Dodaj do ulubionych

salezy nowicjackie żeńskie, by

02.10.12, 08:23

Językiem śmietanę
Nie tylko na kolanie
Gracji
Bez nawigacji
Edytor zaawansowany
  • hardy1 02.10.12, 09:29
    Nie chcę nawet gdybać
    o jakiej śmietanie
    nie na kolanie
    Kichonor rzecze.

    Ale...
    znawszy ogląd sprawy
    nie widzę poprawy.
    Coś może być na rzeczy.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • circe_kirke 02.10.12, 10:42
    http://i47.tinypic.com/35kv5zc.jpg

    I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam smile
    --
    C-K
  • witekjs 02.10.12, 12:27
    circe_kirke napisała:

    > http://i47.tinypic.com/35kv5zc.jpg
    >
    > I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam smile

    Tego chyba nie wiedzieliśmy, kto uczy polskie dzieci religii... (wjs)

    /.../dyrektor ks. Marcin Kozyra, który jest egzorcystą. Strona salezjanina jest aktualnie niedostępna/.../
    m.onet.pl/wiadomosci/tylko-w-onecie,ynvq6
    Nie wiedziałem również, że wszedł już drugi numer miesięcznika "Egzorcysta" !!! (wjs)

    www.xlm.pl/egzorcysta-miesiecznik-nr-2-z-ksiazka/?gclid=CJvZg_yL4rICFZHEzAodI1kAmg
    Nowy magazyn "Egzorcysta" - pomoże ofiarom magii i okultyzmu?

    "We wrześniu wyszedł pierwszy numer nowego miesięcznika "Egzorcysta". Będzie walczył z magią, okultyzmem i ezoteryzmem.
    Magazyn "Egzorcysta" jest nową formą ewangelizacji, strzegącą przed agresywną promocją magii, a także okultyzmu i ezoteryzmu. W świecie pełnym agresji służy pomocą i wsparciem.

    Redaktorem naczelnym nowego pisma katolickiego jest Artur Winiarczyk. Współpracownikami są znane osobistości jak ks. dr. hab. Aleksandr Posacki - demonolog, a także znawca problematyki okultyzmu i ezoteryzmu oraz ks. Andrzej Grefkowicz - egzorcysta archidiecezji warszawskiej i Grzegorz Górny - znany publicysta katolicki."/.../
    www.wiadomosci24.pl/artykul/nowy_magazyn_egzorcysta_pomoze_ofiarom_magii_i_okultyzmu_243133.html
  • circe_kirke 02.10.12, 13:50
    „Potem ujrzałam ogromny ciemny twór (instrumentum) niczym jajo, które było spiczaste u góry, rozszerzało się pośrodku i zwężało ku dołowi. Warstwa, która była najbardziej na zewnątrz, składała się z ognia lśniącego wokół, a poniżej leżało coś niczym ciemna skóra. A w tym ogniu znajdowała się połyskująca czerwonawo ognista kula takich rozmiarów, że twór ów cały był otoczony jej blaskiem. A nad nią wysoko były trzy pochodnie na wysokości, które swym ogniem podtrzymywały kulę, aby nie spadła. A czasami kula wznosiła się ku górze, a wtedy wychodził jej na spotkanie płomienisty ogień, tak że jej płomienie potężniały; a niekiedy pochylała się w dół i buchał w nią ogromny chłód, tak że szybko zabierała z powrotem swe płomienie. Od ognia, który otoczył ów twór, wiała wichura ze swymi burzami; a ze skóry, która była pod spodem, wiał inny wicher ze swymi burzami, a jego burze rozdzielały się w tworze na wszystkie strony. W skórze jednak znajdował się posępny ogień, tak straszliwy, że odwracałam od niego wzrok. Jego potężne grzmy, burze z wichurą i gradem dużych i małych, bardzo spiczastych kamieni wstrząsały całą skórą. Gdy podniósł się huk, lśniący ogień, wiatry i powietrze zbuntowały się, tak że błyskawice pojawiały się przed grzmotem; gdyż ogień czuł pierwszy ruch grzmotu w sobie.
    Lecz pod skórą znajdowało się czyste powietrze, a żadnej skóry nie było pod nią. Ujrzałam w niej jednak większą, lśniącą bielą ognistą kulę, nad którą wysoko były dwie pochodnie; podtrzymywały kulę, aby ta nie przekroczyła swojej drogi, po której krążyła. I w tym powietrzu były wszędzie liczne jasne kule. Niekiedy biała ognista kula wlewała w nie trochę swojego blasku. Potem powracała pod wspomnianą czerwonawą ognistą kulę, na nowo zapalała na niej swe płomienie i wdmuchiwała je w jasne kule. Także w powietrzu powstawał wiatr, który ze swymi burzami rozszerzał się wszędzie w owym tworze. A pod tym powietrzem ujrzałam warstwę mgły, a pod nią białą skórę, która rozszerzała się tu i tam, dając wilgoć całemu tworowi. Niekiedy kurczyła się nagle i wysyłała uderzającą z łoskotem ulewę. A potem znów rozwijała się ostrożnie i wtedy kapał miły deszczyk. Lecz i stamtąd wiał wiatr ze swymi burzami, który przewiewał cały twór.
    A pośrodku tych żywiołów znajdowała się bardzo duża piaskowa kula. Żywioły utrzymywały ją tak, że z żadnej strony nie mogła się stoczyć w dół. Lecz gdy żywioły zderzały się niekiedy z wiatrami, to ich zderzenie poruszało czasem lekko ową kulę.
    A między północą a wschodem ujrzałam coś jakby ogromną górę, która od północnej strony była ciemna, a od wschodniej jasno oświetlona; a jednak było tak, że ani światło nie mogło dosięgnąć mroku, ani mrok dosięgnąć światła”

    I mroki okrutne okryły wszystko, z instrumentum zaś poczęła się sączyć szlagzana ku chwale braci naszych wink
    --
    C-K
  • kicho_nor 02.10.12, 15:04
    Bywa, że po kilku piwach
    Taka myśl się przyśni
    Czy dla opętanych wiarą
    Też dla nich egzorcyści
  • hardy1 02.10.12, 15:33
    Jam, racjonalistą będąc,
    toże rozróżniam wiernych -
    na wierzących
    oraz wiarą opętanych,
    fanatyzmem spętanych.

    Egzorcysta czy fanatyk
    z jednej są parafii.
    Głosić prawdę objawioną
    żaden nie potrafi.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 02.10.12, 15:37
    circe_kirke napisała:
    > I mroki okrutne okryły wszystko, z instrumentum zaś poczęła się sączyć szlagzan
    > a ku chwale braci naszych wink


    ...a szlagzan owy mleczną barwą świecił. I zlizywać go poczęli bracia i siostry, kornie głowy swe maluczkie chyląc, kark poddając woli przełożonego wśród onych... wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 02.10.12, 15:42
    witekjs napisał:
    > /.../dyrektor ks. Marcin Kozyra, który jest egzorcystą. Strona sa
    > lezjanina jest aktualnie niedostępna/.../
    > rel="nofollow">m.onet.pl/wiadomosci/tylko-w-onecie,ynvq6


    Ksiądz dyrektor "od zlizywania" jest jednocześnie egzorcystą?! Jeżeli to prawda, to zmienia postać rzeczy. Już nie widzę tylko lekkomyślności i braku rozumienia, na czym polega wychowawstwo młodzieży. Czego nie wolno robić nauczycielowi, opiekunowi i dyrektorowi. To już coś gorszego, dyskwalifikującego jako "przewodnika" dla młodzieży.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • witekjs 02.10.12, 21:15
    hardy1 napisał:

    > witekjs napisał:
    > > /.../dyrektor ks. Marcin Kozyra, który jest egzorcystą. Str
    > ona sa
    > > lezjanina jest aktualnie niedostępna/.../
    > > rel="nofollow">m.onet.pl/wiadomosci/tylko-w-onecie,ynvq6

    >
    > Ksiądz dyrektor "od zlizywania" jest jednocześnie egzorcystą?! Jeżeli to prawda
    > , to zmienia postać rzeczy. Już nie widzę tylko lekkomyślności i braku rozumien
    > ia, na czym polega wychowawstwo młodzieży. Czego nie wolno robić nauczycielowi,
    > opiekunowi i dyrektorowi. To już coś gorszego, dyskwalifikującego jako "przewo
    > dnika" dla młodzieży.

    Cięgle zastanawiam jak długo można tolerować, całkowity brak kontroli nad tym, co sobą przedstawiają kościelni nauczyciele i nie tylko, opłacani przez Państwo ?

    Aż tyle kosztuje nas Kościół - ponad 1,5 mld zł
    wyborcza.pl/1,76842,10539374,Az_tyle_kosztuje_nas_Kosciol___ponad_1_5_mld_zl.html
  • hardy1 02.10.12, 21:52
    Znam jeszcze wyższe wyliczenia, Witku. Łącznie oko.ło 5 miliardów rocznie. Idących ze wspólnej kasy państwa, z naszych podatków. Tak wiernych danego wyznania, jak i innych wyznań, agnostyków i racjonalistów. Bez pytania ich o zgodę.
    A wystarczyłoby proste rozwiązanie, jak np. w Niemczech. Kto chce, deklaruje się przy podatkach i wpłaca (chyba) 1% podatku na wskazany kościół. Proste, uczciwe i właściwe.

    Katecheci szkolni i katecheza (80% duchownych i zakonnic jest z tego opłacanych z naszych podatków) to wprost tragedia. Począwszy od złamania prawa przy jego wprowadzeniu przez "tego ministra z laską" - Stelmachowskiego, poprzez złamanie porozumienia państwo-kościół. że to kościół będzie opłacał katechezę.

    Jak długo można tolerować? Tak długo będzie tolerowane, jak długo będą wybierani do Sejmu ci, którzy będą łamać artykuł 25 Konstytucji. Oraz jak długo nie zostanie wypowiedziany nierównoprawny konkordat z Watykanem. Potrafili to już zrobić Hiszpanie i Włosi...a kiedy Polacy?
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 03.10.12, 16:20
    a kiedy Polacy?
    W Polsce niestety KK jest liczącą się siłą polityczną.
    Wielu polityków niezdolnych do samodzielnych..."lotów" , próbuje i będzie próbowało zlizać śmietankę z kościelnego kolanka... bo tylko tam tę śmietankę potrafią znaleźć...
    A więc Hardy... myślę, że długo jeszcze kościół będzie w Polsce nietykalny.

    dopóki nie zmieni się scena polityczna...
    w końcu mamy dwie prawicowe partie, ... (a cóż to za dziwaczny układ! ???) dające Polakom ciągłe nieprzystojne... (a więc interesujące)widowiska które urosły już do rangi oper mydlanych...tongue_out
    i przysłaniają widzom rzeczywiste ważne problemy...

    Dopóki nie będzie rzeczywistej opozycji... i możliwości zmian
    to nic się nie zmieni
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • witekjs 03.10.12, 21:13
    Ciekawe jak wiele prowokacji dziennikarskich będzie jeszcze potrzebne, aby afery kościoła nabrały takiej wagi, że nie da się ich ukryć?
    Przed chwilą oglądałem program w TVN24 i znalazłem w internecie to, co przesyłam - film będzie w niedzielę TVN24.
    Jest to odrażające.

    www.tvn24.pl/byly-esbek-korupcja-i-dziennikarska-prowokacja-w-imieniu-kosciola,280349,s.html
  • hardy1 03.10.12, 21:23
    Początek widziałem. Starczyło. Zresztą już wcześniej były artykuły o jawnych i cynicznych oszustwach przy wycenie i przekazywaniu nieruchomości kościołowi, o wyrzucaniu szkół czy domów dziecka. Znam przykłady z mego regionu. Nóż się w kieszeni otwiera na taką zachłanność i grabież ze strony kościoła rzymskokatolickiego, przy ogromnej pomocy poddupnych posłów i ministrów.
    Niestety Kosmita ma rację - potrwa to władztwo instytucji kościoła w Polsce, jego bezkarność i łamanie prawa, jeszcze dobre 10 lat. Tak przebiegało w innych krajach.
    I, co smutne, nie ma na razie poważnej alternatywy dla prawicowych rządów. Tak wynika z badań opinii publicznej. Niestety...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • mirekms 03.10.12, 22:09

    Kościół (aparat etatowy) stał się teraz wygodnym chłopcem do bicia

    płaci bardzo wysoką cenę za nadane przywileje
    przez polityków wszystkich obozów politycznych

    skrajna klerykalizacja życia publicznego spowodowała skrajny antyklerykalizm

    ale ja jednak będę bronił Kościoła katolickiego
    dobry proboszcz czy wikary jest animatorem życia społecznego (kulturalnego)w swoim środowisku

    w interesie Polski są potrzebni dobrze wykształceni duchowni

    to może dziwne,że to ja właśnie tak mówię

    ale czy to się komuś podoba czy nie,Polska
    nadal będzie związana z tradycją,obrzędowością Kościoła
  • witekjs 03.10.12, 22:39
    mirekms napisał:

    >
    > Kościół (aparat etatowy) stał się teraz wygodnym chłopcem do bicia
    >
    > płaci bardzo wysoką cenę za nadane przywileje
    > przez polityków wszystkich obozów politycznych
    >
    > skrajna klerykalizacja życia publicznego spowodowała skrajny antyklerykalizm
    >
    > ale ja jednak będę bronił Kościoła katolickiego
    > dobry proboszcz czy wikary jest animatorem życia społecznego (kulturalne
    > go)w swoim środowisku
    >
    > w interesie Polski są potrzebni dobrze wykształceni duchowni
    >
    > to może dziwne,że to ja właśnie tak mówię
    >
    > ale czy to się komuś podoba czy nie,Polska
    > nadal będzie związana z tradycją,obrzędowością Kościoła

    Większość Polaków zna pozytywną rolę, którą odgrywał KrK w naszej historii i kultywowaniu tradycji oraz języka.
    Szczególnie było to widoczne w czasie rozbiorów, na Syberii, w środowiskach emigranckich /np. Harbin, Ameryka/, w czasie wojny, PRL, Solidarności i w stanie wojennym.
    Nieuczciwości i malwersacje hierarchów nie były tak powszechne i nie znane.
    Stalo się coś zupełnie innego od 1989r.
    Kościół stał się znaczną siłą polityczną, chyba również od czasu konkordatu.
    Myślę, że nie może to być tolerowane, bo właśnie arogancja i nieuczciwość hierarchów powoduje narastanie laicyzacji i narastanie postaw antyklerykalnych.

    Witek
  • kicho_nor 03.10.12, 22:45
    Kościół się utrzyma, jest zapotrzebowanie na wiarę.
    Ksiądz w sprawach wiary przestaje być niezbędny.
    Ksiądz jako gospodarz kościoła wydaje się niezbędny

    Mirku
    Jak się w życiu wywrócisz
    To się nawrócisz
  • mirekms 03.10.12, 23:06


    ja jestem ładnie nawrócony do godziny 8

    zawsze o godzinie 8 rano wzywam wszystkich świętych
    poczta przychodzi,i czasami różne dziwne rachunki

    pomaga,i wtedy już znowu nie jestem nawrócony
    i tak do następnego dnia

  • mirekms 03.10.12, 23:11
    kicho_nor napisał:


    Ksiądz w sprawach wiary przestaje być niezbędny.
    Ksiądz jako gospodarz kościoła wydaje się niezbędny


    -----------------------------------------------------------------------------------(m.podkreślenia------------




    też tak myślę

  • witekjs 04.10.12, 10:08
    Dzień Dobry.
    Ogromnym rzeszom Polaków potrzebna jest wiara i kościół, prowadzony przez uczciwego, światłego człowieka, który jest odbierany przez swoich parafian jako prawdziwy "pasterz".
    Kilkakrotnie widziałem programy w TV, jak ludzie walczyli o swojego proboszcza, który nie sprawdzał się wg. hierarchów.
    Myślę, że wszystkim marzą się tacy kapłani, którzy mogą odgrywać niezwykle pozytywną rolę, w swoich parafiach.
    Większość z nas, nawet uważających się już za agnostyków lub ateistów martwi się tym, że dzieją się złe rzeczy w Kościele.
    Sami do Niego należeliśmy i związani są z Nim nasi bliscy, więc nic dziwnego, że nie jest nam obojętne to, co tam się dzieje i mamy prawo być oburzeni wszelkimi nadużyciami w Kościele.
    Kilkakrotnie brałem udział w dyskusjach, dotyczących tych problemów i to nie "walczący" ateiści stanowią w nich większość.

    Pozdrawiam. Witek


    Komisja majątkowa - skrywany raport rządu: Kościołowi ile się da

    Więcej... wyborcza.pl/1,75478,11164181,Skrywany_raport_rzadu__Kosciolowi_ile_sie_da.html#ixzz28JclUFFX

  • sorel.lina 04.10.12, 10:52
    Witek napisał:
    "Kilkakrotnie brałem udział w dyskusjach, dotyczących tych problemów i to nie "walczący" ateiści stanowią w nich większość"

    Słusznie zauważyłeś, Witku!
    Zło dziejące się w Kościele boli bardziej jego członków niż tych, którzy nie są z nim związani.
    Tak, jak zło dziejące się w rodzinie bardziej boli jej członków niż osoby postronne.
    To naturalne.

    I rację ma Kichonor, pisząc:
    "Ksiądz w sprawach wiary przestaje być niezbędny.
    Ksiądz jako gospodarz kościoła wydaje się niezbędny"


    Przyszedł chyba czas na zmianę spojrzenia na rolę Kościoła i istotę kapłaństwa. Ludzie wierzący znaleźli się na etapie "interioryzacji" wiary, która stając się coraz bardziej osobistym przeżyciem, nie wymaga już pośredników, przewodników, czy innych guru. Stawia na indywidualny, osobisty kontakt z Bogiem. Każdy wierny niejako staje się kapłanem.

    Kościół w obecnej postaci - ze swoją hierarchiczną organizcją, absolutystyczną formą "rządów", "nieomylnością" papieży i ambicjami do sprawowania władzy nad sumieniami wiernych - jest instytucją, która coraz wyraźniej staje się przeżytkiem. Nie sądzę, by udało się utrzymać takie status quo. Kler prędzej niż później będzie musiał pogodzić się z tym, że przypadnie mu rola doradcy, pomocnika wiernych, "gospodarza" miejsc kultu - jak to ujął Kichonor - nie zaś "władcy dusz".
    "Owieczki" wybijają się na niepodległość.
    Tempora mutantur, nos et mutamur in illis...
  • kkkkosmita 04.10.12, 12:11
    Jestem agnostykiem...
    ale kurcze!
    Jak tu przeżyć rok bez Wigilii...?
    no nie da rady!

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • witekjs 04.10.12, 12:19
    kkkkosmita napisał:

    > Jestem agnostykiem...
    > ale kurcze!
    > Jak tu przeżyć rok bez Wigilii...?
    > no nie da rady!
    >
    > http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg

    Polscy agnostycy i ateiści nie wyobrażają sobie grudnia bez Wigilii i opłatka, nie tylko w gronie rodziny.
    Jest to jeden z symboli polskich tradycji.
    Opłatek od pokoleń był wysyłany w listach do zesłańców i emigrantów.

    Pozdrawiam. Witek }:-})=
  • kkkkosmita 04.10.12, 12:55
    Witku...
    Tak miło Cię widzieć!
    Obiecuję sobie, że kiedy mi przejdzie strrrrres pracowy pobuszuję w Kawiarence, ktora jest naprawdę wyjątkowym forum.
    Teraz...
    to lepiej nie mówić...
    Cieszę się kiedy tutaj wpadam i zerkam o czym jest mowatongue_out

    Tak trochę zamyśliłem się nad tym kościołem.
    Jestem agnostykiem...hmmmtongue_out... od urodzenia.
    wychowałem się w rodzinie wierzący-niewierzący...ale się szanujący.tongue_out
    Żadnych stresów związanych z KK nie mam... bo jak kiedyś postanowiłem/wybrałem... tak do tej pory się nie zmieniło.
    Syn postanowił zostać katolikiem... i tyż dobrze, bo tradycje rodzinne...ha ha ha... są cały czas kontynuowane.tongue_out
    Napisałem o tym, bo w Polsce najczęściej występuje sytuacja, w której ludzie, w jakimś momencie życia, kształtują swoje poglądy... i co najwyżej odchodzą od kościoła...albo ustawiają się nieco z boku..
    albo.....

    Ludzie... ciekawy gatunek, psia krew! mają coś co nazywa się inteligencja i własny sposób zdobycia dominacji na Ziemi.
    Ludzie...
    KŁANIAJĄ SIĘ SILNYM!!! (fizycznie, ekonomicznie)
    Depczą, lekceważą słabszego....
    Jest jakiś minimalny procent populacji, naprawdę niewielki..., który ceni dobra intelektualne, duchowe, kulturalne...
    Ale nawet ci.... mają ciężki orzech do zgryzienia kiedy trzeba jednoznacznie wybrać...
    Pomiędzy głupim, złym, tępym, niesprawiedliwym, wrednym...itd...
    mocarzem
    a
    wspaniałym intelektem i dobrami duchowymi...

    Czy w naszym świecie Kościół, jako instytucja," zatrudniająca" rzesze ..."pracowników" tongue_out, ktorzy muszą spełniać określone wymagania Kościoła, ma szansę isnieć w przyszłości bez kapitału? bez siły politycznej?
    Otóż nie sądzę....

    Hmmm.....
    już w czasach historycznych wspaniałe budowle sakralne... miały za zadanie przyciągać wiernych.
    Inspirować ich do wiary... rzucać na kolana...
    może i przed Bogiem..., takim jakim go różne religie widzą...
    ale również, przed tymi..., którzy akurat w tej niszy ekonomicznej...
    od wieków...
    prowadzili ...
    działalność gospodarczą! tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out

    Kościołowi konieczna jest kasa!
    A więc...
    orze jak może....
    i wykorzystuje każdą swoją przewagę....
    starając się mieć tych przewag coraz więcej....

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 04.10.12, 12:59
    A... im biedniejszy kraj... tym często... wspanialsze świątynie...
    tiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii.........................
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • wscieklyuklad 04.10.12, 15:22
    Cóż za otrzęsiny ? A powiedz no który :
    zlizują śmietankę ! A gdzie konfitury ?
  • kicho_nor 04.10.12, 18:46
    No tak.
    Agnostyk to bezbożnik warunkowy.
    Ale ateista, tu jestem z podziwem dla ateisty.
    Być ateistą to już jest stan łaski.
  • kkkkosmita 05.10.12, 11:04
    ateistaaa....tongue_out

    To nie jest stan łaski
    brakuje laski
    gdy zły wicher wieje
    ateista się chwieje.

    I czasem stwierdza
    że nogi dwie
    to trochę mało
    by przetrwać złe.


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 05.10.12, 11:14
    Ateista...
    nie mając pewności
    tylko własne przekonanie
    zamyka nieznaną/niezbadaną
    furtkę,
    pomimo
    że nikt go do tego nie zmusza
    i nie występuje żadna nagląca konieczność
    uprawia sztukę dla sztuki
    tylko dla siebie
    zamyka się we własnym niesprawdzonym przekonaniu
    na wszystkie spusty.


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 05.10.12, 17:26
    kkkkosmita napisał:

    > Ateista...
    [...]
    > zamyka się we własnym niesprawdzonym przekonaniu
    > na wszystkie spusty.


    I... nie różni się właściwie od religijnego fundamentalisty. smile
    Co innego agnostyk - ten uczciwie przyznaje się, że nie wie, tego, czego nie wie. I jest otwarty.
    Kosmitku, serdeczności. smile
  • hardy1 05.10.12, 19:51
    ...dlatego jestem racjonalistą
    a nie ateistą.
    Nie jestem anty...
    tylko poza.
    Trafia do mnie
    tylko naukowa diagnoza.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kicho_nor 05.10.12, 20:38
    Hardy
    Ty się nie efemeryduj okolicznościowo w środy ateista w czwartki
    agnostykiem a teraz w piątek koktajl z tych dwóch.
    Ja wolę brunetki i tego będę się trzymać.
  • hardy1 05.10.12, 20:40
    Nie zrozumiałeś, Kichonorze. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • mirekms 05.10.12, 21:07


    dlaczego to trzeba się określić jako
    wierzący,agnostyk czy ateista? po co

    i nawet praca na etacie np. w Kościele katolickim
    nie musi oznaczać wiary w dogmaty głoszony z ambony

    to dwie różne sprawy

    barman w lokalu jest z reguły osobą niepijącą
    i wtedy jest duży zysk
    a barman to katastrofa dla dobrego i z tradycjami lokalu


  • mirekms 05.10.12, 21:10
    poprawka do tekstu

    a pijący barman to katastrofa dla dobrego i z tradycjami lokalu
  • mirekms 05.10.12, 21:44
    https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-prn1/c32.0.403.403/p403x403/530202_285536514881688_1308299367_n.jpg
  • kicho_nor 05.10.12, 22:12
    Jeśli o barmana.
    Co można opowiedzieć barmanowi , aby z powodu opowieści przestał ściereczka
    czyścić kieliszki i oglądać je pod światło.
  • hardy1 05.10.12, 22:53
    ..."pod kurtką mam spluwę. Dawaj pieniądze!"
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 05.10.12, 22:55
    Nie powinno się określać. Zagwarantowane jest w Konstytucji.
    Ale Konstytucja w tej sprawie sobie a życie w Polsce sobie...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 05.10.12, 23:38
    Ale Konstytucja w tej sprawie sobie a życie w Polsce sobie...
    KURDE! Zgadzam się!
    Zdecydowanie chcę żyć w kraju neutralnym światopoglądowo.

    A swoją drogą ...
    ha ha ha...
    Hardy...
    wyobraźmy sobie ..., że Bóg istnieje i zirytowany zgiełkiem jaki robi ludzkość wokół jego osoby....
    Zwróciłby się osobiście do każdego człowieka...
    i powiedział!
    Jestem! Bogiem!

    ciekawe, kto by mu uwierzył? tongue_out

    A kto by od razu egzorcyzmy szykował? big_grintongue_out

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 05.10.12, 23:59
    ...a dlaczego tylko do człowieka? Są pewnie biliony światów, pewnie i miliardy istot rozumnych...niech się zwróci osobiście do każdej żywej IT
    Już pisałem - ktoś powiedział - jeśli gdzieś są myślące trójkąty, to ich Bóg ma wygląd trójkąta. wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 05.10.12, 23:52
    nawet praca na etacie np. w Kościele katolickim
    nie musi oznaczać wiary w dogmaty głoszony z ambony

    W tym momencie...
    to Mirku
    Wierni czują się oszukani, jeśli barman jest abstynentem! big_grin
    W tej pracy, oczekiwany jest przez wiernych... stan notorycznego upojenia!
    Cóż... nie każda praca jest łatwa...
    I każdy zawód ma swoje wymagania....
    Jeśli ktoś ich nie spełnia... to nie powinien wykonywać zawodu.

    Niezależnie od różnych rozważań...
    Oszustwo jest oszustwem... a kłamstwo kłamstwem...
    Chyba we wszystkich religiach, do kanonu należy zakaz kłamania...
    i lepiej przy tym zostańmy, bo głupi tego nie wymyślili.


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 05.10.12, 23:53
    Hm....
    zdaje się, że przypomniała mi się jedna religia, która dopuszcza kłamanie...
    hmmm...tongue_out
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 05.10.12, 23:29
    Trafia do mnie
    tylko naukowa diagnoza.


    phi!tongue_out
    Hardy... a nie swędzi Cię nic pod czachą myśl..., że kupa naukowych bażantów może się zwyczajnie mylić?
    Jak to nieraz w histeri/historii się zdarzało?
    A oprócz tego nawet naukowcy najwyższej rangi...
    to jedni w prawo...
    drudzy w lewo...
    Więc na własną odpowiedzialność musisz wybrać tych, którym uwierzysz...
    i teŻ nie będziesz miał pewności...
    bo może i tak się zdarzyć, że bytom/móZgom mniej doskonałym uwierzyłeś.
    Diagnoza... zależy również od instrumentów badawczych...
    a te nasze instrumenty...są coraz lepsze, co oznacza że te dotychczasowe są nie najlepsze...

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 06.10.12, 00:03
    Kosmito, krytycznie podchodzi się do każdej prawdy naukowej. Ale one są sprawdzalne doświadczalnie lub obserwowalnie. Teorie zaś naukowe, hipotezy, obala lub potwierdza późniejsza obserwacja lub doświadczenie. Znaczy - nabywamy coraz więcj wiedzy, a więc sprawdzalnej prawdy.
    Zaś wiara to nie nauka. To po prostu wiara w dogmat, niesprawdzalny.
    Zawsze wybiorę pierwsze, oparte na rozumie.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 05.10.12, 23:22
    Ups!
    Sorellino...
    Czasem do próby samookreślenia konieczna jest spora dawka spokoju i dystansu...
    Osoby, które się nawróciły na wiarę albo niewiarę...
    potrzebują mocnych argumentów aby zaprzeczyć samemu sobie w przeszłości.
    Najbardziej pryncypialni są ci, których skrzywdzono...

    W ogóle niezbyt rozumiem, dlaczego sprawy wiary lub niewiary w Boga budzą aż tyle emocji...?
    To naprawdę do niczego nie jest potrzebne....
    Nawet jeśli ...jak się okazuje... jest to temat dla wielu bardzo ważny

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • illmatar 06.10.12, 22:45



    Czy według Ciebie, jako niewierząca, jestem bardziej agnostyczką, czy ateistką?
    Uważaj, pytanie jest podchwytliwe smile







    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • illmatar 06.10.12, 22:51
    Pytanie jest głównie do Sorelliny.

    Bo tak w ogóle, to temat wiary już mnie nie pobudza do dyskusji, jako że w tym zakresie dyskusja jest jałowa.
    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kicho_nor 07.10.12, 00:17
    Tu się w tych dyskusjach podsumowało coś jakby tak:
    Brak wiary (w Boga) to ubóstwo emocjonalne.
    Zastanawiam się,
    Małysz był człowiekiem wierzącym i czy te jego rekordy w skakaniu
    powiązane były z silna wiarą czy też Małysz posiadał absolutne ubóstwo
    w odczuwaniu strachu.
    Nie wiem czy te dwa czynniki są niezbędne by zostać mistrzem w skokach
    na nartach czy wystarczy tylko jeden dominujący.
    Byłem na skoczni Holmenkolen tam na górze i nie wiem jaka silna wiara by mnie
    zmusiła by zjechać stamtąd na nartach.

    Illmatar, czy jeździsz na nartach?


  • illmatar 07.10.12, 17:49
    Emocjonalnie jeżdżę.
    Ubóstwo emocjonalne moje boskie jakoś zupełnie się daje zaobserwować.
    A Ty chyba o strachu piszesz?

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • k.karen 07.10.12, 11:49
    Illmatar, a wierzysz w miłość? Czy ten zakres wiary także nie pobudza Cię do dyskusji? smile

    Ciekawe, że temat wiary wydaje nam się jałowy ale dlaczego w takim razie prowadzone są bardzo burzliwe dyskusje na temat religii? smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • illmatar 07.10.12, 17:55
    A co masz na myśli pisząc o miłości: wiarę czy wierzenie, że... itd?
    Jeśli to drugie, to tak.

    A burzliwe one, te dyskusje, chyba z powodu wagi światopoglądu dla samooceny. Na czymś każdy sobie ją wypracował, jeśli przypadkiem na stosunku do niewiadomego, to ma kłopot z dyskusjami: przychodzą inni i krytykują. Można się załamać wink

    To nie jest mój przypadek, tylko jak podejrzewam autentycznych agnostyków. Bo co jak Bóg jest? Załamka, skoro grzech główny to niewiara. Ma się przechlapane na wieczność. Stąd zapobiegliwy Pascal wymyślił wygodną furtkę.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • circe_kirke 07.10.12, 18:29
    "Stąd zapobiegliwy Pascal wymyślił wygodną furtkę."
    Wygodna furtka w wydaniu pana Pascala to jedna z najdoskonalszych hipokryzji od czasu wynalezienia koła smile Nie! Od chwili rzucenia kości pod niebo (1:37)

    --
    C-K
  • mirekms 07.10.12, 19:46
    circe_kirke napisała:



    "Stąd zapobiegliwy Pascal wymyślił wygodną furtkę."

    Wygodna furtka w wydaniu pana Pascala to jedna z najdoskonalszych hipokryzj



    --------------------------------------------------------------------------------------(m.podkreślenia)--------


    korzystniej jest przyjąć założenie,że Bóg istnieje
    i stosować się do zasady wiary,bo
    można zyskać życie wiecznie w niebie

    życie zaś tak,
    jakby Boga nie było,wbrew zasadom wiary

    https://encrypted-tbn3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcR6lZdPcnjxxdkiHVXnau3f-PfWB_xhPlMIXwN8ZUDNJwSJEzbt


    PS.
    na postawie tekstu Mariusza Janickiego
  • k.karen 07.10.12, 21:59
    Nie wiem co masz na myśli pisząc "to drugie"? Wierzysz w miłość
    czy nie wierzysz, pytanie jest konkretne i bez podtekstów smile

    Nie rozumiem, "waga światopoglądu dla samooceny"? To znaczy, że jak ktoś wierzy w Boga to ma lepszą czy gorszą samoocenę? smile
    Twierdzisz, że ludzie wierzący mają kłopot z dyskusjami na temat wiary i że to może prowadzić do załamania? Możliwe, że są tacy ale to są ludzie małej wiary i niskiej samooceny właśnie smile

    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • illmatar 07.10.12, 22:49
    Rozróżniam wiarę i wierzenie = przekonanie o czymś, do czegoś.
    Mówi się, że miłość jest ślepa. Nie wiem czy ta ślepa jest jakaś lepsza, ale mamy mnóstwo przymiotników: głupia, odpowiedzialna, mądra, warunkowa, bezwarunkowa itd...
    Osobiście mam zaufanie do miłości jako uczucia bezinteresownego. Rzadko się taka zdarza.

    > Nie rozumiem, "waga światopoglądu dla samooceny"? To znaczy, że jak ktoś wierzy
    > w Boga to ma lepszą czy gorszą samoocenę? smile

    Samoocena jest decydującym czynnikiem powodzenia lub niepowodzenia w życiu (specjalnie nie używam słowa sukces). Jeśli samoocena jest zbudowana na identyfikacji światopoglądowej, to jej naruszenie grozi osobistą katastrofą lub co najmniej zawirowaniami bardziej niż w innych wypadkach.
    Sądzę, że to jest częste zjawisko, że ludzie sytuują się w którymś z obozów ideologicznych. Nie ma znaczenia w którym. Po prostu stosunek do wiary jest tu dość podstawowym rozróżnieniem. I w takim wypadku człowiek broni swojego światopoglądu do upadłego, jaki by on nie był. To znaczy, żeby nie upaść wink

    Ludzie małej wiary i z niską samooceną nie są wcale kimś wyjątkowo słabym i nędznym. Ludzie małej wiary i z zawyżoną samooceną bywają gorsi wink
    Tak czy owak, samoocenę najlepiej mieć prawidłową!
    Ba! – wrzasnął kot.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • k.karen 07.10.12, 23:34
    Wiara to nie są wierzenia. Człowiek wierzący ufa nawet wtedy kiedy przekonania stoją w poprzek wiary. Wierzenia to zwykle zabobony albo "wiara" w cuda a nie w Boga.

    Jeżeli masz zaufanie do miłości jako uczucia bezinteresownego to znaczy, że wierzysz w miłość smile

    Ludzie małej wiary i z niską samooceną nie są wcale kimś wyjątkowo słabym i nędznym. Ludzie małej wiary i z zawyżoną samooceną bywają gorsi

    A widzisz, czyli samoocena nie zależy od światopoglądu, tak więc czy to będzie ateista czy wierzący to jak ma problem z samooceną to będzie miał problem z krytyką swoich przekonań i z dyskusją na ten temat. smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • illmatar 08.10.12, 01:01
    k.karen napisała:
    > Wiara to nie są wierzenia.

    Nic takiego nie sugerowałam. Wierzenie to nie wierzenia.
    Przy okazji, wiara opiera się na wierzeniach. Wiara chrześcijańska na tych, które podane są w Biblii, a inne wiary mają swoje święte księgi lub mędrców, którzy je przechowują w głowach.

    > jak ma problem z samooceną to będzie miał problem z krytyką
    > swoich przekonań i z dyskusją na ten temat. smile

    Tak, oczywiście. Tylko taki co ma problem najbardziej broni tego, co jest fundamentem jego osoby jako jednostki. Najczęściej są to przekonania dotyczące wiary / niewiary. Inne przekonania, np. polityczne, już nie tak bardzo absorbują większość ludzi, łatwiej się je zmienia.

    Żartem zapytam:
    co zrobi osoba dla której podstawową identyfikacją jest dewiza "Bóg, Honor, Ojczyzna" w sytuacji, gdy dwie z tych wartości wejdą w konflikt?

    Przy okazji. Zawsze mnie ciekawiło, czy to środkowe słowo odnosi się do tego co je wypowiada, czy może do ogółu współplemieńców, albo dajmy na to, do białogłów?

    No dość chichów, miłych snów smile

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • k.karen 08.10.12, 10:44
    Illmatar smile

    > Tak, oczywiście. Tylko taki co ma problem najbardziej broni tego, co jest funda
    > mentem jego osoby jako jednostki. Najczęściej są to przekonania dotyczące wiary
    > / niewiary. Inne przekonania, np. polityczne, już nie tak bardzo absorbują wię
    > kszość ludzi, łatwiej się je zmienia.
    >

    Dlaczego myślisz, że ktoś kto najbardziej broni tego, co jest fundamentem jego osoby, ma problem? Przecież to normalne, że ludzie bronią swoich wartości, niezależnie od wiary czy niewiary. Można zmieniać poglądy ale niedobrze jest kiedy zmienia się zasady według których się żyje i nie do końca musi to mieć coś wspólnego z wiarą. Można przestać wierzyć ale pojęcia etyki i moralności są uniwersalne. Przy okazji o teorii Pascala, ona nie jest wybiegiem, asekuracją. Pascal nie udowodnił istnienia Boga ani Jego nieistnienia. Pascal udowodnił logiczność wiary smile

    > Żartem zapytam:
    > co zrobi osoba dla której podstawową identyfikacją jest dewiza "Bóg, Honor, Ojc
    > zyzna" w sytuacji, gdy dwie z tych wartości wejdą w konflikt?
    >

    Nie umiem Ci na to odpowiedzieć ale myślę, że jeśli miałby tu zaistnieć jakikolwiek konflikt to pachnie to hipokryzją smile


    > Przy okazji. Zawsze mnie ciekawiło, czy to środkowe słowo odnosi się do tego co
    > je wypowiada, czy może do ogółu współplemieńców, albo dajmy na to, do białogłó
    > w?

    Mnie ciekawi coś innego; zdałam to pytanie już kilka razy krytykom wiary katolickiej: czy znaleźli w Nowym Testamencie choćby jedną rzecz, która nie służyłaby człowiekowi? Nikt mi jeszcze na to nie odpowiedział twierdząco smile

    Miłego dnia smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • circe_kirke 08.10.12, 13:05
    Karen, pozwolę sobie zaprotestować stanowczo smile

    "Blaise Pascal, XVII-wieczny myśliciel, dowodził – streszczając – że korzystniej jest przyjąć założenie, że Bóg istnieje i stosować się do zasad wiary, bo można zyskać życie wieczne w niebie (tzw. zakład Pascala). Życie zaś tak, jakby Boga nie było, wbrew zasadom wiary, gdyby okazało się, że jednak jest, skończy się katastrofą, czyli wiecznym potępieniem. Lepiej więc, zdaniem Pascala, postawić życie doczesne za ewentualne życie wieczne." ("Polityka")
    Napisałaś, że "Pascal udowodnił logiczność wiary". Pascal udowodnił jedynie korzyść płynącą z udawania. Taka postawa to wygodnictwo w stanie czystym. Reprezentuje ją zresztą ogromna rzesza ludzi, którzy biorą ślub kościelny, chrzczą dzieci, prowadzą je do pierwszej komunii, dzieci zaś (od pewnego wieku) nie przestają chodzić na lekcje religii, bo ... to się może kiedyś przydać i procentować. Czy w tym jest choćby cień cienia wiary? Idąc tym tropem, nie zawaham się uznać, że jest to postawa obrażająca Boga. Tak jakby Bóg nie wiedział, kto w Niego wierzy, a kto jedynie "odklepuje" obowiązki, wykonuje pewne przypisane obrządkowi czynności itd. na wszelki wypadek. Kto zasługuje na nagrodę? Ktoś, kto uczciwie mówi, że nie wierzy, ktoś, kto na pytanie, czy Bóg istnieje, odpowiada szczerze "nie wiem", czy kłamliwy "uczęszczający"?
    Opisaną postawę przyjmuję, wyjeżdżając w trasę. Ponieważ bardzo chcę wrócić do domu, zakładam, że inni uczestnicy ruchu drogowego to idioci, więc mam oczy dookoła głowy. Ale mimo to nie ma we mnie "wiary", że na pewno wrócę do domu.

    To tak z grubsza i wyłącznie w oparciu o fragment z "Polityki" smile

    Słońca i ciepła życzę

    --
    C-K
  • sorel.lina 08.10.12, 13:55
    circe_kirke napisała:
    > Napisałaś, że "Pascal udowodnił logiczność wiary". Pascal udowodnił jedynie kor
    > zyść płynącą z udawania. Taka postawa to wygodnictwo w stanie czystym.
    ,

    Witaj, Circe! smile
    Jestem osobą wierzącą, ale opieram moją wiarę na zupełnie innych przesłankach.
    Przy czym, po pierwsze: traktuję te przesłanki jako przekonywujące dla mnie, niekoniecznie dla innych. Po drugie: nie znaczy to, że nie mam żadnych wątpliwości, przeciwnie, jestem ich pełna. Po trzecie moją wiarę traktuję bardzo osobiście i nie próbuję nikogo do niej przekonywać, odwodząc kogokolwiek od jego własnego światopoglądu.
    "Uzasadnienie" zaś wiary w sposób, w jaki to zrobił Pascal, budzi mój zdecydowany
    sprzeciw. Widzę w tym interesowność i asekuranctwo. Obu nie cierpię!

    Masz rację, to próba "oszukiwania" Boga, w którego niby się wierzy. A cóż to za Bóg, którego można by oszukiwać?! O stronie etycznej takiej postawy już nawet nie wspomnę.
    Serdeczności, C-K.
  • k.karen 08.10.12, 14:25
    C-K, zgadzam się z tym co napisałaś, tyle że trudno mi wyobrazić sobie udawanie wiary, dla mnie to kompletny absurd z powodów o których napisałaś. Zdaje się, że to R. Dawkins stwierdził, że Pascal zachęca w swoim "zakładzie" do udawania wiary, możliwe że taki wniosek powstał ze względu na błędnie odczytane słowa "warto wierzyć", z których zrobiło się "opłaca się wierzyć".
    Dawkins zrobił też błędne założenie, jego zdaniem "człowiek nie jest w stanie sam podjąć samodzielnie decyzji o uwierzeniu w Boga". Można z tego wyciągnąć taki wniosek, że wiara jest czymś narzuconym, nonsens. Nie da rady nikogo zmusić do wiary, tak jak nie można zmusić do kochania. Można nauczyć pewnych rytuałów, przywiązania do tradycji ale same rytuały to przecież nie jest wiara.

    " Poza tym Dawkins krytykuje przekonanie, że Bóg miałby nagradzać lub karać za sam fakt wiary w jego istnienie, uważając to za wiarę w boską małostkowość i za odwracanie uwagi od innych, dużo ważniejszych dla człowieka kwestii mogących stanowić sens i cel życia."

    Z tym akurat się zgadzam bo kto dał prawo człowiekowi sądzić kto zostanie zbawiony lub nie. Cóż można powiedzieć o sumieniu drugiego człowieka jeśli nawet ze swoim mamy problemy? smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • circe_kirke 08.10.12, 16:21
    Karen, miałam o tym napisać w drugiej części, czyli jak znajdę czas. Musiałam znaleźć zatem już zaraz teraz smile
    "człowiek nie jest w stanie sam podjąć samodzielnie decyzji o uwierzeniu w Boga".
    Z podobną myślą w głowie chodziłam od wczoraj chyba. Z moimi przemyśleniami z grubsza na ten temat i tej konwencji. Któż bowiem wierzy "sam z siebie"? Tak naprawdę nieliczni. Ci, którzy sami doszli do wiary, mniejsza o przyczyny. Moim zdaniem tylko tacy podjęli samodzielną decyzję o uwierzeniu, choć słowo "decyzja" nie jest trafnym słowem. Na kogoś, kto żył poza wiarą, ona po prostu spływa. Czasem powoli, stopniowo narasta, czasem pojawia się jak błysk i jest. Jak miłość smile
    Większości z nas wiara została jednak nie tyle narzucona, co w nas wdrukowana. Od pieluch. Indoktrynacja to brzydkie słowo w tym kontekście, ale chodzi właśnie o to. Nie mieliśmy możliwości dokonania wyboru, czy chcemy zostać ochrzczeni, czy chcemy przystąpić etc. Czy chcemy, żeby rodzice zabierali nas, niemowlęta i małe dzieci, do kościoła. I tak to się toczyło poza naszą świadomością, poza naszym wyborem. Się chodziło, uczestniczyło, się podobało, lata mijały, aż nasiąkliśmy jak gąbka. Wątpliwości wymagają osiągnięcia pewnego wieku. Jedni zaczęli je mieć, myśl na "nie" krystalizowała się, okrzepła i odeszli. Inni mimo wątpliwości zostali. Jeszcze inni szarpią się sami ze sobą i nie potrafią zaznać spokoju. Są też tacy, którym wszystko jedno, a ich myśli płyną spokojnie. Każdy życiorys inny, ale droga do wiary u większości jednaka – od urodzenia pod wpływem. Trudno zaś uwolnić się spod wpływu, który trwał przynajmniej kilkanaście lat. Moja NG chce dokonać aktu apostazji. Ja nie miałabym odwagi. Nie mam. Zatrzymałam się na etapie "nie wiem". To najbardziej męczący z etapów. "Tak" i "nie" są jednoznaczne i proste.

    Sorellino (pozdrowienia od H.K.! smile, w cekowym rozumieniu świata wiary najpełniej wyrażają ją chasydzi, chwaląc Pana nawet wówczas, gdy prowadzą z Nim spory.


    --
    C-K
  • sorel.lina 08.10.12, 17:20
    circe_kirke napisała:
    > Sorellino (pozdrowienia od H.K.!

    Ojjjj! Jak mi miło! smile Odwzajemniam z wielką radością!
    A! Właśnie kilka dni temu spotkałam po latach koleżankę z licealnej ławy (w sensie dosłownym!). Jest stomatologiem i leczy... H.K.!!! smile
    Świat jest taki wielki i taki mały zarazem! To jest cudowne! smile

    > w cekowym rozumieniu świata wiary najpełniej wyrażają ją chasydzi, chwaląc Pana nawet wówczas, gdy prowadzą z Nim spory.

    W sorellinowym rozumieniu świata także.
    Jeśli ktoś nigdy nie spierał się z Bogiem, to znaczy, że... nigdy w Niego nie wierzył. Tak uważam.
    W mojej ścieżce życiowej przechodziłam etap wiary "ślepej", (do I-szej komunii),
    etap obojętności (do końca podstawówki), etap buntu (liceum), etap negacji (studia),
    etap wątpliwości i poszukiwań, etap świadomego "powrotu", choć "nieortodoksyjnego" wink,
    etap "wiary zmodyfikowanej i interioryzowanej", na którym pozostaję do dziś. Czy to etap ostateczy - nie wiem.
    Moja dorosła córka dobrnęła - jak na razie do etapów negacji (z powodu istnienia na świecie niezasłużonego zła) i wątpliwości (z powodu przemyśleń egzystencjalnych). Prowadzimy dyskusje światopoglądowo-filozoficzne, ale nie usiłuję w żaden sposób na nią wpływać - musi sama siebie określić... To jej prawo i - chyba - konieczność.



  • kkkkosmita 08.10.12, 18:23
    Einstein wierzył w Boga...i twierdził, że nauka bez Boga jest ułomna....

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • hardy1 08.10.12, 20:41
    kkkkosmita napisał:
    > Einstein wierzył w Boga...i twierdził, że nauka bez Boga jest ułomna....


    Kosmito, Einstein nie wierzył w Boga:
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114875,12598348,List_Alberta_Einsteina_na_aukcji_za_3_mln__Pisal_.html
    PS. Podczytuję, ale nie biorę właściwie udziału w tej dyskusji z prostego powodu - jestem racjonalistą. Dyskusje typu - istnieje Bóg czy nie? - są dla mnie jałowe, bezproduktywne. Wierzący nie przekona niewierzącego i odwrotnie.
    Prędzej dyskusja typu - czy i w co mogą wierzyć kosmici? - miałaby jakiś sens, bo istnienie kosmitów jest prawdopodobne, przy tej mnogości światów.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • sorel.lina 08.10.12, 22:10
    Z podanego przez Ciebie linka, Hardy:
    "Człowiek zajmujący się nauką nigdy nie zrozumie, dlaczego miałby wierzyć w pewne opinie tylko dlatego, że znajdują się one w jakiejś książce.
    (...) Nigdy również nie uzna swych własnych wyników za prawdę ostateczną".

    Jednak co Einstein, to Einstein! smile
    Pozdrawiam, Hardy racjonalnie. Nooo - prawie... wink
  • kicho_nor 08.10.12, 22:28
    Ale
    Czy mógłby ktoś te tu dyskusje uporządkować, podsumować
    i jakiś ogólny wniosek. Może Witek?
  • sorel.lina 08.10.12, 22:34
    "Czy mógłby ktoś te tu dyskusje uporządkować, podsumować i jakiś ogólny wniosek."

    Obawiam się, że nie, Kichonorze. Bo to jest taka "neverending story"... smile
  • hardy1 08.10.12, 23:05
    Sorellino, przecież to Einstein stworzył teorię względności...a więc "nic może nie być ostateczne i trwałe" wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • kkkkosmita 08.10.12, 23:58
    Hardy...

    "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości
    , a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić" - napisał m.in. genialny twórca teorii względności, który w 1921 r. dostał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki.


    Najbardziej odpowiadały mi kiedyś te słowa, które pogrubiłem...
    I nadal tak właściwie myślę...
    wiara w Boga daje ludziom nadzieję...
    jest laską przydatną w ciężkich chwilach...
    Nadzieja jest też potrzebna ludziom...
    Nie każdy potrafi myśleć o sobie... jak o przemijaniu...
    nic nie znaczącym we wszechświecie... i niewiele po sobie pozostawiającym....

    Myślę również, że bez sierści, kłów i pazurów...
    byliśmy zawsze słabi... wydawałoby się nie konkurencyjni w świecie zwierząt...
    I ta słabość przemieniła się w siłę...
    My ludzie... panowie stworzenia....sad tongue_out
    a słabość naszą bronią i siłą........

    Teraz zaś... świat tak jakoś zaczyna wyglądać... jakby ta siła rodzaju ludzkiego stawała się jego słabością i być może przyczyną klęsk wszelakich... może nawet upadku...


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 09.10.12, 00:02
    Hmmm...
    Podsumowaaanie...?
    ale czego?
    W końcu niczego nie ustaliliśmy...tongue_out
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 09.10.12, 00:04
    Tym niemniej...
    Jeśli kiedyś
    ilość
    przekształci się w
    jakość...
    to może nawet i Einsteina... \
    przeskoczymy! tongue_outbig_grintongue_out

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kicho_nor 09.10.12, 07:58
    Pogadali se i ustalili, że pogadali se.
  • sorel.lina 09.10.12, 08:28
    Kichonor: "Pogadali se i ustalili, że pogadali se".

    A o cóż innego może chodzić na forum, Kichonorze? wink















  • k.karen 09.10.12, 08:53
    Ha! I to jest jedyny konkretny wniosek w tematach wiary i niewiary smile
    Można se pogadać. Nie będzie żadnego innego wniosku bo dla każdego
    byłby inny, dlatego tak bardzo bliskie i prawdziwe dla mnie jest powiedzenie:
    "Kochaj i rób co chcesz" smile
    Ale przecież cała przyjemność z dyskusji, dyskusji z Wami i dziękuję smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 09.10.12, 09:22
    Dokładnie. Zostanie co było. Dla wielu ludzi potrzebna do życia jest wiara w siłę nadprzyrodzoną. Dla wielu nie jest potrzebna do życia. Ten podział nie jest jednak wcale ważny. Ważniejszy jest na ludzi w miarę porządnych i tych mniej porządnych. W każdej z tych "grup" znajdują się tacy i tacy. Tego się trzymam smile
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • sorel.lina 09.10.12, 09:31
    Hardy napisał:
    "Ten podział nie jest jednak wcale ważny. Ważniejszy jest na ludzi w miarę porządnych i tych mniej porządnych. W każdej z tych "grup" znajdują się tacy i tacy. Tego się trzymam"
    Ja też! I chyba każdy z tu piszących. smile
    Pozdrawiam, Podwórkowicze i idę cieszyć się słońcem. smile
  • kkkkosmita 09.10.12, 12:05
    Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee....tongue_outtongue_outtongue_out
    To napiszę ... w sposób nudny, mentorski, niepotrzebny...i beznadziejny...tongue_outtongue_outtongue_outdevil

    Zazwyczaj tak się dzieje, że dyskusje/rozmowy ogólne na temat wiary, religii... itd...
    toczą się w tzw. czasach studenckich...,
    kiedy to młodzi ludzie mają jeszcze w sobie tyle otwartości i zapału...i ciekawości... i energii żeby rozmawiać na tematy...
    różne...

    egzystencjalne
    wysoko teoretyczne
    abstrakcyjne...
    Często jest to rodzaj podsumowania zdobytej wiedzy, wyuczonej retoryki, spostrzeżeń i przemyśleń młodego umysłu...

    Potem, w 99-ciu% ludzie zaskorupiają się w sobie i zaczynają unikać wymiany poglądów, które niczego nie zmieniają...co najwyżej doprowadzają do niezrozumień, nieporozumień...
    Zaczynamy unikać tematów "drażliwych" , co najwyżej reagujemy na konkretne fakty...zazwyczaj te złe fakty ...

    Iiiiii.... życie staje się coraz bardziej szare... i stare... i negatywnie widziane...

    Nikt z nas już nie jest ...studentem...
    Ale też nikt nie zamknął swojej głowy na wszystkie spusty.

    W wielu aspektach naszego życia, religia wręcz wdziera się do naszych domów....
    Często , pomimo ogólnej niechęci... musimy jednak określić swój osobisty stosunek do otaczającej nas rzeczywistości...
    na przykład ...określić na co pozwolimy KK a na co nie wyrazimy zgody...

    A w ogóle, na całym świecie, coraz bardziej jest zauważalny wpływ wszelkiego rodzaju ortodoksów...
    nooo... i w ogóóóle....tongue_outtongue_outtongue_out

    Naprawdę nie widzę powodów, żeby milczeć na ważny jednak temat, a zwłaszcza... kiedy jest z kim pogadać...

    a ustalenia z takich rozmów...jednak jakieś są.
    Na przykład...takie, że pomimo tysiąca różnic....można w spokoju próbować wyjaśnić własny punkt widzenia i można się lubić i szanować a nie obrażać się i oceniać negatywnie inaczej myślących.


    aaaaaa....
    sprawy wierzeń, religii... w przypadku chociażby próby zrozumienia rozwoju naszej cywilizacji... od momentu.....
    rzucenia kości
    do
    czasów obecnych...
    nie da rady pominąć...


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • k.karen 09.10.12, 12:25
    Nieprawda, Kosmto! Nie piszesz w sposób nudny, mentorski, niepotrzebny....i beznadziejny!!!!!
    Nie wymyślaj!
    Takie dyskusje są zawsze oparte na własnych doświadczeniach a każdy z nas ma inne, dlatego tak trudno o tym rozmawiać. To zbyt osobiste i nawet jak ktoś zechce odsłonić swoją duszę to i tak do końca nie jest w stanie pokazać wszystkiego.

    Jednego w tematach światopoglądowych bardzo nie lubię a nawet nie znoszę - fanatyzmu i dotyczy to zarówno wierzących jak i niewierzących. Precz z fanatyzmem!

    smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 09.10.12, 12:29
    I mam pytanie...
    Einstein ... zawsze był dla mnie kimś pozytywnie zadziwiającym...geniuszem ubiegłego (a więc bliskiego i znanego stulecia.)
    Przeszedł swoją drogę...
    od wiary w Boga... do jak się okazuje... niewiary...

    ....coraz częściej spotyka się ludzi, dla których religia przestała być sprawą ważną i dla których Bóg staje się niepotrzebnym/wątpliwym abstraktem.... wymysłem przestraszonych lub słabych (według nich tongue_out) umysłów....

    A więc...
    Czy, uwzględniając całą historię naszej cywilizacji
    odejście od religii...wiary...
    jest rzeczą
    potrzebną?
    konieczną?
    słuszną?

    Jaki by był nasz świat... bez wiary w Boga?

    Jeszcze tylko napiszę, trochę nie na temat, to co dowiedziałem się o buddyzmie od proboszcza naszej parafii.
    To jest bardzo ciekawy człowiek, który sporą część swojego życia ...poszukiwał...
    W jakimś momencie, przed tym zanim zdecydował się na katolicyzm...był zafascynowany buddyzmem....
    To co mi powiedział... to, że odszedł od buddyzmu...ze względu na....samotność...


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 09.10.12, 12:50
    kkkkosmita napisał:
    >był zafascynowany buddyzmem.... To co mi powiedział... to, że odszedł od buddyzmu...ze względu na....samotność...

    Chyba go rozumiem. Swojego czasu też pociągał mnie buddyzm. Do momentu, kiedy uświadomiłam sobie, że jako szczęście najwyższe, sens istnienia i cel życia wskazuje mi... pustkę!
  • witekjs 09.10.12, 12:57
    Dzień Dobry smile Nie mogłem odezwać się wcześniej.

    Billboardy nasunęły mi pomysł, możliwego uporządkowania naszych wypowiedzi.

    Nie zabijam - X Nie zabijam - X Nie zabijam - X

    Nie kradnę - X Nie kradnę - X Nie kradnę - X

    Nie wierzę - X Nie wiem - X Wierzę - X

    Skromnym podsumowaniem naszej przyjaznej rozmowy jest to, że możemy i chcemy tutaj wymieniać się swoimi przemyśleniami, bez niepokoju, że spotkamy się z niezrozumieniem lub wyzwolimy agresywne reakcje.

    Pozdrawiam. Witek }:-})=
  • sorel.lina 09.10.12, 13:02
    Świetne podsumowanie, Witku! smile
    I tak trzymajmy
    !
  • illmatar 10.10.12, 00:27
    To dorzucę wniosek racjonalizatorski i poproszę nową podkładkę pod mysz w nagrodę:

    banner nr 3 powinien mieć napisy skaczące losowo, tak żeby kolejność była przypadkowa

    - Nie wierzę - Nie wiem - Wierzę -
    - Wierzę - Nie wiem - Nie wierzę -
    - Nie wiem - Wierzę - Nie wierzę -




    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 10.10.12, 11:46
    Wolne skojarzenie banerrowe tongue_out
    SATOR
    AREPO
    TENET
    OPERA
    ROTAS
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • illmatar 09.10.12, 13:17
    sorel.lina napisała:
    > Kichonor: "Pogadali se i ustalili, że pogadali se".
    >

    > > A o cóż innego może chodzić na forum, Kichonorze? wink

    Emotka sugeruje, że wiesz o jak wiele rzeczy może ludziom chodzić w virtualu. Ale dobrze jest przypomnieć, do czego tak naprawdę służą fora.

    Do czego poza tym służą fora bardzo mnie interesuje, ale to temat na inną niekończącą się opowieść. I raczej nie na forach, bo kiedyś już za takie zaciekawienie nieźle oberwałam, co wskazuje, że kwestia należy do drażliwych. Sami wiecie.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 09.10.12, 13:38

    Do czego poza tym służą fora bardzo mnie interesuje, ale to temat na inną niekończącą się opowieść. I raczej nie na forach, bo kiedyś już za takie zaciekawienie nieźle oberwałam, co wskazuje, że kwestia należy do drażliwych. Sami wiecie.


    Illmatar...
    O tym do czego służy forum, decydują jego uczestnicy.
    Ogromnej większości z nas, zawsze zależało na spokojnej wymianie poglądów i spokojnej w miarę uczciwej... czyli sensownej rozmowie.
    Faktem jest, że nie zawsze było to w 100%-ach możliwe.
    Ale teraz jest.
    Forum Podwórko... ma już sporo latek na karku...
    I ciągle mamy ochotę na rozmowę i własne towarzystwo (z uwzględnieniem różnych okresów życia w realu...)
    Aby tylko wypowiedź nie atakowała personalnie..., nie wyśmiewała, obrażała, nie...umniejszała...rozmówcy... nie przekraczała pewnej granicy dobrego smaku.
    (booo... nawet pokłócić się można w jakiejś sprawie... ale nie ze sobą...)

    to zaciekawienie jest zawsze dobrze widziane...
    Nie jest tak, że każdy temat znajdzie rozmówców...
    Ja dla przykładu... czasem zbyt mało o pewnych sprawach wiem, żeby zabierać głos...
    Ale... Sami wiemy tongue_out , że tu ... nie oberwie nikt piszący w dobrej wierze....!
  • illmatar 10.10.12, 00:20
    kkkkosmita napisał:

    > Ale... Sami wiemy tongue_out , że tu ... nie oberwie nikt piszący w dobrej wier
    > ze....!

    Kosmito, moje rozczarowanie do sposobu używania forum nie odnosi się specjalnie do Loży. Popełniasz taki sam błąd, jak osoba, która czyta co ktoś pisze o sobie lub "o nas, ludziach" i natychmiast traktuje tę wypowiedź osobiście. Na zasadzie takiej np: autor wpisu donosi, że nie znosi kłamców i ich omija szerokim łukiem; czytelnik myśli: aha, znaczy mnie uważa za kłamcę i będzie omijać, a to szuja!

    Otóż fora w ogóle mają różne cechy, i dobre i nie. Akurat jak napiszę jakieś uogólnienie, to się z paru for na których bywam odzywają obrażeni co myślą, że to o nich. A ja lubię spojrzeć na każdą rzecz z pewnego dystansu, co nie znaczy że zawsze wyciągam prawidłowe wnioski. Przynajmniej się staram.

    W ramach ciekawostki: rzuciłam dziś okiem na tytuły wątków, jakie Agora poleca jako Najciekawsze - załamka, smutek internetu wink

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 10.10.12, 11:40
    natychmiast traktuje tę wypowiedź osobiście.
    Noooo! big_grin
    Wiesz Illmatar... to faktycznie jest pułapka w którą bardzo łatwo się wpada...
    I zanim człek pomyśli ...to odchlapie cóś... na ogół... nie na temat! tongue_out
    Język polski zawodny jest! A mózgi pracują na różnych częstotliwościach... i jesli dojdzie do nieplanowanej interferencji ..
    .to uuuuuuuuutongue_out
    wyjaśnień jest potem więcej niż tego co się napisało!
    Na szczęście... zawsze mogę liczyć na szczere słowa od kogoś, kto mnie dobrze zna...
    np. od Karen... czy Sorelliny...
    Hardy pisze zawsze krótko... i na temat! tongue_outtongue_outtongue_out
    I hyc!
    Problem znika!

    Czasem się zdarza... , że to co piszę, jest inaczej rozumiane niż chciałem...
    Bo piszę szybko i nieprecyzyjnie! Wyskakuję jak filip z konopi...tongue_out
    ale... przy dobrej woli.... wszystko jest do wyjaśnienia...
    nie ma się co w nadmiarze przejmować...
    A w dodatku oczywiste jest...że
    Jeśli ktoś będzie koniecznie chciał mieć mi coś za złe...to...
    nawet nic nie muszę robić... a i tak będzie na mnie obrażony!
    Jeśli ktoś będzie miał ochotę sprawdzić, czy dobrze mnie rozumie...
    To damy radę...!
    Nie lubię bez powodu obrażać, urażać... ludzi...
    Co wcale nie oznacza...że miodkowo piszę! tongue_out
    Ni...iiiii.... czasem jest tak, że moje poczucie humoru, jak również to co napiszę..... niekoniecznie jest dla wszystkich zrozumiałe np. co do intencji...
    normalka!
    Wszyscy tak mamy...
    większość nieporozumień na forach (oprócz misternego knucia trolli), to kwestia złego rozumienia...słowa pisanego... i intencji...
    A to forum... jakoś daje sobie z tym radę...

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 08.10.12, 18:28

    "człowiek nie jest w stanie sam podjąć samodzielnie decyzji o uwierzeniu w Boga


    Ale wydaje mi9 się, że człowiek jest w stanie podjąć samodzielną decyzję o podjęciu próby uwierzenia w Boga.

    Potwierdzają to w pełni moje osobiste doświadczenia.
    W sytuacji, w której NIC nie było wdrukowane, została podjęta, w sytuacji pełnego komfortu, bez nacisków i w spokoju...
    decyzja....
    Która obecnie ma swoje konsekwencje...
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • circe_kirke 08.10.12, 18:38
    Kosmito, oczywiście, masz rację. "Czystą kartę" można zapisać na tak lub na nie. Można też na "mam wątpliwości, nie wiem" ...

    Co do konsekwencji, pokłapouszę w innym terminie smile Ściskam macki!

    --
    C-K
  • kkkkosmita 08.10.12, 19:42
    Wiesz C_K... mój syn postanowił być katolikiem...
    no....
    mieliśmy farta do dobrych nauczycieli religii... (oprócz jednej katechetki, ale to było w gimnazjum... i trochę śmieszna ona była...i zbyt ..prostoduszna, niewykształcona i pryncypialna jak na nauczyciela młodzieży...tongue_outbig_grin )
    W niczym mu wiara nie zaszkodziła...
    Bez żalu i z przyjemnością patrzyłem na jego nauk pobieranie...
    i myślę, że on jednak jest jakby mądrzejszy niż ja byłem w jego wieku (w ogóle młodzież jest niegłupia) i że trochę... ma inny sposób myślenia... i że wiara do niego pasuje...
    Chyba dobrze wybrał....

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • wscieklyuklad 08.10.12, 18:47
    Jestem głęboko wierzącym ateistą. Jest to poniekąd zupełnie nowy rodzaj religii.

    Odczuwam wyłącznie głęboki smutek widząc, jak Bóg karze swoje dzieci za ich niezliczone głupstwa, za które tylko On sam jest ostatecznie odpowiedzialny; uważam, że tylko Jego nieistnienie mogłoby Go usprawiedliwić.

    W kwestii istnienia Boga zajmuję stanowisko agnostyka. Jestem przekonany, że aby uświadomić sobie zasadnicze znaczenie zasad moralnych w czynieniu naszego życia lepszym i szlachetniejszym, nie musimy odwoływać się do idei osobowego prawodawcy, zwłaszcza takiego, który karze i nagradza.

    Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie samego stworzone, którego zamysły przykrojone są na naszą miarę krótko mówiąc, Boga, który nie jest niczym innym, jak odbiciem ludzkich słabości.

    Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym musiał jednak znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka.

    Nie próbuję wyobrazić sobie Boga; wystarcza mi odczucie potęgi i majestatu przyrody, o tyle, o ile możemy ją poznać za pośrednictwem naszych niedoskonałych zmysłów.

    Przy wpajaniu ludziom tego, co moralnie słuszne, kaznodzieje powinni zdobyć się na odwagę i odrzucić doktrynę osobowego Boga, to znaczy nie powoływać się dłużej na owo źródło strachu i nadziei, dzięki któremu w przeszłości kapłani skupiali w swych rękach tak ogromną władzę

    Jeżeli istnieje w ogóle religia, która może sprostać wymaganiom współczesnej nauki, to jest nią buddyzm

    Czyje to słowa Kosmito ?
  • kkkkosmita 08.10.12, 20:00
    Czyje to słowa Kosmito ?

    A diabli wiedzą, bo... ja ...chyba nawet wiedziałem ale zapomniałem! big_grin
    Skleroza nie boli...tongue_out
    Oprócz tego... przemykam się jak wąż w trawie... starając się żadnej trawki nie poruszyć... po tematach związanych z religią, z filozofią...
    Wzrok w ziemi utkwiony.... gdzie mi w niebo spoglądać! tongue_outbig_grin

    Wściekły... myślisz dokładnie tak jak ja.
    a więc jest nas dwóch.
    To świadczy o tym, że naprawdę może być nas mnóstwo...
    Czyżby następny zakręt cywilizacji...? Tym razem już ilościowy?

    przychodzi taka chwila... kiedy człowiek dla własnego komfortu usiłuje się określić...
    Czy to samookreślenie jest nam tak naprawdę w jakiś sposób konieczne do życia?
    Co ono zmieni?
    NIC nie zmieni, oprócz tego..., że czasem pogadać sobie można... i poszukac bratnich dusz... aby nie czuć się takim zupełnie samotnym zagubionym dziwadłem w tłumie ludzi..., którzy ...
    wierzą...
    nie wierzą...
    wydaje im się ..., że...
    osądzają
    nie osądzają...
    itd.

    ( jeszcze w czasach studenckich... byłem ze swoimi poglądami dosyć... wyjątkowy, zawsze wokół mnie byli ludzie wierzący...sad )

    To co mnie tutaj autentycznie interesuje...
    to to nasze dążenie do samookreślenia się, do prawdy, do życia w prawdzie iii w ...
    no w czym... takim ważnym i wymiernym...?
    W honorze?
    w rzeczywistym świecie...(?)
    W DOSKONAŁOŚCI...(??)

    I wiesz ... myślę, że jesli Bóg istnieje...
    to zgodnie z oczekiwaniami wierzących...
    jest doskonałością!

    Mnie trudno tę doskonałość zobaczyć...
    ale są tacy, którzy w nią wierzą...
    i
    jeśli Bóg istnieje...
    to może to nasze dążenie do jakiejś doskonałości i harmonii wewnętrznej...
    jest tym, co mógł zaoferować ludziom..., ludzkości....
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • wscieklyuklad 08.10.12, 20:09
    Mój poprzedni post to wyłącznie cytaty.....
    Albert Einstein jest autorem wszystkich tych zdań.
  • kkkkosmita 08.10.12, 23:37
    Albert Einstein jest autorem wszystkich tych zdań

    O kurde... a to numer! Czyżbym był równie mądry jak Einstein?

    http://i26.tinypic.com/2ccmiol.jpg big_grin
  • sorel.lina 07.10.12, 10:17

    Illmatar:"Czy według Ciebie, jako niewierząca, jestem bardziej agnostyczką, czy ateistką?"
    To zależy od tego, czy jesteś niewierząca w istnienie Boga, czy też wierząca w Jego nieistnienie. smile
  • illmatar 07.10.12, 17:56
    Brawo!

    smile

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • witekjs 07.10.12, 20:59
    sorel.lina napisała:

    >
    > Illmatar:"Czy według Ciebie, jako niewierząca, jestem bardziej agnostyczką,
    > czy ateistką?"

    > To zależy od tego, czy jesteś niewierząca w istnienie Boga, czy też wierząca w
    > Jego nieistnienie. smile

    Z zainteresowaniem czytam Waszą rozmowę z Illmatar i pozwólcie, że się dołączę.
    Myślę, że mogę o sobie powiedzieć, że nie wierzę w istnienie boga i to wszystko, co można o tym spokojnie powiedzieć.
    Nikogo nie chciałbym przekonywać do swojej racji, ani być przekonywany i właściwie, nie sposób na ten temat prowadzić, uargumentowanej dyskusji.
    Dyskusje najczęściej toczą się w Polsce na temat tego, jaka była nasza droga do ateizmu.
    Wielokrotnie bywa to ciekawe i różne, w zależności od czego odchodziliśmy, jeśli wcześniej byliśmy wierzący.
    Przykrym problemem dla byłych katolików jest dodatkowo, to jak postrzegamy obecnie KrK i "urzędników Pana Boga"...

    Pozdrawiam. Witek
  • k.karen 07.10.12, 22:07
    witekjs napisał:
    Nikogo nie chciałbym przekonywać do swojej racji, ani być przekonywany i właściwie, nie sposób na ten temat prowadzić, uargumentowanej dyskusji.

    I słusznie bo jeszcze się nie urodził taki człowiek, który mógłby drugiego przekonać do wiary smile

    Ps. Znam ateistów, którzy mogliby być wzorem dla wierzących i znam "wierzących" którzy tylko przebrali się w ornat - vide Rydzyk i spółka.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • illmatar 09.10.12, 13:26
    k.karen napisała:
    > I słusznie bo jeszcze się nie urodził taki człowiek, który mógłby drugiego prze
    > konać do wiary smile

    No to zapomniałaś o historii ogniem i mieczem pisanej, a w dodatku także obecnie widocznej gołym okiem. Wojujący islam (ułamek islamu, ale jaki groźny), integryści, jehowi itd. Pełno tych przekonywaczy i są często skuteczni.
    Natomiast ostatnia akcja Racjonalistów (ta w Lublinie, ale idzie w Polskę) mnie śmieszy. Chociaż chyba nie chodzi o przekabacanie na niewiarę, tylko o uszanowanie praw niewierzących w państwie niby neutralnym.

    > Ps. Znam ateistów, którzy mogliby być wzorem dla wierzących i znam "wierzących"
    > którzy tylko przebrali się w ornat - vide Rydzyk i spółka.

    I to jest sedno. Wartość człowieka nie mieści się w jego stosunku do Bozi, tylko w tym co robi.


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • k.karen 09.10.12, 15:35
    Illmatar, jeśli ktoś naprawdę wierzy/nie wierzy to ani ogień ani miecz nie zmienią jego wiary/niewiary.
    Co z tego, że ktoś np. torturami wymusiłby na mnie podeptanie krzyża - to tylko wymuszony gest lub bluźniercze słowa pod przymusem ( nie wiem czy moja wiara jest tak głęboka, że byłabym w stanie poświęcić własne życie za wiarę) jeśli moje wewnętrzne przekonanie i tak pozostałoby niezmienione - tego jestem pewna na 100%. smile

    Wiesz, prawdziwa wiara/niewiara przychodzi dopiero wtedy kiedy rozum jest gotowy do poszukiwań i do wyboru drogi. Człowiek sam decyduje gdzie szukać i jeśli sam nie stwierdzi, że to jest jego droga to na nic wszelkie próby i metody przekonywania ( pomijam tu działalność sekt, które opierają się na manipulacji a człowiek z "wypranym mózgiem" nie jest w pełni świadomy swojego wyboru)

    Poza tym jestem wrogiem nie tylko fanatyzmu ale i wszystkich uogólnień w tych sprawach i pakowania do jednego wora np. katolików z wyznawcami Rydzyka i moherowym betonem, muzułmanów z Talibami itd. Jestem też wrogiem prowokacji, np. tych z karykaturami Mahometa. Ktoś kto prowokuje, wiedząc jaka będzie reakcja, jest współwinny zaistniałym skutkom, jest manipulatorem.

    Ps. O, to może być następny ciekawy temat - "Prowokacje" a w nawiązaniu także i do pytania "do czego służą nam fora" bo przecież na forach dyskutujemy o wielu sprawach. smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 09.10.12, 18:11
    Karen...
    ale na forach, żeby....porządnie pogadać na jakiś temat...
    to....
    Prowokacja jest bardzo przydatna/konieczna/potrzebna...
    Bez dobrej prowokacji...to najczęściej wychodzi tylko takie...
    mdłe... ble ble ble
    ...ewentualnie... równie mdłe ogólniki...
    grzeczne potwierdzenia....
    lub zaprzeczenia...
    nuuudnooo....tongue_out

    najciekawsze rozmowy rozpętują prowokatorzy! tongue_out


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • circe_kirke 09.10.12, 18:23
    Kosmito, prowokacja może być dobra w przypadku tematów, które nie dotykają tak bardzo najdelikatniejszych i najbardziej podatnych na zranienie miejsc w człowieku. Koniec. Kropka.

    I nie prowokuj, bo jestem bardzo zła i mam na końcu języka, a raczej klawiatury, temat, który nie ucieszy męskiej części społeczności forumowej.

    wrrr
    --
    C-K
  • kkkkosmita 09.10.12, 18:36
    Ha!big_grin
    Daamskiee... pogaduuchiii?
    big_grintongue_outtongue_out

    Kiedyś pod drzwiami kuchni podsłuchiwałem!
    Bo głodny byłem!
    A kobitki się tam zabunkrowały...
    iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii big_grintongue_out

    No cóż... trzeba było wycofać się z godnościoM... i ciastka w barku zaatakować...big_grin
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • circe_kirke 09.10.12, 20:23
    Kosmito, damskie pogaduchy znam z opowiadań. Nie uczestniczę. I z obserwowania ruchów tektonicznych na rozmaitych forach. Obserwowania nieuczestniczącego. Jest bardzo zdrowe i nie podwyższa ciśnienia.
    Proponuję polubowne porzucenie tematu i niewracanie do niego.
    --
    C-K
  • kkkkosmita 09.10.12, 20:55
    C_K...
    To była prawda, a jednocześnie rodzaj przerywnika...
    bo...
    zgadzam się z Tobą, że prowokacja musi spełniać jakieś kryteria przyzwoitości...

    nie chciałem jednak, żeby to brzmiało tak bardzo poważnie.
    Booo... już się wystraszyłem, że możesz posądzać mnie o... przykre dla kogoś prowokacje...

    Jeśliby kiedykolwiek się takie zdarzyły... to z nieświadomości... ewentualnych bolączek ewentualnych rozmówców...

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • circe_kirke 09.10.12, 21:05
    Jesteś bardzo uroczym wielomackowcem
    I o nic Cię nie posądzam ani nie posądzałam, naprawdę.

    Jest ok


    --
    C-K
  • kkkkosmita 09.10.12, 21:19
    Eeech... C_K...
    Domowo i przytulnie jest kiedy Cię widzę...
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kkkkosmita 09.10.12, 21:38
    Ups!
    Chiiba na temat?big_grin

    http://wstaw.org/m/2012/10/09/%C5%BBycie_po_porodzi.jpg
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 09.10.12, 23:11
    Ach, Ty zbereźniku, Ty bzidki, Ty...! big_grinbig_grinbig_grin
  • k.karen 09.10.12, 23:15
    Aż się boję teraz powiedzieć....dobranoc big_grin big_grin big_grin
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 09.10.12, 23:29
    O Matko Naturo! big_grin I teraz domyślaj się, czy tym Stwórcą nie był czasem ginekolog big_grin
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • sorel.lina 09.10.12, 23:34
    No, masz! A Ty, Hardy, o in vitro! big_grin
  • hardy1 09.10.12, 23:45
    ...ja tylko obserwuję rzeczywistość dzisiejszą wink
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • circe_kirke 10.10.12, 01:00
    Co ja mogę napisać ... bardzo bardzo dziękuję! Przypomniała mi się drewutnia, piaskownica i ten tir ukryty ...

    A co do bliźniąt - mam nadzieję, że to dziewczynki smile Zawsze chciałam mieć dwie w jednym rzucie i identyczne. Jak wiadomo z najnowszej historii RP, zestaw męski bywa szokujący.

    Dobranoc, Podwórko
    --
    C-K
  • illmatar 07.10.12, 21:44
    Z podziękowaniem za współpracę smile



    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • sorel.lina 07.10.12, 22:21
    big_grinbig_grinbig_grin Dla Illmatar.
    smilesmilesmile Dla Witka.
    smile kiss Dla Karen.
  • k.karen 07.10.12, 23:36
    I ja Tobie też Sorellino - smile kiss smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 08.10.12, 14:32
    Tiiiii...
    a ja nadal nie wiem...
    Czy Bóg jest...?
    Czy go nie ma...?

    Tym bardziej, że słowa... nie wiem...nie są negatywem/wykluczeniem/odmową...

    I skąd się bierze to nasze dążenie do doskonałości?
    Po co ono jest potrzebne?
    dla przykładu sprawa wywodu Pascala...
    On jednak coś tutaj próbował uporządkować w sposób świecki, oderwany od kościoła.
    Przecież nie jest ważne co się myśli, ważne jest to co się robi.

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 08.10.12, 15:14
    kkkkosmita napisał:
    > a ja nadal nie wiem...
    > Czy Bóg jest...?
    > Czy go nie ma...?


    Kosmitku, między "wiem" a "wierzę/nie wierzę" nie postawisz znaku równości.
    Ani Ty, ani ja, ani nikt inny. smile


  • kkkkosmita 08.10.12, 15:59
    HA!
    Sorellino! big_grin
    No więc ciągle ... nadmieniam, że moja głowa w niektórych miejscach jest całkiem mała...tongue_out
    To "wiem" i "wierzę"...są w niej bardzo blisko siebie....i są w trwałym związku...hmmm... małżeńskim! tongue_outtongue_out
    I do licha!
    Pomiędzy tych dwoje... to ja mieszać się nie będę... smile

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • illmatar 09.10.12, 13:30
    To po co wszystkim tutaj zadajesz pytanie?
    Zapytasz mnie czy Witka, to dostaniesz odpowiedź na jaką byś w takim wypadku słusznie liczył. Zapytasz Sorellinę czy Karen i też powiedzą to co chcesz usłyszeć. Trzeba się zdecydować kogo pytać wink

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 09.10.12, 13:45
    Zapytasz Sorellinę czy Karen i też powiedzą to co chcesz usłyszeć.
    HA! big_grin
    A właśnie, że nieprawda!
    Karen i Sorellina... jeśli odpowiedzą, to napiszą to co myślą...
    Wcale nie będą się przejmować tym co ja myślę!tongue_out

    Z Tobą i Witkiem... sprawa jest bardziej skomplikowana... bo... prawdopodobnie podobnie myślimy...
    i wszystko co tu można osiągnąć...
    to stworzenie towarzystwa wzajemnej adoracji...big_grin

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • kicho_nor 09.10.12, 14:45
    no to życzę miodku w wzajemnej adoracji
    Kichonor
  • k.karen 09.10.12, 14:50
    Kichonorze ale gdzie TY tu widzisz TWA? Przecież ewidentnie się różnimy w poglądach,
    nawet Sorellina i ja choć z jednego KK to różnimy się w pewnych kwestiach i rozumieniu
    naszej wiary smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • sorel.lina 09.10.12, 15:20
    illmatar napisała:
    >Emotka sugeruje, że wiesz o jak wiele rzeczy może ludziom chodzić w virtualu. Ale dobrze jest przypomnieć, do czego tak naprawdę służą fora.

    Powiem tylko za siebie.

    Fora nie służą mi:

    - do wyładowywania agresji
    - do odreagowywania frustracji
    - do leczenia kompleksów (ani w ogóle do żadnej psychoterapii)
    - do przenoszenia zaszłości z realu
    - do brania odwetu za krzywdy rzeczywiste czy urojone
    - do pielęgnowania animozji
    - do prowadzenia rozrachunków osobistych


    Fora służą mi:

    - do prowadzenia dyskusji na interesujące mnie tematy
    - do mówienia o tym, o czym mam ochotę (bez nacisków ze strony tzw. dociekliwych)
    - do wyrażania moich przemyśleń
    - do poznawania różnorodnych opinii
    - do swobodnej wymiany poglądów
    - do spotykania ciekawych ludzi
    - do miłej rozrywki




  • kkkkosmita 09.10.12, 15:02
    no to życzę miodku w wzajemnej adoracji
    FUUUUUU!devil
    A ja myślałem Kichonorze..., że nam aż tak źle nie życzysz...tongue_out

    A ładnie to tak????
    takim miodkiem ...i adoracją to udławić się można!

    Co prawda... w razie co....to może się zlitujesz... i nam życie uratujesz? tongue_out

    A teraz to już gaszę kompa.
    Popraw się Kichonorze...
    albo idź na kurs pierwszej pomocy...
    bo jak Twoje ...."dobre" życzenia się spełnią, to....będziesz miał robotę! tongue_out

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • illmatar 10.10.12, 00:33
    Żesz, no, doprawdy...
    Ja nie sugeruję że one by napisały nie to co myślą, tylko to co myśli kto inny. Jak mogłeś myśleć, że ja tak myślę?
    wink


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • wscieklyuklad 09.10.12, 18:33
    A takie np. Witku treści na plakacie ?

    Kradnę * Nie Kradnę * Nie wiem
    Zabijam * Nie zabijam * Nie wiem
    Wierzę * Nie wierzę * Nie wiem.

    Czy cheć mordowania nie ma prawa bycia dewizą życiową ? Jeśli nie wierzysz - nie tylko w Boga, ale głównie - i to ziemską - sprawiedliwość, którą Cię ukarze, to morderstwo staje się czymś łatwym i bezbolesnym. Zatem osiągamy punkt, w ktrym pzoorny absurd staje się nie tylko możliwy, ale wrecz prawomocny. Bezprawie dla osoby bez zasad staje się jej indywidualnym credo (prawem ?) - wojny zaborcze są "ucieleśnieniem tej dewizy.
    "Bóg jest z nami" - ... Cynizm ? Pycha ? Czy coś innego ?
    I czy - jak ktoś tu wcześniej zasugerował - swiadkowie Jehowy szerzą swą wiarę metodą "ognia i miecza" ? (może jakiś przykładzik Illmatar ?) Ja w swej praktyce zawodowehj często napotykam na świadków Jehowy. Nigdy nie miałem z nimi najdrobniejszej scysji. Na pożegnanie wręczają swoje broszurki - bez zbędnej indoktrynacji. Na kolejnej wizycie nigyd do tego nie nawiązują, nawet aluzją nie starają się ustalić, czy, a jeśli to ile -wyniosłem z broszur tychże.

    Złodziejstwo - jak wyżej. Czy kradnący jest osobą bez zasad ? Czy aby kraś niezbędna jest niewiara w Boga i nieuchroność kary ? I dalej - czy kradzież kromki chleba, by nakarmić głodujące dziecko jest łamaniem dogmatu uczciwości ? A jeśli nie to czy kradnący może uznać kradzież za przejaw swojej "wiary" ?

    Wiara.....

    Wiara jest nieustannym wystawianiem naszego spojrzenia na świat na weryfikację. Wiara jest zatem nieustannym wyzwaniem dla każdego z nas.
    Czy jeśli poproszę Boga o trafienie "szóstki" w Lotto i wygram, to czy to Bóg zesłął wygraną, czy też trafność moich skreśleń - innymi słowy - czy Bóg zdominował moją psychikę ( podpowiedział owe szczęśliwe liczby), czy też sukces zawdzięczam sobie , lub .... przypadkowi ?
    Zatem nie tylko wiek i brak doświadczenia czy okres poszukiwań życiowych wyborów, ale "ułamek chwili" decydują o naszej wierze lub jej braku.

    I stąd trzeci słupek. Wierzę ? Nie wierzę ?

    Nie wiem.
  • illmatar 10.10.12, 00:58
    wscieklyuklad napisał:

    > A takie np. Witku treści na plakacie ?
    >
    > Kradnę * Nie Kradnę * Nie wiem

    Ten pomysł jest dla Witka i już raz Ci się nie spodobało, że coś wpisałam, czyli się wmieszałam w Waszą publiczną wymianę zdań. Trudno, znowu zaryzykuję.
    Przykład dałeś demagogiczny. Uzasadnię innym razem, bo może sam się zastanowisz i nie będzie potrzeby rozwijania tematu.

    > I czy - jak ktoś tu wcześniej zasugerował - swiadkowie Jehowy szerzą swą wiarę
    > metodą "ognia i miecza" ? (może jakiś przykładzik Illmatar ?)

    Jak to ciekawie wypaść z Twoich łask. Zaraz się robię wcześniej sugerującym ktosiem, w nawiasie Illmatar crying

    > Ja w swej praktyce zawodowehj często napotykam na świadków Jehowy.
    > Nigdy nie miałem z nimi najdrobniejszej scysji.
    > Na pożegnanie wręczają swoje broszurki - bez zbędnej indoktr
    > ynacji. Na kolejnej wizycie nigyd do tego nie nawiązują, nawet aluzją nie stara
    > ją się ustalić, czy, a jeśli to ile -wyniosłem z broszur tychże.

    Czyli spotykasz ich jako pacjentów w swojej praktyce zawodowej. To nic dziwnego, że nie przesadzają z indokrynacją.
    Jako autor wierszy umiesz na pewno odróżnić wyrażenie metaforyczne od terminu opisowego. Jakoś nie posądziłeś mnie, że talibów uważam za nawracających ogniem plus mieczem, a tylko ŚJ bronisz przed jakże niesłuszną oceną. Więc wyłożę niemetaforycznie: chodzi mi o stosowanie przymusu lub presji. Presja to określenie o niejasnych granicach. Może być to nachalna propaganda, może być straszenie piekłem, może być wbijanie niewiernych na pal. Religie i sekty misyjne zawsze stosują presję, tylko nie zawsze fizyczną.

    ŚJ są przeważnie miłymi ludźmi. Ale są upierdliwi, namolni i niezrażalni. Komuś, kto nie umie kontrargumentować włażą na łeb, komuś takiemu jak ja czują się zmuszeni pokazać drogę Prawdy, więc nie rozmawiam już z nimi.


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 10.10.12, 11:51
    czyli się wmieszałam w Waszą publiczną wymianę zdań. Trudno, znowu zaryzykuję.
    ILLMATARRRRRR!
    Ryzykujesz tylko stratę czasu, jeśli będziesz się nudzić!
    Mówię wielkimi literrrami!
    JESTEŚ TU MILE WIDZIANA!!!

    wrrrrrrrrrrrrrrrr!devil
    forum publiczne jest po to aby publiczność była szczęśliwa! big_grinbig_grinbig_grin
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • witekjs 10.10.12, 13:57
    kkkkosmita napisał:

    > czyli się wmieszałam w Waszą publiczną wymianę zdań. Trudno, znowu zaryzyku
    > ję.

    > ILLMATARRRRRR!
    > Ryzykujesz tylko stratę czasu, jeśli będziesz się nudzić!
    > Mówię wielkimi literrrami!
    > JESTEŚ TU MILE WIDZIANA!!!
    >
    > wrrrrrrrrrrrrrrrr!devil
    > forum publiczne jest po to aby publiczność była szczęśliwa! big_grinbig_grinbig_grin
    > http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg

    JESTEŚ TU MILE WIDZIANA !!! , nie tylko przez Kosmitę i mnie, co widzę na co dzień.
    Przyjemnie Cię czytać i rozmawiać z Tobą. smile
    Poza tym nie ma tu wątków z prywatą - i jak widzisz, ja też od niedawna włączam się i czuję, że jestem życzliwie przyjmowany.
    Nie prowadzę dyskusji z ŚJ i nie przyjmuję księży z opłatkiem.
    Jak wiesz, w internecie również nie włączam się do rozmów, w których autorytatywnie przekonuje się innych, do "wyższości" swoich racji religijnych.
    Zawsze trzeba obawiać się możliwości zaistnienia niepotrzebnego, nawet niezamierzanego konfliktu.

    Pozdrawiam Cię serdecznie. Witek }:-})=

  • illmatar 10.10.12, 14:09
    I ja Cię pozdrawiam łącznie z twoją Drugą Połową smile


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • sorel.lina 10.10.12, 14:41
    Illmatar! smile
    Nie przesadzaj z tą "niełaską"! smile
    Po prostu wkurzyłaś WU. Mnie trochę też. Ale ja tak naprawdę lubię ludzi, którzy potrafią mnie wkurzyć. Oczywiścię pod warunkiem, że nie przekraczają granic zwykłej przyzwoitości.
    Ty jej nie przekroczyłaś. Powarczałam trochę, bo nie lubię, jak mi się ktoś za bardzo w intymność pcha i... that's all !!! wink
    Illmatar, to co postanowiłam zachować dla siebie - to zachowam. Jestem odporna na prowokacje. ( Nie mam tu na myśli Ciebie, ale... Ty chyba wiesz, albo się domyślasz, o kogo i o co mi chodzi). Nie zamierzam też nikogo "nawracać" ani "ulepszać" tego świata.
    Nie mam misjonarskiego temperamentu. Ale. Ale... ale...! nauczyłam się też ( w necie właśnie) asertywności. Nie zaspokajam wszystkich oczekiwań moich ko-nautów! smile
    Pozdrawiam ciepło.
  • illmatar 10.10.12, 15:27
    Że wkurzyłam WU, to mi dał do zrozumienia on sam. Że Ciebie, to nie wiedziałam. Uważam, że to nie jest jednak mój problem, chociaż chętnie odpowiem na wszelkie pytania.

    Ja też Cię miło pozdrawiam.

    PS. W wiadomej sprawie, co to każdy i tak wie o co chodzi, mnie nie chodzi o "prawdę", tylko o zrozumienie (przeze mnie) o co w tym chodziło i niestety nadal chodzi. Ale jeśli się nie dowiem, to nic się nie stanie. Najwyżej będę żyła w błędzie poznawczym.
    Hi, hi, sporo tego "chodzenia" w dwu zdaniach powpisywałam!

    Pa smile


    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 10.10.12, 15:51
    HIHI ha ha! tongue_outtongue_outtongue_out
    Nie wiem czy mam się cieszyć czy... martwić...

    Kiedyś wymyśliłem sobie taką sygnaturkę

    http://i48.tinypic.com/1zf6cms.jpg

    Nawet ładnietongue_out pokolorowałem mojego kota kreskowego...big_grin
    Używałem sygnaturki tylko na Podwórku...

    niedawno zauważyłem, że ktoś założył sobie konto o nazwie kot_kreskowy...
    Cieszę się, że obserwatorowi Podwórka...mój pomysł aż tak bardzo się spodobał! tongue_outtongue_outtongue_out

    Ale przy okazji, jesli już taka się zdarzyła, wyjasniam, że... mam tylko dwa konta na gazecie.
    kosmitę i delkosa...
    Proszę mnie nie mylić z obecnym właścicielem konta ...kot_kreskowy...

    Iiii.... nie warto błędów zatrzymywać w głowie...
    Szanuj zieleń! tongue_out
    Tfuuu,... znaczy się... szanuj głowę! big_grinbig_grinbig_grin
    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • sorel.lina 10.10.12, 16:07
    Kosmitku, kocie zakreskowany, ktoś na ławeczce czeka... smile
  • illmatar 11.10.12, 00:04
    Kosmito, widać uważasz że mam z tym coś wspólnego, skoro tę informację wstawiłeś pod moją wypowiedzią.
    Hm.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 11.10.12, 00:44
    Nie uważam niczego podobnego.
    Wiem mniej więcej kto to może być.
    W dodatku dowiedziałem się o aktywnościach tego ...koda kreskowego i na wszelki wypadek postanowiłem uściślić sprawę.
    Nie chcę, żeby mnie ktokolwiek, wmanewrował w krzywą sytuację.
    Bo ... ten rodzaj działalności jest mi doskonale znany z forum tvn-u
    Cały czas to samo.
    Cały czas manipulacje informacją...
    Że też im się jeszcze nie znudziło.....

    Kiedy dowiedziałem się, że sprawa pięknego wielkiego forum Misogino, znów jest opisywana w sposób wrogi... i nieprzyjemny....
    to co miałem robić?
    Świetne forum, o setkach tysięcy wpisów...
    na którym pisało mnóstwo ludzi, tak jak chcieli...
    gdzie poznało się mnośtwo ludzi...a wiele przyjaźni przetrwało do tej pory... już w realu...
    Zostało rozwalone przez trolle.
    Trolle te po kolei rozwalały porządne fora, w tym również Podwórko na tvn-ie
    Niezłe są te ich metody...
    Bardzo skuteczne!

    Wiadomo, że jeśli ktoś się nie przekona na własnej skórze... to może wątpić...

    W tym przypadku zrobiłem co uważałem...

    Zezłościło mnie to, że znów Misogino jest używane w charakterze kija... i to przez te same trolle, które go rozwaliły i pokrzywdziły bardzo wiele osób!


    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • illmatar 11.10.12, 01:05
    Oj, czyli ta sprawa jest naprawdę potężnie powikłana. To już nie chcę nic więcej o tym wiedzieć.

    Dobrej nocy, Kosmito.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 11.10.12, 12:34
    HA! big_grin
    Życzenia dobrej nocy, się sprawdziły.
    wyspałem się jak smok!
    Teraz z energią... a nawet rodzajem zapału...tongue_out kłapię zębatą paszczą... rozgryzając kolejne wściekłe muchy, spraw wszelakich... brzęczących mi w głowie i na biurku...!big_grin

    http://i48.tinypic.com/1zf6cms.jpg
  • illmatar 11.10.12, 13:13
    Podoba mi się Twój nowy obrazek w sygnaturce, fajna grafika, poprzedniego czemuś nie lubiłam.
    Miłego dnia!

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • kkkkosmita 11.10.12, 17:59
    Hmm... no cóż... muszę go troszeczkę poużywać...
    Tak będzie najlepiej...

    ale...
    Kunia... znalazła mi Natka.
    Imię dla kunia znalazła Sorellina...
    Kuń jest wyjątkowo paskudny!
    Ma brudne wyszczerzone zęby
    Nierasową głowę...
    Taki kuń od woza!
    a w dodatku... wsadza swoje pyszczycho... czy go proszą czy go nie proszą!
    I widać..., że hałasuje...
    Paskuda i już!big_grin
    To jest kuń Jontek i ogromnie go lubię...
    Jest naprawdę ... wyjątkowy w swojej brzydocie, jeśli porównamy go do różnych ładnych i ciekawych sygnaturek!

    kocurka kreskowego używałem dopóki nie darowano mi Jontka!
    Lubię koty i inne zwierzaki... nawet węże lubię...
    Mam kilka sygnaturek.
    Jontka używam najczęściej

    http://i48.tinypic.com/1zf6cms.jpg
  • kkkkosmita 11.10.12, 18:01
    To jest kosmita z podbitym okiem, ale całkiem szczęśliwy.
    Używam go kiedy się naprawdę śmieję...z czegoś miłego.
    --
    http://i39.tinypic.com/35k37nr.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 18:05
    A to jest kot, szukający myszy...
    no cóż... czasem często... wydaje mi się...że moja spostrzegawczość i spostrzegawczość tego kota, mogą ze sobą swobodnie konkurować... a więc... czuję wspólnotę duchową! big_grin


    http://i39.tinypic.com/2m4ah79.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 18:13
    A ta sygnaturka...
    zobacz jaka ładna! big_grin

    http://i.imgur.com/LCRfws.jpg
  • kkkkosmita 11.10.12, 18:18
    A zgadnij co to za zwierzę?
    Czarne ze złotymi oczami...

    http://i51.tinypic.com/2hdtlso.jpg http://i51.tinypic.com/ix45xt.jpg
  • illmatar 11.10.12, 21:38
    To stworzonko ktoś wymyślił na potrzeby komedii grozy? Taki anty-kameleon?

    Dzięki za wystawę twoich sygnaturek. Najbardziej lubię tę z kotem kreskowym i kotem szarym.
    Anty-kameleon rozśmiesza.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • k.karen 11.10.12, 22:11
    A mnie najbardziej podoba się "kosmita z podbitym okiem" smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 22:18
    Dooobraaa... dooobraaa Kareen!big_grintongue_out
    Mi to tam podbite oko... hmmm...
    ...Noooo....
    w każdym razie wyrażam pełne nadziei przypuszczenie...
    że moje oko... będzie bezpieczne?tongue_out

    http://i48.tinypic.com/1zf6cms.jpg
  • k.karen 11.10.12, 22:26
    No wieeeesz! A co Ty pomyślałeś, że to ja miałabym Tobie podbijać to oko?!
    Foch, foch, foch!

    big_grin big_grin big_grin
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 22:38
    HA!
    no to sprawa wyjaśniona.
    Jestem bezpieczny...big_grin

    Hmmm...
    Zawsze lepiej się spytać...i na w razie cóś, drogę ewakuacji mieć zapewnioną...tongue_outbig_grin
    --
    http://i39.tinypic.com/35k37nr.gif
  • k.karen 11.10.12, 22:43
    Chyba zapomniałeś, że ja też jestem kosmitką? To kto ma Cię bronić jak nie ja? big_grin
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 23:03
    Wcale nie zapomniałem!
    Tym bardziej trzeba uważać! tongue_outbig_grin

    http://wstaw.org/m/2012/05/09/Po_robocie_E.jpg
    --
  • kkkkosmita 11.10.12, 23:12

    http://th07.deviantart.net/fs71/200H/f/2012/196/5/4/looking_for_higgs_boson___fluorescent_version_by_vladstudio-d57bech.jpgLINK

    Hmm... z kosmitkami... to trzeba jednak dobrze się zawsze rozejrzeć! big_grin
  • kkkkosmita 11.10.12, 22:15
    To jest jaszczurka
    tropikalna (Borneo...czy Sumatra... zapomniałem a nie mogę znaleźć artykułu skąd ją wziąłem)
    Jak na jaszczurkę ma taki zadumany pyszczek. Niemalże o ludzkich proporcjach.
    I jest jednobarwna, brak jej barw ochronnych, bo przecież jaszczurki są zmiennocieplne, potrzebują wygrzewać się na słońcu...
    więc
    tutaj kolor zdecydowanie czarny... nie jest kolorem bezpiecznym.

    Kiedy ją zobaczyłem to pomyślałem..., że gdyby to jaszczurki stały się rasą panującą na Ziemi... to należałoby zwrócić uwagę na tę czarnulkę.

    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
  • llmirka 11.10.12, 19:48
    Kosmito...
    smile
    --
    http://republika.pl/blog_oj_1271134/2617878/tr/malpkaminigifusav7f.gif
  • kkkkosmita 11.10.12, 22:20
    Mireczko...
    miło tu Cię widzieć!
    Aby częściej! big_grin
    http://i39.tinypic.com/2m4ah79.gif
  • sorel.lina 10.10.12, 15:58
    Illmatar:
    'W wiadomej sprawie, co to każdy i tak wie o co chodzi, mnie nie chodzi
    o "p rawdę", tylko o zrozumienie (przeze mnie) o co w tym chodziło i niestety nadal
    chodzi.

    Ograniczę się do stwierdzenia: O nic nie chodziło! I nie chodzi. Po prostu się zadziało. Po prostu komuś zawierzyliśmy, może naiwnie, ale zawierzyliśmy. Ten ktoś nie żyje, ale wciąż jest nam drogi i nie dopuszczamy myśli, że mógłby nas oszukać, choć mógł... koloryzować...
    Tak czy owak, o żadnym "spisku", czy " świadomej manipulacji", a już zwłaszcza chęci szkodzenia lub skrzywdzenia kogokolwiek, nie było mowy.
    Tu powiem: Amen!
  • illmatar 11.10.12, 00:01
    No i dobrze.
    Gdyby jeszcze odpryski jakichś wzajemnych niesnasek nie pojawiały się obecnie, to byłoby jakoś lżej oddychać.
    Moja chata z kraja.

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg
  • illmatar 10.10.12, 14:10
    Jak miło napisałeś! I jak dowcipnie!
    Buzi

    --
    http://i48.tinypic.com/35j9o21.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka