Dodaj do ulubionych

Dlaczego najlepiej omijać pośredników?

23.07.09, 10:53
Argumenty, dlaczego najlepiej kupować mieszkanie bezpośrednio:

1. Oglądając z agentem mieszkanie nie otrzymujemy dwóch najważniejszych
informacji:

a. Nie wiemy OD KOGO kupujemy. Poznanie właściciela i rozmowa z nim jest
bardzo istotna, od razu widać, czy jest to np. rodzina, która po prostu
przeprowadza się do większego mieszkania, czy jest to jakiś podejrzany
osobnik, który sprzedaje mieszkanie z niewiadomych przeczyn (ukryty feler
mieszkania?).

b. Nie mamy możliwości dowiedzienia się o właściwej cenie nieruchomości i czy
sprzedający jest w stanie zejść z ceny. Pośrednik tylko utrudnia te negocjaje
(trzecia osoba pomiędzy dwoma dokonującymi transakcji, przekazująca informacje
w przeinaczony sposób - niepotrzebe wydłużenie i utrudnienie całej procedury.
o wiele łatwiejsze są nego cjacje w "cztery oczy", osoba pośrednicząca zawsze
wprowadza dezinformacje (główna zasada negocjacji).

2. Pośrednikowi nie zależy na sprzedaży mieszkania po niższej cenie, bo jego
prowizja to procent od ceny mieszkania (im niższa cena, tym niższa prowizja)

3. Pośrednik bierze prowizję zarówno od kupującego jak i od sprzedającego.
Rezprezentuje jednocześnie dwie strony i w konsekwencji nie działa w interesie
żadnej z nich (to jak adwokat i oskarżyciel w jednym - totalny bezsens). A
raczej działa w interesie sprzedającego - patrz punkt wyżej.

4. Jeśli kupuje się bezpośrednio i ma się wątpliwości np co do stanu prawnego
nieruchomości ,zawsze można poprosić o pomoc notariusza lub innego prawnika -
specjalistę od nieruchomości. Cena takiej prawniczej analizy - około 400 zł
(20 razy mniej, niż średnia prowizja dla pośrednika). Taka analiza jest
konieczna często nawet, gdy kupuje się mieszkanie przez agencję, ponieważ
większość pośredników nie ma przygotowania prawniczego.

5. Za co płaci się prowizję pośrednikowi, średnio około 20 000 zł?
Jedynie za możliwość obejrzenia wolnego mieszkania!!!!
wg zdrowego rozsądku, za taką usługę można dać mx. 200 zł. ale nie 20 tys!!
Nawet jakby zrobić wszelkie możliwe ekspertyzy (rzeczoznawca, notariusz itp.)
- to i tak wyjdze mniej, niż prowizja dla agencji.

6. Cena mieszkania kupowanego przez agencję jest droższa, niż kupowanego
bezpośrednio, ponieważ sprzedajacy dolicza sobie do ceny mieszkania prowizję,
jaką musi zaplacić posrednikowi.
Dodać do tego trzeba prowizję, jaką płaci kupujący.
W konsenkwencji kupujący płaci podwójną prowizję, za siebie i zasprzedającego
(prowizja uktyra w wyższej cenie mieszkania) - około 40 -60 tys, zł.

Kupując bezpośrednio można np. wynegocjować cenę niższą o tę prowizję, którą
sprzedajacy musiałby zaplacić agencji - dla sprzedającego wyjadzie na to samo,
dla kupującego 20 tys mniej)

Wniosek: korzystając z usług agencji, kupujący płaci dodatkowe około 40 - 60
tys. jedynie za możliwość obejrzenia mieszkania.
Edytor zaawansowany
  • jeepwdyzlu 23.07.09, 11:37
    często krytykuje działania mojego środowiska
    ale ten post to wyjatkowy bełkot
    kompletnie bezsensowne argumenty
    -zawsze wiesz od kogo kupujesz - zawsze podpisujesz umowe z
    właścicielem - zawsze go możesz obejrzeć. Juz poimijam fakt, ze w
    Polsce z reguły właściciele asystuja przy prezentacjach. To samo
    dotyczy ceny. ta jest OFERTOWA. Czyli podlega negocjacjom.
    -Posrednikoiwi zalezy na transakcji. Więcej - mnóstwo ludzi zarzuca
    pośrednikom, ze zmuszają sprzedających do transakcji poniżej
    rzeczywistej wartości..
    -Pośrednik pobiera wynagrodzenie od tego, z kim ma umowę. A
    transakcje wewnatrz jednego biura sa rzadkością. profesjonalny
    pośrednik działa w ramach MLS - współpracuje z dziesiatkami kolegów -
    w 90% transakcji reprezentuje jedna stronę....
    -co do koncepcji że bez pośrednika są mozliwe konsultacje z
    prawnikami - argument całkowicie chybiony. Pośrednik MUSI strannie
    zbadac stan prawny, ma wsparcie prawników i notariuszy i w
    znakomitej większość przypadków UŁATWIA transakcję...
    -JEDYNY argument wart dyskusji - to ten że za pomocą biura jest
    drożej. Nie jest - według mojej opinii trafny. Przy dopbrej
    komunikacji z Klientem - posrednik potrafi doradzić i zachęcić do
    transakcji. I skutecznie pomóc w negocjacjach. Obu stronom.

    Jedno JEST PEWNE: zyjemy w wolnym kraju. Kto nie chce - nie musi
    korzystać z usług pośrednika. I pośrednicy - jak każda profesja -
    podlegaja krytyce. I dobrze. Tylko niech ta krytyka będzie
    sprawiedliwa.
    Post luisy80 jest po prostu niezgodny z rzeczywistością.
    Pośrednicy sa różni. 10 tys osób z licencją, z 50 - 70 tys maklerów.
    Duże środowwisko, przyznaję - pracujące z różną jakością. Ale
    argumenty podane przez Ciebie są strzałem w płot.
    Nie tu leży problem...
    jeep
  • luisa80 16.08.09, 13:50
    jeepwdyzlu napisał:

    > -zawsze wiesz od kogo kupujesz - zawsze podpisujesz umowe z
    > właścicielem - zawsze go możesz obejrzeć. Juz pomijam fakt, ze w
    > Polsce z reguły właściciele asystuja przy prezentacjach.

    Nie chodzi tutaj o "zobaczenie" sprzedającego w momencie podpisywania umowy, wtedy jest już za późno. Chodzi o porozmawianie z właścicielem w momencie oglądania mieszkania.
    A jeśli właściciel asystuje przy prezentacjach, to do czego potrzebny jest agent? Kupując, rozmawiam właśnie z właścicielem i to jego się o wszystko pytam. Mam wrażenie, że przy takich prezentacjach agent jest tylko po to, żeby pilnować interesów agencji (czyli np. pilnować, żeby kupujący i sprzedający nie wymienili się telefonami).
    Ponawiam więc mój argument. Agentowi płaci się tylko i wyłącznie za jedną usługę: wskazanie adresu.

    To samo
    > dotyczy ceny. ta jest OFERTOWA. Czyli podlega negocjacjom.
    > -Posrednikoiwi zalezy na transakcji. Więcej - mnóstwo ludzi zarzuca
    > pośrednikom, ze zmuszają sprzedających do transakcji poniżej
    > rzeczywistej wartości..
    Jest to kolejna nieuczciwiść agencji. Mieszkanie się nie sprzedaje, bo jest droższe właśnie o podwójną prowizję.
    Kalkulacja jest prosta:
    1. jeśli ktoś chce dostać za jakieś mieszkanie 200 tys. musi doliczyć prowizję dla agencji, czyli dodaję 10 tys.
    2. Próbuje więc sprzedać mieszkanie na 210 tys.
    3. Kupujący widządz taką ofertę wie, że musi zapłacić agencji 10 tys, oblicza więc, że mieszkanie kosztuje 220 tys.
    4. Agent, zmuszając sprzedającego do sprzedania mieszkania taniej np za 200 tys, oszukuje kupującego i sprzedającego:
    - sprzedający traci, bo bezpośrednio mógłby sprzedać mieszkanie za 200 tys a tak dostaje 190 tys
    - kupujący straci, bo mogłby zapłacić 200 tys bezpośrednio, a tak płaci 210 tys.

    > -Pośrednik pobiera wynagrodzenie od tego, z kim ma umowę. A
    > transakcje wewnatrz jednego biura sa rzadkością. profesjonalny
    > pośrednik działa w ramach MLS - współpracuje z dziesiatkami kolegów -
    > w 90% transakcji reprezentuje jedna stronę....
    Niezależnie jak długi jest ten łańcuszek powiązanych ze sobą agentów, każda transakcja obarczona jest podwójną prowizją.

    > -co do koncepcji że bez pośrednika są mozliwe konsultacje z
    > prawnikami - argument całkowicie chybiony. Pośrednik MUSI strannie
    > zbadac stan prawny, ma wsparcie prawników i notariuszy i w
    > znakomitej większość przypadków UŁATWIA transakcję...
    W jaki sposób ułatwia transakcję? Nie podane zostały żadne argumenty.
    Dlaczego, kupując bezpośrednio nie można wsparcia prawników i notariuszy? Ja pisałam, że kupując bezpośrednio można mieć dokładnie takie samo wsparcie, tylko że:
    - taniej
    - mam pewność, że notariusz działa na moją korzyść a nie na korzyść agencji czy sprzedającego

    > -JEDYNY argument wart dyskusji - to ten że za pomocą biura jest
    > drożej. Nie jest - według mojej opinii trafny. Przy dopbrej
    > komunikacji z Klientem - posrednik potrafi doradzić i zachęcić do
    > transakcji. I skutecznie pomóc w negocjacjach. Obu stronom.
    Nie rozumie Pan mojego argumentu. Agent nie pomaga w negocjacjach, tylko je utrudnia. Wynika to z tego faktu, że negocjator może pomóc jedynie w przypadku gdy jest bezstronny. Agent nie jest bezstronny bo sam ma interes w tej transakcji.
    >
    > Jedno JEST PEWNE: zyjemy w wolnym kraju. Kto nie chce - nie musi
    > korzystać z usług pośrednika. I pośrednicy - jak każda profesja -
    > podlegaja krytyce. I dobrze. Tylko niech ta krytyka będzie
    > sprawiedliwa.
    > Post luisy80 jest po prostu niezgodny z rzeczywistością.
    > Pośrednicy sa różni. 10 tys osób z licencją, z 50 - 70 tys maklerów.
    Ludzie są różni ale system działania agencji nieruchomości sprawia, że ogólnie rzecz biorąc interes agenta jest sprzeczny z interesem kupującego.

    > Duże środowwisko, przyznaję - pracujące z różną jakością. Ale
    > argumenty podane przez Ciebie są strzałem w płot.
    > Nie tu leży problem...
    > jeep
  • maglinka 23.07.09, 14:24
    Kupując z pośrednikiem zwykle poznaje się właściciela i z nim negocjuje cenę, choć spotkałam się z umową gdzie pośrednik zastrzegał że musi być obecny przy negocjach i prowizja liczy mu się od min. 90% ceny ofertowej.


    Zgadam się że pośrednik nie powinien brać prowizji od obu stron. Ponadto uważam że wynagrodzenie od kupującego nie powinno być procentem od ceny, aby w negocjacjach ceny pośrednik nie musiał grać wbrew własnym interesom.

    Pośrednik z doświadczeniem może być lepszy w sprawdzaniu stanu prawnego niż prawnik od wszystkiego.

    > 5. Za co płaci się prowizję pośrednikowi, średnio około 20 000 zł?
    > Jedynie za możliwość obejrzenia wolnego mieszkania!!!!
    > wg zdrowego rozsądku, za taką usługę można dać mx. 200 zł. ale nie 20 tys!!
    > Nawet jakby zrobić wszelkie możliwe ekspertyzy (rzeczoznawca, notariusz itp.)
    > - to i tak wyjdze mniej, niż prowizja dla agencji.

    Za samo obejrzenie mx. 200 zł, ale za wyszukanie odpowiednich ofert i posprawdzanie stanu prawnego,zameldowań, podziemnych linii energetycznych itp. spokojnie dam więcej, choć nie aż 20tys.

    > 6. Cena mieszkania kupowanego przez agencję jest droższa, niż kupowanego
    > bezpośrednio, ponieważ sprzedajacy dolicza sobie do ceny mieszkania prowizję,
    > jaką musi zaplacić posrednikowi.
    > Dodać do tego trzeba prowizję, jaką płaci kupujący.
    > W konsenkwencji kupujący płaci podwójną prowizję, za siebie i zasprzedającego

    Też mnie to kiedyś bolało. Jak byłoby cudownie gdyby sprzedający z miejsca spotykał kupującego i to gotowego zapłacić żądaną cenę, żadni pośrednicy nie byliby potrzebni

    Nie bierzesz pod uwagę że niektórzy sprzedając uświadamiają sobie że znalezienie kupca na mieszkanie nie jest takie proste i z góry uwzględniają w cenie prowizję dla agencji.
  • luisa80 16.08.09, 13:21
    Mam takie przeczucie, że na tym forum jest pełno agentów nieruchomości, którzy próbują tutaj "złapać" nowych klientów. Stąd pewnie taka duża krytyka pod moim adresem. Nie jestem sflustrowana, kupiłam mieszkanie bezpośrednio, o jakieś 50-60 tys. taniej niż w ofertach agencji i jestem bardzo zadowolona. Właśnie dlatego piszę na forum - żeby podzielić się moim pozytywnym doświdczeniem, przestrzec ludzi przed agencjami i zachęcić do wzięcia sprawy we własne ręce.
    Dlatego też odpowiadam na argumenty:

    1. Pośrednik z doświadczeniem może być lepszy w sprawdzaniu stanu prawnego niż prawnik od wszystkiego - to nie jest argument.
    Nie istnieje taki zawód jak "prawnik od wszystkiego". Wiadomo, że po skończeniu prawa, podejmując pracę, trzeba się wyspecjalizować w jakiejś dziedzinie, więc jak najbardziej istnieją prawnicy, którzy są wyspecjalizowani w prawie nieruchomości + mają doświadczenie.np. notariusze zajmują się głównie sprawami związanymi z nieruchomościami i można znaleźć takiego notariusza, który zajmuje się tylko tą działką.
    Jasne jest, że specjalista z doświadczeniem jest lepszy od samouka z doświadczeniem. To jest argument na korzyść prawników.


    2.Nie bierzesz pod uwagę że niektórzy sprzedając uświadamiają sobie że znalezienie kupca na mieszkanie nie jest takie proste i z góry uwzględniają w cenie prowizję dla agencji.

    No właśnie. To jest kolejny argument za szukaniem bezpośrednio. Bo jeśli się kupuje bezpośrednio i znajdzie się samemu sprzedających, to przewaznie są gotowi obniżyć takiej osobie cenę mieszkania, bo jest to dla nich wygodniejsze - nie muszą już szukac agencji ani podejmować żadnych zobowiązań względem pośrednika i mogą od razu przejść do transakcji.



  • maglinka 16.08.09, 19:00
    Proszę podaj swoje sposoby na znalezienie sprzedającego bez pośrednika

    Z góry dziękuję

    maglinka
  • luisa80 16.08.09, 22:13
    na przykład:
    1. internet
    2. ogłoszenia w gazetach (sprzedam bezpośrednio..)
    3. Wywiesić ogłoszenia na ulicy, w miejscu, gdzie chciałoby się mieszkac
    4. Przejechać się po mieście i zobaczyć, gdzie są wywieszone banery na balkonach (sprzedam mieszkanie...)
    5. Wywiad wśród znajomych
    Sposobów jest mnóstwo, wystarczy trochę wyobraźni
  • zegmarek 18.08.09, 09:20

    Zapomniałaś o jednym .
    Nikt nikogo nie zmusza do korzystania z usługi pośrednika.
    Tak jest w każdej usłudze , kogo stać jedzie do
    mechanika,prawnika,stolarza,szewca. Kogo nie stać wykonuje usługę sam.


    Marek Obtułowicz
  • luisa80 18.08.09, 11:38
    Kogo stać na wyrzucenie w błoto 50 tys. zł?
    Mechanik i stolarz biorą zapłatę za swoją pracę, zapłata jest mniej/więcej
    proporcjonalna do wysiłku, który włożą w wykonanie usługi. I to jest uczciwe.
    Jak mam płacić 50 tys. za pokazanie mi mieszkania to jest to nieuczciwe.
  • zegmarek 18.08.09, 14:54
    Proponuję kupić słownik i zapoznać się z pojęciem nie uczciwy. Powtarzam usługa
    pośrednika jest usługą dobrowolną. Nie stać cię lub nie masz ochoty na taki
    wydatek , szukaj sama.

    Marek Obtułowicz
  • luisa80 18.08.09, 20:19
    Czy nie potrafi Pan normalnie dyskutować? po co od razu takie ataki: "kup słownik" "pewnie cie nie stac". To jest obraźliwe i świadczy tylko o poziomie pośredników takich jak Pan...
    ja nikogo personalnie nie atakuję. Twierdzę tylko, że zawód pośrednika jest sam z siebie nieuczciwy. Gdy się dobrze zastanowić, płaci się bardzo dużo, tak na prawdę za nic.
    Bo podawane tutaj argumenty że czego to pośrednik za te pieniądze nie robi są tak na prawde bardzo rozdmuchane. Bo co tu się sprawdza oprócz stanu prawnego nieruchomości? Co to za problem spytać się we wspólnocie mieszkaniowej, czy rachunki są płacone albo czy zostały wymienione rury?
    Każdemu, niezależnie od tego ile ma pieniędzy zalezy, żeby zrobić dobry interes i zawsze trzeba się w to zaangażować, a im droższe mieszkanie tym bardziej. Tylko naiwni ludzie zostawiają pośrednikom robienie za nich kilkutysięcznych transakcji. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że korzystanie z usług pośrednika oszczędza czas. Ktoś, kto się interesuje losem swojego majątku będzie tak samo zaangazowany w sprzedaż mieszkania czy to przez agencję czy to bezpośrednio.

    To nie jest kwestia, że kogoś nie stać ale kwestia czy wydanie 50 tys, na działania pośrednika ma sens?
    Proszę konkretnie opisać co pośrednik robi dla kupującego za te 50 tys. i ocenimy na formu, czy jest to tyle warte. bez takich haseł jak: "robi bardzo dużo" "robi więcej niż prawnik" "opinia osoby z doświadczeniem" " pomaga w negocjacjach" (konkretne przykłady prosze) bo to jest tylko zamydlanie oczu.

    Zreszta, jak kupowałam mieszkanie to rozmawiałam z osobami sprzedającymi bezpośrednio. I tutaj Uwaga! Większość była byłymi klientami agencji. W agencji przeważnie ich mieszkanie czekało na sprzedaz dosyć długo i rzadko ktoś je oglądał. Jeden facet mi powiedział, że jak jego mieszkanie było w agencji (w kilku agencjach) to raz na dwa tygodnie ktoś przychodził oglądać mieszkanie. Jak tylko zerwał kontrakty i zaczął szukać na własną rękę to telefon się rozdzwonił i codziennie ktoś mieszkanie oglądał. Stąd mój argument o utrudnianiu sprzedaży.

    W przypadkach, gdy mieszkanie nie chce się sprzedać, pośrednik będzie pewnie próbował namówić sprzedającego do zejścia z ceny. Nigdy natomiast nie powie, ze jeśli sprzedawałby to mieszkanie bezpośrednio mógłby spokojnie za wyjściową cenę sprzedać. Dlatego uważam, że sprzedający i kupujący są przez pośredników oszukiwani i to za grube pieniądze.

  • jeepwdyzlu 19.08.09, 10:07
    no właśnie
    nieważne ile posrednik chce wynagrodzenia
    za dużo chce
    więc jest nieuczciwy
    jak sprzedaje agencja - nie ma klientów
    sprzedajacy zrywa współpracę - kupujacy walą drzwiami i oknami
    pośrednik wprowadza w błąd biednych sprzedających... coś bredzi o
    obniżaniu ceny..

    luisa - kończmy tę "dyskusję"
    Ty jesteś zaimpregnowana na argumenty. Powtarzasz argumenty banalne,
    nieprawdziwe i upraszczasz rzeczywistość do poziomu dziesięciolatka..

    jeep
    ps. w sieci nie mówimy sobie Pan Pani
  • luisa80 19.08.09, 21:05
    Nie wzięłam tych argumentów z księżyca. Są oparte na moim doświadczeniu podczas kupowania mieszkania.
    "upraszczasz rzeczywistość do poziomu dziesięciolatka.." - skąd taka agresja u CIEBIE? z braku argumentów?
  • zegmarek 19.08.09, 14:55
    Ty nie dyskutujesz tylko stale powtarzasz te same banialuki.
    Zapewne jesteś jedną z tych osób , którym firmy płacą za nakręcanie forów.
    Pośrednikowi nie płaci się za jego geniusz tylko za umiejętności kojarzenia. Z
    budowaną bazę informacjo o nieruchomościach. Za to ,że nie musi klienta ślęczeć
    godzinami nad ogłoszeniami.
    Kto tego nie rozumie zajmuje się czynnościami ględzenia i obrażania ludzi na forum
    Z moich usług korzystają prawnicy, właściciele firm i.t.p Jak sadzisz dlaczego ?
    Bo czas to pieniądz , informacja to pieniądz.

    Na tym kończę jałową dyskusję .


    Marek Obtułowicz
  • luisa80 19.08.09, 21:17
    Cóż, pewnie ci weszłam w drogę bo zniechęcam do agencji tych, których masz zamiar złapać na tym forum, żeby zarobić na nich pieniądze. Przecież po to się tu udzielasz, prawda?

    Nie wciskaj ludziom kitu, że z agencji "korzystają tylko ci, których na to stać". To jest zmarnowany pieniądz niezależnie od tego ile się ma.

    "Bo czas to pieniądz, informacja to pieniądz." to ty ciągle się powtarzasz, żadnych konkretów tylko ciągle te same wyświechtane hasła.

    Właśnie pisałam, że zaangazowanie pośrednika wcale nie oszczędza czasu.

    I pisałam jeszcze, że pośrednik nie ma żadnych informacji, wartych tej ceny, którą sobie za nie życzy.

    Nie otrzymałam żadnych konkretnych kontrargumentów

  • czarneslonce 19.08.09, 22:33
    luisa80 napisała:

    > zaangazowanie pośrednika wcale nie oszczędza czasu.
    A to to jest dopiero konkretny argument... Też rzucasz hasło nie mówiąc nic
    konkretnie.
  • bromva 20.08.09, 08:41
    nie oszczedza czasu, bo i tak dla bezpieczenstwa trzeba wszystko samemu
    posprawdzac (KW, hipoteki, plan zagospodarowania/studium dla dzialek, itp.).
    nigdy JUZ nie zaufam posrednikowi - jedna baba sprzedala mi dzialke, nie mowiac
    NIC na temat planowanej drogi zbiorczej stykajacej sie z dzialka na drugim jej
    koncu.

    teraz szukam innej dzialki, i zrobie wszystko, zeby znalezc sprzedajacego
    bezposrednio. nie jest to takie trudne, jakby sie wydawalo - na podstawie
    zdjecia czesto mozna okreslic gdzie dana dzialka jest zlokalizowana. mozna
    sprawdzic nr geodezyjny na mapie (geoportal), a na podstawie nr dzialki uzyskac
    nr ksiegi wieczystej - i juz mamy dane wlascicieli. jeden dzien latania, a
    zaoszczedzone kilka tysiecy. moja "dniowka" wynosi mniej.
  • jeepwdyzlu 20.08.09, 10:19
    juz mamy dane wlascicieli. jeden dzien latania, a
    zaoszczedzone kilka tysiecy. moja "dniowka" wynosi mniej.
    -----
    jasne
    mamy dane klienta
    jan kowalski syn jana pesel...

    i co zrobisz z tą informacją dalej cfaniaku?
    poszukasz przy pomocy zaprzyjaźnionych urzedników czy policjantów
    bazę pesel?
    ok i co dalej?
    a jak Klient jest za granicą?
    ma działkę w x a mieszka w y?


    w 60% przypadków nie uda ci się znależć kontrahenta...
    Zresztą SKĄD mądralo bedziesz wiedzieć że działka jest na sprzedaż???
    tablice włascicieli stoja może na 5 może na 10% działek będących w
    obrocie..
    OK - kupuj bez posrednika. Tylko wiedz, że o większości
    nieruchomosci na sprzedaż nigdy sie nie dowiesz.. W tym setek
    prawdziwych okazji...
    jeep
  • bromva 20.08.09, 10:24
    > i co zrobisz z tą informacją dalej cfaniaku?
    > poszukasz przy pomocy zaprzyjaźnionych urzedników czy policjantów
    > bazę pesel?
    > ok i co dalej?
    > a jak Klient jest za granicą?
    > ma działkę w x a mieszka w y?
    nasza-klasa i google czynia cuda. oczywiscie sa przypadki nie do znalezienia -
    ale sprobowac warto - zwlaszcza jak ktos ma czas.

    > OK - kupuj bez posrednika. Tylko wiedz, że o większości
    > nieruchomosci na sprzedaż nigdy sie nie dowiesz.. W tym setek
    > prawdziwych okazji...
    > jeep

    trudno. ale interesuje mnie jedna konkretna wiocha - nie ma tam setek okazji.

    pozdrawiam,
    cfaniak
  • luisa80 20.08.09, 20:18
    proszę przeczytać również tekst, który znajduje się nad cytatem: o tym argumencie pisałam w innych postach
  • maglinka 21.08.09, 19:24
    luisa ty sobie wyraźnie nie potrafisz wyobrazić sytuacji gdy bardziej brakuje czasu niż pieniędzy. Pewnie jesteś młoda i bezdzietna
    Zaoszczędziłaś mniej niż 50tys, bo można wynegocjować znacznie niższą prowizję. Choć ze spotkanych przeze mnie w realu pośredników nikt się nie jąknął że 3%+vat to tylko propozycja, nawet ci którzy w umowie mieli puste miejsce. Moim zdaniem z własnej winy tracą trochę uczciwych klientów

    Wysnułaś całą swoją teorię z jednego przypadku, choć miłe że chcesz się podzielić doświadczeniem z innymi. I przy braku pieniędzy zdecydowanie uczciwsze jest twoje podejście, niż tych co podpisują umowę z pośrednikiem, a potem go próbują oszukać, bo "jesteśmy młodzi i każdy grosz się liczy"

    Ci niezadowoleni z pośredników sprzedający pewnie wzięli pierwszego pośrednika z brzegu i nawet nie zapytali co w ramach umowy zrobi

    A propos wyboru pośrednika, rada jeepa aby wybierać agencje z dobrą ofertą w necie jest dobra, w takich agencjach rozmawiało mi się bardziej do rzeczy niż w przypadkowych. Dotyczy zarówno sprzedających jak kupujących.


  • ams70 29.01.10, 22:22
    Nie dziw się, że jest tu dużo pośredników, w końcu to ich forum !!!
    Całym szczęściem kupiłaś mieszkanie i nie płaczesz teraz nad tym-
    udało ci się, ale niestety nie wszystkim się to udaje- już nie raz
    ludzie płakali mi w rękaw , jak to ich ktoś oszukał , bo oni się na
    tym nie znali.
    Owszem ,zawsze bedą ludzie zaradni, którzy będą potrafili sobie
    poradzić z różnymi problemami- i możliwe , że ty do nich należysz,
    ale nie stwarzaj ogólnego wrażenia dla wszystkich czytających te
    wynurzenia, że jest to sprawa łatwa i błacha, bo ktoś może kiedyś
    pomstować na twoje uogulnienia po popełnieniu fatalnego błędu ,
    który będzie go kosztował setki tysięcy.pozdrawiam Mariusz Stefański
  • poslak 16.03.10, 20:30
    Pośrednicy nie są dla wszystkich. A dla kogo są? To proste:
    Dla sprzedających mieszkajacych w innym mieście lub za granicą, dla właścicieli, którzy są starszymi i samotnymi osobami, dla leniwych,dla sprzedających mieszkanie z wierzytelnością "komorniczą", dla kupujących którzy nie znają miasta, dla samotnych kobiet kupujących działkę poza miastem. Kompletnie nie rozumiem tego jadu. Jeśli jest to taki super biznes i pieniądze bierze sie za nic to po co zwlekać. Otwórz biuro i zarabiaj - bez pracy - dużą kasę.
  • bigmarty.vp.pl 23.07.09, 16:08
    takie tematy zakładaj na forum zaradnych gospodyń domowych , nie
    zaśmiecaj naszego forum ,frustracje możesz rozładować w domu np.
    wyżyj się na mężu albo wlej dziecku ,przykro nam że ci się nic nie
    udaje ,uśmiechnij się jutro będzie lepiej.
    --
    bigmarty@vp.pl
  • finansista79 04.08.09, 15:40
    No ubawiłem się setnie, fakt że branie prowizji od dwóch stron to
    skandal, (ale teraz kupujący może nie zapłacić). Najbardziej ubawiło mi
    info że mieszkanie przez prowizje jest droższe o 60.000 zł. Umarłem ze
    śmiechu.
  • daisy_style 11.08.09, 19:32
    to czemu zabrałeś głos.. skoro zszedłeś? to daje wiele do myślenia o pośrednikach ;)
  • daisy_style 11.08.09, 19:39
    podpisuję się obiema rękami!!!

    1. Jedno mieszkanie sprzedałam sama.
    2. Parę lat wynajmowałam inne mieszkanie, za każdym razem również sama.
    3. Sama też wynajmowałam dla siebie w innym mieście.

    Za każdym razem zaczynałam od współpracy z agencjami.. i za każdym razem przyprawiało mnie to tylko o frustracje. Generowanie sztucznych problemów, zbieranie danych osobowych, agenci o wątpliwym stopniu 'rozgarnięcia' nie wspominając o braku kultury.
  • jeepwdyzlu 18.08.09, 12:13
    takie wynagrodzenie płąci Klient kupujący nieruchomość za 1,5
    miliona. A i tak najczesciej potrafi to przenegocjować..
    Mieszkanie za 200, 300 tys - to wynagrodzenie rzędu 5-10 tys zł

    Nie chce mi sie polemizować z Twoimi wywodami - np o przeszkadzaniu
    w negocjaCJACH, JEST TAK ABSURDALNY, że dowodzi Twojej z góry
    postawionej tezy o nieprzydatności pośredników.
    I ok - mamy wolny kraj, nie masz ochoty korzystac z pośrednika -
    kupujesz sama. Kto sam weryfikuje oferty, ogląda setki źle opisanych
    mieszkań, sprzedając przyjmuje kawalkady frustratów- oglądaczy - ten
    wie, że pośrednik ma wyselekcjonowanych Klientów. Zdecydowanych na
    transakcję. I za to, za przekazanie informacji mu płacisz. Nie
    chcesz? Za dużo? Nie ma problemu..

    Kupuj czy sprzedawaj sama.
    Powodzenia
    jeep
  • bromva 18.08.09, 16:09
    tylko, ze prowizje sprzedajacego placi kupujacy w cenie nieruchomosci.

    z innej beczki - jak zachowuja sie posrednicy kiedy potencjalny kupujacy chce
    zbic cene? czy splawiaja takie oferty, czy kazdorazowo przekazuja tansza oferte
    sprzedajacemu?
  • bromva 18.08.09, 16:13
    wystarczy, ze nieruchomosc kosztuje 683 tys.
    a wtedy
    prowizja kupujacego: 3% + VAT = 25 tys.
    prowizja sprzedajcego: 3% + VAT = 25 tys.
  • decort 20.08.09, 22:04
    Z powodu kasy. I nie ważne czy 25tys czy 1tys, zawsze dla kogoś będzie za dużo.
    Cała reszta to uzasadnienie dla tego prostego faktu, że ludzie chcieliby
    skorzystać z usługi, jest im ona potrzebna, ale nie chcą za nią płacić; ani
    pośrednikowi, ani radcy prawnemu, ani notariuszom (zwłaszcza, za umowy
    przedwstępne).
  • radoslaw2004 18.08.09, 16:42
    argumenty przeciw powyższym argumentom
    1.
    a)Nie ma mozliwoście nie poznania właściciela przy zakupie
    jakiejkolwiek nieruchomości choćby ostatecznie u notarusza
    b)nie ma przeszkód aby strony negocjowały same o cenie nieruchomości
    2 Nie zawsze prowizja to procent często jest to konkretna kwota nie
    zależnie od ceny transakcji
    3 Pośrednik dba o interesy obu stron nie działa jak obrońca i
    oskarżyciel bo też kupujący i sprzedający to nie złodziej i ofiara
    4 usługa pośrednika nie polega tylko na analizie dokumentów tylko ma
    o wiele szerszy zakres. Pośrednik nie musi mieć przygotowania
    prawniczego uzyskanie państwowej licencji nie jest uzależnione od
    wykształcenia prawniczego a takie wykształcenie nie gwarantuje
    zawsze pełnej wiedzy na temat sprzedaży nieruchomości
    5 nikt nikogo nie zmusza korzystania z usługi pośrenika
    6 j.w.
  • e-expert 15.09.09, 21:18
    ... czy ... ?

    kup mieszkanie, dom, miejsce najwazniejsze w zyciu od profesjonalnego posrednika
    w nieruchomosciach.

    Wybor należy do Ciebie ? Amator czy profesjonalista ?

    czy gdy cie boli zab sama go sobie wyrwiesz ?


    --
    E-Expert Nieruchomości Kredyty Ubezpieczenia Inwestycje
    www.e-expert.org
    E-expert wskazujac i omawiajac kilka ofert, kieruje sie wylacznie potrzebami
    swojego klienta. Z tego wzgledu polegajac na opinii e-expert mozemy dokonac
    lepszego wyboru.
  • ojca 26.11.09, 08:47
    e-expert napisał:


    > czy gdy cie boli zab sama go sobie wyrwiesz ?

    Nie, najlepiej jak poszukam pośrednika, który mi znajdzie dentystę ;).
  • monam1 18.11.09, 17:07
    tak czy tak to nawet w Open finance radza zeby szukac mieszkania bez
    posrednika tylko prosto od wlasciciela. Za darmo tam nie pracuja, tylko żerują na czymś. Sama szukam mieszkania i ciagle tylko posrednicy:/!!
  • zegmarek 18.11.09, 17:31
    Stale do znudzenia to samo.
    Przecież korzystanie usługi pośrednika nie jest wymogiem ustawowym.
    Kto ceni swój czas i stać go na prowizję ten idzie do pośrednika . Kto uważa ,że
    da sobie bez problemu radę sam robi to samodzielnie.
    Tak jest z wieloma sprawami . Korzystanie z OPEN FNANS też nie jest za darmo
    ponieważ opłatę i tak bank wliczy sobie w koszt kredytu.
    W życiu tak naprawdę za darmo to można dostać po ryju.





    Marek Obtułowicz
  • pi.mazur 18.11.09, 19:03
    Chciałbym trafić na dobrego pośrednika, bo niestety zawiodłem się już
    dwukrotnie. Raz gdy sprzedawałem mieszkanie i kupujący dopiero w trakcie
    podpisania aktu notarialnego dowiedział się, że mieszkanie miało obciążoną
    hipotekę i trwa procedura wykreślenia wpisu. Oczywiście dając mieszkanie do
    sprzedaży przedstawiłem kopię złożonego wniosku do sąd o wykreślenie, ale jak
    widać pośrednik zapomniał klienta o tym poinformować. Sam osobiście nie miałem
    możliwości prezentować mieszkania, więc z kupującym spotkałem się dopiero na
    podpisaniu aktu.

    A drugi raz, gdy zdecydowałem się kupić mieszkanie poprzez pośrednika. I
    niestety na godzinę przed umówionym wcześniej podpisaniem aktu notarialnego
    pośrednik niejako odwołał transakcję. Piszę niejako ... gdyż zażądał spełnienia
    warunków innych od tych na które się umawialiśmy (zaliczka miała być wg planu do
    10%, a zażądano więcej tzn. 50%) i momentalnie się wycofałem. Tym bardziej, że
    dopiero na miejscu miałem "poznać" szczegółowe dokumenty dotyczące nieruchomości
    (wszystko było załatwiane w biegu bo sprzedający i pośrednik tak się spieszyli).
    Niestety więcej w tym biurze moja noga nie stanie, a podobno i pośrednik i biuro
    cieszy się wielką renomą. Jak dla mnie są skreśleni.
  • al_gon 18.11.09, 19:39
    No nie do konca zegmarku. Po ryju można dostać, ale moga Cie jeszcze okrasc.
    Suma sumarum i tak za dostanie w ryja zaplacisz.
  • jeepwdyzlu 19.11.09, 10:49
    tak czy tak to nawet w Open finance radza zeby szukac mieszkania bez
    posrednika tylko prosto od wlasciciela. Za darmo tam nie pracuja,
    tylko żerują na czymś. Sama szukam mieszkania i ciagle tylko
    posrednicy:/!!
    --------
    jasne w open pracuja sami profesjonaliści

    to największy posrednik w wkraju z dochodem po 3 klwartałach (teraz
    w roku kryzysowym) na poziomie 60 milionów złotych
    pogrzeb sobie w sieci i zobacz:
    a.do kogo nalezy open
    b.gdzie kieruje większość akcji kredytowej
    c.KTO PŁACI za usługi "doradców"
    d.jak open dba o interesy swoich klientów PO skasowaniu prowizji z
    banku..

    Ergo: na rynku są setki uczciwych posredników finasowych dbających o
    interesy swoich Klientów. Open do nich nie należy. To agresywnie
    działająca, świetna marketingowa sieć sprzedazy grupy getin,
    nabijajaca kabzę swoim właścicielom. Podawanie ich jako autorytetów -
    nawet nie jest śmieszne...

    jeep
  • pawelllg 22.11.09, 11:01
    chyba Pani spadła z ****
  • jatopier 23.11.09, 21:51
    Dlaczego najlepiej omijać pośredników?

    Bo to ch... są. To wystarczy!

    W końcu , czasem, trzeba skorzystać nawet z łódzkiego pogotowia...
    Ale jak długo udaje się bez nich - tym lepiej!
  • jeepwdyzlu 24.11.09, 10:42
    siła Twoich argumentów jest powalająca...
    czym innym krytyczny stosunek do dyskutantów
    czym innym posty prosto z bramy w której zapewne stoisz popijając
    jabole, a nie zatrudniasz "kilkanaście razy więcej niz pośrednicy"
    ludzi...

    spie...j stąd i nigdy nie wracaj
    jeep
  • jatopier 24.11.09, 21:40
    Szanowny jeepie!
    Stosuję się z pokorą do Twojego polecenia! Spier....m stąd, idę
    zażyć jakieś leki i zapisuję się do odpowiedniej poradni, gdzie będę
    leczyć swoje kompleksy i frustracje.
    Żegnam! Nie wracam!
    Pomyślności!
    ( jeszcze dwa "jabole" dziś na mnie czekają!)

    jeepwdyzlu napisał:

    > siła Twoich argumentów jest powalająca...
    > czym innym krytyczny stosunek do dyskutantów
    > czym innym posty prosto z bramy w której zapewne stoisz popijając
    > jabole, a nie zatrudniasz "kilkanaście razy więcej niz pośrednicy"
    > ludzi...
    >
    > spie...j stąd i nigdy nie wracaj
    > jeep
  • my_name_isobel 22.01.10, 10:12
    Aby zdobyć adres wystarczy na spotkanie z pośrednikiem wysłać koleżankę.
    Następnie udać się do sprzedającego osobiście i zaproponować transakcję bez
    udziału agencji. ^^
  • zegmarek 22.01.10, 11:54
    y_name_isobel napisała:

    > Aby zdobyć adres wystarczy na spotkanie z pośrednikiem wysłać koleżankę.
    > Następnie udać się do sprzedającego osobiście i zaproponować transakcję bez
    > udziału agencji. ^^

    A POTEM W NIEDZIELĘ PÓJŚĆ DO KOŚCIOŁA I DAĆ NA TACĘ JAK PRZYSTAŁO NA DOBREGO
    UCZCIWEGO KATOLIKA.
    Marek Obtułowicz
  • margot7 22.01.10, 16:50
    Nie generalizowałabym, że najlepiej omijać pośredników, ale jednak warto się zastanowić w jakim przypadku skorzystanie z pośrednika ma rzeczywiście sens vs skorzystanie z usług prawnika + zainwestowanie swojego czasu.

    Moje doświadczenia z pośrednikami są oparte na dwóch transakcjach sprzedaży (byłam kupującym) oraz dwóch transakcjach najmu (byłam najemcą). Kiedy poszukiwałam mieszkania nagminnie zdarzało się, że pośrednicy przysyłali oferty absolutnie niezgodne z moimi wymaganiami, bądź też mówili jedno, a przy oglądaniu mieszkania wychodziło, że była to nieprawda (np: orientacja względem stron świata, remonty instalacji itp.). Mam dobrze sprecyzowaną listę wymagań z jasnymi kryteriami, czego na pewno nie zaakceptuję a co jest do ewentualnego rozważenia. Po n-tym telefonie i próbie wciskania mi mieszkań całkowicie odbiegających od wymagań moja cierpliwość się wyczerpała i dość ostro traktowałam pośredników, którzy nie szanowali mojego czasu. Ponadto, w większości przypadków pośrednicy nie mieli zielonego pojęcia o mieszkaniu ani o podstawowych rzeczach z nim związanych (forma własności, rozplanowanie, infrastruktura itd.).

    W obydwu przypadkach najmu były to pieniądze wyrzucone w błoto, dużo szybciej i łatwiej dogadałam się bezpośrednio z właścicielką mieszkania (przez pośrednika ciągle były jakieś nieporozumienia). Pośrednik właściwie wziął pieniądze, za to, że przybył na spotkanie a strony się same dogadały.

    Jeśli ktoś nie ma czasu, podróżuje itp., to na pewno skorzystanie z pośrednika jest wygodne. Na podstawie moich doświadczeń, nie zamierzam więcej zaczynać od tej drogi, a już tym bardziej w przypadku zakupu nieruchomości z wyższego segmentu, bo tutaj zdecydowanie wolę kompetentnego prawnika od niekompetentnego asystenta (którego zazwyczaj najpierw wysyła agencja).

    Tak sobie tylko myślę, że to jednak trochę dziwne, iż we wszystkich czterech przypadkach nie trafiłam na kompetentnego, dobrego pośrednika. To chyba gatunek wymierający ;-)
  • emkagoska 22.01.10, 18:42
    Popieram wpis wyżej:)

    Ja wiem za co w przypadku wynajmu mieszkania bierze pośrednik pieniądze.
    Zapłaciłam mu i straciłam....wyprowadziłam się po 2mieś - taki był
    "kompetentny", zresztą sam powiedział: dla 700zł nie warto biegać.
    Wyprowadzając się, aby nie robić problemów właścicielowi, zaproponowałam, że
    sama znajdę nowego najemcę, zajęło mi to....3 dni! telefon się urywał od
    zainteresowanych. wow, czyli mogłam za to zgarnąć kasę???
    Rozumiem frustrację pośredników, ale nie denerwujcie się, że parę osób
    opowiedziało swoje negatywne doświadczenia, ma do tego prawo, tak jak i Wy do
    ciągłego samozachwytu, wasz atak na kogoś kto ma odmienne zdanie jeszcze gorzej
    o was świadczy.
  • majkowa 23.01.10, 18:00
    Porządnych, rzetelnych pośredników nie należy omijać, a szukać ze
    świecą.
    Środowisko pośredników wogóle nie dba o swój poziom usług. Nie ma
    systemu oczyszczania tej grupy zawodowej z oszustów, osób
    niekompetentnych i dyletantów.

    Królują "asystenci" bez pojęcia i wiedzy.
    Prawdziwy pośrednik jest jak YETI.
    Wszyscy mówią, że gdzieś jest, ale nikt go nie widział ani nie
    słyszał.

    Dlatego należy zlikwidować licencje pośredników i zacząć wszystko od
    początku.
  • aronka1 24.01.10, 09:07
    Witam. Dopiero teraz trafiłam na tę dyskusję.
    Została tu poruszona kwestia m.in. szukania mieszkań czy działek bez
    pośredników i problem braku bezpośrednich ofert.
    Ja spotkałam się z odwrotnym problemem. Od kilku miesięcy usiłuję
    sprzedać mieszkanie. Ładne, zadbane, w świetnym punkcie miasta.
    Kiedy zamieściłam pierwsze ogłoszenia przez trzy dni telefon dzwonił
    ciągle. I były to telefony wyłącznie (!) od pośredników. Przez kilka
    miesięcy wśród osób oglądających mieszkanie pamiętam jedynie dwie
    (tak, dwie!) osoby prywatne, które szukają mieszkania na własną rękę.
    Mimo, że na początku postanowiłam nie podpisywać umów z
    pośrednikami, to jednak w akcie desperacji i rozpaczy podpisałam ich
    kilka. Jednak więcej nie zamierzam. Kompletnie nic z tego nie wynika.
    Zastanawia mnie jednak dlaczego ludzie szukający mieszkania nie chcą
    (nie mają czasu, boją się???) szukać go sami. Wolą wywalić koszmarną
    kasę... za co? Za pokazanie adresu? Za zapewnienie rzekomego
    bezpieczeństwa? A jakież to bezpieczeństwo zapewnia pośrednik?
    Naprawdę załatwienie kilku formalności nie jest jakimś specjalnym
    wyczynem i wolę poświęcić dzień, czy nawet kilka na załatwienie
    zaświadczeń, księgi wieczystej, znalezienie notariusza itd. niż
    płacić pośrednikowi za to wszystko.
    Piszę to, bo wiem, jak wygląda sprzedaż mieszkania od strony
    formalnej. Parę lat temu sprzedaliśmy mieszkanie bezpośrednio i
    wszystko załatwialiśmy sami. Naprawdę nie jest to specjalną
    filozofią. Było to mieszkanie malutkie, za to w dość
    problematycznej lokalizacji. Ale jednak znalazł się chętny.
    To mieszkanie, które teraz sprzedajemy oglądaliśmy jako jedyne i
    zdecydowaliśmy się od razu. Łudziłam się, że teraz ze sprzedażą nie
    będzie problemu.
    Nie wiem, gdzie są ludzie, którzy szukają mieszkania sami. Jakoś nie
    mogę na nich trafić. Nawet kiedy zamieściłam ogłoszenia na stronach
    przeznaczonych z nazwy (!) do sprzedaży bezpośredniej, to odezwali
    się pośrednicy. A ci bywają bezczelni i z tupetem. Oczywiście nie
    wszyscy, ale mogę stwierdzić, że większość.
    Wiem, że jest to forum o pośrednikach i agencjach i trudno
    oczekiwać, że ktoś poda mi receptę na to, jak sprzedać mieszkanie
    bezpośrednio. Ale jak czytam o tym, że ciężko znaleźć oferty od
    właścicieli, to mi ręce opadają. Fakt, że tych od pośredników jest
    multum, ale za to szukających bezpośrednio nie ma prawie wcale. I to
    mnie zadziwia. I nie rozumiem tego. Mimo kryzysu ludzie mają chyba
    jednak za dużo pieniędzy i nie mają co z nimi robić. No to dają
    pośrednikom.


    --
    Ania, mama Natalki (15.12.2000) i Lidki (10.03.2005)
  • al_gon 24.01.10, 13:23
    aronka1 napisała:

    Naprawdę załatwienie kilku formalności nie jest jakimś specjalnym
    wyczynem i wolę poświęcić dzień, czy nawet kilka na załatwienie
    zaświadczeń, księgi wieczystej, znalezienie notariusza itd. niż
    płacić pośrednikowi za to wszystko.

    Widzisz, nie wszyscy chca brac dni wolne, latac i dowiadywać sie co i jak. Jak
    jestes chora to co robisz? idziesz do lekarza. Jak chcesz zbudowac dom co cegły
    sama produkujesz czy kupujesz gotowe? Jak chcesz wysłac list to korzystac z
    poczty czy sama dostarczasz?

    Nikt nikogo nie zmusza do korzystania z naszych usług. Po co podpisywałas umowy
    z posrednikami jak sama wiesz jak sie sprzedaje i ogranizuje caly proces?
  • aronka1 24.01.10, 13:46
    al_gon napisał:

    >
    Widzisz, nie wszyscy chca brac dni wolne, latac i dowiadywać sie co
    i jak. Jak
    > jestes chora to co robisz? idziesz do lekarza. Jak chcesz zbudowac
    dom co cegły
    > sama produkujesz czy kupujesz gotowe? Jak chcesz wysłac list to
    korzystac z
    > poczty czy sama dostarczasz?
    >
    > Nikt nikogo nie zmusza do korzystania z naszych usług. Po co
    podpisywałas umowy
    > z posrednikami jak sama wiesz jak sie sprzedaje i ogranizuje caly
    proces?


    No akurat kiepskie przykłady do porównania. Jak jestem chora,
    przeważnie leczę się sama. Zwykle z dobrym skutkiem. Jesli sobie nie
    radzę, to oczywiście idę do lekarza.
    Jak buduję dom, to jasne, że pustaki kupuję gotowe, bo sama nie
    potrafię ich zrobić.
    Natomiast załatwić kilka formalności potrafię i dziwię się
    kupującym, że wolą za to zapłacić i to ogromne pieniądze. Tym
    bardziej, że załatwianie papierków spada raczej na sprzedającego. I
    moja w tym głowa, żeby poświęcić trochę czasu i wszystko
    pozałatwiać. A teraz takie czasy, że nawet odpis księgi wieczystej
    można mieć nie wychodząc z domu. Sprawdziłam. :-)

    A dlaczego podpisałam kilka umów? Cóż... byłam naiwna. Jak
    wspomniałam, podpisałam je w akcie desperacji, chyba to mnie
    tłumaczy. Poza tym nie podpisałam ani jednej umowy, jeśli pośrednik
    nie miał od razu osoby chętnej do oglądania mieszkania. Chociaż, jak
    sobie uzmysłowię, to mógł mieć przecież kogoś podstawionego, żeby
    tylko "złapać" mnie na umowę. Ale jestem najwyraźniej naiwna i
    raczej nie knuję teorii spiskowych. To pewnie mój błąd. Jakoś
    dziwnie wierzę ludziom. Teraz, jak prześledziłam ten wątek i jak
    sobie przypomnę różne zagrania pośredników, z którymi miałam do
    czynienia, to jednak trochę mnie oświeciło.

    --
    Ania, mama Natalki (15.12.2000) i Lidki (10.03.2005)
  • sp_zoo 24.01.10, 17:36
    dziwisz się, bo nie potrafisz sobie uzmysłowić, że nie każdy umie lub chce leczyć się sam,i nie każdy umie lub chce sprzedawać nieruchomość sam skutecznie i bezpiecznie.
    widać jesteś alfą i omegą skoro nawet potrafisz leczyć się sama, i dlatego nie chcesz płacić za żadną usługę, ale nie każdy potrafi zrobić wszystko,
    w krajach zachodnich większość transakcji jest przez biura, tam sprzedający przychodzi sam do biura z prośbą o znalezienie klienta,
    w Polsce to jeszcze biura gonią za sprzedającym, ale to do czasu, jak rynek nieruchomości będzie nasycony, i wtedy znaleźć kupującego nie będzie taka prosta sprawa
  • aronka1 24.01.10, 19:58
    sp_zoo napisał:

    > dziwisz się, bo nie potrafisz sobie uzmysłowić, że nie każdy umie
    lub chce lecz
    > yć się sam,i nie każdy umie lub chce sprzedawać nieruchomość sam
    skutecznie i b
    > ezpiecznie.
    > widać jesteś alfą i omegą skoro nawet potrafisz leczyć się sama, i
    dlatego nie
    > chcesz płacić za żadną usługę, ale nie każdy potrafi zrobić
    wszystko,


    To nie tak. Bez szemrania płacę za wiele rzeczy, w tym za usługi.
    Nie jestem alfą i omegą (na szczęście!), jest mnóstwo rzeczy,
    których nie potrafię, więc płacę specjalistom.
    Jednak załatwienie formalności związanych ze sprzedażą mieszkania
    nie wykracza poza moje umiejętności, więc mogę sobie pozwolić, żeby
    za to nie płacić.


    > w krajach zachodnich większość transakcji jest przez biura, tam
    sprzedający prz
    > ychodzi sam do biura z prośbą o znalezienie klienta,

    Nie mam pojęcia, jak jest w krajach zachodnich. 4o lat spędziłam w
    Polsce. Mogę jedynie domniemywać, że kraje zachodnie są pod tym
    względem bardziej cywilizowane i biura działają na ściśle
    określonych zasadach. Nie jest być może tak, jak u nas, że pośrednik
    jest w stanie bez mrugnięcia okiem wcisnąć klientowi wszystko.


    > w Polsce to jeszcze biura gonią za sprzedającym, ale to do czasu,
    jak rynek nie
    > ruchomości będzie nasycony, i wtedy znaleźć kupującego nie będzie
    taka prosta s
    > prawa


    Możliwe. Ale to nastąpi, jak wprowadzi się jakieś zasady gry. Kiedy
    pośrednicy będą przestrzegać przepisów i pewnych reguł. I będzie na
    rynku mniej biur nieruchomości.
    Naprawdę znam przypadki tak rażące, że aż trudno sobie wyobrazić. Po
    czymś takim można się zniechęcić do pośredników.
    I wiemy o tym wszyscy - i my, biedne żuczki usiłujące coś sprzedać,
    i Wy - Państwo Pośrednicy, doskonale wiecie, jak to działa, więc ta
    dyskusja to tylko takie przeciąganie liny. Każdy ma swoje racje, a w
    Waszym przypadku chodzi przede wszystkim o pieniądze, więc bronicie
    swojej racji zaciekle. Trudno się dziwić.

    W pierwszym poście chciałam jedynie nawiązać do czyjejś wypowiedzi
    na temat szukania nieruchomości bezpośrednio. I nadal nie rozumiem,
    dlaczego jednak większość ludzi szuka ich przez biura. Na szczęście
    nie muszę wszystkiego rozumieć. :-)

    --
    Ania, mama Natalki (15.12.2000) i Lidki (10.03.2005)
  • gosc.abc 25.01.10, 10:46
    Męczę się ile wejdzie . Wszyscy Ci ogłaszający się ,ze chcą kupic
    pilnie i zdecydowanie, nie wykazuja dalej duzego zainteresowania.
    Siedzą w internecie i klikaja a z jakim zainteresowaniem. Oczywiście
    mozna powiedzieć ,że jest za drogo. Myslę ,ze ludzie nie mają co
    robic i się bawią. A do tego jeszcze chca jeżdzić w towarzystwie na
    działkę. Dojazd w obie strony to 3 godziny. Przekazuję mapy dzialki
    i mapke dojazdu . Nikomu się nie chce pojechać. Teoretycznie
    bezposrednio , popyt jest ogromny. Mam to w nosie i zgłaszam
    posrednikom z W-wy. Niech Oni się z tym męczą. Nie zazdroszzcę im
    tej pracy, tak użerać się z ludzmi.
    Pewnie ,że szkoda forsy ale mam to w nosie. Ja swoją kase jakąś
    dostanę. Praca z ludzmi jest trudna i niewdzięczna. Dwie strony
    medalu.
  • cartahena 04.02.10, 11:24
    Nalezy unikac, jak sie tylko da, czyli na przyklad, gdy sie
    sprzedaje atrakcyjne mieszkanie. Posrednik tak naprawde nic nie
    zapewnia, a jego wynagrodzenie (kilka tysiecy) jest stanowczo za
    wysokie, w stosunku do tego jaka prace wlozy w "szukanie" klienta.
    Przekonala sie o tym moja siostra sprzedajac mieszkanie, kiedy to
    agencja przyprowadzila pierwszego chetnego, ktory sie od razu
    zgodzil kupic mieszkanie. A jej ogloszenie agencja znalazla w
    internecie, czyli nie bylo to tak, ze ona sie do nich zwrocila o
    posrednictwo. Czyli tak naprawde zero wysilku z ich strony, za 7
    tysiecy zlotych tylko od sprzedajacego. Umowe podpisal tylko maz,
    mlody agencik go podszedl, gdy siostry nie bylo w domu. Dla mnie
    takie zachowanie jest nieetyczne i rzuca zle swiatlo na cala
    profesje posrednikow. Co jest jeszcze bardziej bulwersujace, agencja
    wyraznie dzialala na korzysc kupujacego, bylam przy tym, jak przy
    odbiorze mieszkania lazili po wszystkich pomieszczeniach i
    sprawdzali czy wszystko dziala. A pieniadze zainkasowali od obu
    stron.
    Niestety, w Polsce nieszczescie polega na tym, ze naiwni kupujacy
    mysla, ze agencja zalatwi im wszystkie formalnosci i wszystko
    posprawdza (jakby sami nie mogli tego zrobic) i przeplacaja sporo.
    Przy okazji zmuszajac sprzedajacego do przeplacenia. W koncu te
    kilka tysiecy zlotych to miesiac pracy czlowieka niezle
    zarabiajacego. Czy warto pracowac miesiac na cos, co mozna zalatwic
    w ciagu kilku dni lub szybciej.
  • jeepwdyzlu 04.02.10, 14:13
    bredzisz dziecko
    klienta kto przyprowadził?
    za to sie płaci
    siostrzyczka sama bujała by sie dalej, naprawde tego nie rozumiesz?

    Co to za różnica ilu oglądało? Wazne ilu kupiło...
    Cudze pieniądze kazdy umie liczyc - samemu zarobic - juz gorzej
    jeep(oczywiście pośrednik)
  • decort 04.02.10, 17:56
    to, że "łazili po mieszkaniu i sprawdzali czy wszystko działa" przy odbiorze
    przez kupującego mieszkania to tylko lepiej dla sprzedającego, bo domyślam się,
    że wpisali to do protokołu. Wolałabyś żeby nabywca odkrywał co i rusz jakieś
    (nie stwierdzone wcześniej) wady w mieszkaniu, i miesiącami zatruwał życie
    siostrze, że "a to to, a to owo mu nie działa" i groził Sądem, i domagał się
    rękojmii? Były tu takie przypadki opisywane.
  • cartahena 05.02.10, 08:50
    Nie jestem dziecko, chamie. Podejrzewam , ze jestem starsza od
    ciebie, posredniku z bozej laski. Tacy "posrednicy" jak ty chcieliby
    cudze pieniadze za pozorowane dzialania. Co oferujecie za kwoty,
    ktorych zadacie? Zadnej odpowiedzialnosci nie ponosicie w razie
    czego. Juz wiele osob o tym sie przekonalo, rynek dla was sie
    kurczy, powinniscie zadbac o swoj image, naciagacze.
  • yeger_er 04.02.10, 19:31
    > Nalezy unikac, jak sie tylko da, czyli na przyklad, gdy sie
    > sprzedaje atrakcyjne mieszkanie. Posrednik tak naprawde nic nie
    > zapewnia, a jego wynagrodzenie (kilka tysiecy) jest stanowczo za
    > wysokie, w stosunku do tego jaka prace wlozy w "szukanie" klienta.
    > Przekonala sie o tym moja siostra sprzedajac mieszkanie, kiedy to
    > agencja przyprowadzila pierwszego chetnego, ktory sie od razu
    > zgodzil kupic mieszkanie. A jej ogloszenie agencja znalazla w
    > internecie, czyli nie bylo to tak, ze ona sie do nich zwrocila o
    > posrednictwo. Czyli tak naprawde zero wysilku z ich strony, za 7
    > tysiecy zlotych tylko od sprzedajacego. Umowe podpisal tylko maz,
    > mlody agencik go podszedl, gdy siostry nie bylo w domu. Dla mnie
    > takie zachowanie jest nieetyczne i rzuca zle swiatlo na cala
    > profesje posrednikow. Co jest jeszcze bardziej bulwersujace,
    agencja
    > wyraznie dzialala na korzysc kupujacego, bylam przy tym, jak przy
    > odbiorze mieszkania lazili po wszystkich pomieszczeniach i
    > sprawdzali czy wszystko dziala. A pieniadze zainkasowali od obu


    Nie napracował się ?

    A co powiesz na to. Masz samochód, który ostatnio podczas jazdy
    najzwyczjaniej gaśnie z niewiadomych przyczyn, po odczekaniu kilku
    minut daje się znowu uruchomic i można kontynuowac jazdę. Trochę Cię
    to drażni więc wybierasz się do warsztatu. Usterka trudna do
    wykrycia bo obecnie auto chodzi (jeździ) ja zegarek. Pan Kazio z
    warsztatu głowi się mozoli, szuka, coś tam niby naprawia ... a
    skutek jest taki że auto, mimo kilku-kilkunastu wizyt u pana Kazia
    nadal gaśnie z niewyjaśnionych przyczyn. Wściekasz się że pan Kazio
    to do d.u.p.y fachowiec, ileż straciłeś czasu na wizyty u niego.
    A teraz pomyśl że trafiasz odrazu do fachowca, fachowiec podnosi
    maskę, podpina komputer diagnostyczny, coś tam mruczy pod nosem,
    woła jakiegoś gościa żeby przyniósł z magazynu to i to poczym coś
    tam rozmontowuje, coś wpina i .... auto działa, nie gaśnie, czas
    naprawy powiedzmy 10min.
    Który z nich lepszy ?

    Wiem, wiem według Ciebie pan Kazio, bo się biedaczyna "napracował" :)
  • cartahena 05.02.10, 08:44
    Do mojej siostry dzwonilo tego samego dnia ze dwadziescia innych
    agencji, ale im odmawiala, chcac byc lojalna w stosunku do pierwszej
    (z ktora zreszta nie miala wtedy jeszcze podpisanej umowy). Zreszta
    ci kupujacy byli klientami tez innych agencji jak sie potem okazalo.
    Tak wiec ta agencja i tak by zarobila, zreszta dostala na poczatek
    polowe kasy od mojej siostry. siostra chciala wynegocjowac, zeby
    wiecej niz 4 tysiace nie placic, tak wiec nie chciala tej "uslugi"
    za darmo. A lojalnosc klienta nalezy cenic. Moja siostra wcale nie
    prosila tej agencji o szukanie nabywcy. Dla mnie jest roznica, gdy
    sprzedajacy zwraca sie z prosba do agencji o szukanie nabywcy,
    podpisuje wczesniej umowe, agencja robi zdjecia, formuluje
    ogloszenie, przyprowadza klientow. Wtedy jest placa za wykonana
    prace. A nie znalezienie prywatnego ogloszenia w gumtree,
    antydatowanie umowy i wcisniecie jej jednemu z malzonkow do podpisu
    pod nieobecnosc drugiego. To jest nieetyczne, a usluga nie jest
    warta 7 tysiecy. Mieszkanie bylo atrakcyjne, bez usterek i na pewno
    szybko by sie sprzedalo, jak nie przez te agencje, to przez inna. Ja
    mam dwa mieszkania i teraz juz wiem, ze nie skorzystam z uslug tego
    typu naciagaczy w przyszlosci.
  • bezpocztyonline 05.02.10, 11:50
    cartahena napisała:

    > Do mojej siostry dzwonilo tego samego dnia ze dwadziescia innych
    > agencji, ale im odmawiala, chcac byc lojalna w stosunku do pierwszej
    > siostra chciala wynegocjowac, zeby
    > wiecej niz 4 tysiace nie placic, tak wiec nie chciala tej "uslugi"
    > za darmo.

    > i wcisniecie jej jednemu z malzonkow do podpisu pod nieobecnosc drugiego. To
    jest nieetyczne, a usluga nie jest
    > warta 7 tysiecy. Mieszkanie bylo atrakcyjne, bez usterek i na pewno
    > szybko by sie sprzedalo, jak nie przez te agencje, to przez inna.

    Chyba coś ci się pomieszało:

    Zdecyduj się:

    1.czy siostra umawiała się z pośrednikiem na podpisanie umowy pośrednictwa (ale
    później w momencie podpisania był tylko jej mąż) i negocjowała wysokość
    prowizji, choć nie wynegocjowała tak nisko jak chciała,

    2. czy szwagier został znienacka zaskoczony bez wcześniejszego umawiania się z
    pośrednikiem, a siostra nie miała o tym zielonego pojęcia.
  • cartahena 05.02.10, 14:26
    Opisalam sytuacje dosc jasno i nic mi sie nie pomieszalo. Przeczytaj
    pare razy, to moze zorientujesz sie w sytuacji, skoro jeden raz to
    za malo dla ciebie. Ale zeby ci podpowiedziec, to opcje 1 i 2 sa
    prawdziwe i nawzajem sie nie wykluczaja.
  • bezpocztyonline 05.02.10, 15:26
    cartahena napisała:

    > Umowe podpisal tylko maz,
    > mlody agencik go podszedl, gdy siostry nie bylo w domu.

    cartahena napisała:

    > Do mojej siostry dzwonilo tego samego dnia ze dwadziescia innych
    > agencji, ale im odmawiala, chcac byc lojalna w stosunku do pierwszej
    > (z ktora zreszta nie miala wtedy jeszcze podpisanej umowy).

    > wcisniecie jej jednemu z malzonkow do podpisu
    > pod nieobecnosc drugiego. To jest nieetyczne, a usluga nie jest
    > warta 7 tysiecy. Mieszkanie bylo atrakcyjne, bez usterek i na pewno
    > szybko by sie sprzedalo, jak nie przez te agencje, to przez inna.

    bezpocztyonline napisała:

    >
    > Chyba coś ci się pomieszało:
    >
    > Zdecyduj się:
    >
    > 1.czy siostra umawiała się z pośrednikiem na podpisanie umowy pośrednictwa (ale
    > później w momencie podpisania był tylko jej mąż) i negocjowała wysokość
    > prowizji, choć nie wynegocjowała tak nisko jak chciała,
    >
    > 2. czy szwagier został znienacka zaskoczony bez wcześniejszego umawiania się z
    > pośrednikiem, a siostra nie miała o tym zielonego pojęcia.


    cartahena napisała:

    > Opisalam sytuacje dosc jasno i nic mi sie nie pomieszalo. Przeczytaj
    > pare razy, to moze zorientujesz sie w sytuacji, skoro jeden raz to
    > za malo dla ciebie. Ale zeby ci podpowiedziec, to opcje 1 i 2 sa
    > prawdziwe i nawzajem sie nie wykluczaja.

    Nie, nie wykluczają się, ależ skąd!

    Do głowy by siostrze nie przyszło, żeby umawiać się z biurem pośrednictwa, ale
    negocjowała z biurem wysokość prowizji i odmawiała wszystkim innym biurom przed
    podpisaniem umowy z "młodym agencikiem", wobec którego chciał być lojalna, zanim
    znienacka nie zaskoczył jej męża pod jej nieobecność.

    Adres "młody agencik" wziął oczywiście z ogłoszenia siostry, bo siostra mu
    przecież adresu nie podawała, ani szwagier też nie?

    Klienci również tłumnie oczywiście walili drzwiami i oknami i tylko "młody
    agencik" bronił dostępu :)
  • cartahena 05.02.10, 16:15
    W trakcie pierwszej rozmowy siostra powiedziala, ze ze swojej strony
    bedzie negocjowac wynagrodzenie dla biura. Dwa dni pozniej "agencik"
    przyszedl do meza siostry, pod jej nieobecnosc i podsunal mu umowe
    twierdzac, ze sie z siostra juz umawial. Siostra byla za granica,
    wiec szwagier do niej nie dzwonil, zeby sie zapytac. To oczywiscie
    jego blad, ale tez "agencik" nie pytal sie za bardzo co na to zona,
    z ktora wczesniej rozmawial. I na tym polega naciagactwo wlasnie.
    Nie twierdze, ze taka usluga powinna byc darmowa, ale kwota, ktorej
    zazadala agencja za "prawie nic" jest za wysoka i mojego zdania nie
    zmienie. Jest to typowe zachowanie pseudobiznesowe, ktore obecnie
    jest na porzadku dziennym w naszym kraju. W zasadzie podpisanie
    kazdej umowy powinno odbywac sie przy udziale prawnika, bo
    rodzimi "byznesmeni" tylko patrza jak klienta naciagnac na koszty
    nieadkwatne od uslugie jaka oferuja.
    Rozumiem, ze bronisz postepowania tego biura, bo sam/sama tez tak
    kiwasz klientow? Gratuluje etyki w biznesie. Na szczescie takie
    biura szybko padaja, bo zrobi im sie antyreklame.
  • bezpocztyonline 05.02.10, 17:40
    cartahena napisała:

    > Umowe podpisal tylko maz,
    > mlody agencik go podszedl, gdy siostry nie bylo w domu.

    cartahena napisała:

    > Do mojej siostry dzwonilo tego samego dnia ze dwadziescia innych
    > agencji, ale im odmawiala, chcac byc lojalna w stosunku do pierwszej
    > (z ktora zreszta nie miala wtedy jeszcze podpisanej umowy).

    > wcisniecie jej jednemu z malzonkow do podpisu
    > pod nieobecnosc drugiego. To jest nieetyczne, a usluga nie jest
    > warta 7 tysiecy. Mieszkanie bylo atrakcyjne, bez usterek i na pewno
    > szybko by sie sprzedalo, jak nie przez te agencje, to przez inna.


    cartahena napisała:

    > W trakcie pierwszej rozmowy siostra powiedziala, ze ze swojej strony
    > bedzie negocjowac wynagrodzenie dla biura. Dwa dni pozniej "agencik"
    > przyszedl do meza siostry, pod jej nieobecnosc i podsunal mu umowe
    > twierdzac, ze sie z siostra juz umawial. Siostra byla za granica,
    > wiec szwagier do niej nie dzwonil, zeby sie zapytac.

    Rozumiem, że przez dwa dni siostra nie znalazła czasu, by porozmawiać z mężem, a
    "młody agencik" zmusił szwagra do sprzedaży mieszkania koniecznie
    przyprowadzonemu przez siebie klientowi, notariusz sporządził umowę bez
    obecności twojej siostry i wszystko odbyło się zanim siostra wróciła z zagranicy.


    To oczywiscie
    > jego blad, ale tez "agencik" nie pytal sie za bardzo co na to zona,
    > z ktora wczesniej rozmawial. I na tym polega naciagactwo wlasnie.

    Oczywiście, to "młody agencik" powinien zadzwonić do twojej siostry i dopytać
    się, że nadal jeszcze zgadza się na podpisanie umowy pośrednictwa.

    > darmowa, ale kwota, ktorej
    > zazadala agencja za "prawie nic" jest za wysoka i mojego zdania nie
    > zmienie.

    Za:

    1. Znalezienie klienta
    2. Pomoc w uzgodnieniach warunków tak, by były dobre dla obu stron
    3. Pomoc w samej transakcji (umawianie notariusza itp.)
    4. Pomoc po transakcji (przy przekazywaniu mieszkania - sama pisałaś, jak agent
    biegał po całym mieszkaniu , sprawdzał czy wszystko działa i na pewno spisywał
    to do protokołu.).

    > W zasadzie podpisanie
    > kazdej umowy powinno odbywac sie przy udziale prawnika

    Wyjdź z taką inicjatywą ustawodawczą i zbierz pod odpowiednią ilość podpisów,
    następnie prześlij do Sejmu.

    > Rozumiem, ze bronisz postepowania tego biura, bo sam/sama tez tak
    > kiwasz klientow?

    Ja tu żadnego kiwania nie widzę. I chyba twoja siostra i szwagier też nie, skoro
    do proponowanej transakcji przystąpili, a pośrednikowi wynagrodzenie zapłacili.

    Rozumiem, że widziałabyś, że "młody agencik" się napracował gdyby sprzedawał
    przez pół roku.

    Ale tak się już utarło, że pośrednikom się płaci za skuteczne działanie, a nie
    za czynności, jakie wykonają.

    Inne mieszkanie może sprzedawać i pół roku, napracować się naprawdę ciężko i NIC
    NA TYM NIE ZAROBIĆ. Bo się właściciel rozmyśli albo mieszkanie kupi jego żony
    koleżanki z pracy szwagier.

    Ale może to jest idea, by ustalić cennik na każdą czynność? Niektórzy tak mają.
    Sprzeda się czy nie sprzeda - właściciel zapłaci. Za ogłoszenia, za zdjęcia, za
    prezentacje, za kompletowanie dokumentów, za jeżdżenie po urzędach.

    Tak samo poszukujący. Kupi - nie kupi, za każdą prezentację - płać.
  • cartahena 05.02.10, 22:17
    bezpocztyonline napisała:

    >
    >
    > Ja tu żadnego kiwania nie widzę. I chyba twoja siostra i szwagier
    też nie, skor
    > o
    > do proponowanej transakcji przystąpili, a pośrednikowi
    wynagrodzenie zapłacili.
    >
    > Rozumiem, że widziałabyś, że "młody agencik" się napracował gdyby
    sprzedawał
    > przez pół roku.
    >
    > Ale tak się już utarło, że pośrednikom się płaci za skuteczne
    działanie, a nie
    > za czynności, jakie wykonają.
    >
    > Inne mieszkanie może sprzedawać i pół roku, napracować się
    naprawdę ciężko i NI
    > C
    > NA TYM NIE ZAROBIĆ. Bo się właściciel rozmyśli albo mieszkanie
    kupi jego żony
    > koleżanki z pracy szwagier.
    >
    > Ale może to jest idea, by ustalić cennik na każdą czynność?
    Niektórzy tak mają.
    > Sprzeda się czy nie sprzeda - właściciel zapłaci. Za ogłoszenia,
    za zdjęcia, za
    > prezentacje, za kompletowanie dokumentów, za jeżdżenie po urzędach.
    >
    > Tak samo poszukujący. Kupi - nie kupi, za każdą prezentację - płać.

    Przystapil ewentualnie tylko szwagier jesli juz. Zaplacili, ale maja
    ogromny niesmak i czuja sie wykiwani, bo uwazaja, ze cena jaka
    zaplacili jest ZA WYSOKA w porownaniu do nakladu pracy, jaki wlozyl
    posrednik. Posrednik, ktory de facto reprezentowal kupujacego, a nie
    ich, poniewaz szukal "hakow", czyli ewentualnych usterek. Bylam przy
    tym wiec slyszalam zdanie: "a skad ta rysa na kuchence"?
    Chyba nie czytasz uwaznie moich poprzenich postow. nie uwazam, ze
    posrednikom nie nalezy sie wynagrodzenie. Otoz nalezy sie, ale
    adekwatne do nakladu pracy, tak jak w wiekszosci zawodow. Czyli: za
    latwe zlecenie male pieniadze, za zatrudne zlecenie - duze pieniadze.
    Tak, uwazam, ze wycena uslugi powinna byc adekwatna do wlozonej
    pracy i skutecznosci, a w zwiazku z tym od "trudnosci" zadania do
    wykonania. Czyli: jak mieszkanie jest kiepskie i w zlej lokalizacji,
    trzeba sie wiecej nameczyc, zeby je sprzedac. Wtedy nalezy sie
    wieksze wynagrodzenie. Natomiast w sytuacji, gdy mieszkanie jest
    atrakcyjne, w bardzo dobrej lokalizacji, prowizja od SPRZEDAJACEGO
    powinna byc niska.
    Jesli chodzi o prawnika, to jest faktem, ze prawnik obecny przy
    popisywaniu jakiejkolwiek umowy bardzo sie przydaje, poniewaz na
    przyklad poinformuje strony, ze z umowy mozna sie wycofac w
    odpowienim czasie. Zwlaszcza jak widac przy zawieraniu umow z
    podejrzanymi agencyjkami, ktore dzialaja w sposob "a nuz sie kogos
    uda wydoic".
    Agencje powinny miec wyceniona liste dzialan, ktore podejmuja, zeby
    nie byc znowu wykorzystanym przez klienta. Klient powinien miec
    jasko wyspecyfikowane za co placi. Mowie to intuicyjnie, ale jestem
    przekonana, ze na ustalibilizowanych rynkach nieruchomosci, o
    wysokiej kulturze dzialania biznesowego tak to wlasnie wyglada.
    Nie przekanalas mnie wiec nadal, a jestem twoim potencjalnym
    klientem. I wszyscy, ktorzy to czytaja.
  • bezpocztyonline 06.02.10, 08:49
    cartahena napisała:

    za
    > latwe zlecenie male pieniadze, za zatrudne zlecenie - duze pieniadze.
    > Tak, uwazam, ze wycena uslugi powinna byc adekwatna do wlozonej
    > pracy i skutecznosci, a w zwiazku z tym od "trudnosci" zadania do
    > wykonania. Czyli: jak mieszkanie jest kiepskie i w zlej lokalizacji,
    > trzeba sie wiecej nameczyc, zeby je sprzedac. Wtedy nalezy sie
    > wieksze wynagrodzenie.

    Nie, bo żeby takie mieszkanie sprzedać, trzeba je wystawić za odpowiednio niższą
    cenę w stosunku do innych mieszkań. Chcesz namówić właściciela, by z tej -
    niskiej - ceny sprzedaży jeszcze przewidział wynagrodzenie dla pośrednika wyższe
    niż właściciel luksusowego apartamentu w najbardziej pożądanej lokalizacji?

    Prowizję najczęściej ustala się jako określony procent od ceny sprzedaży
    nieruchomości - czyli od luksusowego mieszkania będzie ona kwotowo wyższa niż od
    maleńkiej zapyziałej dziupli w nieremontowanej kamienicy na zapomnianych
    przedmieściach.

    Jeżeli ktoś uważa, że poradzi sobie ze sprzedażą sam, może niczego pośrednikowi
    nie zlecać i nie sprzedawać klientom przyprowadzonym przez pośredników, tylko
    bezpośrednio.

    Do siostry - jak piszesz - dzwoniło 20 pośredników jednego dnia, rozumiem, że
    bezpośrednich kupujących było 2 razy więcej, prawda?

    Przecież to było superatrakcyjne mieszkanie, poszłoby w jedno popołudnie...

    > Jesli chodzi o prawnika, to jest faktem, ze prawnik obecny przy
    > popisywaniu jakiejkolwiek umowy bardzo sie przydaje, poniewaz na
    > przyklad poinformuje strony, ze z umowy mozna sie wycofac w
    > odpowienim czasie. Zwlaszcza jak widac przy zawieraniu umow z
    > podejrzanymi agencyjkami, ktore dzialaja w sposob "a nuz sie kogos
    > uda wydoic".

    Wyjaśnij mi uprzejmie proszę, kto i kogo tutaj "wydoił"?

    "Młody agencik" przeczytał ogłoszenie. Uznał, że prawdopodobnie łatwo uzyska
    klientów na takie mieszkanie, być może miał zapytanie w biurze o mieszkanie tego
    typu w takiej lokalizacji. Prawo nie dopuszcza do oferowania mieszkania bez
    umowy pośrednictwa ze sprzedającym, więc zapytał o możliwość zawarcia umowy
    pośrednictwa i - jak piszesz - do takich uzgodnień doszło.

    Podpisał umowę pośrednictwa, na pewno też przy tym zapoznał się ze stanem
    prawnym i faktycznym mieszkania, następnie przyprowadził klientów, którzy po
    obejrzeniu mieszkania zdecydowali się na nie.

    Właściciele (siostra ze swoim mężem) zdecydowali się sprzedać tym klientom,
    których przyprowadził pośrednik, bezpiecznie otrzymali zapłatę, przekazali
    mieszkanie, przy wszystkim - jak piszesz - był pośrednik.

    To dlaczego uważasz, że agencja była podejrzana?

    > Klient powinien miec
    > jasko wyspecyfikowane za co placi.

    Wszystko jest wyspecyfikowane w ustawie o gospodarce nieruchomościami i w
    Standardach zawodowych. Często też w umowach pośrednictwa.

    Podstawowa zasada to działanie na rzecz dobra klienta i bezpieczeństwa transakcji.
  • monka1077 06.02.10, 08:55
    Chcę wyremontować mieszkanie, zapłacę po robocie, tyle ile będę
    uważała za stosowne,zależy od tego jak bardzo się spocicie przy tej
    pracy, oceniam to oczywiście ja,kto się pisze?
    Generalnie chcialabym aby w sklepach nie było cen, to ja powinnam
    oceniać ile powinien kosztować chleb, ile narobił się piekarz przy
    jego robieniu,no i najważniejsze powinnam zapłacić za niego po
    zjedzeniu, nie przed, jeśli uznam że warto wogle zapłacić.
  • zegmarek 06.02.10, 13:31
    To jakaś idiotyczna dyskusja i do tego jałowa. Spory o wysokość wynagrodzenia
    zawsze będą w stosunku do zarobków innych.
    Nie znam człowieka a już na pewno Polaka , który by powiedział sam o swoich
    zarobkach , że są za wysokie. Wysokie są tylko zarobki innych.


    Marek Obtułowicz
  • cartahena 07.02.10, 15:13
    Faktycznie, dyskusja jalowa, bo wasi potencjalni klienci swoje, a wy
    swoje. Zycze sukcesow na dalszej drodze kariery, czyli duzo jeleni,
    ktorzy sa sklonni placic slono za malo obowiazkow ze strony agencji.
    W kazdym razie wszyscy znajomi, ktorym to opowiadalismy byli raczej
    po naszej stronie. Czyli nie macie dobrej opinii w spoleczenstwie. W
    zasadzie to dziwie sie waszemu dobremu samopoczuciu i przekonaniu
    jacy jestescie fantastyczni. Ja w kazdym razie polecalabym kazdemu
    zastanowienie sie trzy razy, zanim cokolwiek podpisze z "agencja".
  • cartahena 07.02.10, 15:19
    Argumenty nieadekwatne. Robotnikom sie placi w zaleznosci od
    solidnosci wykonanej pracy, w sklepie towar mozna zwrocic, jesli
    jest sie z niego niezadowolonym. Czyli, z umowy mozna sie WYCOFAC,
    albo ja renegocjowac.
    Poza tym chodzi tu o duzo wyzsze kwoty niz koszt bochenka chleba.
    Nie wiem, czy to takie trudne do zrozumienia? Widze, ze
    grono "posrednikow" jest odporne na argumenty.
  • bezpocztyonline 07.02.10, 17:01
    cartahena napisała:

    > Argumenty nieadekwatne. Robotnikom sie placi w zaleznosci od
    > solidnosci wykonanej pracy, w sklepie towar mozna zwrocic, jesli
    > jest sie z niego niezadowolonym. Czyli, z umowy mozna sie WYCOFAC,
    > albo ja renegocjowac.

    Czy twoją siostrę ktokolwiek zmusił do sprzedaży mieszkania akurat temu
    klientowi, którego przyprowadził "młody agencik"?

    Też mogła wypowiedzieć umowę i nie sprzedać akurat temu klientowi, którego
    przyprowadziło biuro.

    Nie musiałaby wtedy płacić prowizji. Ale musiałaby sobie sama szukać klienta.

    Widocznie uznała, że wygodniej będzie, jak skorzysta z oferty biura i klienta,
    który jest zdecydowany kupić.

    > Poza tym chodzi tu o duzo wyzsze kwoty niz koszt bochenka chleba.

    Nie ma konieczności korzystania z oferty biur pośrednictwa.
  • umyta_edyta 09.02.10, 02:05
    Tak czytam i czytam... i dochodzę do wniosku, że strasznie śmieszą
    mnie argumenty i utyskiwania osób które sprzedają/kupują mieszkanie
    przez agencję a potem są wielce obrażone że musiały za pośrednictwo
    zapłacić. Przecież wolna droga, wolny kraj. Zarówno dla jednych jak
    i drugich. Sprzedający wszak może ogłaszać się na kilku portalach,
    codziennie odświeżając i aktualizując ofertę tak, by nie zniknęła w
    powodzi tysięcy innych ofert krążących po necie. Może sam wyszukiwać
    potencjalnych klientów, polecać im swoje mieszkanie, opisywać je itd
    itp. Każdemu z osobna. Może potem także sam sobie spisać umowę
    przedwstępną, a nawet (a jak! a czemuż by nie! po cholerę płacić tym
    darmozjadom notariuszom?! za co biorą tyle kasy?! za podpisanie paru
    świstków?!) finalną!! Wszystko to piękne jest... Kupujący natomiast
    może spędzać całe nawet dnie wertując co się da w poszukiwaniu
    sensownych ofert, wydzwaniać, umawiać się na spotkania (kilka
    mieszkań naraz najlepiej), potem negocjować cenę a przy zakupie
    zadbać żeby właściciel nie orżnął go spisując z nim umowę
    przedwstępną której warunki są korzystne tylko dla niego samego.
    Drodzy spryciarze! Życzę wam z całego serca wszystkiego dobrego. Ale
    do licha ciężkiego. Skoro już korzystacie z pośrednictwa, to potem
    nie narzekajcie. Nie macie bladego nawet pojęcia jaki jest nakład
    pracy, kosztów, energii, zdrowia, stresu (czy na co tam jeszcze
    chcecie sobie przeliczyć) agenta nieruchomości. A skoro nie wiecie,
    to nie oceniajcie. Ilu jest klientów-oglądaczy-dupy zawracaczy
    którzy marnują cenny czas agentów bo właściwie sami nie wiedzą czego
    chcą. Ilu jest mętnych cwaniaczków którzy mili, sympatyczni, uczciwi
    są jak się dla nich pracuje, ale jak przychodzi do zapłaty to nagle
    wszystko się nie podoba! Agent jest be! Po co w ogóle dzwoni?!
    ("Ojeju, to to nie jest charytatyyyyyywnie?!?!") Ile agent musi się
    najeździć po mieście inwestując swój czas i energię w coś z czego
    nie wiadomo czy coś w ogóle będzie miał. Do cholery, przecież
    kupujący wiedzą ile wyniesie ich prowizja (z grubsza przynajmniej).
    Skoro jest im za dużo, to niech sami zasuwają i sami sobie szukają!!
    Nie każdego stać na manicure, pedicure i fryzjera. Skoro nie, to
    trzeba sobie samemu radzić a nie użalać się nad sobą i psy wieszać
    na kosmetyczce/fryzjerze/agencie. Obowiązku wszak nie ma. A jeśli
    chodzi o podwójną prowizję.. Zastanówmy się czyja to jest wina że
    agenci zmuszeni są doliczać prowizję do ceny mieszkania. Czy
    przypadkiem nie sprzedającego? Który powinien zapłacić za usługę
    pośrednictwa ze swojej kieszeni, a nie zrzucać to na kupującego!!
    Zawyżanie cen mieszkań nie leży w interesie agenta tylko
    sprzedającego któremu bardzo uśmiecha się perspektywa bycia
    obsłużonym przez agencję za darmochę! To taka nasza polska
    mentalność. Gdyby sprzedający chcieli być fair, mieszkanie za 300
    tys. kosztowałoby w agencji 300 tys., a oni z czystym sumieniem
    powinni zapłacić za obsługę z TEJ KWOTY. Chociażby za to że agencja
    na rynku w którym jest przytłaczająca ilość ofert i podaż znacznie
    przewyższa popyt, znajdują klienta który chce kupić mieszkanie,
    które w wielu wypadkach miałoby sporą szansę stać sobie spokojnie
    przez następny rok albo więcej. Co działoby się wtedy z jego
    wartością - Bóg jeden raczy wiedzieć. Lecz niestety, takie
    przemyślenia wykraczają poza obszar rozmyślań przeciętnego
    kowalskiego, który jak wiadomo najlepszy jest w krytykowaniu,
    oczernianiu i obrażaniu. A już w szczególności (ho! ho!) jeśli idzie
    o osoby które w mniemaniu takich wiecznych utyskiwaczy
    zarabiają/mają się lepiej/są piękniejsze/zdrowsze/mądrzejsze itp...
    niż oni sami. Smutne.
  • cartahena 09.02.10, 10:39
    Jesli pijesz do mnie, to przeczytaj uwaznie, ze wcale nie uwazam, ze
    agenci powinni pracowac za darmo. Tak wiec cala twoja wypowiedz jest
    nie na temat i za dluga zreszta. No, chyba, ze chcialas sobie
    ponarzekac na klientow, jak to "kowalski byznesmen", ktory za
    nicnierobienie i kiepska usluge chcialby kokosy zarabiac. Ale to
    moze otworz osobny watek.
  • umyta_edyta 09.02.10, 13:18
    Przykro mi że cię rozczaruję ale mój post nie był skierowany tylko
    do ciebie. Co najwyżej między innymi. Zanim powtórzysz po raz setny
    argument o nicnierobieniu, "przeczytaj uważnie" czy rzeczywiście tak
    jest. A jeśli chodzi o kiepską usługę... w KAŻDYM zawodzie znajdą
    się partacze. To że jakiśtam procent policjantów czy sędziów jest
    skorumpowany, nie znaczy że powinniśmy wszystkich ich zwolnić i
    zrezygnować z ich usług w ogóle. Wnioskowanie od szczegółu do ogółu
    w przypadku oceny grup zawodowych i ludzi w ogóle, jest nagminnym
    błędem ludzi o wąskich horyzontach i ograniczonym umyśle.
    P.S. Skoro agenci "za nicnierobienie i kiepską usługę kokosy
    zarabiają" proponuję zostać jednym z nich! Bardzo jestem ciekawa, po
    ilu DNIACH pracy zmieniłabyś zdanie na ten temat. Obstawiam
    maxymalnie 3.
  • cartahena 09.02.10, 13:42
    No to poszukaj sobie osob o "szerokich horyzontach" umyslowych,
    ktorzy ci duzo zaplaca za usluge, a nie obrazaj potencjalnej
    klientki na forum. Zapewne wiele osob sie z moimi opiniami zgadza,
    wiec nie wroze ci kariery w posrednictwie, skoro tak podchodzisz do
    osob, dzieki ktorym moglabys zarobic.
    Zaden z tu wypowiadajacych sie posrednikow nie powiedzial jasno,
    jakie to czynnosci wykonuje, ktore nie moga byc wykonane przez
    samego sprzedajacego. Jaka odpowiedzialnosc bierze na siebie? Skad
    biora sie ceny takie a nie inne za usluge? Czyli prawie zadnych
    rzeczowych argumentow, tylko pokrzykiwania i obrazanie.
  • umyta_edyta 09.02.10, 17:50
    Mi? A kto powiedział że to ja jestem agentką? Wystarczy że znam
    kogoś takiego i wiem czym to pachnie. Jak zachowują się klienci,
    którzy usiłują wyłudzić za darmo obsługę a potem wyślizgać się z
    zapłaty. To jest nagminne. Na pewno gdybym była pośrednikiem po
    pierwsze nie szukałabym sobie klientów na forum internetowym. A po
    drugie... "a nie obrazaj potencjalnej
    > klientki na forum"

    Sory, ale uchowaj Boże od takich klientów. Wiem jedno. Jeżeli
    pośrednicy czegoś mogą sobie życzyć to jak najmniej jęczących
    klientów, którzy uważają że usługa pośrednictwa jest za droga a
    jednak z niewiadomych (a raczej wiadomych: skorzystam a potem jakoś
    to będzie, wymyślę sposób żeby wymigać się od zapłaty) przyczyn
    korzystają z usług agencji. Mi jest wszystko jedno ilu klientów mają
    agencje. Ale za żadne skarby nie chciałabym mieć doczynienia z kimś
    kto obarcza mnie winą za wszystko. Za to że mieszkanie jest za
    drogie, że sprzedający nie chcąc płacić każe doliczyć prowizję do
    ceny mieszkania, że mieszkanie ma wady, że za droga usługa, że
    urzędnicy się wloką... A wierz mi, dokładnie tak jest. Ja
    korzystałam z pośrednictwa agencji przy zakupie mieszkania i byłam
    bardzo zadowolona z obsługi. Nic mnie nie obchodziło. Oferty
    spełniające moje kryteria przychodziły na moją skrzynkę mailową,
    jeśli mieszkanie mi się spodobało i chciałam je obejrzeć, wystarczył
    jeden telefon do agenta i spotkanie umówione było nawet na drugi
    dzień. A jeśli mieszkanie miało jakąś wadę, to mogłam być pewna że
    mój agent poinformuje mnie o tym. NA CO NIE MOŻNA LICZYĆ W PRZYPADKU
    WŁAŚCICIELA!!! któremu bardzo zależy żeby kupić właśnie jego
    mieszkanie a nie inne. Agentowi zależy żeby klient był zadowolony i
    miał dobre zdanie o pracy agencji, a więc też na tym żeby kupił
    mieszkanie które naprawdę warte jest uwagi. Np. przestrzegł mnie
    przed kupowaniem mieszkania w wielkiej płycie, mimo że wyglądało to
    bardzo ciekawie bo mieszkania tam były zaskakująco tanie... Jak już
    wybrałam sobie mieszkanie, mogłam liczyć na darmową analizę
    zaufanego biura doradztwa finansowego, które pomogło mi wybrać
    najkorzystniejszą opcję kredytową. Mieszkanie zostało sprawdzone od
    A do Z pod względem prawnym i technicznym (włącznie z całym
    budynkiem i tym jakie remonty zostały przeprowadzone w budynku, a
    jakie dopiero będą). Dodam że dzięki agentowi udało się ładnie
    stargować cenę mieszkania (ja sama nie mam głowy do takich rzeczy,
    nie potrafię twardo negocjować). Właściciel wolał sprzedać
    mieszkanie mi a nie jakiemuś klientowi z internetu, który był bardzo
    zapalony ale nie bardzo wiedział o co chodzi, jak się za to zabrać,
    dostać kredyt itd.. Nie musiał martwić się o formalności i kształt
    umowy (podobnie jak ja), wszystko zostało dokładnie dogadane w
    czasie 3-stronnego spotkania między mną, właścicielem i agencją.
    Zadaniem agencji jest przecież to żeby obie strony doszły do
    porozumienia i były zadowolone. Poza tym jak przedłużały się
    procedury bankowe związane z uzyskaniem kredytu mogłam liczyć na
    natychmiastową pomoc i przyśpieszenie sprawy (bankowi zależy na
    dobrej opinii w firmach doradczych i agencjach nieruchomości),
    dzięki czemu sprawa szybciej znalazła szczęśliwy finał. Myślę że za
    to wszystko warto było zapłacić. Dokładnie tyle ile było w umowie (i
    tak było to mniej niż kwota o jaką udało się agentowi obniżyć cenę
    mieszkania). I nie musiałam tego wszystkiego mieć na swojej głowie,
    jestem osobą bardzo zajętą i babranie się w tym wszystkim zajęłoby
    mi bardzo dużo cennego czasu. Dlatego mam jak najlepsze zdanie o
    pracy agencji nieruchomości. Oczywiście, jeżeli ktoś składa grosik
    do grosika bo jest na bezrobociu, ma więc mnóstwo wolnego czasu i
    bardzo mało pieniędzy, to niech sam sobie szuka a potem się tym
    wszystkim zajmuje. Życzę powodzenia! :)
  • cartahena 11.02.10, 11:35
    Znowu wypowiedz nie na temat. Z tego co przeczytalam wynika, ze ty
    KUPOWALAS mieszkanie, czyli bylas w kompletnie innej sytuacji niz
    osoba SPRZEDAJACA. Tobie faktycznie moze przydac sie posrednik, bo
    ty odnioslas wyrazne korzysci ze skorzystania z jego uslug. Twoj
    argument o waskich horyzontach myslowych w sam raz nadaje sie, zeby
    tak ocenic teraz ciebie .
    Ja sie caly czas odnosze do sytuacji SPRZEDAJACEGO mieszkanie dosc
    atrakyjne, w dobrej lokalizacji. Poza tym jeszcze raz powtorze, ze
    nie uwazam, ze agencje powinny pracowac za darmo. Jak nie czytalas
    moich wszystkich wypowiedzi, to moze juz przestan sie odzywac, bo
    nie swiadczy to zbyt dobrze o twojej inteligencji. Poza tym nie
    przekrecasz to co napisalam. A argument "wysokich lotow" o skladaniu
    grosikow jest rzeczywiscie powalajacy, zwlaszcza, ze napisalam
    wczesniej, ze mam dwa mieszkania i ewentualnie bede ktores
    sprzedawac, wiec "grosiki" raczej same do mnie przyleca w duzej
    ilosci na raz :-)
  • decort 09.02.10, 19:41
    To ja Ci odpowiem, a'propos tych czynności - m.in. chodzi o wiedzę i
    doświadczenie. Właśnie przed chwilą odpowiadałem na pytanie na równoległym forum
    o to jak opisać, czyli jak ugryźć temat hipoteki ciążącej na nieruchomości, jak
    to opisać w umowie przedwstępnej. Pytanie się pojawiło, bo ktoś próbował spisać
    taką umowę i nie wiedział co z tym zrobić. Ja wiem. Ten ktoś nie. Kiedy
    sprawdzam dokumenty nieruchomości wiem, czy ona może w ogóle być sprzedana albo
    co należy zrobić by móc ją sprzedać oraz jak długo to będzie trwało, ile
    kosztowało i gdzie oraz jakie, należy załatwić formalności. Mimo, że wiedza tzw.
    społeczeństwa i jego świadomość prawna wzrasta, wciąż całe mnóstwo ludzi (aż
    trudno uwierzyć jak dużo) nie ma pojęcia co sprzedaje lub zamierza kupić. O
    technikach sprzedaży, orientacji w tym co aktualnie jest "na fali", jakie są
    ceny transakcyjne, jakie są różnice między "moją" a niby identyczną
    nieruchomością sąsiada - nie wspomnę.
  • cartahena 11.02.10, 11:43
    Dlatego wlasnie uwazam, ze powinny byc okreslone stawki w zaleznosci
    od tego, w jakiej sytuacji znajduje sie mieszkanie i co to za
    mieszkanie w ogole.
    Poza tym umowa z posrednikiem powinna byc podpisywana z oboma
    wlascicielami, czyli posrednik powinien upewnic sie, ze obaj
    wlasciciele zgadzaja sie na dana zaplate. Wtedy nie ma nieporozumien
    i nieprzyjemnosci. Pisalam o tym w pierwszym poscie i nadal zostaje
    przy tym zdaniu.
  • shine-is-one 11.02.10, 12:00
    Oj proszę Cie "decort". Akurat czytając Twoje wypowiedzi wydawało mi
    się, że należysz do nielicznych na tym forum z normalnym podejsciem,
    ale ta wypowiedź świadczy,że muszę chyba zweryfikować swoją opinię.
    Ktoś, kto chce pomocy, wystarczy,że zasięgnie jej u notariusza i
    pośrednik nie jest mu do tego konieczny. Wiesz pewnie jak wygląda
    praca pośredników i już przestańcie opowiadać głupoty. Przypadek z
    ostatnich dni. Znajoma daje ogłoszenie do gazety powiedzmy XX do
    działu nieruchomości. W godzinę po zapłaceniu za ogłoszenie, które
    ma się ukazać za kilka dni, dzwonia pierwsze pośrednictwa z
    zapytaniem o nieruchomość. Szukacie prywatnych ogłoszeń i staracie
    się być pierwsi przed prywatnym klientem, a moze akurat uda się ta
    nieruchomość pozyskać. Inny przypadek dzwoni agencja ( bardzo znana)
    i pyta o mozliwość podpisania umowy posrednictwa. Opowiada o
    ogromnej bazie klientów itp. opowiada,ze ma klienta i ze go
    przyprowadzi za 2 dni. Sprzedawca się decyduje na podpisanie, ale za
    2 dni klient, ani posrednik nie przychodzi, za to po 2 tygodniach
    dzoni i pyta..... czy moze podpisac umowę posrednitwa z tą samą
    bajka o kliencie. Nie chce mi sie opisywać przypadków o których
    wiem, ale przestancie juz opowiadać bajki o Waszym profesjonaliźmie.
    To żenujące. Chyba,że moze to forum służy tylko Wam, aby się
    dowartościowac, to w takim razie przepraszam, pomyliłam forum
  • zegmarek 11.02.10, 13:20
    Prawie w każdej wypowiedzi na forum pada pytanie za co pieniądze bierze
    pośrednik. Nie którzy koledzy i koleżanki oczywiście próbują przekonać
    dyskutantów o geniuszu pośrednika.
    Ja odpowiadam , krótko - mnie klient płaci za to , że potrafię sprzedać oraz
    kupić nieruchomość. Dzięki mnie mój klient nie musi tracić czasu na
    penetrowanie rynku kiedy szuka i nie ma wizyt klientów turystów.

    Za swoją usługę biorę taką kwotę jaką uważam za stosowną by moja wielogodzinna
    praca zarówno w biurze jak i w terenie była opłacalna.

    Znam realia rynku nieruchomości potrafię ocenić , która oferta jest korzystna
    dla klienta.
    Z moich usług korzystają czasami prawnicy w tym również notariusze. Jak
    sądzicie dlaczego ? Ponieważ wiem jak szukać by znaleźć szybko i ocenić czy ta
    oferta jest korzystna.

    Mówiąc krótko pośrednikowi płaci się za umiejętność poruszania się w gęstwinie
    ofert. Za wiedzę (bazę posiadanych ofert ) za doradzenie .

    Inne czynności są tylko dodatkową usługą.

    I na koniec , każdy ma wolne prawo wyboru. Może skorzystać z usługi pośrednika
    lub omijać go dużym łukiem.
    Jednak , jeżeli decyduje się na skorzystanie z usługi to niech szanuje swój
    podpis i zapłaci za wykonaną usługę.
    A jeżeli uważa, że pośrednik zrobił coś sprzecznie z umową niech złoży na niego
    skargę do Komisji Odpowiedzialności Zawodowej. To będzie uczciwe postępowanie.
    Tam wysłuchają racji obu stron.

    Forum powinno służyć do wymiany doświadczeń.

    A tak na marginesie do koleżanek i kolegów. Pośrednik to przedstawiciel zawodu
    zaufania publicznego i jako taki powinien umieć zachować klasę nawet wówczas
    kiedy ton wypowiedzi schowanego za nickiem dyskutanta odbiega od przyjętych norm.

    Marek Obtułowicz
  • decort 12.02.10, 21:22
    ponieważ mnie przywołałaś, czuję się w obowiązku odpowiedzieć. Po 1 - dziękuje
    za uznanie dotychczasowe. A poza tym weryfikuję: ktoś kto zaczyna sprzedawać
    nieruchomość/lub kupować, nie kieruje swoich pierwszych kroków do notariusza, bo
    jako sprzedający pojęcia najczęściej nie ma, że coś jest nie tak, a jako
    kupujący (poszukujący) z czym niby ma do tego notariusza pójść zanim
    nieruchomość znajdzie?.
    Ja się czuję głównie handlowcem, na prawie w nieruchomościach się znam i wciąż
    tę wiedzę doskonalę - traktuję ją jednak jako dodatek do umiejętności
    handlowania, rozpoznawania i zaspokajania potrzeb swoich klientów. Szanuję
    swoich klientów i siebie, jestem w stanie udzielić porady od prawa budowlanego,
    poprzez cywilne (tzw. rzeczowe, spółdzielcze, rodzinne i wiele innych) po
    podatkowe, ale najważniejsze jest by ktoś mógł sprzedać i kupić to co chce, przy
    minimalnym stresie i wysiłku z Jego strony.
  • shine-is-one 13.02.10, 07:36
    Przykro mi, ale mam inne doświadczenia. Nie jestem pośrednikiem i
    powiem krótko, sama doskonale poradziłam sobie ze sprzedażą i
    zakupem nieruchmości. Nawet przy perwszych tranzakcjach. Jeżeli ktoś
    mówi,że zwykły Kowalski nie poradzi sobie, to jest to zdecydowane
    naciąganie rzyczywistości. Jeżeli taki Kowalski tak twierdzi, to
    znaczy,że jest leniem!!!!!! A co do pośredników, to juz nie mam
    ochoty sie wypowiadać, bo to naprawde szkoda słów. I moje opinie nie
    biorą się z przytaczanych legend, ale z własnego doświadczenia i z
    czasów, kiedy wydawało mi się,że takie "instytucje " są pomoca w
    sprzedaży.
    Napisałeś,że sprzedający najczęściej nie ma pojęcia,że coś jest nie
    tak. Tego pewna nie jestem. Ja jak sprzedawałam działkę, to pierwsze
    co zrobiłam, to zapytałam notariusza, co będę musiała mieć i jakie
    warunki spełnić, bym mogła działkę sprzedać. Jak juz zdobyłam
    dokumenty, to je poprostu sprawdził i powiedział ok. Potem, to już
    była tylko kwestia znalezienia klienta. Ogłoszenia w internecie plus
    gazecie były wystarczajace, no i cóż zdecydowanie tańsze niż
    prowizja.
    Przy zakupie domu ( jak juz znalazłam ten wymazony) było podobnie.
    Poprosiłam Notariusza, aby sprawdził dokumenty i jakos też nie
    miałam problemu z tranzakcja. No tu akurat miałam niemiłą historię,
    bo mój pierwszy znaleziony "poczta pantoflową " dom. Nigdzie nie
    ogłaszany został przez kogoś podkupiony. Dziwnym trafem po zrobieniu
    wyceny przez osobę, która jak się okazało była równiez posrednikiem,
    jak i rzeczoznawcą bankowym. Po tej dziwnej historii, bank, ktory mi
    rzeczoznawcę polecił, wykreslił rzeczoznawcę z własnej listy. Jak
    widac mozna sobie poradzić doskonale samemu.
  • decort 13.02.10, 20:13
    przykro mi. Ja się staram wykonywać swój zawód jak najlepiej. I wierzę, że jest
    potrzebny, choć wiem, że nie wszystkim (i OK). Wiem, że wśród pośredników różnie
    bywa z kompetencjami i profesjonalizmem, a także (a może głównie) z komunikacją
    interpersonalną (sam bywam zszokowany niedoborami w tym względzie), ale tak już
    jest. W innych zawodach też, choć to oczywiście nie usprawiedliwia naszego
    środowiska.
    Pozdrawiam
  • shine-is-one 15.02.10, 09:45
    Zgadzam się i własnie dlatego złości mnie, jak przedstawiają się,
    jako osoby niezastąpione. I jestem pewna, że czym więkdzy krzykacz,
    tym mniej ma do zaoferowania.
  • douglasmclloyd 12.03.10, 01:42
    No cóż frajerów nie brakuje, a agenci kradną ogłoszenia, gdzie popadnie.

    --
    "W związku z przypadkami łamania Regulaminu, nie możesz założyć nowego wątku na
    tym forum." Dziękuję Gazeto - jeden z 200 wspaniałych.
  • zegmarek 05.02.10, 13:31

    Witam Serdecznie,

    Jako Klient Państwa banku jestem głęboko poruszony troską i dbałością o mnie w
    tych ciężkich dla bankowości czasach. Z ogromną radością przywitałem zaproszenie
    do grona WYSELEKCJONOWANYCH, WYBITNYCH i SPECJALNYCH klientów państwa banku.
    Przepustka do tego świata VIP-ów w formie SREBRNEJ karty kredytowej dotarła do
    mnie bezpośrednio za pośrednictwem niezawodnej Poczty Polskiej. Bycie VIP-em,
    osobą nagrodzoną lub wyróżnioną niesie ze sobą wiele korzyści. Taka nobilitacja
    sama w sobie powinna być powodem do dumy i radości. Pewnie by i była...

    Jak na razie jedyna korzyść to korzyść BANKU BPH w postaci 4,50 zet a za
    "obsługę karty". Czymże jest jednak taka symboliczna opłata dzięki której można
    stać się VIP-em!! Osobowością wybitną, ze zdaniem której wszyscy się liczą. No
    bo jak nie liczyć się ze zdaniem VIP-a!!! ??? Otóż okazuje się, iż głownie BANK
    BPH-a VIP-a w DUPIE ma!!! WIELOKROTNIE informowałem, iż NIE JESTEM
    ZAINTERESOWANY żadna kartą kredytową!!! ŻADNĄ oznacza ŻADNA ani dla siebie,
    mojej firmy, mojego kota ani chomika!!! Po prostu żadną!!!

    Osoby nadal nie rozumiejące określenia ŻADNA odsyłam do encyklopedii lub
    słownika języka polskiego!!! Jakież było moje zdumienie gdy pewnego pięknego
    poranka otrzymałem Poczta Polska ten /dla niektórych/plastikowy przedmiot
    pożądania!!! W liście podpisanym przez samego prezesa /sratatata/ było
    stwierdzenie, iż teraz wystarczy tylko abym udał się do oddziału i AKTYWOWAŁ
    kartę. Do żadnego oddziału się nie udałem, a aktywacja karty polegała na
    przecięciu jej na pół nożyczkami i wywaleniu do kosza. Notabene wywalam tam
    wszystko czego nie chce, nie chciałem i o co nie prosiłem. Jakież było moje
    zdumienie, gdy logując się w niedziele do systemu SEZAM, zauważyłem otwarte
    subkonto kartowe z limitem10tys do karty, której NIE AKTYWOWALEM i o która NIE
    PROSILEM i której NIE CHCIALEM!! Co wiecej z konta osobistego zapewne "zgodnie z
    tabela opłat i prowizji" ściągnięto mi 4,50 zl tytułem "obługa karty " tak, tak,
    tak dokladnie tej samej karty której nie chciałem ani o nia nie prosilem!!!

    Sytuacja ta jest BULWERSUJACA i wybitnie NAGANNA!! W dupie /bez przeproszenia/
    mam 4,50 zeta natomiast nie zgadzam się na traktowanie mnie jak IDIOTY i
    IMBECYLA. Nie wnikam czyja to WINA. PODKRESLAM, iż z obsługi PERSONELU bankowego
    do dnia dzisiejszego byłem WYBITNIE zadowolony. Cała tę sytuację odbieram jako
    złodziejska praktykę banku, której to mowie ZDECYDOWANE NIE!

    NINIEJSZYM ŻĄDAM i DOMAGAM SIĘ!!! / nie proszę/ natychmiastowego zamkniecia
    subkonta kartowego ORAZ Bezzwłocznego ZWROTU kwoty w wysokości 4,50 na moje
    konto bankowe!!! Domagam się również:

    a) PISEMNYCH PRZEPROSIN !

    b) usuniecia mojej zgody na otrzymywanie materiałów REKLAMOWYCH z banku BPH.

    Sugeruję SZCZEGÓLNE zajecie się moim postulatem nr B, gdyz mail ten zostanie
    przeze mnie wydrukowany i zachowany a w sytuacji gdy otrzymam
    jakakolwiekprzesyłke reklamową od BANKU BPH, poinformuje o tym fakcie GIODO
    (GłównyInspektorat Ochrony Danych Osobowych)

    Pozdrawiam Serdecznie

    Michał Owsiewski

    PS

    We wtorek podstawie pod siedzibe banku mojego Jeepa wraz z kluczykami i faktura
    za wynajem tego auta na miesiąc! Faktura będzie wystawiona na 2000zlotych +VAT
    tytułem "Promocyjne WYPOZYCZENIE SAMOCHODU". Ja wiem ze Panstwo nie
    zamawialiście tej usługi. Jeepa nie chcecie i nie potrzebujecie wynajmowac. Ale
    dla Mnie jesteście prawdziwymi mistrzami w sztuce wyłudzania kasy za niechciane
    usługi, a każdy mistrz to prawdziwy VIP!!! I jakoVIP-y załapaliście się na
    specjalna oferte promocyjna mojej firmy: "JEEP na miesiąc za jedyne 2 tysie".
    Wkrotce planuje szereg nowych promocji, w których wezmiecie jako bank udzial
    wbrew swej woli. No bo przeciez w BPH to normalne prawda ????

    Marek Obtułowicz
  • holeton 12.02.10, 12:56
    Pic na wodę.Bzdury z ta odpowiedzialnością,komisją itp.Poszukajcie
    artykułu-prowokacji z gazety wyborczej.Dziennikarka wystawiła fikcyjne
    mieszkanie na sprzedaż.
    Przewały i kombinacje,jakie wyrabiały "renomowane" licencjonowane warszawskie
    biura jeżyły włos na głowie.Prawda jest taka,że kończy się era wszystkich
    "pośredników"(od ubezpieczeń,nieruchomiości itp).Wszystko można dzisiaj
    samemu-wystarczy komputer.
    Regulacje prawne idą w tym kierunku,żeby każdą czynność,która pośrednik
    wykonuje-mógł zwykły obywatel.Za friko.Pokażcie jedną czynność"zawodową",której
    nie mógł bym sam wykonać(wadę prawną sprawdzi mi większość banków,operat
    szacunkowy sam zamówie,księgi sam sprawdzę,ogłoszenie sam dam,telefon i
    e-mail-też) i po co płacić 3%,albo 80%-od miesięcznego wynajmu za tzw.kojarzenie
    stron transakcji!
    Rynek pierwotny nie potrzrebuje juz pośredników z licencją,po studiach
    -wystarczy Lola w krótkiej spódniczce w biurze i dobra wizualizacja w IT.
    Rynek wtórny-najlepsze oferty pochodzą z poczty pantoflowej."Towar" pośredników
    to najczęściej oferty odgrzewane z cenami klientów o stosunku
    marzeniowo-życzeniowym,powiększanymi o procenty pośrednika.
    Prawda jest taka,że stworzono następną sztuczną korporację,broniąca swoich
    interesów.Licencje powinny być,ale dla każdego-jak w pierwotnej
    wersji-kurs,praktyka i egzamin,oraz ubezpieczenie cywilne.A solidność i
    uczciwość zapewnić może jedynie duża konkurencja! By
    --
    "Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie
    jestem pewien co do tej pierwszej."
    Albert Einstein
  • bezpocztyonline 14.02.10, 16:16
    holeton napisał:

    > Pic na wodę.Bzdury z ta odpowiedzialnością,komisją itp.Poszukajcie
    > artykułu-prowokacji z gazety wyborczej.Dziennikarka wystawiła fikcyjne
    > mieszkanie na sprzedaż.
    > Przewały i kombinacje,jakie wyrabiały "renomowane" licencjonowane warszawskie
    > biura jeżyły włos na głowie.

    Nieprawda:

    wyborcza.pl/1,76842,7292382,Aaaaaby_sprzedac_mieszkanie.html?as=10&ias=10&startsz=x
    Akurat renomowane biura, ale też mniej znane i mniejsze, za to szanujące prawo i
    licencję, chciały koniecznie zobaczyć mieszkanie i dokumenty. Oraz podpisać
    umowę pośrednictwa.

    "Nazywam się Andrzej Kruszka. Jak gruszka tylko przez "k" - moje rozmyślania
    przerwał telefon. - Dzwonię z Agencji Metrohouse. Chcę pani pomóc w sprzedaży
    mieszkania. Współpracuje pani z agencjami w ogóle?
    - Nie mam doświadczenia.
    - Chętnie przybliżę nasze usługi, ale najpierw musimy się spotkać. Chciałbym
    obejrzeć pani mieszkanie, zrobić kilka zdjęć, przejrzeć dokumenty własności,
    narysować plan lokalu i dopiero wtedy ruszymy ze sprzedażą. Jesteśmy największym
    biurem nieruchomości w Polsce - pochwalił się pan Andrzej.
    - Musimy się spotykać? - zaczęłam kręcić nosem.
    - No niestety - pan Andrzej był nieugięty. - Muszę mieć pewność, że rozmawiam z
    właścicielką, a nie z przysłowiowym malarzem.
    - Umowę też musimy podpisywać? - marudziłam.
    - Tak, musimy - padła odpowiedź.
    - To ja się zastanowię - przerywam połączenie."

    "Ja tu gadu-gadu, a telefon do zadań specjalnych znowu dzwoni. Zgłasza się
    Bożena Tajduś z Agencji Michalski. Proponuje spotkanie.
    - Klient jest wymagający. Trzeba go zachęcić do obejrzenia mieszkania. A jak to
    przekonująco zrobić, skoro się nie widziało lokalu na oczy? - tłumaczy.
    Że inne agencje działają inaczej? Każdy działa po swojemu. Dla niektórych
    najważniejsza jest duża baza ofert. Działają według rachunku prawdopodobieństwa.
    Liczą, że co któraś oferta "zaskoczy" i zarobią na prowizji.
    - My jesteśmy małą agencją, stawiamy na jakość, nie ilość - przekonuje pani
    Bożena."

    Nie było to potrzebne agentom, którzy sami nie mają licencji, a licencjonowany
    pośrednik, który powinien nadzorować ich pracę nie dopełnia swoich obowiązków.

  • jkrak 12.03.10, 10:15
    to czemu w USA gdzie pozziom dostepu do internetu i usług
    elektronicznych jest lata świetlne przed nami , posrednik
    nieruchomosci dziala a klient nawet nie mysli kupowac bez ??? i
    płaci tam tylko sprzedajacy 5-6 % i jest to standard

  • al_gon 12.03.10, 12:36
    Odpowiedz zawarłeś w pytaniu. Ameryka i Amerykanie są o lata świetlne do przodu!
    Przynajmniej w tej kwestii. Część Polaków mentalnie dalej w prlu.
  • cynicznie_ironiczny 12.03.10, 20:21
    Szczególnie, w dużym stopniu, ta część Polaków, zajmująca się
    pośrednictwem nieruchomości...
  • jkrak 12.03.10, 21:31
    masz racje ....duża cześć jest dalej w prl-u ...zwłaszcza
    pośredników wychowanych w kulcie pewnego monopolu , obecna młodsza
    generacja chciała by coś zmienić w relacji pośrednik-klient ale
    ciąży nad nimy lata monopolistycznego traktowania klienta jak owce
    do rżniecia , nie jak partnera . bo kto pokazuje asystentom ze tak
    maja robic ? wlasciciel ( czyli stary pośrednik zazwyczaj z majacy
    licencje nie poprzez egzamin tylko zapis że starzy przed wejsciem
    ustawy dostaja na zasadzie zasiedzenia )do kamery oczywiscie z
    wielkim namaszczeniem mruczy ...standardy , czesto w komisjach
    zasiadajacy oderwany od rzeczywistosci 21 wieku . daje przyzwolenie
    na patologie . dzis mlody 20-40 latek może chcialby rzetelnie
    obsługiwac i zapewne obsluguje starajac sie uczciwie zarobic .ale
    taki posrednik ginie w morzu tych agencji gdzie za nic maja klienta
    tylko liczy sie 3 % a cierpi jakość , uczciwosc
  • decort 12.03.10, 22:03
    może też i to, ale Amerykanie cenią czas, zwłaszcza swój; oraz
    przedsiębiorczość. Pośrednik to dla nich nie darmozjad, ale ktoś pracujący,
    aktywny, a nie pasożyt czy nieudacznik żyjący z pośredniaka. Ponadto jest to
    naród mobilny. Jeśli coś sprzedają to zazwyczaj przeprowadzają się gdzieś
    daleko i nie mogą sami oferować swojej nieruchomości. Poza tym po co mają się na
    tym znać? Oni się znają na tym co sami wykonują zawodowo. To tak w skrócie. U
    nas jest inaczej, większość społeczeństwa zna się na wszystkim. I to pokutuje w
    wielu dziedzinach - ja np. jako facet zupełnie nie umiałem naprawić kranu (w
    sensie, chyba, wymienić uszczelki), a hydraulicy patrzyli na mnie jak na
    wariata, i tygodniami musiałem czekać aż któryś się pofatyguje, choć chętnie
    zapłaciłbym za tę usługę sporo. No, w końcu się nauczyłem, bo co miałem zrobić?!
    :-D
  • e-expert 15.11.10, 15:50
    Zapraszamy do skorzystania ze szkolenia. Każdy nieuczciwy Klient powinien mieć sprawę w sądzie o oszustwo i ominięcie wynagrodzenia za cięzką pracę pośrednika.

    „ROSZCZENIA CYWILNE PRZYSŁUGUJĄCE POŚREDNIKOM W OBROCIE NIERUCHOMOŚCIAMI,

    ZARZĄDCOM NIERUCHOMOŚCI I RZECZOZNAWCOM MAJĄTKOWYM”



    Seminarium prowadzi p. Anna Jackowska
    seminarium odbędzie się dnia 25 LISTOPADA 2010 r. w Warszawie

    ul. Czapelska 38

    w godz. 12:00 ~ 17:00

    Szczegółowy program szkolenia.

    Rodzaje żądań: (20 min)
    1) ustalenie istnienia,

    2) ustalenie nieistnienia, o ustalenie stosunku prawnego lub prawa.

    Pozew, jego rodzaje i sporządzenie. (30 min)
    Tryb postępowania. (20 min)
    Podstawa roszczenia. (20 min)
    Ciężar dowodu. (20 min)
    Właściwość sądowa. (20 min)
    Rodzaje orzeczeń. (20 min)
    Apelacja, zażalenie, skarga kasacyjna. (20 min)
    Przedsiębiorca strona w procesie. (40 min)
    Koszty sądowe. (20 min)
    Windykacja a egzekucja. (20 min)
    Egzekucja świadczeń pieniężnych. (20 min)
    --
    E-Expert Nieruchomości Kredyty Ubezpieczenia Inwestycje
    www.e-expert.org
    E-expert wskazujac i omawiajac kilka ofert, kieruje sie wylacznie potrzebami swojego klienta. Z tego wzgledu polegajac na opinii e-expert mozemy dokonac lepszego wyboru.
  • ju83 30.03.10, 11:49
    Jak sprzedawałam mieszkanie to podpisałam ok 40 (!!!) otwartych umów
    pośrednictwa. Dzwonili mili ludzie, więc głupio mi było ich zbywać
    wiadomością że nie interesuje mnie pomoc pośrednika więc
    podpisywałam. Mało tego - duuużo się "po znajomości" od nich
    dowiedziałam - np. z jakiego portalu jest największy odzew
    kupujących, ogólne informacje z rynku co się dzieje w
    nieruchomościach. Jednak nie zostawiłam sprawy tylko im - sama też
    zamieszczałam ogłoszenia w internecie. Efekt- sprzedałam bez
    pośrednika. Teraz jestem na kupnie, ale mam już przygotowane
    ogłoszenia które zamierzam porozklejać na słupach i nie tylko.
    Problem Polaków jest taki że im się nie chce pracować. Nie zasiądą
    przed komputerem na nieraz cały dzień żeby umieścić ogłoszenia na
    internecie,nie będą pisać e-maili do osób ogłaszających się że chcą
    kupić mieszkanie, wstydzą się wyjść na ulicę żeby porozwieszać
    zrywki w bardziej lub mniej oficjalnych miejscach. Żeby sprzedać
    mieszkanie bez pośrednika nie wystarczy że damy ogłoszenie na 1
    strone internetową. Na to trzeba poświęcić dużo czasu. Trzeba zrobić
    ładne zdjęcia nieruchomości, szczegółowy opis lokalu, im bardziej
    rzetelny opis i fotki tym bardziej zdecydowani klienci przychodzą.
    Ogłoszenia na gratce czy otodom kosztują ale nie tyle co prowizja
    pośrednika. Tak więc Polscy malkontenci weźcie się do roboty jak Was
    nie stać na prowizję pośrednika, weźcie sobie urlop z pracy na kilka
    dni i działajcie. A jak kogoś stać żeby zapłacić pośrednikowi kilka
    tysięcy złotych to gratuluję zasobnego portfela, mnie nie stać.
  • jeepwdyzlu 30.03.10, 12:17
    Sam jestem pośrednikiem - ale Twoja postawa mi sie podoba.
    Szczerze. To rozumiem. Nie chce pośrednika - nie dorabiam ideologii -
    po prostu zakasuje rękawy i biorę sie do roboty.
    czy Twoje działania cos dadzą? byc może..
    Pamietaj, że odcięłaś się od powaznego kanału sprzedaży Twojej
    nieruchomości. Pośrednicy - mimo kryzysu - ciagle mają klientów
    KUPUJĄCYCH. Zdecydowanych. Ze sprawdzoną zdolnościa kredytową. Nie
    anonimowych (nie kazdy chce, by KTOKOLWIEK z ulicy wchodził do jego
    mieszkania czy domu. Pośrednik wie kto jest jego Klientem i
    przynajmniej sprzwdził jego dokumenty...
    Ale nie zamierzam Cie przekonyweać - szanuje Twoją uczciwą postawę.
    I cieszę się, że przy okazji nie wylewasz wiadra pomyj na
    pośredników - co ludzie decydujący się na działania samodzielne
    często dokonują.. często niesprawiedliwie.
    Powodzenia!
    jeep
  • ju83 30.03.10, 12:37
    Nie zamykam się na pośredników,po sprzedaży mieszkania dałam
    ogłoszenie że kupię mieszkanie za gotówkę i odzywają się tylko
    pośrednicy. Obiecują że jak tylko coś będzie to będą się
    kontaktować - może być różnie, może trafi się jakiś "strzał" czyli
    jakaś super korzystna oferta od pośrednika, a sama nic nie znajdę,
    wtedy wiadomo że będę negocjować prowizję. Najgorsze są uprzedzenia
    i gadanie że pośrednicy zdzierają - po to ma się buzię żeby
    rozmawiać i się dogadać - każdej stronie zależy na transakcji. A
    skoro pośrednicy funkcjonują to widocznie są potrzebni. Owszem boli
    trochę płacenie prowizji, ale płacąc otrzymujemy jakąś korzyść -
    czyli wymarzone mieszkanie. Sprzedaż kupno mieszkania to ciężka
    praca, ja działam i sama i z pośrednikami. Pozdrawiam
  • legwan1144 01.04.10, 16:28
    na całym świece funkcjonuję pośrednicy i jakoś nikt tam nie mówi że sa
    niepotrzebni, do dupy za przeproszeniem itd itp.korzystanie z ich usług jest
    standardem, choć kto nie chce nie musi.
    u nas oczywiście musi być inaczej. 80% społeczeństwa wiadomości nie potrafi
    dobrze zrozumieć ale wszystkie formalności związane ze sprzedażną mamy w małym
    palcu, a już szczególnie ci którzy 8 lat w szkołę kamykami rzucali . jakie
    zadowolenie przy tym jak się uda pośrednika wydy... i kolegę na spotkanie po
    kontakt wysłać.
    niestety taka mentalność, PRLowskie cwaniactwo wychodzi na każdym kroku.

    ja jak widzę restaurację w której mi nie smakuje albo mnie na nią nie stać, to
    nie trąbie dookoła ze jest niedobre żarcie, że trzeba ją omijać z daleka i w
    ogóle to tam za ziemniaka trzeba zapłacić 10 zł a w domu za 10 zł to mam
    ziemniaków że ho ho !

  • 123zuzanna 02.04.10, 23:40
    Podpisuje się pod powyższymi wpisami. Również jestem pośrednikiem i
    bardzo podoba mi się twoje podejście do sprawy, radzisz sobie sama -
    świetnie, gratuluje. Najbardziej jednak doceniam fakt, że nie wylewasz
    żalów (słusznych lub nie) na prace pośredników, a tylko przedstawiasz
    swój punkt widzenia. Jeżeli praca wszystkich pośredników wyglądałaby
    tak jak opisałaś swoje działania, miałabym mniej problemów.
    Pośrednik - praca jak praca, każdy może tak zarabiać na życie (z
    licencją lub nie - najpierw trzeba się przekonać czy to praca dla mnie
    a potem zdobywać papierki - bo jak każda praca z ludźmi jest stresująca
    i trzeba ją lubić). A że są różni pośrednicy lepsi i gorsi - to jak w
    każdym zawodzie (lekarze, prawnicy, budowlańcy, pani w sklepie) - jedni
    mili, uprzejmi, kompetentni, inni nie.
    Najlepiej udać się do poleconej agencji, tak działa moja i ciesze się,
    gdyż każdy kolejny klient wie do kogo przychodzi, czego może ode mnie
    oczekiwać i że moja praca nie jest tania, ale za to otrzyma
    profesjonalna obsługę. Jestem z zawodu prawnikiem, specjalizuje się w
    szeroko rozumianym prawie nieruchomości, zatem moja wiedza merytoryczna
    bardzo ułatwia mi prace w tym zawodzie, zaskoczyć mnie może jedynie
    klient :), chociaż jak to prawnik - uczyć muszę się cale życie - ciągle
    coś się zmienia.
    Problem licencji – jak w każdym zawodzie, myślę jednak, że trzeba mieć
    podstawową wiedzę w zakresie obrotu nieruchomości i prawa (spadki,
    budowlane, wieczystoksięgowe i inne). Egzaminy wcześniej organizowane
    były bardzo trudne – nawet dla prawników (bardzo szczegółowe), więc coś
    zmieniono - teraz zdobycie licencji to nie problem, tylko kwestia czasu
    i pieniedzy (jak w każdej dziedzinie), a zdobyta wiedza bezcenna :).
    Nie ma co się boczyć i krzyczeć o zniesienie licencji, bo nie
    chciałabym, by zęby leczyła mi pani po szkole ogrodniczej czy
    ogólniaku. Jakieś podstawy muszą być.
    Problem wynagrodzenia – szukasz sama to nie płacisz, zlecisz agencji to
    płacisz. Jak za każdą pracę. Problem w tym, że ludzie nie widzą, że
    usługa to praca, że za tą pracę również należy się wynagrodzenie, mimo,
    że nie widać „namacalnych dowodów pracy” – nie dostaniesz ziemniaków,
    telewizora a TYLKO wiedzę. Ale wiecie ile trzeba pracować na tę wiedzę
    (mówię o sobie: szkoła, studia, aplikacja, praktyka, licencja – wiele
    lat ciężkiej pracy) - wiem bo jestem prawnikiem i ludzie myślą, że
    wiedza przyszła do mnie sama:).
    Dodam tylko, że nie sprzedaję 1000 kg ziemniaków dziennie po 2zł, lub 2
    telewizorów po 1 tyś dziennie, a obsługuję kilka transakcji miesięcznie
    (wiec w sumie zarobek jest porównywalny, tylko pieniądze przychodzą w
    różnej wysokości, z różną częstotliwością - a koszty mam takie same jak
    właściciel sklepu z ziemniakami lub telewizorami). Ja wybrałam taki
    zawód, pozostali zarabiają inaczej - w czym rzecz?
    Ten post nie jest moją reklama, chociaż dodam, że jestem z trójmiasta -
    bo jak widziałam wyżej, udzielający się na forum koledzy po fachu są z
    południa – POZDRAWIAM ZNAD MORZA:)
    dziele się tylko refleksją i życzę powodzenia
  • jego_eminencja 06.04.10, 19:03
    Szczecinie,
  • mamapatysi 22.04.10, 13:14
    Ja również pogratuluję Wam merytorycznych wypowiedzi - najważniejsze by ludzie
    mieli wybór i dokonywali go dobrowolnie, wtedy sytuacja na rynku staje się
    zrównoważona i każdy jest zadowolony - robi co chce.........
    Uważam,że ranga pracy pośrednika jest absolutnie umniejszana.......sama w tym
    zawodzie pracuje i nigdy nie wyobrażałam sobie ,że będę mieć tyle na głowie - i
    podejrzewam a wręcz jestem pewna na 100 % ,że klienci nie mają pojęcia co to
    jest praca od rana do ok. 21 wieczorem 7 dni w tygodniu. Pomyślcie tylko ,
    potencjalny klient ogląda ok. 5- 10 mieszkań zanim zdecyduje - niektórzy więcej
    . Jeśli ma się tych klientów ok. 20 ? to co wtedy? Trzeba im coś wyszukać,
    obdzwonić, zaaranżować spotkania -nie mówiąc już o całej akcji aranżowania
    transakcji - samo oglądanie jest dla nas czasochłonne i kosztowne. To się tylko
    tak pięknie mówi - każdemu się wydaję ,że drugi bierze kasę za darmo.... Np.
    Prawnicy ( tylko chodzą raz na 3 m-ce na sprawę w sądzie i przytulają
    kilkadziesiąt tysięcy), budowlańcy ( tylko piją i się obijają), sprzedawczynie w
    sklepie ( jak tu zrobić żeby się nie narobić), urzędnicy ( piją kawę i są
    aroganccy), i tak dalej


    reasumując na każdego coś złego można powiedzieć.... i coś mu zarzucić jako
    grupie zawodowej............. więc nie narzekajmy tylko bierzmy się do pracy -
    narzekają Ci którzy zazdroszczą bo sami nie mają pomysłu na siebie i nie robią w
    życiu niczego z pasją tak jak pośrednicy....... POZDRAWIAM Z CENTRALNEJ POLSKI.....
  • echo1978 23.04.10, 13:15
    Mamopatysi,

    Zgadzam się, że nie można uogólniać. Zresztą odpisałam ci w twoim wątku o moich
    doświadczeniach. Najgorsze jest to, ze chyba branża w Łodzi schodzi na psy.
    Zrób "test". Wybierz z Gratki z ofert biur mieszkanie. Większość biur ci je
    pokaże, ale naprawdę nie znajdzie nic innego dla ciebie. Ba nawet po obejrzeniu,
    większość się nie odezwie (poza dużymi typu Home Broker, WGN, ŁGN (nie wiem czy
    to to samo). Możliwe, ze mieszkania to słaby kąsek. Albo dzwonisz w sprawie
    oferty, która właśnie dziś się pojawiła w Gratce, a oni w biurze nie wiedzą o co
    pytasz. Sami wystawiali tę ofertę kilka minut temu.

    I pewnie dlatego głosy ludzi są negatywne na temat pośredników. Co nie oznacza,
    że nie ma tych z prawdziwego powołania :)

    --
    Inteligentny wszystko zauważa. Głupi wszystko komentuje.
    Heinrich Heine
  • e-expert 15.11.10, 16:12
    Jeżeli nie stać Cię na prowizję , spróbuj sam znależć tysiące ofert uaktualniaj je codziennie, wydawaj setki złotych na reklamy, tysiące na utrzymanie biura i pracowników. a nastepnie zrób te kalkulację !

    --
    E-Expert Nieruchomości Kredyty Ubezpieczenia Inwestycje
    www.e-expert.org
    E-expert wskazujac i omawiajac kilka ofert, kieruje sie wylacznie potrzebami swojego klienta. Z tego wzgledu polegajac na opinii e-expert mozemy dokonac lepszego wyboru.
  • binkaa 16.11.10, 10:26
    ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.