Dodaj do ulubionych

Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5

09.09.18, 19:41
Tu się urodził.
Tu dorastał.
Tu nauczał, leczył i wskrzeszał.
Tu tyle miejsc, tyle piędzi ziemi przechowuje w sobie ślad Jego stóp.
Aura miejsc.
Pole nieustającej refleksji, wahań i umacniania wiary.
Czy nawrócenie ateisty jest w tym miejscu obowiązkiem?
Czy brak wzruszeń podważa wartość człowieczeństwa?
Ginie z naszych oczu, znika z kart historii na wiele lat.
Gdzie wtedy bywał?
Czemu Ewangeliści pominęli tak przecież istotny fragment biografii?

Stoję przed mocno przybrudzoną hotelową szybą.
Połowę okna zajmuje metalowa siatka o wąskich kratkach - chroni przed żądnymi krwi komarami. Czy kiedy umierał na krzyżu zadawały Mu dodatkowy ból?

W oddali niewielkie budynki pobudowane na siedmiu wzgórzach. Ich mury z białego kamienia ( to obowiązujący kanon architektury) zmieniają odcień zależnie od pory dnia.
Betlejem gdzie jestem dzieli od nich minaret granicznego meczetu.
I mur - także biały, w okolicy wieżyczki strażniczej osmalony od płomieni koktajlu Mołotowa i pełen znanych już Wam graffiti.
Z terrorystką, palestyńską "świętą". Uśmiechnięta, z karabinem w dłoni.
Miłość okupiona krwią nieznanych najczęściej ofiar.
Po tamtej stronie granicy Golgota.
Miłość okupiona krwią własną.

Czym zatem jest miłość?
Czym różni się walka o prawa przez siebie ukochanych?
Poświęceniem siebie, czy dawaniem dowodu poprzez cierpienie innych?
Kochają tę uśmiechniętą kobietę w czarnej chuście.
I potępiają za cierpienie i śmierć ofiar.
Kochają tego, którego prawdziwego oblicza nie znają.
Kochają jako symbol.
I jako symbol, tak często nienawidzą.

Słońce chyli się nad dachami. Powietrze niesie modlitwę muezina. Głos pnie się po hotelowym murze.
Którego Boga czuję?
Czyjego Boga czuję?
W okolicznych domach kłaniają się teraz ku Mekce.
Życie skurczyło się do kolejnej już w tym dniu objętości rozmowy ze Stwórcą.
Allah jest wielki a Mahomet jest jego prorokiem.
Gdzie jest mój/nasz Bóg?
Nikt nie przypomni o świcie o Jego istnieniu.
Nikt nie poderwie ze snu by wezwać namodlitewny " dywanik".

Patrzę w dal w utęsknieniu jutra.
Z sekundy na sekundę czuję nieuchronne zbliżanie się ku tajemnicy.
I nagle pojmuję, że to właśnie niecierpliwe wyczekiwanie jest modlitwą.


Edytor zaawansowany
  • sorel.lina 09.09.18, 22:20
    Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
    niech uschnie moja prawica!
    Niech język mi przyschnie do podniebienia,
    jeśli nie będę pamiętał o tobie,
    jeśli nie postawię Jeruzalem
    ponad największą moją radość.

    /Psalm 137/

    http://i64.tinypic.com/2d95kp3.jpg

    Rok 70 naszej ery. Syn cezara Wespazjana, Tytus, postanawia zetrzeć Jerozolimę z powierzchni ziemi. Płonie najwspanialsze dzieło Heroda Wielkiego - Świątynia na wzgórzu Moria, miejscu pierwszej ofiary, ofiary Abrahama, miejscu Przymierza, miejscu Bożego Wybrania i Obietnicy.
    Święte Miasto - zrównane z ziemią - przestaje istnieć.
    Nie pierwszy raz uległo zagładzie. Pięć stuleci wcześniej, niszczycielem był Babilończyk, Nabuchodonozor. Wówczas jednak, po pięćdziesięciu latach, odbudowano Świątynię wzniesioną przez Salomona, a Żydzi - dzięki życzliwości perskiego zwycięzcy Babilonu, Cyrusa - powrócili do miasta.
    Ale tym razem, pokonani i wypędzeni z miasta przez Rzymian, nie zdołali doń powrócić przez dwa tysiące lat. Nie odbudowali też swojej Świątyni - jedynego miejsca żydowskiego kultu.
    Na uchodźstwie, w diasporze, poza stolicą, poza Świętym Miastem zakończył się judaizm "ofiary", rozpoczął się nowy rozdział żydowskiej religii. Miejsce jednej Świątyni zajęły liczne synagogi, które (tak,tak!) świątyniami nie są. Świątynię zastąpiła Tradycja: biblijna i ustna.
    Pamiętacie, jak śpiewał z dala od Jerozolimy, na wschodnich rubieżach Ukrainy i w Rosji, Tewje Mleczarz? smile



    Jednak Żydzi - zarówno ci, którzy pozostali w Judei i Galilei, jak i ci żyjący w wielkich wspólnotach imperium rzymskiego i perskiego, a w późniejszych czasach Żydzi z diaspory, rozsiani po Europie i całym świecie, nigdy nie przestali czcić Jerushalaim ha-Kdosha.
    Do dziś na Nowy Rok (Rosz ha-Shana) składają sobie życzenia, mówiąc: "Do przyszłego roku w Jerozolimie"...
  • sorel.lina 10.09.18, 09:50
    Żydów tak ściśle przestrzegających Prawa religijnego we wszystkich dziedzinach życia - stroju, obyczajach - jak np. ci na naszych zdjęciach poniżej, widuje się jeszcze w Jerozolimie dość często.
    Czarne kapelusze noszą ortodoksi wywodzący się z tzw. Żydów sefardyjskich (zachodnich) i częściowo aszkenazyjskich (środkowoeuropejskich), natomiast lisie czapy zakładają (nawet w upały!) ci z północno-wschodniej Europy ( Rosji, Ukrainy, Polski). Brody i bokobrody - obowiązkowe. Mniej ortodoksyjni zakładają jedynie jarmułki, szczególnie na czas modlitwy.
    Chałaty, najczęściej czarne, noszą wszyscy chasydzcy mężczyźni, kobiety zaś głowy zakrywają chustkami (kiedyś także perukami na ogoloną głowę, bo włosy uważane były za element zbyt erotyczny smile Chustki często mają symboliczne rozmiary, nogi do połowy łydki zasłaniają spódnicami, ramiona - długimi rękawami.

    http://i63.tinypic.com/98c5fb.jpg http://i66.tinypic.com/2hq79c8.jpg

    http://i64.tinypic.com/mhg284.jpg

    http://i66.tinypic.com/jt4cnd.jpg

    http://i67.tinypic.com/1931mo.jpg

    http://i64.tinypic.com/slrzu0.jpg

    http://i63.tinypic.com/11ka2qf.jpg

    http://i63.tinypic.com/2udyh5k.jpg

    Tzw. Pobożni Żydzi - Chasidim - mają nawet w Jerozolimie wydzieloną dzielnicę, Mea Shearim, gdzie rządzą się własnymi prawami i niechętnie widują nieortodoksyjnych Izraelczyków i cudzoziemców, goim . Trochę przywodzą na myśl amerykańskich amiszy.
    Jako niemile widziani goje, przejechaliśmy jedynie przez tę dzielnicę żydowskich ortodoksów wieczorem, nie wychodząc na ulice, by nie drażnić ich swoim bezbożnym wyglądem i zachowaniem. smile
    Zdjęcia zza szyb, robione ukradkiem (nie lubią być fotografowani) i po ciemku nie są więc najlepsze, ale jednak są dla nas ciekawą pamiątką.

    Nocne Mea Shearim. Podobno wcześniej było tam jakieś święto i nie zdążono po nim posprzątać.

    http://i65.tinypic.com/ab2mqd.jpg

    http://i64.tinypic.com/eur7rc.jpg

    http://i65.tinypic.com/331nbxu.jpg

    http://i63.tinypic.com/2qlbj7r.jpg
  • sorel.lina 10.09.18, 02:13
    "W Jerozolimie nie pytajcie mnie o fakty historyczne. Bez zmyśleń nic nie pozostanie"
    /Nazmi al--Dżube/
    Fakty czasem się tu zniekształca, a przeszłość bywa wyimaginowana. Bo w Jerozolimie mit jest ważniejszy niż prawda. Bo w Jerozolimie historia musi być historią zarówno faktów, jak i legendy.
    Bo tutaj liczy się prawda inna, niż powszechnie rozumiana - prawda potrójnej świętości. Dzieje tego miasta pojmowane jako studium świętości, wyrosłej z przekonania o wyjątkowości Jerozolimy jako Miasta Wybranego, Palestyny jako Ziemi Wybranej, Izraela - ludu innego niż wszystkie, Narodu Wybranego. Z całym błogosławieństwem i z całym przekleństwem owego wybrania.
    Miasto Potrójnie Święte poprzez swoich proroków. Poprzez trzy religie, które zrodziło. poprzez swoje świątynie - miejsca spotkania z Obecnością Tajemnicy, którą człowiek usiłuje zgłębić.
    Miejscem poszukiwania sensu życia i śmierci, które człowiek od wieków próbuje zrozumieć.
    Pielgrzymi przywali do Jerozolimy, żeby umrzeć i zostać pochowanym obok Świętej Skały świątynnej, po to, by w dniu Sądu Ostatecznego zmartwychwstać do nowego życia.
    " W dniu apokalipsy - pod koniec czasu, kiedy dojdzie do bitwy pomiędzy Chrystusem i Antychrystem, kiedy Kaaba przybędzie z Mekki do Jerozolimy, kiedy nastąpi Sąd ostateczny, zmartwychwstanie umarłych i nastanie Królestwo Niebieskie, Nowa Jerozolima." (Simon Sebag Montefiore). W to wierzą wyznawcy wszystkich trzech religii abrahamowych, religii Księgi (Biblii) - judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.
    Powie ktoś, to nie fakty, to tylko (aż?) wiary.To prawda, jednak Jerozolimy nie sposób zrozumieć, bez uwzględnienia wiary i szacunku dla religii. Bo choć w wielu przypadkach to nie boskie objawienie, a polityka rozniecała zapał religijny, to jednak wersja historii zapisana w Biblii stała się fundamentem państwa i ukształtowała mentalność żydowską, a w dużej mierze także europejską.
    Symbolem duchowości żydowskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej stał się Syjon i Świątynia - obiekty żarliwego kultu tych religii.
    Miejsca te wraz całym Miastem były i są nadal również przedmiotem nieustannej walki, zamieszek, bitew, wojen, terroryzmu - stały się swoistą "rzezią religii", z których każda nazywa samą siebie religią pokoju... Przewrotność historii. Ironia losu.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
    W miejscu Przymierza, na kamieniu pierwszej ofiary Abrahama, wznoszą się dziś muzułmańskie meczet Al-Aksa i Kopuła na Skale... Ze wspaniałej Świątyni Salomona i Heroda nie zachowało się do dziś nic, oprócz fragmentu Muru Zachodniego Dziedzińca, zwanego przez Żydów, nie bez kozery, Ścianą Płaczu... Wierni przychodzą tu czcić najświętsze dla nich miejsce, płakać po zniszczonej Świątyni, modlić się, a w szczeliny między kamieniami muru wciskać karteczki z prośbami do Boga, który - jak wierzą - tutaj właśnie, bardziej niż gdzie indziej, jest skłonny ich wysłuchać.

    http://i67.tinypic.com/f3vntw.jpg

    http://i63.tinypic.com/217siw.jpg

    Mężczyźni i kobiety modlą się osobno, oddzieleni przepierzeniem.
    To miejsce przeznaczone dla kobiet, tam mogłam wejść i zrobić zdjęcia

    http://i63.tinypic.com/ay8qd2.jpg

    http://i66.tinypic.com/k2y8wh.jpg

    http://i65.tinypic.com/2vc6tqs.jpg

    A to część dla mężczyzn ( za Ścianą Płaczu). Filmik nakręcił WU.






  • dunajec1 10.09.18, 03:26
    Ha, dzieki.
  • sorel.lina 10.09.18, 11:42
    Urok, ale i przekleństwo Jerozolimy polega na tym, że każdy przybysz: pielgrzym, turysta, dziennikarz i zwykły gość, przyjeżdża tu ze swoją wizją tego miasta, ukształtowaną przez formację kulturalną, z jakiej się wywodzi, wyznawaną religię, lekturę Biblii bądź innych ksiąg, tradycję rodzinną, relacje medialne, własne przemyślenia, przekonania, wyobrażenia, nawet fantazje. Dlatego Jerozolima, wielokrotnie niszczona i odbudowywana, zmieniająca "właściciela" i nieustannie zmieniająca swoje oblicze, może rozczarowywać, jako nie całkiem odpowiadająca owym oczekiwaniom.
    Można to porównać do rozczarowania kogoś, kto przeczytał książkę, zachwycił się nią, a który ogląda potem jej adaptację filmową. Czegoś mu brakuje, coś zostało nie tak przedstawione, coś zmienione, coś nie jest wierne oryginałowi. Rzadko się zdarza, by ów czytelnik był całkowicie usatysfakcjonowany. Podobnie jest, gdy po przyjeździe do Jerozolimy, okazuje się, że rzeczywistość nie całkiem przystaje do wyobrażeń.
    Każdy ma w głowie i w sercu własną Jerozolimę...

    Pisze Simon Sebag Montefiore: "Kontrast pomiędzy miastem rzeczywistym a niebiańskim jest tak rozdzierający, że do miejskiego szpitala psychiatrycznego przyjmuje się co roku stu pacjentów cierpiących na jerozolimski syndrom, szaleństwo oczekiwania, rozczarowania, ułudy. (...) Jerozolima opiera się zdrowemu rozsądkowi, pragmatycznej polityce i strategii, istniejąc w królestwie niezwyciężonych emocji, nieprzeniknionych dla rozumu".

    Tak, Jerozolima ma jakąś dziwną siłę przyciągania, budzenia silnych emocji. Mimo swej zwykłości, niedoskonałości, wciąż jest mistyczna, wciąż zmusza do refleksji, sprawia, że chce się do niej wracać.

    http://i66.tinypic.com/ogb29l.jpg


  • sorel.lina 10.09.18, 11:51
    Klimat starej Jerozolimy najmocniej można odczuć nocą. Uroki nocnego - i nie tylko - miasta pokazał nam nasz izraelski cicerone, David (nie mógł nosić właściwszego imienia! smile )

    http://i67.tinypic.com/2rf79d0.jpg
  • sorel.lina 10.09.18, 12:09
    Mury Starego Miasta

    http://i64.tinypic.com/20pav0j.jpg

    http://i67.tinypic.com/11c8dhy.jpg

    http://i65.tinypic.com/20k7m7o.jpg
  • sorel.lina 10.09.18, 12:13
    http://i67.tinypic.com/2nrf2n5.jpg

    Jedna z bram Starego Miasta...

    http://i66.tinypic.com/2zp147q.jpg

    ... a w niej - oczywiście! - mezuza

    http://i67.tinypic.com/abt25l.jpg

  • sorel.lina 10.09.18, 12:23
    Ulice, uliczki, zaułki starej Jerozolimy

    http://i66.tinypic.com/16243k2.jpg

    http://i67.tinypic.com/zlt5ol.jpg

    http://i67.tinypic.com/ibl5ya.jpg

    http://i67.tinypic.com/ibl5ya.jpg http://i66.tinypic.com/16ifb6t.jpg

    http://i66.tinypic.com/rc1t9e.jpg

    To, co pozostało z rzymskiej Jerozolimy - resztki głównej wtedy ulicy miasta, cardo

    http://i64.tinypic.com/25hk9dl.jpg
  • sorel.lina 10.09.18, 12:51
    Placyk na pograniczu dzielnic żydowskiej, muzułmańskiej i prawosławnej - ulubione miejsce wieczornych spotkań nie tylko jerozolimczyków

    http://i65.tinypic.com/2mev9d5.jpg

    http://i66.tinypic.com/2zxz9jd.jpg

    http://i65.tinypic.com/2d0igaw.jpg

    Już poza murami - otoczona ogrodem siedziba Knesetu, izraelskiego parlamentu

    http://i68.tinypic.com/23setzb.jpg

    http://i66.tinypic.com/2la8qxx.jpg

    http://i66.tinypic.com/23w5ffb.jpg

    Naprzeciw budynku parlamentu - menora, siedmioramienny świecznik, jaki niegdyś stał w Świątyni - dziś symbol państwa izraelskiego

    http://i68.tinypic.com/149b3wn.jpg

    ... i jeszcze raz menora. Tym razem z drugim symbolem Izraela, Gwiazdą Dawida

    http://i67.tinypic.com/zxwcr5.jpg
  • sorel.lina 10.09.18, 13:41
    Spacerkiem po nocnej Jerozolimie smile

    http://i65.tinypic.com/10hoia1.jpg http://i63.tinypic.com/x5w3k3.jpg

    http://i67.tinypic.com/n65nhg.jpg http://i65.tinypic.com/2metxtt.jpg

    http://i67.tinypic.com/afassg.jpg http://i63.tinypic.com/2co66uu.jpg

    http://i67.tinypic.com/10gzfck.jpg http://i66.tinypic.com/xbzrxh.jpg

    http://i66.tinypic.com/dn1t9i.jpg http://i67.tinypic.com/2vmzu5f.jpg

    http://i64.tinypic.com/1235oas.jpg http://i67.tinypic.com/2e1y7mr.jpg

  • wscieklyuklad 10.09.18, 14:40
    Noc pora refleksji. Kolory bledną i choć ruch uliczny wcale nie maleje, możesz przystanąć i spojrzeć w smoliste niebo.
    Przywołać słowa Jahwe obiecujące Abrahamowi, iż jego naród będzie liczniejszy od ilości gwiazd, od mrowia ziaren piasku.
    Ortodoksyjna dzielnica, o której już wspomniała Sorell uzupełniając wrażenia fotografiami zdaje się tkwić w czasach Abrahama. Tradycja - już nie wedle mało precyzyjnej wizji Tewjego opartej na ogólnikach, tu została ucieleśniona. Dochodziła północ, gdy jechaliśmy tamtymi uliczkami (z inicjatywy gospodarzy, którzy zaproponowali tę właśnie porę dnia). Chodniki pełne przechodniów. Ubranych na modłę wspomnianą przez Sorell - tu w tej dzielnicy jest to przestrzegane tak surowo, iż na "rogatkach" umieszczono napis: "Nie życzymy tu sobie osób ubranych inaczej niż my".
    Brud na ulicy nie jest tu przypadkowy i nie zawsze wynika z bezpośrednio poprzedzającej imprezy. Ortodoksi nie przestrzegają czystości ulic, to zbyt "materialne" więc i nadto przyziemne. Bo przecież oni są skupieni na jedynym wartym uwagi i czasu, który przeznaczają wyłącznie na obcowaniu ze swym Bogiem - większość idących zmierzało spod lub pod Ścianę Płaczu. Jest to zatem jedyna dzielnica, której władze miasta nie są w stanie utrzymać w należytej czystości. Ortodoksi nie płacą także podatków (wielu to bezrobotni, gdyż studiowanie świętych ksiąg i modlitwa nie pozostawiają chwili na inne zajęcia - zasiłki socjalne wystarczają im na podstawowe potrzeby). Ta właśnie niechęć do pracy i unikanie płacenia podatków (pamiętacie opowieść o kontrolerze Urzędu Skarbowego?) w chwili prób narzucania swego trybu życia na inne obszary miasta także na drodze demonstracji, dały pretekst dla premiera Netanjahu do ostrej reakcji: ci, którzy nie płacą podatków nie mają nic do powiedzenia - stwierdził ucinając wszelkie "separatystyczne" działania.
    Sklepy w dzielnicy ortodoksów - pomijając "spożywczaki" są "monotematyczne". Z reguły to sklepiki z odzieżą - wybór w nich jest niewielki - przynajmniej gdy chodzi o koloryt - biel i czerń stanowią 99% barw ubrania. Buty są wyłącznie czarne.
    W inne produkty zaopatrują się u "dzikusów" po drugiej stronie rogatek. Nie trzeba pewnie wspominać, iż mimo optymalnego klimatu (w nocy temperatury sięgały w maju 25 stopni) nie ma tu "ogródków przyrestauracyjnych" - brak piwoszy i konsumentów pizzy.
    Koloryt?
    Dziwactwo?
    Pełne oddanie religii?
    Poświęcenie życia poszukiwaniu prawdy?
    Nieustanna dążność do bliskości Boga?

    Ubodzy zatem, czy duchem bogaci?
    Cisi?
    Pokój czyniący?
    Łaknący Sprawiedliwości?

    Ten, którego wydali na śmierć patrzy pewnie na nich z góry uśmiechając się, że przecież nie zapomnieli o Kazaniu na Górze i przybliżeniu idei "błogosławieni".

    Opuszczamy dzielnicę ortodoksów.
    Cóż tam kartony i łachy zalegające całe połacie dzielnicy.
    Cóż monotonia sklepików i brak rozrywki.
    Wjechaliśmy tu w strojach, których wzbraniają ogłoszeniem u wjazdu.
    Robione chyłkiem fotografie naruszyły ich prywatność.
    Ale to one przecież uwieczniły "wierność wierze".
    Tradition...
    A przecież zmierzaliśmy też zupełnie gdzie indziej...
  • wscieklyuklad 10.09.18, 18:19
    Menora - symbol Judaizmu. Menora - najważniejsze "wyposażenie" izraelskiego domu. Ta przed Knessetem - u wylotu Różanego Ogrodu (pachniały tej nocy wyjątkowo!) to rzeźba olbrzymia. Odlana z brązu waży 4 tony i ma wymiary 4,3x3,5 metra.
    Menora to dar angielskiego parlamentu - w ten sposób Brytyjczycy chcieli uczcić ósmą rocznicę odzyskania niepodległości przez Izrael.
    Od pomysłu do przemysłu upłynęło sporo wody w Jordanie - pomysłodawcą był syn pierwszego Wysokiego Komisarza Brytyjskiego w Palestynie Edwin Samuel, który już w 1950 r. rozpoczął starania o stworzenie Menory. Wybór Elkana - autora Menory - nie był przypadkowy.
    To on - rodowity Żyd - Niemiec ucieka w 1933r. w obawie przed eskalacją antyżydowskich nastrojów. Tym samym był reprezentantem tych, którym udało się przeżyć piekło Holocaustu.
    Ale nie tylko te względy zdecydowały o wyborze. Elkan posiadał doświadczenie w odlewaniu rzeźb z brązu - specjalizował się właśnie w tworzeniu pokrytych reliefami kandelabrów!
    (chętni mogą obejrzeć niektóre w Anglii gdzie tworzył np. w Westminster Abbey w Londynie!)
    ropozycja trafia na podatny grunt. Elkan bowiem już w 1947r wpada na myśl odlewu rzeźby, która upamiętniałaby historię Izraela - w dwa lata później odlewa pierwsze reliefy. Dodawanie kolejnych zajmuje mu blisko 7 lat!
    Co było powodem? Autor nim podjął artystyczną decyzję... studiował historyczne źródła. Pragnął by każdy z reliefów w sposób jak najdoskonalszy oddawał poszczególne etapy wydarzeń. Jest tu więc wzorowany na Łuku Tytusa relief uwieczniający antyrzymskie powstanie
    z lat 66-74 n.e. - pierwowzór prezentował także sceny grabieży Świątyni Jerozolimskiej - w tym wspomnianej już Menory. Artysta mógł więc osobiście obejrzeć świątynną Menorę. I tu nie obyło się więc bez nawiązania do żydowskiej tradycji - pierwowzorem Menory był złoty kandelabr jerozolimskiej świątyni.
    To rzeźba skupiająca w sobie historię żydowskiego narodu (pamiętacie podobną wymową rzeźbę, przez otwór w której można było podziwiać Tel Aviv?).
    To zarazem pomnik walki o przetrwanie a jednocześnie monumentalne "streszczenie" żydowskiej "Biblii". Tam uwieczniono wygnanie z ojczystej ziemi. Tam przypomniano powrót do niej.
    Niemałym problemem było zebranie funduszy. Lord Samuel namawia "gołodupca" Elkana do wcielenia pomysłu w czyn obiecując stały dopływ środków. Wraz z przyjaciółmi zakłada "Fundację Menory" odpowiedzialnej za kwestę. Jedną z form pozyskiwania środków są obiady w Brytyjskiej Izbie Lordów! Są na nich rozdawane także broszury informujące o przedsięwzięciu.
    A co zachęciło do datków największą liczbę darczyńców?
    Ano Fundacja Menory wydała oświadczenie, iż każdy ze sponsorów bedzie mógł współdecydować o... treści reliefów!
    I tak dokumenty projektu dowodzą, iż relief WIZO był modyfikowany przez Ruth i Rachel, "Marks (sic!) & Spencer" aktywnie uczestniczyli w rzeźbieniu Apokalipsy a Rothsild w tworzeniu Bar Kochby!
    W grudniu 1955r kwestę zakończono. Zebrano 20 tys. funtów! (Jurek Owsiak zebrałby to w dobę!)

    Ale nie obyło się i bez innych kłopotów!
    Oto religijni ortodoksi burzą się, twierdząc, iż świątynna Menora nie powinna być rekonstruowana przed ostateczną odbudową samej świątyni! Opierali się przy tym na Babilońskim Talmudzie, który zdecydowanie zabraniał tworzenia siedmioramiennej menory! Wolno było tworzyć wyłącznie kandelabry 5, 6 lub ośmioramienne!
    Nie był to jednak jedyny religijny zakaz!
    Ortodoksi opierając się na "10 przykazaniach" (sic!) stwierdzili, iż fundamentalne prawo żydowskie zabrania tworzenia rzeźb prezentujących ludzi (zwłaszcza nagich!) lub zwierzęta!
    Straszono gniewem grup religijnych.
    Riposta była prosta jak konstrukcja bata.
    "Relief nie jest rzeźbą i nie odzwierciedla w pełni postaci w wymiarze 3D, zatem jest dopuszczalny a prawo żydowskie nie zostanie złamane. Sama Menora nie ma zaś charakteru obiektu religijnego i nie powinna wywoływać żadnych teologicznych sporów!".
    Brytyjczycy jednak okazali się jak zwykle dżentelmenami. Nie chcąc narzucać swej woli członkowie Izby Lordów wystosowali do rządu Izraela zapytanie, czy ten jest zainteresowany tworzeniem Menory, a jeśli tak, to jakie winna spełniać wymogi, by nie naruszyć prawa lokalnego.
    Zaczęło się troszkę pod górkę. Rozpoczęto negocjacje między poszczególnymi partiami w trakcie których mediatorami byli m/in. izraelski ambasador w UK, poseł-spiker Knessetu, burmistrz Jerozolimy.
    Rabin Herzog miał ostatecznie rozstrzygnąć, czy rzeźba naruszy prawo żydowskie. Rabin nie dał jednoznacznej odpowiedzi, jednak zasugerował, iż tak sam kandelabr, jak i widniejace na nim reliefy nie powinny naruszać prawa żydowskiego.
    Menorę przywieziono więc do Jerozolimy.
    Ani jeden "lewak" nie wyszedł na ulicę, by protestować!
    Cóż polityka często biegnie ścieżkami dalekimi od religii. A ludzie mają swój rozum.

    cdn.
  • wscieklyuklad 10.09.18, 19:54
    Zdać by się mogło, iż wszyscy winni być zadowoleni.
    Był jednak ktoś zawiedziony efektem ostatecznym.
    Tym kimś był... sam twórca Menory.
    Marzył, by znalazła się ona w zamkniętym pomieszczeniu, z padającym z góry światłem, tak by stojący u podnóża mógł dokładnie poznać treść reliefów. Przesłał nawet na ręce Knessetu stosowny projekt - nie znalazł on jednak uznania, tak, że ostatecznie Menorę postawiono tam, gdzie stoi od lat ponad 60-ciu. Dla turystów "dziennych" taka lokalizacja jest bez znaczenia. Dla pojawiających się zaś wieczorem pojawia się problem analizy. Menorę oświetlają wprawdzie reflektory, ale dla np. fotografujących jest to istotna przeszkoda - trudno uzyskać zdjęcie spełniające kryteria wartości - większość wykonanych przez nas miała "prześwit".
    Z drugiej strony uliczna lokalizacja daje szansę obejrzenia Menory przez znacznie większą liczbę odwiedzających - ten to argument zdecydował o rezygnacji z ukrycia jej w czterech ścianach.

    W skrócie treść reliefów, bo przecież to monument o znaczeniu nie tylko religijnym, ale i historycznym.

    Podstawa i środkowe ramie przywołują wojnę z Amalekitami (pamiętacie opowieść o boskim wsparciu Izraelitów, gdy Mojżesz trzymał ręce wzniesione ku górze - omdlałe wspierali Aaron i Hur.

    10 przykazań - relief standardowy - dwie kamienne tablice.

    Matka Dawida - początek dynastii judzkich królow.

    Dolina suchych kości - nad nimi unosi się Duch. Zapowiedź odrodzenia pokolenia Judy.

    Słuchaj Izraelu - jeden jedyny Bóg, jest naszym Bogiem.

    Wojna o niepodległość.

    I jakże dla nas ważny polski akcent. Relief poświęcony Powstaniu w getcie warszawskim!

    A przecież na pozostałych jest i wspomnienie Złotego Wieku w Hiszpanii (pisaliśmy o tym opisując wrażenia z podróży tamże) uzupełniony ruchem chasydów. Jest niewola w Babilonie uzupełniona powrotem do Syjonu. I jest wiele istotnych biblijnych odniesień postać Haninah ben Teradiona uzupełniona historią Joba, Jakuba lose Abrahama, Hillel przez Ezrę a Jeremiasz przez Izajasza. Machabeusze i rabin Ben Zakkai. Talmud wraz z Kabałą. Literatura Midrash uzupełniona przez Aggadah (literatura z czasów Salomona). Mesjanizm i Ha'apala.

    Historie uzupełniają się na przeciwstawnych ramionach (pierwsze z siódmym, drugie z szóstym itd) - dopiero łącznie stanowią artystyczną całość, dokumentują treść przekazu.

    Przymykam na chwilę oczy. Kolejne sceny przesuwają się pod powiekami...
    Wygnanie i powrót.
    Czapka noszona na przez cały dzień. Zapowiedź wiecznej wędrówki.
    Zapach róż niesiony delikatnym powiewem wiatru potęguje wrażenia.
    Jeśli skręcisz w lewo od Menory zagłębisz się w rajskim ogrodzie pełnym cudownych zapachów.
    Jeśli skręcisz w stronę przeciwną - ku prawemu ramieniu Menory zderzysz się z materialną rzeczywistością.
    Może to kolejny powód, że Menorę postawiono właśnie na granicy tych dwóch światów?

    Zmierzamy do centrum Starówki.
    Gdzieś w dali niesie się 40-letni już przebój - władca dyskotek.
    W tę noc naszym władcą staje się Menora.
    Idąc unosimy uzupełnienie reliefu...


  • wscieklyuklad 10.09.18, 20:25
    http://i66.tinypic.com/6jf2ps.jpg

    http://i64.tinypic.com/33wmc06.jpg

    http://i68.tinypic.com/2pqq3vk.jpg
  • dunajec1 10.09.18, 22:02
    No i po jaka cholere mam jechac do Jerozolimy kiedy tutaj mam lepiej?
    Thanks.
  • 1agfa 11.09.18, 00:57
    Niezwykłe miejsca i opowieść niezwykła, do której mam nadzieję wracać po kilkakroć. Dziękuję.
    Wasza relacja, Sorellino i WU, zachęca także do ponownej lektury "Wojny żydowskiej" Liona Feuchtwangera, oraz Tomasza Manna "Józef i jego bracia".
    Klasyka, tomiszcza przysnęły na półkach, a będą inaczej smakować; mając przed oczami podczas lektury fotografie i nieprzeciętnie bogaty przekaz wrażeń i wiedzy z Waszej misji i podróży - na pewno.
    Ukłony i pozdrowienia : )
    --
    "Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy" M.Thatcher.
  • wscieklyuklad 11.09.18, 18:18
    Zauważyliście autobus przybliżony przez Sorell?
    To autobus do dzielnicy chasydów. Po skończonej modlitwie wracają nim do swej dzielnicy.

    Pamiętacie wesele córki "Mleczarza"? Osobny taniec mężczyzn i osobny kobiet.
    Na filmie złamano owo "tradition".

    Chasydzi mają inny niż "Skrzypkowy" kodeks.
    Tył autobusu zajmują mężczyźni. W połowie pojazdu jest przepierzenie. Z przodu jest "terytorium" kobiet.

    Wieczór jest dla Jerozolimy czasem świętym. O ile w dzień ustawione są liczne posterunki kontrolujące zmierzających pod Ścianę Płaczu, o tyle nocą są jedynie dwie wartownie - czynna jest jedynie izolowana trasa - z górnej Jerozolimy trzeba zejść po wielu, wielu schodach.

    cdn.
  • wscieklyuklad 11.09.18, 18:46
    Ściana Płaczu...
    Już kiedy wsiadasz do samolotu w tamtą stronę, myślisz o chwili, gdy pod nią staniesz.
    Już w trakcie pakowania walizek zabierasz ze sobą bodaj niewielki kawałek karteczki, by zapisawszy na niej swą prośbę wcisnąć ją w szczelinę w murze (a nie jest - na szczęście dla karteczek - budowla na modłę starożytnych budowli Indiańskich, gdzie w szparę nie wciśniesz nawet ostrza noża).

    Ściana Płaczu - niecierpliwe oczekiwanie.
    Ściana Płaczu, która - jeśli marzenie się spełni - zamieni się oto w Ścianę Szczęścia, Ścianę Uśmiechu - znajdziesz dla niej tysiące nazw.
    Rozpacz wyparta przez radość. Porażka zamieniona w sukces.
    Jak losy tego doświadczanego przez wieki narodu...

    O co prosić?
    Jakie z oczekiwań wartych spełnienia uznać za to najważniejsze?
    Zdrowie?
    Bogactwa?
    Miłosną wzajemność?

    Prosić dla siebie, czy dla innych?
    Nie, nie jestem Salomonem - nie będę prosił o mądrość.
    Jestem materialistą w jakże dziś stechnicyzowanym świecie.
    A co jeśli mądrość jest równie materialna jak kamień? - podpowiada wahanie.
    A co jeśli nie jest? - bronię swych zamysłów resztkami oporu.
    Co mi za pożytek z mądrości.
    Nie jestem królem, nie będę musiał mądrze zarządzać tłumem.
    Nie jestem sędzią, nie będę oceniał "causa finita" bodaj jednostki - co najwyżej osądzę ot tak, na własny użytek.
    Nie jestem wynalazcą, toż Mendelejewowi tablica pierwiastków przyśniła się w nocy (podświadomie?)

    A przecież to pewne, iż taka właśnie prośba Salomona została spełniona!

    Intymność decyzji. Umiejętność wyboru - już to samo w sobie jest teraz wartością.
    Przecież nie zapiszę rulonu, nie umieszczę na nim wielu istotnych dla mnie kwestii. Nie okażę "chciwości spełnienia".

    "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie." - kołacze się w głowie.

    Ubodzy w duchu?
    Kto wie, może to przyciąga te tłumy?
    Otwartość na świat. Wyjście poza "own". Obcowanie z wiarą.
    Bo przecież stojących pod samą Ścianą jest mniej niż myślicie.
    Placyk kusi krzesełkami. Placyk kusi czymś na kształt klęczników.
    Dziesiątki mężczyzn w jarmułkach (obowiązkowe tu nakrycie głowy) siedzi spokojnie, lub na stojąco kiwa się odczytując w ciszy lub szeptem słowa modlitwy ze "świętych ksiąg"...
    Ale jest też szczegół odmienny w stosunku do części dla kobiet.
    Niedaleko wejścia stoi kilkumetrowy stół. Na krzesełkach przy nim kilkunastu mężczyzn.
    W szczycie stołu rabin. Kapelusz identyczny jak w Skrzypku. Siwa broda, bokobrody i włosy - jak u tamtego rabina. Czarny płaszcz - tradition.
    Wznosi palec przed siebie i coś żarliwie przedstawia.
    Czy jest jakaś różnica?
    Zgromadzeni przy stole nie siedzą jak trusie.
    Nie nadstawiają wyłącznie chciwych wiedzy uszu.
    Wygląda, że toczy się tam dyskusja na "noże".
    Uczony spór.
    Szanując tę scenę rezygnuję z wykonania fotografii.
  • wscieklyuklad 12.09.18, 18:50
    http://i65.tinypic.com/2dh5mw4.jpg

    (to wspomniana debata ujęta z kilkunastu metrów - po prawej stronie stołu siwiuteńki rabin. Widać również grupkę słuchaczy siedzących na krzesełkach i z pewnej odległości przysłuchujących się "wykładniom").

    Nim przybliżę znaczenie - także z historycznego punktu widzenia Ściany Płaczu, kilka słów jeszcze o bibliotece, którą uwieczniłem na filmie. To dość spore pomieszczenie z wejściem po północnej stronie. Uwagę zwraca ogromna liczba regałów ze "świętymi księgami".
    Wielu z tu obecnych przysiada z określonym dziełem i albo modli się, albo w spokoju czyta.
    Niektórzy z obecnych zdają się być w jakimś religijnym transie, dlatego starałem się filmować to wszystko dyskretnie. Tak, czy inaczej nie spotkałem się z nieprzyjazną reakcją kogokolwiek z tych ludzi.
  • wscieklyuklad 12.09.18, 18:59
    Islam z judaizmem spleciony?

    http://i68.tinypic.com/14vrx9j.jpg

    To placyk przed Ścianą Płaczu.
    Stoi tu specyficzna studnia.

    http://i67.tinypic.com/2ni07mf.jpg

    Kto zwiedzał meczet ten wie, że wierni przed wejściem doń obmywają stopy.
    Tu widzimy dzbanuszki - nalewa się do nich wody i obmywa dłonie. Dotknięcie Ściany Płaczu to gest święty - nie ma w tym pretekstu Piłata.
    Umywam dłonie, by nie skalać muru.

    Indywidualnie lub grupkami. Nie wszyscy szukają tu odosobnienia.

    http://i63.tinypic.com/98c5fb.jpg

    http://i68.tinypic.com/2vkfeck.jpg

    A w pobliżu tego miejsca rosną takie to drzewka - chyba nikt nie ma wątpliwości do czego są podobne kształtem.

    http://i63.tinypic.com/6yi8g3.jpg
  • wscieklyuklad 13.09.18, 18:44
    Ściana Płaczu - najświętsze miejsce judaizmu, mimo, iż brak absolutnej pewności, iż jest jedyną pozostałością Świątyni Jerozolimskiej. Większość badaczy skłania się ku koncepcji, iż to nie resztka świątyni pierwotnej lecz zachodnia ściana Drugiej Świątyni, która wzniesiona na Wzgórzu Moria. Świątynia ta stała na głębokich fundamentach - poniżej poziomu gruntu znajduje się aż siedemnaście warstw kamieni - te przypisuje się budowniczym z czasów Heroda Wielkiego (19 rok p.n.e). Pozostałe dodano nie wcześniej niż w VII wieku - o czym świadczą zapiski. Część muru ukryta jest za pobliskimi budynkami i oplata Wzgórze Moria. Kilkumetrowy fragment znajduje się już w dzielnicy muzułmańskiej. Pierwsze wzmianki w literaturze zawdzięczamy włosko-żydowskiemu poecie Ahimaazowi ben Paltiela.
    Tak, czy inaczej nazwę swą zawdzięcza żydowskiemu sierpniowemu świętu opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian w trakcie wielokrotnie już przywoływanego przez nas powstania z I wieku n.e.
    Tradycja modlitewnych pielgrzymek sięga IV wieku n.e.
    Żydzi od zawsze zabiegali o to, by mur (poprzez wykupienie) stał się ich wyłączna własnością - zabiegi te aż po wiek XX były bezskuteczne. Eskalacja dążeń nastąpiła wraz z narodzinami ruchu syjonistycznego - muzułmanie obawiali się, iż żądanie praw do muru ze strony syjonistów doprowadzi szybko do kolejnych roszczeń, z przejęciem całej Jerozolimy przez Żydów.
    Nic dziwnego, iż obie strony podjęły siłowe próby rozwiązania konfliktu - pod Ścianą Placzu polała się krew. By ostudzić emocje w 1930 roku powołano międzynarodowy zarząd, któremu powierzono opiekę nad Wzgórzem Świątynnym i jego okolicą. Komitet ten opracował zasady dostępu do świętego miejsca dla obu stron.
    Po wojnie arabsko-izraelskiej od 1948 r., do chwili zajęcia Jerozolimy przez Izrael w 1967 - kontrolę nad murem przejmuje Jordania.
    Przez te 19 lat noga żadnego z Żydów nie stanęła przy Ścianie.

    cdn

  • wscieklyuklad 13.09.18, 19:40
    Równouprawnienie o mur rozbite.

    Jak już wspomniała Sorell, kobiety i mężczyźni mają przedzielony płotem dostęp do Ściany. Placyk dla mężczyzn ma 48 metrów szerokości, dla kobiet jest... czterokrotnie mniejszy!
    Po męskiej stronie napotkamy mnóstwo kiwających się, siedzących lub nieruchomo modlących się półgłosem. Wielu z nich zakłada rytualny szal modlitewny. Kobietom te "przywileje" nie są dostępne. Wzbrania się im głośnego śpiewu, modlitw, czytania Tory. Naruszenie tych zakazów to nie przelewki - grozi za nie... areszt lub atak ze strony ortodoksów! (ichniejszych narodowców?).
    Jak wiele miejsc w Ziemi Świętej, także i dla muzułmanów Ściana Płaczu jest budowlą świętą.
    W czasach rodzącego się syjonizmu i rosnących napięć związanych z "prawem własności", muzułmanie - by podkreślić prawo do Ściany - zmienili dotychczasową nazwę el-Mabka znaczącą Miejsce Płaczu, na al-Buraq.
    Nazwa to nieprzypadkowa. Oto wedle islamskiej tradycji to tu właśnie Mahomet przywiązał do muru swego skrzydlatego rumaka Buraq’a w czasie swojej tzw. „Nocnej Podróży” z Mekki do Jerozolimy i z powrotem.

    Z Piramidami Egipskimi i innymi megalitami w zawody...

    Przypuszcza się, iż kamienne bryły wapienne wydobywano w jaskiniach Zedekiasza.
    Miłośnicy sztuki filmowej znają je pod nazwą...kopalni Salomona! (jaskinie położone są pod muzułmańskimi dzielnicami Jeruzalem). Część geologów stawia jednak na kamieniołom Ramat Szelomo.
    Ale wtedy zaczynają się kłopoty natury technicznej. Oto większość z kamieni waży 2-8 ton (w porównaniu do "piramidalnych" szału nie ma).
    Prawdziwą zagwozdkę stanowi jednak bryła tkwiąca w północnej części tzw. Łuku Wilsona. Ten "kamyczek"ma bowiem długość 13 metrów i waży... 517 ton.
    Rzymianie nie uszanowali tego miejsca. Po stłumieniu powstania i zburzeniu świątyni Wzgórze Moria zamieniono na... wysypisko śmieci!

    Bez legend się nie obędzie...

    Jest rok 637 gdy król arabski Umar (ale nie w butach!), postanawia odbić Jerozolimę z rąk Rzymian. Przed bitwą składa przysięgę, iż w razie zwycięstwa usunie śmieci z ruin Świątyni.
    Allah wspomógł go w bitwie, jednak odnalezienie ruin Świątyni pod górą śmieci okazało się niełatwym wyzwaniem. Król błąkał się długo po wysypisku, a wówczas podszedł do niego staruszek Żyd i rzekł: Jeśli obiecasz zostawić nam Zachodnia Ścianę, powiem ci gdzie są ruiny Świątyni.
    Król zgodził się, a Żyd wskazał mu miejsce. Obietnica została dotrzymana.
    Śmieci usunięto, a Umar był pierwszym z porządkujących wzgórze. Na odsłoniętym najświętszym miejscu wzgórza - Kamieniu Węgielnym (odkrywamy przy tej okazji genezę tego określenia) zbudował meczet. Ściana Zachodnia przypadła Żydom.
    By uczcić słowność władcy zwano ją wówczas Bramą Miłosierdzia.

    Wspomniałem już o próbach wykupu Ściany Płaczu i terenu obok niej. Próby spaliły na panewce, w w 1895 żydowski językoznawca i publicysta rabin Chaim Hirschensohn przy próbie zakupu Ściany natrafił na oszustów i stracił wszystkie swoje oszczędności...
    W pierwszych miesiącach I WŚ Zakey Bey -turecki zarządca Jerozolimy - zaoferował sprzedaż całej dzielnicy marokańskiej (okolica Ściany) za 20 tys. funtów, miała ona umożliwić przesiedlenie mieszkańców muzułmańskich. Zakazał przy tym wznoszenia tam nowych budowli - wolno było jedynie wyburzyć dotychczasowe siedziby i posadzić na ich miejscu drzewa. Gmina żydowska nie zebrała tej kwoty.
    Były też akcenty "narodowo-religijne" w wydaniu pisonim. Oto rabin Gelbstein, który sponsorował zakup stołów i krzeseł na placyk przy Ścianie i zainicjował zwyczaj codziennej tam modlitwy, chciał przywrócić starożytny zwyczaj strzeżenia Ściany przez Strażników Honoru.
    "Reanimacja" udała się jednak na krótki dystans. Zwolennicy tradycji twierdzą, iż to protesty muzułmanów zmusiły Strażników Honoru do porzucenia funkcji. Dowodem ma być zakaz tureckiego zarządcy - pod wpływem nacisku muzułmanów, zabronił on wnoszenia stolików i krzeseł oraz zapalanie świec w okolice Ściany.
    Lewaccy złośliwcy stawiają jednak na inny powód. Wyczerpanie się funduszów na opłacenie "honorowych".

    Tak, czy inaczej kolejny namiestnik - Chacham Bashi - wycofał wspomniany powyżej zakaz.
    Pojął, iż poza eskalacją napięć nie przynosi on żadnych innych następstw.
  • wscieklyuklad 13.09.18, 19:45
    Mieliśmy sporo szczęścia. Ściana bowiem eroduje pod wpływem wrastających w nią roślin.
    Udając się pod nią uważajcie na głowę!

    www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/100-kilogramowy-kamien-oderwal-sie-od-sciany-placzu,855974.html
    W internecie można natrafić na informacje, iż w szpary w Ścianie można włożyć od karteczki, po książkę. Z tym ostatnim to blaga - szpara nie przekracza 2 cm.
    Ciekawi Was co dzieje się potem z tymi karteczkami?
    By dać szansę kolejnym "pątnikom", są one co jakiś czas usuwane.
    Tyle, że traktuje się je identycznie, jak wspomniane już wcześniej "święte księgi".
    Nie wolno ich niszczyć.
    I nikt nie może poznać zapisanych na nich treści.
    Usuwanie odbywa się więc pod ścisłym nadzorem rabina.
    Karteczki zostają następnie "pogrzebane" na Wzgórzu Moria.
    Leżą tam dzisiaj i nasze...
  • wscieklyuklad 13.09.18, 20:01
    Pod Ścianą Płaczu byliśmy także za dnia. I dziękowaliśmy gospodarzom za nocną wycieczkę po Jerozolimie. Poznanie magii tego miejsca możliwe jest tylko w świetle księżyca i okolicznych lamp.
    Modlących się też było jak na lekarstwo.

    http://i64.tinypic.com/24vie00.jpg

    Pora żegnać Ścianę Płaczu i nocną Jerozolimę.

    Pora powspominać to jedno z 7 jerozolimskich świętych miejsc judaizmu.

    www.skylinewebcams.com/pl/webcam/israel/jerusalem-district/jerusalem/western-wall.html
    Pora ku nowym miejscom i nowym legendom.
  • wscieklyuklad 13.09.18, 20:12
    Ciekawi Was pewnie, czy czuliśmy się tam bezpiecznie?

    Nie ganiał za nami żaden ciapaty z nożem w zębach.
    Rozsądni ludzie żyją ze sobą w zgodzie lub przynajmniej tolerancji.
    Wzniecanie niesnasek to "osiągnięcie" polityków.

    Poczucie bezpieczeństwa było tym większe, iż ulice nocnej Jerozolimy pełne są takich służb.
    Jak widać nie stoją z bronią gotowa do strzału (z naszej ostatniej wyprawy zamieścimy inne zachowania) - wspominałem o komitywie panującej w wojsku - szeregowiec nie jest niewolnikiem i "kotem" - jest kolegą dowódcy - nic dziwnego, iż cały pluton udał się do cukierni na lody, a inny przysiadł sobie na murku.

    http://i63.tinypic.com/sccmlx.jpg

    http://i68.tinypic.com/6iqtxg.jpg

    Zresztą nie tylko my czuliśmy nocny luzik.

    http://i63.tinypic.com/10d8dgj.jpg
  • wscieklyuklad 14.09.18, 19:23
    http://i66.tinypic.com/zjgos8.jpg

    Odmawiamy (lub śpiewamy) tę modlitwę w trakcie każdej mszy świętej.
    Nic zatem dziwnego, iż poszukujemy legend z nią związanych.
    Tradycja głosi, iż już w IV wieku naszej ery wzniesiono tu kościół bizantyjski z przylegającym doń klasztorem. Wzniesiono go w miejscu, gdzie - wedle przekazu - Jezus nauczał swych uczniów.
    A czego nauczał? Właśnie tej modlitwy!
    Jesteśmy na południowym zboczu Góry Oliwnej.

    Jak większość miejsc związanych z obronnością i religią, także i to cechują krwawe dzieje.
    Dziś opiekują się tym miejscem karmelitanki bose.

    http://i67.tinypic.com/b7gie9.jpg


  • wscieklyuklad 14.09.18, 19:58
    Kościół Pater Noster...

    Wybudowany nad grotą, o której będzie poniżej, w miejscu zwanym przez Bizantyjczyków Eleona co znaczy gaj oliwny z polecenia cesarza Konstantyna I Wielkiego i nazwany Kościołem Uczniów Chrystusa. Kościół był tak ważny, iż stał się miejscem pochówku 13 biskupów i patriarchów Jerozolimy.
    Spalony przez Persów w 614 r., odbudowany i zniszczony ponownie przez Arabów w 638 r.
    Odbudowany i w 1009r. zburzony przez wojska kalifa Al-Hakima bi-Amr Allaha. Krzyżowcy odbudowali go w 1152 r. I oni też znaleźli tam tabliczkę z aramejską wersją modlitwy "Ojcze nasz" - ten fakt legł o podłoża przekonania. iż w mieszczącej się pod kościołem grocie Jezus nauczał Apostołów tej właśnie modlitwy. Takich tabliczek (także w języku aramejskim) znaleziono na terenie kompleksu pięć, a łącznie wraz z innym miejscami aż 60! - wszystkie w języku aramejskim
    Przez kilka kolejnych wieków kościół popadł w ruinę.
    Dopiero w roku 1856 księżna Heloiza de la Tour d'Auvergne wykupuje ruiny kościoła by w 12 lat potem odbudować go wraz z klasztorem. Była też sponsorem prowadzonych tu badań archeologicznych.
    Księżna - jako właścicielka kompleksu - ofiarowała ten teren Francji. I w tym kraju właśnie zwiedzaliśmy tak ważne dla chrześcijan miejsce! W 1874 r. oprócz opiekujących się kościołem sióstr karmelitanek, przybyli tu Ojcowie Biali (swą nazwę zawdzięczają kolorowi habitów)
    Założyciel wspólnoty Karol Lavigerie mimo perspektyw dostatniego życia we Francji, przyjął zasadę, którą kierował się sam Abraham: opuść swój kraj i udaj się tam gdzie ci powiem.
    Wyjechał do Afryki, której został pierwszym w dziejach kardynałem.
    Bracia opiekowali się chorymi i biedakami (dziś poświęcają swą misje chorym na AIDS)
    Część przybyła do "Pater Noster"...

    Także i tu nie może obejść się bez legend.

    Obok groty Modlitwy Pańskiej znajduje się grota Credo. Starożytna legenda głosi, że tu bezpośrednio po Wniebowstąpieniu Jezusa apostołowie - opierając się na naukach Mistrza, formułowali strofy, które są treścią obecnej modlitwy.
    Dowód, iż nie jest dosłowny cytat słów Jezusa?
    Od kilku miesięcy trwają dysputy nad propozycją papieża Franciszka I zmiany słów Ojcze Nasz.
    Są tam słowa "i nie wódź nas na pokuszenie" - sugerujące złą wolę Boga. Jest mało prawdopodobne, by Jezus w swych naukach posłużył się taką "prośbą" wniebowstąpieniu

    Ale jest jeszcze - jakże atrakcyjna legenda związana z tym miejscem. Oto u podnóża palm rosnących przed kościołem na platformie ku której wiodą odbudowane schody kościółka bizantyjskiego, stoi kamienny tron. Ludowa tradycja głosi, iż każdy, kto na nim usiądzie dostąpi... odpuszczenia grzechów! Z reguły tronów jest oblegany przez pielgrzymów. My mieliśmy więcej szczęścia.

    cdn.
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:07
    Pora na fotografie.
    Grota pod kosciołem z widniejącym u wejścia napisem Spelunga in qua docebat Dominus apostolos in Monte Oliveti co znaczy Jaskinia, w której Pan nauczał apostołów na Górze Oliwnej.

    http://i64.tinypic.com/14d0nsx.jpg

    Wedle tradycji to na tym kamieniu miał siedzieć Jezus, kiedy nauczał apostołów.

    http://i65.tinypic.com/2a9zc5e.jpg

    Kolejna legenda mówi, że ten, kto dotknie ów kamień będzie miał szczęście w życiu.

    http://i66.tinypic.com/2a4ofo6.jpg

    Wnętrze tej groty

    http://i63.tinypic.com/2ywfmee.jpg

    http://i66.tinypic.com/2hfsvx3.jpg

    cdn
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:15
    Widok obiektu z dala

    http://i65.tinypic.com/raw6ye.jpg

    W tle widoczny wspomniany tron. Niestety i tu natrafiliśmy na prace remontowe.

    http://i63.tinypic.com/rk0w2q.jpg

    http://i64.tinypic.com/k2zn29.jpg
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:20
    Ściany na placyku przed samą budowlą, jak i krużganki klasztoru karmelitanek zdobią ceramiczne płytki, na których w 130 językach świata wypisano słowa modlitwy Ojcze Nasz.
    Jednak ta najważniejsza - a zarazem pierwsza z umieszczonych na murze - to modlitwa w języku aramejskim a obok w hebrajskim.

    http://i65.tinypic.com/furqma.jpg

    Polską - w samym centrum krużganków - ufundowała 8 Brygada Strzelców Karpackich.

    http://i63.tinypic.com/24n1doj.jpg

    A tak modlili się Samarytanie

    http://i64.tinypic.com/212a0w7.jpg

    tak zaś Majowie

    http://i67.tinypic.com/27xjyaw.jpg

    i Koreańczycy

    http://i66.tinypic.com/121e44y.jpg

  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:25
    Chirokezi nie pozostali w tyle!

    http://i66.tinypic.com/30mu7wm.jpg

    tu Sanskryt

    http://i63.tinypic.com/4glyiq.jpg

    Uczczono też naszych Kaszubów!

    http://i65.tinypic.com/e6ak61.jpg

    I plemiona Zulu

    http://i68.tinypic.com/1zvvev7.jpg

    Obok ceramicznych płytek są i tablice dla niewidomych!

    http://i66.tinypic.com/2cog19i.jpg
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:28
    http://i66.tinypic.com/11v5dh4.jpg
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:34
    http://i63.tinypic.com/2q8ndiw.jpg

    I sarkofag z ciałem sponsorki całości

    http://i63.tinypic.com/pvp11.jpg
  • wscieklyuklad 14.09.18, 20:59
    Karmelitanki jak widać dbają o otoczenie

    http://i65.tinypic.com/29fp742.jpg

    http://i66.tinypic.com/4loqqf.jpg

    http://i64.tinypic.com/sbsyeb.jpg

    http://i64.tinypic.com/vxgj77.jpg

    http://i64.tinypic.com/2ey7zfk.jpg

    http://i64.tinypic.com/2echu28.jpg


    Tuż obok znajdziemy się w... Rosji! Ale tam powędrujemy już jutro!
  • dunajec1 14.09.18, 21:55
    Karmelitanki.....
    "...cymu ty Marysiu boso chodzis
    cymu ty na botki nie zarobis
    lato bylo, robic bylo
    jakie takie sandalecki kupic bylo...."

    Do jakiego to zakonu Wolodyjowski wsapil?
    "..zeby to do pijarow ......"
    To tak zartem, a teraz tak nie wyimaginowany wyraz
    DZIEKI!!!!!
  • dunajec1 14.09.18, 22:06
    Aaaaaa, jeszcze jedno, wstyd sie przyznac, wlasnie zapytalem zony skad sie wziela modlitwa Ojcze.....co slysze? "Nie wiem...." No tak , mama z tata mnie nauczyla i to wystarcza.
    Ciekawe, jak by tak zapytac innych "prawdziwych katolikow"
  • sorel.lina 14.09.18, 22:42
    dunajec1 napisał:

    > Aaaaaa, jeszcze jedno, wstyd sie przyznac, wlasnie zapytalem zony skad sie wzie
    > la modlitwa Ojcze.....co slysze? "Nie wiem...." No tak , mama z tata mnie nauc
    > zyla i to wystarcza.
    > Ciekawe, jak by tak zapytac innych "prawdziwych katolikow"


    Pewnie odpowiedzi byłyby podobne. Smutne, ale prawdziwe...
  • sorel.lina 14.09.18, 23:04
    Góra Oliwna... Ogród Getsemani... Tędy najczęściej zmierzali do Jerozolimy pielgrzymi, tutaj - zanim weszli do miasta - zatrzymywali się na odpoczynek po trudach podróży, a przed ich oczami rozpościerało się Święte Miasto.
    Widok to niepowtarzalny, żadne zdjęcie nie odda jego piękna, ale może da chociaż namiastkę

    http://i64.tinypic.com/j8imie.jpg

    http://i63.tinypic.com/2v1te2b.jpg

    A kiedyś - za czasów Chrystusa - Święte Miasto wyglądało tak, jak na tej makiecie - rekonstrukcji w Muzeum Narodowym

    http://i67.tinypic.com/55ytw.jpg

    http://i67.tinypic.com/23huefb.jpg

    http://i66.tinypic.com/2mg5z5i.jpg

    http://i65.tinypic.com/bg1vt3.jpg

    http://i64.tinypic.com/296hvdl.jpg

  • sorel.lina 14.09.18, 23:26
    "Sustinete hic et vigilate mecum" - "zostańcie tu i czuwajcie ze mną", powiedział w ostatnią noc przed pojmaniem...

    http://i65.tinypic.com/2qk4g94.jpg

    http://i66.tinypic.com/w7xxy9.jpg

    Stare drzewka oliwne Ogrodzie Getsemani... niektóre - jak mówią - pamiętają Jego czasy

    http://i63.tinypic.com/2rwkkrm.jpg

    http://i63.tinypic.com/nq4qi0.jpg

    Odpoczynek, uspokojenie, zadumanie

    http://i67.tinypic.com/k0sso0.jpg

    http://i67.tinypic.com/2u4n2op.jpg

  • sorel.lina 14.09.18, 23:49
    Dawno temu, przez Bramę Suzańską, przeznaczoną wyłącznie dla niego, wychodził na Górę Oliwną arcykapłan, by tam uczcić pełnię księżyca lub złożyć na stosie z drewna cedrowego najrzadszą, najświętszą z ofiar - czerwoną jałówkę.
    Zdarzyło się to podobno tylko dziewięć razy, a kiedy zostanie złożona dziesiąty raz, wtedy przyjdzie Mesjasz! Według Żydów po raz pierwszy, według chrześcijan po raz drugi, ostatni. Najpierw jednak muszą być spełnione trzy warunki: Izrael musi być przywrócony, Jerozolima musi być żydowska, a Świątynia odbudowana. Dwa pierwsze już zostały spełnione, trzeci jeszcze nie - teren Świątyni bowiem wciąż znajduje się we władaniu muzułmanów.
    Poza tym odbudowa Świątyni i przyjście Mesjasza będą możliwe dopiero wówczas, gdy Wzgórze Świątynne zostanie oczyszczone... ofiarą z czerwonej jałówki właśnie.
    Dlatego też niejaki Clyde Lott, zielonoświątkowiec i kaznodzieja z Mississipi wraz z rabinem Richmanem z Instytutu Świątynnego, próbują wyhodować czerwoną jałówkę ze stada 500 krów rasy Angus, sprowadzonych z Nebraski na farmę w dolinie Jordanu. Ma to być "jałówka, która zmieni świat".
    Cóż, ci duchowni bardzo serio traktują swoją wiarę smile
  • dunajec1 15.09.18, 01:30
    Czy ktos sie pokusil choc w przyblizeniu podac liczbe mieszkancow z czasow Jezusa? Bo patrzac na makiete to dla mnie ciezko cos powiedziec.
  • sorel.lina 15.09.18, 01:52
    Owszem, Dunajcu. W czasach Jezusa było w Jerozolimie około 70 tysięcy mieszkańców. Z makiety trudno to wywnioskować, bo nie jest to pełna rekonstrukcja, ale są inne dokumenty, np. spisy ludności przeprowadzane przez rzymskie władze w celu ustalenia wysokości podatków.
  • wscieklyuklad 15.09.18, 07:46
    Ogród Oliwny...
    Dziś zadbany - opiekuje się nią od pokoleń ta sama... muzułmańska rodzina (czasem trzeba coś zrobić w szabat a zwłaszcza czuwać nad wizytami weekendowymi tysięcy pielgrzymów).
    Dziś wymuskane alejki biegną pomiędzy tysiącletnimi oliwkami.
    Te współczesne nie były świadkiem krwawego potu przerażonej ofiary niewyobrażalnych cierpień.
    Te obecne nie spoglądały na zdradę Judasza i pojmanie Jezusa.
    Nie widziały rzymskich legionistów, którzy prowadzili go na sąd i tortury. Tych, którzy bili, poniżali także plując na Niego i koronując cierniem.
    Kilka z tych, które widzicie na fotografiach "przesiedlono" z zielonych gajów Galilei. Ale i tak ich wiek ocenia się na ponad tysiąc lat. Niektóre spękane. Część - z powodu ryzyka złamania - dla bezpieczeństwa pątników ogrodzono stalowym płotem lub podparto.
    Włosi analizowali wiek i pochodzenie tych oliwek. Uzyskano daty od 1092-1189 roku n.e. Wszystkie te drzewa pochodziły od jednego "rodzica". Do dziś rodzą oliwki.
    Czy mogą być potomkami tych, które rosły tam w roku 33?
    Getsemani co znaczy w języki aramejskim "oliwna tłocznia" zostało wycięte nomen omen w pień przez wojska rzymskie po stłumieniu powstania.
    Wspomina o tym Dunajcu Twój ulubieniec - Józef Flawiusz.
    Ale naukowcy nie dają za wygraną. Oliwki cechują się taką żywotnością, iż nawet z pozostawionych korzeni mogą dać początek nowemu drzewu!

    Zatrzymywał się tu po wielokroć, przybywając do Jerozolimy - głównie w Święto Paschy. Spoglądał pewnie ku Dolinie Cedronu (będzie jeszcze o niej przy innej okazji), widział wschodnie zbocza Wzgórza Moria z jerozolimską Świątynią.
    Wspominają to miejsce starożytni jak choćby Orygenes (III w.n.e.), który wspomina o nieprzypadkowości tego miejsca komentując tekst ewangelii św. Mateusza. Stąd widział przecież Golgotę...
    Inny z kronikarzy - Euzebiusz z Cezarei żyjący w IV wieku w swym dziele Onomastikon pisze, że wierni wciąż przychodzą do Getsemani modlić się w miejscu modlitwy Chrystusa.
    Filmy o tych wydarzeniach pokazują nam rozległą przestrzeń porośniętą trawą i gęstym szpalerem oliwek.
    Kiedy słuchamy Ewangelii poświęconej pojmaniu, w wyobraźni widzimy sporą połać, Jezusa przechadzającego się, klęczącego i modlącego do Ojca, by ten zdjął z niego to odium. By zrezygnował ze swej decyzji o ukrzyżowaniu własnego Syna.
    Znika z oczu apostołów, by pozostać samotnym. Na filmowych scenach gdzieś w dali pojawiają się pochodnie, widzimy powoli zbliżający się legion z Judaszem potem wszystko znów niknie w mroku pozostawiając nas z widokiem przerażonych uczniów.

    To miejsce przez wieki uległo zmianie.
    Naturalnie powstały tu różne świątynie i miejsce to w jakiś sposób zagospodarowano.
    Ale dziś całość - nawet uwzględniwszy rozmiar Bazyli Konania - ma jakieś 40x100 metrów.
    Z pewnością nie było tu zakamarków sprzyjających izolacji.
  • dunajec1 15.09.18, 13:02
    Cieeee, nigdy nie myslalem ze az tylu mieszkancow moglo tam byc w tych latach.
  • sorel.lina 15.09.18, 19:19
    dunajec1 napisał:

    > Cieeee, nigdy nie myslalem ze az tylu mieszkancow moglo tam byc w tych latach.


    Jerozolima i tak była maleńka w porównaniu z Rzymem, który miał w tamtych czasach około miliona mieszkańców! smile
    Ale na główne żydowskie święta: Pesach (Pascha, Święto Przaśników), Szawuot (Pięćdziesiątnica, Święto Tygodni), Rosz-Hasana (Nowy Rok, Święto Trąbek), Jom Kippur (Dzień Pojednania), Sukkot (Święto Szałasów) i Chanuka (Święto Świateł), do Jerozolimy ściągały tysiące pielgrzymów z całego Izraela, a nawet z diaspory. Jak się oblicza Święte Miasto musiało wtedy pomieścić nawet... do 500 tysięcy ludzi!
    Nie trudno sobie wyobrazić tłum, zgiełk i tłok, jakie wtedy w te dni panowały w mieście...
  • wscieklyuklad 15.09.18, 19:23
    W takim razie uzupełnijmy wypowiedz Sorell mapą Jerozolimy - makieta jest olbrzymia, tu widać lepiej.

    https://i.pinimg.com/originals/a5/93/62/a5936271eb1860c17030ff4f05316c9e.jpg
  • wscieklyuklad 15.09.18, 19:32
    Nim powrócimy do Ogrójca - kilka cytatów.

    „Jerozolima stała się obecnie miejscem odwiedzin ludzi ze wszystkich części świata, i jest tu taka masa pielgrzymów obu płci, że wszystkie pokusy zebrały się razem”.
    Św. Hieronim „Listy”.

    „Jutro zakwitną drzewa cytrynowe; drzewa oliwne będą się radować; twe oczy zatańczą, a gołębie przylecą z powrotem na twe święte wieże”.
    Nizar Qabbani „Jerusalem”.

    „Widok Jerozolimy jest historią świata;
    jest czymś więcej,
    jest historią nieba i ziemi”.
    Benjamin Disraeli, „Tancred”.

    „Lepiej żyć w Ziemi Izraela w mieście całkowicie nieżydowskim niż poza Ziemią w mieście całkowicie żydowskim. Kto został tutaj pochowany, to jakby urodził się w Jerozolimie, a kto został pochowany w Jerozolimie, to jakby urodził się pod tronem chwały”.
    Juda ha-Nasi „Talmud”.

    „Dziesięć miar piękności zstąpiło na świat, dziewięć dano Jerozolimie, a jedną reszcie świata”.
    Midrasz Tanchuma, „Kedoszim 10”.

    „Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
    Niech uschnie moja prawica!
    Niech język mi przyschnie do podniebienia,
    Jeśli nie będę pamiętał o tobie,
    Jeśli nie postawię Jeruzalem
    Ponad największą moją radość”.
    Psalm 137
  • wscieklyuklad 16.09.18, 07:54
    http://i65.tinypic.com/s31qup.jpg

    http://i68.tinypic.com/2urm1ok.jpg

    Akurat było południe. Bił dzwon nad miejscem szczególnym. Idealna chwila do zadumy.

    http://i66.tinypic.com/2e5skex.jpg

    http://i65.tinypic.com/258pfgz.jpg
  • wscieklyuklad 16.09.18, 08:07
    Ogrójec - jak już wiemy, nie był ogrodem w naszym pojęciu. Zapewne niewiele trawy, sporo drzew i tyle. Nawet jeśli przyjąć, iż dzisiejsze budowle świątynne okroiły rozmiar pierwocin, to i tak Ogród Oliwny nie miał wielkości Stadionu w Chorzowie.
    Na większą ilość zieleni typu ogródek nie było szansy z prozaicznego powodu.
    Najwięcej jest tu... skały.

    Wśród nich ta najważniejsza - wedle tradycji w tej niszy siedział Jezus oblany krwawym potem.

    http://i66.tinypic.com/2804pab.jpg

    Nie sposób nie wzruszyć się na wspomnienie tamtych chwil.
    Nie sposób oddać czci temu, kto w pełni świadomie i wiedząc jak straszna męczarnia go czeka, spełnił swą misję. Jeśli nawet to wszystko nie miało miejsca, to nie da się przejść obok tego wydarzenia bez zadumy.

    http://i66.tinypic.com/xf924g.jpg

    http://i63.tinypic.com/2yziwsw.jpg
  • wscieklyuklad 16.09.18, 09:00
    By wznieść Bazylikę Konania, trzeba było zniwelować teren i usunąć mnóstwo skalnego materiału - za Sorell fragment tej skały świadczący o rozmiarze zadania jakie wykonano (uczestniczyło w tym dziele kilkanaście państw o czym jeszcze będzie bliżej)

    http://i66.tinypic.com/29y6pf.jpg

    Tu - wedle przekazu - został pojmany.
    Obie nisze (ta i z poprzedniej fotografii) dzieli kilkanaście metrów.
    Tu rozpoczęła się Jego Golgota.
    Fragment skały otoczono metalową koroną cierniową.

    http://i68.tinypic.com/t701o5.jpg

    Tę prawdziwą upleciono z gałęzi tego drzewa.

    http://i68.tinypic.com/wkg02q.jpg
  • sorel.lina 16.09.18, 19:06
    sorel.lina napisała:

    > Dawno temu, przez Bramę Suzańską, przeznaczoną wyłącznie dla niego, wychodził na Górę Oliwną arcykapłan, by tam uczcić pełnię księżyca lub złożyć na stosie z drewna cedrowego najrzadszą, najświętszą z ofiar - czerwoną jałówkę.
    Zdarzyło się to podobno tylko dziewięć razy, a kiedy zostanie złożona dziesiąty raz, wtedy przyjdzie Mesjasz! Według Żydów po raz pierwszy, według chrześcijan po raz drugi, ostatni. Najpierw jednak muszą być spełnione trzy warunki: Izrael musi być przywrócony, Jerozolima musi być żydowska, a Świątynia odbudowana. Dwa pierwsze już zostały spełnione, trzeci jeszcze nie - teren Świątyni bowiem wciąż znajduje się we władaniu muzułmanów.
    Poza tym odbudowa Świątyni i przyjście Mesjasza będą możliwe dopiero wówczas, gdy Wzgórze Świątynne zostanie oczyszczone... ofiarą z czerwonej jałówki właśnie


    Czyżby zbliżał się koniec naszego złego świata? wink

    " Czerwona jałówka, która przyszła na świat w Izraelu 28 sierpnia br. Pierwsza taka od 2 tysięcy lat!

    Ze Świętej Księgi wynika, że kiedy urodzi się czerwona jałówka bez żadnej skazy - należy ją spalić, a popiół rozsypać w miejscu zniszczonej świątyni. Wtedy możliwa będzie jej odbudowa. Kiedy to już się stanie - na Ziemię ma zstąpić Mesjasz, a świat jaki znamy przestanie istnieć.

    Tylko popiołów z jałówki czerwonej brakuje jako składnik do przywrócenia czystości biblijnej, a więc odbudowy Świątyni. Rola Trzeciej Świątyni dla całej ludzkości przynosi mesjańską wizję przyszłości: życia wiecznego wolnego od kłamstwa i smutku, który jest obecny u tak wielu ludzi.

    Tydzień po narodzinach, jałówka została poddana szczegółowej analizie przez ekspertów rabinicznych, którzy stwierdzili, że jałówka jest realnym kandydatem do bycia proroczą biblijną czerwoną jałówką, która jest opisana w Torze i Biblii.

    Zostanie ona zbadana ponownie za trzy miesiące, aby ustalić, czy nadal posiada ona niezbędne kwalifikacje dla bycia proroczą czerwoną jałówką.

    Sprawie uważnie przygląda się The Temple Institute - żydowska organizacja, która ma w planie budowę kolejnej Świątyni Jerozolimskiej".

    / źródło nczas.com./
  • wscieklyuklad 22.09.18, 12:44
    Półmrok.
    Przez fioletowe witraże wpada tu niewiele światło - niejasne kontury w sam raz dla modlitewnego skupienia.
    Cierniowa korona oplata Skałę Agonii zroszoną krwawym potem, nasiąkniętej błaganiem o rezygnację Ojca z decyzji o krzyżowej męce.
    Gołębie wplecione w ciernie już nie trzepoczą skrzydłami, nie będą już dziobać ziaren.
    A przecież - zgodnie z porzekadłem są gołębiami pokoju. Nastanie, gdy On wyda ostatnie tchnienie. Między Bogiem a grzesznikami wkrótce nastąpi pojednanie.
    Piekło przestanie zapełniać się grzesznikami skażonymi pierworodnym występkiem.
    Czy dusze przeszłych pokoleń - już skazane na potępienie za nie swoje grzechy - zostaną wyzwolone? Czy będą w stanie trwać nadal zapominając o niesprawiedliwej karze za pierwszych ludzi?

    Konstantyn I Wielki (a któżby inny?) wznosi to w IV wieku pierwszą świątynię, być może pod wpływem upamiętnienia tego miejsca jako związanego z ostatnią modlitwą jeszcze wolnego Jezusa przez anonimowego pielgrzyma z Bordeaux. Minęło blisko półwiecze od kronikarskiej wzmianki do wzniesienia w tym miejscu murów - to już tradycja Ziemi Świętej, chrześcijański (choć przecież nie tylko) nieomal absolut. Egeria - pątniczka, o której już także wspominaliśmy, opisuje tę budowlę jako "elegancką świątynię"
    Pierwszą budowlę w 400 lat potem, zamienia w gruzy trzęsienie ziemi - przed katastrofą wspomina o nim w swych zapiskach kolejny pielgrzym-kronikarz Willibald z Eichstätt.
    Krzyżowcy po kolejnych 400 latach - wznoszą tu oratorium i wreszcie kościół.

    Obecną bazylikę wzniesiono dopiero po I wojnie światowej.
    Obok miana Bazyliki Konania (ze względu na historyczne znaczenie tego miejsca) zwana jest także Kościołem Wszystkich Narodów - fundusze niezbędne dla jej wzniesienia ofiarowało 12 państw (jak się okaże nieco więcej) - liczba to symboliczna gdy uwzględnić ilość apostołów, upamiętnioną 12 kopułami jakie świątynia posiada. jednak - jak już wspomniałem - sponsorów było więcej. Wymienia się wprawdzie USA, Kanadę, Niemcy, Belgię, Wielka Brytanię, Hiszpanię, Włochy, Francję, Meksyk, Chile, Argentynę i Brazylię, jednak mamy tu także akcent POLSKI!
    Nasz sponsoring jest nieco późniejszy bo datowany na rok 1945 i oczywiście związany z "zabłąkanymi" tu wojskami polskimi.

    cdn.
  • wscieklyuklad 22.09.18, 13:07
    Bazylika Konania od zewnątrz.

    http://i67.tinypic.com/10scifa.jpg

    http://i66.tinypic.com/2le6i52.jpg

    Wspomniane już witraże - to one nadają wnętrzu fioletową poświatę.

    http://i64.tinypic.com/13zbqf5.jpg

    http://i66.tinypic.com/izbvxe.jpg




    Oto po prawej stronie części centralnej ze Skałą Agonii znajduje się olbrzymia mozaika sponsorowana przez "naszych".
  • wscieklyuklad 22.09.18, 13:15
    http://i66.tinypic.com/23syiaw.jpg

    Po prawej stronie polska mozaika.
    Ktoś odnajdzie dowód na "naszość"?
    To scena pojmania Jezusa. Mistrz stoi w towarzystwie Jana i Jakuba. Piotr sięga po miecz, by dać odpór znajdującym się po prawej stronie mozaiki żołnierzom.
    Padli na twarz po słowach, które wypowiedział Jezus.
    "Jam jest"...

    http://i64.tinypic.com/10yhtm1.jpg

    Co czuła Sorell dotykając Skały Agonii?

    http://i67.tinypic.com/jt58gk.jpg

    Naga skała o porowatej powierzchni. Wygładzona dłońmi milionów pielgrzymów.
    Każdy zabiera ze sobą wzruszenie.
    Każdy stara się wybiec myślami ku tamtej nocy.
    Jam jest, który jest...
  • wscieklyuklad 23.09.18, 11:42
    Po deszczu gwiazd
    na łące popiołów
    zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

    z ocalałego wzgórza
    można objąć okiem
    całe beczące stado dwunogów

    naprawdę jest ich niewielu
    doliczając nawet tych którzy przyjdą
    z kronik bajek i żywotów świętych

    ale dość tych rozważań
    przenieśmy się wzrokiem
    do gardła doliny
    z którego dobywa się krzyk

    po świście eksplozji
    po świście ciszy
    ten głos bije jak źródło żywej wody

    jest to jak nam wyjaśniają
    krzyk matek od których odłączają dzieci
    gdyż jak się okazuje
    będziemy zbawieni pojedynczo

    aniołowie stróże są bezwzględni
    i trzeba przyznać mają ciężką robotę

    ona prosi
    - schowaj mnie w oku
    w dłoni w ramionach
    zawsze byliśmy razem
    nie możesz mnie teraz opuścić
    kiedy umarłam i potrzebuję czułości
    starszy anioł
    z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

    staruszka niesie
    zwłoki kanarka
    (wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
    był taki miły - mówi z płaczem
    wszystko rozumiał
    kiedy powiedziałam -
    głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

    nawet drwal
    którego trudno posądzić o takie rzeczy
    stare zgarbione chłopisko
    przyciska siekierę do piersi
    - całe życie była moja
    teraz też będzie moja
    żywiła mnie tam
    wyżywi tu
    nikt nie ma prawa
    - powiada -
    nie oddam

    ci którzy jak się zdaje
    bez bólu poddali się rozkazom
    idą spuściwszy głowy na znak pojednania
    ale w zaciśniętych pięściach chowają
    strzępy listów wstążki włosy ucięte
    i fotografie
    które jak sądzą naiwnie
    nie zostaną im odebrane

    tak to oni wyglądają
    na moment
    przed ostatecznym podziałem
    na zgrzytających zębami
    i śpiewających psalmy

    Zbigniew Herbert "U wrót doliny"
  • wscieklyuklad 23.09.18, 12:09
    Wspomina ją jedynie biblijna księga Joela:

    I oto w owych dniach i w owym czasie,
    gdy odmienię los jeńców Judy i Jeruzalem,
    zgromadzę też wszystkie narody
    i zaprowadzę je na Dolinę Joszafat,
    i tam sąd nad nimi odbędę
    w sprawie mojego ludu i dziedzictwa mego Izraela,
    które wśród narodów rozproszyli,
    a podzielili moją ziemię;
    a o lud mój los rzucali
    i chłopca wymieniali za nierządnicę,
    a dziewczę sprzedawali za wino, aby pić.

    Zgromadźcie się, a przyjdźcie,
    wszystkie narody z okolicy,
    zbierzcie się!
    Sprowadź, Panie, swych bohaterów!
    «Niech ockną się i przybędą
    narody te na Dolinie Joszafat,
    bo tam zasiądę i będę sądził narody okoliczne.
    Zapuśćcie sierp,
    bo dojrzało żniwo;
    pójdźcie i zstąpcie, bo pełna jest tłocznia,
    przelewają się kadzie,
    bo złość ich jest wielka».
    Tłumy i tłumy w Dolinie Wyroku [znajdować się będą],
    bo bliski jest dzień Pański
    w Dolinie Wyroku.
    Słońce i księżyc się zaćmią,
    a gwiazdy światłość swą utracą.
    A Pan zagrzmi z Syjonu
    i z Jeruzalem głos swój tak podniesie,
    że niebiosa i ziemia zadrżą.
    Ale Pan jest ucieczką swego ludu
    i ostoją synów Izraela.
    «I poznacie, że Ja jestem Pan, Bóg wasz,
    co mieszkam na Syjonie, górze mojej świętej;
    a tak Jeruzalem będzie święte
    i przez nie już obcy nie będą przechodzić».

    Gdzie jest to tak ważne dla nas wszystkich (przynajmniej wierzących) miejsce?
    Uczeni w "piśmie" (nie tylko Świętym) - spierają się o to od zarania wiary
    Bo przecież musi być jakieś miejsce, gdzie Chrystus ponownie zstąpi na Ziemię, by oddzielić "ziarno od plew". Ziarno zabierze ze sobą do krainy wiecznej szczęśliwości. Plewy spali w piekielnym ogniu.

    Wybór padł na Dolinę Cedronu - niszę pomiędzy Górą Oliwną a Wzgórzem Świątynnym.
    Miejsce w sam raz dla prawych, by wstąpili ku świętemu świętych. Miejsce akurat dla tych, którzy zasługują na karę.
    W jednym z pierwszych postów poświęconych Ziemi Obiecanej wspominałem o miejscu, w którym ma dojść do Apokalipsy. Przejeżdżaliśmy tamtędy w zupełnej ciemności - kiedy gospodarz grupy wspomniał o tym, łatwo było o ciarki. Za oknem smoła. Za oknem wizja kataklizmu przetaczającego się przez okoliczne wzgórza. ostateczna zagłada ludzkości.
    Za grzechy?
    Z powodu wyczerpania boskiej cierpliwości?
    Z chęci ukarania nieprawych?
    Ci, którzy zginą z dala od Doliny Cedronu nie będą mieć z górki. Dzielić ich będzie od Chrystusa kilkadziesiąt kilometrów.
    No dobrze, ale co mamy powiedzieć my, o tysiące kilometrów od Jerozolimy?
    A co powie Dunajec, po drugiej oceanu stronie?

    cdn.
  • wscieklyuklad 23.09.18, 12:38
    Jak w większości dysput historyczno/religijnych (a także i dowolnych innych), zdania uczonych są podzielone.
    Są więc i tacy, którzy negują rolę Doliny Cedronu w chwili Sądu Ostatecznego.
    opierają się na proroctwie Ezechiela, który tak oto przedstawia tę chwilę:

    Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?» Odpowiedziałem: «Panie Boże, Ty to wiesz». Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: "Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!" Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan». I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: «Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli». Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: "Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas". Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam».

    No tak,, ale gdzie tu konkretna nazwa? - kontrują przeciwnicy "doliny Cedronu".
    Przecież Ezechiel w swej Księdze, wspomina jedynie o dolinie, w której Sędzia ożywia kości oblekając je w dawno już spopielałe ciało!
    Zatem gdzie mamy oczekiwać wyroków?

    W roku 333 pojawia się w Ziemi Świętej wspomniany już anonimowy kronikarz-pielgrzym z Bordeaux - on to, jako pierwszy wskazuje właśnie na Dolinę Cedronu, jako miejsce Sądu. Wśród zwolenników tej tezy są Euzebiusz z Cezarei a potem także i Hieronim ze Strydonu. Cyryl aleksandryjski tej tezy natomiast nie podzielał.
    Problem jest ważny, gdyż nie tylko Żydzi i chrześcijanie, ale i muzułmanie są przekonani o nieuchronności końca świata i Sądu Ostatecznego.
    Pisma tych trzech religii starają się zidentyfikować to miejsce. Żydowski midrasz „Tehillim” neguje istnienie doliny Joszafata (czyli Jahwe osądzi), gdzie miałby się toczyć sąd nad ludzkością - skłania się on ku tezie o nieokreślonej i zdecydowanie symbolicznej lokalizacji tego miejsca.
    Do akcji wkraczają zwolennicy Doliny Cedronu. Dowodzą, iż to właśnie tutaj - już od czasów królów judzkich - znajdowała się nekropolia (chowano tu nie tylko Żydów, ale właśnie chrześcijan i muzułmanów!). Przekaz głosi, iż tę lokalizację wybrano nieprzypadkowo, ale właśnie ze względu na fakt, iż tu oczekiwane jest ponowne przyjście tego, który osądzi zmarłych.
    Inni interpretują wersy ksiąg następująco: Wyrok zapadnie w dolinie, w której król Judy w obecności Joszafata unicestwił koalicję Ammonitów, Edomitów i Moabitów. Historiografia wspomina, iż bitwa ta rozegrała się w dolinie Tuku - zwaną od tamtej pory Doliną Błogosławieństwa. Tyle, że z jednej strony leży ona aż 17 kilometrów od Jerozolimy, a z drugiej nie bardzo pasuje do przyszłych wydarzeń - potępieni z pewnością nie określą tej doliny "błogosławioną". Wedle przeciwników tej lokalizacji, należy szukać raczej miejsca pasującego do określenia Dolina Wyroku.

    Zdać by się mogło, iż spór rozstrzygnął ostatecznie irlandzki dominikanin, ekspert biblijny a zarazem profesor Francuskiej Szkoły Biblijnej i Archeologicznej w Jerozolimie Jerome Murphy-O’Connor, który odnalazł w Starym Testamencie następującą wzmiankę w Księdze Zachariasza: „W owym dniu dotknie stopami Góry Oliwnej, która jest naprzeciw Jerozolimy od strony wschodniej, a Góra Oliwna rozstąpi się w połowie od wschodu ku zachodowi i powstanie wielka dolina. Połowa góry przesunie się na północ, a połowa na południe”.

    Kartografowie (w tym polscy) zdają się godzić obie strony dysputy.
    Uznali, iż Dolina Joszafata jest początkową częścią Doliny Cedronu!

    cdn.
  • wscieklyuklad 23.09.18, 12:40
    Nie udało nam się uwiecznić na fotografii tak szczegółowo Doliny Cedronu.
    Tu zatem fotografia z netu.
    Po prawej - Wzgórze Świątynne. po lewej cmentarz, o którym będzie poniżej.

    https://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/bd/e0/5a8f69c462535_o,size,933x0,q,70,h,a4d63f.jpg
  • wscieklyuklad 23.09.18, 12:46
    W drodze ku cmentarzowi uwieczniamy panoramę Jerozolimy

    http://i63.tinypic.com/2v1te2b.jpg

    http://i64.tinypic.com/j8imie.jpg

    http://i68.tinypic.com/2whngrc.jpg

    http://i65.tinypic.com/14476lv.jpg
  • wscieklyuklad 23.09.18, 13:08
    Tu pochowano Menachema Begina i Josefa Agnon - laureata literackiej nagrody Nobla. Tu spoczywają ofiary buntów arabskich z lat 20-tych i 30-tych ub.wieku oraz zabici w wojnie 1948r.
    Pochowano ich bezpłatnie - tak czci się pamięć bohaterów.
    Ale nie wszystkim dany jest ten zaszczyt. łącznie jest tu blisko... 160 tysięcy grobów!
    Najbliżej doliny pochowano zakonników i zakonnice zmarłych w trakcie posługi w Ziemi Świętej.
    W dolnej części cmentarza leżą... muzułmanie, zatem to oni (poza zakonnikami) zostaną osądzeni jako pierwsi.
    Wszyscy spoczywają zwróceni nogami ku dolinie - zmartwychwstawszy będą mogli od razu powstać i zejść ku dolinie, by przez zamurowaną dziś w 1530 roku przez sułtanów osmańskich Złotą Bramę (kiedyś spełniała identyczną rolę, jak Ściana Płaczu - północny łuk tej bramy nazywany jest Łukiem Żalu, a południowy Łukiem Miłosierdzia - kolejny dowód na rolę tego miejsca w przyszłym Sądzie!) )skierować się ku Wzgórzu Świątynnemu.

    Ale ze względu na historyczność tego miejsca nie sposób pominąć groby starożytne. Tu leżą zatem Absalom -syn Dawida, czwarty król Judy Jozafat (873 - 849 p.n.e.), ojciec Jana Chrzciciela Zachariasz jak i św. Jakub - przyrodni brat Jezusa a zarazem zamordowany przez arcykapłana Ananiasza pierwszy biskup Jerozolimy.

    Informacja dla bogaczy.
    Chcesz być pochowany na tym cmentarzu?
    Nic trudnego.
    Koszt miejsca na pochówek - jedyne... 1.5mln dolarów.
    Dlatego tak wytrwale gram w EuroJackpota
  • wscieklyuklad 23.09.18, 13:26
    http://i67.tinypic.com/mayzb8.jpg

    http://i64.tinypic.com/2lcpl6s.jpg

    http://i67.tinypic.com/hs9ypx.jpg

    http://i68.tinypic.com/20jn2oz.jpg
  • wscieklyuklad 23.09.18, 13:27
    Była sobota - szabat to dzień nieszczególny na zwiedzanie. Ale dla naszej oficjalnej delegacji uczyniono wyjątek - żydowska część cmentarza stała otworem.
    Dzięki temu można było ukoronować Sorell Złotą Kopułą.

    http://i65.tinypic.com/2uqca3q.jpg
  • wscieklyuklad 23.09.18, 13:36
    Tu fragment niestety nam niedostępnego cmentarza muzułmańskiego - po drugiej stronie Doliny Cedronu

    http://molowepodroze.pl/wp-content/uploads/2015/10/SL371177-1024x768.jpg


    Droga w dół jest mocno stroma, a cmentarz od ulicy odgradza wysoki mur.

    http://i63.tinypic.com/1553xhx.jpg

    dlatego nie widać tak dokładnie jak na tej netowej fotografii grobów Jozafata (po lewej) i Zachariasza

    http://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image114.jpg
  • dunajec1 23.09.18, 14:58
    Piekne,a co do pytania WU, co ja na to?
    Otoz kiedys u jednego z "naszych" widzialem obraz namalowany przez jednego z malarzy niewazne nazwisko bo i tak nie pamietam, obraz przedstawiajacy swiat po "koncu swiata" czy "armagedonie" ktory pokazywal co czy tez ktore kontynenty zostana ze tak powiem przy zyciu. I jak myslisz? Ktory to kraj dozna najmniejszego ubytku fizycznego? Ha?
    Oczywiscie nie mylisz sie, jednak to ten kraj (gdzie jestem teraz) zostanie gloryfikowany a nie jakies tam inne ze zacytuje "pana na stolcu-zadupie". No! Tak ze sie nie obawiam niczego.
    Jeszcze mogl bym do tego dodac slowa goralskiej piosenki gdzie do baba przyszla do proboszcza aby go zapytac czy bedzie zbawiona
    "....proboszcz zajrzol jej do pyska
    baba zebow ni miala
    nie boj ze sie piekla babo
    czym tam bedziesz zgrzytala...."

    Co prawda ja jeszcze mam czym zgrzytac ale wracajac do obrazu z tego kraju to wszyscy do nieba, moze nie za zywa i nie w butach ale zawsze, hehehhe.

    A wracajac do "ziemi swietej", jeszcze raz, dzieki.
  • wscieklyuklad 23.09.18, 16:48
    Przywołuję znów w pamięci ten piękny wiersz Herberta.
    Widzę ów chaos po apokaliptyczny, słyszę krzyk i zgrzytanie zębów - o tak Dunajcu, warto podumać, co zrobić z bezzębnymi starcami (płci obojga).
    Warto pomyśleć o zmarłych już wcześniej zwierzętach (jeśli mają duszę), o roślinach, które w chwili konania ostrzegały inne.
    Trzeba pamiętać o wszystkich tych przedmiotach, które za życia miały znaczenie, a jakie traktowano jako przyjaciół i domowników.
    Zmurszałe drzewce siekiery, pordzewiałą łopatę, nadgryzione zębem czasu dno wiadra.

    Kiedy czytam wiersz Herberta nie mogę uciec od wspomnienia Yad Vashem.
    Od tamtej - już zaszłej Apokalipsy, od - dla udręczonych - Sądu Ostatecznego.
    Tyle, że tamten niósł ze sobą wyłącznie śmierć.
    Dzieci odrywane od matek, które nie pojedynczo, lecz gromadnie zapędzano do gazowych komór lub cuchnących baraków, by tam umierało powoli, w pełni świadomie, w poczuciu absolutnej niemocy i upodlenia.
    Ich ziemskie piekło - cierpienie, które nie wiedzieć, czy odpuściło ziemskie grzechy, które czyniło odkupienie pierworodnego, rajskiego wyłączną, być może jedyną przepustką do raju.
    Śmierć jako ucieczka od męki. Śmierć jako wyzwolenie. Śmierć jakże dla oprawców bez znaczenia. Śmierć numeru wyrytego na przedramieniu. Śmierć fotografii z profilu i "ąfas"...
    Odebrane buty miały służyć innym. Wyrwane złote zęby tamtejsze arystokratki kupowały w jubilerskich przeróbkach. Spokojni o los (przynajmniej czas jakiś) i wspierający faszyzm mieszczanie, przewracali się z boku na bok na siennikach wypełnionych warkoczami...

    Obozowe kroniki nie notowały zdarzeń. "Karę" wymierzano "tu i teraz" - nie ważono uczynków na egipskiej szali Maad pod czujnym okiem Anubisa - pierwowzoru herbertowego anioła...

    Co zatem, jeśli każdy będzie osądzony z osobna?
    Co jeśli mimo to okrzyki radości z rajskiej nagrody zmieszają się z wrzaskiem potępieńców?
    A może Sędzia - skoro już raz ingerował w możliwość porozumienia (Wieża pomieszania języków) odbierze nam wtedy szansę wydania głosu, a wszystko to rozegra się w kompletnym milczeniu?
    Wiersz Herberta straci wówczas swój walor obrony ludzkiej godności. Straci to, co najbardziej w nim ludzkie - wartość związku. Tego między ludźmi. Tego między człowiekiem a zwierzęciem.
    tego między człowiekiem a naturą. tego między człowiekiem a przedmiotem martwym o przecież jakże "ludzkich cechach".
    Co więc, gdy cały świat wartości Sąd ów zniweczy?
    Na jakich gruzach Sędzia będzie tworzył New Age?

    Wszyscy bezzębni - w myśl Twej przyśpiewki - są a priori skazani na Raj...
    Nikt bezzębny nie trafi do piekła, gdzie ma być "płacz i zgrzytanie zębów

    Jest jedno ale...
    Być może w chwili zmartwychwstania będziemy jak Łazarz. Wyjdziemy z cuchnących grobów jak nowo narodzeni.
    Wiem, wiem - noworodki przecież... też nie mają zębów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.