Dodaj do ulubionych

Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.2

07.06.18, 20:17
Galileo, Galileo...

Zielona kraino nasączona historią.
Po "chrześcijańskich uniesieniach" pora wracać do zwykłych estetycznych wrażeń (także od historii chrześcijaństwa nie wolnych).
Zatem znów nawiązanie do Wzgórz Golan, dolin rozpościerających się ku południowy od góry Hermon. Topniejące śniegi. Ulewne deszcze. Potoki płynące do podnóża o potem w siną dal
Dan i Hasbani. Połączą się potem w nurcie Jordanu - wąskiej tasiemce wody o brunatnym kolorze.

Mijają Rosh Pinę (w tł. Kamień Węgielny) - gdzie emigranci europejscy zakładają pierwszą nowożytną żydowską wioskę w Palestynie (rok 1882) Przecinają dolinę dolinę Hula. Płyną osuszone dopiero w XX wieku tereny przystosowane do potrzeb rolnictwa. Kiedyś były tu bagna o nazwie... Jordan. Ale z historią nie wolno brać całkowitego rozbratu - krajobraz tu zbyt piękny, zatem część osuszonego wcześniej jeziora-bagniska odtworzono, wytyczając przy tej okazji granice parku narodowego. Dzięki temu uratowano wiele gatunków flory i fauny. To siedlisko wiele ptaków migrujących z Europy na południe.
Tel Dan. To tu 1,5 tys. lat p.n.e. osiedlili się pierwsi Izraelici. Władała tu Asyria, i Persja, Babilon i Aleksander Macedoński, Rzymianie i Bizantyjczycy, Arabowie, krzyżowcy i turecki sułtanat. To tu płynie Dan zasilana wodą z aż 20 strumieni. To tu pobudowano otoczone wałami obronnymi żydowskie miasto Dan na ruinach kananejskiego Laisz (powstało 4,7 tys. lat temu, a Izraelici zdobyli je w XII wieku p.n.e) Było to najbardziej na północ wysunięte miejsce zamieszkania w czasach starożytnego państwa.

I wreszcie to, co udało nam się zobaczyć na własne oczy...

Rezerwat Banias...
Z uroczym strumieniem o tej samej nazwie. Płynie w dół przez wąski wąwóz. Po drodze przepiękny wodospad - w piekielnym upale trochę cienia drzew i chłodu wody - ulga.rzez wodę. Ponad źródłem zbocze wzgórza przechodzi w pionowe urwisko. Gdzieś w górze jest grota. Opodal resztki sanktuarium greckiego bożka Pana. Istnieją dowody, iż cztery wieki p.n.e to tu właśnie oddawano cześć opiekunowi pasterzy, płodności i trzód. Opodal pobudowano miasto nazwane na cześć bożka Panias=Paneas (miejsce pana) - ortodoksi chcieliby pewnie "Pana" utożsamić z Bogiem - archeologiczne dowody są jednak bezlitosne. Herod Wielki u progu nowej ery stawia tu olbrzymią światynię Pana dedykowaną rzymskiemu cesarzowi. Syn tego cesarza Filip przemianował wówczas Panias Pod koniec I w. p.n.e. król Herod Wielki ufundował tu dedykowaną cesarzowi Rzymu świątynię Pana, a jego syn Filip nazwał Panias Cezareą Filipową i tu tez przeniósł stolicę swego królestwa. Król Agrypa II wznosi tu wspaniały pałac pałac i kolejną świątynię - do dziś przetrwały jedynie ruiny i ławy grobowe dla świętych kozłów. Pozostały fundamenty budowli, strzaskane kolumny, grobowe ławy dla świętych kozłów. Wciąż tkwią - wykute w skale - głęboka nisza i ozdobne wnęki na posągi bóstwa.
Skąd dzisiejsza nazwa tego miejsca? Jak wiele terenów tak i ten przechodził z rąk do rąk.
Arabowie nie mają w swym języku spółgłoski "P". P zastąpili więc B i tak już zostało.
Niestety, w czasach arabskiego władztwa wspaniała niegdyś stolica stała się podupadłym, prowincjonalnym miasteczkiem.

Historia...
Cezarea Filipowa podupadła. Ale to ważne dla chrześcijan miejsce.
Powód?
Jak spisał w swej ewangelii św. Mateusz, tutaj właśnie jako pierwszy z apostołów uznał Chrystusa za syna Boga. To tutaj z ust Jezusa usłyszał znane nam wszystkim słowa: "Ty jesteś Piotrem Opoką, na tej opoce zbuduję Kościół mój".

Cóż tutaj każdy kamień jest w jakiejś mierze "chrześcijański". Nie da się podróżować po Ziemi Świętej w oderwaniu od życia Jezusa i jego uczniów.

cdn.
Edytor zaawansowany
  • wscieklyuklad 07.06.18, 20:36
    Tablica orientacyjna u wejścia do Parku narodowego Hermon-Banias.

    http://i67.tinypic.com/rcnerp.jpg

    Takie prospekty otrzymują wchodzący do rezerwatu.

    http://i68.tinypic.com/2i7vgxd.jpghttp://i65.tinypic.com/vijrsp.jpghttp://i67.tinypic.com/t5g469.jpg
  • wscieklyuklad 07.06.18, 20:43
    P.S. ERRATA

    Jest: Jak spisał w swej ewangelii św. Mateusz, tutaj właśnie jako pierwszy z apostołów uznał Chrystusa za syna Boga.

    Powinno być: Jak spisał w swej ewangelii św. Mateusz, tutaj właśnie Szymon bar Iona jako pierwszy z apostołów uznał Chrystusa za syna Boga.
  • sorel.lina 07.06.18, 20:59
    Garść wspomnień z wędrówki ku źródłom Jordanu

    http://i65.tinypic.com/21ke4ue.jpg

    http://i63.tinypic.com/1566znr.jpg

    http://i64.tinypic.com/25u0fgp.jpg

    http://i64.tinypic.com/2pq5r0n.jpg

    http://i66.tinypic.com/2num5ts.jpg

  • sorel.lina 07.06.18, 21:34
    Wisząca trasa Banias, podobno najpiękniejsza w Izraelu

    http://i64.tinypic.com/2d1lmds.jpg

    http://i66.tinypic.com/fm8j5z.jpg

    http://i63.tinypic.com/nzpqo2.jpg

    http://i64.tinypic.com/e1drbr.jpg

    http://i68.tinypic.com/dy5a46.jpg http://i66.tinypic.com/15zqqnc.jpg http://i66.tinypic.com/avk0nl.jpg
  • dunajec1 07.06.18, 22:08
    Wow, dzieki.
  • sorel.lina 07.06.18, 22:23
    Coś Ci te krajobrazy przypominają, prawda Dunajcu? smile
  • 1zorro-bis 08.06.18, 09:04
    troche inny krajobraz....I dla Dunajca i dla mnie....smirk
    sorel.lina napisała:

    > Coś Ci te krajobrazy przypominają, prawda Dunajcu? smile




    --
    Dla ufryzowanego pudla - z zyczeniami.big_grin
    www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
  • 1agfa 09.06.18, 12:46
    Urzekający jest widok źródeł rzek. Tryskająca spośród skał spieniona woda sączy się na pozór niewidocznie, pieni się a potem pędzi między skałami, zagarniając coraz więcej terenu, tworząc mikro-wodospady na kamieniach, głazach, otacza je widocznymi w słońcu małymi, mieniącymi się tęczami rozbryzgów. Aż rozleje się zabierając po drodze co spotka, zamulona, przyhamowana w biegu, niosąca na grzbiecie bagaż mitów, legend, wyobrażeń...
    I pytań: kto tam był, co i jak myślał i robił przed wiekami. Ta sama woda, to samo źródło, ta sama rzeka.
    Dziwne, ale źródło Jordanu przypominają mi źródło Gwadalkiwiru, równie kamieniste choć z odrobinę większą ilością zieleni.
    Wieczne upodobanie do wody...; )
    Żródło Jordanu, ponieważ jest TAM, w miejscu nad którym rozpościera się historia tysięcy wieków, tysięcy ludów i wielu religii, sprawiać musi niezwykłe wrażenie.
    Dziękuję, kochani : )
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • sorel.lina 07.06.18, 22:13
    Warto się wspiąć na wysokie stopnie, żeby spojrzeć z góry na falujące wzgórza Galilei,

    http://i64.tinypic.com/2ijsyn5.jpg

    zanurzyć wzrok w gąszczu bujnej zieleni, zanim otoczy nas szaro-żółta, surowa judejska pustynia

    http://i68.tinypic.com/2lvjybo.jpg

    http://i65.tinypic.com/2q0j9t2.jpg
  • wscieklyuklad 07.06.18, 23:05
    http://i63.tinypic.com/2d6v4t3.jpg

    To też kawałek historii.
    Wrak wojskowego działka. Dołączono do niego tabliczkę z nazwiskiem poległego w nim w trakcie wojny 1967r. żołnierza izraelskiego. Wklejone przez Sorell widoczki porośniętych wzgórz były bowiem terenem walk.

    Gdy my budujemy pomniki idiotom, Izraelczycy upamiętniają realne przedmioty i faktycznych bohaterów.
  • dunajec1 08.06.18, 00:31
    Oczywiscie ze przypominaja, jeszcze zeby tam Dunajec plynal.....
  • sorel.lina 08.06.18, 16:44
    dunajec1 napisał:

    > Oczywiscie ze przypominaja, jeszcze zeby tam Dunajec plynal.....


    To obejrzyj, jak płynie i posłuchaj jak szemrze potok Dan, który niedaleko stąd połączy swe wody z dwoma innymi strumieniami i stanie się Jordanem, rzeką, bez której nie byłoby życia na ziemiach Izraela, Palestyny, Jordanii




  • sorel.lina 08.06.18, 17:51
    Zaskakujący kontrast: zielona, kwitnąca Galilea nagle zmienia się w to, co najbardziej kojarzy się z Bliskim Wschodem - pustynię.
    Pustynia Judzka, przecięta depresją Doliny Jordanu, za którą majaczą Góry Moabu i Edomu - dzisiejsza Jordania (film kręcony z okien kolejki linowej)

  • dunajec1 08.06.18, 18:26
    Dunajec jednak troche szerszy, i az takich spadkow wody to nie posiada ale mozna z flisakami na lodkach plynac a tam nie, ha, ale co nie znaczy ze nie pieknie tam jest.
    Co do drugiego , no Galilea byla zielona ale jak patrzylem na ten filmik to sam sie siebie zapytalem , to ojczym Jezusa byl ciesla czy kamieniarzem?
    Dzieki za to.
  • sorel.lina 08.06.18, 18:39
    dunajec1 napisał:


    > Co do drugiego , no Galilea byla zielona ale jak patrzylem na ten filmik to sam
    > sie siebie zapytalem , to ojczym Jezusa byl ciesla czy kamieniarzem?

    Był cieślą, bo mieszkał w Galilei, gdzie drzew dostatek smile
  • sorel.lina 08.06.18, 19:23
    dunajec1 napisał:

    > Dunajec jednak troche szerszy, i az takich spadkow wody to nie posiada ale mozn
    > a z flisakami na lodkach plynac a tam nie, ha, ale co nie znaczy ze nie pieknie
    > tam jest.


    Dunajcu, wszędzie jest pięknie, ale najpiękniej w rodzinnych stronach. smile
    jestem z centralnej Polski, ale nad Dunajcem byłam, pokochałam i tęsknię.

  • sorel.lina 08.06.18, 19:15
    http://i67.tinypic.com/2ltkduf.jpg
  • wscieklyuklad 08.06.18, 20:49
    ...po zalążki... terroryzmu.

    Nie sposób pojąć fenomenu Masady bez sięgnięcia do annałów historii
    Proroctwo Zachariasza
    Historycy doszukują się w proroctwach Zachariasza zapowiedzi przyszłych wydarzeń - także w samej Masadzie.

    "Gdyż sobie naciągnę Judę, a łuk napełnię Efraimem; i wzbudzę synów twoich, o Syonie! przeciwko synom twoim, o Jawanie! i zgotuję cię jako miecz mocarza" - oto Zachariasza proroctwo.

    Proroctwo zapowiada konflikt między Żydami a Grekami - odruchowo utożsamiamy to z podbojami Aleksandra Macedońskiego, a przecież wtedy do Jeruzalem - cieszącego się licznymi swobodami, zawitał pokój. Prawdziwy konflikt wybuchł kilka pokoleń po nim.
    Greccy przywódcy armii Aleksandra zakładają imperium Seleukidów (dzisiejsza Syria - z Seleukosem Nikatorem, zwanym królem północy na czele) oraz imperium Ptolemeuszy (z Ptolemeuszem Soterem - królem południa).

    Daniel w swych proroctwach opisał czasy władzy tych królów jak i ich następców. Nadchodzą czasy władzy Antiocha Epifanesa - okrutnego prześladowcy Żydów. Kapłan Matatiasz w proteście przeciw przemocy w niewielkim Modin (ok. 50 km od Jerozolimy) wznieca powstanie i (naturalnie dzięki Bożej pomocy) pokonuje armię Seleucydów. Matatiasz umiera w rok po sukcesie, a jego syn Juda Machabeusz wzmacnia pozycję Żydów. W siedem lat potem Juda ginie w bitwie - rolę przywódcy powstania przejął jego młodszy brat, Jonatan. Pojmany w wyniku zdrady w 143 r. p.n.e zostaje zabity w kilka lat później. Kolejny z synów, Szymon, zawarł pokój z królem Seleukidów Demetriuszem.
    W jego wyniku powstaje dynastia hasmonejska uznana przez rzymski senat w 139 r p.n.e.
    Szymon jednak też nie miał szczęścia - wraz ze swymi dwoma synami zostaje zamordowany przez... zięcia. Władzę objął wówczas Jan - trzeci syn Szymona. Przyjmuje greckie imię Hirkan by dać dowód gotowości do kompromisu z Grekami. Sprzymierzył się z Idumejczykami, (Edom) jednak ci bezprawnie przejmują władzę. Herod Wielki był Idumejczykiem (Edomitą)... Herod, który zburzył zburzył świątynię Samarytan na Górze Garizim.
    Herod, w którego czasach powstała "Księga Jubileuszy"
    Herod, za którego czasów doszło do rozłamu między faryzeuszami i saduceuszami. Rządy niejednoznaczne. Jedni uważają je za czas rozkwitu, Inni sugerują nieuchronne czasy upadku..

    Jan Hirkan umiera. Władzę obejmuje jego żona, a syn Arystobul zostaje głównym kapłanem.
    Wkrótce potem osadza matkę w więzieniu gdzie ta po latach umiera. Arystobul mimo protestu mieszkańców kraju, gdyż nie pochodził z rodu dawidowego - ogłasza się królem (jego poprzednicy nosili tytuł "nasi") wbrew prawu i pomimo sprzeciwu mieszkańców kraju, jako że nie pochodził on z królewskiej linii Dawida, ani nawet z Judy. (Jego poprzednicy mieli tytuł "nasi" co było odpowiednikiem dzisiejszego stanowiska prezydenta).
    Szaleje korupcja. Intryga goni intrygę (także wewnątrz rodziny). Moralność stacza się z dnia na dzień. Atakuje faryzeuszy co prowadzi do religijnej nietolerancji. Na szczęście rządził jedynie rok.
    Uwolniony z więzienia brat Arystobula Janneusz przejmuje władzę. Ale jabłko pada niedaleko od jabłoni. Jawi się jednym z najokrutniejszych władców tamtych czasów. W trakcie rozpętanej wojny domowej ginie ok. 50.000 ludzi w tym kobiety i dzieci. Wojna to spór między pro żydowskimi faryzeuszami a ustępliwymi wobec Greków Saduceuszami.
    Blisko ośmiuset faryzeuszy zostało wówczas ukrzyżowanych. Kiedy Janneusz umiera władzę przejmuje Salome, a kapłanem zostaje.... faryzeusz - syn Janneusza Jan Hirkan II. Szybko przywraca instytucję Sanhedrynu - znanego nam z Biblii.
    Po śmierci Salome wybucha kolejny bunt w "rodzinie" - młodszy brat Hirkama Arystobul II w wyniku buntu obejmuje tron. Wybucha kolejna wojna domowa.zakończona podbiciem Judei przez rzymskiego generała Pompejusza. Arystobul przewieziony do Rzymu daje gardła.
    Jan Hirkan II ponownie zostaje tytularnym królem pod kontrolą rzymską. Jego syn Antygon ogłasza się wprawdzie królem w 39 r p.n.e, ale w tym samym roku Rzymianie osadzają na tronie Judei Heroda. Ten w trzy lata potem zajmuje Jerozolimę, więzi i morduje Antygona.

  • sorel.lina 08.06.18, 22:36
    Zanim dotarliśmy do Masady, przemierzyliśmy Pustynię Judzką.

    Pustynie zawsze mnie fascynowały. W Tunezji i Egipcie widziałam tę piaszczystą, Saharę.
    Tym razem ujrzałam pustynię kamienistą.
    Pustynia... złowroga, surowa, paląca bezlitosnym słońcem w dzień, mrożąca przejmującym chłodem w nocy, i w dzień i w nocy smagająca bezlitośnie wiatrem, tnącym ostrym piaskiem w twarz, w oczy, we wszystkie zakamarki ciała... okrutna dla życia, nieprzyjazna człowiekowi, a jednak mistyczna, budząca ducha myślicieli i proroków. Ile kryje tajemnic?
    Co w niej jest takiego, że tak przyciąga, wyniszcza ciało i buduje ducha...? Nie wiem...
    Tak czy owak, trudno nie ulec jej czarowi...

    W drodze na pustynię

    http://i65.tinypic.com/2gy69hu.jpg

    http://i67.tinypic.com/10prdj8.jpg

    http://i68.tinypic.com/149mqaa.jpg

    http://i65.tinypic.com/28v98c2.jpg

  • wscieklyuklad 08.06.18, 23:14
    Te zdjęcia są nieprzypadkowe. Zatrzymaliśmy się w miejscu położonym dokładnie na poziomie morza. Dalej była już tylko depresja - z tą najgłębszą na Ziemi - gdzie leży Morze Martwe. Miejsce to upamiętniono pomnikiem. Krajobraz faktycznie przygnębiający - zupełna pustka - gdzieniegdzie poprzecinana korytami wadi - okresowych strumieni tworzących się jedynie w porze deszczowej.
  • wscieklyuklad 08.06.18, 23:22
    http://i64.tinypic.com/2uep2sg.jpg
  • 1agfa 09.06.18, 13:06
    sorel.lina napisała:


    > Zanim dotarliśmy do Masady, przemierzyliśmy Pustynię Judzką.
    >
    > Pustynie zawsze mnie fascynowały. W Tunezji i Egipcie widziałam tę piaszczystą,
    > Saharę.
    > Tym razem ujrzałam pustynię kamienistą.
    > Pustynia... złowroga, surowa, paląca bezlitosnym słońcem w dzień, mrożąca przej
    > mującym chłodem w nocy, i w dzień i w nocy smagająca bezlitośnie wiatrem, tnący
    > m ostrym piaskiem w twarz, w oczy, we wszystkie zakamarki ciała... okrutna dla
    > życia, nieprzyjazna człowiekowi,
    (...)

    A wiesz, Sorellino, że wbrew pozorom pustynia nigdy nie jest całkowicie martwa? W najskrajniejszych jak opisałaś warunkach, gdy pękają nawet kamienie, a ziemia rysuje się w skomplikowaną mapę linii, poza rzeczywiście całkiem martwymi sypkimi wyspami, tli się jakieś życie mikro-owadzie, lub na pozór suchych małych roślin, życie twarde i nieustępliwe, życie cierpliwe i odnawiające się, przeczekujące najgorszy czas, aż nadchodzi moment, chwila zaistnienia. Wtedy zjawia się...owad, porost, krzewinka miotana wiatrem...a nawet róża : ) Tak jest, kłębek, grudka splątanych nici jest różą - to tzw. róża jerychońska, przepyszna w swojej urodzie, gdy ożywi ją woda : )
    --
    "Ponad połowa ceny benzyny to podatki. Rząd może je zmniejszyć. Ja obniżyłbym akcyzę, przez co spadłyby ceny benzyny, ale do tego trzeba odwagi i odpowiedzialności. Jarosław K. 2011 r.
  • 1agfa 09.06.18, 13:32

    Sorellina napisała:
    (...)
    a jednak mistyczna, budząca ducha myślicieli i
    > proroków. Ile kryje tajemnic?
    > Co w niej jest takiego, że tak przyciąga, wyniszcza ciało i buduje ducha...? Ni
    > e wiem...
    > Tak czy owak, trudno nie ulec jej czarowi...


    Samotność. Cisza przerywana tylko szelestem chłodniejących kamieni, szmerem przesuwanych przez wiatr ziaren piasku, toczących się kłębków suchych roślin. Sprzyja odezwaniu się wrażliwości, sprzyja wyobraźni, maluje rzeczy i widoki, których nie da się zobaczyć patrząc tylko oczami. Pomaga odbyć podróż do własnego wnętrza, rozbudza zmysły na co dzień nieużywane, zmysły wewnętrzne. Może nawiedzić obłędem, może nawiedzić wizją. Inspirująca przez odizolowanie, każdemu coś da, każdemu coś odbierze...

    > http://i67.tinypic.com/10prdj8.jpg

    Twoja fotografia miejsca...Jak pobyt w takim miejscu (odjąwszy okoliczne nowoczesne drogi, przejścia, urządzenia) nie może wpłynąć na człowieka, ożywiając w nim coś niecodziennego, spoza zwyczajności?
    Nieliczne gromady (wówczas nazywane licznymi, ludności przecież o wiele, wiele mniej było) musiały ulegać magii i sugestii. Dzień pod rozprażonym słońcem, noc chłodna pod niebem lśniącym od gwiazd, i spadające pośród iskier, pojedyncze świetliste punkty, zagadkowe i niezrozumiałe zjawiska. Tajemnicze i skłaniające do medytacji, wizji. Sen czy jawa?
    --
    http://i43.tinypic.com/2ahbjuw.jpg
  • sorel.lina 09.06.18, 13:46
    Dzień dobry, Agfo! smile
    Nie jerychońska co prawda, ale zawszeć to róża pustyni. Na pamiątkę. smile

    http://i68.tinypic.com/xkrb4p.jpg

    I jeszcze cztery świętości Ziemi świętej:

    http://i63.tinypic.com/28vq9fc.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 14:46
    Pustynia. Życie na odludziu. Czy tylko mistyczne? Będzie jeszcze o tym w rozważaniach z pobytu w Qumran.
    A przecież dostrzegając w oddali wzgórze, na którym Herod Wielki postawił twierdzę nie sposób spytać: dlaczego?
    Początkowo chciał mieć tu letnią (sic!) rezydencję. Pozorny absurd, gdyż wzniesienie jest otwarte na przepływ wiatru - miejscami - mimo temperatury na termometrze - panuje tu znośny chłodek.
    Pamiętać też trzeba, iż Masada wznosi się 410 metrów powyżej tafli Morza Martwego, zatem wciąż to teren, który trzeba zaliczyć do depresji (górna płaszczyzna znajduje się kilkanaście metrów poniżej poziomu morza).
    Z czasem - pod wpływem rozwoju politycznych wypadków gdy przyszło Herodowi uciekać przed najazdem Partów- przekształca Masadę w iście niezdobytą twierdzę. Dostępu strzegły wysokie mury, baszty a wielkie zbiorniki wodne zapewniały stały dostęp do wody. Kilka magazynów pozwalało na zgromadzenie zapasów żywnościowych.
    W czasach Jezusa znajdowała się tu także rzymska strażnica. W 66 r.n.e wybucha wojna żydowska, a wówczas Masada przechodzi w ręce sykariuszy - ekstremistycznego odłamu Zelotów. Dziś można ich śmiało uznać za pierwszą w świecie... organizację terrorystyczną.
    Nazwę swą zawdzięczają krótkim sztyletom zwanym siccari, którymi podczas zgromadzeń np. z okazji świąt sztyletowali osoby już tylko podejrzane o sprzyjanie Rzymianom! Po dokonanym zamachu wtapiali się w tłum unikając pojmania. Ten rys jest niezmiernie istotny gdy mowa o obronie Masady. Dowódcą był tam bowiem właśnie sykariusz Eleazar ben Jair. Już sam ten fakt dowodzi bezkompromisowości obrońców. Masada chętnie przyjmowała wszystkich wrogów Rzymu. Wśród nich byli też rebelianci, którzy łupili okoliczne wioski dopuszczając się przemocy - mieszkańcy Masady składali się zatem ze zdeterminowanych 'zabijaków".
    Świadczy po tym też sam sposób przejęcia twierdzy. Jak pisze w swej Wojnie żydowskiej Józef Flawiusz (a któżby inny?): tymczasem zebrali się niektórzy spośród tych, którzy najbardziej parli do wojny i ruszyli na twierdzę zwaną Masada. Zająwszy ja podstępnie, wybili do nogi rzymską załogę i umieścili tam własną. W trakcie wojny z Rzymem żyło tu ok. 970 osób - wśród nich także uciekinierzy z Jerozolimy. Byli jednym z trzech ośrodków oporu przeciw Rzymianom.
    Dostęp do twierdzy to nie lada wyzwanie. Na szczyt wiedzie ścieżka tak wąska, iż z trudem mieści się na nie dwójka osób - atak tą drogą był więc wykluczony. Nic dziwnego, iż tej wąskiej i długiej serpentynie nadano nazwę "Wąż".
    Niewielu rzymskich dowódców miało ochotę zdobyć tę twierdzę. Wreszcie Lucjusz Flawiusz Silwa na czele legionu X Fretensis w liczbie 8000 zbrojnych i z 9000 rzeszą niewolników z przeznaczeniem do prac ziemnych przybywa pod wzgórze. Buduje wokół twierdzy linię fortyfikacji zwaną circumvallation, by odciąć Żydów od dostaw wody i żywności. Tych jednak obrońcy mieli wystarczająco, gdyż Herod zaopatrzył magazyny po sufit, a wodne zbiorniki - dzięki systemowi kanałów - wciąż były pełne (w czasach pokoju część wody opadowej spływała specjalnymi rynnami do zbiorników położonych także u podnóża wzniesienia - zeloci wykorzystywali niewolników do jej noszenia na szczyt).
    Obrońcy nie przebierali w środkach.
    Oto widząc męczarnie atakujących, którym... zaczęło brakować wody - dostarczają ją w specjalnych bukłakach spuszczonych na linach. Rzymianie łapczywie rzucają się na nie, by zaspokoić pragnienie. Wodę skażono zwierzęcymi odchodami. Nietrudno wyobrazić sobie konsekwencje.

    cdn
  • wscieklyuklad 08.06.18, 23:50
    Czy opór przeciw rzymskim wpływom miał charakter wyłącznie narodowo-polityczny?

    By odpowiedzieć na to pytanie trzeba sięgnąć do czasów wspomnianego powyżej Antiocha Epifanesa - rzymskiego zakładnika. Gdy objął władzę, część Żydów uznała, iż korzystniejszym dla nich będzie przyjęcie obyczajów świata pogan. Udali się zatem do Antiocha a ten wsparł ich w działaniach. W Jerozolimie powstaje gimnazjum na wzór pogański. Obrzezanie zostaje zarzucone. Tym samym grupa ta zrywa ze "świętym przymierzem".
    Antioch pragnie rządzić Izraelem i Egiptem. Gromi Ptolemeusza i wkracza do Jerozolimy. Tam plądruje świątynię a jego wojska masakrują mieszkańców miasta. W dwa lata potem śle gubernatora, by ten nałożył daninę na Judeę, plądruje nadal Jeruzalem, morduje kolejne setki ludzi. Na straży jego rządów stoi tam uzbrojony garnizon. Antioch wydaje edykt zabraniający składania zwyczajowych, żydowskich ofiar. Zezwalający na składanie świń na ołtarzach ofiarnych. Zabrania świętowania szabatu. Nieposłusznych karze śmiercią.

    Źródł historyczne opisują to następująco:
    "W dniu piętnastym miesiąca Kislew sto czterdziestego piątego roku [167 p. Ch.] na ołtarzu całopalenia wybudowano 'ohydę spustoszenia', a w okolicznych miastach judzkich pobudowano także ołtarze; ofiary kadzielne składano nawet przed drzwiami domów i na ulicach. Księgi Prawa, które znaleziono, darto w strzępy i palono ogniem. Wyrok królewski pozbawiał życia tego, u kogo gdziekolwiek znalazła się Księga Przymierza albo jeżeli ktoś postępował zgodnie z nakazami Prawa... wymordowano kobiety, które obrzezały swoje dzieci. I powieszono im niemowlęta na szyjach. A także zabito domowników i tych, którzy dokonywali na nich obrzezania... W pewnym szczególnie potwornym zdarzeniu król spalił kobiecie siedmiu synów, jednego po drugim, ponieważ odmówili świętokradztwa, a na końcu zmarła ona sama.

    To właśnie wtedy pojawił się Matatiasz. Wysłannicy przybywają do Modin gdzie mieszka z piątką synów i stawiają ultimatum - albo posłuszeństwo nakazom Antiocha a wtedy zaszczyty i bogactwo, albo śmierć w przypadku odmowy.
    (piszę o tym tak wiele, gdyż zauważymy zbieżność gdy chodzi o opór Masady)
    Jeden z królewskich oficerów na zbudowanym pogańskim ołtarzu składa ofiarę. Matatiasz zabija go, niszczy ołtarz i z rodziną ucieka w góry rozpoczynając marsz przez kraj.
    Po drodze przyłączają się do niego kolejni "buntownicy" - w mijanych miasteczkach niszczą pogańskie ołtarze i przywracają żydowskie tradycje.


  • wscieklyuklad 09.06.18, 00:05
    Konsekwencją powstania Machabeuszy było wyłonienie się dwóch stronnictw - saduceuszy i faryzeuszy. Ci pierwsi byli strażnikami świątyni, jednak ich wiara ewoluowała w kierunku "herezji" W czasach Nowego Testamentu - w przeciwieństwie do faryzeuszów - nie uznawali już ani zmartwychwstania, ani istnienia aniołów, ani Ducha św.
    Tak więc to faryzeusze (jakże znani nam z Biblii i wcale nie wielbieni przez Jezusa) stali się wyznawcami Prawa, przywiązującymi szczególną wagę nie tylko do wiary ale i wartości duchowych. To w nich ludność upatrywała przewodników duchowych.
    Musiało się to skończyć konfliktem między saduceuszami a faryzeuszami.
    Ci pierwsi stawali się swoistą "partią polityczną", drudzy zaś "religijną". Z tego to względu faryzeusze zwracali uwagę na to, by swym zachowaniem zyskiwać uznanie dla ich służby.
    Uznawszy się za krzewicieli wiary nie dążyli do rozwoju wewnętrznego. Zdawszy sobie z tego sprawę pojmujemy oto, czemu w tak negatywnym świetle przedstawiał ich Jezus w swych przypowieściach.

    A jednocześnie pojmujemy, iż ktoś tak jawnie krytykujący "moralne i religijne ideały" - musiał ponieść śmierć i to od proroczych przepowiedni niezależnie.
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:04
    Zdobycie twierdzy staje się sprawą honoru. Rzymianie przystępują do wzniesienia po stronie zachodniej Masady skarpy, by z niej zaatakować przy pomocy maszyn oblężniczych. Niewolnicy układają kolejne metry ziemi, a na powierzchni wzmacniają całość kamienną konstrukcją.
    O dziwo - Józef Flawiusz nie wspomina w swym dziele, aby w tym czasie obrońcy "bombardowali" najeźdźców. Całość konstrukcji zostaje ukończona po ok. 3 miesiącach (wiosna 73r n.e.)
    Józef opisuje to następująco:
    Skoro wódz rzymski opasał murem to miejsce i podjął wszelkie środki zabezpieczające, aby nikt się nie wymknął, wówczas przystąpił do oblężenia. Znalazł tylko jedno miejsce do usypania wału. Otóż za ta wieżą, która zamykała drogę wiodącą od zachodu do pałacu i szczytu góry, znajdował się pewien występ skalny o znacznej szerokości i wzbijał się w górę, choć nie na taką wysokość., co Masada, gdyż był o trzysta łokci niższy (sic!). Nazywano go Leuke. Silwa wszedłszy na owo wzniesienie i obsadziwszy je, kazał wojsku znosić ziemię. A że żwawo podjęto pracę i przy użyciu wielu rąk, tedy szybko wzniesiono potężny wał wysokości dwustu łokci. Jednak nawet przy tych rozmiarach nie wydawał się on ani dość mocny, ani dostatecznie wydźwignięty w górę, aby mógł stanowić podstawę do osadzenia machin. Dlatego położono na nim warstwę dobrze dopasowanych głazów, po pięćdziesiąt łokci na długość i wysokość. Machiny były zbudowane podług tych, które w czasach oblegania obmyślił najpierw Wespazjan a potem Tytus. Wzniesiono wreszcie wieżę wysoką na sześćdziesiąt łokci opancerzoną żelazem. Stąd Rzymianie miotali pociski z licznych skorpionów i balist szybko odpędzając obrońców z muru, tak że nawet nie mogli wychylić głowy.

    1 maja Rzymianie za pomocą tarana dokonują wyłomu w murze. Zeloci zatykają ją drewnianą barykadą. Rzymianie próbują ją spalić - początkowo bez skutku. Z czasem wiatr im sprzyja - nocą konstrukcja ulega spaleniu.
    Silwa postanawia zaatakować rankiem. Bez jakiegokolwiek oporu przekracza mury.
    Wewnątrz twierdzy natyka się na ciała martwych obrońców, którzy przed śmiercią spalili wszystkie budowle - poza... spiżarnią. Jej zawartość miała świadczyć o tym, iż to nie brak żywności leżał u podstaw rezygnacji z obrony.

    cdn.
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:23
    Misterium śmierci...

    Doliczono się 967 ciał. Ocalały dwie kobiety z pięciorgiem dzieci ukryte w kanale odprowadzającym wodę.
    Judaizm zakazuje samobójstwa. Zdecydowano zatem, iż mężczyźni najpierw zabiją swe żony i dzieci. Potem spośród nich wylosowano 10 zelotów, którzy pomordowali mężczyzn. Spośród tych dziesięciu wybrano tego, który pozbawił życia pozostałych. Zatem tylko jeden popełnił samobójstwo...
    Skąd o tym wiemy? W jednym z budynków na drugim poziomie twierdzy odkryto "karty do losowania" z nazwiskami wspomnianych powyżej.

    Archeolodzy odkryli szereg artefaktów z czasów obrony twierdzy. Przywołamy je poniżej w wersji fotograficznej. Na amforach z winem umieszczono... daty z rokiem produkcji napoju - ot żydowska solidność...
    Stwierdzono, iż spiżarnia została jednak spalona - obrońcy tezy o oszczędzeniu tego magazynu sugerują, iż pożar miał charakter wtórny - przeniósł się z sąsiednich budowli.
    Sceptycy i tak twierdzą, iż żywności nie zniszczono. Wedle nich - wyniesiono ja na centralny dziedziniec, by atakującym dać do zrozumienia, iż to nie problemy z aprowizacją doprowadziły do tak drastycznej decyzji.

    Czy aby drastycznej?
    Co czekało obrońców w chwili porażki?
    Mężczyzn okrutna śmierć przez ukrzyżowanie.
    Kobiety gwałt i rola niewolnicy. Dzieci wieczne jarzmo.
    Zatem teoretycy do dziś dnia toczą spory, czy mamy do czynienia z aktem bohaterstwa, czy niepotrzebną hekatombą.

    Jeszcze do niedawna na wzgórzu Masada izraelscy rekruci składali wojskową przysięgę (z naszym żydowskim oficerem-przewodnikiem włącznie). Wypowiadali przy tym następującą formułę: Masada już nigdy nie zostanie zdobyta.

    Dziś odstąpiono od tej tradycji.
    Cóż - w każdym narodzie blakną jakieś świętości.
    Kto wie, może uznano jednak tak straszliwą daninę krwi za bezsensowną?

    Masadę obsadziły rzymskie posterunki. Potem osiedlili się tam bizantyjscy mnisi, którzy pobudowali kapliczkę. Przegnały ich z Masady nawały perskie i arabskie. Od VII wieku świeci pustką...
    Archeolodzy dokopali się do fragmentów papirusowych i pergaminowych zwojów nie tylko o charakterze biblijnym, ale i apokryficznych. Jak widać - sykariusze byli terrorystami nie tylko na polityczny, ale i religijnym tle. Od współczesnych islamistów różnili się brakiem pasa szahidów.

    Do dziś nie rozwiązano zagadki co stało się z ciałami obrońców. Nie znaleziono bowiem nawet jednej kosteczki...
    Może nie całkiem zginęli? Ale o tym poniżej w formie legendy!

    Pora na zdjęcia...
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:37
    I obiecaną legendę.

    Czy widzicie te czarne ptaszyska? Są wszędzie - u wejścia do twierdzy, na resztkach ruin. Fruwają krok w krok za zwiedzającymi. NIE BOJĄ SIĘ LUDZI. Najwięcej ich przy kranach z dostępną w wielu miejscach wodą pitną.
    Legenda głosi, iż to dusze obrońców Masady ucieleśnione w ptakach. Są wielkości szpaka.
    Żółte końcówki lotek ich skrzydeł sprawiają w locie niesamowite wrażenie. Legenda głosi, iż dusze wzbijając się ku niebu odbiły się od żółtych skał twierdzy i ta już pozostało...

    http://i64.tinypic.com/2jflt3n.jpg

    http://i66.tinypic.com/e04mdt.jpg

    Byłem pół metra od tego ptaka-duszy. Nawet nie drgnął.

    http://i63.tinypic.com/zumma1.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:48
    U wejścia olbrzymia makieta zrekonstruowanej budowli. Piętro środkowe to miejsce odkrycia kart losowych (dla przypomnienia)

    http://i67.tinypic.com/1ffsbt.jpg

    Masada od drugiej strony, Jak widać wspięcie się na ten stok nie było fraszką. Wokół makiety umieszczono tablice z tekstem autorstwa Józefa Flawiusza.

    http://i66.tinypic.com/rvvbis.jpg

    Tu w zbliżeniu fragment wspomnianego tekstu.

    http://i63.tinypic.com/9h00t0.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:50
    Jest także mapka z rozkładem określonych pomieszczeń. Jeśli ktoś chce być "na bieżąco" może zakupić własną.

    http://i65.tinypic.com/iyj1gz.jpg

    http://i63.tinypic.com/2mo3wg1.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:54
    http://i65.tinypic.com/qzf37s.jpg

    http://i65.tinypic.com/331ejwi.jpg

    Tu widok na Muzeum z pomnikiem obrońcy.

    http://i65.tinypic.com/fck93p.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 15:58
    Pozostałości skarpy wzniesionej przez wojska Silwy.

    http://i68.tinypic.com/30k3imv.jpg

    Te dwa prostokąty z ciemniejsza obwódką to obozowiska Rzymian.

    http://i65.tinypic.com/x29ufn.jpg

    Lekko nie mieli. Bodaj jednego drzewka. Bodaj strumyczka z wodą. Miesiące tkwienia w poczuciu beznadziei podczas gdy obrońcy pławili się w... basenach, jedli i pili do woli.

    http://i66.tinypic.com/219ywbc.jpg

  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:00
    Podobno Zbigniew Herbert w trakcie swej podróży po Izraelu przepadł z hotelu na kilka dni.
    Poszukiwano go w przeczuciu najgorszego.
    Herbert u stóp Masady rozbił namiot.
    Medytował tu w chwili, gdy był intensywnie poszukiwany.
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:05
    O takim odkryciu marzy każdy archeolog

    http://i67.tinypic.com/24goa43.jpg

    A o takiej "kadzi" wody Rzymianie mogli jedynie pomarzyć - jedna z wielu!

    http://i68.tinypic.com/25t9rnr.jpg

    Kolejne obozy rzymskie po drugiej stronie twierdzy

    http://i66.tinypic.com/141i3xw.jpg

    W prawym górnym rogu wspomniany "Wąż" - napierającym nie byłoby lekko

    http://i66.tinypic.com/2qtalp0.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:09
    Widok z twierdzy na obóz rzymski musiał cieszyć obrońców - po horyzont beznadziejna pustka.

    http://i63.tinypic.com/1zokzmp.jpg

    Pozostałość jednej z najstarszych na świecie synagog - te schodki dobudowali zeloci.

    http://i64.tinypic.com/2w35czr.jpg

    I jak to zdobyć?

    http://i66.tinypic.com/n15kt0.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:12
    Rekonstrukcja synagogi

    http://i63.tinypic.com/20kt352.jpg

    i kolejny fragment Masady

    http://i64.tinypic.com/2dsq0km.jpg

    Dusza obrońcy w locie

    http://i68.tinypic.com/110mbfo.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:17
    Odkopane w ruinach

    http://i66.tinypic.com/117clt4.jpg

    Gdy Rzymianie i niewolnicy prażyli się w promieniach słonecznych, obrońcy zażywali kąpieli w jednej z łaźni pobudowanych przez Heroda.

    http://i66.tinypic.com/117clt4.jpg

    http://i63.tinypic.com/oa1192.jpg

    Ktoś chciałby mieć taką wanienkę?

    http://i63.tinypic.com/2agn1uu.jpg

    Kolejny fragment łaźni

    http://i65.tinypic.com/fu3qdf.jpg

    I już czyściutcy wychodzili na zewnątrz

    http://i67.tinypic.com/1z69k5k.jpg

  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:19
    W miejsce dubla w poprzednim poście winien być ten obrazek - wyloty gorącego powietrza z łaźni.

    http://i64.tinypic.com/348g56w.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:28
    Za tym murem znajdowały się łaźnie pałacu Heroda, a od zewnątrz, prostopadle do niego biegła skarpa zbudowana przez Rzymian.

    http://i68.tinypic.com/2luryfo.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:35
    Ludzkie postaci na tarasie po prawej uzmysławiają nam ogrom budowli.

    http://i64.tinypic.com/zjunlw.jpg

    podobnie jak widok z góry

    http://i65.tinypic.com/10gfjq1.jpg

    Mozaika w jednej z pałacowych komnat

    http://i64.tinypic.com/2vcepv9.jpg

    Oto co zostało z tego, co widać na makiecie (wspominane już kilkukrotnie drugie piętro)- w tle obóz rzymski

    http://i68.tinypic.com/2ltj3bo.jpg

    i księżycowy krajobraz w przybliżeniu

    http://i67.tinypic.com/34s5h89.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:39
    http://i65.tinypic.com/2sa04mc.jpg

    Pod plandeką w tle znajdowały się pomieszczenia "garnizonu"

    http://i68.tinypic.com/2el769x.jpg

    http://i68.tinypic.com/9uqclx.jpg

    http://i68.tinypic.com/2cgep01.jpg

    Kto ze zwiedzających zszedł po tych schodach otrzymywał nagrodę - źródełko wody pitnej. Kilka łyków dusze-ptaki kwitowały "krakaniem"

    http://i64.tinypic.com/15dnhgp.jpg

  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:48
    Dla masochistów - droga alternatywna, kilkaset metrów do podnóża

    http://i66.tinypic.com/2j1rfox.jpg

    http://i66.tinypic.com/2afyl2q.jpg

    Podobnej szerokości "autostrada" wiodąca od kolejki linowej.

    http://i65.tinypic.com/fcuq1d.jpg

    I powie ktoś, że Herod nie miał gustu?

    http://i67.tinypic.com/ou4ikm.jpg

    Jak to nie mieli dostępu do wody pitnej?
    W tle Morze Martwe! Smacznego!

    http://i63.tinypic.com/14nhd2s.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 16:55
    Demonstracja sposobu zbierania deszczówki.

    http://i68.tinypic.com/2zok7s5.jpg

    Taką rynną spływała do olbrzymich zbiorników u podnóża

    http://i64.tinypic.com/122hmxv.jpg
  • wscieklyuklad 09.06.18, 17:10
    Od zdradzieckiej zachodniej strony

    http://i65.tinypic.com/28v98c2.jpg

    Czy wszystko jest oryginalne, jak wtedy?
    To fragment budynku mieszkalnego. To co poniżej linii na ścianie pochodzi z czasów zelotów. To co powyżej zostało zrekonstruowane.

    http://i66.tinypic.com/qr0p3c.jpg

    Czas pożegnać Masadę.
    Ku nowym podróżom i kolejny legendom.

    Po drodze mijamy to, co odkopano.

    http://i66.tinypic.com/1zqtztl.jpg

    http://i68.tinypic.com/a14p5j.jpg

    http://i65.tinypic.com/ejy1hy.jpg

    Poczęstunek dla najeźdźców

    http://i64.tinypic.com/2exc0gj.jpg

    Na takich stągwiach znaleziono napisy z datą produkcji wina

    http://i67.tinypic.com/2h5uzo1.jpg
  • dunajec1 09.06.18, 19:24
    Alleluja, dzieki.
  • wscieklyuklad 09.06.18, 20:48
    Historia lubi analogie?
    Mamy swoją Masadę.
    8 maja 1943 r otoczona w bunkrze przez Niemców w trakcie powstania w getcie setka obrońców pod dowództwem Mordechaja Anielewicza, popełniła zbiorowe samobójstwo...
  • wscieklyuklad 10.06.18, 09:10
    I już naprawdę ostatnie ciekawostki związane z Masadą i polską Masadą.
    Nasza była przy dzisiejszej Miłej 18.

    Gdy chodzi o tę izraelską to cystern na wodę było 12. Pojemność każdej z nich to... 3.500 metrów sześciennych! Było co pić i w czym się kąpać!
    Wysokość murów twierdzy wynosiła 6-7 metrów.
    Legendę Masady wydźwignięto po roku 1947 - na potrzeby polityczne. Szukano wzorców poświęcenia i bezkompromisowego oporu przeciw wrogom. W tamtych gorących czasach było to wręcz pożądane.
    Dziś wielu uznaje obrońców twierdzy za rzezimieszków rabujących okoliczne, żydowskie wsie. Nigdy nie zrobili wypadu na obóz rzymski, toteż niektórzy powątpiewają nawet w ich odwagę.

    A moja refleksja?
    Jeśli zważyć,iż sykariusze likwidowali kolaborantów, to musieli mieć znakomity wywiad. Oczywiście mordowano też tych jedynie podejrzanych o współpracę z wrogiem.
    Ale tak, czy inaczej ja uznaję tę organizację za prekursora Mosadu. Dwutysiącletnie doświadczenie dziś owocuje!

    PS. Uchachaliśmy się z Sorelliną z informacji niejakiego janeckie podchwycone w formie memów, a przez idiotów jako pewnik.
    Mecz Izrael-Argentyna został w dniu wczorajszym odwołany nie z powodu rzekomego oburzenia kopacza Messi na samą myśl o grze z żydowskimi mordercami niewinnych palestyńskich dzieci.
    Termin meczu ustalono wiele miesięcy temu i miało to być przygotowanie do nadchodzącego Mundialu. Messi wiedział o tym meczu od chwili podjęcia decyzji.
    Faktyczny powód odwołania meczu z udziałem przedstawiciela UNICEF-u kopacza argentyńskiego Messiego były POGRÓŻKI PALESTYŃCZYKÓW pod adresem kopacza. Szantażowano zamachem na jego życie.
    Jeśli Messi udzielił gdzieś wywiadu i zasłonił się UNICEFEM to nic dziwnego.
    Zwykły strach o własną dupę warto zawsze ukryć za parawanem Wyższego Celu.
    Jak widać to dla idiotów wystarczająca pożywka.

    Hahahahahahahaha.
  • sorel.lina 10.06.18, 15:20
    Może warto w tym miejscu zastanowić się, do kogo właściwie powinny należeć te ziemie, nieszczęśliwie, niestety! położone między Morzem Śródziemnym, Morzem Martwym, Jordanem, górami Libanu i Pustynią Syryjską.
    To bardzo trudne pytanie, na które jeszcze trudniej dać jednoznaczną odpowiedź, bo prawa do tej ziemi rościły sobie różne ludy i narody. I tak jest właściwie do dziś.
    Sprawę może nam ułatwić spojrzenie na historię tej ziemi, liczącą sobie, bagatela! około 10 tysięcy lat!
    Niewątpliwie, od początku dziejów była ona zamieszkana przez ludy semickie: Kananejczyków i ich odłam - Fenicjan, Hebrajczyków ( później zwanych Izraelitami, a jeszcze później Żydami ). W późniejszych wiekach zamieszkali tam indoeuropejscy prawdopodobnie Filistyni, jeszcze później Grecy, Rzymianie, wreszcie - na samym końcu - Arabowie.

    Pierwsi mieszkańcy - tzw. Kananejczycy - nie utworzyli państwa. Kanaan był zbiorowiskiem plemiennych, semickich państewek - miast, które oprócz języka i religii nie łączyły żadne inne więzi.
    Plemiona hebrajskie przyszły tam na początku II tysiąclecia przed naszą erą, wędrowały po Kanaanie, przemierzając go wzdłuż i wszerz prze kilkaset lat, dopóki - po wyjściu z Egiptu - wielki prawodawca Mojżesz i równie wielki wódz, Jozue (nie wiadomo zresztą, czy to postacie historyczne, czy symboliczne) nie wprowadzili ich na dobre do "Ziemi Obiecanej" im ponoć przez Boga.
    Byli zdobywcami, co oznacza, że podporządkowali sobie żyjące tam ludy, ale później... wymieszali się z nimi. Nie było to szczególnie trudne, jako że i Kananejczycy i Hebrajczycy, były to ludy pokrewne, prawie nie różniące się językiem i kulturą, można rzec - byli "kuzynami".

    W XI - X wieku przed naszą erą plemiona hebrajskie w Kanaanie zjednoczyły się w jedno państwo. Wspólne pochodzenie, język i religia oraz silni królowie - Saul, Dawid i Salomon - wszystko to pozwoliło Izraelitom utworzyć (wprawdzie na krótko, ale jednak) silne państwo, niemal mocarstwo.
    To żydowskie w charakterze państwo powstało zanim jeszcze komukolwiek śniło się o Arabach.
    Ci ostatni przyszli tu dopiero - drobiazg! - 1700 lat później!

    Skąd więc wzięło się dla tej ziemi określenie "Palestyna" ? Ano dzięki/przez nowych jej zdobywców, Rzymian. Po przegranym powstaniu przeciw rzymskim okupantom, tzw. wojnie żydowskiej, opisanej w poprzednich postach, Rzymianie wypędzili Żydów z Jerozolimy, nie pozwalając im więcej tam się osiedlać, wielu Żydów z innych miast Judei zapędzili na wygnanie, tworząc diasporę w Europie ( na Bliskim Wschodzie powstała już wcześniej, w wyniku zaboru asyryjskiego, babilońskiego, perskiego). Państwo żydowskie przestało istnieć, zostało wcielone do Imperium Romanum jako jeszcze jedna jego prowincja. Chcąc dodatkowo upokorzyć Żydów i wymazać pamięć o ich państwie, Rzymianie postanowili zmienić nazwę byłego już państwa.
    Wpadli na pomysł, by zapożyczyć ją od innych najeźdźców, ludu przybyłego wcześniej na fali najazdu tzw. Ludów Morza, który zajął część izraelskiego wybrzeża Morza Śródziemnego w rejonie Gazy. Byli to Filistyni - czyli Pelisztim, w zlatynizowanej formie: Palestini.
    Tak więc Rzymianie nadali ziemiom izraelskim nazwę Provincia Palestina...

    W następnych wiekach ta nieszczęsna kraina przeżyła jeszcze wiele najazdów, okupacji, przechodziła z rąk do rąk. Przyznawano ją to temu, to innemu władztwu, a żadne nie zadowoliło nikogo. Żadnemu nie udało się zaprowadzić tam trwałego pokoju.

    Dzisiejsi, tzw. Palestyńczycy, nie mają nic wspólnego ani z Filistynami, ani z dawnymi Kananejczykami. Są potomkami Arabów, którzy zjawili się tu w VII naszej ery, przynosząc na te ziemie swoją religię - islam, i swoją - niewątpliwie wielką - muzułmańską kulturę.

    Komu zatem należy się panowanie nad Ziemią Obiecaną? Kto ma prawo do swojego państwa na tych terenach? Żydzi? Palestyńczycy? Ktoś jeszcze inny? Oto jest pytanie.
  • dunajec1 10.06.18, 17:26
    A nie mogl to wybrac kraju gdzie jak powiedzial Ursus "...grzybow i bursztynu...." dostatek?
  • sorel.lina 10.06.18, 17:37
    dunajec1 napisał:

    > A nie mogl to wybrac kraju gdzie jak powiedzial Ursus "...grzybow i bursztynu..
    > .." dostatek?


    Mógł, ale nie wybrał. Na nasze szczęście! smile
  • dunajec1 10.06.18, 18:09
    Ale tam mial zostac krolem, a u nas juz jest.
  • sorel.lina 10.06.18, 18:42
    Sęk w tym, że On wcale nie chciał być królem smile Przynajmniej tego świata.
  • wscieklyuklad 11.06.18, 18:28
    Droga wyjazdowa z Masady

    http://i64.tinypic.com/e9zrt5.jpg

    Kolejne kilometry przygnębiającego krajobrazu:
    Te czarne, dziury są typowe dla nabrzeża Morza Martwego. Ziemia jest tu tak miękka, iż dochodzi do nagłych i niespodziewanych zapadnięć gruntu - o dziwo zapadliska najczęściej mają kształt kolisty! Podobne zjawisko zachodzi także w samym dnie Morza Martwego. Z tego powodu dostępne dla kąpiących się są jedynie wyznaczone i każdego ranka sprawdzone obszary - w innym przypadku śmiałek ryzykuje natrafieniem na "morską przepaść". Głębokość Morza Martwego sięga 400 metrów i choć zasolenie praktycznie uniemożliwia zatonięcie (Rzymianie nie chcieli tutaj prowadzić morskich bitew, bo co to za bitwa, gdy nic tu nie tonie i nie można zatopić okrętu wroga!) to nagłe zanurzenie mogłoby doprowadzić do zachłyśnięcia się (jedynym ratunkiem dla śmiałka przy połknięciu większej ilości wody jest... płukanie żołądka. Inne ryzyko, to uszkodzenie oczu - kąpiący starają się unikać ich zalania - jeśli się nie uda, trzeba stać kilka minut pod prysznicem i wypłukiwać sole).

    http://i67.tinypic.com/4l4ugm.jpg

    http://i67.tinypic.com/10rpph5.jpg

    http://i68.tinypic.com/nv5iep.jpg

    http://i67.tinypic.com/2j30h78.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 18:33
    Tutejsze szosy są - mimo żaru z nieba - gładziutkie i bez kolein, choć jednopasmowe.

    http://i65.tinypic.com/2ljsvtl.jpg

    Biegną cały czas wzdłuż morskiego wybrzeża.

    http://i64.tinypic.com/142uh34.jpg

    Te białe fragmenty linii brzegowej to sól przemieszana z minerałami

    http://i63.tinypic.com/dyobdk.jpg

    http://i67.tinypic.com/24mex6r.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 18:37
    Tuż nad balustradą spora liczba "czarnych dziur".

    http://i66.tinypic.com/2s6onyv.jpg

    Ze względu na bliskość Masady, postawiono posterunek kontrolny. Szału nie ma (praktycznie to przyczepa kempingowa), ale na "radiowozie" można zademonstrować patriotyzm.

    http://i64.tinypic.com/20ghe89.jpg

    Kilka kilometrów dalej pojawiają się gaje palmowe. Dostrzegliśmy tam kilka kozic.

    http://i64.tinypic.com/10hj8qu.jpg
  • dunajec1 11.06.18, 18:38
    No i jak tam zyc? Ze nie wspomne co robic, chyba ze warzyc sol z morza martwego.
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:03
    Otóż można Dunajcu!

    W głębi zdjęcia dostrzeżesz zabudowania kibucu! To główny ośrodek... produkcji kosmetyków firmy Ahava! Surowiec do ich wytwarzania jest po drugiej stronie szosy. Błotko wybierane z morskiego dna i dobywane z brzegu. Kibuc nie jest metropolią. Składa się z kilkunastu "baraków" mieszkalnych i produkcyjnego zaplecza.

    http://i65.tinypic.com/29bm550.jpg

    Poza tym znakomita sieć dróg bitych oraz środki transportu - wobec niewielkich odległości od większych osad - pozwalają żyć nawet w takich warunkach

    http://i64.tinypic.com/11qtq37.jpg

    Ale generalnie, to zdecydowanie kosmiczny krajobraz.

    http://i63.tinypic.com/k4a5y1.jpg

    To w prawym rogu lekko srebrzyste to wyschnięte teraz koryto wadi - sezonowego strumienia z pory deszczowej. Jak widać po jego rozmiarach ilość płynącej tutaj wody jest olbrzymia.
    Na tydzień przed naszym przyjazdem, doszło w okolicy do potężnej ulewy - być może ktoś pamięta pokazywane w TV relacje z tragedii - olbrzymie fale porwały i zatopiły kilkunastu nastolatków - turystów AUTOBUSOWYCH!

    http://i64.tinypic.com/jb23gz.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:09
    Kolejne kilometry zmieniają krajobraz. Miejsce czarnych dziur po drugiej stronie szosy - na płaskim martwomorskim wybrzeżu, zastępują te poziome.
    Domyślacie się dokąd zmierzamy?

    http://i67.tinypic.com/2r5uv0p.jpg

    http://i66.tinypic.com/2gtxaux.jpg

    http://i68.tinypic.com/2qxusls.jpg

    http://i68.tinypic.com/2qiahr5.jpg

    http://i65.tinypic.com/30cubyq.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:15
    PS: oczywiście chodzi o "dziury" w skałach a nie "poziome" - ipad jak zwykle lepiej wiedział.

    Jeszcze jeden zakręt i dojeżdżamy!!

    http://i64.tinypic.com/2gw5kr4.jpg

    Nie było lekko Dunajcu.
    To termometr powieszony W CIENIU. Jest godz. 12.30.

    http://i65.tinypic.com/2sbmv4p.jpg

    Tu widać jego fragment na ścianie.

    http://i63.tinypic.com/2e3wh1j.jpg

    A witamy, witamy!

    http://i66.tinypic.com/9uoxee.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:28
    Zwiedzanie zaczyna się od krótkiego filmu prezentowanego w klimatyzowanej (na szczęście) sali. Kilkuminutowe streszczenie warunków życia w tamtych czasach oraz przybliżenie społeczności zamieszkującej Qumran - codziennych zajęć, sposobu odżywiania i tego co najważniejsze - mozolnego zapełniania papirusów i tabliczek tak ważnymi dla chrześcijan treściami.

    http://i65.tinypic.com/1hqejb.jpg

    http://i64.tinypic.com/6qh1dj.jpg

    http://i67.tinypic.com/2h2mwlg.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:38
    Słowo Qumran kojarzy się odbiorcy z dwoma elementami: jaskinia i zwoje znad Morza Martwego. Kto je pisał i gdzie?
    Pewnie zwoje zapełniano w innym miejscu i tu je przywieziono ukrywając w jaskini - powiedzą jedni.
    Pewnie jakaś grupka dziwaków(być może obrażonych na "myślących inaczej") opuściła zaludnione tereny i udała się do Qumran, by tam siedząc w jaskini przy tlącym się łuczywie spisywać to, co tuż po II WŚ odkryto.

    Idziemy przez kolejne sale budynku, uzmysławiajace nam jak zorganizowaną grupą byli mieszkańcy Qumran. Nie była to grupka uciekinierów.dziwaków o czym za chwilę się przekonamy.

    http://i67.tinypic.com/10611l3.jpg

    http://i64.tinypic.com/v8hau0.jpg

    http://i67.tinypic.com/jl2o07.jpg

    http://i64.tinypic.com/vyvas5.jpg

    http://i66.tinypic.com/2na796v.jpg

    Oczywiście te zwoje nie są oryginalne. Umieszczono odwzorowane oryginały. Te zaś znajdują się w Muzeum Księgi w Jerozolimie. Przybliżymy później to miejsce z zewnątrz, gdyż fotografowanie muzealnych eksponatów jest tam wykluczone!
  • wscieklyuklad 11.06.18, 19:49
    Makieta całości - jak widać, społeczność Qumran nie mieszkała ani w ziemiankach, ani w szałasach, ani w... jaskiniach. O czym za chwilkę się przekonamy.

    http://i68.tinypic.com/2mecm5h.jpg

    To miejsce tłoczne. Oczywiście głównie turystycznie "zautobuśnione" tyle, że nie słychać wrzasków przewodników, nie ma machania czapeczkami, flagami, parasolkami (choć te akurat w tym miejscu - gdyby ktoś jechał - są jak najbardziej wskazane). Panuje atmosfera powagi, co naszej niewielkiej grupce przypasiło.

    http://i63.tinypic.com/119p7ur.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 20:01
    To TA jaskinia! Jedna z jedenastu, które kryły jeden z największych skarbów archeologii.

    http://i67.tinypic.com/2rc235v.jpg" border="0" alt="http://i67.tinypic.com/2rc235v.jpg">

    Na pierwszym planie jeden z największych (choć tymczasowych) skarbów Qumran

    http://i68.tinypic.com/dzj87.jpg

    http://i67.tinypic.com/2e4hmra.jpg
  • wscieklyuklad 11.06.18, 20:30
    Nim przejdziemy do fotografii kompleksu, słów parę o samym Qumran i jego zwojach.

    Esseńczycy... Żydowskie (Dunajcu!) stronnictwo religijne, którego działalność obejmuje czasy Drugiej Świątyni zatem lata 515 p.n.e - 70 n.e. Do umran przbyli prawdopodobnie ok. 125 r. p.n.e. i opuścili je ok. 68 r n.n. a zatem tuż przed upadkiem.
    Zwoje/manuskrypty/rekopisy spisano po hebrajsku, aramejsku i grecku. Historię ich odkrycia wkleiłem w jednym z poprzednich postów - nie będę więc powtarzał - jak widać - co częste w historii rozmaitych odkryć - zwłaszcza archeologicznych - zadecydował przypadek. A że - co wynika z zamieszczonych też skał z licznymi jaskiniami - jest co penetrować, więc nie jest wykluczone odkrycie kolejnych skarbów. W początkach br. odkryto dwunastą jaskinię, w której prawdopodobnie też były zwoje - świadczą o tym porozbijane dzbany i resztki kilofów typowych dla lat 50-tych ub. wieku - z pewnością została wcześniej splądrowana. Cóż złodzieje starożytnych skarbów to archeologiczna powszechność. Warto zaznaczyć, że obok skórzanych pasków, którymi z reguły wiązano zwoje oraz wyprawionych skór będących częścią manuskryptów oraz ceramiki i stempla z karneolu, znaleziono w tej jaskini krzemowe ostrza i miedziane groty co świadczy, iż grotę zamieszkiwano już epoce miedzi jak i neolitu! jak widzisz Dunajcu - dali radę w tych straszliwych warunkach!

    Tymczasem i z tymi odkrytymi przez dzieciaki nie było lekko.
    Przejęte przez dorosłych próbowano sprzedać zbieraczom starożytnych artefaktów. Cena, jakiej żądano przekraczała finansowe możliwości potencjalnych nabywców.
    By potanić koszty zakupu... papirusy pocięto na kawałki, a manuskrypty porozrywano - stąd dziś trzeba je żmudnie odtwarzać. Tak zdewastowane wystawiono na okolicznych bazarach.
    Khalilowi Shahin, handlarzowi antyków z... Betlejem (!) zawdzięczamy ocalenie zabytku. Przemieszczając się od stoisk do stoiska, skupywał poszczególne fragmenty.
    Jak każdy fachowiec postanowił sprawdzić autentyczność rękopisów, odsprzedał zatem trzy z nich archeologowi Eleazarowi Sukenikowi (czyż nie był to czasem ktoś polskiego pochodzenia?) - profesorowi Uniwersytetu Hebrajskiego. Analityk oniemiał. Pierwszy zwój zawierał tekst Księgi Izajasza. Drugi był komentarzem do księgi proroctw Habuka, trzeci zaś był Zwojem Wojny - zawierał apokaliptyczną wizję wojny między Synami Ciemności i Synami Światłości.
    Nic zatem dziwnego, iż odkupiono pozostałe elementy znaleziska.
    Odkryto w sumie ok. 900 rękopisów w tym 233 biblijne (wszystkie teksty poza księgą Estery).
    Spisywano je blisko 4 WIEKI 9 III wiek p.n.e - koniec I wieku n.e)
    Część z nich to przepisany tekst Sepuaginty - pierwszego greckiego tłumaczenia tekstów hebrajskich i aramejskich. Inne to tekst Pentateucha samarytańskiego (transilteracja Pięcioksięgu Mojżeszowego na alfabet samarytański).
    Aż 20% treści jest charakterystyczna wyłącznie dla wspólnoty Qumran. 10% wciąż stanowi zagadkę odnośnie genezy.
  • wscieklyuklad 11.06.18, 20:39
    Te "niebiblijne" ukazują głęboką nienawiść Esseńczyków wobec wobec rzymian. Są przesiąknięte pobożnością - wedle niektórych przekazów Esseńczycy opuścili Jerozolimę w proteście przeciw... skorumpowanym kapłanom!
    Zwoje zawierają informację o Mesjaszu- człowieku, który wyjdzie z ludu Izraela i poprowadzi naród wybrany na wojnę z najeźdźcą. Po tym zwycięstwie zwiastowano przywrócenie w Izraelu "czystego rodu kapłanów oraz królów z linii Dawida".
    Rasiści? Nacjonaliści?
    Bo jak inaczej interpretować taki oto przekaz: "Spośród swych braci wyniesiesz nad siebie króla, NIE BĘDZIESZ WYNOSIŁ NAD SIEBIE CUDZOZIEMCA, KTÓRY NIE JEST TWOIM BRATEM"?
  • wscieklyuklad 11.06.18, 20:56
    Kiedy Eleazar Sukenik zorientował się jak cenne nabył znalezisko, postanowił kupić kolejne zwoje. Cena podana przez antykwariusza okazała się zaporową. W dodatku kończył się angielski mandat w Palestynie - sytuacja polityczna zaogniała się, państwo pogrążyło się w zamieszkach, Jerozolimę przegrodzono drutem kolczastym - archeolog utracił kontakt z antykwariuszem.Wówczas sprzedaż zwojów zaproponowano metropolicie syryjskiego Kościoła Prawosławnego Anastazemu Samuelowi (rezydował w kościele św. Marka w Jerozolimie). Ten daje do analizy zwoje amerykańskim biblistom. Oceniwszy wiek zwojów na 2ooo lat sugerują badania w Ameryce - tam łatwiej o zbyt. Trzy spośród przesłanych zwojów nie tylko rozwinięto, ale... dokładnie sfotografowano, a zdjęcia opublikowano. Pewnie nie bez celu, gdyż... wartość rynkowa skarbu spadła! Samuel zabronił więc rozwinięcia czwartego ze zwojów ogłaszając, iz sprzeda łącznie wszystkie -z nieznanym co do treści włącznie.
    Przez pięć lat bezskutecznie poszukiwał nabywcy. W akcie rozpaczy zamieszcza w Wall Street Journal ofertę sprzedaży. Gazeta trafia w ręce przebywającego wówczas w Stanach Jigaela Jadina. Kupuje zwoje za 250.000 zielonych i przewozi do Izraela.
    Wręcza nabytek swemu ojcu... profesorowi Sukenikowi!

    I jak tu nie wierzyć w boską opiekuńczą dłoń ?
  • wscieklyuklad 11.06.18, 21:15
    Nim przejdziemy do fotografii z Qumran nie sposób nie zadać pytań bez odpowiedzi:
    na terenie osady znaleziono miejsca, w których zapisywano zwoje (odkryto tam kałamarze), piec do wypalania dzbanów, w których te zwoje przechowywano, rytualne baseny, cysterny na wodę zasilanie "akweduktem" (będzie na foci) i spore pomieszczenie, które ze względu na jego wielkość uznano za wspólną jadalnię. Nie ustalono powodu wybudowania długiego muru (vide fotografia z Sorell powyżej).
    Ale nade wszystko nie odpowiedziano na pytanie: czemu te zwoje chowano w jaskiniach?
    Jedni uważają, iż z powodu braku miejsca w osadzie (raczej marne uzasadnienie)
    Inni, że groty miały chronić przed zagrożeniem za strony chętnych ich zniszczenia. Rzymianie faktycznie uznawali to miejsce za ważny punkt strategiczny (mimo tak ponurego charakteru okolicy Dunajcu!) i postawili tam nawet wieżę strażniczą.
    Kolejni, iż w dzbanach ukrywano wyłącznie już uszkodzone zwoje (hmm)
    I wreszcie ostatnia teza: osadnicy Qumran nie mieli nic wspólnego ze zwojami!
    Tych ostatnich ostudzi informacja, iż dzbany odkryte w Qumran są identyczne do "jaskiniowych". No tak, ale któż zaręczy, że "nieznani" nabyli je u Qumrańczyków? Albo, że obie społeczności miały identycznego sprzedawcę? (no tak, tylko co zrobić wtedy z tymi qumrańskimi piecami do wypalania?

    Tych ostatnich dobije następująca informacja. Nigdzie poza Qumran nie odkryto tego typu dzbanów!

    Może tajemnicę wyjaśniłyby badania odkrytych na terenie osady kości (w tym wielu zwierzęcych!) W pobliżu znajduje się całkiem spory cmentarz - istnieją dowody na rytuał "drugiego pochówku" gdy kości zmarłego zbierano do ossarium (będzie też fotka, ale dużo później i w innym miejscu). Przeprowadzenie badań w tym miejscu jest jednak niemożliwe z powodów religijnych.
  • wscieklyuklad 11.06.18, 21:29
    No tak, ale Esseńczycy wyznawali życie pełen umartwień i... z dala od kobiet!
    Tymczasem w miejscach pochówku odkryto kości należące do kobiet.
    Czyżby Esseńczycy zasiedlili miejsce już uprzednio zamieszkiwane?
  • wscieklyuklad 11.06.18, 22:33
    Wśród znalezisk z Qumran (grota nr 3 - 14.03.1952r) na szczególna uwagę zasługuje zwój wykonany z miedzi. Nieznany autor wyrył na nim rylcem tajemniczy tekst. Już samo zadanie wymagało niewyobrażalnego nakładu pracy. Wykorzystany do tego celu materiał świadczy o tym, iż "pisarz" chciał, by jego informacja przetrwała znacznie dłużej, niż bardziej podatny na zniszczenie i a mniej trwały papirus, czy zwierzęca skóra.
    Tyle, że miedzianą tablicę (0.3x2m!) zwinięto w rulon. Po upływie dwóch tysięcy lat nadszarpnięta zębem czasu groziła ryzykiem rozpadu w przypadku pochopnego rozwinięcia.
    By nie uszkodzić jej bezpowrotnie zwrócono się o pomoc do prof Allegro (nie, nie z tej witryny zakupowej, ale pracownika Oxfordu), który zdecydował przesłać zwój do H. Bakera (o z tej mąki to będzie chlebek!) z Manchesteru. Ten wpadł na pomysł pocięcia zwoju na wąskie paski i złożenia już na płaszczyźnie sąsiednich kawałków. Wyszły 23 paski.
    Treść zapisu zaszokowała. Okazało się, iż zawiera informację o 64 miejscach, w których ukryto 43 tony złota i 23 tony srebra (taki przelicznik ustalono - wrócę jeszcze do tego). W "skarbcu" miała się też znajdować spora ilość klejnotów, pachnideł i olejków. Pierwsze skojarzenie prowadzi ku świątyni w Jerozolimie i przywołuje powód "emigracji" Esseńczyków - przekupstwo kapłanów. Jednak żadna z pozycji nie wymieniała świątyni!
    Ożyły czasy Indiany Jonesa. Sam Allegro zorganizował dwie wyprawy do Jordanii w poszukiwaniu skarbów. Zniecierpliwiony Allegro publikuje własne tłumaczenie treści zwoju (oficjalnym tłumaczem był... POLAK Józef Milik - biblista i orientalista), zawierało ona jednak wiele błędów, które zdyskredytowały badacza.
    Datę powstania zwoju określono na drugą połowę I wieku n.e.
    Sceptycyzm od samego początku budziła ilość skarbu. Uznawano wprawdzie, iż jeszcze przed zburzeniem świątyni, skarby w niej zgromadzone mogły zostać ukryte.
    W kontrze przypomniano Łuk Tytusa, na którym uwieczniono skarby zrabowane w świątyni - mogła to być jednak jedynie część specjalnie i w formie wabika/zmyłki pozostawiona część faktycznych zasobów. Uznano, iż być może ktoś powiązany ze świątynią dotarł z przekazem miedzianym do Qumran.
    Kolejnym ekspedycjom nie było lekko.
    Prowadzić ich miały bowiem wskazówki typu: "cztery sztabki złota ukryto w jaskini położonej obok fontanny domu należącego do Hakkoza" (czyli gdzie? Pora na "Szatana z siódmej klasy"!)
    Inna podpowiedź: "skrzynia i naczynia ważące siedemnaście talentów znajdują się w ruinach w dolinie Akor pod schodami wiodącymi na wschód" Akor (Achor) to dolina opodal Jerycha (tez tam będziemy roniąc łzę nad tym co pozostało po murach) . Szukaj tatka latka.
    Kto wie, może liczono na rychłe odkrycie zwoju i pamięć miejsc w nim opisanych? Coś musiało pokrzyżować szyki "piratom".

    Skąd ta olbrzymia ilość szlachetnych kruszców? - biedzą się badacze? W Europie pierwszego wieku ilość złota szacowano na 160 ton. Zatem ta ukryta stanowiłaby mniej więcej jedną szóstą tej liczby. Zgromadzenie takiej ilości bogactw w rękach wspólnoty można wykluczyć!
    Chyba, że...
    Brytyjski metalurg Feather zaproponował... egipski przelicznik miar na zwoju. Biblijny talent to aż 35 kg. Egipcjanie w odniesieniu do cennych metali - w tym złota i srebra - stosowali jednak inny przelicznik! Był nim gedet równoważny 10 gramom. Jeśli ten przelicznik przyjąć w odniesieniu do zwoju, to wówczas waga złota kurczy się do... 26 kg złota i 14 kg srebra.
    No tak tylko jak to rozdysponować w kilkudziesięciu miejscach, gdy tylko w domu Hakkoza ukryto aż cztery złote sztabki? Jakby nie dość tego, przyjęte przez Feathera jednostki miary zostały... zarzucone w Egipcie 500 lat p.n.e!
    Feather nie dawał za wygraną. Dowiódł, iż zwój zawiera zwroty języka jakim posługiwano się w czasach Ramzesa III! A więc wtedy, gdy miar tych używano! Być może zwój jest kopią jakiegoś starszego dokumentu? I dotyczy skarbu wcale nie żydowskiego?
    Zanalizowano zwój pod względem chemicznym. Jest z bardzo czystej miedzi, jednak zawiera śladowe ilości arszeniku, żelaza i cyny - jest pod tym względem niemal identyczny do... egipskich wyrobów miedzianych! Kto zatem przybył do społeczności Qumran?
    Albo - wieść o jakim ważnym niekoniecznie dla Żydów skarbie zawiera zwój?

    Allegro nie dał za wygraną. Kolejne ekspedycje szukają skarbu nad Morzem Martwym, Jerozolimie, Jerycho i świętej górze Samarytan Gerazim.
    Feather nie dał za wygraną. Postawił na Egipt z czasów Echnatona - faraona "heretyka" - zwolennika monoteizmu ("żydowskiego"). Podjęto wykopaliska w Tel El-Amarnie.
    Odkopano nie tylko piękne popiersie Nefretete.
    W 1926r odkryto pod piaskiem pojemnik a w nim 23 sztabki złota (4kg) i inne cenne przedmioty i wylewki - te ostatnio wyraźnie szykowano do przetopienia!
    Feather ogłosił odnalezienie skarbu ze zwoju już na długo przed odszyfrowaniem jego treści!
    Dotarł też do informacji, iż mieszkańcy egipskiej wsi El-Hagg odkryli ilość złota pasująca do podanej na zwoju (według przelicznika egipskiego naturalnie).
    Są i głosy sceptyczne. Martha Bell stwierdziła, iż skarb odkryty pod piaskiem pustyni musiał należeć do złotnika (???). Tymczasem "skarb" po latach od wykopania odkryto w dzielnicy biedoty. Powód?
    Ni chybi go zwędzono!
    Złodzieje starożytnych bogactw. Byli są i będą.
    Dzieje narodów pomieszane?
    Archeologiczna Wieża Babel? Egipt na wieki powiązany z Ludem Wybranym? Przenikanie się kultur i religii?
    Faraon - prekursor monoteistycznej religii. Skarbu, którego nie da się przetopić na sztaby.
    A złoto z El-Hagg?
    Trafiło do kairskiego muzeum.
    Gdyby tylko sztabki umiały mówić ludzkim głosem może kolejna tajemnica Qumran zostałaby odkryta?
  • dunajec1 11.06.18, 22:58
    Zastanawia mnie jak oni to wytapiali, czym palili w piecu skoro tam takie puste miejsca, drewno chyba odpada, mieli wegiel? Hmm.
  • sorel.lina 12.06.18, 13:42
    Wyprzedzę tu trochę naszą relację z Jerozolimy.

    Oryginały zwojów i inne znaleziska z Qumran znajdują się w specjalnie dla nich wybudowanym pawilonie, tzw. Świątyni Księgi na terenie kompleksu Muzeum Narodowego w Jerozolimie.

    Świątynia Księgi ma kształt zwoju - wysepki oblewanej wodą symbolizującą oczyszczenie i życie, podobnie, jak otaczająca ją zieleń.
    Zwróćcie uwagę na zakrzywione na kształt rogów brzegi zbiornika - to nawiązanie do formy ołtarza w Miejscu Świętym świątyni jerozolimskiej

    http://i68.tinypic.com/167m1vp.jpg



    http://i65.tinypic.com/11r6a80.jpg





  • wscieklyuklad 12.06.18, 15:09
    Woda zraszająca kopułę ma jednak i bardziej prozaiczną rolę - ma za zadanie utrzymywać temperaturę wewnątrz obiektu na stałym poziomie.
  • wscieklyuklad 12.06.18, 16:38
    Nim przejdę do ich poszukiwania - odpowiedź dla Dunajca.

    Nasze fotografie prezentują księżycowy krajobraz okolicy Morza Martwego, jednak po pierwsze nie wiemy nic o tym, jak ten krajobraz wyglądał dwa tysiące lat wstecz. Sahara też kiedyś nie była pustynią, a ślady erozji na Sfinksie przemawiają za całkiem sporymi opadami.
    Trudno przypuścić by spora grupa osób osiedliła się w miejscu, gdzie nie byłoby szansy na przetrwanie i to przez wiele lat. Oczywiście jeśli nawiążemy do treści zawartych na miedzianym
    zwoju, to można spekulować, iż spodziewano się szybkiego powrotu do miejsca, z którego emigrowano, jednak rzeczywistość okazała się inna.
    Jak się zaraz przekonasz Qumran nie było "dziczą' a mieszkańcy nie walczyli o byt.
    Co więcej w jednym dzbanów - obok zwojów, znaleziono nasiona palmy daktylowej - posadzone puściły kiełki! Wśród fotografii z przejazdu między Masadą i Qumran zamieściliśmy też całkiem spore gaje palmowe - było więc i co jeść i czym palić (jak już pisałem największy z odkopanych budynków uznano za jadalnię - stanowczo można uznać, iż nie jadano tam samych korzonków ani owoców). Stanowiska wypalania dzbanów odkryto bezsprzecznie, bez drewna produkcja byłaby wykluczona, podobnie jak sama egzystencja w warunkach pustynnych, gdzie temperatura nocą wcale nie rozpieszcza.

    Skoro była już mowa o dzbanie, to nie sposób przybliżyć czym była wspomniana już geniza - część badaczy uważała, iż zwoje były rodzajem "odpadu" i dlatego schowano go w grotach.
    Krążyła legenda, iż cześć starodawnych pism schowano w dzbanach strzeżonych przez jadowitego węża. Pastuszkowie, którzy odkryli skarb nie byli wolni od strachu. Było ciemno, że oko wykol, toteż jeden z nich cisnął kamieniem, by wygnać ewentualnie zamieszkałe tu zwierzę. Miast złowrogiego ryku usłyszał... brzęk tłuczonego dzbana.
    Szukając analogii, sięgnijmy w tym miejscu do Dokumentu Damasceńskiego.

    Jest rok 1897 gdy Salomon Szechter - jeden z oxfordzkich profesorów (uczelnia zobowiązuje - vide poprzednie posty tyczące poszukiwaczy) staje przed starszyzną żydowską w EGIPCIE (a nie mówiłem, że historia obu krajów przeplata się nieuchronnie?) przedstawiając list polecający brytyjskich rabinów, w której ci proszą, by uczonemu zezwolono na przebadanie genizy w liczącej sobie lat tysiąc synagodze Ben Ezra w Kairze.
    Religia żydowska szczególna czcią darzy księgi święte (z modlitewnikami włącznie!). Kiedy Tora wskutek upływu czasu nie nadaje się już do celów religijnych nie wyrzuca się jej, ale... organizuje "pogrzeb" Geniza - specjalnie do tego przystosowane pomieszczenie - jest swoistą trumną dla tych ksiąg. Złożenie w niej "zużytej" świętej księgi jest jednocześnie rytualnym pogrzebem. Nietrudno się domyślić, jakie skarby kryją takie wciąż uzupełniane genizy...

    Egipska geniza mieściła się w pokoju bez okien, do którego można było dostać się wyłącznie z galerii dla kobiet i to po drabinie.
    Legenda o jadowitym wężu - wartowniku ostudziła zapał ciekawskich - Szechter (po opłaceniu sowitego bakszyszu - bez tego jak wiemy w tym rejonie świata ani rusz), sam zatem zajrzał do genizy. Nie było lekko -jeśli zważyć, iż był to pokój bez okien. Kurz dławił, a panoszące się wokół robactwo (węża na szczęście nie było) nie zachęcało do badań.

    Odkrył sporo ciekawych artefaktów (kto ciekawy niech zajrzy do oxfordzkiego muzeum, gdzie je zdeponowano.
    Ale jeden z nich zasługuje na bliższe omówienie.

    Chodzi o Dokument Damasceński.

    Skryba zawarł w nim historię opisującą dzieje nieznanej dotychczas badaczom żydowskiej sekty, na której czele stał... MISTRZ SPRAWIEDLIWOŚCI (ale nie nasz zbafca!) - równie nie zidentyfikowany! Opisano tu szczegóły życia wyznawców, którzy - z nieustalonej przyczyny - otrzymali nakaz ucieczki na pustynię w okolice Damaszku (stad przyjęta nazwa dokumentu). Podkreślono, iż sekta uznawała się za grupę ludzi będąca jedynymi spadkobiercami tradycji żydowskiej!
    Zgodnie treścią Dokumentu, sekta ta miała powstać około roku 196 p.n.e. założona przez owego Mistrza Sprawiedliwości. (zwróćcie uwagę na tę datę - wyklucza by Mistrzem był Jezus, ale pasuje jak ulał do... społeczności Qumran! Sekta - prześladowana przez skorumpowanych kapłanów opuściła Judeę i udała się do ziemi damasceńskiej, by tam zawrzeć ze Stwórcą Nowe Przymierze! Mistrz zmarł (jest też sugestia... Wniebowzięcia!), zaś jego uczniowie i wyznawcy czekali na jego powrót w czasach ostatecznych.

    I co Wy na to?

    W oparciu o analizę tekstu, Szechter stwierdził, iż wedle wszelkiego prawdopodobieństwa członkowie sekty posiadali własne teksty liturgiczne (przypomnę kilka procent treści zwojów qumrańskich charakterystycznych tylko dla "esseńczyków"!) i tworzyli znakomicie zorganizowaną strukturę organizacyjną. bardzo zwartą strukturą organizacyjną.

    Po upływie półwiecza analitykom dokumentu opadły szczęki.
    Oto zwoje z Qumran... zawierały wzmianki o Mistrzu Sprawiedliwości wspomnianym w Dokumencie Damasceńskim!. Co więcej - reguła obowiązująca w społeczności Qumran, była identyczna do opisanej w Dokumencie! .
    Powie ktoś - zwykłą zbieżność relacji (jak to ma miejsce w przypadku opisów potopu w relacjach różnych narodów i religii).
    Tyle, że w grotach Qumran... odnaleziono nowe kopie Dokumentu Damasceńskiego!

    Jedyne pytanie bez odpowiedzi (też historyczne) brzmi: co było pierwsze?
    Czy społeczność Qumran opisała zasady obowiązujące w sekcie, które powielane dotarły do Egiptu a potem do genizy?
    Czy też do społeczności ten tekst dotarł i stał się swoistym "statutem"?
    Tak, czy inaczej znów losy Egiptu i Izraela splotły się silną nicią.

    Och, gdybyż dokumenty mogły mówić ludzkim głosem...
    Tak, czy inaczej już na 50 lat przed odkryciem pastuszków Szechter dotarł do... "repliki" zwojów z Qumran.
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:00
    literackie arcydzieło?

    Tuż przed naszym przyjazdem do Izraela (koniec kwietnia) udostępniono publicznie (mieliśmy okazję obejrzeć w Świątyni Księgi) jeden z pierwszych odkrytych w Qumran zwojów nazwany "Geneza apokryficzna" Zwój opisuje życie Noego, Abrahama, Enocha i Lamecha i jest jedyną (!) znaną kopią starożytnego żydowskiego tekstu biblijnego. Datuje się go na I wiek p.n.e. - spisano go w języku aramejskim.

    Co szokuje?

    Ano to, iż życie wymienionych wyżej postaci opisane jest w PIERWSZEJ A NIE TRZECIEJ OSOBIE! Innymi słowy tekst czyta się, jakby autobiografię. Kolejni "wielcy" opisują szczegóły ze swego życia niczym wspomnienia!

    Analizując treść (wręczono nam przekład fragmentów bardzo zniszczonego oryginału) zwróciłem uwagę na jeden niezmiernie ciekawy szczegół.

    Oto Noe"zadośćuczynienie za całą Ziemię w całości" (tak to wyszło).
    Jak to uczynił?
    Osiadłszy na szczycie Araratu... złożył Bogu w ofierze RÓŻNE ZWIERZĘTA!

    Zabrał na arkę po parze zwierzaków żyjących na Ziemi.
    Część z nich (jak wspomina w tekście na zwoju) - poświęcił Bogu!
    Zatem był pierwszym człowiekiem na świecie, który... unicestwił jakieś gatunki zwierząt!
    No dobra, dobra, wiem, czepiam się.
    Dostałoby się Noemu od współczesnych ekologów!
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:18
    Jaskinię nr 11 odkryto przez przypadek. Dostrzeżono nietoperze niknące w jakiejś szczelinie.
    Dlaczego jaskinia ta jest tak ważna?
    Znaleziono w niej manuskrypt Księgi Kapłańskiej. W całości napisany w jęsyku STAROHEBRAJSKIM!
    Tego języka i takiego pisma Żydzi używali... 400 lat przed społecznością Qumran, czyli w VII wieku p.n.e.!
    Wtedy to Żydzi dostali się do babilońskiej niewoli.

    Zatem jednak geniza?

    Nutka tajemnicy jest kwintesencją historii.
    Niewiedza od zawsze stanowiła zachętę dla poszukiwaczy.

    Tyle, że Nec Sherlock Holmes contra plures.
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:42
    No to żeby dobić czytelnika - zwój Leviticus - został spisany w języku... paleohebrajskim.

    Dla chętnych zapoznania się z historią odkryć i losach zwojów - link. Tekst długi, momentami wręcz kryminalny.

    www.iluminaci.pl/religie/judaizm/zwoje-z-qumran-znad-morza-martwego
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:46
    Pora na spacer po wykopaliskach.

    Rytualne łaźnie (szczegóły inicjacji w tekście linka w poprzednim poście)

    http://i68.tinypic.com/nv3521.jpg

    http://i65.tinypic.com/300ziac.jpg

    Postawiono daszek (plan bliższy) i zadaszenie z materiału (w tle) jako ochronę przed słońcem

    http://i65.tinypic.com/zsu0rp.jpg

    http://i68.tinypic.com/2dutye.jpg
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:51
    http://i63.tinypic.com/35jgdw4.jpg

    A tu "akwedukt" na deszczówkę

    http://i66.tinypic.com/1919au.jpg

    W tle jaskinie

    http://i67.tinypic.com/2rc5rgi.jpg

    Widok z perspektywy na stanowisko archeologiczne

    http://i64.tinypic.com/2dguef6.jpg
  • wscieklyuklad 12.06.18, 17:58
    Pora kończyć spacer po kolejnym świętym miejscu.
    Jeszcze tylko przerwa na obiadokolację i wizyta w sklepie, w którym sprzedawane są wyrby kosmetyczne "Ahava" - 25% VAT zwracany jest na specjalnym stanowisku lotniska w Tel-Aviwie.

    Qumran zostaje za naszymi plecami.

    Do następnego cudownego miejsca mamy raptem... kilometr.
    I nagle - kolejna zagwozdka.

    Morze Martwe "kurczy" się o 11 cm rocznie.
    Jeśli to stałe tempo, to znaczy, iż Qumran leżało kiedyś znacznie bliżej linii brzegowej.
  • sorel.lina 14.06.18, 12:40
    Wiele obiecywałam sobie po Jerychu, bo przecież to podobno jedno z najstarszych, jeśli nie najstarsze, miasto świata, zasiedlone od... 12 000 lat! Jego początki sięgają preneolitycznej tzw. kultury natufijskiej, początków rolnictwa i w ogóle życia osiadłego.

    A potem konotacje biblijne: dźwięki trąb jerychońskich, dzięki którym rozpadły się mury miasta, pozwalając oblegającym Jerycho Izraelitom pod wodzą Jozuego zdobyć miasto. Piękna, ale niestety tylko legenda - za czasów Jozuego bowiem (XII wiek p.n.e.) Jerycho było już od 300 lat opuszczoną ruiną, kamiennym rumowiskiem, nędznym śladem potężnej niegdyś twierdzy nieznanego ludu, którą zniszczył jakiś nieznany kataklizm: najazd, wojna, trzęsienie ziemi? Nie wiadomo.

    Wzgórze wyłaniające się spośród palm, tzw. tell, kryjący starożytne ruiny, to wszystko, co do dziś pozostało po tym prastarym mieście. Niestety, na teren prowadzonych tam wykopalisk turyści nie mają wstępu

    http://i63.tinypic.com/2ir7nmw.jpg

    http://i64.tinypic.com/28tdgkj.jpg
  • sorel.lina 14.06.18, 13:06
    Po zdobyciu przez Izraelitów Kanaanu, w odbudowanym Jerychu działała ceniona szkoła proroków, którą odwiedzali wielcy "nabi" - Eliasz i Elizeusz, potem miasto należało przez jakiś czas do słynnej Kleopatry, bo podarował je królowej, zakochany w niej Marek Antoniusz. Niestety, egipska królowa sprzedała Jerycho królowi Judei. Niesławnej pamięci król Herod, zwany jednak Wielkim - spełniał tutaj swoją pasję budowniczą stawiając w mieście hipodrom, amfiteatr, dwa pałace, twierdzę, liczne ogrody i akwedukt. "Miasto palm" spodobało mu się tak bardzo, że urządził tu swoją rezydencję zimową.
    Może dlatego, że czuł się tu szczególnie dobrze, bo Jerycho leżało tak blisko jego stron rodzinnych?
    Herod pochodził zza Jordanu, z Edomu... W Judei - jako Idumejczyk, a więc "obcy", nie całkiem czystej krwi Żyd - był traktowany nieufnie.
    A może po prostu uciekał przed chłodami jerozolimskich zimowych miesięcy...?
  • sorel.lina 14.06.18, 13:58
    Nie byłoby Jerycha, gdyby nie źródło życiodajnej wody - Ein es-Sultan (Źródło Sułtana), potocznie zwane źródłem Elizeusza (Nahal Elisha). Gdyby nie oaza nie byłoby tego "Miasta Palm", otoczonego bezludną pustynią.

    http://i66.tinypic.com/149zgk3.jpg

    http://i68.tinypic.com/2v01st1.jpg


    Góra Kuszenia.
    Naga i niedostępna. Wznosi się na wysokość 350 m n.p.m., czyli 600 m ponad miasto i 700 m ponad lustro wody w Jordanie, ponad miejsce Jezusowego chrztu. Jej szczyt jest płaski, a wierzchołek otoczony wysokim murem.

    Tutaj syryjski dowódca Bakchides postawił zamek, do którego podstępnie zwabił wodza powstania Machabeuszy i w którym w 134 roku p.n.e Szymon Machabeusz został zabity przez swego zięcia Ptolemeusza, gubernatora Jerycha.

    To tu w trakcie czterdziestodniowego postu i pobytu na pustyni kuszony był przez szatana Jezus. Stąd góra wzięła swoją nazwę: Góra Kuszenia, albo - jak później nazwali ją Krzyżowcy, którzy wybudowali na jej zboczu i wierzchołku dwa kościoły - Góra Kwarantanny ( czterdziestu dni).

    http://i67.tinypic.com/1zo9thy.jpg

    http://i64.tinypic.com/2hpruv6.jpg

    U stóp góry rozłożyli swe towary arabscy (Jerycho należy do arabskiej Autonomii Palestyńskiej) handlarze, sprzedający przeróżne, najczęściej tandetne, miejscowe "atrakcje".
    Skusiliśmy się tylko na pudełko naturalnych mydełek z oliwek smile

    http://i63.tinypic.com/11lonwi.jpg

    http://i64.tinypic.com/264owmg.jpg

    Stragany pod "sykomorą Zacheusza". Zacheusz wdrapał się na sykomorę, by zobaczyć przechodzącego przez Jerycho Jezusa, bo zasłaniali mu Go otaczający Mesjasza słuchacze Jego nauk.

    http://i65.tinypic.com/28hh5p4.jpg




  • sorel.lina 14.06.18, 16:15
    Współczesne Jerycho rozczarowuje. Wydało mi się zaniedbane, niezbyt czyste, o nudnej, nieciekawej, niskiej zabudowie, której monotonię przerywają jedynie strzelające w niebo minarety i kolorowe kopuły meczetów, z rzadka jakiś kościół, gdzieniegdzie parę palm i kwitnących krzewów. Ot, typowe prowincjonalne arabskie miasteczko. No cóż, jesteśmy przecież w Palestynie...

    http://i68.tinypic.com/awu9ms.jpg http://i65.tinypic.com/10cubes.jpg

    http://i64.tinypic.com/v7rxx4.jpg http://i63.tinypic.com/dbskqv.jpg

    http://i65.tinypic.com/2cgbs5x.jpg http://i67.tinypic.com/2s9ob34.jpg

    http://i63.tinypic.com/kd52eb.jpg http://i65.tinypic.com/2duco7k.jpg

    http://i67.tinypic.com/2zhgn43.jpg http://i64.tinypic.com/30axcpj.jpg

  • wscieklyuklad 14.06.18, 20:15
    Kilka słów o sykomorze wklejonej przez Sorell.
    Wedle tradycji jest to właśnie ta sykomora, na która wszedł Zacheusz, by lepiej widzieć Jezusa. Z jednej ze stron jest podparta drewnianą konstrukcją, co może przemawiać, iż jest wiekowa - widać rozszczepiony pień, pod tym względem przypomina nasze wiekowe dęby. Ogrodzono ją, by "pielgrzymi" nie zdewastowali tak ważnej rośliny.

    Co do Zacheusza, to nie był to zwykły celnik, lecz zwierzchnik celników, więc osoba w hierarchii postawiona bardzo wysoko. Słowa Jezusa "wpraszającego" się w gości do Zacheusza, zostały (a jakże) przyjęte z oburzeniem przez tłum (pamiętamy podobną reakcję w opisie Kafarnaum gdy Jezus uczynił Mateusza jednym z Apostołów). Zacheusz tymczasem rozdał połowę swego majątku ubogim, a tym, których skrzywdził obiecał wynagrodzenie w "czwórnasób" - to znacznie powyżej standardu - w tamtych czasach rekompensata wynosiła jedną czwarta powyżej poniesionej i wyrównanej szkody.

    Jerycho faktycznie nie prezentuje się okazale - widoczny na fotografii wał w niczym nie przypomina murów.
    A jak to było naprawdę?
    Jak w każdym historycznym klocku, także i tu nie ma zgodności.
    Biblia oczywiście podaje fakt runięcia murów Jerycha po tygodniowym obchodzeniu przez oblegających (dęcie w trąby stało się od dawna cytatem). Miało się to wydarzyć w 1473 r p.n.e.
    Izraelici wkroczyli do miasta i je spalili.

    W latach 50-tych ub.wieku pojawiło się opracowanie Kathleen Kenyon sugerujące, iż w czasach Izraelitów twierdza nie istniała, gdyż została zburzona (nie wiedzieć przez kogo) już sto lat przed wersją biblijną.
    W kilkadziesiąt lat później prof. Bryant G. Wood doszukał się w metrowej warstwie popiołu (pożar!) licznych odłamków ceramiki glinianej, kawałków cegieł oraz drewna - wszystkie były osmalone. Datowanie identyfikuje te artefakty jako pochodzące z ok. 1410 roku p.n.e!
  • wscieklyuklad 14.06.18, 20:31
    W ruinach domów znaleziono magazyny zboża - miasto wedle przekazu zdobyto wiosną. Duże zapasy zboża są dowodem, iż miasta nie wzięto głodem.
    Ciekawostki związane z Jerychem?

    Także leży w depresji (276 poniżej pm!). Opodal miała znajdować się "gospoda Samarytanina" znanego z biblijnej przypowieści (pomógł obrabowanemu i zranionemu przez złoczyńców kupcowi).
    To tu gorliwie się modlący Bartymeusz odzyskał wzrok.

    A przypowieść o Zacheuszu?

    Sykomora jest gatunkiem figowca. By wydała soczyste i jakże smaczne owoce wymaga "szczepienia" - dziko rosnąca wydaje cierpkie, niezdatne do spożycia figi - alegoria jest oczywista.

    Trąbę jerychońską znamy wszyscy.
    Ale obok trąb istnieje jeszcze jeden legendarny obiekt związany z Jerychem.
    To jerychońska róża.

    W czasach ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu przejeżdżała ona w pobliżu Jerycha. Susza była wówczas szczególnie dotkliwa - rośliny uschły z braku wody.
    Jedna z nich na widok uciekinierów rozkwitła. Maryja zrosiła różę łzami dzięki czemu kwiat zyskał nieśmiertelność i właściwości lecznicze. Roślina w stanie zasuszonym może dziś przetrwać wiele tygodni. Wystarczy jednak nieco wody, aby wróciła do życia jak w czasach tamtej ucieczki.
  • wscieklyuklad 14.06.18, 20:35
    I już na koniec legend - Sorell wspomniała o źródełku wody, dzięki któremu życie tutaj jest możliwe (faktycznie tutejsza ludność utrzymuje się z rolnictwa - są tu gaje palmowe (bananowce) i plantacje winorośli.
    Woda w źródle byłą początkowo gorzka i niezdatna do picia.

    Dopiero modlitwy nadały jej właściwy smak.
  • dunajec1 15.06.18, 02:30
    Ale sie doczytalem i dowiedzialem, dziekuje.
  • sorel.lina 15.06.18, 12:03
    Podróż po depresji Rowu jordanu nie byłaby pełna bez zamoczenia się w Morzu Martwym.
    Nadawano temu morzu różne, zazwyczaj nieprzyjemne nazwy: Morze Słone, Cuchnące (nie czuliśmy tego), Diabelskie, Morze Sodomy ( głęboko na jego dnie leżą ponoć ruiny Sodomy i Gomory), Morze Lota ( świadka kataklizmu, jaki nawiedził te miasta i męża nieszczęsnej kobiety zamienionej tam w słup soli). Zwano je także Jeziorem Asfaltowym, bo rzeczywiście, otoczone górami - od strony wschodniej moabskimi, od strony zachodniej judzkimi - jest właściwie jeziorem. Ogromnym, słonym, pełnym minerałów, które nie pozwalają na zaistnienie w jego wodach życia, ale też na życie i zdrowie mają zbawienny wpływ. Niesamowicie skutecznie leczą na przykład choroby układu oddechowego i skóry. Taka dialektyka, paradoks: niszcząc życie, sprzyjają życiu...
    Dziś wybrzeża Morza Martwego opasują liczne ośrodki typu sanatoryjnego, spa, itp., oblegane przez turystów pragnących podratować swoje zdrowie i zażywać przyjemności czytania gazety leżąc na wznak na tafli jeziora, czerpiąc radość z tego, że żywioł wodny nie jest tutaj w stanie nikogo zatopić. smile

    http://i65.tinypic.com/10x5abn.jpg

    Najniżej położony bar na świecie znajduje się oczywiście na plaży martwomorskiej

    http://i67.tinypic.com/24vv7u0.jpg

    Chętnych do smarowania się dobroczynnym błotkiem jest wielu, my też spróbowaliśmy

    http://i66.tinypic.com/6fnlt3.jpg

    http://i66.tinypic.com/etw8sx.jpg

    WU trzyma w ręku bułę morskiego błota, pełnego leczniczych minerałów smile

    http://i65.tinypic.com/2zqv3gx.jpg

    Przywieźliśmy taką bułę do domu imamy teraz martwomorskie spa we własnej łazience. smile
    Wygląda mało zachęcająco, ale naprawdę działa. Sprawdziliśmy.

    http://i65.tinypic.com/21abd4o.jpg

  • sorel.lina 15.06.18, 12:13
    P.S. Może się wam wydać dziwne, że niebo nad Rowem Jordanu jest szare, jakby zasnute chmurami. Otóż to nie są zwykłe chmury, a już na pewno nie te niosące deszcz, który tam prawie nigdy nie pada. To są chmury... piasku niesionego gorącym wiatrem znad pustyni.
  • wscieklyuklad 15.06.18, 14:28
    Skoro Sorell przypomniała obiekty położone najniżej na Ziemi, to ja pokażę inny najniżej położony w depresji (zwłaszcza nagabywanych korzystających z niego)

    http://i66.tinypic.com/2jbv8ly.jpg
  • wscieklyuklad 15.06.18, 19:39
    Dobroczynne działanie wód Morza Martwego znane było już w starożytności. Jako że Masada leży kilka kilometrów od Morza, nic dziwnego, iż kąpał się w nim Herod Wielki.
    Ale jaką musiało cieszyć się sławą skoro sama Kleopatra oraz królowa Saby też skorzystały z błotka!
    Kilkanaście minerałów występuje jedynie w Morzu Martwym. Bryłki asfaltu wypływają z podziemnych kraterów. Kto wie, może na dnie kryją się ruiny Sodomy i Gomory?

    Wespazjan przywiózł tu statkiem jeńców i polecił ich utopić. Jak się domyślacie - nic z tego nie wyszło, bo tutaj faktycznie nie da się utonąć - wiele osób robi sobie słitfocie w trakcie czytania książki w chwili bezruchu na powierzchni wody.
    Woda ubywa już nie tylko wskutek naturalnego parowania, ale też eksploatacji błotka.
    Przyczyniliśmy się do tego - nasza bryłka waży ponad kilogram i mimo upływu 1.5 miesiąca od powrotu jest wciąż wilgotna i miękka (oczywiście zawinięta w folię). Zmiany skórne pomazane błotkiem goją się w okamgnieniu. Szczególnym dobrodziejstwem jest kąpiel tutaj osób z łuszczycą.
    Morze powoleńku ginie (o czym, jak i o proponowanych drogach ratunku już pisałem), ale na pocieszenie można przypomnieć, iż kilkaset tysięcy lat temu Morze też "wyschło". Z pewnością kilkaset lat będą tu jeszcze przyjeżdżać turyści (jak my) i kuracjusze (jak my).

    Trzeba tylko trzymać się z dala od gości z Dojczland. Cichuteńcy i spolegliwi we własnym kraju, poza granicami zachowują się jak bydło starając się realizować hasło Nur fjut dojcze.

    Sorell została nieomal staranowana w przebieralni przez jakąś jejmość zza zachodniej granicy, a przy prysznicach zmywających słone morskie wody, inna uniemożliwiała skorzystanie z nich, bo były nur fjut dojcze.

    Rekordy "martwomorskie":
    1. Obok biegnie najniżej na świecie położona autostrada nr 90.
    2. Z błotka morskiego już w VI wieku p.n.e. Nabatejczycy wytwarzali środek do balsamowania zwłok i eksportowali do... Egiptu.
    3. Znaleziono tu ślady starożytnych łaźni z czasów rzymskich.
    4. Jest tu ponad 3 tys lejów krasowych ("czarne dziury")
    5. Gruba warstwa ozonowa skutecznie chroni przed poparzeniem słonecznym - można opalać się tu bez olejków ochronnych.
    6. Naukowo dowiedziono, iż wydolność osób po zawale lub operacji naczyń wiencowych, poprawia się o ok. 15%

    Błotko sprzedawane jest oczywiście w sklepie "Ahavy" - torebka 100 gramowa kosztuje 100 zł.
    Jak widać sporo zaoszczędziliśmy.
  • wscieklyuklad 15.06.18, 19:48
    Wspomniana przebieralnia nur fjut dojcze

    http://i64.tinypic.com/3525fua.jpg

    Pora żegnać Morze Martwe.

    http://i63.tinypic.com/14yahc4.jpg

    Przy wylocie z plaży przejeżdża się obok... palestyńskich koszar - dziś oczywiście opustoszałych i zdewastowanych.
    Pokrywają je kolorowe graffiti

    http://i68.tinypic.com/10xy73m.jpg

    http://i65.tinypic.com/642f79.jpg

    http://i65.tinypic.com/2wlzkgj.jpg

    http://i64.tinypic.com/n2n11z.jpg

    http://i65.tinypic.com/rrjddd.jpg

    Na pierwszym z baraków napis: "Chuligani zamienili to miejsce w sztukę." - ot taki niuansik na wspomnienie wolskiego profaszyzującego kibolstwa.
  • wscieklyuklad 15.06.18, 19:50
    Po drodze ku nowym przygodom i kolejnym opowieściom (legendom) mijamy Migdalę (przejazdem)
    To stąd pochodziła Magda(migda)lina.
    A więc do napisania!
  • 1agfa 15.06.18, 21:27
    Na pewno czuliście oboje więcej na tamtych ziemiach, tam będąc osobiście, niż zdoła opisać nawet najzdolniejszy poeta, pisarz; uzupełniające wspaniałe fotografie ukazujące krajobraz surowy, niemal jałowy (jak było wtedy?) i rozprażony, uzmysławiają jak dalece można było się zagubić w podobnej pustaci, jak można było czuć się słabym w niepojętym, otaczającym świecie. W tamtym czasie...

    Jak napisał doskonale znany Wam obojgu Antoine de Saint-Exupéry:

    "...Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu..."
    --
    "Akt ustawowy, grożący uniemożliwieniem kontroli konstytucyjności, sam musi być poddany takiej kontroli, zanim zostanie zastosowany przez sąd" (Komisja Wenecka)
  • wscieklyuklad 16.06.18, 20:24
    Obiecuję Agfo podzielić się osobistymi i ogólnymi wrażeniami z naszej podróży.
    Jest jednak jeszcze wiele miejsc, które odwiedziliśmy - będziemy je opisywać sukcesywnie (ach ten Mundial!).
    Będą i legendy i realia, a zwłaszcza sporo fotograficznej dokumentacji.
    Nie da się podsumować wszystkiego już teraz.
    Opisem jesteśmy mniej więcej w połowie podróży - pewnie dotychczas były to miejsca budzące szczególne emocje (wzruszenia), ale powiem szczerze - jest jedno, które na trwałe wbiło się w pamięć.
    I nie jest ono związane z... religią.
  • sorel.lina 17.06.18, 11:12
    1agfa napisał:

    Na pewno czuliście oboje więcej na tamtych ziemiach, tam będąc osobiście, niż zdoła opisać nawet najzdolniejszy poeta, pisarz; uzupełniające wspaniałe fotografie ukazujące krajobraz surowy, niemal jałowy (jak było wtedy?) i rozprażony, uzmysławiają jak dalece można było się zagubić w podobnej pustaci, jak można było czuć się słabym w niepojętym, otaczającym świecie. W tamtym czasie...

    Tak, Agfo, nie potrafiłabym lepiej tego wyrazić. Dziękuję.

    Czułam się małą, maleńką. Ziarenkiem piasku w zegarze dziejów. Drobinką w historii. Słabą i nic nie znaczącą. A jednak... a jednak ukochaną przez Najwyższego, kimkolwiek, czymkolwiek On jest..., jeśli jest... JHWH - Ten, Który Jest - byt, jestestwo, życie. Ono na pewno jest!

    Te myśli egzystencjalne, i nie tylko te, ze zwielokrotnioną mocą uderzają umysł, uczucia, wolę,
    właśnie na tej ziemi, na tych miejscach.

    Poszukujący artystycznych przeżyć, wybredni, wysmakowani esteci, przemierzający tę krainę pewnie poczują rozczarowanie. Nie ma tu zapierających dech swoim pięknem architektonicznych cudów, monumentów przyprawiających o zawrót głowy, obezwładniających, wywołujących łzy zachwytu dzieł sztuki.
    Jest tylko ziemia, TA ZIEMIA pamiętająca. Ciężka od historii. Ciężka od idei. Ciężka od łez i uwielbienia. Ziemia korzeni, naszych korzeni.
    Ziemia, którą trzeba poczuć. Ziemia, która wryła się w nasze jestestwo bardziej niż którakolwiek inna. Ziemia inna niż wszystkie, ziemia szczególna, ziemia wybrana.. Ojczyzna duchowa milionów. Ziemia Obiecana, Ziemia Święta
  • sorel.lina 17.06.18, 11:13
    Agfa napisał:

    Opowieść o Qumran (ale i poprzednie, o tamtych ziemiach ogólnie) wpędza w małe kompleksy: jedna z najstarszych historii ludów świata, historia i dzieje tak dawne, ze trudne do wyobrażania - a przecież jest dokumentacja, artefakty!



    Kompleksy, Agfo? Raczej dumni bądźmy, bo jesteśmy dziedzicami tych prastarych ludów. Wszyscy od nich pochodzimy. Wszyscy po nich dziedziczymy.
    I uczmy się, że nie jesteśmy narodem nadzwyczajnym o nadzwyczajnej historii, ani narodem lepszym od innych.
    Nie jesteśmy ani lepsi, ani gorsi. Jesteśmy ludźmi. Tyle i aż tyle.
    Jestem dumna nie tylko z historii mojego narodu, z jego tradycji, nie tylko z tego, że jestem Polką, nawet nie z tego powodu, że jestem Europejką, ale z tego, że jestem człowiekiem, wedle renesansowego powiedzenia: człowiek to brzmi dumnie. Człowiek. No właśnie.
  • 1agfa 15.06.18, 21:12
    Kurczy się bo nadmiernie eksploatowane przez państwa sąsiadujące i sam Izrael, wody Jordanu dopływają cieńszym strumieniem niż dawniej. Zmiany klimatyczne także odgrywają swoją rolę: parowanie Morza Martwego przyspiesza!
    Istnieją plany ratowania, spowolnienia odparowywania wody z Morza Martwego, skarbca minerałów.
    Jeszcze zdążyliście, unosząc ów skarb : )
    Opowieść o Qumran (ale i poprzednie, o tamtych ziemiach ogólnie) wpędza w małe kompleksy: jedna z najstarszych historii ludów świata, historia i dzieje tak dawne, ze trudne do wyobrażania - a przecież jest dokumentacja, artefakty!

    Imponująca ilość i konkretność obrazujących wyprawę zdjęć, dziękuję.

    wscieklyuklad napisał:
    (...)
    > Morze Martwe "kurczy" się o 11 cm rocznie.
    > Jeśli to stałe tempo, to znaczy, iż Qumran leżało kiedyś znacznie bliżej linii
    > brzegowej.

    --
    "Zrobili sobie z patriotyzmu zwyczajne przedsiębiorstwo, w którym piórem i językiem reklamują i powiększają większe i mniejsze czyny przez siebie dokonane, a nawet- co gorsza - dokonane przez innych". Wincenty Witos

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka