Dodaj do ulubionych

Podróże, podróże, podróże...

19.10.16, 20:49
Lubimy podróżować, potem spisywać wspomnienia, wrażenia, snuć refleksje, dzielić się nimi, ilustrować fotkami... Jednak jeśli chodzi o prawdziwy talent pisarski i pasję poznawania świata, ale także - może nawet przede wszystkim - ludzi, pasję w dodatku przekładaną na konkretne działanie, to bije nas, dorosłych forumowiczów na głowę, ten 10 letni chłopak z Łodzi, nasz ziomal! smile
http://m.natemat.pl/e06d1d16cd19fa8ff674e0e0e00171f7,640,0,0,0.jpg

"Dziesięcioletni Szymon "Simon" Radzimierski to już weteran w świecie blogowania. Zaczynał jako ośmiolatek, ale pierwszą podróż odbył w brzuchu mamy. Dziesiątki tysięcy kilometrów i 30 krajów później Szymon wydał "Dziennik Łowcy Przygód. EXtremalne Borneo”, który, jak z dumą pokazuje, można już dostać w księgarni.

(...) dla Szymona wszystko zaczęło się, kiedy miał półtora roku. Rodzice zabrali go wówczas do Indonezji. Potem poszło z górki. Stany Zjednoczone, Kuba, Argentyna, Wietnam, Kambodża, Laos, Malezja, Singapur, Iran, Oman, Katar, Nowa Zelandia i oczywiście całe mnóstwo państw europejskich.
Jako kilkuletni chłopiec biegał wśród pingwinów, chronił się przed burzą w kanionie czy skakał z siedmiometrowej skały do rzeki. Ale na podwórku nikt mu nie wierzył. Dlatego zaczął pisać bloga. I jeszcze po to, by podszkolić się w języku angielskim. Zresztą, gdyby nie polecenie uwielbianej przez Szymka nauczycielki angielskiego, pani Doroty, by opisać jedną ze swoich podróży, może całe to blogowanie nigdy by się nie zaczęło.

Zawiązywanie nowych znajomości jest dla Szymona bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze podczas podróży. I niepohamowany wręcz zachwyt nad światem, jego pięknymi, przerażającymi i czasem niezrozumiałymi obliczami. Chłopiec zrozumiał, że jeśli nadal mamy się nim cieszyć, musimy wspólnie dbać o przyrodę. Do jego zakładek na blogu dołączyła niedawno jeszcze jedna - "ECO-PROJECT".

(...) Chłopiec wspomina, jak w Indonezji musiał zjeść świeżo zabitego kurczaka, żeby nie urazić gospodarzy. Albo niekończące się, kilkudziesięciokilometrowe marsze przez dżungle i góry. Albo ten zatrważający incydent z bykiem, który przytrafił się podróżnikowi w Wietnamie, gdy miał zaledwie 3 latka.

- Poszliśmy do wioski w dżungli z przewodnikiem. On wychował się w podobnej wiosce. Kiedy szliśmy do wioski, zobaczyliśmy wielkiego byka (bawołu wodnego), stojącego przy czyimś domu. Podeszliśmy, żeby zrobić mu zdjęcia. Bawół był przywiązany linką, ale nagle ją zerwał. I zaczął nas ścigać!!!
Tata złapał mnie i mojego przyjaciela i uciekliśmy do starego domu. Moja siostra i mama uciekły w kujące krzaki. Przewodnik natomiast stał jak wryty naprzeciwko byka, który go atakował. Mężczyzna stał przed bykiem, a kiedy byk był blisko niego, odwrócił się i usunął. Byliśmy naprawdę przerażeni!

Innym razem, kiedy Szymon z rodzicami był w parku narodowym Yosemite w USA, bardzo chciał zobaczyć niedźwiedzie.
Najpierw przeczytaliśmy w przewodnikach, że kiedy zobaczy się niedźwiedzia, to nie wolno uciekać! Następnie, kiedy tam pojechaliśmy, strażnicy parku mówili nam, że nie wolno uciekać, jeśli zobaczy się niedźwiedzia. Robiliśmy sobie grilla w strefie piknikowej, smażyliśmy mięso, kiełbaski i pianki marshmallows z czekoladą i herbatnikami. Mmmm, pychota!!!
Kiedy zbliżała się noc, pojawili się ponownie strażnicy i powiedzieli, że w pobliżu tej strefy pojawiły się niedźwiedzie i trzeba być ostrożnym. Znów powtórzyli, że nie wolno uciekać. Kiedy pojawia się niedźwiedź, trzeba wolno odejść albo narobić hałasu. Siedzieliśmy przy stoliku i nagle mama krzyknęła „niedźwiedź!!!” I co zrobiliśmy??? UCIEKLIŚMY!!!!!! Później w samochodzie śmialiśmy się, że chociaż wiedzieliśmy, że nie wolno nam tego robić, to instynkt był silniejszy! — wspomina chłopak.

(...) Jako kilkuletni chłopiec biegał wśród pingwinów, chronił się przed burzą w kanionie czy skakał z siedmiometrowej skały do rzeki. Ale na podwórku nikt mu nie wierzył. Dlatego zaczął pisać bloga. I jeszcze po to, by podszkolić się w języku angielskim. Zresztą, gdyby nie polecenie uwielbianej przez Szymka nauczycielki angielskiego, pani Doroty, by opisać jedną ze swoich podróży, może całe to blogowanie nigdy by się nie zaczęło.

- Chciałbym zrozumieć wszystkie ciekawe historie podróżników, których spotykamy, takich jak Fernando, Jan i Eric…

(...) A co ze szkołą? Z normalnym, poukładanym życiem tego bądź co bądź dziecka? Szymon jest uczniem dwujęzycznej podstawówki w rodzinnej Łodzi. Na wyprawy przeznacza ferie i wakacje. Czasami tylko zdarza mu się opuścić tydzień lub dwa. Ale w końcu podróżując też odrabia bardzo cenną lekcję - z tolerancji, otwartości i odwagi.

Kiedy Szymon dostał propozycję napisania książki, początkowo wziął tę wiadomość za zwykły spam. Gdy informacja potwierdziła się, wtedy jeszcze dziewięciolatek z zapałem zabrał się do spisywania swojej opowieści. W barwnej, bardzo emocjonalnej książce Szymek opisuje miesięczną wyprawę na Borneo. Tygodniowy, ciężki trekking przez dżunglę, bliskie spotkanie (jego buta) z orangutanem i zwiedzanie kopalni diamentów - to tylko niektóre z historii, jakimi Szymon dzieli się z czytelnikami.

http://m.natemat.pl/addc9b11b84366c0ea9fb8603e3e9e14,641,0,0,0.jpg

Gdzie jeszcze chciałby pojechać? Młodemu podróżnikowi marzy się Sokotra, archipelag czterech niewielkich wysepek blisko ogarniętego wojną Jemenu. Chłopiec chciałby obejrzeć… tamtejsze ogromne baobaby. I to jest to, czego mu życzmy z okazji jego wczorajszych, dziesiątych urodzin."
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka