Dodaj do ulubionych

Bartlomiej M. - czy Misiaczek Maciory....

05.02.19, 15:09

Bartłomiej M. nałogowo oddawał się tej przyjemności. O tym plotkowali jego współpracownicy

Czekolada to jedna z największych słabości faworyta Antoniego Macierewicza. Bartłomiej M. pożerał ją kilogramami - opowiadają jego współpracownicy. Ale oprócz słodkiej przekąski M. miał też inny nałóg: władzę. Wywyższał się, pokrzykiwał na ludzi i uważał, że wszystko mu wolno. Teraz z zarzutami korupcyjnymi siedzi w więziennej celi.
Bartłomiej M. objadał się czekoladą
Bartłomiej M. objadał się czekoladą
3Zobacz zdjęcia
Bartłomiej M. objadał się czekoladą Adam Chełstowski / Forum

PODZIEL SIĘ
KOPIUJ LINK

Bartłomiej M. zasłynął uwielbieniem luksusu, nadmiernym korzystaniem z przywilejów i głośnymi imprezami. Ten protegowany Antoniego Macierewicza został za jego kadencji rzecznikiem w MON, choć zachowywał się, jakby miał przynajmniej tekę wiceministra. Kazał sobie salutować żołnierzom, woził się limuzyną.
REKLAMA
REKLAMA

Kulisy jego pracy w MON odsłania tygodnik "Sieci". Jego rozmówcy – kadra oficerska – opisują Bartłomieja M. jako "zdemoralizowanego, łasego na komplementy, lubiącego opływać w luksusy". Najlepiej czuł się w pałacyku na Klonowej, gdzie "panuje atmosfera dworska". Są tam kominki, grube dywany, cenne obrazy oraz... kamerdynerzy serwujący jedzenie i napoje. Młodzieniec czuł się tam prawie, jak książę.

Rozmówca "Sieci" mówi, że Bartłomiej M. był "niczym sekretarz PZPR". – Rozparty wygodnie w swoim fotelu. Pod jego gabinetem ustawiały się kolejki interesantów, a on łaskawie decydował, kiedy i kogo przyjmie. To było żenujące, gdy wysocy szarżą wojskowi, nawet generałowie, czekali na audiencję po kilka godzin. A gdy już się dostali do środka, to zdarzało się, że musieli jeszcze poczekać aż pan rzecznik zje – mówi rozmówca tygodnika.

Największą słabością Bartłomieja M. – zaraz po władzy wynikającej z dziwnej sympatii Macierewicza – była czekolada. – Czekoladki pochłaniał kilogramami – zdradza były współpracownik młodzieńca. – Pewnego dnia rozbolał go ząb, Wściekał się i wykrzykiwał, że jeśli będzie go dłużej boleć, to kogoś wyp... z roboty. Do szpitala wojskowego jechało z nim trzech pułkowników – dodaje.

– To zdemoralizowany typ. Młody chłopak, który długo niewiele znaczył, a nagle dostał prezent w postaci władzy. Jego humor decydował o tym, czy kogoś zwolni, czy tylko udzieli reprymendy – czytamy w "Sieci".

Bartłomiej M. został zatrzymany razem z byłym posłem PiS Mariuszem Antonim K. oraz czterema innymi osobami w śledztwie dotyczącym korupcji. Chodzi o "powoływanie się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł" - bo tak brzmi zarzut, jaki usłyszał Bartłomiej M.


--
A takie sobie cusik....big_grin
www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka