Dodaj do ulubionych

Kurdupel - "Biznesmen roku"?

30.01.19, 07:49
...a moze Cappo di Cappi? big_grinbig_grinbig_grin
No coz, skromny posel......
bi.gazeta.pl/im/3/24411/m24411913,SREBRNA-1.pdf

--
A takie sobie cusik....big_grin
www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
Edytor zaawansowany
  • 1zorro-bis 30.01.19, 07:54
    ...no coz, tak sie lody kreci! Ucz sie suwerenie, ucz! I zapierniczaj za miske ryzu, bo pan dobry jest.....big_grinbig_grinbig_grin
    bi.gazeta.pl/im/8/24411/m24411888,SREBRNA-2-ANOM.pdf

    --
    A takie sobie cusik....big_grin
    www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
  • 1zorro-bis 30.01.19, 08:15
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

    « Poprzedni wpis
    Jarosław Kaczyński

    29.01.2019
    wtorek
    Jak Kaczyńskiego Śpiewak zrobił na szaro
    Jan Hartman

    Trzeba dziś pogratulować Janowi Śpiewakowi, synowi „ostrego żydowskiego profesora” Pawła Śpiewaka (od dziś ma ksywę „ostry”), że dopadł Kaczyńskiego i wymusił na nim przymknięcie dealu z budową swych imperialnych wież-pomników na cześć własną i brata. To dzięki ostremu żydowskiemu magistrowi Janowi Śpiewakowi mamy dziś pewność, że ten bezprzykładny pomnik pychy, ta wieża Babel rozbisurmanionej partyjniackiej gangsterki nie powstanie. Gdyby powstała, zapewne trudno byłoby wyrwać ją w demokratycznej i praworządnej Polsce przyszłości z łap dobrze obstawionych cwaniaków, których stać na jeszcze cwańszych adwokatów. A poza tym przez lata sutymi czynszami karmiłaby partię, zapewniając wyborcze sukcesy. Jan Śpiewak odszedł z polityki, ale poniósł zasługę przewyższającą swym znaczeniem niejeden całożyciowy dorobek uczciwego polityka. Brawo!

    Taśmy Kaczyńskiego porażają. Zimna krew prezesa, który mierząc się oko w oko z dużym biznesmenem (aczkolwiek należącym do „rodziny”), odmawia mu uregulowania rachunków, świadczy o dobrym treningu w brutalnym zarządzaniu interesami. Nie ma zmiłuj – praca dla prezesa to zaszczyt. Gadka o kasie z prezesem to błąd. Duży błąd. Kaczyński jawi się w tych pokerowych dialogach jako wytrawny i ostrożny gracz. Wie, że może być nagrywany. Waży słowa, wrzuca jakieś wstawki mające sugerować, że nie zamierza działać poza granicami prawa, nie nazywa rzeczy po imieniu. Mistrz.

    Cynizm tej rozgrywki jest tak obezwładniający, że urzekł nawet piarowców partii, zalecających strategię „nic się nie stało”. I wielu wyborców PiS, niemających przecież w swej masie żadnego pojęcia o zasadach praworządności, chętnie w to uwierzy. Ich prezes jest biznesmenem? Ależ znakomicie! Przecież Rydzyk albo Nycz też są – oni mogą mieć wieżowce, a prezes nie?

    Kakofonia wiadomości o gangsterskich poczynaniach PiS dewaluuje każdą aferę z osobna. Kto by dziś przejmował się KNF? Albo Misiewiczem? Kto za tydzień będzie interesował się szwindlami z K-Towers? Wszyscy kradną, a szczegóły to szczegóły; niech się w nich babrzą pasjonaci. A „Gazetę Wyborczą” i tak czyta ledwie milion ludzi, którzy tak czy inaczej na PiS głosować nie będą.

    Prezes bardzo bał się ujawnienia, że ma przy partii rodzinną spółkę, która na zawołanie może dostać dowolny kredyt z państwowego banku. Niech się nie martwi – jego elektorat nie jest taki skory do stosowania kryteriów moralnych, jak mogłoby się starszemu panu z Żoliborza wydawać. Niech popatrzy na siebie – czy sam przestałby na siebie głosować z powodu takich drobiazgów? Swoją drogą zabawnie brzmi powtarzana na Żoliborzu anegdotka o Jarosławie Kaczyńskim podkradającym przed laty piasek z posesji sąsiada (dla kota). Kaczyński miał koło północy zakradać się z malutką taczuszką do kupy piachu na jednej z nieodległych posesji. Gdy właściciel wyszedł zwrócić mu uwagę, że to nieładnie tak cudze brać, Kaczyński powiedział, że „pożycza”. Prawda to czy nie, w każdym razie to coś bardzo typowego dla pewnej, niemałej grupy ludzi. Oni też głosują i żadne KNF-y ani Srebrne im niestraszne.

    Skala złodziejstwa w PiS jest absolutnie niespotykana. Czegoś takiego nie było ani za SLD, ani za PO, choć i wtedy afer nie brakowało. Z niedowierzaniem przypominam sobie, jak na pewnym bankiecie w hotelu Europejskim w Warszawie, 23 lata temu, Jarosław Kaczyński trzymał mnie za guzik i w stanie moralnego pobudzenia perorował o tym, jak to SLD straszliwie zawłaszcza państwo i nie ma żadnego wstydu. Czy wiedział wtedy, że nie będzie postępował tak jak SLD, lecz po stokroć gorzej? Pewnie tak.

    Pamiętam jak w 1990 r. w wywiadzie udzielonym dwutygodnikowi „BiS”, dla którego wtedy pracowałem, przez ówczesnego kierowcę Kaczyńskiego ten ciekawy rozmówca twierdził z podziwem, że Kaczyński jest człowiekiem bezwzględnym i bez pardonu usunie każdą przeszkodę stającą mu na drodze do władzy. Dobrze gadał.

    Podziwiam determinację Jarosława Kurskiego i dziennikarzy „Gazety Wyborczej” w ściganiu nadużyć reżimu PiS i osobiście Jarosława Kaczyńskiego. Ich możliwości są ograniczone i jest to bardzo frustrujące. Ale wiara czyni cuda i góry przenosi. Wpływ dziennikarzy ujawniających rynsztokowe życie PiS na proces autodestrukcji reżimu i rezultat wyborów zależy od tego, czy poszczególne afery będą rozpisane na seriale. Jeśli opinia publiczna nie zostanie nakarmiona kolejnymi taśmami w aferze KNF i kolejnymi taśmami Kaczyńskiego, za miesiąc oddziaływanie tych grand na opinię publiczną i stan ducha kadr PiS będzie niewielkie.

    Tymczasem taśmy (także taśmy PO) są w rękach dziwnych osób i ich adwokatów. Tak czy inaczej to oni będą rozgrywać nasze emocje i huśtać polską polityką wedle własnych interesów. I wszyscy możemy się tego bać, choć Kaczyński ma najwięcej powodów do strachu. W końcu są jeszcze bodajże materiały ubeckie, są jakieś kwity Macierewicza i Bóg wie co. W naszym podglądackim świecie nikt się nie ustrzeże.

    PiS przetrwa aferę, choć upadek wieży Babel to ogromna porażka osobista Kaczyńskiego. Czy jednak przetrwa reżim i czy Polska wygra wybory z Kaczyńskim, to zależy od determinacji i odpowiedzialności polityków. Od tego, czy opozycja się zjednoczy i czy będzie zdolna przekonać drobnicę PiS, że nie będzie powtórki z abolicji z 2007 r. Schetyna powinien powtarzać każdego dnia, że nie będzie litości – że prokuratorzy i sądy będą pracować na trzy zmiany i dorwą się do każdego najmniejszego powiatowego cwaniaczka. Że nie przejdzie żaden szwindel – ani nadużycia władzy na wielką skalę, jak w aferze KNF i Srebrnej, ani małe ustawki przy zamówieniach publicznych czy wyprowadzanie kasy dla Rydzyka.

    To zachrumkane i uwalane już po golonkę towarzycho przy korycie musi się po prostu przestraszyć. Jeśli przestaną wierzyć, że prezes ich obroni, to każdy zajmie się ratowaniem swoich czterech liter. I tak tylko może się ten knajacki twór, rozkrzewiony jak rakowina albo pleśniowa grzybnia w ciele państwa polskiego, rozpaść i obumrzeć. Ale toksyny z rozkładającego się cielska PiS będą truć Rzeczpospolitą jeszcze przez wiele lat. Dziś jednak cieszmy się z kolejnego zwycięstwa, które podarował nam, dzięki swej ciężkiej i wymagającej nie lada odwagi pracy, ostry żydowski magister Jan Śpiewak. Nie podzielam niektórych jego poglądów, lecz podzielam jego lewicowy etos – walka z reakcją to ma być walka, a nie tylko gadanie.

    --
    A takie sobie cusik....big_grin
    www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
  • 1zorro-bis 30.01.19, 09:03
    big_grinbig_grinbig_grin
    Wylazlo Szydlo z wora.......big_grin
    1 Std. ·

    Przypominamy dokument, który rzuca zupełnie nowe światło na aferę taśmową Jarosława Kaczyńskiego. Kilka lat temu w mediach pojawiła się treść notatki, sporządzonej przez Urząd Ochrony Państwa. Czytana dzisiaj, nabiera zupełnie nowego wydźwięku. Sprawa dotyczyła idei dekomunizacji, głoszonej przez Kaczyńskiego i jego środowisko w latach dziewięćdziesiątych. Czytamy w niej m.in. „populistyczne hasło dekomunizacji jest jedynie pragmatyczną drogą do objęcia władzy„. Zdaniem autorów notatki „elita PC jako grupa ludzi cynicznych i skorumpowanych zagraża stabilizacji w kraju, a jako ewentualna siła rządząca w Polsce doprowadziłaby do dalszego rozkładu i tak słabych w dobie transformacji ustrojowej struktur państwa.”

    Poniżej pełna treść ujawnionych dokumentów

    „Tajne spec. znaczenia (skreślone) Egz. poj.
    ZNIESIONO KLAUZULĘ TAJNOŚCI Dec. Nr 160 Szefa ABW z dn. 01.09.2006

    dot. idei dekomunizacji w rozumieniu liderów „Porozumienia Centrum”

    „Porozumienie Centrum” wyróżnia się spośród innych dużych ugrupowań o solidarnościowym rodowodzie radykalną linią polityczną wyrażającą się nade wszystko, ujętą w uchwale nr 5 Kongresu Założycielskiego PC (marzec 1991 r.), ideą rozrachunku z przeszłością, tzw. ideą dekomunizacji.

    W swoich propagandowych wystąpieniach liderzy PC podkreślają, że system komunistyczny ukształtował i pozostawił w spadku grupy interesów szybko adaptujące się do nowych warunków wpływając na hamowanie reform ustrojowych, tworząc w nich nowe podstawy siły gospodarczej i politycznej. Przewodniczący Porozumienia Jarosław KACZYŃSKI w trakcie swych licznych podróży po kraju zwykł szkicować obraz obecnego państwa jako bezwładnego aparatu administracyjnego, zarządzanego w głównej mierze przez skorumpowanych, związanych z dawnymi PZPR-owskimi układami, urzędników. W czasie wizyty w grudniu 1992 r. w Warszawie KACZYŃSKI utrzymywał nawet, że nad Polską wisi groźba powrotu komunistów do władzy.

    W przeświadczeniu działaczy PC hasło dekomunizacji stanowi polityczną przeciwwagę dla tzw. „koncepcji grubej kreski” wylansowanej w 1991 r. przez lidera Unii Demokratycznej Tadeusza MAZOWIECKIEGO. Warto zaznaczyć, że wrogość PC wobec UD utrzymuje się nadal, czego świadectwem jest niedawna wypowiedź v-ce przewodniczącego PC L.DORNA dotycząca gabinetu H.SUCHOCKIEJ określająca go jako rząd „cichej, ale realnej ugody z układem postkomunistycznym”.

    Należy podkreślić, iż samo hasło dekomunizacji, pomimo powołania już w 1991 r. komisji do opracowania konkretyzującej je ustawy, pozostaje w dalszym ciągu hasłem abstrakcyjnym. W łonie PC istnieją poważne rozbieżności, co do ewentualnej jego wykładni. Nie wiadomo kogo i w jaki sposób ewentualna dekomunizacja miałaby obejmować.

    Wydaje się, że nieokreśloność pojęcia dekomunizacji jest na rękę tym, którzy kształtują politykę PC. „Dekomunizować” można bowiem wszystkich i wszystko, co staje na przeszkodzie liderom partii w dążeniu do władzy i wiążących się z nią przywilejów.

    Potwierdzeniem faktów instrumentalnego traktowania głoszonych haseł przez czołowych działaczy PC są ich dotychczasowe poczynania w dziedzinie polityki i gospodarki. „Porozumienie Centrum” a sprawa FOZZ

    W marcu 1991 r. za sprawą b. oficera wojskowych służb specjalnych Jerzego KLEMBY oraz powiązanego z wojskowymi służbami informacyjnymi obywatela kubańskiego (karta stałego pobytu w Polsce) Cliffa IWANOWSKIEGO-PINEIRO, czołowy działacz PC Adam GLAPIŃSKI poznał dyrektora FOZZ Grzegorza ŻEMKA. Znajomość ta miała zaowocować z czasem m.in.:

    wprowadzeniem GLAPIŃSKIEGO, a także lidera PC J.KACZYŃSKIEGO, w operacje finansowe FOZZ;
    wykorzystaniem FOZZ dla pozyskiwania funduszy na PC (ŻEMEK oczekiwał w zamian politycznego poparcia PC dla dokonywanych przez siebie manipulacji finansowych; prawdopodobnie obiecywano mu w razie zwycięstwa wyborczego prezesurę w NBP);
    nawiązaniem kontaktów przez GLAPIŃSKIEGO, ZALEWSKIEGO i braci KACZYŃSKICH (fragment utajniony przez ABW – PAP) – instytucji zajmującej się m.in. wykupem polskich długów. (W kontaktach tych wielokrotnie pośredniczył PINEIRO);
    załatwieniem działaczom PC dostępu do central handlu zagranicznego, czego konsekwencją było szereg wpłat na rzecz partii oraz objęcie przez kilka central udziałów w „Telegrafie”;
    kontaktami ŻEMKA (w lipcu 1991 r.) (fragment utajniony przez ABW – PAP) w sprawie zorganizowania w Polsce alternatywnych wobec UOP służb specjalnych, nad którymi kontrole mieliby GLAPIŃSKI i ZALEWSKI, a jedno z kierowniczych stanowisk powierzone byłoby Zenonowi KLAMECKIEMU, wówczas czynnemu oficerowi WP;
    przekazaniem przez ŻEMKA ulokowanych wcześniej za granicą 300 tys. USD ludziom GLAPIŃSKIEGO;
    przekazaniem części 12 mld zł otrzymanych przez należącą do PINEIRO firmę (fragment utajniony przez ABW – PAP) PC;
    kontaktami szefów firmy (fragment utajniony przez ABW – PAP) z GLAPIŃSKIM, których efektem było finansowe wspieranie PC.
    „Porozumienie Centrum” a sprawa „Art.B”
    Wedle J.KACZYŃSKIEGO tzw. sprawa M.ZALEWSKIEGO ma jedynie podłoże polityczne. Jedynym błędem ZALEWSKIEGO było to, że kontaktował się z kierownictwem „Art.B”. Wobec takiego stanowiska warto przypomnieć kilka faktów, które w ostatnim czasie stały się podstawą do uchylenia posłowi ZALEWSKIEMU immunitetu i wszczęcia przeciw niemu postępowania prokuratorskiego.

    W czerwcu 1991 r. ZALEWSKI wykorzystując swoje stanowisko publiczne (był wówczas Sekretarzem Stanu w BBN) otrzymał od szefów „Art.B” na rzecz spółki „Telegraf” 40 mld zł. Prawdopodobnie fundusze te uzyskał na drodze szantażu grożąc prezesom „Art.B” ingerencją w sprawy ich firmy urzędów państwowych.

    Pod koniec czerwca 1991 r. ZALEWSKI wprowadził kierownictwo „Art.B” w błąd, co do możliwości wykupu udziałów w „Telegrafie” na sumę 17 mld zł. Pieniądze te pobrał, a następnie je zawłaszczył.

    W lipcu 1991 r. mając dostęp do materiałów MSW i MS informował A.GĄSIOROWSKIEGO i B.BAGSIKA o przebiegu śledztwa w ich sprawie, a następnie skłonił ich do opuszczenia kraju.

    Przytoczone fakty nabierają szczególnej wymowy w kontekście podnoszonej przez liderów PC kwestii skorumpowania urzędników wywodzących się ze starych struktur.

    (fragment utajniony przez ABW) i „TELEGRAF”

    Związek (fragment utajniony przez ABW) z „Telegrafem” wskazuje na ewidentne dążenie działaczy PC do wchodzenia w wypracowane dawniej układy w celu osiągania korzyści materialnych. Dyrektor handlowy (fragment utajniony przez ABW) został przyjęty na członka Rady Nadzorczej „Telegrafu”. Prezes (fragment utajniony przez ABW) podkreślał, że związek jego firmy ze spółką zarządzaną przez ekipę z PC ma dla niego istotne znaczenie ekonomiczne. „Telegraf” bowiem zamierzał stworzyć tygodnik oraz stację telewizyjną, które pozwalałyby (fragment utajniony przez ABW) cieszył się zaufaniem A.URBAŃSKIEGO, J.ORŁĄ i M. PRZYBYŁOWICZA. Zamierzał wespół z M. ZALEWSKIM założyć w Polsce płd.-wsch. sieć stacji benzynowych. Przedsięwzięcie to upadło ponoć ze względu na nagonkę prasową na „Telegraf”. Wiadomo, że do „Telegrafu” (fragment utajniony przez ABW) przekazał ok. 5,5 mld zł. W tym miejscu należy przypomnieć, iż na zlecenie M.ZALEWSKIEGO, w kwietniu 1992 r., został sporządzony dokument dot. powstania podmiotu gospodarczego zarządzającego lub przejmującego udziały (lub akcje) w podmiotach z udziałem MWGzZ. Oznaczało to, mówiąc krótko, stworzenie swoistej czapy nad ok. 60 przedsiębiorstwami handlu zagranicznego w celu czerpania zysków. Innymi słowy wypracowano sposób na robienie pieniędzy bez wkładów własnych.

    Przytoczone przez nas przykłady funkcjonowania przedstawicieli PC w obszarze polityki i gospodarki wskazują na to, że:

    populistyczne hasło dekomunizacji wyznacza jedynie pragmatyczną drogą do objęcia władzy;
    elita PC jako grupa ludzi cynicznych i skorumpowanych zagraża stabilizacji w kraju, a jako ewentualna siła rządząca w Polsce doprowadziłaby do dalszego rozkładu i tak słabych w dobie transformacji ustrojowej struktur państwa.”
    wyróżnienia pochodzą od redakcji.

    --
    A takie sobie cusik....big_grin
    <a h
  • sorel.lina 30.01.19, 10:32
    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/51214629_1072931279544705_3092134728065613824_n.jpg?_nc_cat=101&_nc_eui2=AeFN4RLL3_CofPL9QccXyBKHHI9mO6Qsdf0bddiTQJdtSCgK-BtKk7IVzQ0OaA2W2ugXxYdrE89Y_8v_HSdvZU3w0OXJQRL4sOdAujd7F0b9FA&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=13c8114ca301cb518ba3196890798f54&oe=5CECE8E6

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka