Dodaj do ulubionych

Majowy spacer po osiedlu

19.05.10, 14:28
Tu kilka zdjec zrobionych dzis rano na spacerze na przelaj osiedla:

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/vlMjrf1C6KLBwWL2sB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/STGBet3wHVB7nPlCwB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/mqLdPMNgAuyfZsAJUB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/ZJDbJEbBs9R4in8QBB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/vlMjrf1C6KLBwWL2sB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/7OBBGbWgkiJAKEnDBB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/ylZSBOBhH3cc7FRwPB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/rd8aYrSBf6EAk2bPAB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/wmxCFLsdrEH1SbvRnB.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/6f4INUlnnCBMZ69J0B.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/GTOMlKOhhoabLB947B.jpg
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/Yj2sYxLgDuEJMVpLuB.jpg
Edytor zaawansowany
  • joanka-r 19.05.10, 15:26
    Ty to masz wyczucie i delikatnosć.
    W dzien katastrofy pod smoleńskiem wstawiłaś fotki z uśmiechem od ucha do ucha robione pod drzewkiem, dzis gdy pól Polaski ucierpaiło podczas powodzi, ty wstawiasz sloneczne fotki z osiedla.....
    --
    Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
  • metodiw 19.05.10, 15:50
    No,nie przesadzajmy... Feline ma prawo cieszyć się U SIEBIE piękną wiosną, a ja
    z przyjemnością patrzę na ładne widoki, bo za oknem mam dużo gorsze...
    Ani mnie nie zalało, ani aż pół Polski. Wiem, że nie wszyscy mieli takie
    szczęście, ale naprawdę, trudno wdziewać żałobne szaty zawsze i ze wszystkimi...
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 19.05.10, 18:41
    Sprobuj zasymilowac ten przekaz swoim rozprostowanym zwojem: tru sie umiera z
    nudow wiec po co notorycznie tu wchodzisz? Narazasz sie na takie cierpienia?
    Ziemia nie przestaje sie krecic, mimo, ze codziennie tu czy tam zdarzaja sie
    katarstofy, w tym niektore rowniez spowodowane ludzka glupota.
    Polemiki nie bedzie.
  • marguyu 19.05.10, 23:53
    joanko,
    tramwaju nie masz pod nosem, ze przyszlas sie czepiac feline?
    Mi sie ten jej maj bardzo podoba, bo u mnie szarzyzna i Morava
    zagrazajaca ludziom.

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
  • felinecaline 20.05.10, 00:21
    W dodatku bedac w sposob bezsprzeczny antyteza sybarytki wlazi na forum, o
    ktorym doskonale wie, ze nie spelni ono w zaden sposob jej oczekiwan, bo
    ocenila je wczesniej i dala temu znac gdzie tylko mogla jako glupie i nudne,
    malo: wiedzac, ze jej upodobania estetyczne sa wprost przeciwpolozne do moich z
    uporem godnym lepszej sprawy peta sie po mojej galerii zdjec, zamieszcza tam
    glupawe komentarze, wyszukuje i opisuje na swoj jednozwojowy "rozum" to, co tam
    znalazla.
    A tymczasem - pudlo! w calym portalu poza moja wizytowka nie ma zadnego mojego
    (tzn. mojej osoby) zdjecia.
    Pani z psem pod drzewkiem "usmiechnieta od ucha do ucha" to...przypadkowo
    spotkana niedawna pacjentka.
    Przykro, ze nie moglam zrobic Jej zdjecia pokazujacego jej obrzydzenie na moj
    widok i niechec albo co wiecej probe wymierzenia mi sprawiedliwosci jakims
    ciezkim lub ostrym przedmiotem.
    Co powiedziawszy udam sie na wieczorny seans igraszek z Morfeuszem, po ktorym
    osmiele sie zasnac... snem sprawiedliwego.

  • felinecaline 20.05.10, 20:06
    Dwadni temu zaniepokojona relacjami tivizyjnymi na temat sytuacji w miejscowosci
    gdzie mieszka moja dawna licealna kolezanka, z ktora miewam jednak wciaz
    kontakty przemailowalam do niej pytanie, czy aby jest bezpieczna.
    Dwa dni trwala glucha cisza, nic dziwnego, z pewnoscia byly zaburzenia w
    lacznosci i net nie dizalal normalnie.
    Przed chwila otrzymalam jednak odpowiedz, ktora pozwalam sobie zacytowac
    doslownie, jako swiadectwo, ze mimo wszystko "duch w narodzie nie ginie".
    Oto ona:

    witaj,
    Hej Elii!..
    chwilowo u mnie suchawo ale moi znajomi niestety bliżej Wisły nocna pora
    musieli opuścić pielesze a reszta ich dobytku zajeła się woda...
    Zatem uważaj i trzymaj się raczej z dala od brzegów , chyba że to jest brzeg
    kieliszka...
    Pozdrawiam
    Małgorzata
    .
    Czyzbym wiec w tej sytuacji miala obowiazek zakladania wlosiennicy i biczowania
    sie?
    Za to noz mi sie otwiera, kiedy slysze w tejze tivi relacje o tym, jak ludzie
    zwlekaja z decyzja ewakuacji kiedy jest to jeszcze bezpieczne i narazaja
    ratownikow na powrot po siebie juz w warnkach skrajnych, kiedy owi ratownicy
    musza ryzykowac zyciem wlasnym i innych ewakuowanych w tej samej "turze".
    Albo jak slysze o tym ile zwierzat - czy to gospodarskich czy "towarzyskich"
    zginelo, bo gospodarze i "miskodawcy" nie pomysleli o przemieszczeniu ich na
    czas w bezpieczne miejsca...
    W 1995 roku byla u nas taka "mega - powodz".
    W poblizu miasta jest farma otoczona 3 rzekami.Gospodarz wypasal bydlo na wyspie
    na jednej z nich.
    Woda wezbrala (blyskawicznie), bydlatka znalazly sie w niebezpieczenstwie.
    Uratowalo je wojsko.
    Gospodarzowi wytoczono proces o ich narazenie na niebezpieczenstwo,
    nieumiejetnosc przygotowania i narazenie bezpieczenstwa ratownikow.
    Za uzycie amfibii dostal spory rachunek.
  • metodiw 21.05.10, 09:59
    No tak, a u nas Dziwisz wystawił relikwie św. Stanisława i jest przekonany, że dzięki nim Krakowa nie zalało http://emoty.blox.pl/resource/rotflwt.gif
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • marguyu 21.05.10, 10:09
    metodiw,
    cos mi sie widzi, ze rozgrzeszenia nie dostaniesz!

    --
    www.etvoici.bloog.pl/
    smile Jdu, ne vím kam, ale těším se. wink Luba Skořepová
  • metodiw 21.05.10, 10:24
    big_grin
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 21.05.10, 10:42
    Lepiej napisz, bezboznico, jak sie sprawdza moja prognoza - powinno wyzierac slonko.
    Czego Wam wszystkim zycze.
  • metodiw 21.05.10, 19:25
    Taaa...
    Wyźrzało smile
    Zapakowałyśmy Niuśkę do wózka i wywiozłyśmy na pierwszy długi spacer po potopie smile Byłyśmy dość daleko od domu, kiedy rozpętała się nagle taka nawałnica z piorunami, że hej!...
    Córka nie chciała przeczekiwać, bo mały głodomorek nie jadł już ponad dwie godziny, a jak ona poczuje głód, to nie ma zmiłuj uncertain Okryłyśmy wózek folią przeciwdeszczową i hajda do domu! Zmokłyśmy jak psy sad Córka gorzej, bo ja szłam pod parasolką, a ona gnała przed siebie, pchając wózek...
    Niuśka nawet nie zauważyła, że coś się działo, tak była zapatulona, spała jeszcze chwilę w kołysce, dając matce się przebrać.

    A potem znowu zaświeciło słońce smile
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 21.05.10, 19:32
    Szczescie chociaz, ze mialyscie te folie.
    Ale jednak wyziera smile
    Buziaki dla zarloczka.
  • metodiw 21.05.10, 20:10
    Folia jeździ zawsze w wózku smile

    Natomiast czemu mama optymistka założyła baletki i katankę zamiast porządnych butów i płaszcza przeciwdeszczowego, to nie wiem sad Oby się nie przeziębiła.
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 21.05.10, 20:32
    Pewnie po ciazy, kiedy nie wyglada sie zbyt "rajcownie" wrocila juz Jej chec
    podobania sie i uznala, ze w baletkach i katance bedzie Jej najlepiej.
    A Ty nigdy po kryjomu nie zdejmowalas cieplych majtedalow, ktore kazala Ci
    zakladac mama?
    ...a w kazdym razie milo z wojej strony, ze nie odsadzasz mnie od czci i wiary
    za moje przepowiednie po tym doswiadczeniu big_grin
  • metodiw 21.05.10, 21:01
    Sprawdzam lokalne prognozy smile
    Poza tym, jest lepiej - trochę się ociepliło i leje z przerwami big_grin
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 23.05.10, 13:49
    Dzis - taka-m niepoprawna spacer po troche dalszej okolicy, w dzielnicy rezydencyjnej, zamieszkalej przez "staroryszow" i garstke "nuworyszow", ale tez bedacej celem rekreatywnych wypraw wszystkich spragnionych odpoczynku na swiezym lugcie.
    Po drodze spotkanie z historia.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/Rzl2xGkAEg25aSuRlB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/vBTz6zwTlt7b5UB7NB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/o86lxxF55cZzWQAo6B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/6ubpBUAals7LjtMb8B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/LDa0WBh5KeQ1GZbLRB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/BVduhHMBW1c7h4IqgB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/tizNWHcYSOjfaRUloB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/5B03dm48VPxVDBD1eB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/AqqTWdvVNdWD1avPOB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/oDI0zMYK1iMjW8yfqB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/yuh11SByIywSwlnDnB.jpg

    [imgfotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/agsULjbW4KND6c5PnB.jpg][/img]

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/vrD8feciBz2LJYbBOB.jpg
    fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/ml9iRByx8u7egi446B.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/ml9iRByx8u7egi446B.jpg

    Stromym zjazdem miedzy skalistymi zboczami zjezdzamy z glownej trasy na parking przed mostem przekraczajacym Maine.
    Most, zwany "mostem Amerykanow w sierpniu 1944 roku pozwolil wojsku amerykanskiemu pod wodza Generala Pattona przekroczyc rzeke i wyzwolic miasto (Angers).
    Wszystkie inne mosty byly przez niemieckiego okupanta przygotowane do wysadzenia, ten jeden pozostal, uznany za "nienadajacy sie do przeprawy ciezkiego sprzetu".
    Dzis zlaza sie tu spacerowicze, tak jak my z Kicurem zadni owiania swiezym luftem.
    Z mostu dzieki zoomowi aparatu piekny widok w dol Maine - na sasiedni most kolejowy i w gore rzeki, gdzie majaczy biala sylwetka wiezy najstarszego w Angers kosciola - Swietej Trojcy.
    Na wodzie - jak to na wodzie -kiedy plynie ona spokojnie.Ludziska zorganizowali sobie rodzinny rejs pontonem,dzikie kaczki i inne ptactwo wodne sie pochowaly i wysiaduja badz wychowuja mlode, wiatr wieje, kicur zbiera kwiat dzikiego bzu na zyrop imienia Fettinii .
    A mieszkancy - jak to mieszkancy, pochowali sie w swoich wlosciach za wysokimi zywoplotami wg zasady: "pour vivre heureux vivons cachés" ("by zyc szczesliwie zyjmy w ukryciu") albo jak kto woli "my home is my castle".
  • kwiatek_leona 23.05.10, 20:46
    Bardzo fajny spacerek i musze powiedziec, ze Twoje "blokowisko" jest
    przemile - przymiotnik nader rzadko uzywany dla okreslenia tego
    typu ludzkich siedlisk. Wszedzie pelno zieleni i jakos utrzymuje
    taki sasiedzki charakter...

    Bardzo mi sie tez podoba ta dzielnica "staroryszy", szczegolnie
    uliczka z kwiaciarnia. U nas (czyli juz w Ju Es) jest sporo takich
    uliczek z malymi sklepikami na parterze - choc raczej tylko w
    miasteczkach sprzyjajacych spacerowym zakupom. Tam gdzie mieszkam
    akurat nie ma czegos takiego, bo miasto strasznie rozproszone, mozna
    za to godzinami spacerowac i zagladac ludziom do okien i ogrodkow a
    gdzieniegdzie dojrzec w jakiejs wycince wychylacy sie z mgly most
    Golden Gate, otwierajacy w San Francisco droge z oceanu do zatoki.
    Twoje dwa ostatnie zdjecia sa juz niezwykle wprost "kalifornijskie".
    Gdybym nie wiedziala, sadzilabym, ze to tutejszy dom, nie tylko ze
    wzgledu na architekture ale, przede wszystkim, te powyginane przez
    wiatry i wbrew nim rosnace iglaki. Czyli dla mnie bomba!
  • felinecaline 23.05.10, 21:04
    Drobne sprostowanie! kwiaciarenka jest na moim osiedlu.
    Wada osiedla "staroryszy" jest brak jakiegokolwiek handlu w promieniu 5 km.
    Jest linia autobusowa do centrum "Buszmenii" (ta dzielnica nazywa sie
    Bouchemaine nie z powodu otaczajacego buszu jak na obrazkach, ale
    dlatego, ze tam Loara "polyka" Maine - troche to nielogiczne, powinno byc
    "boucheloire" gdzie bouche to usta, geba etc.
    No i oczywiscie wszystkie "richard'y" maja autka i w kazdej chwili moga jechac
    po wszelkie zaopatrzenie gdzie zechca albo tez zamowic sobie dostawe do domu.
    Co do zieleni - nasza prowincja ma tradycyjnie od wiekow miano "ogrodu Francji"
    a samo miasto w konkursie CE jest od lat botowane na ...pierwszym miejscu pod
    wzgledem zazielenienia i ukwiecenia. No, ale Alzacja nie ma czego zazdroscic z
    geraniami na kazdym kroku.
    "Wada" natomiast dzielnicy staroryszy" jest to, ze wszystkie domy sa niewidoczne
    dla przechodnia, "skromnie" schowane za wusokimi zywoplotami, murkami ze schisty
    lupkowej lub wlasnie za "chaszczami" wg wczesniej zacytowanego powiedzenia
    "pour vivre heureux vivons cachés".
    Dawniej mialo to jeszcze jeden szczegolny smaczek: posiadanie basenu w ogrodzie
    (tam chyba w 95% ogrodow) byl dla fiskjusa "widoma oznaka bogactwa", wiec
    ludziska sie tak maskowali przed inspekcjami fiskusa -skuteczne w dobie pieszych
    inspektorow ale dzis, w dobie zdjec satelitarnych - zero skutecznosci :¨P
    O tempora....

  • felinecaline 23.05.10, 21:07
    A wiesz, ze na ten mostek to w ogole jechalam na Twoja intencje (patrz
    opowiastka o Gen.
    Pattonie big_grin).
  • kwiatek_leona 24.05.10, 00:41
    smile

    Poniewaz jednym uchem slucham TVN24, nie moge nie spytac, ogladajac
    te piekne rzeczne tereny: czy sa one bardzo narazone na wylewy? Juz
    nie mowie nawet o takich katastroficznych, jak teraz w Polsce, ale
    takie "wiosenne", po niecodziennie wielkich ulewach? Z innej beczki,
    czy na tych przyrzecznych lakach rosnie moze szczaw? Dobra
    szczawiowa z polowka jajka na twardo na srodku talerza nie jest zla!
    Jestem natomist zdziwiona, ze nasz kolega, ten ktory mieszkal w
    Angers, narzekal na brak tam dobrych miejsc do wedkarstwa muchowego.
    Moze za duzo tej wody dla tego typu wedkowania...
  • felinecaline 24.05.10, 09:42
    ry w rozkoszny sloneczny i cieply swiateczny poranek - tak, drugi przedluzony
    majowy w-e.
    Jaka radosc zyc! Pol godziny temu Pitka sciagnela mnie z lozka, teraz siedze
    przed "plaplokiem" i filizanka kaw y i croissantem na moim znanym wszechiwobec
    zabalaganionym balkonie.
    Wszystko (albo prawie) rosnie jak glupie.
    Ale wrocmy do Twoich pytan: Terzeny Osiedla Staroryszow nie sa zalewane,
    polozone sa na dosc wysoko wznoszacym sie ponad rzeke skalistym wzgorzu, nie ma
    wiec tez ryzyka podmycia.
    Cwaniaki, wykupili po prostu najlepsze w okolicy dzialki - ta dzielnica
    powstawala jakies 50 lat temu, o caym swiadczy styl zabudowy.
    Mam tam nawet znajomych, ale nie mam zwyczaju nachodzic kogokolwiek
    niezapowiedziana, wiec nie wstapilismy.
    Innym razem bedzie relacja z ogrodow.
    Nieco dalej w dol Manki i wzdluz calej naszej tutejszej Loary sa tereny
    retencyjne i obwalowania, bo Loara jako jedyna nieuregulowana rzeka we Francji
    plynaca w 100% naturalnym korytem jest nieprzewidywalna i potrafi robic nam
    niespodzianki.
    Nie tak jednak bolesne jak to, co oferuja w tej chwilio Rodakom polskie rzeki...sad
    Ale bylo i tak, ze nasze miasto bylo przeciete na pol, obwodnica na odcinku,
    gdzie leci ona wzdluz Maine stala pod woda, mosty byly zamkniete i np do pracy
    moglam sie dostac tylko...wojskowa amfibia.Przepuszczano tylko ambulansy na sygnale.
    Kiedy indziej jechalam TGV do pobliskiego Nantes.
    Na sporym odcinku torowisko biegnie rodzajem grobli.
    I ze wszystko wokol bylo zalane mialo sie dziwne wrazenie...podrozy statkiem.
    Szczaw - oczywiscie, ze rosnie, i w tej chwili wlasnie kwitnie i...nikt go nie
    zbiera, tak, jak ludzie nie zbieraja ani kwiatu lipowego, ani jezyn, ktorych tu
    miejscami mnostwo na miedzach ani...
    no, wlasnie - nawet tego czarnego bzu zerwal Kicur tylko na niewielki bukiecik,
    kudy tam do robienia fettiniowego syropu big_grin
    Na wedkarstwie - zadnym - nie znam sie, ale rzeczywiscie, muchowcow tu raczej
    nie widac, choc w Loarze ryby nie brak, oprocz drobnej "frytury" zdarzaja sie
    wegorze, dzikie karpiowate a jeszcze kilkanascie lat temu bywaly i lososie.
    W loarze muchowiec zreszta nie polowi, bo dno jest niestabilne i lazenie po niej
    niebezpieczne, lowi sie z plaskodennych lodzi (rzeka miejscami jest bardzo
    plytka, wiec to najlepszy typ na te rzeke.
    Musze koniecznie poszukac zdjec ze "swieta Loary" z roaznymi typami takich lodzi.
    Plywa tu kilka kopii starych gabar i innych typow, niektore zabieraja turystow a
    na niektorych nawet sie ich karmi.
    Cudowna wycieczka - mnostwo roznego ptactwa wodnego, bogata roslinnosc a od
    czasu do czasu na zboczu bieli sie jakas perelka starej architektury.
    Jesli bedzie pogoda namowie Kicura na foto-wycieczke droga biegnaca wzdluz
    prawego brzegu Loary, ktora stanowi wlasnie rodzaj grobli zabezpieczajacej
    okoliczne wioski.
    Droga zbudowana byla w ...XI wieku,przez naszych swiatlych wladcow
    Plantagenetow, potem przeszla grubszy remont za Napoleona I a w czasach
    wspolczesnych jest rowniez pieczolowicie remontowana.
    Malownicza choc niebezpiecznato najczesciej uczeszczana trasa turystyczna w okolicy.
    Uuuug, Kicur goni mnie do lazienki, bo mamy jechac na zakupy - postaram sie
    znalezc cos ciekawego do pokazania po powrocie.
  • felinecaline 24.05.10, 09:43
    Zginal gdzies "dziendob", zostalo tylko nieszczesne "ry" - dzien dobry wiec big_grin
    raz jeszcze.
  • felinecaline 24.05.10, 19:33



    Kwiatku -i wszyscy inni chetni do spacerow, przepraszam, dzien mi sie zakrecil w
    nieprzewidziana strone, nie pojechalam na dalszy ciag Buszmenii, ale to sie
    tylko odwlecze, uciec nie moze, bo to moje ulubione spacerowisko.
    Zreszta mam juz sporo zdjec stamtad, musze je tylko znalezc i "wrzucic" z plytki.
    Co zrobie, jak wyprawie gosci po kolacji.
    A narazie przejrzyjcie to:

    www.ville-bouchemaine.fr/bouchemaine-en-images-1254.html
  • felinecaline 27.05.10, 16:37
    Dzisiejsza wycieczka ma nawiazac do pytania Kwiatka Leona o zabezpieczenia terenow przylegajacych do Loary.
    Trasa biegnie droga polozona na grobli, zwana "Levée de la Loire" - ponoc najpopularniejsza drogowa trasa turystyczna we Francji.
    Rzeczywiscie, w sezonie, ktory zreszta juz sie zaczal ruch tu ogromny, droga jest dosc kreta wiec predkosc ograniczona do 70km/h, co ma te dodatkowa dobra strone, ze pozwala sie rozgladac i "cykac" fotki.
    Nie brakuje zreszta po temu i specjalnie urzadzonych punktow widokowo - piknikowych, jak ten ze zdjecia z Kicurem.
    Pojechalismy sobie ta trasa az do odleglego o mniej wiecej 25 km od Angers miasteczka Saint Mathurin, gdzie kiedys mieszkali Autorostwo Kicura w malowniczej uliczce nooszacej poetycka nazwe "Passage de la Misère" ;P - tlumacze: pasaz nedzy - kto zechce, moze uragac.
    Jaka jest ta "nedza" wg Swietego Mathurina niech swiadcza fasady domostw a o zmysle dekoratorskim obfitosc kwiatow w kazdym zakamarku. Jesli Buszmenia jest osiedlem "staroryszow" to St Mathurin jest zdecydowanie osada "bardzo starobardzoryszow", przy czym niektore domy z bezposrednim widokiem na Loare (niestety, wczoraj nie sfotografowane) to sa rezydencje "secondaires" (dodatkowe) milionerow paryskich, brytyjskich i ...halmerykanskich - tru, w pobliskim Thureil az po Saumur.
    Czas ograniczony do 14.00 nie pozwalal nam dotrzec az tam, wiec kolo kosciola Sw Mathurina zawrocilismy i fotografowalismy prawy brzeg Loary i osady zwana La Bohalle i La Daguenière.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/PhjJs40HIbFx7p3kmB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/Yv5fob8bi24VKgOS9B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/i8WLoueVkwyL0PbdWB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/Yv5fob8bi24VKgOS9B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/nK756m3TC91BT22AdB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/mxUxcIqkZBKDNjn6MB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/AgRmsB5oPtb6pYNnoB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/cF4ze17W5nJvSfhJ5B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/EipBYhFoAYA3V9C6KB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/O6k0wKGbAYrB7IifCB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/7bwSABWcRnIJlHuKrB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/H4RjpTTnqMNgQr4HnB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/Z1Qfm9beajmO8KYloB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/lh6PVkIb3aGp52tKrB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/SZ3VjVBxYUD4aSvbHB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/zbvQdjDSnigy9MyKeB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/8fvC3oUvRphiE5SYQB.jpg


  • kwiatek_leona 27.05.10, 19:27
    Faaajne! Fasady domow troszke przypominaja mi Burgundie ale nie
    calkiem (to sie nazywa fachowy opis architektoniczny wink Szkoda, ze
    ten piekarz tak spaskudzil front domu swoim sklepikiem, no ale
    piekarzom, o ile dobrzy, duzo sie wybacza.

    Dzieki za te wszystkie reportaze z wojazy! Duzo to lepsze niz tylko
    jezdzenie palcem po mapie! Choc i na mape zerknelam i wynika z
    niej, ze macie chyba rekordowa ilosc miast i miasteczek nazwanych
    imionami swietych. Czy tam gdzies w okolicy przypadkiem nie ma
    swojej rezydencji rodzina Giscard d'Estaing?

    A gdybys tak musiala nazwac jedna potrawe najbardziej
    reprezentatywna dla Twojej okolicy, to co by to bylo? Robie sie,
    cholerka, glodna a tu dopiero 10:15 rano. Ta dieta
    antycholesterolowa i nisko-glukozowa mnie zabija. By sie tak
    smazonego schabowego zjadlo, z mizeria na prawdziwej smietanie i
    jakis zabojczy deser. Zauwazylam rowniez, ze ilosc dygresji i
    nonsensu rosnie wprost proporcjonalnie do glodu...
  • felinecaline 27.05.10, 20:23
    Ale mi zabilas cwiekabig_grin
    ja zyje dzieki stolowce w robocie - nie skarze sie, szef ma fantazje i zarelko
    jest przyzwoite, ale ze mnie oszobiscie to zaden "cordon bleu".
    Na szczescie mialam niegdys sasiadke, taka "zlorta raczke" do wszystkiego a w
    kuchni to juz byl "cordon archibleu".
    To moja nieodzalowana Michalina wpoila mi tajniki kuchni andegawenskiej i na
    Jej czesc zamieszcze tutaj owa "sztandarowa" potrawe.
    Chyba w wycieczce po Buszmenii wspominalam o tym, ze w Loarze lowilo sie do
    niedawna nawet niezle okazy lososia.
    Otoz w naszej kochanej Andegawenii lososia owego podaje sie z delikatnym sosem
    maslano- winno- cebulowym zwanym "beurre blanc".
    I Michalina byla arcyhipermistrzynia przyrzadzania owego "beurre blanc", bo jest
    to dosc skomplikowana sztuczka, by otrzymac delikatna, lekko musujaca emulskje
    wszystkich skladnikow, ktora pieknie obleje owego lososia (albo rowbie
    smakowicie kazda rybke slodkowodna o lagodnym smaku.
    Lososia gotuje sie albo w tzw "court-bouillon'ie", albo na parze, albo smazy
    na patelni, mozna bestyjke zgrillowac, najwazniejszy jest on - ow sos -
    beurre blanc.
    postaram sie w papierowych archiwach znalezc Michelinowa reka spisany
    przepis, bo googlowy do piet by mu nie dorastal.
    No i podac nalezy owego lososia w towarzystwie mlodych ziemniaczkow
    pochodzacych z "marais salants" wysepki Noirmoutier - malenkie, wielkosci od
    duzej czeresni do orzecha wloskiego, o subtelnym slonawyo (bez dodawania soli do
    gotowania)- migdalowym posmaku.
    Popijac dobrym bialym, chlodniutkim...Gewurztaminer nada sie godnie smile a na
    deser przygarsc truskawek - tez z tej samej "ziemniaczanej" wysepki.
    Oj - zapomnialam o "entrée" - wobec tego dorzucam melon z Charentes - odmiana
    zwana "rouge gorge" (tak, jak ptaszek po polsku nieapetycznie zwany ...gilem tongue_out
    ) Na "lebka" pol takiego melonika , wydrazamy pestki i w dolek nalewamy porto
    albo jakies inne "vin cuit".
    Na zdrowie i bon appétit.
    Cholesterolu niemal ani sladu.

  • felinecaline 27.05.10, 20:34
    A tu latwa do odszyfrowania stronka specjalnie z mysla o Tobie i "Leonie" ale
    tez i o wszystkich innych milosnikach dobrego wina:
    www.platsnetvins.com/accords-plats-mets-vins.php?plat=Darnes+de+saumon+au+beurre+blanc
  • kwiatek_leona 27.05.10, 23:41
    Aaaa, dzieki za swietnego internetowego "streczyciela". Swoja droga
    losos z takim sosem beurre blanc to poezja, jezeli sos jest dobrze
    zrobiony. Niestety w Alzacji, gdzie lososia sporo w kartach dan,
    kucharze potrafia sknocic taki sos w niewybaczalny wprost sposob. To
    tylko moje podejrzenie wprawdzie ale wydaje mi sie, ze przesadzaja z
    iloscia wina, po czym zageszczaja spora iloscia maki. W ten sposob
    zamiast pieknego aksamitnego, uzyskuja geste sosisko, ktore w miare
    chlodniecia potrawy zaczyna przybierac forme nieapetycznego kozucha.
    To pewnie wplyw kuchni niemieckiej, choc po prawdzie to wlasnie w
    Niemczech jadalam potrawy z najwspanialszymi jedwabistymi sosami bez
    odrobiny zasmazki. Ach, jak sie juz alzacka kuchnia uparla przy
    niemieckich wplywach, dlaczego przynajmniej nie z Bawarii, gdzie
    mozna np. dostac piekny plaster dziczyzny z aksamitnym sosem z
    redukcji czerwonego wina. Do tego dwie wielkie, okragle kluski
    ziemnniaczane i przepyszna modro kapusta. Mniam!

    Oj, chyba widac golym okiem, ze mi moja zdrowa dieta wychodzi juz
    bokiem. Ale nic to - teraz troche pocierpie a pozniej sobie odbije wink
  • felinecaline 27.05.10, 23:49
    Wuczciwym poczciwym "beurre blanc" nie ma prawa byc krztyny maki!!!!!!!!!!
    Sklad: wino, eszalotka zredukowane do 8/10, zageszczone smietana, do tego
    wrzuca sie drobne kawalki zimnego masla i podgrzewa (nie ma prawa wrzec!)
    ubijajac trzepaczka.
    Mozna dodac szczypiorku, koperku, odrobine skorki z cytryny, ja dodaje tez kaparki.
    Mnnnnniammm!
    Ale mace mowie: "precz"!
  • lubietango 28.05.10, 13:30
    A do czego uzywa sie tego beurre blanc?? Do polewania homara moze??

    Znalazlam wasze forum i podoba mi sie bardzo. Chcialabym pogadac.
    Czy jest tu jakis watek powitalny??
  • felinecaline 28.05.10, 14:20
    Witam tango, nawiasem mowiac bardzo lubie ten taniec.
    Chyba jakis watek powitalny jest, ale juz dawno nikt sie nie wital, zreszta nie
    przywiazujemy specjalnej wagi do ceremonialu, Fajnie bedzie jesli zalozysz nowy
    taki watek.
    W kazdym razie pisz, my chetnie czytamy i rownie chetnie dyskutujemy.
    Milo mi, ze juz Ci sie spodobalo.
  • felinecaline 28.05.10, 14:22
    A co do "beurre blanc" - to glownie sos do ryb, skorupiaki maja mieso lekko
    slodkawe, do nich bedzie stanowczo za mdly, tradycyjnym sosem dla homara jest
    suce armoricaine czasami blednie zwany "sauce américaine", szczegoly pozniej.
  • lubietango 28.05.10, 16:11
    felinecaline napisała:

    > A co do "beurre blanc" - to glownie sos do ryb, skorupiaki maja
    mieso lekko
    > slodkawe, do nich bedzie stanowczo za mdly, tradycyjnym sosem dla
    homara jest
    > suce armoricaine czasami blednie zwany "sauce américaine",
    szczegoly poz
    > niej.


    Acha, no to czekam na przepis tego sosiku tez. Lubimy skorupiaki .
    Tu w Stanach homary sa dosc popularne i nie sa zbyt drogie.
  • felinecaline 28.05.10, 18:58
    Otoz i sosik.
    Na sos "hamerykanski" potrzeba (na 2 homary po 1 k
    15 cl oliwy z oliwek
    2 drobniuniutenko posiekane cebule,
    2 szalotki rowniez tak samoz potraktowane
    2 zabki czosnku (usuwamy kielek)
    traktujemy jak ich kuzynki
    4 pomidory (bez ziaren i sokuposiekane raczej grubowato
    150g koncentratu pomidorowego
    1/2 litra wytrawnego bialego wina
    3 cl bulionu rybnego
    10 g estragonu suszonego albo kilka swiezych listkow
    6 cl koniaku
    sol, pieprz Cayenne
    zwiazac 100 g dobrego masla i zagescic 100 g maki (bylabym bardziej skapa)
    Homary zamordowac obgotowujac we wrzatku nastzepnie podzielic na czesci, i
    obsmazyc 6 minut na goracej (dymiacej) oliwie z oliwek (skorupy powinny sie
    mocno zaczerwienic).Posolic i popieprzyc wg upodobania
    Wyjac homarowe szczatki z rondla, do oliwy wrzucic posiekana cebule, szlotke i
    czosnek a na koncu koncentrat pomidorowy i dusic pod przykryciem przez 5 minut.
    Po czym dodac wino i wywar z ryby lub z braku laku
    wode, koniak, posiekane tomaty tongue_out estrago, sol i pieprz Cayenne albo papryke z
    Espelette.
    Wlozyc spowrotem homarowe szczatki do rondla, sos powinien litosciwie je
    calkowicie przykryc - najpierw szczypce i "kufry" a nastepnie po 10 min czesci
    ogonow.
    Gotowac 25 minut od wrzenia.
    Wyjac z rondla czesci homara, odlozyc chwilowo gdziekolwiek poza zasiegiem
    zglodnialej asysty.
    Koral homara rozetrzec z miekkim maslem, dodac koniak, zagescic maka, rozrobic
    wszystko nagladka paste i dorzucic do sosu.
    Podgrzewac mieszajac trzepaczka i zagotowac.
    Dodac posiekany estragon, przetrzec sos przez sitko, podawac czesci homara z
    sosem i ryzem pilav w towarzeystwie ktoregos z cytowanych ponizej win:


    Zgoda miedzy potrawa a winem - Ten homar prosi sie o towarzystwo jednego z
    wymienionych:
    Champagne
    Cadillac
    Jurançon
    Pacherenc du Vic Bilh
    Sauternes
    Bouzeron
    Corton Charlemagne
    Criots Bâtard Montrachet
    Meursault
    Montrachet
    Château Grillet
    - polecam osobiscie te 4 ponizsze jako pochodzace niemal "z mojego ogrodka" a w
    kazdym razie z winnic mojej najblizszej okolicy.
    Bonnezeaux
    Coteaux du Layon
    Coteaux du Layon Chaume
    Savennières Coulée de Serrant
    Vin de Savoie
    Arbois du Jura
    Vendanges tardives d'Alsace





  • lubietango 28.05.10, 15:26
    Dzieki Feline! Ja tez nie przywiozuje wagi do ceremonialow, tak ze
    wystarczy mi twoje mile powitanie tutaj. Ja tez chyba naleze do
    estetek ale nie leniwych raczej. Moze nawet moznaby nazwac mnie
    pracusiem. Umiem jednak poleniuchowac i to na calego. Dodaje mi to
    tylko energii do nastepnego "ataku" pracy. Musi ona jednak byc
    tworcza bo takiej normalnej odwalanki nie lubie.
    Tu nastapilby USMIECH ale chyba na tym forum niema emotikonek?

    Ps. Acha , mieszkam w Stanach w duzym domu z ogrodem. Uwielbiam
    wnetrza i wszystko co sie z tym laczy. Jako hobby przerabiam stare
    graty na jeszcze starsze i (wedlug mnie) to przywraca im utracona
    gdzies tam dusze.
  • kwiatek_leona 28.05.10, 17:08
    "Moze nawet moznaby nazwac mnie pracusiem."
    No to mamy problem wink Ale niech Ci to bedzie wybaczone, skoro
    przywracasz meblom dusze.
    A zdradzisz, gdzie ten duzy dom w ogrodzie?
  • felinecaline 28.05.10, 19:03
    Wiesz, Kwiatuszku - to taki pozytywny rodzaj pracowitosci.
    Ja np mam tak, ze jak mam cos zrobic to robie to jak najszybciej, zeby znowu moc
    "nic" nie robic.
    Przy czym to "nic" obejmuje bardzo wiele roznych zajec nadajacych sie wg
    niektorych "psu na bude" typu sluchanie muzyczki, rysowanki, lektura, pogaduchy
    z przyjaciola albo - oczywiscie forumowanie.
    No a Meto? Czy Ona np jest naprawde leniwa? Te jej "sprzataniowe soboty" no a
    teraz babciowanie...
    ...a my tu bez niej wiedniemy tongue_out
  • metodiw 28.05.10, 19:43
    Ha, no a jak mam nie sprzątać, kiedy w ciągu paru dni mieszkanie pokrywa mi się kocim puchem? Tak naprawdę, to i tak powinnam odkurzać znacznie częściej sad Chociaż teraz panem i władcą mieszkania jest przez większość dnia Gigo, miauuuuuuu...........!!!


    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • metodiw 28.05.10, 20:09
    Z Niuśką też nie mam wyjścia sad I tak przychodzę do nich gdzieś koło 11,00, a odwożą mnie 18,00-19,00.
    Czasem mała jest na tyle uprzejma, że pośpi 2-3 godz. jednym ciągem i wtedy można zrobić WSZYSTKO smile Nawet zajrzeć do kompa smile
    A czasem potrafi zrzędzić godzinami, przysypiać na pół godzinki i krócej, a tak to się ją karmi, przewija, karmi, przebiera, karmi, odbija, nosi, karmi, lula, przewija, a ona niezmordowanie wymyśla nam nowe zajęcia http://emoty.blox.pl/resource/crying10.gif
    Wtedy, dzięki temu, że jesteśmy we dwie, obiad jest ugotowany, pranie zrobione a ubranka poprasowane smile

    Dzisiaj sama zajmowałam się szkrabem, bo pojechali na kontrolę do lekarza (upłynęło już 6 tygodni od porodu), więc Niuśka dała popis swoich umiejętności! Nawet kawy nie wypiłam i ręce bolą sad

    Poza tym - nienawidzę spacerować z wózkiem po tej ich zakichanej dzielnicy! Małe, przedwojenne uliczki z domkami jednorodzinnymi,chodniki wąziutkie, pamiętające chyba jeszcze Bieruta, krzywe, połamane płyty, doły z kałużami; częściowo zatarasowane przez samochody, które jaśniepaństwo parkuje na chodniku obok swojego parkanu. Natomiast na ulicach ruch całkiem współczesny, samochody mkną, smród spalin, huk... http://emoty.blox.pl/resource/4_2_207.gif
    Pojechałam do takich, teoretycznie, alejek spacerowych niedaleko Pogorii, a tam smarkateria rozjeżdża się na quadach, wrrr...
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 28.05.10, 20:34
    Rzeczywiscie, zycie kochajacej babuni nie jest uslane rozami.
    Dabrowe znam tylko z bardzo grubsza, ale czy Dabrowa czy sosnowiec jezdzenie
    squadami poza terenami do tego wyznaczonymi jest chyba zakazane?????????????????
    Co dpo Pana G natomiast to protestuje, on nie zaden "jasnie pan" tylko biedny,
    osamotniony kocurek, pozbawiony gliglotania tam gdzie lubi, mozliwosci
    pomruczenia panci na uszko, zrobienia "kociego grzbietu" i wdzieczenia sie
    brzuszkiem do gory.
    No to z rozterki oczywiscie futerko mu linieje.
    Dopieszczac, Pancia, dopieszczac intensywnie boooo....
  • metodiw 28.05.10, 20:46
    Daj spokój...
    Ja mam cały czas ostatnio zajęte ręce - tylko następuje wymiana jednego tobołka na drugi wink
    Gigo jeszcze cięższy od Anielki, ale ona goni go dzielnie, już się zaczyna robić krągła i pyzata smile A obwód klatki piersiowej zwiększył jej się od urodzenia o 3,5 cm, od tych wrzasków oczywiście wink
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 28.05.10, 20:49
    Ho-ho!!! 3,5 cm - toz juz sie bedziecie musialy za biustonoszem ogladac big_grin -
    tylko co to za "miseczka" bedzie?
  • lubietango 28.05.10, 21:13
    kwiatek_leona napisała:

    > "Moze nawet moznaby nazwac mnie pracusiem."
    > No to mamy problem wink Ale niech Ci to bedzie wybaczone, skoro
    > przywracasz meblom dusze.
    > A zdradzisz, gdzie ten duzy dom w ogrodzie?

    Dom z ogrodem jest na wschodniej czesci US. Niestety wolalabym nie
    oglaszac w internecie gdzie.

    Widze ze inni pracusie tez tu sie udzielaja . Moim zdaniem
    babciowanie tak jak to robi Metodiv jest najciezsza praca jaka
    czlowiek moze sobie wymyslic. ( cos tez wiem na ten temat)
    A jak wstawiacie te emotikonki?

  • kwiatek_leona 28.05.10, 22:57
    Alez tak, wschodnia czesc US to zupelnie wyczerpuja odpowiedz na
    potrzeby publicznych forow (for, fora, forumow, forums - wybrac, co
    kto lubi).
    Emotikony z np. usmiechem robi sie, jak za starych prymitywnych
    czasow - Klikasz na dwukropek, potem na ) i samo sie zamienia w
    usmiechnieta gebe. Te bardziej skomplikowane wymagaja zdaje sie
    prywatnej kolekcji emotikonow - Metodiw wie, bo tez umieszcza.
    Nawiasem mowiac, Meto, jestes istotnie najzwyczajniejszym w swecie
    pracusiem, w dodatku zwalasz wine na Bogu ducha winnego Gigo wink
  • felinecaline 28.05.10, 23:25
    O, faaaajnie, poklocmy sie wreczcieociupine, powymyslajmy sobie od
    "pracusioof" i byleczego tam jeszcze, nie od parady jest wlasnie pelnia i
    wampiry sie budza...
    ....oooops, zapomnialam - jolixia zabezpieczyla nas czosnkiem, no coz, nici z
    awanturkitongue_out.
  • lubietango 29.05.10, 20:47
    felinecaline napisała:

    > O, faaaajnie, poklocmy sie wreczcieociupine, powymyslajmy
    sobie od
    > "pracusioof" i byleczego tam jeszcze, nie od parady jest wlasnie
    pelnia i
    > wampiry sie budza...
    > ....oooops, zapomnialam - jolixia zabezpieczyla nas czosnkiem, no
    coz, nici z
    > awanturkitongue_out.
    Chyba tak smirk
    Ale mnie mozecie tam zwymyslac od pracusia. Sama sobie w ten sposob
    ublizam.
  • felinecaline 29.05.10, 21:58
    Wiesz, najsmieszniejsze jest to, ze my jakos dziwnie nie mamy ochoty n klotnie i
    swary.
    Niektorzy twierdza nawet, ze oczywista oczywistoscia jest, ze winny jest temu
    zamordyzm z mojej strony.
    O3wizda, przeciez kazda tu wstepujaca ma obowiazek podpisania cyrografu
    dozywotnej wiernosci, poddania umyslowego (bo jak tu poddawac sie cielesnie na
    2000km dystans?)i glosnego i czestego wychwalania cnot Maci zalozycielki
    Pudernicy I na osciennych gumnach - pardon - forum(n)ach tongue_out.
    A ja na to: kochajmy sie lub sie nie kochajmy, komplementujmy sie lub miazdzmy
    sie krytyka, op..ajmy jak ktora zasluzy, pocieszajmy, jesli ktoras cos boli
    ale nie robmy nic niezgodnie ze swoimi wlasnymi przekonaniami i pod zadne dyktando.
    Niech zyje babska wolnosc i swawola!
    A teraz napijmy sie czegos %
    Za Wasze (i moje) zdrowie.
    Moze wreszcie wyjdzie slonce - kaprysne jak cholera atos, u mnie 2 dni wyglada a
    potem na 3 kolejne sie chowa - jak wlasnie dzisiaj.
  • kwiatek_leona 30.05.10, 01:53
    Potwierdzam. Nasza MZP ( Matka Zalozycielka Pudernica) jest
    niezwykle lagodna i dobrotliwa osoba i nigdy nie spoznia sie z
    wysylaniem nam miesiecznych czekow za pisanie na tym forum wink



  • azalijazaza 30.05.10, 10:47
    Ha, ha, ha! Dodaj tylko, ze pod warunkiem, ze piszemy wylacznie sluszna w
    jej kaprawych slipiach prawde a czeko sa tak skape, ze najzatwardzialszy Szkot
    (przepraszam Szkotow) by sie powstydzil.
    Salope!tongue_out tongue_out tongue_out
  • metodiw 30.05.10, 11:27
    http://emoty.blox.pl/resource/yahoo.gif
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 30.05.10, 11:28
    A od Ciebie to wymaganego pensum nie dostalam tongue_out i czeku nie bedzie!!!!!!!!!!!
  • metodiw 30.05.10, 11:33
    http://emoty.blox.pl/resource/beczy.gif

    Sorry, właśnie przygotowuję imieninowy obiad dla rodzinki i odwlekam chwilę wsadzenia łap do łososia, celem odskórowania i wyjęcia ości, fuj......
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 30.05.10, 11:59
    No to przyjmij wszystkie imieninowe najlepszosci w wielkiej obfitosci, kwiecia
    pachnacego, winka upojnego itepe, niech Ci wsio udaje sie.
    Amen big_grin
    A co do lososia - nie wiem, w jaki sposob go przyrzadzasz, ale osobiscie sama
    nigdy-przenigdy nie "splamilam sie" taka rzezia.
    Stolownikow uwazam za osoby na tyle samodzielne, zeby byly zdolne wydlubac sobie
    osci z wlasnej porcji - ilez ich tam moze w koncu byc?
    Skora? Oskrobuje tylko luski, jesli sa i zawsze smaze ze skora, bo to moj
    ulubiony przysmak - niech mi nikt nie wspomina o cholesterolu, w zyciu nie
    mialam podwyzszonego tongue_out a spozywam go w ilosciach mogacych dietetyka przyprawic
    o zawrot glowy i palpitacje.
    Kiedys maz kuzynki przygotowal na wigilijna wieczerze karpia bez skory i biedak
    bogu dusze winien stal sie moim "wrogiem nr 1".
    A w ogole to jak tego lososia przyrzadzasz?
  • felinecaline 30.05.10, 12:11
    Jeszcze jedno: moja rownie jak Ty staranna i pracowita przyjaciolka do usuwania
    osci z ryb uzywa pincetki do epilacji.
    A wnetrznosci rybiechyba kazesz usuwac przy zakupie????????
  • metodiw 30.05.10, 12:20
    Dziękuję za życzenia smile
    Imieniny miałam tydzień temu, ale gości przyjmuję dziś ze względu na tę komunię, na której musieli być tamtej niedzieli.

    Łososia kupuję w płatach, odcinam skórę i wyciągam długie ości (fuj... ale lubię jeść spokojniej na talerzu).
    Będzie łosoś upieczony w marynacie z sosem serowym oraz makaronem w sosie szpinakowym, do tego sałatka grecka. Oczywiście wino, ciasta i lody.
    Nie obiecuję sfotografować stołu, bo Gigo, Niuśka i reszta, to może byc zbyt absorbujące... smile
    Zmywam się, bo trzeba zrobić tę sałatkę, a jeszcze obrus nie wyprasowany smile
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • joanka-r 31.05.10, 10:30
    ''Imieniny miałam tydzień temu''
    faktycznie Twoje są dzień przed moimi. Najlepszego!smile
    --
    Nie płakałam po prezydencie, ale będe płakać jak zostanie nim Jarosław.....
  • metodiw 31.05.10, 11:06
    A Twoje są w tym samym dniu, co mojej przyjaciółki, Zuzanny smile
    Najlepszego smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • lubietango 30.05.10, 21:37
    felinecaline napisała:

    > > Skora? Oskrobuje tylko luski, jesli sa i zawsze smaze ze skora, bo to
    moj
    >
    >
    >

    Ja tez lubie rybe ze skora.. pyszna przysmazona. Mniam smile

    Lososia lubie tylko wedzonego jednak.

    Wszystkiego dobrego dla Meto z okazji imienin. Ja tez mialam niedawno
    imieniny ale nikt mi nie zlozyl zyczen niestety.
  • metodiw 30.05.10, 21:52
    A, dziękuję, dziękuję...

    No to WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO z okazji byłych imienin dla Lubiętanga http://emoty.blox.pl/resource/balloons.gif
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 30.05.10, 22:11
    A ja popelnilam dzis na obiad wg obejrzanego wczoraj w "Kuchni" przepisu na
    eskalopki w Marsala te wlasnie cielece eskalopki zostaly smazone w winie
    "deserowym" a po naszemu aperitifowym (vin cuit" cos z Rivesaltes.
    A ze eskalpki byly nader cieniutkie dorzucilam niedojedzony przez Pitke filecik
    z kaczki.
    Do tego "pommes noisettes", szalotka i zielone szparazki popite Rosé d'Anjou -
    kupione w discouncie za psie pieniadze bylo doskonale, dawno nie pilam tak
    dobrego wina.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/nikCDTf2JSRwJOP41B.jpg

    [img]http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/zkeZ2hgYJ26gkuCtqB.jpg[img]

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mf/ji/cvpa/rqp9kojxHJsS4Y5vFB.jpg
  • lubietango 30.05.10, 23:06
    felinecaline napisała:

    > > z kaczki.
    > Do tego "pommes noisettes", szalotka i zielone szparazki popite Rosé .
    > >
    >

    Nooooo obiad jak sie patrzy!!

    Takie malenkie kartofelki jadlam kiedys we Francji nad morzem. Tutaj sa
    niby podobne ale smakuja inaczej jednak. Tamte byly pyszne.

    U nas jest bardzo goraco wiec staramy sie gotowac na zewnatrz . Dzisiaj
    rzucimy na grila kawal miecha ..... i postaram sie zrobic je po
    brazylijsku. Wczoraj takie nam zaserwowal przyjaciel i rozplywalo sie w
    ustach.

    Ostatnio odkrylam tez magiczne wlasciwosci szparagow.
  • felinecaline 30.05.10, 23:30
    Te kartofelki, ktore jadlas to nie to samo, co moje dzisiejsze, moje to takie
    kartoflane mini-ptysie ( ordynaryjna mrozonka oczywiscie ;P) a Ty jadlas pewnie
    te z marais salants kolo Noirmoutier, rzeczywiscie - zjawisko samo w sobie.
    A ja juz za 3 tygodnie i 15 godzin bede w Polsce i zazycze sobie na przywitalny
    obiadek mlode ziemniaczki podsmazane na maselku z cebulka i koperkiem (aaaach,
    az ociekajace cholesterolem)i liter zsiadlego mleka na popitke (choc tu pijam
    bretonskie, tez doskonale
  • kwiatek_leona 30.05.10, 14:08
    Zawsze do uslugsmile Hej, wreszcie cos po francusku, co rozumiem!
  • felinecaline 23.05.10, 13:55
    No to kapituluje.
    Wczoraj wrocilismy przewiani, zmeczeni, spragnieni i szczesliwi.
    Wszystkim zycze jedynie podobnych beztroskich spacerkow po bezpiecznej okolicy
    przy dobrej pogodzie
  • metodiw 23.05.10, 18:44
    A u mnie nareszcie jest dzisiaj SŁOŃCE http://emoty.blox.pl/resource/4_16_1.gif
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 23.05.10, 20:13
    No to na te okolicznosc sobie kaze zaserwowac bablowca i jak mi radzila
    niepodlana kolezanka z Bierunia przyblize usta do brzegu pucharu.
    Jak sie ma mala Ninon? Zapewne sie usmiecha wink
  • metodiw 23.05.10, 20:32
    Nie wiem, wekeendy mam wolne smile
    Byli dziś z małą na wyjazdowej, rodzinnej komunii.
    Ona się rzadko uśmiecha, częściej patrzy groźnym okiem smile Dziadkowe spojrzenie,
    oby więcej nie odziedziczyła po moim byłym sad

    A jej mama powtarzała przez całą ciążę, że Anielka będzie grzeczną dziewczynką
    http://emoty.blox.pl/resource/oui.gif
    --
    MNIE się podoba... podoba MI się smile
  • felinecaline 23.05.10, 20:39
    No to pewnie Ninon przycmila mala "komunistke".
    Wczoraj byly imieniny corki sasiadow, mamy malej Nai, ktora urodzila sie plusk
    - minusk w tym samym czasie (pokazywalam Jej fotke.
    Tez ladna panienka rosnie big_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka