Dodaj do ulubionych

Ale sie usmialam;)

      • felinecaline Re: Ale sie usmialam;) 21.09.09, 23:50
        Zwierzaki sa nie do pobicia jeslichodzi o zdolnosc wprawiania nas w doskonaly
        nastroj.
        Pitka po okresie "nietylaknosci" i strajkow glodowych zrobila sie
        pieszczochomruczalska i ma swietny apetyt, ale ciagle jej trzeba zmieniac menujko.
        Ostatnio nauczyla sie noca pic jajko roztrzepane jak na omlecik - skutek taki,
        ze zamiast szczotkowac ja 1x/tydzien musze to robic co 2 dni tak porastra sierscia.
        A moze to mrozy ida?
            • felinecaline Re: Ale sie usmialam;) 22.09.09, 00:16
              Chrupki Pitka raczy jadac ;-P kazdego 36 dnia miesiaca.
              Na codzien koniecznie na sniadanie troche pasztetu Whiskasa (najlepiej Juniora)
              albo Feliksa a na dokladke troche pokrojonego w kosteczke surowego mieska w
              tych dniach jest kolej na ...cielecine, w srode zacznie sie 3-dniowka kaczki,
              potem bedzie jakas rybka potem moze wolowinka, indyczynka no nie wiem, zalezy od
              humoru Jej Majestatu.
              W ciagu dnia co pare godzin dokladki whiskasa albo feliksa, z rzadka raczy
              skubnac innej konserwy. Po kolacji przed tivizjerem troche birtej smietanki, raz
              - dwa w tygodniu jajuszko jak wyzej.Czasami odrobinka koziego serka od skorki.
              Pije wylacznie wode
              • metodiw Re: Ale sie usmialam;) 22.09.09, 00:30
                Gigo je z chrupek tylko Royala w różnych odmianach. Kiedyś sprzedawca zachwalał
                mi inną karmę, podobno tez dobrej jakości, ale wymiotował po niej i bałam się
                kupować więcej.
                Na obiadek puszeczki (nie pamiętam nazwy, ale droższe od "ludzkich", inne mu nie
                służą) albo tuńczyka z wody - bardzo lubi smile
                Kawałeczki mięska okazjonalnie, kiedy rozmrażam coś dla siebie.
                Czasem liźnie mój jogurt, ale rzadko.
                Jajka nie próbowałam mu dawać i nie zauważyłam, zeby chciał próbować, kiedy miał
                okazję.

                Podejrzewam go o podpijanie wody, w której moczyła się fasola. Zawsze
                najsmaczniejsza jest woda "zdobyta" lub "wykradziona", z miseczki smakuje
                najmniej smile Najlepiej, żeby kapała, nieważne, co na ten temat mówi mój wodomierz smile
                --
                Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
                    • felinecaline Re: Ale sie usmialam;) 22.09.09, 12:47
                      Wszystko, co dobre na cos szkodzi ;-P
                      Ale ona dostaje porcyjke raz - dwa razy w tygodniu.
                      Pomysl o paniach pochlaniajacych porcje tortu z kremem lub bita smietana
                      codziennie albo i kilka w ciagu dnia ;-P
                      Wciaz mam w pamieci przedwyjazdowy obraz renomowanej wtedy katowickiej
                      Krysztalowej i pan , ktore wtedy ja "okupowaly".
                      Kolezanka z kursu jezyka francuskiego i ja wpadalysmy tam do "Delicji" na porcje
                      lodow, bo tam podawano "z przyprawami" a nie przasnie, jak w innych kawiarniach
                      owczesnego Perlu.
                      Ogonki bywaly kilometrowe a my czekajac wspominalysmy sobie smakowite lody
                      jedzone kiedystam we Francji.
                      Kiedys Hania sie zreflektowala i mowi do mnie w tej kolejce: "sluchaj, moze juz
                      przestanmy, bo zaraz ktos nam da wewpysk".
                      • metodiw Re: Ale sie usmialam;) 22.09.09, 13:04
                        Ba! Do Kryształowej to ja chodziłam z rodzicami na wuzetki smile Ponad czterdzieści
                        lat temu. Nigdzie nie było takich ciastek i takiej atmosfery smile Rodzice
                        zabierali mnie na większe zakupy (wiadomo, jak ubrania czy płaszcze to tylko w
                        Katowicach), a ja cieszyłam się, że potem pójdziemy do kawiarni smile
                        I pamiętam za czasów studenckich te starsze panie przy kawie i ciastkach.
                        Heh, my teraz z koleżankami też tak chodzimy smile Spotykamy się regularnie raz w
                        miesiącu, tylko w Dąbrowie brak takiej kawiarni z atmosferą...
                        --
                        Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
                        • felinecaline Re: Ale sie usmialam;) 22.09.09, 13:23
                          Aaaach, "atmosphère, atmosphère" (wybacz, nie moglam sie oprzec, to cytat z
                          pewnego filmu juz niemal kultowego z J.
                          Gabin'em ("Quai des brumes" - "nabrzeze mgiel"... jesli sie nie myle, Janou?
                          Bedac na wiosne w Katowicach i majac okolo 3! godzin czasu "do zabicia" ,
                          znudzona ogladaniem "plaszczy i ubran" we wszystkich mozliwych sklepach
                          centrummiasta "wdepnelam do "Krysztalowej". Krotko przedtem przeczytalam w
                          Gazecie w wydaniu katowickim, jak to "ocalono" te kawiarnie...
                          Jak szybko "wsdepnela" tak szybko chcialam uciekac, ale bylo mi wstyd...tak
                          zrejterowac.
                          A tymczasem z dwnej "Krysztalowej" pozostala jedna - jedyna obskurna salka,
                          przesiaknieta smrodem starego i nowego tytoniowego dymu, ktory sprawil, ze
                          zmetnialy wisiorki zyrandolo (albo tez dawne krysztalowe zyrandole zamieniono
                          na plastikowa tandete) a powietrze dostaje sie do normalnych pluc z rzezeniem
                          (popraw ortografie, bo akurat mnie zawiodla).
                          Za bufecietem trzy znudzone panie, z tego 2 w wieku balzakowskim i mocno
                          postbalzakowskim i jedna dzierlatka ubrane w co tam sie rano pod reke nawinelo
                          - bez gustu i nieschludnie.
                          Przy kilku stolikach kilku oczywiscie palacych mezczyzn (nie nazwe ich ani
                          panami ani dzentelmenami, oj, nie) - z wygladu i zachowania typowa "zulia"
                          omawiajaca dosc donosnymi sznapsbarytonami jakies skomplikowane interesy i 4
                          chyba panie, zywe kopie tych zza bufetu.
                          Na szczescie podana mi kawa byla "uczciwa".
                          Troche pogadalam z kelnerka, ktora mi ja podala, okazalo sie, ze ta obecna
                          "atmosfera" (agonii) to wynik prowizorki jej istnienia, wynikajacej z faktu, ze
                          ponoc znalazl sie wlasciciel kamienicy i nie wiadomo, co z nia "pocznie".
                          Nawet porcelanowy tygrys relegowany do ciemnego kata wydawal sie smutny i
                          wylinialy. A jest on wraz z rokokowa para reliktem dawnej pieknej kolekcji
                          saskiej dekoracyjnej porcelany .
                          Ot - sic transit gloria mundi sad((

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka