Dodaj do ulubionych

Recepta na sukces ......na emigracji.

27.10.16, 21:01
A teraz czekam na otwarta dyskusje.big_grin
Jak mozna bylo w wykonaniu meskim i damskim osiagnac sukces na emigracji.....big_grin
Zaczne moze od siebie.....moja pierwsza "fucha" to bylo przygotowywanie samochodu u lakiernika....smirk
A jak mylsicie jak bylo z innymi ?big_grin
--
"duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 09:10
      Mielismy tzw. Silna ekipe "fachowcow". - bylo nas trzech inzynierow, lekaz, wlasciciel firmy krawieckiej i ja. Znalezlismy szalenca , ktory szukal fachowcow z Polski do renowacji dziewietnastowiecznej willi w pieknej dzielnicy Frankfurtu....big_grin no i po naszej fachowej prezentacji facet nas zaakceptowal i zawiozl do Frankfurtu, gdzie na czas remont wszyscy rowniez zamieszkalismy.big_grin

      --
      "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
      • k.karen Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 10:15
        Zorro,
        sukces jest pojęciem względnym i dla każdego będzie znaczył coś innego.
        Gdyby jednak przyjąć jakieś ogólne kryteria, że na przykład sukcesem będzie zrealizowanie wszystkich planów i potrzeb, to tak. Zdecydowanie mogę nazywać siebie kobietą sukcesu. Wszystkie plany, jakie sobie wyznaczyłam do tej pory w życiu, zrealizowałam. I na tym nie koniec, mam następne. Mimo tego, że nie emigrowałam, mogę dzisiaj spokojnie "odcinać kupony" i nawet nie przejmować się zbytnio tym, co może jeszcze urządzić nam pis-bolszewia. Pozostaje także kwestia marzeń, nie wszystkie zrealizowałam, ale staram się je realizować, a do tego pojawiają się nowe. Przeszkody w realizacji marzeń, w moim przypadku, są często niezależne ode mnie, ale nie są w stanie mnie zniechęcić. Rozwijam też swoje pasje i lubię się uczyć, i tu mam kilka sukcesów. Mam na swoim koncie także osiągnięcia innego rodzaju jak np. zdobycie kilku ważnych uprawnień, umiejętności, również pozytywne i ważne wyniki w działalności w organizacjach pozarządowych smile

        Mogę zdecydowanie powiedzieć, że nie żałuję żadnych decyzji jakie podjęłam w swoim życiu, czuję się spełniona i szczęśliwa, potrafię się cieszyć nawet małymi rzeczami, które dla innym mogą być bez wartości. Oby tylko dobre zdrowie mi dalej dopisywało smile
        --
        http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
        • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 11:13
          Ja piernicze.......big_grin cokolwiek by czlowiek tutaj nie napisal, obojetnie jaki temat by nie poruszyl - to natychmiast jest odzew na Kaleju.....smirk oczywiscie zame bluzgi i dopiepszania sie do kazdego z uczestnikow forum Podworko. Czy te damulki nie maja swojego zycia? No, OK....dwie to maja intensywne lesbijskie, ale reszta?!big_grin

          --
          "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
          • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 13:43
            Boze drogi.....Karen, Twoje i Wu sukcesy staja jak widac komus oscia w gardle....big_grin
            To tak to bywa jak sie jakas "Julenka" nie sprzedaje, na Nobla nie ma co liczyc to jedyna satysfakcja to komus innemu dokopac.big_grin Tak jeszcze a propos tego " wybitnie zdolnego i utalentowanego ze wspanialymi manierami artysty".......D chyba pekne ze smiechu, bo ten wybitny i utylentowany wisi w tych samyc Galeriach co ja, wozi swoje "cztery litery" od wystawy do wystawy, od Galerii do Galerii tam gdzie i ja jestem - a kiedys zbulwersowany jeszcze moim obrazkiem uroczyscie sie odgrazal, ze w zyciu nie wezmie udzialu w zadnej wystawie gdzie ja bede....big_grin N"o, ale forsa nie smierdzi, chociaz z ta sprzedaza jest po ostatnich tu i tam wystawach - za mna w tyle. No, ale jak to pewne damulki mowia - takim wybitnym i zdolnym ani uznanie ani forsa potrzebne nie sa....big_grinbig_grinbig_grin

            --
            "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
            • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 13:54
              No, ale wracajac do tematu....wszyscy z tych "budowlanych fachowcow" osiagnneli sporo przez te 35 lat. Kumpel-lekarz ma swoje dwi wlasne praktyki z zona, "chlopcy" z inzynierskim fachem tez zawedrowali zwaodowo wysoko, jeden niestety zmarl (mimo ze rozkrecil niezly krawiecki biznes, a budowa we Frankfurcie o dziwo zostala pomyslnie zakonczona a z gotowego produktu dostalem pozniej tylko fotki, ktore mi przyslano na....szosty (chyba kontynent) gdie wtedy wyladowalem.....smirk

              --
              "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
            • wscieklyuklad Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 14:42
              1zorro-bis napisał:

              > To tak to bywa jak sie jakas "Julenka" nie sprzedaje, na Nobla nie ma co liczyc
              > to jedyna satysfakcja to komus innemu dokopac.

              No powiedzmy sobie szczerze: "Powieść" dla egzaltowanych małolatek sprzedawała się miernie - rozprowadzana głównie wśród znajomków. Ale NIE WOLNO ZAPOMINAĆ co było głównym powodem spadku zainteresowania - mianowicie podejrzenie matek zaniepokojonych co zacz z pisiarką.
              A sukces? Wchodzisz dajmy na to na portal - nazwijmy go pisiarski. Tam się szybko umizgujesz do grupki mniejszych lub większych grafomanów z przewagą tych ostatnich, więc szybko uzyskujesz status pisiarki z wyższej półki. Tym z faktycznie wyższej półki włazisz po wazelinie bardziej aktywnie, co oni odwzajemniają - stosownym cmokiem nad byle kolejnym grafomańskim bzdetem.
              Ot takie upragnienie sukcesu. Ot taka recepta na sukces.
              • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 16:16
                WU.....no i tak wlasnie bywa! A winnych szuka sie zawsze gdzie indziej tylko nie u siebie....big_grin
                Ja pamietam moja pierwsza prace po wyladowaniu w "Kangurowie".....
                Nie mialem szans w konkurencji z Chinczykami i wywalono mnie juz po dwoch tygodniach....big_grin
                I wtedy.....uratowaly mnie moje przeklenstwa .....po polsku.!big_grin

                --
                "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
                • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 16:42
                  Cholera.....milosc lesbijska ma swoje ciemne i jasne strony....
                  Gorzej jest jak te ciemne biora przewage nad jasnymi w psychice i wtedy to sie bardzo negatywnie uwypukla wobec mezczyzn i kobiet - tych o normalnych upodobaniach....big_grin.

                  --
                  "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
        • sorel.lina Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 13:41
          k.karen napisała:

          > sukces jest pojęciem względnym i dla każdego będzie znaczył coś innego.


          Otóż to!
          Dla jednego sukcesem będzie udany związek, dla drugiego kariera zawodowa.
          Inny uzna za sukces, gdy uda mu się czyjś związek popsuć, karierę zawodową zniszczyć, lub przynajmniej w pracy mu zaszkodzić.
          Jeden będzie dumny, że zbudował szczęśliwą rodzinę i wychował dzieci na porządnych ludzi, a drugi odczuje satysfakcję, gdy uda mu się taką rodzinę oszkalować, albo zburzyć.
          Ktoś uzna za sukces to, że zdobył wykształcenie, osiągnął pozycję zawodową, że ma dorobek naukowy albo artystyczny. A ktoś inny, odtrąbi sukces, jeśli uda mu się czyjeś osiągnięcia umniejszyć (choćby posługując się kłamstwem), zdezawuować lub wyśmiać.
          Ktoś będzie się cieszył każdym osiągnięciem swoich przyjaciół tak, jak własnym, a ktoś inny pogratuluje sobie, gdy uda mu się przyjaciół między sobą skonfliktować.
          Są niestety ludzie, dla których sukcesem jest porażka innych.

          Tak, Karen! Sukces to pojęcie względne, niejednoznaczne. A życie każdego z nas pełne jest sukcesów - choćby drobnych - i pełne jest porażek większych i mniejszych.

          P.S. Ja właśnie odniosłam sukces:
          w ciągu wczorajszego popołudnia opanowałam Windows 10! Proszę o brawa. smile smile smile


          • k.karen Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 19:59
            Sorell,
            znamy się dobrze i ja wiem, że tylko Twoja delikatność nie pozwala na nazywanie rzeczy "po imieniu". Nie jestem taka delikatna i lubię konkretnie, i kiedy trzeba smile

            napisałaś:

            - inny uzna za sukces, gdy uda mu się czyjś związek popsuć, karierę zawodową zniszczyć, lub przynajmniej w pracy mu zaszkodzić.

            - a drugi odczuje satysfakcję, gdy uda mu się taką rodzinę oszkalować, albo zburzyć.

            -A ktoś inny, odtrąbi sukces, jeśli uda mu się czyjeś osiągnięcia umniejszyć (choćby posługując się kłamstwem), zdezawuować lub wyśmiać.

            - a ktoś inny pogratuluje sobie, gdy uda mu się przyjaciół między sobą skonfliktować.
            Są niestety ludzie, dla których sukcesem jest porażka innych.


            W tych w/w przypadkach tylko ktoś nienormalnie funkcjonujący, tak w swoim, jak i w społecznym życiu, nazwie takie swoje zachowania sukcesem. Nazywam to wprost - podłością, która wcześniej, czy później otrzyma na co zasłużyła. I to bez udziału osób wobec których dopuściła się tej podłości. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.


            Ps. Gratuluję opanowania Win10, BRAWO!
            smile smile
            --
            http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
    • hardy1 Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 17:45
      Recepta na sukces? Każdy ma inną. Osobiście nie narzekam. Żadnych szczytów nie osiągnąłem, nie chwalę się czymś, czego nie mam, ale w miarę spokojnie żyję, o pracę nie boję się (to praca mnie szuka), nie mam dwóch lewych rąk, na głowę też nie narzekam.
      Do tego mam swoje zainteresowania, hobby, nie wegetuję siedząc z piwskiem w ręku w fotelu. Jestem optymistą, życzliwie patrzę na innych, inni też chyba o mnie źle nie myślą... czy to spełnienie marzeń życiowych?Pewnie nie, każdy chciałby "wyżej i wyżej" ale nie narzekam. Cieszę się życiem i dobrze mi z tym smile

      --
      hardy.bloog.pl/
      Hardy
        • hardy1 Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 17:59
          Muszę uzupełnić, bo ktoś mógłby źle zinterpretować - "wyżej i wyżej" - jak oceniam, przez lata troszkę osiągnąłem, ale wyłącznie własnym wysiłkiem, nie kosztem innych. Tak jak każdy z nas tu obecnych. Jeżeli ktoś osiąga jakiś sukces, nawet minimalny, obojętnie w czym, to cieszę się i gratuluję. Nigdy nie zazdroszczę.

          --
          hardy.bloog.pl/
          Hardy
        • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 18:01
          W naturze czlowieka lezy to, ze chcialby, wiecej, lepiej i szybciej. Jedni wybieraja ciezka i mozolna droge pchania sie "do gory"', inni ida na tzw . "skroty"', ktore bardzo czesto koncza sie kleska i wtedy pozostaje rozgiryczenie, zal do calego swiata i wscieklosc do ludzi, ktorym sie powiodlo.
          Moglem sie na te rozne drogi zyciowe na tym "dzikim zachodzie" przez ostatnie 35 lat, a jesli liczyc moj pierwszy wyjazd to....46 lat.....napatrzyc, oj napatrzyc!big_grin

          --
          "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
            • hardy1 Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 18:50
              Zorro, nie biegam i nie podskakuję jak osioł u Shreka "Tu, Tu jestem! Ja! Ja!" wink Podobnie jak każdy z nas, Podwórkowiczów. Dlaczego? Bo nie potrzebujemy tego do zadowolenia z życia smile
              Masz rację - ci, którzy próbują na skróty, samodzielnie nie chcą lub nie potrafią się wspiąć, próbują korzystać z dorobku innych i szybciej się wspiąć - często później przeżywają bolesny upadek.
              "Upadek z wysokości własnego ego na poziom własnego IQ jest często bardzo bolesne".
              --
              hardy.bloog.pl/
              Hardy
            • 1zorro-bis Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 18:51
              No coz....my tutaj o sukcesach i drogach do nich a na Kaleju jak zwykle.....arystokratyczne teksty na nasz temat. Ja mam zamknac morde ( och, jakie to arstokratyczne powiedzenie....to pewnie wziete z tego wierszyka: "czarno krowa w kropki bordo, gryzla trawe krecac morda...?big_grinbig_grin), Karen ma sie odpiepszyc z kim i gdzie arystokratka sypia - a tego to naprawde nie rozumiem? Przeciez wystarczy poogladac relacje z wycieczek udokumentowane fotkami przeroznych lozek hotelowych....i juz wiadomo kto, gdzie i z kim...?
              I czego tutaj sie wstydzic? Milosc lesbijska na "dzikim zachodzie" jest czyms tak oczywistym i powszechnie uznanym, ze nie kryja sie z tym najwieksze osobistosci polityczne i kulturalne. Wiec dlaczego mialy by sie kryc polskie arystokratki? C'est la vie.......big_grinbig_grin

              --
              "duch, duchowi nie rowny - duch, ducha duchem pogania...."
              • wscieklyuklad Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 19:21
                Ojejeku, jejku! Ja też chcę mieć sukces, więc pozazdrościłem Karen!
                Ogródka nie mam, choć naszą ruderę-blokowisko ogrodzono właśnie płotem, żeby obce psy nie fajdały na trawnik.
                Jesień już pełną gębą więc kwiatków ni dudu.
                No, ale od czego jest parapet - tam ci dopiero kwitną!
                Biorę doniczkę stawiam na stole i MAMY PRZECUDNĄ FOCIĘ!

                http://i68.tinypic.com/2jfll4.jpg

                • k.karen Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 20:14
                  WU, muszę Cię pochwalić smile Zrobiłeś pierwszy krok do nowej pasji - fotografowania przyrody. Ładna kompozycja, dobrane tło do obiektu na pierwszym planie, troszkę źle wykadrowałeś, ale to jest mały błąd, który można skorygować. Jak na początek, jest super! smile

                  wscieklyuklad napisał:

                  > Ojejeku, jejku! Ja też chcę mieć sukces, więc pozazdrościłem Karen!
                  > Ogródka nie mam, choć naszą ruderę-blokowisko ogrodzono właśnie płotem, żeby ob
                  > ce psy nie fajdały na trawnik.
                  > Jesień już pełną gębą więc kwiatków ni dudu.
                  > No, ale od czego jest parapet - tam ci dopiero kwitną!
                  > Biorę doniczkę stawiam na stole i MAMY PRZECUDNĄ FOCIĘ!
                  >
                  > http://i68.tinypic.com/2jfll4.jpg
                  >


                  --
                  http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif
      • k.karen Re: Recepta na sukces ......na emigracji. 28.10.16, 20:09
        Hardy, szczyty zostawmy himalaistom i alpinistom wink
        A my żyjmy tak dalej, jak żyliśmy nie osiadając na laurach, bowiem wszystko jeszcze przed nami smile

        Całkowicie zgadzam się z tym, co napisałeś i mogłabym się pod tym podpisać smile

        A Twoje sukcesy cieszę mnie prawie tak jakby były moimi. Sukcesy innych Podwórkowiczów także smile
        --
        http://i47.tinypic.com/2wqaekm.gif

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka