojej pierwszej wypowiedzi.
    Prowizja 50 % jest według Ciebie za niska ?
    To pozostaje Ci _wyłącznie_ działanie samodzielne, na własny rachunek, będziesz
    miał wtedy całe 100 % tego co płaci klient, pamiętaj tylko, że będziesz miał również 100 % kosztów takiego działania :D.

    --
    Pośrednik
    dla Pośredników: www.Posrednicy.org
  • m.north 24.02.09, 19:33
    czytaj uważniej, nigdzie nie napisałem ze najważniejsza jest dla
    mnie wysoka podstawa ani że 50% prowizja jest niska, jestem w 100%
    za wynagrodzeniem prowizyjnym. Rozumiem też przedsiebiorców,
    zakładają firmę po to żeby zarabiać a nie dorabiać innych. Nie wiem
    tylko dlaczego większość z nich nie zwraca kosztów związanych
    bezpośrenio z pracą. Załózmy ze doświadczony agent rozpoczyna prace
    w biurze (wynagrodzenie prowizyjne), pozyskuje i prezentuje
    nieruchomosci dostarczając w ten sposób do biura "produkt" (klienci
    kupujący i sprzedający). Po 3 miesiącach agent rezygnuje z pracy nie
    przeprowadzając żadnej transakcji. Czy według Ciebie nie wykonał on
    żadnej pracy na rzecz biura. Przecież klient z którym miał kontakt
    moze zdecydowac sie na kupno nieruchomości którą agent mu
    zaprezentował i wrócić do biura, może poleci biuro znajomym,
    nieruchomość którą pozyskał może się sprzedać. Czy uważasz że
    agentowi nie należy się wynagrodzenie, chociażby zwrot kosztów które
    poniósł. Chciałbym poznać Twoją opinie na ten temat.
  • www.posrednicy.org 24.02.09, 20:37
    > czytaj uważniej, nigdzie nie napisałem ze najważniejsza jest dla
    > mnie wysoka podstawa ani że 50% prowizja jest niska, jestem w 100%
    > za wynagrodzeniem prowizyjnym.
    no to ok, jedno mamy jasne ;)

    > bezpośrenio z pracą. Załózmy ze doświadczony agent rozpoczyna prace
    > w biurze (wynagrodzenie prowizyjne), pozyskuje i prezentuje
    > nieruchomosci dostarczając w ten sposób do biura "produkt" (klienci
    > kupujący i sprzedający). Po 3 miesiącach agent rezygnuje z pracy nie
    > przeprowadzając żadnej transakcji. Czy według Ciebie nie wykonał on
    > żadnej pracy na rzecz biura. Przecież klient z którym miał kontakt
    > moze zdecydowac sie na kupno nieruchomości którą agent mu
    > zaprezentował i wrócić do biura, może poleci biuro znajomym,
    > nieruchomość którą pozyskał może się sprzedać. Czy uważasz że
    > agentowi nie należy się wynagrodzenie, chociażby zwrot kosztów które
    > poniósł. Chciałbym poznać Twoją opinie na ten temat.
    Napiszę może jak jest z mojego punktu widzenia, ok ?
    Po pierwsze ja oferuję miejsce pracy, płacę wszystkie rachunki związane z funkcjonowaniem biura, oprogramowania, koszty wszystkich rozmów telefonicznych, ogłoszeń w prasie i internecie. Od pracownika wymagam tylko jego _czasu_ i ponoszenia kosztów przejazdów. Nie zapewniam samochodu. Przez tyle lat widziałem ludzi w biurze jeżdżących do pracy: swoim samochodem, skuterem, motocyklem, rowerem, komunikacją miejską, na piechotę. To jest indywidualny wybór. Chcesz jeździć samochodem - proszę bardzo, nie stać Cię na samochód - jeździsz komunikacją miejską.
    W kwestii pozyskanych ofert. Jeżeli wpisałeś dużo ofert, to poświęciłeś dużo czasu - ok, tu się zgadzamy. Dodam tylko również że wydałeś na to moje pieniądze, korzystałeś z moich źródeł pozyskiwania ofert, siedziałeś przy moim komputerze, rozmawiałeś z mojej komórki - na mój koszt. Im więcej ofert wpisałeś tym więcej czasu poświęciłeś oraz tym więcej wydałeś mojej kasy.
    Moje stanowisko jest takie, że każdy z nas poniósł koszty. Pracownik swój czas i koszty dojazdów, ja całej reszty. Moim zdaniem to się mniej, więcej bilansuje na zero.
    --
    Pośrednik
    dla Pośredników: www.Posrednicy.org
  • decort 24.02.09, 21:00
    To jest specyfika pracy. Mam dokładnie takie samo stanowisko co przedmówca; choć
    niektórym osobom płacę podstawę. Tylko sensu tego nie widzę - to produkuje
    dekowników (takie są niestety moje doświadczenia; przykro mi). Tym natomiast,
    którzy świetnie pracują i są skuteczni, a którym podstawy nie daję, chętnie bym
    ją dał, ale oni NIE CHCĄ! Dlaczego? Była już o tym mowa, a dobry pośrednik wie i
    bez tłumaczenia. Jak komuś zależy na podstawie, kosztem niższej prowizji - to z
    mety, przystępując, do zawodu prezentuje postawę autonegacji; nie wierzy w
    siebie; i zmotywowany jest nisko. Chce wykonywać pracę za 1200zł brutto (a czy
    dodatkowa prowizja wynosi 10-20-30-40% to już w zasadzie wszystko jedno), czyli
    tyle mu wystarcza, czyli jest wiele prac nisko kwalifikowanych z gwarancjami
    socjalnymi - proszę bardzo. Wiem, wiem - wyzysk człowieka przez człowieka. Ale
    jak współpracownik mnie wyzyskuje to OK?
  • roxy 25.02.09, 14:44
    decort napisał:
    Jak komuś zależy na podstawie, kosztem niższej prowizji - to z
    mety, przystępując, do zawodu prezentuje postawę autonegacji; nie
    wierzy w siebie; i zmotywowany jest nisko.

    BZDURA.
    Od czegoś w zawodzie trzeba zacząć - jesli się na "agenta" przyjmuje
    wszystkich /nieważne kto kim jest - sprzątaczka, kierowca czy
    nauczyciel/, którzy tego chcą, to wiara w siebie nie ma tu nic do
    rzeczy. Pośrednik musi się liczyć z koniecznością przysposobienia
    takiej osoby do nowego zawodu, który nie jest łatwy, bo nie kończy
    się na samej obsłudze klienta - trzeba orientować się też w
    przepisach i ustawach z tą branżą związanych.
    Wykonując dla pracodawcy pracę : przyjmowanie ofert, jeżdżenie do (i
    z)klientem, obowiazkowe "dyżury" w biurze na odbieranie telefonów -
    to nie jest praca???

    Ja znam sytuację z jednej i z drugiej strony - byłam przez wiele lat
    pracodawcą /choć w innej branży/i właścicielem firmy, byłam też lata
    temu agentem nieruchomości.
    Tylko że teraz agenci z doswiadczeniem nie są mile widziani - znają
    branżę od podszewki, stąd moje wnioski odnośnie "nowych agentów" i
    celu ich zatrudniania...A moja koleżanka przekonała się na własnej
    skórze.
    pozdr
  • next.blue 25.02.09, 16:05
    Co by nie pisać to najlepszą kasę mają właściciele biur. Najgorsze jest to, że
    nie zawsze są uczciwi. Ale jeśli wszyscy pracownicy zmądrzeją to sytuacja
    warunków pracy zacznie się zmieniać na lepsze. Może zmieni to recesja ?
  • al9 25.02.09, 16:10
    a kto ma miec najwieksza kase kretynie?
    makler?
    skąd ty sie urwałeś?
    z korei? kuby?
    to kapitalizm - przemysl to sobie...
    al
  • posrednik76 16.10.13, 12:14
    Mam wyjaśnienie: wysokość wynagrodzenia jest tak wysoka przez "szefów", którzy przez swoją rzekomo "tajemną" wiedzę i kapitał (śmiesznie niski, dobrze o tym wiem) chcą zarabiać-ale kosztem klientów. Ja mam własne biuro i dzięki temu jestem konkurencyjny. Ostatnie posty w tym wątku były przed czterem latami, teraz sytuacja jest zupełnie inna. "Szefostwo" "miauczało" na forum jacy oni biedni bo ponoszą koszty prowadzenia biura. Ja też ponoszę, ale chciałem zaznaczyć że wiem jakie powinny być koszty pośrednictwa-jak najniższe. Dlatego przyszłość widzę w jednoosobowych niedrogich biurach albo spółkach pracowniczych gdzie koszty są dzielone wg. rzeczywistych kosztów a każdy bierze swoje wg obsłużonych transakcji. Czasy się zmieniły, mości panowie "szefostwo". Czas zrozumieć, że to przez wysokie wynagrodzenie ludzie odwrócili się od pośredników, a zawyżało to "stopa zwrotu" zarządzających biurami pośrednictwa. Ja jak robię, to wiem że robię na siebie i mogę dawać duże zniżki klientom, a ie jak w większych biurach - nie obniżmy wynagrodzenia, bo się szef nie zgodzi.
  • zegmarek 25.02.09, 18:18
    Staram się raczej nie włączać w tego typu dyskusję bo jest to raczej zwyczajne
    picie piany.
    Jednak nasuwają mi się dwie refleksje :

    1. Język niektórych pośredników jest nie przystający do profesji , którą wykonują
    2. Brak zrozumienia dla specyfiki zawodu pośrednika a co za tym idzie ,
    wynagrodzenia.

    Trudno mi wypowiadać się za innych więc powiem o naszej kancelarii.

    Koszty pracownika - to poświęcony czas , którego i tak nie jestem wstanie
    skontrolować .

    Koszt pracodawcy
    1. wynagrodzenie podstawowe netto 500 zł.
    2. telefon służbowy z limitem karty 100 zł.
    3. sieciówka na okaziciela 112 zł.

    jest to mój koszt , który w przypadku osoby nie nadającej się do pracy jest
    wydatkiem straconym.

    Pomijam oczywiście taki drobiazg jak amortyzacja laptopa. Każdy agent ma na stanie.





    www.doradca-rynku.pl
  • al9 26.02.09, 09:46
    zegmarek jesteś profesjonalistą i Twoje posty są z reguły bardzo
    cenne..
    ale nie pisz tu o nieprzystającym do profesji języku - bo na tym
    forum - i zresztą na każdym - ludzie występuja anonimowo i anonimowo
    kopią kogo sie podwinie w dupę.. Tak jest tutaj, tak jest na forum
    prawo, tak jest wszędzie..
    Pośrednikiem jestem w swoim biurze. Posrednikiem jestem w urzędzie,
    w notariacie. Tu jestem al'em. Mam prawo do swoich emocji i języka
    dostosowanego do poziomu rozmówców - bo NIE SZUKAM tu Klientów. Jak
    długo mozna spokojnie i rzeczowo przedstawiać argumenty znosząc
    czyjes chamstwo? Odpowiem - do czasu.
    Z drugiej strony - nie przesadzłabym z rolą społeczna pośredników.
    Więcej - ludzie nas nienawidza jak psy.. ZAWSZE byłęm przeciwnikiem
    licencji - ich wprowadzenie w niewielkim stopniu podniosło jakość
    naszych usług. Rezcz jasna sa wyjatki i mam nadzieję - nieskromnie -
    że sam sie do nich zaliczam. Ale nie będę ukrywał, że atmosfera
    związana z naszym zawodem zaczyna mnie męczyć, satysfakcji coraz
    mniej - coraz więcej energi poświęcam zatem na zupełnie inne
    projekty..
    Pozdrawiam
    al

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.