Dodaj do ulubionych

O dokonaniach dr Ogórek

26.01.15, 03:02
Bez komentarza:

www.templariusze.org/platformy_new/viewtopic.php?f=37&t=93

"Przed obroną udało jej się opublikować jeden (!) artykuł w nierecenzowanym czasopiśmie (teoretycznie nie powinien być wliczany do dorobku), jej doktorat, wydany w formie książki, został dosłownie zmiażdżony w recenzjach w prasie naukowej ("Muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie widziałem pracy, która zawierałaby takie nagromadzenie błędów rzeczowych, warsztatowych i stylistycznych. (...) w żaden sposób nie spełnia standardów rozprawy naukowej i nie może pretendować do miana rzetelnego studium historycznego, czy choćby popularnonaukowego. (...) Dziwić może, że taka książka w ogóle ukazała się drukiem"; autor: prof. Paweł Kras).

Roczniki Historyczne 79 (2013)
--
Ulisses
Edytor zaawansowany
  • coco.franelka 26.01.15, 03:36
    blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/694826,doktorat-magdaleny-ogorek-sciema.html
  • vidavil-125 26.01.15, 09:17
    z komentarzem

    Przeczytałem dorobek naukowy prof. Pawła tu w sieci.
    Jeśli ten cały swój naukowy dorobek oparł na materiałach źródłowych to napisanie tak rozległej
    tematyki powinno mu zająć trzysta lat pisania.

    Ale bywają świetni manipulatorzy którzy ze znalezionej szyszki u nas w lesie potrafią opisać
    życie lemurów na Madagaskarze.

    Jeśli prof. Paweł ma taką zręczność w manipulacji to jako wyga stary mógł pani Ogórek
    zarzucić brak tych zalet.



  • ulisses-achaj 26.01.15, 15:34
    Ujęły mnie cytaty z dr przytoczone w artykule pod linkiem. Zaiste, mówią same za siebie, więc nadal: bez komentarza.
    --
    Ulisses
  • wscieklyuklad 26.01.15, 19:12
    Tą razą - jako wciąż ewentualny zastępca Szanownej Pani Ogórek w wyścigu pod żyrandol - a zarazem doktorant autentyczny (dotychczas nie doszukano się plagiatu w mojej znakomitej dysertacji , pozwolę sobie zgłosić zdanie odrębne.

    Po pierwsze primo: większość polskich rozpraw doktorskich, to prosta kompilacja dotychczasowych osiągnięć w tej dziedzinie, której praca dotyczy. Dobrze czujący się w bibliografii "kompilant" sprawnie złoży ileśileś spostrzeżeń, ubierze je w ramy dyskusji, w której przedstawi obszernie sprzeczne opinie naukowe, a następnie zawnioskuje, że jego teza jest jak najbardziej zbliżona do prawdy objawionej.
    Recenzenci ucieszą się, że doktorant umieścił w spisie ileśileś pozycji piśmienniczych, które on zna i może się mądrze na ich temat wypowiedzieć.
    Nie daj Boże, by doktorant pozwolił sobie na odchyłkę od przyjętej linii - musi opowiedzieć się po którejś ze stron, i dodać od siebie jakiś nieistotny najczęściej szczegół.
    Z doświadczeń własnych mogę powiedzieć, iż rzetelnie (jak rzadko) dokonana szczegółowa analiza ultrasonograficzna obejmująca stosownie długi czas obserwacji, doprowadziła jedną z doktorantek do wniosku, iż funkcja mięśnia sercowego po zawale może się niespodziewanie poprawić. Wobec olbrzymiej śmiertelności w tamtych czasach (przełom lat 80/90 gdy nie było tak szybkiej i nowoczesnej diagnostyki i terapii), psorstwo uznawało, iż pozawałowiec może co najwyżej cierpliwie czekać na odpał, wśród postępujących objawów niewydolności serca.
    Promotor pracy NAKAZAŁ NAGIĘCIE STATYSTYKI tak, by w efekcie wyszło wedle obowiązujących kanonów - no bo jak wyjaśnić, że wyszło inaczej, niż innym? Jak odpowiedzieć na pytanie, czym uzasadnić taką poprawę? Jak obronić rzetelność pomiarów skoro świat pracujący wówczas na "mercedesach" wobec naszych syrenek, ustalił dogmat odmienny?
    W jakiś rok po skutecznej obronie pracy, doktorantka podrzuciła promotor najświeższe (naturalnie hamerykańskie) artykuły, z których wyszło to, co wyszło a jednak oficjalnie nie wyszło bo wyjść nie powinno.
    Zamiast być cytowaną w każdym następnym artykule światowym i dać źródło do następnych odkrywczych doktoratów, doktorantka mogła jedynie oblizywać się mocno wysuszonym ze stresu języczkiem.

    cdn.
  • wscieklyuklad 26.01.15, 19:29
    Mam nadzieję, iż udowodniłem po części, iż doktoratu są w znacznej mierze jakąś kompilacją (by nie rzec - plagiatem tfu,tfu [z wyjątkiem naturalnie mojego, jak najbardziej autorskiego],
    zatem nie należy przywiązywać do doktoratu mojej Szanownej Przeciwniczki w wyścigu pod żyrandol, zbyt wielkiej wagi.
    Po drugie primo: aby zostać dopuszczonym do przewodu dochtorskiego, trzeba zdać egzamin z języka obcego.
    Naturalnie, ktoś mógłby w tym miejscu spytać, czy aby napisać doktorat medyczny, czy dajmy na to prawniczy - trzeba zdać egzamin z łaciny, która jest językiem matczynym (ojcowskim?) obu tych dziedzin.
    NIC Z TYCH RZECZY!
    Warunek jest jeden: jeśli zdawałeś już wcześniej egzamin specjalizacyjny (czyli zawodowy), to ten doktorancki musi być inny.
    Ja naturalnie jako Człowiek Renesansu na egzaminie specjalistycznym zdawałem język ruski - siłą rzeczy, ten drugi musiał być inny.
    No i tu pojawił się dylemat, bo esperanto zdawać nie było można, a żadnego innego nie znałem i nie nadal nie władam.
    Człowiek Renesansu ma jednak to do siebie, że zawsze znajdzie wyjście doskonałe.
    Zdecydowałem się na zdawanie w języku jinglisz, który tak nazwałem na potrzebę chwili.
    Egzamin miał charakter testowy, więc ankietę wypełniałem naprzemiennie następującymi zwrotami: jezajhew,noajhew,jezajhewynt,noajhevynt.
    Prawdopodobnie egzaminator wiedział, iż Polska Nauka nie może utracić osoby tak Światłej z grona Genialnych Doktorantów i pewnie nie sprawdzał co napisałem - zobaczył, że test jest zapełniony, postawił widziankę i klepnął wejściówkę na Pokoje.
    Po ponad dwudziestu latach od tamtych perypetii, identyczna znajomość języka jinglisz przyniosła mi podobny sukces - szansę na wymianę doświadczeń z uczestnikami jawstralijskiego kongresu - wśród nich z gronem potencjalnych doktorantów.
    Ponieważ technikę powstawania polskiego doktoratu przedstawiłem powyżej, więc nie było sensu jechać taki kawał drogi do pozbawionego jakichkolwiek atrakcji kraju - w dobie internetu można napisać kilkanaście doktoratów na pniu.

    Wracając do Szanownej Konkurentki.
    Zna język mniemiecki!
    Beginki w jakimś momencie swej działalności, przeniosły się do KOLONII!
    Zapewne istnieją dziesiątki dokumentów pisanych w języku mniemieckim, na których doktorantka mogła się oprzeć bez konieczności odwoływania się do łaciny (z kuchenną włącznie.
    Nie zmienia to jednak faktu, iż na dniach spodziewam się propozycji od Szanownego Pana Kanclerza Leszka Millera, bym zluzował sponiewieraną Panią Doktor.
  • k.karen 27.01.15, 10:23
    WU, trudno byłoby się z Tobą nie zgodzić. Ale recenzja dokonań "naukowych" pani Ogórek, to nie jest sprawa dzisiejsza i na zamówienie po zgłoszeniu jej kandydatury "pod żyrandol".

    Link wklejony przez Ulissesa (we wstępniaku) i dyskusja na ten temat to 2009r, a opinia prof. Pawła Krasa - to 2013r.

    www.templariusze.org/platformy_new/viewtopic.php?f=37&t=93
    http://i58.tinypic.com/6ygzo1.jpg


    Z recenzji książki doktor M. Ogórek ("Polscy templariusze. Mity i rzeczywistość" wyd. w 2005r.)
    S. Majocha, wybrałam tylko jeden cytat:

    I zakończenie: "Historia templariuszy z cała pewnością jest miniona" (s. 205) - z czym wreszcie mogę się w pełni zgodzić, i dalej - "ale jak pokazuje rozdział V, z pewnością nie do końca". Więc nawet w tej kwestii autorka się waha. Zaraz jednak pisze: "18 marca 1314 r. dzieje templariuszy dobiegły definitywnie końca". Ale szybko dodaje "A jednak wciąż...". Trudno znaleźć osobę bardziej niezdecydowaną. "Mało kto pamięta, że templariusze gościli również na ziemiach polskich" (s. 207). Śmiem stwierdzić, że nikt tego nie pamięta, ale że wiele osób ma "świadomość bytności u nas przedstawicieli jeszcze innego [poza krzyżakami - dop.] i jakże świetnego bractwa zakonnego". Myślę o joannitach, którzy w przeciwieństwie do "resztek komandorii" (s. 207) pozostawionych przez templariuszy, wznieśli duży wkład w tworzenie historii na ziemiach obecnej Polski.

    I zostawiam to bez komentarza...poza jedną uwagą. Od 2005r. minęło 9 lat i w tym czasie można było tę książkę poprawić.



    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 27.01.15, 10:50
    A ja, Karen, dodam do tego starą wyświechtaną formułkę: "styl to człowiek"...
    --
    Ulisses
  • k.karen 27.01.15, 10:55
    Ulissesie, po niedawnym wysłuchaniu "credo" pani doktor (za przeproszeniem), widać i co gorsza słychać to wyraźnie.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 27.01.15, 11:25
    Ta kandydatura dobrze obrazuje stan umysłów i stosunek do wyborcy wierchuszki SLD.
    --
    Ulisses
  • k.karen 27.01.15, 11:46
    Tak daleko bym nie szła. To raczej obrazuje stan umysłu głównie L. Millera, który chyba kończy jak... mizeria.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 27.01.15, 12:24
    Tak czy owak, jaki jest koń każdy widzi .... smile
    --
    Ulisses
  • ulisses-achaj 28.01.15, 10:56
    smile

    "Czy jest więc wśród polityków ktoś, kto mi ostatnio zaimponował? Tak, Leszek Miller. Na pytanie, jakie kompetencje ma kandydatka na prezydenta Magdalena Ogórek, w odpowiedzi rzucił błyskotliwie: A jakie kompetencje miał Lech Wałęsa? A takie, że was obalił, towarzyszu Miller. Was wszystkich w Europie" - napisał Stanisław Tym.
    --
    Ulisses
  • k.karen 28.01.15, 11:11
    A jakie kompetencje miał Lech Wałęsa? A takie, że was obalił, towarzyszu Miller. Was wszystkich w Europie" - napisał Stanisław Tym.

    Kocham Tyma smilesmilesmile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 28.01.15, 11:19
    No. smile A Miller przyznał de facto, co w istocie zrobił. Żałuję że ludzie o umysłowości Tyma nie zajmują się polityką. Pełno za to wszędzie rozmaitych oszołomów, zwłaszcza wśród prawicowych tzw dziennikarzy i blogerów, których wynurzenia są tak prostackie, że zawsze zastanawia mnie, jakim cudem można ich czytać, a na dodatek zgadzać się z ich bełkotem rodem z sowieckiej politgramoty... smile
    --
    Ulisses
  • k.karen 28.01.15, 11:37
    Tym mówi prostym językiem i dla prostych ludzi. Oszołomska hołota, którą wymieniłeś, Ulissesie, mówi prostackim językiem i dla prostaków, i nie ma w tym żadnego cudu. Ot, co smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 28.01.15, 11:51
    Przypomina mi to przedwojenne komedie: sprzątaczka przebiera się za swoją pracodawczynię i naśladuje jej zachowanie, ubiór oraz sposób mówienia smile Wdzięczną publiczność (ze swojej sfery) zawsze sobie znajdzie, a że Państwo się śmieją? Selawi smile Komedia - za Balzakiem - ludzka.. smile
    --
    Ulisses
  • k.karen 28.01.15, 12:56
    Doskonałe porównanie big_grin

    Ulssesie, ale dzisiejsi przebierańcy na pewno nie znają tego filmu big_grin
    To niech sobie obejrzą. Nie wierzę, że cały film, bo to dla nich zbyt duży wysiłek, ale może choć od 39 minuty big_grin

    voilà - Manewry miłosne (1935r.) smile



    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • ulisses-achaj 28.01.15, 13:09
    smile Otóz to .. smile
    --
    Ulisses
  • hardy1 28.01.15, 15:11
    Polityczne dokonania dr Ogórek są mizerne. Nie podoba mi się jej zdanie w sprawie Chazana, chociaż można je dwojako interpretować (czytałem tę wypowiedź, nim znikła).

    Jednak zaskoczyła mnie zmasowana, nagła akcja w mediach, przeciwko niej. Bardzo przypomina mi akcję utrącenia kandydatury Cimoszewicza w kampanii prezydenckiej 2005 roku. Po dwóch latach wszystko okazało się ukartowanym kłamstwem, przygotowaną akcją. Ale cel kłamstwa został osiągnięty - Cimoszewicz zrezygnował, o co miałem długi czas do niego pretensję.
    Kogo zaś się próbuje utrącać? Kandydatów, którzy mogą komuś "wchodzić w szkodę".

    Zbyt mało jeszcze wiem o kandydatce Ogórek, nie znam jej programu (to, co do tej pory oświadczyła, to zbytnie ogólniki), ale ta kampania medialna nie podoba mi się. To nie walka na programy, a na "utrącenie". Nawet kandydat PiS Duda nie jest obiektem takiej nagonki.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • ulisses-achaj 28.01.15, 15:27
    A kto tę nagonkę prowadzi, Hardy? Lewa czy prawa strona? Nie czytam wszystkiego co się ukazuje na ten temat, ale widzę, co się dzieje i czytałem recenzje jej pracy doktorskiej, bo sama Ogórek wygłosiła kilka bzdur i schowano ją natychmiast pod jakiś dywanik. Wszystko to świadczy moim zdaniem o tym, że nie jest to poważna kandydatura. Gdyby ta pani kandydowała na posłankę, przyjąłbym to obojętnie, ale prezydent to stanowisko, które w polskiej tradycji politycznej coś znaczy. Pani O., a właściwie pan Miller (bo układ jest tu podobny jak między Kaczyńskim i Glińskim) zarzucili przynętę. Ja jej na pewno nie chwycę.. smile

    --
    Ulisses
  • k.karen 28.01.15, 17:09
    Prezydentura to zwieńczenie kariery politycznej, a nie jej początek.
    Nikt nie zmuszał Ogórkowej do pchania się na świecznik i bycia osobą publiczną. Chciała, to ma... cierp ciało jakeś chciało smile
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 28.01.15, 19:59
    Napisałem, że nie ma zapisanej "karty polityka". Sam mam duże obiekcje co do niej.
    Nie pisałem jednak o jej kwalifikacjach jako kandydatki, o tym, czy ma ktoś popierać, czy nie. Stwierdziłem, że to mi wygląda na zorganizowaną nagonkę w mediach w celu utrącenia. Udało się z Cimoszewiczem, może się i teraz udać.
    Jeżeli większość info w mediach nie wiąże się z programami kandydatów, a tylko z całkiem czymś innym, to dla mnie jest zorganizowana akcja. Czarny PR.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • 1agfa 29.01.15, 19:35
    Rozdmuchano nadmiernie, jak się okazało, dotychczasowe zawodowe sukcesy p. Ogórek "w sferach politycznych". Jednakże ewidentnie ma miejsce medialna nagonka, a dzieje się jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej. Stąd brak jakiejkolwiek dyskusji merytorycznej, bo przecież nie są taką dyskusją rozważania o dokonaniach p. Ogórek na polu prac - powiedzmy - naukowych. P. Miller popełnił bardzo brzydki uczynek wobec tej kobiety. Twierdzę, że użył jej jako tarczy, sam bojąc się startować, mimo że powinien (taki utarty zwyczaj) jako lider partii.
    Szyją Jej buty kto może, z każdej strony, z dużym powodzeniem, bo okazała się celem łatwym do gnębienia.
    Zgodnie z porzekadłem: "jeśli nie potrafisz..."
    Czekam na przebieg kampanii, może poruszy się nieco ta stojąca polityczna woda z tłustymi, zastygłymi niczym na rosole okami.
    Chciałbym jednak, aby Dudę wyprzedziła wink

    Czy p. Miller wyprowadzi sztandar czy nie, a może siebie? Oto jest pytanie! smile

    hardy1 napisał:

    > Napisałem, że nie ma zapisanej "karty polityka". Sam mam duże obiekcje co do ni
    > ej.
    > Nie pisałem jednak o jej kwalifikacjach jako kandydatki, o tym, czy ma ktoś pop
    > ierać, czy nie. Stwierdziłem, że to mi wygląda na zorganizowaną nagonkę w media
    > ch w celu utrącenia. Udało się z Cimoszewiczem, może się i teraz udać.
    > Jeżeli większość info w mediach nie wiąże się z programami kandydatów, a tylko
    > z całkiem czymś innym, to dla mnie jest zorganizowana akcja. Czarny PR.

    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • 1agfa 29.01.15, 19:49
    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,10122616,__Letowska_zauwazyla_to__czego_nie_widzial_TK__Kosciol.html#TRrel_nc_SST
    Jeśli już kobieta...to dopiero byłby Prezydent (tak jest, wielką literą piszę), Prof. Ewa Łętowska.
    Szkoda niepowetowana.
    Dotychczas łagodnie oceniam p. Ogórek, mimo że jak dotąd wystąpienie Jej było z lekka bałamutne, ale jest to czas przed kampanią i powinna dostać swoją szansę - jak wygląda jednak zestawienie dorobku, wiedzy, umiejętności tych dwóch osób, tych dwóch Pań? sad
    !!
    Mogę sobie tylko pogdybać...

    "- Otóż prof. Łętowska zauważyła konsekwencje tego wyroku, których TK nie zauważył. Trybunał uznał za niekonstytucyjny przepis, na podstawie którego przekazywano Kościołowi mienie zamienne. A skoro państwo uchwaliło takie prawo, które TK uznał za bezprawne, to na podstawie Kodeksu Postępowania Cywilnego osoba poszkodowana może dochodzić odszkodowania - tłumaczyła w Radiu TOK FM Ewa Siedlecka.- Jest taki zapis w kodeksie cywilnym, który mówi, że w sytuacji, gdy ,,odpadła podstawa prawna'' powraca się do stanu sprzed powstania takiej podstawy. Powracamy więc do stanu poprzedniego i Kościół ma oddać to, co bezpodstawnie dostał - dodaje dziennikarka.

    - Jeśli Kościół sprzedał to mienie, to ma oddać to, co uzyskał za tę sprzedaż. Bo to było bezpodstawne wzbogacenie się. - Jeśli ktoś coś dostał bez podstawy prawnej - a tu ta podstawa odpadła - to jest to właśnie bezpodstawne wzbogacenie się ..."

    k.karen napisała:

    > Prezydentura to zwieńczenie kariery politycznej, a nie jej początek.
    > Nikt nie zmuszał Ogórkowej do pchania się na świecznik i bycia osobą publiczną.
    > Chciała, to ma... cierp ciało jakeś chciało smile

    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • tan.nawe 29.01.15, 20:11
    Profesor Łętowska to klasa sama w sobie.
  • ulisses-achaj 29.01.15, 20:54
    Tak jest smile gdyby to ona kandydowała, miałaby mój głos.
    --
    Ulisses
  • 1agfa 29.01.15, 21:13
    Pięknie powiedziane Ulissesie; ja także nie miałbym w przypadku Prof. Ewy Łętowskiej nawet cienia wątpliwości. Tymczasem mamy (i mieć musimy) to co/kogo mamy.
    Niewiele, poza oklepanym tzw. mniejszym złem.
    Ale dobrze jest pomarzyć w zimowy wieczór.
    Jeśli my nie będziemy wybierać - i tak wybiorą za nas inni.

    ulisses-achaj napisał:

    > Tak jest smile gdyby to ona kandydowała, miałaby mój głos.

    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • k.karen 29.01.15, 21:32
    Macie rację, gdyby kandydowała ma także mój głos! Co więcej, myślę że kandydatura prof. Łętowskiej byłaby dużym zagrożeniem dla prezydenta Komorowskiego.
    --
    http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
  • hardy1 30.01.15, 12:20
    Łętowska to jest Łętowska. Klasa sama w sobie. Szkoda, że już nie jest czynna...
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • hardy1 30.01.15, 12:22
    ... a o tym nienależnym krk mieniu publicznym, po wyroku TK (o którym powiedziała prof. Łętowska), to teraz dopiero się dowiedziałem. I zapamiętam.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy
  • 1agfa 30.01.15, 03:27
    Tak jest Tannawe, "klasa sama w sobie" smile Prof. Ewę Łętowską pamiętam jako pierwszego (pierwszego!) Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce w latach, które jeszcze zahaczały o stary system; już wtedy potrafiła przekazywać co znaczą i jak są ważne prawa (ale i obowiązki) Obywatela.
    Potem sędzia NSA, TK...
    Wielki mam dla Pani Ewy Łętowskiej szacunek,
    i pretensje do nieubłaganego upływu czasu.
    Może przestałbym zazdrościć Czechom Havla.

    tan.nawe napisała:

    > Profesor Łętowska to klasa sama w sobie.
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • sorel.lina 30.01.15, 09:59
    Dzień dobry, Agfo! smile
    Prof. Łętowska byłaby na prawdę "moim" Prezydentem. Niezwykle mądra kobieta, z ogromną wiedzą podpartą rozsądkiem i zrównoważeniem. Ale cóż - nie kandyduje!
    Ale i tę wspaniałą kobietę próbuje się niszczyć! Oczywiście przy pomocy internetu.

    wyborcza.pl/1,75478,17211422,Awatar_prof__Letowskiej_krazy_po_kraju.html
    A to niektóre fragmenty:

    "Zaczęło się od maili przesyłanych na początku grudnia na adres Instytutu Nauk Prawnych PAN, gdzie prof. Ewa Łętowska, prawniczka, pierwszy rzecznik praw obywatelskich i sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, jest zatrudniona.

    Gala Anny Dymnej z telewizją BBC? Uznałam to za głupi kawał

    Najpierw napisała zaniepokojona właścicielka hotelu Holiday Inn w Krakowie, gdzie prof. Łętowska wraz z prezydentem RP Bronisławem Komorowskim, telewizją BBC i Komisją Europejską organizowała "Galę Anny Dymnej". Zamówienie wysłane zostało z adresu internetowego ProfEwaLetowska@pan-inp.pl.

    Prof. Łętowska odpisała, że nic nie rezerwowała i o niczym nie wie. I uznała to za głupi kawał.

    W tym czasie zgłosił się do niej b. prokurator krajowy Janusz Kaczmarek, obecnie prowadzący praktykę adwokacką. Chciał sprawdzić, czy rzeczywiście prof. Łętowska oferuje mu pośrednictwo w naganianiu zamożnej zagranicznej klienteli. Z taką propozycją zgłosił się do niego "asystent" pani profesor. Ponieważ rzecz wydała mu się podejrzana, poprosił "asystenta" o spotkanie, ale ten rozpłynął się w niebycie.

    Znajomi zaczęli mi zgłaszać, że na Facebooku mnożą się "moje" konta. Są tam zdjęcia, biogramy, logo Trybunału Konstytucyjnego, rzekome wpisy, które są kompilacją moich publicznych wypowiedzi i jakiś dziwactw (...)

    Z tych profili dowiedziała się, że pisze biografię piosenkarki Zdzisławy Sośnickiej, którą "prawie już wydało" prawnicze wydawnictwo C.H.Beck, i to w dwóch tomach.

    Prof. Łętowska rzeczywiście jest znawczynią i popularyzatorką muzyki, ale operowej: - Sądzę, że chodziło o to, by przekonać ludzi, że "robię" też w branży rozrywkowej, żeby potem uwiarygodnić moje rzekome działania polegające na organizacji "koncertów" i "gal" - mówi.

    Konta zareklamowała u administratora Facebooka, prosząc o ich usunięcie. Facebook odpowiedział, że nie naruszają facebookowej "polityki prywatności". Pomogło dopiero powołanie się na prawa konsumenta i ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Profile usunięto, ale nowe mnożą się jak króliki.

    Jednocześnie "od osób trzecich" dyrektorka (hotelu - dopisek mój) dowiedziała się, że ta sama prof. Łętowska montuje też w jej hotelu inną imprezę, tym razem z udziałem zespołu Bajm, Andrzeja Piasecznego i pokazem kulinarnym Magdy Gessler. Zdezorientowana i zaniepokojona brakiem kontaktu z prof. Łętowską napisała na adres PAN, prosząc o potwierdzenie tych imprez.

    - Myślałam, że chodzi o skompromitowanie mnie. Odpuściłabym, ale posługiwano się w tym procederze autorytetem PAN i Trybunału Konstytucyjnego. Zawiadomiłam więc Biuro TK - mówi prof. Łętowska.

    Awatar Łętowskiej zadbał o uwiarygodnienie swoich działań. Przesyłał mailowo i zamieszczał na różnych stronach tworzonych dla "wydarzenia" np. listy od prof. Łętowskiej i Władysława Bartoszewskiego, a nawet od "European Council President Donald Tusk", z logo Rady Europejskiej, podpisem Donalda Tuska i jego zdjęciem (!). Były też pisma z Muzeum Obozu Auschwitz-Birkenau, z logo muzeum, zapowiadające udział w konferencji poprzedzającej "Galę Wolności", b. ambasadora Izraela w Polsce Szewacha Weissa. Wszystko to sponsorować miała prof. Łętowska.(...)

    Awatar Łętowskiej polecił Elżbiecie Wojnowskiej założyć konto dewizowe w celu przelania na nie unijnego stypendium, które miało dopomóc w przygotowaniach repertuaru na koncert. Wojnowska nie rozumiała, po co ma tworzyć nowe konto, skoro jedno już ma. Korespondencja się urwała (...)

    - To potwierdziło moje podejrzenia, że chodzi nie tylko o kradzież tożsamości, ale o oszustwo. Skontaktowałam się z obiema oszukanymi paniami. Mam pełną korespondencję mailową, którą rzekomo ze mną wymieniły. A moi znajomi informatycy doszli do właściciela domeny internetowej jednego z moich fałszywych profili. Sytuacja rozwija się dynamicznie, ludzie ponoszą straty, a prokuratura się ze mną nie kontaktuje. Pewnie myślą, że histeryzuję, bo mi ktoś ukradł tożsamość - mówi prof. Łętowska.

    Prokuratura ma miesiąc na decyzję, czy wszcząć postępowanie. - Trwa postępowanie sprawdzające - mówi szef śródmiejskiej prokuratury Zdzisław Kuropatwa. Przypuszcza, że śledztwo jednak zostanie wszczęte.

    Awatar Łętowskiej wyłudził dane od nauczycielki i wziął kilka pożyczek
    (...)

    Awatar Łętowskiej działa dalej. Zamyka niektóre profile i strony "profesor Łętowskiej", informując, że to z powodu "nagonki", ale otwiera nowe. Głos mający świadczyć za autentycznością awatara Łętowskiej zabierają na nich awatary innych znanych prawników. Np. prof. Romana Wieruszewskiego, kierownika Poznańskiego Centrum Praw Człowieka, b. sędziego Komitetu Praw Człowieka ONZ i eksperta OBWE. "



    Ot, i prawda internetu! Tak powstają "objawienia" na temat znanych postaci ze świata polityki, biznesu czy sztuki, a które to "objawienia" funkcjonują później długo w świadomości społeczeństwa jako fakty najoczywistsze.

  • hardy1 30.01.15, 12:28
    Skandal, chamstwo i oszustwo w jednym.

    Najgorsze,ze praktycznie nie ma szans takich złodziei zablokować całkowicie.
    --
    hardy.bloog.pl/
    Hardy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka