Dodaj do ulubionych

a teraz....

23.08.09, 12:32
....ide na rower zeby oczyscic cialo ze wczorajszych lumpow i
lempeczkow
'bombelki' musza wyleciec w powietrze razem z potem ...i przedtem...


a zatem komu w droge temu z kopa!


--
- babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
- pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
Edytor zaawansowany
  • tralalumpek 23.08.09, 21:11
    fajnie sie wyrowerowalam, wprawdzie w lesie na sciezkach byla woda i
    ciapcia fruwala na plecy ale faaaaaaaaajnie bylo
    pedalowalismy wzdluz dunaju, czesciowo sciezkami parku narodowego
    wsrod powalonych przez bobry drzew, ponoc na teranach gniezdzenia
    sie zimorodkow ale tego ptaszka nie widzialam

    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • metodiw 23.08.09, 22:12
    To trzeba było zrobić zdjęcia i pokazać smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 23.08.09, 23:05
    tzw "kroliczymi sciezkami" a wlasciwie dawna sciezka celnikow i flisakow , ktory
    uzywali ich do przeciagania lodzi ptzez niezeglowne mielizny (idac taka sciezka
    ciagneli lodzie na linach, czasami z pomoca koni).
    Po zaprzestaniu tej gimnastyki brzego Loary zasiedlily wlasnie kroliki i w
    niektorych miejscach skarpa przybrzezna byla wrecz podminowana ich gniazdami.
    Ostatnio jakos mniej sie widujeich zabawnych mordek bezczelnie przygladajacym
    sie przechodniom i tyleczkow wachlujacych krotkimi ogonkami.
    Nazbieralam troche jezyn, tubylcy spogladali na mnie jak na zumazszedsza, wola
    placic w sklepie ;-P
    ...a ja wszystkie owoce najbardziej lubie tak "zywcem" prosto z drzewa czy tam
    krzaka i co oczywiste nie myte!!!! ot - doktorzyca ze mnie ;-P
    Zdjec nie robilam, bo bedac na dyzurze pod telefonem wyrwalam sie nieco na
    wariata na ten spacer- blogoslawienstwo umozliwione przez "komorki".
  • metodiw 23.08.09, 23:32
    Ale Wam dobrze... Ja przesiedziałam dzień jak głupek w domu sad
    Mieliśmy niby robić grila albo iść do kina, ale...
    starsza córka wściekła, że już musi jutro iść do pracy, zięć coś programuje,
    młodsza ma nowego faceta i ledwo wczoraj wpadła trochę posiedzieć sad

    A ja do facetów nie mam cierpliwości...
    Zawsze mogę się pocieszyć, że u mnie ani Dunaju, ani Loary nie ma smile

    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 23.08.09, 23:40
    Tam sie naprawde nie da polazic?
    Nawiasem mowiac - nie cierpie grilowania! Chetnie jadam w plenerza, ale pod
    warunkiem, ze jedzenie pochodzi z "prawdziwej" kuchni albo ze je sie zimne.
  • dacard 24.08.09, 01:03
    A kielbasa z grila tez Ci nie podchodzi? Bo u mnie natychmiast budzi
    skojarzenia pieczeniem kielbasek przy ognisku i lubie bardzo... Chociaz
    uczciwie mowiac nie wiem ile w tym resentymentu a ile zwyklego smaku...
  • metodiw 24.08.09, 09:25
    Bliżej mi na spacery w parku śródmiejskim smile

    Grilla lubię, tak od czasu do czasu smile Wtedy mi szalenie smakują przypalone kiełbaski i karkówka z musztardą, bułeczką i jakąś prostą sałatką pomidorową. I piwko albo winko smile
    Siedzimy na tarasie domu, pies obszczekuje przechodniów zmierzających na Pogorię big_grin albo przybiega żebrać o jedzenie, prymitywny grill kopci, słońce świeci, świerki w ogrodzie udają kawałek lasu...
    Taki tam urok miejskiego lata smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • tralalumpek 24.08.09, 09:21
    ...tak niewinnie sie zaczyna

    http://img17.imageshack.us/img17/774/dscn6319n.jpg

    a potem las inne sciezki a potem to nawet sciezek nie ma tylko
    koleiny na lace ktorymi sie jedzie

    http://img16.imageshack.us/img16/203/dscn6330.jpg


    http://img16.imageshack.us/img16/6606/dscn6330a.jpg





    i takie widoki

    http://img207.imageshack.us/img207/7831/dscn6324.jpg


    http://img38.imageshack.us/img38/5900/dscn6331q.jpg



    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • metodiw 24.08.09, 09:26
    Piękniście smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 24.08.09, 10:17
    I blizniaczo podobna do mojej "kroliczej sciezki" - takie mniej lub bardziej
    zarosniete wertepyn "dzika" natura o rzut cammembert'em od miasta.
    Najbardziej lubie miejsce, gdzie Maine wpada do Loary.
    Musze wieczorem poszperac w zdjeciach - ciekawy widok: obie rzeki plyna juz
    jednym korytem a wciaz widac ktora jest ktora.
    A mojej srodoperacyjnej kawce towarzyszy dzis pogrzmiewanie i jest ledwie 22°.
    O, wlasnie calkiem niezle gramotnelo.
  • tralalumpek 24.08.09, 17:26
    ta drozka ma to fajnego ze jestem w miescie czyli lenistwo
    korzystania w pelni z infrastruktury a jednoczesnie mam 'o rzut
    kasztanem' do natury
    nie mam domu na kartoflisku czy innym rżysku ale za pare minut
    drobnym truchtem moge sie na lace wylozyc i zimorodkom czy innym
    bocianom pod piora zagladac



    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • felinecaline 24.08.09, 18:38
    Tosamo jest u mnie, od mojego osiedla na sam skraj miasta jest w linii prostej
    jakis kilometr, potem zaczynaja sie ogrody i ogrodnictwa, jest piekny park z
    zabytkowym palacykiem i starodrzewiem, z terenami i urzadzeniami do gier i zabaw
    w plenerze a pod dachem rzeczonego palacyku - wlasciwie jego oficyn dzial
    centrum polkolonijne a w ciagu roku centrum wypoczynkowo - edukacyjne dla
    dzieci, bo tu w podstawowkach nie ma nauki we srody, wiec rodzice zapisuja
    dzieciaki na te zajecia - dowoza je i odwoza na miejsce "odbioru" specjalne
    miejskie autobusy i dzieciarnia spedza czas bezpiecznie pod okiem trenerow i
    wychowawcow a pracujacy rodzice maja spokoj. Na obrzezu miasta jest zreszta tez
    rozlokowany rownolegle do bulwaru okreznego (obwodnicy)pierscien obiektow
    sportowych - kortow tenisowych, biezni, plywalni, hal do squatcha itepe.
    I tak podjezdza sie na brzeg Maine a przejechawszy przez most znajduje sie w
    dosc ekskluzywnym "miasteczku - sypialni" z pieknymi zabytkowymi i nowymi
    willami domami, i pawilonami tonacymi w pieknie utrzymanych ogrodach - dzis po
    burzyi porannych ulewach sie tam nie wybiore na zrobienie zdjec, zamieszczam
    kilka z dotychczasowej kolekcji.
    Pelno tam tez malych knajpek i nalesnikarni az wreszcie z cywilizacji wchodzi
    sie na wspomniane "krolicze sciezki", tymi zas, przechodzac pod kilku mostami
    mozna dojsc ...az do centrum miasta, ale do czesci polozonej na brzegu
    przeciwleglym do tego, na ktorym mieszkam.No czy nie idealne miejsce dla
    sybarytow wszelkiego autoramentu?
  • azalijazaza 24.08.09, 18:56
    Bouchemaine to po pierwsze miejsce, gdzie la Maine - rzeka przeplywajaca przez Angers wpada do Loary; po drugie to sliczne, ekskluzywne miasteczko - "sypialnia" Angers.
    Tutaj widok na Maine z typowa stara, plaskodenna barka na jednej fotce i malym jachcikiem kabinowym na drugiej.
    Na przeciwleglym brzegu - stan po sianokowach.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/mqO468OjrrFSA6JVOB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/2PgbJ8l3H3hwKieUPB.jpg
  • tralalumpek 24.08.09, 19:01
    ja mam w zasiegu 10 minut piechota wstystko co potrzeba zeby sobie
    zycie ulatwic:
    22m od domu piekarnia , czynna tez w niedziele ze znakomitym chlebem
    oliwkowym...
    lekarz i weterynarz 300 m, ratusz 1km, sklepy spoz, rzeczka, praca
    10minut na butach, 10 min rowerem - dunaj
    wajazd na autostrade opodal ale jej nie slychac ...
    park...knajpki, knajpki otwarte, komunikacja miejska pod nosem...

    a mysmy szukali domu w zieleni poza miastem, jak sie ciesze ze
    opatrznosc czuwala....i nie mieszkam daleko od szosy smile

    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • azalijazaza 24.08.09, 19:13
    Tu pod chmurka plynie Loara, na I planie "poziomo" la Maine.
    I obie rzeki sie lacza, choc widac roznice nurtu: Loaza gladziutenka, bez jednej zmarszczki, Maine cala w drobnych falkach.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/KBmB6gfUTWq3Z77zKB.jpg
  • metodiw 24.08.09, 20:00
    Ja zapewne wolniej chodzę, ale mieszkając w centrum mam ok. 20 min. do Urzędu Miejskiego, na pocztę, do Reala czy do banku. Pod domem mam spożywczy, mięsny i zoologiczny, więc da się przeżyć, ale zaopatrzenie gorsze i drożej niz w marketach.
    Do domu moich dzieci, gdzie mieszka młodsza, mam pół godziny na piechotę (do starszej na piechotę miałabym ze 3 kwadranse, więc raczej mnie wożą), z domu dzieci na Pogorię byłoby jeszcze z 15 minut...
    Najbliżej mam właśnie park śródmiejski, przez który idę np. na pocztę lub do Pogorii (centrum handlowe). Park jest niebrzydki, alejki, drzewa, plac zabaw, dużo dorosłych z dziećmi...
    W parku jest niedawno wybudowana hala sportowa (podobno nawet dość znana, ale jesteśmy wszyscy antysportowi) oraz aquapark Nemo. Pisałam o nim kiedyś obszernie w tym poście, który mi wcięło.
    Niegdyś w tym miejscu był zwykły basen miejski i tłumy ludzi bywały tam w lecie, potem podupadł, wymagał renowacji i władze miasta ubzdurały sobie aquapark.
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • metodiw 24.08.09, 20:16
    To jest to:
    www.nemo-wodnyswiat.pl/index.php
    No więc władze miejskie ubzdurały sobie nowy Urząd Miejski, zwany u nas
    Pentagonem, halę sportową i aquapark... Zapożyczyli się na to pewnie na 100 lat
    uncertain Faktycznie, niezłe obiekty, ale podejrzewam, że grubo powyżej możliwości kasy
    miejskiej.
    M.in. dlatego bilety na basen są drogie - w każdym razie na kieszeń przeciętnego
    obywatela. Tam, gdzie na zwykłym basenie były niegdyś tłumy, teraz w upały widać
    ludzi, a poza sezonem pojedyncze osoby. Myśmy kiedyś w końcu chciały skorzystać
    z uroków basenów, ale okazało się, że w środku lata zamknęli na dłuzej ze
    względu na jakieś bakterie sad
    Skończyło się na tym, że pojechaliśmy na cały dzień do Tatralandii na Słowację,
    gdzie było tylko niewiele drożej i prawdziwe ciepłe źródła smile
    I tym sposobem do Nemo nie dotarłam sad, a ludziska w lecie ciągną na Pogorię.
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • felinecaline 24.08.09, 20:40
    Ja mieszkam w dosc strategicznym punkcie, mimo, ze zdecydowanie na peryferiach.
    Ratusz, apteka, sklepy rozne, fryzjer, labor analityczny o 5 minut w jedna
    strone, lekarze - specjalisi i rehabilitacja tylez samoz w druga, gabinet
    lekarza domowego po drugiej stronie bulwaru, o nastepne 5 minut od domu w
    trzeci strone bank, poczta, centrum handlowe , warsztat samochodowy Speedy, Mc
    Do i inne zarlodajenki.
    Centrum miasta autobusem (3 linie) niemal spod bloku o 15 minut, do roboty
    tylez "podwoda" (podwozi mnie kolega jezdzacy z Bouchemaine za czesciowy zwrot
    kosztow paliwa.To bardzo popularny sposob. Na dystanse dluzsze tez. Sa nawet
    strony internetowe posredniczace w kontaktach "podwozony - podwozacy".
    Obiekty rozrywkowo - sportowe: plywalnia, korty "miejskie" o jeszcze jedne 5
    minut, obok biblioteka i pracownie artystyczne, studio tanca, teatralne,
    muzyczne itepe.
    Prywatne korty tenisowe miedzy 4 blokami naszego zespolu 4 blokow pod kortami
    nasze garaze.
    Meto - w centrum Uniwersytet "czasu wolnego" (uzytkownicy oburzyli sie na "III
    wiek").
  • metodiw 24.08.09, 22:39
    Do fryzjera mam blisko, ale strzyże gorzej niż moja dawna fryzjerka, więc chodzę
    nadal do niej. Kosmetyczka wyjechała do Anglii, więc też chodzę do poprzedniej.
    Do lekarza też na poprzednie osiedle, więc... abyśmy zdrowi byli smile Apteka jest.
    Przystanki autobusowo - tramwajowe 5 min. drogi, łatwy dojazd we wszystich
    kierunkach. Do jeżdżenia po mieście, powiecie i województwie byłam
    przyzwyczajona z racji specyfiki pracy. Jak trzeba, wszędzie dojadę komunikacją
    publiczną smile
    W knajpkach spotykam się regularnie z koleżankami z byłej pracy. Luksusów nie
    ma, ale kawa, wino, ciasto i lody są smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • tralalumpek 24.08.09, 23:19
    ubawilam sie z fryzjera, ja mam jednego obok piekarni czyli obok
    domu ale bylam dwa razy i wystarczy eksperymentow
    a wydawaloby sie ze na prostych wlosach duzo zlego nie mozna zrobic



    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • felinecaline 24.08.09, 23:31
    Ja mam okropny rodzaj owlosienia - z natury proste, cienkie i lekkie wlosy nie
    do poskromienia od niepamietnych lat inaczej jak tylko "trwala", ktora robie
    sobie 2 x w roku, w miedzyczasie usiluje dobze strzyc i jest jako - tako.
    W robocie zreszta problem rozwiazuje blokowa "szarlotka", ktora "zapominam
    zdjac" i jakos wszystko gra.A jak mi sie "zmierznie" to po drodze z kantyny mam
    fryzjera i ratuje mnie z opresji.

  • metodiw 24.08.09, 23:43
    I dokończenie o Nemo smile
    Nasi włodarze po oddaniu do użytku obiektu rychło się zorientowali, że aquapark przynosi straty. Nic dziwnego, przy cenie 10 zł za godzinę a 15 w soboty i niedziele, ludziska nie pchali się tam, bo cóż to jest godzina? Na basen przeważnie chodzi się na kilka godzin!
    Ponadto, niedaleko w Jaworznie jest również auapark, następny w Krakowie, więc kto ma kasę, nie musi siedzieć akurat w naszym!
    Więc władze wymyśliły tzw. program usportowienia dzieci i młodzieży, czyli wożenia ich do Nemo w godzinach lekcyjnych...
    Naprawdę, przypuszczam, że dbałość o rozwój dziecka nie była tu priorytetem, tylko chęć przyciągnięcia do Nemo jak największej liczby klientów (bo dziecko po południu mogło wrócić z rodziną).
    Wszystkie nieposiadające basenu szkoły miały obowiązek wozić dzieci na godzinkę basenu wg ustalonego odgórnie harmonogramu. Basen był za darmo, płaciło się jednak jakąś kaucję za numerek (!smile) i za dojazd, który szkoły organizowały we własnym zakresie. Nikt się nie przejmował, że dzieci, wliczając dojazdy i przyjazdy, praktycznie traciły cały dzień nauki (jakby tych dni wolnych i tak nie było za dużo uncertain), pozostając w dodatku pod opieką nauczycieli, nieposiadających kwalifikacji do opieki nad dzieckiem w wodzie, bo wuefistów nie starczało.
    Przez jakiś czas, na szczęście, zdarzały się tylko drobne przypadki sińców i otarć gdzieś na rurach, aż w końcu przyszła czarna godzina...
    Na autokar wiozący dzieci z basenu wjechała z podporządkowanej drogi ciężarówka. Autokar przewrócił się, mocno uszkodzony, jedno dziecko zginęło, kilkoro było rannych, w tym nauczycielka... Kierowca autokaru nie zawinił, ale przy okazji wyszło, że autokar (jak zawsze wszystkie inne) był przepełniony, dzieci było więcej, niz wymagają przepisy, opiekunów za mało...
    Sprawa zaczęła śmierdzieć i skończyło się usportowienie dąbrowskiej młodzieży sad

    Zresztą, również na rozkaz władz miasta, musieliśmy wozić dzieci w godzinach lekcyjnych do hali sportowej, żeby kibicowały w jakichś zawodach, bo nieładnie wygląda, kiedy widownia jest pusta. Ot, komunizm w czystej postaci na szczeblu powiatowym, gdzie prezydent i władze miasta rządzą, jak chcą i kim chcą...
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • metodiw 25.08.09, 16:42
    Pełno, jak w cebrze wina...

    Napisał kiedyś poeta. Kolejny jego wiersz kojarzący mi się z początkiem jesieni.

    Wybrałam się dziś załatwić pewną sprawę i postanowiłam zrobić dłuższy spacer,
    m.in. przez nasz park śródmiejski. Powstał on na dawnych, zdewastowanych
    terenach kopalnianych sporo lat temu, bo jako dziecko byłam świadkiem tworzenia
    parku. Mieszkałam wówczas tuż obok.
    Pogoda jest piękna: ranki i wieczory już chłodne, w dzień gorąco, ale nie
    upalnie. Niebo olśniewająco błękitne z nielicznymi kłaczkami białych chmurek.
    Maszerowałam sobie obok kortu tenisowego, placu zabaw, obok ścieżki dla
    rowerzystów, podziwiając drzewa i krzewy. Dopiero dziś, po tylu latach
    zauważyłam, ze drzewostan parku jest bardzo różnorodny i zaczęłam się
    zastanawiać, czy nie było to celowe działanie architektów zieleni? Co więcej,
    odkrylam na wielu drzewach metalowe tabliczki z nazwami (jak sądzę, niezbyt
    dawno powieszone), zatem ktoś przewidział tu również działanie edukacyjne,
    choćby takich kiepskich znawców, jak jasmile
    Rosną tam klony, jawory, kasztanowce, jarzębiny, dęby (symbol naszego miasta,
    również w herbie), śliwy ozdobne (jak ta pod moim oknem), a nawet dzikie jabłonki!

    Pokrzepiona tym widokiem udałam się do biura, gdzie mój dobry humor prysnął
    natychmiast, ponieważ okazało się, że mimo wcześniejszego telefonicznego
    uzgadniania szczegółów, potrzebują kserokopii dokumentu, który przyniosłam,
    ale... nie mają xero! Biegałam jak głupia po nieznanych uliczkach, aż w końcu
    zlokalizowałam maszynę, uiściłam 10 groszy zapłaty i triumfalnie zaniosłam pani
    przy biurku, finalizując tym samym załatwienie sprawy.

    Aby się odstresować, wróciłam również piechotą przez park, podchodząc z bliska
    do drzew i odczytując tabliczki z nazwami smile smile smile
    --
    Nie jestem hieną. Działam na własną rękę.
  • tralalumpek 25.08.09, 20:30
    www.youtube.com/watch?v=-2LNB_zBL0s


    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • tralalumpek 25.08.09, 20:35
    zauwazylam tez jesien u siebie w ogrodzie
    jablon liscie pierwsze zrzuca, jablka juz gotowe do zrywania
    slonce juz nie 'to' , pomimo ze dzisiaj bylo 30°
    rano kiedy wychodze nakarmic lulka , w samej przykusej pizamie, to
    czuje juz ze chlodek sie ukradkiem wciska w poranny ogrod

    --
    - babciu, widziałaś moje tabletki? był na nich napis LSD...
    - pieprzyć tabletki, widziałeś smoka w lodówce?!
  • azalijazaza 25.08.09, 21:50

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/ZSly5WgOvlGAsfeZBB.jpg
  • azalijazaza 25.08.09, 23:07
    Kilka fotek z opisanej wczoraj trasy wzdluz Maine, zanim zdazy ona wpasc do Loary.
    To sa wlasnie "krolicze sciezki".
    Jak widac rodzaj "mekki" dla mieszczuchow w kazdym wieku i o roznych zainteresowan. Przeszlismy dais okolo 3 km odcinek od kamiennego mostu, ktory nie tylko laczy dwa brzegi Maine ale i przeszlosc i terazniejszosc a moze i przyszlosc, bo jezdzi po nim od Atlantyku do Paryza a nawet do tunelu pod La Manche i do Brukseli francuski superexpressowy pociag TGV.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/Wlbr3yVGnhK3nej0vB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/E6tJl4FV1sNGsapZFB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/MrBjNTinQccNG4604B.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/6LQTaLReBWQancr9eB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/VZeKBrySbav8bO4dfB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/WygaKgvy1CfTix6aaB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/5pZ1YjNgERK7AtYFNB.jpg
  • azalijazaza 26.08.09, 12:23
    ..."Buszmenii" (przypominam, ze to tylko nazwa zartobliwa a nie tlumaczenie ;-P.
    W najstarszej czesci, kilka restauracji i nalesnikarni nakarmi chetnie
    "strudzonego wedrowca" typowymi specjalami znad i z Loary i "Manki".
    Szczesliwi, ktorzy na tej "prerii"
    maja domki...
    ups! wcielo mi adresy, dokleje za chwile.
  • azalijazaza 26.08.09, 12:34

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/Bts8BT7rttnrVuFcTB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/a8Ija3ZTJG0LMSQoEB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/RvyAbpGtjzjcpEPbsB.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/gi/yakb/n0fDrcLFugxfI4VYgB.jpg
  • zettrzy 19.09.09, 00:40
    jujek!
    a czemuz to do tej oberzy dobudowali hamerykanskiego dajnera?
    --
    reszty nie trzeba

    MAKE STYLE NOT WAR
    http://emoty.blox.pl/resource/knitting.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka