Dodaj do ulubionych

pamięci K i dla K.

07.08.12, 11:56
pewnego samotnika z Baltimore
który szukał piękna w melancholii
dopadł refren Nevermore
niczym śnieżny kot z Mongolii

nie szła mu w sukurs Hellada
i jej bogini Pallada
rozkwitł biały kwiat magnolii
na kruczoczarnej melancholii

rytmu i metrum zamknęły
podniecający czas zwłoki
w kole magicznego refrenu
i wspomnienia popłynęły

i miesza się błękit rapsodii
z zielonością bujnych traw
wśród których pomyka Wąż
świadom ostatecznych spraw

a z góry patrzy na mnie
panna młoda stojąca
w rozkroku na kobiercu -
antymuza miła memu sercu
Edytor zaawansowany
  • hardy1 07.08.12, 13:12
    Poi-poe? To nie trik?
    Skądś znam ten nick.
    Chyba z tevaenu jeszcze...
    pamięć mi w głowie szeleszcze.

    W każdym razie witam.
    O przebytą drogę nie pytam.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 07.08.12, 13:19
    Pamięć. To cenna rzecz.
    Czy K. to osoba ta,
    o której myślę że myślę?
    Która na nas
    już z góry patrzy?
    Która z Poi-poe
    poetycznie pisała...
    myśli swe przemycała?
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 08.08.12, 20:32
    Tak Hardy, to Ona, i nie tylko.
    Pozdrawiam
  • hardy1 08.08.12, 23:08
    Nie pytam o drugie K. Nie jestem dociekliwy.
    Tak mi się skojarzyło z Kobrą...i przypomniałem sobie, co wspominała (kiedy jeszcze żyła) o swoich traumatycznych przeżyciach przed prawie dokładnie 68 laty...
    Tamte czasy i tragedie tkwią w nas, mimo że nie byliśmy ich świadkami. Mimowolnie albo świadomie przypomniałeś mi...

    Również pozdrawiam, Poe. Dobrze, że nas odnalazłeś. Tylko góry się nie schodzą. Ludzie, kiedy chcą, zawsze się odnajdą smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 08.08.12, 23:34
    dzisiaj był fajny dzień.
    Przede wszystkim, było chłodno i przyjemnie i pomimo, że miałem sporo zajęć... jakoś wszystko się układało.
    Był to dzień pełen lata... i nawet psy jakoś tak letnio szczekały... niby psy miastowe... a jakoś tak wsiowo brzmiały...
    jak na działce...smile
    Zadzwoniła do mnie biblioteka, że mają dla mnie książkę... i zdążyłem jeszcze przed zamknięciem ją odebrać
    i
    jakoś lekko się do domu wracało, z wesołą głową... można było zerkać na ptaszyska, które już wysiedziały jajka... i nauczyły młode latać.
    Widać jednak jeszcze tę różnice pomiędzy ptaszydłem rodzicem... a ptaszydłem dzieckiem...
    (sroki oglądałem! tongue_out)
    K. lubiła psy.
    miała kiedyś takiego dużego bardzo mądrego psa, z którym po Polsce wędrowała.
    Zawsze tego psa pamiętała, był jej prawdziwym przyjacielem...
    Nigdzie nie bała się z nim pójść... bo to był świetny, bardzo mądry i wyszkolony zwierz.
    I to miło... kiedy spotykają się starzy znajomi...
    Pasuje mi to do tego dnia!
    a teraz to już chyba naprawdę wyłączę tego kompa...
    iii do wyrka! big_grin
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • poi-poe 08.08.12, 23:37
    Wiedziałem, że tu pisywała ostatnimi czasy, parokrotnie mnie zapraszała, ale jestem przeciwnikiem logowania, i teraz, gdy wolne forum tvn już padło, przenoszę się, gdzie najbliżej smile Pisuję na onecie, ale tam trwa bezsensowna bijatyka - także struktura jest męcząca.
    Poza tym, zgodnie z moją metodą, mam pewne cele swojej pisaniny. Wielbiciele Gombrowicza, którzy piszą tutaj, zapewne znają przesłanie "Kosmosu" smile
    Dobrej nocy życzę.
  • hardy1 08.08.12, 23:47
    Każdy sam decyduje, gdzie pisze. To plus netu. Wielbiciele Gombrowicza tu znaleźli azyl.

    Dobranoc Poe.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • k.karen 08.08.12, 12:16
    Przepraszam Poi-Poe, że wcześniej tego nie zrobiłam.

    Pozdrawiam Ciebie więc teraz smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • sorel.lina 08.08.12, 12:40
    Pozdrawiam mi Nieznanego/ Nieznaną Poi-Poe!
    Nie wiem, kim był/a K., ale każdemu/ każdej, kto odszedł należy się szacunek i pamięć.
    Requiescat in pace.

    P.S. Poe - to od poezji, czy od Edgara Allana? smile

  • poi-poe 08.08.12, 21:21
    Witam, wydaje mi się, że Pani pisywała na starym forum tvn, bo nick jest mi znajomy. Etymologia nicka jest dość skomplikowana (e-liczba rzeczywista, i - liczba urojona), poza tym był jeszcze dr POe (reminiscencja noweli E.A.P. i parę pochodnych (Agfa chyba pamięta smile). Sam się zdziwiłem (a później Kobra), gdy odkryłem, że poi, to maoryski taniec ognia smile
    Pozdrawiam etymologicznie smile
  • sorel.lina 08.08.12, 21:41
    Dziękuję za pozdrowienia i również etymologicznie pozdrawiam! smile
    Mój nick zawdzięczam internetowemu - i nie tylko - nieodżałowanemu przyjacielowi, Marco Antonio, który mnie swoją "siostrzyczką" nazywał... smile
    Pisywałam na tvn, ale prawie wyłącznie na forum "Misogino" (Gombrowicz). Dopóki istniało...


  • poi-poe 08.08.12, 22:46
    Przypomniałem to sobie już po napisaniu postu - czytałem czasem wpisy tego wątku (były trudności dla czytających w dotarciu do bieżących wpisów).
    Dobranoc.
  • 1agfa 08.08.12, 15:15
    Dzień dobry Ci, Poe.
    Nie tylko Ty wspominasz Królewską K., również w tych dniach, tak znamiennych.
    Ja też.
    Pozdrawiam.
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • sorel.lina 08.08.12, 15:30
    Nie tylko Ty wspominasz Królewską K., również w tych dniach, tak znamiennych

    Królewska K. ! To nie może być nic innego jak Kobra!Wadżet!
    Znak faraonów, znak ich świętości i ich ochrona.
    Plując prawdą w oczy wrogów Ładu- Maat, oślepia Chaos-Isfet i w ten sposób broni Ładu Kosmicznego, czyli odwiecznego rozumu, moralności, porządku.
    Ilu z nas dziś ma jej śmiałość? Jej odwagę?
    Ilu z nas przedkłada święty spokój nad walkę o... Logos?
  • kkkkosmita 08.08.12, 16:12
    Witaj Poi-Poe.

    Sorellino... hmm... o tej symbolice nic nie wiedziałem...
    I trochę pocieszyła mnie myśl..., że Kobra nigdy na mnie nie pluła... co najwyżej...parskała z wyższością! big_grin

    Tiii... bardzo chciałem.....
    kiedyś....
    rozśmieszyć Kobrę...
    no i czasu mi zabrakło......

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 08.08.12, 16:24
    Kosmitku! Ja na punkcie Starożytnego Egiptu trochę zakręcona jestem. smile
    Wybacz! Ale... czyż oni nie posiedli mądrości nad mądrościami... ? smile

    Kobra królewska pluje gorącym jadem prosto w oczy złoczyńcy, oślepia go i obezwładnia. Ty, miły Kosmito, złoczyńcą nie jesteś, więc Ciebie chronić będzie! smile
  • poi-poe 08.08.12, 20:43
    To prawda, ale Ona sama zgodziła się ze mną, że najpiękniejszą jest tęcza milczenia.
    Pozdrawiam.
  • poi-poe 08.08.12, 20:22
    Witaj agfa, kopę lat smile Odpowiadam z opóźnieniem, no bo wiesz: teraz robota w sadzie, a jak mawiał pewien francuski bohater: najważniejsze uprawiać swój ogródek smile, ale będę zaglądał tu częściej.
    Pozdrawiam h. Dąbrowa

  • 1agfa 09.08.12, 12:22
    Witam Cię, Poe - odpowiadam dzis dopiero, również z opóźnieniem, jako że ogólnie mówiąc mam ograniczone "dojście" do komputera. Jeszcze czas jakiś, być może niedługi.
    Na co liczę, że "jest napisane w górze" big_grin (również francuski bohater wink)

    Kopę lat? Tak, można tak powiedzieć, bo ileż zdarzeń po drodze!
    Niektóre zdarzenia nalezy liczyć podwójnie, w czasie rozciągnięte.
    Uprawiam swój ogródek, a jakże; Ty jak zwykle, sadowniku niestrudzony na wielu polach, chcesz siać Ziarno smile
    Cieszę się, żeś zajrzał, że bywać będziesz/zaglądać.
    Serdecznie pozdrawiam h.Dębno
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • poi-poe 11.08.12, 12:31
    Witaj Agfa - tak, zdarzeń było sporo; pamiętasz ostatnie wersy wiersza dedykowanego Tobie? Sądzisz, że ponieśliśmy stratę? Jak pamiętasz zajmuję się fizyką, i obserwując irracjonalną "narrację" wokół tego głównego zdarzenia zaczynam wątpić w tę, jak mi się napisało, "stratę". Niektórzy etymologię zaścianka wywodzą od niewidzialnej ściany - oznacza to, że to co dzieli można uważać za niematerialne. Powstaje pytanie: czy z ziarna racjonalizmu zasianego na irracjonalnej glebie może coś wyrosnąć? Uważam, że nie - na irracjonalnej glebie irracjonalne ziarno wydaje irracjonalny owoc, i gdy opadnie łupina złudzeń nowy owoc jest również irracjonalny, a powinien przedstawiać sobą doświadczenie. No, ale jesteśmy znani z tego, że ignorujemy doświadczenie smile
    Pozdrowienia z zadumą.
  • kkkkosmita 11.08.12, 12:47
    Cześć Poe!
    To fakt, że odporność na wnioski wynikające z doświadczeń, potrafi wprawić w zakłopotanie.
    Procesy przyrostu rozumu w społeczeństwach zaprzeczają prawom fizyki.
    Może warto by tu zastosować statystykę, rachunek prawdopodobieństwa i matematykę wyższą, jeszcze nie wymyśloną..., żeby cokolwiek zrozumieć?
    hmmm...
    dodatni przyrost ilości powoduje ujemny przyrost jakości....tongue_out


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 11.08.12, 12:49
    Aaa... zapomniałem napisać...
    Agfa chwilowo ma bardzo ograniczony dostęp do internetu...
    (choć mam nadzieję..., że może... da radę się zjawić...)
  • poi-poe 11.08.12, 12:54
    ... "Ludzie głupieją hurtowo, a mądrzeją detalicznie" [W.Sz.] smile
  • hardy1 11.08.12, 13:05
    ...bo tłum często jest irracjonalny i "ściąga" do poziomu, niższego niż w jednostkowych przypadkach.

    Kosmito, Poe - czy rachunek prawdopodobieństwa dopuściłby możliwość (nieważne jak minimalną ale dopuściłby), że nawet na irracjonalnej glebie któreś z rzuconych racjonalnych nasion wydałoby racjonalny owoc?
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 11.08.12, 13:19
    Oczywiście, nawet na najbardziej jałowych obszarach znajdują się biotopy - sam jestem zwolennikiem równowagi między racjonalnością a irracjonalnością - wnerwia mnie tylko przeginanie pały w dowolną stronę.
    Pozdrawiam.
  • hardy1 11.08.12, 14:54
    Każde przeginanie pały zakłóca chwiejną równowagę...tyle że do części ludzi to nie dociera.
    Dobrze, że ta część przeważnie jest w mniejszości. To pozwala zachować jako-taką równowagę między irracjonalnością a racjonalnością.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 11.08.12, 15:39
    Rzecz w tym, iż ta mniejszość uważa, że ogarnia Całość z pomocą siły wyższej i w związku z tym posiada jakieś tam prawo narzucania swojej woli wszystkim. Jest to oczywiste nieporozumienie, gdyż zwykle znajomość racjonalności jest u nich szczątkowa. Ponadto, z punktu widzenia logiki formalnej, zbiory "racjonalność" i "irracjonalność" są zbiorami rozłącznymi (przy czym, jeśli ten pierwszy określa wiedza, to drugi jest niedookreślony) i w tym przypadku, wg mnie, ogarnięcie całości jest niemożliwe.
  • hardy1 11.08.12, 15:53
    Prawda.
    Jednak zbiór "racjonalności" obecnie przeważa (może nie w ilości, ale w jakości tak). Nawet kiedy zbiór "irracjonalności" przeważał, nie zablokował przejścia ze średniowiecza do oświecenia, a następnie współczesności. Tylko spowolnił rozwój.
    Dla mnie, obecnie, szklanka jest jednak w połowie pełna.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 11.08.12, 16:17
    Możliwe, moim zdaniem zależy to od tego, do którego zbioru zakwalifikujemy podzbiór "nieznane". Trzeba pamiętać, że zbiór "irracjonalność" zawiera nie tylko wiarę, religię, uczucia, fikcję sztuki, itd., ale też np. intuicję więc sądzę, iż nie jest to szklanka, ale cysterna i proporcje są mniej ważne.
  • hardy1 11.08.12, 19:32
    Wymienione przez Ciebie, Poe, w zbiorze irracjonalności rozdzieliłbym na dwa podzbiory. Religia wymusza wiarę w dogmaty, nie podlegające dyskusji. To prawdy objawione.

    Natomiast fikcja sztuki, uczucia, intuicja - o nich wiemy, że sa irracjonalne. Nie przyjmujemy ich jako prawdy objawione. Podchodzimy więc z ostrożnością, zastrzeżeniem. Wiemy że nie możemy ich brać za podstawę do wyciągania ostatecznych wniosków.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 11.08.12, 16:21
    Jak to podobnie dzisiaj myśli się toczą na różnych wątkach.....

    Szczęście i nieszczęście
    w jednej chodzą parze...
    które z nich silniejsze
    zawsze się okaże...
    Szczęście fika nóżką
    nieszczęście powłóczy
    szczęście jest głupiutkie
    nieszczęście zaś uczy.

    I szczęściem jest wielkim
    nieszczęście zrozumieć...
    każdy.......
    chce mieć szczęście
    lecz nie każdy umie
    nieszczęście oswoić pojąć
    .... wynagrodzić...
    szczęście biegnie przed nami
    nieszczęście....
    obok chodzi

    nieszczęściem jest
    szczęścia w dali nie dostrzegać
    z uporem nie widzieć tego co całością...
    śmiech bez płaczu brzmi cicho
    ...a płacz....
    też potrafi....
    nagle zabrzmieć
    ogromną radością...
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7c/Yin_and_Yang.svg/75px-Yin_and_Yang.svg.png
  • kkkkosmita 11.08.12, 16:23
    HA!tongue_out
    Ta szklanka... czy cysterna...
    nie są moje!
    Moje były większe i pełne! tongue_outtongue_outtongue_out
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 11.08.12, 19:36
    Taaa...
    kosmiczne przestrzenie
    Kosmita obejmie,
    mackami przytuli...
    Zostawi coś dla mnie? wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 11.08.12, 13:24
    czy rachunek prawdopodobieństwa dopuściłby możliwość (nieważne j
    > ak minimalną ale dopuściłby), że nawet na irracjonalnej glebie któreś z rzucony
    > ch racjonalnych nasion wydałoby racjonalny owoc?


    Aż tak dobrym matematykiem to nie jestem.
    ale uważam, że powinien taką mozliwość dopuścić...
    inaczej... jego strata i niedokładność! tongue_out


    Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak magowie obliczyli, że szanse jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.(Terry Pratchet! tongue_out )
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 11.08.12, 15:03
    ...to znaczyłoby, że jest 90% realizacji szansy przy bilionowym powtarzaniu próby.
    Tyle, że zwiększenie ilości prób o rząd wielkości, nie da nam 900%...nawet nie 100%, co już byłoby pewnikiem wink Będziemy tylko się zbliżać do tych 100%, ale bez pewności wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 11.08.12, 13:17
    Suma IQ tłumu jest mniejsza niż IQ najgłupszego osobnika w tłumie! big_grin
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 11.08.12, 14:49
    Ot, krótko i węzłowato wyklarowałeś, Kosmito big_grin
    A taki Le Bon musiał aż całą "Psychologię tłumu" napisać, zamiast prosto, w jednym zdaniu wytłumaczyć wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • illmatar 13.08.12, 23:12
    Tłum nie ma żadnej własnej inteligencji, to jak może być ona mniejsza od czegokolwiek?
    A może to metafora matematyczna?

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • illmatar 13.08.12, 23:13
    Pardon. Od czyjejkolwiek.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • hardy1 13.08.12, 23:22
    Tłum jednak da się opisać. Jego reakcje są dość przewidywalne. Można w przenośni powiedzieć o "inteligencji tłumu". Bardzo niskiej, przeważnie prymitywnej, ale jednak.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • illmatar 13.08.12, 23:26
    Jasne. Ale zdawało mi się, że to trochę nie pasuje, żeby konkret (inteligencję jakiegoś najgłupszego osobnika) porównywać z metaforą...?
    Tłum swoje wie. Tak się tylko mówi.


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • hardy1 14.08.12, 00:07
    Tłum jako zbiegowisko jest nieprzewidywalny w reakcjach. Natomiast jeżeli ktoś nad tłumem zapanuje i skanalizuje ich reakcje (wskaże "wroga"), to reakcje już są przewidywalne.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • ulisses-achaj 08.08.12, 16:17
    Pozdrowienia, Poe smile To dobrze że tutaj zajrzałeś.
    K. i ja jak wiesz, ostro się w swoim czasie ścieraliśmy, ale później wymienialiśmy życzliwe maile; także z muzyką, obrazami i fragmentami literatury...
    smile

    Pamiętam o Niej.

    --
    Ulisses
  • poi-poe 08.08.12, 20:52
    Taaak, była Damą.
    Ściskam dłoń smile
  • k.karen 08.08.12, 16:27
    http://kim-reprodukcje.pl/image/cache/data/klimt/Gustav%20Klimt%20-%20Portret%20Mady%20Primavesi%201-500x500.jpg
    G.Klimt - Portret Mady Primavesi - Panna Młoda

    "...
    a z góry patrzy na mnie
    panna młoda stojąca
    w rozkroku na kobiercu -
    antymuza miła memu sercu "
    poi-poe

    --
  • poi-poe 08.08.12, 20:15
    Witam empirycznego odbiorcę modelowego, dziękuję za współpracę smile
    Ta panna wisi nad moim biurkiem - reprodukcja, ale austriacka smile
    Pozdrawiam z www.youtube.com/watch?v=R2m9u7EsCsA
  • k.karen 08.08.12, 20:44
    Raczej pragmatycznego wink Kiedyś powiem Ci dlaczego smile

    Serdecznie dziękuję za Błękitną Rapsodię, to moja muzyka i moje kolory!

    Miło mi Pana poznać smile



    "Ad maiora natus sum"
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 08.08.12, 21:05
    Mnie również, od razu kojarzy mi się enigmatyczny "Karnawał" K.B. smile Zadziwiająca pisarka.
    Dobranoc in blue
  • ulisses-achaj 08.08.12, 22:47
    Wiem, jestem maniakiem Joplin, ale dla mnie "Summertime" to ona smile
    --
    Ulisses
  • kkkkosmita 08.08.12, 22:38
    Jeszcze raz ...witaj... Poi-Poe...
    zaglądam z ciekawością do tego wątku... ogromnie zadowolony, że ... zawsze to stary znajomy się znalazł...big_grin
    Inne jest to forum niż TVN... prawda?

    Ale ...
    Zawsze na Wyspie... prowadziłeś z K... rozmowy pełne podtekstów...i znaczeń tylko dla Was zrozumiałych...
    To było... jakby człek obserwował rodzaj tańca... do melodii znanej tylko tancerzom...smile

    A teraz zaciekawiła mnie dokładna lokalizacja "Karnawału"
    Jak się nazywa jego autorka?


    No i też dobranoc...Wszystkim.
    Naprawdę... ledwo po tym dzisiejszym dniu...siedzę....

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • ulisses-achaj 08.08.12, 22:45
    Redford, Streep , Brandauer, Pollack smile
    --
    Ulisses
  • poi-poe 08.08.12, 22:50
    Witaj, przyjemnie, że chadzałeś po naszych ogrodach smile
    Karen Blixen
    Pozdrowienia kosmiczne.
  • wscieklyuklad 09.08.12, 15:52
    "Dzika potęgo myśli wątłej!".

    A sybarytę z okolic Mławy
    wielce kusiła zieloność trawy,
    piękna zaś szukał nie w duszy smutku,
    ani w magnoliach - tuż, tuż w ogródku,
    jeno w absurdzie, gdy myśl owłada,
    co wyznać jawnie choć nie wypada ,
    to uporczywie drążąc wspomnienia,
    źródłem artysty bywa natchnienia.
    W Mongolii śnieżnych kotów bez miary,
    lecz jeśli w sobie nie wzbudzisz wiary,
    boginek pomoc nie zda się na nic,
    Wąż nie przekroczy też metrum granic
    i - choćbyś naraz ckliwym wyznaniem -
    swą własną duszę napełnił graniem,
    rytm ten fałszywy, bliższy nokturnom
    co zdobi lico miną pochmurną,
    w chwili radosnej - na szczęścia gruzach.
    W tychże się kryje niejedna Muza....


  • poi-poe 09.08.12, 16:25
    /ze zbioru: imiona prawdziwych Polek/

    muzy bywają
    wysokie, średnie, niskie
    jak one wszystkie

    by wleźć na wysoką
    jak mawiał Tadek
    co miał ambaras
    trza lin, czekanów
    i pomocy kilku ... naraz
    toteż od wysokiej półki
    wolał średni taras;
    inni gardzą pomnikiem
    spacerując chodnikiem

    i taka pruderyjno -
    minoderyjna wysokość
    której obca oberżyna
    zwykle na imię
    ma Katarzyna
    /potwierdzenie
    u Morsztyna/
  • poi-poe 10.08.12, 07:12
    (z cyklu: imiona prawdziwych Polek)

    dama Urung
    pijąc ulung
    wspominała Stasia
    i klasyka Adasia

    muza oziębła, pełna rozuma
    gardząca rozkosznym
    brudem, nie mogła była
    pojąć jakim cudem, Staś
    trafił pod jej rudą strzechę
    omijając napychaczy
    kałduna pod wiechą kołtuna

    ależ to arystokratyczna liga
    z tego imienia Jadwiga
  • poi-poe 11.08.12, 21:36
    P.S. Pardon Hardy, pomyliłem adresatów. To jest odpowiedź dla Karen na wątku czaro.

    Z Twoją opinią zgadzam się z jednym zastrzeżeniem: implikuje ona podział ludzi na wolnych i niewolników, ale cóż ... może i tak jest.
  • hardy1 11.08.12, 21:48
    Chyba aż tak ściśle nie można do tego podchodzić. Są też ludzie uczeni, wierzący, ale jednocześnie w swojej pracy posługujący się racjonalnością, naukowym podejściem. Są w mniejszości wśród naukowców przedmiotów ścisłych, ale są.
    Jak oni to w swoim umyśle łączą, nie wiem. Wolność umysłu przy ograniczeniu dogmatami wiary... Tworzyliby już podzbiór w podzbiorze.

    PS. do PS. Skopiuj swoją odpowiedź dla Karen i wstaw w odpowiednim miejscu. Wtedy Twój pomyłkowo wstawiony tutaj post się wykasuje.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 11.08.12, 22:18
    ... jest wielu takich, i to z najwyższej półki; np. Carl F. von Weizsäcker próbuje łączyć neoplatonizm z chrześcijaństwem - nie zapominają, ze Arystoteles przyrodoznawstwo podzielił na fizykę i metafizykę smile
    Odnośnie P.S. Przekleiłem od razu, kiedy zauważyłem pomyłkę.
  • hardy1 11.08.12, 23:00
    Można próbować łączyć irracjonalność (wiarę) z racjonalnością (nauką). Można szukać wytłumaczeń nowych odkryć. Można nawet dojść do punktu, do którego dobrze pasuje anegdota - kiedy Monteskiusza spytano, co sądzi o ludzkim wyobrażeniu Boga, odrzekł - Gdyby trójkąty stworzyły sobie boga, miałby na pewno trzy boki.
    Można więc nawet wytłumaczyć jako "boski zamiar" przyszłe odkrycie istot rozumnych w Kosmosie (a nawet prostszego życia). Jakoś się wytłumaczy istnienie rozumnych trójkątów "na podobieństwo boże".
    Ale w pewnym momencie następuje nieuniknione zderzenie. Nie da się połączyć "ognia z wodą". Albo-albo.

    To jest moje spojrzenie, spojrzenie racjonalisty. Inni mogą mieć inne spojrzenie wink

    Odnośnie PS. Widzę. Tamten omyłkowy Twój wpis wykasuję.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 11.08.12, 23:39
    spojrzenie racjonalisty. Inni mogą mieć inne spojrzenie
    Myślę że inne spojrzenia są konieczne, aby rozwiązać wiele zagadek...
    nie wiem , nie wyobrażam sobie ...jakie to mają być spojrzenia.tongue_out

    Ucząc się matematyki fizyki...
    uczymy się spojrzeń naszych nauczycieli, spojrzeń twórców podręczników...
    Jest to etap konieczny, żeby poznać narzędzia służące do rozwiązywania dotychczasowych problemów..., tych już rozwiązanych...
    Do nowych problemów, albo do nierozwiązanych jeszcze zagadek, mogą być potrzebne nowe nieznane jeszcze narzędzia i spojrzenia...

    Cóż... kiedyś w końcu trzeba będzie polecieć i dolecieć do innego układu gwiezdnego...
    Co prawda jest jeszcze trochę czasu, ale nie więcej niż będzie świeciło słońce.
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • poi-poe 12.08.12, 00:22
    Zbiór "ludzkość" składa się z dwóch podzbiorów i dla większości elementów jednego z tych podzbiorów racjonalizm jest nudą, niekiedy wręcz przeszkodą, np. w kontemplowaniu Piękna smile
    lub zakłócaniem komfortu metafizycznego. I tu zloty środek jest koniecznością, co i praktykuję smile
    Dobranoc.
  • hardy1 12.08.12, 00:46
    Kosmito - i kto to mówi?! Kosmita?! (że sparafrazuję cytat z filmu wink)
    Żeby coś nowego odkryć czy wynaleźć, aby wymyślić nowe narzędzia badawcze, trzeba miec "bazę". Znaczy poznać wiedzę poprzedników. Częśc tej wiedzy może okazać się fałszywa, ale większość jest sprawdzalna i wiarygodna. Na tych fundamentach rozwija się cywilizacja. Kolejne pokolenia wzmacniają fundamenty tego "domu cywilizacji" i wtedy dobudowują kolejne piętra wink

    Poe - dla mnie racjonalizm sam w sobie jest Pięknem. Niektórzy twierdzą, że nie ma nic piękniejszego niż doskonałość matematyki i Kosmosu smile

    Dobranoc i ja mówię smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 12.08.12, 09:35
    ... istnieje pojęcie skończonego Piękna - matematyka i Kosmos mają za dużo nieskończoności; poza tym jedno jest narzędziem, a drugie miejscem zamieszkania smile
    Jest też pewna różnica między racjonalizmem, a racjonalnością, podobnie jak np. między romantyzmem a romantycznością smile
  • hardy1 12.08.12, 10:05
    Możliwe, że istnieje...ale mam inne zdanie. Dla jednego "coś" może być skończonym Pięknem, dla innego...szkaradzieństwem. To tylko osobista ocena, a nie zobiektywizowana Prawda o pojęciu Piękna.
    Może nieskończoności zawarte w matematyce i Kosmosie. jako niedopowiedzenie,. niedookreślenie...zapowiadają nieuchwytne, zapowiadają nieuchwytne Piękno?

    Jeżeli dobrze rozumiem, chodzi Tobie o różnicę - racjonalizm to postawa życiowa, zaś racjonalność występuje w codziennym postępowaniu, w podejściu do konkretnej sprawy.
    Pewnie jest podobnie z romantyzmem i romantycznością...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 12.08.12, 13:04
    Odbiór tego, co nazywamy Pięknem zmienia się w czasie zarówno życia jednostki jak i grup społecznych. Podobnie jak zmienia się np. smak - kryteria Piękna były różne w różnych epokach, wystarczy spojrzeć na obrazy kobiet Rubensa i dzisiejsze fotografie anorektycznych modelek. Moda i gust mają tu wiele do powiedzenia, szczególnie przy tak zaawansowanych środkach przekazu.
  • kicho_nor 12.08.12, 18:16
    Model Piękna
    Zakuty w irydzie
    Z cycuszkami na wierzchu
    I zakrytym wstydzie

    ………………….
    ………………….
    ………………….
    ………………….

    Kichonor w/m
  • hardy1 12.08.12, 19:09
    Już w starożytności
    w alabastrze wykuto
    piękno ciała ludzkiego.
    I cóż w tym dziwnego?

    Posąg Afrodyty czy Venus
    do dzisiaj zachwyca
    doskonałością kształtów,
    krągłością piersi
    i pięknem ich lica.

    A wstyd?
    Wstyd to oczerniać,
    a nie piękno swego ciała
    innym oczom ujawniać.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kicho_nor 12.08.12, 19:16
    Niby wiesz co to piękno
    Bratku
    Pewnie nie widziałeś kombajn
    Do zrywania
    Kwiatków
  • kicho_nor 12.08.12, 19:30
    Wolność jest cycata
    Jak w Delacroix obrazie
    Za nią na barykady
    To tyle na razie
  • hardy1 12.08.12, 19:56
    Współcześnie i kombajnu
    nie sprzedasz bez "dizajnu".
    Ma nie tylko żniwować,
    ale i oko pięknem radować.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • illmatar 13.08.12, 23:23
    Wierzycie, że istnieje Piękno samo w sobie?

    Dziwne.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • hardy1 13.08.12, 23:57
    Nie wierzę w jakieś Doskonałe Piękno. Pisałem, że każdy ma swoje odczuwanie piękna. Nie można tego zdefiniować, uogólnić. Uogólnienie to obowiązująca moda, ideał w danej kulturze.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 12.08.12, 19:53
    Poe, i tu się zgadzamy - pojęcia piękna może być jednostkowe, ale jest i...w pewnym sensie "zobiektywizowane" w danej społeczności i czasie historycznym. Dzisiejsze massmedia narzucają "szyk i modę". Tyle że nie trzeba aż tak się im poddawać. Ciało której modelki jest naturalne? Do tego jeszcze ich zdjęcia są "fotoshopowane" przed opublikowaniem. I mamy wtedy nieszczęścia w postaci dziewcząt - anorektyczek...

    Panie są bardziej podatne na modę. Tak jest od chyba od początku cywilizacji. Dlaczego? Tradycja? Przecież i dzisiaj, wśród wyemancypowanych kobiet nic się nie zmieniło.

    W jednym z plemion afrykańskich przed ślubem młode dziewczęta tuczy się do oporu. Im są cięższe i o bardziej obfitych kształtach, tym bardziej atrakcyjne. Większe "odstępne" jej rodzina może dostać od pana młodego. Taka u nich kultura i uosobienie kobiecego piękna.

    A więc? Dlaczego dąży się do Piękna (tu - wyglądu)? Czy to chęć podobania się sobie samej? Chęć podobania się mężczyznom? Czy też nacisk (nawet niewymuszany, ale przez chęć "dorównania najpiękniejszym") danego społeczeństwa?
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 12.08.12, 20:41
    Prawdę rzekłszy Hardy, rzadko zastanawiałem się nad kanonami Piękna - jakoś intuicyjnie akceptuję lub odrzucam dzieło sztuki, a piękno płci przeciwnej w ogóle nie traktuję w tych kategoriach.
    Mój polonista z liceum, znany krakowski nauczyciel, raz powiedział frazę, która utkwiła mi w pamięci - Wędrowiec, który idzie w ciasnych butach nie podziwia piękna krajobrazu.
    Dlatego też w późniejszym życiu bardziej dbałem o wygodne buty - wtedy i mijane krajobrazy można podziwiać. Karen na pewno będzie odmiennego zdania smile chociaż jest ono alogiczne (albo może właśnie dlatego smile)
    Parę fizycznych i matematycznych (w tym dwa własne) wzorów uważam może nie za piękne, ale "pobudzające", podobnie jak odbiór jakiegoś dzieła. Jakoś to u mnie tak działa - moje pojęcie piękna jest związane z "pobudzeniem". I chyba nie jest to inspiracja sensu stricte - raczej jej mieszanina z motywacją. Zresztą, czy to ważne? Po prostu jest to coś subiektywnego, jak u wszystkich mężczyzn - jak działa to u kobiet nie mam bladego pojęcia.
  • k.karen 12.08.12, 21:49
    Nieee, Poe! Nie jestem odmiennego zdania, myślę jak Ty smile
    Naprawdę tak pomyślałeś? Jestem wrogiem dziwactw i lubię wygodne życie big_grin
    Na wygodne buty, w tym szpilki ale i buty trekingowe, mogę wydać majątek wink
    Misiurki, włosiennice, biczowanie jako środek do wejścia na poziom metafizyczny - to na pewno nie ja big_grin
    Pozdrawiam dresowo i dobranoc, idę oglądać zakończenie IO może będzie
    ciekawsze jak otwarcie smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 12.08.12, 22:14
    Co trenujesz / trenowałaś? Pytam jako były czynny sportowiec - lekkoatleta.
    Przecież żartowałem smile
    Dobranoc
  • hardy1 12.08.12, 23:28
    Kiedy słyszę - kanon piękna - od razu pytam się - czyj kanon?

    Wiem wiem...autorytety są również w dziedzinie sztuki czy mody.

    Dla mnie autorytetem są jednak uczeni, naukowcy, specjaliści w swoich dziedzinach. Tak ścisłych jak i humanistycznych. W poprawnych obliczeniach też jest zawarte piękno.

    Jednak w sztuce, literaturze, każdy ma własny kanon piękna. Jednemu coś się podoba, innemu nie. To jest...niedookreślone. Nie stworzy się jednego kanonu. I tego nie zmienią żadne odgórne narzucenia, typu - to jest piękna książka, obraz, utwór muzyczny. Dlaczego? Bo ja tak mówię. Z nieodłącznym szkolnym "co autor miał na myśli?" Pewnie sam autor często by się srodze zdziwił, gdyby wiedział, jakie interpretacje wywodzili potomni z jego utworu... Nie wspominając już, że taki literacki rozbiór utworów skutecznie zniechęcał większość szkolnych delikwentów do szukania i zauważenia Piękna w ich treści...

    Dobranoc Karen i Poe smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 13.08.12, 10:00
    ... podobnie jak, wg mnie, nadmiar interpunkcji, rygorystyczne metrum i rytm, w wierszu zamula jego magię i zakłada niegramotnego odbiorcę ... i choć nazwa sztuki pochodzi od słowa sztuczność, to uważam, iż największe dzieła mają w sobie pierwiastek naturalny, podobnie jak wszystkie liczby będące dziełem człowieka, oprócz naturalnych.
    Pozdrowienia dzisiejsze.
  • k.karen 13.08.12, 11:11
    Tak się zastanawiam; człowiek może być analfabetą ale bez umiejętności liczenia to raczej nie da się żyć. Przecież ludzie pierwotni musieli już umieć liczyć? smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 13.08.12, 22:00
    Nie znam się na literaturze i poezji. Jednak...jeżeli za bardzo się twórca skupia na formalnych kryteriach utworu, to zatraca wenę. Wychodzi formalnie prawidłowy utwór, ale bez "iskry bożej".
    Coś w tym jest.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • k.karen 13.08.12, 11:08
    Teraz to już tylko biegi przełajowe...z psem i rzadko ale jeszcze - oglądam sobie świat z góry big_grin
    Kiedyś, w latach licealnych, to jazdę szybką na lodzie smile

    A co konkretnie trenowałeś? smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 13.08.12, 11:19
    oszczep; na "nożach" też jeździłem smile
  • k.karen 13.08.12, 11:22
    OOOOOOO! To mamy podobne wspomnienia smile
    Teraz lecę, obowiązki wzywają.
    Dobrego dnia smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 13.08.12, 11:38
    na razie, ja też mam obieranie, ale wisi chmura i może lunąć smile
  • zapomi-najka 13.08.12, 22:50
    "Na nozach" ? Legenda mowi, ze dobrze przygotowanymi do startu lyzwami mozna bylo sie ogolic, nie noze wiec, a brzytewki ;D
    Pozdrawiam serdecznie ...
    --
    "Deformują nas formuły" .. SJL
  • zapomi-najka 13.08.12, 22:53
    k.karen napisała:
    > Kiedyś, w latach licealnych, to jazdę szybką na lodzie smile

    Karenko, byc moze stalysmy kiedys razem na starcie smile
    (jaki ten swiat jest maly) ;D
    --
    "Deformują nas formuły" .. SJL
  • k.karen 13.08.12, 23:03
    Heeeej Zapominajko, jak miło Cię u nas widzieć smile
    Chyba nie stałyśmy razem na starcie, jestem starsza od Ciebie. Ja z pokolenia PRL-u big_grin

    To nam się tu klub panczenistów ( byłych) otwiera big_grin

    Zagram jeszcze do wierszy Poe, dla Wszystkich smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 13.08.12, 23:12
    ...a skąd wiesz? Może to były zawody "open", dla wszystkich grup wiekowych wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • zapomi-najka 13.08.12, 23:19
    Karenko, panczenowy temat jest mi bardzo bliski smile

    Zaniemowilam, czytajac wiersze Poe .....


    --
    "Deformują nas formuły" .. SJL
  • hardy1 13.08.12, 23:03
    No proszę, proszę smile Jaka ta Ziemia, nie dość że kulista (dobrze, już poprawiam - nie jest kulą), to jeszcze jaka malutka wink

    Czy jest tu ktoś oprócz Kosmity i mnie, kto grał w siatkę? Jak szukać to szukać...może drużynę Podwórkową się zbierze smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • zapomi-najka 13.08.12, 23:27
    Hardus... pilka siatkowa to jedna z niewielu dyscyplin sportowych o ktorych nie mam zielonego pojecia... po prostu nie lubie/nie umie ..
    Pilki moge Wam podawac big_grin
    --
    "Deformują nas formuły" .. SJL
  • hardy1 13.08.12, 23:59
    Dla mnie to najlepsza z gier, najbardziej zespołowa. W pojedynkę nie ma szansy wygrać, Zapominajko smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 13.08.12, 20:23
    rośnie sobie drzewo
    to jest dobre, a to złe
    tępe głowy z niego jedzą
    z nienawiścią w tle

    o sercu z kamienia
    bez źrenicy sumienia
    jedzą nienawiści zgniłki
    intelektualne osiłki

    nienawiści nic po słowie
    wiedza jej w absmak
    rozpala ją tłumu klaka
    rajcuje słów kloaka

    po owocach ich poznacie
    - rzekł był Pan
    lecz nie rodzą, chociaż sieją
    stąd też cały kram

    a wystarczy rozwalić stragan
    by usunąć ten bałagan
  • k.karen 13.08.12, 22:14
    po owocach ich poznacie
    - rzekł był Pan
    lecz nie rodzą, chociaż sieją
    stąd też cały kram

    a wystarczy rozwalić stragan
    by usunąć ten bałagan


    Stoi stragan w polu,
    stary już, zmurszały.
    Sam się w pył rozsypie,
    minął mu czas chwały.

    Żeby go rozwalić,
    czasu na to szkoda.
    Lepiej iść poszukać,
    gdzie źródlana woda.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kicho_nor 13.08.12, 22:49
    Nad Niagarą
    kura pieje
    deszczu nie ma
    z góry leje

    Macierewicz
    ma dowody
    skąd w Niagarze
    tyle wody

    ma dowody
    nie dasz wiary
    woda wzięła
    się z Sahary

    nie ma wody
    na pustyni
    pewnie Putin
    zamęt czyni

    dziecię przed snem
    dziadku witaj
    Macierewicza
    mi poczytaj


  • poi-poe 14.08.12, 08:05
    fałszywość mitu mierzy się
    zawartością w nim kitu
    kit z czasem wypada
    i d... blada
    z mitu zostaje garstka
    skruszonego kitu
  • hardy1 14.08.12, 08:48
    Tak to jest, kiedy się
    d...nosi jak chorągwię.
    Wyżej jej nie podskoczy,
    a potem na lud się boczy.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 13.08.12, 20:43
    nad Niagarą krążą mewy
    omijając biały kurz
    w mętne wiry lecą plewy
    z nostalgicznych dusz

    pieszczą w myślach
    kraju starego obraz
    zaściankowej iluzji:
    nie zauważyli fuzji

    a fałszerze robią swoje
    sztandar: ojczyzna
    praca: doję

    Kanada, październik
  • poi-poe 13.08.12, 20:47
    ludmany

    albośmy to jacy tacy
    ino prawdziwi polacy
    na głowie berecik
    brunatna sukmana
    z boku pistolecik
    danaż moja dana

    kierezyja-fantazyja
    wyciągana od parady
    w głowie szumi
    małmazyja, niczym
    pióra euro- pawia
    pasiate galoty
    patrzcie no, Polacy
    jakim polak - cacy-cacy

    z włosienicy zaś koszula
    szyli mi ją nasi księżula
    do niej rózga dana
    płacz dziewczyno zakochana
    od wieczora, aż do rana

    grajcie mi od ucha
    chodźwa w tany
    narodzie kochany
    jutro was ozłocę
    psiajucha
    gdy grosz publiczny
    poleci
    gdy zapieje kur ...
    weźcie jeno sznur
  • poi-poe 16.08.12, 10:11
    "z raisowskich łąk
    wyleciał Bąk
    uzarł mnie we worek
    z pońdziałku na wtorek
    ... azem się zląkł"
  • poi-poe 06.09.12, 15:33
    Sándor i Kamil.
    dla Julianny

    dokąd podążasz
    narodzie bratni ?
    czy ku temu prowadził
    nasz stary wódz?
    słuchaj głosów poetów:
    nie pozwól pleśni
    na oczach róść !
    „Wolność Powszechna”!

    nie powracaj do Cieni
    lecz dalej – dalej ...
    tovább – tovább ...
    razem dostawaliśmy
    nauczki, więc tovább ...
    choćby dla naszej wnuczki
  • poi-poe 03.10.12, 22:02
    Sepia wspomnieć i zieleń nadziei.

    gdy w stare mury
    obrosłe wisterią
    wchodziła muza
    ze swą histerią
    zwykłem był
    jej róż chłodzić fioletem
    błękitem, by magenty
    jednością zrosła się
    z glicynii mitem

    lecz zapachy róż
    więdną jesienią ...
    pozostaje wrzos pamięci
    z wystygłą kwiatu
    czerwienią

    nadejdzie puszysta niania
    uśpi marzenia wspomnień
    dając spokój ciału i duszy
    do czasu, gdy przebiśnieg
    zimowy alabaster skruszy

    wtedy lila-róż krokusa
    pojawi się wśród gości
    z żółcią szafranu –
    pyłkiem zazdrości
    i znów zieloność wiosny
    ożywi żądze
    z płonną nadzieją
    że wiem, co robię
    i więcej nie zbłądzę
  • poi-poe 14.08.12, 15:29
    nic tak nie podnosi
    na duchu z rana
    jak widok za oknem
    spacerującego bociana

    obchodzi swój teren
    czeka na swoją połowę
    dzietnością
    ma zaprzątniętą głowę

    dar kuzyna benu
    rozłożono mu na raty
    więc trudzi się
    jak każdy człek
    biedny i bogaty

    zadowolony
    że przeminęły śniegi
    tak jak ja, że zobaczę
    na Twym nosku
    wiosenne piegi

    i zaraz kawa z rozenthala
    jakaś smaczniejsza
    przeszłość różnorodna
    a i przyszłość barwniejsza

    marzec 2012
  • poi-poe 15.08.12, 17:58
    z rozlewisk Missisipi
    wyszła w świat
    dobrana para
    blues i gitara

    deltę opiewa
    odwieczny blues -
    towarzyszy mu ona:
    kitara, gibsona, ...

    drży struna „a”
    drgają struny „e”
    urojona „i”
    niewidzialna „g”

    akompaniament
    do tańca poi
    z iskrami wszechświata
    i w tym zatraceniu
    śmierć z życiem się splata
  • k.karen 15.08.12, 20:11



    "Bo blues to zawsze blues jest,
    nigdy nie zawiedzie.
    I choćbym nawet mógł mieć
    życie z samych niedziel,
    to i tak bym nie zamienił
    tych niewielu nut,
    chociaż pełno w nich jesieni
    i tak mało słów,
    to i tak bym nie zamienił
    tych niewielu nut,
    chociaż pełno w nich jesieni
    i tak mało słów."

    (nie znam autora)

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 17.08.12, 20:43
    z morza turnerowskiej mgły
    pokazując swe dwa lica,
    wynurza się niczym liniowiec
    pierwszej klasy, góra samobójców
    - Mogielnica

    szarpani za życia i po śmierci
    niegodni ziemi święconej
    znikali w tej mgle
    jak morze słonej

    zrzucani z urwiska
    jak przez burtę w toń
    powstałą z ich łez
    które zmieniły im wolę
    zabiły w nich strach
    wypłukały lęki –
    podmioty krzywd
    bywalcy domów udręki

    rozwiązali dylemat:
    być, albo nie być
    bez wiary tych
    którzy ich zrzucali
    i odeszli z nadzieją do tych
    którzy kiedyś ich kochali
  • k.karen 19.08.12, 11:17
    Kiedy noc zapada ciemna i mglista,
    gdzieś zza buczyny karpackiej, z urwiska,
    żałosna pieśń zjawy ciszę rozdziera
    - to Mogielnica łka po stracie Łopienia.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 22.08.12, 21:15
    pewien Francuz
    który szkolił uczucia
    zapisał konstatację
    iż kwiat miłosnych doznań
    to gwałtowność pożądań
    czy miał rację?

    pomijając idiotyczne
    pytanie retoryczne:
    co z miłością
    gdy kwiat zwiędnie?
    pojawia się pewien szkopuł:
    czy nie odczytujemy
    tego błędnie?

    nie wiemy kim był autor
    w chwili, gdy pisał
    to wyznanie
    a i dziennikarz
    nie w tym czasie
    postawił znane pytanie
  • k.karen 22.08.12, 22:45
    Kiedy kocham
    to miłością zmysłową.
    Nie myślą tylko
    ale całą sobą.
    Jak gwałtowne
    są me pożądania,
    zależy od
    "obiektu" kochania.

    smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 23.08.12, 09:29
    Ładnie i osobiście smile ale przykładowo chodzi o sytuację opisaną przez Blixen we wspomnianym wcześniej opowiadaniu. Zauważ jakiej płci jest tam Kierkegaard.
    A przy okazji, ponieważ lubisz błękity, możesz w opowiadaniu "Anna" sprawdzić, co sądziła Twoja imienniczka ustami lady Heleny o prawdziwym błękicie smile
  • k.karen 23.08.12, 11:27
    Poe smile To trudne "zadanie domowe". Czytałam tylko "Pożegnanie z Afryką" i to dosyć dawno a do tego film, który był dużo bardziej romantyczny, uczuciowy, osobisty niż książka.
    Oczywiście chętnie przeczytam "Karnawał" i jak się domyślam jest tam też opowiadanie "Anna" (?) tyle, że może to długo potrwać. W tej chwili jednocześnie czytam- Moja III RP L.Wałęsy, w wersji elektronicznej - MiM Bułhakowa, wyrywkowo - Europę Daviesa, Noc długich noży- Brauna a jeszcze czeka I tom Historii Chrześcijaństwa - W. Carroll'a..a gdzie jeszcze następne cztery i chyba już przetłumaczony VI tom? Ufff...jak widzisz niezły "groch z kapustą" i gdyby jeszcze Karnawał...To może pomóż mi proszę i "oświeć" w podanych przez Ciebie przykładach smile

    Pozdrawiam upalnie smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 23.08.12, 13:08
    Czytając MiM "wyrywkowo" postępujesz jak czytelnik modelowy, ale choć oba znane mi przekłady są niezłe, to bez znajomości oryginału, stosunków rosyjskich i obyczajów umyka sporo.
    No dobra, zostawmy Blixen i Flauberta ... może pomożesz zastanowić się nad taką sprawą: natura wyposażyła każdą kobietę w zestaw systemów semiotycznych, a w wyjątkowych przypadkach - w pełny zestaw; w porównaniu z zestawem kobiecym systemy męskie są ubogie i schematyczne. Moja męska logika podpowiada mi, że przy takiej proporcji relację damsko-męską cechuje pewna nierównowaga. Co podpowiada Tobie, twoja żeńska logika? smile
    Jeszcze a propos MiM: pojawia się tam raz termin wprowadzony przez formalistów rosyjskich "sjużet"; nastręcza on sporo kłopotów polskim tłumaczom - zwykle jest tłumaczony jako temat,lub wg mnie najtrafniej, jako temat przewodni, ale nie do końca. Chodzi o artystycznie skonstruowany układ wydarzeń w utworze, jak chcą niektórzy nasi krytycy.
    W tekście MiM messer odnosi go do wątku prokuratora - dzieła mistrza; fabuła była mu znana, więc chodzi o jej plan strukturalny, czyli sjużet. I tu, nawet "wyrywkowy" odbiorca drugiego stopnia wchodzi w gęstwinę. Może Tobie, bardziej czującej problematykę biblijną, coś świta? smile
    Pozdrawiam również upalnie i parnie.
  • k.karen 23.08.12, 16:13
    Pojęcia - kobiecej i męskiej semiotyki bardziej kojarzą mi się z marketingiem a nie miłością i partnerstwem wink

    Owszem, ta nierównowaga będzie jeśli kobieta i mężczyzna zapominają, że do pełni miłości potrzebne jest - MY a nie JA i JA. Kobieca intuicyjność i męski konkretyzm a także cały zestaw....ufff... systemów semiotycznych obojga mogą się wspaniale uzupełniać i wtedy jest równowaga. Nie chodzi mi tu przede wszystkim o seks ale o całe wspólne życie. Pisałam wcześniej, że jestem wrogiem dziwactw, w tym także - skrajnego feminizmu gdzie kobiety mówią o sobie, że są wyzwolone i każdy "facet to świnia", do niczego im niepotrzebny, no chyba że mają odmienną orientację wink Kobiety bardzo często zapominają ( ale i mężczyźni też), że "mój partner świadczy o mnie". Tracą też niepotrzebnie czas na jakieś śmieszne bezsensowne "gierki" w stylu - " myślę białe ale powiem mu że czarne a on musi się domyślić że chodzi mi o białe" big_grin
    Tak przy okazji, zauważyłeś że w krajach "zachodu" ( ale i u nas ostatnio coraz częściej) bardzo swobodnie mówi się o seksie ale o miłości to już niekoniecznie?
    To tak bardzo w skrócie i nie wiem czy o to Ci chodziło?

    Jeśli chodzi o MiM to nie czytam "wyrywkowo" ( tak czytam Europę), czytam powoli i po kolei.
    W tej chwili jestem po przeczytaniu "Fatalnego mieszkania", tak więc to początek drogi do zrozumienia tej powieści. Czy ją zrozumiem i czy odkryję ten "sjużet" tego jeszcze nie wiem. Odkryłam jednak już na początku pewną nieścisłość; w postaci Profesora Nieznajomego kojarzę szatana, tylko że szatan nie ma mocy przewidywania przyszłości i o tym Bułhakow powinien wiedzieć. Ale możliwe, że właśnie ta nieścisłość jest zamierzona i to jest ten "sjużet". Jestem bardzo ciekawa co dalej odkryję ale będę gotowa do dyskusji dopiero po przeczytaniu smile

    Ps. do MiM, nie czytałam wcześniej bryków, streszczeń, opinii, recenzji ponieważ chcę mieć całkowicie własną opinię.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 23.08.12, 18:00
    Pisząc "wyrywkowo" miałem na myśli ponowne przeczytywanie, powracanie do poszczególnych urywków tekstu, ale skoro czytasz pierwszy raz, to oczywiście zmienia się sens tego słowa, ale nie do końca ... Poe uważał, iż dzieło powinno być na tyle krótkie, aby czytelnik przeczytał je za jednym posiedzeniem, gdyż między jedną, a drugą sesją wciskają się sprawy życiowe, (albo np. nasza korespondencja forumowa) i działanie całościowe ulega zniszczeniu ... ale E.A.P, to E.A.P.
    Traktując Dobro i Zło jako byty odwieczne trudno mówić o przewidywaniu; przyjmując Wieczność jako całość trzeba odrzucić trójpodział Czasu - tutaj na nic są ludzkie chytrości typu "czas zaprzeszły". Grecy rozróżniali pojęcie Czasu metafizycznego i "rozsądnego odcinka czasowego" dostępnego ludzkiej percepcji, i tak to ujmuje Bułhakow, wkładając w usta Wolanda "tysiącletni okres, potrzebny do planowania". Ale dosyć, nie chcę Ci psuć przyjemności pierwszego odbioru lektury smile
    Rzeczywiście, patrząc na tabloidy, portale, popart ,ociekające seksem można odnieść wrażenie, ze Miłość została zapomniana, ale rzecz w tym, że miłości nie da się
    zapomnieć smile i później, czy wcześniej, trend się odwróci tak, jak już nie raz bywało w historii i "rozkoszny brud" ustąpi części pola erotyce i jej wyższej formie. smile
  • k.karen 23.08.12, 18:47
    Tak, to prawda i zgadzam się z tym co mówił E.A.P a do tego to jest e-book i na stacjonarnym kompie. Ale dam radę smile

    napisałeś:
    Traktując Dobro i Zło jako byty odwieczne trudno mówić o przewidywaniu;

    Mój światopogląd jest trochę inny, zło nie jest bytem odwiecznym. Dobro czyli Bóg - jako Doskonałość, która nie może być niczym ograniczona a więc nie może być ograniczona Czasem. Nie ma równowagi między Dobrem i złem, tak więc zło nie może wiedzieć co będzie w przyszłości. Gdyby była równowaga to widzielibyśmy to wokół siebie. Ale rzeczywiście odłóżmy tę dyskusję o MiM na później smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 23.08.12, 19:04
    Szatan u Bułhakowa jest raczej mało szatański, nie bez powodu to motto z Goethego.. smile No i z doktryną KK niewiele ma to wspólnego.. smile I dobrze.
    Mateusz Lewita np. : " chodzi za mną taki jeden z kozim pergaminem i bez przerwy pisze. Ale kiedyś zajrzałem mu do tego pergaminu i strach mnie zdjął. Nie mówiłem dosłownie nic z tego, co tam zostało zapisane.Błagałem go: spal, proszę cię, ten pergamin! Ale on mi go wyrwał i uciekł".

    smile
    --
    Ulisses
  • poi-poe 23.08.12, 20:46
    ... dlatego mówimy: przeczytałam/em jednym tchem smile
    Prawdę mówiąc, metafizyka interesuje mnie tylko w kwestii związanej z Czasem, gdyż fizyka ma niejakie trudności z tą wielkością fizyczną, a raczej z jej częściowym irracjonalizmem. Niektóre strzałki czasowe (np. psychologiczna, biologiczna) są pojęciami mętnymi, a teorie o przemienności biegu czasu summa summarum nie wychodzą dalej, niż rozważania Marka Aureliusza (znanego Ci jako św. Augustyn smile) , co można poetycko ująć w starej przyśpiewce:
    Ach, mój miły Augustynie
    wszystko minie
    wszystko minie ...
    ... mój przyjaciel, znany rosyjski pisarz (niestety, już nieżyjący) dał mi do przeczytania pierwsze wydanie (okrojone z dwóch rozdziałów), które dostał zaraz po jego wyjściu. Gdy Mu zwracałem, zapytał, czy zauważyłem, że jedynym pozytywnym bohaterem jest szatan ?
    Dodał też, że Bułhakow postawił sobie piękny pomnik. Ja uważam, że pozytywną bohaterką jest Małgorzata. I na tym na razie skończmy temat MiM.
    ....smile typowo kobiece: "Nie ma równowagi między Dobrem i złem, tak więc zło nie
    może wiedzieć co będzie w przyszłości". Pomijają kwestię braku przyszłości w Wieczności, o której już napisałem, to przeczytaj wiersz Szymborskiej "Nienawiść", którą przecież zaliczamy do kategorii zła - jakaż ona jest przewidująca, jak daleko patrzy w przyszłość (przynajmniej tę biologiczną). Innym implikacjom Twojej tezy, chyba nie dałby rady, żaden z doktorów Kościoła smile
    Dobranoc metafizyczna smile
  • k.karen 23.08.12, 21:28
    Poe, nie wiem co św. Augustyn powiedziałby na "Marka Aureliusza" ale pewnie by się nie obraził wink
    Nie wiem czy domyśliłeś się czy tylko przypadkowo wspomniałeś o św. Augustynie? To mój idol, naprawdę! smile
    Dwie rzeczy łączą tych ludzi - imię Aureliusz i pogląd na temat śmierci " Nie należy buntować się i lękać śmierci, która mieści się w naturalnym porządku świata".
    I mój najbardziej ulubiony cytat Augustyna "Kochaj i rób co chcesz".

    ..smile typowo kobiece: "Nie ma równowagi między Dobrem i złem, tak więc zło ni
    > e
    > może wiedzieć co będzie w przyszłości".

    Oj tam, oj tam....przecież jestem kobietą smile

    Innym implikacjom Two
    > jej tezy, chyba nie dałby rady, żaden z doktorów Kościoła smile


    hmmm...myślisz, że któryś chciałby w ogóle ze mną na ten temat dyskutować? big_grin
    No może tylko mój ukochany św. Augustyn i przy jakimś wpływowym poparciu to może jeszcze św. Jan od Krzyża poświęciłby mi może 5 min. smile

    Dobranoc, śpij dobrze smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 23.08.12, 22:21
    nie ulega wątpliwości, iż jest / był on najlepszym specjalistą od Czasu na irracjonalnej niwie - znane są jego rozmyślania czy czas istnieje w przypadku braku życia biologicznego, również znane jest powiedzenie, że wie czym jest czas, kiedy nikt go o niego nie pyta ...
    a i cytat przytoczony przez Ciebie jest trafny, jeśli tylko przy tym robieniu nie wchodzi wyrządzanie krzywdy innym ...
    zawsze dziwiła mnie nieufność, żeby nie rzec ostrzej, awersja Kościoła do kobiet i ich potulność wobec takiego stanu rzeczy; oczywiście, znam podawane przyczyny, ale one do mnie nie trafiają, przecież w końcu nie ma zła, które nie wyszło by na dobre smile to a propos dynamiki w równowadze która, jak wiadomo z fizyki, jest zawsze stanem przejściowym, chwilowym.
    Tym razem to już dobranoc fizyczna smile
  • k.karen 23.08.12, 22:38
    Jak się Kocha Naprawdę to nie wyrządzi się nikomu krzywdy i dlatego ten cytat wg mnie "bije na głowę" wszystkie inne filozofie tego świata smile
    Kościół nie jest nieomylny, także w sprawach kobiet. Kościół to grzesznicy od "szeregowego" po papieża i z dogmatem o nieomylności papieża ja się nie zgadzam....ale to znowu inny temat.

    Jeszcze raz dobranoc, tym razem i ja już idę spać smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.08.12, 07:43
    No tak ... tylko z tym "naprawdę" jest kłopot smile Miłość, jako uczucie, należy do irracjonalności - mnogość przymiotników (szczęśliwa /nieszczęśliwa, zaborcza, platoniczna, idylliczna, szczeniacka, wieku dojrzałego, modny ostatnio - toksyczna, itd) świadczy, iż owo "naprawdę" można raczej zaliczyć do kobiecego arsenału, - " jeśli mnie naprawdę kochasz, to ..." - niż do jakiegokolwiek obiektywnego kryterium.
    Osobiście ów cytat parafrazuję na własny użytek: jeśli kochasz, to twórz co chcesz (sztuka też należy do irracjonalności) - wtedy racjonalne i obiektywne kryteria są niepotrzebne. Instytucja Muzy jest tego dowodem (gorzej z antymuzą smile)
    To tak przy porannym słońcu i kawie, patrząc na łąki, pola, lasy ...
  • sorel.lina 24.08.12, 09:49
    poi-poe napisał(a):
    > No tak ... tylko z tym "naprawdę" jest kłopot smile Miłość, jako uczucie, należy
    > do irracjonalności - mnogość przymiotników (szczęśliwa /nieszczęśliwa, zaborcza
    > , platoniczna, idylliczna, szczeniacka, wieku dojrzałego, modny ostatnio - toks
    > yczna, itd)


    Miłość nie potrzebuje przymotników... jak Absolut...
    Każde "dookreślenie" ją ogranicza, umniejsza...
    Pozdrawiam serdecznie, Poe! smile
  • poi-poe 24.08.12, 11:43
    Wybacz Sorelina, ale gdy słyszę Absolut, to pierwsze skojarzenie mam ze szwedzką wódką (niezłą) - może dlatego, że kiedyś tęgo popijałem, po "rosyjsku" smile
    A na poważnie - jedyna nazwa, którą znam (z tych irracjonalnych) i która nie wymaga przymiotników, stopniowania, i która nie ma antonimu, to Dobroć - a miłość? Poetessy twierdzą, że jak sobie pościelisz, tak będziesz kochał smile
    Pozdrowienia witoldowe
  • sorel.lina 24.08.12, 12:16
    poi-poe napisał(a):

    > Wybacz Sorelina, ale gdy słyszę Absolut, to pierwsze skojarzenie mam ze szwedzką wódką (niezłą) - może dlatego, że kiedyś tęgo popijałem, po "rosyjsku" smile

    Wybaczam, Poe! big_grinbig_grinbig_grin
    Chociaż smaku Absolutu nie znam, niestety... Upss! Ale mi dwuznaczność wyszła! big_grinbig_grinbig_grin

    > A na poważnie - jedyna nazwa, którą znam (z tych irracjonalnych) i która nie wymaga przymiotników, stopniowania, i która nie ma antonimu, to Dobroć - a miłość? Poetessy twierdzą, że jak sobie pościelisz, tak będziesz kochał smile
    > Pozdrowienia witoldowe


    Dobroć, Miłość... wiesz, to właściwie to samo.
    A poetessy owe to chyba jednak piszą o tej "miłości z przymiotnikiem"... wink
    Też pozdrowienia ślę. Hannowe.
  • poi-poe 24.08.12, 13:15
    ... A poetessy owe to chyba jednak piszą o tej "miłości z przymiotnikiem"... wink"
    No ... nie wiem, ta którą miałem na myśli akurat pisała o szczęśliwej, wzajemnej miłości (chyba najbardziej zbliżonej do tego enigmatycznego Absolutu, no nie? smile) która wg niej powinna zostać zakazana, gdyż drażni tych, którzy jej nie doświadczyli; z kolei, w innym wierszu oddawał stan po lampce wina, (chociaż bardziej pasowałby kieliszek absolutu), gdy została "ubrana" przez wyobraźnię partnera smile
    Różnica między dobrocią, a miłością kryje się w biologii albo, jak nazywają niektórzy, w "chemii" lub raczej w jej braku smile
  • k.karen 24.08.12, 09:55
    A powiedz mi Poe ale spróbuj nie myśleć o nauce, teoriach, dowodach
    a nawet o tym w co wierzysz albo nie wierzysz, o tym co powiedzieli, napisali,
    stworzyli inni. Proszę, powiedz mi co czujesz kiedy tak patrzysz na te pola, łąki, lasy,
    na te maki i chabry, i kiedy słyszysz śpiew skowronka? Czy czujesz jak tęsknisz za czymś
    czego nawet nazwać nie sposób? Czy pomyślałeś wtedy przez chwilę, że to wszystko o czym
    wiesz jest takie niepozorne, jest niczym wobec tego choćby najmniejszego kwiatka,
    śpiewu skowronka, źdźbła trawy, kropli rosy? smile

    U mnie na przemian deszczowo i słonecznie ale bardzo zielono smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.08.12, 12:05
    Od wielu lat rozdzielam swój czas między wieś i miasto (ostatnio głównie na wieś) - kiedyś dla K. napisałem wierszyk o wiejskim stawie, który Jej się spodobał; niestety, gdzieś się zapodział, watki na tamtym forum poznikały, często pisałem przeważnie "w okienko" - czasem czuję się cząstką tej przyrody, czasem gapię się bezmyślnie w pejzaż i czekam, aż coś wyskoczy z podświadomości, ale większość czasu spędzam na pracy wśród tej przyrody - jedyne lekarstwo na głupie myśli smile
    Pozdrowienia wynurzeniowe smile
    P.S. Oczekuję rewanżu
  • k.karen 25.08.12, 09:28
    Dobrze, więc sobotnio i w rewanżu smile

    Kiedy tak patrzę na te lasy, łąki i pola,
    tam gdzie tylko wzrok sięgnąć może,
    to zawsze dziwię się ogromnie,
    że choć jedno do drugiego podobne
    to nie jednakowe a inne, mój Boże.
    Nie ma dwóch kamieni tych samych
    kwiatów, pszczół, drzew i strumyków,
    ptaków, traw, jagód i saren,
    mrówek, żuków, chabrów i dzików.
    I my ludzie choć tacy podobni
    to tak bardzo różnimy się przecież.
    Choć nas wiele, to każdy samotny
    bo z duszą, której nie znają nawet przyjaciele.

    smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kicho_nor 25.08.12, 10:19
    Przesyłam Wam wieści od pewnego idioty
    że miłość sprawdzona to piwo i koty
  • sorel.lina 25.08.12, 10:39
    Że koty, to zgoda, że piwo, to... wink
  • hardy1 25.08.12, 10:58
    ...ploty?
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • sorel.lina 25.08.12, 11:20
    ... to za płoty! big_grin
  • poi-poe 25.08.12, 11:50
    Jeden z moich dawnych nicków to "różnorodność" smile
  • k.karen 25.08.12, 12:41

    > Jeden z moich dawnych nicków to "różnorodność" smile


    Lecz to nie koniec mojego zdziwienia
    bo kiedy Dwa Różne połączą się w końcu
    to stworzą Jedno lecz znów jakże inne,
    choć do Dwóch Różnych tak bardzo podobne.

    Ps. Pamiętasz o czym był Twój wiersz "Staw"? Napisz proszę smile

    Pozdrawiam i zabieram się za rzeczy przyziemne ale potrzebne smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 25.08.12, 13:35
    No, ja już od siódmej zajmowałem się rzeczami przydrzewnymi smile...
    moje motto, wielokrotnie powtarzane na forum to: od różnorodności do Jedności i od Jedności dla Wszystkich ...
    pamiętam początkowe wersy - każdy mój wierszyk to impuls chwili:

    od wszystkich mórz i oceanów
    milszy mi jest wiejski staw
    bez burz, sztormów i bałwanów
    ....
    Pozdrowienia Delakitesowe
  • k.karen 25.08.12, 15:55
    Ja też, ja też wolę taki wiejski staw smile

    Wpadam w przelocie, między gotowaniem a wieszaniem pościeli,
    która na wietrze też taka de-la-kites-owa big_grin

    http://t2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSR2cTUOVxbRAdEBiDZZSa7Qkmbz-JOi-79HRZv2vqLsWTZPG072A
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 29.08.12, 08:17
    myśli poranne:
    ocenianie seksowności z fotografii przypomina ględzenie o smaku cukierka z wyglądu papierka
  • hardy1 29.08.12, 11:17
    Co żywe to żywe. Co z bliska widoczne to widoczne. Co dotknięte to dotknięte. Co posmakowane to posmakowane. Co skonsumowane to skonsumowane.
    I wtedy można oceniać.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 30.08.12, 06:32
    ... ale do oceny potrzebne są miara, wzorzec, kryterium – a te zawsze są umowne. Ociekające seksem witryny portali, tabloidy, reklama, popart, kształtują wzorzec relacji d-m bez umiaru (to od miary smile) eksponując jeden aspekt tej relacji. Spece od marketingu, czyli zwykli manipulanci, mają jeden cel – zysk, jak on się ma do uczuć wyższych? Ano, nie jest żadnym kryterium oceny tych ostatnich. Przysłowiowy gruby portfel, przedmiot zainteresowania wzorcowej „blondynki” nie jest w stanie uczynić z niej muzy, najwyżej zakupoholiczkę. I o to chodzi w tym biznesie.
    Pozdrowienia gorzko-poranne.
  • kicho_nor 30.08.12, 07:26
    Wzorcowa blondynka napędza gospodarkę jednak.
    Wzorcowa blondynka wyda wszystkie pieniądze na zakupy.
    Zakupy powodują na rynku popyt, co z kolei uruchamia podaż.
    Chcąc utrzymać wzorcową blondynkę należy dbać o gruby portfel.
    Konieczność posiadania grubego portfela, zmusza do działań organizujących
    pracę innych np. biznes.
    Nie należy negować roli wzorcowej blondynki w społeczeństwie,
    ani kpinek sobie z tego robić bo wzorcowa blondynka pożyteczną jest.
  • poi-poe 30.08.12, 08:07
    No tak, Twoje zdanie (pomijając ironię) potwierdza obiegową opinię wokół czego świat się kręci ... moim zdaniem jest to ptolemeuszowski punkt widzenia smile
  • hardy1 30.08.12, 09:49
    Na blondynę
    spojrzę krzynę.
    Widzę minę -
    pusta maska?
    Zostawię kpinę.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 30.08.12, 09:42
    Poe, pisałem "...i wtedy można oceniać" w sensie indywidualnym.
    Natomiast co kto bierze pod uwagę przy "ocenie", to już sprawa tak z zakresu psychologii jak i socjologii. Jeden kieruje się tabloidami, plotkami i reklamami, inny ma własne kryteria. Oczywiście, świat zewnętrzny mediów, wszechograniająca reklama, wpływa na człowieka, nie ma co się łudzić że jest inaczej. Ale każdy wybiera sam, kierując się swoimi wartościami i kryteriami.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 30.08.12, 10:21
    ... przecież to jasne, że miary, wzorce, kryteria są sprawą indywidualną, kształtowaną u człowieka przez dom, szkołę, czasem religię, doświadczenie życiowe, itd.
    Natomiast, w tym przypadku chodziło mi o agresywne narzucanie modelu konsumpcyjnego, co się źle skończy - w najlepszym przypadku przesytem.
  • hardy1 30.08.12, 15:12
    To już założenie katastroficzne. Ludzkość jako taka ma w sobie nieprzebrane pokłady samoregulacji. Inaczej dawno już byśmy byli z powrotem na drzewach...

    Przesyt - to właściwe słowo. Wtedy następuje otrzeźwienie i odejście od tego "co za dużo".
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 31.08.12, 10:52
    jak co roku
    w okresie zielonym
    pojawia się medialna piana
    temat: księżna Dajana
    jako poddana z gminu
    spełniła obowiązek -
    dała monarchii synów
    lecz ten podmiot zazdrości
    gospodyń domowych
    nie chciał dalej należeć
    do „pingwinów”
    i wedle ówczesnej mody
    zaczęła nosić róż ...
    wtedy zaczęły się schody

    a chłopy, jak to chłopy ...
    miast ekscytacji bajką
    o Kopciuszku, marzą o łóżku
    więc co tam teściowa?
    jest synowa
  • poi-poe 04.09.12, 16:35
    Kocoń
    www.youtube.com/watch?v=yQtdWe3PU74Umarł.
    Był jednym z lepszych polskich wykonawców rosyjskich romansów.
    Poznałem Go w chicagowskiej rosyjskiej restauracji, gdzie właściciel właśnie ze względu na ten jego dar zakontraktował z nim parę występów.Dwie polsko-rosyjskie orkiestry ze znanymi muzykami akompaniowały, na każdym występie bywał komplet.
    Cześć Jego pamięci.
  • poi-poe 06.09.12, 22:36
    Sándor i Kamil

    dla Julianny

    dokąd podążasz
    narodzie bratni ?
    czy ku temu prowadził
    nasz stary wódz?
    słuchaj głosów poetów:
    nie pozwól pleśni
    na oczach róść !
    „Wolność Powszechna”!

    nie powracaj do Cieni
    lecz dalej – dalej ...
    tovább – tovább ...
    razem dostawaliśmy
    nauczki, więc tovább ...
    choćby dla naszej wnuczki
  • poi-poe 19.09.12, 14:18
    Droga

    dla K. i M.

    ponury, wietrzny raj to nie sztafaż
    te dzieci uciekają, nie zostały wygnane
    dokąd idą? nieważne – nie boją się,
    są razem - byle dalej od groźnego domu

    skąd się wzięła tam droga, tego nikt nie wie
    ale musi gdzieś prowadzić - może to nadzieja
    na dom wiekuisty w wiosennym wiśniowym sadzie?
    na zapomnienie krzywd, łez i kar niezasłużonych?

    po drodze kilka chwil, które chcą
    by były wieczne, krople szczęścia
    zatrute niczyją winą
    dokąd prowadzisz Ryfkę, Chaimie?
  • k.karen 19.09.12, 22:49
    Soutin chyba nigdy nie uwolnił się od tej drogi...

    Ciekawe czy trafiłam we właściwy obraz bo jest ich kilka z tym motywem?

    www.wikipaintings.org/en/chaim-soutine/two-children-on-a-road-1
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 20.09.12, 06:54
    Twój wrodzony optymizm wybrał najmniej ponurą wersję smile
    Pozdrawiam nareszcie deszczowo smile
  • k.karen 21.09.12, 10:28
    Chyba tak, chyba mój optymizm jest wrodzony smile
    Na dzień dobry Poe, taka sobie impresja wink

    Jesienny wiatr w sadzie

    http://img515.imageshack.us/img515/9311/szum.png
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 21.09.12, 11:05
    Nie widzę przymrozku smile
    Tak, podnoszę rolety, a tu trochę białawo - na szczęście nic groźnego dla pozostałych Goldenów i Jonagoldów (krzyżówka Goldena z Jonatanem) - jeszcze nie ich pora; ale za to pojawi się opieńka smile
    Pozdrawiam słonecznie Panią optymistkę smile
  • k.karen 21.09.12, 12:14
    Jadłam kiedyś kiszone opieńki, dobre były ale ogólnie to nie jem grzybów.
    Suszone tak.

    Niechcący przywołałeś moje wspomnienia z dzieciństwa. Sad ukochanego dziadka
    i też droga ale jakże inna od tej Chaima. Sad żyje do dzisiaj i piękne wspomnienia także.

    To jeszcze zagram smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 21.09.12, 14:04
    Kiszone najlepsze są rydze, niestety, u nas obecnie są rzadkością.
    Fakt, że opieńka to marny smakowo grzyb - taka pieczarka hodowlana, ale na bezrybiu i rak ryba smile
    W ogóle u nas za dużo robi się marynat, a za mało kiszonek, które są zdrowsze - kuchni rosyjskiej można pozazdrościć solienij smile
  • k.karen 21.09.12, 22:24
    A wiesz Poe, ja chyba nigdy nie jadłam rydzów. A z kiszonych to dobre są jeszcze gąski
    ( inaczej zieleniatki). Solienija, nie znałam tego nazwanija, najlepsze robi moja
    znajoma, która pochodzi z okolic Lwowasmile
    Tak, to rzadkość dzisiaj i chyba dlatego, że brakuje w domach chłodnych piwnic.

    Dzisiaj cieplejszy wieczór i ciepło pozdrawiam na dobranoc smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 21.09.12, 22:43
    Rydze? Pyszne są smażone na patelni, z masłem. Po prostu ambrozja.
    Ale bardzo ciężkie. I...bardzo rzadkie, trudno je znaleźć. Ostatni raz jadłem kilka lat temu, właśnie z powodu "niedostatku"...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 22.09.12, 11:17
    Witaj sobotnio smile
    Właśnie mam zamiar zrobienia takiej piwniczki w skarpie poza domem; kiedyś takie piwnice służyły tutaj jako przechowalnie jabłek - teraz zarabia Tauron, utrzymanie chłodni lub przechowalni z kontrolowaną atmosferą i temperaturą nieźle kosztuje.
    Smak kwaśnego mleka z takiej piwniczki i ziemniaków omaszczonych skwarkami podczas wakacyjnych upałów chodzi za mną od dzieciństwa smile
  • k.karen 22.09.12, 12:40
    Witaj Poe smile
    Widzę, że przywołałeś także wspomnienia Hardego.
    Koniecznie zrób tę piwniczkę. U mnie to niemożliwe, raz dlatego że w moim
    domu nie ma piwnicy, a dwa - nie ma miejsca w małych ogródkach.
    Mmmm...ziemniaczki omaszczone skwarkami i zsiadłe mleko!

    Zapomniałam napisać Ci przedwczoraj o Castle....cudna scena w wannie
    a potem w toalecie big_grin No i jak tu nie mówić o kobiecej semiotyce big_grin
    Rozbudzenie kobiecej ciekawości ( od pramatki Ewy )...to Wasza potężna broń, Panowie big_grin

    Pozdrawiam i idę posadzić pod wiśnią nowego Milina. Wiosenne przymrozki
    zniszczyły delikatną sadzonkę. Do napisania smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 22.09.12, 13:14
    ... a ja wczoraj, mimo przymrozku, znalazłem na swoim grzybowisku cztery spore kozaki - zwykle tam rosną czerwone i bure, rzadko prawdziwki, a te miały taki kolor, że musiałem spróbować, czy nie goryczaki
    ... ciekaw byłem czy posłużysz się swoim regionalizmem "zsiadłe" smile
    ja na maśle, tak jak Hardy, smażę kurki, gołąbki, kanie, których nie suszę (sproszkowana kania ma najlepszy zapach grzybowy, prawdziwki niech się chowają), a nawet młode purchawki, które mi rosną na trawniku przed domem smile
  • k.karen 22.09.12, 20:07
    O, czerwone kozaki to rosną w lesie brzozowym a prawdziwki przy drogach, dróżkach i w wysokich trawach. smile
    Purchawkami mnie nie zaskoczyłeś, wiem że są jadalne ale trzeciorzędnej wartości,
    trzeba tylko uważać i nie pomylić ich z trującym tęgoskórem. Starzy ludzie powiadają,
    że każdy grzyb ma swojego trującego brata. Podobno muchomor sromotnikowy nie traci
    właściwości trujących nawet po wielu latach w marynacie.

    Usłyszałam dzisiaj piękną pieśń ( chyba ukraińską) na filmie Ojciec Mateusz.
    Udało mi się ją odszukać na YT, tytuł - Hej tam nad rzeką.

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • sorel.lina 23.09.12, 01:11
    Wstyd się przyznać... jestem grzybową analfabetką!
    Ale jeść grzyby uwielbiam. W każej postaci. Aaaach! Prawdziwki-borowiki, kurki, rydze maślaki...!
    Konsumpcjonizm ci to?
  • k.karen 23.09.12, 20:40
    Sorellino, nie ma "pewnych" grzybów. Można zatruć się nawet tymi najprawdziwszymi.
    Znam się na grzybach, uwielbiam je zbierać ale często zdarza mi się wyrzucić sporo
    bo wydają mi się podejrzane wink Może dlatego nie potrafię docenić ich walorów smakowych?
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 23.09.12, 12:53
    ... tak wschodnie melodie są rzewne ... Witam niedzielnie, dożynkowo smile
    Z ekranizacjami jest tak, jak z potrawami: dobry kucharz nawet z prostych produktów wyjściowych potrafi przygotować feerię smaku i zapachu, ucztę dla wzroku, podrzędny spieprzy za przeproszeniem - cenne. Przysłowiowa połówka jajka z czerwonym kawiorem zamiast żółtka może i cieszy wzrok narodowców, ale jest obrazą dla smaku. W jednym z odcinków Castle`a młody milioner kupuje na aukcji drogocenną butelkę whisky i wypija ją mieszając z piwem korzennym, co u pisarza wywołuje mordercze instynkty - taki nowoczesny konsumpcjonizm o którym wspomina Sorelina ... raz na biznesowej kolacji w znanej krakowskiej restauracji polecono kapelusze prawdziwków w musie rakowym - smakowały jak znoszone kapcie ...smile
    A propos tej kobiecej ciekawości: co ją bardziej rozpala - rozbudzanie, czy temperowanie? smile
  • k.karen 23.09.12, 21:00
    Dobry wieczór i jak udały się dożynki? smile
    U mnie niedziela też minęła towarzysko, miałam już wcześniej Ci odpowiedzieć
    ale przyszli znajomi i musiałam się wyłączyć.
    Co do smaków to różnie z tym bywa. Kiedyś miałam okazję degustować
    jakieś bardzo stare i drogie wino, smakosze i znawcy byli zachwyceni a ja do dzisiaj
    pamiętam ten okropny niesmak po wypiciu łyka czegoś gorzko-kwaśnego w dodatku o zapachu zatęchłej piwnicy.... Podobne odczucia miałam pijąc kiedyś jakiegoś koszmarnie drogiego szampana, niedobre - to mało powiedziane! tongue_out

    Nie przeszkadza mi jak ktoś lubi jeść śledzie z miodem big_grin

    Oczywiście, że bardziej rozpala rozbudzanie ( albo pozorne temperowanie). Wystarczy, że mężczyzna pozornie i celowo coś zbagatelizuje, powie że coś jest nieważne i kobieta nie musi się tym zajmować, to wtedy ma jak w banku, że kobieta właśnie się tym zainteresuje wink
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.09.12, 09:47
    Witaj słonecznie smile
    Pozorne temperowanie ? Uważasz, że mężczyźni są tak wyrafinowani? Pewnie niektórzy są takimi, ale zapewniam Cię, że większość temperuje w sensie dosłownym, a szczególnie Ci, którzy uważają, iż pramatką była Afrykanka Lucy smile I obierają jabłonie bez wężowych konotacji, właśnie idę to robić; do wieczora smile
  • k.karen 24.09.12, 11:00
    Dzień dobry Poe smile
    Jest słonecznie i u mnie ale wiatr głowy chce pourywać.
    Nie jest tak źle, kiedy nazywają afrykańską pramatkę - Lucy, gorzej jak nazywają
    ją obiektem AL 288-1...
    A jak myślisz, oglądałeś więcej Castle, K.B daje się temperować?

    Spokojnej pracy, do wieczora smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.09.12, 11:29
    Brygada obieraczy na razie nie daje sygnału do wyjścia smile
    Castle chce rozbudzić w Kate miłość do siebie i nie ma to nic wspólnego z temperowaniem, to raczej ona temperuje jego fantazje i nie jest typem złośnicy, jak ta Kate u Wilusia - jest po prostu kobietą pełną gębą.
    Oho, jest sygnał, do wieczora smile
  • k.karen 24.09.12, 12:36
    Lubię ich oboje smile
    A w związku ze złośnicą - Kate u Wilusia to przypomniał mi się jeszcze inny, doskonały film.
    Tu oboje chcieli siebie nawzajem poskromić i utemperować, może pamiętasz - Wojnę Państwa Roses? big_grin
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.09.12, 20:53
    Nie pamiętam, tytuł jakby znajomy, ale w pamięć nic nie zapadło smile
    Pani C-K wymigała się od propozycji udziału w forumowym castingu na odsadę męskich głównych ról w ewentualnej ekranizacji MiM; może spojrzymy od strony nie wielbicielki tej powieści? Np. Wolanda wydaje mi się, mógłby zagrać J. Deep - co Ty na to, jako kobieta? smile
  • circe_kirke 24.09.12, 21:22
    nec Hercules contra plures smile

    We wszystkich rolach męskich obsadzam doktora House'a na zmianę z profesorem Snape'm, czyli Hugh Laurie'go i Alana Rickmana. Klaus Kinski przeniósł się, niestety, na drugą stronę. No, coś dla Ala Pacino koniecznie też. Demoniczny był swego czasu.

    Nie mam czasu na zabawy z Państwem sad Ale czasem zerkam.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie
    Robot (pod)kuchenny wink
    --
    C-K
  • k.karen 24.09.12, 22:22
    Pozdrawiam zerkającą ( chociaż tyle) C-K smile
    Na doktora House'a mogłabym się zgodzić smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.09.12, 22:27
    Witam Panią, a jednak smile
    Na temat tych pierwszych nazwisk nie mogę nic powiedzieć, bo nie oglądam tych seriali, natomiast Al Pacino rzeczywiście mógłby zagrać Wolanda: natomiast sama Pani napisała, że w ekranizacji powinien panować klimat rosyjski: Wolanda & co może zagrać ktokolwiek - są to postacie ponadnarodowe, prokuratora powinien grać Włoch, ale wg mnie, reszta powinna być, przynajmniej Słowianami (Katic jest Serbką, z narodu przyjaznego Rosjanom), kiedyś znałem rosyjski światek aktorski, obecnie nie orientuję się w ich stanie osobowym, ale wiem, że szkołę mieli i mają solidną. Ale też i taki B. Pitt, jak w roli w "Dwunastu małpach" też nie byłby zły w roli Mistrza smile
    Serdecznie pozdrawiam Panią podkuchenną, jako były first dishwasher smile
  • k.karen 24.09.12, 22:19
    E tam Poe, nie żartuj z tym Deepem, on mógłby najwyżej zagrać...napój morelowy big_grin
    Ale ok, na pierwszym miejscu i z trzykrotnym tak, Woland to - Sean Connery ale mogliby do castingu zgłosić się też Robert de Niro i Anthony Hopkins smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 24.09.12, 22:55
    I tu WU ma dowód, ze psychologia damsko-męska skończyła się na Freudzie smile
    Pozdrawiam serdecznie dobranockowo smile
  • k.karen 24.09.12, 23:37
    O rany, czyżbym coś nie tak z tym...napojem morelowym, czy też o coś innego chodzi? big_grin wink

    Dobranoc i pięknych snów smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 25.09.12, 09:38
    Witaj,
    ależ skąd ... ten napój jest symboliczny w innym sensie ... jak nasz ocet przed przemianą smile
    Uważam za Freudem, że najpierwotniejszym instynktem, nad którym natura usilnie popracowała jest pociąg seksualny - cała reszta to dodatek, aby ludziom się nie nudziło przed, a szczególnie po. Mnożenie i dzielenie to już wyższa matematyka natury, używającej liczb naturalnych smile
  • k.karen 26.09.12, 10:56
    Witaj smile
    Przez "złośliwość" rzeczy martwych dopiero dzisiaj.
    A ja myślę, że najpierwotniejszym instynktem jest głód a dopiero później pociąg seksualny smile

    Jeszcze, w największym skrócie, o Wojnie Państwa Rose. Film wg powieści Warrena Adlera z gatunku czarnej komedii.
    Barbara i Oliver Rose ( świetne kreacje Kathleen Turner i Michaela Douglasa!) decydują się na rozwód ale nie potrafią dogadać się w sprawie podziału majątku. Niszczą więc wszystko co zgromadzili przez lata trwania małżeństwa, doprowadzając dom do totalnej ruiny, taki rozwodowy Armagedon - mnożyć potrafili ale dzielić już nie. Na końcu giną oboje. W tym przypadku spotkali się - złośnica i złośnik.

    Słońce u mnie, ciepło więc trzeba nadrobić zaległości w ogrodzie.
    A Ty pewnie w sadzie.

    Miłego dnia smile


    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 26.09.12, 11:19
    Witaj,
    casus modliszki przeczy Twojej tezie smile
    Także historia państwa Rose - ruina, czyli głód nastąpił po okresie godowym.
    Hamsun w swoim "Głodzie" też, jak mi się wydaje, wskazał na pierwszeństwo tego instynktu.

    W sadzie na razie przerwa - co ładniejszy szampion (czeska odmiana) został "wyrwany", reszta dochodzi.
    Wypada coś zrobić koło domu, ale żywcem mi się nie chce smile
    Pozdrowienia babsko-letnie.
  • k.karen 26.09.12, 11:47
    Nie do końca przeczy smile
    Patrz, znowu "przypadek"? Akurat czytam ostatni Świat Wiedzy a w nim artykuł
    "Kung-Fu Modliszka big_grin
    Okazało się, że modliszki nie pożerają wszystkich samców, niektórym udaje się przeżyć...

    " 3 godziny między życiem i śmiercią.

    Nie, na samca modliszki nie mówimy "modliszek", lecz po prostu...samiec modliszki.
    Jego podrzędność widać nie tylko w nazwie, lecz również w innych elementach życia.
    Jest wyraźnie mniejszy od swojej partnerki i służy właściwie wyłącznie jako dawca nasienia.
    Kopulacja przebiega zwykle następująco: samiec od tyłu powoli zbliża się do samiczki i siada na niej. Podczas skradania się musi uważać, by ta go nie spostrzegła. Dopiero niedawno naukowcy zauważyli, że męskie osobniki wykorzystują przy tym wiatr: gdy lekki podmuch delikatnie kołysze liściem, na którym siedzi samica, samiec odważa się podejść bliżej, ponieważ wówczas cel zalotów z reguły nie zauważa jego ruchów. Po udanej, trwającej nawet do trzech godzin (!) kopulacji "pan młody" szybko się ulatnia. Samiczki są bowiem w stanie spałaszować swojego partnera po odbytym akcie, a nawet w jego trakcie. Czynią to jednak, jak podkreślają naukowcy, tylko wtedy gdy są głodne. Ale kto tak naprawdę wie, kiedy damie dokucza głód?"

    big_grin big_grin big_grin

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 26.09.12, 21:51
    Tak, "głód" damy, to rzecz fundamentalna smile I tu się mogę zgodzić, że poczucie głodu jest instynktem, a nawet uczuciem smile Zostałem załatwiony.

    W dzisiejszym odcinku Kate i Rick zaczęli zamarzać w lodowni - jeden z nielicznych wkurzających mnie odcinków "to be continued". Kate zaczyna być na "głodzie", i do tego zimno ... zbliża się przełom - dalej nie zdradzę smile

    Mimo wszystko, tak czy siak, samiec modliszki dowiaduje się, czy ona jest głodna - czyż nie jest to bohaterstwo?

    Dobranoc zamyślonasmile
  • illmatar 27.09.12, 11:50
    Najpierwszym instynktem jest tchnienie.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • poi-poe 27.09.12, 12:07
    Masz na uwadze czynność somatyczną, zwaną oddychaniem, czy coś z zewnątrz ? smile
  • illmatar 27.09.12, 12:18
    Ja mam na myśli dosłownie pierwszy oddech, bez którego nie da się żyć. Ty może masz na uwadze interwencję z tamtej strony rzeczywistości, jeśli w nią wierzysz.
    Tchnienie to pojemne słowo.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • poi-poe 27.09.12, 12:44
    ... pierwszy łyk również - powiedziała by ryba, ale one milczą smile
    Słowo instynkt oznacza podnietę, popęd i raczej nie kojarzy się z koniecznością.
    Zachowanie stadne też nie jest instynktem, ale tzw. owczy pęd i owszem (pęd = popęd smile)
  • sorel.lina 27.09.12, 14:46
    Przynoszę wiadomość od Karen!
    Niestety, przez kilka najbliższych dni będzie pozbawiona przyjemności rozmowy z Tobą, Poe, jak i z innymi Podwórkowiczami, a to z tego powodu, że Jej komputer się zbiesił.
    Pozdrowienia stęsknione tymczasem przesyła. smile
  • poi-poe 27.09.12, 15:20
    Dziękuję za wiadomość, będzie mi brakować czytelnika empirycznego smile
    Pozdrawiam.
  • hardy1 27.09.12, 17:35
    poi-poe napisał(a):
    > Słowo instynkt oznacza podnietę, popęd i raczej nie kojarzy się z koniecznością


    ..."raczej nie kojarzy się z koniecznością" - "raczej" jest tu odpowiednim słowem. Instynkt jest cechą wrodzoną - obejmuje jednak i konieczność. Zwłaszcza przy ratowaniu życia lub zdrowia. Przy upadku instynktownie wyciągamy przed siebie ręcę. Przy dotknięciu rozpalonej płyty instynktownie odrywamy dłoń. Nie działa tu rozum, odruch nabyty, tylko instynkt - odruch wrodzony. Chodzi o konieczność szybszego zadziałania niż rozumowe (które jest wolniejsze).
    Również koniecznością jest popęd seksualny - konieczność zachowania gatunku. W tej "dziedzinie" Natura tak ustawiła, że ta konieczność wyższego rzędu przewyższa odczucia osobiste...a nawet przewyższa konieczność zachowania życia - rodzic poświęci życie dla ratowania życia potomka. Rodzic już spełnił swój "obowiązek" wobec gatunku, spełnił swoją rolę życiową - jego życie nie jest tak ważne. Potomek musi dopiero spełnić tę rolę - a więc jego życie jest ważniejsze niż rodzica...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • poi-poe 27.09.12, 18:42
    No nie wiem Hardy, ja trzymam się ścisłych nazw - instynkt jest instynktem, a odruch odruchem;
    prawdą jest, ze w potocznym języku używamy zamiennie "instynktownie" i "odruchowo", ale uważam, ze wtedy mówimy o odruchu bezwarunkowym z minimalnym czasem zwłoki. Popęd płciowy, również ten z chęcią przedłużenia gatunku, nie tylko ma czas zwłoki przed finałem, ale również wymaga obecności drugiego obiektu, a dwa popędy to nie jeden smile
    A odnośnie konieczności wyższego rzędu: znam kobietę, która świadomie zrezygnowała z macierzyństwa - równie silnego instynktu, jak popęd płciowy, a może nawet silniejszego), bo w rodzinie plątała się schizofrenia.
  • witekjs 04.10.12, 11:39
    poi-poe napisał(a):

    >/.../A odnośnie konieczności wyższego rzędu: znam kobietę, która świadomie zrezygnowała >z macierzyństwa - równie silnego instynktu, jak popęd płciowy, a może nawet silniejszego), >bo w rodzinie plątała się schizofrenia.

    Poruszyłeś ciekawy problem, wcale nie rzadki i dotyczący wielu chorób (wjs).

    Autor: Renata Karwat
    Brzemię genu - Wprost Numer: 5/1999 (844)
    Duża część społeczeństwa nastawiona jest do genetyki nieufnie. Negatywnie ocenia się zwłaszcza genetyczne badania płodu. Nazwano je nawet diagnostyką denuncjacyjną, zakładając, że wykonywane są tylko po to, by przerwać ciążę, jeśli diagnoza okaże się niepomyślna. Tymczasem w większości wypadków pozwalają one chronić życie - twierdzi prof. Jacek Zaremba, kierownik Zakładu Genetyki Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
    Genetyczne badania prenatalne wykonuje się głównie u osób z tzw. grupy ryzyka genetycznego. Zalicza się do niej między innymi kobiety po trzydziestym piątym roku życia oraz rodziny, w których występowały choroby genetyczne. Badania polegają głównie na analizie wód płodowych. Jedno z nich - amniocentezę - wykonuje się między trzy- nastym a piętnastym tygodniem ciąży. Próbkę płynu pobiera się przez nakłucie powłoki brzusznej i pęcherza owodniowego matki. Znajdujące się w nim komórki pochodzenia płodowego hoduje się in vitro, po czym bada się tzw. zestaw chromosomów (kariotyp) dziecka. Pod kontrolą USG przeprowadza się biopsję trofoblastu; pobiera się wówczas mały fragment łożyska. Również pod kontrolą USG od mniej więcej dziewiętnastego tygodnia ciąży wykonuje się kordocentezę - pobranie próbki krwi pępowinowej dziecka - dzięki czemu można między innymi zweryfikować wynik amniocentezy.
    Rocznie wykonuje się w Polsce 1500-2000 prenatalnych badań genetycznych (w Czechach - ok. 10 tys.) - Niektórzy ginekolodzy odmawiają współpracy z genetykami. Z tego powodu na przykład Zakład Genetyki w Krakowie przestał przeprowadzać tego typu analizy. Lekarze nie chcą pobierać materiału do badań. Obawiają się, że jeśli diagnoza okaże się niepomyślna, rodzice będą chcieli usunąć ciążę. Wady genetyczne płodu stwierdza się jednak tylko w 3-4 proc. wypadków - mówi prof. Zaremba. W 1997 r. w Zakładzie Genetyki Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie wykonano 663 genetyczne badania prenatalne. Patologiczne zmiany stwierdzono u 36 płodów. 27 pacjentek zdecydowało się na przerwanie ciąży. - Lęk, że dziecko może mieć wadę, jest dla niektórych matek nie do zniesienia. Na wiadomość, że badanie genetyczne płodu wypadło pomyślnie, reagują wielką ulgą i radością graniczącą z euforią - twierdzi prof. Janusz Limon z Katedry i Zakładu Biologii i Genetyki Akademii Medycznej w Gdańsku. Statystyki pokazują, że ok. 20 proc. kobiet z grupy ryzyka bez potwierdzenia, że dziecko jest zdrowe, decyduje się na nielegalne usunięcie ciąży za granicą lub w prywatnych gabinetach lekarskich. - Dzięki badaniom genetycznym liczba aborcji jest więc mniejsza. Matki z pozytywnym wynikiem badania spokojnie oczekują na rozwiązanie - twierdzi prof. Zaremba.
    Polskie prawo zezwala na aborcję, gdy ciąża jest wynikiem przestępstwa, zagraża życiu lub zdrowiu kobiety albo gdy płód dotknięty jest ciężką i nieuleczalną chorobą./.../
    /.../
    Do poradni genetycznych trafia w Polsce tylko ok. 10 proc. rodzin z tzw. grupy ryzyka genetycznego. Prawie połowa rodzin kwalifikowanych do tej grupy nigdy nie słyszała o tego typu poradnictwie.
    Trzy procent polskich dzieci rodzi się z wadami rozwojowymi. 85 procent defektów uwarunkowanych jest genetycznie

    Poradnie genetyczne między innymi udzielają pomocy rodzinom z grupy ryzyka genetycznego w świadomym planowaniu potomstwa. Według światowych badań epidemiologicznych, 2-3 proc. dzieci rodzi się z jakąś wadą rozwojową. 85 proc. tych defektów jest uwarunkowanych genetycznie. Każda rodzina, w której stwierdzono taką wadę, powinna się zgłosić do lekarza genetyka. - U jednej na dwadzieścia osób do dwudziestego piątego roku życia rozwinie się poważna choroba genetyczna. Około 3 proc. populacji w jakimś okresie życia powinno trafić do poradni genetycznej, na przykład kobiety planujące ciążę po trzydziestym piątym roku życia, nie mogące zajść w ciążę, a także te, które poroniły lub mają dzieci dotknięte chorobą genetyczną. Ostrzeżeni w porę rodzice mogą zmienić plany prokreacyjne, dzięki czemu w rodzinie nie urodzi się kolejne dziecko z wadą genetyczną. Zdarza się, iż małżeństwa, które wychowują upośledzone dziecko, planują następne, nie wiedząc, że ono również będzie chore. Niekiedy w jednej rodzinie przychodzi na świat nawet troje dzieci z wadami genetycznymi, ponieważ lekarz nie ostrzegł rodziców. Czasami małżonkowie nie chcą mieć więcej dzieci w obawie, że kolejne urodzi się chore, a tymczasem nie istnieje takie niebezpieczeństwo, gdyż schorzenie zostało wywołane przez jednorazową przypadkową mutację genu - mówi prof. Latos-Bieleńska./.../

    Prof. JACEK ZAREMBA
    Trzeba pamiętać, że jeden na dwieście zabiegów amniocentezy, kordocentezy lub biopsji trofoblastu może się zakończyć poronieniem bądź obumarciem płodu. Dlatego naukowcy wciąż poszukują bezpieczniejszych metod diagnozowania genetycznego. Duże nadzieje wiązane są z badaniem komórek pochodzenia płodowego, które znajdują się w układzie krwionośnym matki. Jedna na pięćset komórek jądrzastych we krwi matki jest pochodzenia płodowego. Z technicznego punktu widzenia możliwe jest wysortowanie komórek płodowych i przeprowadzenie na nich badań genetycznych dziecka. Ta nieinwazyjna metoda nie powoduje ryzyka powikłań.

    www.wprost.pl/ar/2985/Brzemie-genu/?pg=1
    online.synapsis.pl/Schizofrenia-podstawowe-informacje/Genetyka-i-dziedziczenie.html
  • poi-poe 04.10.12, 13:17
    No tak, ale schizofrenii nie da się - z tego co czytałem - wykryć w badaniach prenatalnych; podobno można tylko ograniczyć możliwość jej wystąpienia poprzez eliminację innych czynników.

    Kraków staje się liderem ciemnogrodu, co martwi mnie, gdyż mieszkam w krakowskim. I nie tylko w służbie zdrowia. Od lat mam związek ze wsią i wiem jakie są tego przyczyny, a także znam elyty krakowskie; zresztą, któż ich nie zna smile
  • witekjs 04.10.12, 20:30
    poi-poe napisał(a):

    > No tak, ale schizofrenii nie da się - z tego co czytałem - wykryć w badaniach p
    > renatalnych; podobno można tylko ograniczyć możliwość jej wystąpienia poprzez e
    > liminację innych czynników./.../

    Masz rację, schizofrenia nie jest tak "prosta", jak wiele innych chorób genetycznie uzależnionych.
    Jak do tej pory nie wiadomo żeby istniał jeden gen ani czynnik, który może ją wyzwolić.
    Dzięki Tobie poszukałem dalej i przekazuję to, co najciekawszego udało mi się znaleźć, w piśmiennictwie dostępnym w polskim internecie.

    Pozdrawiam. Witek

    Co nowego w diagnostyce i leczeniu chorób afektywnych i schizofrenii
    Janusz Rybakowski

    Przew Lek 2009; 1: 187-194

    /.../Współczesna koncepcja patogenetyczna schizofrenii postuluje, że w chorobie tej mamy do czynienia z dyskretnym zaburzeniem rozwoju mózgu. Narodziny „neurorozwojowej” hipotezy schizofrenii miały miejsce 20 lat temu równolegle po obu stronach Atlantyku. W USA jej prekursorem był psychiatra z Waszyngtonu, Daniel Weinberger [43], podczas gdy w Europie uczynił to psychiatra z Londynu, Robin Murray [44]. W myśl koncepcji neurorozwojowej, do powstania schizofrenii dochodzi w wyniku interakcji między predyspozycją genetyczną a działaniem różnego rodzaju czynników uszkadzających ośrodkowy układ nerwowy we wczesnych okresach życia. Powoduje to, że mózg jest bardziej podatny na działanie czynników stresowych biologicznych i psychospołecznych, które działają w okresie młodzieńczym i wczesnej dorosłości i mają istotne znaczenie dla wyzwolenia pierwszego epizodu schizofrenii. Najczęstszy mechanizm uszkodzenia mózgu w okresie prenatalnym jest związany z reakcją immunologiczną na infekcję. Wiele publikacji dotyczących związków pomiędzy infekcjami wirusowymi i schizofrenią odnosi się do zakażeń wirusem grypy w II trymestrze ciąży. Wirus grypy nie wykazuje neurotropizmu i zakaża głównie nabłonek układu oddechowego, zatem do uszkodzenia rozwijającego się mózgu płodu konieczne jest działanie czynnika pośredniego, np. przeciwciał przeciw wirusowi grypy, które przechodziłyby przez łożysko i reagowały krzyżowo z białkami neuronów płodu lub cytokin powstających w następstwie zakażenia. Wyniki licznych badań wskazują na zwiększenie częstości występowania schizofrenii u osób, u których matek II trymestr ciąży przypadał w okresie epidemii grypy. Opisano zwiększenie ryzyka wystąpienia schizofrenii w populacji fińskiej o ok. 50% u osób eksponowanych na wirus grypy A2 podczas epidemii w 1957 r. [45]. Podobne badania przeprowadzone na populacjach: szkockiej, angielskiej i duńskiej, potwierdziły występowanie takiego związku [46]. W ponad 50 pracach wykazano, że osoby urodzone w miesiącach zimowych (u których II trymestr ciąży przypadał w okresie jesienno-zimowym, kiedy to następuje zwiększenie częstości zakażeń wirusem grypy) są obarczone o 10–15% większym ryzykiem wystąpienia schizofrenii niż osoby urodzone w innych porach roku [47]. Do innych czynników infekcyjnych działających w ciąży, którym przypisuje się rolę w patogenezie schizofrenii, należy wirus różyczki, mający działanie neurotropowe, oraz zakażenie toksoplazmozą [48]. Szereg badań epidemiologicznych wskazuje na zwiększenie ryzyka występowania schizofrenii u dzieci matek, u których występowały powikłania okołoporodowe. Przeprowadzona metaanaliza wykazała, że komplikacje położnicze dwukrotnie zwiększają ryzyko zachorowania na schizofrenię, przy czym efekt ten jest większy u mężczyzn niż u kobiet [49]. Głównym czynnikiem patogenetycznym miałoby być uszkodzenie komórek hipokampa, który jest strukturą mózgową szczególnie wrażliwą na niedotlenienie. Do czynników uszkadzających mózg we wczesnych latach życia, które mogą przyczyniać się do późniejszego rozwoju schizofrenii, należą urazy i infekcje mózgowe, zwłaszcza wirusowe. Wysunięto również przypuszczenie, że u chorych na schizofrenię dochodzi do zaburzeń reorganizacji połączeń neuronalnych w korze przedczołowej oraz połączeń korowo-podkorowych, która ma miejsce między 10. a 20. rokiem życia. U chorych na schizofrenię miałoby w tym czasie zachodzić zjawisko nadmiernej apoptozy komórek i zanik połączeń synaptycznych [50]. Do zjawiska tego może usposabiać predyspozycja genetyczna (geny związane z rozwojem mózgu) oraz niedotlenienie mózgu w okresie okołoporodowym. W latach 90. koncepcja neurorozwojowa schizofrenii zyskała również potwierdzenie w nowoczesnych badaniach neuroobrazowych, w których stwierdzono zmniejszenie objętości niektórych struktur mózgowych, jak również niedorozwój połączeń synaptycznych w obrębie kory mózgowej i struktur podkorowych [51]. Na „rozwojowe” pochodzenie tych zaburzeń wskazuje fakt ich istnienia u chorych z pierwszym epizodem schizofrenii lub nawet w okresie przed jego wystąpieniem. Koncepcja neurorozwojowa schizofrenii przez 15 lat nie była poparta badaniami genetyczno-molekularnymi. Przełomem w tym względzie stała się identyfikacja przez badaczy islandzkich genu neureguliny, związanego z rozwojem mózgu, zlokalizowanego na chromosomie 8p, jako genu predysponującego do schizofrenii [52]. W kolejnych latach wyodrębniono szereg innych genów „rozwoju mózgu” predysponujących do schizofrenii, np. gen dysbindyny (chromosom 6p) oraz gen DISC-1 (disrupted in schizophrenia) (chromosom 1q) [53]. W kontekście hipotezy neurorozwojowej można przypuszczać, że geny te mogą również czynić mózg bardziej wrażliwy na różnego rodzaju uszkodzenia doznane we wczesnym okresie życia. Okazało się także, że dla powstania pierwszego epizodu schizofrenii istotne znaczenie ma zaburzenie osi stresowej i związana z tym dysregulacja układu dopaminergicznego. Badanie przeprowadzone przez Agid i wsp. [54] wskazuje, że wczesna utrata rodziców lub separacja z nimi zwiększa ryzyko wystąpienia schizofrenii 3,8-krotnie, przy czym największe znaczenie ma tutaj sytuacja występująca przed 9. rokiem życia. Niewątpliwym stresorem o charakterze psychospołecznym okazała się też imigracja. W badaniach brytyjskich wykazano, że ryzyko wystąpienia schizofrenii u imigrantów z Afryki i Wysp Karaibskich kilkakrotnie przekraczało ryzyko występujące w populacji rodzimej [55]. Wykazano też, że najczęstszym czynnikiem stresowym o charakterze biologicznym związanym z wyzwoleniem pierwszego epizodu schizofrenii jest nadużywanie substancji psychoaktywnych, co może być przyczyną znacznych trudności diagnostycznych. Epizod taki może być następstwem stosowania substancji o działaniu bezpośrednio stymulującym układ dopaminergiczny, takich jak amfetamina czy kokaina lub substancji o działaniu halucynogennym. Ryzyko wystąpienia psychozy istotnie zwiększa się również poprzez używanie substancji z grupy kanabinoidów [56]. Predyspozycja genetyczna związana z aktywnością układu dopaminergicznego (polimorfizm genu COMT) jest czynnikiem pośredniczącym dla wystąpienia psychozy związanej ze stosowaniem kanabinoidów [57]. Wskazanie na rolę dysregulacji dopaminergicznej w powstaniu pierwszego epizodu schizofrenii stanowi istotne uzupełnienie koncepcji neurorozwojowej./.../
    www.termedia.pl/Co-nowego-w-diagnostyce-i-leczeniu-chorob-afektywnych-i-schizofrenii,8,11987,1,0.html
  • poi-poe 04.10.12, 21:22
    Witku, zlituj się! Zajmuję się fizyką i jeszcze paroma rzeczami, ale nie medycyną. Jeśli mam poczytać coś bliższego medycynie, to wolę biologię molekularną smile
    Wyznaje zasadę, ze od lekarzy najlepiej trzymać się z daleka (oczywiście, nie towarzysko), ale przy wymagającym lekarzu rodzinnym i nawracającej rwie kulszowej, to raczej trudno smile
  • witekjs 04.10.12, 21:58
    poi-poe napisał(a):

    > Witku, zlituj się! Zajmuję się fizyką i jeszcze paroma rzeczami, ale nie medycy
    > ną. Jeśli mam poczytać coś bliższego medycynie, to wolę biologię molekularną :-
    > )
    > Wyznaje zasadę, ze od lekarzy najlepiej trzymać się z daleka (oczywiście, nie t
    > owarzysko), ale przy wymagającym lekarzu rodzinnym i nawracającej rwie kulszowe
    > j, to raczej trudno smile

    Wybacz proszę smile
    Zacytowałem ten fragment, ponieważ w linku nie ma dostępu dla wszystkich, a pomyślałem, że Twoje pytanie może być interesujące, nie tyko dla nas.

    Pozdrawiam. Witek }:-})=
  • wscieklyuklad 04.10.12, 23:08
    Kilka nowych podwątków pojawiło się nieoczekiwanie w dyskusji.
    Od obaw o "dziedziczenie schizofrenii " przesziśmy do badań prenatalnych, by znów zahaczyć o etiologię schizofrenii.

    Zacznijmy więc od obaw tyczących schizogennej matki - teorii stworzonej przez kalifornijskich psychiatrów z Palo Alto. Sprzeczne sygnały w obrębie rodziny ( z reguły to model nadopiekuńczej wobec dotkniętego schizofrenią matki i "wycofanego " ojca ) oraz treści prowadzące do rozszczepienia "zamiaru". Oto np. młody człowiek pragnie iść dajmy na to na imprezę w gronie rówieśników. Jako niepełnoletni prosi rodzica o zgodę. Ten wyraża ją słowami "idź na imprezę, nieważne, że zostanę sam/a i bedę tęsknić:. Radość bycia zostaje "rozszczepiona" poczuciem winy.

    Oczywiście jak w przypadku każdej - nie tylko psychicznej choroby - poszukuje się czynników za nią odpowiedzialnych. Opisywany tu na forum przypadek rezygnacji z posiadania potomstwa z lęku przed dziedziczeniem tej ciężkiej choroby zderzyć się musi z następującymi pytaniami : (jako uzupełnienie treści cytowanych przez Witka)
    1. Skoro to choroba dziedziczna, toczemu jedynie połowa z bliźniąt jednojajowych choruje ?
    ( koncepcja wypierania ?- jedno jest faworyzowane , drugie żyje w poczuciu "odsunięcia" ? - nie spotkałem się w literaturze z analiza takiej koncepcji - które wtedy choruje - "pupilek", czy "brzydkie kaczątko" ? ).
    Próba odpowiedzi "current" - o ujawnieniu schorzenia dcyduje stopień jego nasilenia - ujawniają się wyłącznie przypadki najcięższe - te "lżejsze" nie mają takiej ekspresji, by dało się jednoznacznie postawić diagnozę "schizofrenia".
    Jednak i u 9 % bliźniąt różnojajowych ujawnia się schizofrenia.
    2. 87% chorych na schizofrenię NIE MA W WYWIADZIE RODZINNYM przypadków tego schorzenia.
    3. Ryzyko schizofrenii wzrasta nie tylko w wyniku podatności na infekcję w okresie ciąży.
    Udowodniono związekmiędzy DOWOLNYM stresem w okresie ciąży.
    4. Ryzyko schizofrenii wzrasta w trakcie przedłużającego się porodu wiodącego do niedotlenienia mózgu (np. poród pośladkowy)


    Co mówią badania obrazowe ?
    Rezonans magnetyczny - schizofrenicy mają większy wymiar komór mózgowych - zwłaszcza komory lewej - sugeruje się badanie krewnych z oceną tejże wielkości - jest to jednak badanie zbyt drogie, aby możliwe było na szerszą skalę. Inne struktury jak płaty czołowe, skroniowe, hipokamp, ciało migdałowate - są wyraźnie mniejsze.
    O fizjologicznych następstwach tegoż napisał już Witek.
    Badacze fizjologii mózgu zwracają takze uwagę na wielce ciekawy aspekt - rolę receptorów nikotynowych mózgu w ewentualnej patogenezie choroby. Zaburzenia funkcji tych receptorów mają odgrywać w ekspresji schorzenia wielce istotną rolę. Palenie tytoniu ma mieć w tej grupie charakter "leku" - być może poprzez stumulację odpowiednich receptorów mózgowych - ta koncepcja ma jednak tyluż zwolenników, co przeciwników.
    Czy mamy zatem strzec się palaczy - zwłaszcza intensywnie "kurzących" , jako potencjalnych schizofreników, szukających w nałogu ukojenia ?
    Pojawia się też "koncepcja zaburzeń przekaźnictwa wapniowego "!
    I na zakończenie tej tury wpowiedzi - coś dla Ruchu Palikota.
    Badania szwedzkie dowodzą, iż "marycha" 2x zwiększa ryzyko choroby, odpowiada za 8% całej ich liczby, a u wyraźnie nadużywajacych tego "miękkiego" narkotyku ryzyko rośnie 6-krotnie.
    Pojęcie "dryftu społecznego" ( rola środowiska i jego zachowań kulturowych) zdaje się więc uzasadnione.
    Na zakończenie tej części :
    Jednym z czynników ryzyka ujawnienia sięe schizofrenii są błędy poznawcze , zwłaszcza powiązane ze stresem lub niewłaściwie interpretowanymi sytuacjami. Wymienia się tu : przykładanie nadmiernej uwagi do potencjalnych zagrożeń, wyciąganie pochopnych wniosków, dokonywanie atrybucji zewnętrznych (przypisywanbie czegoś komuś, lub czemuś), trudności rozróżnienia pomiędzy mową wewnętrzną a mową ze źródeł zewnętrznych, trudności z utrzymaniem koncentracji. Większość osób z potwierdzoną schizofrenią reaguje silnie emocjonalnie, zwłaszcza na sytuacje stresogenne lub bodźce uznane za negatywne bodźce - stopień tej reakcji decyduje o samej podatności , jak i wystąpieniu objawów choroby .
    Zarówno sama treść urojeń i doświadczeń psychotycznych koreluje z emocjonalnymi przyczynami zaburzeń jak i sposobem indywidualnej interpretacji owych doznań - gama objawów bywa więc zróżnicowana. .
  • witekjs 04.10.12, 23:33
    wscieklyuklad napisał:

    > Kilka nowych podwątków pojawiło się nieoczekiwanie w dyskusji.
    > Od obaw o "dziedziczenie schizofrenii " przesziśmy do badań prenatalnych, by zn
    > ów zahaczyć o etiologię schizofrenii.
    >
    > Zacznijmy więc od obaw tyczących schizogennej matki - teorii stworzonej przez k
    > alifornijskich psychiatrów z Palo Alto. /.../

    Do tego co napisałeś, wydaje mi się, że jest nieodzowne piśmiennictwo i linki.

    Witek
  • wscieklyuklad 05.10.12, 14:04
    Witku, to wiedza zaczerpnięta od moich kolegów -psychiatrów, którzy cały czas na bieżąco śledzą forum "GW" - to istna kopalnia doświadczeń. Z pewnością ukaże się publikacja poświęcona netowym dewiacjom.
    Pozdrówka, bo pędzę dalej.
  • kkkkosmita 04.10.12, 13:39
    instynkt jest instynktem

    Wydaje mi się, że życiem rządzi sporo różnych mechanizmów pozarozumowych.
    W jakiś sposób są one bardzo ważne, pomimo..., że w społeczeństwie ludzkim obecnie nie zawsze akceptowane i nie do końca zbadane...
    Chociażby wybór partnera... do rozmnażaniatongue_out i do utrzymania rodzinytongue_outtongue_outtongue_out
    Instynkt często potrafi być korzystny, ale też nie zawsze jest rzeczą dobrą.
    Czasem, a zwłaszcza w sytuacjach niestandardowych, działa na niekorzyść gatunku/potomstwa.
    Wydaje mi się, że rozwój cywilizacji polega m.in. na tłumieniu lub wręcz zaprzeczaniu instynktom, poszczególnych jednostek.

    Hodowałem raz wielkopłetwy.
    horror w akwarium zaczynał się dziać, kiedy samiec chciał się rozmnażać... a samica jeszcze nie miała na to ochoty.
    najczęściej, jeśli nie zauważyłem w porę...
    samiec zabijał samicę.

    Samiec lew...., w stadzie lwic, zabija kociaki pokonanego samca.


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • poi-poe 04.10.12, 13:58
    > Wydaje mi się, że rozwój cywilizacji polega m.in. na tłumieniu lub wręcz zaprzeczaniu
    > instynktom, poszczególnych jednostek.
    A mnie się wydaje, że rozumna cywilizacja (a taką powinna być nasza, choćby z nazwy gatunku) ma za zadanie tłumić i izolować złe instynkty poszczególnych osobników, a wspomagać dobre.
    W końcu przez tysiąclecia wypracowała sobie normy dobrego i złego, wiec dlaczego ich nie stosuje ? smile
  • illmatar 04.10.12, 17:12
    poi-poe napisał(a):
    > W końcu przez tysiąclecia wypracowała sobie normy dobrego i złego, wiec
    > dlaczego ich nie stosuje ? smile

    Może dlatego, że te normy wcale nie są jednoznaczne?


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • circe_kirke 04.10.12, 17:30
    Jest jedna uniwersalna i najprostsza norma, która w zasadzie wyczerpuje temat: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe. W wersji wzniosłej duchowo: kochaj bliźniego swego jak siebie samego smile Najgroźniejszymi ludźmi są ci, którzy nie lubią siebie samych. Ce-Kową teorię ratlerka wyłożyłam w innym czasie i w innym miejscu. Nie tylko się nie zestarzała, ale z dnia na dzień trafniejsza jakby smile
    C-K
  • poi-poe 04.10.12, 18:09
    Witam Panią,
    mogła by Pani skrótowo ją wyłożyć? Nie miałem okazji z nią się zapoznać, a z tym bliźnim, to mam kłopoty: kto wg Pani, nim jest?
    Pani Al, którą zapewne Pani zna, swego czasu napisała zdanie, które zapamiętałem: na siłę nie oznacza wbrew woli, czy Pani również ma zdanie podobne? Rozmawialiśmy o stosunkach damsko - męskich.
    Pozdrowienia.
  • circe_kirke 04.10.12, 20:30
    Dobry wieczór Panu.
    Nie rozumiem zdania: "na siłę nie oznacza wbrew woli". Nie rozumiem, co autor chciał przez to powiedzieć. Jestem prostą kobietą, walczącą ze skutkami szczepionki p-gryp smile Proszę o tłumaczenie zdania na język zrozumiały dla kobiet po szczepionce p-gryp, wówczas spróbuję się ustosunkować do tego, co myślę.
    Ratlerka przygotuję dziś jeszcze, jak mniemam ....
    Bliźni to każdy ludź, łącznie z niżej podpisaną dla niej samej jako ludzia, czyli bliźniego onej smile
    --
    C-K
  • poi-poe 04.10.12, 21:36
    Ja też nie zrozumiałem tego zdania i prowadziliśmy z panią Al dłuższą dyskusję. W końcu zrozumiałem (oczywiście nie ze słów interlokutorki, bo wydaje mi się, iż owo zdanie jej się wymsknęło i później zacierała ślady smile), ale sięgnąłem wstecz pamięcią do czasów młodości i pewne zapamiętane sytuacje zdają się potwierdzać jej słowa.
    To, co człek robił instynktownie z czasem umie ubrać w słowa, ale proszę nie pytać, co to za sytuacje smile
    Pozdrawiam wieczorowo.
  • circe_kirke 06.10.12, 08:50
    ...wszystko zaś zaczęło się wiele lat temu od zmieszanego genetycznie ratlerka Marczewskiej (świeć Panie nad jej duszą), psa wyjątkowo paskudnej konduity, urody takoż. Za dnia bał się własnego cienia, na widok ludzi i innych istot żywych, wyposażonych przez naturę w umiejętność przemieszczania się w miejscu (i czasie?) wpadał w panikę i oddalał bez godności w pobliskie krzaki lub w bezpieczne ramiona pani. Przesuwał się chyłkiem pod murem z podkulonym ogonem. Jasność dnia i nieuchronna konieczność konfrontacji ze światem przerażały go i złościły. A im bardziej się złościł, tym pragnienie zemsty na wrogach, głównie urojonych, rosło i rosło... w siłę.
    Demon dzielności rozkwitał w miejscach mrocznych, ze szczególnym uwzględnieniem klatki schodowej przy drzwiach wejściowych i kilku schodów między wejściem a parterem, gdzie mieszkał.
    Pewnego dnia w porze przedśniadaniowej nasz przyjaciel udał się, jak to miał w zwyczaju, po mleko i świeże bułeczki dla ukochanych kobiet: małżonki i córki. Będąc mężczyzną praktycznym o umyśle ścisłym i zwolennikiem ochrony środowiska, zakupy pakował w siatkę plecioną, składającą się głównie z otworów, wykonaną z tworzywa sztucznego. A ponieważ chodził po te bułki i mleko każdego ranka, preferował mleko w worku, pełnotłuste do szybkiego spożycia. Owego historycznego dnia (wówczas to bowiem pojawił się w CeKowej głowie zalążek WWRTW), gdy już dotarł z zakupami na swoje drugie piętro, zorientował się, otwierając drzwi, że coś zalewa mu stopy. Cóż, między parterem a drugim piętrem zgubił z pół litra mleka pełnotłustego, które wyciekało intensywnym strumieniem z dziur wygryzionych cichcem i bez jednego ostrzegawczego szczeku lub warknięcia przez rzeczonego ratlerka. Urwanie łba hydrze nie wchodziło w grę, był bowiem ów potwór jedyną bliską sercu istotą sąsiadki M. Przyjaciel pozwolił sobie skanalizować stres, dzwoniąc do nas smile
    Wielki Wybuch Wielkiej Wszechstronnej Ratlerkowej Teorii Wszystkiego nastąpił jednak jakiś czas później, gdy szliśmy do sąsiadów ratlerka na jakieś przyjęcie z okazji. Świat zastygł w ciszy i spokoju, mieszkaliśmy wówczas przy cichej ulicy. Poddając się urokowi tej ciszy i szumowi drzew, przeszliśmy kilkadziesiąt metrów, paląc papierosy w milczeniu, weszliśmy do klatki schodowej domu przyjaciół i rozpętało się piekło. Czarne coś upodobało sobie łydki mojej niewątpliwie lepszej połowy i za żadne skarby świata nie chciało (od)puścić. Krzyki, wrzaski, awantura smile Bojowy tchórz zniknął wreszcie za uchylonymi drzwiami do mieszkania swojej pani.
    WWRTW zajmuje się ratlerkową małością ducha, mentalnym tchórzostwem, których wyrazem agresja, niechęć do innych, zawiść i co tam jeszcze może przyjść do głowy. Przede wszystkim zaś przeogromna dojmująca chęć zemsty za wyimaginowaną ratlerkową krzywdę.
    Wielki pies wie, że wszystko może, ale nie wszystko mu wypada, leży więc spokojnie, śni swoje kolorowe wielkopsie sny i od czasu do czasu otwiera oko, żeby zorientować się w tu w teraz. Nie przyczaja się w ciemnych kątach, szukając ofiary, żeby wyładować swoją małość cichcem, zza węgła i kąśliwie boleśnie, choć przecież nie zagryzie, za mały jest duchem, za bardzo się boi, do gardła nie sięgnie. Ale życie uprzykrzy, czasem bardzo dotkliwie.
    Mentalny ratlerek to często bardzo dobry, nawet znakomity specjalista w jakiejś dziedzinie. Ale to także jego broń, wykorzystywana do podgryzania łydek innych smile Kolejną cechą ratlerka jest permanentne lawirowanie i stosowanie uników: ratlerek nie umie żyć prosto (iść przez życie po linii prostej) – on żyje w ciągłym slalomie, porusza się po krzywej: jak ognia unika deklaracji, jednoznacznych odpowiedzi (nawet w dziedzinach, w których jest bardzo dobry), potencjalnej odpowiedzialności (bo co, jak się okaże, że tym razem nie miał racji i będzie na niego?), wymiguje się, "zapomina", że był o coś pytany. Duchowy ratlerek boi się konfrontacji, jakiejkolwiek, w miarę upływu lat i dekad udoskonalił natomiast gwarantowaną metodę odreagowywania własnej niemocy: gdy pani sprzedawczyni poda mu nieświeży chleb, nie jest w stanie wykrztusić zdania: "proszę pani, ten chleb jest nieświeży". Nieeee, o nie. Ratlerek zapłaci za nieświeży chleb bez słowa protestu, a przy okazji kolejnej wizyty w sklepie podgryzie panią ekspedientkę słowem kąśliwym i złośliwością wymyślną. Albo wyśle po chleb żonę, bo ratlerki tak mają, że sprawy wymagające umiejętności rozmowy z bliźnimi załatwiają ustami swoich przedstawicieli (notabene: pamiętają Państwo spektakl Teatru Telewizji "Napoleon V.S.O.P"?)
    Inteligencja społeczna i emocjonalna ratlerka jest wielkości nieczystego genetycznie ratlerka na bardzo krótkich łapach smile

    C-K od zawsze Kłapouchy

  • poi-poe 06.10.12, 10:28
    Dziękuję, teoria trafna, chociaż jak mawiała asystentka Lorentza - gęsi gęgawe, to tylko ludzie. Przypuszczam, ze ratlerki także smile
    Ja podobną teorię jednostkową ująłem bardziej ogólnie (tak mi się wydaje):

    polski kołtun hołubi swe gnidy
    polski kołtun żuje tabloidy
    polski kołtun obchodzi swe idy
    także kwietniowe, myśli czesze
    w przedziałek włosów niemytych
    i marzy o krwawym porządku
    nienawiści do siebie i obytych

    z patriotyzmu czyni profesję
    z bezguścia talent
    co dzień świętuje dzień święty -
    polski kołtunie, zmoro młodzieży
    bądź przeklęty!

    Pozdrawiam Panią i Kłapouchego smile
  • k.karen 06.10.12, 10:41

    Dla przypomnienia wkleję tu tę historyjkę o moim psie i takim ratlerku, napisałam to kiedyś na P.

    Wyszliśmy na spacer, jak zwykle przechodząc obok domu sąsiadów, którzy także mają psa.
    Dziwny ten pies, takie ni to ni owo, wymieszany chyba z 10 ras, nieduży ale tragicznie
    szczekający. Nazywamy go "wrzaskot" bo toto wygląda bardziej jak kot ale wrzeszczy,
    że słychać go na kilometr. Dzisiaj znowu zaczął ujadać kiedy zobaczył mojego psa, biegał
    jak wściekły wzdłuż ogrodzenia robiąc wrzask nie do zniesienia. Mój pies różnie na to reaguje.
    Najczęściej przechodzi obojętnie ale zdarza mu się krótko odszczeknąć.
    Ale to co dzisiaj zrobił rozłożyło mnie ze śmiechu na łopatki; podbiegł do ogrodzenia za którym miotał się "wrzaskot" i ostentacyjnie, podnosząc tylną łapę, osikał pieniacza. Na chwilę
    zrobiło się cicho a potem "wrzaskot" podkulił ogon i z piskiem zwiał do domu. Mój pies grzebnął jeszcze łapą, potrzepał uszami i dumny przybiegł do mnie domagając się pochwały....Prawie leżałam ze śmiechu...big_grin
    Jak widać nawet zwierzęta mają jakieś granice tolerancji i wiedzą co zrobić z "wrzaskotami".

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • illmatar 04.10.12, 19:39
    circe_kirke napisała:

    > Najgroźniejszymi ludźmi są ci, którzy nie lubią
    > siebie samych.

    Zasada rzeczywiście uniwersalna. Jeszcze groźniejsi są ludzie, którzy kochają wyłącznie siebie i w dupie mają zasady. Straszne jest, gdy są to ludzie subtelni, utalentowani i wykształceni. Jakoś większa groza mnie wtedy ogarnia.



    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • circe_kirke 04.10.12, 20:21
    Illmtar, jesli ktoś kocha tylko sam siebie i ma w czterech literach zasady, to tak naprawdę wcale siebie nie lubi. Udaje. Podgrywa. Gra. A mienie zasad w czterech tylko to potwierdza. Człowiek, który siebie lubi: zna swoje wady i stara się nad nimi pracować. Jeśli czegoś nie wie, pyta tych, którzy wiedzą. Nie wstydzi się pytać. I myśli o tym, jak poczułby się, gdyby ktoś potraktował go tak, jak on sam chciałby w danej chwili kogoś potraktować. Subtelni, utalentowani i wykształceni (a nielubiący siebie) mają jedynie więcej narzędzi, by ukryć lub zawoalować prawdę o sobie, a przede wszystkim to, co tak naprawdę mają w środku. smile Fakt, groza większa, masz absolutną rację. Ale z drugiej strony wystarczy ich unikać.
    --
    C-K
  • witekjs 04.10.12, 21:12

    Poczynając o tego co napisałaś, circe_kirke powyżej
    "Najgroźniejszymi ludźmi są ci, którzy nie lubią siebie samych".
    Zgadzam się z tym co mówicie do siebie z Illmatar, którą pozdrawiam smile.
    Ci nie lubiący siebie, niezwykle łatwo projektują, tę niechęć na innych.
    Bardzo często są to osobowości narcystyczne, w dzieciństwie "programowane - musisz być kimś lepszym" w celu osiągnięcia wielkości, bez której czują się skrajnie bezwartościowe.
    Chyba u nich widoczna jest szczególnie mocno zazdrość, a właściwie zawiść...

    Pozdrawiam. Witek }:-})=Witek
  • poi-poe 04.10.12, 18:11
    Możliwe, ale czegoś trzeba się trzymać smile
  • sorel.lina 04.10.12, 18:38
    >"W wersji wzniosłej duchowo: kochaj bliźniego swego jak siebie samego.
    Najgroźniejszymi ludźmi są ci, którzy nie lubią siebie samych."


    W wersji racjonalnej: bądź "zdrowym" egoistą, a będziesz altruistą. wink

    "Ce-Kową teorię ratlerka wyłożyłam w innym czasie"

    Ojej! Jaka szkoda! Nie miałam okazji jej poznać, a ciekawam bardzo. smile

    "Pani Al, którą zapewne Pani zna, swego czasu napisała zdanie, które zapamiętałem: na siłę nie oznacza wbrew woli."

    W dyskusji nie uczestniczyłam, więc abstrachując: dla mnie to kazuistyka.

    Pozdrawiam Circe! Pozdrawiam, Poe! Pozdrawiam WKN! smile


  • poi-poe 04.10.12, 18:55
    W dyskusji nie uczestniczyłam, więc abstrahując: dla mnie to kazuistyka.
    W konkretnym przypadku pani Al? No, no ...smile
    Pozdrawiam.
  • sorel.lina 04.10.12, 20:43
    poi-poe napisał(a):
    > W dyskusji nie uczestniczyłam, więc abstrahując: dla mnie to kazuistyka. ]
    > W konkretnym przypadku pani Al? No, no ...smile

    No, w tym konkretnym przypadku, to... można się było chyba spodziewać. smile


    P.S. Poe, dziękuję za... abstrahowanie od mojego błędu. wink
    Errare humanum est - tym się pocieszam i też pozdrawiam! Bardzo ciepło.

  • poi-poe 04.10.12, 21:48
    Jeśli się znacie osobiście, to nic nie powiem.
    Błąd zauważyłem, bo podkreślił go moduł gramatyczny i żadna w tym moja zasługa przy mojej technice czytania. Natomiast nie był taki mądry, aby podkreślić błąd w tytule mojego ostatniego wierszyka, bo ma w bazie oba słowa - i zdaj się tu człeku na maszyny smile
    Toteż czekam na Panią moderator, by po powrocie z urlopu była łaskawa zamienić ć na ń smile
    Dobranoc gramatyczna smile
  • sorel.lina 04.10.12, 23:39
    poi-poe napisał(a):
    > Jeśli się znacie osobiście, to nic nie powiem.


    Czy to pytanie było skierowane do mnie, Poe?
    Jeśli tak, to odpowiadam: Nie znam Al osobiście, ani "telefonicznie", ani "skypowo".
    Ani też nie tęsknię za taką z Nią znajomością. smile
    Jeszcze raz pozdrawiam. Dobrej nocy!
  • circe_kirke 04.10.12, 20:24
    Sorelino, zdrowy egoizm bywa zdrowy smile Dla wszystkich zainteresowanych po obu stronach potencjalnej barykady.

    --
    C-K
  • witekjs 05.10.12, 08:58
    circe_kirke napisała:

    > Sorelino, zdrowy egoizm bywa zdrowy smile Dla wszystkich zainteresowanych po obu
    > stronach potencjalnej barykady.
    >
    Myślę, że dużo zdrowszy i łatwiejszy do akceptowania jest Egotyzm smile
  • sorel.lina 05.10.12, 11:03
    witekjs napisał:

    > Myślę, że dużo zdrowszy i łatwiejszy do akceptowania jest Egotyzm smile

    No, nie wiem... Osoby egotyczne mnie irytują, a czasem śmieszą.
    Jeśli jednak przyjąć, że każdy śmiech to zdrowie... wink
    Pozdrawiam, Witku.
  • illmatar 05.10.12, 12:07
    Egotyzm kojarzy się jednoznacznie z wynalazcą tego słowa, Stendhalem. I dlatego mnie nie śmieszy, a raczej porusza. Świetnie pasuje do wielu twórców, w szczególności do Gombrowicza, Stachury, Prousta itd. Nie jest egoizmem.

    Być może, tego nie doświadczyłam (chyba), jest nieznośny w życiu codziennym. Taki np. Kantor bywał nieznośny.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • circe_kirke 06.10.12, 07:43
    Witku, egotycy /egotyków .... (cenzura) smile Za moich czasów słowo "asertywność" nie było jeszcze odmieniane przez wszystkie przypadki i na każdą okoliczność przyrody smile Ale to ono jest najbliższe "zdrowemu egoizmowi" w cekowym rozumieniu rzeczywistości.

    Pozdrawiam wszystkich
    --
    C-K
  • poi-poe 05.10.12, 16:25
    Wątek staje się prawie lekarski smile toteż poruszę kwestię obok medycyny oficjalnej- sprawę homeopatii na własnych dwóch przykładach i wtrącę swoje trzy grosze z fizyki i etyki:
    1. Swego czasu ciałem jabłonie, spadłem z drabiny i stłukłem żebra – stłuczenie bolało przez dłuższy czas, prześwietlenie nie wykazało złamania, ale utrzymywał się bez przerwy stan podgorączkowy. Lekarz i lekarstwa nie pomagały, więc siostra namówiła mnie na wizytę u znanego krakowskiego homeopaty. Dla świętego spokoju z pełną niewiarą zapisałem się i po dwóch wizytach gorączka ustąpiła, a przy okazji i dzięki zapisanym lekom organizm został wyregulowany na kilka ładnych lat – żadne choróbsko mnie nie złapało. Pamiętam, ze jednymi z pierwszych były granulki fosforu; wiem, że ATP uczestniczy w organizmie w transporcie energii, a z punktu widzenia fizyki człowiek jest jak homeostat;, wiec wydaje mi się, że głównym zadaniem lekarza powinno być zapewnienie prawidłowej homeostazy. Leczenie całościowe, a nie wybiórcze. Oczywiście, zapuszczone i skrajne przypadki, jak stwierdził ów homeopata nadają się tylko pod nóż, np. tarczyca, lub niewydolność wątroby, ale homeopatia nie może pomóc w rzeczywiście skrajnych przypadkach. Wspomniane choroby miały i córka (choroba dziedziczna) i młodsza siostra, którą amerykańscy lekarze chcieli już kłaść na stół. Odpukać , po wizytach objawy cofnęły się i czują się dobrze.
    2. Jakiś czas temu dopadł mnie tzw. refluks – jakie to draństwo, to tylko wie ten, kto go miał; sam nie wiem co gorsze refluks, czy rwa – po przejściu wszystkich procedur, odwiedzin u paru lekarzy, kiedy nie pomagały żadne lekarstwa, żadne mleczka, itp. wszedłem na stronę e-pacjent i poczytałem różne historie tej choroby. jeden post mnie zaciekawił, gdyż pacjent był po dwóch operacjach, które mu nie pomogły: Dopiero wizyta u jakiegoś starego profesora zlikwidowała jego cierpienia: otóż, ten profesor kazał mu odstawić wszystkie lekarstwa i zacząć jeść kiszonki – najlepiej domową kapustę kiszoną, kiszone ogórki, żurek, itp. produkty z naturalnym kwasem. Po tygodniu po refluksie nie było śladu. Zrobiłem to samo i rzeczywiście: tydzień i po chorobie, czyli to też rodzaj homeopatii – na kwasy żołądkowe kwasem naturalnym. I teraz: co mam myśleć o lekarzach, którzy mnie leczyli, czy byli niekompetentni, czy nieetyczni? Przecież trudno uwierzyć, że nie znali tak prostego sposobu, mogli chociaż zaproponować taką próbę wyleczenia nawet, jeśli nie uznają homeopatii.
    Alem się rozpisał, pozdrowienia dla lekarzy.
  • wscieklyuklad 05.10.12, 19:21
    Na Twoje pytania, Poe, trudno odpowiedzieć w sposób jednoznaczny.
    Zacznę od przypomnienia, iż wedle polskich organizacji lekarskich homeopatia jest naruszeniem zasad etyki zawodowej a jej stosowanie jest wzbronione. Osobiście uważam - a wniosek wysnuwam z doświadczenia, iż bywają przypadki, w których stosowanie preparatów homeopatycznych nie tylko nie jest neutralne dla zdrowia, ale wykracza poza efekt placebo. Wątpliwości budzą natomiast osoby, które angażują się w ten model leczniczy - jak sam napisałeś, istnieją chorzenia oraz stopień ich zaawansowania, w których konieczne są dalece bardziej uznawane metody lecznicze - homeoptaia jako terapia "na zwłokę" może być w tych przypadkach szkodliwa nie tyle ze względu na konsekwencje farmakologiczne ( "trucizna") ale z powodu odroczenia fachowych działań medycznych.. Zatem - mjak w przypadku każdej terapii warunkiem niezbędnym jest ustalenie rodzaju choroby, a dopiero potem decyzja terapeutyczna.
    Jedna z koncepcji uzasadniających zasadność homeoptaii ( dany element stanowiący podstawę leku homeopatycznego, jest rozcieńczany w wodzie w ilościach śladowych i trudnych wręcz do ilościowej oceny) jest to, o czym pisałem już przy innej okazji : pamięć struktur wody. Opisywałęm wpływ np. muzyki, natsroju człowieka na strukturę kryształków wody - emocje pozytywne porządkują strukturę, gdy np. hałas, stres prowadzą do przestrzennego chaosu. Zatem - jeśli składamy się praktycznie głównie z wody, to trzeba założyć, że jest ona podstawowym nośnikiem materialnym genetycznego przekazu - zatem i uwarunkowanych genetycznie chorób. Można więc założyć, iż poprzez działania modyfikująe ową "pamięć"/strukturę, można uzyskać określony efekt terapeutyczny - naturalnie w zakresie potencjalnych możliwości - w przeciwnym wypadku bylibyśmy w stanie przezwycieżać taką metodą każde schorzenie. Oczywiście możn polemizować, czy pierwiastek/związek skumulowany śladowo w "rozcieńczalniku" jest w stanie taką modyfikację wywołać.
    Trudno zaplanować odpowiednio "mocne" naukowo badanie z wykorzystaniem homeopatii - te, które udało się przeprowadzić podchodzą do tej metody terapii wielce sceptycznie - oczywiście w dobie gwałtownego postępu "chemii farmaceutycznej" wysnuwanie wniosków negatywnych jest proste.

    Co do podanych przez Ciebie przykładó, to -jako fizykowi - przypominam, iż zjawisko jednostkowe może być zarazem wyjątkiem od reguły ogólnej. Nauka ścisła opiera się bowiem na statystyce, więc trudno spekulować odnośnie "powtarzalności efektu".
    Sceptyk powie bowiem - nawet gdybyś nie spożywał granulek fosforu , to temperatura (efekt przejściowych, pourazowych procesów zapalnych), jak i bóle ( konsekwencja tychże) minęłyby i tak, zatem efekt ( ozdrowienie) wcale nie musi byc następstwem homeopatii.
    Naturalnie entuzjasta skontruje : ale skoro fosfor jest jednym z podstawowych składników DNA i RNA a zatem decyduje o ekspresji genów a co za tym idzie produkcji określonych typów białek ( w tym odpornościowych - vide wspomniana przez Ciebie choroba z autoagresji), to uzupełnienie potencjalnego jego braku może skutkować zdrowieniem. I dalej - jako podstawowy składnik fosfolipidów - podstawowej struktury błonowej - mógł poprawic jej funkcję. Nie znamy jednak ani dawki fosforu, ani jego poziomu we krwi, że o korelacji między suplementacją a ekspresją ciał odpornościowych nie wspomnę.
    Tak więc jednostkowy efekt nie przemawia ani "za", ani "przeciw".
    Co do refluksu, to pozwolę sobie zauważyć, iż schorzenie to polega na niewydolności okolicy wpustu żołądka ( brak anatomicznej "zastawki " pomiędzy przełykiem i żołądkiem ) usposabiającej do zarzucania kwaśnej treści żoądkowej do przełyku z jego drażnieniem i pojawieniem się zgagi. Naturalnie to wielce skrótowy i nie uwzględniający innych przyczyn tej dolegliwości schemat ( w wielu przypadkach zgaga występuje i bez refluksu )
    Tak więc ocena patologii leżącej u podłoża "refluksu" ma istotne znaczenie - zarzucanie treści żołądkowej ma bowiem charakter trwały i opisaną przez Ciebie metodą się go nie wyleczy.
    Jeśli założymy,iż dolegliwość byłą wywołana np. przez bakterię Helicobacte pylori, to wówczas można przypuścić, iż "kwasy", jakie spożywałeś -analogicznie do antybiotykoterapii - spowodowały tzw. eradykację ( eliminację bakterii ) a zatem ustąpienie objawów.
    Podobny efekt ma mieć jednak np. urynoterapia.
    Kto wie, może ktoś kiedyś podejmie badania nad potencjalnymi korzyściami "kapuchoterapii" czy "kwasoterapii" w przebiegu zgagi - bieżące zalecenia dietetyczne polecają jednak zdecydowane unikanie wszystkich potraw drażniących błonę śluzową żołądka.
    Ale kto wie ?
  • poi-poe 05.10.12, 21:05
    Rozmawiałem z tym lekarzem nie tylko nt. moich dolegliwości (był swego czasu doradcą ds. homeopatii któregoś ministra zdrowia) - opisał mi przypadek, prezentowany na jakimś zjeździe homeopatów w Belgii: wyleczenie gruźlicy z 2 cm kawernami tylko środkami homeopatycznymi. Zauważ, iż ten mój refluks był co najmniej drugim przypadkiem wyleczonym, bo metodę poznałem z internetu.
    Wg mnie, chodzi tu przede wszystkim o metodę, a z nimi są zwykle schody. Z tego co się orientuję część środowiska lekarskiego traktuje homeopatię jako uzupełnienie medycyny oficjalnej - lepsza ona, niż znachorstwo i inne cudowne formuły leczenia. W aptekach działy z lekami homeopatycznymi są coraz większe, ale lekarze nią zajmujący się muszą być prawdziwymi pasjonatami tej metody - wbrew ogólnemu mniemaniu wymaga ona dużej wiedzy. Nie pomyśl, ze uprawiam tu agitację tej metody, ale wiem, że pomaga w wielu przypadkach. Szkoda, że nie na rwę sad
    Przeciwne - przeciwnym, czy podobne - podobnym? Oto jest pytanie, nie tylko w medycynie.
  • roznorodnosc-behemot 06.10.12, 02:57
    Mam pytanie.
    Czy Pani Al i al-szamanka z forum Kalejdoskop to ta sama osoba?
  • poi-poe 06.10.12, 06:58
    Witam, miło spotkać samego siebie.
    Jeśli zna Delta blues, to ona; tym niemniej, sprawdzę smile
  • poi-poe 06.10.12, 10:07
    Ok, sprawdziłem; ani podejrzewałem, ze takie kalejdoskopowe forum istnieje - teraz rozumiem słowa Soreliny i niektóre tutejsze wątki; tylko o co ta wojenka? O jakieś jabłko, czy o czapkę gruszek? Aż dziw, że nie wzięto mnie za konia trojańskiego, choć, jako żywo nie wiem, kto achaje, a kto trojanie smile
  • k.karen 06.10.12, 10:17
    Dzień dobry Poe smile
    Brakowało mi naszych pogawędek ale teraz już, mam nadzieję, że nowy komp mi się nie zbiesi smile

    Może założysz nowy wątek "Pamięci K i dla K cz.2?, ten jest już bardzo długi i trudno rozwijać posty w drzewku. W tym nowym można umieścić link do tego ale to tylko propozycja i sam zdecydujesz smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 06.10.12, 10:43
    Witam po urlopie przymusowym (?) smile mojego czytelnika modelowego, empirycznego, idealnego, wirtualnego, implikowanego, meta czytelnika, i piernik jeszcze wie jakiego potrafią wymyślić teoretycy, a przede wszystkim panią Moderator, do której gdzieś skierowałem prośbę o poprawkę tytułu wierszyka - może ten wierszyk damy na inicjację nowego wątku?
    Pozdrowienia przywitalne smile
  • k.karen 06.10.12, 10:53
    Tak, to był przymusowy urlop....wrrrr suspicious
    Bardzo dobry pomysł z Twoim wierszykiem i myślałam tak samo! smile Tylko trzeba skopiować link do tego wątku i wkleić go na początku nowego smile

    Niestety nie ma takiej możliwości z poprawieniem istniejącego postu, można go tylko wykasować.

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 06.10.12, 11:05
    A po co? Wątek, to wątek - sam wierszyk wystarczy.
  • k.karen 06.10.12, 11:17
    Zrób jak chcesz, najwyżej wkleję sama link w swoim poście w nowym wątku bo szkoda żeby się gdzieś zgubił w archiwum; wątki szybko spadają smile

    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • wscieklyuklad 06.10.12, 19:21
    Otóż Poe nie jestem przeciwnikiem homeopatii, ani jakichkolwiek form "medycyny alternatywnej". Sam piję wodę z chińskiego kubka magnetyzującego wodę w przekonaniu, iż posiada o na własności cudowne ( faktycznie obserwuję ustępowanie niektórych dolegliwości ) Medycyna kieruje się jednak "prawem wielkich liczb", bowiem jedynie znamienność statystyczna pozwala na formułowanie wytycznych postępowania lekarskiego - toteż - choć opisywany przez Ciebie ( a zastosowany po zapoznaniu się z podobnym przypadkiem ) efekt "antyrefluksowy" jest ciekawy, to jednak nie upoważnia do uogólnień, a jedynie może stanowić wstęp do dalszych badań tej problematyki.
    W medycynie ważna jest także obserwacja wieloletnia. Pewne działania medyczne weryfikuje czas - dla nowotworowca np. czasem minimum dla uznania skuteczności terapii jest 5 lat.
    Odnośnie wyleczenia gruźlicy - nie mam zdania. Wydaje mi się, iż - podobnie jak w Polsce - istnieje ustawowy obowiązek złożonej farmakoterapii tego schorzenia, więc nie wiem, czy piszesz o formie aktywnej ( chory prątkujący) czy też o jamach pogruźliczych, jako pozostałości po już wyleczonym procesie aktywnym a leczonych przez homeopatę.
    Wątpię, by ktokolwiek - ukrywając fakt aktywnej choroby - próbował ją leczyć samą homeopatią - tak, czy tak, ciekaw jestem jednak, jaki związek chemiczny zastosowano.
    I na zakończenie - sam niegdyś oceniałem efekty "bioterapii". Metodami jak najbardziej matematyczno-fizycznymi. I jestem za - choc naturalnie znów w granicach rozsądku, by uniknąć zbyt późnej- a właściwej dla danego schorzenia - terapii.
  • poi-poe 06.10.12, 20:21
    WU, zwykle piszę o tym czego sam doświadczyłem lub doświadczam - tę metodę leczenia refluksu wypróbowałem na sobie i zdała ona egzamin w moim przypadku i tego chorego od którego ją zapożyczyłem. Gdy drugi raz odwiedziłem szpital z powodu rwy, lekarz, który mnie leczył poprzednio, też miał końcówkę rwy i mogliśmy razem ponarzekać. Rodzinny każdy raz z obowiązku radzi mi ograniczyć palenie, a sam pali chyba tyle samo. Powiem Ci, że po prostu lubię lekarzy, którzy nie udają mądrali i stosują zasadę, że reakcja organizmu każdego pacjenta jest inna przy tej samej chorobie. Ja wypróbowałem tę metodę z refluksem na sobie, nikogo nie namawiam, ale wiedząc jakie to draństwo może inny cierpiący, po przeczytaniu tego postu, spróbuje. I tak ,nie bawiąc się w lekarza, przekazuję swoje doświadczenie.
  • poi-poe 19.10.13, 13:38
    Witaj Karen, dziękuję za wiersz na drugim wątku - tak długo tu nie zaglądałem, że musiałem wyszukiwać, dobrze że przypomniałem sobie hasło. Znajomi chcą poczytać, więc wyciągam wątek.
    Golden się złoci, niedługo koniec prac w sadzie, wierszyki mi nie idą do głowy, muza strajkuje - jednak oryginał to nie to samo, co oglądanie Stany Katic smile
    Serdeczne pozdrowienia i jeszcze raz dzięki za piękny wiersz.
  • k.karen 19.10.13, 17:47
    Tak myślałam, że jesteś zapracowany, ale podobno ( z relacji mojej rodziny) w tym roku zbiory jabłek są dużo mniejsze jak w ubiegłym.
    Mam nadzieję, że wróci Twoja wena, wieczory będą dłuższe i może bardziej skłaniające do tworzenia.
    U mnie z rymowaniem też różnie, ostatnio tylko fraszkuję i próbuję limeryków. Z tymi ostatnimi idzie mi na razie kwadratowo, ale się nie poddaję smile
    Bez Ciebie śledzenie Castle, to nie to samo. Dawno nie oglądałam.

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie a także Twoich znajomych, którzy czytają i zapraszam do pisania na P. smile
    Do następnego... smile
  • k.karen 19.10.13, 20:03
    Ojej! Dobrze, że jeszcze raz tu zajrzałam. Nie wkleił mi się początek postu, to jeszcze raz:

    Witaj Poe! Bardzo mnie ucieszyłeś bo zaczęłam się martwić co z Tobą, ale się ziściło zgodnie z życzeniem w moim wierszyku i dałeś znak. Dziękuję smile

    > Tak myślałam, że jesteś zapracowany, ale podobno ( z relacji mojej rodziny) w t
    > ym roku zbiory jabłek są dużo mniejsze jak w ubiegłym.
    > Mam nadzieję, że wróci Twoja wena, wieczory będą dłuższe i może bardziej skłani
    > ające do tworzenia.
    > U mnie z rymowaniem też różnie, ostatnio tylko fraszkuję i próbuję limeryków. Z
    > tymi ostatnimi idzie mi na razie kwadratowo, ale się nie poddaję smile
    > Bez Ciebie śledzenie Castle, to nie to samo. Dawno nie oglądałam.
    >
    > Pozdrawiam serdecznie Ciebie a także Twoich znajomych, którzy czytają i zaprasz
    > am do pisania na P. smile
    > Do następnego... smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • poi-poe 10.02.14, 18:42
    Dobry wieczór Karen, zaglądnąłem tu po oglądnięciu nowego odcinka Castle (6x14), którego treść koreluje z moim wierszykiem, tj. z panną młodą - interakcja jak się patrzy smile
    Stana Katic, choć niższa od mojej antymuzy i nadrabia wzrost szpilkami, w ślubnej sukni stanowi dzieło natury i sztuki (dwa w jednym smile) sama w sobie.
    Na Wyspowym wczesne przedwiośnie - zerkam rano na gniazdo bocianie, bo czytałem, że już się pojawiają.
    Miłego wieczoru smile
  • k.karen 10.02.14, 21:27
    Dobry wieczór, Poe smile
    Jakże się cieszą moje oczy widząc Ciebie, sprawiłeś mi tym zjawieniem swoim bardzo miłą niespodziankę! smile

    A to wiadomość! Stana Katic wyszła za mąż? Mam nadzieję, że w końcu za Castle'a smile
    ( dawno nie oglądałam... bez Ciebie, to żadne oglądanie wink )

    Też gdzieś natrafiłam na informację, że pojawiły się pierwsze bociany, to już nieodwołalnie musi być coraz cieplej.

    A ja niedawno popełniłam taką fraszkę o wiosennym zauroczeniu:

    "Gdy przyjdzie wiosna"

    Jeszcze w zimie chwalił rozum,
    mówił, że to dlań podstawa.
    Ale z pierwszym ciepłem wiosny,
    uległ tej, co mu "gęgała".

    Czy więc morał z tego taki:
    - lepsze pod "kopułką" braki?
    Bo nieważne, że jest głupia,
    jemu świat przysłoni d...?

    wink


    I Tobie, drogi Poe, miłego wieczoru.
    A pojawiaj się częściej, proszę smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • 1agfa 11.02.14, 17:41
    Cześć, Poe smile
    "Dzieło natury i sztuki" jednocześnie, to dzieło warte obejrzenia - straciłem okazję, zaprzestając oglądania. Szkoda i strata, ale do odrobienia.

    > , którego treść koreluje z moim wierszykiem, tj. z panną młodą - interakcja jak
    > się patrzy smile
    > Stana Katic, choć niższa od mojej antymuzy i nadrabia wzrost szpilkami, w ślubn
    > ej sukni stanowi dzieło natury i sztuki (dwa w jednym smile) sama w sobie.


    Posadziłem ubiegłej jesieni sporo cebulek krokusów, zwłaszcza niebieskich i żółtych, tych które nie chciały kwitnąć po zainstalowaniu "odpędzacza" kretów.
    Także zasygnalizują wiosnę wyłażąc spod śniegu, oby najprędzej.

    > Na Wyspowym wczesne przedwiośnie - zerkam rano na gniazdo bocianie, bo czytałem
    > , że już się pojawiają.


    Na zbójnickim głazie zbójniki siadają,
    mglistymi nocami cicho pogwarzają.
    Łupy dzielą zdobyte na zbójnickich szlakach,
    wspominają dawne, mołojeckie lata.

    Tobie i legendarnym głazom Wyspowego - pozdrowienia smile
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • 1agfa 20.10.13, 23:28
    Dobry wieczór, Poe - cieszę sie niezmiernie, że sie odezwałeś.
    Strajk Muzy...Może strajk przerwie?
    (to juz moje "pobozne zyczenie"; w przypadkach Muz bywa ono równie złudne, jak pragnienie ujrzenia zdrowej polityki wink)
    Chociaż wiadomo, ze z samego założenia polityka nie może być zdrowa.
    Raj bywa tylko w sadach, na mgnienie kwitnienia jabłoni.
    Moje koksy pomarańczow - jak wspomniane wyżej kapryśne - nie obrodziły latoś.
    Szkoda: wyjątkowo były smakowite. Może nie poskapią owoców na przyszły rok, co podobno temu gatunkowi sie zdarza co-dwuletnia obfitość.
    Udanych zbiorów Goldenowych, udanego zakończenia prac sadowniczych...a nuż wtedy Muza?
    Pozdrawiam, i czytających znajomych także.
    (...)
    > Golden się złoci, niedługo koniec prac w sadzie, wierszyki mi nie idą do głowy,
    > muza strajkuje - jednak oryginał to nie to samo, co oglądanie Stany Katic smile

    (...)
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • poi-poe 19.02.14, 17:04
    Cześć Agfa, dwie strony natury kobiecej: jasną masz tutaj:
    ][url]http://chomikuj.pl/krzysztof19442/Dokumenty
    ciemną znajdziesz na tym samym portalu[url=http://chomikuj.pl/krzysztof19442/Dokumenty
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka