Dodaj do ulubionych

stan zawieszenia

25.10.09, 18:34
czyli od odlotu pare dni, mieszkanie puste, i gdyby nie lokalna
biblioteka nawet nie mialabym czego poczytac...
wczoraj znowu lalo, wiec musialam zostac w domu i dotkliwie
zrozumialam jak bardzo zalezymy od rzeczy - gdybym ciagle miala pod
reka moje robotki, ksiazki, kompa, muzyke, filmograja, pogoda bylaby
wrecz bajkowa... a tutaj wszystkiego dwie robotki "w trakcie", jedna
jedyna ksiazka do przeczytania i oddania, komp w godzinach otwarcia
biblioteki, muzyke i filmy chwilowo zapominamy...
no, dzisiaj pogoda ladna, wiec moge znowu polazic po okolicy
--
reszty nie trzeba

MAKE STYLE NOT WAR
http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif
Obserwuj wątek
        • felinecaline Re: stan zawieszenia 26.10.09, 19:01
          W pewnym stopniu przezylam to na wiosne, kiedy w dosc nieprzyjemnych warunkach
          (mega-foch ciotuni Wilusiowej)musialam czekac 3 dni na zarezerwowany lot bez
          mozliwosci zmiany daty.
          Uratowala mnie mini-dawka krzyzowek i wczesniejszy powrot z w-e kumpelki, ktora
          wyczula pismo nosem a majac i tak wiezc mnie na lotnisko odebrala od Ciotuni na
          2 dni przed terminem.
          Ty masz o tyle lepsza sytuacje, ze wciaz jestes u siebie - ja czulam sie jak ryba.
          Nie 3 dniowa tylko 6...tygodniowa.
              • felinecaline Re: stan zawieszenia 26.10.09, 20:03
                No nieeee. Ja w sumie 6 tygodni siedzialam Ciotuni na karku a polsckie
                gryzipiorki z roznych urzedow dbaly o to, zebysmy sie nie nudzily.
                Ciotunia majaca pod 90 slabo rozumie rozne imonderabilia prawno - urzedowe
                wspolczesnej epoki i denerwowala sie tym okrutnie, a ze gryzipiorkow pod reka
                nie miala to w ostatnim tygodniu ...pekla i pogniewala sie na mnie.
                O tyle miala racje, ze bez mojej nieobecnosci tych wszystkich atrakcji nie
                bylaby zmuszona przezywac.
                No i stad te 3 urocze dni na final.
                  • felinecaline Re: stan zawieszenia 26.10.09, 20:39
                    6 tygodni to byl caly pobyt.
                    Borykalam sie ze sprzedaza mieszkania po moich Autorach (Mama byla jedyna
                    siostra Ciotuni a Ciotunia jest dodatkowo moja "chrzestna")
                    5 i pol tygodnia uplynelo sielankowo na opowiesciach glownie wspomnieniowych,
                    zaczelam nawet robic notatki do sagi rodzinnej, czegos w rodzaju moze nie "Domu
                    nad rozlewiskiem" co np "akacjowego dworku" - opowiastki o naszej nietuzinkowej
                    rodzinie osadzonej w kadrze z rodzinnej miejscowosci Mmamy i Ciotuni, mojego
                    wakacyjnego "Raju utraconego.
                    Jak juz wspomnialam urzedowe gryzipiorki i inne biur...y pietrzyly przede mna
                    przeszkody, ktore ja - choc mozolnie, ale jakos tam pokonywalam. Ciotuni
                    stawalo to wpoprzek.
                    No i moze troche sie o mnie bala - miescina do najspokojniejszych i
                    najkulturalniejszych nie nalezy, ja czasami wychodzilam na dlugo aczkolwiek
                    zawsze wylacznie w tych koszmarnych sprawach urzedowych, pokonywalam przezkody
                    transportowe itepe, w kazdym razie czas schodzil dma mnie nbiepostrzezenie a
                    Ciotunia siedziala i zamartwiala sie (moze i o moja...cnote).
                    No i wreszcie ktoregos dnia...pekla...wypomniala mi wsystkie winy swojej siostry
                    wobec siebie, cala moja "czarna niewdziecznosc" itepe, fakt, ze uniukalam wizyty
                    u Autorow i Dziadostwa na cmentarzu a jak juz owa zlozylam to ...zaswinilam caly
                    nagrobek kwieciem, ktore predko zwiedlo zamiast postawic kolejne sztuczne z
                    pobliskiego straganu.
                    No i nastala "cicha msza"... a dla Ciotyuni 3 dni to "betka", ma wprawe - z moja
                    Mama gniewamy sie przez n25 lat m.in wskutek pewnych bardzo przykrych i tylez
                    niesprawiedliwych slow, ktore niegdys padly z pieknie uszminkowanych usteczek
                    Ciotuni a ktorych ja nie mialam ochoty cytowac w tym momencie dla ewentualnego
                    "oprzytomnienia", ani zreszta nigdy sie do tego nie znize.
                    No i koniec historyjki "o rybie" ;-P

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka