Dodaj do ulubionych

Siłaczka zalewska arcyksienciem judymem gnana

15.12.16, 20:04
Miały być reformy, ale wyszły gacie. W dodatku gacie rodem to prosto z czasów wiktoriańskich - barchany kolan sięgające, skuteczniejsze niż średniowieczny pas cnoty zamykany na kłódkę, lecz - co sama nazwa wskazuje - kulturowo nam obce.

Reformy edukacji broni już chyba tylko minister Anna Zalewska. Projekty nowych podstaw programowych zostały skrytykowane zarówno przez naukowców i środowiska akademickie, jak i samych nauczycieli. Najbardziej oberwało się programom nauczania biologii, fizyki i języka polskiego.

Nowe podstawy programowe zapowiedziane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej od samego początku budzą emocje. Lista ekspertów, którzy wraz z kilkuosobowymi zespołami, mieli napisać nowe podstawy, została ogłoszona przez minister Annę Zalewską w połowie września. Znaleźli się na niej zarówno naukowcy z polskich uczelni, jak i osoby związane z partią rządzącą (wśród nich m.in. poseł PiS Grzegorz Raczak). Z czasem jednak część ekspertów w tajemniczy sposób zniknęła z listy osób odpowiedzialnych za nowy program nauczania, a część po prostu... zrezygnowała. Nowe podręczniki mają być gotowe już we wrześniu.
W tak krótkim czasie dobrych podstaw napisać się nie da”

Z przewodniczenia zespołowi odpowiedzialnemu za nowy program nauczania biologii w podstawówkach zrezygnował dr Łukasz Banasiak z Uniwersytetu Warszawskiego. – Odmówiłem współpracy przede wszystkim ze względów merytorycznych. W tak krótkim czasie, jaki sobie założono, to dobrych podstaw się po prostu napisać nie da – tłumaczył swoją decyzję w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Z listy ekspertów zniknęli także dr Jerzy Brojan, fizyk i autor podręczników związany z CKE, oraz Grzegorz Zając z UJ (miał zająć się podstawą programową z języka polskiego) i prof. Jacek Piotrowski z UW (był odpowiedzialny za historię).

W obliczu braku czasu i problemów z kompletowanymi na szybko zespołami ekspertów pomysł stworzenia nowych podstaw programowych w 2,5 miesiąca był skazany na niepowodzenie. Podstawy jednak powstały, a Sejm w środę wieczorem uchwalił ustawę wprowadzającą reformę edukacji, a wraz z nią przypieczętował likwidację gimnazjów. Sęk jednak w tym, że powstającym w pośpiechu nowym podstawom programowym daleko do doskonałości, a otwartej krytyce poddają je środowiska akademickie i autorytety w poszczególnych dziedzinach nauki, które nota bene na konsultacje projektów miały zaledwie kilka dni.
Rada Języka Polskiego: Lekcje języka polskiego oderwane od rzeczywistości

W ostatnich dniach krytycznie na temat nowej podstawy programowej wypowiedziała się Rada Języka Polskiego. Eksperci ocenili, że projekt jest niespójny, zawiera wiele błędów i „wykazuje niekompetencje zespołu autorskiego”. Członkowie Rady pod przewodnictwem prof. dr hab. Andrzeja Markowskiego stwierdzili też, że nowy program sprawi, iż „wiedza przyswajana będzie biernie i pamięciowo”, a krytyczne korzystanie z niej znajdzie się poza zasięgiem wielu uczniów.

Rada Języka Polskiego zwróciła również uwagę na zapisy celów ogólnych, które zdaniem polonistów budzą zdziwienie, np. „rozwijanie rozumienia wartości języka narodowego” oraz kształcenie językowe, które w opinii Rady „potraktowano w sposób przypominający XIX-wieczne wzorce nauczania gramatyki”. Oberwało się także nowemu kanonowi lektur, w którym nie dość, że występują powtórzenia (np. „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza będzie przerabiany w klasach IV-VIII), to jeszcze znalazły się książki niedostosowane do wieku uczniów, jak np. „Nela na kole podbiegunowym” w VIII klasie (obecnie czytana przez ośmiolatki!)

W sprawie nowej podstawy programowej nauczania fizyki swoje oświadczenie w imieniu Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego wydał prodziekan ds. studenckich dr hab. Krzysztof Turzyński. Stwierdził w nim, że „zaprzepaszczona została szansa na istotną zmianę jakościową w nauczaniu treści fizycznych”, a uczeń kończący szkołę podstawową z nową podstawą programową nie będzie rozumiał, dlaczego Ziemia krąży wokół Słońca. Swoje stanowisko w tej sprawie zajął także prof. Łukasz Turski, przewodniczący rady programowej Centrum Nauki Kopernik. Zwrócił on uwagę m.in. na to, że uczniom nie zostanie przekazana wiedza o fundamentalnych dla rozwoju cywilizacji odkryciach Mikołaja Kopernika. Podkreślił też, że autorzy projektu „nie sprostali zadaniu przygotowania podstawy programowej”.

Także Konfederacja Rektorów Akademickich Szkół Polskich wystawiła negatywną opinię zmianom programowym. „Uzasadnienie proponowanych zmian nie wskazuje niestety na żadne przesłanki, mające charakter długofalowej, przemyślanej polityki państwa w sprawach edukacji", czytamy w opinii.

cdn.
Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 15.12.16, 20:19
    Jeśli dodać do tego kreacjonizm wypierający ewolucjonizm, a także "rewolucję seksualną" w wydaniu uleńki dudziak, to otrzymujemy coś, czego nie powstydziłby się sam Szanowny Wielki Inkwizytor hiszpański o dowolnym nazwisku.

    Demolka państwa musiała sięgnąć tego co dlań najważniejsze - szkolnej ławy, gdyż najistotniejsze dla junty jest wychowanie bezmózgiego, wyrastającego na grafomanii niejakiego rymkiewicza oraz "prozie ambitnej - vide "czytanka" przerabiana z kilkuletnim poślizgiem wobec systemu już minionego.

    Najważniejszym zadaniem każdego systemu jest przejęciu "rządu mózgów" - wprawdzie ewolucja (nauka niebyła) modyfikowała wielkość części mózgowej czaszki, ale trzeba przecież przyznać, iż antropolodzy i biolodzy w ogóle unikają stawiania znaku równości między wielkością mózgu a jego intelektualną sprawnością. Ewentualne skarlenie materii (wypartej przez duszę) w postaci zlepku połączeń neurogennych, będzie wiec dla rządzących zupełnie bez znaczenia - odruchy bezwarunkowe i tak przetrwają, a wykształcenie tych warunkowych pozostanie całkowicie w gestii belfrów.

    Doświadczenie uczy, iż Nowy Człowiek )czytaj Suweren z Kolan Wzniesiony), cechuje się słabym kojarzeniem faktów - nędza już nie tylko intelektualna ale i materialna (dominacja szmalu nad duszą - a jednak!) była (i będzie) głównym motorem decyzyjnym przy urnach.

    Kształcić teraz trzeba będzie oddanych sprawie młodzieńców i dziewice (zachowanie cnoty będzie Patryotycznym obowiązkiem a i zaszczytem), którzy z nabytej wiedzy zapamiętają podstawy arytmetyki (liczenie z pominięciem cyfry jeden nie uprawniającej do pińćset plus) oraz hasło obowiązujące jeszcze w 2435 roku (a pewnie i potem) w postaci Raz sierpem, raz młotem czerwona hołotę! Nośna ta fraza będzie najcelniejszym motywem leżącym u podłoża decyzji wstępowania do Wojsk Obrony Terytorialnej - wtedy już w sile paru milionów tępych i odmóżdżonych osiłków niekoniecznie ogolonych i z szyjami trudnymi do wyodrębnienia z całości.

    cdn.
  • wscieklyuklad 15.12.16, 20:44
    Wychowanie Nowego IberPiSmensza ma cel wyłączny w postaci bezwzględnej akceptacji przezeń narzuconego prawa i systemu wartości w ogóle. Taki IberPiSmensz będzie w stanie pojąć tylko tyle na ile pozwoli mu zdobyta w szkole w XIX wiecznych reformach wiedza - jej naczelnym przekazem będzie "PiSczyzna, Upór i Bóg" w skrócie PUB.

    Intelektualista tutejszy - wychowany na zgoła odmiennych wzorcach - przy dużym udziale rodziców- komuchów, esbeków, rowerzystów, złodziei, wegan itd, itd,itd,itd,itd, bo tych inwektyw nie da się ująć w zbiór zamknięty - musi zadać sobie pytanie: Czy za lat parę będzie obowiązywać zasada Non omnis moriar?
    Ile pokoleń przeminie, by w społecznej pamięci a więc i postawie zatrzeć dorobek kilkudziesięciu lat i setek światłych umysłów?
    Optymista wskaże na internet i możliwość wymiany myśli.
    Optymista podkreśli swobodę przemieszczania i kulturowej wymiany - kontakt z cywilizacjami postępu i prawdziwie demokratycznymi systemami winien stanowić wystarczający bezpiecznik dla przetrwania świata wartości dziś na każdym kroku demolowanego w sposób tak brutalny i prymitywny, że uwierzyć w to nie może świat.

    Ale są dwa potencjalne zagrożenia: cenzura internetu - już czynione są nieśmiałe próby znów populistycznie nośne - likwidacja dostępu do pornografii, co niejeden kupi bez mrugnięcia okiem, a władza przyglądać się będzie skali protestów. Doświadczenia reżimów uczą, iż ograniczenie treści dostępnych masowo pozwala wychować odmóżdżoną i bezwolną pacynkę społeczną.

    ale jest jeszcze groźniejsza perspektywa.
    To zmiana ordynacji wyborczej.
    Wprowadzenie takiego sposobu wyboru osłów, by pisięta wygrywały niezależnie od tego, czy szkoły będą opuszczać ajnsztajny, suskie, brochy, ratlerki czy pawłowiczo-misiewiczo-piotrowicze.

    Dzisiejszy skład większości sejmowej dowodzi, że to partia rekrutująca się z debili i nieudaczników. Przegranych życiowo, którzy nie potrafiliby zdobyć pracy dającej przepustkę do godziwego życia, gdyż każdy pracodawca po dniach kilku wypieprzyłby to badziewie na bruk bez referencji.
    To, że taki bezwartościowy motłoch nieudaczników może "zabełtać ludziom w głowach" musi być dla nas czerwonym światełkiem.
    Wielka nadzieja w wychowaniu domowym.
    To ono teraz staje się dla nas sprawą najważniejszą.
    Przejęcie pokojowe władzy jest już raczej wykluczone.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.