Dodaj do ulubionych

I jak ja mam lubić swoją pracę?

28.09.04, 13:28
Już n-ty raz w tym roku mamy w pracy problem: kto będzie dalej, kto zostanie,
komu przedłużą umowę, komu nie, czy w ogóle ktoś będzie, na ile będzie. I nie
to, żeby pracodawca tak zwalniał. Bo to chodzi akurat o stażystów których
finansuje Urząd Pracy, tylko o to, żeby jakaś organizacja tego była. A nie:
dwa dni przed ońcem miesiąca i dalej nie wiadomo, czy ten staż co jest do
końca miesiąca to będzie dalej czy nie. Wszystko na ostatnią chwilę (a nawet
po terminie). Nie tak dawno było całe zameszanie, bo trzeba było przedłużyć
jeden staż, to się zastanawiali dwa miesiące!!! Długo wcześniej chodziłem i
mówiłem, żeby zacząć wcześniej, to nie! Zamiast zrobić i załatwić wszystko od
razu, to musi być powoli i nie za wczasu. A potem jest tak, że termin
podpisania umowy o staż goni, a tu brakuje tego, tamtego, a w końcu się
okazuje że przez te 2 dni opóźnienia, to stażysta stracił prawo do stażu i
trzeba kombinować inaczej. Ech te urzędy...
--
Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:30
      A do tego jeszcze dochodzi ta zupełna beztroska: nie pomyślą, żeby taki staż
      wziąść od razu na dłużej - jak można, tylko kombinują: teraz na 3 miesiące, to
      się potem przedłuży parę razy do roku. Tylko że w połowie roku to się ustawa
      zmieniła. A i pieniądze się kończą. A jakby robić wszystko przykładnie i z
      planowaniem to całego problemu w ogóle by nie było.
      --
      Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
      • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:38
        A wszystko to piszę, bo coś czego najbardziej nie lubię, to zmiany i
        niepewność. Ledwo się pozna nową osobę, która siedzi obok, a już jej albo nie
        ma, albo się okazuje że ona tylko czasowo delegowana, albo nie ma się w ogóle
        co przyzwyczajać, bo ona tylko na zastępstwo. I bądź tu człowieku mądry. A
        dodatkowo rozplanuj prawidłowo wszystkim czas pracy by się zmieścić w
        kodeksowych normach, no i wypełnić zobowiązania wynikłe z harmonogramu w jakim
        ma funkcjonować jednostka (co i tak jest niemożliwe, nierealne, a nawet
        niecelowe).
        --
        Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
          • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:44
            Hej! Qwerty! A nie chodzi przypadkiem o tę ładną bestyjkę-stażystkę? Tę, o
            której była mowa w innym wątku?
            Ja Cię baaaaaardzo dobrze rozumiem (choć jestem osa :)) ). A Caro - jeszcze
            bardziej! :))
            --
            Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
            być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
            jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
            S.J. Lec
            • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:49
              No, o nią też. Ale jak już pisałem - zajęta :-(((
              Ogólnie zaś, to już w tym roku: jedną koleżankę pożegnaliśmy - bo nie
              przedłużyli jej. Kolega z wielkim trudem uzyskał przedłużenie, ale też zanosiło
              się na klapę. W końcu z bólem i po ogromnych kombinacjach...
              Teraz kolejna koleżanka... Potem to samo zrobią z następną... W międzyczasie
              będziemy się męczyć w ogóle bez nikogo w jej miejsce (jak już miało miejsce w
              wakacje).
              A można było przecież raz, a dobrze to załatwić. Nie zaś takie sztukowanie,
              łatanie. To więcej szkód przynosi niż jakichkolwiek korzyści...
              --
              Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
          • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:45
            A dodatkowo wszystko to dzieje się podczas mojego urlopu, kiedy nie za bardzo
            jak mam możliwość, by samemu jeszcze pochodzić i ponudzić o dokładniejsze
            załatwianie sprawy (bo inaczej się nie da wpłynąć na szybsze decyzje).
            Ja rozumiem: Urząd Pracy nie ma pieniędzy, to nic się nie zrobi. Ale czy nie
            można tego powiedzieć na samym początku: będzie taki staż i na dłużej nie ma co
            liczyć? A nie robienie ludziom nadzieji, że może akurat... No i czy nie można
            zrobić czegoś raz, a dobrze, a nie wiele razy a po łebkach? Czyli wziąść kogoś
            już na dłuższy okres, a nie przyuczać kilka razy nowe osoby do tego samego.
            Ech...
            --
            Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
            • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:48
              Z pewnością chodzi o nią!!! :))))))))))))


              --
              Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
              być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
              jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
              S.J. Lec
              • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:51
                O nią. I w ogóle o całą politykę przyjmowania stażystów.
                I tak dobrze, że udało mi się wykorzystać ten urlop, bo zanosiło się że w ogóle
                go nie dostanę, bo przez takie łatanie to w ogóle nikogo w pewnym momencie
                mogło nie być w pracy.
                --
                Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
              • lemuriza Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 13:54
                nei panikuj qwerty, nie ma co, bo to nic nie zmieni.
                a sytuację znam : ja w tym roku mam juz 4 nową koleżankę, i każda wiadomo od
                nowa wszystkiego uczyć.
                jest jednak zaleta tego stanu rzeczy: wiesz ile mam koleżanek i kolegów?:).
                Całe tabuny.
                  • caro333 Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 14:25
                    A propos - zajęta - mam nadzieję,że nie mężatka a wtedy TO NAPRAWDĘ NIE MA
                    ZNACZENA!A propos - niepewność - może pogadaj z szefami,żeby ta bestyjka
                    śliczna została nawet za darmo(ją przekonaj najpierw)bo firma lepszej promocji
                    nie jest w stanie sobie wyobrazić.Zanim urząd zadecyduje - niech ona zostanie
                    chćby jako wolontariuszka.Ale niech zostanie!!!!Moja rada - WALCZ!!! wsazelkimi
                    sposobami - walcz,bo sobie potem nie wybaczysz,że odpuściłeś!
                    Na marginesie - pozdrowienia piękne dla Osy!:))
                    --
                    Wszystko,czego szukasz,ukryte jest w tobie.(HPC)
                    • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 14:46
                      caro333 napisał:

                      > zajęta - mam nadzieję,że nie mężatka

                      Już prawie

                      > bo firma lepszej promocji nie jest w stanie sobie wyobrazić.

                      To akurat taka działka że promocja nie jest potrzebna, więc z planu nici. :-(((

                      > Zanim urząd zadecyduje - niech ona zostanie choćby jako wolontariuszka.

                      Urząd Pracy już się w ogóle nie zdecyduje - pieniądze na ten rok na staże już
                      wyczerpali i koniec. A wolontariat na 3 miesiące to już zupełnie w grę nie
                      wchodzi - bo z czegoś musi żyć, a znowuż na taki prawdziwy wolontariat - z
                      opłacanymi składkami ubezpieczeniowymi - to też nie ma szans.

                      > Ale niech zostanie!!!! Walcz.

                      Trochę już i tak powalczyłem. Ale więcej to się już naprawdę nie da. Ostatnia
                      szansa właśnie się gdzieś tam rozpatruje. Do jutra pewnie będzie wiadomo już
                      ostatecznie.
                      --
                      Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
                          • caro333 Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 15:18
                            Wiesz,wbrew pozorom, to ja się na doradcę i "pocieszyciela" w tych sprawach nie
                            bardzo nadaję.Najdalej,jak pamietam,tzn.w liceum podobało mi sie parę
                            dziewczyn,ale wszystkie po kolei dawały mi kosza,i strasznie mnie to bolało.No
                            to, po szczeniacku, odgrywałem się na tych,którym ja sie podobałem.W sumie,nie
                            zanotowałem na TYM polu zadnych sukcesów.Jedyny,ale tak naprawdę MIMO
                            woli,przyszedł i został na całe życie.Jakby na potwierdzenie tego zas..
                            powiedzenia -każdemu to,na czym mu najmniej zależy...:( A jednak w ciągu
                            czterech lat(!tyle byliśmy razem przed ślubem)pojawiła się miłość,pojawił się
                            wzajemny szacunek i - może to najważniejsze - przyjaźń oparta o bardzo podobne
                            widzenie świata.Tak najogólniej.Czyli - chyba jestem dowodem na twierdzenie,że
                            tak naprawdę nie jesteśmy kowalami własnego losu.Więc moja żona,kiedy ja bardzo
                            czegoś chcę, mówi - nie naciskaj,nie"napieraj",jeśli to dla ciebie dobre -
                            przyjdzie samo...To trzeba mieć wiarę,nie?..
                            --
                            Wszystko,czego szukasz,ukryte jest w tobie.(HPC)
                      • caro333 Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 28.09.04, 16:36
                        Słuchaj!Ja swoją żonę odbiłem,zupełnie nieświadomie swojemu dobremu
                        koledze.Miał pecha, wyjechał do szkoły daleko,daleko...I myślisz,że ona
                        żałowała?Co dzień to znajdowała u niego jakieś wady.Taka autopsychoterapia...Tu
                        nie ma zmiłuj sie,ten tego,to tamto!To jej decyzja będzie TY,czy
                        on.Jej.Suwerenna:)))Co sie martwisz jakimś nieznanym Ci facetem.Na bezpłatne
                        lekcje zaawansowanej obsługi komputera ją zaproś...Do domu po pracy
                        odwieź.Tamtemu niech kuzyn opony poprzebija...:)
                        --
                        Wszystko,czego szukasz,ukryte jest w tobie.(HPC)
    • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 13:01
      Za to ma przyjść nowa stażystka. Ale podobno broni się rękami i nogami, żeby
      tylko do nas nie trafić. Co ja taki straszny jestem czy co? Praca też przyjemna
      (lepsza niż niż w innych działach). No cóż, zobaczymy co to będzie...
      Ach, jak ja nie lubię tych zmian...
      --
      Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
      • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 13:20
        qwerty.tarnow napisał:

        > Za to ma przyjść nowa stażystka.

        Może będzie ładniejsza i bez matrymonialnych planów?
        Wszyscy czekamy tu na relację o pierwszym dniu nowej stażystki. I o następnych
        dniach....:))) I staraj się, chłopie. Bo ona znowu na krółtki czas...


        --
        Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
        być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
        jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
        S.J. Lec
        • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 13:23
          Na razie - jeśli nawet się nie wybroni i przyjdzie - to mnie nie będzie. Więc
          sobie jeszcze poczekacie.
          Co nie zmienia faktu, że nie lubię się żegnać z osobami, które poznałem i które
          lubię. (Ze spotkania też mi było ciężko odejść, ale cóż...)
          --
          Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
            • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 13:55
              Na Wenus... stamtąd ponoć pochodzą kobiety.
              To mężczyźni są z Marsa według pewnej teorii :))

              --
              Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
              być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
              jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
              S.J. Lec
                • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:15
                  qwerty.tarnow napisał:

                  > Jako Wenus do obrazów to ona by nawet mogła pozować. Ale oczywście do jakiejś
                  > przyzwoitej wersji. A nie takiej bezecnej jak w tych dawnych lub bardzo
                  > współczesnych malowidłach. Nawet nie godzi się o tym pisać...


                  Łomatko!!!!!
                  Nie widzę nic - dosłownie nic - nieprzyzwoitego w "Narodzinach Wenus" na
                  przykład. I w innych przedstawieniach aktów w malarstwie. Ciało jest czymś tak
                  przyrodzonym człowiekowi, że raczej dziwne wydaje mi się uznawanie nagości
                  (zwłaszcza ładnej! :)) ) za nieprzyzwoitą.

                  --
                  Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
                  być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
                  jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
                  S.J. Lec
                    • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:33



                      A widziałeś kiedyś Wenus w ubraniu? Jeśli tak, to było to jakieś gorszące
                      dzieło hipokryty....
                      Poza tym - już tu niedawno była mowa o tym, że człowiek (było co prawda o
                      kobietach, ale to pisał nasz znany seksista :)) )jest całością - z twarzą,
                      duszą, charakterem - i ciałem.


                      --
                      Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
                      być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
                      jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
                      S.J. Lec
                        • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:43
                          qwerty.tarnow napisał:

                          > Ale dżentelmen nie powinien tak tylko wyobrażać sobie kobiety. :-P

                          A jak? :))

                          A idąc dalej - znowu mi się przypomina i trochę z tematem kojarzy cytacik z
                          autobiograficznej powieści M. Samozwaniec odnośnie prokreacji (cytowany jest tam
                          "Żywot świętej Filotei" "Nawet słoń, droga Filoteo, raz do roku i tylko w celu
                          posiadania potomstwa"....


                          --
                          Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
                          być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
                          jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
                          S.J. Lec
                            • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:50
                              qwerty.tarnow napisał:

                              > teklat napisała:
                              >
                              > > qwerty.tarnow napisał:
                              > >
                              > > > Ale dżentelmen nie powinien tak tylko wyobrażać sobie kobiety. :-P
                              > >
                              > > A jak? :))
                              >
                              > Napisałem przecież powyżej wyraźnie: TYLKO. W znaczeniu: wyłącznie, jedynie.

                              Oj, coś strasznie kręcisz, drogi Qwerty... :)))))


                              --
                              Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
                              być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
                              jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
                              S.J. Lec
        • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:04
          teklat napisała:

          > Może będzie ładniejsza i bez matrymonialnych planów? I staraj się, chłopie.

          A co Wy mnie tu? Toż nie wolno wykorzystywać pracy do prywatnych celów. I tym
          bardziej tak osobistych. Jeszcze o jakieś dyskryminacyje azaliż gorsze
          przewinienia w stosunku do współpracowników oskarżon zostałbym. I co wówczas?
          To nie tak! I nie do tego to ma zmierzać...

          --
          Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
          • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 29.09.04, 14:18
            qwerty.tarnow napisał:

            >
            > A co Wy mnie tu? Toż nie wolno wykorzystywać pracy do prywatnych celów.

            E tam.... :))

            I tym bardziej tak osobistych.

            To dla młodzieńców, którzy są zapracowanymi domatorami jedyna czasem szansa...

            Jeszcze o jakieś dyskryminacyje azaliż gorsze
            > przewinienia w stosunku do współpracowników oskarżon zostałbym.

            A - to już od Ciebie zależy!


            --
            Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
            być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
            jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
            S.J. Lec
      • lemuriza Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 13.10.04, 20:33
        a ja przy wykonywaniu swojej stałej, cyklicznej pracy polegającej na zrobieniu
        co jakiś czas opracowań łudząco podobnych do siebie wpadam w "depresję
        pracową"( tak mam za każdym razem jak muszę do tego się zabrać).
        ja wiem, wiem - tyle ludzi bez pracy, ja rozumiem, ale...
        jak praca jest taka monotonna, jak taka małoróżnorodna i odtwórcza to można
        zwariować.
        Jak nie ma nic wspólnego z tym co człowiek lubi na co dzień, to naprawdę można
        zwariować.
        Czuję się wypalona - oczywiście robię wszystko tak jak trzeba, na czas, ale bez
        emocji, entuzjazmu itd.
        I tak ma być do końca...???? brrrrrrrrrr
        Ja wiem, że jest na tym świecie mało osób lubiących swoją pracę, ale znam kilka
        takich i tak bardzo, bardzo im zazdroszczę.
        Gdybym tak mogła robić w zyciu coś się się wiąże ze sportem albo książkami,
        byłabym szczęśliwa bardzo:).a jak to jest u Was?
        • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 13.10.04, 21:50
          Moja bywa nieco bardziej różnorodna, choć czasem mam jej dość. Ale liczy się
          również to, że pracuję z miłymi ludźmi, z którymi mam dobre stosunki, że
          miejsce, w którym pracuję jest interesujące ze względu na działalność. Także
          to, że mam jakąś ustaloną już przez wiele lat pracy renomę, że czasem mam
          okazję zabłysnąć czymś innym niż tylko to, co w ramach obowiązków służbowych.
          Nie jest źle, jedyne, co mam do zarzucenie tej pracy, to oczywiście kasa, choć
          w porównaniu do innych instytucji jest z tym nieco lepiej (nieznacznie). Ale -
          widocznie mam niezwykłą i niebezpieczną łatwość w pozbywaniu się pieniędzy, bo
          stale oscyluje wokół zera :))))))
          A poza tym - życie to nie tylko praca. Ważne jest to, co ma się jeszcze poza
          nią. Obserwuję czasem emerytów odchodzących na zasłużony spoczynek - niekiedy
          mam wrażenie, że nazbyt wiele z siebie zainwestowali w swoja pracę i nagle
          zaczyna im jej strasznie brakować.Przejście na emeryturę zapewne jest dosyć
          trudnym zyciowo momentem, ale wydaje mi się, że ja nie miałabym żadnych
          problemów z zagospodarowaniem tej masy wolnego czasu. Gorszą sprawą i
          trudniejszym przeżyciem byłoby poczucie, że w jakiejś dziedzinie stałam się
          całkiem niepotrzebna. No i to jakoś się wiąże z wiekiem :(((
          --
          Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
          być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
          jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
          S.J. Lec
          • qwerty.tarnow Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 13.10.04, 21:57
            Jeśli chodzi o emerytów to najgorszy jest sam początek. Jeśli nie znajdą sobie
            jakichś robót w domu, ogrodzie, czy w ogóle czegoś czym zajmą czas, to ta
            rozłąka z pracą będzie dla nich okropna. Ale jeśli jest rodzina, mieszkanie,
            jakieś prace bieżące, remonty, itp. to ten początkowy najtrudniejszy okres
            przejdzie dobrze. Bezboleśnie nawet. Gorzej jak ktoś po skończeniu pracy nie ma
            bardzo co ze sobą zrobić - wtedy powstanie DUŻY problem. Wszystko powyższe
            stwierdzone doświadczalnie.
            --
            Koniecznie zajrzyj na Forum TARNÓW
            • teklat Re: I jak ja mam lubić swoją pracę? 13.10.04, 22:30
              Dlatego zawsze warto coś mieć w planie... Nie tylko na za miesiąc czy rok, ale
              na jutro, pojutrze. Jest takie przysłowie "co masz zrobić jutro, zrób
              dzisiaj" - a ja czasem specjalnie zostawiam sobie - czy to w pracy, czy w
              zajęciach domowych - jakieś zajęcie na następny dzień (jeśli nie jest to rzecz
              nagląca, oczywiście). I zaczynam od tego zajęcia, a potem reszta się sama jakoś
              rozpędza.
              --
              Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać na miejscu,
              być giętkim, ale nieugiętym, być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być
              jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy, trudna rzecz!
              S.J. Lec
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka